Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Lodziarnia Floriana Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob Cze 12 2010, 13:08

First topic message reminder :


Lodziarnia Floriana Fortescue

W tej niezwykłej lodziarni możesz dostać lody o wielu smakach, zarówno tych tradycyjnych, jak i nietypowych. Po udanych zakupach na ulicy Pokątnej wiele osób przychodzi tu, aby spędzić nieco czasu w ogródku pod kolorowymi parasolkami, zajadając się pysznymi deserami.

Porcja dowolnego ciasta
Ciastka do kawy
Porcja lodów
Gofr bez dodatków
Bita śmietana, polewa, posypka, owoce do lodów/gofrów/ciasta

Sok dyniowy
Lemoniada
Mrożona herbata
Woda goździkowa
Świeżo wyciskane soki owocowe
Koktajle na bazie mleka lub jogurtu
Imbirowa mątwa
Malinowy Chruśniak
Wiśniowy Gryf
Chochlikowe cappuccino
Syrenie Latte




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 39
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -430
  Liczba postów : 55
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15298-adam-spellsinger#408783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15301-straznik-swiata-magii#408834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15302-listy-do-adama#408839
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15297-adam-spellsinger#408778




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob Paź 14 2017, 23:46

Czuł się, jak uczniak przyłapany na gorącym uczynku, gdy usłyszał znajomy głos dochodzący z niedaleka. Zastygł z różdżką w ręku i miał bardzo skonsternowaną minę. W głowie miał jeszcze kilka zaklęć, które mógł użyć. W końcu nazwisko oraz różne tam „osiągnięcia” zobowiązywały, żeby miał urok na każdą okazję. W taki sposób również tłumaczył sobie swoją nienawiść do raportów i egzaminów teoretycznych.
- Cóż… - Jego kąciki ust uniosły się lekko do góry i mimo wszystko schował różdżkę za pazuchę swojego płaszcza. Skoro nie pomyślał o kwiatach wcześniej, może uda mu się coś zorganizować po wypiciu wieczornej kawy i zjedzeniu lodów bądź ciasta. – Nigdy nie myślałem, że nastąpi taki dzień, w którym będę musiał przyznać komuś rację – rzucanie kolejnego zaklęcia zapewne nie skończyłoby się dla mnie dobrze. – Chociaż uśmiechał się, to w oczach odbijał się smutek. Nie był zadowolony z takiego obrotu spraw i było widać, że nie do końca akceptował problem z magią, który był coraz powszechniejszy. Przez to Ministerstwo Magii miało bardzo dużo problemów, a szef ich zamęczał, by szybko odkryli, co się za tym kryło. Adam czuł się tak, jakby szukał igły w stogu siana, ale… ale to inna opowieść. – Mam nadzieję jednak, że sztuczki, które znam, a nie potrzebują wypowiadania inkantacji zaklęcia ani używania mocy, zadziałają o wiele lepiej niż felerne zaklęcie przy fontannie. – Trochę może się od razu zdradził, ale akurat, jeśli chodziło o czas po pracy, zawsze było lepiej grać w otwarte karty. W końcu był Puchonem. Po co było komplikować sobie niepotrzebnie życie, prawda?
- Dobry wieczór, panno Horan – przywitał się dopiero po fakcie. – Pięknie pani wygląda. – Nie był to jedynie grzecznościowy komplement, ponieważ zdradzał go ton głosu. Był jak najbardziej szczery. Może wcale nie wypadł z „wprawy”, jak uważał na początku. Niektórzy na pewno spróbowaliby dyskretnie przyjrzeć się swojej partnerce (Adam dałby sobie rękę uciąć, że na pewno jego ojciec wciąż tak robił, bo był niewychowanym chamem), ale nie on. Mężczyzna skupił się wyłącznie na jej uśmiechu oraz kawałku płaszcza.
- Proszę bardzo, wejdźmy. Pogoda jednak dzisiaj nie zachwyca. – Zresztą, mieszkali na wyspach, czego mógł spodziewać się innego? – Mam nadzieję, że nie będzie padać. Prowadzę sekretny dziennik, w którym zapisuję, kiedy nie pada. Naprawdę świeci pustkami, a zależy mi na zapełnieniu go, by wygrać zakład z moją siostrą. - Akurat to była prawda. Otworzył drzwi przed kobietą i przytrzymał je, by mogła wejść do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 465
  Liczba postów : 511
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie Paź 15 2017, 12:23

Skoro Adam poczuł się jak uczniak w takim wypadku kobieta odegrała rolę nauczycielki. Może by się nawet do tego nadawała, pod warunkiem, że opierałoby się to na upominaniu i karaniu, bo jednak do przekazywania wiedzy młodszym jakoś się nie nadaje. Za to od czasu do czasu uczucie bycia troszkę lepszym od razu poprawia nastrój i podnosi pewność siebie. Oczywiście nie za bardzo, żeby się w sobie nie zakochać i innych traktować jak robaczki, czego już doświadczyła zaczynając pracę.
-Dla nas wszystkich, może to mieć konsekwencje również dla osoby trzeciej. Te zaklęcia naprawdę szaleją ostatnio, dlatego wolałam biegać osobiście w tę i z powrotem w ministerstwie, żeby czegoś nie sknocić. Biuro aurorów już wie może w czym rzecz? - chyba starała się być zbyt poważna. Jej postawa, ton głosu. Tak jakby raczej wyszła na spotkanie służbowe niż luźna rozmowę przy kawie, może to dlatego, że pan Spellsinger jest jednak od niej troszkę starszy i nie chciała zaniżać poziomu, kto wie jakie efekty przyniesie to spotkanie
-Jak widać los chciał inaczej - dodała jeszcze z delikatnym uśmiechem, przymknęła przy tym oczy i otworzyła je ponownie w całej okazałości. Przede wszystkim z większej odległości wydają się być nieproporcjonalne to całej twarzy Yvonne, ale taki jej urok.
-Chciałabym się dowiedzieć co to za sztuczki, tylko prosiłabym, żeby to nie było nic związanego z ogniem - nie chciała kolejnych strat, ale magia bez magii potrafi być równie interesująca. Aż przypomniał jej się jeden przypadek, z którym miała do czynienia. To jak mugole potrafią korzystać z różnych przedmiotów i swojej zręczności by wydawało się, że potrafią czarować. Z chęcią sama by się dowiedziała, jak oni to robią.
-Dziękuję, nie chciałam specjalnie przesadzić i chyba się w miarę dostosowałam - nie było, aż tak oficjalnie, ani jakoś szykownie w obu przypadkach. Dopasowali się oboje, tak oceniła gdy przyjrzała się ubiorowi mężczyzny. Akurat jej oczy od razu zdradzają, że się przygląda od stóp do głów, chociaż zdaje sobie z tego sprawę i nie jest to zbyt grzeczne, ale i tak to robi.
-Ciekawy zakład, co otrzyma zwycięzca? - spytała wchodząc do środka. Nawet nie przeszkadzała jej ta pogoda, idzie przywyknąć, nawet i na dłuższy spacer byłaby wstanie się udać, ale ciepłe i przytulne miejsce jednak wygra tą konkurencję.  Zaczęła się rozglądać za wolnym stolikiem. Kiedy ulice świecą pustkami i pogoda nie dopisuje to wiadomo, że w lokalach będzie więcej osób, co już zauważyła w Dziurawym Kotle. Poszczęściło im się, że ktoś właśnie zwolnił miejsce - Chyba jedyne wolne miejsce - wskazała dłonią na wysoki stolik zaraz przy oknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 39
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -430
  Liczba postów : 55
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15298-adam-spellsinger#408783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15301-straznik-swiata-magii#408834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15302-listy-do-adama#408839
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15297-adam-spellsinger#408778




