Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Magiczny klub Rozing

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Magiczny klub Rozing   Sob Cze 12 2010, 13:03

First topic message reminder :


Magiczny klub Rozing

W ostatnim, dużym budynku na ulicy Pokątnej znajduje się jedyny taki w Londynie, nowo powstały, Magiczny Klub. Przychodzi tu wiele młodych czarodziejów z całego kraju. Wnętrze klubu utrzymane jest w ciemnych kolorach, rozjaśnionych przez jasno zielone fotele i w takim samym kolorze parkiet do tańczenia, oraz dające przez małe chochliki, światło. Stworzonka te znajdują się w całym klubie w niezwykły sposób rozświetlając ciemność. Bar obsługuje kilku barmanów gotowych zaserwować wszelakie alkohole. Na scenie natomiast można zobaczyć różne zespoły, zarówno najpopularniejsze jak i te dopiero zaczynające.

Wejście do klubu – 10g
Wynajęcie klubu na prywatne przyjęcie – 75g

Dowolne wino
Shot dowolnej whisky lub wódki
Dowolny short drink
Dowolny long drink
Dowolny soft drink
Dowolny drink z dodatkiem eliksiru rozśmieszającego – 12g
Drink dnia (zapytaj barmana!)
Dowolna paczka papierosów - 13g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Pon Sie 12 2013, 15:21

Wreszcie udało jej się znaleźć jakiś znośmy klub, nie wypełniony po brzegi mugolami, których prawda, od czasu do czasu zdarzało jej się udawać i się w taki tłum wtapiać. Teraz jednak miała ochotę na czarodziejską zabawę, hehe. I nawet puszczali znośną muzykę, jak stwierdziła, skacząc do rytmu wraz z dość sporym tłumem, który zebrał się na środku parkietu. Nie, kolejnego wieczoru spędzonego w tamtej gospodzie by nie zniosła.
Parę razy zaproponowano jej kupno jakiegoś podejrzanego eliksiru, a kiedy grzecznie odmówiła, obiecując, że chętnie zakupi trochę później, czarodziejscy handlarze przeciskali się w tłumie poszukując innych ofiar. Na wpół pijany i na wpół naćpany tłumek wcale nie różnił się tak bardzo od tego, którego można było spotkać w australijskich barach... gdyby jeszcze obok była Goeriga! Zawładnęłyby parkietem, definitywnie.
Teraz jedynie poddawała się muzyce i przymykając oczy, raz po raz, obijała się o innych, z uśmiechem, co kilkanaście minut, podchodząc do baru po coraz to nowego drinka. Jeśli faktycznie zdecyduje się na zakup podejrzanego eliksiru, nie wróżę jej spokojnej drogi powrotnej do gospody, w której się zatrzymała! W ogóle nie wróżę jej drogi powrotnej.
ups?

dla Amelii
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Pon Sie 12 2013, 15:48

Była już w barze od jakiegoś czasu. Jej problemy osobiste kazały jej wybrać się w miejsce, w którym będzie mogła spokojnie się upić, a później dać sobie trochę wolności, bujając się w rytm muzyki na parkiecie. Kiedy wypiła już kilka kolejek zwykłej, mugolskiej wódki - swoją drogą, jak oni mogą to pić? obrzydlistwo! ognista smakuje o niebo lepiej - ruszyła chwiejnym krokiem w stronę parkietu.
Od czasu do czasu obijała się o jakiegoś faceta, który próbował porwać ją do tańca, jednak ona cały czas pozostawała sama. Miała dość facetów. Rozglądała się bardziej za dziewczyną, która chciałaby się z nią zabawić, spędzić z nią noc, a może nawet kilka nocy. Po co jej faceci, skoro potrafią tylko namieszać? Przez nich tylko płaczemy. A kobieta, bez zobowiązań? Poszłaby na to bez najmniejszej chwili wahania.
W pewnym momencie delikatnie otarła się o dziewczynę, którą.. kojarzyła. To ona zapytała ją o Hogwart kiedyś, na Pokątnej. Uśmiechnęła się do niej lekko.
- Cześć - wykrzyczała, starając się przebić przez muzykę, co było dla niej bardzo ciężkie. Dudniła tak strasznie, że ledwo udało jej się usłyszeć własny głos.
- Co tutaj robisz? - była jednak niepokonana, dalej próbowała nawiązać jakąkolwiek rozmowę, uśmiechając się przy tym lekko. Cóż, może ona nie jest jakaś wspaniała, ale chociaż będzie mogła z kimś chwilę porozmawiać, o ile nie będzie zbyt pijana, bo wódka powoli zaczęła uderzać jej do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Pon Sie 12 2013, 16:19

Curtis nie zwracała specjalnej uwagi na ludzi wokół, przytępione przez alkohol zmysły odbierały rzeczywistość z pewnym opóźnieniem i bez specjalnej ostrości. Przymykała oczy i po prostu dawała się ponieść, długie łańcuszki na jej szyi również zdawały się brzęczeć do rytmu. W pewnym momencie wszystko naprawdę zaczęło się rozmywać, przez otumaniony umysł Curtis nawet nie przemknęło, że być może ktoś jej czegoś dosypał do drinka.
- Obieram cebulę, a na co to wygląda? - nie wiedziała skąd napłynęło to pytanie, może nawet wcale nie napłynęło, to John po nią przyszedł, żeby zamknąć w jakiejś toalecie i pozwolić wykrwawić się na śmierć.
Zaśmiała się. Wcale nie histerycznie. Tak radośnie. Było jej wesoło, niesamowicie wesoło. Otworzyła oczy, spoglądając na jasnowłosą postać obok. Dotarło do niej, że się znają. To chyba jej wciskała jakąś śmieszną bajeczkę.
- A, to ty - stwierdziła, przeciągając samogłoski, odchylając głowę lekko do tyłu. Nie miała zbyt wielkiego pola do popisu, tłum napierał i napierał, brutalnie odbierając miejsce i tlen. Chwyciła Amelię za rękę i podskakując, wyciągnęła ją i siebie z tłumku na parkiecie, opadając z westchnieniem na fotel przy wolnym stoliku. Nawet nie sprawdziła, czy ktoś wcześniej przy tym stoliku nie siedział.
Definitywnie ktoś jej czegoś dosypał do jednego z drinków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Pon Sie 12 2013, 18:24

