Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Lodziarnia Floriana Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob 12 Cze - 13:08

First topic message reminder :


Lodziarnia Floriana Fortescue

W tej niezwykłej lodziarni możesz dostać lody o wielu smakach, zarówno tych tradycyjnych, jak i nietypowych. Po udanych zakupach na ulicy Pokątnej wiele osób przychodzi tu, aby spędzić nieco czasu w ogródku pod kolorowymi parasolkami, zajadając się pysznymi deserami.

Porcja dowolnego ciasta
Ciastka do kawy
Porcja lodów
Gofr bez dodatków
Bita śmietana, polewa, posypka, owoce do lodów/gofrów/ciasta

Sok dyniowy
Lemoniada
Mrożona herbata
Woda goździkowa
Świeżo wyciskane soki owocowe
Koktajle na bazie mleka lub jogurtu
Imbirowa mątwa
Malinowy Chruśniak
Wiśniowy Gryf
Chochlikowe cappuccino
Syrenie Latte




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 237
http://www.czarodzieje.org/t8924-tom-falk
http://www.czarodzieje.org/t8932-mow-mi-tom
http://www.czarodzieje.org/t8933-falk
http://www.czarodzieje.org/t8934-kufer-toma#250268




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon 7 Lip - 18:56

Rozsmakował się w lodzie. Musiał kilka razy spróbować by być naprawdę pewnym chociaż dokładnie nie wiedział. Takie to było mylące. Czy coś z nim było nie tak jeśli nie wiedział jakie je lody? Uśmiechnął się z przygłupią miną. Wzruszył ramionami.
- Zdaje mi się, że imbirowe, ale nie jestem pewien. Chyba coś jest ze mną nie tak!- wyżalił się zły na siebie. Chyba nie każdy powinien wiedzieć, że stracił smak w ustach. No, ale Holly zdecydowanie nie była "każdym"! Zdecydowanie powinien jej mówić wszystko co leży mu na sercu! Tak się rozmarzył na jej temat, że trudno było mu spojrzeć na nią. Musiał, bo wszystko by było jasne. Nie chciał psuć przyjaźni. Zrobiłby to w niecałą sekundę. Dostałby w twarz i tyle mu wyszło z tego, a tak mógł żyć z nią w przyjaźni, kochać, dusić to w sobie, ale być obok niej! To co on czuje nie było aż tak ważne przecież.
Nie zastanawiał się co chciałby robić potem. Za szybko to wszystko się działo. Po prostu na razie wiedział, że powinien kontynuować naukę, a co potem? Czy to było ważne? Znając go to decyzję podejmie bardzo pochopnie i w pięć minut. Lisa nie skinie nawet palcem by mu pomóc podjąć słuszną decyzję. Już miał coś powiedzieć kiedy zaproponowała coś. Czy to była na pewno propozycja? W każdym razie chciała z nim poważnie porozmawiać. Zabrzmiało to tajemniczo i tak jakby posmutniała. Przybliżył się bliżej i przytulił ją. Czyżby była jakoś poważnie chora? Czy się coś stało? Przez przypadek musiał zbudzić stworka, który usnął mu na nodze. Delikatnie uniósł go i wsadził do torby. Odgarnął dziewczynie włosy.
- Co jest? Mi możesz wszystko powiedzieć, przecież wiesz!- zachęcił ją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8820-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8890-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8892-holly-stone#248879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8893-holly-stone




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon 7 Lip - 19:21

Holly ponownie zaczerpnęła powietrza i gwałtownie zerwała się z krzesła. - No bo... Jest taka sprawa, że jakoś tak w ostatnim czasie... Nie mam zielonego pojęcia jak ci to wytłumaczyć, więc powiem wprost... Tom, zakochałam się w Tobie. Mam gdzieś jak to przyjmiesz. Chciałam ci tylko to powiedzieć i być z Tobą fair... Mam nadzieję, że mnie przez to nie znienawidzisz. - Łzy napłynęły jej do oczu. Poprawiła włosy, chwyciła torbę, wepchnęła do niej Barney'a i szybko pobiegła w stronę wyjścia z lodziarni. Histerycznie otarła łzy spływające po jej policzkach. Czuła, że właśnie zniszczyła raz na zawsze ich przyjaźń, ale nie byłaby w stanie udawać. Po prostu nie umiałaby dłużej okłamywać Toma. Nie jego. Nie wiedziała gdzie pójdzie, gdy stąd wyjdzie. Byle jak najdalej od tego wszystkiego. Musiała sobie na spokojnie przemyśleć kilka spraw. Już przekraczała próg, gdy poczuła, że ktoś złapał ją za rękę.


Ostatnio zmieniony przez Holly Stone dnia Sro 9 Lip - 9:07, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 237
http://www.czarodzieje.org/t8924-tom-falk
http://www.czarodzieje.org/t8932-mow-mi-tom
http://www.czarodzieje.org/t8933-falk
http://www.czarodzieje.org/t8934-kufer-toma#250268




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon 7 Lip - 19:45

Zauważył, że dziewczyna zaczęła brać coraz to głębsze wdechy i wydechy. Wiedział, że ma coś poważnego do powiedzenia tylko co takiego miał zrobić? Nie mógł tego uczynić za nią. A szkoda. Zrobiłby to tylko jeśli by nie musiała się męczyć. Zachęcił ją cichym mruknięciem: na mnie zawsze możesz liczyć. Co nie powiesz zawsze będę twoim przyjacielem. Zaczęła mówić bardzo szybko i jej język zaczął się troszkę plątać. Dobrze chociaż, że zaczęła. Nie da jej teraz stchórzyć! Jednak nic nie musiał robić bo już to miała za sobą, a jego po prostu zamurowało. Kochała go, była z nim szczera. A on? Tchórzył przez tyle czasu! Czy aby na pewno znajdował się w dobrym domu? Nie był wcale odważny. Co się z nim kurwa działo? Przecież kochał ją nie wiadomo od jak dawna! Ukrywał to przed samym sobą nie chcąc tej wiadomości dopuścić do świadomości. Kiedy to powiedziała przyniosły słowa mu ulgę. A teraz co robił? Siedział zamurowany sam, a dziewczyna nie wiadomo kiedy nawet stała przy wyjściu patrząc na niego. Musiał podjąć szybko decyzję. Podbiegł do niej szybkim susem i chwycił ją za nadgarstek i przybliżył jej rękę do swojego serca.
- Proszę Cię, nie płacz. Jestem totalnym głupkiem jeśli tego wcześniej nie zauważyłem. To pewnie przez to, że byłem oślepiony. Straszny dupek ze mnie. Należy mi się porządne lanie. Po prostu zauroczyłem się w tobie nawet nie wiedzieć kiedy i musiałem to ukrywać. Wtedy nasza przyjaźń byłaby skończona, a tak mogłem być bliżej ciebie.- wyznał spokojnie i bez pośpiechu. Wolną dłonią odgarnął jej łzy, które spływały jej po policzku. Czy mocno cierpiała przez niego? Miał nadzieję, że wyleczy ten ból i przybliżył się do niej jeszcze bliżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8820-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8890-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8892-holly-stone#248879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8893-holly-stone




