Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sklep Madame Malkin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Sklep Madame Malkin   Sob Cze 12 2010, 13:10

First topic message reminder :


Sklep Madame Malkin

W tym schludnym i przestronnym sklepie można kupić szaty na wszystkie okazje. Od roboczych, poprzez szkolne, a skończywszy na najpiękniejszych wyjściowych modelach. Ubrania z tego sklepu zawsze są szyte na miarę, co za tym idzie, są idealnie dopasowane i świetnej jakości. Madame Malkin jest jedną z najbardziej znanych i cenionych projektantek szat dla czarodziejów w Anglii.

Szata robocza – 34g
Szata codzienna – 37g
Szata szkolna – 40g
Tradycyjna szata wyjściowa – 55g
Nowoczesna szata wyjściowa – 60g
Rękawiczki wieczorowe – 20g
Rękawiczki zimowe – 20g
Rękawice ochronne ze smoczej skóry - 40g
Rękawice ochronne ze skórki cielęcej - 35g
Kapelusz – 20g
Tiara - 20g
Inne nakrycie głowy – 15g
Krawat, żabot, fular, muszka – 15g
Dopinany kołnierzyk, mankiety, broszki – 13g
Płaszcz – 60g
Peleryna – 45g
Buty na sezon wiosna/lato – 40g
Buty na sezon jesień/zima – 50g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 21
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12002-azalia-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12007-ktore-oblicze-chcesz-poznac#322907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12005-sowa-freyr
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12006-azalia-aristow#322905




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Sob Mar 26 2016, 20:36

-Widzę, że jesteś w swoim żywiole Rose. Nawet chętnie skorzystam z Twojej pomocy - odpowiedziała entuzjastycznie na reakcję koleżanki. Co z tego, że inni klienci spojrzeli na nie spode łba jakby zachować się nie potrafiły. No cóż, są młode, więc nikogo nie powinno dziwić zachowanie dzisiejszej młodzieży. czasem przesadzają, ale to nie znaczy, że brak im kultury! Muszą jakoś spożytkować nadmiar energii! Za to Rose miała jej teraz od groma, trudno będzie z niej spuścić trochę powietrza by się uspokoiła, ale ile przyjemności wniosła tym nastawieniem.
Szybko przestawiona w inny dział sklepu. Naprawdę nie nadążała za Rose. Dobrze wiedziała, że lubi ubrania i je szyć, ale nie sądziła, że jak tylko coś związanego z tym się zacznie wręcz buzuje szczęściem. Jak dobrze, że Azalia stara się tej energii trochę złapać od niej. W innym wypadku byłoby z nią naprawdę źle, pewnie by nie wytrzymała natłoku szczęśliwości i by uciekła, aż kurz by się za nią uniósł.
-Dobrze, w takim razie hm... - odpowiedziała dziewczynie od razu przyglądając się dostępnym tutaj sukienkom. Wyjątkowo miała w czym wybierać. Dostrzegła coś, chociaż wybór był trudny. Sięgnęła po białą sukienkę. - Chyba coś w tym stylu. Co myślisz? - spytała przymierzając ja do siebie razem z wieszakiem tak by Rose mogła mniej więcej określić czy się nadaje czy lepiej szukać dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Sob Mar 26 2016, 23:24

Jej koleżanka wyglądała na zadowoloną. To bardzo dobrze! Miała nadzieję na obopólną korzyść w tym momencie. Razem przeglądały wzrokiem wszystkie wieszaki, Rose czasem zatrzymywała wzrok, widząc jakiś ciekawy wzór lub materiał. To było dla niej najważniejsze. Przecież o kroju i fasonie mogła zdecydować sama, siedząc przy maszynie. Azalka wybrała jedną z sukienek. Była na prawdę fajna i Rose widziała, że będzie pasowała do dziewczyny. Pokiwała głową, kiedy przymierzała sukienkę do siebie i zapytała co o niej myśli.
- Myślę, że jest bardzo ładna, ale żebyśmy były pewne to musisz ją po prostu przymierzyć. - Mrugnęła do niej i rozejrzała się jeszcze po wieszakach. - Wykorzystajmy już to, że będziesz się przebierała. - Podała jej jeszcze jedną i drugą sukienkę. Na oko była w stanie stwierdzić, że wybrany rozmiar będzie pasował na dziewczynę.
- Proponuję, żebyś przymierzyła jeszcze te dwie. - Na razie nie chciała mówić nic o tym, że aż pali się do tego, żeby coś dla niej uszyć. Najpierw chciała zorientować się, czego potrzebuje Puchonka. Wtedy będzie mogła stwierdzić czy jest w stanie to dla niej zrobić. W końcu nie była JESZCZE mistrzem projektowania i szycia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29739
  Liczba postów : 45121
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Pon Lis 20 2017, 13:21

Kiedy do sklepu Madame Malkin dotarła nowa dostawa eleganckich materiałów, nastąpiło ogromne poruszenie. Taka możliwość na zdobycie niesamowitych, pięknych tkanin, wcale nie przytrafiała się tak często! Szybko trzeba było zatem zabrać się za rozpakowywanie przesyłki, w której niczym kopalnia skarbów czekały atłasowe, połyskujące materiały. Niestety kiedy wieczorem, po zamknięciu, @Evedlyn Nevina Dear zabrała się za rozkładanie nowego dobytku okazało się, że do pudła wkradły się bahanki! Małe stworzonka szybko rozprzestrzeniły się po sklepie, szukając schronienia pod połami płaszczy i w zgięciach szat. Jako, że nikogo akurat nie było w sklepie, cały obowiązek zapanowania nad sytuacją spadł na biedną pannę Dear. Gdzieś w szafce na zapleczu powinno być trochę bahanocydu...

Rzuć kością:
 


Jeśli odpowiedź będzie miała ponad 2000 znaków, poza rozliczeniem punktowym (za reakcję na post MG) można zgłosić się również po pieniężne (100% wypłaty).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś Stany, obecnie Hogsmeade
Galeony : 1076
  Liczba postów : 100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14019-evedlyn-nevina-deep
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14028-evedlyn-nevina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14027-pocztowy-kot-castiel-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14026-evedlyn-deep




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Sro Lis 29 2017, 19:30

kostka: 4 ._.

To był bardzo ciężki dzień. Mimo nieciekawych wydarzeń politycznych, wiele czarownic z bogatych rodzin nie odpuszczało sobie możliwości zakupowego szaleństwa, więc od rana drzwi sklepu były w ciągłym ruchu. W miejsce każdego wychodzącego klienta natychmiast pojawiał się kolejny. Normalnie Ev byłaby ucieszona z takiej liczby klientek i złożonych czy odebranych zamówień, ale zakłócenia magiczne tego dnia wyjątkowo dawały się jej we znaki przy krawiectwie. A to szew wyszedł zupełnie inny niż na projekcie, jednej czarownicy nożyce samowolnie rozcięły pasek przy spódnicy, a gdy rzuciła wykańczający czar na długi do ziemi płaszcz dla urzędnika Ministerstwa Magii, materiał skurczył się i z czarnego zmienił swoją barwę na malinowo różową we wściekle żółte kropeczki.
Ev jednak, mimo powoli ogarniającego ją zmęczenia, z pozytywnym nastawieniem podchodziła do tych wyzwań. Dodatkową pracę, którą musiała wykonywać przy prostowaniu działań zakłóceń, traktowała jako swoiste wyzwanie i po prostu dobrą zabawę. Tak szyło się o wiele przyjemniej, niż gdy traktuje się pracę jako przykry obowiązek. A dodatkowe rozwijanie swoich umiejętności zawsze uważała za coś ważnego i przydatnego.
Po zamknięciu sklepu z zapałem zabrała się za rozpakowywanie kartonów z nowymi tkaninami, które dostarczono do ich sklepu po południu. Uwielbiała to, chociaż często zostawała przez to w sklepie dobrych kilka godzin po jego zamknięciu. Nic jednak nie działało na nią tak pozytywnie jak dotykanie i układanie nowych materiałów czy wyobrażanie sobie co z nich niedługo uszyje.
Niestety, nie był to szczęśliwy dzień Ev. Gdy tylko otworzyła pudło wyleciały z niego bahanki. Małe, wredne stworzonka szybko zajęły cały sklep, chowając się pomiędzy ubraniami, materiałami i stosem projektów, których Nev nie zdążyła schować do swojego biurka na zapleczu. Była w sklepie sama, więc obowiązek pozbycia się szkodników spadł wyłącznie na nią.
Wydawało jej się, że gdzieś w szafce na zapleczu powinno być trochę bahanocydu, więc poczłapała tam wytrząsając przy okazji stworzonka z mijanych po drodze ubrań. Gdy już zdobyła swoistą broń przystąpiła do walki. Nie szło jej to mistrzowsko, ale powoli pozbywała się intruzów. Niestety, kiedy prysnęła bahanocydem na szatę, w której ukryły się stworzonka, nie dostrzegła jednego głębiej schowanego, przez co bahanka dziabnęła ją w dłoń.
- Cholera! - wykrzyknęła, czując ból. Pozbyła się jednak ostatnich szkodników i dopiero wtedy przyjrzała się ranie. Nie wyglądało to dobrze. Nie pozostawało jej zatem nic innego jak udanie się do Munga i poproszenie medyków o pomoc.
Walcząc z bólem, owinęła dłoń paskiem czystego materiału, zamknęła sklep i udała się do szpitala.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29739
  Liczba postów : 45121
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Sob Gru 02 2017, 16:05

