Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pub "Pusta Klata"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość


Georgina de Nevers

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 10%
Galeony : -1
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6728-georgina-oceane-de-nevers#190424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6988-zostaniesz-moim-problemem-badawczym#199545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6989-straca-sie-osad-widzisz-to#199546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7182-georgina-oceane-de-nevers#204381
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptySro Lut 19 2014, 22:17

First topic message reminder :


Pub "Pusta Klata"

Nikt nie wie czemu właściciel tego miejsca nadał mu taką specyficzną nazwę. Nijak to się odnosi do wnętrza, ani nie ima się to wielu innych spraw, które mogą Ci się kojarzyć z tym miejscem. Nie mniej jednak zaraz po wejściu do środka tego starego budynku nasuwa Ci się myśl, że panuje tu przyjemny półmrok.
Jest to miejsca dwupoziomowe. Na górze znajdują się zarezerwowane stoliki oraz te dla członków specjalnego klubu. Jeśli chciałbyś złożyć tu podanie o kartę stałego klienta, aby mieć wynajęty stolik na górze na zawsze musisz skontaktować się z właścicielem i przede wszystkim zasłużyć sobie.

Dolna sala jest przeznaczona dla wszystkich klientów i możesz ją z powodzeniem wynająć na swoje urodziny czy inne kameralne przyjęcie, które chciałbyś zorganizować dla ściśle określonego grona. Kto wie, może wy wszyscy chcecie zagrać w partyjkę tajemniczej gry, która obowiązuje tylko w tym barze?

Kłębolot
Dymiące Piwo Simisona
Smocza Krew
Ognista Whisky
Różowy Druzgotek
Rum porzeczkowy
Malinowy Znikacz
Łzy Morgany le Fay
Wino z czarnego bzu
Uścisk Merlina

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1055
  Liczba postów : 2250
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyPon Kwi 16 2018, 20:35

Jednym z powodów, dla których Ezra postanowił zjawić się na imprezie Lysandra, była niemożliwość obecności na jego urodzinach. Clarke bardzo tego żałował, więc tym razem nie mógł sobie odmówić, choćby plany początkowo przedstawiały się inaczej. Poniekąd to przedsięwzięcie mogło być dla Gryfona nawet ważniejsze. Zatem, mimo że nie był urodzonym imprezowiczem, bardzo chętnie pojawił się w pubie i zamierzał się w nim dobrze bawić, czy Leonardo zmierzał przychodzić, czy nie. W końcu Ezra nie wiedział, co się z chłopakiem konkretnie dzieje, toteż niespecjalnie się nastawiał na akurat jego towarzystwo.
Nie dane mu było się jednak zaaklimatyzować w pubie.
- Kurwa! - wymknęło mu się, kiedy gwałtownie odskoczył na zderzenie z niezdarą z alkoholem. Liczył na swoją krukońską zwinność i refleks, które pozwoliłyby mu uniknąć nieestetycznej plamy na koszuli... I na tym liczeniu się skończyło. (Czy ludzie pijący naprawdę tak cholernie lubili marnować pieniądze na wylewanie alkoholu na cudze ubrania?) Podniósł spojrzenie lśniące gotowością na ofensywę na drobną, rudowłosą dziewczynę. I być może z języka spłynąłby mu zaraz jadowity komentarz, gdyby nie to, że sama Fire wyrwała się z zaskoczonym pośpiechem. Te dwie sekundy zdezorientowania pozwoliły mu no powściągnięcie języka i wybrania drogi poprzez podchwycenie wypowiedzi Fire. - Specjalnie? Fire, zdajesz sobie sprawę, że żeby pozbawić mnie koszuli, musisz zrobić coś więcej niż tylko oblać mnie drinkiem? - zauważył z ledwie dostrzegalną nutą zniesmaczenia - czy to z powodu plamy na ubraniu, czy po prostu z widoku Gryfonki.  Poluzował o jeden guzik koszulę, nachylając się trochę w stronę dziewczyny i przywdziewając na usta pobłażliwy uśmieszek.
-Ale w twoim wypadku rozumiem desperację, warto było spróbować   - usprawiedliwił ją zaraz tonem narcyza, nie dając samej Fire za bardzo dojść do głosu. Spojrzał na tę smutnie pustą szklankę i zdecydował się na mały dzień dobroci dla rudych małp. Gestem kazał Dearównie się nie ruszać, a sam cofnął się kawałeczek, przywołując barmana. - Jedno alkoholowe mojito i jedno bezalkoholowe.
Przez cały proces przygotowywania drinków miał Fire na oku, żeby nawet do głowy nie przyszła jej ucieczka; znalazłby ją i tak. Nie sądziła chyba, że może wylać na niego alkohol i nie zostać pokarana jego towarzystwem. Rzucił na blat dziesięć galeonów (jego skąpa dusza bolała za takie marnotrawstwo), po czym podał Fire alkoholową wersję mojito.
- Następnym razem ty stawiasz mi - zapowiedział jej z dwuznacznym uśmieszkiem i uniósł szklankę z drinkiem do toastu, czekając, aż Fire zdecyduje się stuknąć szkłem.

Drinki za 10g
Dla siebie 6, Fire sama wybierze

______________________

I can't help it, I don't know how

I guess I'll always be hanging
round with the wrong crowd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Terrey Thìdley

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 214
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Administrator




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyPon Kwi 16 2018, 20:39

Pietruszka, lunaballa, Newt Scamander - to były trzy odpowiedzi, jakie dostałem w efekcie bardzo długiego i skrupulatnego wybierania na wizbooku ulubionego koloru, cukierków z Miodowego Królestwa, wymarzonej łazienki, kuchni, ulicznego kramu... i tak można by wymieniać, bo testy, które wykonywałem posiadały idiotyczne pytania i jeszcze głupsze odpowiedzi. A jednak, z jakiegoś niewiadomego powodu, kolejny raz traciłem mój jakże cenny czas, na poznawanie prawdy o samym sobie, którą zapominałem wraz z zatrzaśnięciem wizbooka. To wszystko robiłem spoglądając na zegarek, który, zapomniałem, że ostatni raz miał ustawiany czas piętnaście lat temu, to też wydawało mi się, że spokojnie, jeszcze zdążę ze wszystkim. Nie zdążyłem.
Zerwałem się szybko, znów w pośpiechu przebierając się w koszulę w pionowe, szerokie biało granatowe pasy, do tego podwinięte dżinsy i dżinsową kurtkę ze świetnym logo na plecach w jakieś ruchome, folkowe kwiaty i esy i floresy. Oczywiście wszystko to było na mnie mocno luźne, bo przecież wiernie oddawałem ducha lat osiemdziesiątych. Jak już się pięknie wystroiłem, i założyłem kilka zegarków, by bardziej się nie spóźnić zagadując po drodze, ruszyłem prosto do Hogsmeade.
Emily Rowle była kimś, kogo kiedyś przedstawił mi kiedyś ojciec, chociaż nie, on chyba po prostu siedział z jej ojcem, my zaś zapoznaliśmy się sami. Relacja została, bo okazało się, że więcej mamy wspólnego, niż nas dzieli. Była dla mnie nawet bardzo wyjątkową Ślizgonką, która w przeciwieństwie do porażającej części tego domu, nie wydawała się być wiecznie nieszczęśliwa i sfrustrowana (ponownie, to ten ich brak okien), ba była fajna. Przepchnąłem się przez tłum ludzi jaki się tu zebrał, znajdując się magicznie od razu koło blondynki, dałem jej buziaka w policzek na przywitanie, dopiero po tym zauważając, że jest ubrana inaczej niż zwykle.
- O jak super wyglądasz - rzekłem prosto i bez większych ogródek, zaraz przenosząc wzrok na jej znajomego, który, o ile sprawnie kojarzyłem, był chyba z zielonych, a który to stał tuż obok niej, bo najwyraźniej gawędzili, w czym im przeszkodziłem.
- Bardzo dobrze, że nas wspieracie, i tak byśmy was rozwalili w następnym meczu, ale teraz będzie jeszcze łatwiej - poklepałem ich obu po ramieniu, wesoło się uśmiechając, a po tym równie szybko się cofnąłem, stając na palcach, żeby dostrzec kto jest znajomy w tym barze.
- Ej, Thachter, stawiam Ci alko! - wrzasnąłem głośno do kumpla, który był trochę dalej. Machnąłem tam do niego energicznie, żeby dać mu do zrozumienia, że zaraz tam będę. Tuż po tym spojrzałem znów na rozmawiającą ze sobą dwójkę, zastanawiając, czy czasem im w czymś nie przeszkadzam. Może Em przyszła tu poderwać swojego kolegę? Tak mi przyszło do głowy, bo przecież tak ładnie dziś wyglądała. Skąd miałem wiedzieć, którego? Zanotowałem, że Mef nawet zdążył jej już postawić drinka, więc tym bardziej uznałem, że pójdę kupić kumplowi, to co obiecałem, bo musiałem się zrewanżować mimo wszystko za pracę domową, którą pięknie napisał za mnie. Poza tym, mi też chciało się pić. - Idę tylko do baru - szybko mówię, nie będąc pewnym, czym Em chce czy nie chce żebym ją zostawił, więc zapewniam, że wezmę drinki i wracam.
Kupuję pierw alko dla siebie i kumpla, które od razu mu podrzucam, mówiąc, że to za liściki miłosne. Potem idę prosto do losów, żeby wziąć sobie numerek (15!). Popijam w międzyczasie mój drink, który wprawia mnie w cudowny sposób, tak, że staję się otępiały, znów myśląc o wymarzonych kuchniach, kramach i łazienkach, a wszystko wokół mnie zdaje się być cudowniejsze i piękniejsze. Uśmiecham się sam do siebie i czuję, że pod wpływem tego cudownego napoju odpływam w jakąś niewiarygodną krainę składając się z odpowiedzi w moich testach. Z mojej otępionej eliksirem głowy, ucieka, że miałem iść teraz do blondwłosej, o ile tylko ta nie ruszyła na podbój zielonych serc. Ucieka nawet to gdzie jestem, to że blokuje przejście na środku baru, albo to, że mogę wyglądać bardzo dziwnie. Jest tak bardzo pięknie.

numerek 15
alko nr 3 z elik. tęczowym
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daisy Manese

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1801
http://www.czarodzieje.org/t11001-daisy
http://www.czarodzieje.org/t11218-stokrotka
http://www.czarodzieje.org/t11249-listy-do-daisy#303189
http://www.czarodzieje.org/t11219-daisy-manese
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyPon Kwi 16 2018, 22:11

Od jakiegoś już czasu zapowiadam Nessie, że wyciągnę ją na imprezę, ale jakoś żadnej nie ma. Więc kiedy słyszę o tej całej loterii organizowanej przez kapitana drużyny Gryffindoru, której w dodatku celem jest zebranie kasy na zakup sprzętu, wcale nie mam jakichś wielki oporów... w końcu impreza to impreza - i można właśnie o co chodzi, bo pub przyciąga całkiem sporo ślizgonów, którzy na pewno nie życzą (a przynajmniej tak mi się wydaje - bo ja tego nie robię) wygranej gryfonom. Nie czuję co prawda z ich strony zagrożenia, chociaż może powinnam, bo w tabeli są wcale nie tak daleko za nami i tak naprawdę w kolejnym meczu, nie mówiąc o tych dwóch, które czekają, może się zdarzyć wszystko.
Ani myślę wydawać kupę galeonów (nie żeby mi ich brakowało) na loterię, w końcu wszystko to, co można w niej wygrać, mogę kupić sobie sama, ale drink (albo trzy) nie zaszkodzi. Niech już mają te swoje parę marnych, złotych monet. Jeszcze tego samego dnia zapowiadam koleżance, że idziemy i potem szykuję się w dormitorium. W końcu zrobiło się cieplej, więc mogę nie zakładać na siebie miliona grubych warstw, zamiast tego skupić się na wyborze sukienki. Ostatecznie mam na sobie ciemno-różową z rozkloszowanym dołem i ozdobioną czarnymi zwijasami, również usta maluję pod ten sam kolor. Włosy układam idealnie, że skręcają się w duże, ładne loki.
Od razu ciągnę @Nessa M. Lanceley do baru, gdzie zamawiam dwa drinki - nie mówię jakie chcę, zdaję się na wyobraźnię barmana, proszę tylko, że były słodkie i super-kolorowe. Niedaleko stoją też @Emily Rowle i @Mefistofeles E. A. Nox, no proszę, czy czyżby wszyscy zieloni zebrali się w jednym miejscu?
- Chyba zapowiada się całkiem nieźle - mówię i jeszcze nie wiem, że zaraz będę miała wielką ochotę tańczyć, bo nie zdążyłam spróbować swojego drinka. A ten przyciąga kolorami, mieni się na tęczowo, więc bardzo mam ochotę się go napić. - Wydaje im się, że nas pokonają jak kupią sobie parę lepszych mioteł - komentują całą tą loterię, chociaż trochę jestem zazdrosna, że by nie wpadliśmy pierwsi na podobny pomysł. Przydałoby się trochę sprzętu, nawet jeśli większość naszych stałych graczy coś lepszego posiada. - A może ty byś dołączyła do drużyny? - pytam Nessy i w końcu próbuję tęczowego napoju.