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie Paź 15 2017, 23:40

- Chciałbym, by tak było. – Po jego tonie głosu można było od razu wywnioskować, że niestety jeszcze nie rozwiązali tej zagadki. Jak na razie zbierają wszystkie dowody oraz analizują każdy najmniejszy szczegół w nadziei, że to doprowadzi ich do rozwiązania zagadki. Zawsze tak było. Schemat postępowania aurorów nie zmienił się na przestrzeni lat. – Jednak mogę jedynie powtórzyć za swoim szefem, że wciąż nad tym pracujemy. – Wolał sobie nie przypominać, ile papierkowej roboty miał teraz do wykonania. Na jego biurku piętrzyło się od zgłoszeń o anomaliach. Sporządzał z nich notatki, a następnie kolejne notatki. Prawie do znudzenia.
W przeciwieństwie do swojej rozmówczyni Spellsinger był zrelaksowany. Nie był w miejscu pracy (chociaż prawda była taka, że auror zawsze jest na służbie) ani nigdzie nie widział swojego szefa. Nie przeszkadzała mu również różnica wieku, ponieważ od wielu lat nie zwracał na nią uwagi. Społeczeństwo czarodziejów było zróżnicowane i praktycznie codziennie miał do czynienia z osobami o bardzo różnych doświadczeniach.
- Na szczęście nie, chociaż muszę się przyznać, że odkąd wróciłem do Doliny Godryka, postanowiłem nauczyć się gotować. Jak się jednak szybko okazało, gotowanie i warzenie eliksirów wcale nie jest tożsame. Prawdopodobnie dlatego tak wielu mężczyzn na to psioczy, bo dość długo nie zdają sobie z tego sprawy. – To było lekko zabawne. Trochę też mówiło o jego życiu prywatnym. Może dzięki temu kobieta nieco się rozluźni. Jeszcze tylko nie wiedział, kiedy powinien jej zaproponować odrzucenie formy „pani i pan”. Zawsze go raziła, szczególnie że w języku angielskim ta forma grzecznościowa wydawała mu się być bardzo nienaturalna.
Zamknął drzwi lodziarni. Nie zdziwił się, że tak wiele osób wolało skryć się tutaj. Pogoda była nieciekawa i zapewne ulewa była jedynie kwestią czasu (na nic zdały się pobożne życzenia Adama). Zanim odpowiedział kobiecie o swoim zakładzie z siostrą, zajęli się sprawą stolika. Kelnerka uprzątnęła go. Spellsinger chcąc być szarmancki, pomógł kobiecie ściągnąć pelerynkę, a gdy zajęła miejsce, dosunął jej krzesełko. Wbrew pozorom manier nauczyła go matka. Ojciec raczej nigdy nie był zainteresowany takimi rzeczami.
Już miał opowiedzieć o wygranej w zakładzie, kiedy kelnerka przyniosła im menu. Adam wiedział z góry, że ma ochotę na wieczorną kawę. Praktykował ją, odkąd tylko pamiętał (nawet w Hogwarcie). Był to nałóg, który już miał we krwi.
- Na co ma pani ochotę? – Wszędobylskie maniery. – Wracając do zakładu. Razem z siostrą założyliśmy się o dwieście galeonów, że nie uzupełnię swojego notesu do końca roku. Na to wygląda, że będę musiał jej zapłacić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 465
  Liczba postów : 511
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon Paź 16 2017, 14:23

-Rozumiem, czyli nie wiele wiadomo - takie słowa dają jasno do zrozumienia, że praca nad tą sprawą idzie dość opornie. Takie kłopoty mają gdzieś swoje źródło, tylko pytanie brzmi "Gdzie?". Zakłócenia, a może ktoś się bawił jakimś nieodpowiednim rodzajem magii? Zresztą Yvonne na tych sprawach akurat się nie zna, to nie chciała się o tym wypowiadać bo raczej niczego mądrego by do tego nie wniosła, zwykle spekulacje jakie się powtarzają w kółko. Praca papierkowa niestety pojawia się w każdym z departamentów, czego innego można było się spodziewać chcąc pracować w Ministerstwie?
-Oj, ja tam nigdy nie miałam problemów z eliksirami i gotowaniem tym bardziej. Uważam, że czasem ma to ze sobą kilka podobieństw. Podobno mężczyźni bywają lepszymi kucharzami niż kobiety, ale stereotyp chyba zawsze będzie się utrzymywał - uśmiechnęła się delikatnie. Jakoś nigdy nie wierzyła w to, że faceci to kiepscy kucharze, wręcz przeciwnie. Miewają lepszy smak od kobiet, tylko nie ma pojęcia skąd to się jednak bierze. A stereotyp mówi, że kobieta gotuje, a mężczyzna pracuje... i tak od dawien dawna.  Nie żeby Yvonne na to narzekała bo lubi gotować i kombinować, a jeszcze jak ma dla kogo, co bardzo rzadko się zdarza to ma okazję do popisu.
Takich manier się nie spodziewała od Spellsingera, było jej nawet miło kiedy pomógł zdjąć jej pelerynkę i odsunął krzesło. Gdzie się podziewają tacy mężczyźni!? Wszędzie tylko jakieś niedojrzałe chłystki, którzy myślą nie wiadomo o czym. Yvonne wychowała się w porządnym domu, niektórzy twierdzili, że wręcz idealnym. Wbrew pozorom jak może się wydawać współpracownikom irlandka jest ułożona i zwraca uwagę na takie rzeczy.
Zaczęła przyglądać się menu jednocześnie przysłuchując się Adamowi. Każde słowo zapamiętała i nie miała problemu by jednocześnie wybrać coś dla siebie.
-Do końca roku jeszcze trochę czasu zostało, nie traciłabym nadziei - uniosła spojrzenie i odłożyła kartę na krawędzi stolika - Dla mnie chochlikowe cappuccino i do tego ciastka. Nie mogę zdecydować, którego ciasta bym skosztowała. Za duży wybór, a równie dobrze wzięłabym i wszystkich po kawałku - kobieta nie zajada się jakoś specjalnie słodyczami, jak większość ludzi na tym świecie raczej od nich nie stroni. Za to gdy musi się już zdecydować to przychodzi jej to z wielkim trudem, a jeszcze z takim wyborem. Mogłaby sobie pozwolić na dużo, ale jeszcze wyjdzie na żarłoka, a tego nie chce. Wystarczy, że mówią o tym jak to skrywa w szufladzie swojego biura wino.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 39
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -430
  Liczba postów : 55
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15298-adam-spellsinger#408783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15301-straznik-swiata-magii#408834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15302-listy-do-adama#408839
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15297-adam-spellsinger#408778