Ten dzień w sklepie Madame Malkin nie należał do szczególnie ciężkich, więc @Evedlyn Nevina Dear większość dnia mogła spokojnie wykonywać wszelkie poprawki krawieckie, które szefowa zadała jej na ten dzień. Około piętnastej w sklepie pojawiła się elegancko ubrana kobieta, która chciała odebrać swoją szatę wyjściową. Okazało się jednak, że Evedlyn zapomniała ją skrócić, a kobieta potrzebuje ją na dzisiejszy wieczór. Trudno ukryć, że ta dama jest zdecydowane zamożna i strata takiej klientki byłaby bolesna dla zakładu.

Rzuć kostką, aby zobaczyć co się stało!
1,2 - Przepraszasz kobietę i prosisz o kwadrans zwłoki. Bez problemu wykonujesz odpowiednie poprawki - klientka jest wprawdzie trochę zirytowana, że musiała czekać, ale reguluje całą kwotę i wychodzi.
3,4 - Idziesz na zaplecze po szatę i zamiast szycia wykonujesz poprawki za pomocą magii w kilka sekund. Rzuć kostką jeszcze raz: jeśli wypadła parzysta wyszło Ci doskonale, jeśli nieparzysta - Twoja praca okazuje się katastrofą i musisz oddać klientce 20 galeonów. Zaznacz stratę pieniężną w odpowiednim temacie.
5,6 - W sklepie pojawia się druga kobieta, która okazuje się znajomą pierwszej klientki. Obie Panie strasznie się zagadują, a Ty w czasie wykonujesz poprawki. Klientka jest tak zadowolona, że wręcza Ci 10 galeonów napiwku - upomnij się o nie w odpowiednim temacie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś Stany, obecnie Hogsmeade
Galeony : 1076
  Liczba postów : 100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14019-evedlyn-nevina-deep
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14028-evedlyn-nevina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14027-pocztowy-kot-castiel-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14026-evedlyn-deep




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Sob Gru 02 2017, 21:31

kostka: 5

Po ostatniej przygodzie z bahanką, Evedlyn z lekką obawą podchodziła do wszystkich zleconych jej w sklepie prac. Jednak z upływem dni, gdy wszystko szło dobrze, oczywiście poza małymi szkodami wyrządzonymi przez zakłócenia magii, Nevina znów wpadła w swój krawiecki trans. W wolnych chwilach projektowała czy zaczynała szyć zamówione przez klientów szaty. Z optymizmem obsługiwała też odwiedzających sklep czarodziejów. Po ugryzieniu został tylko lekki ślad, który przypominał jej, aby teraz podchodziła ostrożniej do rozpakowywania dostarczonych do sklepu materiałów. A przynajmniej dopóki nie zyskała pewności, że żaden zwierz z otwieranego pudła nie wyskoczy.
Ten dzień również nie należał do intensywniejszych. Klientów przychodziło mało, tak więc przez sporą część dnia mogła wykonywać wszystkie poprawki, które miała do zrobienia na najbliższe dni. Większość z nich nie wymagała interwencji magicznej, więc praca szła Evedlyn sprawniej niż zwykle.
Po południu w sklepie pojawiła się klientka, która korzystała z ich usług już od jakiegoś czasu. Elegancko ubrana czarownica przyszła odebrać szatę wyjściową, którą zamówiła specjalnie na dzisiejszy wieczór. Ev radośnie pobiegła na zaplecze, gdzie leżało owe zamówienie. Po chwili jednak jej entuzjazm znacząco osłabł.
- Cholera - mruknęła pod nosem, gdy okazało się, że zamówiona poprawka nie jest wykonana. Na śmierć zapomniała o skróceniu tego stroju!
Zaczęła intensywnie myśleć, jak też wybrnąć z opresji. Szefowa chyba by ją wyrzuciła na zbity pysk, gdyby okazało się, że przez jej dziurawą pamięć straciły tak dobrą klientkę. Zanim jednak zdążyła zrobić cokolwiek, usłyszała drugi głos. Zerknęła z zaplecza na sklep. Obok czekającej na zamówienie klientki stanęła druga kobieta. Chyba musiały się znać,ponieważ już po chwili prowadziły ożywioną rozmowę. Nie czekając dłużej, Nev chwyciła potrzebne narzędzia i przystąpiła do pracy. Wolała nie ryzykować z użyciem magii, gdy jej skutki były tak niepewne.
Kilka minut później zadowolona zaniosła skróconą szatę czekającej klientce, witając się jednocześnie z drugą czarownicą. Mimo obaw, kobiety nie skomentowały w żaden sposób jej opóźnienia. Wręcz przeciwnie. Wydawały się zadowolone z tego, że mogły trochę ze sobą porozmawiać.
Wykonane poprawki, mimo, że na szybko, chyba wyszły bardzo dobrze, bo zadowolona klientka oprócz zapłaty za szatę zostawiła Ev 10 galeonów napiwku. Ucieszona krawcowa pożegnała wychodzącą czarownicę i z nową energią zajęła się obsługą drugiej z pań.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Stan Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t16190-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16214-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16211-henrietta-moseley