2 drinki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin 'Fire' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 937
  Liczba postów : 2982
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyPon Kwi 16 2018, 22:21

W imprezach lubiła wiele - głównie muzykę, dobre towarzystwo, no i alkohol, bo bez niego rzadko potrafiła się rozluźnić. Ogromnym minusem były te tłumy ludzi, którzy byli zaaferowani sobą na tyle, że nie zważali na drobną dziewczynę. A ona z kolei nienawidziła potrącania i choćby przelotnego dotyku. Teraz też zaowocowało to wpadnięciem na kogoś. I kiedy zobaczyła gotowość do ataku w oczach Ezry, automatycznie taka sama błysnęła w błękitnych tęczówkach Fire. Ale równie szybko ustąpiła miejsca zmieszaniu.
- Co... - musiała się mocno wysilić, żeby ukryć speszenie, które Ezra wywołał tak nieoczekiwanymi słowami. No bo zrozumiałaby, gdyby ją zwyzywał, gdyby jadowicie wypomniał jej, że nie umie chodzić albo chociaż kazał iść się zgubić. Natomiast po raz kolejny potrafił Fire zaskoczyć, co jej się wybitnie nie podobało. Gdy tylko Krukon nieco się nachylił, Szkotka musiała proporcjonalnie o tyle samo się odsunąć, mierząc go nieufnym spojrzeniem.
- Rozumiem, że każdy ma marzenia, Clarke, ale twoje są wyjątkowo nierealne. - odpowiedziała, nie do końca rozumiejąc, jak jeden człowiek może mieć aż tak wybujałe ego i aż tak drażniący uśmiech. Ba, nawet nie musiał się w żaden sposób wysilać, żeby Blaithin już czuła gorącą złość na policzkach. Zdecydowanie powinna się uspokoić, dlatego odchrząknęła i skrzyżowała ramiona. Obserwowała Krukona w podobny sposób, w jaki on obserwował ją. Miała dziwne wrażenie, że sama wpadła w pułapkę przez nieuwagę i nie do końca wiedziała, co w takiej sytuacji zrobić. Czemu Clarke postanowił nagle odkupić alkohol? I co, może uważa, że będzie mieć u niego dług? Nic dziwnego, że Fire wyczuwała podły podstęp, ale cóż, co pozostawało innego niż wplątać się w grę Ezry? Lub raczej w jego drobny teatrzyk.
- Oblanie cię drinkiem nie wystarcza, ale może dwoma już tak? - spokojnie przeniosła wzrok na mojito, które trafił w jej ręce. - Czy to subtelna aluzja, że jednak chcesz zdegustować cały pub?
Naturalnie, nie rozumiała, czemu miałaby chcieć takie widowisko oglądać, a zwłaszcza na trzeźwo. Clarke i tak nie miał nic pod tą koszulą do zaoferowania. Fire wolałaby nie musieć ewakuować się z imprezy Lysa tak szybko... Dlatego miała nadzieję, że nadarzy się zmiana tematu rozmowy na jakiś normalny. Merlinie, a co jakby ktoś ze znajomych Dear usłyszał coś wyrwanego z kontekstu? Jak ona by to wytłumaczyła?
- To jest nasz pierwszy i ostatni raz. - mruknęła bez zbytniego przekonania, stukając lekko swoim drinkiem o szklankę Ezry. Dlaczego czuła się, jakby właściwie zawierała kontrakt z diabłem? Przewróciła oczami, ignorując kompletnie dwuznaczność, podobnie jak w każdej innej sytuacji. Niepewnie spróbowała alkoholu, który w smaku nie różnił się od takiego, jaki zwykła czasem pić. Z tym, że już po chwili zrobiło się jakoś... inaczej. Nogi Fire chyba miały ochotę zacząć żyć własnym życiem, bo rudowłosa aż spojrzała na parkiet i zdziwiła się tym, jak mocno potrzebowała zatańczyć. O nie... musiała to jakoś powstrzymać.

Wybieram 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 438
Dodatkowo : Prefekt Naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1738
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyPon Kwi 16 2018, 22:44

Na nic zdały się jęki, groźby, prośby i nawet pięciokrotne "nie" na wyrzucenie z głowy Panny @Daisy Manese pomysłu zaciągnięcia Lanceley na imprezę. Nie była duszą towarzystwa, źle się czuła w tłumie! Jednak jej urocza koleżanka sprawiła, że stała przed lustrem i nakładała na usta czerwoną szminkę. Jak to się stało? Przecież mało kto ją lubił, miał cierpliwość znosić. Była święcie przekonana, że cała ta eskapada skończy się nieszczęściem. Westchnęła cicho, chowając szminkę do niewielkiej, czarnej torebki. Przyglądała się swojemu odbiciu z niedowierzaniem, przeczesując opuszkami palców kosmyki płomiennie rudych, bardziej zwykle pokręconych włosów. Miała równie czerwoną co usta, dopasowaną sukienkę z głębszym dekoltem i odsłoniętymi rękoma. Wyglądała jak warstwy bandaży, plączące się na piersiach i rozchodzące na ramionach. W uszach miała duże, złote kolczyki z czerwonym oczkiem, zadziornie łaskoczące po szyi i na ręku złotą, prostą bransoletkę. Wsunęła wysokie szpilki i złapała za czarny płaszcz, narzucając go na ramiona i zapinając jeden z guzików. Cały ten strój dodawał małemu rudzielcowi optycznie centymetrów. Po kolejnej próbie przekonania Daisy, że to zły pomysł — w końcu ruszyły.
Bar był znany mieszkańcom zamku. Nessa rozejrzała się po jego wnętrzu, idąc za swoją towarzyszką w stronę baru. Zsunęła z ramion płaszcz, przerzucając burzę włosów na lewą stronę i pozwalając sobie na głębsze, głośniejsze nieco niż powinno być westchnięcie rozpaczy. Dlaczego? Orzechowe ślepia skryte pod wachlarzem czarnych rzęs zalśniły na widok @Blaithin ''Fire'' A. Dear ,której posłała przelotny uśmieszek na przywitanie, nie chcąc przeszkadzać w zabawianiu jakiegoś krukona, którego kojarzyła ze szkoły. Muzyka wesoło dźwięczała w uszach, wymieszane zapachy perfum wpadały w nozdrza i wywoływały zawrót głowy, a pierwsi wyjadacze tańca szaleli na parkiecie. Posłała Daisy pełne niedowierzania spojrzenie.

- Nadal nie wiem, czemu ja tu jestem. I nadal nie rozumiem skarbie, jak możesz proponować mi drużynę? Ja i miotła to duet zapowiadający tragedię, nic więcej..- zaczęła pewnym swego tonem, wsuwając się na przy barowe krzesełko i zakładając nogę na nogę. Uśmiechnęła się paskudnie pod nosem, biorąc w dłoń drinka. Będzie potrzebowała dużo alkoholu, żeby to przetrwać — tylko jak potem wróci do dormitorium? - Mhm, sporo ludzi przyszło. Nie idziesz potańczyć kwiatuszku? Jestem pewna, że ta "gorąca" atmosfera doda odwagi wielu znajdującym się tu stworzeniom.
Dodała jeszcze, przenosząc wzrok na swój napój. Kolorowy trunek wyglądał zachęcająco, jednak ruda nadal biła się z myślami czy aby nie uciec przy pierwszej lepszej okazji. Plusem było to, że mogła posłuchać i poobserwować, a to akurat mała żmija uwielbiała. Kto wie, może wydarzy się coś, co sprawi, że wieczór nie będzie się jej wydawał taką stratą czasu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Thìdley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 169
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 260
http://www.czarodzieje.org/t15846-theodore-thidley
http://www.czarodzieje.org/t15869-theodore-thidley#428720
http://www.czarodzieje.org/t15871-poczta-theo#428756
http://www.czarodzieje.org/t15868-theodore-thidley
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyPon Kwi 16 2018, 23:26

Szczerze Theo nie wiedział co popchnęło go do tego, by stawić się na imprezie, jeszcze bardziej nie wiedział co popchnęło @Caesar T. Fairwyn by poszedł z nim. Nie było to kompletnie w ich stylu. Oni zawsze trzymali się z dala od gromad głośnych, nierzadko upitych ludzi . Mimo to jakimś cudem zjawili się Pubie dość wcześnie, dzięki czemu jeszcze nie było żadnego chaosu, ani bezceremonialnych krzyków. Dzięki Lottce Theo był w stanie nawet pozwolić sobie na dwa losy na loterię. Co prawda nie było w jego interesach pomagać drużynie gryfonów uzbierać na nowy sprzęt do quidditcha, ale wizja nagród była niezmiernie kusząca. Był jednocześnie święcie przekonany, że drużyna niebieskich z nowymi miotłami czy bez da sobie radę dzięki niezaprzeczalnym umiejętnościom. Nie bez powodu byli na pierwszym miejscy w rankingu razem ze ślizgonami. To nimi bardziej powinni się martwić.
-Jak wygram coś fajnego to może się podzielę- mówi cicho Theo do Caesara pokazując dwa niebieskie kartki z losami- Ale jeśli będzie to za bardzo fajne to nawet na to nie licz.
Theodore sam chciałby ominąć barek szerokim łukiem niezainteresowany żadnymi drinkami, napojami czy innymi wariactwami. Jednakże przyjaciel rusza w tamtą stronę, a krukon woli się z nim nie rozdzielać. Kto wie? Może przez te kilka minut nagle w lokum znajdzie się przytłaczająca ilość ludzi, a oni nie będą w stanie się znaleźć przez resztę czasu. Tego bardzo mocno chciałby uniknąć. Podczas gdy Fairwyn zamawiał coś do picia Theo odnalazł błękitnymi tęczówkami dwie znajome mu twarze. Aż dziw, że wcześniej je przeoczył. Szturchnął lekko wyższego chłopaka.
-Nie przeszkodzi ci to jeśli do nich dojdziemy?- pyta z nadzieją wiedząc, że Caesar mimo wszystko może mieć coś przeciwko towarzystwie dziewczyny. Jednakże była to przecież @Marceline Holmes. Krukon nie raz opowiadał mu o swojej najlepszej przyjaciółce z domu, a patrząc na charaktery całej trójki- mogli naprawdę się dogadać. O Holdenie, który nie wiadomo czemu doczepił się do rdzawowłosej wolał nie wspominać sądząc, że może ślizgon nie przepada za jego towarzystwem.
Po kilku minutach ruszyli w ich kierunku, a Theo widząc rozbrajający uśmiech Thatchera, który posłał w jego stronę zarumienił się delikatnie. Jak zwykle przy różowowłosym. Theo wpatrywał się w gryfona chyba trochę za długo o czym prędko się orientuje speszony, gdy Holden krzyżuje z nim wzrok. No i oczywiście zarumienił się jeszcze bardziej. Czemu nie.
-Nie sądziłem, że przychodzisz Marce- rzucił cicho do przyjaciółki bojąc się teraz spojrzeć na Holdena, ale nadal intensywnie czuł jego obecność niedaleko.