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon Paź 16 2017, 17:02

Zawsze coś się działo. Właściwie nie było dnia, gdyby była, chociaż chwila spokoju.
- To już zasada tego świata. Kiedy rozwiążemy jeden problem, pojawia się następny. Najgorzej jest wtedy, gdy okazuje się, że rozwiązanie, które wybraliśmy wcześniej, wpływa negatywnie na obecną sytuację i generuje następne zagrożenie. – Wzniósł oczy do sufitu, jakby się modlił. Nigdy nie wierzył w Boga, ale teraz chyba nawet zaczynał coś rozumieć. Nawet jeśli jego nie było, to definitywnie musiała istnieć jakaś potężniejsza siła. Ile już lat niewymowni badali sekrety magii? Pochylali się nad różnymi dziwami, których nikt nie potrafi wyjaśnić? No właśnie.
- Chociaż osobiście uważam, że te anomalie mają związek z tym że nie do końca rozumiemy naturę magii i przez to nie możemy temu poprawnie przeciwdziałać. Próbujemy ją zrozumieć, ale nawet najpotężniejsi czarodzieje, którzy chodzili po tym świecie, do końca jej nie poznali. Gdyby tak było, na pewno od razu poradzilibyśmy sobie z tym że nagle moc jest wyjątkowo kapryśna. – Podrapał się lekko nerwowo po policzku. – Aczkolwiek współczuję wszystkim niewymownym, którzy zostali wciągnięci w tę sprawę. Wbrew pozorom mają o wiele trudniejsze zadanie niż my. – Taka była prawda i Spellsinger zdawał sobie z tego bardzo dobrze sprawę.
Mężczyzna podczas tej pogawędki zerkał na swoje menu, chociaż pewnie dał się przyłapać, że przyglądał się swojej towarzyszce. Trochę żałował, że nie udał się do nikogo o poradę, lecz wyszło to stanowczo za szybko, by mógł się kogoś poradzić, co powinien robić na spotkaniu, a czego nie.
- Jeśli się zdecydujesz… - Zaraz się szybko poprawił. – Jeśli się pani zdecyduje, zawsze możemy domówić. Ja skuszę się na szarlotkę z bitą śmietaną. – Kojarzyła mu się z dzieciństwem. Nie zawsze ojciec był taki zły. Czasami miał dobry dzień i zabierał całą familię Spellsingerów właśnie tutaj. Adam razem z mamą zawsze brał jabłecznik. – I również na chochlikowe cappuccino. – Aż nie mógł się uśmiechnąć z powodu tej nazwy. Kiedy odkupił stary dom w Dolinie Godryka, miał wielki problem z chochlikami, które zagnieździły się na strychu. Zdziwił się, jak szybko obok nich pojawiła się kelnerka, by przyjąć zamówienie, a następnie zabierając karty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 465
  Liczba postów : 511
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon Paź 16 2017, 21:03

-Magia sama w sobie nigdy nie interesowała mnie do tego stopnia, jestem laikiem chociaż to całe moje życie. Może właśnie dlatego nigdy nie wzbudzała we mnie chęci poznania bo mnie nudziła. Jednak podziwiam tych, których właśnie ona wciągnęła. Praca nad magią samą w sobie to nie lada wyzwanie- do tego jeszcze zapał jaki posiadała. Tego już nie chciała wspominać, bo nigdy nie działał na jej korzyć. Za dziecka wszystko szybko jej się nudziło, a zwłaszcza te rzeczy, których miała w nadmiarze. Zawsze chciała czegoś co jest teoretycznie nieosiągalne, tylko wymaga to trochę pracy
-Cóż mogę powiedzieć, taka praca. Czasami sama sobie współczuję, że w ogóle się zdecydowałam na taką profesję, ale oczywiście bywają i dobre dni. Niedługo aurorzy jak i niewymowni dojdą do sedna problemu i jacy będziecie z siebie dumni - każda profesja ma swoje zalety jak i wady, trzeba ja tylko dostrzec. Jak była małym dzieckiem podziwiała aurorów, ale wiedziała, że najważniejszej rzeczy jakiej jej brakuje do tego stanowiska to odwaga. Yvonne polubiła wygodne życie, siedzenie za biurkiem i ładnie pachnieć.
Jak tylko usłyszała w jaki sposób zwrócił się do niej mężczyzna nie umknęło to jej uwadze. Tak bezpośrednio, sama obawiała się odezwać do niego przez "ty", ale jednak się poprawił. Od razu pomyślała, że to chyba dobry moment by odrobinkę rozluźnić tą atmosferę.
-Yvonne - powiedziała dość niepewnie, ale na tyle głośno by usłyszał - Możesz mi mówić Yvonne - powtórzyła dla pewności. Oparła łokieć na stoliku i położyła podbródek na otwartej dłoni. Od razu poczuła się lepiej kiedy to powiedziała, jakby oficjele poszły na boczny plan. Wyczuła tą chęć Spellsingera, że wolałby się do nie zwracać po imieniu, więc chyba nie będzie miał nic przeciwko jej małej inicjatywie.
-To może jednak skuszę sernik, zobaczymy czy będzie się równać z moim. Jak będzie z rodzynkami to przegra w przedbiegach - zaśmiała się. Zaczęło się. Ta strona Yvonne, którą ludzie znają poza miejscem pracy. Dużo pewniejsza siebie, otwarta i skłonna do żarcików czy jak wspomniała... łechtania własnego ego. Bardzo lubi to słowo, nie wie skąd je zna, ale nigdy jeszcze nie wypowiedziała go na głos bo brzmi dość, nietypowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 39
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -430
  Liczba postów : 55
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15298-adam-spellsinger#408783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15301-straznik-swiata-magii#408834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15302-listy-do-adama#408839
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15297-adam-spellsinger#408778




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon Paź 16 2017, 21:43

Właściwie może to dobrze, że sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej.
- Adam – odpowiedział jej tym samym, czyli uśmiechem. Nie musiał już dodawać, że zależało mu już od samego początku tego spotkania, by porzucić sztuczne maniery. Teraz już naprawdę mógł się rozluźnić (choć on był już spokojny od samego początku).
- Tylko nie rodzynki. – Aż się skrzywił, kiedy kobieta postraszyła go rodzynkami w serniku. On również za nimi nie przepadał. – Jedynie rodzynki, które lubię to utopione w alkoholu dodawane do lodów. – Tylko w takiej postaci je tolerował i nawet widział ich miejsce tam. W żadnym innym nie. – Jak będzie miał rodzynki w środku, to poczujemy się osobiście obrażeni, proszę pani. W dodatku będę chciał widzieć się z samym panem Florianem Fortescue, by porozmawiać z nim o tym, jakie wielkie zło uczynił, dodając rodzynki do sernika. – Spojrzał wyczekująco na kelnerkę. Po minie było widać, że sobie żartował, ale jednak młoda kobieta odeszła od ich stolika lekko przerażona.
- Cóż… - Uśmiechnął się niewinnie, kiedy ponownie zostali sami. Niestety lub na szczęście nie na długo, bo dość szybko otrzymali swoje ciasta oraz kawy. Kelnerka wydawała się na lekko podenerwowaną, tak jakby co najmniej Spellsinger był znanym krytykiem kulinarnym. Spojrzała wyczekująco na kobietę, życzyła im smacznego i szybko się ulotniła.
- Ma rodzynki? – Zerknął taktycznie na spodeczek, który kobieta położyła przed Yvonne. – Bo jeśli ma, to zaraz wyciągnę swoją licencję Brygady Anty-Rodzynkowej. – Ta jakby w tym miejscu jego odznaka aurora coś by zmieniła i nagle rodzynki z sernika się wydłubią. Adam to jednak miał bardzo wybujałą wyobraźnię (lub za wysokie ego).
- Wracając jednak do magii… Nigdy nie ciekawiło Cię, czym naprawdę jest magia? Nic a nic? – Zazwyczaj to kobiety były bardziej dociekliwe od mężczyzn, skoro i tak już bawili się w stereotypy – tak jak ten o gotowaniu. – Albo co tak naprawdę sprawia, że możesz ją okiełzać? – W końcu we wszystkich ich dziedzinach życia magia ich otaczała i była potrzebna. Sam się dziwił wciąż, że mugole potrafili się bez niej obejść.
- Chociaż… Tak naprawdę sam zainteresowałem się tym dopiero teraz, kiedy pojawiły się te anomalie. Wcześniej interesowało mnie nie tyle, czym jest magia, a ile ja potrafię i czy mam jakieś limity, których nie mogę przekroczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 465
  Liczba postów : 511
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon Paź 16 2017, 22:25

