Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pub "Pusta Klata"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość


Georgina de Nevers

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 10%
Galeony : -1
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6728-georgina-oceane-de-nevers#190424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6988-zostaniesz-moim-problemem-badawczym#199545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6989-straca-sie-osad-widzisz-to#199546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7182-georgina-oceane-de-nevers#204381
Pub "Pusta Klata" - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 7 Empty


PisanieTemat: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 7 EmptySro Lut 19 2014, 22:17

First topic message reminder :


Pub "Pusta Klata"

Nikt nie wie czemu właściciel tego miejsca nadał mu taką specyficzną nazwę. Nijak to się odnosi do wnętrza, ani nie ima się to wielu innych spraw, które mogą Ci się kojarzyć z tym miejscem. Nie mniej jednak zaraz po wejściu do środka tego starego budynku nasuwa Ci się myśl, że panuje tu przyjemny półmrok.
Jest to miejsca dwupoziomowe. Na górze znajdują się zarezerwowane stoliki oraz te dla członków specjalnego klubu. Jeśli chciałbyś złożyć tu podanie o kartę stałego klienta, aby mieć wynajęty stolik na górze na zawsze musisz skontaktować się z właścicielem i przede wszystkim zasłużyć sobie.

Dolna sala jest przeznaczona dla wszystkich klientów i możesz ją z powodzeniem wynająć na swoje urodziny czy inne kameralne przyjęcie, które chciałbyś zorganizować dla ściśle określonego grona. Kto wie, może wy wszyscy chcecie zagrać w partyjkę tajemniczej gry, która obowiązuje tylko w tym barze?

Kłębolot
Dymiące Piwo Simisona
Smocza Krew
Ognista Whisky
Różowy Druzgotek
Rum porzeczkowy
Malinowy Znikacz
Łzy Morgany le Fay
Wino z czarnego bzu
Uścisk Merlina

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Edmund Cormac

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 58
  Liczba postów : 457
http://www.czarodzieje.org/t12605-edmund-cormac#340723
http://www.czarodzieje.org/t12609-relacje-edka#340738
http://www.czarodzieje.org/t12608-azmond
http://www.czarodzieje.org/t12610-edmund-cormac#340742
Pub "Pusta Klata" - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 7 EmptyPią Maj 04 2018, 20:31

-Idź i zamów jeszcze jeden, może trafisz na ten sam co ja. Wyjście awaryjne z trudnej sytuacji mamy, nie?
Osobiście uważał, że wygląda jak gej, ale ten komentarz zostawił dla siebie. Bardzo źle to nie wyglądało, zmiana nie była trwała to może się zabawić. Dobrze się komponował z rozmarzoną Cherry więc postanowił to wykorzystać. Bez pytania pociągnął ją za rękę na parkiet i rozpoczął taniec solo w rytm "Stayin' Alive". Królem parkietu może nie był, ale tańczyć potrafił. No, o ile nagroda którą dostał rok temu nie była ironią ze strony sędziów.
-Dalej Cher, wyginaj śmiało ciało!
Osoba postronna pomyślałaby, że za dużo wypił. Ostatnio faktycznie przesadził i odwalił cyrk w klubie. Dzisiaj jednak był w dobrym humorze, miał partnerkę to trzeba było to wykorzystać. Nie będą podpierali ściany i rozmawiali na temat smarów do miotły, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 1864
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1716
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
Pub "Pusta Klata" - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 7 EmptySob Maj 05 2018, 02:50

