Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Szpitalne kombinacje

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Rhiannon Perch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 116
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7152-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7154-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7155-rhiannon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7209-rhiannon-perch
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptyWto Sty 21 2014, 21:32


Retrospekcje

Osoby: Rhiannon Perch, Rasheed Sharker
Miejsce rozgrywki: Szpital Magicznych Chorób i Urazów św. Munga
Rok rozgrywki: 2007
Okoliczności: Pierwsze spotkanie dwójki przyjaciół, mające miejsce podczas pobytu Rhiannon w szpitalu. Spacery po korytarzu i wspólne psoty połączyły tych dwoje w bratersko-siostrzanej więzi na wiele lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rhiannon Perch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 116
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7152-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7154-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7155-rhiannon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7209-rhiannon-perch
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptyWto Sty 21 2014, 21:32

Promienie słońca prześwitywały przez okna w jednej z sal w Szpitalu św. Munga, drażniąc tym jedyną obecną w pomieszczeniu pacjentkę. Wpatrywała się w nie z utęsknieniem, marząc jedynie o tym, by jak najprędzej wydostać się na dwór. Nie chciała tu siedzieć – po raz kolejny w ciągu zaledwie jednego roku, gdzie i tak wiadomo było, że i z tej wizyty zupełnie nic nie wyniknie. Xavier – bo ten wstrętny uzdrowiciel kazał sobie mówić po imieniu – powinien chyba wystarczyć! Po co zaraz zamykać ją w szpitalu, całkiem samą, bez jakiegokolwiek zajęcia? Gdyby chociaż dostała książkę albo swoją ulubioną lalkę, którą nadal lubiła się bawić, gdy nikt nie patrzył… Ale nie! Zostawili ją tu bez nikogo.
Odkopała się z pościeli i usiadła, spuszczając nogi z łóżka. Była tak drobna, że nie sięgała nawet do podłogi, ale to zasługa genów po matce, której rodzina nie należała do najwyższych. Miękkie poduszki już dawno jej się znudziły i musiała się poruszać. Stanęła boso na zimnej posadzce, po czym schyliła się, by wyciągnąć spod łóżka kapcie króliczki w jasnoróżowym kolorze, które nijak pasowały do jej zielono-niebieskiej piżamy. Ale mimo wszystko dobrą stroną pobytu tutaj była możliwość przechodzenia całego dnia właśnie w takim ubraniu. Po co się w ogóle przebierać, skoro i tak czy siak znowu będzie trzeba zmieniać przebranie? Ach, ta dziecięca naiwność.
Szybkim krokiem podeszła do drzwi, uchyliła je i rozejrzała się, czy w pobliżu nie przechodził przypadkiem jakiś uzdrowiciel lub inny członek szpitalnego personelu. Nie wolno jej było pałętać się samej po budynku, ale nie mogła już dłużej znieść tej nudnej sali, w której od wczoraj nie pojawił się nikt nowy. Wcześniej przynajmniej leżały z nią jakieś dwie plotkujące nastolatki, więc miała czego posłuchać, nawet jeśli sama się nie udzielała.
Pełna entuzjazmu, jakiego nie było u niej widać od bardzo dawna, ruszyła przed siebie, mijając dziwnych pacjentów z równie dziwnymi dolegliwościami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5347
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2811
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptySro Sty 22 2014, 17:07

