Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Magiczny klub Rozing

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Magiczny klub Rozing   Sob Cze 12 2010, 13:03

First topic message reminder :


Magiczny klub Rozing

W ostatnim, dużym budynku na ulicy Pokątnej znajduje się jedyny taki w Londynie, nowo powstały, Magiczny Klub. Przychodzi tu wiele młodych czarodziejów z całego kraju. Wnętrze klubu utrzymane jest w ciemnych kolorach, rozjaśnionych przez jasno zielone fotele i w takim samym kolorze parkiet do tańczenia, oraz dające przez małe chochliki, światło. Stworzonka te znajdują się w całym klubie w niezwykły sposób rozświetlając ciemność. Bar obsługuje kilku barmanów gotowych zaserwować wszelakie alkohole. Na scenie natomiast można zobaczyć różne zespoły, zarówno najpopularniejsze jak i te dopiero zaczynające.

Wejście do klubu – 10g
Wynajęcie klubu na prywatne przyjęcie – 75g

Dowolne wino
Shot dowolnej whisky lub wódki
Dowolny short drink
Dowolny long drink
Dowolny soft drink
Dowolny drink z dodatkiem eliksiru rozśmieszającego – 12g
Drink dnia (zapytaj barmana!)
Dowolna paczka papierosów - 13g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Cze 29 2014, 18:33

Pospieszne kroki skierował do klubu magicznego,jeszcze tutaj na pewno nie był wiec
wszedł do środka płacą daną kwote,a od razu zwrócił uwagę na kolorowe światła,nie duża liczba ludzi.
Puchon nie należał do osób które lubią się nudzić, siedzieć nad książkami, jakiekolwiek wyjście było już dla niego lepsze od ślęczenia w szkolnych murach.
Dlatego pierwsze na myśl przyszły mu błonia, jednak weekend byłoby pewnie wiele dzieciarni biegającej i krzyczącej dookoła z resztą strasznie padało,
więc jedyne co tym razem zmierzał do Londynu,szybkim krokiem maszerował by uciec przed kolejną nawałnicą.
Hindus  zajął dogodny stolik z boku sali. I tak nie było  na tyle tłoczno by nikt go nie zauważył.
- uśmiechnął się uroczo zdejmując kurtkę,przywołując ręka do siebie barmankę.I grzecznie zapytał o Drink dnia żeby go zamówić.


Ostatnio zmieniony przez Nadish Narayanan dnia Wto Lip 01 2014, 21:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 98
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8009-nina-goldrey#224330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8133-ukocham-kazdego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8367-nina-goldrey#235625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8134-nina-goldrey#226097




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Cze 29 2014, 19:18

Kiedy Nina była już po wszystkich egzaminach postanowiła w końcu rozpocząć pracę dorywczą. Udało jej się dostać na stanowisko barmanki do nowoczesnego klubu w Londynie. Cieszyła się, że dostała tą pracę bo podobało jej się w tym miejscu, było w całkiem fajnym klimacie. Po przeszkoleniu zaczęła w końcu swój pierwszy dzień pracy.
Kiedy do klubu przyszedł chłopak z jej szkoły przyszła do jego stolika kiedy została przywołana.
-Drink dnia to Łzy Morgany le Fay z mlekiem kokosowym i lodem - poinformowała z uroczym uśmiechem. Musiała w pracy ciągle się uśmiechać żeby dostawać napiwki, prawda? No i w ogóle żeby nie odstraszać ludzi bo zaraz zostałaby zwolniona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Cze 29 2014, 19:53

Zamyślił się na moment, słodko przechylając głowę.
Przelotnie spoglądał na nielicznych klientów. Szczególnie na barmankę zwrócił uwagę. Puchon przyjrzał się jej uważnie. Wydawała się hindusowi znajoma, postanowił jednak zapytać ją z jakiego domu jest i czy uczennicą.
Była w końcu niewiele starsza od niego, prawdopodobnie widział ją kiedyś w szkole na korytarzach się mijali.
- W takim razie niech będzie - uśmiechnął się niewinnie, poprawiając kasztanowe włosy które nie chciał się układać po jego myśli.
Łzy Morgany le Fay z mlekiem kokosowym i lodem - stwierdził już przekonany- Chyba, że polecisz coś lepszego? - popatrzył na nią przygryzając wargę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 98
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8009-nina-goldrey#224330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8133-ukocham-kazdego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8367-nina-goldrey#235625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8134-nina-goldrey#226097




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Pon Cze 30 2014, 00:47

Klienci w tym miejscu naprawdę byli różnorodni ale to fajnie bo Nina miała nadzieję nawiązać kilka niezobowiązujących, wakacyjnych znajomości. No i przyda jej się kilka groszy bo może kupi sobie jakieś szpanerskie auto. W prawdzie nie miała jeszcze żadnych uprawnień ale potrafiła jeździć bo uczył ją kiedyś brat matki i wtedy odkryła, że kocha prędkość dlatego nie może kupić byle grata. No ale wracając do klientów to nie spodziewała się spotkać tu kogoś ze szkoły.
-Hmm nie. Ten drink jest dobry. Chyba, że po prostu woli pan coś mniej słodkiego, a bardziej orzeźwiającego - powiedziała po chwili namysłu. Pewnie, że wiedziała, że był od niej młodszy ale jako pracownik nie mogła sobie decydować żeby mówić do niego na "ty".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Pon Cze 30 2014, 09:46

Odebrał od niej napój, czując na palcach przyjemny chłód szkła.
Oparł się łokciami o stół, kładąc na stół trzymanego drinka.
Wpatrując się w nieznajomą spod zmrużonych powiek,lekko unosząc jeden kącik ust.
- uśmiechnął się do kelnerki, przypadkowo usłyszałem ze chcesz kupić sobie jakieś auto.
Może jak skończysz prace to pogadamy coś doradzę co i jak,więc co ty na to.
- Nawet ładnie wygląda szybko zamoczył usta w trunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 98
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8009-nina-goldrey#224330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8133-ukocham-kazdego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8367-nina-goldrey#235625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8134-nina-goldrey#226097




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Pon Cze 30 2014, 13:25

Kiedy już się zdecydował przyniosła napój i dopisała do rachunku jego stolika. Cały czas czuła jak się w nią wpatrywał. Może jej sława dotarła aż do Londynu i po prostu chciał się dowiedzieć ile jest prawdy w plotkach? Każdy chciał.
-Jasne. Kończę dopiero za dwie godziny ale o autach możemy pogadać. Oczywiście muszę zaznaczyć żeby wyeliminować typowo dziewczęce samochody. A tym czasem smacznego - uśmiechnęła się i odeszła z powrotem do baru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Pon Cze 30 2014, 20:01

W klubie chyba powoli ubywało ludzi a hałas też z czasem ucichł,gdzie nie gdzie były jeszcze jakieś pojedyncze osoby jednak hindusowi nie przeszkadzało.
Miał dzisiaj naprawdę wyjątkowo dobry humor, a przynajmniej taki się stał od wejścia do Pubu i spotkania nieznajomej.
- Skąd tyle odwagi u Nadisha?- uniósł lekko jedną brew ku górze, po czym przechylił kieliszek i wlał sobie drinka do ust.
No cóż zostało mu tylko czekać do końca jej pracy.
Uśmiechnął się przelotnie do dziewczyny po czym dopił drinka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 98
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8009-nina-goldrey#224330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8133-ukocham-kazdego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8367-nina-goldrey#235625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8134-nina-goldrey#226097