Losy- 7,19
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1055
  Liczba postów : 2250
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyPon Kwi 16 2018, 23:54

Nie lubił być przewidywalny; za to samo przewinienie nigdy nie groziła identyczna kara. Gdy raz Leonardo wylał na niego herbatę, skończyło się bójką i złamanym nosem, innym razem po prostu zignorował przypadkowego niezdarę, z pogardą używając chłoszczyścia. A Fire była wyjątkowa, bo otrzymała ze wszystkich możliwości tę najlepszą i najgorszą jednocześnie - jego całkowitą uwagę. Nie mogła zatem oczekiwać, że Ezra wyleje na nią całą gorycz za jednym zamachem. Dla odmiany miał ochotę wtłaczać tę truciznę powoli. W końcu noc była jeszcze bardzo młoda.
Clarke miał marzenia, miał ich bardzo dużo i jakimś dziwnym trafem los bardzo lubił podrzucać mu pod nogi takie małe prezenciki, których zawartość umożliwiała Krukonowi realizację wszystkich celów. Jeżeli Ezra coś sobie zamierzał, to nie było siły, która by go od tego odwiodła. Używanie takich słów przy nim było zatem niebezpieczne.
- Nierealne? Wiesz, co było nierealne jak miałem dziesięć lat? Wchodzenie do kominka, żeby przeniosło cię na drugi koniec miasta. A rok temu? Że pocałuję chłopaka. Ba, nie tylko pocałuję. Realizowanie rzeczy nierealnych to moje hobby - wyznał jej, nieznacznie przekręcając głowę i dalej wbijając w nią uporczywy wzrok, jakby sprawdzał, jak dużą jego dawkę może znieść. I co się stanie, kiedy przekroczy granicę. Podobała mu się jednak jej hardość, pomimo całej tej dziwnej sytuacji.
- Wypróbuj mnie, jeśli chcesz - rzucił, poniekąd w formie wyzwania. Nie zastanawiał się, czy faktycznie ściągnąłby z siebie koszulę tylko po to, aby speszyć Gryfonkę. Być może. A być może tylko blefował cały ten czas. Fire nie była dla niego dziewczyną do podrywania; nie była słodką Puchonką do zbajerowania, nie była Krukonką, z którą mógłby się wymienić inteligentnym flirtem. Była jedynie dobrą, epizodyczną rozrywką. Ale uwielbianą, ponieważ była tak nieprzewidywalna jak on sam. - Pewnie, nigdy nie tracę okazji. To mój fetysz. - Wystarczyło przypomnieć sobie o ostatniej lekcji transmutacji, na której tak chętnie wyrwał się na ochotnika. Cóż, mógł tam skończyć bez odzienia. Czym zatem była jakaś koszula?
Uśmiechnął się, kiwając głową na zgodę, pomimo że chyba oboje zdawali sobie sprawę, że kwestii "ostatniego razu" nie mogli być wcale tacy pewni. Zbyt wiele zależało od przypadku.
- Więc za to, żebyśmy wykorzystali go jak najlepiej - odparł, kiedy szkło zderzyło się z łagodnym dzwonieniem. Napił się swojego pseudo drinka smakującego świeżością, energią i... niesamowitą skłonnością do tańca. O ile chwilę wcześniej był przekonany, że nie znajdzie nic bardziej satysfakcjonującego niż zatrzymanie przy sobie Fire, o tyle teraz wiedział, że potrzebuje porwać ją na parkiet.
- Proste pytanie, muszę rzucać zaklęcia zmieniające wygląd, żebyś miała odwagę ze mną zatańczyć? - Wyciągnął do niej rękę, podobnie  jak na imprezie w mieszkaniu, do niczego jej nie zmuszając. Specjalnie za to uderzył w strunę dumy. Gryfonka przecież niczego się nie bała...

______________________

I can't help it, I don't know how

I guess I'll always be hanging
round with the wrong crowd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin 'Fire' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 937
  Liczba postów : 2982
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyWto Kwi 17 2018, 01:01

Z nieprzewidywalnością była skomplikowana sprawa. Fire bardzo lubiła zaskakiwać sobą i swoimi działanami ludzi - widzieć wyraźnie, że nie tego się spodziewali. Odczytywać, a nawet bawić się zdziwionymi reakcjami. Ale wszystko się zmieniało, gdy to ona padała ofiarą niespodzianek i zwrotów akcji. Za bardzo lubiła kontrolę, a nie sposób ukryć, że Ezry kontrolować się nie dało. Nie umiała go zmusić do tego, żeby wpasował się w jakiś schemat. Nie był podatny na groźby ani sugestie, a prosić Fire nie potrafiła. Mógł okazać się groźniejszy niż Gryfonka miała szansę myśleć.
- Uważaj, zaraz opowiesz mi całą historię swojego życia. - powiedziała chłodno. Ani wspomnienia z mugolskiego dzieciństwa, ani z czasów, kiedy nie odkrył jeszcze, że całowanie (i jak podkreślił, nie tylko) chłopaków nie jest takie złe, nie interesowały Fire. - Bardzo mnie to cieszy, ale widzisz, moje hobby polega na uświadamianiu ludzi, że pewne rzeczy są poza ich zasięgiem...
Odwzajemniła spojrzenie Ezry z lekkim uśmiechem, mając wrażenie, że jej życie zależy od tego czy wytrzyma ten wzrok, czy się pod nim załamie. Jak na razie nie było to aż tak trudne. A co jeśli zaczynała się przyzwyczajać? Cóż, wtedy znalazłby nowy sposób, żeby podnosić Blaithin ciśnienie. Z jednej strony nie mogła powiedzieć, że to lubiła, z drugiej jego zawziętość była intrygująca.
Jeśli chcesz. Fire nie mogła się oprzeć wrażeniu, że to ona była tu ciągle próbką na której Ezra wykonywał dziwne testy. Nie chciała się na to zgadzać, a mimo to ciężko było inaczej... Może jakiś pierwiastek rudowłosej nie mógł się oprzeć jakiemuś pierwiastkowi Clarke'a.
- Poczekaj na lepszą okazję. - stwierdziła w końcu. Musiała nauczyć się, jak nie reagować na takie wyzwania, to ją tylko ciągle wpędzało w kłopoty. Prowokacja na podstawie jej odwagi stawała się monotonna... a mimo to dalej wściekała się, gdy tylko ktoś próbował nazwać ją tchórzem. A taka obelga z ust Ezry była sto razy gorsza.
- Twój fetysz, no świetnie... - wymamrotała, pocierając ramię i przelotnie zastanawiając się, czy jednak nie wziąć nóg za pas. Ona natomiast bardzo nie chciałaby zostać bez ubrań ot tak. Z chęcią wykorzystała chwilę, kiedy @Nessa M. Lanceley uśmiechnęła się do Fire, żeby unieść rękę na przywitanie do kuzynki. Przynajmniej przez moment mogła skupić uwagę na czymś innym, ale i tak powróciła do nieszczęsnego toastu. Wzrok Szkotki wyraźnie mówił Ezrze, że wątpi w dobre zakończenie tego wieczoru. Mało było osób dorównujących jej w pesymizmie. Pierwszy raz zastanowiła się, czemu nie ma tu Leo.
Myślała, że zwinie się ukradkiem do toalety, gdyby tych pląsów naprawdę nie dała rady powstrzymywać, ale najwyraźniej Clarke'a dopadło to samo. Dlatego właśnie Fire raczej unikała drinków z dodatkami na imprezach, bo później musiała tańczyć albo się w kimś kochać, albo do kogoś przytulać, albo jakieś inne przerażające okropieństwa.
- Nie, ale to byłoby przyjemniejsze dla moich oczu. - odparowała i przeżyła małe déjà vu, widząc wyciągniętą rękę Ezry. Zawahała się bardzo wyraźnie, myśląc o tych wszystkich momentach, w których Clarke'a nienawidziła i miała ochotę najzwyczajniej w świecie zamordować.
- Mocno tego pożałuję? - zapytała ciszej, oplatając własnymi palcami dłoń Krukona najdelikatniej i najoszczędniej, jak tylko się dało. Miała wrażenie, że w ogóle nie jest sobą i obwiniała głównie drink, który zmuszał Blaithin do tańczenia... Tyle, że nie umiała tańczyć. I nie znosiła Ezry. Dlaczego życie stawiało Gryfonkę w takich trudnych sytuacjach? I dlaczego dla Clarke'a to wszystko było takie proste?
Postawiła kilka kroków w stronę innych ludzi, automatycznie ciągnąc go za sobą i próbując z całej siły nie myśleć o tym, jakie to żenujące i głupie. Pozostawało liczyć na to, że nie przykują niczyjej uwagi. I cholera, będzie potrzebowała po tym więcej alkoholu. Normalnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Melusine O. Pennifold

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 169
C. szczególne : turban na głowie, piegi na twarzy, płynne ruchy, zwiewne ubrania;
Galeony : 449
  Liczba postów : 456
http://www.czarodzieje.org/t15444-meluisne-pennifold
http://www.czarodzieje.org/t15452-meluzyna#414962
http://www.czarodzieje.org/t15473-meluzyna#415677
http://www.czarodzieje.org/t15446-meluisne-pennifold#414814
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyWto Kwi 17 2018, 14:21

Nic, a nic mnie nie obchodzi jak pójdzie Gryfonom mecz. Mam nadzieję, że przegrają z kretesem i połamią ręce i nogi, jeśli mają grać z Ravkiem, ale to nie jest dzisiaj ważne. Wiem, że mnóstwo ludzi przyjdzie na loterię, szczególnie od czerwonych, a ja muszę z jednym z nich w końcu poważnie porozmawiać. Albo przynajmniej zapytać o męczące mnie pytanie, bo od kilku dni chodzę już niepotrzebnie przejmując się błahymi sprawami. Chociaż wystarczy otworzyć buzię do kogo trzeba i zachować się jak człowiek nie jak dzikus. A ja w końcu jestem dorosłą kobietą, a nie jakąś głupią nastolatką!
Moja sukienka do łydek jest dziś niebieska jak klasyczny dżins, a na niej jak zwykle wiły się egzotyczne, kolorowe wzory. Na głowie mam różowy turban i dobrany do niego kolor ust. Jak dobrze mieć w końcu gładkie usteczka, a nie okropne, suche wargi, na które nie można nałożyć szminki.
Tak dużo ludzi, a ja chcę znaleźć jedną osobę i na dodatek, żeby porozmawiać na poważny temat! Wchodzę do środka i już czujnie kręcę zaturbanioną głową. Zakładam, że to będzie niebywale trudne, ale oto człowiek którego szukam blokuje środek przejścia z głupawym uśmiechem na twarzy.
- Terry! - przekrzykuję tłum i już po chwili docieram do @Terrey Thìdley i łapię Cię za rękaw kurtki. Może się zdziwisz, że jednak mam ochotę na pogawędki z Tobą, chociaż jeszcze niedawno celowałam łokciem w Twój brzuch. Ale przecież jestem zmienna jak ocean. Chociaż... może jesteś zbyt otępiały, by się zdziwić. - Szukałam cię. Słuchaj, chciałam o coś zapytać... O ale najpierw powiedz mi co myślisz - mówię pośpiesznie i pokazuję swoje paznokcie. Ostatnio próbuję magiczny manicure, bo nudzę się czasem w aptece, więc mieszam eliksiry, tworząc różne dziwaczne rzeczy na paznokciach. Dziś pokazuję Ci kolorowe ryby pływające pomiędzy paznokciami.
Marszczę brwi i orientuję się, że nie jesteś zwyczajnie podpity jak na początku założyłam. Podejrzliwie zaglądam Ci w oczy, próbując tam dostrzec jakąkolwiek iskierkę zrozumienia.
- Holden ci coś dał? - pytam zaniepokojona, od razu zwalając winę na Twojego okropnego ziomka. - Chodź, stoisz na środku - mówię i ciągnę Cię za rękaw w kierunku baru i sadzam na stołku, jak niepełnosprawne dziecko. Nie wiem za bardzo co mam zrobić w związku z tym, że jesteś jakiś nieogarnięty, więc sama zamawiam sobie drinka, mając nadzieję, że w końcu Ci przejdzie. W międzyczasie widzę przy barze @Marceline Holmes i macham na przywitanie znajomej. Nie przepycham się do niej, bo obok jest Holden, a obok Holdena pojawia się Theo i nie jestem pewna czy chce mi się patrzeć na festiwal rumieńców brata Terry'ego. Chcę coś pomarudzić Terry'emu, ale nie jestem pewna czy rozmowa z Tobą ma już jakiś głębszy sens.
- Patrz, jesteśmy w takim samym kolorze - zauważam wobec tego niezbyt mądrze i pokazuję na nasze ubrania w kolorze dżinsu. Cóż to przynajmniej konwersacja, która nie wymaga żadnych zdolności intelektualnych. Dostaję swojego drinka i zaczynam go od niechcenia sączyć.

