Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mieszkanie 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Mieszkanie 3   Pon Mar 03 2014, 21:52

First topic message reminder :

Mieszkanie Jul, Melody i Lumii



Salon



Pokój Shenae



Pokój Jul / She



Kuchnia


Łazienka


Ostatnio zmieniony przez Julia Heikkonen dnia Czw Lip 30 2015, 12:34, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Pią Kwi 25 2014, 11:36

No tak typowe zachowanie Mini... westchnęła gdy ta po prostu wparowała do jej mieszkania i po chwili zniknęła w kuchni. Jedyne co zrobiła to zamknęła za nią drzwi i oparła się o nie dalej zastanawiając się nad sensem życia. Tak Jul myślicielem roku, ale serio czy tylko ona ma takie zezowate szczęście, że nagle wszystko zaczęło się walić niczym domino które popchnęło jedno małe złośliwe dziecko? Może małe gryfoniątko? Bo czemu nie.
W pewnym momencie chciała rzucić to wszystko i po prostu zniknąć, tak jak to swoją drogą zrobiła koleżanka. Wyjechać i mieć wyjebane na ludzi i to co się dzieje dookoła, a najlepiej zapomnieć o tym co się ostatnio przydarzyło. Może i na nią trzeba było rzucić Obliviate? Nie, to rozwiązanie zdecydowanie nie było najlepszym pomysłem, jeszcze skończy jak Sunny i co potem? Z resztą czyż nie lepiej poradzić sobie z tym o własnych siłach? O ile je się miało... cóż Finka od zawsze nie wykazywała się zbyt mocną psychiką jeśli chodziło o sprawy rodzinne itp. Najpierw zaczęła ćpać, a teraz chciała zostać pustelnikiem, choć póki co jedyne co zrobiła to polubiła się swoim barkiem, gz. Musiała coś zrobić ze swoim życiem, w końcu się ogarnąć, może teraz nadszedł na to czas? Tak, oficjalnie nadeszła chwila na to aby zakończyć pewien rozdział w życiu, po cholere rozmyślać nad przeszłością. Może i wszystko przydarzyło się całkiem niedawno, mooże i dalej w pewnym stopniu nie mogła sobie odpuścić Grimes, chociaż ta jej nie pamiętała i nie było szans na przypomnienie, nie mówiąc już o sytuacji z matką, jednak ciągłe rozmyślanie nad tymi wydarzeniami nie miało sensu. Ogarnięcie się roku, brawo Jul.
Wróciła do świata żywych dopiero gdy Mini dźgnęła ją w bok i zaczęła ciągnąć do salonu.
- Tak tak, ja ciebie też - odpowiedziała na to co mimochodem usłyszała chwilę wcześniej i spojrzała na nią w dalszym ciągu nieco nieobecnym wzrokiem. Gdy już usiadły na kanapie i ta zapytała ją o co chodzi Jul zrobiła minę jakby nie wiedziała o czym mowa po czym zabrała jej piwo i wypiła kilka łyków. Szczerze mówiąc nie chciała już o tym wszystkim rozmawiać i rozpamiętywać tego co się wydarzyło. Po chwili jak gdyby nigdy nic uśmiechnęła się tajemniczo i powiedziała - Lepiej opowiadaj co robiłaś jak cie nie było - i wróciła do swojego zajęcia jakim to było picie piwa. W momencie kiedy usłyszała 'groźbę' prawie zakrztusiła się napojem, a gdy już się opanowała spojrzała na nią mrużąc oczy i zapytała nieco zaczepnym tonem - Grozisz mi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Cambridge, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8209-mini-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8224-miniaturowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8225-poczta-miniaturka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8226-mini-villiers#227719




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Pią Kwi 25 2014, 16:41

Mini przygryzła mocno dolną wargę, splatając gdzieś w międzyczasie drobne ramiona na piersi. Była nieco zdezorientowana tym co się działo z Julią. Zapamiętała ją jako osobę, która nie daje sobie w kaszę dmuchać, jest silna i wytrwała, a tymczasem jej znajoma była w kompletnej rozsypce. Może to wszystko byłoby prostsze, gdyby Mins kiedykolwiek umiała pocieszać i wczuć się w sytuację drugiego człowieka, a prawda była taka, że tak nie było. W swoim spojrzeniu na życie była dość egoistyczna i nigdy nie potrafiła określić jak by się czuła, będąc na czyimś miejscu. Potrafiła tylko powiedzieć kilka nieskładnych zdań i mieć nadzieję, że to postawi kogoś na nogi, chociaż w gruncie rzeczy serio bardzo by się zdziwiła, gdyby coś takiego było możliwe. Teraz jednak spoglądała na Julię w taki sposób, jakby tamta miała problemy z myśleniem, innymi słowy jak na debila. Helloł, Minerva Villiers wróciła do zamku, skacz z radości, bijacz!
- Tak? - powiedziała, chociaż w gruncie rzeczy jej stwierdzenie, zabrzmiało jak pytanie. Zmarszczyła brwi i odsunęła się od niej, maltretując po raz kolejny jej żebra i tym razem wyrywając jej piwo z dłoni.
- Kurwa, Heikkonen, rusz ten swój seksowny tyłek i sobie przynieś - warknęła na nią, chociaż uśmiechała się delikatnie, co można było brać za oznakę tego, że wcale się na nią nie gniewa. Wycelowała brzozową różdżkę w drzwiczki jej lodówki.
- Accio piwo - no i przyfrunęło do nich więcej złocistego trunku, co Ślizgonka skwitowała krótkim kiwnięciem głowy i machnięciem swoim przekaźnikiem mocy w stronę tego dziwacznego mugolskiego sprzętu, aby zatrzasnąć jego drzwiczki.
- Masz - wcisnęła jej w dłonie butelkę z zielonego szkła i otworzyła ją również za pomocą różdżki, a co się będzie! - Nie chce o tym mówić, to była porażka, szkoda gadać. Wolałabym raczej żebyś to Ty mi opowiedziała co robiłaś jak mnie nie było, bo widzę, że raczej z Tobą cienko. Nie mów mi, że tak bardzo brakuje Ci tej Sun… Sunbites?
Machnęła ręką, jakby nie obchodziło jej jak w gruncie rzeczy miała na imię Sunny.
- Nieważne, wiesz o kogo chodzi. Za czym tak tęsknisz? Miała chociaż ciekawą osobowość? Bo wiesz, że jak chodziło o fizyczność to wciąż jestem wolna, nie? - zaśmiała się z własnego stwierdzenia, przesuwając dłonią po jej ramieniu i przelotnie nawet muskając talię. Napiła się znowu, krzywiąc przez chwilę, ale zaraz westchnęła ciężko, opierając się plecami o kanapę. Mini tak bardzo psycholog, gdy zaczyna pić.
- Serio Jul, nie rozumiem Twoich problemów. Emocjonalne zaangażowanie? Błagam, nie wmówisz mi, że na tym świecie istnieje jeszcze miłość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Pią Maj 02 2014, 17:28

Jul starała się być taką jak ją opisywali. Jak widać nie zawsze jej się to udawało, jak dotąd taki stan starała się ukrywać przed innymi jednak ile można? Chciałaby wrócić do poprzedniego stanu, tylko jakoś rzeczywistość która ją otaczała w ogóle jej w tym nie pomagała. Ludzie na których jej zależało odchodzili z różnych powodów, jeszcze jakiś czas temu mieszkała tu z Lumią, a teraz nawet ona zniknęła. No może nie do końca tak było, bo przecież ta wyjechała na odwyk a przecież Jul namawiała ją do tego od jakiegoś czasu. Tylko czy po tym wszystkim zamierzała wrócić? Nie wiadomo, i to właśnie był teraźniejszy problem, tak na dobrą sprawę nie wiedziała co będzie. Chodziła na treningi, lekcje czasem spotykała się ze znajomymi, chociaż od jakiegoś czasu to ostatnie nieco zaniedbała z własnego wyboru. Tyle, że to wszystko wydawało się nie mieć sensu, oczywiście ukończenie szkoły czy dalsze trenowanie przynosiło korzyści tylko Jul zdawała się tego nie widzieć. Chodziła po okolicy nie myśląc o niczym, czasem znikała na pare dni, innymi słowy było źle, a no właśnie było, w końcu kiedyś trzeba się ogarnąć. Tylko w takim razie trzeba było sobie zadać pytanie co dalej? Lub jak kto woli jak żyć...
O żem pierdzielneła kontemplacjami, a teraz do rzeczy.
Gdy Mini dźgała ją w żebra Jul skuliła się jakby chciała się osłonić przed kolejnymi 'atakami'.
- Tak. Swoją drogą jakiś czas temu połamałam sobie żebra na treningu więc może trochę odpuść to dźganie - popatrzyła na nią niczym zranione zwierzątko, a kiedy Mini zabrała jej piwo zrobiła smutną minkę. Już miała powiedzieć, że nie chce jej się ruszyć dupala po piwo, bo oczywiście o możliwości wykorzystania różdżki często zapominała, kiedy to napój sam do niej przybył.
- Dzięki - uśmiechnęła się do niej i chwyciła butelkę po czym od razu wypiła praktycznie pół butelki, tak bardzo chciało się pić wow.
- Cóż, jeśli nie chcesz to tym rozmawiać to nie wnikam - oczywiście była nieco ciekawa tej całej opowieści, jednak nigdy nie nalegała zbytnio aby ktoś robił coś wbrew swojej woli. Z drugiej strony ona sama nie chciała już wracać do ostatnich wydarzeń, jednak uznała, że przyjaciółce należy się jakieś wytłumaczenie tego dlaczego jest w stanie rozsypki. Westchnęła ciężko i przeczekała kilka minut zanim zaczęła mówić. Przeca mówienie o tym wszystkim nie należało do rzeczy łatwych.
- No więc, cóż ja robiłam kiedy Ciebie nie było... - zastanowiła się jeszcze przez chwilę starając sobie przypomnieć jak najwięcej - Trenowałam, ale to już wiesz, potem były w ferie w Kanadzie, wtedy zaczęło się to wszystko z Sunny. Przestałam ćpać. Przegraliśmy finał quidditcha, jednak jako że broniłam całkiem nieźle to później zaprosili mnie do drużyny Slythu. Zaraz po meczu umarła moja matka, a ja nie zdążyłam się z nią wcześniej zobaczyć, Sunny straciła pamięć więc rodzina zabrała ją do Kanady, no i Lumia wybrała się na odwyk. To tak w skrócie, bo z całą historią wiążącą się z tymi wydarzeniami można by było o tym rozmawiać godzinami.
Wszystko to mówiła z dziwnym spokojem, co jakiś czas popijając piwem. Być może wystarczająco dużo już nad tym kontemplowała i mówienie o tym nie przynosiło już aż tak silnych emocji. Po prostu już do tego przywykła. Za to pytanie o Sunny spowodowało, że Jul znów się zamyśliła. Na moment ukryła twarz w swoich dłoniach zastanawiając się nad odpowiedzią. Po chwili jednak spojrzała w stronę Mini i zaczęła mówić.
- Trudno powiedzieć, w sumie patrząc na mój stan można wywnioskować że tak. Przez chwilę myślałam, że jeszcze wróci, ale teraz już wiem że nie ma takiej możliwości. Kurwa, nawet chciałam się nią zająć po tym wszystkim, no ale uznałam, że rodzina chyba lepiej się nią zaopiekuje, będzie w domu i tak dalej... chciałabym ją jeszcze kiedyś zobaczyć.
Kiedy to jeszcze przy skrócie wydarzeń jakoś radziła sobie z emocjami, to opowiadanie o Sun sprawiło, że to wszystko wróciło. Klęła w myślach próbując opanować emocje, a z jej oczu spłynęło kilka łez. Cóż chyba nie trzeba było mówić nic więcej o tym czy jej zależało i czy tęskniła. Po tym wszystkim wkurzyła się na siebie, że się tak rozkleiła i ocierając łzy wydobyła z siebie mruknięcie niezadowolenia.
Koniec rozdziału.
W momencie kiedy poczuła dłoń Mini na swoim ramieniu przeszły ją ciarki i spojrzała na nią nieco podejrzliwie po czym uśmiechnęła się lekko.
- A więc mówisz, że jesteś wolna hm? - zaśmiała się pod nosem, a kiedy to skończyła pić swoje piwo również oparła się o kanapę i szturchnęła koleżankę ramieniem.
- Oj istnieje, ale nie mam zamiaru ci tego wmawiać. Kiedyś sama się przekonasz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Cambridge, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8209-mini-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8224-miniaturowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8225-poczta-miniaturka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8226-mini-villiers#227719