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Wto Lip 01 2014, 02:26

Fakt, w pewnych godzinach ludzi zaczynało ubywać. I dobrze bo jej zmiana dobiegała końca. W sumie zleciało jej to szybko być może dlatego, że to dopiero pierwszy dzień. No i musiała przyznać, że całkiem fajnie się bawiła.
-Już jestem wolna - przyszła i usiadła przy jego stoliku kiedy skończyła pracę. Oczywiście wzięła ze sobą dwie szklaneczki whiskey z lodem coby nie siedzieli o suchym pysku.
Uśmiechnęła się do nieznajomego i zaczęła sączyć swojego drinka.
Kto by w ogóle pomyślał, że ONA gada z kimkolwiek (tym bardziej nieznajomym) przy drinku?! Ale być może to tylko chwilowa zmiana albo szok wywołany pracą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Wto Lip 01 2014, 10:06

Podniósł wzrok i ku jego zdziwieniu dostrzegł młodą dziewczynę, która nie wiedzieć czemu wydawała mu się dziwnie znajoma, choć od razu było widać, że  może coś ich łączyć.
W końcu,jego uwagę przykuła dziewczyna która powróciła do niego i usiadła, na przeciwko. Na powitanie rzucił delikatny uśmiech.
- Uśmiechnął się do niej- Wiesz, nie spodziewałem się, że będziesz tak urocza-Dodał ciepło.
- Nazywam się Nadish jeszcze uczeń no ale po wakacjach coś trzeba szukać a ty?- zapytał.-byłaś tu wcześniej?
Nie mógł zostawić takiej ciszy.To co z tym autem robimy?
- Już mi się tu podoba może to przez tą nieznajomą - powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 98
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8009-nina-goldrey#224330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8133-ukocham-kazdego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8367-nina-goldrey#235625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8134-nina-goldrey#226097




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Wto Lip 01 2014, 20:44

Taaa, w tym miejscu było bardzo dużo znajomych twarzy ale może dlatego, że kręcili tu się uczniowie, którzy już skończyli Hogwart no i wraz z końcem wakacji również obecni uczniowie.
-Ja urocza? - nie kryjąc swojego zdziwienia uniosła brew - Mocno uderzyłeś się w głowę? - zażartowała. Nikt nie nazwał jej jeszcze "uroczą" bo nikt po prostu jej tak nie postrzegał. Nic dziwnego bo daleko jej było do uroczej.
-Nina, studentka. Pracuję sobie dorywczo ale to dopiero mój pierwszy dzień
Przez chwilę wpadła w zamyślenie jednak nie na długo bo chłopak się odezwał.
-Co do auta to najpierw muszę na nie zarobić i zrobić prawko. A ta dziewczyna? - spojrzała za siebie przez ramię i przymrużyła oczy próbując skojarzyć.
-Samantha, 17 lat, za dnia lubi historię, książki i jest weganką. W swoim drugim nocnym życiu potrafi nieźle wypić - rzuciła w jego stronę. Mało kto wiedział coś o Ninie ale za to ona bardzo dużo wiedziała o ludziach bo w końcu wiecznie była tylko niezauważanym obserwatorem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Wto Lip 01 2014, 21:51

Upiwszy ostatni łyk drinka otarł usta i uśmiechnął się do dziewczyny.
Jej nieśmiałe ruchy i cichy głosik tylko podsycały jego ciekawość. Zrobiło mu się ciepło w klatce piersiowej, co zmusiło go do szczerego, szerokiego uśmiechnięcia się.
Nie przepadał za alkoholem, bo w dziecieństwie mama strazyła ją, że od niego zęby wypadają. I mimo wszystko chłopak starał się go unikać.
- Mnie też jest miło cię poznać. - odparł ciepło na jej słowa i zamrugał kilkakrotnie oczami,po czym powrócił do badania swojej towarzyszki- zawsze, gdy się denerwował było słychać jego akcen.
- Lubię Hogsmeade. To zawsze tu mam okazję poznawać takie fajne osoby jak ty. - powiedział powoli po dłuższej chwili zamyślenia.
Każde słowo wypowiadał z ostrożnością, by dziewczyna nie zrozumiała go źle. Miał, wrażenie, że mogą się zaprzyjaźnić.
Nie nigdzie się nie uderzyłem,ale na prawde cudownie ładnie wyglądasz.-i nie żartuj sobie rzekł to co chyba wracmy juz.
Zostawił nalezytą kwote za drinka,po czym wziął dziewczynę pod ramię i odprowadzł do dormitorium.
Kiedy był dostatecznie blisko uśmiechnął się, ujął jej dłoń i ucałował, jak na dżentelmena przystało.
Dziękuje za dzisiejszy dzień i oby było takich wiecej,mam nadzieję ze sie zobaczymy na wakacjach-dodał szybko.
Zabiorę ją kiedyś do Indii tam są ładne krajobrazy i ja jako przewodnik-zasmiał sie unoszac lewy kącik ust.
Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1489
  Liczba postów : 874
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Sob Sie 30 2014, 17:15

Ucieczka, to tak jakby drugie imię gdy ktoś potrafi stchórzy na linii odpowiedzialności. Eiv nie należała do osób, które można traktować poważnie jeśli chodzi o życie rozsądne. Dajcie spokój. Jest młoda. Zgrabna. Inteligentna i pewna siebie. Wie czego potrzebuje, a jest w stanie otrzymać wszystko od losu, bez względu na cenę. Teraz nawet nie myślała o Noelu, gdy szła w stronę Rozingu, po to by się zabawić. Upić i rozłożyć znów skrzydła, które miały tygodniową przerwę po trzymiesięcznym tripie. Nie chciała do niego iść, tłumaczyć się. Było za wcześnie, a wyjechała przecież tylko i wyłącznie dlatego, że to co działo się w jej pseudo domu, zaczynało ją przerastać. Może dlatego znalazła tuż przed wyjazdem mieszkanie i pozostawiła tam Sweeney’a samego sobie. Wierzyła jedynie w to, że chłopak nie rozpieprzył m4, na które przecież Henley pracowała bardzo ciężko przez kilka miesięcy, w końcu jakby nie patrzeć… Kolekcja eliksiru słodkiego snu dość szybko się skończyła, a nie każdy fagas, któremu podwędziła portfel miał przy sobie miliony galeonów. Jednak w końcu się udało i tak skończyła na Tojadowej. Los oczywiście szykował dla niej kolejnego psikusa, ale zanim Cara ogarnie wszystko co miało się wydarzyć na dniach, to trochę czasu minie, a jak dobrze wiemy… ECH nie należała do osób szczególnie rozgarniętych, zatem pewnie nawet się nie zorientuje, że po Hogwarcie chodzi ktoś, kto ukradł jej twarz.
Teraz miała to w dupie. Cokolwiek by się nie działo chciała dzisiaj tańczyć, pić i ewentualnie na czworakach dotrzeć do swojego domu. Potem? Potem zdecyduje co z Hogwartem, ale na razie liczyła na dobra zabawę, która nie będzie miała końca. Oczywiście ubrana w nadzwyczajnie seksowne ubrania, bo szorty z wysokim stanem, które podkreślały jej szerokie biodra i odstający tyłek, kabaretki z dość sporymi oczkami, buty w stylu „militarnym”, a cycki skrywała w staniku z małymi ćwiekami. Nie miała zamiaru jednak świecić negliżem ot tak, każdy musi na coś takiego zasłużyć… Więc jej drobne ramiona skrywały się w ramonesce, która z przodu było dość mocno przedłużana, a tył był nadzwyczajnie krótki i idealnie wyprofilowany na wysokości jej talii. Włosy luźno opadały na jej ramiona, a oczy podkreśliła jedynie tuszem. Nie lubiła tony tapety, to nie była jej bajka. Po za tym przykro by było, gdyby jej partner, z którym być może skończy rano przestraszył się, gdy makijaż zostanie na poduszce, a tak? Eiv mogła cieszyć się wolnością na skórze.
Po kilku chwilach, gdy już wkręciła się na imprezę gratisowo oczywiście, dotarła do baru. Nie miała zamiaru czekać, przecież alkohol nie jest czymś, co powinno czekać, prawda? Stąd, gdy znalazła się przy ladzie, oparła się o nią uroczo, nie spuszczając wzroku z potencjalnej ofiary, której wkręci ckliwą bajeczkę, następnie doleje kilku kropelek eliksiru słodkiego snu, a finalnie zamiast seksu dla frajera skończy się to stratą portfela. Smutne to życie. Gdy barman podał dziewczęciu drinka, ta się uśmiechnęła szerzej, puszczając mu oczko, a tekst to jest na koszt firmy, rozpromienił jej blade policzki. Może to też powód, dla którego odwróciła głowę od parkietu, a wzrok skupiła na pułkach z alkoholem? Cóż, kto wie…