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Wto Sie 07 2018, 19:46

| Zakończony urlop |

Po przerwie w pracy Henrietta powróciła do sklepu pełna sił, zregenerowana. Taak, tego jej było trzeba. Co prawda, miała trochę łomotaniny z tymi wszystkimi lekami i zaleceniami... jednak odnalazła się w tym wszystkim, powoli odczytując sobie (na głos, okazało się to bardziej pomocne) to, co napisał jej tamten przemiły lekarz, którego imienia i nazwiska, niestety, zapomniała. Nie pomyślała nawet, że na końcu powinna być jego pieczątka... no bo po podpisie na pewno by się nie poznała. Wiemy przecież, jaki charakter pisma miewają lekarze, prawda? A że ów mężczyzna na tępego nie wyglądał, to jeszcze bardziej popierało jej tezę, że podpis będzie nieczytelny. Człowiek ten był bardzo bystry, bez dwóch zdań.
Pewnego dnia jednak stanęła przed tą pokusą. I... rzeczywiście, podpis zupełnie nieczytelny. Ale... na odbitce tuszu na papierze pisało "Matthew Alexander".
A ból? Tak, ten ostry, nieznośny ból co prawda pojawiał i pojawia się często, ale nie był już na tyle silny, jak to było wtedy, przed szpitalem i na kozetce na izbie przyjęć. Nie było tak źle, i źle nie jest również teraz, nie mdlała już. Może jej dopiero co odkryta anemia zaczęła zanikać? Może z jej kamieniami na nerkach jest podobnie? Henrietta bardzo chciała, by tak było. Dlatego wierzyła w to całą swoją mocą.
Tak. Stęskniła się za tym miejscem, za tą robotą. Ah, ten zapach tkanin.. nie sposób porównać go z żadną inną wonią. Nawet z kwiatami. O, albo świeżym praniem. Nowa tkanina to nowa tkanina, nic dodać, nic ująć. Henrietta właśnie rozliczała się z rodzicem pewnego dziecka (nowa szata – a to oznaczało dużo mierzenia), które od nowego roku szkolnego idzie do Hogwartu. Krawcowa nieco się zdziwiła, że tak wcześnie... mają przecież szmat czasu! Nie rozumiała takiego zachowania i  chyba nigdy nie zrozumie, chociaż może trudno to nazwać zachowaniem, już prędzej praktycznym podejściem do życia. Panna Moseley dałaby głowę, że rodzic chłopca i sam chłopiec mają dzisiaj w planach kupienie również różdżki i podręczników do klasy pierwszej. Ale zaraz, tych chyba jeszcze, o tej porze, nie ma w sprzedaży? W sumie, co ona tam może wiedzieć...
Ale.. może nie było już aż tak wcześnie, jak myślała?
Wyszła na zaplecze, by skorzystać z toalety, a potem udała się do aneksu kuchennego. Już miała zrobić sobie mocną, czarną kawę, ale wnet, na szczęście, przypomniała sobie, że lekarz jej zabronił. Dlatego sięgnęła do szafki i wzięła zieloną herbatę, wsypała dwie łyżeczki do filiżanki i zalała wrzątkiem. Kiedy napój był już gotowy, ale nieodpowiedni jeszcze do picia przez wzgląd na temperaturę wody, którą zalała fusiastą, zieloną herbatkę (a mogła przecież ostudzić za pomocą zaklęcia... najwidoczniej, nie pomyślała o tym), zaniosła sobie do głównego pomieszczenia, gdzie zazwyczaj kwitło przymierzanie, szycie i handel. Ale, mimo tamtego gościa, nie mieli dzisiaj specjalnie dużego ruchu. Henrietta usiadła na krześle, dmuchając na filiżankę. Głupota ludzka...
Aż w końcu drzwi od sklepu otworzyły się ponownie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Pią Sie 10 2018, 14:11

Wakacje. Utesknione wakacje. Czas wolny od nauki, od widoku profesorów, uczniów, tych samych klas w których uczył się tyle lat. Zdecydowanie tego mu było trzeba. Kiedyś tak by się nie cieszył z powodu wakacji. Dlaczego? Bo to by znaczyło powrót do rodzinnego domu gdzie czekali na niego wściekli rodzice i codziennie by mówili, że mógłby się bardziej postarać, że tamten chłopak z sąsiedztwa ma same wybitne i że pewnie jakąś dziewczyna mu zawróciła w głowie! Kompletnie nie znali syna. Nie wiedzieli że zakochał się w przyjaciółce, ale ta z kolei zaszła w ciążę z jego najlepszym przyjacielem nic nie mówiąc mu, że się z nim spotyka. Nic nie wiedzieli, że potem zaczął chodzić z pewnym przystojnym młodzieńcem ale i on go kopnął w tyłek a teraz jest bardzo zagubiony. Nie muszą tego wiedzieć. Adam mieszka już nez rodziców odkąd poszedł na studia. Zdecydowanie wiele rzeczy o nim nie wierzą, ale to dobrze.
Czy brakowało mu rodziny? Naprawdę ciężko to mówić, ale nie. Pozostała mu sama ulga. Z początku mieszkał z współlokatorem, ale i on gdzieś zniknął w niewytłumaczalnych okolicznościach. Może poznał jakąś dziewczynę albo gdzieś wyjechał? Nie miał żadnych wieści. Teraz pewnie nawet nie dogadałby się z nim. Adam bardzo sue zmienił po prostu.
Ostatni rok. Ostatni rok studiów i to bez pewnej krukonki z która tak uwielbiał rywalizować. Kto teraz będzie go sarkastycznie witał kiedy to wejdzie do sali? Kto zauważy kiedy pójdzie mu cos nie tak? Nie lubił jej od pierwszego roku, ale teraz bez niej będzie strasznie dziwnie i pusto, to wiedział na pewno. Czy zgodzi się kiedyś z nim spotykać? Nie wiedział dlaczego, ale chciał tego spotkania.
Wakacje upływały mu bardzo szybko. Już w pierwszym tygodniu wakacji strasznie mu się dłużyło. Nie miał z kim pogadać bo jak wyżej wspomniałam- mieszkał teraz sam. Nie miał tez z kim się spotkać bo większość jego znajomych pojechała do Meksyku. On w tym roku postanowił sobie odpuścić bo pewnie i tak czułby się tam nie najlepiej. Tak więc albo wychodził do jakiegoś baru trwonić pieniądze albo tez je zarabiał bo z gumy nie są i w końcu by mu się skończyły.
Dzisiaj postanowił nie iść ani do baru ani do pracy tylko do sklepu madame malkin. Czy to było za wcześnie? No może trochę, ale w ten sposób chciał uniknąć kolejek. Potem by było, że trzeba było przyjść wcześniej bo wszystkie terminy są zajęte czy coś, on już doskonale znał te sztuczki. Ostatni rok. Ah tak, musi wyglądać doskonale. Ostatnia szata szkolna. To było dość smutne.
W środku nie zauważył żadnych klientów. To dobrze, więcej dla niego. Rozejrzał się w środku zupełnie jakby był tu pierwszy raz i dopiero teraz dostrzegł kobietę, która coś piła. Wyglądało to na herbatę, ale robiła to tak ostrożnie według niego, że aż wydało mu się to niepokojące.
- wszystko w porządku? - zapytał z zwykłej uprzejmości wpatrując się w kobietę. Miał szczerą nadzieję, że przytaknie bo by nie wiedział co zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Stan Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t16190-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16214-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16211-henrietta-moseley




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Sob Sie 11 2018, 16:29

Tak. Kobieta siedziała, trzymając w swych utalentowanych dłoniach kubek z zieloną herbatą, co jakiś czas dmuchając na powierzchnię naparu, znajdującego się w porcelanowej postaci. Co jakiś czas rozglądała się po pomieszczeniu, nie wierząc we własne szczęście, że powróciła do pracy. Po pierwsze, potrzebowała pieniędzy, po drugie kochała swoją robotę. Uzasadnieniem może być fakt, że sama w domu, podczas urlopu, szyła dużo i często. Tak, to jest coś, co kocha najbardziej. To, że jest samotna, wcale jej nie przeszkadza. Lubi żyć takim trybem życia, jakim egzystuje teraz. Przykładowo świeże małżeństwo może nie chcieć spłodzić potomka. Albo potomków, wszystko jedno. Nie zawsze należy żyć wedle ogólnych wytycznych, które określają normy społeczne. Po co się ich ściśle trzymać? W życiu potrzebna jest chociażby krztyna oryginalności. Najważniejsze, by człowiek był szczęśliwy. I żadne wzorce o tym raczej nie zadecydują.
Ale to nie czas i miejsce na tego typu przemyślenia, gdyż właśnie w tej chwili do sklepu wkroczył pewien młodzian. Nie był brzydki, na pewno nie był starszy od samej Henrietty i w tym samym wieku też raczej nie. Uważnie mu się przyglądała, śledząc każdy, chociażby najmniejszy ruch.
Z jego ust padło pytanie, a kobieta nie wiedziała, jak to potraktować. Może po prostu się z niej naigrawa? Jednakże, po chwili zastanowienia podczas której na blacie stolika postawiła do połowy wypity napar herbaciany, uśmiechnęła się do niego nad wyraz życzliwie i sympatycznie. Postanowiła odpowiedzieć pytaniem na pytanie.
- A w czym mogę pomóc? – spytała bez ogródek. Wstała i wzięła ponownie w ręce naczynie, z którego piła. - Tylko momencik, ok? – posłała mu jeszcze bardziej przyjemne spojrzenie i zniknęła za zapleczem, udając się do kuchni by tam odstawić kubek. Wyjęła różdżkę i szybko wyszeptała zaklęcie myjące, a po chwili, już bez kubka, pojawiła się ponownie w głównym pomieszczeniu sklepu. Spojrzała na mężczyznę i przechyliła nieco głowę na bok, czekając, co ten zrobi, czekając, by usłyszeć, co powie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Pon Sie 13 2018, 12:05