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Pią Maj 02 2014, 18:11

Nieczułość. Emocjonalna rozsypka i obojętność. Mini wiedziała o tym aż nazbyt wiele, przecież sama przez wiele tygodni pozostawała w stanie zupełnego marazmu, chwytając oddech tylko dlatego, że nie mogła nikogo zawieść. Gdyby nie to, że miała rodzinę, tak patologiczną i skrzywioną, o jakiej tylko można by pisać książki, ale mimo wszystko ją miała, to jak nic załamałaby się, oddała swoją duszę i umysł nicości, pozwalając kostusze na zabranie jej do Krainy Wiecznej Szczęśliwości szybciej, niżby to program przewidywał, lecz czy byłoby to złe? Wiele razy się nad tym zastanawiała, także to nie było nic dziwnego dla jej znajomych, jeśli odpływała nagle w środku rozmowy, a jej oczy zachodziły tym dziwnym rodzajem mroku, który jest właściwy tylko dla duszy. Była wtedy zamknięta na wszystko, pogrążona bez pamięci w samej sobie.
Kim była?
Minerva Villiers była sobą. Siedemnastolatką, która przeżyła gwałt.
Kim była dla innych?
Mini Villiers. Kopią Caspra Villiersa, jego młodszą siostrą.
Kto ją znał?
Przyjaciele. Niewiele osób, zaledwie kilka, które znały jej przeszłość, bądź nawet nie, wszak nie była zbyt wylewna, nie rozpowiadała wszędzie swoich tajemnic, dlatego być może tak mocno teraz odczuwała swój egoizm. Była silna, ona akurat musiała być. Jak nie dla siebie, to dla Kacpra. Musiała walczyć o ich relacje, dobrze to wiedziała, dlatego z utęsknieniem czekała na chwilę, w której będzie mogła wreszcie zobaczyć Summer. Nie była ruda. Mini aż uśmiechnęła się przez sekundę do siebie, gdy pomyślała o tej wiadomości. Biedna Coco, już widziała jak bardzo boli ją to, że jej córeczka wdała się w ojca. Nie sądziła, aby miała coś przeciwko o nie, ona za bardzo go kochała. Trochę jak ojciec kochał ją, ale to już zupełnie inna historia. Jego mała księżniczka wydęła teraz usta w podkówkę, przyjmując zbolałą, winną minę. Grała, to wszystko było grą, oszustwem, teatrzykiem. Taka przecież była Minerva, dwoista, rozłączona na wiele części. Człowiek sprzeczność.
- Przepraszam - powiedziała miękko, dla odmiany wsuwając palec w jej koszmarnie płaski brzuch, który powinien być już przecież okrutnie wypchnięty przez pochłanianie takiej ilości pożywienia i chlania piwska. Życie jest niesprawiedliwe.
- Hej, hej, zwolnij trochę. Zostaw mi coś na później - roześmiała się, taksując ją uważnym, chłodnym i oceniającym spojrzeniem. Nie czuła się przy niej komfortowo. Wiedziała, że to było w stosunku do niej bardzo nie fair, ale nie potrafiła inaczej, wszak dopiero co wróciła. Każdy krok stawiany w Hogwarcie sprawiał, że Mini miała ochotę znaleźć i zawinąć się w pelerynę niewidkę, aby nikt nie musiał na nią patrzeć, wytykać palcami, obgadywać. Było jednak za późno, bo wielkie przejście już zrobiła. Oczywiście reakcja była dokładnie taka, jakiej się spodziewała. Pierdolić ludzi.
Nie chciała jej opowiadać, bo nie było sensu. Wystarczająco dużo o niej wiedziała, a Mini nie była osobą, która rozdaje wiadomości na swój temat niczym starsza pani na bazarku. To były jej sekrety, jej intrygi i zabawki. Jej pierdolona piaskownica, która  z każdym dniem coraz mocniej ciągnęła ją w dół, wprost pod piasek wciskający się w oczy, oślepiający i zagłuszający wszystko wokół. Zacisnęła więc tylko mocno palce na skraju swojego ubrania. Robiła tak od dzieciństwa, gdy tylko poczuła się zagrożona, bądź zdenerwowana, co zrobisz, taki mały nawyk, a mimo wszystko pomagał.
Słuchała tego, co Julia miała jej do powiedzenie, odchylona nieco, ale i wciąż oparta o jej bok, z lekko przymkniętymi oczami, jakby gotowała się do snu, ale w gruncie rzeczy wcale tak nie było, a Heikkonen na pewno o tym pamiętała. Łatwiej było się jej skupić na  czyichś słowach i ile nie rozpraszał ją jej własny wzrok, jej ułomność, polegająca na niemożności skupienia się. Zrobiła to jednak, a wszystkie słowa Ślizgonki dotarły do niej idealnie. Uchyliła powieki i objęła ją mocniej, dając jej wsparcie w tej chwili. Rozumiała jej stanowisko, jakkolwiek obłudnie to w tej chwili nie brzmiało, jednak… to wciąż była ona. Nie mogła powiedzieć, że doskonale ją zrozumiała. Nie wierzyła w miłość, nie akceptowała jej przywiązania do Sunny i w gruncie rzeczy nie chciała jej tego mówić. Wystarczy jej własnych problemów, nie musi się jeszcze przejmować pewnym niedowiarkiem. Zresztą, jakże mogłaby wierzyć w miłość, skoro tyle razy zawiodła osoby, które kochała, na których jej zależało? Uciekała i wracała, była przecież ogromnym tchórzem, który gdy tylko wyczuł odpowiedni moment, od razu brał nogi za pas i spierdalał w ciemną toń, nie chcąc by ludzie odkryli jak jest naprawdę. To były jej tajemnice. Jokery w jej rękawie i nic nikomu do tego, nieważne jak bardzo to było krzywdzące dla obu stron.
- Nie płacz - szepnęła, gładząc ją delikatnie po włosach, chcąc jednak, aby właśnie płakała. Aby mogła wyrzucić z siebie te wszystkie negatywne emocje, które przecież wyniszczały człowieka. Nie było niczego lepszego jak wyrzucenie z siebie tego, co nas trapiło, jak wypłakanie się komuś na ramieniu. Czemu ona tak nie robiła? Nie mogła, wszak była Villiersówną, a im nie przystoi. Chwilami czuła się jak robot bez serca, jednakże każda sekunda, którą spędzała z Julią, utwierdzała ją w przekonaniu, że przecież tak nie było. Ona po prostu odbierała wszystko inaczej, interpretowała życie po swojemu i radziła sobie z nim we własny sposób. Rozluźniła ramiona i wzruszyła nimi krótko, uśmiechając się do niej prowokująco zza butelki z zielonego szkła.
- Pewnie. Nie lubię grzać miejsca zbyt długo, wiesz przecież - skłamała gładko, pociągając znowu łyk piwa. Finka musiała wiedzieć, że to co powiedziała nie jest prawdą, wszak to było proste do zrozumienia. Mini bardzo potrzebowała ciepła, dlatego każdy nieudany związek zbyt mocno ją ranił. W pewnej chwili po prostu przestała się angażować, chłonąc bliskość i szukając stabilizacji w inny sposób niż poprzez szukanie partnera życiowego. Kto wie, może kiedyś trafi ją na tyle mocno, że zmieni swoje poglądy i uwierzy w miłość? To byłaby bardzo miła perspektywa. Jej życie mogłoby się wreszcie ogarnąć. Ustabilizowałoby się, a ona zasiadłaby przed kominkiem w dormitorium i westchnąwszy powiedziała, że właśnie tego szukała przez cały ten czas. Spokoju, ciszy, miłości.
- Jasne - powiedziała zamiast tego, co naprawdę leżało jej na sercu i wywróciła oczami w bardzo irytujący sposób, znowu okupując jej ramię. - Bardzo mi tego brakowało. Wiesz… wtedy, gdy uciekałam. Nigdy nie potrafiłam uciec wystarczająco daleko, aby nie zatęsknić za wami. Za moim ojcem spierdolcem, za Casprem, Coco, bliźniaczkami i za Tobą… dobrze jest być w domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Nie Maj 11 2014, 14:39