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sro 9 Lip - 8:59

Holly uśmiechnęła się przez łzy i pociągnęła Toma w stronę wyjścia. W oddali grzmiało i zaczynało padać, ale ona nie dbała o to. Przybliżyła się do niego i objęła go za szyję patrząc w jego zielone oczy. - Tom, dlaczego zawsze wszystko robisz tak, jak powinieneś? Nie można być tak idealnym. Jeszcze nigdy... Nigdy się na Tobie nie zawiodłam. Przybliżyła się do niego jeszcze bardziej, przymknęła oczy i delikatnie pocałowała go w usta. Mocno przytuliła się do niego. Nagle niebo rozdarła błyskawica. Burza była coraz bliżej i co chwilę dziwną, spokojną ciszę zakłócały głuche, głośne grzmoty. Stone zawsze lubiła burzę. Fascynowało ją, jak coś tak strasznego może być za razem tak piękne. Teraz to Tom ją pocałował. Tym razem był to pocałunek bardziej romantyczny, zdecydowany. Holly poczuła się, jakby cały dzisiejszy dzień był jednym, wielkim, wspaniałym snem. Spodziewała się tego, że za chwilę się obudzi, ale nic takiego się nie wydarzyło. To nie był sen. Właśnie stała w burzy i deszczu, pod Lodziarnią Floriana Fortescue, całując się ze swoim najlepszym przyjacielem, Tomem Falkiem. Gdy się od siebie oderwali popatrzyła na Toma i uśmiechnęła się do niego. - Byłam idiotką, myśląc, że zniszczę przyjaźń miłością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : San Antonio, Teksas, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 298
Dodatkowo : animagia (ocelot), pałkarz
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8923-robin-hunt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8926-przejedziemy-sie-motocyklem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8925-czarna-skrzynka-robin-hunt#250128
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8927-robin-hunt#250137




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sro 9 Lip - 11:55

Kto by pomyślał, że zarabianie na własne cztery kąty to taka skomplikowana sprawa. Już od dawna szukała czegoś, co zapewniłoby jej dodatkowe galeony. Chociaż lodziarnia nie była jej wymarzonym miejscem pracy, Robin była wystarczająco zdeterminowana, żeby przez cały dzień krążyć między stanowiskami i podawać klientom wymyślne desery. Zwłaszcza, jeśli miało ją to przybliżyć do celu. Pewnym krokiem weszła do środka, mijając po drodze parę klientów przy jednym ze stolików. Udała się prosto do lady. W najprostszy z możliwych sposobów - a mimo to dobrze dobierając słowa - wyjaśniła, że szuka pracy, więc jeśli w lodziarni potrzebni są pracownicy, jest gotowa przyjąć wszelkie zmiany. Poproszona o odpowiedź na pytanie, dlaczego chce pracować akurat w takim miejscu, postawiła na szczerość. Nie było sensu kłamać. Wciąż pewna siebie przyznała, że chodzi wyłącznie o zarobek. Wyjaśniła jednak, iż wie, że sobie poradzi. Kiedy przed Robin stawiano zadanie, poświęcała mu się w pełni. I chociaż zwykle nie była najlepsza w kontaktach z ludźmi, potrafiła zdobyć się na uprzejmość, a nawet uśmiech, kiedy było to niezbędne. Poza tym potrafiła uwodzić, a co może być lepszego od subtelnego sugerowania klientom, że to, czego potrzebują w upalne dni, to jeden z tych przepysznych, zimnych deserów prosto od Floriana Fortescue? Jakiekolwiek trudności w pracy nie budziły w Hunt żadnego lęku. Radziła sobie wcześniej w skomplikowanych sytuacjach. Miała pewność, że poradzi sobie także tym razem. Chociaż decyzja o jej zatrudnieniu nie została jeszcze podjęta, Robin była gotowa zaproponować parze spędzającej czas przy stoliku kolejną porcję lodów. Komu nie spodobałby się tak wielki entuzjazm? Wymuszony czy nie, o tym nikt nie musiał wiedzieć. Praca to praca, a Hunt zdecydowanie była kimś, kto wykona ją należycie. Przynajmniej tak długo, jak długo nie będzie zmuszona nosić żadnego kiczowatego fartuszka czy siatki na włosy. Człowiek, z którym rozmawiała o posadzie, wyglądał na całkiem zadowolonego jej postawą. Wyglądało na to, że decyzja o jej przyjęciu jest już przesądzona. W końcu nie widziała tłumów chętnych do pracy walących drzwiami i oknami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 237
http://www.czarodzieje.org/t8924-tom-falk
http://www.czarodzieje.org/t8932-mow-mi-tom
http://www.czarodzieje.org/t8933-falk
http://www.czarodzieje.org/t8934-kufer-toma#250268




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sro 9 Lip - 14:42

Chłopak został pociągnięty w stronę wyjścia. Nawet dobrze nie zauważył, a przez chmury przeszła błyskawica i zaraz potem usłyszał głośny grzmot aż mu w uszach się odbiło. Deszcz zaczął lać, a dałby słowo, że na plecach nawet poczuł grat! Nie przejmował się tym jednak, bo najważniejsza była osoba, która była w jego objęciach. Objęciach? Zaraz.. Objął ją w taki sposób by czuła jeszcze bardziej jego bliskość i by wszystkie smutki wyleciały jej z głowy. Teraz już nawet nie był pewien czy po jej twarzy spływa deszcz czy łzy.
- Muszę cię zaskoczyć, ale nie wszystko robię perfekcyjnie. Nie jestem idealny i naprawdę potrafię ranić. Mam nadzieję, że nie zranię cię bo naprawdę tego nie chcę- wcale nie zasługiwała na to by cierpiała przez niego. Nikogo nie chciał zranić, a zwłaszcza przyjaciółki/dziewczyny.
Poczuł zaskoczenie kiedy go pocałowała. W sumie dziwnie czuł się całując kogoś, kogo znał tyle lat! Nie miał nic przeciwko. Takie było romantyczne- pocałunek w deszczu. Wiedział, że ona lubi burze dlatego nie zaproponował nic. Na razie.
- Jeśli zachorujesz to będzie tylko moja wina. Wtedy podeślij swoją siostrę by mnie mocno kopnęła w tyłek- zaśmiał się, ale mówił to całkiem szczerze!
Nachylił się i dłonią objął jej policzek. Po chwili ich usta złączyły się w jedność. To oczywiście był jeden z namiętnych pocałunków. Delikatnie przygryzł jej wargę. trochę dłuższy niż zamierzał, ale trudno mu było się od niej oderwać. Kiedy jednak to zrobił był zdyszany.
- Też tak myślałaś? To robi się naprawdę dziwne!- czyżby zaczęli już myśleć tak samo? Podejrzana sprawa- może gdzieś się z chronimy? Nie żebym się przejmował ludźmi, ale zacznie robić się dziwnie tak stojąc.- mimo,że to powiedział wcale nie miał zamiaru jej puścić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8820-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8890-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8892-holly-stone#248879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8893-holly-stone