Ostatnio zmieniony przez Eiv C. Henley dnia Nie Sie 31 2014, 13:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Bristol/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 323
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9168-forian-dominic-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9169-to-moja-specjalnosc-rycie-psychy-na-wlasna-odpowiedzialnosc#256793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9170-listy-do-f#256795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9582-florian-dominic-grey#268036




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Sie 31 2014, 03:22

Według Floriana życie to życie i wcale nie zmienia ludzi. Co najwyżej ich w pewien sposób kształtuje. Nieważne jaką bajerę chciał puścić uroczej damie, która niegdyś była jego przyjaciółką to i tak po głowie chodziło mu jedno. No czasami może trochę więcej. Na przykład dzisiaj zastanawiał się, dlaczego ta gruba Krukonka z roku wyżej założyła takie galoty, że równie dobrze mogłaby robić za znak 'uwaga' przy przejściu dla pieszych, bo nikt by jej z całą pewnością nie przeoczył. Może nie miała lustra? Ach tylko dupy mu w glowie, no niedobrze. Rok szkolny się zaczął, a on miał postanowienia. Co prawda już niewiele z nich pamiętał, a może nawet żadnego, ale miał czyste sumienie, skoro w ogóle przez głowę przebiegały mu takie poważne myśli, świadczące o jego dojrzalości, ha!
Tak czy inaczej, w ciągu ostatnich kilku dni jedna z panien, które bajerowal zdążyła mu uciec na dobrą sprawę bez slowa wyjaśnienia sprzed nosa, natomiast druga kusiła go i nęciła za pomocą słodkich listów, ale finalnie do żadnego spotkania nie doszło. Może to stąd wlaśnie biorą się te różne gwałty i zboczeństwa skoro faceci są narażeni na takie psychiczne ich nękanie,
Z dwojga złego zamiast się nad tym zastanawiać warto było się gdzieś wybrać, a że to weekend był i w dodatku wieczór to czemu miałby to nie być jakiś fajny klub, o którym głośno? Rozing miał jakąś tam renomę, więc może uda mu się dzisiaj wejść samotnie, a wyjść w jakimś miłym towarzystwie, które chętnie do siebie zabierze i oprowadzi po bezkresnych przestworzach swojego łoża.
On nie ubrał się jakoś nieziemsko, narzucił tylko pierwszy lepszy t-shirt, sprane dżinsy i full capa. I tak miał pewność, że go wpuszczą. Może jego sława nie sięgała tak daleko jak Villiersa, Younga czy Vanberga, ale swoje też potrafił zadziałać. Florian też nie nakładał makijażu, bo słabo by było jakby laska obudziła się obok niego i z oniemiałym wyrazem twarzy stwierdziła, że właśnie jakiś pajac w mejkapie kisił w niej ogóra. No uwielbiam takie słówka. Za dużo maczety się naoglądałam.
Wchodząc do pomieszczenia, omiótł na wstępie salę żeby dokonać małego rekonesansu. Ładne dupy tu, te brzydsze tam, a na tamte to w ogóle już nie ma potrzeby patrzeć, bo zapalenie spojówek nigdy nie było w modzie, a po pijaku do SS się teleportować nie będzie, bo nie wypada. Podszedł więc powolutku do baru, gdzie zamówił podwójną ognistą z lodem, czyli drink dla prawdziwych, męskich, wytatuowanych mężczyzn, dokładnie takich jak on! Przebiegł wzrokiem wzdłuż baru, a jego spojrzenie zatrzymało się na odważnie ubranej brunetce, z burzą loków, miękko spływających po ramionach. Doskonale je znał.
- Kto tym razem Cię sponsoruje, jakiś nieświadomy fiutek czy bar? - wychrypiał jej gardłowo, nachylając się nad jej uchem, tak że teraz mogła poczuć jego oddech na nagich ramionach i delikatną woń alkoholu, który już zdążył ubyć z jego szklanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1489
  Liczba postów : 874
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Sie 31 2014, 15:50

