Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Magic Royal Theatre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 28
Skąd : Salentil de Las Bodegas, Hiszpania / Hogsmeade, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191




Gracz






PisanieTemat: Magic Royal Theatre   Wto Mar 11 2014, 21:55


Magic Royal Theatre


Budynek teatru wzniesiono w latach 1823-1834. Jego budowa jest utrzymana w stylu eklektycznym z przewagą renesansowych wstawek. Nie na tym jednak młodzi artyści powinni się skupić, wszak w tym miejscu gromadzą się najwybitniejsze gwiazdy sceny teatralnej w świecie magicznym. Możecie tu spotkać divę teatralną Madamme Cece oraz Monsieur Zozo. Jest to para genialnych aktorów, którzy z rozkoszą pod swe skrzydła przyjmują nowe, świeże talenty.
Klimat głównej sceny oraz widowni jest utrzymany w karmazynowych odcieniach, a co za tym idzie możemy tu poczuć atmosferę niczym z najlepszych kabaretowych desek. Nie mylcie jednak tego miejsca z byle podrzędnym teatrem, wszak na deskach Magic Royal Theatre nie każdy ma możliwość zagrać, a ci którzy znaleźli się pod skrzydłami obecnych właścicieli tego miejsca, muszą wiedzieć, że dostali niesamowitą szansę od losu. I lepiej żeby pamiętali iż wspomagacze magiczne wcale nie są mile widziane, natomiast wszelkiej maści metamorfomadzy oraz wile – jak najbardziej, chociaż należy pamiętać, że nikt nikogo nie dyskryminuje, bo prawdziwy magiczny talent aktorski rodzi się w głębi nas.
Przy wielu przedstawieniach widzowie może doświadczyć magicznych rzeczy, takich jak chociażby zmiana pogody, w zależności od odgrywającej się sceny. Ewentualnie może odbyć spotkanie z małymi ptaszkami, które z rozkoszą będą latać pomiędzy widzami, co jakiś czas smagając ich swoimi skrzydełkami, próbując skutecznie przeszkadzać w sztuce.







Kurs - artysta muzyczny


Kiedykolwiek zastanawiałeś się jakie to uczucie wystąpić przed przepełnioną widownią? Masz smykałkę do instrumentów, pięknie śpiewasz albo tańczysz? Może po prostu kochasz sztuki teatralne i chcesz spróbować sił na prawdziwej scenie? Ten kurs z pewnością jest właśnie dla ciebie! Oferuje profesjonalne przygotowania dla wszystkich zainteresowanych bardziej muzycznymi aspektami działalności artystycznej. Wykształcisz się zarówno pod względem teoretycznym jak i praktycznym, może nawet poznasz kilka sław! Zobaczysz jak wygląda praca w teatrze, poznasz sekrety znanych wykonawców i ostatecznie przekonasz się, czy obrałeś odpowiednią ścieżkę.

Wymagania:
 

Część teoretyczna

Czas na sprawdzenie twojej wiedzy z zakresu podstaw historii teatru, muzyki i tańca. Dostajesz potrzebne materiały i tylko kilka dni na przygotowanie, bowiem podchodząc do kursu powinieneś coś już wiedzieć. Na egzaminie otrzymujesz pytania otwarte, nie zdajesz się na los, a w dodatku jesteś solidnie pilnowany.

Kości:
 

Część praktyczna

Praktyka nie jest taka prosta. Po kilkunastu ćwiczeniach zakrawających o różne zdolności... Zostajesz wrzucony na głęboką wodę, bo wypychają cię na scenę! Czujesz reflektor mocno rażący w oczy i duszący zapach kurzu. Gdzieś z cienia wygląda na ciebie kilka znanych postaci - reżyser często wystawiający sztuki w tym teatrze, młoda tancerka i starszy mężczyzna, którego głos możesz kojarzyć z radia. Dostajesz proste polecenie: zaprezentuj się. Zatańcz, zaśpiewaj, opowiedz dowcip - co tylko chcesz! A jeśli brak ci instrumentów, to wystarczy poprosić.

Kości:
 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2168
  Liczba postów : 241
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Czw Lip 21 2016, 12:34

Rozstali się pod drzwiami ich dawniej wspólnego mieszkania z mieszanymi uczuciami. Coś pchało go do niej, ogromna potrzeba romantycznego uczucia, tęsknota za tym, co było kiedyś. Jeszcze co najmniej piętnaście minut spędził po drugiej stronie ulicy, schowany w cieniu starego drzewa, spoglądał w jedyne okna, w których paliło się światło. Potem tylko westchnął zbyt ciężko, poczuł gorycz na ustach i deportował się na Nokturn.
Próbował do niej napisać, ale znów nie miał odwagi. Może uroił sobie całe to spotkanie. Wątpił kilkukrotnie, ale na ziemię sprowadzały go wygrzebane spod stosu pergaminów z jego pseudopoezją listy, w tym ten z zaproszeniem. To jednak prawda. Nie mógł spać, a gdy już zasypiał, całe noce śnił o niej. Mógł jej zawdzięczać jedynie przypływ natchnienia, najwyżej upchnie te pełne melancholii sonety gdzieś pomiędzy nieco radośniejsze utwory. Chciał w końcu wydać swoją poezję. Nie dla sławy, nie, nie dla pieniędzy. Te książki i tak pewnie wtopiłyby się pomiędzy inne, w miarę upływu czasu zniknęły zapomniane na półkach w księgarniach. Miał jednak szczere nadzieje, że wszystko to co tam zamieści, ukoi czyjąś udręczoną duszę.
Lipiec. Gorąco. Gorąco w długich, czarnych szatach. Całe szczęście, że w Antykwariacie, a co za tym idzie również w jego niewielkim mieszkaniu na piętrze, było tylko po jednym oknie. Promienie słońca wpadały tam tylko rano, później grube ściany oddawały swój chłód. Repertuar teatru sprawdził już dawno, choć co kilka dni upewniał się, że nie ma w nim żadnych zmian.
Doskonale pamiętał każde jej urodziny, które wspólnie obchodzili. Bywało gorzej, kiedy mogli sobie pozwolić tylko na taniego szampana wypitego w parku pod gołym niebem, raz lepiej, kiedy zabrał ją do Irlandii, nad morze, na spacer po klifach. Ważne, że byli razem. Zawsze razem.
Długo zastanawiał się czy powinien obejrzeć tę sztukę, czy po prostu czekać przed budynkiem teatru około przewidywanej godziny jej zakończenia. Nie, nie mógł sobie pozwolić na to, by się minąć z Saoirse. Co jeśli jej rola przewidywała udział na przykład tylko w pierwszym akcie i tuż po nim aktorka się zmyje? Bilet kupił dopiero przed samym spektaklem w nienajlepszym miejscu. Obawiał się, że wcześniej mogłyby go kusić miejsca w pierwszym rzędzie. Kwiaty, bukiet róż – prawdziwe, ale nieco podrasowane zaklęciem, by nie zwiędły przez dwie czy trzy godziny sztuki, ułożył bezpiecznie na siedzeniu obok. Z jednej strony mu się dłużyło, denerwował się okrutnie, jak przed pierwszą randką, z drugiej - nie zauważył minęła przerwa pomiędzy aktami. Nie potrafił się skupić na treści, ze zniecierpliwieniem spoglądał na swój okrągły zegarek, który nosił na łańcuszku przypiętym do kamizelki.
Po zakończonym spektaklu udał się w stronę backstage’u. Nie był pewien, czy ktokolwiek go tam wpuści, także po prostu czekał aż aktorzy zaczną wychodzić. Kilkoro z nich znał, przywitał się krótko, dając im do zrozumienia, że nie ma ochoty na pogawędki. Czekał tylko na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Czw Lip 21 2016, 20:28