Jul przez zbyt długi czas ukrywała swoje emocje, mało komu mówiła o tym co tak naprawdę dzieje się w jej głowie. Myślała, że poradzi sobie z tym sama, jak zawsze. Od dzieciństwa borykała się z różnymi problemami, skutkiem jednego z nich, a konkretnie kwestii trudnej sytuacji rodzinnej było ćpanie. Czy to pomagało? W pewnym sensie, kiedy rodzice sprzeczali się o wszystko ona żyła w swoim własnym narkotykowym świecie. Odkąd zaczęła brać zupełnie nie przejmowała się tym co się rozgrywa w jej domu. Jej mózg był zbyt zamroczony chęcią wzięcia czegoś więcej. Sporo czasu spędzała z Lumią, a przecież to od niej wszystko się zaczęło. Za pierwszym razem kiedy przyjaciółka zaproponowała jej morfinę mogła odmówić, ale nie chciała. W tym konkretnym momencie nie zastanawiała się nad tym czy może jest jakieś inne wyjście z sytuacji, szczerze mówiąc poszła na łatwiznę. Z perspektywy czasu, na dodatek teraz kiedy już z tym skończyła zrozumiała, że popełniła błąd, ale te przecież każdemu się zdarzają. Nie ma na świecie człowieka, któremu się to nie przydarzyło. Na tym polega życie, uczymy się na własnych błędach, co z tego jeśli ktoś będzie nam mówił, że mamy nie robić tego czy tamtego, musimy to przeżyć na własnej skórze, dopiero wtedy wyciągniemy z tego jakąś naukę. Każdy człowiek ma swoją indywidualną historię, rodzinę mniej lub bardziej pokręconą, różne przeżycia przez które w mniejszym czy większym stopniu kształtuje się nasz charakter. I tak oto mamy Jul, wydawałoby się dość silną psychicznie osobę, jednak no cóż zdarzały się momenty takie jak te, kiedy po prostu emocje wychodziły na zewnątrz. Zazwyczaj te chwile przychodziły kiedy była sama, jednak teraz kiedy przyszło jej o tym wszystkim opowiadać... rozkleiła się. Następna taka chwila pewnie nastąpi za ruski rok, ponieważ te w pewnym sensie pomagały jej się wzmocnić.
Mini ewidentnie chciała się doigrać dźgając ją jak nie w żebra to w brzuch. Gdyby nie to, że były przyjaciółkami pewnie napotkała by się z dość nerwową reakcją Jul, jednak ta uśmiechnęła się tylko złośliwie jakby coś planowała.
- Spokojnie, piwa wystarczy na cały wieczór.
Co jak co, ale tego miała dość spore zapasy, ostatnimi czasy piła trochę więcej niż zwykle, co zakrawało o popadnięcie w kolejny nałóg, w każdym razie ogarnęła się z tym i teraz ograniczała się do piwa, no może dwóch. Nie mogła znów popełnić tej samej gafy, szczególnie nie teraz kiedy jej życie nabierało obrotów. Kto wie, może postara się bardziej zaangażować w sprawy szkolne, bo póki co wszystko kręciło się w okół sportu. Bez niego nie mogła żyć, musiała się ruszać, bezczynne siedzenie w miejscu ją męczyło, chociaż przez kilka ostatnich dni właśnie to robiła, dlatego kiedy nadeszła pora na treningi chodziła na wszystkie. Nie liczyła się ze zmęczeniem, z tym radziła sobie dość szybko, a efekty jej pracy były widoczne, co prawda co do quidditcha zdarzały się wzloty i upadki, jednak jeśli chodzi o inne sporty którymi się zajmowała szło jej coraz lepiej, wracała do formy sprzed lat.
W kwestii ucieczek i powrotów Mini była tą która ucieka, a Jul tą która zawsze jest niezależnie od sytuacji, mogłaby już dawno odejść wrócić do domu czy po prostu zniknąć w tajemniczych okolicznościach, jednak ciągle tu była. Tak na dobrą sprawę tylko kilka rzeczy trzymało ją w tej szkole, w pewnym momencie zaczęła już się pakować, jednak dalej tu jest. W jej głowie roiło się wiele myśli, czy ci którzy odeszli jeszcze wrócą? Nie wiadomo i nie jej o tym decydować, nie mogła zacząć wpływać na innych ludzi, mówić żeby zostali myśląc tylko o tym czego ona chce, byłaby egoistką, musiała liczyć się ze zdaniem innych, każdy zrobi to co uważa za stosowne. Może do pewnego stopnia można jakoś nakierować drugą osobę na swoje zdanie, jednak nie można było podejmować decyzji za kogoś innego, zmuszać.
Czasem też decyzje podejmowały się same, poprzez pewne wydarzenia, właśnie tak było z Sunny. Z czasem zaczęła brać ten związek coraz bardziej na poważnie, w zasadzie mimo tego, że nie trwało to zbyt długo nie była tak zaangażowana od dawna. Teraz to wszystko minęło, czy jeszcze kiedyś się to przydarzy? Nie wiadomo, w zasadzie nie było co się nad tym zastanawiać, miłość sama przyjdzie.
- Też za Tobą tęskniłam - po wypowiedzeniu tych słów patrzyła w jej oczy przez dłuższą chwilę, po czym pocałowała ją krótko w usta - Wybacz - rzuciła i znów jak gdyby nigdy nic zajęła się piciem piwa. Dlaczego to zrobiła? Idk, cuś jej strzeliło do łba i tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Cambridge, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8209-mini-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8224-miniaturowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8225-poczta-miniaturka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8226-mini-villiers#227719




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Nie Maj 11 2014, 15:42

Och, nie chciała już z nią dyskutować, więc po prostu machnęła krótko ręką, postanawiając zostawić temat piwa i wszystkiego więcej w spokoju. Uwierzyła jej po prostu na słowo, a nie było to trudne. Raz, że była jej przyjaciółką, a dwa, że sama Mini nie zamierzała dzisiaj dużo pić. Mimo, że zdarzało się jej zachowywać skrajnie nieodpowiedzialnie i imprezowała jeśli tylko miała ku temu okazję to nie przepadała nad ślęczeniem nad toaletą po ostrym zatruciu alkoholem, więc nietrudno się dziwić temu, że po prostu teraz zamierzała skończyć swoje piwko, potem jeszcze ewentualnie dwa i dziękujemy, wracamy do domu. Tymczasem starała się opędzać się od niewygodnych i nieprzyjemnych myśli, jednak to nie było takie proste. Tkwiła w swojej głowie jak jakiś więzień, nie wiedząc czego tak naprawdę w życiu pragnie, a teraz dodatkowo musiała się męczyć z natłokiem nieprzyjemnych wspomnień, jakie zalewały ją na skalę światową. Oczywiście jej kochany braciszek wiódł w nich prym, starając się ją sprowadzić do samiutkiego parteru i tak wkurzyć oraz zniszczyć, żeby nie potrafiła nawet dźwignąć się na kolana. Mini westchnęła cicho, przecierając oczy dłonią i starając się zapanować nad chęcią zgniecenia puszki i ciśnięcia jej przez przedpokój. Miała tendencję do siania małego chaosu, dlatego teraz starała się z tym walczyć, aby nie zrobić z pokoju Julki prawdziwego burdelu.
Nie zastanawiała się nad tym jak do tego doszło. Czy to była wina jej prowokacyjnego listu, czy może tego, że przylepiła się do Julii niczym rzep do psiego ogona, szukając jakiegoś dotyku, chociażby i przyjacielskiego, który pomógłby ją utwierdzić w tym, że dokonywała właśnie właściwej decyzji, zostając tutaj razem z nią, ale… ale w gruncie rzeczy wcale nie była tego pewna, nawet wtedy gdy jej wargi spotkały te Heikkonen. Całe zmieszanie, jakie ją teraz ogarnęło, nagle się rozpłynęło, a Villiersówna przestała racjonalnie myśleć. Co z tego, że były przyjaciółkami i w gruncie rzeczy ich kontakty powinny pozostawać jedynie na tym poziomie? Obie były wolne, a miłość nie istnieje. Liczy się tylko pieprzona fizyczna przyjemność, zwłaszcza jeśli nawet własny brat ma w dupie to, że wróciłaś do kraju i żyjesz. Pierdolić to wszystko.
- Przestań - burknęła nagle i wydęła wargi w sposób przypominający małe, obrażone dziecko. Nie było to dalekie od prawdy, bo Mini w gruncie rzeczy tak się teraz poczuła - jak dzieciak, któremu zabrano zabawkę. Nie, zdecydowanie nie traktowała Julki przedmiotowo, ale jednak… jednak w tej chwili zobaczyła w jej pocałunku coś więcej niż niewinną pieszczotę. To była jej szansa na to, aby znowu wpaść w bagno, z którego znowu się nie podniesie. Miała to jednak głęboko gdzieś, bo i przecież taki burdel emocjonalny potrafiły przytoczyć jedynie gorsze kłopoty bądź skrajna nieodpowiedzialność. Czas wybrać jedno z nich… ewentualnie dwa lub więcej.
Musnęła jej dłoń szczupłymi palcami i sunąc nią aż do jej obojczyka.
- Boże, spraw, abyśmy obie zapomniały o tym co nas trapi - powiedziała, po czym wdrapała się na kolana Julki, wytrącając jej piwo dłonią i absolutnie nie dbając o to czy rozleje się na kanapę czy spadnie od razu na ziemię. Po prostu objęła jej twarz dłońmi i wpiła się agresywnie w jej usta, wymuszając na niej reakcję inną od standardowej ucieczki. Kości zostały rzucone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Pią Sie 22 2014, 22:24

Nareszcie w domu. Po tym wszystkim co działo się podczas wakacji wsiadając do pociągu myślała że gorzej już być nie może. Jak zawsze przekonała się że jednak jest to możliwe. Do akcji wkroczyły małe gryfoniątka, jakby nie było ich dość w jej życiu. Najpierw loch, potem Lynwood a teraz powrót do Hogs. Żałowała, że jeszcze się na nich nie zemściła. W zasadzie nie skończyła ze złamaną ręką czy uszkodzonym okiem jak niektórzy z uczniów ale i tak zdenerwowała się na ich durne pomysły. Wchodząc do domu rzuciła torbę praktycznie na środek przedpokoju i po prostu poszła spać. Dopiero następnego dnia zwlokła się z łóżka aby się ogarnąć, chociaż bagaż wciąż pozostawał na swoim miejscu. Nie spodziewała się odwiedzin więc uznała że nie ma ochoty tego ogarniać. Zamiast tego zaczęła przygotowywać wzór tatuażu, który miała zamiar sobie zrobić już jakiś czas temu, poza tym wpadła też na genialny pomysł przemieszczania się po domu na deskorolce czy brykania sobie jako tygrysek. Czyli ogólnie rzecz biorąc rób wszystko tylko nie to co aktualnie musisz zrobić. W międzyczasie pisała listy z Sunny która dziwnym trafem wróciła do Anglii. Miały się spotkać jednak tak naprawdę nie wiedziała czego oczekiwać. Jakiś czas temu uznała to za zamknięty rozdział, bo tak było łatwiej, a teraz wszystkie wspomnienia i tak do niej powróciły. Mimo tego nie miała już zamiaru pić, może licząc na to że treningi niedługo się rozpoczną? Z resztą samotne posiedzenia z alkoholem nie były w jej stylu, kiedyś była tu Lumia a teraz cóż... zostało tylko czekać na jej powrót, o ile ta w ogóle miała zamiar kiedyś wrócić. A co z Sun? Zobaczy się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Montreal/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 397
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 338
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7376-sunny-m-grimes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9197-dawno-dawno-temu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7378-sunny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7379-sunny-m-grimes