Los: 11
Eliksir: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1163
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyWto Kwi 17 2018, 19:18

Nieświadomość pewnych rzeczy prowadzi do spontanicznych decyzji, tym samym logicznym było, że Marceline zjawiła się w miejscu, gdzie miała odbyć się loteria. Skuszona perspektywą nagrody, bo to był główny argument do zmiany założonych wcześniej planów, które przesunęła o raptem godzinę (może dwie). Niemniej jednak, zatłoczone, głośnie miejsca - nie były odpowiednie dla istoty o tak ogromnym potencjale na introwertyka, stąd pierwsze co zrobiła to podeszła do baru, następnie zamówiła sok i czekała na rozwój wydarzeń. Znajome twarze mijały ją, jednak nie przykuwały na tyle uwagi, by zawracać sobie nimi myśli, aż do momentu, w którym nie dostrzegła młodego gryffona o różowych włosach. Na jego widok uśmiechnęła się nieśmiało, bo nie sądziła, że zapamiętał ją z lekcji, zamienili w końcu tylko parę słów, których nie można było podciągnąć nawet pod pełne frazy.
- Urocza nazwa - powiedziała z pełną powagą, mając nadzieję, że nie znał nazwiska winowajcy i bynajmniej - nie dociekał, kto wyciął mu ten kawał, a raczej dorobił ogon. Dzisiaj pewnie nie powtórzyłaby swojego wyczynu, wszak nie chciała mieć z tego powodu kłopotów, a przecież usunięcie pięknej długiej kity (lub tak jak w przypadku pewnej puchonki - niezbyt atrakcyjnej, "dodatkowej" części ciała) - wcale nie było proste. Wizyta u uzdrowiciela lub pomoc doświadczonego czarodzieja, bo ona sama nie zdziałałaby nic, choć trzeba było przyznać... Tej głupiutkiej - w odczuciu Marce - dziewczynce z transmutacji, należało się. Jak można być ślepym i tak bezczelnym? Na samą myśl krew gotowała się w niej jak w mugolskim czajniku woda! No, Merlinie!
- To sok z dodatkiem sama nie wiem czego, ale jest niesamowicie dobry! - rzuciła z entuzjazmem, zupełnie ignorując fakt, że @Holden A. Thatcher II przełamał barierę. Nie wydawał się na bezczelnego, aroganckiego dupka, który rościłby sobie prawo do wszystkiego, tym samym jedynie blady rumieniec pokrył usiane piegami policzki.
Błękitne tęczówki Holmes utkwione zostały w @Terrey Thìdley, gdy  w tak rozanielonym stanie rozwalił się przy barze i niemal zmiażdżył jej dłoń, która leżała na torebce. Wydawała z siebie jedynie głuche "ekhem-ekhem", a zaraz potem odsunęła się o krok i niemal wpadła na @Theodore Thìdley.
- Och... - jęknęła cicho, a zaraz potem obdarzyła krukona szerokim uśmiechem. Co prawda, nie spodziewała się również, że go tutaj spotka, ale akurat widok Theo cieszył ją jak mało okogo. - Ja też, właściwie... Chyba nie wiem, co tu robię - przyznała otwarcie, a zaraz potem spojrzała na jego towarzysza, choć imienia i nazwiska nie znała. Kojarzyła ślizgona jedynie z onms, ale czy to ważne? Wtedy też jej wzrok przykuła postać @Melusine O. Pennifold, która znalazła się przy gryffonie. Marceline nie odmachała jej jednak, a ledwie posłała cień minimalnego wygięcia warg, który miał być potwierdzeniem nikłej radości, że mogła ją ponownie zobaczyć. Dzieliło ich parę centymetrów, więc... Pewnie wyglądałyby idiotycznie machając sobie przed twarzą, choć alkohol z eliksirami potrafił czynić cuda. - Usiadłabym przy stoliku... Straszny tłok się tutaj robi przy barze... - musiała pomarudzić, ale miała naprawdę ciężki dzień. Liczyła jednak, że ktoś ze zgromadzonych poprze ten pomysł.


Ostatnio zmieniony przez Marceline Holmes dnia Sro Kwi 18 2018, 21:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1379
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2444
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyWto Kwi 17 2018, 19:34

Wiedział, że blondynka była zniecierpliwiona, ale to dla niego nic nie zmieniało. Tym bardziej kusiło go drażnienie jej, wywlekanie tematu tatuażu i dopytywanie, aby tylko nie mogła ustać w miejscu z ekscytacji. Widział błysk w jej oczach i znał go - przecież sam tak kochał tatuaże... Emily nie wiedziała nawet, jak łatwo jego byłoby sprowokować w tej kwestii.
- Mmm, kogoś jeszcze ograłaś w Durnia? - Zainteresował się, obracając szklankę w palcach i rozglądając się z zaciekawieniem. Ciekawie wyglądała ta loteria, a w dodatku zbierało się coraz więcej i więcej ludzi... Mefisto miał dopytać odnośnie nikczemnych planów obdarowanej szczęściem Rowle, ale w tej samej chwili znikąd obok nich pojawił się jakiś Gryfon. Nox stał sobie grzecznie w milczeniu, obserwując ich powitanie i cmokając z dezaprobatą dopiero wtedy, gdy został poklepany po ramieniu. No, śmiał się nie zgodzić, jeśli chodziło o zwycięstwo Gryffindoru. Zaczekał, aż chłopak odejdzie, aby wlepić spojrzenie w Emily. - Trochę z nas zdrajcy - uznał bez cienia żalu w głosie, bo na Slytherinie mu nie zależało. Uniósł szklankę w powitalnym geście dla @Daisy Manese. - To ktoś istotny, czy coś? - Zapytał jeszcze, chociaż nie czuł się niczemu winny, bo to Ślizgonka zagadała do niego. Na pytanie o drinka jedynie wzruszył ramionami, zaraz wyjaśniając krótko, że to jakiś specjał na ten wieczór i nie miał wiele do gadania.
Merlinie, nie był żadnym tancerzem, ale coś w postawie Emily po prostu zachęcało do zaciągnięcia jej na parkiet - podrygiwała tak, jakby tylko na to czekała.
- Chcesz zatańczyć? - Uśmiech na ustach Noxa poszerzył się, dalej tak samo cyniczny i tajemniczy, jak zawsze. Nie wiedział jeszcze, że jego włosy przybrały różową barwę, upodabniając się do gumy balonowej. Stylowo!

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1055
  Liczba postów : 2250
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyWto Kwi 17 2018, 20:16

Nie było tak, że Ezra nie padał ofiarą niespodzianek; powiedziałby, że zdarzało się to nawet częściej niż mogło się wydawać otaczającym go ludziom. Ezra traktował jednak życie jak jedną wielką improwizację teatralną, której najważniejszym celem było sprawienie, aby widownia uwierzyła, że za wszystkim krył się jednak jakiś scenariusz. Nie zawsze mu to wychodziło - nawet zimny i opanowany Clarke czasem tracił rezon. Mimo wszystko takie podejście sprawiało, że było mu łatwiej udawać, że nie jest w pełni człowiekiem z krwi, kości i emocji.
- Uwierz, jesteś ostatnią osobą, z którą podzieliłbym się czymkolwiek istotnym - odparł, przewracając oczami. Biorąc pod uwagę, że Ezra naprawdę nikogo do siebie nie dopuszczał, naiwne byłoby myślenie, że jego słowa mogłyby być znaczące i przebić bańkę tajemniczości.
Być może powinni zdać sobie sprawę, jak dziwnie mogli wyglądać dla otoczenia obdarowując się tak paląco intensywnymi spojrzeniami. To Clarke pierwszy odwrócił wzrok, aby przerwać tę bitwę. Jeszcze kilkakrotnie zahaczył wzrokiem o jej oczy, jakby udowadniał jej, że zrobienie kroku do tyłu nie było związane z poczuciem dyskomfortu. Po prostu zaczynało się to robić trochę niezdrowe.
- Zaczekam - odpowiedział prosto, wzruszając ramionami i nie podejmując dalej tego tematu. Fire musiała wiedzieć, że Ezra miewał momenty, kiedy był naprawdę słowny.
Clarke starał się nie przewidywać przebiegu tej imprezy, ponieważ zbyt wiele mogło pójść nie tak. To, że teraz trochę się przekomarzali i denerwowali się na akceptowalnym poziomie, nie znaczyło, że taki stan rzeczy był trwały. Ezra i Fire tworzyli niepowtarzalną mieszankę, która zawsze była o krok od wybuchnięcia. Z natury jednak nie był pesymistą. Poza tym ciężko było mieć zły humor, kiedy nogi same podrywały się do pląsów.
- Możesz je zamknąć - podpowiedział. Kiedy stał twarzą w twarz z Fire, trudno było nie myśleć o wszystkich tych sytuacjach, kiedy najchętniej pchnąłby ją na ścianę albo wpakował w nią wszystkie możliwe zaklęcia ofensywne. I jeśli Fire sądziła, że ignorowanie złych emocji i uraz, które zawsze gdzieś tam tkwiły z tyłu głowy, nawet jeśli przyćmione, przychodziło Ezrze z łatwością, to była w wielkim błędzie. Ale z tym walczył, starając się skupiać na dobrych rzeczach - na nieufności, którą przejawiała Fire, na kolorze jej włosów w półmroku pubu i na minimalnym dotyku jej palców. Ezra mógł nie lubić Gryfonki, ale dotyk był czymś, czego nigdy nie negował, skądkolwiek by pochodził.
- Będą ci się potem śnić koszmary - zapewnił ją, podążając posłusznie między ludzi, po czym wzmocnił uścisk dłoni i stanowczym gestem przyciągnął ją bliżej siebie, tak by nie mogła mu się wymknąć. Nie przekroczył jednak zbyt drastycznie granicy, a jedynym punktem styczności między nimi wciąż pozostawała dłoń. Ezra nie potrzebował większej zachęty, by jego stopy zaczęły poruszać się zgodnie z rytmem. Wbrew swoim zapewnieniom zaczął bardzo łagodnie, chwytając drugą rękę Fire  i zaczynając od obrotu. - Za pierwszym razem szło nam dobrze, pamiętasz? Głowa do góry i daj się prowadzić - przypomniał jej, zwiększając tempo, żeby odebrać Gryfonce czas na myślenie. Nie potrzebowała tego, kiedy w jej żyłach krążył drink z eliksirem. Wystarczyło się temu nie opierać i właśnie tak postępował Ezra. W jednej chwili dzieliła ich więc odległość ramion, która zaraz potem była minimalizowana tak bardzo, że niemal stykali się klatkami i ostatecznie wieńczona różnymi rodzajami obrotów. Ezra śledził wzrokiem sylwetkę Dearówny, a lekki uśmiech, którego nie potrafił powstrzymać, błądził mu po ustach.

______________________

I can't help it, I don't know how

I guess I'll always be hanging
round with the wrong crowd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 689
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1060
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyWto Kwi 17 2018, 20:24

- Jeszcze nie, ale mam dobre przeczucia - stwierdziła, wygrana z Mefem dostarczyła jej wystarczającą ilość satysfakcji na najbliższy czas. Oczami wyobraźni widziała już ten tatuaż, a chłopak okropnie znęcał się nad nią, wykorzystując to. Nie, żeby to było coś dziwnego. Już po chwili całkowicie straciła zainteresowanie rozmową z Mefem, widząc jak wchodzi Terrey. Uśmiechnęła się, kiedy do nich podszedł i z ogromnym trudem powstrzymywała rumieniec, kiedy pochwalił jej wygląd. Emily nie rozumiała samej siebie, nie była przecież jakoś mocno peszącą się dziewczyną. Z całych sił starała się zachowywać normalnie przy chłopaku i na ogół jej się udawało. Nie wiedziała jednak ile jeszcze będzie w stanie się powstrzymywać, szczególnie, że się przyjaźnili, spędzali ze sobą dużo czasu. Trzymanie tego w sobie było dla niej coraz mniej komfortowe, a że nikomu innemu również (broń merlinie), się nie zwierzała, było to wyjątkowo niewygodne.
- Dziękuje - odpowiedziała od razu. Przewróciła oczami, na następne zdanie. - A rozwalajcie sobie - machnęła ręką, biorąc łyka drinka. Kiwnęła głową, kiedy chłopak powiedział o odejściu do baru, a kiedy odszedł, zerknęła za nim delikatnie. Chyba Terrey uznał, że jest zajęta Mefem, za co Emily miała ochotę udusić znajdującego się obok ślizgona. Niestety musiała ugryźć się mocno w język, bo nie wybaczyłaby sobie, jakby przy Noxie palnęła coś głupiego.
- Istotny - powiedziała jednak od razu, trochę zbyt szybko. Plan na resztę tego wieczoru absolutnie nie obejmował Mefa i nie zamierzała tego zmieniać. Emily nie rozumiała swojej ogromnej ochoty do wyjścia na parkiet. Jęknęła na propozycję Mefa. Coś bardzo powstrzymywało ją przed odmową, ale z drugiej strony naprawdę nie uśmiechało jej się tańczyć na oczach wszystkich. Kompletnie tego nie potrafiła. W dodatku praktycznie od razu po słowach chłopaka zerknęła w stronę baru za gryfonem. Może trochę zbyt długo zaczepiła wzrok w tamtym miejscu. Albo zdecydowanie zbyt długo? W końcu w planach to z nim miała spędzić ten wieczór. Dopiero po chwili zorientowała się, co robi i szybko wróciła wzrokiem w kierunku ślizgona.