Gdy tylko Haydn odprowadził ją do domu, Saoirse od razu wskoczyła pod prysznic. Zmyła z siebie poczucie żalu i smutek, starając się być silną kobietą. Tylko że już od dawna taka nie była - kilka lat temu rozbiła się kompletnie, nie potrafiąc ułożyć sobie życia. I jedno spotkanie z mężczyzną, którego niegdyś darzyła takim uczuciem, niczego nie zmieniło. Kładąc się do łóżka, dotykała różnych części swojego ciała - policzków, nadal zarumienionych od chłodnego powietrza i emocji, dłoni, którymi dotykała Haydna, obejmowała się nawet ramionami, by przywołać jeszcze na chwilę wspomnienie kołysania się w jego uścisku. W przypływie nagłego impulsu podbiegła do okna, zupełnie naga, i z nadzieją w oczach wyjrzała zza srebrnej zasłony. Ujrzała jedynie pustą ulicę i samotne drzewo na przeciwko kamienicy, pod którym już nikogo nie było. Położyła się do łóżka z plątaniną dziwnych myśli i wyrzutami sumienia. Dopiero tam uświadomiła sobie, że mogła zawrócić i zaprosić Haydna do mieszkania chociaż na moment. Że straciła możliwość spędzenia z nim kolejnych minut. Przy nim znowu poczuła się spokojna. I bezpieczna, a tego uczucia od dawna jej brakowało. Tej nocy nie zasnęła, a przez każdą kolejną zastanawiała się, czy następnego dnia otrzyma od niego jakąś wiadomość. Jednak żadna sowa nie przyleciała, oprócz tej od Ivosza, ale list przez niego napisany nie niósł wieści dotyczących pana Locke. Powoli zaczynało jej się wydawać, że zwariowała. Uroiła sobie całe te urodziny, albo tak bardzo się upiła, że nic z nich nie pamięta. Umysł lubi ostatnio płatać jej figle. Jednak wyraźnie słyszała w głowie jego słowa, wyobrażała sobie te przepiękne oczy i wiedziała, że naprawdę znowu się spotkali. A potem rzuciła się w wir pracy, bo terminy gonią, a przedstawienia ze względu na jej miłostki nie przesuną.
Kilka lat pracy w podrzędnym londyńskim teatrzyku i niesamowity talent otworzyły Saoirse drogę do jednego z najbardziej rozpoznawanych teatrów w czarodziejskim świecie. Magic Royal Theatre znany jest z tego, że gości na swej scenie jedynie najlepszych. I chociaż Saoirse od zawsze marzyła, by tutaj zagrać, nigdy tak naprawdę nie dowierzała w spełnienie tych pragnień. Będąc szczerym, rolę w dzisiejszym przedstawieniu zawdzięczała temu, że jedyna wila w składzie poważnie się rozchorowała. A talent aktorski Saoirse okazał się silniejszy od przeszkody, jaką były jej czarne włosy - i na ten jeden występ Saoirse w magiczny sposób przeobraziła się w kuszącą blondynkę. Och, ktoś, kto nie widział jej wcześniej w takim kolorze mógłby pomyśleć, że to nowa aktorka.
Saoirse pięknie poradziła sobie z rolą wili. Haydn trafił akurat na przedstawienie pod tytułem Wilkołak i wila, opowiadające o trudnej miłości pięknej kobiety i potwora. Na nieszczęście pana Locke i ku radości wilkołaka - postać, którą grała Saoirse na końcu uległa uczuciu i obdarzyła ukochanego pocałunkiem. Czyż to nie piękne?
Z tego wszystkiego Horanówna zapomniała nawet, jaki mamy dzisiaj dzień. I ostatecznie przypomniało jej się dopiero po zejściu ze sceny, kiedy to współpracownicy urządzili na jej cześć wielki wiwat i obdarzyli przyjaznymi pocałunkami. Szczególnie miły wydawał się aktor grający niedawno wilkołaka - jej partner na scenie i prywatnie bardzo kulturalny człowiek. To w jego towarzystwie Saoirse wyszła zza kulis (twojego backstage'u, jak wolisz), wpadając prosto na bukiet czerwonych róż.
-Och, bardzo przep... - urwała gwałtownie, podnosząc wzrok i odsuwając się o krok, by nie pognieść kwiatów. Jej świecące, zielone oczy powędrowały po twarzy Haydna, a usta Sirszy ułożyły się w delikatny uśmiech. Automatycznie też bardzo się zestresowała i zerknęła w bok, z ulgą zauważając, że towarzyszący jej przed chwilą mężczyzna zajął się już kimś innym. -Oglądałeś przedstawienie? - O dziwo nagle tylko to zainteresowało Sirszę. I wcale nie chciała wiedzieć, czy mu się podobało. Po prostu... czuła się nieco zakłopotana, zupełnie jak wtedy, gdy w czasie studiów przyniósł jej z antykwariatu potrzebne książki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Skąd : Wrington, Somerset
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2168
  Liczba postów : 241
http://www.czarodzieje.org/t12102-haydn-thomas-locke
http://www.czarodzieje.org/t12106-haydn-thomas-locke#325226
http://www.czarodzieje.org/t12105-jolly-roger#325221
http://www.czarodzieje.org/t12104-haydn-thomas-locke




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pią Lip 22 2016, 21:12

– Tak, oglądałem. Powinnaś dostać tę rolę na stałe, byłaś fenomenalna, naprawdę. I muszę przyznać, że wyglądasz tak samo pięknie, bez względu na kolor włosów.
Miał w głowie totalną pustkę. Przygotowywał się tak długo, ułożył sobie w głowie kilka scenariuszy, a i tak nie potrafił z nich skorzystać.
– Chciałbym życzyć ci wszystkiego najlepszego – wyglądał, jakby chciał powiedzieć coś jeszcze, ale rozejrzał się nerwowo i obecność reszty aktorów była mu raczej nie na rękę – Gratuluję tak ogromnego sukcesu.
Wręczył jej róże. Dobrze, że chociaż o tym nie zapomniał. W jego wyobrażeniach byli na tyłach teatru sami, co brzmiało wręcz niedorzecznie. Droga Roweno, jakaż ona była piękna. Nigdy nie zastanawiał się jak jego dawna ukochana wyglądałaby w blond włosach. Musiał przyznać, że zaskakująco dobrze. Być może czarny kolor do niej pasował, ale wyglądała w nim bardzo poważnie. Jasne pukle dodawały jej nieco blasku.
– W pierwszej chwili cię nie poznałem. Dopiero gdy usłyszałem twój głos upewniłem się, że to faktycznie ty. Sztuka sama w sobie genialna, ale dzięki tobie nabrała charakteru.
Trochę się gubił. Miał wrażenie, że to co mówi nie ma zbytnio składu, nie trzyma się siebie. Co robić? Haydn, myśl.
– Nie chciałbym cię zatrzymywać, pewnie powinienem cię uprzedzić, że mam zamiar się pojawić. Albo w ogóle zapytać najpierw czy masz ochotę mnie widzieć – ’zdecydowanie mógłbyś czasem ugryźć się w język’ podpowiedział mu cichy głosik wiszący nad jego prawym ramieniem – Ale jeśli jakimś cudem nie masz planów na świętowanie, to, o ile chcesz, chętnie zabiorę cię chociażby na spacer.
Ukradkiem spojrzał na mężczyznę, który był osadzony w roli wilkołaka. Nie znał go, a przecież miejscowe aktorskie grono było mu całkiem bliskie. Czy Haydn czuł się zagrożony? Być może. Próbował wmówić sobie, że to przecież tylko ich praca. Ten pocałunek był udawany. Czy był zazdrosny? Nie powinien, przecież absolutnie nic ich nie łączyło – przynajmniej oficjalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Nie Lip 24 2016, 14:29

- Miałam zwyczajne szczęście. Wila, która powinna grać główną rolę, ostatnio się rozchorowała i nie była w stanie wystąpić. Wątpię, czy bez tego kiedyś udałoby mi się znaleźć pracę w tym teatrze – Saoirse odruchowo rozejrzała się, z delikatnym uśmiechem na ustach. Nawet korytarze były przepiękne – wszystko w budynku sprawiało, że pragnęło się w nim zostać na trochę dłużej. Usłyszała kolejne słowa Haydna i skierowała zielone oczęta na jego przystojną twarz. Jak dobrze było znowu patrzeć na tak pięknego mężczyznę.
- Dziękuję. Nie jestem przekonana co do blondu, ale chyba przez jakiś czas przy nim zostanę – odruchowo uniosła dłoń i zawinęła kosmyk gęstych włosów na palec. Dużo lepiej czułaby się, gdyby tę samą czynność wykonał pan Locke – bo czasem małe rzeczy potrafią czynić cuda.
Większość aktorów zaczęła się rozchodzić – dobrze wykonali swoją pracę i z uśmiechem na ustach mogli wracać do domów. Mijali ich, niejednokrotnie ktoś popchnął rozmawiającą parę, od razu ze skruchą przepraszając lub chociaż rzucając przyjaznym uśmiechem. Na pewno nie było to dobre miejsce na składanie życzeń, nie nadawało się również do szczerej rozmowy, ale kiedy Saoirse patrzyła na Haydna, wszystko inne traciło znaczenie.
- To… bardzo miłe z twojej strony – wymamrotała cicho, korzystając z krótkiej chwili, gdy stali na korytarzu sami. Przyjęła bukiet i powąchała jeden z kwiatów. Choć dzisiaj dostała dużo podobnych prezentów, żaden nie znaczył tak wiele jak ten. - Są przepiękne – dodała, muskając palcami płatki róż. Cała ta sytuacja była poniekąd przyjemna, ale też sprawiała, że kobieta czuła się niezręcznie. Aktorzy znowu zaczęli wokół nich krążyć, przez co trudno było jej skupić się na temacie rozmowy.
- Ludzie, z którymi pracowałam przy tej sztuce to profesjonaliści. Cudownie było znaleźć się w takim gronie – odpowiedziała mu, cały czas z lekko zagubionym spojrzeniem i nieśmiałym uśmiechem na ustach. Dziwnie czuła się z tym, że dawny ukochany odwiedził ją w pracy. Oczywiście była to przyjemna niespodzianka, ale wspomnienia z ich wspólnego życia znowu wróciły. Przypomniała sobie, jak Haydn odbierał ją czasem z teatru, słuchał z prawdziwym zainteresowaniem o sztuce, którą mają zamiar wystawiać i rozumiał jej zaangażowanie w pracę. I dzisiaj, kiedy go zobaczyła, przez chwilę żyła w złudnym przekonaniu, że tamte dobre dni się nie skończyły. Że narzeczony zabierze ją na spacer, a później wspólnie przygotują ich ulubione danie i poświęcą czas… sobie.
- Och, Haydn... – westchnęła cicho Sirsza, słysząc słowa mężczyzny. Najwyraźniej nie tylko ona czuła się z tą sytuacją niezręcznie. - Oczywiście, że chcę cię widzieć. Od urodzin Charlotte czekałam na list od ciebie. Liczyłam, że się odezwiesz. Zastanawiałam się nawet, czy znowu sobie czegoś nie ubzdurałam. Dlaczego nic nie napisałeś? – Saoirse mówiła bardzo szybko, znowu korzystając z chwili, gdy korytarz wokół nich opustoszał. Nikt nie powinien podsłuchiwać, o czym rozmawiają. W pracy panna Horan jest profesjonalistką – nie zwierza się ze swojej tęsknoty, nikt nie ma prawa wiedzieć, co czuje. Przez te wszystkie lata nabrała wprawy w graniu.
-Bardzo chętnie pójdę z tobą na spacer. Nie mam żadnych planów na świętowanie urodzin. W sumie jak co roku, od trzech lat – ostatnie zdanie niemal wyburczała, z twarzą ukrytą w kwiatach. Ich zapach ją uspokajał i dodawał odwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 421
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 170
http://www.czarodzieje.org/t15634-hero-ontario-thidley#421057
http://www.czarodzieje.org/t15640-i-m-too-hot#421254
http://www.czarodzieje.org/t15639-hotline#421250
http://www.czarodzieje.org/t15632-hero-ontario-t#421053