Zaśmiała się cicho, słysząc odpowiedź dziewczyny. Na parkiecie robiło się tłoczno, ludzie wstawali od stolików i wchodzili na parkiet, coby uprawiać dziki taniec, w niczym nie różniący się od stada małp. Obiera cebulę?
- Myślę, że marchewka byłaby lepsza - powiedziała, chichocząc pod nosem. Powoli jej humor stawał się lepszy i lepszy, i lepszy. Jednak nie była pijana do tego stopnia, żeby nie zwrócić uwagi na Curtis, która chyba nie czuła się najlepiej. Jasne, śmiała się i gadała różne głupoty, ale coś było nie tak. W tym stanie ciężko było jej wpaść na pomysł, co może być nie tak. Postanowiła to zignorować, dopóki dziewczyna nie będzie chciała wymiotować albo uprawiać seksu z jakimś facetem na oczach wszystkich zgromadzonych w klubie.
- Owszem, to ja - wesoło się uśmiechając usiadła przy stoliku, do którego pociągnęła ją dziewczyna. Ona jeszcze w jakiś sposób orientowała się, co się dzieje dookoła, więc sprawdziła czy stolik jest wolny - był.
- Kelner! - wydarła się na całe gardło, rozglądając za chuderlawym chłopaczkiem o brązowych włosach, który z przerażeniem na twarzy biegł w jej stronę. - Dwa drinki, tylko mają naprawdę zwalać z nóg - uśmiechnęła się słodko do chłopaka oblizując lekko wargi.
- Mogę Ci postawić drinka, prawda? - spytała Curtis uśmiechając się leciutko. Nie wiedziała czy dobrze robi idąc w tym kierunku, ale jakoś miała to w nosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Wto Sie 13 2013, 19:53

- Ja tak nie sądzę - odparła, przymykając oczy i przykładając dłoń do czoła. Świat wirował nawet wtedy, kiedy próbowała utrzymać swoją głowę w pionie. Otworzyła oczy dopiero wówczas, kiedy Amelia zawołała kelnera. Ta dziewczyna musi mieć naprawdę donośny głos, że chłopaczek usłyszał ją w tym huku, uznała Curtis i zaśmiała się pod nosem. To było takie zabawne. Ha ha.
Kiedy Amelia rozmawiała z chłopcem, Juvinall wstała i nad głową nowej-starej koleżanki, pomachała wesoło do jednego barmana, który przyglądał się jej od jakiegoś czasu. Dokładnie to odkąd odeszła od baru z drinkiem przez niego przygotowanym. W tym momencie wszystko do niej docierało z takim opóźnieniem, że nie skonstatowała, iż to ten rzezimieszek, o dość obleśnym uśmiechu, jest sprawcą jej obecnego stanu. Biedny, musiało mu się zrobić przykro, kiedy zauważył, że Curtis jednak nie jest sama, ale z koleżanką. No bywa.
W końcu Australijka klapnęła z powrotem na miejsce, kiwając głową potakująco.
- Jasne, czemu nie - wzruszyła ramionami, znowu przymykając oczy. - Tak w zasadzie wszystko co ci wtedy o mnie opowiedziałam to bujda, wiesz o tym? - zaśmiała się, czując, iż to wręcz doskonały moment na takie stwierdzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Wto Sie 13 2013, 20:34

Rozmawiając z kelnerem zwróciła uwagę, że jakiś barman gapi się w ich kierunku, ale olała to kompletnie. Nie wiedziała nic ani o tym, że ktoś dosypał czegoś jej znajomej, a już tym bardziej, że to mógł być właśnie ten barman. Stwierdziła, że gapi się po prostu na dwie, piękne dziewczyny. Tak, w tym stanie jej samoocena wzrastała o dwieście procent i już nie tak łatwo było jej wmówić, że nie jest tak, jak myśli.
- Co? - chwilę zajęło, zanim zrozumiała co do niej powiedziano. Co jej ostatnio opowiadała? Bujda? A co to takiego? Po chwili jednak przypomniała sobie historię, którą próbowała wcisnąć jej Curtis i zaczęła chichotać, nie mogąc się opanować.
Trwało to dobre dwie minuty, zanim była w stanie wydusić z siebie słowo. Ludzie naokoło zaczęli się dziwnie rozglądać w poszukiwaniu osobnika, który śmieje się tak długo i nieznośnie. Amelia zrobiła się cała czerwona na twarzy i wyglądała dosłownie jak.. burak. Gdy już zdążyła się opanować, kelner właśnie stawiał przed nimi drinki.
- Myślałaś, że w to uwierzyłam? - spytała już z lekkim uśmiechem. Właściwie nie był lekki, wystawiła na "światło dzienne" wszystkie swoje idealnie równe i białe ząbki. Tak, w tym uśmiechu można się było zdecydowanie zakochać. Chociaż.. może akurat nie w tym momencie, gdy jej twarz zmieniała właśnie kolor z krwistej na mniej intensywną czerwień. Wyglądała dość komicznie.
- Swoją drogą, niezłą masz wyobraźnię, jak udało Ci się wymyślić taką bajkę na poczekaniu? - wykrzyczała do dziewczyny. - A może opowiadasz ją każdej osobie, którą spotkasz i w ten sposób zdobywasz znajomych? - zabrzmiało to nieco złośliwie, ale w żadnym wypadku takie nie było. Amelia zdążyła polubić już swoją koleżankę, która pojawiała się zawsze znienacka. Pociągnęła łyka z drinka, którego dostarczył jej kelner z lekkim, zadowolonym uśmiechem. Smakował doskonale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Pią Sie 16 2013, 18:23

Curtis uważnie przyglądała się śmiejącej koleżance, zastanawiając się, czego ten śmiech może być wynikiem.
Radości? Histerii? Być może ktoś czegoś dosypał jej do drinka?
- Nie wiem, dlatego się pytam. - pokręciła głową i wzruszyła ramionami, znowu lekko mrużąc powieki. Leniwy uśmiech powoli wpływał na twarz Australijki. To to aż tak rozśmieszyło Amelię? Curtis odebrała drinka od kelnera, zanim ten jeszcze zdążył położyć go na stole przed dziewczętami.
W obecnym stanie i Curtis i Amelia chyba powinny trochę spasować z przyswajaniem procentów, ale po pierwsze Juvinall ani nawet myślała przestać, po drugie nie zamierzała też ograniczać Amelii, no błagam!
- Talent - odparła jej, próbując przekrzyczeć muzykę. Amelia chyba nawet nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo trafiła z tym zdobywaniem znajomych. - W ten sposób sprawdzam czy ktoś jest w stanie wytrzymać ze mną na dłuższą metę czy nie. - wzruszyła ramionami, dopijając drinka do końca. Zrobiła się jakoś wybitnie jak na Curtis szczera, ech, cóż ten alkohol z czarodziejami robi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Sie 18 2013, 23:27