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sro 9 Lip - 15:54

Holly odwróciła się, nie puszczając Toma. Biegnąca ulicą, pewnie uciekająca przez deszczem i burzą banda dzieciaków zatrzymała się za żywopłotem głośno chichocząc. Zapewne myślały, że nie widać ich, ani nie słychać. -Ej wy! Nie macie życia? - Holly chciała zabrzmieć groźnie, ale nie umiała powstrzymać śmiechu. Dzieci nie miały zamiaru ruszać się z miejsca. Stone popatrzyła na Toma. Widząc jego trochę zdenerwowaną minę dodała: - Daj spokój. To tylko dzieciaki... Wracajmy do środka, bo jeszcze się rozchorujemy. - Pociągnęła Toma za rękę i znowu ruszyli w kierunku lodziarni.
-Ach, młodzieńcza miłość... Nigdy nie rozumiałem... - Sprzedawca mamrotał pod nosem jak gdyby myślał, że ktoś go słucha. Holly usiadła z Falkiem  przy innym stoliku. Tym razem chciała siedzieć tak blisko chłopaka jak tylko się dało. Bała się, że to wszystko zaraz się skończy. Że to tylko jeden wspaniały moment, a później wszystko wróci do normy. Uśmiechnęła się smutno do Toma. - Tom, obiecaj mi coś. Obiecaj mi, że zawsze będziesz ze mną szczery. - Ponownie delikatnie pocałowała go w usta, a potem mocno przytuliła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 237
http://www.czarodzieje.org/t8924-tom-falk
http://www.czarodzieje.org/t8932-mow-mi-tom
http://www.czarodzieje.org/t8933-falk
http://www.czarodzieje.org/t8934-kufer-toma#250268




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sro 9 Lip - 20:52

W tym momencie dla niego nie było ważne czy jakiś dzieciak się na nich gapi i czy się z nich śmieje wytykając palcami czy nie. Normalnie to by na nich nakrzyczał, a może nawet by doszło do rękoczynów, ale teraz coś innego się na niego liczyło. Czasami też trzeba być spokojnym i odpuścić no przynajmniej nie rzucać kamieniami. I tak by czegoś takiego nie zrobił przy dziewczynie.
- No dobra, chodź, ale im na serio się należy wielki kopniak w dupę- zaśmiał się i ruszył do środka.
Ciekawe było to, że wcześniej wchodzili jako przyjaciele, a wychodzili.. Uśmiechnął się. Był naprawdę szczęśliwy. Był ciekaw co powiedzą inni po wakacjach. W końcu nie zamierzał się z tym wcale kryć. Teraz będzie całkiem inaczej. Oczywiście w znaczeniu, że lepsze! Usiadł przy stoliku rozglądając się. Przysunął krzesełko bliżej dziewczyny i objął ją w pasie. Przed sobą miał widok na drzwi, w których widział jak leje. W sumie to zdecydowanie jedno krzesło by im wystarczyło. I tak prawie się marnowało, a sporo osób wpadło do środka by przeczekać błyskawice i grzmoty.
- Jestem przecież z tobą szczery. No jeszcze zależy w jakim sensie byś chciała bym był szczery!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 94
  Liczba postów : 63
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8820-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8890-holly-stone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8892-holly-stone#248879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8893-holly-stone




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie 13 Lip - 9:34

Holly popatrzyła w oczy Toma. - Sama nie wiem. Po prostu nie chcę Cię stracić. Nigdy. Jeżeli to wszystko kiedyś się skończy... - Delikatnie złapała chłopaka za rękę. - Dalej będziemy przyjaciółmi. Po około piętnastu minutach przestało padać i promienie słońca niemrawo zaczęły przebijać się przez chmury. W lodziarni pozostawało coraz mniej ludzi. Holly popatrzyła na zegarek powieszony nad wejściem i zorientowała się, że jest już dość późno, a ona umówiła się z mamą, że pomoże jej przy pieczeniu ciasteczek, na urodziny cioci Lysy. Puściła Toma i powoli wstała z krzesła. Wzięła torbę i pociągnęła go w kierunku wyjścia. Przed wejściem do lodziarni jeszcze raz mocno się do niego przytuliła.
- Widzimy się w sobotę w Lunaparku. - Objęła chłopaka, uniosła głowę i czule go pocałowała. - Jestem w Tobie zakochana na zabój. - Roześmiała się wesoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 464
  Liczba postów : 237
http://www.czarodzieje.org/t8924-tom-falk
http://www.czarodzieje.org/t8932-mow-mi-tom
http://www.czarodzieje.org/t8933-falk
http://www.czarodzieje.org/t8934-kufer-toma#250268




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie 13 Lip - 11:24

Nie chciał słuchać tego, że to kiedyś się skończy. Za długo to dusił w sobie by teraz tak po prostu tak słuchać. Nie mógł myśli do głowy dopuścić. Lisa zawsze go uczyła jak dbać o kobiety. Nie mógł jej zranić. Nie chciał, była dla niego wszystkim. Kobieta go pouczała słowami: Jeśli kochać to na stałe, albo nie zaczynać wcale. Mimo wszystko on się z tym zgadzał. Jeśli już by mieli się rozstać to byłby powód, że ona go już nie kocha albo że zakochała się w kimś innym. Różnie to przecież bywało.
Przymknął oczy i pomału spróbował zapamiętać ten zapach. Przecież już niedługo się będzie ściemniało i pewnie zachce wrócić do domu. A musiał przyznać, że zniewalająco pachniała. Wcześniej nie piał okazji by być tak blisko niej. I tak jego przepuszczenia się sprawdziły. Kiedy otworzył oczy w pomieszczeniu robiło się pusto, a deszcze przestał padać. Nie wiadomo jak na długo bo były wciąż ciemne. Wyszedł na zewnątrz z nią i objął ją w pasie. Szkoda, że ten czas szybko biegł! Przyjął delikatny acz czuły pocałunek (przecież nie mógł sobie pozwolić na długo po dzisiejszym) i puścił ją nie odsuwając się. Było pewne, że tej nocy sny będą bardzo nietypowe.
- Ja zawsze będę cię kochać niezależnie od tego co się wydarzy. I już nie mogę się doczekać soboty.- ukłonił się lekko i ucałował jej delikatną dłoń.