Moderator






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pon Sty 01 2018, 23:04

Kurs

Kiedy zdecydował się na kurs artystyczny nie spodziewał się, że pierwsze co, to otrzyma stos książek i termin sprawdzianu. Hero w tej jednej chwili kompletnie zwątpił we wszystkich, którzy wmawiali mu, jak ładnie będzie wyglądał dyplom ukończenia czegoś takiego. Nie sądził, że uda mu się to wszystko ogarnąć. Wiadomo, interesował się bardzo muzyką i teatrem, wiedzę jakąś posiadał... Nie był jednak najlepszy, jeśli chodziło o pisanie testów. Wystarczyło usiąść nad pergaminem z pytaniami, a natychmiast o wszystkim zapominał. Teraz dodatkowo wcale nie spędził zbyt dużo czasu na nauce, bo musiał nadrobić zaległości z zielarstwa, a w międzyczasie wypadł mu dość kameralny koncert, z którego nie mógł obiecać - właściciel lokalu bardzo na niego liczył. Thìdley czuł na sobie niezadowolone spojrzenie egzaminatora, gdy bazgrał mało poprawne odpowiedzi. Minął się z wystarczającą punktacją i otrzymał informację, kiedy może spróbować raz jeszcze. Gorzej, że poszło mu niemal identycznie... I był to już jasny sygnał, że trzeba wziąć się za robotę. Hero przysiadł nad książkami, ignorując tak kusząco leżące obok zapiski odnośnie nowej piosenki. Tym razem idąc na egzamin czuł się o wiele lepiej, a wynik zdobył maksymalny.
Na praktykę cieszył się o wiele bardziej. Ćwiczenia sprawiały mu dużo przyjemności, Hero zawsze wspaniale czuł się na scenach teatralnych. Nie miał problemów ani ze śpiewaniem, ani z tańczeniem, ani z odgrywaniem jakiejś roli czy brzdąkaniem na różnych instrumentach. Widział, że przychodzili tutaj zarówno amatorzy, jak i osoby całkiem znane - zresztą, był tego niezłym przykładem. Zdziwiło go zatem takie wypchnięcie na sam środek i zażądanie o pokazanie czegoś. Gryfon rozpoznał reżysera, u którego półtora roku temu nieskutecznie starał się o rolę; tancerkę również kojarzył, acz jedynie z czasopism. Nie wahał się, gdy został zapytany o jakieś potrzebne instrumenty bądź rekwizyty - postawił na to, co akurat najbardziej mu pasowało. Wziął zatem gitarę i, nie zważając na złośliwie oświetlenie, po prostu zaczął grać. Wszedł ze śpiewem w idealnym momencie, nie miał problemu z ruchem scenicznym, a koniec końców jego cover jednej z mniej znanych piosenek zespołu "Łzy Feniksa" wyszedł mu fenomenalnie. Hero skończył z uśmiechem, spoglądając na komisję i czekając, ciekaw czy otrzyma jakąś konstruktywną krytykę. Nie mógł być bardziej dumny, gdy podwyższony pochwałami opuścił teatr z certyfikatem w torbie.

/zt

Teoria: 5, 5, 6
Praktyka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1784
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1513
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Wto Sty 02 2018, 17:35

Część teoretyczna
Dotychczas byłam przekonana iż wiele lat nauki grania na instrumentach i własne ćwiczenia śpiewu wystarczą. Dopiero Druzgotek, z którym współpracowałam w duecie przekonał mnie, że warto sformalizować moje muzyczne wykształcenie  - po pierwsze taki dyplom mógł otworzyć wiele drzwi, po drugie wciąż mogłam się wiele nauczyć.
Trudno ukryć, że najbardziej zaskoczyła mnie teoria – gdy dowiedziałam się w jak krótkim czasie muszę oswoić całą masę materiału związanego z teatrem, muzyką i tańcem. Moja wiedza teoretyczna była niezłą tylko w przypadku dwóch pierwszych dziedzin, w tym trzecim przypadku było okropnie. Mimo to podeszłam do nauki z entuzjazmem – jak nie ja to kto? Wykorzystując przerwę świąteczną zakuwałam od rana do wieczora.
Na egzamin przyszłam we względnie dobrym humorze (biorąc pod uwagę mój stan emocjonalny od odejścia Raya) i nie przejęłam się ani masą pytań, ani restrykcyjnymi zasadami egzaminu. Na szczęście moje przygotowanie i ciężka praca nie poszły na marne – szybko okazało się, że pytania nie są wcale aż takie trudne. Udało mi się odpowiedzieć na wszystkie jeszcze przed upływem wyznaczonego czasu. Zdałam bez problemu, czekała mnie jeszcze tylko część praktyczna…

Część praktyczna
W przeciwieństwie do reszty uczestników kursu nie byłam szczególnie zestresowana częścią praktyczną. Ćwiczenia raczej mnie nudziły, a perspektywa występu przed komisją strasznie mnie nakręcała. Gdy w końcu nadeszła ta chwila nie czułam się szczególnie przejęta. Nie przeraził mnie ani błysk reflektorów, ani widok znanego reżysera, radiowca i tancerki. Byłam scenicznym zwierzęciem. Poprosiłam ich o pianino i gdy tylko je otrzymałam bez chwili wahania zagrałam jedną z moich najnowszych kompozycji. W mój wykon wlałam wszystkie emocje, które towarzyszyły mi w ostatnich tygodniach. Występ wyszedł fenomenalnie, a ja usłyszałam gromkie brawa i pochwały od komisji, która przy okazji skomplementowała mój singiel nagrany z Druzgotkiem. Kurs przeszłam bez zarzutu i otrzymałam upragniony dyplom!

4,4

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1504
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1781
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pią Sty 05 2018, 18:40

Część teoretyczna
Od dziecka marzył o karierze związanej z jakimś rodzajem działalności artystycznej; jego mama niejednokrotnie wypominała mu żenujące nagrania z dzieciństwa, na których jako trzylatek kiwał się koślawo na krótkich nóżkach w rytm muzyki. Sam też pamiętał szkolne przedstawienia, w których zdarzało mu się grywać za czasów, gdy zmuszony był do uczęszczania do mugolskiej szkoły. Taniec, aktorstwo czy muzyka towarzyszyły mu w mniejszym lub większym stopniu w każdym momencie życia.
Zastanawiające mogło być zatem, dlaczego Ezra swoich marzeń nie spełniał, pogrążając się w nauce przedmiotów uznanych za bardziej przydatne, lecz nie dających mu takiej satysfakcji. Sam Clarke zapewne nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie, broniąc się "brakiem dostatecznego przygotowania". Jego wykształcenie było w pełni amatorskie, a wiedza pochodziła jedynie z poszukiwań w obrębie hobby. Tak naprawdę mógłby się nie zdecydować na podjęcie się kursu, gdyby nie interwencja jego chłopaka, od którego Ezra mógłby się uczyć w kwestii zdobywania wyznaczonych celów. Tak naprawdę to Leonardo go zmotywował i wpoił w umysł jakąś naiwną nadzieję, że może Ezra miał szansę. I cóż, to na Leonardo spadł obowiązek odpytywania go z opasłej sterty materiałów, które potrzebne były do zdania. Zdecydowanie spośród tych trzech kategorii najbardziej odległa była dla niego historia tańca.
W dniu egzaminu paradoksalnie przepełniał go optymizm. Ezra czuł się trochę jak po spożyciu Felix Felicis - myśli nie mąciła mu żadna wątpliwość, że coś mogłoby pójść nie tak. Nie wiedział, czy to szczęśliwe zrządzenie losu, że dostał pytania, na które idealnie potrafił odpowiedzieć, czy rzeczywiście solidnie się przygotował. Najważniejsze było to, że znalazł się o krok bliżej do certyfikatu.

4

Część praktyczna
Praktyki Ezra obawiał się trochę bardziej, ponieważ nie miał zbyt często okazji do realizowania swojej pasji, a tym samym nie był oswojony ze sceną. Ćwiczenia wprowadziły go jednak w stan pewnego relaksu - cieszył się już nawet tylko z możliwości przebywania tu i chłonięcia wiedzy, także od współkursowiczów. Nie spodziewał się, że nagle zostanie wyrwany z tej bańki i wypchnięty na środek sceny. Czuł jak serce dudniło mu w piersi a żołądek podchodził do gardła, kiedy intensywnie zastanawiał się, co może przedstawić. Kusiło go, aby zasiąść do pianina, nie był jednak pewny swoich aktualnych umiejętności w tej dziedzinie. Ostatecznie poprosił, aby komisja wybrała kilka haseł, które Ezra miał zawrzeć w swojej improwizowanej scence. Było to ryzykowne posunięcie i... cóż, Ezra się trochę na nim przejechał, nie wypełniając zadania stuprocentowo. Kiedy dodatkowo zostało mu to wypomniane, sądził, że nie miał szans na dostanie dyplomu. Komisja po krótkiej naradzie postanowiła jednak dać mu szansę, wymuszając obietnicę popracowania nad tymi drobnymi niedociągnięciami.
Ezra wiedział, że dotrzymanie jej będzie czystą przyjemnością.