Od razu robiło się Leośkowi cieplej na sercu, kiedy widział troskę w zachowaniu swoich bliskich. Jednocześnie paskudnie paliło go w klatce piersiowej, że aż tak jawnie pokazywał swoje beznadziejne uczucia. Nie tłumaczył nawet o co chodziło, bo nie miał siły na wyjaśnianie, że to praca - Merlinie, praca modela czarodziejskiego - aż tak rozłożyła go na łopatki. To był gorszy dzień, no i tyle...
- A ty umiesz tę krytykę wyrażać? - Dopytał retorycznie, z drobnym uśmiechem na ustach, żeby Krukon przypadkiem nie odebrał tego negatywnie. W kwestii Blanc jedynie potaknął, bo faktycznie dostanie się do Skrzydła Szpitalnego nie było takie proste. Chłodne okłady powinny zniwelować tragiczną opuchliznę i zaczerwienienie, zatem Vin-Eurico nie spodziewał się zbyt wielkich zmian u swojego chłopaka. Zresztą, nawet jeśli... - Ciebie miałbym nie chcieć? Imposible.
Głupio mu się zrobiło, że tak swojego chłopaka ponaglał. Miał nadzieję, że przepraszający uśmieszek zrobi swoje... Chociaż ta impreza i tak odrobinkę dogorywała. Loteria dobiegła końca i spora część ludzi wysypała się na ulice Hogsmeade, zabawę przenosząc na bardziej prywatne rejony.
- Tylko przytulania? - Cmoknął wierzch dłoni Ezry, a potem już wlepił spojrzenie w Fire. Wiedział, że rudowłosa nie jest zbyt skora do okazywania głębszych emocji, ale on widział w jej niebieskich tęczówkach to, co chciała przekazać. Przyzwyczaił się już. Odprowadził zatem Gryfonkę ciepłym spojrzeniem, czekając już tylko aż Clarke pozbiera swoje fanty. Tak bardzo chciał do domu...
Pomógł Ezrze z prezencikami, dziękując w duchu za tak wyrozumiałego ukochanego.

/zt x2

______________________

Cheers to the wish you were here,

but you're not.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1379
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2444
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Pub "Pusta Klata" - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 7 EmptyPon Maj 07 2018, 00:34

Nie dyskutował jakoś szczególnie na temat Ezry i tego, jak z nim wytrzymać. Byli na tym samym roku i znali się jeszcze sprzed czasów hogwarckich, ale ta relacja zawsze należała do wybitnie skomplikowanych. Teraz nie miał pojęcia na czym stoją, bo chwilami było nieźle, a innymi tragicznie - cóż, dopiero co parsknął śmiechem na jego złamany nos, także teraz skłaniałby się do mniej pozytywnych stosunków. Cisza zatem nastała wyjątkowo szybko, niezręczna - zdaniem Mefisto - tylko odrobinę. W gruncie rzeczy nie czuł się jakoś mocno zobowiązany do dotrzymywania Vivien towarzystwa, ale coś powstrzymywało go przed odejściem. Nie lubił marnować okazji, a tutaj narodziło się coś, co nie przypominało niechętnych spojrzeń. Byli na imprezie, więc...
- Jakich znowu "żmij", my to mamy być "żmije"... - zauważył z zadziornym uśmiechem. Pokiwał lekko głową i nawet miał pozwolić dziewczynie odejść, gdy doszedł do wniosku, że zupełnie mu nie wypada puszczanie jej samej na parkiet. Swoją wypowiedź zakończyła w taki sposób, że szczególnie odrzucony czy pożegnany się nie poczuł. - Oho. A zaszczycisz mnie może jednym tańcem? - Zaproponował zatem, podążając za Ślizgonką w stronę parkietu. Tam przechwycił jej dłoń i zachęcił ją do obrotu, pozwalając sobie na jeszcze jedno zerknięcie w stronę @Emily Rowle. Ona wzgardziła wspólnym tańcem...

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 171
C. szczególne : Bardzo chuda sylwetka
Galeony : 2676
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 2608
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429
Pub "Pusta Klata" - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 7 EmptySro Maj 09 2018, 23:12

W gruncie rzeczy byłam bardzo zaskoczona, że towarzystwo Noxa było względnie przyjemne - wprawdzie nieufałam mu i nie czułam się przy nim do końca swobodnie, ale jednak było całkiem... sympatycznie?
- Metafora- rzuciłam krótko - Lwy teoretycznie nie powinny być fałszywe, nie sądzisz?
Nie wzbraniałam się przed tańcem ze starszym Ślizgonem (mimo iż uderzyła mnie ta pewność, że się zgodzę), bo w gruncie rzeczy obcowanie z nim wydawało się znacznie przyjemniejszą alternatywą od samotnego kręcenia się w kółko, szczególnie że jego osoba dość skutecznie odstraszała wszelkiego rodzaju upierdliwców.
Ku mojemu zdziwieniu Nox, chociaż zupełnie się tego nie spodziewałam, tańczył naprawdę nieźle. Jego ruchy nie były oparte tylko na typowym klubowym podrygiwaniu czy wręcz obleśnym ocieraniu się, ale na prawdziwym tańcu, w którym pojawiały się całkiem zgrabne figury. Byłam po raz kolejny tego wieczoru bardzo zaskoczona Mefisto i gdzieś w kościach czułam, że Ślizgon jeszcze nie jeden raz zdąży mnie zadziwić. Mimo wszystko nie czułam się w jego towarzystwie do końca swobodnie, a cała ta impreza piekielnie mnie frapowała, więc po dłuższej chwili tańca pożegnałam sięz Mefistofelesem i wróciłam do domu.