______________________

All along
I thought something would go wrong
Didn't you? Walls were up
We never pushed our luck
Like we wanted to


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caesar T. Fairwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192 cm
C. szczególne : Brak dwóch palców, wysoki wzrost, skupiona twarz, zimne spojrzenie, wyraźna nieśmiałość wobec młodych dam.
Galeony : 521
  Liczba postów : 307
http://www.czarodzieje.org/t14590-caesar-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t14620-syn-edgara-szuka-przyjaciol
http://www.czarodzieje.org/t14621-cezarowe-sowki
http://www.czarodzieje.org/t14619-caesar-t-fairwyn#390077
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyWto Kwi 17 2018, 20:36

Do grona najbardziej zabawowych Hogwartczyków nigdy nie należałem; nawet gdy ktoś znajomy organizował imprezę, wolałem zostać w swoim dormitorium lub siedzieć w bibliotece wchłaniając kolejne tomy książek traktujących o różdżkach. Od kiedy wróciłem z Rosji wszystko się zmieniło; miałem spełnić w szkole ostatnie 3 miesiące i nie chciałem zmarnować tego czasu na naukę, bo chociaż ta była bardzo ważna, to może warto było na chwilę przystanąć i odsapnąć — dorosłe życie niosło wiele odpowiedzialności, a X roku nauki powinien być pewnego rodzaju pożegnaniem ze szkołą i typowo, młodzieżowym życiem — no właśnie.
Normalne dla mnie było to, że wezmę ze sobą Theo, rzadko kiedy się rozstawaliśmy i przy okazji każdej imprezy czy większego spotkania w gronie znajomych, szliśmy razem, jako kumple. Ja pilnowałem jego, on pilnował mnie, nawet jeśli nie wlewaliśmy w siebie hektolitrów alkoholu — tak już było, obowiązkiem przyjaciela było dbanie o to, by jego towarzysz się nie zarzygał, nie narobił sobie zbyt wielkiego wstydu (bo mały wstyd nie jest zły) i nie zgubił w drodze do domu.
W loterii brać udziału nie chciałem, nagrody może i kusiły, ale kupując głupiego drinka czułem się, jak zdrajca własnego domu, Slytherinu; poszedłem tam tylko w celach rozrywkowych, a nie po to, by zaopatrywać wroga w sprzęt, bo to by było trochę tak, jakby kupił osobie strzelającej we mnie procą, kamienie do środka.
- Spoko, prawka nie mam, różdżkę sam sobie wystrugam, więc nagrody główne totalnie nie są mi potrzebne. - wzruszyłem ramionami odpowiadając przyjacielowi na jego dość ciekawą deklarację. Z roku na rok coraz bardziej stawał się dla mnie bratem i był jedyną osobą, z którą nie chciałem utracić kontaktu praktycznie do końca życia.
Po zamówieniu drinka i szybkim go wypiciu poczułem się dużo lepiej, napój okazał się super smaczny, a przez myśl przeleciało mi nawet, że może warto będzie się wykosztować i za jakiś czas kupić drugiego.
Nie miałem nic przeciwko temu byśmy dołączyli razem z Theo do jego znajomych, bo może i byłem czasem trochę za bardzo aspołeczny, to wiedziałem, że nie są oni w żadnym stopniu groźni, pewności dodawał mi też wypity chwilę wcześniej alkohol i śmiało mogłem powiedzieć, że dopóki jakaś kobieta nie postanowi usiąść mi na kolanach, zachowam pozory normalności.
Widząc Melusine, Terrego, Holdena i wsze Lanceleyową uśmiechnąłem się przyjaźnie, każdemu z nich mówiąc cześć, by przestawić się niewielkiej krukonce dalej nie miałem odwagi, ale ciągle istniała nadzieja, że może któreś z naszych znajomych postanowi coś w tym kierunku zrobić.

eliksir: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edmund Cormac

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 58
  Liczba postów : 457
http://www.czarodzieje.org/t12605-edmund-cormac#340723
http://www.czarodzieje.org/t12609-relacje-edka#340738
http://www.czarodzieje.org/t12608-azmond
http://www.czarodzieje.org/t12610-edmund-cormac#340742
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyWto Kwi 17 2018, 22:08

Skoro dostał się do drużyny to głupio byłoby się nie pojawić na imprezie, nie? "Pustej klatki" nie miał jeszcze okazji odwiedzić, to tym bardziej sytuacja zachęcała do przyjścia. Wiernego smoka Percy'ego zostawił w klatce w dormitorium, co by nie robić zamieszania. Szczególnie, że zaprosił @Cherry A. R. Eastwood, młodszą koleżankę "po fachu". Nieco się obawiał, że dziewczyna nie odnajdzie się w towarzystwie, spodziewał się śmietanki towarzyskiej z którą lepiej nie rozmawiać. Umówił się z dziewczyną wewnątrz, znając Lysandra zaraz by mu truł dupę co to za pannę tutaj sprowadził. Tak to będzie wyglądało jakby przyszła sama, nie? Zachowanie godne gryfona, nie ma co.
Cormac zjawił się ubrany w niebieską koszulę i ciemne jeansy, nie zamierzał się stroić ale też nie chciał wyglądać jak żul spod sklepu. Rozejrzał się próbując znaleźć strategiczne miejsca, przywitał się ze znajomymi i kupił los na loterii. Teoretycznie wspierał sam siebie, ale motor będący główną nagrodą brzmiał nieźle. Wybrał kupon o numerze 21 i schował go do kieszeni. Następnie wrócił się do wejścia i oparł się o ścianę w oczekiwaniu na towarzyszkę.

Los:21
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finnegan Gilliams

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 15
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 153
Galeony : 263
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 362
http://www.czarodzieje.org/t15453-finnegan-u-g-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t15480-ebin-frindshibs-hir-ddddd#415786
http://www.czarodzieje.org/t15481-jakas-fest-szybka-szkolna-sowa#415787
http://www.czarodzieje.org/t15479-finnegan-u-g-gilliams
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyWto Kwi 17 2018, 22:24

Nie lubiła imprez, a na takich, na których nikogo nie znała i które zdecydowanie nie dotyczyły jej kategorie wiekowe, to już w ogóle nigdy nie chciałaby się pokazać, ale ona bardzo chciała wesprzeć Gryffindor. I może jeszcze dostać coś fajnego w zamian. I tak nie miała planów co zrobić z oszczędnościami, a fajnie by było jakby Ravenclaw dostał na meczu po tyłku.
Weszła do pubu zestrachana, że już na dzień dobry ją wyrzucą, ale nic się nie stało. Początkowo chciała kupić tylko jeden los, ale podsłuchując od innych kupujących jakie rzeczy można tam było ponoć wygrać, poniosły ją emocje i wyrzuciła w losy całe swoje pieniądze. Dobrze, że nie dawno były Święta, bo nie miałaby czym szastać. I tak starczyło jej tylko na dwa, ale na ten drugi zamiast trzydziestu galeonów dała 43. A niech im służy.
Mając już losy, usiadła sobie w jakimś koncie, licząc na to, że nikt nie zwróci na nią uwagi i czekała na wyniki.

Losy: 12 i 24 za 73g łącznie

______________________

Finnegan Uma Gwyneth Gilliams

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cherry A. R. Eastwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : Ok. 160
Galeony : 19
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
  Liczba postów : 502
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyWto Kwi 17 2018, 23:22

Pójście na loterię bez galeona przy duszy nie wydawało się zbyt dobrym pomysłem. Cherry planowała nawet posłać list do mamy o drobne dofinansowanie, ale koniec końców wiedziała, że każdego knuta przeznaczy na swoją własną miotłę - tę, na której skopie tyłki wszystkim Gryfonom, o ile tylko przytrafi jej się okazja. I chociaż początkowo się wahała, tak ostatecznie @Edmund Cormac upewnił ją w przekonaniu, że warto się pojawić; no bo chyba nie każdy dostał zaproszenie od jednego z zawodników gryfońskiej drużyny, nie?
Do pubu udała się odrobinę niepewnie, bo nigdy jej tam nie było - słyszała o nim dobre opinie, więc przynajmniej tyle. Ubrała się w ogromną koszulę najstarszego brata, która spięta paskiem służyła jej za sukienkę, a także wzorzastą kurtkę innego brata. I tylko wysokie buty na obcasie były w pełni jej, ale chyba nikogo to już nie dziwiło... Podobnie jak fakt, że z prawego kozaka wystawała końcówka różdżki. Cherry weszła do pubu, zanim ogarnęły ją pierwsze wątpliwości; wysoki kucyk bujał się jeszcze, gdy czujnym (i tylko trochę speszonym) wzrokiem przemknęła po wnętrzu. Przełknęła z trudem ślinę, spoglądając na spore zbiorowisko ludzi, pośród których ona stała zupełnie sama i...
- Edmund! - Ucieszyła się, doskakując do chłopaka i pozwalając sobie na szczery, szeroki uśmiech przepełniony ulgą. - I co, jak idzie? Dużo już uzbieraliście? - Zainteresowała się, zakładając za ucho krótszy kosmyk włosów, który wymknął się z upięcia. Teraz, kiedy stała już z kimś, mogła o wiele spokojniej ogarnąć pomieszczenie spojrzeniem, odbierając wszystko znacznie przychylniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Holden A. Thatcher II

Nieokreślony
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175
C. szczególne : anorektycznie chudy, ma kilka tatuaży i kolczyków
Galeony : 102
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 977
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptySro Kwi 18 2018, 17:50

Rudowłosa Krukonka uśmiecha się do mnie niewinnie, a ja cieszę się w duchu, że mnie nie odtrąca i nie ucieka przede mną. Nie chcę jej straszyć; po prostu czasem nie panuję nad odruchami, a jest tak sympatyczna, że nie sposób jej nie przytulić na powitanie. Nie wydaje się jednak zbyt śmiała, dlatego mam nadzieję, że moja paplanina w jakiś sposób jej nie urazi.
- Mugole określili tak czarownicę, o której wspominają w jednej z baśni – tłumaczę jej, bo znam te historie od babci, która uczyła niegdyś literatury w mugolskiej szkole. - Była wybitna z transmutacji i zmieniała dynie w karoce, a myszy w ludzi, a widziałem, że ty dobrze sobie radzisz, stąd to porównanie.
Nieszczęsna lekcja u Bergmanna. Nadal czuję się nieswojo z tym, że pozwoliłem się sprowokować tej smarkuli Wykeham. Ostatnio jednak co rusz obiecuję sobie, że będę się zachowywał na lekcjach i póki co jakoś sobie z tym radzę. Ilość szlabanów jednak mnie przytłacza, dlatego tym bardziej cieszy mnie to, że mogę gdzieś wyjść poza zamkiem czy pracą. Loteria jakby nie patrzeć jest wsparciem dla mojego domu, więc przykro byłoby, gdybym został zawieszony na tyle, by nie móc w tym uczestniczyć. Zakrzewski powinien docenić, że oddaję mu swoje ostatnie pieniądze, nawet jeśli zachowuję się jak gówniarz, przewalając cenne galeony na jakieś gadżety. Najwyżej potem będę się z tym gryzł.
- W takim razie smacznego – stwierdzam, zastanawiając się, co też mogli dorzucić jej do tego soku i mam nadzieję, że nie jest to coś groźnego albo durnego, jak na przykład amortencja. Przy okazji odsuwam się nieco od niej, dając jej swobodę, bo uświadamiam sobie, że przecież naprawdę może czuć się nieswojo, skoro jestem jej praktycznie obcy. Poza tym w zasięgu mojego wzroku pojawia się @Terrey Thìdley, a nie chcę narażać jej na durne pytania mojego kumpla. Gdy ten drze się do mnie, że stawia mi drinka, unoszę kciuki w górę, zadowolony, że przynajmniej napiję się za darmo. I tak jest mi to dłużny za to, jak się naharowałem przy jego zadaniu z eliksirów, które i tak na niewiele się zdało, bo nadal nie ma zielonego pojęcia, jak wygląda asfodelus. Nie wiem, jak on sobie poradzi w życiu, jeśli się nie ogarnie z tą swoją hipnozą na tyle, żeby inni robili wszystko za niego (i mam nadzieję, że będę wtedy gdzieś daleko, bo nie mam zamiaru być osłem).
Obserwuję, jak Thìdley idzie do baru i kupuje mi jakiegoś losowego drinka i jednocześnie uważam, by w tym tłumie nie zniknęła mi gdzieś Marcelina. Jest drobna, strasznie nieśmiała i niezwykle narażona na popchnięcia lub zaczepki kretynów, więc wmawiam sobie rolę jej ochroniarza, bo – w przeciwieństwie do Fire – ona raczej nikomu nie dowali jakąś klątwą za przydeptanie jej nogi. Odbieram szklankę od kumpla i dziękuję mu, ale ten zaraz po napiciu się zaczyna trochę świrować i przejmuje go @Melusine O. Pennifold, którą staram się za wszelką cenę ignorować. Nie jest to jednak łatwe, zważywszy na to, że stoję na tyle blisko, że słyszę jej słowa.
- Nic mu nie dawałem – mówię do niej głośno, by usłyszała mnie w tym harmidrze. - Sam sobie wybrał, to teraz niech cierpi.
Nie jestem najlepszym ziomem, ale mam świadomość, że Terrey trafia w dobre ręce i nie muszę się o niego martwić. W innym wypadku pewnie sam odciągnąłbym go gdzieś na bok i przeczekał z nim, żeby mu minęła ta zamulająca głupawka.
Dostrzegam wchodzących Thidleya i Fairwyna, ale ci zmierzają w kierunku Zakrzewskiego i jego numerków, więc póki co skupiam się na rudowłosej koleżance, której wciąż nie spytałem o imię, bo określanie jej Wróżką Chrzestną zbyt mocno mi się podoba.
- Chyba boję się to pić – mówię do niej, wciąż trzymając w ręku drinka od Terry'ego. A co, jeśli mnie też spotka to samo, co i jego? Mimo wszystko alkohol ma inną barwę, pachnie całkiem zachęcająco i może bym zaryzykował, gdyby @Theodore Thìdley i @Caesar T. Fairwyn nie zaczęli iść w naszą stronę.
Uśmiecham się szeroko do tego pierwszego, bo serio cieszę się, że znów na siebie wpadamy, ale ten odwraca się speszony. Gdybym nie kumplował się z Calumem, pomyślałbym, że wszyscy Krukoni są tacy nieśmiali. No ale co ja zrobię?
- Dotrzymujesz mi towarzystwa wśród bandy dziwaków – zwracam się do rudowłosej, omiatając przy tym ręką resztę sali i towarzystwo, które nie zwraca na nas uwagi. - Cześć, Theo – mówię jeszcze do chłopaka, bo wydaje się mnie ignorować, co trochę mnie dziwi. - Caesar – dodaję i kiwam głową do wężowatego olbrzyma, przy którym cała nasza trójka wygląda jak dzieci na wycieczce z ojcem.
Przyglądam się Thidleyowi, ale ten uparcie zwraca uwagę tylko na Marcelinę, więc ostatecznie wzruszam ramionami i wypijam prezent od jego młodszego brata. Robię to niemal automatycznie, bo po prostu trzymam coś w ręku i muszę się tego pozbyć, choć jeszcze chwilę temu zastanawiałem się, czy aby na pewno chcę ryzykować. Napój jest trochę cierpki i nawet nie czuję, żeby mnie kopnął do momentu, aż okazuje się, że chyba tracę poczucie perspektywy, bo dotąd równy ze mną Theo nagle staje się niższy. Patrzę więc w dół z nadzieją, że może jednak nagle urosłem i zmieszczę się w średniej wzrostu brytyjskiego czarodzieja, która wynosi prawie metr dziewięćdziesiąt.
- Ej, ja latam – zauważam ze zdziwieniem, choć trochę mi smutno, że to jednak nie moje nogi się wydłużyły. Zaraz jednak zaczynam się śmiać jak głupi i udawać, że tańczę w powietrzu, bo strasznie mnie to jara. Patrzę na twarze moich znajomych, by sprawdzić ich reakcje i okazuje się, że pomimo tego jakże cudownego wypadku Fairwyn nadal jest wyższy. - A mama mi mówiła, że jak będę pił mleko, to urosnę. Dawali ci je zamiast wody? – pytam Ślizgona, nim zdołam ugryźć się w język, bo chyba nie powinienem walić takich głupot. Ale właściwie czym ja się przejmuję? Po takim czasie powinni się przyzwyczaić, że nie zawsze mówię z sensem.
- Ja mogę stąd co najwyżej odlecieć – przyznaję, choć propozycja Krukonki bardzo mi się podoba. - Pomożecie mi?
Nigdy nie sądziłem, że przyda mi się poruszanie się niczym duch. Gdybym się jednak przykładał do wróżbiarstwa, wiedziałbym, że warto zapytać Ellery'ego jak to jest być duchem. W tym wypadku jednak nie wiem, jak ruszyć do przodu, bo o ile kręcenie się w miejscu wychodzi mi wybitnie, tak stawianie kroków w powietrzu niekoniecznie, bo przechylam się na boki.