/zt 2x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Galeony : 214
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8692-avis-dakers#245357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8694-zatanczymy#245388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8693-visiowa-poczta#245386
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8695-avis-dakers#245391




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pią 18 Lip - 22:35

Od kilku dni było upalnie i sucho. Angielska pogoda przyzwyczaiła Vi do czegoś całkiem innego i dziewczyna niezbyt dobrze znosiła obecną aurę. Najchętniej siedziałaby w domu, ale przydałoby jej się jakieś towarzystwo. I coś dla ochłody. Dlatego właśnie wybrała się do ulubionej lodziarni. Dawno tam nie była i miała wrażenie, że trochę zmieniono wystrój. Nieznacznie, jakieś detale bardziej, ale szukanie ich było nawet ciekawsze. Usiadła w środku (ogródek był kuszący, ale wnętrze lodziarni było tak przyjemnie chłodne...) i zaczęła się rozglądać. Po chwili wyjęła rolkę pergaminu i pióro. Chciała napisać do Ivy, bo dawno się nie widziały, ze trzy tygodnie już, znaczy odkąd zakończył się rok szkolny. Tęskniła za nią, ale właściwie nie wiedziała, dlaczego jeszcze się nie spotkały. Z tego, co kojarzyła, Puchonka nigdzie nie wyjeżdżała, czyli spędzały czas w tym samym mieście! Aż wstyd. Plus, że w sierpniu obie jechały na tajemniczy wyjazd razem z resztą znajomych z Hogwartu.
Za ladą nikogo nie było. Uznała, że pewnie zaraz ktoś przyjdzie, a w międzyczasie ona może zacząć pisać. I tak wiedziała, co zamówi, bo zawsze zamawiała ten sam pucharek lodowy, więc nie musiała się nad tym zastanawiać. Po cichu liczyła, że sprzedawczyni będzie jakaś fajna, może będzie można ją popodrywać trochę... Chyba że to będzie sprzedawca, jakiś pryszczaty facet, z którym nie będzie o czym rozmawiać, co byłoby smutne. Wkurzające nawet. Ale nie, nie zrobią jej tego... Tak czy inaczej co sezon pracował tu ktoś inny i była naprawdę ciekawa, kto to był tym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : San Antonio, Teksas, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 298
Dodatkowo : animagia (ocelot), pałkarz
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8923-robin-hunt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8926-przejedziemy-sie-motocyklem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8925-czarna-skrzynka-robin-hunt#250128
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8927-robin-hunt#250137




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob 19 Lip - 11:35

Magia czasami wprawiała ją w podziw. Wiedziała o zbliżającej się klientce jeszcze zanim ta na dobre weszła do lodziarni. Wiedziała też doskonale, kto się zbliża. Choć właściwie nie różniło się to znacznie od zwykłego systemu mugolskich kamer, domofonów z wyświetlaczem czy innych tego typu bajerów. Różnica polegała jedynie na stercie kabli wmurowanych w ścianę. Uśmiechnęła się na myśl o Avis. Nie widziała jej już od dość długiego czasu i chociaż lodziarnia Fortescue nie była najlepszym miejscem do spotkań – przynajmniej nie wtedy, kiedy musisz nosić na sobie fartuszek i zapytać znajomego, co podać – cieszyła się, że widzi choć jedną znajomą twarz. Towarzystwo ludzi zwykle ją przytłaczało, nadmiar klientów nieco nużył, ale w gruncie rzeczy czasami łaknęła kontaktu z innymi. Nie przejmując się lekko przekrzywionym fartuszkiem, otworzyła drzwi zaplecza i wsunęła się do wnętrza lodziarni. Uśmiechnęła się szelmowsko, opierając łokieć o blat.
- Kogo my tu mamy? – rzuciła swoim najlepszym tonem, tym, który zwykle powodował ciarki w zgrabnych ciałach dziewczyn. Nie była pewna czy na Avis te triki jeszcze w ogóle działają. Ze swojej strony sama również traktowała to jako zwykły żart. Już dawno ustawiły swoją relację na niewinną. Przynajmniej jeśli chodziło o pewne szczególne kwestie. Nagły przypływ potrzeby profesjonalizmu nie sprawił, że Robin przestała się zadziornie uśmiechać. Poprawiła jedynie fartuszek na biodrach i wyciągnęła z przedniej kieszeni notatnik, który natychmiast zaczął lewitować tuż obok razem z piórem, gotowy udokumentować całe zamówienie.
- Czym mogę ci dzisiaj służyć? – wypowiedziała słowa, które kompletnie nie pasowały do jej natury. Część tej pracy, z którą pogodziła się już jakiś czas temu. – Porcja lodów? Ciasto? Koktajl? – Pochyliła się bliżej Vi, zniżając głos do teatralnego szeptu. – Sam na sam na zapleczu? – To było zdecydowanie bardziej w jej stylu. Ale szef z pewnością urwałby jej głowę, gdyby kiedykolwiek odważyła się na coś podobnego. Skrobanie pióra przerwało jej dobry nastrój. – Nie zapisuj tego! – warknęła, wyrywając wierzchnią kartkę. Magia czasami wprawiała ją w podziw. Czasami też skutecznie doprowadzała do białej gorączki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Galeony : 214
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8692-avis-dakers#245357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8694-zatanczymy#245388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8693-visiowa-poczta#245386
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8695-avis-dakers#245391




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob 2 Sie - 19:10

"Kochana Droga Ivy! Słońce! Moja Ty Pufo!"

Nie miała pojęcia, że sam nagłówek może być tak problematyczny. A jednak. Dawno nie pisała do niej listów, co najwyżej jakieś krótkie notki, to wszystko - no i nagle się okazało, że pełnowartościowy list jest trudny. A czuła potrzebę napisania, więc musiała sobie przypomnieć, jak to się robi.
Kiedy jednak w pomieszczeniu pojawiła się Robin, odłożyła swoje bazgroły. No kogo jak kogo, ale jej tu się na pewno nie spodziewała. Widziałaby dziewczynę w jakiejś innej pracy, takiej bardziej... Sama nie wiedziała. W każdym razie na pewno nie tu. A tymczasem proszę bardzo, zadziorna Gryfonka sprzedawała ludziom lody. Chociaż umówmy się, akurat na niej nawet niby niewinny fartuszek wyglądał w jakiś sposób perwersyjnie. Uśmiechnęła się do swoich myśli.
- Mamy mnie. Cześć, mała cholero - wyszczerzyła się. - To co, mówisz, że na wakacje przygnało cię tutaj? No kto by pomyślał... Ale nie, żebym narzekała, zwłaszcza że obawiałam się jakiegoś pryszczatego gówniarza. A tu proszę. - Puściła jej oczko.
Z zafascynowaniem obserwowała, jak pannie Hunt się przypomniało, że ma swoje obowiązki jako kelnerka i jak ewoluuje w bardziej profesjonalną wersję siebie. Była pod wrażeniem.
- Ostatnia opcja jest bardzo kusząca, ale mam w portfelu tylko siedem galeonów, także może lody - zaśmiała się. Tak właściwie w nieco innych okolicznościach może i by się skusiła na to sam na sam. Niekoniecznie na zapleczu, bo pewnie Robin miałaby później problemy, ale tak wieczorkiem, po pracy... Tyle że w jej myślach była Ivy. Cóż. - Dwa razy? - To pytanie było bardziej propozycją, o ile oczywiście kelnerka podczas pracy może się w tak jawny sposób opierdzielać. - Musisz mi koniecznie opowiedzieć, co tam u ciebie. I musimy się jakoś niedługo spotkać, tak myślę. Nie? - Posłała jej uśmiech, wrzuciła pergamin i pióro do torby i poprawiła bluzkę, żeby przypadkiem za bardzo nie zasłaniać dekoltu. A co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29618
  Liczba postów : 44064
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie 24 Sie - 17:15