/zt

______________________

Only one thing could kill me, Christmas without you

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Warren A. Singer

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 43
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 582
  Liczba postów : 49
http://www.czarodzieje.org/t16185-warren-a-singer
http://www.czarodzieje.org/t16199-warren-singer#443656
http://www.czarodzieje.org/t16189-zelazny-kufer-singera#443294
Pub "Pusta Klata" - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 7 EmptyPon Cze 04 2018, 19:36

a n e k s j a t e r e n u

Lubił włóczyć się po Hogsmeade, głównie dlatego, że nie trzeba było tak tajniaczyć się z czarami, jak w mugolskich zakamarkach Londynu. Jasne, ostrożność nie zawadzi, ale tu można było się wreszcie nieco zrelaksować. Dziś okutał się w szarą koszulę z rękawem 3⁄4, ukazującym elegancko srebrzysty zegarek, na którego tarczy wygrawerowany był kształt rysunkowego chochlika, oraz nierzucający się w oczy rodowy sygnet na serdecznym palcu, z literką "W". Były też żółte skarpetki w cytryny. Ot tak, by pokazać, jak wesołym jest człowiekiem, jakie ma poczucie humoru i dystans do życia. A przynajmniej, by sprawić takie wrażenie. Wszedł do pubu jak do siebie, z błękitnym gryfem w ustach, choć właściwie nigdy przedtem go tu nie było, i zasiadł na stołku barowym, tuż obok jakiejś ładnej samotnej brunetki (@Saoirse Noelle Horan) obciętej na krótko, bo zamiary miał dziś jasne. Bardzo często zapraszał urokliwe młode kobiety poznane w barach do swojego mieszkania na noc; po epizodzie z małżeństwem nie miał najmniejszej ochoty na stały związek. Miał kota. Halo. Saoirse, co ciekawe, znał już od dawna. Wymieniali się przecież listami, nawet dostał od niej kilka uroczych pamiątek ze Stanów, do których ciągle kleiły mu się palce, bo przecież tęsknił za swoim pięknym domkiem w Oregonie, otoczonym pachnącymi żywicznie świerkami. Przemógł się też, by nie wspomnieć kobiecie o mieszkającej tam rodzinie, bo jeszcze zechciałaby ich, nie dajcie bogowie, od niego pozdrowić. Tak czy siak, teraz przyjaciółki nie poznał, i to ze względu zarówno na długi odstęp niewidzenia, jak i jej nową fryzurę - nowe włosy, nowa ja w końcu.
- Nalej mi tych niebieskich łez, dobry człowieku - rzucił do baristy, opuszczając niewielkie ciemne szkła na czubek nosa jak profesor, i zerkając ponad nimi ze zmarszczonym czołem. Łzy Morgany le Fay były tym idealnym drinkiem, który pachniał i wyglądał ekskluzywnie, zauważalnie odmładzał i pokazywał status społeczny pijącego, jak ta kawa w Starbucksie za piętnaście polskich złotych z zieloną syrenką na kubku. Zauważalnie przysunął się do kobiety, dając jej wyzcuć subtelny aromat nie takiej znowu najdroższej wody kolońskiej; od razu dostrzegł jej dojrzały wiek, co w innych wypadkach nie byłoby atutem, dziś jednak miał ochotę na kogoś... doświadczonego. A młódkom często tego brakowało. - Witam panią. Samotna dziś wieczór? - Upił łyk migdałowego, słodkiego płynu, i oparł się swobodnie łokciem o platformę baru, przekładając okulary z ciemnymi szkłami nad czoło. Gdy jednak ujrzał bliżej jej twarz, z jakiegoś powodu wydała mu się znajoma. Przypatrzył się jeszcze bliżej. Zmarszczył lekko dostrzegalnie jedną brew, drink zamarł mu w dłoni. - JEZUS, MARIA! HORAN! - krzyknął w czystym uniesieniu, zaburzając spokój całego lokalu, zanim opanował zaskoczenie. Niebieski płyn naprawdę znalazł się cale od wylądowania na podłodze w odpryskach szkła. Gwałtowne odskoczenie na stołku barowym kobieta mogła spokojnie uznać za faux pas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Pub "Pusta Klata" - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 7 EmptyPon Cze 04 2018, 23:56

