Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Magiczna Menażeria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Magiczna Menażeria   Sob Cze 12 2010, 13:09

First topic message reminder :


Magiczna Menażeria

W tym małym i dusznym sklepie można kupić wszelakie magiczne zwierzaki. Od pięknych śnieżnych sów, poprzez ropuchy, a skończywszy na kotach. W asortymencie jest tu także pokarm dla różnych zwierząt, oraz wszelakie odżywki i klatki.

Łańcuch Scamandera - 170g
Pokarm dla zwierząt – 1g
Bahanocyd - 50g
Dodatki (grzebyki, obroże itp) – 6g
Dowolna żaba – 12g
Dowolny szczur – 14g
Puszek pigmejski – 14g
Dziki puszek pigmejski – 16g
Klatka dla wybranego zwierzaka – 18g
Dowolny królik – 22g
Dowolna mała papuga – 22g
Dowolny kot – 24g
Dowolny kruk – 27g
Dowolna jaszczurka – 27g
Dowolny pająk – 27g
Dowolna duża papuga – 32g
Dowolny gatunek sowy – 32g
Lelek wróżebnik - 100g
Dowolny kameleon – 53g
Dowolny gatunek węża – 68g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Jeśli posiadasz licencję, możesz zakupić również zwierzęta takie jak:
 

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Francja Wersal
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1393
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 441
http://www.czarodzieje.org/t5192-huan-bedau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5202-cos-z-niczego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5199-ludwiczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7245-huan-bedau




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Sie 31 2015, 10:02

Puchon wszedł do sklepu z magicznymi zwierzętami z uśmiechem na ustach.
Od razu skierował się ku miejscu w którym były koty, tylko one go interesowały.
Sięgnął do koszyka z kociętami i wyciągnął z niego niebieskiego kociaka,
ten zamiauczał tylko w odpowiedzi na Huana nieme pytanie "Jak się masz?".
Wiedział, że to ten, zatapił się w jego oczach, tak piękne,niebieskie oczy.
Stanął przy ladzie z kociakiem, zaczął grzebać w kieszeniach torby, w poszukiwaniu galeonów.
Kupił jeszcze całą wyprawdkę. W sumie całą kwote miał odliczoną.
Po chwili już go nie było,a malutkiego kotka trzymał na rękach,teraz chciał jak najszybciej zjawić się z powrotem w zamku.
zt

kotek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -333
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13368-sebastian-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13376-siemano-ludzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13375-lizaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13374-sebastian-colt




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Czw Wrz 15 2016, 23:52

Jego ukochane miejsce! To właśnie tutaj zmierzał takim tempem, że Nikola ledwo za nim nadążała. Cóż zrobić. Nawet jeśli nie szedł by super szybko, to jednak ma dłuższe nogi. A gdy pędził na złamanie karku? Co jakiś czas odwracał się tylko żeby się upewnić, że się nie zgubiła. Ostatecznie jednak stanął pod drzwiami sklepu. Wyjął z kieszeni duże, mosiężne klucze i wsadził do górnego, potem środkowego, a ostatecznie najmniejszego zamku. Następnie rzucił krótkie zaklęcie i dopiero wtedy się otworzyły. Szybko wyjaśnił dziewczynie, która już pewnie do niego dotarła o co chodzi.
-Dawno temu mieliśmy włamanie. Jakaś grupka gówniarzy. Właściciel jest bardzo ostrożny od tego czasu - Zaraz po tych słowach pchnął drzwi i wraz z Nikolą wszedł do środka. Teraz był w swoim świecie. Krzyki zwierząt. Charakterystyczny zapach. Cudowne miejsce, które napawało go radością. to malutki sklep. Często jest tu duszno, ciasno. Jednak to i tak było najpiękniejsze miejsce pod słońcem dla tego właśnie faceta.
-Karmy są o tam - To mówiąc wskazał jej syto zastawiony regał -Ja w tym czasie muszę nakarmić naszych pupili oczekujących na adopcje - Mówił o nich z takim uczuciem! Był w tej chwili na prawdę uroczy. Szczególnie, gdy ubrał na swoje dżinsy i niebieską koszulkę biały, przybrudzony fartuch. Potem zabrał się za głośno ćwierkającą arę błękitną. Przepiękne i niesamowicie inteligentne zwierze. Gdy miział je między piórami oboje mieli gwiazdeczki w oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pią Wrz 16 2016, 08:57

Oj wypraszam sobie! Naprawdę myślicie, że dziewczyna, która całe życie biegała po górach i lasach zmęczyłaby się szybko, albo nie nadążyłaby za jakimś facetem? Ona nadążała za biegnącymi bez przerwy psami. Kiedy wychodziła z domu z nimi, to nie miał to być bieg do konkretnego miejsca, tylko bieg w nieskończoność. Miała kondycję bardzo dobrą i utrzymywała tępo chłopaka bez najmniejszego problemu. Nie musiał na nią czekać, bo kiedy on się zatrzymał, ona już tam była. Jeszcze poruszała się do tego prawie bezszelestnie.
Kiedy drzwi się uchyliły dziewczyna bez słowa weszła do środka i rozejrzała się. Kochała zwierzęta bardzo, jednak nie okazywała tego w ten sam sposób co pan Colt. Ona zazwyczaj była traktowana jak jedno z nich, może właśnie dlatego nie dogadywała się ze wszystkimi. Hmm może i ona w powinna zająć się zwierzętami? Tak myśląc o tym, to ona wciąż nie wybrała sobie ścieżki zawodowej, wciąż nie wie co chce robić w życiu. W niczym nie była zbytnio dobra, nic ją tak bardzo nie pasjonowało jak poznawanie nieznanego w dzikiej przyrodzie.
Szła przed siebie oglądając regały i przyglądając się każdemu zwierzęciu z uwagą. Zatrzymała się dopiero przy stoisku z kotami. Odwróciła wzrok, by przyjrzeć się Sebastianowi przez chwilę i dostrzegła tą uroczą scenę z arą. Uśmiechnęła się delikatnie i wróciła spojrzeniem do kotów, przy których uklękła. Nie miała zamiaru się przyznawać, że to co widziała było NIEZIEMSKO urocze. Wystawiła dłoń do jednego z kociaków i… prawdę mówiąc to chyba postanowiła nie być gorsza od Colta w byciu uroczą. Wpatrywała się w kociaki, a kiedy jeden zwrócił na nią uwagę nagle się rozweseliła i to co zrobiła…
- Miau! - brakowało jej tylko ogona i uszek do tego w pełni doświadczyć to co się teraz stało. Jednak, o dziwo, bardzo łatwo można było ją sobie wyobrazić w tej sytuacji. Zapomniała po co tu przyszła i zaczęła się bawić z kociakiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -333
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13368-sebastian-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13376-siemano-ludzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13375-lizaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13374-sebastian-colt