Cóż za piękny dzień! Idealny, by wpaść do lodziarni Floriana i wypić kawę. Dzisiaj panował naprawdę wielki ruch. Ludzie przemieszczali się we wszystkie możliwe strony. Niektórzy mieli przynajmniej tyle uprzejmości i przepraszali za nieumyślne potrącenie, zaś inni unosili się honorem, jakby cały czarodziejski świat kręcił się wokół nich. Niemniej jednak taka sytuacja nie spotkała ani Ulyssesa Aiona, ani Esmeraldy Moore. Po prostu oboje trafili w nieodpowiednie miejsce, w niewłaściwym czasie. Pewnie zastanawiacie się, co takiego mogło przytrafić się Antykwariuszowi i Puchonce? Mistrz Gry śpieszy z wyjaśnieniami!
Otóż owe dziewczę weszło do lodziarni na krótką przerwę od zgiełku panującego na Pokątnej, ale nie wiedziała, że właśnie jedna z pracownic umyła podłogę i poślizgnęła się, wpadając prosto w ramiona Ulyssesa. Jak to się skończyło?
Zaczyna Ulysses, Powodzenia!
 
A zeby nadać zabawie smaku, losujesz kostke:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 35
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -199
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8592-ulysses-aion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8594-handlarz-czasem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8599-sowa-ulyssesa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8596-ulysses-aion




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie 24 Sie - 17:58

Gdyby ktokolwiek zapytał Ulyssesa, co przyciągnęło go na Ulicę Pokątną, do jednej z najbardziej zaludnionych kawiarni, pewnie zbyłby go zwykłym burknięciem. Sam nie wiedział. Może to myśl o rozpoczynającym się roku szkolnym i odnalezieniu dziewczyny, która winna była mu pieniądze, sprawiła, że pojawił się tutaj. Nie sądził jednak, ze to właśnie u Fortescue będzie zmuszony stoczyć największy bój o swój żywot. Byle tylko nie pałętali się tutaj urzędnicy Ministerstwa Magii, bo tego już zupełnie by nie zdzierżył.
Rozejrzał się z nadzieją, poszukując znajomej twarzy, gdy wtem wpadła na niego jakaś dziewucha. Chwycił ją za ramiona, by oboje mogli utrzymać równowagę i spojrzał z mieszaniną niedowierzania i złości. Może to zwykły niefart, a może sabotaż? W każdym razie nie był z tego zbyt zadowolony, choć dostrzegł w niej pewne podobieństwo do tamtej z Hogsmeade. Obie miały ciemniejszą karnację i długie kręcone włosy. Może były spokrewnione? Choć bardziej prawdopodobne, że takich jak one pałętało się więcej.
- Uważaj – powiedział ze złością, nadal nie spuszczając z niej gniewnego spojrzenia. Gdyby wiedział, że tak to się potoczy, z pewnością nie wybrałby się dziś na ten spacer. Z drugiej strony może ta dziewczyna pomoże mu w rozgryzieniu tego, gdzie mógłby dorwać tę drugą.

Kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Paryż, obecnie Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 25
  Liczba postów : 13
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9433-esmeralda-moore#262345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9434-cyganka-prawde-ci-powie#262458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9436-kukusia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9437-esmeralda-moore#262480




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie 24 Sie - 18:08

W te upały było naprawdę trudno tańczyć na placu przed bankiem, ale jeżeli chciała coś zjeść musiała, nie miała innego wyjścia. Chociaż w chwili kiedy małe kropelki potu zaczęły spływać po jej plecach doszła do wniosku, że nie może dłużej się katować. Dlatego też zebrała to co zarobiła i postanowiła wybrać się do lodziarni. Gałka zimnych lodów na chwile obecną wydawało się być naprawdę dobrym pomysłem. Dlatego od razu zaczęła iść w tamtym kierunku przepychając się przez tłumy odwiedzających ulicę pokątną. W końcu uchyliła drzwi a jej mała nóżka odziana w białą baletkę stanęła na ziemi. Pech chciał, że była jakoś dziwnie ślizga. Tak widocznie była świeże umyta, i nim zdążyła coś zrobić, chwycić cię czegoś już leciała ślizgiem prosto na jakiegoś człowieka. Zamknęła oczy oczekując zderzenia i twardego lądowania. Jednak nic takiego się nie stało. Ten ktoś chwycił ją za obydwa ramiona i trzymał mocno. Docisnęła swoje ręce do swojej klatki piersiowej i uchyliła powoli duże czekoladowe oczęta.
-Przepraszam...- Wyszeptała cicho. W jej głosie dało się wyraźnie usłyszeć mieszankę kilku akcentów. Trochę romskiego trochę francuskiego, za to angielskiego była bardzo znikoma ilość.
-Naprawdę...to był wypadek- Wiedziała jak niektórzy ludzie reagują na cyganów, dlatego też nie chciała sprawiać sobie jeszcze więcej problemów. Wrogów akurat nie potrzebowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Skąd : Framlingham, Suffolk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 697
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9252-fanny-o-redford#258952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9253-fanny-be-tender-with-my-love#259028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9254-for-me#258977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9255-fanny-o-redford#258984




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Wto 29 Gru - 22:56

Fanny nie tylko wyjątkowo się nie spóźniła, ale wpadła do lodziarni kilka minut przed czasem, cała w skowronkach, podzwaniając swoimi licznymi amuletami i ciesząc się jak dziecko, że w środku jest tak ciepło, kiedy na dworze temperatura spadła poniżej zera, że niedługo przyjdzie James i będą jedli ciastka, mimo że ona, Fanny, chyba troszkę przytyła, ale to przecież nic nie szkodzi, prawda?
Niby lodziarnia nie jest najlepszym miejscem na spotkanie w zimie, ale Fanny zupełnie się tym nie przejmowała, bo w sumie niewiele było rzeczy, którymi mogłaby się przejąć.
Jaki miała stosunek do Jamesa? Właściwie nigdy się nad tym nie zastanawiała. Kokietowała go dla zasady i z przyzwyczajenia, bo zawsze tak robiła, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Był przystojny i miły, dobrze się dogadywali i lubili ciastka. Lubiła sobie z nim żartować i nie pchał rąk, gdzie nie powinien, tylko dlatego że Fanny była wylewna i bezproblemowa. Jasne, lubiła niezobowiązujące znajomości, lubiła mieć świadomość, że robi na mężczyznach wrażenie, lubiła różne aspekty bliskości, ale... no właśnie. Wbrew pozorom istniały granice. A James nigdy ich nie przekraczał, nawet jeśli czasem jej niczym nieskrępowany biust (rzecz jasna chodzi o stanik) odrobinę go rozpraszał. Chciała poznać jego dzieci, ale nigdy nie powiedziała tego głośno, bo... właściwie nie wiedziała, dlaczego. Nigdy nie była bierna, ale w tym przypadku chyba czekała na jakiś gest ze strony Jamesa. Przecież się przyjaźnili, a w każdym razie kolegowali. Nie była nikim, kto pojawi się w życiu jego rodziny, a potem zniknie, bo nagle uzna, że inne łóżko jest wygodniejsze.
Zamówiła sobie czekoladowe ciastko i uśmiechnęła się promiennie do Floriana Fortescue (nigdy nie mogła zapamiętać jego nazwiska, ale wynagradzała mu to swoim radosną paplaniną, którą z jakiegoś powodu lubił. Wesoło dźgała widelczykiem gładką powierzchnię czekoladowej polewy, wyglądając Jamesa i myśląc sobie, że zabawnie by było, gdyby to była randka. Od czasu rozstania z Viktorem trochę straciła entuzjazm i randki nie były już takie miłe jak kiedyś, bo zawsze istniało niebezpieczeństwo, że koniec końców któraś ze stron się zaangażuje i będzie klops. Ale mimo wszystko to mogłaby być randka. Bo przecież ani jej, ani jemu niczego nie brakowało. A kiedy dwojgu ludzi niczego nie brakuje, zdarza im umawiać się na randki. Właściwie Jamesowi brakowało żony, ale to był tylko atut. Bo gdyby miał żonę... cóż, wyglądałoby to zupełnie inaczej. Oblizała z namaszczeniem widelczyk, wiedząc, że to bardzo nieeleganckie, ale nie mogąc się powstrzymać. A co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
Dodatkowo : główny pocisk Archibalda
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8162-james-arthur-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10436-jamesowe#287638
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8165-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10437-james-arthur-shepard#287641