drink od Terry'ego: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Terrey Thìdley

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 153
Dodatkowo : Hipnoza, prefekt fabularny
  Liczba postów : 214
http://www.czarodzieje.org/t15475-terrey-balfour-thidley#415699
http://www.czarodzieje.org/t15609-czasem-cie-zahipnotyzuje#420464
http://www.czarodzieje.org/t15608-hypnos#420458
http://www.czarodzieje.org/t15476-terrey-thidley
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Administrator




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptySro Kwi 18 2018, 22:53

Delikatne, kobiece dłonie łapią mnie za rękawy szerokiej kurtki, gdy opuszczam okowy świata snu na jawie. Ociężale wracam do rzeczywistości, w połowie widząc stojącą przede mną Meluzynę, a w połowie szumiące liście za oknem mojego wyimaginowanego domu. Patrzę na jej paznokcie i nie wiem, czy jeszcze widzę spadające z drzew owoce, czy już wzorki na paznokciach. Gładzę jej dłonie, dotykając błyszczącej płytki, jakbym uchwycić chciał ruchome elementy. Mam przy tym nadal rozanieloną minę, więc Krukonka może śmiało strzelać, że muszą mi się podobać.
Siadamy przy barze, a ja czuję się znacznie stabilniej mając pod nogami stołek, bo droga do tego miejsca szła mi wyjątkowo leniwie. Kręcę się trochę na boki, okręcając na krzesełku, gdy czuję, że świadomość do mnie trochę bardziej wraca, kiedy nie próbuję dalej pić przeklętego trunku.
- Uważaj na te drinki! - Mówię, ale znacznie za późno, bo Melu już sięga po swój napój, który na szczęście ma nieco inne skutki niż ten, który sam otrzymałem. Pogrążanie się w snach na jawie było bardzo przyjemne, ale okropnie kłopotliwe, gdy chciało się na tej imprezie zrobić tak wiele. Może nie powinienem jej w sumie ostrzegać? Holdenowy drink dawał świetny efekt, aż przekląłem, że nie podmieniłem drinków tylko połasiłem się na ten o ładniejszym kolorze.
- Zapytać? - Nie bije mnie, jest lepiej niż na ostatnich lekcjach, a wciąż nie wiem, czemu wtedy była taka obrażona. - Jasne, pogadajmy! - mówię to mniej więcej w chwili, gdy przychodzi do nas tłum ludzi. Bo nagle obok są wszyscy łącznie z moim bratem, czy Ceasarem (witam się z nimi, gdy po chwili dopiero do mnie dociera, że są obok). A do tego jeszcze wreszcie zauważam, że dziewczyna, na której ręce wcześniej wygodnie się oparłem (ale to wina tego, że znów zacząłem śnić na jawie, tym razem o miniaturowych syrenach przyczepionych do moich palców i ostro ich gryzących), gwałtownie się spode mnie wyswobadza. W efekcie rozbudziłem się, podnosząc dłonie do góry i wypowiadając nieme "sorki", na znak mego poddaństwa, jak i tego, że ja tu nic nie ogarniam.
- A już myślałem, że celowo okupujemy to miejsce, żeby nikogo innego nie dopuścić do wodopoju alkoholowego - mówię komentując naszą zbieraninę przyklejoną do baru, jakbyśmy pierwszy raz zostali wypuszczeni do miejsca, gdzie pan nalewa różne płyny do szklaneczek, na co możemy patrzeć. Niczym wycieczka dzieci do czarodziejskiej restauracji ze szklaną szybą ukazującą pracę kuchni. Wyciągam rękę by jednym palcem dźgnąć Holdena w żebra i sprawdzić, czy za sprawą tego niewinnego ruchu odleci pięć metrów dalej, nie potrafiąc skoordynować swojego latania. Swoją drogą takie unoszenie się musi być dość ciężkie. Ale robię to trochę w zazdrości, że ma taki fajny eliksir.
- Zrobisz mi takie w ściągi, które będą się pojawiać jak profesor nie patrzy? - Pytam nagle Meluzynę, podnosząc dłonie do góry i pokazując jej swoje krótkie paznokcie. Skoro potrafi sprawić, żeby ryby się ruszały, to może też, żeby ściągi znikały? Ja to jednak mam łeb na karku (gdybym tylko tyle samo czasu, co poświęcam na kombinowanie, po prostu przeznaczał na nauczenie się paru rzeczy...)!
Gdzieś w tłumie wypatruję Emily, która rusza się nieopodal parkietu. Przywołuję ją ręką i schodzę ze swojego wygodnego miejsca, bo i tak mamy iść szukać stolika. Byłem tu z nią umówiony, więc choć może być zajęta nowym chłopakiem, to wypada mi zapytać, co właściwie chce robić.
- Em, idziesz z nami? - Wołam, ale potem przepycham się przez salę, żeby znaleźć się trochę bliżej Ślizgonów. W sumie nie wiem, co ona teraz planuje, więc postanawiam sprytnie wypytać i najwyżej szybko ewakuować się na siedzenie, które cała nasza grupka wybiera, jeśli tylko da mi do zrozumienia, że zostaje z wytatuowanym. - Idziemy zająć stolik, chodźcie z nami jak chcecie - mówię do nich, wskazując na resztę grupy. Nie wiem, czy się wzajemnie znają. Dla mnie to oczywiście żaden problem. Tak patrzę w te stoliki, że znów mnie łapie podrinkowy sen na jawie. Co za dramatyczne otępienie, dobrze, że chociaż tak przyjemne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 438
Dodatkowo : Prefekt Naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1738
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyCzw Kwi 19 2018, 00:50

Obserwowała całą tę zbieraninę osobowości. Fascynujące jak różni mogą być ludzie! Uwielbiała się temu przyglądać, czasem też wykorzystywać. Pełne emocji twarze, rozczarowane spojrzenia i odważne gesty w stronę drugiej osoby- bez towarzystwa alkoholu nie były tak często wykonywane, jak dzisiejszego wieczora. Przerażające, że prawdzie lico, na co dzień skryte pod bezosobową, szarą maską, potrafił odsłonić właśnie alkohol. Ludzkie twarze przewijały się w tłumie, salwy śmiechu dochodziły jej uszu, a zapach alkoholu wymieszanego z perfumami uderzał w nozdrza. W lokalu było ciepło, duszno i mimo odkrytych ramion czy krótszej sukienki wcale nie czuła się lepiej. Może powietrze wypełniała rosnąca ekscytacja i pożądanie, te bezzapachowe i niewidoczne dla oczu esencje będące często tylko ukrytym, cichym instynktem w sercu? Schowanym pod rumieńcem nieśmiałości, czego ruda kompletnie nie potrafiła pojąć. Życie było krótkie i wychodziła z założenia, że jakiekolwiek ograniczanie się pozbawione było sensu. Posłała witającemu się z nią ślizgonowi zadziorny uśmieszek, zdziwiona obecnością jego, jak i krukona na tłumnym wydarzeniu towarzyskim. Pomimo pierwotnej chęci skosztowania trunku, odstawiła kielich na blat i posłała Daisy lekki uśmiech, zachęcając ją gestem dłoni, by poderwała się i poszła na parkiet. Miała chęć dzikich pląsów wymalowaną na twarzy i każdy był w stanie to zauważyć. Westchnęła przeciągle, kolejny raz pytając siebie: co ona tu robi?
Zgrabnym ruchem wstała ze stołka, poprawiając sukienkę i odgarniając burzę rudych, naturalnie wijących się włosów na plecy. Odwiesiła wadzący jej płaszcz, torebkę przewieszając przez ramię. Orzechowe ślepia powędrowały w stronę znajomych, a ona zabierając swojego drinka — za nimi. Co jej szkodziło? Mogła iść do dormitorium i spędzić romantyczny wieczór ze skrzypcami, a jednak perspektywa odrobiny szaleństwa wydawała się jej wyjątkowo kusząca. Stanęła przy najbliższej swojemu sercu grupce, posyłając im charakterystyczny dla siebie uśmieszek i zawieszając następnie spojrzenie na unoszącym się w powietrzu gryfonie. A jak niby on się tam znalazł? Niczym nowym było dla niej, że akurat @Holden A. Thatcher II będzie główną atrakcją wieczoru. Taki był jego urok osobisty, że gdzie się pojawiał, to wzbudzał sensację. Czy była to lekcja i ogon, czy zwykłe picie w barze po zajęciach. Nessa wiedziała, że gdzieś pod maską szkolnego pajacyka kryło się bogate i ciekawe wnętrze, bo osoba bezbarwna nie byłaby w stanie obdarzać innych tak szerokim uśmiechem, jakim potrafił Thatcher.