Aż takiej reakcji się nie spodziewała. Oczywiście Yvonne popiera, że rodzynki w serniku to zło, którego najlepiej się pozbyć ze świata. Nigdy ich nie lubiła, kiedy dostawała coś z rodzynkami to zawsze je wydłubywała lub nawet i wypluwała kiedy poczuła pod językiem tą pomarszczoną kuleczkę.
-Alkoholu tutaj nie ma prawda? - tak nawiązała skoro już o tym Adam wspomniał. W takiej formie mogłaby je zaakceptować, co prawda to nadal rodzynki, ale w znacznie lepszej postaci. Mogła raczej pomarzyć o tym, że w lodziarni dostanie taki deser. Co najwyżej lody o smaku adwokatu, tylko o smaku niestety. Bez krztyny procentów. Jeśli jeszcze kiedyś dane im będzie się spotkać, to Yvonne będzie musiała zaspokoić swój głód dobrego wina.
-Na pewno nie chce pani by to miejsce zostało przez nas źle zapamiętane, bo jednak rodzynki zdecydowana mniejszość populacji akceptuje - dołączyła się do tego "ataku" na kelnerkę. Biedna, ciekawe z jakimi to jeszcze osobami ma do czynienia, chociaż oni akurat sobie żartują. Za to inni mogą naprawdę czepiać się szczegółów, choćby o to, że wisienka jest za mało czerwona.
-Biedna kobieta, jak tak mogliśmy? - powiedziała szeptem kiedy kelnerka odeszła tak żeby nie usłyszała.
Przyszedł ten moment kulminacyjny, kiedy mogła ocenić czy to miejsce jest warte ponownego odwiedzenia. Przyglądała się kawałkowi ciasta, no na pierwszy rzut oka nie widziała by miał coś w sobie. Wzięła malutki widelczyk do ręki i nabrała trochę tej pyszności. Dość spory kawałek wyszedł, ale to nic - No, wydaje się być czysty - skomentowała i wzięła kawałek do ust. Powoli przeżuwała, żeby jej kubki smakowe w porę wyczuły ewentualne niebezpieczeństwo w postaci rodzynki. Przełknęła.
-Bardzo dobry i bez rodzynek. Dziękuję bardzo - uśmiechnęła się do kelnerki, która z ulgą ucieszyła się, że wypiek posmakował kobiecie, życzyła smacznego i zostawiła ich samych - Będziesz musiał spróbować mojego, ten jest trochę mdły, ale nie chciałam bardziej dołować dziewczyny - jednak nie oznaczało to, że go nie zje. Wzięła nawet i kolejny kęs.
-Nie nigdy. Uważałam, że magia otacza mnie z każdej strony, aż za dużo jej było czasem. Bardziej byłam zaciekawiona tym jak by było bez niej - ten temat bardzo lubiła, mogłaby całkiem sporo opowiedzieć o swoich poglądach względem mugoli, chociaż na dobrą sprawę i tak trzyma się od nich na dystans - To też coś w rodzaju sprawdzenia czegoś co może być nieosiągalne? Przecież już istnieje jeden limit, nie możemy wyczarować jedzenia od tak. Co byśmy robili gdyby nawet i to było możliwe? Dlatego interesowali mnie mugole od zawsze, co prawda nie chcę z nimi żyć, ale praca pozwala mi na ich obserwowanie. Brak mioteł, teleportacji, zaczarowania chociażby łyżeczki żeby zamieszała za nas kawę. Ja to robię akurat swoją własną ręką - odłożyła widelczyk i wzięła do ręki filiżankę z cappuccino. Wciągnęła nosem jej zapach i wypiła łyk, od razu poczuła, że na wardze pozostał jej wąsik, który od razu wytarła serwetką - Jak zawsze
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 39
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -430
  Liczba postów : 55
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15298-adam-spellsinger#408783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15301-straznik-swiata-magii#408834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15302-listy-do-adama#408839
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15297-adam-spellsinger#408778




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon Paź 16 2017, 22:43

Wydawało mu się, że zna to spojrzenie, którym obdarzyła go kobieta.
- Cóż, obawiam się, że w tym lokalu nie dostaniemy żadnego alkoholu. – Nie pamiętał, by kiedykolwiek Florian Fortescue eksperymentował z alkoholami. Miał przecież renomę jednej z najlepszych RODZINNYCH lodziarni, dlatego by nie deprawować dzieci, raczej nie podawał napojów wyskokowych. – Lecz wieczór jest na tyle długi, że po kawie możemy udać się gdzieś jeszcze. Oczywiście, o ile będziesz miała na to ochotę. – Dodał szybko. To nie było zaproszenie z tych typowo „matrymonialnych”, ale zwyczajnie będzie mu miło, jeśli ten wieczór się nieco przedłuży. Nawet jeśli skończą w jakimś klubie, w którym Adam będzie wyginał swoje bioderka w takt muzyki.
Z trudem opanował parsknięcie śmiechem, gdy kelnerka odeszła, myśląc pewnie o nich w bardzo złych kategoriach. Spellsinger jednak nie obawiał się, że ktoś przyczepi jego zdjęcie do drzwi, a pod nim umieści tekst „tego pana nie obsługujemy”. Raczej w tym lokalu tak się nie zdarzyło (a przynajmniej nic o tym nie słyszał).
- Oj… Po prostu Brygada Anty-Rodzynkowa musi trzymać się razem – odpowiedział jej również konspiracyjnym szeptem. Było w tym bardzo dużo teatralności. Adam czasami lubił koloryzować różne rzeczy, by wydawały się na jeszcze zabawniejsze niż były w rzeczywistości.
Sam zabrał się za swoją szarlotkę. On akurat nie miał nic ciastu do zarzucenia. Wciąż smakowało tak samo dobrze, tak jak wtedy, gdy był małym chłopcem. Najlepsza i tak była bita śmietana i cynamon. Podsunął swój talerzyk kobiecie.
- Polecam szczególnie bitą śmietanę. – Sięgnął go jej talerzyka, by widelczykiem skubnąć trochę sernika. Spróbował. – Ale faktycznie, Twojemu czegoś jakby brakuje. Może gdyby był słodszy, byłby lepszy? Chociaż może tutaj chodzi o kawę? – Właśnie. Kawa. Sama była niczego sobie. Kiedy chwycił w dłonie filiżankę i upił kilka łyków, od razu zrozumiał, dlaczego często lubił chodzić do kawiarni. W domu takiej kawy nigdy sobie nie zaparzył. Trzeba było mieć do tego dar oraz odpowiednią mieszankę.
- Co najbardziej Cię zaskoczyło, kiedy ich obserwowałaś? – zapytał, uśmiechając się do niej znad swojej filiżanki. On też miał wąsy. Nawet trochę pianki zostało mu na nosie, ale zwyczajnie nie zdawał sobie z tego sprawy. Wyglądał przekomicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 465
  Liczba postów : 511
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Wto Paź 17 2017, 18:22