3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 84
http://www.czarodzieje.org/t15747-basil-mohtenie
http://www.czarodzieje.org/t15784-victime-de-ma-victoire
http://www.czarodzieje.org/t15785-requiem
http://www.czarodzieje.org/t15768-basil-mohtenie




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Wto Lut 20 2018, 18:48

~10 lat temu~

Czuł się niezbyt przygotowany.
Niby przeczytał te wszystkie książki, które dostał od komisji, jednak stres go zżerał.  W końcu chodziło tu o jego pracę! Jego pracę, o którą tak się kłócił... Jeśli ją dostanie, to... To wreszcie ostatecznie spali swoją złotą klatkę, w której dorastał. Usiadł za stołem, szybko obrzucając spojrzeniem pytania. Dzięki Merlinowi otwarte, może więc lać wodę...  Spójrzmy... Wszystko całkiem proste, chociaż on i historia nie tworzyli zbyt dobrego związku. Ostrożnie chwycił pióro między palce, przyglądając mu się dokładnie, by tylko grać na czas. A nie, chwila, to tak nie działa. Finezyjnym ruchem dłoni zamocł końcówkę stalówki w atramencie i zaczął skrobać po papierze. Po kilkudziesięciu minutach oddał arkusz komisji, a po sprawdzeniu (wow, nawet coś pamiętał i zdał tą teorię!) został dosłownie wypchnięty na scenę. A na widowni same osobistości, które doskonale kojarzył. Zaparło mu dech w piersi, światło oślepiało. Mięśnie stężały, niezdolne do żadnego ruchu.
Spieprzył to.
Ojciec do cholery miał rację, nie da ra... ON NIE DA?
Dali mu szansę. Za dwa dni. Musi przygotować coś, co zwali ich z nóg!...
...Jednak kiedy odgrywał jeden z najsłynniejszych monologów - Hamleta, uściślając - komisja nie wyglądała na zbyt zaciekawioną. Ba, mógłby się pokusić o stwierdzenie, że była po prostu znudzona. Ale on nie podda się tak łatwo. Tym razem wzbudzi ich emocje i po prostu MUSI to zdać.
Zanim wyszedł na - miał nadzieję - ostatnią poprawkę, musiał się przygotować. Ciemna kredka i eyeliner położony na oczy musi wystarczyć. I kto powiedział, że mężczyźnie nie mogą dobrze wyglądać, kiedy są pomalowani? Uśmiechnął się lekko do swojego odbicia, po czym wyszedł na scenę i... Zaczął śpiewać. No nie tak do końca... Przedstawił po prostu jego ulubiony fragment z pewnego musicalu. Odnajdywał się doskonale w zagubionych, trudnych postaciach. Chyba po prostu miał w sobie coś z masochisty. Chodził po scenie, lubując się w delikatnym skrzypieniu desek, dając porwać się muzyce słyszanej tylko w głowie.
Po skończonym występie ukłonił się lekko, otrzymując gromkie brawa, a kątem oka dostrzegł, jak ta tancerka ociera ukradkiem łzę. Właśnie to chciał robić. Wzruszać. Złościć. Smucić. Śmieszyć.
I co tato, ja nie dam rady, tak?

Kosteczki:3,1,2,5


Ostatnio zmieniony przez Basil Mohtenie dnia Sob Maj 19 2018, 17:57, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1163
  Liczba postów : 2574
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pon Mar 26 2018, 00:44

KURS ARTYSTY MUZYCZNEGO
Upadła na głowę.
Dosłownie, bo zdążyła potknąć się przed teatrem o wysoki krawężnik i nabić sobie guza. Cóż, nie wróżyło to dobrze... Fire zapisała się na kurs pod wpływem bardzo dziwnego impulsu. Dotychczas jej "talent muzyczny" zatrzymała wyłącznie dla siebie... Nikt nie wiedział o tym, że Fire grała na skrzypcach, a przecież można było się tego spodziewać po córce Lanceley'a. Niemniej jednak zapisała się, nie żałując wydawanych galeonów i mając nadzieję, że rzeczywiście czegoś się nauczy. Nie ukrywała, bardzo lubiła teatr i chętnie chodziła na przedstawienia do MRT. Atmosfera teatru odpowiadała Fire.
Teraz nie wiedziała do końca co sądzić ani jak się zachowywać. Ubrana w elegancką, zdobioną szatę ze spiętymi w kok włosami i futerałem musiała wydawać się dorosła. Przyszła, przywitała się i otrzymała materiały, które miała wykorzystać w oczekiwaniu na egzamin teoretyczny. Z historii teatru, muzyki i tańca. Blaithin nie była dobra w te klocki i nie zagłębiała się w teorię. Zwłaszcza tańca nie lubiła, więc nauka szła mozolnie. Czasu pozostawało malutko i niebawem była już w sali. Nie mogła niestety kantować i oczywiście, okazało się, że nie zdała. Trudno, pojawiła się niedługo później z nową werwą. Tym razem zagłębiła się w poruszaną tematykę pilniej. Nadal liczyła na to, że wystarczy wiedza o teatrze i muzyce. Na egzaminie trafiła jednak na całkiem łatwe pytania, więc skończyła pisanie o wiele szybciej niż podejrzewała. Spodziewała się mocno pozytywnego wyniku i rzeczywiście, mogła przystąpić do wymarzonej praktyki.
Ale tu czekało Fire wiele przeszkód. Krótkie ćwiczenia nie pozwoliły dziewczynie wystarczająco się rozluźnić. Była wyjątkowo spięta i zdziwiła się, gdy bezpardonowo wypchniętą ją na scenę. Wszyscy się gapili, a pewna siebie rudowłosa straciła rezon. Nie bała się ani publiczności ani porażki, ale coś ją unieruchomiło. W końcu nic nie wyszło i musiała umówić się na poprawę. Niestety, wtedy poszło jeszcze gorzej. Blaithin była mocno rozproszona i nie umiała wziąć się w garść, żeby poprawnie zagrać. W pewnej chwili potknęła się o kurtynę, która z trzaskiem się rozerwała. Nie rozumiała o co tyle szumu, mogli ją naprawić dwoma ruchami różdżki... Jeszcze kazali Gryfonce dopłacać. Była zła, ale zjawiła się ponownie. Kolejny raz została odesłana z brakiem dyplomu. Szczerze to miała coraz bardziej dosyć, bo starała się, wkładała w swoje skrzypce tyle serca ile dawała rady. Wszystko szło w łeb, a Fire coraz bardziej miała wrażenie, że jedynie marnuje pieniądze. Nie planowała zostawać światowej sławy skrzypaczką, ale uparła się, żeby to zaliczyć. W końcu udało się, gdy nie wytrzymała i dała bardzo popisowy pokaz, w czasie którego głównie ukazywała swoją złość. Najwidoczniej to się spodobało jury, bo w końcu mogła powiedzieć, że miała certyfikat kursu artysty muzycznego. Hura...

Teoria 2>6
Praktyka 1>6>2>4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Czw Mar 29 2018, 13:50

Wcale nie było tak łatwo dostać się na deski sceny Magic Royal Theatre. Zwykle występowały tu prawdziwe osobistości, znane na skalę światową - potrzebne były zatem jakieś znajomości. @Ezra T. Clarke miał to szczęście, że w swojej pracy spotykał różnych artystów... I okazało się, że to może być niesamowicie opłacalne! Pracownik New Magic Theatre błyskawicznie wpadł w oko młodemu, początkującemu reżyserowi, Jacksonowi Woodenowi. W ten właśnie sposób Krukon dostał wyjątkowe zaproszenie na przesłuchania do nowatorskiej, pozmienianej wersji Hogwarts Musical. Przedstawienie miało zostać przerobione na bardziej nowoczesne standardy, zachowując te same wartości, ale w prześmiewczy sposób ukazując skutki zakłóceń magii. O samym przedsięwzięciu wcale nie było głośno, ale dzięki temu młodzi aktorzy mieli szansę na spokojnie zobaczyć jak wygląda tego typu praca.

Rzuć kością, aby zobaczyć jak poszło przesłuchanie:
 

Emocji z pewnością było wiele, ale jak się okazuje - przesłuchanie to tylko formalność. Wooden od początku miał pomysł na to, jak wykorzystać Ezrę w swoim amatorskim przedstawieniu. Nie trzymał też Clarke’a w niepewności, tylko szybko poinformował go o swoich planach. Tak właśnie trafiła się chłopakowi jego pierwsza w życiu, prawdziwa rola. Zaraz potem otrzymał istotny fragment scenariusza i odesłany został do domu. Próby miały ruszyć niedługo, a z grafikiem studenta nie było to takie proste...

Rzuć kością, aby dowiedzieć się jaką rolę dostałeś:
 

Pamiętaj, że odpowiedź na 2000 znaków zapewni 100% wypłaty. Spodziewaj się w ciągu najbliższych miesięcy kontynuacji tej ingerencji!
Pytania i wątpliwości proszę kierować do @Mefistofeles E. A. Nox.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1504
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1781
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Czw Mar 29 2018, 22:01