- Nie wiedziałam, że lemury latają, skarbie. Podoba Ci się? - zaczęła z rozbawieniem, przesuwając się bliżej baru, aby przypadkiem nie dostać kolanem czy łokciem. Wolała nie ryzykować krótkiego działania napoju i dostania się pod spadające cielsko chłopaka. Następnie posłała przeciągłe spojrzenie @Theodore Thìdley , przekręcając głowę nieco na bok i opierając jedną z dłoni na biodrze.- Widzę, że ruszyłeś na dzikie łowy po zalotnej konwersacji na zielarstwie? Jestem pewna, że swoim urokiem osobistym zapunktowałeś u Pani Profesor. Jestem pod wrażeniem, nie znałam Cię od tej strony złotko!
Dodała w jego kierunku, puszczając mu oczko i mimowolnie zerkając na unoszącego się nieco nad ziemią Holdena. Mogłaby przysiąść, że jej niewysypiający się przyjaciel różowiutko reaguje na gryfona, a tu proszę... Tak zgrabnie mu szło z kobietą, że już sama nie wiedziała czy to nie kwestia onieśmielającej osobowości studenta. Tyle poświęcenia dla kilku fasolek! Nic dziwnego, że się udało. Thìdley był przystojnym młodzieńcem i miał ogromne pokłady uroku osobistego. Ness zawsze miała ochotę go przytulać przez te jego nieporadną, rumieniącą się buźkę. Z zamyślenia wyrwała ją znajoma twarz krukonki, z którą miała okazję być na zajęciach. @Marceline Holmes zrobiła na ślizgonce naprawdę dobre wrażenie, wiec nie mogła się nie przywitać i z nią. Posłała jej serdeczny uśmiech, przyglądając się jej dość bezpośrednio. Była naprawdę zgrabnym i uroczym dziewczęciem!
- Jest i moja ulubiona optymistka. Kochanie, nie bądź taka spięta. Masz, napij się.- zaczęła, wysuwając w jej stronę rękę, w której trzymała swojego kolorowego, nietkniętego drinka od Daisy. Nie była fanką picia, nie lubiła tracić kontroli, a w stanie upojenia była jeszcze bardziej nieprzewidywalna niż normalnie. Ktoś mógłby tego nie przeżyć.  Ruda skrzyżowała ręce pod biustem. - Nie przedstawiałam się. Lanceley Nessa.
Dodała jeszcze, opierając się biodrami o stojący za plecami bar. Nie pamiętała, kiedy ostatnio miała styczność z tyloma osobami! Nie była też dobra w nawiązywaniu dłuższych konwersacji, więc nie robiła tego na siłę. Wszystko miało wyjść naturalnie w jakiś magiczny sposób. Musiało. Wredne stworzenie radziło sobie jednak odrobinę lepiej społecznie, mimo otaczających ją negatywnych opinii, niż wysoki, stojący obok chłopak. Spojrzenie orzechowych powędrowało w stronę @Caesar T. Fairwyn . Po ostatnich zajęciach nie bardzo był w humorze, dodatkowo nie wydawał się zachwycony jej towarzystwem, jednak ruda zwyczajnie nie potrafiła się oprzeć i się od niego odczepić. Był zbyt uroczo denerwującą się istotą! Posłała mu uśmieszek, nadal zaskoczona obecnością węża na całej tej loterii. Theo miał na niego naprawdę dobry wpływ. Szkoda, że jej misterny plan działał tak ślamazarnie.
- Oh Caesar, jak ja się cieszę, że Cię widzę! Stęskniłaaam się. Dawno razem nie piliśmy. Tak, wiem. Ty się mniej cieszysz. I tak wiem mam dać Ci spokój. - rzuciła z teatralnym westchnięciem, odwracając wzrok w stronę @Emily Rowle, do której puściła oczko i krótki uśmieszek. Były z jednego domu, miały okazję kilka razy rozmawiać i o dziwo —  jedna nie zabiła drugiej. Był to więc sukces, relacja uznana za pozytywną. Siedziała niedaleko ze ślizgonem, którego Lanceley znała z widzenia. Ruda objęła ramiona dłońmi, mimo wszystko czując się nieco nieswojo. Może dlatego nie mogła molestować Fairwyn'a tak otwarcie, jak miała to w zwyczaju? Niemniej jednak spojrzenie powróciło na lewitującego troszkę nad podłogą gryfona. - Nie powinniśmy go ściągnąć, czy coś? Jeszcze biedactwo złapie lęk wysokości albo wyląduje z twarzą na biuście jakieś niewiasty, bo niby się poślizgnie od nagłego powrotu do kontaktu z ziemią.
Dodała żartobliwie, odbijając się biodrami od blatu i ruszając wolno za pozostałymi w stronę stolika, który obrał im za cel @Terrey Thìdley. Westchnęła bezgłośnie, wlepiając spojrzenie gdzieś w przestrzeń przed sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Heikkonen

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2211
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 968
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyCzw Kwi 19 2018, 12:24

Siedziała w swoim pokoju patrząc się na swoje miotły, nawet nie wiedziała jak to w końcu wyszło, że latanie stało się jej życiem, a Quidditch wygrał z innymi sportami z którymi zetknęła się w swoim życiu. To chyba wszystko przez to, że zrobiła całkiem niezłą karierę w szkolnej drużynie, gdyby nie szło jej tak dobrze pewnie zajęła by się czymś innym. Teraz gdy była już dorosła i grała w drużynie narodowej wciąż interesowała się rozgrywkami w Hogwarcie, choć niekoniecznie kibicowała zgodnie ze swoim dawnym domem. Już od jakiegoś czasu jej uwagę przykuła drużyna Gryffindoru. Nie miala nic do Gryfonów, w końcu jej najlepsza przyjaciółka należała do właśnie tego domu, cóż, nie była typowym Ślizgonem.
Słyszała, że szykuje się jakaś impreza, na której będą zbierać na team Gryfów, z tego co pamiętała to czegoś takiego jeszcze nie było. Uznała to za dość ciekawy pomysł na wsparcie graczy, zazwyczaj każdy miał swój własny, zakupiony przez siebie sprzęt, a tak można było pomóc tym, którzy nie mieli na niego pieniędzy za to mieli talent. Prawdę mówiąc ona sama wygrywała swój na loteriach, po prostu jej się poszczęściło. Aktualnie używała tylko jednej miotły - Nimbusa 2015, ale miała jeszcze dwie inne, poza tym miała też pieniądze. Czyż to nie idealna okazja na okazanie wsparcia? Ubrała się mając w głowie plan, zdecydowała już co zrobi i nie zamierzała się wycofywać. Wzięła Błyskawicę oraz trochę pieniędzy po czym ruszyła do pubu, w którym miała odbyć się zbiórka. Galeony schowała do taktycznego pudełka, aby nie nic im się nie stało po drodze. Obładowana fantami otworzyła sobie drzwi łokciem, w tej chwili interesowało ją jedynie odnalezienie kapitana drużyny. Wiedziała mniej więcej jak wygląda tak więc szukanie nie trwało zbyt długo, podeszła do @Lysander S. Zakrzewski - Hej, to ty jesteś kapitanem Gryfonów prawda? - zapytała jedynie po to, aby jakoś do niego zagadać - To dla drużyny - dodała wręczając mu zapakowaną miotłę i pudełko z tysiącem galenonów - Mam nadzieję, że to pomoże wam wygrać najbliższy mecz i nie tylko - uśmiechnęła się lekko, wiedząc, że to całkiem możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Melusine O. Pennifold

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 169
C. szczególne : turban na głowie, piegi na twarzy, płynne ruchy, zwiewne ubrania;
Galeony : 449
  Liczba postów : 456
http://www.czarodzieje.org/t15444-meluisne-pennifold
http://www.czarodzieje.org/t15452-meluzyna#414962
http://www.czarodzieje.org/t15473-meluzyna#415677
http://www.czarodzieje.org/t15446-meluisne-pennifold#414814
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyCzw Kwi 19 2018, 13:37

Miałam wrażenie, że wszystko brawurowo rozegrałam, ale okazało się, że wcale tak nie było. Bo nagle okazało się, że duża odległość od innych kiedy mówię coś do Terry'ego, to tylko pozory i w rzeczywistości wszyscy są obok. Nawet Holden słyszy jak obarczam go winą o dziwne zachowanie przyjaciela.
- Och, wybacz, że mogłam tak pomyśleć, to niedorzeczne z mojej strony - krzyczę do ucha różowowłosego z pełną ironią, ze zmarszczonymi brwiami. Prowadzę Thìdley'a do baru i uwaga, udało się, z powrotem zyskał świadomość. Jednak znowu przeceniłam swoją orientację w przestrzeni, bo okazało się, że wybrałam miejsce obok każdego naszego znajomego. Mam wrażenie, że ostatnio bardziej lub mnie przypadkowo, nieustannie nasze drogi się jakoś łączą. Riley i Mia ostatnio zagubili się w szkolnych korytarzach, więc ja i Terry powoli zastępujemy ich sobie jakąś nową. Na dodatek taką, która pozornie kompletnie do siebie nie pasuje. Od nieśmiałej Marceliny, Cezara, czy Theo, przez czasem zgryźliwą Nessę, aż po dwójkę wiecznie próbujących zwrócić na siebie uwagę Gryfonów. Naprawdę, dziwna paczka na wspólne poszukiwania naprawdę dużego stolika, ale pomysł Marcelinki okazał się być strzałem w dziesiątkę i wszyscy zgodnie ruszyli się z miejsca, podążając posłusznie za po paru wymienionych wspólnych zdaniach, biegnącym już gdzieś Terrym.
- Mogę spróbować - mówię do Terry'ego z zastanowieniem, dotykając jego krótkich paznokci. - Tylko nie wiem czy czas spędzony na robieniu ich, nie będzie dłuższy od faktycznej nauki - krzyczę jeszcze w harmidrze, zanim biegnie szukać stolika. Ja też ruszam się z miejsca i po drodze mijam lewitującego @Holden A. Thatcher II, witam się krótko z @Nessa M. Lanceley, która sprytnie zauważa, że nie wypada tak zostawiać chłopca.
- No chodźcie - mówię i przez chwilę się waham, bo na pewno chłopcy pomogą Holdenowi, ale z czystej ciekawości łapię Cię delikatnie za nadgarstek i lekko ciągnę. Okazuje się, że prowadzenie kogoś, kto zapomniał o grawitacji jest bardzo proste, więc uprzejmie ciągnę Cię do stolika. Uznajmy, że skoro chcąc nie chcąc spędzamy tyle czasu razem, muszę się przyzwyczaić do Twojej irytującej obecności. - Theo, weź pilnuj jego tyłu - mówię i prezentuję mu wolną ręką, że powinien popychać unoszącą się pupę Holdena. Oczywiście nie dotykam Gryfona, bez przesady, wszystko pokazuję niewerbalnie. Uśmiecham się do Theo uprzejmie, po tej jakże niewinnej instrukcji. Nie wiem czy już ktoś mu zwrócił uwagę i dokuczył, że jego buzia raz po raz jest koloru włosów Thatchera, kiedy ten tylko na niego patrzy. Na nieszczęście dla Thìdley'a, mam pewną wiedzę i na dodatek bardzo sprawnie działające oczy. Zatrzymuję się przy Terrym, który po drodze zaczepia swoją młodszą koleżankę. Mam nadzieję, że Theo zabezpiecza tyły lewitującego Gryfona i nie wpadł na niego, kiedy gwałtownie nas stopuję.
- Ej, weź mnie znajdź potem, ok? - pytam Terry'ego i przerywam mu w ostatniej chwili picie tego drinka, żeby zrozumiał co mówię, zanim zacznie znowu stać bez sensu na środku baru. Nie komentuje faktu, że mógłby znaleźć sobie coś innego do drinkowania, żeby nie sprawiać problemów innym, ale pewnie i on i Holden właśnie bardzo chcą nam sprawiać problemy. Widzę już mijającą nas @Marceline Holmes, którą szybko pyrgam w biodro.
- Marc? To Ceasar, pamiętasz go? - pytam nagle drobnej Krukonki i pukam w ramię wielkiego Ślizgona przed nami, żeby się odwrócił na chwilkę. W momencie kiedy to robię, równocześnie popijam drinka. Już wcześniej miałam ochoty na pląsy, ale teraz nie mogę tego powstrzymać.
- O nie. Tylko Gryffindor mógł wymyślić takie idiotyczne drinki - mówię, kiedy orientuję się, że to nie z własnej woli chcę machać kończynami. Wciskam do rąk Marceliny swojego drinka i zanim się orientuję, już idę tańczyć.
Niestety nie puszczam nadgarstka Holdena, więc ciągnę Cię za sobą i łapię za ramię, drugą ręką, w jakiejś pokracznej wizji tańczącej pary, pląsając dziko nogami. I swoimi i Twoimi, uderzając Tobą przeciskających się obok ludzi. Zdaję sobie sprawę, że powinnam Cię puścić, żeby przestać sprawiać zagrożenie dla dosłownie wszystkich wokół, Twoją niewielką postacią, ale boję się, że jak Cię puszczę to zacznę tutaj tańczyć jak dzikus i nikt mnie nie powstrzyma, ani nie przytrzyma, nawet jeśli upadnę. Po chwili opanowuję się w końcu i zmęczona ale lekko podekscytowana, przysuwam na chwilę do siebie Twoje ucho.
- Powinniśmy wymieszać nasze drinki! - stwierdzam podniecona, a potem robi mi się trochę głupio, bo przecież wymieniłam właśnie z Tobą zdanie bez żadnej ironii, czy zgryźliwości. Na szczęście nasze miejsce jest tuż obok więc walam się szybko na jedno z miejsc, a Ciebie odstawiam gdzieś obok naszego stolika, dopóki nie przejdzie Ci działanie eliksiru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Harriette Wykeham

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168
C. szczególne : za duży, powyciągany wełniany sweter na grzbiecie, łańcuszek z obrączką na szyi
Galeony : 1296
Dodatkowo : pałkarz Gryffu
  Liczba postów : 1936
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyPią Kwi 20 2018, 09:52

Przyszła na imprezę, kiedy ta na dobre się już kręciła. Wpadła sobie jeszcze przy okazji do domu i przy okazji wyciągnęła od szanownego doktora Wykehama trochę pieniędzy na szczytny cel wsparcia druźymy Gryffindoru. Jeżeli w ogóle zostały jeszcze jakieś losy i wylosuje jakiś kijowy, to moźe mu go nawet odda.
- Czołem, kapitanie - przywitała się z Lysandrem, gdy już go znalazła - Są jeszcze jakieś losy? - dziwilo ją trochę, że zostało ich aż tyle, ale jie odstraszyła - Bierę wszystkie! - zakrzyknęł wrzucając do improwizowanej kasy 210 galeonów - Wpadnie mi w tym miesiącu tezecie stypesndium - wyjasniła przyjacielowi swoją hojność z uśmiechem.