Życie rucha, życie zmienia, życie zawsze Ciebie sponiewiera. Takie dewizy, że można od nich zemdleć. Florianowi marzy się ruchanie? Spoko, zabierzemy go do burdelu – ponoć sporo chętnych lasek, a przecież Eiv lubiła spełniać czyjeś życzenia, tylko nie potrafiła spełniać swoich. To raczej przykra sytuacja, zważywszy na fakt, że miała ich całkiem sporo. Dziewczę nie ogarniało natomiast tak ludzi ani szkoły, co Grey. W jakimś stopniu jej to nie obchodziło, może przez wzgląd, że Carę interesowały tylko i wyłącznie gorące ploteczki, a nie ciuchy grubych lasek. Podobnie jak to, że Florian i Noel chcieli ruchać tą samą laskę, ale z drugiej strony gdyby wiedziała, że Payne ma takie zapędy, to nie tkwiłaby tutaj teraz, tylko czym prędzej gnałaby na spotkanie ze swoi byłym-obecnym chłopakiem. Dojrzałość? Oboje nie są dojrzali, a co za tym idzie – możemy takie pierdolenie wrzucić do kosza, bo i tak obie wiemy, że wyjdą stąd pijani w cztery dupy.
Oczywiście dziewczyny miały to do siebie, że uciekają. Spójrz na Carę, ona nawet nie pyta czy może, ani nie zostawia po sobie listu, natomiast możesz ją spotkać w barze. Czy gdziekolwiek, ale z pewnością nie w takim miejscu jak „szkoła”. Wystarczy ocenić sytuację, po trzy miesięcznej nieobecności dziewczęcia. Uciekła kumplowi Floriana z przed nosa. Wróciła. Zdążyła się spotkać z Romulusem, iść na kilka zajęć, bajerować w klubie barmana, ale nie napisała jebanego listu do Greya, który przecież na to zasłużył. Nie mogła, bo to była odpowiedzialność, której nie potrafiła się podjąć. I piła kolejnego drinka, a już myślami była przy następnych. Zabijała wszelkie uczucia, które żywiła względem ślizgona, z prostej przyczyny. Bycie z nią to nie przelewki, a moment, w którym może stracić pamięć, będzie już nieodwracalny. Czy nie lepiej oszydzić bólu komuś, kto jest dla nas ważny i znajduje miejsce gdzieś głęboko w sercu? Trzymała się z daleka, od kogoś, kto zdominował jej myśli, uczucia i przede wszystkim… Od kogoś, kto jako jedyny potrafił ją ogarnąć. Smutne, ale takie jest życie. Więc pijmy za tych, których już nie ma, w końcu kiedyś nas też zabraknie, a co za tym idzie – będziemy żądać, by to inni pili za nas.
Nie zastanawiała się nad słowami Floriana, który w tym momencie oddechem omiótł jej policzek i skrawek odsłoniętego ramienia. Uśmiechnęła się jedynie wrednie, by po chwili odwrócić twarz w jego stronę. Wbiła spojrzenie niebieskich oczu w jego usta, a zaraz potem palcem przejechała po jego dolnej wardze, jakby ściągając z niej ostatnie kropelki alkoholu. Kącik ust Eiv uniósł się lekko do góry, w nieco ironicznym uśmieszku. Wszak, cóż ten Florian mógł wiedzieć, o tym kto ją dzisiaj sponsoruje?
-Z tego co wiem, za wszystko płacisz dzisiaj Ty, więc jeśli chcesz pić, zostańmy tu. Jeśli chcesz się zabawić, to tam jest parkiet. – Jej głos był beznamiętny, ale mimo to przesiąknięty czymś w rodzaju nieodpartej potrzeby flirtu. Nie miała zamiaru zmarnować nocy, a skoro była jeszcze młoda, to mogła dokonać wszystkiego. Nie ważne już czy z Greyem, czy bez.
Decyzja należała tylko i wyłącznie do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Bristol/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 323
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9168-forian-dominic-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9169-to-moja-specjalnosc-rycie-psychy-na-wlasna-odpowiedzialnosc#256793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9170-listy-do-f#256795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9582-florian-dominic-grey#268036




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Czw Wrz 04 2014, 02:01

Dobrze, że Greyowi do szczęścia żadne listy nie były potrzebne. Jeżeli już jakikolwiek wyszedł spod jego pióra to albo coś spieprzył i poczuł się o poniesienia za to konsekwencji albo mu na czymś w jakiś sposób zależało, a przecież do celu po trupach i tak dalej to dewizy wielu ludzi. Nie żeby w ogóle Florianowi zależało na czymkolwiek innym niż on sam, bo nie powiem ale mieli ze sobą trochę wspólnego z Eiv, bo Florian również rzadko kiedy uwzględniał listy, wdrażając w czyn nieplanowane ucieczki. On zawsze wszystko robi pod wpływem chwili. Czas nie był jego jakimś sprzymierzeńcem, toteż chodził wiecznie spóźniony, kompletnie nie mając pojęcia o tym jaki jest dzisiaj dzień miesiąca. Należał do tych osób, które potrafiły zapomnieć o własnych urodzinach, ale to właśnie to dawało mu tą wolność, której nie da się opisać w słowach. Był panem własnych czynów i swojego życiorysu, nieważne jak bardzo zjechanego i zmazanego. Nie każdy go lubił przez to podejście. Niejedna osoba niechętnie nawiązywała z nim znajomość, szukając w międzyczasie byle jakiego pretekstu do zerwania jej najszybciej jak się da, ale on miał to głęboko w dupie. Może to właśnie dzięki temu wielu z nich nagle lgnęło do niego jak gdyby poruszył jakiś przełącznik przy magnesie zaszytym gdzieś głęboko w jego wnętrznościach.
Co zaś tyczyło się kobiet... Florian wcale nie musiał o nie zabiegać i tego nie robił. nie w jego stylu były bukiety róż, ciągłe bujanie się za dziewczyną tylko po to żeby zdobyć jej numer. Po prostu tego nie potrzebował, bo to nim się obejrzysz rodzi zobowiązania, w których niestety on nie był najlepszy. Ba, unikał ich jak ognia byleby nie władować się w coś więcej niż powinien ogarniać. I tak od niego wymagano wiele. Zbyt wiele. On potrzebował przestrzeni, wolności.... Mimo, że kochał swoją rodzinę i uwielbiał małą córeczkę swojej siostry, która była dla niego jak oczko w głowie, to i tak nie miał żadnych skrupułów kiedy przychodziło nagle angielskie wyjście, a on zapadał się pod ziemię na kilka miesięcy kompletnie ignorując listy ze szkoły, grożące że jeżeli nie pojawi się w ciągu jakiegoś tam czasu to zostanie wydalony ze szkoły albo będzie powtarzał rok. O dziwo zawsze udawało mu się na farcie zdążyć i wbrew wszelakiej opinii ten matoł, bawidamek miał całkiem niekiepskie osiągnięcia.
- O ile dobrze wiem to znasz mnie już na tyle długo żeby zorientować się, że w jakiś cudowny sposób nie płacę za nic, a zwłaszcza nie płacę za drinki wyszczekanym smarkulom - uśmiechnął się do niej zgryźliwie, jedną ręką łapiąc ją za włosy i W MIARĘ delikatnie przyciągając ją do siebie o kilka centymetrów bliżej. Cmoknął ją w czółko i puścił włosy, nagle tracąc zainteresowanie tą zabawą. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie tu. Jasne, on też wiedział, ze na pewno nie wyjdą stąd na dwóch nogach, ale jeszcze przez te parę minut przez jego głowę przebiegały jakieś nieproszone myśli, które musiały ulecieć, a im prędzej tym lepiej.
- W każdym razie Henley dzisiaj jest nasz szczęśliwy dzień albowiem tamten jegomość w marynarce w kolorze gówna miał chętkę zasponsorować nam wieczór. To co, zabawić możemy się nie tyko na pariecie - twierdził machając jej przed nosem szarą sakiewką, pełną brzęczących monet. Sam nie był jakiś super bogaty, więc również i to mogłoby przemawiać za tym, że nie miał w zwyczaju stawiać ładnym lasom, aczkolwiek umiał sobie radzić w życiu i mimo, że nie był z tego jakiś dumny to dawało mu to niezły fan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1489
  Liczba postów : 874
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Pią Wrz 05 2014, 13:40