-No cóż, Londyn nigdy nie śpi. Coś jeszcze można wymyślić - chęci jej nie brak, miejsc w Londynie też nie. Jeśli tylko będzie im się chciało coś jeszcze robić, to z wielką chęcią ten wieczór przedłuży. Nie jednokrotnie jej wyjścia na zwykłą herbatę czy drinka kończyło się nawet i o godzinach porannych. Może coś jeszcze ich spotka ciekawego, ale czas pokaże jak im będzie się w ogóle rozmowa kleić. Już nie chciała kontynuować wzmianki o alkoholu, bo tylko utwierdzi plotki urzędników, że ta kobieta nie jest zbyt dobrą ekhm... partią. Dosłownie coś takiego dotarło do jej uszu, ale olała to. Specjalnie na złość przy ludziach chowała butelkę do torebki.
-No tak. To powiem, że ta brygada jet naprawdę ogromna, nie znam osoby co lubiła rodzynki tak po prostu. To dziwni ludzie są, może niewymowni i tym powinni się zająć, to anomalia nie z tej ziemi - żartowała sobie dalej.
Spojrzała na szarlotkę, którą podsunięto jej pod nos. No skoro już tak bardzo chciał, żeby Yvonne jej spróbowała to się nie opierała, a przede wszystkim bitej śmietany. Za to sam sobie pozwolił na kęs jej sernika - Tak bez pozwolenia? Nie ładnie - machnęła widelczykiem i wbiła go w ciasto. Nabrała go kawałek razem z bitą śmietaną i skosztowała - Umm.. Faktycznie dobry, a ta bita śmietana. Chyba skorzystam z tego pomysłu - chociaż usta miała jeszcze pełne to nie mogła się powstrzymać, żeby je ocenić. Tak jej posmakowało, żeby nie wyglądało to nieelegancko zasłoniła usta dłonią.
-O jejku... Zwróciłam uwagę na to jak się porozumiewają na odległość. Nie mają sów. Mają takie urządzenia, telefony i komputery. Chciałabym kiedyś wziąć ten... telefon do ręki - w tym momencie była naprawdę zaintrygowana, ale jednak z myśli odwiódł ją wygląd Adama. Podrapała się po nosie żeby wiedział, o co jej może chodzić. Te pianki zawsze są problemem, ale i tak są zabawne kiedy wylądują na nosie lub nad górną wargą.
-Coś tutaj masz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 39
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -430
  Liczba postów : 55
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15298-adam-spellsinger#408783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15301-straznik-swiata-magii#408834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15302-listy-do-adama#408839
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15297-adam-spellsinger#408778




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Czw Paź 19 2017, 00:41

Właściwie to nigdy Londyn nie spał – ani ten czarodziejski, ani ten mugolski, więc przy odrobinie dobrej woli mogli wymyślić naprawdę coś ciekawego. W głowie Adama już się ułożył nawet bardzo ciekawy plan, chociaż na razie nie zamierzał go zdradzać towarzyszce. Wiedział, że nie zawsze można było od razu wychodzić z takimi inicjatywami, by zwyczajnie nie wywierać na kimś presji. Akurat, jeśli o to chodziło, mężczyzna był bardzo wyczulony. Może po prostu na te wszystkie jego kontakty międzyludzkie rzutowały dawne wydarzenia… Ta zdradzająca narzeczona… To złamało Pufkowi serce.
- Podsunę im to, kiedy ich odwiedzę jeszcze raz. – Zaśmiał się. Nigdy nie lubił chodzić do Departamentu Tajemnic, ponieważ zwyczajnie wciąż gubił się w tych wszystkich komnatach i nie potrafił się nigdzie odnaleźć. Zawsze niewymowni mruczeli pod nosem, kiedy Spellsinger znów wlazł nie tam, gdzie trzeba. Raz go nawet nakryli na tym, że dobijał się do zamkniętego pomieszczenia, do którego nikt nie miał wstępu. Robił to oczywiście bez jakiejkolwiek wiedzy, myślał, że to zatrzaśnięte drzwi, prowadzące do wyjścia.
- Jeśli chodzi o słodycze, niestety nie zwykłem pytać o pozwolenie. – Pokręcił lekko głową, mając nadzieję, że jednak kobieta wybaczy mu tę małą kradzież słodkości. – Chociaż czasami są tacy, którzy mocno bronią swoich ciast. – Jako że jej sernik był pozbawiony jakiejkolwiek obrony, to pozwolił sobie przypuścić na niego atak. Zrobił to z wyjątkową przyjemnością oraz rozbawieniem. Sam nawet nie przypuszczał, że będzie to aż tak zabawne.
- Kiedyś miałem w rękach telefon. Dali mi na misję, bo miałem udawać zwykłego mugola w metrze. Znalazłem tam taką aplikację… - Próbował przypomnieć sobie, jak się ona nazywała. Na jego czole pojawiły się poziome zmarszczki. – Coś z cukierkami. Zbijało się cukierki, przesuwając je palcem. Mam wrażenie, że mugole sami nie zdają sobie sprawy, że używają magii. Co jednak ciekawe… Nie zauważono, by ich urządzenia jakoś inaczej się zachowywały, chociaż te ich telefony komórkowe… Jestem w stanie przysiąc, że to jest kawał dobrej magii. Przynajmniej teraz te, z których korzystają. Wcześniejsze nie były aż tak wypasione, miałem na mugoloznawstwie. – Zmarszczył lekko nos, kiedy usłyszał, że jest brudny. Nie bardzo wiedział, o co kobiecie chodzi. Wystawił język, oblizał się, ale nie dosięgnął do nosa.
- Już? Czy jeszcze zostało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 465
  Liczba postów : 511
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie Paź 22 2017, 13:13

Inne departamenty? Yvonne unikała ich jak ognia, ale akurat w Departamencie Tajemnic czasem musi się pojawić, częściej niż w żadnym innym. Chociaż częściej i tak stara się wysyłać listy, na ile to możliwe oczywiście. No po prostu nie lubi tego miejsca, ludzie tam zawsze jej się wydają jakoś niesympatyczni i nie do pogadania. Oczywiście są wyjątki. Jednak taka elegancka Yvonne w jakiś sposób czuła się dziwnie widoczna w tamtym miejscu, od razu zwracała na siebie uwagę, nawet jak do nikogo się nie odzywała. Jej sama obecność przykuwa uwagę. Pewniej się czuje w centrum mugolskiego Londynu. Pierwsze co zauważyła, że ludzie tak strasznie się nie gapią na siebie wzajemnie i nie oceniała z góry na dół. Ktoś ubierze 15 centymetrowe obcasy, a zaraz obok stoi pan w kapciach w kolejce do sklepu. Może w tym tkwi problem? Kobieta często bywa wśród niemagicznego otoczenia i po prostu tym przesiąknęła, po ubiorze to można zauważyć.
-Aplikacja? - zatrzymała się na tym słowie z zaciekawieniem. Znała je, ale to w jaki sposób opisał jej Adam odbiegało od jej wyobrażenia. Myślała, ze aplikacja jest czymś innym. Podaniem o pracę czy coś w tym stylu, a tu nagle słyszy o jakichś cukierkach.
-Naprawdę, muszę kiedyś się dobrać do tego telefonu. Podobno można tym robić zdjęcia i em.. filmy? Wiesz ruszające się obrazy, jak w Proroku i innych gazetach, ale oni robią je dłuższe i oglądają w tych no... kinach - przypomniała sobie powoli kolejne interesujące aspekty ich życia. Pstrykała przy tym palcami - Byłam kiedyś w tym kinie, pewien czarodziej chciał się zabawić - jednak teraz zmieniła ton głosu. Jakby była zażenowana zachowaniem czarodzieja wobec mugoli. Podniosła filiżankę by upić dwa małe łyki cappuccino - Nieee - przedłużyła z uśmiechem i postanowiła sama pomóc mężczyźnie. Wzięła serwetkę do ręki i sama wytarła piankę z jego nosa - Już. Czuje się jakbym wycierała nos bratu - robiła dokładnie to samo kiedy byli młodsi i Kieran czymś się ubrudził, często nie tylko nos, ale i cała buzia. Ludzie nie rozumieją tego kiedy mówi, że nie przepada za dziećmi, a tak potrafiła się zajmować bratem. Nie wiele młodszym, ale jednak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Skąd : Edynburg, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 132
  Liczba postów : 72
http://www.czarodzieje.org/t14454-evie-hemmer
http://www.czarodzieje.org/t14491-evie#383786
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14494-poczta-evie#383789
http://www.czarodzieje.org/t14493-evie-hemmer