Zerknęła na leżącą na blacie gazetę i wystukała równy rytm na brzegu szklanki wypełnionej różnokolorowym drinkiem. Nie podejrzewała, że znalezienie mieszkania może być aż tak trudne. Już dawno doszła do wniosku, że sama z pewnością nie da rady podjąć decyzji.
Już podnosiła głowę, by zadać barmanowi kolejne pytanie - ot, okazało się, że to ten typ człowieka, który pomoże nawet z największym problemem egzystencjalnym - gdy usłyszała tuż obok znajomy głos. Mężczyźni, choć niewątpliwie zwracali na nią uwagę, byli teraz ostatnim, czego Saoirse potrzebowała do szczęścia. Z takiego przynajmniej wyszła założenia po ostatnim nieudanym związku; bycie singielką przez półtorej roku powoli wchodziło jej w nawyk.
Z szerokim uśmiechem skierowała bystre spojrzenie na delikwenta, który postanowił oczarować ją swoją obecnością, po czym powoli uniosła brew. Tego człowieka przecież nie dało się zapomnieć. Charakterystyczna bródka, błysk w oku i charyzmatyczny ton zapadały w pamięć każdej kobiecie - również pannie Horan.
- Warren! - wykrzyknęła radośnie, choć zdecydowanie z mniejszą gwałtownością niż jej barowy towarzysz. Uśmiechnęła się szeroko, z niemałą przekorą, po czym pokręciła głową, starając się okazać, jak bardzo zraniła ją reakcja starego przyjaciela. - Jak zawsze uroczy - parsknęła, odwracając się na krześle w jego stronę. Nie spodziewała się takiej reakcji, nie spodziewała się, że w ogóle go zobaczy. Najwyraźniej pewne przyzwyczajenia nawet po latach zostają bez zmian. - Jeśli powiem, że w istocie dzisiejszy wieczór spędzam w samotności, czy mogę liczyć na drinka? - zapytała, unosząc dłoń i muskając palcami krótkie włoski. Jeszcze kilka miesięcy temu na szczupłe ramiona spływały kaskadami czarne pukle; teraz został im jedynie kolor. - Chyba, że twój okrzyk to oznaka pożegnania? Chcesz uciekać? Nie jestem duchem, jeśli tego się obawiasz - zapewniła, stukając zadbanymi paznokciami o blat. Uśmiech nie schodził jej z twarzy, nawet w momencie, gdy wyciągnęła rękę w stronę rozmówcy i ujęła jego dłoń - tę, która obejmowała bliski upadku kieliszek.
Ze wszystkich osób, które zostawiła w Londynie, jedynie z tym mężczyzną utrzymywała kontakt. Podczas podróży, kiedy poznawała zupełnie nowy świat, stawała się lepszą wersją siebie i spełniała marzenia, pozwoliła sobie na chwilowe odcięcie się od dawnego życia. Wierzyła, że jej młodsza siostrzyczka sobie poradzi, że kuzynostwo w cierpliwości będzie wypatrywało ulubionej aktorki i że wszyscy, na których jej zależy, zrozumieją tak długą nieobecność.
Planowała wrócić wcześniej. Zaledwie po kilku występach na większych scenach w Stanach, zatęskniła za domem. Za rodziną, za przyjaciółmi, nawet za byłym narzeczonym, z którym przecież rozstała się w niezbyt sympatycznych okolicznościach. Można by pokusić się o stwierdzenie, że Saoirse próbowała uciec od swojego życia. Od wszystkich zobowiązań, od złożonych obietnic, których nie potrafiła dotrzymać, a w końcu i od świata, który tak doskonale znała. Po trzydziestu latach wreszcie udało jej się rozłożyć skrzydła. I chociaż diametralnie zmienił się również wygląd czarownicy, cała ta podróż wyszła jej na dobre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Warren A. Singer