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Pią Sie 22 2014, 23:44

Co jej w ogóle strzeliło, żeby pisać do Julii po tej całej akcji ze znikającą pamięcią i powrotem do Kanady? Z drugiej strony skoro wróciła do Anglii, to i tak prędzej czy później by się spotkały. Może jednak pozostanie w Montrealu nie było takim złym pomysłem? Nie! Musiała tutaj wrócić. Czuła taką potrzebę. Hogwart odmienił jej życie, na moment diametralnie zniszczył, ale jednak nieco poprzestawiał w głowie. Przywykła do niego, uwielbiała go całym swoim sercem.
A teraz dreptała brukowaną uliczką do domu swojej dziewczyny. A może już byłej dziewczyny? Nawet nie wiedziała, co o tym myśleć. Musiała z nią porozmawiać, dowiedzieć się, co powinny począć z tym fantem. Przecież to nie wina Grimes, że ktoś rzucił na nią Obliviate. Nie pamiętała nawet kto, ale chyba właśnie o to chodziło tamtej osobie. Pytanie tylko, dlaczego ktoś to w ogóle zrobił? Miała tu jakiś wrogów?
Gdy dotarła pod odpowiedni dom i znalazła mieszkanie, zapukała do drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Pią Sie 22 2014, 23:54

Jeśli Sun nie dałaby jej znać o swoim powrocie a Jul zobaczyłaby ją gdzieś na mieście i to zupełnie przypadkowo na pewno spotkałby ją gniew niebios, a może i nawet bliskie spotkanie z tygrysem. To drugie byłoby raczej skrajnym przypadkiem gdyby była już czymś wkurzona wcześniej. Nawet jeśli napisanie listu po tych wszystkich wydarzeniach nie było łatwe i tak jest to najlepszą możliwą opcją. Zaraz po tym kiedy rodzina zabrała ją do Kanady miała zamiar ją kiedyś odwiedzić, jednak wyszło jak wyszło. Oczywiście zrobiłaby to, jednak późniejsze wydarzenia jej na to nie pozwoliły. Możliwe nawet, że takie spotkanie nie wzbudziłoby w niej żadnych niechcianych emocji, w końcu mózg Grimes był czymś na kształt warzywa prawda? A raczej trudno jest się zdenerwować na taką osobę, raczej w grę weszłoby współczucie. Zwłaszcza jeśli domyślała się jak do tego doszło, nie mogła o tym porozmawiać z nikim innym jak tylko z innym należącym do tej specyficznej grupy. Choć jeśli chodziło o Sunday Jul raczej wątpiła w to, że ta będzie mogła powiedzieć o tym coś konkretniejszego. W zasadzie nawet nie wiedziała co będzie pamiętać, jasne skontaktowała się z nią, ale co poza tym?
W momencie gdy usłyszała pukanie do drzwi była wciągnięta w wir rysowania, na początku szło jej to dość koślawo jednak z czasem szło jej coraz lepiej co było zaskakującym odkryciem, bo przecież zawsze sądziła że nadaje się tylko do sportu. W każdym bądź razie porzuciła swoje twory aby dowiedzieć się któż stoi po drugiej stronie drzwi. Będąc już praktycznie przy nich przesunęła nogą torbę aby ta nie stała perfidnie przy wejściu, cóż dawne doświadczenia już ją czegoś nauczyły, chociaż tyle. Do teraz pamiętała to jak Lumia, tak to chyba była ona prawie przewróciła się przez takie cuś, mniejsza. Otworzyła drzwi, widząc Sunny na początku nie wiedziała jak zareagować. Finalnie po prostu rzuciła krótkie 'Cześć' po czym wpuściła ją do środka, potem po prostu się na nią patrzyła i ogarniała życie. Co teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Montreal/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 397
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 338
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7376-sunny-m-grimes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9197-dawno-dawno-temu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7378-sunny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7379-sunny-m-grimes




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Nie Sie 24 2014, 15:44

To chyba lepiej, że Sunny uniknęła starcia z przerośniętym koteczkiem, bo jeszcze by się nabawiła kolejnej traumy. A ich miała już zdecydowanie za dużo w swoim życiu. Pewnie gdy usłyszy choćby krótką wzmiankę o zaklęciu Obliviate, zacznie się trząść jak opętana. Dotąd zmagała się z jego skutkami, zapominając to, co miało niewielkie znaczenie w jej życiu. Ale nie tylko. Przez ostatni tydzień poznawała Hogsmeade na nowo, mimo że spędzała w nim dość sporo czasu. A z całego Hogwartu pamiętała jedynie pokój wspólny w lochach i boisko quidditcha. Resztę „przypomniała sobie” tylko i wyłącznie dzięki książkom i zdjęciom, które czytała w szpitalu.
Oczekując na otwarcie drzwi, wcisnęła ręce do kieszeni, wyczuwając w jednej z nich kartkę z tekstem Vol De Mort. Znała go na pamięć, bo przecież była autorką, ale i tak wolała go mieć przy sobie.
- Cześć – również rzuciła krótko, rozglądając się po pomieszczeniu. Wyglądało tak obco, a jednocześnie tak znajomo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Nie Sie 24 2014, 16:44

Zarówno Sun jak i Jul ostatnimi czasy nie miały zbyt łatwo, Grimes miotała się jak szatan na myśl o tym konkretnym zaklęciu, a Heikkonen powinna dostać miano połamańca roku. Taka już była, nie zważała na niebezpieczeństwa tylko po prostu robiła swoje, jak podczas poszukiwań wuja. Kiedyś sądziła że bycie w formie tygrysa jest mało praktyczne, jednak właśnie podczas wyprawy gdy mogła się  poruszać szybciej niż inni ludzie uznała, że jest inaczej. Gdy nie udało się odnaleźć Larsa, pomyślała że może i on wybrał się gdzieś właśnie w formie zwierzęcia, czasem odcięcie się od społeczeństwa było idealną opcją odpoczynku, co z resztą praktykowała również i ona.
Na pierwszy rzut oka zauważalne było to iż w domu obecny był kot, obcy rozglądali się w poszukiwaniu zwierzęcia, co swoją drogą ją bawiło, bo przecież oczywistym było to że go nie odnajdą. Tylko wtajemniczeni wiedzieli o co tak naprawdę chodzi, a było ich niewielu.
- Wybacz, po powrocie nie chciało mi się ogarniać mieszkania - powiedziała kierując dziewczynę do salonu - Usiądź, napijesz się czegoś? - zapytała równocześnie wskazując na kanapę i przy okazji zgarniając rysunki ze stolika tak aby nie zajmowały całego miejsca. Usiadła od strony barku w razie jeśli trzeba by było coś z niego wyjąć i przez chwilę zastanawiała się od czego zacząć.
- Więc... opowiadaj co się z tobą działo kiedy ciebie nie było, szczerze mówiąc miałam nadzieję, że kiedyś jeszcze wrócisz mimo tego co dowiedziałam się od twojego brata. Ponoć twój stan nie wskazywał na to, że będziesz mogła normalnie funkcjonować. Tak w ogóle to tęskniłam...
Mhm, natłok myśli zdecydowanie nie pomagał jej w rozmowie, tak samo jak i być może powracające uczucia. Mieszanka obu poskutkowała właśnie taką wypowiedzią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Pon Wrz 08 2014, 23:17

Doskonale pamiętała jak reagowała na takie rzeczy jeszcze jakiś czas temu, w odpowiedzi na pytanie jedynie przytaknęła nie wiedząc czy ma się z tego śmiać czy może lepiej zastanowić się nad swoim zachowaniem. W jej dotychczasowym życiu już kilka razy zdarzało jej się kogoś uderzyć i to właściwie z błahego powodu. Wiadomo dlaczego to robiła, kwestia charakteru została już omówiona lecz została jeszcze ta druga, po prostu nie lubiła gdy ktoś na niej coś wymuszał, robił coś czego ona nie chce, wygłaszał idiotyczne teksty. Gdy to i jeszcze wiele rzeczy które można by było wymieniać było skierowane w jej stronę miała już wypracowaną metodę aby to zakończyć. Nie wdawała się w rozmowy które co do niektórych osób i tak niczego by nie dały, wszystko poszło w takim kierunku że teraz stosowała to względem praktycznie wszystkich przedstawicieli płci przeciwnej. Przyjaciel czy nie ważne że działało, świruska co nie? Witaj w świecie Jul.
Picie, jeden z jego aspektów czy będzie miała kaca? Prawdopodobnie nie, na pewno nie po samej whisky, ale jeśli mówimy o innym rodzaju syndromu dnia następnego cóż... możliwe. Była pijana fakt, a po alkoholu dzieją się różne rzeczy. Słysząc odpowiedź Kato na jej pytanie, uznała że mogła się spodziewać że powie to właśnie w ten sposób, przecież nie opowiedziałby wszystkiego co mu teraz siedzi w głowie. W każdym razie nie wnikała, szczególnie nie teraz kiedy to właśnie wchodziła w stan upojenia alkoholowego. Co prawda poza opętańczym śmiechem i kilkoma fazami nie dolegało jej nic innego ale widziała, że innym obecnym w pubie nieco to przeszkadza. Na odchodne chciała wziąć następna butelkę jednak przypomniało jej się o tej którą ma w mieszkaniu. Dotarcie do domu trochę potrwało, wszystko przez to że praktycznie przez całą drogę nie mogła się powstrzymać od śmiechu no i chodziło się już z leksza koślawo. Na szczęście w krytycznych momentach mogła się uchronić przed niekontrolowanym uderzeniem chociażby w latarnię trzymając się Kato, nie była to najlepsza podpora bo ta także była pijana, ale zawsze coś. Z resztą to zdecydowanie nie był jeszcze koniec picia. Będąc już przed drzwiami mieszkania nieco poirytowana upartym zamkiem i kluczami które 'kuźde nie pasują' zaczęła rzucać klątwy aby tylko dostać się do środka. Dosypali czegoś do tej whisky czy co? Finalnie z głową opartą o drzwi wpatrywała się w zamek mamrocząc fińskie przekleństwa. Mimo tego iż wydawało jej się że trwało to wieczność tak naprawdę minęło tylko kilka minut. Gdy wrota magicznie się otworzyły z cichym okrzykiem zwycięstwa wparowała do przedpokoju - Czuj się jak u siebie - powiedziała odwracając się na chwilę do Kato, następnie ruszyła w stronę barku - Nie wiem jak ty, ale ja jeszcze trochę wypije.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Galeony : 616
  Liczba postów : 198
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9526-kato-arearos-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9527-bede-twoim-katem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9528-kat
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9529-kato-arearos-thorn