Przystopować? W żadnym wypadku! Amelia dopiero się rozkręcała, od bardzo, bardzo dawna nie była w żadnym klubie, żeby się trochę upić i zabawić. Ostatnio była tu ze swoją najlepszą przyjaciółką i chłopakiem, którzy teraz.. ah, to w tym momencie nie jest w ogóle istotne. No więc, najważniejsze było to, że bawiła się świetnie i nie zamierzała tego przerywać.
- Zdałam egzamin? - spytała, cały czas z lekkim uśmiechem na twarzy. Było jej tak dobrze! Niemożliwe, żeby coś zepsuło jej humor, szczególnie w tym momencie.
- Ludzie z bujną wyobraźnią są ciekawi, można z nimi.. - zawiesiła się na chwilę. Naprawdę lubiła ludzi, którzy potrafili wyssać coś z palca, na poczekaniu, w pięć minut. Uwielbiała też świetnych kłamców, sama także umiała nieźle udawać, było to często bardzo przydatne. - ..z takimi ludźmi można wszystko.
Dokończyła zdanie i pociągnęła kolejnego łyka drinka. Świat wirował w jej oczach, światła oświetlające parkiet i latające w każdą stronę migały jej w oczach. Cały świat znikał. Ciekawe, co stanie się po jeszcze jednym drinku. Oprócz tego, że jej żołądek rano będzie odmawiał posłuszeństwa. No i oprócz tego, że z pewnością nie będzie pamiętała, jak wróciła do domu. Czuła już w jakim teraz jest stanie, co będzie później - mogła się tylko domyślać.
- Wychodzimy na zewnątrz? Strasznie tu gorąco i nic kompletnie nie słychać - powiedziała, a raczej wykrzyczała Amelia, starając się, aby sens słów dotarł do dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29824
  Liczba postów : 45994
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Pon Sie 19 2013, 22:13

Halo, halo. Drogie panie. W górę kieliszki, wznosimy toast za życie, za to iż kobiety mają warunki do rodzenia dzieci i wspaniale jest na porodówce. Wznosimy też toast za to, że siedzimy w pięknym klubie, a nie na ulicach Londynu, gdzie nie jeden gwałciciel już zaciera rączki. No pijemy... Szybciutko. A potem przenosimy się w super magiczny świat.
Ale do rzeczy. Szybko do rzeczy, bo eseje zostawiamy na czaro dramaty. Tutaj nie ma miejsca na takie sytuacje. I oto... Oto do klubu Rozing wchodzi całkiem przystojny brunet. Ma w sobie to coś, co każda pani z tego klubu chciałaby dzisiaj zabrać ze sobą do sypialni. Zatem pewnie dlatego wszyscy się na niego patrzą. Nie ma to jak nowe perfumy Muchozol czy coś takiego. No nic. O tym później. Z pewnością Curtis i Amelia będą chciały sobie takie zakupić.
Oto nasz jegomość podchodzi do dj'a i zamawia nową piosenkę. Cudowną piosenkę, która koi nerwy wszystkich. Może jest zaczarowana? I oto okazuje się, że ten człowiek robi jeszcze jeden myk. Wskakuje za ladę i zostaje dzisiejszym barmanem, a widząc dwie dziewczyny po prostu zamienia im drinki na pełniejsze... Lepsze. No może z dodatkiem czegoś w związku z czym ta noc będzie ciekawa.
- No dziewczęta. To na koszt firmy, albo naszego dj'a. - Puszcza do nich oczko i obraca się bardzo szybko, co by nie zdążyły odmówić. Pijemy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Sro Sie 21 2013, 22:24

- Zdałaś. - potwierdziła. I zanim Amelia zdążyła dokończyć zdanie, Curtis dodała. - Można z nimi wszystko. - po czym kiedy krukona dopowiedziała, Australijka uśmiechnęła się nieznacznie, znowu przymykając oczy i lekko odchylając głowę do tyłu.
Odpływała. Muzyka stawała się przytłumiona, tłumek, zlewający się w czarną plamę, odznaczającą się na mieniącej się kolorami przestrzeni, spowalniał ruchy. Nie słyszała następnego pytania Amelii, zbyt zaabsorbowana była niknącą muzyką.
Kochała ten stan, w którym mogła śmiać się z własnych myśli przy wszystkich, nie zwracając specjalnej uwagi pozostałych, których melanż ponosił w równym stopniu.
Kiedy podszedł no nich jakiś facet, Curtis otworzyła oczy. Spojrzała na Amelię, sądząc, że to pewnie jej jakiś chłopak czy przyjaciel, ale mężczyzna zdawał się być jedynie jakimś barmanem, jeszcze bardziej przyczepnym niż tamten. Drinki za darmo oferowane od podejrzanego gościa w podejrzanym pubie, CURTIS LAURA JUVINALL POLECA yolo.
- Dziękujemy. - uśmiechnęła się lekko do nieznanego mężczyzny, uniosła szklankę i wychyliła ją duszkiem, ignorując okaleczany przełyk. W tym stanie smak doprawdy nie miał żadnego znaczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Czw Sie 22 2013, 08:45

Zignorowała to, że Curtis nie odpowiedziała na jej pytanie, widocznie dziewczyna nie była już w stanie powiedzieć czegoś konkretnego. Cóż, zdarzają się i takie dni, kiedy człowiek upije się do nieprzytomności, śmieje sam do siebie, jak w tym właśnie momencie dziewczyna i nie odpowiada innym, gdy do niego mówią.
Nagle stało się coś innego, podszedł do nich jakiś facet, stawiając przed nimi drinki. Wyglądało to dość dziwnie, nigdy nie dostała od nikogo drinka, do tego na koszt firmy, od człowieka, który wyglądał jakby właśnie wyszedł z Azkabanu.
- Dzięki - uśmiechnęła się szeroko, zaglądając do własnej szklanki. Jej drink się skończył, więc nie wiedziała za bardzo czy podejść do drugiego barmana i zamówić następnego, czy po prostu cieszyć się tym, którego dostała i wypić go duszkiem. Była taaaka spragniona.
- Pijemy? - uśmiechnęła się lekko, pokazując na dwa drinki, które stały przed nimi. - Myślisz, że niczego nam nie dosypali? - zachichotała, zdziwiona, że w ogóle wpadła na taki pomysł. W takim porządnym klubie? I czemu akurat im? To niemożliwe!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Czw Sie 22 2013, 16:06