Samo marzenie, że w najbliższym czasie dostanie się na deski Magic Royal Theatre wydawało się być tak głupio naiwne, że aż śmieszne. Ezra nie śmiał wypowiadać go na głos nawet przed Leonardo, chyba trochę bojąc się własnego zawodu. Dopóki Clarke nie werbalizował pragnień, łatwiej było udawać, że wcale go tak nie drażniły i nie spędzały mu snu z powiek. Miał dwadzieścia jeden lat i może było trochę za wcześnie na dramatyzowanie, ale bał się, że zaczynało być za późno na zostanie "świeżym talentem". O wiele młodsi debiutowali na tej scenie.
Ezra słusznie podejrzewał, że zamiatanie w teatrze będzie o tyle dobrą pracą, że pozwoli mu na poznanie chociaż kilku utalentowanych osobistości. Nie spodziewał się jednak, że dostanie bezpośrednie zaproszenie na casting do nowoczesnej adaptacji Hogwarts Musical. Czy musiał mówić, że kochał Hogwarts Musical? Absolutnie kochał Hogwarts Musical!
Wiadomo, był trochę zestresowany, bo nawet jeśli przedsięwzięcie nie było nagłośnione wszem i wobec, Ezra nie chciał zawalić, kiedy otrzymał tak niesamowitą szansę. Chyba nigdy by sobie nie wybaczył.
Kiedy tylko wstąpił na scenę i otworzył usta, poczuł, że... że nie mógł nic z siebie wydusić. Żadne słowo, żaden werbalny dźwięk - dla przesłuchujących mogło to wyglądać tak, jakby po prostu go zatkało. Sabotaż? Oczywiście, że jego myśli natychmiast popłynęły do podejrzanego chłopaka przed salą... Rozkojarzenie i panika niewiele teraz mogły pomóc. Jego wzrok padł na fortepian... wiedział, że to nie było jego zadanie, Ezra nie potrafił się jednak całkowicie poddać. Jeśli istniała choć minimalna szansa na uratowanie sytuacji, zamierzał ją wykorzystać. Zasiadł do instrumentu i nawet nie musiał się zastanawiać nad utworem, bo jego palce przemknęły po klawiszach, pasując tam idealnie (nie wszyscy wiedzieli, ale Clarke w wolnych chwilach w pracy, kiedy nikt nie słuchał, ćwiczył grę. I teraz bardzo się to opłaciło) Reżyser wydawał się być zadowolony i to dało Krukonowi cień nadziei. Kto mu zabraniał od czasu do czasu być optymistą?
Całe szczęście, że Wooden nie był sadystą i nie kazał Ezrze w boleściach czekać na ostateczną decyzję. Rola po prostu została mu przyznana. I to jaka rola! Nazwisko "Dick Panocky" nie brzmiało może wyjątkowo zaszczytnie, ale Clarke dawno nie czuł się bardziej wdzięczny za takie przechrzczenie. Może odrobinę bardziej miał ochotę na rolę śpiewaną, biorąc jednak pod uwagę, że nie miał szans zaprezentować swoich umiejętności, nie był bardzo zawiedziony. Tańczyć też bardzo lubił i wiedział, że bywało to nawet bardziej doceniane już wokal. Sama w sobie rola także przypadła mu do gustu - a jaką niesamowitą inspirację mógł czerpać z życia, obserwując swojego chłopaka, stworzonego niemal jako pierwowzór tej postaci! Clarke, cały jeszcze w skowronkach, jak najszybciej chciał wrócić do mieszkania. Nie mógł się doczekać, aż się Gryfonowi pochwali...

4,3 I love you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 660
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1139
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pią Maj 04 2018, 20:24

Londyn. Późna wiosna okryła swą szatą serce Anglii, a zapach kwitnących drzew i kwiatów rozchodził się po ulicach Brytyjskiej stolicy. Jak zawsze było tu tłoczno, panował zgiełk i harmider. Miasto w każdej godzinie tętniło życiem. Nigdy nie spało. Na dłuższą metę przepychanki przez zapełnione mieszkańcami i turystami ulice stawały się meczące, jednak odwiedzane od czasu do czasu — zawsze zostawiało na Nessie niesamowite wrażenie.
Magic Royal Theatre — miejsce, które dla wszystkich aspirujących muzyków było pierwszym ważnym przystankiem na drodze do kariery. Ziścił wiele marzeń, jeszcze więcej niszcząc. Aura tego miejsca była niesamowita, zupełnie jakby emocje występujących w nim wcześniej artystów snuły się w powietrzu, zaklęte w czasie. Długo czekała na ten dzień, włożyła wiele lat w trening i doskonalenie swoich umiejętności, aby ostatecznie zgłosić się do egzaminów i ubiegać się o przyznanie dyplomu. Pierwszego klucza. Westchnęła, stojąc jeszcze chwilę przed wejściem do budynku, zaciskając palce na rączce od futerału ze skrzypcami. Uśmiechnęła się pod nosem, optymistycznym krokiem wchodząc do budynku.
Młoda Lanceley pochodząc z rodziny związanej z muzyką i wytwarzaniem instrumentów, znana była pracownikom teatru, odwiedzając to miejsce od najmłodszych lat. Podpisała obecność, kierując się w milczeniu do sali, gdzie odbywać miała się część teoretyczna egzaminu. Oddała skrzypce młodej dziewczynie, która opiekowała się instrumentami zdających na czas trwania pisemnego test, posyłając jej krótki, pewny swego uśmiech.
Dla kogoś tak obeznanego z nutami, konserwacją i przede wszystkim samymi narzędziami do tworzenia melodii, test był dziecinną igraszką. Rodzice od małego wymagali od niej perfekcji w dziedzinie muzyki, więc Ness odłożyła pióro jeszcze przed czasem, odwracając kartkę na drugą stronę i wstając zgrabnym ruchem, a następnie kierując się do biurka sprawdzającego. Gdy ten po przejrzeniu odpowiedzi, przeczytaniu krótkiej rozprawki na temat wpływu muzyki na człowieka uśmiechnął się — wiedziała, że za chwilę na kartce pojawi się czerwona pieczątka. Odebrała papierek potwierdzający zaliczenie z wynikiem wybitnym, dziękując skinięciem głowy i wychodząc z sali. Skierowała swe kroki do sali, gdzie przyjmowano zgłoszenia na kolejny etap, odbierając po drodze skrzypce.
Czekała na swoją kolej na wejście do auli, rozmawiając z pianistką, która miała jej akompaniować przy egzaminie praktycznym. Wyjaśniły sobie wszystko, wybrały sonatę. Ruda wygładziła dłońmi materiał białej, eleganckiej sukienki, którą miała na sobie i następnie wyjęła instrument, przyglądając mu się w milczeniu. Nie była zdenerwowana. Znała swoje umiejętności na tyle, aby unosząca się wołku aura pewności siebie była uzasadniona. Poprawiła szminkę na ustach, wchodząc następnie na salę. Przywitała się z sędziami, a po przygotowaniu do grania i przymknięciu uczy, rozbrzmiała muzyka. Postawiła na klasykę, dziewiątą sonatę Beethovena na skrzypce o wdzięcznym tytule "Kreutzer". Jej fragment, zawierający wszystkie trudne przejścia. Nie był to utwór łatwy. Za każdym razem, gdy Lanceley sięgała po instrument z postrachu Hogwartu stawała się delikatną i kruchą, wrażliwą dziewczyną. Cały jej występ upiększała jej drobna aparycja i płynne ruchy smyczka, a także kołyszące się w rytm długie, rude włosy. Potrafiła czarować na scenie, co pomimo kilku błędów umożliwiło jej zgrabne zakończenie występu, uwieńczone ukłonem. Widząc poruszenie na twarzach sędziów i ich entuzjastyczny wyraz oczu, uśmiechnęła się kącikami ust. Zdała. Po gratulacjach i odebraniu dyplomu pożegnała się ze wszystkimi, pakując swoje ukochane skrzypce do i opuszczając budynek teatru. To był dobry, udany dzień. Kolejny raz udowodniła, że ciężka praca przynosi efekty.


Kostki:4,4.

______________________



Growing stronger the voice of my father said
"Don't give up, don't be forgotten"


Pobudzona. Uzależniona od kawy, ciut od alkoholu + bezsenność,zaburzenia żywienia. Rozdwaja się jej obraz, kręci się w głowie, wyłącza się.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pon Maj 28 2018, 23:34

Jackson Wooden był niesamowicie podekscytowany swoim przedstawieniem. Notorycznie wprowadzał do scenariusza jakieś ulepszenia, machał różdżką na prawo i lewo, a potem chichotał, rozczulony zakłóceniami magicznymi, które niszczyły jego zaklęcia. W końcu to właśnie miała być "magia" tego przedsięwzięcia! Już po kilku pierwszych próbach okazało się, że właściwie nikt nie jest w stanie spełnić jego wizji. Reżyser wiernie pokrzykiwał zarówno na swoje gwiazdeczki, jak i wszystkich innych aktorów. To wszystko musiało być przecież idealne... Niestety, bardzo rozdrażniły go plotki odnośnie tego, że niektórzy uczestnicy nie poświęcają mu wystarczająco dużo czasu, bo próbują swoich sił w innych przedstawieniach. Jeśli @Ezra T. Clarke myślał, że jego rola Romea przemknie niezauważona, to solidnie się mylił! W końcu Hogwarts Musical miało już niedługo wejść na deski sceny Magic Royal Theatre, a więc obsada spędzała tam - a przynajmniej powinna! - dosłownie każdą wolną chwilę, a także kilka tych zajętych.

Rzuć kostką, aby zobaczyć jak przebiega próba:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1504
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1781
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Sro Maj 30 2018, 19:57

Ezra wcale nie zaniedbywał przedstawienia, w którym dostał angaż wcześniej - był niesamowicie wdzięczny, że Jackson Wooden zechciał dać mu szansę, przyjął go na deski teatru i traktował na równi z tymi, którzy mieli o wiele większe doświadczenie. Pojawiał się na każdej próbie, czasem zaniedbując nawet Hogwart; w końcu były rzeczy ważniejsze niż wejściówka z zielarstwa. Krukonowi wydawało się, że świetnie dogadywał się z młodym reżyserem i w lot chwytał jego pomysły, co do kreacji postaci czy dodania kolejnego skomplikowanego segmentu tańca. Cholera, starał się i nie rozumiał, dlaczego Wooden irytował się o zgłoszenie się Ezry do hogwarckiego spektaklu. Była to dla niego niesamowita okazja, by się pokazać; w końcu główne role nie wpadały same w ręce i Clarke zwyczajnie nie potrafił odpuścić.
Rozumiał, że Wooden po prostu się denerwował, że nie wyrobią się w czasie i coś na premierze się posypie, więc na pokrzykiwania mężczyzny tylko zacisnął mocniej zęby i włożył jeszcze więcej energii i dynamiki w taneczne ruchy. Czuł, jak po zaledwie kilkunastu minutach jego czoło ozdobione było perlistymi kropelkami potu, a mięśnie nóg, gdyby tylko się zatrzymał, drżałyby z wysiłku. Jego nogi poruszały się jednak jakby zostały zaklęte czarem zmuszającym do pląsania - automatycznie wiedział, co zrobić i nawet nie musiał się nad tym zastanawiać. Po prostu tańczył, bo właściwie tylko to mu pozostało. Jego umysł był czysty, pozbawiony jakichkolwiek niepożądanych myśli.  Nie mógł nie czuć się dumny, kiedy ostre uwagi raz po raz leciały w stronę pozostałych aktorów, a on wyszedł ze wszystkiego obronną ręką, pomimo że na początku on znajdował się na celowniku.
Uśmiechnął się do reżysera, kiedy mężczyzna subtelnie zapewnił go o dalszej współpracy. Gdyby nie to, że był tak zmęczony, nie mógłby opanować radości. Ale zresztą, nawet nie miał komu się pochwalić ty sukcesem. Na razie więc myślał tylko o kilku najbliższych godzinach, które zamierzał spędzić w łóżku, jedynie w towarzystwie najukochańszej Chione.