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 14:48

Pewnie całkiem przepadłby już po wejściu, gdyby nie to że wpadł tu razem z narzeczoną. A po pokazaniu jej co i jak, to już całkiem zniknąłby między papugami, psami, pająkami. Jednak rozproszył go przede wszystkim dziwny dźwięk, który przypominał kotka, ale kotkiem nie był. Spojrzał więc na Nikolę i widok jej w tej konkretnie pozycji wraz z wyobraźnią Sebastiana stworzył taki obraz, że nie mógł zrobić nic więcej jak tylko głośno się roześmiać. A myślał, że to on razem z arą wygląda uroczo. Nie był jednak małą dziewczynką, więc zawsze mu będzie trochę brakować do Nikoli w takim stanie. Bo oczywiście gdy strzelała rozkapryszonego focha przestawała być słodka. Miał nadzieję, że w najbliższym czasie jednak tak nie będzie.
Posadził arę na górze klatki. Miała obcięte lotki, więc nie latała. Mogła jedynie chodzić sobie, co robiła z wielkim zaangażowaniem. Sam natomiast poszedł nakarmić po kolei wszystkie zwierzęta. Obecnie stał przy żółwiach. Co jakiś czas zerkał na narzeczoną chcąc wiedzieć, czy nic nie odwali. W tym momencie poczuł, że coś ociera mu się o nogę. Nawet nie musiał spoglądać w dół.
- Panie Wąsik. Jak Pan to robi, że zawsze wylezie z kojca nawet, gdy jest szczelnie zamknięty - Do kogo mówił? Do jednego z kociaków, który powinien być razem z resztą na ich miejscówce. Ale zawsze zwiewał. Pan Wąsik był jego ulubieńcem! Obecnie spoglądał na niego jakby kompletnie nie wiedział o co mu chodzi. Zaraz po tym ujrzał Nikolę więc bestia i kot obronny w jednym podbiegł w jej stronę i niczym prawdziwy, krwiożerczy lew dziabnął ją w rękę. Pewnie myślał, że jest jakimś złodziejem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 15:01

Ona się już nawet nie przemieszczała, po prostu bawiła się z kotkami i zajmowała nimi bardzo intensywnie całkowicie zapominając o młodym Colcie. Jak to jest, że przy zwierzętach mogła zachowywać się tak swobodnie? Trudno było odpowiedzieć na to pytanie. Jednakże tak było. Chłopak mógł to zauważyć, że zachowywała się całkowicie inaczej niż na co dzień. No normalnie zaskakujące, ona potrafi być miła i delikatna! A przede wszystkim urocza.
Nawet nie zauważyła kiedy coś uderzyło w nią i dziabnęło w dłoń. Odwróciła wzrok w bok i spojrzała na Pana Wąsika, a oczka jej zalśniły.
- O mój, jaki ty jesteś piękny! – wydukała i podniosła go na drugiej ręce pozwalając mu wciąż gryźć tą pierwszą – Puść mnie słodziaku, bo będę miała siniaka w tym miejscu! – wydukała kładąc sobie kiciaka na kolana i głaszcząc go za uszkiem. Był przecudowny, zawsze żałowała, że nie może mieć w domu kota. Jej ojciec nie tolerował tych zwierząt, za to psy były jego ulubionymi. Właśnie dlatego miała aż trzy.
Coś mi się wydaje, że panienka Kotecka całkowicie zapomniała o istnieniu Colta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -333
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13368-sebastian-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13376-siemano-ludzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13375-lizaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13374-sebastian-colt




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 16:28

Powinien częściej zabierać ją ze sobą do pracy. Zwierzaki miały dodatkowego towarzysza, a on mógł w tym czasie spokojnie popracować. Aczkolwiek szczerze mówiąc, to nie bardzo interesował się obecnie tym, jakie ma na dziś obowiązki. Zerkał na dziewczynę co jakiś czas, a uśmiech nie schodził z jego twarzy. Nic dziwnego, że Pan Wąsik zrobił się zazdrosny. Może to też dlatego postanowił zaatakować przybysza w ten swój niesamowicie słodki sposób? Słysząc głos Nikoli, Sebastian znowu się do niej odwrócił. Zaśmiał się widząc, że kotek uparcie trzyma się jej skóry. Co by nie robiła, ten i tak wbijał w nią nadal te swoje malutkie ząbki. Nawet kiedy go głaskała! Wciąż i wciąż trzymał, cholerna bestia. Widząc tą scenę chłopak podszedł bliżej i kucnął przed dziewczyną. Złapał Pana Wąsika w jedną dłoń, a ten w tym momencie wydał z siebie najsłodsze "miau" jakie istniało na świecie. Tak słodkie, jak ona wcześniej. Jakby chciał powiedzieć "Zostaw! Muszę ją zjeść"!. Nic dziwnego, że chłopak się zaśmiał.
- Zamierzałem go wziąć do domu za tydzień czy dwa, ale martwi mnie jak zareagują na niego twoje psy. Jest niesamowicie zaczepny - Jak na zawołanie kotek zaczął wspinać się po nim tak długo, aż dotarł na głowę na której wyłożył się jak na posłaniu. Seba wyglądał na przyzwyczajonego do tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 16:35

Słysząc to najsłodsze na świecie miau, aż oczy jej zalśniły i wpatrywała się w kociaka z zachwytem. Nie była w stanie wydobyć słowa. Po prostu była wniebowzięta!
- Nie spodziewałam się, że masz tutaj takiego uroczego towarzysza – powiedziała, a jej ton głosu był miły i uprzejmy, choćbyś chciał nie można było w nim znaleźć ani odrobinę niechęci, niezadowolenia czy agresji. Ona po prostu była teraz taka, jaka powinna być na co dzień, ale jestem przekonana, że na pewno nie potrwa to długo i stanie się coś, co zmieni sytuacje między nimi.
Słysząc jego słowa na chwilę odwróciła wzrok od kociaka i wlepiła swoje spojrzenie w Sebastiana. Uśmiechnęła się dosyć smutno po czym wystawiła dłoń w stronę Pana Wąsika pozwalając mu atakować jej dłoń.
- To jeszcze dziecko – wydukała nie unosząc głowy nawet na moment, wpatrywała się w kociaka w ciszy, po czym dodała trochę głośniej – chłopaki na pewno się nim zaopiekują, więc nie musisz się martwić – dobrze znała swoich braci. Nią też się zaopiekowali kiedy była takim niesfornym dzieckiem jak ten kociak tutaj. Można powiedzieć, że są do siebie bardzo podobni, właśnie dlatego miała pewność, że psy zaopiekują się tym łobuzem tak jak kiedyś nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -333
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13368-sebastian-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13376-siemano-ludzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13375-lizaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13374-sebastian-colt