Tymczasem po korytarzach szpitala już włóczył się dość wysoki jak na swój wiek chłopiec. Był koszmarnie znudzony, co znajdowało odbicie w wyrazie jego twarzy. Wcale przecież nie chciał tutaj być i szczerze nie rozumiał tego, czemu jednak musiał tutaj siedzieć i powoli umierać z nudów. W końcu wcale nie chciał go tutaj oglądać! Wystarczyło mu zdecydowanie to, że dopiero co widział jak otrzymał pocałunek dementora. Dreszcz przerażenia przebiegł mu wzdłuż kręgosłupa, na to wspomnienie sprzed kilku tygodni. Dopiero dzisiaj udało się jego rodzicom przekupić go na tyle skutecznie by był gotów na zjawienie się w Klinice Magicznych Chorób i Urazów Świętego Munga i spojrzenie w twarz swego krewniaka. To jedno spotkanie wystarczy mu na długo. Pojedyncze zerknięcie w te puste oczy oraz na blade ciało leżące w wiecznym bezruchu na oślepiająco białych poduszkach. Nigdy więcej tutaj nie wróci, nie ma mowy!
W ten też sposób znalazł się na korytarzu szpitala. Chciał odejść, rozchodzić swój lęk i emocje jakie tłamsił w sobie. Ubrany był w mugolskie ubranie, co dzisiaj wyjątkowo mu nie odpowiadało. Czarne spodnie, ciemny pasek ze srebrną, ozdobną klamrą i biała koszula sprawiały, że wyglądał elegancko, ale nie do przesady, ze względu na nieformalne akcenty, między innymi takie jak białe buty sportowe, jakie miał na stopach. Czuł się jakby miał czuwać przy trumnie, być może to było powodem, dla którego skubał zawzięcie rękaw koszuli i raczej nie zwracając uwagi na to gdzie idzie. Poruszał szybko nogami, bez żadnego celu, poza tym aby rozejść swój żal i strach. Nietrudno więc przewidzieć, że musiał w końcu na kogoś wpaść. Zderzył się z rozpędu z drobną dziewczynką i powalił ją na ziemię, co ze względu na jej aparycję nie było trudne.
- Uważaj jak łazisz - warknął opryskliwie, odrywając wreszcie wzrok od swojego odzienia i koncentrując spojrzenie na swej ofierze. Nie zaoferował jej jednak pomocy, o nie. Zdawał się być nawet urażony tym, że to ona na niego wpadła!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rhiannon Perch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 116
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7152-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7154-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7155-rhiannon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7209-rhiannon-perch
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptyPią Sty 24 2014, 17:23

Rozglądała się, trochę z przestrachem, trochę z zafascynowaniem, mijając coraz to kolejnych pacjentów i uzdrowicieli, którzy chyba nie zwracali na nią zbytniej uwagi. W końcu to nie byli ci, którzy odpowiadali za jej oddział, więc w czym problem?
Skupiła wzrok na obrazie jakiejś starej czarownicy w szacie o kolorze zgniłej cytryny, całkowicie tracąc kontakt z otaczającą ją rzeczywistością. Kim była ta kobieta? Zapewne kiedyś tu pracowała i umarła, bo inaczej nie wisiałby tu ten portret. Zawsze interesowały ją takie sprawy – czasem wyobrażała sobie, kim ona będzie w dorosłym życiu. Z całą pewnością nie magozoologiem, bo potwornie bała się zwierząt. Na uzdrowiciela także się nie nadawała ze względu na jej lęk przed ludźmi.
I nagle uderzyła w coś twardego, lądując boleśnie na podłodze. Spojrzała z lękiem na wysokiego chłopca w eleganckim, choć mugolskim stroju, który patrzył na nią z gniewem.
- Ale ty też nie uważałeś, skoro we mnie wpadłeś – powiedziała tak cicho, że nie wiedziała, czy ją usłyszał. Był niemiły, ale tego już nie odważyła się wypowiedzieć. Tylko pogorszyłaby sytuację.
Wszystkimi siłami spróbowała się podnieść, ale jej kapcie ślizgały się po posadzce. Na szczęście w końcu udało jej się stanąć na nogach bez pomocy tego chłopca.
- Co tutaj robisz? – spytała. Nie miał na sobie piżamy, więc nie mógł być pacjentem. Chyba że dopiero miał nim zostać. Chyba nie chciałaby wylądować z nim w jednej sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5347
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2811
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptySob Sty 25 2014, 17:30