Przysiadł na jakimś krześle i cały czas przyglądał się kobiecie. Jej ruchy wyglądały na bardzo precyzyjne. Czyżby wszystko przemyślała kilka razy bardzo dokładnie zanim się odezwała? Tak to przynajmniej wyglądało. W pewnym sensie to nawet ją podziwiał. Znał wiele osób, którzy powinni przemyśleć coś kilka razy zanim zaczęły gadać. On był jedną z tych osób. W klubie z którym pracował gadał co mu ślina na język przyniesie, ale nikt się tym nie przejmował, żadnych sekretów nie zdradzał nigdy.
Kobieta w końcu się odezwała a jemu aż ulżyło, że nie dostała zawału na jego oczach. Z uzdrawiania to był bardzo kiepski- wolał transmutację, ale to raczej na niewiele mogłoby się zdać. Nim jednak zdążył się odezwać kobieta wstała i zniknęła gdzieś w zapleczu a on został sam więc wstał i rozejrzał się dookoła. Przejechał dłonią po różnych materiałach i oczami wyobraźni już widział ile osób mogło wybrać akurat taki krój. Co wtedy czuli? Szczęście? Obojętność? A może złość bo rodzice nie wybrali czegoś innego co wpadło im w oko? Jedno było pewne- nie był do końca normalny skoro myślał o takich rzeczach. Teraz zaczynał rozumieć dlaczego tak niewiele miał znajomych.
Kobieta wróciła do niego a on prawie momentalnie odskoczył od materiału zabierając rękę. Nie był pewien czy można było to dotykać. Kobieta pewnie to miejsce miała za coś świętego i pewnie myślała, że przyszedł tutaj wszystko poplamić, zniszczyć. To jednak nie było jego celem. Nigdy nie zamierzał czegoś takiego robić bo to tak jakby ktoś stłukł szklankę w jego klubie. Nie dość, że straty materialne to jeszcze kupa roboty! Zauważył, że kobieta czeka na jego odpowiedź więc odchrząknął.
- Czeka mnie ostatni rok w szkole więc chciałbym by pani uszyła mi szatę. Ma być wspaniała jak zawsze- powiedział z uśmiechem na ustach. Ten sklep zawsze miał dobrą reputację więc wiedział, że kobieta na pewno zna się na rzeczy i dobrze wie co ma robić, tego już nie musiał jej mówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Stan Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t16190-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16214-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16211-henrietta-moseley




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Pon Sie 13 2018, 18:39

- Spokojnie – zwróciła się do mężczyzny odrobinkę zbyt łagodnym i kojącym tonem. Uśmiechnęła się do niego ponownie. - Tak, to z tych materiałów szyjemy tu szaty i inne części odzieży. Śmiało, możesz sobie po dotykać, ile tylko chcesz. – kobieta obeszła go i podeszła do okna, bo mogłoby się zdawać, iż coś ją zaciekawiło, coś co dzieje się na zewnątrz. A czy naprawdę tak było? To wiedziała tylko sama Henrietta. O, albo i chłopak, gdyby zdecydował się podejść do niej, aczkolwiek nic na to nie wskazywało (a może jednak?). Westchnęła głęboko, a wtedy usłyszała ponownie jego głos, który uświadomił kobiecie, po co tu przyszedł. Co prawda Henrietta powinna od razu przejść do rzeczy, jednakże... jakby ociągała się do podjęcia pracy nad szatą nowego klienta tego miejsca. Cóż, inni pracownicy najwidoczniej byli baaardzo zajęci, wiec pozostała ona, i ona musi wykonać zlecenie. I, jak widać, nie spieszno jej było, by na początek wybrać materiał i wymierzyć go na osobie klienta. Dowodem na to mogą być jej następujące słowa:
- A może napijesz się czegoś? Coś ciepłego, może kawa albo herbata? Albo zimnego, lemoniada albo sok? – spytała, nie patrząc mu w oczy, za to z wielkim zafascynowaniem studiowała wygląd sufitu. Trochę jak wtedy, gdy obudziła się po zemdleniu na kozetce w izbie przyjęć szpitala św. Munga. Tyle że tym razem nie była ani trochę rozkojarzona. Wiedziała, co do niej należy. Dlatego zaraz powróciła do rzeczywistości, czując obowiązek zajęcia się szatą dla klienta, zadała całe mnóstwo pytań, jak na przykład przynależność do domu i inne takie. Nie pytała się o rozmiar. Na pierwszy rzut oka potrafiła go określić, w końcu jest wprawiona w tej pracy.
Nagle sobie o czymś przypomniała i aż poczuła zażenowanie.
- Przepraszam, że nie odnosiłam się do pana na "pan". Mam nadzieję, że ominiemy tę moją wpadkę? – puściła ku niemu teatralnie oczko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Sro Sie 15 2018, 14:11

Kobiecie najwidoczniej nie przeszkadzało, że ktoś przychodził i dotykał materiałów, które tutaj się znajdowały. Nie było możliwości, że tylko dla niego kobieta zrobiła wyjątek. Może traktowali tutaj ludzi jak „klient nasz pan”? Nie pamięta kiedy ostatnio tutaj przyszedł, nie pamiętał by widział kiedykolwiek tę kobietę tutaj. Może nigdy nie natrafił na nią? Może była jakimś nowym nabytkiem? Nie lubił się wtrącać w nie swoje sprawy dlatego nie zamierzał dopytywać czy aby na pewno wszystko w porządku. Widząc jednak, że ta podeszła do okna i przestała na niego zwracać uwagę poczuł się bardziej pewnie i przeszedł bardziej w głąb pomieszczenia gdzie znajdowały się jeszcze bardziej rozmaite stroje jak i kilka gotowców. W większości to były szaty na jakieś okoliczności jak bale czy wesele. Sam Adam musiał przyznać, że były ładnie wykonane.
Podszedł po chwili do niej i zerknął przez okno by sprawdzić czemu to się tak przygląda z takim zainteresowaniem, ale nie dostrzegł niczego niezwykłego. Tylko ludzie podążający z pośpiechem w niewiadomo jakim kierunku, biegający dzieci, drzewo… nic niezwykłego. Teraz jeszcze bardziej zaczął się zamartwiać o kobiete, ale wiedział, że nie powinien.
- Do siedemnastej kawałek, ale z chęcią napiję się herbaty- zażartował i naprawdę miał nadzieję, że zrozumie jego żart. Był Anglikiem i rodzice do dnia dzisiejszego stosowali zasadę „Five o'clock” i mimo, że z nimi już nie mieszkał dawno to przyzwyczaił się, że o siedemnastej rzucało się swoje obowiązki i szło się na herbatę i jakieś przekąski. Może ona nie była z Angli i tego nie zrozumie? Miał nadzieję, że nie będzie musiał tego tłumaczyć. - Ale pani chyba starczy- powiedział przypominając sobie, że ta dopiero co piła. Najwyżej wypije herbatkę sam. Kto wie ile takie przymiarki mogą potrwać jeśli zachowa tempo w jakim teraz się zachowywała. Bo kto normalny patrzy w sufit albo przez okno kiedy klient przyszedł?
- Oczywiście, może Pani po prostu mówić mi Adam- wzruszył obojętnie ramionami. Przyzwyczaił się, że nie zwracano się do niego z tytułem „Pan”. To mu pasowało, chociaż nie czuł się tak staro!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Stan Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t16190-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16214-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16211-henrietta-moseley