1 :')
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Wto Cze 05 2018, 11:05

/Jesteśmy troche do tyłu z fabułą, więc możemy założyć że dzieje się to w czasie wyprawy, lub zaraz po? /
Nie była pewna, jak powinna reagować na tę sytuację. Nie miała pojęcia, jak Vivien zareaguje na jej osobę, mimo tego że wykazała chęć spotkania. Nie znały się, a Aurora miała nieprzyjemne wrażenie, że nie była ulubioną osobą na ziemi jeśli chodzi o jej relację z Dorienem. Zupełnie jakby przypadkiem go ukradła zbyt wielu osobom, choć zupełnie niechcący. Nie tak miało być, prawda? Zupełnie nie tak.
Bez problemu trafiła do teatru i bez problemu trafiła na widownię, gdzie miała zaczekać na siostrę Dear’a... jednak denerwowała się coraz bardziej – chyba nawet bardziej niż przed oficjalnym zapoznaniem z rodzicami. Mimo wszystko postanowiła że ubierze się bardzo zwyczajnie, w swoją ulubioną bluzkę z wisienkami, by czuć się swobodniej.
Na widowni skubała kraniec koszulki czekając aż próba się skończy i aż Vivien do niej przyjdzie. Teraz, na gorąco, nie wiedziała co robić i czuła się jak przed pierwszym zadaniem w pracy. Westchnęła, bezwiednie gładząc wciąż jeszcze płaski brzuch, przygryzając usta, niemal już przyzwyczajona do tego pierścionka na jej palcu, który irracjonalnie dodawał jej otuchy gdy Dorien był w Egipcie. Nienawidziła każdego jednego dnia, gdy był na tej przeklętej pustyni.
Widząc dziewczynę zmierzającą w jej stronę, wstała, uśmiechając się niepewnie. Kompletnie to do niej nie pasowało, jednak z opowieści Doriena wiedziała że to Vivi była mu najbliższa i to na niej chciała zrobić dobre wrażenie. Nie była pewna czy ją pozna, czy nie. Aurora miała okazję widzieć jej zdjęcie, więc gdy tylko dziewczę się pojawiło w zasięgu jej głosu, odezwała się:
- Dzięki że się zgodziłaś się spokać, Vivien. – wyciągnęła do niej rękę – miło mi cię, oficjalnie poznać, Aurora von Schwarzenberg.
Mieszkanie w Anglii i częste zmiany miejsca zamieszkania sprawiły że miała delikatnie brytyjski akcent, mimo że nazwisko wskazywało jednoznacznie na to, że pochodziła z innego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1784
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1513
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Wto Cze 05 2018, 22:57

Mi pasuje <3

Tak cholernie się denerwowałam. Nie chodziło już nawet o samą osobę Aurory, ale raczej o to, że po ludzku martwiłam się o Doriena. Poza tym, chociaż nikomu się do tego nie przyznałam, byłam cholernie zazdrosna. Gdy mój brat miał inne dziewczyny to jednak mimo miałam świadomość, że to ja jestem jego małą księżniczką, najważniejszą osóbką, którą zawsze rozpieszczał. Tym razem było jednak inaczej - Dorien miał mieć dziecko, które już na zawsze miało mnie przyćmić, a w gruncie rzeczy to samo dotyczyło przyszłej żony - oczywistością był fakt, że już zawsze będe mnie ważna niż ona. Jako osoba, która już od wczesnego dzieciństwa dostarczyła poważnych deficytów w zakresie miłości czułam, że straciłam najważniejszą osobę w moim życiu i mimo zachowania kamiennej twarzy bardzo to przeżywałam.
Całej sytuacji nie ułatwiał fakt, że zamiast ćwiczyć w moich normalnych ciuchach byłam zmuszona, żeby się przebrać - akurat tego dnia doszła do teatru jedna z moich kreacji koncertowych, a producent bardzo chciał sprawdzić czy w ogóle jestem w stanie w tym koncertować. Gdy Aurora wchodziła na widownię, ja wciśnięta w piękną, ale nieszczególnie wygodną suknię z trenem wykonywałam piosenkę, którą napisałam specjalnie dla mojego brata - cóż za ironia losu. Chociaż widziałam ją pierwszy raz to od razu ją rozpoznałam - spoza mojej ekipy ze studia i zespołu muzycznego nikt nie miał tutaj wstępu. Pozwoliłam sobie jednak skończyć wykonanie piosenki, bo mimo wszystko żywot artystki rządził się odrobinę innymi prawami. Po wszystkim zeszłam ze sceny (odrobinę mocując się, że nieszczególnie wygodną suknią) i skierowałam się w stronę kobiety. Trudno ukryć, że od razu dostrzegłam jej zniewalającą urodę, co spowodowało, że w pewnym stopniu było mi łatwiej pojąć szybką decyzję Doriena.
- Mi również bardzo miło - powiedziałam uśmiechając się do kobiety mimo bardzo mieszanych uczuć, po czym delikatnie uścisnęłam jej dłoń - Może pójdziemy do mojej garderoby? Tam będzie trochę spokojniej.
Gdy kobieta zadecydowała odnalazłam wzrokiem jednego z młodszych z asystentów producenta i grzecznym tonem poprosiłam go o przyniesienie nam napojów do garderoby, po czym ku niezadowoleni produkcji podwinęłam mocno suknię lekko ją gniotąc i poprowadziłam przyszłą szwagierkę na scenę, a następnie za kulisy, wprost do mojego prywatnego pomieszczenia.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pią Cze 08 2018, 12:35

/Ok, to załóżmy że to końcówka wyprawy ;) /
Musiała przyznać, że prywatny koncert był wyjątkowo mocnym przeżyciem. Szybko było wiadomo dla kogo śpiewała dziewczyna, choć Aurora kompletnie nie rozumiała idei tej kosmicznej sukni. Znaczy, wiadomo, była ładna. Ale musiała być kompletnie niewygodna, a napewno, okropnie ciężka.
Kiwnęła głową, zgadzając się by pójść do jej garderoby, po czym dała się bez słowa poprowadzić najpierw przez wielką scenę, a później za kulisy, gdzie austiaczka rozglądała się z żywym zainteresowaniem. Nigdy wcześniej nie była za kulisami, choć teatr odwiedzała regularnie, jako wykwintną rozrywkę, w przerwach między zaliczaniem barów, panów i ... ach, miała wrażenie że to wszystko działo się w zeszłym życiu. Jej praca ambasadora pozwalała na poznawanie masy ludzi, co niejako było pomocne w jej życiu. Tak poznałą ojca Vivien i Doriena... i samego Doriena. Pamiętała jego uśmiech uwodziciela numer pięć zupełnie jakby go widziała przed ułamkiem sekundy. Uśmiechnęła się do tego wspomnienia, a jej dłoń bezwiednie powędrowała do ukrytego pod koszulką naszyjnika który dostała od niego na święta.
Paradoksalnie, to ta biżuteria była dla niej ważniejsza niż ten pierścionek na palcu.
Na miejscu, gdy zamknęły się za nimi drzwi, Aurora już nie była taka ciekawa wnętrza jak wcześniej.
Westchnęła i ramiona jej opadły – zupełnie jakby dopiero teraz było widać, że jej ciężko.
- Chciałam żeby ta rozmowa przebiegła możliwie jak najbardziej rzeczowo, bo tak zawsze wszystko załatwiam, ale... nie wiem kompletnie jak się do tego zabrać – przyznała, uśmiechając się przepraszająco. – Dorien powiedział ci o ślubie, prawda? I o... o... – wyglądało jakby nie chciało jej to przejść przez gardło. Rozmawianie z nim o tym wszystkim przychodziło jej naturalnie i swobodnie. Nikomu na głos nie mówiła jeszcze o dziecku. Dopiero teraz do niej dotarło, że ufała Dorienowi bardziej, niż kiedykolwiek komukolwiek.
- I o dziecku – wydukała z siebie cicho, rumieniąc się przy tym delikatnie.
Wyprostowała niewidzialne fałdki na bluzce, przyzwyczajona raczej do noszenia sukienek, czy garsonek i wzięła głęboki wdech jakby miała się odezwać, ale ostatecznie wypuściła tylko powietrze i odwróciła wzrok od ślicznej, młodszej siostry swojego przyszłego męża.
Nie miała pojęcia jak zareaguje na jej słowa. Czy w ogóle miała prawo ją prosić o taką przysługę? Dear niejako zmusił ją do tego by zaufała Vivien, gdy uświadomił dziewczynę o wszystkim... jednak wierzyła że jego osąd był słuszny. Pytanie tylko jakie ona miała podejście od całej tej sprawy.
Aurora zmieniła nieco plan działania i zamiast od razu pytać o to co miała, postanowiłą poczekać z tym chwilę. Odetchnęła głęboko raz jeszcze.
- Wybacz,  że tak niespodziewanie i w ogóle, że przerywam ci próbę... Nie umiem sobie chyba poradzić z tym wszystkim, jak go nie ma. Pomyślałam, że może chciałabyś... wiedzieć więcej, z mojej perspektywy. Żebyś mnie nie znienawidziła, czy coś, bo przecież jesteście bardzo blisko – odważyła się znów delikatnie uśmiechnąć. Może Vivi jak trochę ją pozna, jak zrozumie dlaczego tak a nie inaczej działa, może się zgodzi żeby zostać jej świadkiem? Co prawda można było wynająć jakąś aktorkę, ale zawsze było by milej, gdyby na własnym ślubie jednak mogła do kogoś swobodnie się odezwać, czy pomarudzić że bolą ją nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1784
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1513
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pon Cze 11 2018, 20:54