Wykrzywił wargi w złośliwym uśmieszku, widząc strach w jej oczach. Och tak, Rasheed już od najmłodszych lat wykazywał niebywałą zdolność do akceptacji okrucieństwa, a więc opcja tego, że ktoś mógłby się go bać tylko karmiła jego ego, podsycając samozadowolenie.
- Szczegóły - prychnął wyniośle i wykonał taki teatralny ruch dłonią jakby mu zwisało i powiewało to czy to była jego wina czy raczej niezbyt. Zresztą, w ogóle nie było mu przykro z powodu dziewczyny. Co z tego że ją przewrócił? Zdarza się, nie? Zwłaszcza, że skoro nie zeszła mu z drogi to pewnie zasłużyła na spotkanie z posadzką. Spoglądał na nią z mieszaniną irytacji i zainteresowania.
-Chodzę - odparł elokwentnie, uśmiechając się znów do niej dość złośliwie. Kochał niesprecyzowane pytania!
- Jestem u kogoś w odwiedzinach. - dodał jednak po chwili, czym najwyraźniej zaskoczył nawet samego siebie. Nie spodziewałby się, że będzie się zwierzał jakiejś obcej dziewczynie, nawet jeśli to była zwyczajna odpowiedź niezdradzająca szczegółów.
- A Ty? - zapytał niemalże od razu i zlustrował ją uważnym spojrzeniem, starając się ukryć swoją ciekawość za drwiącym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rhiannon Perch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 116
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7152-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7154-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7155-rhiannon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7209-rhiannon-perch
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptySob Sty 25 2014, 18:02

Chłopiec wydawał jej się bardzo niemiły, co tylko niszczyło szczątki jej wiary w ludzi. Rhiannon naprawdę trudno było się do kogokolwiek przekonać, a on z całą pewnością nie zagości w jej życiu na dłużej – tak przynajmniej w tym momencie wydawało się dziewczynce. Ale przecież Xavier mówił, że nie każdy w życiu będzie ją przyjmował od razu z otwartymi ramionami i musi to sobie zapamiętać na całe życie.
- Wcale nie szczegóły – prychnęła. Chyba miała nadzieję, że chłopiec ją przeprosi, ale się przeliczyła.
Rozejrzała się niespokojnie, czy aby nie szukał jej któryś z tych strasznych uzdrowicieli, którzy pytali ją o dziwne rzeczy. Na większość tych pytań nie znała odpowiedzi lub po prostu nie chciała mówić jej prawdy, ale ją zmuszali i grozili, że podadzą jej Veritaserum. Czy oni mogli tak robić?
- Wszyscy każą mi tu leżeć, bo mówią, że jestem chora – przyznała mu się. Mimo tego, że był dla niej taki niemiły, czuła, że mogła mu powiedzieć wiele rzeczy. I tak pewnie nigdy więcej się nie zobaczą, więc co jej szkodziło? – Chciałam się przejść po szpitalu. Idziesz ze mną?
Potrzebowała jak najszybciej ruszyć się z tego miejsca, bo naprawdę obawiała się, że za chwilkę ktoś ją przyłapie i każe wrócić na salę.
- Mam dość leżenia w łóżku. To nudne.
Spuściła wzrok na swoje kapcie. Powiedziała o wiele za dużo. Nie powinna przecież rozmawiać z obcymi, nawet jeśli byli dziećmi. Ojciec za każdym razem na nią krzyczał, że przecież istnieje Eliksir Wielosokowy i ktoś może to wykorzystać przeciwko niej. Ale ten chłopiec był przecież prawdziwy i stał tu przed nią, uśmiechając się dziwnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5347
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2811
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptyNie Sty 26 2014, 19:01

Zrobił kwaśną minę. Oczywiście, że to były szczegóły! W dodatku bardzo nieważne. Kto by się przejmował tym, że kogoś przewrócił, dajcie wy spokój! Nie był zadowolony z jej podejścia. Powinna się w końcu cieszyć, że upadając nie rozbiła sobie głowy, lub jej nie zepchnął przez okno czy coś. Niewdzięczni Ci towarzysze szpitalnych przechadzek, ech! Widział jak się rozgląda i zaczął się zastanawiać czy ona po prostu skądś nie uciekła. Pidżama, puchate kapcie i wyjątkowy stan tępoty umysłowej. Tak, to wyjaśniało czemu nie przyznawała mu racji i nie wzięła winy na siebie. Ona była chora!
- Chora? - powtórzył po jej wypowiedzi u uśmiechnął się z wyższością. Zgadł! Wow, geniusz taki wielki, nie? Przez chwilę rozważał jej propozycję w milczeniu. Z jednej strony wcale nie chciał z nią iść. Wydawała się być typowym przykładem ignoranta, ale z drugiej co miał tutaj robić? Usiąść gdzieś na ławeczce i podziwiać wszystkich tych świrów czy może łazić po korytarzach samotnie i nadal taranować pacjentów?
- Jasne - powiedział w końcu i nie zważając na to, że patrzyła na swoje nogi, chwycił ją za ramię i pociągnął za sobą. Nie chciał tak tutaj z nią stać. Może jak zaczną sobie chodzić to będzie ciekawiej.
- Czemu tutaj jesteś? Znaczy, mówiłaś, że jesteś chora, ale co Ci jest? - spojrzał na nią, puszczając jej rękę, a jego mina wyraźnie mówiła, że boi się od niej czymś zarazić. W końcu nie wiedział co jej było, poza wielkim przekonaniem, że ktoś kto ją przewraca musi ją przeprosić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rhiannon Perch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 116
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7152-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7154-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7155-rhiannon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7209-rhiannon-perch
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptyNie Sty 26 2014, 22:05