Chodzimy własnymi ścieżkami, nie trzymając się żadnych logicznych zasad, a wiesz dlaczego? Bo jesteśmy kurewsko szczęśliwi. Czas przestaje mieć znaczenie, a w grę wchodzi zabawa, która po czasie tak naprawdę zmienia się w sport. Dla zasady pijemy ten sam alkohol, tylko przy ciekawszym towarzystwie zmieniając nieco ilość. Otępiamy zmysły przeróżnymi używkami, a finalnie i tak rozkładamy nogi, bo los jest naszym sprzymierzeńcem. Czas nie ma nic do rzeczy – jeśli w grę wchodzi przyjemność. Porzućmy więc maski odpowiedzialności i chodźmy się zabawić. Rano obudzimy się z jakimś pierdolonym kacem, ale właściwie – wolę go mieć, niż czuć się w czterech kontach samotna.
I jakby Grey nie znał Eiv, mógłby stwierdzić, że się nażarła jakiś tabletek, które wzmacniają psychologiczne myślenie, ale nie – to była jej dewiza. Kierowała się tym dwadzieścia cztery na dobę, siedem dni w tygodniu, przez cały rok. Jakiś problem? No to pięknie, że się rozumiemy.
A co tyczyło się mężczyzn, skoro sama pisałaś o kobietach – Eiv lubiła kusić. Nęcić. Prowokować. W tym chorym świecie można uznać, że była idealną ofiarą jakiegoś gwałciciela, co nie? A widzisz, mimo to miała w dupie, że na imprezy chodzi czasami zbyt skąpo ubrana, albo jej ruchy są zbyt perwersyjne. Nie musiała mówić ,a faceci i tak sądzili, że z jej mimiki mogą odczytać to iż ma ochotę na seks. Ciekawa perspektywa, bo przecież w jej głowie roiło się od przeróżnych myśli, czy zawsze musi chodzić o jedno? W czasie, gdy tak naprawdę wszystkim rządzi fiut i niepohamowana żąda – owszem, tak właśnie można myśleć, i tak… Chodzi o jedno. Tylko, że nie Carze, która uwielbiała się bawić, by nie myśleć o tym co jutro. Nie pytać. Nie zastanawiać się. Żyć, tak jakby wszystko miało się zaraz skończyć.
Gdy tylko chwycił ją za włosy, gwałtownie ułożyła dłoń na jego żebrach, by zacisnąć ją na koszulce chłopaka, a potem mimowolnie wbijać paznokcie w jego ciało. Syknęła z bólu, bo to była zagrywka, której nie lubiła, a przynajmniej nie w takiej sytuacji. Posłała mu lodowate spojrzenie, a po chwili, gdy odpuścił – ona chwyciła go za materiał tshirt’u na wysokości torsu i przyciągnęła do siebie. Mógł poczuć na policzku zimny oddech Eiv, a kilka sekund później jak rysuje jego kark, swoimi długimi paznokciami.
-Nigdy więcej, kurwa, tego nie rób. – Uśmiechnęła się na koniec uroczo, a po chwili opadła lekko na ziemię, by zaraz potem chwycić go za dłoń i pociągnąć w stronę parkietu. Zanim zaczną pić i się bawić, ona miała zamiar nieco potańczyć. Musiała odetchnąć, bo przecież starała się wymazać z pamięci to, co robił Henry, a Florian jej dość skutecznie o tym przypomniał.
Odwróciła się do chłopaka tyłkiem, gdy tylko znaleźli się pomiędzy ludźmi, a muzyka wypełniła jej drobne ciało. Ruszała się w rytm, który odbijał się echem w jej umyśle. Ocierała się o Floriana, co jakiś czas zahaczając pośladkami o jego krocze. Nie robiła tego drapieżnie, co najwyżej delikatnie – jakby obiecywała mu noc pełną wrażeń, ale… To ciągle był tylko taniec, pozostawiony w sferze marzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Skąd : Bristol/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 323
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9168-forian-dominic-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9169-to-moja-specjalnosc-rycie-psychy-na-wlasna-odpowiedzialnosc#256793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9170-listy-do-f#256795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9582-florian-dominic-grey#268036




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Wrz 07 2014, 04:08

Czasami jednak nachodzą niektórych myśli czy to szczęście nie jest złudne? Bo robisz ciągle to samo. idziesz w jakieś miejsce, pijesz żeby się uchlać, wyrywasz dupę, pieprzycie się i finał. Robisz więc dlatego wszystko ażeby tylko urozmaicić ten scenariusz, wszystko żeby zabawa dalej dostarczała Ci przyjemności. Dobierasz towarzystwo, idziesz w eter, robisz to do czego wcześniej myślałeś, że nie byłbyś zdolny, a wszystko to na poczet przyjemności i egoistycznych pobudek. Jak nie teraz to kiedy? Zróbmy to natychmiast! Porzućmy wszystko co nas ogranicza, to jest zbędne. Dzisiaj istniejmy tylko my jakby cały świat się nie liczył. Nie musimy wcale rozkładać nóg. Życie i tak prędzej czy później wyrucha nas ze wszystkich stron, ale na razie zróbmy jak najwięcej żeby obudzić się z tym kurewskim kacem i uśmiechem na ustach, bo było warto.
Wcześniej nawet myślał o tym żeby ją przelecieć. Nie raz, nie dwa i pewnie zdarzy mu się to jeszcze kilka razy. Teraz jednak był jednym z niewielu, który potrafił zahamować żądze. Skupić się na jej towarzystwie, podroczyć. Lubił kiedy myślała, że tak bardzo chciałby jej się dobrać do majtek. Bo pewnie by chciał. Uwielbiał kiedy się wściekała albo wręcz odwrotnie, uwodziła go sobie znanymi gierkami, zaraz potem mieszając go z błotem. Wcale nie był masochistą. Był po prostu pojebany, a to że w rzeczywistości chował gdzieś w sobie głębsze przemyslenia, to nie bylo dla wszystkich. Do tego trzeba by było się dostać, a na to trzeba czasu i cierpliwości, a w stosunku do Floriana Greya tych dwóch rzeczy nie posiadał nikt.
Co do tych paznokci na jego karku... Seks z nim zawsze był pełen namiętności i intensywności. Gryzienie czy drapanie... To był chleb powszedni, więc Eiv, tym gestem rozbudziłaś tylko lwa. Poczuł jak przyjemne gorąco rozplywa się po jego ciele w momencie kiedy zarysowała mu kark. Nie raz przecież wracał do domu z krwawymi szramami na plecach. Jakie mysli takie życie. Widział jednak, że nie spodobalo jej się to co zrobił. Bywa. Doda to do listy rzeczy, ktorych Henley nie lubi, a ta chyba w jego glowie nie miała końca.
- Okej, okej księżniczko z lodu - uśmiechnał się, wzruszając ramionami i dał jej się pociągnąć na parkiet. Było duszno. Zsunął z siebie kurtkę i rzucił gdzieś w kąt, pod ladę albo chuj wie gdzie i wbił w nią wzrok, najpierw obserwując jej kocie ruchy, a zaraz potem jakby wyłączając się totalnie dołączył do niej, ułożywszy swoje dłonie na jej biodrach. Jeżeli miała ruszać się w taki sposób zwłaszcza w towarzystwie jego krocza to chciał mieć wszystko pod kontrolą. Ją też, a to było niczym mission impossible.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1489
  Liczba postów : 874
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Wrz 14 2014, 15:11