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sro 30 Gru - 21:27

Odkąd Psychosis zniknęła gdzieś w czeluściach Bułgarii, szlajając się po wernisażach i oddając w pełni sztuce, James miał problem ze znalezieniem opiekunki do dzieci. Nie ufał tym wszystkim studentkom, wmawiającym mu, że są odpowiedzialne i uwielbiają zabawę z małymi rozrabiakami. I to nie tylko dlatego, że doskonale wiedział, jak zachowywali się jego praktykanci. On po prostu znał swoje dzieci i w pełni świadomy tego, że uprzykrzą życie każdemu, kto nie był choć odrobinę pokręcony jak cała rodzina Shepardów, obawiał się zatrudniać te uporządkowane dziewuchy. Niby mógł po prostu podrzucać swoje pociechy Archibaldowi, ale nie uważał, by jego przyjaciel był zachwycony opieką nad nimi w momencie, gdy dostał wolne od pracy. Zwłaszcza że znosił jego córkę niemalże dwadzieścia cztery godziny na dobę, skoro została przydzielona do Gryffindoru.
Jak zawsze biegł na spotkanie spóźniony. Tym razem jednak nie ze szpitala, a z domu, gdzie – na jego szczęście – pojawiła się jego starsza siostra, chcąc odwiedzić bratanków przed wyjazdem do Kanady, gdzie miała odwiedzić swoich teściów. W większe szczegóły James nie wnikał, udając, że spieszy się do pracy. Jeszcze nie nauczył się godzić wszystkich obowiązków z przyjemnościami i niekiedy kończyło się to klapą, ale skoro odzyskał dzieci po rozwodzie, wolałby ich nie utracić na nowo. Poza tym musiał udowodnić, że zasłużył sobie na ten fartuch z napisem CzarOjciec Roku, który otrzymał na ostatnie urodziny.
Wszedł do lodziarni i rozejrzał się, poszukując znajomych, jasnych loków. Lubił Fanny za to, że była taką wariatką (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu), bo kto inny pokusiłby się na odrobinę szaleństwa w postaci wyjścia do lodziarni, gdy na dworze trzaskał mróz? Była zupełnie inna niż wszystkie kobiety, które spotykał na swojej drodze – za nic nie przypominała poważnych uzdrowicielek, zmartwionych żon i matek pacjentów czy udających zdyscyplinowane praktykantek. Była niczym roztrzepana uczennica, kojarząca się Shepardowi z latami młodości, kiedy jeszcze wymykali się z Blythem do opuszczonej kuźni, gdzie popijali Ognistą Whisky i mieszali ją z innymi trunkami, co nie kończyło się nigdy najlepiej. Ta dziewczyna po prostu pozwalała mu zapomnieć, że powinien być odpowiedzialnym i ułożonym człowiekiem, podczas gdy on nigdy nie chciał dorosnąć.
Uśmiechnął się, dostrzegając, że panna Redford już zdążyła zatopić zęby w czekoladowym ciastku. Czyżby aż tak mocno się spóźnił?
Podszedł do stolika, przy którym siedziała i opadł na krzesło, nie zdejmując nawet płaszcza. Przemarzł na wskroś i pewnie jeszcze chwilę potrwa, zanim zdoła się ogrzać. Niby powinien zachowywać się bardziej jak gentleman, pokazać klasę człowieka na stanowisku, ale już dawno temu przestał się tym przejmować, uznając, że przy Fanny mógł być po prostu sobą. Skoro ona nie trzymała się wszelkich zasad, to dlaczego on by musiał?
- Wybacz spóźnienie, znowu problemy z opieką nad dzieciakami – odparł, uśmiechając się do niej przepraszająco. - I smacznego – dodał, wskazując na ciasto, po czym zamówił identyczny kawałek dla siebie. Kusiło go, by przynieść dziewczynie na spróbowanie nowe odkrycie nokturnowej kuchni, ale o ile nie niesie się drewna do lasu, tak w przypadku Jamesa funkcjonowało powiedzenie: nie przynoś własnych ciastek do cukierni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Skąd : Framlingham, Suffolk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 697
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9252-fanny-o-redford#258952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9253-fanny-be-tender-with-my-love#259028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9254-for-me#258977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9255-fanny-o-redford#258984