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Sro Sie 15 2018, 21:57

Nie pomyślała nawet, że jej czynności mogą wydać się klientowi co najmniej dziwne. A gdy stała tak przed oknem, nawet nie zauważyła, że ów człowiek podszedł do niej. I sama nie wiedziała, co ją tak zafascynowało w widoku przez szybę. Ale już po chwili ponownie powróciła do rzeczywistości. I powróciła również na miejsce, gdzie znajdowała się wcześniej.
Nie zrozumiała, o co mu chodzi. "Do siedemnastej"? Co to może oznaczać? Uznała finalnie, że pewnie chłopak ma czas tylko do tej godziny. Zaiste, Hen nie znała się jeszcze na wszystkich zwyczajach Anglików, mimo że mieszka tutaj już tyle czasu... trochę się już poznała na tym kraju, to fakt, acz najwidoczniej wciąż niewystarczająco. Ale stara nie była (choć młoda też już raczej nie), jeszcze wiele lat przed nią, zdąży uzupełnić swoją wiedzę na temat miejsca, w którym aktualnie mieszka. Miejsca, do którego przybyła głównie ze względu na umierającego w murach św. Munga ojca chrzestnego kobiety. Dobrze, że tu przyjechała również z innego powodu (chociaż początkowo nie zdawała sobie z tego sprawy, to tkwiło głęboko w jej podświadomości), po prostu chciała coś zrobić ze swoimi artystycznymi zdolnościami, zwłaszcza smykałką do szycia i projektowania ubrań przeróżnej maści.
Całe szczęście, że kolejne słowa gościa już pojęła... Zachichotała (dość dziwacznym tonem, ale co tam), pochyliła się nad biurkiem, oparła dłonie na drewnianej powierzchni i powiedziała:
- Ja tam się chętnie jeszcze napiję herbaty. Lekarz mi kazał. Pić cztery-pięć litrów dziennie. Inaczej pewnie nie wyzdrowieję. – spojrzała w jego oczy ponownie. W oczach kobiety lśniły równocześnie rozbawienie i najwyższa powaga wraz z całkowitą szczerością. - Poza tym, skoro dla mnie jesteś Adamem, to ty, Adamie, mów mi Henrietta. – usiadła za biurkiem, ale po paru sekundach wstała. Odeszła ponownie za zaplecze, by, zapewne, wrócić tu z herbatą. Odchodząc, wystawiła jeszcze głowę w jego stronę i powiedziała:
- Zaraz wracam, tylko uruchomię czajnik!
I dopiero teraz w pełni odeszła z pomieszczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Pią Sie 17 2018, 12:02

A może to z kobietą było wszystko w porządku tylko on jak zwykle wymyślał niewiadomo co? Ostatnio świat dla Adama jest jakiś dziwny. Nie może się w nim odnaleźć a jednocześnie boi się. Wiele rzeczy go nadal przeraża i wcale nie chce dorosnąć, wcale nie chce ukończyć szkoły i zacząć dorosłe życie. To do chrzanu, wiecie? Chociaż w sumie on już rozpoczął dorosłe życie. Miał prace, własne mieszkanie, sam się utrzymywał, płacił rachunki. Czyż tak nie wyglądała dorosłość? Krukon jeszcze wiele rzeczy nie wie o życiu.
Kobieta jeszcze była młoda i tak samo jak on- jeszcze dużo miała przed sobą. Zdąży jeszcze poznać zwyczaje Anglików, tradycje i całą masę reszty która go nawet nie interesowała. On… chciał wyjechać z Angli. Tu ciągle padało i było dość chłodno. Tyle, że problem był taki, że on się tutaj wychował, dorastał tutaj zanim wyjechał do Hogwartu. To naprawdę ciężko opuścić to miejsce z dnia na dzień i niczym się nie przejmować.
Kiedy kobieta zachichotała aż na chwilę odwrócił się w jej kierunku zaskoczony. Tego się nie spodziewał po dzisiejszej rozmowie, ale on wielu rzeczy się tak naprawdę nie spodziewa.
- A dolega Panic coś poważnego? Może pani powinna odpoczywać więcej a nie od razu iść do pracy- zainteresował się. Może jednak miał rację, że ta nie wyglądała najlepiej? - Skoro tak niech Pani i sobie śmiało zrobi- powiedział posyłając jej nieśmiały uśmiech. Zwykłe odwodnienie czy to jednak coś poważniejszego? Kto normalny miał pić pięć litrów dziennie? On ledwie do litr wypijał, a różnie to bywało. Wolał nawet nie wyobrażać sobie ile to kubków herbaty. Nie ma co się dziwić, że kobieta pije herbatę za herbatą! Był pod wrażeniem. Może zaraz będzie latała do łazienki? Oby tylko nie spędził pół dnia w sklepie.
-W takim razie niech będzie Henrietta- jej imię było dość niespotykane chyba. Przynajmniej on się jeszcze z czymś takim nie spotkał. Może imie było innego pochodzenia? Nigdy nie interesował się imionami, ale podobało mu się.
Kiedy kobieta wyszła przysiadł na biurku nadal rozglądając się z zaciekawieniem po sklepie. Ciekawe ile zarabiała skoro nawet w takim stanie chciałą przyjść do pracy. Pewnie dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Stan Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t16190-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16214-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16211-henrietta-moseley




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Pią Sie 17 2018, 18:33

Nie zastanawiała się nawet nad tym, czy może robi coś źle, niepoprawnie, od kiedy ów młodzieniec przekroczył próg sklepu, w którym kobieta pracuje. A poniekąd tak właśnie było: mówienie o swoich problemach zdrowotnych osobie dopiero co poznanej, patrzenie w okno, gdzie nie ma niczego szczególnego do oglądania (zwłaszcza, że miała gościa, co rozumie się samo przez się, iż powinna skupić całą swoją uwagę na tym młodzieńcu). Czy były jeszcze takie epizody tu i teraz? Nie warto chyba się nad tym rozwarstwiać. Tak czy owak, nie cofnie się czasu, a tym bardziej tego, co się powiedziało i zrobiło. Ale... o zgrozo, Henrietta niezbyt się tym martwiła. To trochę dziwne, zwłaszcza że zazwyczaj jest inaczej.
- Nie, nie – pokręciła przecząco głową, wprawiając w ruch swoje włosy, które aktualnie były jasne. A wiemy przecież, że Hen często zmienia kolor swoich włosów, poprzez koloryzację oraz rozjaśnianie, dlatego nie będzie niczym dziwnym jeśli już za dwa tygodnie zobaczymy ją w zupełnie innej odsłonie. Może rudy? Brąz, czerń? Albo... zielony, różowy? Kto to wie... nie brakuje jej wyobraźni. I chęci pokazywania swojego "ja" poprzez styl. Pewnie to dlatego zdecydowana większość jej ubrań to jej własne dzieła. - Miałam urlop i tyle mi wystarczy. Bardzo lubię tę robotę, dlatego chętnie do niej powracam. – położyła dłoń na biodrze – Ale proszę się tym nie przejmować. Za chwilę, za chwilę weźmiemy się do mierzenia materiałów na twoją przyszłą szatę. – puściła mu ponownie porozumiewawcze oczko. I wtedy właśnie znikła za ścianką odgradzającą pomieszczenie sklepowe od zaplecza. Chłopak nie musiał długo czekać. Nie musiał, gdyż już po chwili Hen pojawiła się ponownie. W zazwyczaj zapracowanych rękach trzymała tacę z niewielkim imbryczkiem, dwoma filiżankami i małym pojemniczkiem z jeszcze mniejszą łyżeczką (dwie pozostałe leżały obok każdej z filiżanek). Nie zważyła, że mężczyzna siedzi sobie na biurku. Nie skomentowała tego w żaden ze sposobów. Zamiast tego, postawiła tacę tuż obok jego tyłka, i z uśmiechem powiedziała:
- Proszę, częstuj się. To biała herbata, mam nadzieję, że lubisz? A tu obok masz cukier, jeśli potrzebujesz. – usiadła na krześle i wzięła w palce swoją filiżankę i zaczęła natarczywie dmuchać w nawierzchnię gorącego naparu. - Bo ja osobiście nie słodzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Pią Sie 24 2018, 13:12