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 16:55

- Nic dziwnego, że siedzę tutaj całymi dniami, co? - Odpowiedział od razu. Zwierzaki były powodem. Nie pieniądze, nie chęć zajęcia wolnego czasu. Chodziło o nie. Były cudowne, a Pan Wąsik był po prostu skarbem, który z dnia na dzień wymyślał nowy sposób na umilenie mu czasu i zabicia nudy.
- Raz łowił rybki w akwarium i do niego wpadł - Opowiedział jej ze śmiechem - Był cały mokry i uciekał po całym sklepie żeby nie dać mi się wytrzeć, a jak już go złapałem to walczył z ręcznikiem jak z największym wrogiem. - Samo wspomnienie sprawiało, że zaczął się śmiać. Wtedy skubany tak postrzępił ręcznik, że nie nadawał się do niczego więcej jak tylko podmienienia z ręcznikiem Jonatana. To był zabawny dzień, choć właśnie wtedy dowiedział się, że za kilka dni wprowadzi się Nikola.
Słuchał jej oglądają jak Pan Wąsik próbuje utrzymać się na jego głowie i jednocześnie zjeść jej dłoń. Zastanawiał się.
- Tobie domyślam się, że by nie przeszkadzał. Został w takim wypadku do przekonania Jonatan - Westchnął wiedząc, że tu może być problem. Brat nie koniecznie będzie chciał mieć potwora w domu, który będzie czerpał przyjemność z jeżdżenia pazurami po zasłonach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 17:04

Jeżdżenia pazurami po zasłonach, sikania gdzie popadnie, atakowania go w trakcie snu. Gdyby wspomnieć o Jonathanie, to w tym momencie gdziekolwiek jest przechodzą po jego ciele ciarki. Nie przepadał za kotami, a zwłaszcza nie cierpiał ich mieć w domu. Dla niego były to małe potwory, które chcą przejąć władzę nad światem.
Zaśmiała się pod nosem słysząc o wielkiej przygodzie pana Wąsika.
- Ma ciekawe życie, pełne przygód – wyszeptała bardziej do siebie niż do chłopaka. Na samą myśl, że musi zostać uwięziona w domu przez coś tak idiotycznego jak małżeństwo odbiera jej humor. Ona jeszcze nie skończyła żyć, chce pobawić się na świecie, chce nadrobić czas jaki straciła w trakcie tych trzech lat. Straciła trzy lata życia, to było… straszne nie móc ich ponownie rozdysponować. Zawsze zastanawia się, co zrobiłaby w tym czasie? Kontynuowałaby życie modelki? Albo odważyłaby się w końcu, by wyruszyć w podróż dookoła świata. A może coś całkiem innego? A tak wylądowała w Hogwarcie nie do końca wiedząc co ze sobą zrobić i jak poradzić sobie w życiu.
Usta dziewczyny zacisnęły się w wąską szparkę, a ona opuściła dosyć smutne i zamyślone spojrzenie. Po chwili mimika się zmieniła, a ona wstała z miejsca i odwróciła się na pięcie.
- Idę zobaczyć jaszczurki – po tych słowach nie czekając na odpowiedź po prostu sobie poszła ignorując chłopaka i kociaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -333
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13368-sebastian-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13376-siemano-ludzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13375-lizaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13374-sebastian-colt




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 17:21

I właśnie dlatego Sebastian kombinował jak przemycić Pana Wąsika tak, by Jake nie mógł mieć już nic do gadania. Może gdyby przyprowadził Wąsika na rękach jakiejś ślicznej dziewczyny? Wtedy przygarnąłby oboje! Gdzie on tylko znajdzie laskę w typie Jake'a, która da się wmanewrować w tak chory plan? Hm... Może ta Caroline, która była u nich jakiś czas temu, albo... WIEM! Miał super pomysł. Ta Rebeca, brat tak się nią interesował na imprezie. Niech ona przyniesie kotka i poprosi by bracia go zaadoptowali. Na pewno się zgodzi! Bwahaha! Chłopak ma świetny plan. Chciał się nim od razu pochwalić dziewczynie jednak ta... Znowu. Znowu zmienił się jej humor. Skrzywił się widząc, jak jej mina zmienia się, jak znika ta radość. Westchnął i wziął Wąsika na ręce po czym cmoknął go w nosek i puścił wolno. Ten pobiegł gdzieś się pobawić, a Sebastian bez słowa zabrał się za wypełnianie papierów adopcyjnych w sprawie puszków pigmejskich, które miały przyjechać za jakiś czas. Nie wytrzyma z tą dziewczyna. Czy chociaż jeden dzień nie może być z nią cały czas miło i wesoło?
-Na zapleczu są owoce gdybyś była głodna - Rzucił tylko krótko między kolejnym stawianiem parafek swojego nazwiska. Colt. To niedługo będzie i jej nazwiskiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 17:29

Słysząc jego słowa tylko przytaknęła i od razu skierowała się na zaplecze. Zamknęła za sobą drzwi i oparła się o nie plecami. Od razu zjechała i usiadła na ziemie wpatrując się pusto w podłogę. Przyciągnęła nogi do siebie i schowała twarz w kolanach.
- Nikola ty idiotko – wyszeptała do siebie, chciała w ten sposób dodać sobie pewności. Nic już jej nie grozi, nikt jej nie skrzywdzi. Miała taką nadzieję, a jednak wciąż się bała. Była przekonana, że jest na tyle silna, że da sobie radę z przeszłością, a ona wciąż i wciąż za nią podążała nie dając wytchnienia. W oczach pojawiły się łzy jednak nie wypłynęły. Podniosła wzrok i wlepiła go w sufit starając się opanować uczucia i rozkołatane serce. Nie musi być dla niego taka ostra, ale nie umie. Kiedy chce powiedzieć „z chęcią”, mówi „rób co chcesz”. Chcąc powiedzieć „podoba mi się”, mówi „żartujesz sobie?”. Nie umie z nikim rozmawiać, nie umie wyrazić swoich prawdziwych uczuć, a przede wszystkim bała się.
Potrzebowała dłuższej chwili żeby się pozbierać. Podniosła się z ziemi czując napływ sił. Uderzyła otwartymi dłońmi dwa razy w policzki i wzięła głęboki oddech. Z owoców wzięła jabłko i banana, po czym wyszła z uśmiechem. Podeszła do chłopaka dosyć sztywno i położyła z TYM wyrazem twarzy jabłko obok niego po czym odeszła bez słowa rozluźniając mięśnie twarzy. Szkoda, że nie do końca była świadoma, że wyglądała tak jakby je zatruła, a nie przyniosła mu je z dobroci serca. Otworzyła swojego banana i z ukrycia obserwowała co on z tym jabłkiem zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -333
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13368-sebastian-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13376-siemano-ludzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13375-lizaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13374-sebastian-colt