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 43
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 582
  Liczba postów : 49
http://www.czarodzieje.org/t16185-warren-a-singer
http://www.czarodzieje.org/t16199-warren-singer#443656
http://www.czarodzieje.org/t16189-zelazny-kufer-singera#443294
Pub "Pusta Klata" - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 7 EmptySro Cze 06 2018, 20:10

Patrzył się na nią trochę tak, jakby była zjawą. Czasami dawał się podobnie zaskoczyć i, podobnie jak teraz, nie maskował swoich uczuć. Nienawidził tego! Lubił być otwarty, szczery w intencjach, nigdy nie kłamał co do tego, czego chciał (chyba, że bardzo tego chciał, a dostać nie mógł, ale to już inna kwestia). Niektórzy lubili cień. Może nie cień - mrok. Owijali się całunem utkanym z czerni, nakładali komicznie i groteskowo powykrzywiane maski, byle tylko nikt nie ujrzał ich prawdziwej twarzy. Trochę ich podziwiał. Bardzo im współczuł. Była też jeszcze jedna pechowa grupa, czyli ci ludzie, których mimika najzwyczajniej w świecie nie była w stanie ukryć emocji. To czyniło ich bezbronnymi, zdanymi na łaskę tych, którzy emocjami i uczuciami kochają się bawić. Grać sobie nimi w bierki. Zręcznymi paluszkami wyjmować po jednym patyczku, czasem po dwóch. Patrzeć, kiedy misterna konstrukcja się zawali. Warren Singer z kolei, jak wynika z przyjętego założenia, że narcyzm to jego główna cecha charakteru, uważał się za kogoś lepszego od obu tych grup. Dobrowolnie wybrał, że będzie się otwierał, że chce ostentacyjnie faszerować kapustę dnia codziennego mielonym mięsem swojej ekstrawertyczności i ryżem teatralnego zachowania, za pomidorową omastę zaś biorąc cięty język i niewybredny humor. Pieprznego posmaczku z kolei nadawały ładne kobiety.
- Zależy jak mocną masz głowę, muszę wiedzieć, czy mi się opłaca - oznajmił i puścił jej perskie oko, nadal biegając źrenicami po postaci, która wydawała się być wyrwana z innego wymiaru, nierzeczywista. Nie odwracając od niej twarzy, skinął na barmana. - Kieliszek wina z czarnego bzu - zażądał, rzucając nań spojrzenie kąta oka. - Jest w tobie coś innego. Czyżbyś nieco zmieniła fryzurę? - padło pytanie. Przekrzywił nieco głowę, wnikliwie ją obserwując, jakby rzeczywiście nie mógł się dopatrzeć różnicy. Ruchem nadgarstka zakręcił kieliszkiem, by poczuć unoszący się migdałowy aromat. Nie był to jego ulubiony zapach, ale można przyznać mu jedno z wyższych miejsc, choć nadal kosmicznie daleko od jego amortencji.
Nie spodziewał się tego, co nastąpiło; uniósł jedną brew i kącik warg, gdy jej dłoń dotknęła jego dłoni. - Panno Horan, pani się ze mną spoufala - zauważył, a po wyrazie jego twarzy mogła wywnioskować, że w najmniejszym stopniu mu to nie przeszkadza. Poza tym, że teraz, aby upić łyka "łez", musiał objąć jej nadgarstek drugą dłonią i wszystko to razem podnieść do ust, co też niezwłocznie uczynił. Mocny, niebieski alkohol przyjemnie zaczął rozsupływać jego umysł. - Hm... mam wrażenie, że jesteś mi winna kilka zdrowych akapitów opowieści. Co cię przygnało z powrotem? Stęskniłaś się za kolonizatorską społecznością? Myślałem, że Hollywood cię pochłonie, to los, który często się przytrafia dobrym aktorom - Taki komplement jej sprzedał, a co! Niech się kobitka uśmiechnie na szczerość z ust mężczyzny z dolną wargą upapraną niebieskimi kropelkami drinka. Był gotów posłuchać jakichś historyj z wielkiej Ameryki, bądź co bądź, to tam był jego homeland i Alma Mater, a także niezastąpione Dunkin' Donuts na każdym kroku, w tym jedne należące do jego rodzicielki, skrywające pod sobą magiczny sklepik pełen zakazanych dóbr...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Pub "Pusta Klata" - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 7 EmptySro Cze 13 2018, 22:37