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Wto Wrz 09 2014, 00:36

Tak, zdecydowanie zaczynało robić się zabawnie. Wypili na pół cała butelkę w takim tempie, jakiego nie powstydziłby się biegacz, szkolony do krótkodystansowego biegu. Wychylali szklankę za szklanką, raz po raz uderzając jej spodem o stolik z głośnym stukotem. Nagle wszystko stało się weselsze, a każde następne zdanie zdawało się być zabawniejsze od poprzedniego, jakby miały na to wpływ rozmywające się wciąż coraz mocniej kontury otaczających ich przedmiotów. Ludzie spoglądali na nich ze zgorszeniem, ale to nie było nic dziwnego. Byli młodzi, a według nich co najmniej jedno z tej dwójki było zbyt młode, aby wieczorami zalewać się w trupa w barze w Hogsmeade. Dobrze, że Kato miał swoją niańkę, bo dzięki temu nie wykopali ich stamtąd tuż po otworzeniu Ognistej i teraz mogli turlać się po chodniku z zadziwiającą skutecznością jak na zbyt krzywą ulicę i kosmicznie splątane nogi. Bujali się powoli po trasie prowadzącej do włości Julii, a dobrze, że robili to w takim ślimaczym tempie, bo dzięki temu zdążało rozbrzmieć jeszcze wiele zaskakujących tez i fraz, które sprawiały, że zaśmiewali się do łez. Wreszcie, gdy stanęli przed drzwiami i jakimś cudem udało im się rozwikłać dramatycznie trudną zagadkę kluczy pt. „żaden nie pasuje, ale któryś przecież otwierał”, wtoczyli się do środka. Kato opadł plecami na drzwi, gdy tylko spróbował je zamknąć, co wprawiło go w jeszcze większy chichot. W każdym razie wpadł na to, żeby zasunąć za sobą zamek i zsunąć ze stóp sportowe buty, nim wszedł do salonu za blondynką. Zrzucił z głowy czapkę, rzucając nią, niezbyt celnie w stolik (wylądowała na kanapie), po czym niemalże od razu skierował się w stronę Julki.
- Jak u siebie, mówisz? - wymruczał, stając za nią i znowu, w wyjątkowo zwierzęcym odruchu przesunął głowę do tyłu jej głowy. Powąchał jej włosy, jednocześnie muskając jej biodra swoimi palcami.
- Jesteś taka piękna. - powiedział, niespecjalnie składnie ze względu na wysoką zawartość alkoholu we krwi, ale z cała pewnością szczerze, kiedy już odgarnął jasne loki, aby móc dostać się ustami do jej szyi. Pocałował ją czule, powoli, zupełnie już nieświadom tego, że normalnie już dawno leżałby na deskach pokoju. Nie mógł się powstrzymać. Ognista whisky zniwelowała w nim wszelkie bariery jakie wcześniej miał, sprawiając, że konsekwencje nagle zniknęły, rozpływając się w powietrzu i zachęcając go do działania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Wto Wrz 09 2014, 22:50

Tempo picia zdecydowanie jej pasowało, potrafiło ono dobić większość ludzi którzy niestety mieli słabsze głowy od niej. Smutne, szczególnie dlatego że poszukiwania towarzysza do popijaw było dość trudne, no a przynajmniej do takich jakie ona praktykowała. Zawsze kiedy wracała do Finlandii wszyscy we trójkę (ona + ojciec i wuj) chociaż raz spotkali się w jej rodzinnym domu aby móc porozmawiać i oczywiście wypić. Właściwie to po ojcu odziedziczyła łeb jak sklep. W pewnym senie Jul była z tego dumna, bo w końcu najczęściej widzi się dziewczyny które upijają się dość szybko i to małą (w porównaniu do Heikkonen) ilością alkoholu. Widząc reakcję innych ludzi na to, że pije z pewnym młodzieńcem którego pełnoletność mogła jeszcze być wątpliwa kierowała w ich stronę różnego rodzaju głupie miny. Na trzeźwo praktycznie nigdy tego nie robiła, no ale whisky... wiadomo. Ognista spowodowała również że zaczęła opowiadać niestworzone historie, co też nie było u niej normalnym zachowaniem. W zasadzie to zazwyczaj nie mówiła zbyt dużo, no chyba że naprawdę miała o czym opowiadać lub temat rozmowy szczególnie ją zainteresował. Czasem trafiała też na ludzi z którymi po prostu dobrze jej się rozmawiało, ale to chyba norma.
Kierując się w stronę 'tajnego' źródła alkoholu aka barku zatrzymała się na chwilę kontemplacji, otóż metr przed nią wciąż stała perkusja, a to kojarzyło jej się z pewną osobą. Wpatrywała się w nią przez chwilę, a gdy usłyszała słowa Kato wydała z siebie krótkie 'hm' lekko odwracając głowę w jego kierunku. Całkowity obrót w jego stronę został zatrzymany tym, że Kato znów postanowił powąchać jej włosy a na dodatek ją dotknąć i tak oto przerzuciła go przez ramię. Nieee, oczywiście że tego nie zrobiła bo zwyczajnie ją zamurowało, nawet gdyby nie była w tym stanie i tak by się na to nie zdecydowała. Gdy już jako tako opanowała ten stan on brnął dalej, co spowodowało kolejną konsternację, już drugą tego wieczoru, spuściła głowę nieco w dół zastanawiając się nad tym co zrobić. Podobało jej się to co właśnie robił, temu nie można było zaprzeczyć, jednak i tak postanowiła to przerwać. Odwróciła się w jego stronę i spojrzała mu w oczy, których kolor zdecydowanie nie był tym które miał w rzeczywistości. Według niej to całe ukrywanie, czy czymkolwiek to było, było niepotrzebne. Pogłaskała go po policzku i na odchodne rzuciła tajemniczy uśmiech. Barek wciąż czekał, otworzyła go wybierając likier czekoladowy, dziwny wybór aczkolwiek zaplanowany. Odkręciła butelkę, wypiła kilka łyków i odstawiła ją na stolik, gdyby wypiła więcej zasłodziła by się na śmierć, a przynajmniej takie były jej odczucia co do tego rodzaju alkoholi. Podeszła do niego a będąc już wystarczająco blisko złapała go pod brodę przyciągnęła do siebie i pocałowała, trwało to może że dwie - trzy sekundy po czym odsunęła się od niego na kilka centymetrów, aby znów spojrzeć w jego oczy, tym razem na dłużej - Smakuje? - zapytała go poważnym tonem, jakby od tego zależały losy świata. Dobra trochę mnie poniosło może nie aż tak, ale rzeczywiście jego odpowiedź mogła o czymś zadecydować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Galeony : 616
  Liczba postów : 198
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9526-kato-arearos-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9527-bede-twoim-katem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9528-kat
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9529-kato-arearos-thorn




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Sro Wrz 10 2014, 01:01

Czasami na świecie dzieją się dziwne rzeczy. Niektórzy ludzie określają je mianem wypadków, jakie niechybnie ciągną za sobą konsekwencje, dla jednych przyjemne, a dla innych już niekoniecznie. Każdy wypadek ma swoją genezę w toku myślenia przyczynowo - skutkowego, a także zakończenie, będące swoistym zwieńczeniem tragedią bądź wybuchem radości. Mało kto tak naprawdę orientuje się w wypadkach na tyle, aby móc stwierdzić, że czasami nazywane są one cudami. Tak się jakoś niekiedy składa życie człowieka, że konsekwencje wypadku są na tyle pozytywne, iż wszystko zaczyna toczyć się w zupełnie innym kierunku niż przed nim. To trochę tak jakby przejechać kota samochodem, a potem odkryć, że ma się przed oczyma zupełnie zdrową łasicę. To się nazywa cudem. Tak samo jak cudem nazywa się momenty, w których życie wcale nie idzie tak bardzo nie po naszej myśli. Kato sądził, że wystarczyło aby dotknął nosem jej włosów, aby rozpętało się piekło. Spodziewał się, że zdębieje po tym co właśnie robił, ale wcale nie zamierzał przestawać. Musnął wargami jej szyję, licząc na to, że może chociaż szybko mu ten nos połamie, jedno episkey i po sprawie, a tymczasem zadziwiła go. Odwróciła się i pogłaskała go po policzku, co przyjął z cichym westchnieniem. Kiedy odeszła, uznał, że to koniec. Skoncentrował średnio już przytomne spojrzenie na kanapie, zastanawiając się na ile wygodnie będzie mu się na niej spało. Jeszcze nie nocował w jej mieszkaniu, głównie dlatego, że wcale nie miał ochoty na oglądanie jej lesbijskich znajomych. Wmawiał sobie, że to po prostu kwestia braku zaufania do niektórych ludzi, ale tak naprawdę był zwyczajnie chorobliwie zazdrosny. Nie należała do niego, ale mimo wszystko przypisał ją sobie w myślach do siebie, wiedząc, że jeśli on jej nie zdobędzie, to już nikt nie będzie miał do niej prawa. Zastygł w bezruchu, analizując swoje myśli. Przepuszczał je przez ogromne sito, ze zdziwieniem stwierdzając, że ma całkiem sprawny ośrodek operacyjny. Gorzej było z jego motoryką. Po alkoholu, bez różnicy było ile go wypił, zazwyczaj straszliwie plątały mu się nogi. Toż to cud, że dotarł aż tutaj, a skoro już mowa o cudach…
Nie spodziewał się tego. Sądził, że aby doszło dzisiaj chociażby do przypadkowego muśnięcia dłonią, będzie musiał znowu truć jej, że ta laska jest beznadziejnym, nieuleczalnym przypadkiem egoistki, jakiej wcale na niej nie zależy. Tymczasem otrzymał coś więcej niż mógł marzyć. Teraz to on znieruchomiał, dając jej całkowitą swobodę w muśnięciu go ustami. Poczuł jak dreszcz przebiega mu wzdłuż kręgosłupa i mimowolnie zacisnął dłonie w pięści, raz po raz rozluźniając je, a to znów zginając. Nie odpowiedział jej, przez moment pozwalając sobie tkwić w stanie całkowitego paraliżu, nim wyciągnął rękę ku jej talii. Oplótł ją, tym samym przyciągając Julię do siebie i zamiast w ogóle formułować słowa, Kato zapragnął nagle znowu wpić się w te miękkie, zachęcające wargi. Zbliżył głowę i po prostu ją pocałował. Intensywnie, długo, gdzieś po drodze rozwierając jej usta językiem i chwytając ją za pośladek, gdy naparł na niego, wymuszając absolutne zniwelowanie jakiejkolwiek przestrzeni między nich ciałami. Cichy pomruk zadowolenia jaki wydarł się z jego gardła był bardziej niż jednoznaczną odpowiedzią na jej pytanie. Spijanie podwójnej słodyczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Czw Wrz 11 2014, 19:06