/biedacki post, bo piszę na konfie.
Nr na loterii pozostałe

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 171
C. szczególne : Bardzo chuda sylwetka
Galeony : 2676
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 2608
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyPią Kwi 20 2018, 20:40

Przyszłam tutaj tylko i wyłącznie, żeby szpiegowac - nie zamierzałam wydać złamanego knuta na wsparcie Gryfonów. Ubrana w taki sposób, że przypominałam milion galeonów wybrałam się do Pustej Klaty, by już po kilku minutach minutach zauważyć dwie zatrważające rzeczy - po pierwsze na imprezę przybyło mnóstwo ślizgonów, którzy nie widzieli potrzeby alienacji od wroga, po drugie - gryfoni radzili sobie zdecydowanie za dobrze, bo gdy weszłam do klubu wszystkie losy były już wyprzedane. Lekko się zirytowałam i byłam gotowa niemal od razu wyjść z pubu, gdy nagle go dostrzegłam.
@Mefistofeles E. A. Nox stał otoczony wianuszkiem osób, które zapewne znałam, ale w tym konkretnym momencie miałam definitywnie w dupie. Nie miałam pojęcia co się ze mną działo, ale w tej chwili Mefisto działał na mnie jak magnes. Nie miałam wyboru - musiałam do niego podejść, bo targające mną pożądanie było silniejsze niż logiczne myślenie i świadomość, że poza rzadkimi, dziwnymi momentami Nox nigdy mi się nie podobał. Zbliżyłam się do niego i witając jedynie lekkim skinięciem głowy jego towarzyszy powiedziałam patrząc w oczy chłopaka:
- Hej, możemy chwilę pogadać... na osobnosci?
Moim głosem ani na moment nie zachwiała żadna wątpliwość. Wiedziałam, że teraz muszę go stąd wyrwać, nie miałam jednak pojęcia co stanie się dalej.

______________________

Only one thing could kill me, Christmas without you

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; zaostrzone kły; wilkołacze blizny; umięśniony; skórzana obroża
Galeony : 1379
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2444
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptyPią Kwi 20 2018, 23:12

Mefisto miał dobrą intuicję, zatem nie było niczym dziwnym, że aż taką uwagę zwrócił na Emily i Terrey'a. Najzwyczajniej w świecie czuł, że dzieje się tutaj coś ciekawego - nie powstrzymywał się od dyskretnego pozerkiwania na Ślizgonkę. Nie mógł też nic zrobić z faktem, że w głowie już rozważał różne opcje, bazując na najprostszym możliwym zauroczeniu. I zastanawiał się, czy jest ono może jednostronne, czy też nie; czy w ogóle sobie ubzdurał coś wielkiego, podczas gdy Emily bez powodu zmieniła styl i... Na Salazara, interesował się chyba trochę za bardzo.
- Widzę, że uwielbiasz quidditcha - rzucił ironicznie, nie mogąc się powstrzymać od posłania blondynce odrobinę szerszego uśmiechu. Najwyraźniej nie była wielką fanką loterii (skoro określiła ją jedynie jako jedną z gier, w których liczy na swoje szczęście) ani gry miotlarskiej, zatem jedynym co ją tutaj sprowadzało... był ten entuzjastyczny Gryfon?
Istotny Gryfon?
Nie dopytywał, bo wydawało mu się to zbyt bezczelne. Zamiast tego tylko zaśmiał się krótko na odpowiedź Rowle, niezbyt rozumiejąc, co w ogóle robiła u jego boku. To ona go zagadnęła, zatem zakładał, że towarzystwa zwyczajnie nie posiada - a tu proszę, kręcił się obok Thìdley i jego radosna ekipa. Mefisto wzruszył lekko ramionami na jęki dziewczyny odnośnie propozycji tańca, ale nie naciskał; nic na siłę. Tylko trochę żałował, ciekaw czemu Emily tak podryguje, a także jak zachowaliby się wspólnie na parkiecie. Zanim zareagował jakoś bardziej wyraźnie, pojawił się u ich boku znowu sam Terrey, zapraszając - o zgrozo - ich dwójkę do stolika. Mefistofeles nie był pewien czy większą rolę odgrywa jego niechęć do wpychania się w czyjeś towarzystwo, czy może zaciekawienie relacją młodszej koleżanki z wychowankiem Gryffindoru. Wlepił zatem subtelnie pytające spojrzenie w Emily, aby to ona zdecydowała, czy chciała jego "wsparcia", czy też wolała się go jak najszybciej pozbyć.
@Vivien O. I. Dear podeszła zupełnie znienacka i prawdę mówiąc, Nox odrobinę podskoczył na jej widok - zmrużył zaraz lekko powieki, wpatrując się w dziewczynę bez zrozumienia. Co, do cholery, mogła od niego chcieć?
- Mhm. Przepraszam - mruknął, ratując się od podejmowania decyzji odnośnie Emily i jej znajomych, a przy tym dając jej więcej czasu na poinformowanie go, co chciała w tej sprawie zakręcić. Sam zaś dopił drinka, odstawił szklankę i poprowadził Vivien bliżej ściany, odruchowo przykładając dłoń do jej ramienia, coby się nie zgubili gdzieś podczas przechodzenia wśród tłumu. - Co tam, Dear? Wylecę z drużyny za spoufalanie się z wrogami?

______________________


Thanks for making me a fighter.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Thìdley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 169
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 260
http://www.czarodzieje.org/t15846-theodore-thidley
http://www.czarodzieje.org/t15869-theodore-thidley#428720
http://www.czarodzieje.org/t15871-poczta-theo#428756
http://www.czarodzieje.org/t15868-theodore-thidley
Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 EmptySob Kwi 21 2018, 12:25

Mógł przysiąść, że byli tylko we czwórkę, że jego brat i Melusine stali gdzie indziej. Jednak tylko mu się to zdawało. Może to efekt nieprzespanej nocy? Może natłoku ludzi lub głośnej muzyki. Sam nie mógł stwierdzić, bo nagle każdy był obok i Theo czuł się na tej imprezie przytłoczony. Głosy ze wszystkich stron, ostre zapachy, których tak nienawidził i przypadkowe popchnięcia, otarcia, dotyk. Pewnie jednak powinien się tu nie wybierać, nagrody nagrodami, ale jeśli przez dzisiejszy wieczór będzie się czuł jeszcze gorzej niż zazwyczaj i opuści kolejne kilka lekcji, by spędzić je samotnie we własnym łóżku wolałby poświęcić swoje losy. Zresztą znając jego pech- nic fajnego mu się nie trafi.
Rozmowy, zaczepki, dziwne ruchy tej, całej jakże dziwnej i nietypowej grupy ignorował. Stał cichy, spięty, a oczy utkwił w czubkach swoich butów. Wszystkiego za bardzo go napierało. Chciał krzyczeć. Dodatkowo nagły koniec związku Holdena i grawitacji sprawił, że gryfon znowu stał się główną atrakcją. Wszystko stawało się coraz intensywniejsze i nieprzyjemne. Jego głowa zaczęła pulsować.
Z jego rosnącej paniki wyrwały go słowa Nessy rzucone w jego stronę. Pogorszyły one tylko sytuację. Naprawdę nie każdy musiał wiedzieć o nieszczęsnej lekcji Zielarstwa i jego rozmowie z Estellą. Spojrzał przestraszony na twarze innych. Co oni teraz o nim myśleli? Złapał się kurczowo rękawa Ceasara, jakby chciał utrzymać równowagę.
-Nie… Ja nie…- nikt go o nic oskarżał, ale i tak czuł, że powinien się tłumaczyć- To nie tak.
Puścił swojego najlepszego przyjaciela rozumiejąc, że w ten sposób może sprawić, że ślizgon zwróci uwagę na jego stan i zacznie się martwić. On tak strasznie nienawidził jak ktoś się martwił. Może nie da sobie tutaj rady, ale za nic nie będzie mieszał w swoje głupie problemy innych ludzi. Znowu zamilkł kompletnie, podążając za resztą jak robot, na automacie. O ile to by dał za teleportację do jakiegoś cichego miejsca, gdzie mógłby pobyć sam. Bez żadnych myśli, one też go atakowały.
Jak Melusine posłała mu ten taki fałszywie niewinny uśmieszek i pokazała, że ma asekurować tyły lewitującego gryfona na jego bladej jak ściana, nawet bielszej niż zazwyczaj twarzy znowu pojawił się rumieniec. Chociaż teraz prawdopodobnie nadał tylko jego buzi bardziej zdrowszych barw. Był pewien, że krukonka bez problemu zaprowadziłaby Holdena do wybranego przez nich, dużego stolika, który by pomieścił ich wszystkich. Jednakże z jakiś niewiadomych mu przyczyn stwierdziła, że trochę poznęca się nad Theo. Nie mógł jednak odmówić, zawsze był słaby w odmowach.
Pokiwał tylko głową na jej instrukcje z całych sił starając nie patrzeć na Holdena. To tylko mogłoby pogorszyć jego stan. Jeśli to w ogóle możliwe.
Delikatnie pchał Thatchera, albo udawał, że pchał. Zbyt wstydził się położyć większy nacisk, i tak już chciałby zapaść się pod ziemię.
Ta impreza była zdecydowanie złym pomysłem.
Po pewnej chwili z powodu Terry’ego, który nagle zatrzymał się by zgadnąć o coś Emily- Melusine się zatrzymała gwałtownie i o mały włos Theo nie wylądował twarzą w tyłach Holdena. Jak dobrze, że ma jeszcze jakieś zalążki refleksu, bo inaczej to by chyba umarł z zażenowania. Odsunął swoje dłonie zauważając, że chwilowe przystopowanie wcale nie jest takie chwilowe i może spokojnie powrócić do braku interakcji z kimkolwiek. Co wcale dla reszty nie powinno być takie dziwne. Przecież od zawsze uchodził za tego cichego, spokojnego, małomównego krukona co tylko słucha, ale rzadko mówi. Nic dziwnego, że raczej nikt nie zwrócił uwagi na niego. Zachowywał się przecież normalnie.
Widocznie drink Melusine także nie był najzwyklejszym alkoholem. Nie był nawet tym faktem zdziwiony, przecież to gryfoni przygotowywali napoje. Aż dziw, że w ogóle brali to do ust. On by się chyba nie odważył. Zerknął kątem na Caesara by się upewnić czy po jego drinku mu nic nie odbija. Wszystko było chyba w porządku, ale kto tam wie. Krukonka nadal ciągnąc za sobą różowowłosego ruszyła cała podekscytowana na parkiet, gdzie zaczęła tańczyć tak energicznie wraz z unoszącym się w górze chłopakiem, że dla innych musiała być to prawdziwa komedia. W sumie cała ta impreza musiała być komedią.
Bolała go głowa coraz bardziej i całym sobą chciał krzyczeć lub płakać. Najchętniej to by stąd zwiał jak najdalej. Z daleka od tej gwałtowności, natłoku i intensywności. Odwrócił się, by powiedzieć coś do Caesara. Chyba tylko do niego był teraz w stanie normalnie się odzywać. Nie miał jednakże pojęcia jakie słowa wydusić. Brak snu od dwóch dni wszystko potęgował.
-Chyba wyjdę trochę wcześniej- szepnął cicho, prawdopodobnie nikt go nawet nie usłyszał przez muzykę i wrzaski innych. Może to i lepiej. Nagle jego uwagę przykuła postać znajdująca się daleko od wszystkiego. Pod ścianą, opierała się, a na twarzy miała lekki, okrutny uśmieszek. Nie pasowała do otoczenia, jakby wyjęta z obrazku i przyklejona tutaj na siłę. Wydawała się migać.
Rozpoznał ją natychmiast i poczuł dreszcze na plecach. Eliksir przestał działać i jego umysł znowu prześladują halucynacje. Przynajmniej ta jedna. Osoba była nim samym. Wyglądała jak on, ale już wcześniej zdążył się przekonać, że tamten Theo nie jest niczym pozytywnym. Przeszukał gorączkowo swoje kieszenie modląc się o jeszcze jedną fiolkę Eliksiru Czuwania. Cud się stał i zdołał wygrzebać dawkę na czarną godzinę. To było na pewno czarna godzina. Nie przejmując się tym, że ktoś może się tym zaniepokoić wypił płyn szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pub "Pusta Klata" - Page 5 QzgSDG8








Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub "Pusta Klata"   Pub "Pusta Klata" - Page 5 Empty

Powrót do góry Go down
 

Pub "Pusta Klata"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pub "Pusta Klata" - Page 5 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-