Tak, to było n i e m o ż l i w e.
- Pijemy. - wzruszyła ramionami i posyłając w kierunku Amelii zdawkowy uśmiech, wychyliła zawartość jednej ze szklaneczek, które podsunął im pod nos ten barman. Był on tak niebywale dziwny z tą swoją atrakcyjnością, że śmiało można go było osądzić o jakieś szarlataństwa z różnymi eliksirami dodającymi uroku osobistego, tymi takimi rodem z Nokutrnu. Przynajmniej tak pomyślała Curtis, przyglądając się mu znad swojej szklaneczki - i naturalnie uznała, że to jest dobry motyw opowiadania. Mike Modliszka Zamówię Ci Drinka I Wypruję Flaki.
O tak. To był motyw wręcz doskonały.
I chyba coś w tej nazwie Mike'a było.
Curtis wstała, obijając się o ich stół. Jej szklanka się przewróciła, na co Australijka zareagowała głośnym śmiechem, który jednak i tak nie zdołał się przedrzeć przez panujący w klubie hałas.
- Chodźmy sprawdzić, czy nie mają tego więcej. - złapała Amelię za rękę, chcąc, aby ona również wstała. Musiała koniecznie zobaczyć, jak ich kroki mogą być sprężyste, a słowa ulotne. Zupełnie jak na księżycu. Tak, były na k s i ę ż y c u.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Czw Sie 22 2013, 21:47

Amelia dopiero teraz przyjrzała się dokładniej barmanowi. No i oczywiście udało jej się ustalić, mimo stanu jej nietrzeźwości, że jest boski. A i to słowo nie oddawało do końca tego, jak bardzo przystojny był barman i jak bardzo jej się podobał.
Na słowo pijemy zareagowała tylko w jeden sposób - tak, jak zareagowałaby każda podpita dziewczyna.
- Do dna! - wykrzyknęła i przechyliła szklankę, wypijając całego drinka duszkiem. Gdy to zrobiła, spojrzała się zamglonym wzrokiem w szklankę i głośno czknęła. Spowodowało to u niej wybuch dzikiej radości. Znów odwróciła wzrok na barmana, tym razem puszczając mu oczko i mrugając zalotnie.
Gdy Curtis przewróciła szklankę, znów zaśmiała się dość głośno. Co było z nią nie tak? Oj Amelcia, upiłaś się, niedobrze, bardzo niedobrze.. - przebiegło jej przez myśl, ale nic sobie z tego nie zrobiła. Prościej było udawać, że wszystko jest w porządku. Dziewczyna pociągnęła Amelię za rękę, więc ta bezwiednie poddała się jej ruchowi. Gdy podeszły do baru, uśmiechnęła się szeroko do pana Boskiego.
- Coś mocnego i jednocześnie delikatnego - powiedziała, lekko się zataczając i cały czas trzymając rękę Curtis w swojej. - Ma zwalać z nóg!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Sob Sie 24 2013, 01:27

Pan Boski alias Mike Modliszka Wypruję Ci Flaki chyba zrozumiał od razu, bo mrugnął do pijanych dziewcząt i zabrał się za przyrządzanie następnego drinka. Curtis natomiast oparła brodę na łokciu i energicznie mrugając powiekami, aby przypadkiem na tej ladzie nie zasnąć, zaczęła wpatrywać się w tego dziwnego barmana, który raz po raz odwracał się do niej i do Amelii, błyskając złotym zębem.
Definitywnie Nokturn.
- Ae tyyy to s Nokdunu? - była już tak pijana, że i mówienie zaczęło sprawiać jej trudność, na co, już tradycyjnie, zareagowała jeszcze większym śmiechem. Coraz trudniej było jej też walczyć z sennością, która nakazywała powiekom opadać niżej i niżej, stawać się bardziej ciężkimi i ciężkimi... Och, gdyby tylko mogła położyć się na tej ladzie, wyciągnąć ręce i nogi, wyobrazić sobie, że nie ma tutaj nikogo, jest tylko ona i jej własny samotny spacer po k s i ę ż y c u, który rozpoczęła wraz z wypiciem drinka od podejrzanego barmana. Nawet gdyby sturlała się z tej lady, nic by nie poczuła, księżyc był przecież taki miękki, miał kratery, nic by się jej nie stało, przeturlałaby się do krawędzi lady i wtedy...
Otworzyła oczy, mrugając zaciekle. Myśli zaczynały się plątać, a w tym stanie nie dochodziło do niej, co się dzieje. Nie miała jak przedrzeć się przez tę mgiełkę i powiadomić Amelii, że coś jest nie tak. Że powinny wyjść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29824
  Liczba postów : 45994
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Sob Sie 24 2013, 22:02

Słodki barman, którego usta chciałyby dziś całować już świrował na parkiecie. Obracał jedną z dziewcząt, ale kiedy dziewczyny zaczęły się ruszać bezsensu od razu ruszył w ich stronę przyciągając swojego kumpla. Co by żadna nie poczuła się odrzucona, a partnerów było dwóch. Hehs. Znajcie jego litościwość.
Zatem podbili do panien ze swoimi uśmiechami za milion galeonów i oto "barman" rzucił tekstem:
- Jestem Thomas, a to DżondżonWaliDużowDzwon. - Nie wiadomo czemu przedstawił tak kumpla, ale cóż. Może jego kumpel Dżon rzeczywiście lubi walić dużo w dzwon. Thomas powtórzył jeszcze gest przedstawiania się w stronę Amelii, gdyż oczywiście zaczął od przepięknej Curtis, która go nakręcała. A szczególnie jego jelita, bo kojarzyła mu się z kanapką z pasztetową. Ach te studenckie śniadania. Ale to oczywiście nie obelga. Po prostu zjadłby ją całą.
Dżon natomiast uśmiechnął się szeroko do Krukonki, do której również wyciągnął rączkę:
- Jak masz na imię moja damo sercaaa? - Zaświergotał do niej już wyobrażając sobie jak będzie tuliła się do niego w tańcu. Och chodźcie maleństwa... Chodźcie.