Eiv nie miała takich myśli. Rzadko kiedy próbowała zaprzątać swoją śliczną główkę myśleniem. Miała wrażenie, że tego typu sytuacje nie są dla niej, ani tym bardziej zastanawianie się nad sensem czegokolwiek. Chciała jedynie korzystać z życia, była młoda. Chciała się bawić. Eskalować swoje piękno i to, że mogła osiągnąć coś więcej niż tylko to, że skończy Hogwart. Może to dlatego jej przyjaciele, a raczej osoby, które uważały się za jej przyjaciół miały tak wiele wymagań względem Henley? Cóż, tego nigdy z pewnością nie odgadnie, bo do jej wąskiego grona najbliższych znajomych zaliczały się raptem cztery osoby, z czego jedna ją pieprzyła, druga była jej siostrą, trzecia bratem, a czwarta to przyjaciółka z kolorowymi włosami. Dość zabawne.
Problem polegał na tym, że na Eiv można było patrzeć. Mówić, że jest seksowna. Pragnąć jej, ale nic więcej. Miała świadomość czyją jest dziewczyną i do kogo należy. To z pewnością jeden z wielu powodów, dla których odsunęła się od Floriana, gdy ten zaczął ją dotykać. Był przystojny i równie mocno ją pociągał, ale miała pewne zasady, których wolała się trzymać.
Zwłaszcza teraz.
A noc była długa i nieprzewidywalna. Dopiero się zaczęła. Wszystko mogło się zdarzyć, badumtssss.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Wto Kwi 14 2015, 20:21

Co podkusiło Rutę, żeby przyjść do Rozing? Po pierwsze - to był klub, a ona za klubami raczej średnio przepadała. Oczywiście, raz na miesiąc można było się trochę napić i poprzebywać z rówieśnikami, jednak na dłuższą metę... Po prostu nie. Po drugie, żadna z niej czarodziejka. Od przeciętnego mugola odróżniało ją tylko to, że umiała utrzymać różdżkę w pionie i od czasu do czasu rzuciła jakieś bardzo przydatne zaklęcie w stylu Chłoczyść. Więc w jakim celu tutaj przyszła? Swoją drogą, w ogóle nie wyglądała, jakby przyszła się bawić. Długie blond włosy były starannie uplecione w warkocz, opadający dziewczynie na plecy. Jasna, bufiasta bluzka w niebieskie kwiatki doskonale tuszowała fakt, że jednak posiadała piersi, a obcisłe dżinsowe spodnie podkreślały szczudła Kamińskiej. Na stopy włożyła czarne sztyblety, a nadgarstki poobwieszała rzemykami. Przed wejściem rzuciła jeszcze okiem na przyklejoną do okna kartkę z ogłoszeniem. Poszukują pracownika? W sumie przydałby się jakiś grosz, zwłaszcza, że na razie nie zapowiadało się na wydanie książki. Ba, nawet nie wyglądało na to, że Ruta miała ją skończyć. Rzeźb w sumie też nie miała zamiaru sprzedawać, więc ostatecznie postanowiła, że aplikuje na barmana. Albo kelnerkę lub coś w tym stylu. Nie miała przecież doświadczenia... Ale na jakiej podstawie mieliby ją zatrudnić? Miała im dać CV czy coś? Chyba nie.
Głośna muzyka, niemal całkowita ciemność i tłum skaczących ludzi okazały się być niemałą przeszkodą. Slalomem wymijała kolejne śliniące się pary, pijanych gości, którzy próbowali ją zagadać i chichoczące dziewczyny, kiedy w końcu dostała się do lady. Jak to mogło wyglądać? W ogóle tam nie pasowała. Nie była ani modna, ani ładna, ani nic w tym stylu... Tak uważała. Była świadoma tego, że miała geny wili, i że mogła je w każdej chwili wykorzystać, a właściwie, gdy już tak było to działo się to raczej bez jej wiedzy. Nie potrafiła tego kontrolować i to jej przeszkadzało.
- Hej, jest tu może jakiś szef? - spytała barmana, nachylając się nad nim, żeby mógł cokolwiek dosłyszeć. Kiedy ten na nią spojrzał, skinął głową i gdzieś poszedł. Czyżby ją olał? A może rzeczywiście poszedł po kierownika? Miała nadzieję, że nie będzie miała większych problemów ze znalezieniem pracy... Czynsz się sam nie opłaci, a nie miała zamiaru wyciągać pieniędzy od niczego nieświadomych rodziców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Sro Kwi 15 2015, 12:21

Callisto Marquett nie do końca była w stanie zrozumieć, jaka siła pchnęła ją do powiązania swojego nazwiska z magicznym klubem Rozing. Rozmyślanie nad tym nie sprawiało jednak, że była choć o krok bliżej odpowiedzi czy, że cała ta farsa miała cofnąć się nagle magicznie do punktu, w którym pani profesor nigdy, przenigdy nie zdecydowałaby się na wrzucenie własnych pieniędzy w lokal dla młodzieży. Lokal z zielonymi fotelami, podłogą do tańca i taką ilością alkoholu, iż Marquett była pod wrażeniem, że barmani pozbywają się każdego wieczoru większości dopiero co dostarczonych butelek. Były takie chwile, gdy miała wrażenie, że przez to cholerne ministerstwo i Lynch po prostu jej odbija.
Dzień, w którym Ruta Kamińska zdecydowała się odwiedzić Rozing był również tym, w którym Callisto błądziła po zapleczu klubu jako świeżo upieczona właścicielka, zastanawiając się, jak mogłaby dostosować do swojego stylu ten niewielki i nowocześnie urządzony gabinet, w którym miała w przyszłości dyskutować na temat licencji, przychodów, wydatków czy, jak się z wolna okazywało, zatrudniania i zwalniania pracowników. Oczywiście w planie było zatrudnienie menadżera, który sam się tym wszystkim zajmie pod ścisłym nadzorem Marquett, ale do tego czasu wszystko spoczywało na jej barkach. Dlatego też, gdy zobaczyła, że barman wchodzi na zaplecze, z miejsca wiedziała, że ma do niej sprawę.
- Już idę - oświadczyła po jego krótkim wyjaśnieniu i porzucając wizje przemalowania gabinetu na coś ciemniejszego, ruszyła do głównego pomieszczenia, poprawiając po drodze ciemnozieloną sukienkę. Zainteresowaną pracą dziewczynę dostrzegła od razu. Może dlatego, że była zwyczajnie ładna, choć Callisto bardziej skłaniała się ku temu, że blondynka po prostu nie pasowała do tego miejsca. Nie wyglądała na pewną siebie, a raczej skrępowaną otaczającymi ją ludźmi. A może Marquett tylko się zdawało? Nie zmieniało to jednak faktu, że będąc w tym miejscu, czuła dokładnie to samo. Nie pasowała tam w żaden ze znanych sobie sposobów. Była jak intruz, który miał dość pieniędzy i odrobinę szczęścia, by z sukcesem poczynić inwestycję. Niczym więcej. Obserwowała ją przez chwilę, nim zdecydowała się podejść. Było w tej młodej kobiecie coś, co przyciągało uwagę, ale Marquett miała wrażenie, że nie chodzi tylko o ładną buzię i zgrabną figurę. Podeszła do niej wolno, acz zdecydowanie, dając sobie ostatnie sekundy na wybadanie sytuacji.
- Witam. Jestem Callisto Marquett, nowa właścicielka - przedstawiła się krótko i dość głośno, wyciągając rękę do potencjalnej pracownicy i bacznie śledząc każdy jej ruch. - Zapraszam na tyły. Będzie nam wygodniej porozmawiać - dodała, wskazując ręką drzwi na zaplecze. Z pewnością będzie. Przynajmniej będą w stanie usłyszeć się bez krzyczenia sobie do ucha. Może powinna zastanowić się nad ściszeniem muzyki w tym miejscu? Cóż, nie byłoby to takie złe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Sro Kwi 15 2015, 17:03