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Wto Cze 12 2018, 13:04

Kolejny rok mijał w szkole magii i czarodziejstwa dość spokojnie. Nic nadzwyczajnego się nie działo oprócz egzaminów i pływania w fontannie. Nie chciała być tam wrzucona! Wcale jej się to nie podobało, ale jakiś pierwszoklasista uparł się na niej. Z chęcią by mu nóżki z dupy powyrywała gdyby nie fakt, że pobiegł do grupki przyjaciół. Wszyscy wyglądali tak samo w tych cholernych mundurkach i nie mogła go rozpoznać. Musiała sobie darować. Całe szczęście, że chociaż zaklęcie podziałało. Puchonce której to samo się przydarzyło niestety nie wyszło a kiedy wyżymała wodę z ciuchów naprawdę było jej żal. Tak, dobrze słyszycie Evie było żal kogokolwiek!
Ale wracając do tematu kiedy z tą małą sobie tak siedziała to zdała sobie sprawę, że nie chciała zaniedbywać przyjaciół. Nie chciała zaniedbywać Enzo z którym w tamte wakacje coś ją z nim połączyło. To, że pewien rozdział między nimi dobiegł końca wcale nie znaczyło, ze ma przestać go męczyć wyciągając go na lody. Zwłaszcza przy takiej pogodzie a tematów do rozmowy na pewno im nigdy nie zbraknie zwłaszcza kiedy ostatnio tak rzadko go widywała. Uroki mieszkania w zamku. Czasami zdarzało jej się tęsknic za tamtymi miłymi chwilami. Miała chociaż w kogo rzucić poduszką albo się przytulić. Starała się o tym nie myśleć.
W tej lodziarni nie była po raz pierwszy. Nie zawsze zamawiała to samo, ale zazwyczaj tak było. Była przyzwyczajona do stabilności więc dlaczego by nie zamawiać ciągle to samo? Usiadła przy stoliku by poczekać na chłopaka. Nie chciała zamawiać sama wszystkiego. Pewnie gdyby dotarł na miejsce ona by została z pustymi rękami, a nie była aż tak bogata by zamawiać tyle rzeczy pod rząd!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Sycylia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
  Liczba postów : 69
http://www.czarodzieje.org/t15405-enzo-nero#413119
http://www.czarodzieje.org/t15496-relacje-enzo#416353
http://www.czarodzieje.org/t15408-enzo#413167
http://www.czarodzieje.org/t15409-kuferek-enzo#413168




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Wto Cze 12 2018, 13:18

Zajęcia w św mungu się przeciągnęły przez co był spóźniony na to spotkanie na które czekał już od dłuższego czasu jednak nie miał zamiaru się do tego przyznać. To co ich łączyło pozostanie w jego głowie do końca, a wszystko to z powodu tego że nie chciał tego jednak zrobił to dla jej dobra, wolał by póki nie skończy nauki skupiła się na jak najlepszych wynikach. Zdawał sobie sprawę jednak z tego że wcale nie musi tak być jak on sobie to zaplanował, a dziewczyna znajdzie sobie kogoś innego no ale cóż, zobaczymy. Po drodze kupił jej skromny kwiatek od starszej kobiety stojącej nieopodal lodziarni z całą gamą przeróżnych kwiatów jednak Enzo zdecydował się całkowicie klasycznie na różę. Po chwili gdy dotarł na miejsce zdjął swój płaszcz i rozejrzał się po lokalu kiedy to dostrzegł tą swoją piękną przyjaciółkę. Uśmiechnął się lekko i ruszył w jej stronę. Kiedy był już przy stoliku wyciągnął różę zza pleców i położył na stoliku.
- Pomyślałem że Ci się spodoba - Powiedział lekko zakłopotany.
Ale zawsze tak było kiedy prawił komplementy lub dawał jakiś upominek pannie Hemmer. Gdy już kwiatek był w posiadaniu dziewczyny Nero usiadł sobie naprzeciwko niej.
- Wybacz że musiałaś czekać. Mamy teraz sporo pracy w mungu - Postanowił się wytłumaczyć.
Kiedy już skończył się usprawiedliwiać podsunął jej menu by sobie coś wybrała jednak doskonale wiedział że go nie potrzebuje. Czekając na to aż coś sobie wybierze, sam także przeglądał ofertę lodziarni nie do końca mogąc się zdecydować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Skąd : Edynburg, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 132
  Liczba postów : 72
http://www.czarodzieje.org/t14454-evie-hemmer
http://www.czarodzieje.org/t14491-evie#383786
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14494-poczta-evie#383789
http://www.czarodzieje.org/t14493-evie-hemmer




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Wto Cze 12 2018, 13:47

Czuła się naprawdę dziwnie kiedy tak musiała czekać i czekać. Czuła na sobie wzrok kilku osób zastanawiających się co z nią jest nie tak. Miała to gdzieś i tak więc nie robiło jej różnicy czy się patrzyli czy nie. Miała jeszcze poczekać minutę i iść. wiedziała, że chłopak jest nie skory do spotkań zwłaszcza w takich miejscach jak to więc prawdopodobnie ją olał, ale tak się nie stało. Przyszedł swoim wolnym krokiem zupełnie jakby był jeszcze przed czasem. Nie zamierzała mu robić wyrzutów ani być zła. Każdemu się zdarzało. Powinna to zachować dla siebie. Odrzuciła włosy do tyłu i wpatrzyła się w roślinę którą trzymał.
Kiedyś dość często dostawała takie rzeczy, ale to było co innego! Byli ze sobą. Można to było nazwać randkami mimo że nigdy na nie nie chodziła. Sprawiało jej to przyjemność mimo że się dość dziwnie czuła. Czuła się adorowana. Teraz uśmiechnęła się lekko co było u niej dość wyjątkowe i zerknęła to na niego to na roślinę.
-To nie jest randka więc mogłeś sobie darować. Jednak przyznaję, że to bardzo miły gest- czy to było coś w rodzaju przeprosin za spóźnienie? Czy to właśnie dlatego się spóźnił? Nie wiedziała co nim kierowało, naprawdę. Trzeba przyznać, że jego wybranka będzie szczęściarą. Naprawdę.
Następnie nastały przeprosiny więc może jednak ta różna nie była tak sobie. Wyjaśnienia były bardzo na miejscu. Jej rodzice byli bogaci więc na razie nie4 musiała się zastanawiać nad robotą mimo, że wiedziała, że wielu studentów zarabia śmiało. Czasami zastanawiała się czy też aby nie zacząć czegoś takiego bo od urodzenia miała dość rodziców. Pragnęła się usamodzielnić, ale nigdy nie podjęła się czegoś takiego.
- W porządku. W takim razie to nie twoja wina- przyznała.
Zerknęła jednym okiem na kartę. Nic się nie zmieniła odkąd pierwszy raz tutaj przyszła. No może oprócz pogiętych rogów i małej plamy.
- Wezmę to co zawsze. Gofry z bitą śmietaną a następnie loda ananasowego z polewą czekoladową a do tego mrożoną herbatę- oznajmiła. Zawsze robiła dziwne połączenia a kiedy oznajmiała co chce ludzie na nią dziwnie się patrzyli. Pierwszy raz spróbowała to dla jaj, ale potem zaczęło jej naprawdę smakować!-A ty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Sycylia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
  Liczba postów : 69
http://www.czarodzieje.org/t15405-enzo-nero#413119
http://www.czarodzieje.org/t15496-relacje-enzo#416353
http://www.czarodzieje.org/t15408-enzo#413167
http://www.czarodzieje.org/t15409-kuferek-enzo#413168