Kostki:
W związku z tym, że wypiłyście drinki musicie się liczyć z pewnymi efektami. Pierwsza z was, która będzie tu odpisywała losuje sobie efekty eliksiru, a druga po prostu bierze to co zostało.
parzysta - wszystko, co widzisz wydaje Ci się dwa razy większe od Ciebie.
nieparzysta - nagle widzisz wszystko na czarno biało, a samą siebie postrzegasz na czerwono. Mienisz się dyskotekowych światłach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Sob Sie 24 2013, 23:03

Amelia ucieszona faktem, że ktoś się nimi zainteresował od razu uśmiechnęła się do chłopaków.
- Witaj, mój królewiczu - wyszczerzyła zęby w najszczerszym uśmiechu, na jaki potrafiła się zdobyć w tym stanie. - Jestem Amelia - powiedziała, podając Dżonowi rękę. Miała ogromną nadzieję, że podniesie ją do swoich ust i ucałuje delikatnie. Coś, co chyba miała w drinku zaczynało działać, dziewczyna robiła się łatwiejsza z każdą minutą.
Nagle jednak poczuła się całkiem inaczej. NIESAMOWICIE. (nieparzysta)
Świat stał się jakiś inny, jakby pozbawiony kolorów. Czarno-biały? Nie, to niemożliwe. Potrząsnęła głową i przetarła oczy rękoma, żeby zabić ten efekt.
Jednak gdy to zrobiła, stało się jeszcze coś innego. Nagle jej ręce, całe ciało, zaczęło świecić na czerwono i mienić się w dyskotekowych barwach. Ah, jakie to było cudowne! Amelia chciała więcej.
- Chodź, zatańczymy! - krzyknęła, ciągnąc Dżona za sobą na parkiet, oczywiście zataczała się przy tym w każdą stronę. - Nie masz nic przeciwko? - krzyknęła już z parkietu do swojej równie pijanej koleżanki. Jak mogły to zrobić?! Ale teraz nie to było ważne. Poddała się przyjemnemu dotykowi ciała chłopaka, zawiesiła ręce na jego szyję, poniekąd dlatego, że nie wiedziała czy sama da radę ustać na nogach. Głowę oparła o jego ramię, obserwując swoje czerwone ręce w tym czarno-białym świecie.
- Cudowne! - powiedziała zafascynowana, dalej przyglądając się swoim dłonią. Gdyby teraz chłopak zaczął macać ją po tyłku, z pewnością nawet by nie poczuła. A może byłaby wdzięczna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Sie 25 2013, 00:43

Thomas powinien powiedzieć Curtis, co dziewczyna mu przypomina, ucieszyłaby się. Naprawdę. Uznałaby, że to porównanie godne przynajmniej samego Thomasa Przerobię Cię Na Pasztet.
Curtis odkrzyknęła Amelii coś na wzór NUE MAM NYC PSZECIFKO i głośno się zaśmiewając, podążyła za Thomasem na parkiet. Gdyby nie ten podejrzany drink, zapewne już dawno wyszłaby z klubu, dając spokój wszystkim zjadaczom pasztetów, ale teraz wszystko było jej cudownie obojętne. Ręce chłopaka na jej ciele, głośna muzyka dudniąca w głowie, rozmazane kontury.
W pewnym momencie Thomas urósł do niewyobrażalnych rozmiarów, wprawiając najebaną Curtis w prawdziwy szok.
- Jesteś olbrzymem. - stwierdziła cicho, mrużąc powieki i wyciągając dłoń w kierunku swojego tanecznego partnera. Poczuła jednak opór, a kiedy zamrugała kilkakrotnie i obraz chociaż lekko się wyostrzył, okazało się, że Thomas powrócił do swoich normalnych rozmiarów. - Byłeś olbrzymem! - stwierdziła z radością, próbując przekrzyczeć muzykę. A ponieważ aktualnie wydawała się ona jeszcze bardziej głośna, Curtis po prostu przymknęła oczy, położyła dłonie na ramionach nieznajomego Thomasa i dawała się porwać. Chociaż biorąc pod uwagę obecną sytuację, słowo "porwanie" chyba nie było najtrafniejsze! A może chłopcy się odczepią?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Sie 25 2013, 20:06

Amelia nagle poczuła ręce na swoich pośladkach i jak się tego spodziewała - oczywiście jej to nie przeszkadzało. Dawno nie miała żadnego kontaktu z mężczyznami, więc nawet sprawiało jej to przyjemność, mimo, że była nawalona jak szpadel. Nie zdarzało jej się to często, ale z tego co sobie przypominała, świat nie był wtedy czarno-biały, a ona nie świeciła się na czerwono.
Wtedy właśnie w jej głowie zapaliła się czerwona lampka.
Coś jest nie tak, Amelia - mówił cichy, dobry głosik w jej głowie, podczas gdy ten zły kazał jej się zabawić na całego, skoro ma taką okazję. Patrzyła na jej koleżankę, która też nie wyglądała normalnie. Przynajmniej nie po takiej ilości alkoholu. Działo się coś złego.
- Ej, Curtis! - krzyknęła do niej, próbując przetransportować się w jej kierunku, co nie było wcale takie łatwe, ponieważ nogi odmawiały jej posłuszeństwa i ledwo była w stanie się na nich utrzymać.
DżondżonWaliDużoDzwonów pomógł jej dojść do koleżanki. Amelia złapała się jej szyi i krzyknęła do barmana coś, co miało zabrzmieć jak "odbijany", ale nie była do końca pewna czy to przypominało.
W każdym razie, mężczyźni odsunęli się od nich kawałek, a dziewczyny zostały same, stojąc na środku parkietu i ledwo co trzymając się na nogach. Tak naprawdę nie było wiadomo, która którą podpiera.
- Coś jest nie tak - krzyknęła jej do ucha. No i to był błąd, faceci stali wcale nie tak daleko, jak to zdążyła po czasie ocenić, więc na pewno to usłyszeli, wymieniając ze sobą porozumiewawcze spojrzenia.
- Widzę świat na czarno-biało, a sama świecę się na czerwono, wiesz? Oni nie są w porządku - z trudem wyrzuciła z siebie te słowa i nagle..
..oczywiście, że tak! Znalazła się na podłodze, nawet nie wiedziała jak to się stało. Po prostu siedziała na niej, nad sobą mając swoją koleżankę, która ze zdziwieniem jej się przyglądała. Nie wiedziała co zrobić, patrzyła tylko na Curtis błagalnym wzrokiem, jakby chciała powiedzieć "pomóż mi".