- Witam, Ruta Kamińska - zdezorientowana chwyciła dłoń kobiety, nie ściskając jej mocno. Nie była pewna, jak ma się zachować. Nie znała poprzedniego właściciela, więc niewiele dała jej wiadomość, że Marquett jest nowa. Wydawała się całkiem miła, przyjaźnie nastawiona i podobnie do Ruty zdawała się wyróżniać. Gdyby spotkała ją na ulicy, nigdy w życiu nie przyszłoby jej do głowy, że mogłaby mieć w posiadaniu coś podobnego. Mimo wszystko nie znała kobiety, więc starała się jej nie oceniać. Posłusznie podążyła za jej zapraszającym gestem na zaplecze, gdzie było już zdecydowanie ciszej. Uf, co za ulga. Nie, muzyka nie była zła. Do czasu, w którym bębenki przestawały funkcjonować normalnie, a w uszach rozlegało się tylko tępe dudnienie było nawet okej. Zastanawiała się, co ma ze sobą zrobić. Tarmosiła nieszczęsne wielokolorowe rzemyki w nadziei, że jednak ta rozmowa o pracę nie będzie aż tak zła jak poprzednia. I że uda jej się zarobić jakiś grosz bez naciągania rodzicieli kłamstwami. Nienawidziła tego. Nie potrafiła znieść, że tak okropnie się wobec nich zachowała... A jednak w dalszym ciągu nie miała zamiaru powiedzieć im prawdy. Zasłużyli sobie na to tym sztucznym pragnieniem dobra, tym, że wciąż byli na nią głusi. A Kamińska tak bardzo potrzebowała miłości... W końcu była artystką. Wrażliwą i pełną ciepła gdzieś w głębi.
W ogóle cały styl tego miejsca specjalnie do niej nie przemawiał. Nie była fanką zieleni i krzykliwych kolorów, zazwyczaj wolała wtopić się w tło i zająć sobą. Mimo to często zwracała na siebie uwagę swoim jestestwem, z jednej strony pragnąc ciszy, a z drugiej krzycząc. Taka była - pełna przeciwności, niezrozumienia i chaosu. Czy to było aż takie złe?
- Więc, ja w sprawie ogłoszenia. Na barmana. Nadal aktualne? - spytała. Stanęła gdzieś między biurkiem a drzwiami, bacznie obserwując dużo wyższą Callisto. Nie bardzo wiedziała od czego ma zacząć, przedstawić swój życiorys, a może dopiero umówić się na rozmowę kwalifikacyjną? Uśmiechnęła się nieśmiało, wciąż bawiąc się ozdobami na ręce i odrzuciła do tyłu warkocz. Zrobiło się jakoś podejrzanie ciepło jak na tę porę roku. Podwinęła rękaw koszulki i odgarnęła niesforny kosmyk za ucho. Strasznie była zdenerwowana. Nie miała za sobą przecież żadnego kursu, wykształcenia, nic... Mogła iść na te studia - wtedy nie byłoby problemu z zarabianiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Sob Kwi 18 2015, 17:24

Ruta Kamińska? Marquett nie miała zielonego pojęcia, jak ułożyć usta w tak skomplikowane nazwisko. Mogła sobie być oczytana, ale to raczej nie ułatwiało sprawy. Ruta było dość twarde, ale w jakiś sposób także miłe dla ucha. Proste. Muzyka odprowadzała je na zaplecze i choć wciąż była słyszalna, gdy grube drzwi zamknęły się za kobietami, w takim natężeniu pozwalała na swobodną rozmowę. Z czego młodsza kobieta szybko skorzystała, zatrzymując się pomiędzy meblami, podczas gdy Marquett rozsiadła się wygodnie w swoim fotelu. Cóż, w pewnym sensie... Nie traktowała go jako "swój". Jej fotel byłby skórzany po bokach i obity jakimś przyjemnym, nie klejącym się do skóry materiałem na siedzisku i oparciu. Może w brązie? Ale z pewnością nie w tej jasne, okropnej zieleni, która była wszędzie w barze. Znowu porzuciła kwestię wystroju wnętrz i skupiła się na słowach Kamińskiej, która z jakiegoś powodu wciąż nad nią stała. Jak powinna się do niej zwrócić? Młoda blondynka nie mogła mieć więcej niż dwadzieścia cztery lata. Jak bardzo profesjonalna miała być ta relacja?
- Proszę usiąść - powiedziała w końcu Callisto, podejmując decyzję, a jednocześnie wskazując kobiecie miejsce naprzeciwko siebie, po drugiej stronie prostego, czarnego blatu. Ruta miała usiąść na równie zielonym krześle. Choć z pewnością nie tak... majestatycznym, jak to należące teraz do Callisto. Tak, to było zdecydowanie lepsze słowo od tego, którego wcześniej użył barman - "wypaśne". Co to, do diabła, znaczyło? - Oczywiście, ogłoszenie jest nadal aktualne. Gregory nie do końca radzi sobie z ilością klientów. Przydałoby nam się wsparcie. - Marquett uśmiechnęła się lekko, wymuszenie. Wciąż nie mogła wyjść z podziwu, że wpakowała pieniądze w klub młodzieżowy i to tak bardzo nie w jej guście. Byłaby znacznie szczęśliwsza, gdyby mogła zatrudnić już menadżera ogarniającego cały ten rozgardiasz. Na razie warto było jednak zająć się kwestią dodatkowego barmana, skoro z samego nieba spadła najwyraźniej dziewczyna z kwalifikacjami. I to nie brzydka. Czy to mogło podnieść zyski? - Ma pani przy sobie jakieś cv? Zaświadczenia o ukończonych szkołach i kursach? Listy polecające z poprzedniego miejsca pracy? - zapytała bez zbędnych ceregieli. Interes to interes. Być może później, jeśli ich rozmowa w ogóle potrwa na tyle długo, Callisto zastanowi się nad zaproponowaniem herbaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Sob Kwi 25 2015, 12:44