- Miło, że zauważyłeś! - Trudno byłoby przejść obok tej zmiany obojętnie. Niegdyś bujne, czarne loki sięgały Saoirse aż do pasa. Aktualnie został im tylko kolor i trwałość, bo pomimo upływu lat pozostawały tak samo silne i miękkie w dotyku. - Za to ty, Warrenie, prezentujesz się tak samo olśniewająco. Zastanawia mnie, czy to nowa kuracja eliksirowa czy czas po prostu się ciebie nie ima? - Skoro już tak zasypywali się komplementami, panna Horan nie chciała być gorsza! Bo nie da się ukryć, że jak na czterdziestolatka, Singer trzymał się zadziwiająco dobrze.
- W zasadzie... jestem ci winna dużo więcej niż opowieści. Przywiozłam wiele pamiątek, mam też drobny prezent dla ciebie, ale... - Saoirse puściła dłoń Warrena i nim mężczyzna zdążył zareagować, zacisnęła palce na trzymanym przez niego kieliszku. Bez pytania, nie oczekując pozwolenia, upiła łyk wina, przymykając przy tym oczy. Tęskniła za tym smakiem, bo przez cały okres nieobecności odmawiała sobie alkoholi. Trudno powiedzieć, w jakim stanie będzie jej organizm i biedna głowa po nagłym szoku procentowym. - Obawiam się, że nie mam go dzisiaj przy sobie. Zdaje się, że będziesz musiał odwiedzić mnie w mieszkaniu - mruknęła z delikatnym, może zbyt figlarnym uśmiechem, ale... tak bardzo stęskniła się za tym charyzmatycznym człowiekiem! Był nie tylko wspaniałym przyjacielem i wielkim wsparciem, ale i nieopisaną pomocą w planowaniu wyprawy życia. To dzięki niemu tak wiele nauczyła się o Ameryce zanim zawitała na wschodnim wybrzeżu. To dzięki niemu wiedziała, jakie miejsca zwiedzić, dokąd się udać, by nie żałować ani jednego dnia spędzonego w tym pięknym, tajemniczym świecie. I chociaż jej doświadczenie z podróżowaniem jest znacznie mniejsze niż Warrena, zaczęła stawiać małe kroczki i uczyć się poznawać życie. Teraz, po trzydziestce, nadeszła ku temu idealna okazja.
- Oczekiwałeś, że tam zostanę? - zapytała, unosząc brew. Nie sądziła co prawda, że witać ją będą z fajerwerkami, mnóstwem pluszowych zabawek i balonami w kształcie serduszek, na których byłoby wypisane jej imię, ale lubiła zakładać, że nie tylko ona tęskni za bliskimi. - Stany to... to naprawdę coś. Zakochałam się w Hollywood, masz rację, ale to nie był mój dom. - Przeniosła spojrzenie na wino, sunąc palcem po brzegu kieliszka. Podczas przeżytych przygód doszła do wniosku, że każdy człowiek ma swoje miejsce w świecie. Takie, do którego wraca zawsze, bez względu na okoliczności. Takie, które wita go z uśmiechem, obejmuje ciepłymi ramionami i obiecuje, że zapewni dobry byt. Lubiła sądzić, że odnalazła to wszystko w Londynie. Z siostrą, niegdyś z mężczyzną, którego kochała na zabój, z młodszym bratem i planami na przyszłość. Teraz... teraz Wyspy wydawały się tylko przystankiem. Dłuższym, podczas którego panna Horan nabierze energii, by znowu wyruszyć na podbój świata. - Chociaż poznałam tam naprawdę cudownych ludzi, którzy pomogli mi rozwinąć skrzydła i - tutaj uniosła dłoń, machając nią w okolicy włosów, jakby chciała zwrócić na nie szczególną uwagę - pokazali, że mogę się zmienić, to wciąż tęskniłam za wszystkim, co mnie tutaj kiedykolwiek spotkało. Włączając w to nawet ciebie - zażartowała, uśmiechając się szerzej, bo tak wielką przyjemność sprawiało jej dokuczanie starszemu przyjacielowi! - Podejrzewam, że i ty nie próżnowałeś w czasie mojej nieobecności! Śmiało, opowiadaj. Czy dostanę w najbliższym czasie zaproszenie na ślub? - Och, życzyła mu szczęścia, miłości i wszystkiego, co najlepsze, podobnie jak sobie, ale... każde z nich mimo upływu lat wciąż pozostawało samotne. Saoirse nie liczyła tych jednodniowych związków Warrena, z których jedyne, co mogło wyjść, to choroba weneryczna lub w najgorszym wypadku dziecko. Pragnęła stałości, niegasnącego uczucia i nadziei na lepszą przyszłość. Wciąż szukała tego jedynego (lub - jak okazało się w Stanach - może tej jedynej), który zabrałby od niej bagaż trosk i był nie tylko świetnym kochankiem, ale i przyjacielem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Warren A. Singer