Adam nie uważał, że kobieta robi coś źle. Nie bywał tutaj codziennie i nawet nie wiedział powinna się zachowywać poprawnie. Szczerze mówiąc to go nie interesowało. Dopóki zamierzała wykonywać swoje obowiązki to dla niego wszystko było w porządku. On sam czasami zamiast wycierać stoliki i pytać gości czy wszystko jest w porządku to zapatrzył się na coś albo zwyczajnie się obijał. Nikt nie był maszyną i każdemu zdarzał się gorszy dzień.
Adam nigdy w życiu nie zmienił sobie koloru włosów. Nawet mugolską szamponetką, która gwarantuje zmycie koloru po iluś tam umyciach. Miał ciemniejsze włosy i mu to odpowiadało. Jakoś nie widział siebie jako blondyna a widział i takie osoby. To było zbyt szalone, ale podziwiał. Podziwiał osoby, który po takim zabiegu walczyły z wypadającymi włosami, łupieżem, odrostami i całą masą innych rzeczy.
- Niewiele osób się spotyka co lubią robotę. Robota nie zawsze łączy się z przyjemnością- to była sama prawda. Ludzie wybierali między przyjemnością a pieniędzmi. Nie było mowy by to wszystko połączyć. On z początku miał to samo. Absolutnie nie przepadał za klubami a raczej wybierał domówki wśród osób które zna. Zwłaszcza kiedy się dowiedział o jego przyjaciółce i jego przyjacielu! Jednak z czasem polubił robotę. Miał za darmo muzykę przy której mógł się pokołysać, miał gorące i napalone dziewczyny, które absolutnie nie podrywał i dobrą wypłatę. Czego mógł chcieć więcej?! Na razie niczego więcej nie potrzebował. Był zadowolony. -Ale i tak podziwiam panią. Ja bym zwariował siedząc tutaj i nie wiedzieć czy aby jakiś klient przyjdzie czy nie. Zwłaszcza że w pewnych miesiącach nic się nie dzieje, a siedzieć trzeba- taka była prawda i nikt mu nie powie, że zawsze są klienci.
Zaskoczony spojrzał na powracającą kobietę. Nie wiedział, że tak szybko załatwi sprawę! Może powinna pracować w jakiejś herbaciarni czy coś! Był pod wrażeniem. Uśmiechnął się do niej i spojrzał na tacę.
- Jest w porządku i ja również nie słodzę- nauczył się nie słodzić herbaty kiedy miał jedenaście lat, kiedy to trafił do hogwartu. W Howardzie dla niego wszystko miało całkiem inny smak. No i w ten sposób przyzwyczaił się do niesłodzenia herbaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Stan Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t16190-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16214-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16211-henrietta-moseley




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Wto Sie 28 2018, 13:09

- Zgadzam się – odparła Henrietta po wypiciu pierwszego, malutkiego łyczka ze swej filiżanki. Co jak co, ale ona naprawdę potrafiła pić coś bardzo gorącego! - Zgadzam się w całej zupełności, ale ja, całe szczęście, bardzo lubię swoją pracę. – ostawiła powoli i leciutko porcelanowe naczynie na blat stolika, by nie robić zbędnego hałasu, ale i tak jej to nie wyszło. Po pomieszczeniu rozległ się dość głośny brzdęk. Hen skarciła siebie w duchu. No bo... jak można było wywołać taki hałas, mimo że tak się starała, by go nie robić? Od razu pomyślała o magii. Kto wie, może ów klient, młodzieniec, użył jakichś czarów? Albo czary same siebie zrobiły? Na myśl o takiej opcji kobieta musiała zatkać na sekundę usta, by nie parsknąć śmiechem.
Czary? Tak. Henrietta, jeśli spotka coś dziwnego, to zawsze usprawiedliwia to sobie magią. Nawet nie dopuści do głowy myśli, iż mogła coś źle usłyszeć, nieprawidłowo odebrać... i tak dalej, i tak dalej.
Brała łyk za łykiem, aż zauważyła, że w jej filiżance zaczyna brakować tego rozkosznego, gorącego naparu. Dlatego sięgnęła po ibmryczek i nalała go sobie powtórnie. Spojrzała przy tym kątem oka na chłopaka i uśmiechnęła się.
- Jak widać, jeszcze nie zwariowałam.... – i znowu puszczenie oka – ...jeszcze. – końcówkę wypowiedziała bardzo poważnym tonem, który mógłby mężczyznę rozweselić, ale możliwe, że będzie zupełnie odwrotnie. - W sumie niezbyt się nudzę. Zazwyczaj, oczekując klientów, robię w szkicowniku pierwsze szkice ubrań, które sama projektuję. – ponownie wzięła łyk herbaty. - To dobrze, że nie słodzisz. Cukier to biała śmierć, ah dokładnie tak, mój drogi. Ale... – tu sobie przerwała nie mogąc sobie przypomnieć, czy ten "tekst" dotyczy oby na pewno cukru, a może soli? Ale nieważne. - Jeśli będziesz mieć dosyć tej gadaniny, tej herbaty, możemy zabrać się do mierzenia już teraz. Wybór należy do ciebie. – spojrzała przenikliwie w jego oczy, oczekując najlepiej jak najszybciej i bardziej zrozumiałej odpowiedzi.
Kurde, to po co wzięłam ten cukier?, pomyślała, nieco zła na siebie. Chociaż z drugiej strony, nie jest jasnowidzem i nie mogła tego przewidzieć, a w ten sposób przynajmniej dowiedziała się, która opcja jest prawdziwa (chodzi oczywiście o to, czy chłopak słodzi, czy nie... fakt, to nie było zbyt ważne, ale Hen wolała wiedzieć).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Sro Sie 29 2018, 14:55

- Czasami w pracoholizmie nie ma nic dobrego. Ma Pani… to znaczy masz Henrietto jakąś rodzinę, męża, dzieci?- szybko się poprawił kiedy przypomniał sobie, że kobieta kazała sobie mówić po imieniu. Pewnie jeszcze kilkanaście razy nazwie ją panią zanim się przyzwyczai, że powinien do niej mówić po imieniu. Ale wracając- tak, uważał, że pracoholizm nie jest taki dobry. Jego rodzice ponoć kiedyś byli naprawdę fajnymi ludźmi, którzy potrafili się zabawić, wyjść na piwo i potańczyć. A teraz? Liczyła się dla nich tylko praca, pieniądze i to by ich synowi przynosili same najlepsze oceny. Przynajmniej Adam. Tak było kiedy jeszcze z nimi mieszkał. Teraz już kompletnie nie wie jacy oni są. Może jednak się zmienili? A może po prostu wyżywiają się na jego starszych braciach. Muszą przecież znaleźć jakiegoś kozła ofiarnego.
Tak się zamyślił o swoim życiu że kompletnie nie zauważył kiedy to kobieta zdążyła wybić swoją filiżankę herbaty kiedy on nadal wpatrywał się w swoją pełną. Widział jak z niej paruje dlatego postanowił zaczekać, bo przecież nie chciał się oparzyć, ale kobieta to chyba miała w nosie. Może bardzo była spragniona, ale czy przypadkiem ona dopiero nie piła herbaty? Nie zamierzał jej osądzić. Sam za to bardzo powoli uniósł kubek i spróbował się napić.
Zaśmiał się. Dobrze, że uprzednio odstawił kubek na miejsce bo na bank cała jego zawartość by wylądowała na nim. Skończyłoby się tak, że wyszedłby bez szaty i cały poparzony. Po dzisiejszym dniu wielu rzeczy można się było spodziewać.
- Nie mów hop póki nie skoczysz- powiedział całkiem poważnie. Jeszcze nie przechodziła na emeryturę więc mogło się wszystko wydarzyć.
- Myślisz, że kiedyś mógłbym zacząć tu pracować nie mając żadnych umiejętności?- przychylił głowę w bok przyglądając się jej. Mogła wyjąc te szkice i mu pokazać jak bardzo w tym jest dobra. Czy dla niego również coś narysuje czy to były tylko projekty na jakieś suknie balowe? Nie chciał w to wnikać. Może na gitarze całkiem dobrze grał, ale rysowanie to dla niego jakaś czarna magia! Gorzej. Czarna magia nie była taka zła.
- Mówią, że czas to pieniądz. Może zaraz pojawią się nowi klienci i będziesz miała ręce pełne roboty?- im szybciej się zabiorą za to tym więcej czasu zostanie na picie herbaty, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Stan Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t16190-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16214-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16211-henrietta-moseley