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 20:26

Długo siedziała na zapleczu. W którymś momencie był już na 100% przekonany, że zwiała oknem, które tam jest i pewnie zaś ktoś ją odprowadzi na drugi dzień. Nie zamierał jednak za nią latać, bo on akurat nie był jej psem. Fakt iż jest przyszłym mężem nie znaczy, że musi tolerować jej zmiany humorków jakby wiecznie miała okres. A może ma okres? W sumie to co go to obchodzi?! Wewnętrznie się mocno irytował. Nic więc dziwnego, że gdy karmił psidwaka ten postanowił ugryźć go w rękę. Wyczuwał nerwy, stres. Musiał się uspokoić. Na szczęście Pan Wąsik zawsze był na posterunku. Obecnie siedział na tyłku i przesuwał się do przodu przednimi łapami pucując futrem podłogę. Nie pozostało mu nic innego jak się roześmiać i skupić na pracy. Wtedy z zaplecza wydostała się pani, o której był przekonany, że już jej tam nie ma. Nawet mu przyniosła jabłko... Ale ta mina.
-Przepraszam, ale czy ja wyglądam jak Królewna Śnieżka? - Najwyraźniej jej mina na prawdę była straszna, skoro faktycznie skojarzył iż to jabłko może być zatrute. Mimo to jednak wziął je do ręki i ugryzł kawałek, a potem następny. Jadł je, jednocześnie łażąc po całym sklepie. Zaraz po tym jak został już tylko ogonek (gdyż albowiem Sebcio je ogryzek i pestki jakby to było całkiem normalne, wariat) podszedł do drzwi głównych. Sprawdził godzinę i przekręcił tabliczkę, która ewidentnie informowała o tym, że czas otwarcia sklepu właśnie nadszedł. Potem zgarnął pucującego podłogę Pana Wąsika i stanął sobie obok Nikoli. Nie trzeba było długo czekać, jak dwóch, może trzech klientów weszło do środka i zaczęli się rozglądać za wymarzonym pupilkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 20:42

Obserwowała go uważnie z ukrycia gryząc przy okazji banana, a słysząc jego słowa poczuła jak jej serce pęka. Chciała być miła. Nawet się uśmiechnęła, a on co? Uznał, że chce go otruć! Seba jesteś taki okrutny! Zeżarła banana pozwalając chłopakowi otworzyć. Dziewczyna wstała z ziemi i oparła się o ścianę pozwalając Coltowi stanąć obok niej. Wlepiła spojrzenie na ludzi, którzy przyglądali się zwierzętom. Szukając swojej miłości, przyjaciela, czy nawet zabawki. To ostatnie było najgorsze. Jednak nie łatwo było wyczytać z twarzy człowieka, czy był kimś dobrym, czy wręcz przeciwnie. Do tego trzeba było lat praktyk, a i ludzie byli dobrymi kłamcami.
Jej wzrok zatrzymał się na jednym z mężczyzn, który wpatrywał się beznamiętnie w koty, które leżały w kojcu. Dziewczyna obserwowała go bardzo uważnie i nie ruszała się nawet o milimetr. Kiedy ten niepewnie rozejrzał się kto go lustruje i zobaczył jej oczy, zadrżał. Zwłaszcza, że zmarszczyła jeszcze nos. Brakowało, by zaryczała jak tygrys z wściekłością. Nie miał zamiaru ryzykować więc zebrał się i po prostu wyszedł zanim młody Colt zdążył opieprzyć dziewczynę. Nie miała zamiaru jak na razie mu wyjaśniać, że ten mężczyzna jej się nie podobał i nie ufała mu. Jednak za nim zdążył cokolwiek powiedzieć podeszła do nich pewna starsza kobieta, która prawdopodobnie była częstym klientem bo zwróciła się do chłopaka po imieniu.
- Witaj Sebastian! Dawno się nie widzieliśmy – powiedziała z szerokim uśmiechem. Przyszła kupić karmę dla zwierzaczka, którego zakupiła już lata temu – to co zawsze poproszę! – miała bardzo szczodry głos, a jej mina mówiła tylko o jej łagodności i dobroci. Nikola wpatrywała się w nią całkowicie inaczej jak na poprzedniego klienta. Jej duże lalkowe oczy utknęły w twarzy kobiety – A to kto? – zapytała zwracając uwagę na dziewczynę, która chamsko gapiła się na nią bez przerwy – Twoja córeczka? – zapytała, a mina Nikoli natychmiast zrzedła. Radzę ją zatrzymać zanim rzuci się z pazurami na tą kobietę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -333
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13368-sebastian-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13376-siemano-ludzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13375-lizaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13374-sebastian-colt




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 20:57

Sebastian rozpoznawał w ludziach jakie mieli intencje wobec zwierząt. Pracował tu już od lat i mniej więcej po zachowaniu, nawet po tym jak je oglądali był w stanie powiedzieć, czy jest to osoba kochająca zwierzęta, czy taka która chce zając dziecko żeby przestało marudzić. Oczywiście nie zawsze miał rację, nie był wszechwiedzący. Jednak gdy nie mia co do kogoś pewności, to odmawiał sprzedaży. Wolał stracić klienta niż pozwolić na to, by któryś z tych słodziaków spotkał przykry los. Odmawiał nawet sprzedaży gryzoni dla węży. Taki był z niego wielki miłośnik tych wszystkich mieszańców magicznej menażerii.
Widząc, że jeden z klientów ogląda się na nich z dziwną miną spojrzał na Nikolę. Płoszy mu ludzi, dopiero co otworzyli! Jednak jej mina mówiła, że albo chce wszystkie kotki zaadaptować sama, albo uważa, że ten facet jest nieodpowiedni. Po tym jak zwiał widać było, że aż tak mu nie zależało na kici. Pewnie sam by nie sprzedał futrzaka jednak cóż, on był milszy nawet do dziwnych i niepewnych klientów. Ona chyba dla nikogo nie potrafiła być miła.
- Pani Lloyd! - Powitał ją z radością, gdy tylko dostrzegł kobietę - Odłożyłem jak zwykle dla Pani karmę. Mam nadzieję, że Sonia dobrze się chowa - Zagadał kobietę sięgając za ladę i wyciągając zza niej mrożoną karmę dla... WĘŻY! Niepozorna kobietka, co nie? A widzicie. Nikogo nie można oceniać po pozorach. Sebastian uwielbiał kobietę. Czasem urządzali sobie godzinne rozprawiania o jej pupilku, gdy przychodziła "tylko na minutkę, bo się spieszy".
CÓRECZKA?! No umarł. Umarł. Nie umiał zrobić nic innego, jak zacząć się śmiać. Spojrzał na Nikolę i złapał ją za ramiona, na wszelki wypadek.
- Ależ skąd. To nasze nowe zwierzątko. Łyska kapucynka. Tylko 700G. Niestety nie da się jej wytresować - Powiedział to wszystko żartobliwym tonem mając nadzieję, że jeśli dziewczyna się wkurzy, to tylko na niego. Szkoda tej pani, która jest po prostu trochę wścibska i zadaje dziwne pytania. On ojcem. On się nawet na ojca nie nadawał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 21:18