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 43
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 582
  Liczba postów : 49
http://www.czarodzieje.org/t16185-warren-a-singer
http://www.czarodzieje.org/t16199-warren-singer#443656
http://www.czarodzieje.org/t16189-zelazny-kufer-singera#443294
Pub "Pusta Klata" - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 7 EmptySro Cze 27 2018, 13:51

// daruj tę zwłokę ;cc


Uniósł brew, ściągając swoją twarz w jednym z bardziej warrenowych grymasów, a był to grymas wyrażający jednocześnie politowanie i odczucie połechtania swego ego. Chciałbym, Horan, chciałbym jak diabli. Niestety, zegareczki tykają we wspólnym rytmie od zarania dziejów i tykać będą, a Singer będzie tykał razem z nimi aż zwiędnie i skruszeje jak liść jesienią. Pocieszające jest, że dotyczy to każdego - prędzej czy później - o ile nie zerwie go wcześniej z gałązki natrętny dzieciak. Spodobała mu się własna metafora. Czyż los nie powinien być personifikowany przez pulchnego dziewięciolatka, nie do końca świadomego konsekwencji własnych działań, a jednak mającego bezgraniczną niemal władzę nad drzewkiem, obok którego stoi?
Z lekkim uśmiechem przysunął kielonek z winem w jej stronę; w końcu dla niej go zamówił, sam stronił od roztworów o niższym stężeniu alkoholu niż, powiedzmy, trzydzieści procent. Dlatego łezki były mu tak drogimi, poza, oczywiście, samym kozackim wyglądem i cudną wonią.
- Czy ty mi coś proponujesz? Zazwyczaj, gdy wchodzę komuś do mieszkania, zostaję tam długo, więc przemyśl to. - Przekrzywił głowę, udając, że rozpracowuje, co kobieta mówi. Faktem jest, że kiedyś spędzili ze sobą mnóstwo czasu, on mógł nawet powiedzieć, że spędził z nią więcej czasu niż z własną byłą żoną, chociaż żadne romantyczne relacje ich nie łączyły. - Miałem szczerą nadzieję, że nie, ale wiem z doświadczenia, jak amerykański sen rzuca się na mózg - zakląskał językiem, na udobitnienie swoich słów.
- Nawet mnie? Cóż za zaszczyt, że tak odcisnąłem się w twoim życiu - parsknął i pociągnął spory łyk, osuszając kieliszek i skinął na barmana po dolewkę. Miał ogromną ochotę nakazać zamianę drobnego naczynka na karafę. - Ominęło cię zaproszenie na rozwód, moja droga, a impreza była wyśmienita i nie są to puste słowa. - Nie zasępił się, mówiąc to, a nawet delikatnie roześmiał. Nie był typem sentymentalisty i nie wracał często do przeszłości. Nie przechowywał kartek urodzinowych, pocztówek ani listów. Jedynymi papierami, które trzymał blisko, zamknięte bezpiecznie w folderach, były faktury, paragony, odpis aktu zgonu jakiegoś wujka piąta woda po kisielu. I mnóstwo dokumentów sądowych. Nuda. - Wygląda na to, że ostatnio przysiągłem wierność pracy, a nie było to przed ołtarzem, lecz przed moimi klientami. - Wzruszył ramionami. Związki zaczęły go męczyć. Ludzie nieustannie zawodzili, zdradzali, znikali. Psuli jego nastrój i sprawiali, że nie mógł skupić się na pracy, a w jego przypadku to skupienie było bardzo potrzebne, bo przecież na co komu roztargniony prawnik? Gorszy jest tylko roztargniony kardiochirurg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pub "Pusta Klata" - Page 7 QzgSDG8








Pub "Pusta Klata" - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 7 Empty

Powrót do góry Go down
 

Pub "Pusta Klata"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pub "Pusta Klata" - Page 7 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-