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Czw 31 Gru - 11:38

Wygląda na to, że Fanny byłaby idealną kandydatką na stanowisko opiekunki do dzieci Jamesa, bo sama była zdrowo stuknięta w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu. Z drugiej strony, ona sama nie do końca potrafiła zadbać o siebie, była niesamowicie gapowata i ciągle robiła sobie krzywdę, więc właściwie trudno orzec, czy ktoś taki jak Fanny powinien brać odpowiedzialność za jakąkolwiek inną istotę ludzką.
Jednak na ten moment nie miało to większego znaczenia, bo James jakoś sobie poradził i zjawił się w cukierni tylko trochę spóźniony, a dziewczyna wlepiła w niego spojrzenie wyrażające w równym stopniu radość, co wyrzut. Przełknęła pospiesznie kęs ciastka, który właśnie miała w buzi i wycelowała w mężczyznę widelczykiem.
- Chyba po raz pierwszy w życiu to nie ja przepraszam za spóźnienie. To bardzo miłe uczucie, więc zupełnie się nie przejmuj - powiedziała radośnie, po czym oblizała sobie usta, na pewno umazane czekoladą. Po chwili zmarszczyła brwi. - Wiesz, gdybyś się spóźnił jeszcze kilka minut, zdążyłabym zjeść to ciastko i pozbyć się dowodów rzeczowych, więc potem byłbyś pełen uznania dla mojego rozsądku i umiaru, bo zjadłabym mniej ciastek niż zazwyczaj. To znaczy tak byś myślał, gdyby udało mi się dokończyć to oto ciastko w tajemnicy przed tobą. Ale nic z tego, bo przyszedłeś za mało spóźniony. Więc przyszedłeś za wcześnie - poinformowała go Fanny, zachwycona swoim skomplikowanym, ale bardzo logicznym wywodem. Nie wytrzymała i roześmiała się wesoło, ciesząc się, że James jednak zdołał się wyrwać, że jest tutaj, siedzi razem z nią i też lubi ciastka. To ważna sprawa, bo jeśli człowiek jest w stanie wykroić ze swojego poważnego, dorosłego życia, w którym jest ojcem i szanowanym uzdrowicielem, trochę czasu na takie bzdury jak jedzenie czekoladowych ciastek i czerpanie z tego przyjemności, to na pewno jest fajny.
Fanny nigdy nie udawała, że jest dorosła i odpowiedzialna, w ogóle niczego nie udawała, bo to nie leżało w jej naturze, i może dlatego ludzie czuli się przy niej swobodnie. Teraz uśmiechała się wesoło do Jamesa, myśląc sobie, że jest naprawdę przystojny i że naprawdę go lubi i że jest ciekawa, jakie są te jego dzieciaki. W sumie trudno jej było sobie wyobrazić, że ten uśmiechnięty mężczyzna, wielki miłośnik ciastek, ma dzieci i to takie podrośnięte!
- Co słychać? Jej, nie wiem, kiedy się ostatnio widzieliśmy, chyba przed świętami? Właściwie to wcale nie tak dawno, ale wydawało mi się, że znacznie dłużej, bo wiesz, to całe zamieszanie okołoświąteczne, pieczenie pierniczków, łażenie po drzewach w poszukiwaniu jemioły. Moja mama znów kazała mi robić świąteczny pudding, a wie, że nigdy mi nie wychodzi! Poza tym oprócz mojego brata nikt nie lubi puddingu i się marnuje, ale moja mama twierdzi, że tradycja to tradycja i trzeba się jej trzymać. A co ty robisz na święta? I jak ci minęły? Byłeś bardzo grzeczny w tym roku i dostałeś dużo prezentów? Mikołaj nadal odwiedza dzieci, czy są już za duże i wiedzą, że Mikołaj nie obskoczyłby wszystkich i rodzice czasem muszą mu pomagać? - wyrzuciła z siebie w zawrotnym tempie, dźgając ciastko widelczykiem. To nie tak, że jej nie smakowało, ale musiała zrobić coś z rękami, a jeść nie mogła, jeśli chciała mówić, więc zdecydowała się na takie rozwiązanie. Och, Fanny...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sro 6 Lip - 21:35

Dzionek był ładny, jeszcze przed południem, jakaś godzina jedenasta. Młoda czarodziejka, o prostych, długich, brązowych włosach, ubrana niemal w całości po mugolsku przemknęła się między uliczkami Pokątnej z zadartą głową do góry i rozdziawionymi ustami. Jedyne co zdradzało tak na prawdę, to, że tkwi w niej choćby trochę magii to był fakt, że nosiła lekką, zwiewną pelerynę pod koszulką, na cienkich ramiączkach, która osłaniała jej ciało przed nadmiernym słońcem. No i oczywiście fakt taki, że znalazła tą ulicę. Mimo wszystko jednak wyglądała na przejezdną. Kilka chwil zajęło jej krzątanie się po niemal całej Pokątnej, gdy jej uwagę przykuł jeden z szyldów. "Ciastko, kawa, a może lody, a pieniędzy nie zbyt wiele, trudno, poproszę tą parchatą siostrę o pożyczkę." Bez chwili wahania skierowała swoje kroki do tego przybytku. Zamówiła ogromne lody w duńskim rożku, cynamonowe, miętowe i śmietankowe. Usiadła przy jednym ze stoliczków i podziwiała falujący tłum przechodniów, który mogła obserwować, architekturę, która jest wobec nich wszystkich niewzruszona. Podobało jej się tutaj. Było mniej egzotycznie niż w miejscu, z którego pochodziła, ale była szczęśliwa, że może tu być. Z dala od tych dziwnych ludzi, starej szkoły. Wzdrygnęła się na samo wspomnienie. Jak dobrze, że rodzice zafundowali jej obóz w nowym miejscu, może pozna kogoś życzliwego i pomocnego, kto wie, zaskarbi sobie może czyjąś przyjaźń? Oby tylko nie było tak jak Calpiatto. Znowu o tym pomyślała i znowu przeszył ją zimny dreszcz. A może to były te lody?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob 9 Lip - 19:55

/przed Axelem

Cały dzień spędzony na pokątnej był dla Bena całkowitą normą w wakacje. Rodzice Bena ufali mu, szczególnie wtedy, gdy był z Axelem. Jednakże młodszy stwierdził, że na chwilę zostawi starszego brata w którymś ze sklepów. Trochę było mu głupio, że Ellie została w domu, no ale mama stwierdziła, że powinien zacieśniać więzi z bratem. Tym bardziej, że Amy jeszcze się nie odnalazła. W każdym razie, Ben postanowił iść na lody do popularnej lodziarni Floriana Fortesque. Kochał tutejsze lody. Szczególnie cytrynowe i malinowe. Były to jego ukochane smaki od kiedy tylko jego rodzinka przeprowadziła się z Sydney do Londynu. Benjamin niewiele pamiętał z czasów w Australii. Większość wspomnień była za gęstą mgłą, przez którą nie potrafił się przedrzeć, ale jedno wiedział na pewno. Nigdzie w Australii nie było tak pysznych lodów jak u pana Floriana. Bez zastanowienia stanął w kolejce i zaczął się rozglądać wokoło. Napotkał wzrokiem dziewczynę w mniej więcej swoim wieku. Uśmiechnął się nieznacznie, zauważając, że siedzi sama. Rogers należał do ludzi aż nadto otwartych, więc postanowił, że zaraz jak kupi swoją porcję lodów za trzy galeony, podejdzie do dziewczyny, jakoś zagada.
W końcu przyszła jego kolej na zamówienie, a po krótkiej chwili miał już swoje upragnione lody cytrynowo-malinowe. Podszedł do stolika dziewczyny, uśmiechając się promiennie.
- Hej - zagadał, patrząc na dziewczynę. - Chodzisz do Hogwartu? Nigdy cię tam nie widziałem. - Obym nie wyszedł na idiotę. Obym nie wyszedł na nachalnego idiotę. Myśli zaczęły mu się kotłować w głowie i sam nie wiedział czy wypada coś jeszcze powiedzieć, czy może nie wypada. Co prawda od zawsze lepiej dogadywał się z dziewczynami (pewnie przez to, że ma trzy siostry), ale... Nigdy nie zagadał do nikogo na takim spontanie. Pewnie dlatego, że kiedyś nie był aż tak otwarty. - Na brodę Merlina, zapomniałbym. Jestem Ben. - przedstawił się po chwili, kręcąc jednocześnie głową i wyciągając w jej stronę prawą ręką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob 9 Lip - 20:30