Warczała, miała ochotę rozszarpać kobietę na strzępy. Cieszmy się, że Colt przytrzymał ją i powstrzymał przed tym niekontrolowanym atakiem, a przede wszystkim, że przeniósł jej złość i agresję na siebie. Jednak zanim zdążyła się rzucić na niego z pazurami do jej uszu dobiegł głos staruszki.
- Bardziej uznałabym, że to mały tygrysek – zaśmiała się kobieta i bez strachu wyciągnęła dłoń w jej stronę po czym pogłaskała ją po główce. A ona co? Spojrzała na nią zarumieniona i spuściła wzrok widocznie zakłopotana tą sytuacją - Dam za nią 500G skoro jest nie do wytresowania – nie ma to jak się targować!
Wróć! Oni naprawdę chcieli ją sprzedać? Chyba żartujesz co nie Colt? PRAWDA?! Nie jesteś aż takim złym narzeczonym, żeby sprzedać ją jakiejś kobiecie, nieprawdaż?! – przydałaby mi się taka dziewczynka, brakuje mi wnuków w domu – westchnęła głęboko kobieta i wyciągnęła pieniądze za karmę – będę Ci gotować tygrysku i robić smakołyki co ty na to? – gdyby Nikola była animagiem to w tym momencie wyciągnęłaby uszka i ogonek i zaczęłaby nimi ruszać we wszystkie kierunki widocznie zachwycona tą propozycją, nawet zrobiła krok do przodu gotowa oddać się w ramiona nowej babci! – No to co? 500G i ją biorę! – powiedziała z uśmiechem. Aż się zaczęłam zastanawiać, czy ona na pewno tylko żartuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -333
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13368-sebastian-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13376-siemano-ludzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13375-lizaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13374-sebastian-colt




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 21:26

No tak, miała rację. Mała Nikola faktycznie wyglądała co jakiś czas jak tygrysek. Ale taki na prawdę malutki i niegroźny, bo jednak jej wzrost po prostu uniemożliwiał banie się jej - chyba, że jest się totalną cipką. Wszyscy inni jej wzrok mordu uznali by za słodki, albo rozkoszny. Pani Lloyd najwyraźniej miała to samo zdanie.
-Niestety, ale jest jeszcze jeden problem i wolę panią wcześniej uświadomić, bo nie przyjmuje zwrotu tygrysków - Odpowiedział kobiecie tak, jakby faktycznie chciał ją sprzedać! Ta rozmowa musiała być co najmniej chora, a jednak. Rozmawiali o niej jak o pupilku! W każdym razie mówiąc to Sebastian złapał ją mocniej za ramiona. Widział, że ta się już wyrywa.
-Ten tygrysek jest już obiecany pewnemu lwu. A lwy są bardzo zazdrosne - Jawna sugestia, że młoda Colt jest młodą Colt była otwarcie wyczuwalna. On się chwali, że są zaręczeni? Chyba tak. W pokrętny sposób. Z chorą logiką, bo przecież go wkurzała. A jednak się pochwalił. A potem skutecznie to zepsuł -Dlatego 600G i sprzedaję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 21:54

Kiedy jego dłonie mocniej zacisnęły się na jej ramionach, w jednej chwili się przestraszyła. Poczuła jak żołądek odwraca się do góry nogami, a przed jej oczami zaczynają pojawiać się wspomnienia. Na całe szczęście usłyszała jego głos i wszystkie te uczucia zniknęły w ułamku sekundy. Odwróciła się i spojrzała na niego widocznie zaskoczona tą sytuacją. On właśnie pochwalił się ich małżeństwem, a ona jedyne co zauważyła, to fakt, że był o nią… zazdrosny? Nie chciał jej oddać? Co by zrobił, gdyby ojciec do niego przyszedł i powiedział, że jednak nie muszą się żenić? Nie chciała o tym rozmyślać. Wyciągnęła dłoń chcąc ją położyć na swoim ramieniu, a co za tym idzie na ręce Colta. Ściskał jej delikatne ramiona mocno, za mocno, a jednak czuła się w dziwny sposób bezpieczna. Jakby ten silny uścisk nie chciał tak naprawdę jej zlinczować, tylko… miał ciepłe dłonie i bardzo masywne w porównaniu z jej lalkowatymi łapkami. Zanim zdążyła położyć swoją łapkę na jego usłyszała kolejne słowa i zacisnęła ją w pięść po czym wyskoczyła z silnym ciosem. Tego się mógł nie spodziewać. Po czym nie zwracając uwagi na to co się z nim stało schowała ręce za siebie i posłała miłej staruszce delikatny uśmiech.
- Odprowadzę Panią do wyjścia – kobieta zamrugała zdezorientowana i zaśmiała się pod nosem żegnając się z młodym Coltem i idąc za wściekłą blondynką. Zatrzymała się przed wyjściem i spojrzała na nią z uśmiechem.
- Naprawdę do siebie pasujecie – rzuciła w jej kierunku i zaśmiała się z zakłopotania i rumieńca dziewczyny – do widzenia – powiedziała, po czym zniknęła za drzwiami sklepu. Nikola wpatrywała się w nie przez dłuższą chwilę i dopiero wtedy wydukała ciche – do… widzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -333
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13368-sebastian-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13376-siemano-ludzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13375-lizaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13374-sebastian-colt




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 22:06

Nie chciał jej skrzywdzić. Nigdy, nawet przez chwilę o tym nie pomyślał. Nawet wtedy, gdy wkurzała go niesamowicie, a on miał ochotę napisać do matki, że żadnego ślubu nie będzie. Nigdy jednak nie wpadł na to, by zrobić jej krzywdę. Był facetem. Był dżentelmenem. Był na tyle normalny, by dbać o każdą pannę. Nawet, jeśli chodziło tylko o przyjaciółki. Więc mogła się czuć przy nim bezpieczna.
On natomiast nie mógł się tak czuć, bo ledwo rzucił jedno głupie hasło i CIACH! Dostał w nos, aż mu głowa odleciała do tyłu i usiadł na ladzie. Kompletnie się tego nie spodziewał. Kiedy opuścił twarz w dół zauważył, że Pani Lloyd mu macha, a Nikola idzie ją odprowadzić. No poważnie?! Dotknął swojej twarzy i zobaczył na dłoni odrobinę krwi. POWAŻNIE?! Od razu wyjął z kieszeni chusteczkę i ją wytarł. Na szczęście nie zabiła go ani nie pokiereszowała jakoś szczególnie, ale przez chwilę stał z chusteczką. I spod niej krzyczał na dziewczynę.
- Przysięgam, że kupię Ci kaganiec, oddam Jonatanowi, a potem ożenię się z Panem Wąsikiem! - Dobrze, że chwilowo sklep był pusty, bo to jak coś fanzolił spod chusteczki było by komedią. Jeszcze zaczęli by mu płacić za występy prawdziwego komika. A co najlepsze, był wkurzony ale nie agresywny. Nadal żartował. Robił to chyba całe życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Pon Wrz 19 2016, 22:39