Jul powoli stawała się specjalistką od wypadków i to różnego rodzaju. Nie trzeba chyba już wspominać dlaczego tak właśnie było. W zasadzie w pewnych sytuacjach pasowałby do niej pewien tekst 'rzeczy niemożliwe robimy od ręki, na cuda trzeba trochę poczekać'. Nie tyczyło się to oczywiście poważniejszych spraw a właśnie takich które działy się teraz, jeśli już nazywamy to cudem. Rzeczywiście Kato musiał 'trochę' poczekać na tę chwilę z różnych powodów. Na początku niedługo po tym jak przeniosła się ze Stavefjord po prostu nie miała ochoty na pakowanie się w związki, w sumie co się dziwić po tym wszystkim co stało się z Lumią... no a potem jeśli już się w to wpakowała to tym bardziej przyjaciel nie miał szans. Po tej całej akcji z Sunny wróciło poprzednie nastawienie, biedny ciągle nie i nie. Czy to co teraz zrobiła miało jakiekolwiek znaczenie? Właściwie było to zaplanowane pod wpływem impulsu, wystarczyła chwila bez zastanawiania się nad skutkami aby to po prostu wykonać. Zazwyczaj takie akcje po alkoholu nie miały zbytniego znaczenia, ot zwykła chwila słabości nic więcej. A no właśnie... zazwyczaj. Może w tej chwili nie myślała o tym co będzie później, ale na pewno będzie pamiętała co się dziś przydarzyło, a wtedy myślenie będzie już zdecydowanie włączone. Późniejsze kontemplacje na ten temat zadecydują o tym co będzie, zależało to również od niego. Teraz pozostało tylko spekulować czy może by tego chciała, choć można już powiedzieć że byłaby to decyzja bardziej na tak. Naprawdę nie pytajcie dlaczego, pokrętna logika kobiet potrafi załamać. Co do logiki skoro działania były jako tako zaplanowane czy specjalnie chciała go wystawić na próbę? W pewnym sensie tak, chciała zobaczyć jak zareaguje, zupełnie nie chodziło tu o chęć bawienia się z jego 'pijanym reakcjami' i być może emocjami (choć co do przyjaciela już wcześniej wiedziała, że właśnie tego chce), które jak wiadomo po wypiciu bywają inne. Alkohol dodaje odwagi, wszystko upraszcza, jeśli chodziło o Jul tego pierwszego jej nie brakowało z drugim było już inaczej.
To, że tym razem jego zamurowało dało jej satysfakcje, ale to znów z serii pokrętnych reakcji więc również nie zadawajcie pytań. W momencie gdy ją przyciągnął zaśmiała się krótko, chyba rzeczywiście miała z tego wszystkiego ubaw, nie z emocji ale z tego że jej plan był wyjątkowo udany. Nie miała nic przeciwko temu co właśnie robił więc po prostu tego nie przerywała, dłoń którą wcześniej go przyciągnęła przesunęła w stronę jego szyi a finalnie karku, za to druga wykonała wędrówkę narodów od ramienia do spodu jego koszulki, którą nieco podniosła, w końcu co to za fun dotykać materiału?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Galeony : 616
  Liczba postów : 198
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9526-kato-arearos-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9527-bede-twoim-katem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9528-kat
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9529-kato-arearos-thorn




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Czw Wrz 11 2014, 20:56

Kato nie czekał na to co może stać się dalej. Nie lubił zdawać się jedynie na łut szczęścia, tkwiąc w marazmie i zupełnym bezruchu, bez poszanowania dla pracy na swoją dolę. Teoretycznie mógłby czekać, aż Julia kontynuowałaby swoje tajemnicze podchody, których absolutnie nie rozumiał, ale wcale nie miał na to ochoty… w gruncie rzeczy nawet go to wkurwiało, ale to uczucie zostało jednocześnie całkowicie zagłuszone przez popęd właściwy dla młodego chłopaka. Nie potrafił zapanować nad nagła chęcią skorzystania z okazji skoro już otrzymał szansę od losu na realizacje swoich wybujałych fantazji, w których epicentrum znajdowała się właśnie ta białogłowa. Całował ją z zapamiętaniem, jakby spijał ambrozję owiniętą palmowym liściem, a podawaną mu przez najpiękniejszą boginię. Rozkoszował się każdym otarciem warg, każdym splotem języków i cicho zamruczał, gdy podwinęła jego koszulę. Nie zamierzał pozostawać jej dłużnym, ale Heikkonen z cała pewnością nie spodziewała się tego, co właśnie Arearos zrobił. Chwycił ją na wysokości bioder i uniósł, aby niewielkim slalomem zanieść ją na kanapę. Posadził ją na niej, a sam przysiadł lekko na jej udach, aby uniemożliwić jej odejście.
- Julia… - wyszeptał jej imię chrapliwie, a w jego czekoladowych oczach nie było miejsca na rozsądek. Były ciemne z podniecenia, co tylko potwierdzały ręce krążące teraz po całym jej ciele. Wtedy też nagle chwycił za skraj jej bluzki i pociągnął ją do góry, aby ściągnąć ją przez jej głowę. Nie pytajcie nawet kiedy to samo zrobił z dolną połową jej stroju, ale był na tyle bezczelny, że po prostu ją dotykał. Po krągłych biodrach i płaskim brzuchu. Po wąskiej talii i szczupłych ramionach. Po kręgosłupie i piersiach, wciąż ukrytych pod stanikiem. Ten element kobiecej budowy zawsze sprawiał mu największą przyjemność, nic więc dziwnego, że nagle zapragnął zważyć je w dłoni, jakby miał przed sobą najwspanialszy eksponat, niefortunnie pominięty podczas pierwszego zwiedzania. Nim jednak cokolwiek poczynił w tym kierunku, znowu wpił się w jej wargi z zadziwiającą żarłocznością, której nie trzeba się dziwić, gdy przypomnimy sobie, że przecież w normalnych warunkach nie było co liczyć na podobne sytuacje. Chciał maksymalnie wykorzystać daną mu od losu szansę, więc gdy już jego ciepłe dłonie odnalazły zapięcie, jednym, sprawnym ruchem zdarł z niej bieliznę, obejmując dwie wypukłości chciwymi palcami. Cóż teraz zrobisz, tygrysku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Wto Wrz 16 2014, 15:07

Któż powiedział, że podchody jeszcze trwają? Może póki jeszcze jej myślenie choć w minimalnym stopniu było włączone miała ochotę na takie zabawy, jednak od pewnego momentu całkowicie o tym zapomniała. Właściwie gdyby trwało to dłużej w końcu byłoby to denerwujące dla obu stron, z resztą poprzednia 'akcja' była jedyną jaką sobie wymyśliła. Podszedł do niej a ona przecież chciała jeszcze coś wypić, więc odeszła... na chwilę co nie zmienia faktu, że i tak było to trochę egoistyczne. Cóż Jul miała tendencje do zapominania że inni także mają uczucia, potrafiła być naprawdę niemiła w słowach jak i w czynach, w końcu jakaś Ślizgońska cecha. Na szczęście ten stan nie trwał długo, potem przychodziło zrozumienie i w pewnych sytuacjach wyrzuty sumienia, ale to tyczyło się tylko tych wybranych, na których jej zależało. Czy w tym gronie był Kato? Możliwe, aczkolwiek nie podam odpowiedzi na tacy. Ile można było to wytrzymać? Zależy od człowieka, bywało i tak że w końcu się ogarniała, ale do tego trzeba było czasu lub w skrajnych przypadkach pomocy drugiej osoby.
Pozwoliła mu działać, nacieszyć się tym że po prostu mu uległa i przez chwilę mógł zrobić co chciał. Chwilę po której znalazła się na kanapie bez większości ubrań przy czym jak pewnie myślał uniemożliwiając jej odejście, na początku nie okazywała tego, że jest inaczej. Trenując sztuki walki doskonale wiedziała jak radzić sobie w takich sytuacjach. W tym wszystkim nie do końca podobało jej się to, że on nadal miał na sobie ubrania, a więc nadeszła pora na zamianę stron. Odsunęła się od niego na tyle na ile mogła jednocześnie łapiąc go za nadgarstki, kilka sekund zajęła jej zmiana po której to chłopak siedział na kanapie. Spojrzała na niego z wyrazem twarzy mówiącym 'i co teraz zrobisz?', przy czym uśmiechnęła się szelmowsko wciąż uniemożliwiając mu dotknięcie jej ciała. Co jak co ale w takich sytuacjach potrafiła być nadzwyczaj opanowana, stopniowo puszczała jego ręce okazując mu żeby trzymał je przy sobie, póki co. Zbliżyła się do niego i pocałowała krótko jednocześnie powoli zdejmując mu koszulkę następnie rzucając ją w bliżej nieokreślone miejsce. W czasie gdy przesuwała dłońmi po jego torsie podjęła pewną decyzję, nie zastanawiając się dłużej wstała, złapała go za rękę i bezceremonialnie pociągnęła za sobą w stronę swojego pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Galeony : 616
  Liczba postów : 198
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9526-kato-arearos-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9527-bede-twoim-katem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9528-kat
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9529-kato-arearos-thorn