Dziewczyny opuściły klub dopiero nad ranem, zmęczone całonocnymi tańcami.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1046
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 273
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6892-alexander-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6893-karty-pacjentow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6895-sowa-tantra#196517




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Lis 10 2013, 19:21

Zbliżała się północ, a Alexandrowi wcale, ale to wcale nie chciało się spać. Właściwie rzecz biorąc, wydawał się być pobudzony. Wszystko było winą owych przeklętych eliksirów, które zażywał w uzależniających wręcz ilościach - czuwania i koncentracji, czuwania i koncentracji... ktoś mógłby pomyśleć, że się szprycuje. Nie, to nie było to. Alex spędzał w pracy każdą możliwą chwilę. Rzadko kiedy pozwalał sobie na odpoczynek. Lubił czuć się wyczerpany, zajechany jak koń po westernie, miało to w sobie coś perwersyjnego, kiedy szczątki umysłu pulsowały w jego wnętrzu bólem wołającym o rozprężenie. Czuł się wtedy panem swojego czasu, ciała, umysłu, gdy zmuszał je do podlegania własnej woli, nawet wbrew im samym.

Tym razem jednak wyszedł równo z końcem zmiany, jego przewrotna wola kazała mu zrobić coś dla samego siebie, nie ważne, czy tam gdzieś umierali ludzie, wołający o jego pomoc. Dziś był tu dla siebie, dla czystego kaprysu. Wpatrywał się w swojego drinka na bazie odurzającego swą wonią amaretto. Może nie był to zgoła typowo czarodziejski alkohol, ale Alex zwyczajnie go uwielbiał. Jego myśli uciekały w tym momencie do innego wieczora.

RETROSPEKCJA

Siedział wtedy tutaj, z podobnym alkoholem, wpatrując się w tłum upojonych różnymi substancjami istot. Wśród nich wszystkich - siedzących, tańczących, stojących niczym kamienne rzeźby i oddających się ekstatycznemu działaniu rytmu była też dziewczyna... piękna dziewczyna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Lis 10 2013, 19:47

Coco. Tak złożona, tak obca, tak nierealna.
Inna. Odmienna. Niedostrzegalna. Coco.
Zabawne, bo te wszystkie przymiotniki kompletnie jej nie opisywały. W żaden sposób nie docierały tam, gdzie dotrzeć powinny. Tak bliskie, a jednak tak dalekie. Ona była daleka, od tego wszystkiego co ją otaczało. I mimo, że to okres wakacyjny, który właściwie powoli dobiegał końca, a ona niemal całe wakacje przeleżała do góry tyłkiem, ewentualnie od czasu do czasu spisując kolejne słowa, które układały się w tekst. W dość specyficzny tekst, którego nawet ona sama nie potrafiła zrozumieć. A może to kwestia, upojenia alkoholowego?
Będziemy mieli układ.
W Londyńskim burdelu.
Opowiem Ci historię…
Pewnego mężczyzny, i
Młodej kobiety…
Opowiem o krzyku.
Rzewnych łzach.
I zdradzie…
I ta muzyka, która w tym momencie powinna przeszywać ją na wskroś. Nie. Ona musi odsapnąć. Zaczynało dziać się coś nader złego. Za mało alkoholu i dragów. Za mało wszystkiego, co pozwoliło otworzyć się przed światem. Za mało tego co pozwoliło zapomnieć o życiu.

RETROSPEKCJA

Nie mogła nie wejść do ulubionego klubu, który przecież wypchany był po brzegi magią i nie tylko. Był wypchany też czymś w rodzaju niewyobrażalnej, i niemożliwej w opisaniu aury, jaka potrafiła przesiąknąć niemal każdą istotą. Każdą, która błądziła w najgorszych odmętach własnej wyobraźni. Owszem, niektórzy tkwili tu tylko po to by się upić, inni po to by się zabawić, a jeszcze inni po to by narkotyzować się muzyką. Oczywiście CC nie była czysta w tym momencie. Nie mogła być czysta wchodząc do tego miejsca. Była w stanie otępienia, ale dzięki temu była taka rozpoznawalna.
Czerwony włosy szalały na jej plecach,  a jej ubiór jak zawsze pozostawał bez zbędnego oszukiwania zauważalny. W końcu kto nie dostrzegłby rudej burzy włosów, która tak idealnie kontrastuje z czernią?
-Dzisiaj w gratisie najładniejsze oczy… Dostają ode mnie drinka… - Jej głos był taki lekki, a zarazem tak fenomenalnie sensualny. Lekko chrypiący, a jednak nie taki zły. Uśmiechnęła się taka rozanielona w stronę przystojnego bruneta, w końcu nie często tacy się trafią w Rozingu. I owszem gdyby ktoś ze znajomych ją zobaczył, mógłby ze spokojem stwierdzić, że w żyłach Coco płynęło coś więcej niż tylko krew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1046
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 273
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6892-alexander-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6893-karty-pacjentow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6895-sowa-tantra#196517




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Lis 10 2013, 20:11

... dziewczyna. Właściwie rzecz biorąc, kobieta. Czarna sukienka opinała nieco nieprzyzwoicie jej ciało, a szerokie źrenice wydawały się żarzyć czymś dziwnym, nieco nieuchwytnym, jak wir kotłujących się na karuzeli kolorów i rozmazów. Wszystko i zarazem nic. Czerwone, niczym rozwodnione, dla wymycia barbarzyństwa wino, gorące, zaprószone szczyptą imbiru i rudego, ciemnego cynamonu. Istotnie, tej kobiety nie dało się nie zauważyć. Niejeden mężczyzna skupił na niej swój wzrok. Tym jednak razem, wiedziony intuicją, Alex postanowił wciągnąć dziewczynę na swój teren i roześmiać się potencjalnym adoratorom w twarz. Chciał jej, czy też nie, to nie miało wielkiego znaczenia, zainteresowała go, zatem mógł ją zawłaszczyć, chociażby towarzysko.

-  Nie zwykłem pozwalać, by płaciły za mnie kobiety... - odpowiedział zaczepnie, wskazując dziewczynie miejsce obok siebie. Blisko, w zasięgu ramienia. Zamówił również dla niej drinka, nie zastanawiając się wiele. - ... a pozwolić, żebyś, zgodnie z kryterium, zapłaciła ze siebie, również mi nie wypada - kontynuował, odbijając zgrabnie komplement.