Uśmiechnęła się delikatnie, gdy kobieta poprosiła ją o zajęcie miejsca naprzeciwko. Mimo, że fotel nie wyglądał na zbyt wygodny, okazało się, że jest dosyć znośnie. Ułożyła dłonie na kolanach, nie chcąc sprawiać wrażenia rozwiązłej, a później odgarnęła długi warkocz do przodu. Rozejrzała się po pomieszczeniu i sama zapragnęła stworzyć własny biznes. Zacząć właśnie jako barmanka, w między czasie pisać książkę, potem może rozwinąć jakiś własny interes. Byłoby super. Jednak cała wizja wspaniałej przyszłości runęła, kiedy tylko została poproszona o dokumenty. Mina jej zrzedła, a uśmiech na chwilę zmienił się w zakłopotanie wymieszane ze złością na samą siebie. Miała ochotę uderzyć się dłonią w twarz i obudzić. Serio, Ruta, serio? Da się w ogóle ratować jakoś tę sytuację?
- Nie, nie mam CV przy sobie. Pozostałych też nie - odpowiedziała zestresowana, orientując się dopiero, że przyszła zupełnie nieprzygotowana i z pewnością nie otrzyma wymarzonej posady. Będzie musiała sprzedawać rzeźby albo w końcu zająć się książką... Ale z czegoś przecież do tej pory musi żyć? - Z poprzedniej pracy? To byłoby moje pierwsze stanowisko...  - spojrzała w ziemię, chcąc uniknąć rozeźlonego wzroku Marquett. Czy była zła? Miała do tego prawo. Do jej lokalu przychodzi niewykwalifikowany szczeniak bez żadnych dokumentów, a potem prosi o zatrudnienie - Żadnych zaświadczeń nie mam, ale skończyłam podstawę w Souhvezdí. A co do kursu... Nawet nie wiedziałam, że będę musiała taki przejść - znów błądziła po podłodze oczami, śledząc dziwnie dopasowane do wnętrza kolory. Właściwie to obie nie pasowały do tego miejsca, a przynajmniej o tym myślała w tamtej chwili Kamińska. Odgarnęła kosmyk włosów za ucho, po czym podniosła wzrok i wyprostowała się, gotowa do wyjścia - Przepraszam, że zajęłam pani czas. Chyba jednak nie powinnam była tutaj nawet przychodzić - stwierdziła z wymuszonym uśmiechem. Pękała w środku, nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Jak mogła być tak roztargniona i tak nieprofesjonalna? W nowym miejscu także zrobiła z siebie idiotkę. Miała zamiar wstać, grzecznie podać rękę i odejść, ale jakaś część jej nadal błagała o drugą szansę. Tęczówki prosząco lśniły, kiedy wpatrywała się w swoją niedoszłą szefową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Kwi 26 2015, 18:47

Marquett uniosła równą brew. Nie chodziło już o to, że przyjście tutaj bez żadnego dokumentu było iście nieprofesjonalne. Chodziło o to, że mimo tego braku profesjonalizmu Callisto czuła niezwykłą chęć zatrudnienia młodej kobiety, jakby ktoś nagle kompletnie wyssał jej cały rozum, jakim do tej pory mogła się poszczycić. Nie było to nic wielkiego, zaledwie coś na kształt poczucia, że może kiedyś pożałować odesłania Kamińskiej do domu. A jednak to wystarczyło, by obie wciąż zajmowały śmieszny gabinet na zapleczu Rozing. Te blond włosy i przedziwny urok zadziwiająco mocno nasuwały Callisto na myśl wilę, ale ostatecznie nie każda blondwłosa panienka miała choćby niewielki procent wilowatości we krwi. A nawet gdyby ta jakikolwiek miała, zdawała się kompletnie z niego nie korzystać. Do czasu. Oczywiście trudno było o jakąkolwiek pewność, ale jeśli te dziwne przebłyski myśli, których Callisto z pewnością sama by nie wytworzyła były choć trochę udziałem Ruty, może jej zatrudnienie nie było takim najgorszym pomysłem? Chodziło przecież właśnie o to, by barman zachęcał klientów do zakupu jak największej ilości alkoholu, co z miejsca generowało większe zyski. Na samą myśl Marquett miała ochotę się skrzywić. Inwestycja inwestycją, ale kupowanie knajpy było tak bardzo... Uch. Callisto odruchowo przesunęła palcami po bliźnie na wierzchu prawej dłoni. Tak bardzo nie w moim stylu.
- Dobrze - zaczęła, nie wierząc we własne słowa. - Ukończyła pani jakieś inne, zbliżone kursy? Ma pani jakiekolwiek doświadczenie, niezarobkowe oczywiście, zważywszy, że wspomniała pani, że to byłaby jej pierwsza praca? - ciągnęła, szukając czegokolwiek, co miałoby być argumentem przeciwko natychmiastowemu pożegnaniu Kamińskiej. Czuła, że nic takiego nie nadejdzie. Że jakkolwiek mocno drążyłaby temat, młoda kobieta będzie powtarzać to samo jak zacięta płyta - nie mam, nie pracowałam, nie, nie, nie. A potem spojrzała prosto w jej oczy, błyszczące w trudny do opisania sposób. Zaledwie przebłysk myśli. Zatrudnij ją. Nie masz nic do stracenia. Zmrużyła oczy, opuszczając wzrok na blat biurka, blokując umysł przed tą obcą ingerencją, której istnienie podejrzewała. Myśl zniknęła i Marquett znowu spojrzała na Rutę, wzbudzającą w niej tak wielki chaos, wzrokiem tak podejrzliwym, że trudno byłoby teraz komukolwiek łgać jej w twarz. Opuściła go ponownie na blat nim kontynuowała.
- Zapytam cię o coś raz, a ty powiesz mi prawdę - powiedziała tonem nie znoszącym sprzeciwu, zapominając o wszelkich uprzejmościach. To nie było pytanie. - Coś tam potrafisz, prawda? Nie koniecznie w kwestii barmaństwa. Może bardziej w kwestii manipulacji. - Ostentacyjnie nie patrzyła na Kamińską. Jeśli ta w jakikolwiek sposób ułatwiała sobie zdobycie pracy, Callisto nie zamierzała jej pomagać. Poza tym... sama coś potrafiła. Choć Ruta nie mogła tego wiedzieć. - Dlaczego miałabym cię zatrudnić? - zmieniła nagle temat, wstając, stawiając mur wokół umysłu, opierając dłonie płasko na blacie, pochylając się nieco nad biurkiem i wreszcie, wreszcie patrząc ostro i mocno prosto na młodą kobietę, w tę zdradliwą parę błyszczących oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Sro Kwi 29 2015, 21:47

Nie ukrywała strachu, kiedy Callisto pochylała się nad nią, jakby prezentując swoją dominację. Przychodząc do Rozing do głowy jej nie przyszło, żeby użyć swoich wrodzonych "zdolności" do zdobycia posady. Chciała zapracować sama na siebie, choćby właśnie jako barmanka. Najwyraźniej jednak była zbyt słaba nawet na to, dlatego wszystkie jej relacje zawodowe zmuszone były do opierania się właśnie na tym. Spoglądała błękitnymi tęczówkami na kobietę, zastanawiając się, jak bardzo zawaliła sprawę. Mogłam wziąć te cholerne papiery - przeklinała się w myślach, gdy przypomniała sobie, jak bardzo kpiła z podań do barów tego typu. A jednak, pomyliła się. I teraz ta pomyłka mogła zaowocować kwitkiem i kolejnymi godzinami zmarnowanymi na szukanie czegoś do zarobku.
- Możliwe... Możliwe, że tak - stwierdziła posłusznie, ulegając Marquett. Trochę się przestraszyła, chociaż nie miała niczego do ukrycia. Była otwartą księgą, którą można było przeczytać, jeśli bardzo się chciało - Staram się tego nie używać, jeśli już, to dzieje się to głównie przez przypadek - stwierdziła, nadal bawiąc się warkoczem spływającym po jej prawym ramieniu. Założyła nogę na nogę i położyła dłonie na kolanach - Szczerze... Nie mam pojęcia. Na pani miejscu pewnie wyrzuciłabym siebie za dzwi, ale przecież... Moje geny mogą przyciągnąć paru klientów więcej, prawda? - zapytała, unosząc brew i uśmiechając się. Była przekonana, że jeśli uda jej się zdobyć posadę to będzie to cud. Albo zasługa jej babki wili. Ostatecznie była przecież tylko śmieszną artystką, która w życiu nie osiągnęła do tej pory nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   

Powrót do góry Go down
 

Magiczny klub Rozing

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Klub "Asylum"
» night club
» Klub „Fire”

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-