Moderator






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Wto Wrz 16 2014, 22:11

Zawirowania myśli i szeroko pojęte szaleństwo zaczęło powoli ogarniać jego biedną, ślizgońską głowę. Zdecydowanie nie nadawał się do rozumienia takich taktycznych, babskich zagrywek jak zwodzenie kogoś i dlatego teraz, gdy już raz je odczuł, sądził, że nastąpi ich więcej. Chłopak nigdy nie był optymistą, bo nie tego nauczyło go życie. Od wielu lat uczył się tego, że aby przetrwać należy mieć żelazną dupę i co najmniej stalowy łeb, zwłaszcza jeśli piło się z Heikkonen, nic już nie mówiąc o równie solidnym żołądku, bo czasami nie ma co wybrzydzać i chwyta się z tacy cokolwiek co nam los przyniesie, a nierzadko bywa to ciężkostrawne. Niemniej jednak on dobrze wiedział co to znaczy spróbować lukru na torcie i potem dostać po dłoniach linijką, więc niespecjalnie się nastawiał na zmianę. Stąd też tak gwałtowna reakcja. Skoro już uzyskał taką możliwość to miał zamiar ją wykorzystać w pełni.
Zachowywał się jak zwierzę, które długo trzymano w klatce. Jego reakcje były o wiele silniejsze, nawet gdy przychodziło do zmierzenia się z tak delikatnym bodźcem, jaki podsunęła mu Julia… dobra, to wcale nie był delikatny bodziec dla pijanego chłopaka. Chłonął jej ciało całym sobą i zdaje się, że nagle wytrzeźwiał, co było dla niego nowością. W każdym razie warknął cicho w odpowiedzi, gdy ta postanowiła zmienić ich pozycję i zdjąć jego koszulę i posłał jej spojrzenie pełne wyrzutu, które natychmiast przeszło w głupią minę, gdy został pociągnięty w stronę pokoju dziewczyny. Nigdy wcześniej w nim nie był, więc na moment stanął w bezruchu w progu, zastanawiając się co teraz ma zrobić. Ta myśl wydawała mu się oczywista, ale zarazem nieprawdopodobna. Przygryzł mocno dolną wargę i niemalże natychmiast poczuł w ustach słony, a jednocześnie stalowy smak krwi, nim ostatecznie się zdecydował. Objął ją w talii i „rzucił” na łóżko, gdzieś po drodze zsuwając z nóg spodnie. Pochylił się nad Julią i sięgnął do jej ucha.
- Chcesz tego? - zapytał poważnie, przygryzając płatek jej ucha, a potem zsunął się niżej, aby zacisnąć wargi na jej sutku, który ponaglająco przygryzł, chcąc aby szybciej udzieliła mu odpowiedzi. Jego ręce nie próżnowały w tym czasie, bo pozwoliły sobie zakraść się w okolice łona dziewczyny, które poczęły powoli badać w niemalże okrutnej w swym tempie pieszczocie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 136
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8939-melody-avril-blackthorne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8997-mam-ostre-zabki-i-pazurki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8960-melody
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8959-melody-avril-blackthorne




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Wto Lis 25 2014, 19:41

Panująca pogoda ponownie mocno dawała w kość i Melody z pewnym wstrętem myślała o wystawieniu się na jej działanie. Co i raz wyglądała przez okno wieży, nie będąc w stanie podjąć decyzji. W teorii, powinna być już w drodze do Hogsmeade, w praktyce... Cóż, gęsta, puchowa mgła, która otulała błonia zachęcała jedynie do zakopania się pod kocyk i przespania reszty ponurego dnia.
I prawdopodobnie to właśnie zrobiłaby Blackthorne, gdyby nie palące zobowiązanie, które drażniło jej odpowiedzialność. Nie bez powodu chciała znaleźć sobie jakieś małe lokum w Hogsmeade, a kiedy nadarzała się okazja, miała tak po prostu odpuścić? Nie ma mowy.
Założyła cieplutki płaszczyk, a szyję opatuliła dzierganym szalikiem w barwach domu. Jej głowę chroniła pstrokata czapka - prezent od starszego brata. Wyszła z zamku zaciskając zęby i kładąc dłoń na rączce wypełnionej walizki, a chłodniejszy podmuch wiatru niemal natychmiast wcisnął się pod poły płaszcza powodując milony malutkich dreszczyków rozchodzących się wzdłuż kręgosłupa.
Wyrzucając przekleństwa, których nie powstydziłby się żaden szewc, objęła się wolnym ramieniem i brnęła przez mgłę z przymróżonymi oczami.
Kiedy dotarła do drzwi mieszkania nr 3 jej cała twarz była już czerwona od szczypiącego chłodu. Postawiła bagaż na ziemi i zastukała głośno do drzwi czekając na dziewczynę, z którą dogadała się w temacie współlokatorstwa.
Julia, bo tak miała na imię dziewczyna, która zamierzała przygarnąć Krukonkę, nie była postacią kojarzoną przez Mel, dlatego tym większe było jej zdziwinienie takim obrotem spraw. I wdzięczność.
Przywołała na twarz szeroki uśmiech. W końcu grunt to zrobić pierwsze dobre wrażenie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Sro Lis 26 2014, 16:10

Ostatnio tak naprawdę nie spędzała zbyt wiele czasu w domu. Tatuaż, trening, urodziny i związane z tym spotkania plus tygryskowania sprawiały że nie miała czasu na bezczynne siedzenie na kanapie, co w sumie jeszcze niedawno robiła. No może i rysowała szkice dla Setha ale tak czy inaczej nie było to dla niej normalne. Od zawsze było tak że po prostu nie mogła usiedzieć w jednym miejscu. Możliwe że przed wyjazdem Lumii przyzwyczaiła się do częstego przebywania w domu bo po prostu było w nim jakoś weselej, zawsze można było z kimś porozmawiać choć przyjaciółka też miała w zwyczaju znikać na jakiś czas. Dowiadując się o tym że jej powrót w najbliższym czasie nie będzie możliwy postanowiła że znajdzie sobie współlokatora. W końcu i tak myślały z Nehtinen o tym aby zająć razem jeden z pokojów a drugi przerobić na gorzelnię... Tak więc Jul poświęciła swój przenosząc się do L. wiedząc że nie raczej nie będzie miała nic przeciwko a w drugim może nie będzie działała produkcja alkoholu ale miała nadzieję że nowa osóbka w domu będzie równie fajna. Cóż za porównanie... ale przecież alkohol jest spoko nie? W zasadzie to była ciekawa jakie zdanie na ten i inne tematy będzie miała Melody. Wiedząc kiedy mniej więcej pojawi się tu Krukonka postanowiła spędzić ten dzień w domu przy okazji ogarniając np sierść kota. Nie raz zdarzały się sytuacje kiedy znajomi dopytywali się czy ma takowego w domu, a gdy odpowiedzią było 'nie' patrzeli się na nią z niedowierzaniem. Jul po prostu lubiła wykorzystywać to co potrafiła nawet jeśli miałyby to być zwykłe przechadzki po salonie (i miotanie się jak szatan). Nie stresowała się przed poznaniem nowej koleżanki, może i należało tak robić patrząc na to że pierwsze wrażenie często jest najważniejsze, ale yolo prędzej czy później i tak obie dowiedzą się jakie to naprawdę są więc udawanie kogoś innego nie miało sensu.  Słysząc pukanie do drzwi bez zastanowienia podeszła od razu je otwierając, szybko ogarnęła wzrokiem stojącą przed nią dziewczynę oraz walizkę co pozwoliło jej na przetworzenie iż to właśnie jest jej współlokatorka. Sherlock mistrz.
- Cześć, Melody tak? - zapytała, ot tak dla pewności przy okazji wpuszczając ją do środka. Po jej twarzy wywnioskowała że również ten dzień nie wyróżniał się co do pogody - było zimno jak... no wiadomo - Napijesz się czegoś? Może herbaty? Przy okazji oprowadzę cię po mieszkaniu.
Kończąc swój mały zasyp pytań uśmiechnęła się lekko, licząc na to koleżanka nie miała okazji do tego aby pomyśleć o niej 'Aha typowa Ślizgonka'. W sumie to sama by tak siebie nie określiła, może czasem... w końcu jakoś musiała sobie 'zasłużyć' na przynależność do tego właśnie domu. Tak czy inaczej ruszyła w stronę kuchni dając znak Melody aby poszła za nią - Walizkę możesz tu zostawić, później weźmiemy ją do twojego pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 136
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8939-melody-avril-blackthorne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8997-mam-ostre-zabki-i-pazurki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8960-melody
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8959-melody-avril-blackthorne




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Pią Lis 28 2014, 16:21

Poznawanie nowych ludzi nie sprawiało Melody najmniejszego problemu, zapewne ze względu na wrodzoną ciekawość i otwartość na przeróżne typy ludzkie. Często paplała, co jej ślina na język przyniosła, lubiła konfrontować swoje zdanie z opiniami innych... Ogólnie chyba była osobą stworzoną do towarzystwa. Z tego też powodu nie denerwowała się ani nie martwiła się o to, jak przebiegnie jej pierwsza rozmowa z Julią. Było czym?
Wystukiwała stopą szybki rytm, gdy drzwi się otworzyły, a jej oczom ukazała się jasnowłosa dziewczyna, która musiała być właścicielką mieszkania. W odpowiedzi na pytanie, które wypadło z jej ust Blackthorne energicznie pokiwała głową, potwierdzając swoją tożsamość.
- Hej. Dokładnie tak, widzę, że nic się przed tobą nie ukryje - pochwaliła żartobliwie jej rozumowanie dedukcyjne, uśmiechając się lekko jednym kącikiem ust. Przestąpiła próg mieszkanka, rozglądając się z ciekawością wpisaną w spojrzenie. Perspektywa ciepłego napoju natychmiast poprawiła humor Krukonce.- Tak, herbatę bardzo chętnie.
Melody zsunęła z ramion płaszczyk i położyła go na walizce, którą zdążyła odstawić już pod ścianę. Julia jak na razie sprawiała na tyle sympatyczne wrażenie, że ani przez moment nie skojarzyła się Mel ze Ślizgonką. Cóż, już nie mogła się doczekać, kiedy okaże się, jakie cechy sprawiły, że trafiła właśnie do tego domu.
Uśmiechnęła się pod nosem podążając za koleżanką do przestronnej kuchni. Jednocześnie chłonęła wzrokiem wszelkie obrazy, stwierdzając w myślach, że Ślizgonka ma dobry gust. Kiedy już się napatrzyła, powróciła wzrokiem do Julii.
- Fajnie tu, tak przytulnie. - podzieliła się z nią swoją opinią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Nie Lis 30 2014, 20:03