Zdecydowanie, ta istotka wyglądała na charakterną. Raczej nie należała do grzecznych, o czym świadczyła ostra farba, makijaż, ubrania. Zastanawiał się, co może siedzieć pod płaszczykiem tego wszystkiego. On sam wyglądał raczej zwyczajnie. Czarna koszula do równie czarnych spodni. Elegancko, nienachalnie. Uśmiechnął się zaciekawiony, spoglądając od czasu do czasu na jej oczy.
- Cóż robi w takim miejscu kobieta... zupełnie sama? - zapytał, podsuwając jej podanego właśnie drinka. Lubił tutejszych barmanów za precyzję wykonywania i podawania trunków. Istotnie, ciekawiła go ta materia. Dziewczyna była ładna, a pojawianie się w klubach bez żadnej asysty i to w takich godzinach raczej nie należało do bezpiecznych. Nie w tych czasach. Nie dla kobiety. Nie dla tak ubranej kobiety o zgrabnych nogach i przyjemnych kształtach, których nie można było pominąć wzrokiem. Lubił patrzeć na pięknych ludzi, otaczać się nimi. To samo w sobie sprawiało mu przyjemność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Lis 10 2013, 20:39

… Mężczyzna. Ciężko stwierdzić nie było.
… Mężczyzna. Przede wszystkim z klasą, ale widać, że tu nie bywał.
Ogólnie to bardzo błyskotliwa uwaga ze strony tej, jakże – młodej – z dużym naciskiem na to słowo, dziewczyny. Właściwie to nawet można było stwierdzić, że nieznajomy kompletnie nie zapuszczał się w te rejony ulicy Pokątnej. Gdyby tu bywał, wiedziałby, że CC dość często grywała, no ale przecież takie rzeczy można nadrobić, nie trzeba być znawcą, by po prostu odkryć wejście do jej duszy, a nie ciała. Czyżby miało mu się to udać? Dla niej był kolejnym mężczyzną, który po prostu przyszedł do klub by wyhaczyć tą, która ma jak najniższą cenę. W końcu nie każda kobieta kosztowała miliony. Większości wystarczył drink, ale właśnie tą grę lubiła podejmować CC. Tą jakże niebezpieczną grę.
-Jesteś tutaj pierwszy raz? – Zmarszczyła lekko brwi i spojrzała na niego tym jakże charakterystycznym spojrzeniem, które znali niemal wszyscy w Hogwarcie, którzy byli zbyt blisko Watsonówny. Zabawne, że oni wiedzieli, co takie przymglone oczy oznaczały. Być może czas najwyższy by przestała skupiać się tylko i wyłącznie na sprawach przyziemnych i tak znanych. Może w życiu wypadałoby osiągnąć coś więcej niż kolejny stan upojenia alkoholowego?
Nie chciała komentować kwestii płacenia, zwłaszcza, że te drinki jej się po prostu należały. Równie dobrze mogła otwarcie powiedzieć, że otrzymuje je „za darmo”, ale byłoby to upokarzające. Sam temat finansów bywał dla niej iście okrutny, ale chyba nie tylko dla tej części rodziny Watson.
-Właściwie nie jestem sama… - Z głosu można było wywnioskować lekką nutę perwersji, ale to właśnie taka CC się stawała gdy alkohol zbyt mocno zmieszał się z narkotykami. Bywała taka nieprzejednana i jakże obca, ale to ten stan był dla niej zbawieniem. I szkoda, że nikt nie znał jej prawdziwych sekretów, a maska? Maska, którą teraz miała odpowiadała nie tylko jemu, ale także tej cudnej dziewczynie. W końcu ‘extravaganza’ – bywa czymś więcej niż czystą grą słów.
-Jestem teraz z Tobą…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1046
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 273
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6892-alexander-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6893-karty-pacjentow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6895-sowa-tantra#196517




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Lis 10 2013, 21:04

Pewności siebie to jej nie brakowało. Ani tupetu. Ale może miała w tym rację. Nie przepadał za nudnymi kobietami, a do takich zaliczała się większość tych, z jakimi przebywał. Ofiary losu, mężatki, matki, uwiędłe panny, cnotliwe i ciasne jak nierozbity damski but, nudne nauczycielki i jeszcze nudniejsze podstarzałe ordynatorki, które myślały, że stanowisko da im władzę nad młodszym, przystojnym mężczyzną - te wydawały się być szerokie niczym otwarte kotary. Nuda. Czasami mało nie napadały go mizoginistyczne nastroje. Nie należał do gatunku "zdobyczy", ani do  gatunku chciwych chartów wietrzących cieknące suki na rogach ulic z przedziwną trafnością i skutecznością. Jego interesowała gra, powodowała nim ciekawość. Ta pewność siebie właściwie zdawała się utrzymywać jego uwagę.

- Trafne. Bywam tu bardzo rzadko, choć nie jest to mój pierwszy raz... najczęściej wybieram nieco spokojniejsze miejsca. Dziś potrzebuję czegoś intensywniejszego... - stwierdził, bawiąc się swoją szklanką. - Ty za to wyglądasz na swobodną w tym miejscu, pewnie jesteś tu stałym bywalcem? A może tylko masz ów talent zawłaszczania przestrzeni?

Patrzyła na niego dziwnym wzrokiem, nie potrafił wciąż go zinterpretować. W co się bawiła? Zauważał ów psotny błysk w oku, ale było tam coś jeszcze, coś nieznanego. Czy będzie potrafił to wydobyć? Upił łyk swojego drinka i uśmiechnął się nieco wyraźniej.
- Żądanie, czy wyzwanie? - zaśmiał się cicho, nachylając się lekko w stronę kobiety, jakby pytał o jakiś sekret. Czego mógł się spodziewać? Było w nim tyle pytań, ale zamierzał zacząć od owego najprostszego. - Jak masz na imię?

Ładna, ładna, ładna. Dużo było ładnych, tych naturalnych i tych pudernic, Rudych, blondynek, brunetek, długonogich, biuściastych, wesołych panienek, szybkich, gotowych i tych zimnych, niedostępnych, jakby trzeba było walczyć ze smokiem o ich nic niewarte ciepłe wnętrza. Miał ich dość na stole operacyjnym, by wystarczająco pogrzebać w ich wnętrznościach. W środku wszystkie były takie same. Krwiste, flakowate, ciche. Zaśmiał się w duchu.