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Wto Cze 12 2018, 14:01

Cóż jego wyczucie czasu pozostawiało wiele do życzenia jednak nigdy by jej nie wystawił tak bez ostrzeżenia. Jeśli nie pasowało by mu to miejsce pewnie wysłałby jej wiadomość wcześniej by zmienić lokalizację, a gdyby dziewczyna się nie zgodziła to odwołać spotkanie jednak zawsze robił to tak by nikogo nie wystawiać ponieważ wyglądałoby to na ucieczkę, a on nigdy nie uciekał. Słysząc że to nie jest randka zdał sobie sprawę z tego że w sumie nigdy nie byli na prawdziwej randce. On nie lubił takich rzeczy, a ona i bez tego powinna wiedzieć że jest dla niego ważna.
- A skąd wiesz że to nie randka skoro na żadnej wcześniej nie byliśmy? - Zapytał patrząc jej w oczy.
Uwielbiał zatracać się w jej spojrzeniu. Gdy jeszcze byli parą uwielbiał tak sobie siedzieć naprzeciwko niej i bez żadnych zbędnych słów patrzeć jej w oczy. Było to jego ulubione zajęcie no w sumie poza leżeniem z nią i snuciu tych planów które raczej się już nie spełnią. Kiedy podszedł kelner i dziewczyna złożyła zamówienie uśmiechnął się zadowolony z tego że nic się nie zmieniła przez ten czas.
- Ja poproszę to samo - Odrzekł z powagą.
Musiał w końcu spróbować tego eksperymentalnego jedzenia. Kiedy kelner już odszedł od ich stolika Enzo przeciągnął się.
- To jak tam w szkole? Kiedy koniec? - Zapytał bezpośrednio stawiając łokieć na stoliku, a później podpierając głowę na ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Skąd : Edynburg, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 132
  Liczba postów : 72
http://www.czarodzieje.org/t14454-evie-hemmer
http://www.czarodzieje.org/t14491-evie#383786
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14494-poczta-evie#383789
http://www.czarodzieje.org/t14493-evie-hemmer




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Wto Cze 12 2018, 16:52

A czy ona kiedyś kogoś wystawiła do wiatru? Tak, zdarzyło jej się nawet kilka razy. No może więcej. Nie jej wina, że czasami była zbyt leniwa by odmówić spotkanie albo powiedzieć, że to był tylko głupi żart. Jednak dziś nie była z tego dumna. Była wtedy jeszcze rozpieszczonym dzieciakiem, lepszym od innych. A potem jej się znudziło i oddaliła się od innych. Zaczęła żyć własnym życiem, robić to na co chciała.
Nie byli na żadnej randce. Czas im na to nie pozwolił a czasami nawet żałowała, że nie zrobiła czegoś, że to nie ona zaproponowała coś takiego. Ale potem przychodziła pieprzona duma i nie zrobiła kompletnie nic.
-raczej bym wiedziała, że zapraszam chłopaka na randkę, panie Nero-powiedziała stanowczym tonem nie spuszczając z niego oczu. Kiedyś przeczytała w jakiejś książce, że unikanie wzroku to strach, ukazywanie słabości. Ona mogła w jego oczy patrzeć godzinami tak jak kiedyś kiedy było między nimi zupełnie inaczej. Kiedyś kochała te oczy. Kochała jak w nią się wpatrywały z uwielbieniem.
nie mogła powstrzymać uśmiechu kiedy kelner uniósł brew ale nic nie powiedział. Nie wiedziała dlaczego Enzo wybrał takie świństwo jak ona. Lato się dopiero zaczynało. Może jeszcze kiedyś uda jej się go namówić na dziwne połączenia? A może kiedyś zamówią wszystkie smaki, wszystkie polewy i posypki? Chyba już powinna zacząć zbierać pieniądze na to.
-Koniec jest wtedy kiedy zawsze, nic się nie zmieniło- odparła. Nie była tą która liczyła ile do końca. Koniec nastanie prędzej czy później więc po co odliczać? Jeszcze trochę i zakończy swoją edukację. Przyjrzała się jak ten podparł głowę. Jej samej głowa jakoś dziwnie ciążyła i zrobiłaby to samo, ale jej niezbyt wypadało więc tylko oparła plecy o krzesło powstrzymując się by nóg nie wyłożyć na stoliku jak to zazwyczaj robiła.
- A jak tam asystowanie? Nie znudziło ci się jeszcze?-na pewno robił ciekawsze rzeczy niż ona w murach szkoły, to było pewne. A jeszcze dostawał za to pieniądze!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Sycylia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
  Liczba postów : 69
http://www.czarodzieje.org/t15405-enzo-nero#413119
http://www.czarodzieje.org/t15496-relacje-enzo#416353
http://www.czarodzieje.org/t15408-enzo#413167
http://www.czarodzieje.org/t15409-kuferek-enzo#413168




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Wto Cze 12 2018, 17:08

Mogła zaprosić go na randkę. Na pewno by jej nie odmówił ale przez dumę się nie mogła na to zdobyć, a on znowuż niezbyt lubił takie celebrowanie związku. Był skromnym człowiekiem starającym się nie pokazywać zbyt wiele po sobie ze względu na to że nie mógł sobie na to pozwolić. Zmniejszenie emocji do minimum pozwala mu się bardziej skupić na jego pracy gdzie perfekcja jest bardzo ważna. Nie mógł przecież pozwolić by ktoś zginął przez jego roztrzepanie.
- Cóż, a już miałem nadzieję na pierwszą randkę w życiu - Odrzekł z uśmiechem patrząc przy tym w jej piękne oczy.
Miał nadzieję że nie będzie to zbyt śmiałe i nie zwróci mu na to uwagi. Lubił to w niej że zawsze mówiła to co myśli.
- Bo wiesz, chętnie pomogę Ci gdy zakończysz szkołę - Powiedział nie słysząc konkretnej odpowiedzi.
Przyzwyczaił się do tego z jednej strony, gdyż przeważnie wtedy gdy chciał się czegoś konkretnego dowiedzieć to tak właśnie go zbywała.
- Asystowanie to równie ciężka sztuka co bycie uzdrowicielem, a może nawet cięższa jednak nie znudzi mi się to. Dążę do perfekcji. - Odpowiedział widocznie bardziej pobudzony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Skąd : Edynburg, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 132
  Liczba postów : 72
http://www.czarodzieje.org/t14454-evie-hemmer
http://www.czarodzieje.org/t14491-evie#383786
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14494-poczta-evie#383789
http://www.czarodzieje.org/t14493-evie-hemmer