Może i nie chciał, ale ona tego nie mogła wiedzieć. Nie po tym co się stało w jej życiu. Nawet jeżeli TEN mężczyzna ją porwał, to na początku nie miał zamiaru ją krzywdzić. Troszczył się o nią, dawał jeść, opiekował się jak najcenniejszym skarbem, do czasu kiedy złamała mu nos. Wtedy wszystko zmieniło się w piekło. Na początku nie chciał jej krzywdzić, a później robił to na każdym kroku. Nie łatwo jest zaufać drugiemu człowiekowi po czymś takim, nawet po pomocy psychologa. A ona radziła sobie z tym sama. W dosyć pokrętny i trudny do zrozumienia sposób, ale jakoś…
Nie miała zamiaru do niego wracać. Spojrzała tylko na chusteczkę i przysłuchała się temu komediowemu krzykowi.
- Nie histeryzuj! – krzyknęła, a ton jej głosu… był taki sam jak przy kotkach – Nie zrobiłam Ci aż takiej krzywdy – dodała kucając przy kociakach i głaskając jednego z nich. Postanowiła obdarzyć tego chłopaka odrobiną zaufania. Takim ziarenkiem, które może on w każdej chwili wyrzucić. Chyba jest mu to winna za bycie sobą. Bawiła się z kiciakami z lekkim uśmiechem nie spoglądając nawet na młodego Colta – powinieneś się zająć klientami! – powiedziała akurat wtedy kiedy do sklepu ktoś wszedł, podniosła się i odwróciła po czym uśmiechem, nie zwracając uwagi na to, kim jest dana osoba powiedziała – Dzień dobry! –umm… czekaj to na pewno Sebastian oberwał w głowę? Bo ona zachowywała się w miarę… dziwnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : -333
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13368-sebastian-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13376-siemano-ludzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13375-lizaczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13374-sebastian-colt




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Wto Wrz 20 2016, 14:44

Żeby pokrętny. Sposób, w jaki sobie radziła był nienormalny. Odcięcie się od świata i dobrych emocji niczego nie daje. Jednak Sebastian by pewnie zrozumiał dlaczego tak zrobiła. Niestety nic nie wiedział więc pozostało mu irytować się, przewracać oczami i czasem trochę bardziej wściekać, gdy przeginała.
- Ale zrobiłaś! A jakbyś mi złamała kość i zalałbym się krwią? Jak zarzynana świnia?! To co? - Znowu kłótnia niczym stare, dobre małżeństwo. Nic dziwnego, że ludzie dookoła od razu mówili, że do siebie pasują, albo że właśnie tak wyglądają. Byli po prostu komiczni.
Coś tam marudziła, ale już jej nie słuchał, bo właśnie wszedł klient. A dokładniej to dostawca. Sebastian więc poszedł wymienić z nim uśmiech, uścisk dłoni po czym nakazał Nikoli przypilnować przez minutę sklepu i poszedł po skrzynię puszków pigmejskich. Dalej dzień szedł wolno, bez jakiś rewelacji. Nim się spostrzegli minęło kilka godzin, a Sebastian odwrócił kartkę na drzwiach na "nieczynne" i ruszył (wraz z Panem Wąsikiem na rękach) by posprzątać. Trzeba poukładać karmę, dać zwierzętom jedzenie na noc i pozamykać te, które Nikola powypuszczała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Czw Wrz 22 2016, 08:46

- Dzięki za komplement, ale nie jestem aż taka silna – odpowiedziała szybko zanim ktoś się pojawił. Nie miała zamiaru rozwijać tego tematu. W porównaniu z jedną krukonką ona miała świadomość o swojej kruchości i słabości. Wiedziała, że nie jest wszechpotężna i siła nie pomoże jej w większości przypadkach. Jednak nie umiała się powstrzymać przed tą agresją. To była jej jedyna obrona po niewyparzonym języku.
Nie powiem, że dziewczyna stała i patrzała na niego jak ciężko pracuje. Wręcz przeciwnie. Była powolna i trochę niezdarna, ale pomagała mu w miarę swoich możliwości. Nakarmiła koty bawiąc się z nimi przez chwilę, a później poprzecierała blaty. Od ich ostatniej kłótni nie odezwała się słowem. Chciała już wrócić do chłopaków i najprawdopodobniej jak tylko wejdzie do mieszkania zawoła ich i wyjdzie na długi bieg. Muszą się ruszać, ona musi się ruszać inaczej jej ciało zapomni.
- Zrobić coś jeszcze? – zapytała. Nie chciała stać bezczynnie z założonymi rękami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Moustiers Sainte-Marie, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 289
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14696-arielle-catrin-tender#392224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14699-don-t-act-like-you-forgot#392235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14700-sowa-arielki#392236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14698-arielle-c-tender#392234




Moderator






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Sob Lip 08 2017, 21:16

Pogoda potrafiła być bardzo zwodnicza. Arielle wybierając ten dzień na podróż do Londynu nie spodziewała się, że przywitają ją paskudnie ciemne chmury, zwiastujące deszcz. Klimat Wielkiej Brytanii jakoś do niej nie przemawiał - chociaż w Szkocji (gdzie teraz mieszkała) było parę dni temu ładne słońce... Najwyraźniej podróże za bardzo ją rozpieściły. Teraz jednak miała świadomość, że długo męczyć się nie będzie musiała, bo zaraz zaczną się hogwarckie wakacje, na które jako przyszła studentka postanowiła się zapisać.
Nie wiedziała jeszcze, co myśli o Hogwarcie i studiowaniu. Wiedziała, że nie ma sensu kłócić się z rodzicami i trochę nawet cieszyło ją, że wróci do nauki. W gruncie rzeczy lubiła spędzić trochę czasu nad jakąś ciekawą książką, a gdy pochłonęła ją praca w branży modelingowej, żadna nauka na własną rękę nie wchodziła w grę.
Na ulicę Pokątną przybyła jednak po to, żeby trochę się rozejrzeć i może kupić parę rzeczy. Nie była pewna, czy pod koniec wakacji znajdzie chwilę, aby łazić po sklepach, zamierzała bowiem robić coś ciekawszego - cokolwiek, doprawdy. Może pojedzie do Francji, odwiedzi rodzinne strony? Zresztą wiedziała, że zakupy w końcówce sierpnia wiążą się z tłumem zdesperowanych uczniaków, którzy wcześniej nie znaleźli chwili na pozałatwianie spraw. Wolała tego uniknąć. Teraz mogła spokojnie spacerować, rozglądać się i wydawać po parę galeonów w różnych sklepach. Szybko się okazało, że nie jest to najlepszy pomysł, bo deszcz faktycznie przyszedł - Arielle poprawiła swój kapelusz, czując jak spada na niego coraz więcej drobnych kropelek. Rozejrzała się za jakimś miejscem, w którym może przeczekać mżawkę... Ale ona jedynie przybrała na sile i panna Tender nie miała już co wybrzydzać, bo jej strój idealny na taką pogodę nie był. Pospiesznie wpadła do pierwszego lepszego sklepu, którym okazała się być Magiczna Menażeria.
- Dzień dobry... - rzuciła do właściciela, nie rozglądając się nawet za bardzo po pomieszczeniu, w którym się znalazła. Wzrok utkwiony miała w ulicę, z której teraz wszyscy poznikali. Ściana deszczu sprawiła, że każdy się pochował.
Może zaraz przejdzie, przemknęło jej przez myśl, lecz jakby w formie odpowiedzi niebo przecięła jasna błyskawica, jawnie prezentująca burzę. Francuzka westchnęła cicho, poprawiając przemoczoną jeansową kurtkę. Raczej szybko stąd nie wyjdzie...