Dziewczyna, młoda panienka z domu Miramon, siedziała ciesząc się słonecznym, pięknym latem. A podobno tu tak często pada. Zjadała w najlepsze lody, trochę jak mała świnka, bo ubrudziła swój drobny, mały nosek i kąciki ust. Wyciągnęła serwetkę, a z nią kilka jej zbędnych. Zawsze skubane wyciągają się stadami. Rzeczy, które powstały by wkurzać. Oczywiście mogła wyciągnąć jedną różdżką, ale raczej nie chciała wzniecić pożaru w tej okolicy a jakikolwiek przejaw magicznych umiejętności Dulce, kończył się właśnie w ten sposób. Tragedia i beztalencie. Tak się zawsze określała. Wytarła usta serwetką, kiedy podszedł do niej jakiś nieznany jej chłopak. Zrobiła nieco zdziwioną minę, zmrużyła oczy i zmarszczyła nos. Przez chwilę myślała nad tym co powiedział. "O rety, tubylec." Czuła się nieco niezręcznie. Co prawda jej angielski był niezły, ale przecież zawsze była dość nieśmiała.
-Witaj.-zagaiła bardzo oficjalnie i natychmiast skarciła się w myślach za to.
-Cześć. Dopiero od tego roku, zostałam tu wyprowadzona? Przeprowadzona.-poprawiła się i miała nadzieję, że nie robi z siebie kretynki, chociaż powinna już do tego przywyknąć, w końcu często wystawiała siebie na pośmiewisko. Na jej licach wykwitł blady rumieniec. Speszyła się, cholernie się speszyła.
-Umm... Reina Miramon.-oderwała się od loda, który zaczął się roztapiać i podała chłopakowi dłoń. Ściągnęła futerał z krzesła by zrobić chłopakowi miejsce oraz przyciągnęła do siebie kuferek, by mógł się rozgościć.
-Proszę, siadaj.-zaproponowała chłopakowi siedzisko na którym dawniej spoczywał Roosevelt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob 9 Lip - 21:01

Tymczasem Ben w swojej rodzince zawsze chciał być najlepszy. Prawda była taka, że robił wszystko by rodzice byli z niego najbardziej dumni, co było dosyć egoistyczne z jego strony, ale ambicje nie pozwalały mu odpuścić. Rodzice finalnie i tak zawsze byli bardziej dumni z Amy, Axela, Charlie i Dest. Chyba, że zwyczajnie dumy w stosunku do najmłodszego syna nie okazywali. Szczególnie tata, ale z nim Ben od kilku lat miał naprawdę zły kontakt, który nieraz starał się poprawić, choć bezskutecznie.
- O ja cię, nie jesteś z Anglii! - ucieszył się, słysząc jej słowa. Pewnie zareagował niewłaściwie, ale był przecież tak pozytywnym człowiekiem, nie umiał inaczej. - Przepraszam, w żadnym wypadku nie chciałem cie urazić. Ja sam jestem z Australii, choć tego nie widać ani nie słychać. Dziesięć lat w Londynie robi swoje. - powiedział, uśmiechając się trochę mniej pewnie niż wcześniej.
- Miło mi cię poznać, Reina. - odparł i gdy ustąpiła mu miejsce, podziękował. Zerknął na futerał i znowu popatrzył na dziewczynę. Zawsze lubił ludzi muzykalnych. On sam był dziwny. Grał na ukulele i gitarze, ale sam od śpiewania stronił jak od ognia. Jednakże chciał nauczyć się jeszcze grać na pianinie. Jak był młodszy upierał się, że nauczy się grać na skrzypcach, ale rodzice wiedzieli jaki miał słomiany zapał. Koniec końców chłopak dopiął swego i uzbierał na gitarę, a w późniejszym czasie też na ukulele. - Grasz na wiolonczeli? Ja gram na gitarze. I ukulele. - jego brytyjski akcent był tak mocny, że nikt by się chyba nie zorientował w kwestii jego oryginalnego pochodzenia. Kto by podejrzewał chłopaka z mocnym akcentem wprost z wysp brytyjskich o pochodzenie z Sydney w Australii, prawda? Na chwilkę spuścił wzrok na swoje lody, które w końcu zaczął jeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob 9 Lip - 21:27

Na słowa chłopaka się jeszcze bardziej zaczerwieniła. Zawsze była nieco nieśmiała. Szczególnie wobec chłopców. To co jego ekscytowało, ją wyraźnie peszyło, bo nie wiedziała jak się zachować. Była w centrum czyjejś uwagi, a tego nie lubiła. Wolała być postrzegana jako zwykła, szara myszka. Pewnie na zajęciach cała szkoła ją pozna od tej najgorszej, najmniej utalentowanej strony. Przełknęła ślinę.
-Pochodzę z Hiszpanii, dokładniej z Valencia, nie wiem jak się to mówi po angielsku.-próbowała się uśmiechnąć i zrobić dobrą minę do złej gry. Znowu wcinała loda, zapadło krótkie, lecz niezręczne milczenie. Mała Dulce czuła, jak serce obija się o jej żebra, łomocze, wali, że chciałoby uciec z klatki piersiowej.
-Mi ciebie też miło poznać. A tak, gram na wiolonczeli. Skąd wiedziałeś, że to dokładnie ten instrument?-zapytała z niekrytą ciekawością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob 9 Lip - 21:38

On sam kiedyś czuł się tak w towarzystwie dziewczyn, ale w Hogwarcie zaprzyjaźnił się z tyloma laskami, że całkiem mu to minęło. Jednak ze starszymi, dokładniej z dorosłymi wciąż rozmawiać nie umiał. Nigdy nie wiedział o czym. O ile pójście do nauczyciela i spytanie o to jaką długość ma mieć wypracowanie nie sprawiało mu problemu, o tyle zwyczajna rozmowa już tak.
- Zawsze chciałem jechać do Hiszpanii. Przez jakiś czas uczyłem się hiszpańskiego, ale poddałem się na rzecz dokładniejszej nauki obrony przed czarną magią i transmutacji. - Ben miał istnego bzika na punkcie obrony przed czarną magią i transmutacji. Istna obsesja. No ale... Wciąż się uczył, bo na studiach chciał się skupić na zostaniu animagiem. Ambitny chłopak, nie powiem. Może wtedy rodzice zwrócą uwagę na jedynego syna, który nie ma swojego bliźniaka. - W Valencii. Nie martw się, jeśli będziesz potrzebowała jakiejkolwiek pomocy z językiem angielskim, z chęcią ci pomogę. - chłopak od dziecka był niesamowicie pomocny i zawsze starał się pomagać. W każdej chwili, nieraz bezinteresownie. No i pomoc koleżeńska też nieźle działała na reputację, która była ważna. Szczególnie, gdy chciało się być kimś w przyszłości.
- Poznałem po kształcie futerału. Moja ciotka w Australii ma taki sam. Też gra na wiolonczeli. W sumie to dzięki niej ja sam zainteresowałem się muzyka, choć... Daleko mi do perfekcji. - nie był tak dobry jak Axel. To Ax był w rodzinie muzyczną gwiazdką, nie Ben.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   

Powrót do góry Go down
 

Lodziarnia Floriana Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-