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Czw Cze 14 2018, 18:29

A czy ona lubiła celebrowanie związku? Przerażały ją pary, które ściskały się po kątach nie zważając na to czy ktoś ich obserwuje czy też nie. Czasami to naprawdę robiło się mało smaczne. Ona zdecydowanie wolała się cieszyć związkiem dla siebie a nie dla innych. Wolała kogoś pocałować kiedy nikt się nie gapił. Trzymanie za rękę jeszcze ujdzie. Nie było w tym nic niesmacznego.
Czy chłopak zamierzał jej zasugerować, że nigdy w życiu nie był na randce? wiedziała, że z nią nigdy nie był ale w jego życiu wyło znacznie więcej kobiet. Trochę to ją zdziwiło, ale nie skomentowała tego.
- Było mnie zwyczajnie zaprosić na randkę a nie mieć nadzieję. Nadzieja do niczego nie doprowadza- powiedziała szczerze. Gdyby chłopak ją zaprosił na randkę to na pewno by nie odmówiła. Może nawet by się ucieszyła, że zdobył się na taki gest. Nie chciała sobie mącić w głowie na chwilę obecną. Jeśli miałby na to ochotę to wtedy by to zrobił.
Mógł na nią liczyć, że będzie szczera. Raczej nigdy nie kłamała. Jeśli miała ochotę kogoś okłamać to omijała po prostu temat. Zauważyła nawet, że chłopak z czasem zaczął to zauważać. Był spostrzegawczy. Uwielbiała to, że w końcu ktoś zauważał to.
- Jak skończę szkołę to jak mi pomożesz? Wyślesz na odpowiednie kursy?- zapytała z ciekawością. Pracował w mungu a ona się do tego nie nadawała. Nie potrafiła być taka milusia dla ludzi a zwłaszcza pomagać innym. Gdyby mogła to zarabiałaby na życie przez przywalaniu komuś w mordę jednak nie mogła na to liczyć. Powinna naprawdę poważnie się zastanowić nad tym co chciałaby robić. Ministerstwo magii też odpadało. Pracowali tam sami sztywniacy. Zwariowałaby.
- W to nie wątpię. Ja nigdy nie będę perfekcjonistką więc nawet nie dążę do tego- wzruszyła ramionami choć była pewna, że on to wie. Nie znali sie od dziś. -Ale to dobrze. Cieszę się, że robisz coś co kochasz. To ważne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Sycylia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 103
  Liczba postów : 69
http://www.czarodzieje.org/t15405-enzo-nero#413119
http://www.czarodzieje.org/t15496-relacje-enzo#416353
http://www.czarodzieje.org/t15408-enzo#413167
http://www.czarodzieje.org/t15409-kuferek-enzo#413168




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie Cze 17 2018, 22:09

Go również przerażały takie pary które pokazywały całemu światu to że są ze sobą. Całowali się, tulili, dobrze że się jeszcze nie jebali gdzieś na chodniku. Enzo świadom był że często było tak że Ci którzy tak robili w domu zachowywali się zupełnie inaczej dlatego też taka hipokryzja była już całkowicie zbędna jak na jego gust ale kto zrozumie ludzi. Mimo tego że pracował w mungu ludzie cały czas byli dla niego wielką zagadką.
- Mogłem Cię zaprosić, ale mamy równouprawnienie Ty sama również mogłaś to zrobić - Zażartował sobie.
To fakt że mógł, jednak przez częste dyżury i ogólny wygląd swojego charakteru bardzo ciężko było mu gdziekolwiek zaprosić dziewczynę tak by oznajmić przy tym że jest to randka. Wolał być postrzegany jako bardziej mhroczny typ, niż jakiś kochaś mimo tego że dziś lekko nagiął tą granicę kupując jej kwiatka.
- Czy to jedyny sposób na pomoc? W razie czego zamieszkasz ze mną czy coś bym mógł Cię pilnować byś nie zrobiła nic głupiego - Powiedział patrząc na nią.
Powód czemu jej to zaproponował był zupełnie inny ale przecież nie może się tak od razu przyznawać do tego wszystkiego, z czasem może jej powie.
- No to jest najważniejsze w życiu, by robić to co się lubi, a co do Twojego bycia perfekcjonistką to zdaję sobie z tego sprawę. Nawet gotowania nie dokończysz jeśli Ci nie idzie - Odrzekł lekko złośliwie.
Taki już był.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Skąd : Edynburg, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 132
  Liczba postów : 72
http://www.czarodzieje.org/t14454-evie-hemmer
http://www.czarodzieje.org/t14491-evie#383786
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14494-poczta-evie#383789
http://www.czarodzieje.org/t14493-evie-hemmer




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon Cze 18 2018, 18:28

Jasne, że mieli równouprawnienie i mogła to zrobić, ale bała się po części odrzucenia. Jeśli by powiedział, że „nie, nie chce” to by ją bardzo zabolało. Nigdy więcej by nie zdobyła się na tak odważny ruch. Jasne, że mogłaby to zrobić, ale potem chłopak pewnie by z nią zerwał mówiąc, że nie chce się angażować albo coś w tym stylu.
- Jasne, że mogłam, ale po co teraz drążyć temat. Teraz już jest za późno na tak poważne kroki, czyż nie?- spojrzała mu w oczy. Teraz już wszystko się zmieniło i miała wrażenie, że każde z nich poszło w swoją drogę i zaczęło żyć własnym życiem. Jej pozostały tylko marzenia i wspomnienia. Chłopak nie był brzydki, miał wspaniałe ciało w które lubiła się wtulać. Jednak był starszy i z tego powodu miała czasami wrażenie, że ma ją za smarkulę którą trzeba pilnować.
-Pilnować? Czyli uważasz, że będę nadal potrzebowała niańki?- uniosła pytająco jedną brew. Nie mogła sobie to jakoś wyobrazić. Ona, on i jego potencjalne dziewczyny pod jednym dachem? Z czasem robi się bardzo ciasno. Nie wiedział nawet o czym mówi. Nie chciała nawet wyobrażać sobie co on z nimi by wyprawiał. Może na dzień czy maksymalnie tydzień to by przeszło ale na dłuższą metę nie ma mowy. Ciężko jej byłoby takie rzeczy znieść. Nie chciała być intruzem. Wolała już coś wynajmować sama i jakoś sobie radzić.
- Jeśli mi nie idzie to nawet gotować nie zaczynam. No chyba, że to są zajęcia.- magiczne gotowanie nie było najgorszym przedmiotem w Hogwardzie, ale zdecydowanie wolała innego rodzaju zajęcia. Po co miała się tego uczyć skoro dawali jedzenie za darmo w szkole a na wakacjach… to najczęściej wyjeżdżała z pozostałymi więc o to nie musiała się zamartwiać.
W jego słowach nie było nic złośliwego. Powiedział tylko co myślał i za to szanowała. Ona robiła to samo często nawet jeśli to inną osobę miało bardzo zaboleć. Nie obchodziło jej to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   

Powrót do góry Go down
 

Lodziarnia Floriana Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-