Były ładne, ale ta była bardzo ładna, choć chętnie zmyłby z jej twarzy te "udoskonalające" mazie. Ta nawet dawała się lubić. Miała w sobie coś, co sprawiało, że nie była "kolejna", że mógł się na chwile zatrzymać, by popatrzeć. Odczuwał dziwne przeczucie, że ten wieczór go zainteresuje i stanie się czymś więcej niż tylko pojedynczym spotkaniem ognia z lodowcem. Miał rację?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Lis 10 2013, 21:29

„Wszyscy cierpimy karę za to, czego się wyrzekamy. Każda żądza przez nas zdławiona rozpładza się w naszej duszy i zatruwa ją. Ciało grzeszy i na tym grzech się kończy, bo czyn jest rodzajem oczyszczenia. Nie pozostaje wówczas nic prócz wspomnienia pozbycia się pokusy jest uleganie jej. Gdy będziemy się jej opierali, dusza zachoruje z tęsknoty za tym, czego sobie sama odmawiała, z żądzy za tym, co potworne jej prawa uczyniły potwornym i bezprawnym. Powiedziano już, że największe zdarzenia świata dokonują się w mózgu. W mózgu też i jedynie w mózgu dokonują się największe grzechy świata.”
I czy właśnie tego nie robił w tym momencie Alexandr, który jakże trafnie analizował jej istotę? A może i nie trafnie, skoro rodziła się w nim niepewność, skądś się musiała brać. Nie umiał odczytać jej oczy. Nie czytał z niej jak z otwartej księgi. Na Merlina! Ona nawet nie miał pojęcia ileż to dziecko miało lat.
A makijaż? Maska… Włosy… Sztuczna Farba. Ciuchy. Kreacje. Biżuteria i buty. Maska. Wszystkie jest maską, której ludzie tak piekielnie się lękają. Wyuzdanym wysublimowaniem piękna, albo szkaradności, która wypala na duszy kolejne znamiona. Ślady tak brutalne i tak bolesne. Tak bolesne dla tego wcielenia pikantnej niewinności.
-Powiedzmy, że to nie talent, a co najwyżej urok osobisty. Gdybym go nie posiadała, z pewnością nie zaprosiłbyś mnie do stolika. – Uśmiechnęła się sardonicznie jak to dość często miała w zwyczaju. Nawet odgarnęła w ten durnowaty sposób rude włosy za ucho, byleby udawać kogoś kim nie jest. Głupszym dziewczynom jest łatwiej w życiu. Ich nikt nie podejrzewa o grzechy nazbyt perwersyjne i nazbyt raniące.
-Wyzwanie, nigdy nieosiągalne… - Wbiła czarne tęczówki w jego hipnotyczne oczy, które reprezentowały sobą coś więcej niż tylko pozycję, pieniądze i nieodpartą chęć na seks, z kimś tak młodym. On tego nie chciał. Chciał czegoś więcej, chciał posiąść to czego nie posiadł nigdy. Nikt.
-Umówmy się, że jeśli wyjdę z Tobą dzisiejszego wieczora, poznasz odpowiedź na dwa dowolne pytania… Wchodzisz? – Ten wredny uśmieszek nie schodził z jej twarzy, nawet nie mogła w tym momencie odpuścić tego flirtu, który tak piekielnie zaczynał ją kręcić. Był taki… Inny. Widać, że mężczyzna, który z nią w tym momencie obcował był bardziej doświadczony. Nie był durnym idiotom z Hogwartu, który dla własnego widzimisię zalicza panienki.
Przecież wszyscy cierpimy karę, za to czego się wyrzekamy… W czasach, które obecnie nastały… Odczuwamy pustkę. Odczuwamy strach. Istota humanoidalna, w większości przypadków - pomaga wszystkim dookoła. Przyodziewa żebraków. Karmi głodnych… Ale w tym wszystkim – w tym parciu na dobroczynność… Zapomina o sobie. Dusza ich cierpi chłód i przymiera głodem. Cierpi katusze moralne, których większość świętojebliwych tak się wystrzega. Większość straciła odwagę. Stracili chęć ryzyka i zabawy. Chęć igrania z tym co często pozbawia nas zasad. A jeśli z tym igrają to są hipokrytami – którzy nie potrafią otwarcie przyznać się do swoich fantazji. O kłamstwach, w których żyją od tylu lat, zatracając się w innych światach. Obawiają się społeczeństwa, którym rządzi moralność. I Bogów, którymi rządzi tajemnica religii. Dwie potęgi, którymi nami rządzą… Ale to nie zmienia faktu, że są ci, którzy lubią się owymi potęgami bawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1046
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 273
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6892-alexander-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6893-karty-pacjentow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6895-sowa-tantra#196517




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   Nie Lis 10 2013, 21:58

Piękno kochało ulegać rozkładowi, im było wyraźniejsze, tym szybciej i perwersyjniej gniło, a pierwszym i najobrzydliwszym objawem rozkładu ciała, były wydobywające się z niego słowa, jak wybuchy cuchnących oparów gnilnych - popis, głupota, kokieteria, tani, cukierkowy lep na pijane, głośno brzęczące muchy, przekonane o swej wszechwładności zapładniania ciał żarłocznymi, pasożytniczymi larwami. Czy ten świat leżał gdzieś obok nich, gdzie ciała gziły się z robactwem? Gdzie tańczyły swój jakże żywy dance macabre na tym świetlistym parkiecie, pośród muzyki, drinków, oddechów. Czy oni należeli do niego?

Alexander wydał z siebie cichy, zadowolony pomruk, jak nasycone zwierzę, oglądające bieg kolejnej, przyszłej ofiary i łapiące ją w myślach, zaciskając na jej kruchym ciele nieustępliwe szczęki.
- Powiedzmy, że wyróżniasz się spośród swego kolorowego tła jak lśniący rubin wśród uroczych, choć pospolitych topazów - stwierdził od niechcenia, wpatrując się w swój napój, jego uwaga była mimowolna, niewymuszona, skierowana bardziej w przestrzeń, niż przeznaczona dla jej przyjemności. Jego twarz nie ukazywała zbyt wiele rzeczy, które kobieta mogłaby odczytać.

Kolejne pytanie, a raczej coś w rodzaju zakładu, sprawiło, że podniósł wzrok, by wbić swoje niezwykle intensywne, czarne spojrzenie w jej oczy. Była w tym pochłanialność dementora, wysysający wzrok legilimenty, mimo iż nie używał teraz swoich umiejętności. Jego uśmiech się zmienił, zagościło w nim coś mroczniejszego. Przyjął wyzwanie.
- Wchodzę... -  stwierdził, przeciągając lekko litery w tym krótkim słowie. - Gdzie zatem jest haczyk?

Już niemal zapomniał, jak to jest drażnić się z kobietą. Grać w te wszystkie gry. Ostatnio, mimo czerpanej z tego niewątpliwej przyjemności, robił to coraz rzadziej. Tonął w bezwładzie pracy, w owej próżniowej puszce pandory rozkładającej jego czas na atomy materii i antymaterii zwalczające się w bezsensownych ciągach istnienia. Czy będzie mógł wreszcie orbitować wokół jakiejś gwiazdy, a może odnalazł właśnie wciągającą czarną dziurę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rozing   

Powrót do góry Go down
 

Magiczny klub Rozing

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-