@Yngve Løsnedahl
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Norwegia, Kristiansand
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 442
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12782-yngve-lsnedahl#344813
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12784-yngve-magnus#344824
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12783-sowka-hanne#344823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12785-yngve-magnus-lsnedahl#344826




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Nie Lip 09 2017, 14:01

Nigdy po skończonym roku szkolnym nie wracał od razu do Norwegii. Zawsze zostawał na kilka dni, a nawet tygodni u rodziny matki, która wciąż zamieszkiwała Wielka Brytanię. Nie chciał wracać do nadopiekuńczych, przewrażliwionych rodziców, którzy wciąż umartwiali się jego stanem zdrowia. Rozumiał ich całkiem dobrze, w końcu po jego dwóch próbach samobójczych mieli prawo mu nie ufać i analizować jego każdy gest.
Możliwość pozostania w Anglii trochę dłużej zawsze poprawiała mu humor. Ingrid została z nim bardzo często, więc nie czuł się samotny, a wręcz przeciwnie – spełniony i szczęśliwy, że może tak dużo czasu poświęcić siostrze, która przez niego wycierpiała równie wiele co rodzice.
U dziadków pomieszkiwała też kuzynka, nieco starsza od bliźniaków, jednak na świat patrzyła jakby ich oczami, więc nic dziwnego, że zaprzyjaźnili się bardzo szybko, a ich relacja przetrwała nawet wypadek. W Londynie wiele rzeczy robili wspólnie – chodzi po sklepach, odwiedzali parki rozrywki oraz ogrody zoologiczne. Tym razem zawędrowali na Pokątną, jako że Ingrid potrzebowała kilku nowych książek. Wykorzystali okazję, że wciąż są w Anglii i mogą razem skoczyć na przepyszne lody Floriana Fortescue. Skończyło się jednak na tym, że odwiedzili parę sklepów z ubraniami (biedny Yngve nie mógł im odmówić), a do lodziarni wciąż nie dotarli. Gdy przechodzili koło sklepu z instrumentami, ich kuzynka (która, tak jak Yngve, kocha muzykę) dojrzała nowa, błyszczącą trąbkę na wystawie i natychmiast zadecydowała, że muszą tam wejść i ją zobaczyć. Yngve skinął niechętnie głową, przepuścił dziewczyny przodem i… uciekł. Uciekł jak tchórz, bez słowa pożegnania, bez informacji, gdzie tak naprawdę podążał. Może dlatego, że sam nie wiedział?
Przepełniła go taka rozpacz, że nie potrafił sobie z nią poradzić. Przez chwilę pragnął wejść do sklepu, usiąść przy pianinie i zagrać utwór, który pamiętał z dzieciństwa, lecz zaraz nadeszła ta myśl, że i tak tego nie usłyszy, że dźwięki przejdą obok, dotrą aż na ulicę, a on pozostanie z wibracjami i wyobrażeniami. Ręce go świerzbiły, pocierał niecierpliwie o siebie palce, a gdy starał się powstrzymać przed tym, odkrywał, że jego palce drgają lekko, jakby naciskał klawisze fortepianu.
Dawno nie czuł się tak bezsilny w swojej potrzebie gry. Przez chwilę nawet biegł, żeby odejść jak najdalej tamtego sklepu, a kiedy jego umysł powoli się oczyszczał z niechcianych obrazów, przypomniał sobie, co skutecznie odwróciłoby jego uwagę od przeszłości. Potrzebował kartki papieru i ołówka oraz zacisznego miejsca, w którym nie słyszałby zgiełku Pokątnej. Myślał też, czy by nie odwiedzić sklepu z przyborami piśmienniczymi, ale wiedział, że tam z pewnością szukałaby go Ingrid, a nie chciał, żeby go w tej chwili widziała. Nie, kiedy nie miał wymówki dla swojego zniknięcia.
Ruszył przed siebie, w kierunku Nokturnu, jednak nie zdążył dość aż daleko, gdy zagrzmiało. Nie usłyszał tego, ale dostrzegł piorun w szybie mijanego sklepu, a zaraz poczuł, jak krople opadają na gołe ramiona. Nie zdążył znaleźć zacisznego miejsca i wiedział, że w tej chwili jest to niemożliwe, więc schował się przed deszczem w najbliższym sklepie – Magicznej Menażerii. Gdy poczuł zapach tych wszystkich zwierząt, skrzywił się, jednak nie miał już wyboru. Ręką otrzepał z włosów krople wody, a potem ruszył głębiej do pomieszczenia. Dostrzegł @Arielle C. Tender, ale skinął w geście powitania tylko właścicielowi. Stał chwilę na środku bez celu, patrząc z uporem w okno. Gdyby znał zaklęcie zmieniające pogodę, gdyby miał tyle mocy magicznej! Westchnął, zrezygnowany. Odwrócony tyłem do dziewczyny, nie widział jej twarzy ani reakcji na jego obecność. Jeśli coś mówiła, również nie usłyszał. Jego uwagę zwróciło dopiero drganie podłogi, jakby coś na nią spadło. Spojrzał w to miejsce, jednak niczego nie zauważył. Dla pewności jednak rozejrzał się dookoła i dopiero wtedy zorientował się, że źle ocenił miejsce, z które wyczuł drgania, przygryzł wargę. Dwa metry dalej, po drugiej stronie stojaka, leżała przewrócona klatka z wężem, który poruszał się niespokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Moustiers Sainte-Marie, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 289
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14696-arielle-catrin-tender#392224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14699-don-t-act-like-you-forgot#392235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14700-sowa-arielki#392236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14698-arielle-c-tender#392234