Po chwili siedziałyśmy już w przestronnej garderobie - pomieszczenie było wprost zawalone wszelkiego rodzaju kreacjami, ale mimo to wydawało się całkiem przytulne. Sączyłyśmy podane przez pracownika napoje, a wyraźnie zdenerwowana Aurora próbowała nakierować rozmowę na odpowiedni tor. Poczułam się głupio - kobieta bez wątpienia potrzebowała wsparcia, a wszystko wskazywało na to, że po mnie się go raczej nie spodziewała, tak jakby musiała się mnie bać. Skłamałabym gdybym powiedziała, że czułam się w tej sytuacji komfortowo, ale ze względu na Doriena i zagubienie tej kobiety zdecydowałam się schować do kieszeni dumę, zmartwienie i strach o dalsze życie brata i wyciągnąć w jej stronę pomocną dłoń - szło mi to już zdecydowanie łatwiej, bo miałam dość sporo czasu, żeby jakoś ułożyć sobie tę całą sytuację w głowie. Nie chciałam stracić Doriena, więc musiałam znaleźć w moim dość mocno nadwyrężonym sercu jak najwięcej miejsca dla jego nowej rodziny.
- O wszystkim wiem - powiedziałam z krzepiącym uśmiechem uspokajając pannę von Schwarzenberg i tym samym zachęcając do mówienia.
Wysłuchując jej poczułam się jeszcze gorzej - przyszła do mnie, mimo iż bała się, że jej znienawidzę. Musiała być naprawdę odważna, skoro mimo całego strachu, że jestem potworem napisała do mnie i przyszła porozmawiać. Nie zamierzałam trzymać jej w niepewności, czy przedłużać u niej poczucia strachu.
- Jak mogłabym znienawidzić przyszłą żonę mojego brata? - zapytałam retorycznie, by po chwili bez wahania przejść do konkretów - Kocham Doriena nad życie, zrobiłabym dla niego wszystko, więc skoro chce się z Tobą ożenić to muszę mu zaufać. Dopóki będziesz dawać mu szczęście, ja zawsze będę stać po Twojej stronie.
Nie byłam jeszcze w stu procentach przekonana do kobiety, ale mimo to cały czas utrzymywałam przyjazną niewymuszoną postawę. Byłam dość empatyczną osobą i rozumiałam, że musi się czuć okropnie, poza tym zawsze stawiałam moich bliskich na piedestale, trochę wyżej niż siebie samą, więc szczęście Doriena było dla mnie najważniejsze - wiedziałam, że czułby się źle, gdybym źle potraktowała jego narzeczoną.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Sob Cze 30 2018, 13:06

Nowiutka wersja Hogwarts Musical miała wstrząsnąć całym Magic Royal Theatre. Przedstawienie dopieszczane przez młodego reżysera przećwiczone zostało wielokrotnie, zatem nawet uczestnicy bez większego doświadczenia zostali sprawdzeni ze wszystkich stron. Jackson Wooden ganiał wszystkich po scenie, denerwował się z powodu dekoracji i kiedy tylko mógł, to rzucał nieprzyjemnymi uwagami. Już od jakiegoś czasu próby zmieniły się w jedną wielką kłótnię i chaos - dało się wyczuć emocje, wzrastające wraz z nadchodzeniem dnia premiery.
Nowi, młodzi aktorzy zapewne przeżywali równie mocno. W końcu miał być to prawdziwy test! Jackson obiecywał niektórym angaż na dalsze produkcje - do grona tych szczęśliwców zaliczył się również @Ezra T. Clarke. Rzecz w tym, że wiele zależało od tego, jak wypadnie na samym w sobie przedstawieniu... Jak się zaprezentuje i jak zostanie odebrany.

Rzuć kostką, by sprawdzić jak wyglądała premiera:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1504
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1781
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Sob Cze 30 2018, 23:33

To był ten dzień. Ten wyczekiwany przez niego dzień, efekt naprawdę wielu miesięcy mozolnej pracy i wiecznych zakwasów w nogach od godzin prób. A jednak miał wrażenie, że wszystko minęło... cóż, za szybko. Bardzo zżył się przez ten czas z pozostałymi aktorami, naturalne stało się dla niego organizowanie sobie czasu w taki sposób, aby zawsze być na miejscu, kiedy go potrzebowali. I był wykończony. Był cholernie wykończony, ale jednocześnie byłby gotowy funkcjonować w tak wyniszczający sposób dużo dłużej, gdyby dawało mu to gwarancję na szczęście. Bo w tym momencie był bardzo szczęśliwy i obawiał się, że kiedy wszystkie zajęcia zostaną mu odebrane, nie będzie wiedział, co ze sobą zrobić. Prawdopodobnie był pierwszą osobą, która wypowiedziała te słowa, ale... nie chciał wakacji. Jeszcze nie teraz.
To jednak również nie był odpowiedni moment na zamartwianie się takimi sprawami. To było jego pierwsze tak wielkie wystąpienie... właściwie w cały życiu. Wiedział, że ten debiut będzie pamiętał już zawsze i bardzo chciał, aby wspomnienie zawsze pojawiało się w akompaniamencie pozytywnych emocji; dumy, przyjemnego napięcia, ogromnej wiary w siebie. Żałował, że nie mogło tu być jego bliskich; mamy, Felicity, Ruth... Bardzo by chciał, aby widziały go na tym miejscu.
Na początku bardzo się stresował, jak chyba każdy w zespole. Ale tak było tylko do tego ostatniego dzwonka. W momencie, kiedy Ezra przestał czekać, kiedy wszystko się zaczęło, zalał go spokój. Robił to wiele razy, znał idealnie każdą kwestię, a scena... scena była jego przestrzenią, poruszał się po niej zupełnie naturalnie. Nic się nie zmieniło poza tym, że krzesła zostały zapełnione. On i jego umiejętności, wysiłek, który w to wszystko włożył - to się nie zmieniło. Więc wyszedł i grał. Z całych sił. I choć ze sceny trudno było to określić, kiedy wszystko działo się tak szybko, wydawało mu się, że publiczność była zadowolona.
W tym przekonaniu utwierdził go Jackson, który nie był tak rozentuzjazmowany od momentu zaczęcia prób. Dobrze było wiedzieć, że go nie zawiedli i wszystko poszło po jego myśli. Ale jeszcze bardziej szokujące było dla niego, kiedy podeszła do niego uśmiechnięta czarownica, której nazwisko kojarzył ze znanym czasopismem.
Omerlinieomerlinieoerlinie.
Kobieta okazała się być jednak bardzo sympatyczną osobą, a rozmowa z nią sama się toczyła, bez żadnego wysiłku. Ezra jeszcze nie zdążył ochłonąć po swoi pierwszy sukcesie, kiedy zapowiedziała mu, że jego nazwisko zostanie podkreślone w artykule.
Zdecydowanie potrzebował ochłonąć. A jednocześnie to był najszczęśliwszy moment od dawna. Ezra właściwie pierwszy raz od momentu z Leonardo był naprawdę szczęśliwy. A to dawało mu ogromną nadzieję.

6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : z twoich koszmarów..
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 507
  Liczba postów : 189
http://www.czarodzieje.org/t12494-alexis-blackwood#336783
http://www.czarodzieje.org/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
http://www.czarodzieje.org/t12498-daredevil#336858
http://www.czarodzieje.org/t12501-alexis-blackwood#336887




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Czw Lip 26 2018, 04:39

/ Jakiś czas po studiu nagrań! Wbijam tu, bo nie widzę lepszego tematu, a potrzebowałam jakiegoś do koncertu, a ten pasuje mi idealnie, choć nie wiem, czy trzeba koniecznie rzucać jakimiś kostkami... najwyżej jeśli tak, to w kolejnym poście to zrobię!
Tak wylazł se na scenę.