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Czw Sie 30 2018, 19:13

Biorąc kolejny łyk, kobieta nieomal zakrztusiła się. Pokasływała przez chwilę, ale już po chwili doszła do siebie.
- Rodzinę mam, w USA. Męża nie mam. Dzieci też nie. – odparła krótko i zwięźle, nawet nieco chłodno, co miało sugerować, iż kobieta nie ma zamiaru, po prostu nie chce poruszać tych tematów. Nie zrobiła jak dotąd ze swoim życiem niczego szczególnego. Nie ustabilizowała się, mimo iż ma już tyle lat, ile ma. I poczuła się teraz naprawdę głupio, ale po chwili przestała się tym przejmować, uznając że to jej życie, ona je układa jak tylko chce, to ona stabilizuje się na taki sposób, który jej najbardziej odpowiada. I nikomu nic do tego. Po serii tego typu myśli Henrietta poczuła się jakby... zrelaksowana? To odpowiednie słowo? Tak czy owak, dobrze, że poczucie, iż marnuje swoje życie, ulotniło się. Jak natrętna mucha, która po wielu próbach uwolnienia się poprzez uderzanie w szybę okienną została wypuszczona na zewnątrz dzięki uchyleniu okna poprzez człowieka. Tyle że żaden człowiek tu jej nie pomógł. To ona. Ona pomogła sobie samej, w odpowiedniej chwili wywołując w głowie to, co powszechnie uważa o życiu.
Zdążyła już się uspokoić po tej gonitwie myśli. I stanęło na tym, że może przecież żyć, jak chce. Prowadzić swą egzystencją wedle własnych upodobań, nie wpisując się przy tym w ustalone wyżej zasady. Po cholerę one są? Ano, to jasne, po to, żeby je łamać! A Hen wiedziała, że życie, nawet osoby magicznej, jest krótkie i trzeba je zagospodarować według tego, co się naprawdę lubi robić. Koniec, kropka. Kobieta uspokoiła się wewnętrznie i posłała mu ponownie uśmiech.
- Wiesz... mógłbyś przyjść na jakieś praktyki. Ale... – tu podrapała się po przedziałku, jakby nad czymś się zastanawiała – ...ale co ja tam wiem. Powinieneś zapytać o to właścicielkę sklepu. Nie mnie. Ja jestem tu tylko szarym pracownikiem – odparła, odchylając się do tyłu na siedzeniu. Upiła kolejny łyk gorącego naparu, słuchając co mężczyzna ma jeszcze do powiedzenia. - Masz rację. – wstała i dopiła herbatę na stojąco, po czym odłożyła ją na miejsce, tym razem, o zgrozo, udało jej się to zrobić bardzo cicho. - To co, zaczynamy? – podeszła do niewielkiego podestu i wskazała go chłopakowi. - Stań tu, proszę, a ja zrobię podstawowe wymiary. – serdecznym gestem zapraszała go, by stanął na wyznaczonym miejscu. W międzyczasie Hen wyjęła nożyczki, centymetr i na oko odcięła sporawą ilość czarnego materiału. Ot, na oko, bo w mierzeniu na oko była naprawdę dobra, aczkolwiek w mierzeniu pewnych szczegółów naprawdę musiała użyć centymetra jako pomoc. Wyjęła również pudełko pełne szpilek z główkami w wielu kolorach (znaleźć tam można było chyba wszystkie barwy, jakie tylko istnieją), by te, podczas przymierzania i samego szycia trzymały w ryzach to, co się tworzy.
Kobieta poczekała na mężczyznę, aż zajmie miejsce, po czym westchnęła głęboko.
I na poważnie wzięła się za swoją pracę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Nie Wrz 02 2018, 16:38

Kiedy kobieta się zakrztusiła to aż napiął wszystkie mięśnie w oczekiwaniu na najgorsze. Nie był przygotowany na takie sytuacje. Przychodząc tutaj chciał tylko zdobyć szatę a nie zobaczyć jak osoba na jego oczach umiera. To nie byłby jego pierwszy raz. Widział już kiedyś jak ktoś umiera i to nie był zbyt wesoły widok. To nie było coś o czym się wspomina. Jeszcze kilka takich akcji ze strony kobiety i sam tutaj zejdzie na zawał. Czuł się jakby siedział na szpilkach a dla faceta to niezbyt fajne. Dla nikogo w takim wypadku nie byłoby fajne. Odetchnął jednak z ulgą i napił się herbaty by kobieta nie zauważyła, że się zaniepokoił.
Spuścił wzrok słysząc jej słowa. To było smutne. Nie miała tu rodziny, męża ani dzieci. Nie miała wcale męża i dzieci. Miała pracę, której bardzo się poświęcała i być może znajomych którzy ją wspierali w każdej sytuacji. To wcale nie znaczyło, że ta cała sytuacja nie wywoływała u niego smutek. Przypominało mu to o swoim życiu. Nie utrzymywał bliższych kontaktów z rodzicami, z braćmi ciągle się wykłócał o jakieś głupoty, nie miał już prawie żadnych przyjaciół odkąd tamci go wystawili. Ale też miał pracę którą lubił i chciał poświęcić jak najwięcej czasu. Na swój sposób byli do siebie bardzo podobni. Tylko lata nie ta, ale to wcale nie znaczyło że za kilka lat coś się zmieni. To były bardzo głębokie przemyślenia. Chciał je przeznaczyć na zupełnie inną chwilę. Teraz nie warto było sobie tym głowę zaprzątać.
Upił jeszcze trochę herbaty, która nadal była jeszcze strasznie gorąca. Miał tylko nadzieję, że nie poparzy sobie przełyku. Szkoda by było by nie mógł mówić, a mówienie w jego pracy jest bardzo ważne. Zwłaszcza że bardzo często musiał przykrzykiwać muzykę by ktoś usłyszał to co mówi a tylko stał kilka centymetrów od niego. Wiedział na co się pisze i mu to nawet odpowiadało. Nie, nie poparzy sobie nic, był twardy.  Oblizał usta by zyskać na czasie.
- dobrze. Jeśli to dla ciebie drażliwy temat to przepraszam, nie chciałem- powiedział a w jego głosie można było nawet wyczuć skruchę!
- hm… dobrze. Jak nie zapomnę to wyślę sowę.- powiedział. Nad każdym stał ktoś wyżej więc czego tak właściwie mógł się spodziewać? Wątpił również, że właścicielka go przyjmie. Pewnie poprosi go o jakieś szkice i zacznie się śmiać w niebogłosy. To było zbyt ryzykowne. Powinien zostać tu gdzie był. Może kiedyś w końcu otworzy swój zespół skoro od małego dziecka grał na gitarze? Jeszcze nie miał porządnych planów na przyszłość. Nie wiedział czy całe życie chciał być barmanem. Pragnął czegoś co da mu jakiś większy zysk. A co jeśli założy rodzinę i nie starczy?
Zrobił to co kobieta mu kazała i przyjrzał się temu co robi. Wyprostował się bo nie chciał by potem szata była za krótka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Stan Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t16190-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16214-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16211-henrietta-moseley




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Czw Wrz 06 2018, 21:29

...I na poważnie wzięła się za swoją pracę. Mijały sekundy. Sekundy przeobrażały się w minuty, których było coraz to więcej... i więcej, aczkolwiek dla Henrietty minuty te były tak naprawdę sekundami. Owszem, czas mijał jej aż tak szybko, w końcu czemu się dziwić? Ona naprawdę kocha swoją pracę. To sens jej życia, dodaje kolorów jej egzystencji. Szyjąc, a uprzednio – mierząc, robiła porządek ze swoimi myślami i mogła zapomnieć o tym, co jej zbędne, o tym, co ją rani. I poniekąd tak właśnie było, gdy chłopak poruszył u niej tę cząstkę serca. Odpowiedzialną za takie nasze ciche tęsknoty, które sprawiają, że po takim rozmyślaniu nie jesteśmy zbyt szczęśliwi. Ale z czasem takie otwarte rany da się zszyć. Hen dopiero teraz zrozumiała, że tak naprawdę to... ma ochotę na wypełnienie swojego życia innymi rzeczami, a zwłaszcza chodzi tutaj o ustatkowanie się. Może to tkwiło w niej tak długo, gdyż jak dotąd zasłaniała tego typu myśli szyciem i projektowaniem? Często nie jesteśmy w stanie dobrze poznać samych siebie, a co tu dopiero mówić o własnych myślach.
No ale nic. Kobieta przymierzała duże skrawki czarnego materiału, dopięła szpilkę to tu, to tam, i posługiwała się jednocześnie nożyczkami. Robiła to wszystko zwinnie, aż po dwudziestu minutach Henrietta odsunęła się na kilka kroków do tyłu i, trzymając się za brodę, kontemplowała w ciszy wygląd szaty oraz wygląd chłopaka w tej szacie. W końcu opuściła rękę i odezwała się z wielkim entuzjazmem:
- No, to by było na tyle. Teraz pochodź trochę po pomieszczeniu i stwierdź, czy jest ci wygodnie. Niczego nie poprawiać? – spytała tym samym, sympatycznym tonem. - Śmiało! Nie krępuj się, w końcu musisz się w tym czuć jak najlepiej, jak najbardziej swobodnie. – zrobiła jeszcze kilka kroków do tyłu i obserwowała klienta dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Pią Wrz 07 2018, 18:43