Moderator






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Nie Lip 09 2017, 15:17

Arielle była wielką fanką ciepła i słońca. Chętnie wskakiwała w kostiumy kąpielowe i letnie sukienki, nie narzekała na wiosenne kreacje, zakrywające nieco więcej. Deszcz również akceptowała, ale w innej postaci. Nie było nic lepszego, niż burza pod koniec upalnego dnia. Pamiętała z dzieciństwa zapach mokrej lawendy, gdy siedziała pod dachem rezydencji Tender'ów przy francuskim polu zapełnionym fioletowymi roślinami.
W Wielkiej Brytanii jednak wszystko było inne - niebo schowane było pod szarą kopułą o wiele częściej, opady zdawały się nie przynosić takiej ulgi. Szum spadających kropel nie przynosił relaksu, jedynie stres i niepokój. Tutaj nie można było przebiec ulicy z lekko skrzywioną miną, tutaj trzeba było chować się pod parasolami... A Arielle nie lubiła parasoli. Nienawidziła tego, że chodząc pomiędzy sklepami musi martwić się nie tylko o zakupy, ale też torebkę, różdżkę, parasol. Miała nadzieję, że gdy rozpocznie naukę w Hogwarcie, jej podejście się zmieni. Czekała, aż pochłonie ją urok tego miejsca.
Czekała też, aż ta burza się skończy, jednak najwyraźniej miała pecha. Nie zwróciła większej uwagi na nieznajomego chłopaka, który bez słowa wskoczył do sklepu - był chyba w takim stanie, co ona, patrząc na jego małe zainteresowanie zwierzakami. Drgnęła zaskoczona, gdy coś uderzyło o ziemię i obrzuciła nieprzyjemnym spojrzeniem właściciela Menażerii. Zaraz nieco złagodniała, bo mężczyzna chyba po prostu starał się uspokoić nieco zaniepokojone zwierzaki, a przy tym przypadkiem potrącił terrarium z wielkim, wielkim wężem. Arielle nie miała nic do gadów, swego czasu namawiała rodziców na salamandrę (ale jakoś zwierzęta do niej nie lgnęły i sama z owego pupila zrezygnowała), lecz i tak nie czuła się zbyt bezpiecznie przy wyraźnie rozzłoszczonym wężu.
- Jesteś na jakiejś misji samobójczej? - Rzuciła do chłopaka, który był najbliżej gada i nie wyglądał na szczególnie speszonego. Może uważał, że jak będzie stał nieruchomo, to nie zwróci na siebie uwagi? Arielle złapała nieznajomego za ramię i przyciągnęła bliżej siebie, a co za tym idzie - bliżej ściany. Gad na ten ruch błyskawicznie zareagował, sunąc po podłodze w stronę drzwi (a może witryny sklepowej? Bo chyba nie wiedział, że to akurat są drzwi, którymi można uciec...).
Właściciel wrzasnął coś i panna Tender mogłaby przysiąc, że nazwał tego oślizgłego potwora "Kruszynką", ale wolała nie wnikać, a czarodziej już się nie poprawiał. Zamiast tego ruszył w pogoń za wężem, co zdaniem dziewczyny było istnym szaleństwem i głupotą. Po co wchodzić w drogę niezadowolonemu zwierzęciu, które może być jadowite? Ari mogła narzekać, ale koniec końców lubiła swoje życie i ceniła je dość wysoko. Miała parę pomysłów na śmierć i ugryzienie węża do nich nie należało.
Obserwowała jednak dalej tę scenkę, w której to właściciel menażerii robił z siebie istnego idiotę, próbując różdżką unieść jakoś gada, ale cofając ją przy każdym jego niepokojącym syknięciu.
- Niech go pan po prostu uśpi! - Zaproponowała ostatecznie, nie chcąc się za bardzo wtrącać. Mimo wszystko utknęła w tym sklepie i przydałoby się, żeby sytuacja została zażegnana, prawda? Sama wolała nie rzucać żadnych zaklęć, bo nie zamierzała płacić, w razie gdyby jakoś gada uszkodziła. Nie znała się na zwierzakach, nie przepadała za nimi. Koniec, kropka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Norwegia, Kristiansand
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 442
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12782-yngve-lsnedahl#344813
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12784-yngve-magnus#344824
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12783-sowka-hanne#344823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12785-yngve-magnus-lsnedahl#344826




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   Nie Lip 09 2017, 16:48

Nie sądził, żeby ktokolwiek był zadowolony, że musi spędzać duszny dzień w dusznym pomieszczeniu pełnym duszących zapachów. Yngve irytowało wiele zapachów, które kojarzyły mu się nieprzyjemnie. Gdyby mógł wybrać, spędziłby to popołudnie w miejscu, które pachniałoby żywo – kwiatami o intensywnym zapachu – ale nie tak słodko, że aż mdli, jak w wielu cukierniach. Rozkoszowałby się też z pewnością zapachem drewna i papieru oraz charakterystyczną wonią mebli i instrumentów. Potrafiłby odróżnić swoje skrzypce od tysiąca innych.
Zamyślił się. Zamyślił się tak bardzo, że przestał odczuwać specyficzny zapach zgromadzonych tutaj zwierząt, a także ignorował dziwne uczucie, jakby coś obok się ruszało. Gdyby ktoś go zaatakował, mógłby go w tej chwili zabić nawet w tak mugolski sposób jak uderzenie go czymś w głowę. Nie trzymał w dłoniach nawet różdżki. Wąż zdążył wypełznąć z terrarium, a Yngve zbyt wcześnie przestał się gadem interesować. Myślał, że właściciel zaraz opanuje spłoszone stworzenia, ale najwyraźniej go to przerosło. Stałby tak o wiele dłużej, gdyby nie reakcja Arielle. Od samego początku nie zawracał sobie nią głowy, więc po chwili całkowicie o niej zapomniał, dlatego też, gdy pociągnęła, wyrwał się z zamyślenia i w panice wyciągnął przed siebie ręce, aby po chwili lewą wyciągnąć z kieszeni różdżkę. Prawie się przewrócił, gdy chciał stanąć stabilniej, a zamiast tego nadepnął na stopę dziewczyny. Wpadł na klatkę z sową, która również się przewróciła, a spłoszony ptak rozłożył skrzydła, których pióra wychodziły poza zamkniętą przestrzeń. Zamek uderzył prosto o ziemię i drzwiczki uchyliły się. Kolejne zwierze było wolne. Yngve natychmiast się odwrócił i wycelował różdżką prosto w twarz (zapewne zdezorientowanej) dziewczyny. Patrzył na nią z taką złością, o jaką sam by się nie posądzał.
Nie mógł się skupić, cały harmider, który panował dookoła, powoli go przerastał. Nie mógł obserwować mężczyzny goniącego węża, nie mógł też patrzeć na sowę, która powoli wydostawała się z klatki – jej ucieczkę uświadomił sobie dopiero wtedy, gdy poczuł podmuch wiatru spowodowany ruchem wielkich skrzydeł. Dziewczyna niezbyt interesowała się tym, co robi Yngve. Zdecydowanie bardziej interesowały ją poczynania właściciela menażerii, więc i Norweg zwrócił na niego uwagę. Wciąż jednak trzymał różdżkę tuż przy twarzy dziewczynki i co chwile przenosił wzrok na sprawczynię swojego zmieszania. Dlatego też udało mu się usłyszeć, co mówi. Zmarszczył brwi i jeszcze raz spojrzał na mężczyznę. Uniósł brew, oceniając jego postępowanie, a potem napisał różdżką w powietrzu obok Arielle: On chyba nie potrafi się nimi opiekować. Yngve był tego niemal pewny, a utwierdził się w tym przekonaniu, gdy zobaczył, jak różdżka mężczyzny ląduje w kałuży, a ten i tak biegnie za wielkim wężem. Jako że ten człowiek nie wracał się, Norweg rzucił zaklęcie przywołujące i po chwili trzymał różdżkę w prawej ręce. To irracjonalne, ale nie chciał, żeby właściciel utracił swoją, tak jak Yngve kiedyś.
Zwierzęta zachowywały się coraz głośniej i niestosownie – prawdopodobnie wyczuły wolność, gdy zostały bez właściciela. Z zaplecza również zaczęły do nich docierać niepokojące dźwięki (których Yngve jeszcze nie wyczuwał i nie musiał się zastanawiać, co takiego ten człowiek trzymał w sklepie.

Rzucamy z Arielle kostkami, suma oczek mówi o tym, ile zwierzątek uciekło (nie licząc węża i sowy).

4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Magiczna Menażeria   

Powrót do góry Go down
 

Magiczna Menażeria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Magiczna przystań

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-