Przyglądając się zachowaniu Jul czasem można było uznać że bywa nieco zamknięta w sobie. Przynajmniej względem nowo poznanych osób, nie lubiła sadzić monologów i opowiadać o sobie, nie na samym początku. W takich chwilach wolała krótsze wypowiedzi aczkolwiek takie które powinny wystarczyć drugiej osobie, żadnych niedopowiedzeń. Nie mówiąc o sytuacjach w których ktoś ją irytował czy zdenerwował tu po dość krótkim czasie ukazywała się jej Ślizgońska natura. Oczywiście jasne było to że przy pierwszym spotkaniu nie dowiedzą się o sobie zbyt dużo, nie musiały. W końcu mieszkając razem lub chociaż przebywając z kimś kilka dni można się dowiedzieć o wiele więcej o charakterze, na przykład z samych codziennych zachowań i reakcji na różne sytuacje. Dopiero po jakimś czasie okaże się czy ze sobą wytrzymają, albo raczej czy Melody to przetrwa. Prędzej czy później dowie się o jej umiejętności tygryskowania, charakter swoją drogą ale ten przecież nie był aż taki tragiczny. W końcu heloł miała znajomych i wow nawet przyjaciół którzy ją ogarniali więc to nie musiało być aż takie trudne.
Uśmiechnęła się z satysfakcją słysząc to co powiedziała Blackthorne. Lubiła wiedzieć z kim ma do czynienia co sprawiło że przed spotkaniem miała już kilka informacji na jej temat, tak dla bezpieczeństwa że nie sprowadza tu sobie psychopatki czy innego typu człowieka z którym nie dałoby się mieszkać. W końcu widząc zachowania uczniów Hogwart nie robił z tej okazji jakiejś specjalnej selekcji. Nie bała się takich ludzi, ale chciała ograniczyć niepotrzebne podnoszenie sobie ciśnienia, kończyło się to raczej tak samo przynajmniej dla tego który je spowodował. Pozwalając na swobodne zwiedzanie kuchni znajomej zrobiła zwykłą herbatę którą zaraz potem jej podała w kubku z grumpy catem, który udało jej się kupić kilka dni temu z czego była nadzwyczaj dumna - Proszę, niestety mam tylko jeden rodzaj ale powinna być ok.
Była ciekawa czy Melody rozpozna postać znajdująca się na nim, ona sama widząc taki u kolegi postanowiła że choćby nie wiem co znajdzie taki sam. Co było jasne raczej nie można było go dostać w czarodziejskim sklepie przez co musiała się wybrać na poszukiwania w tych mugolskich co w sumie jej odpowiadało. Patrząc na czystość krwi nie powinna się zbytnio interesować ich światem jednak z kilku powodów było inaczej. Stąd w jej mieszkaniu znajdowały się różne przedmioty i mimo tego że nie działały ona i Lumia lubiły sobie na nie popatrzeć. Dając tej drugiej wrażenie rodzinnego domu.
- Podoba się? Chodź, jeszcze łazienka salon i twój pokój.
I tak oto sobie derpiły oglądając kolejno pomieszczenia a kończąc do najważniejszym z nich pozwoliła jej się jeszcze rozejrzeć przy czym sama poszła po jej walizkę. Chwilę później przybyła kładąc ją na łóżko.
- Płaszcz powiesiłam w holu. I jak? A właśnie nie wiem czy wspominałam ale mieszkam tu z przyjaciółką, nie ma jej już od jakiegoś czasu ale możliwe że jeszcze wróci wtedy się zapoznacie.
Oj zdecydowanie będzie wesoło. Do tego całego 'zestawu' brakuje już im tylko kogoś z Pucholandii ale nie przesadzajmy z ilością osób w jednym mieszkaniu. Chociaż swoją drogą przeniesienie do domu... czemu nie, może kiedyś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 136
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8939-melody-avril-blackthorne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8997-mam-ostre-zabki-i-pazurki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8960-melody
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8959-melody-avril-blackthorne




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Pon Gru 01 2014, 19:04

Niektórzy mają to do siebie, że niczym kameleon potrafią wpasować się w tłum ludzi, którymi się otaczają. Melody niestety tej umiejętności nie posiadała, będąc postacią nazbyt upartą i niezależną, zawsze skorą do wyrażania własnego zdania. Zbyt mało elastyczną w tej dziedzinie. W styczności z osobami niewiadomego pokroju zachowywała dystans, ale tak naprawdę już od pierwszych chwil spędzonych z nią, można było z grubsza wyrobić sobie opinię na jej temat, przez co bywała odpychająca dla pewnej grupy charakterów. Ale za to dla reszty stanowiła towarzysza idealnego.
Mel również zasięgnęła informacji od znajomych, kim jest owa Julia Heikkonen zanim zdecydowała się na przeprowadzkę. Nie chciała przypadkiem wpakować się w znajomość, której w przyszłości może żałować. Wychodzi więc na to, że obie dziewczyny na razie będą mogły sypiać spokojnie... Do jej nozdrzy dobiegł przyjemny zapach herbaty, a już chwilę potem, mogła ogrzewać skostniałe palce o ciepły kubek z raczej mugolskim wizerunkiem.
- Grumpy cat? – niedowierzanie odmalowało się zarówno w głosie, jak i oczach Krukonki. Ona sama wychowała się w otoczeniu mugoli i kojarzyła pojawiające się w ich świcie „trendy”. - – To dość specyficzne jak na czarodziejkę o wysokiej czystości krwi – zauważyła, lekko unosząc brwi. Wątpiła, aby Jul miała za dziecka styczność z tym światem, ale tym lepiej to o niej świadczyło.
Blackthorne wciąż z kubkiem w ręku poszła za Julią, zapamiętując jak najwięcej z planu mieszkania i rzucając, trochę do koleżanki, trochę do samej siebie, komentarze na temat barw, ustawienia i ogólnego wyglądu każdego pomieszczenia.
Pokój, który został mianowany „jej” zrobił na niej pozytywne wrażenie. Wiedziała, że jak tylko się rozpakuje i doda coś od siebie, sypialnia nabierze odpowiedniego dla niej charakteru.
– Zdecydowanie nie będę miała problemu z zadomowieniem się. Podoba mi się. A jeśli chodzi o tę twoją przyjaciółkę, to im szybciej zechce wrócić, tym lepiej. Będzie zabawniej.
To mówiąc opadła na łóżko obok walizki. Choć była nieco zmęczona wręcz promieniała entuzjazmem. Nie była osobą lubiącą ciągłą monotonię, dlatego też ta przeprowadzka, nowi znajomi... to było niczym świeży powiew w jej życiu.
– Tak w ogóle, do której chodzisz klasy? – zapytała nagle Blackthorne, chcąc dowiedzieć się, czy sylwetkę współlokatorki mogła kojarzyć ze wspólnych zajęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 971
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   Czw Gru 04 2014, 13:32

Zdecydowanie Jul też nie nadawałaby się na kameleona, nie miała zamiaru zmieniać swojego zachowania na siłę tylko dlatego że innym może się to spodobać, była jaka była innym pozostawało to zaakceptować lub nie. Możliwe że gdyby jednak było inaczej nie zamieniałaby się w tygrysa a właśnie w to małe stworzonko. Jaki jest tygrys raczej każdy wie, przynajmniej mniej więcej, a jeśli nie to w zasadzie podobieństwo do Heikkonen naprawdę bywało hmm przerażające? Choć teraz jest to raczej przeszłością odkąd stała się nieco łagodniejsza. Przez 'nieco' należy rozumieć to iż raczej nie złamie komuś nosa bo zrobił względem niej coś co jej nie pasowało tylko zrobi to trochę później jeśli delikwent nieodpowiednio się wytłumaczy. Oczywiście to tyczyło się męskiej części społeczeństwa bo to oni zazwyczaj miewali różne głupie pomysły, tak naprawdę to w swoim życiu miała okazję okładać tylko ich. Spokojnie, w końcu nie była wariatką ona po prostu trochę bardziej rygorystycznie podchodziła do ludzi, w końcu każdy ma swoją granice której przekroczenie oznaczało coś niezupełnie ciekawego dla drugiej osoby, u Jul ta granica znajdowała się wcześniej. Zaiste zachęcająca przemowa.
Spodziewała się takiej reakcji, nie raz widziała zdziwienie w oczach innych na widok tych wszystkich mugolskich rzeczy lub w momencie gdy nawiązywała do tego świata. W zasadzie było to trochę zabawne i podchodziło pod stereotypowe myślenie z czym dość często musiała się stykać będąc dodatkowo Ślizgonką. Zaśmiała się krótko i odpowiedziała - Zasługa ojca i naszej nieobecnej współlokatorki.  
Uznając że w procesie poznawania się będą miały okazję aby porozmawiać o tym bardziej szczegółowo nie powiedziała nic więcej. Cóż to za przyjemność wykładać wszystko na swój temat na samym początku znajomości? Większość w natłoku informacji i tak by się zapomniało, o wiele ciekawsze i praktyczne jest rozłożenie tego w czasie. Przechadzając się po mieszkaniu wykładała bardziej lub mniej oczywiste fakty na temat każdego z pomieszczeń, typu rozkład rzeczy w kuchni, barek jest za wyspą w salonie itd.
- Cieszę się że się podoba. Co do Lumii bo tak na imię przyjaciółka miałam do niej jechać na święta więc może wtedy dowiem się czegoś więcej. Faktycznie z nią tym bardziej nie będziemy się nudzić.
I tym razem nie chciała jej zdradzać wszystkiego lecz nie z powodu tajemniczości. Były to sprawy o których raczej nie mogła rozmawiać z kimś innym bez zgody Nehtinen, w zasadzie była to dość delikatna kwestia dotycząca również jej samej w końcu razem brnęły w tym bagnie. Z cichym westchnięciem oparła się o futrynę drzwi również ogarniając niegdyś swój pokój teraz w wersji po remoncie, wszystko wyglądało dobrze tak więc była jak najbardziej zadowolona ze swojej roboty. Zamyśliła się na chwilę zastanawiając się nad kwestią Lumii, może rzeczywiście powinna odwiedzić ją wcześniej? Słysząc pytanie Blackthorne porzuciła swoje kontemplacje i skierowała wzrok w jej stronę - Do drugiej, a ty? Właściwie to czym się interesujesz? - zapytała chcąc poznać jej preferencje co do przedmiotów lub ewentualnego hobby, może znajdzie się coś wspólnego o czym będą mogły porozmawiać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mieszkanie 3   

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 23
-