Starał się stać nieruchomo by ułatwić kobiecie pracę. Z początku to mu nie sprawiało żadnych trudności, ale im dłużej stał tym bardziej go bolały nogi. Przystępował z nogi na nogę, wiercił się, starał się myśleć o czymś innym niż ból. Nie wiedział ile czasu minęło ale czas jemu bardzo się dłużył.
Zaczął nawet myśleć o Elaine. Czy tutaj też przychodziła by uszyć sobie szaty? A może miała prywatną krawcową która przyjeżdżała do niej na specjalne zamówienie? Nie zdziwiłoby go to. Czystokrwiści czasami mieli dziwne pomysły, ale nie ona. Dziewczyna wydawała się naprawdę w porządku i chyba zbytnio się nie martwiła że ktoś nie jest takiej samej krwi co ona. Nie skreślała kogoś na samym początku tylko dlatego że rodzice nie akceptują tego. Nie wiedział w sumie nic o jej rodzicach, niewiele wiedział nawet u niej, ale tak sobie to wyobrażał. Jego rodzice pewnie by tacy byli. Jednak czystokrwista wzięła ślub z jugolem więc nie był tak tego wszystkiego pewny.
Naprawdę nie chciał urazić kobiety tymi pytaniami o rodzinę i życie osobiste. Nie umiał trzymać języka za zębami i to często sprawiało że jego przyjaźnie się rozpadały. O nie, teraz nie zamierzał myśleć o przyjaciołach. Ile to już bez nich wytrzymać? Udawało mu się! Nie zamierzał tego psuć, było mu dobrze. Może powinien przeprosić bardziej kobietę albo jakoś zażartować by ją udobruchać? Jednak tego nie zrobił tylko stał.
Już miał się zapytać czy długo jeszcze to potrwa kiedy kazała pochodzić po pomieszczeniu więc ruszył. Próbował różnych rzeczy. Wystawał ręce przed sobą, do góry, kucał, schylał się i jeszcze przeróżne inne kombinacje. Nawet przebiegł się po pomieszczeniu! No co? A jakby go ktoś gonił? Musiał mieć pewność że to będzie okej i kobieta nie sprzeda mu żadnego szajsu, ale wyglądało na to że była profesjonalna.
- Materiał wydaje się bardzo wytrzymały.- mruknął kiedy zauważył, że ta mu się przygląda. Czy byli podobni do niego klienci? Bardziej dziwaczni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Stan Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t16190-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16214-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16211-henrietta-moseley




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Wto Wrz 11 2018, 19:50

Obserwowała chłopaka, który próbował różnych póz w nowej, świeżo uszytej, dopasowanej szacie. Przyglądała się i przyglądała, aż doszła do wniosku, iż to kolejna jej szata, którą może uznać za udaną, więc aż klasnęła dłońmi z tej radości. Wstała, pochodziła trochę wokół chłopaka odzianego w coś, co jest jej dziełem, sama przyglądając się swojej robocie. Uznała, że jest dobrze. Była z siebie zadowolona.
- No dobrze – ułożyła palce dłoni w koszyczek i wywróciła go, strzelając. - Czyli może być, tak? – spojrzała na niego wymownie. - To będzie czterdzieści galeonów. – skwitowała, opierając się tyłem o brzeg biurka, ale po chwili usiadła przy nim, i podała mu rachunek.
- No więc... – zagadnęła zaraz po tym, nieco zmieszana – Więc, chcesz się jeszcze napić herbaty? – spytała, drapiąc się po głowie. - N-n-no bo... – chciała mu dać do zrozumienia, że powinien już sobie stąd iść, zwłaszcza że naszła ją wielka ochota na narysowanie czegoś, pewnej sukienki, której krój dopiero co pojawił się przed jej oczami, oczami wyobraźni rzecz jasna. Tak, chciała, nie wiedząc jednak jakich słów użyć, by pokazać mu, iż najwyższa pora najlepszy czas, by się, co tu owijać w bawełnę, stąd ulotnił. Co, ma powiedzieć mu to prosto w twarz? Haha. Taka to ona nie była... zazwyczaj. Dlatego wpatrywała się intensywnie w niego, oczekując jakiejś, jakiejkolwiek reakcji. A najlepiej, by taką reakcją był jego pierwszy krok w kierunku drzwi...
Jednak czy jej pragnienie się ziści? Owszem, nie miała nic do niego, owszem, nawet go polubiła. Ale.. może jeszcze kiedyś ją odwiedzi? Poza tym spędzili w swoim towarzystwie jak dotąd naprawdę wiele czasu. Ale to często nie działa zbyt zdrowo na relację, na jakąkolwiek relację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Czw Wrz 13 2018, 14:48

Przyjrzał się entuzjastycznej reakcji kobiety. Czy ona zawsze tak reagowała gdy jej się coś udawało? Czy to było w pełni normalne? Kobieta była specyficzna więc nie miał co się dziwić. Adam już nawet przyzwyczaił się do jej dziwacznych zachowań. Nawet przez ten krótki czas zdążył ją polubić! Dziwne. Miała coś w sobie przyjaznego.
- O tak, jest w porządku- zapewnił ją i zaczął ściągać szatę z siebie. Nie będzie wychodził w nowo nabytej szacie szkolnej ze sklepu! Jeszcze ją zniszczy7, poplami czy coś i co wtedy? Nie miał na nią żadnej gwarancji ani nic w tym stylu. To by były pieniądze wyrzucone do kosza.
- Proszę- wręczył jej pieniądze i spakował szatę do torby. Dopił resztę herbaty kiedy usłyszał jej słowa.
- Oh, przykro mi, ale nie chcę pani zajmować czasu. Na pewno za chwilkę przyjdą następni klienci. Rok szkolny tusz tusz. Pierwszoklasiści na pewno już nie mogą się doczekać swoich pierwszych szat szkolnych. Będziesz miała pełne ręce roboty- przyznał ze smutkiem. Cholernie szkoda jej było kobiety. Być może spędzi tutaj cały dzień w samotności.
- Ale odwiedzę Cię jak tylko będę miał czas. Może nawet wyślę sowę- obiecał jej.  Czy rozstania muszą być takie trudne. Z Elaine też mu było się ciężko rozstać chociaż o tym nie mówili. Tylko z rodziną poszło całkiem sprawnie.
- Do zobaczenia- pożegnał się i wyszedł ze sklepu powolnym krokiem.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Stan Massachusetts, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 158
  Liczba postów : 50
http://www.czarodzieje.org/t16190-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16214-henrietta-moseley
http://www.czarodzieje.org/t16211-henrietta-moseley




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   Sob Wrz 15 2018, 23:01

Nareszcie, uznała kobieta. Nareszcie chłopak stąd wyjdzie. Okej, może to brzmi jakby miała go dość, co zdecydowanie mija się z prawdą, ale... po prostu była trochę zmęczona po tym przymierzaniu i szyciu, chciała odpocząć... w samotności. I, no i coś narysować, jakiś strój, rzecz jasna! Jeszcze tylko musiała się pożegnać ze swoim byłym klientem, i mogła już ruszać za zaplecze. Ale nie, jeszcze nie. Najpierw, gdy chłopak wychodził ze sklepu, odprowadzała go machaniem dłoni oraz nienagannym uśmiechem. I trwała tak w tej pozycji, dopóki chłopak nie skręci za róg. Potem mogła odetchnąć i naprawdę zająć się czymś innym.
Nie wiedziała, czy mu wierzyć, kiedy wspomniał o kolejnych odwiedzinach, w przyszłości. Ale nie miała ochoty na przykre domysły, dlatego przyjęła pozytywną, optymistyczną postawę. Może rzeczywiście przyjdzie albo wyśle sowę?
Poszła na zaplecze, by zaparzyć sobie kolejną herbatkę. Ah, który to już dzisiaj raz?

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sklep Madame Malkin   

Powrót do góry Go down
 

Sklep Madame Malkin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep Gaya
» Sklep spożywczy.
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-