Alexis niesamowicie tęsknił za ganianiem po scenie z resztą członków Fallen Angels. Cholernie mu tego brakowało. Tak samo jak pokazywania światu swego wokalnego talentu. Tak, to był bezapelacyjnie jego żywioł, czuł się wówczas niczym ryba w wodzie! Z kumplami z zespołu widział się praktycznie codziennie, tym bardziej wtedy, gdy jego ukochanego gdzieś wcięło. Bez nich i ich wsparcia mógłby zrobić coś naprawdę głupiego... Ponadto kompletnie nie miał motywacji przez sporą ilość czasu, aby kontynuować tworzenie piątego już krążka, nad którym rozpoczęli pracę mniej więcej w tym samym okresie, kiedy przeprowadzili się na stałe do Londynu. Po powrocie Iridiona wszystko należycie ruszyło, a jemu samemu wróciły chęci do życia. Dzięki temu ostatecznie skończyli album, który nazwali Vale i mogli go powoli zacząć promować! Blackwood postanowił dać pierwszy koncert od dawna i wspólnie z chłopakami wybrali konkretny termin, łącznie z miejscem. Jako iż są jednak sławni, problemu z uzyskaniem zezwolenia na artystyczną imprezę od właścicieli Magic Royal Theatre nie mieli. Dogadali wszelkie szczegóły i załatwili formalności. Czy po tym wyruszą w dłuższą trasę? Zobaczymy!
Mieli zagrać tutaj następnego dnia, toteż poszli wcześniej spać, aby doładować tak zwane baterie i wieczorem dać z siebie wszystko! Po wstaniu i ogarnięciu się, cała piątka zebrała się do kupy. Mogli już swobodnie działać. W międzyczasie standardowo rozwinęła się konwersacja na wiele tematów, związanych z różnymi aspektami. Są na tyle ze sobą związani, że mogliby nawijać między sobą w nieskończoność i zawsze mają o czym! Zbyt długo siedzieć na miejscu nie mogli, gdyż musieli stawić się wcześniej do teatru... wiadomo, spotkanie z fanami, którzy mieli zakupione pakiety VIP i takie tam.
Musieli się jak najlepiej przygotować, robiąc jakąś rozgrzewkę przed pokazem. Alexis ćwiczył gardło, zaś reszta zajęła się strojeniem instrumentów i zależnie od tego, na jakim który gra, powtarzali dane dźwięki czy to ze zwrotek, czy refrenów. Dodatkowo kminili nad jakimiś fajnymi strojami, bowiem za każdym razem mieli jakieś inne, tudzież podobne, ale też różniące się nieco od tych, w których chodzą na co dzień. Ciemnowłosy stanął sobie przed jakimś lustrem i zaczął się lekko malować, głównie oczy. Jak to zwykle bywa, planował być bez koszulki, toteż tylko zawiesił jakiś wisiorek na szyi, owijając ją jeszcze czarną bandaną; na prawą rękę wsunął rękaw nałokietnik, zaś na dłonie wcisnął rękawiczki. Dodatkowo na głowę nałożył tył naprzód czapkę z daszkiem. Natomiast na swój szczupły, seksowny tyłek wciągnął czarne, obcisłe spodenki do kolan, a pod nimi miał przezroczyste rajtuzy i całość jakby imitowała część stroju zawodnika futbolu amerykańskiego. W końcu byli zwarci i gotowi do działania. Nastąpił ten długo wyczekiwany moment. Po załatwieniu spotkań z fanami mającymi te specjalne bilety, mogli wreszcie wybiec na scenę, która dopasowała się w magiczny sposób do rockowych klimatów. Gdzieś po bokach, między nimi pojawiały się efekty specjalne w postaci ognia, który naturalnie prawdziwy nie był.
Wokalista powitał wszystkich charakterystycznym gestem rąk dodając kilka miłych słów, jednocześnie posyłając wszystkim zebranym ludziom ciepły uśmiech. No i koncert Fallen Angels się rozpoczął, rzecz jasna piosenką "Heart Of Fire". Blackwood typowo dla siebie wariował na podeście, robiąc przy tym przeróżne, debilne miny, często wywalając język na zewnątrz. W międzyczasie machnął do tego tak na szybko fotkę, którą chwilę później wrzucił na swojego wizbooka, a co! Ludzie szaleli i się mocno ekscytowali, popadając w zachwyty po zobaczeniu swych ukochanych idoli. Nie wspominając o psychofankach, które tam były najgłośniejsze, a ich piski niestety dochodziły do uszu mężczyzn, co potrafiło nieźle dać w kość. Cóż, na to poradzić nic nie mogli, a przecież nikogo nie wypieprzą na zbity pysk. No chyba że ktoś przegiąłby pałę, wtedy byłaby inna rozmowa. Na szczęście do takich akcji zbyt często nie dochodzi, więc o tyle dobrze. Najważniejsze, że dziś jak dotąd obyło się od tragedii i nieprzyjemnych sytuacji, o! Grali dzielnie dalej, odwalając niesamowite widowisko, bo wkładali w to co robią mnóstwo serca!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -135
  Liczba postów : 197
http://www.czarodzieje.org/t15175-segovia-ivanowa#404564
http://www.czarodzieje.org/t15178-strata-czasu-ale-niech-juz-bedzie#404645
http://www.czarodzieje.org/t15179-sowy-strasznie-paskudza-niech-to-bedzie-wazne#404646
http://www.czarodzieje.org/t15176-segovia-ivanowa#404605




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Pią Sie 03 2018, 22:03

Nie powinno jej być tutaj dzisiejszego wieczoru. Nawet nie wiedziała dokładnie co tutaj robiła i co się odbywało w MR Theatre dopóki nie weszła do środka, a tłum nieznośnych fanów ruszył do przodu, popychając ją i ciągnąć prawie na sam początek tego nieszczęsnego widowiska. Otrzymała zaproszenie z pracy, a raczej był to bilet na występ, który leżał na jej biurku wczorajszego wieczoru. Nie znała jego nadawcy, nie wiedziała również z jakiej okazji go otrzymała. Wiedziała jedynie, że tego rodzaju zaproszenia nie mogła ignorować. W końcu nie wszystko w jej gabinecie to kwestia przypadku czy zwykłej koleżeńskiej grzeczności... Nie przyglądała się skrawkowi papieru, chwyciła go i schowała do torby. Dopiero dzisiaj przed wejściem dokładnie przyjrzała się kolorowemu napisowi u góry. Było to w momencie, w którym bilet został podbity a kontroler zawiesił jej na szyi dodatkowy identyfikator. Najwidoczniej znajdowała się na wyższej pozycji niż większość z tych fanów. Tłum poniósł ją dalej. W nieznane.
Najpierw zrobiło się ciemno, a Segovia jedynie czuła na swoim karku oddech drugiej osoby. Był ciężki i nieprzyjemny, jakby jego właściciel miał zdecydowane problemy z żołądkiem, a może raczej tym, co tam lądowało. Próbowała się przecisnąć w kierunku filarów, gdzie zdecydowanie było więcej miejsca i powietrza. Wtedy światła odrzuciły ją do tyłu, lub była to napierająca masa podekscytowanych ciał.
Pierwszy dźwięk, pierwsza nuta i tłum oszalał. Czuła jak jej serce uderza w rytm muzyki, aż rozbolała ją pierś, jakby zaraz miał zmienić swoją lokalizację.
Musiała przedostać się do przodu, do krawędzi, do filarów. Światła, krzyki, dźwięki gitary i perkusji wygrywały rytm, w którym płynęła jej krew.
To nie był zdecydowanie jej klimat, choć wiedziała, że gdyby nie nacisk obcych ciał byłaby bardziej zadowolona, a nawet pozwoliłaby na wciągnięcie się w skomplikowanie tego utworu. Kiedy dostała się w upragnione miejsce, mogła obserwować z boku scenę oraz osoby, które się na niej znajdowały.
W pierwszym momencie kompletnie nie zdawała sobie sprawy z tego, że osoba, która tam stała była niegdyś kimś, kogo znała. Powiernik jej tajemnicy, dosyć brzydkiej i okropnej.
Jej wargi drgnęły, jakby do wspomnień, do wydarzeń, które miały miejsce tak dawno temu, że stały się odległą przeszłością. Jednak tak żywą, jakby stało się to zaledwie wczoraj. Kiedy pierwszy utwór dobiegł końca, a może był to już trzeci? Klasnęła w dłonie, spokojnie, nie spiesząc się, jakby gratulacje były kierowane to tej konkretnej osoby. Z podziwem? Któż to wie. Nie było jednak w tym geście nic przyjemnego. Czy było to zamierzane, czy zwyczajnie taka była i można było odnieść takie wrażenie? Któż to wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 40
Skąd : Irlandia / Dolina Godryka.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -156
  Liczba postów : 260
http://www.czarodzieje.org/t16695-aaron-o-connor
http://www.czarodzieje.org/t16711-relacje-aarona-o-connora#463059
http://www.czarodzieje.org/t16712-poczta-aarona-o-connora#463062
http://www.czarodzieje.org/t16696-aaron-o-connor




Gracz






PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   Czw Paź 18 2018, 16:02

| 1997

Czy życie było jak scena?
A może zwyczajnie uderzał o mniejsze rewiry, choć się niezwykle starał? Aaron pod wpływem być może prośby ze strony profesora wykładającego śpiew oraz malarstwo, postanowił po dłuższej chwili oraz uzbieraniu pieniędzy podejść do kursu artysty muzycznego, który przede wszystkim przydałby się w jego karierze muzyka. Może na razie nie szło mu zbyt najlepiej, niemniej jednak wiedział, że ma talent - i zamierzał go zademonstrować. Na początku mimo wszystko i wbrew wszystkiemu postawiona została przed jego ciemnoniebieskimi oczami namiastka wiedzy dotycząca sztuki, znanych artystów oraz ich historii. Na szczęście, jak to przystało na Irlandczyka, podszedł do tego z widocznym na twarzy optymizmem; nie zamierzał w żaden sposób skupiać się na tym, co mówili inni, kiedy to podszedł pierwsze do części pisemnej, na samym początku skupiając uwagę na pytania. Chociaż... gdyby miał przyznać szczerze, gdy stukał palcami o ławkę, powiedziałby jedną rzecz - jakoś z górki poszły mu te polecenia, które z łatwością następnie rozpisał na pergaminie, i o dziwo, przed czasem! Sam nie mógł sobie uwierzyć, co nie zmienia faktu, że zdał - i cieszył się jak dziecko z tego niepodważalnego faktu.
Potem, po wielu próbach i treningach, został wyrzucony na głęboką wodę, w wyniku czego pojawił się na jednej z scen w teatrze, gdzie odbywały się praktyki. Światło reflektora uderzające o tęczówki chcące uniemożliwić dostęp promieniom do źrenicy, zapach wszędobylskiego kurzu - czyżby to było to, co chciał robić? Wziął zatem głęboki wdech, wypożyczywszy gitarę - dając tym samym pierwszy raz występ, który pod wpływem w pewnym stopniu oddaniu w ramiona uczuć oraz umiejętnościom poszedł prawie rzecz ujmując - perfekcyjnie. Ostatecznie zatem udało mu się zdać, z czego był niezwykle dumny!

| zt

Kostki: 4, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Magic Royal Theatre   

Powrót do góry Go down
 

Magic Royal Theatre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-