Tępota umysłowa?! Rhiannon miała bardzo dobrze rozwinięty umysł, aczkolwiek trochę zeżarty przez różnego rodzaju choroby psyhiczne. Nerwica, depresja i wszelkiego rodzaju fobie dawały się we znaki dorosłej osobie, a co już mówić o dziecku. Cudem było, że w ogóle się do kogokolwiek odzywała, a już zwłaszcza do tego chłopca. A może on ją podpuszczał? Był synem któregoś z uzdrowicieli i miał ją przekonać do tego, że nikt jej nie pogryzie, mimo że ten wydawał się mieć zęby ostre jak rekin?
Fuknęła tylko coś pod nosem, nie chcąc wyrażać się na temat osób, które wszystko zbyt późno łapią, ale ucieszyła się, gdy powiedział, że się z nią przejdzie. Zawsze to jakieś towarzystwo, nawet jeśli trochę niemiłe. Nie sądziła jednak, że chłopiec zacznie ją ciągnąć, choć może to i lepiej. Naprawdę nie chciała wracać do swojej sali, bo umarłaby tam od tego leżenia.
- A czemu cię to tak ciekawi? - zapytała z zainteresowaniem. - Boisz się, że się zarazisz?
Miała ochotę chuchnąć na niego albo rzucić w niego chusteczką, żeby narobić mu stracha, ale zrezygnowała z tego pomysłu, gdy uświadomiła sobie, że w ten sposób straci jedyne towarzystwo w tym przybytku chorób. Xavier miał do niej wpaść dopiero jutro, co i tak niezbyt ją radowało. Nie znosiła tego psychiatry, który chyba nawet nie wiedział, co robił.
- Jak masz na imię? - spytała, uświadomiwszy sobie, że nawet się sobie nie przedstawili. - Ja jestem Rhiannon - dodała, nadal idąc przed siebie.
Skoro już znalazła towarzysza, to czemu nie mogłaby się z nim pobawić? Albo chociaż znaleźć sklepik, bo ona nie miała zielonego pojęcia, gdzie on był, a z chęcią objadłaby się czekoladowymi żabami albo cukierkami pomarańczowymi. Lub wszystkim jednocześnie. Brakowało jej słodyczy i musiała to nadrobić.
- Pójdziemy zjeść coś słodkiego? - zaproponowała. Na głodnego trudniej jej się myślało, a chciała wykorzystać jakoś ten czas, gdy miała do czynienia z kimś w podobnym wieku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5347
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2811
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptyNie Sty 26 2014, 22:27

No cóż, o rozwinięty umysł Rekin jej raczej nie podejrzewał. Zresztą on wszystkich podejrzewał o coś na skraj tępoty zaawansowanej.  Jeśli łatwo mu się poddawałeś - byłeś tępy. Jeśli byłeś zbyt trudny do rozgryzienia - byłeś tępy. Jeśli lubiłeś lody truskawkowe - byłeś tęp… byłeś gościem który ma gust co do lodów!
Nudziło mu się, więc to głównie dlatego zgodził się na to by do niej dołączyć. Normalnie by tego nie zrobił, o nie. W końcu, gdyby tylko rodzice go zobaczyli to zapewne pożałowałby tego gorzko. Jedyne co mogłoby go z tego wyratować to to, że ta dziewczyna byłaby czystokrwista i pochodziła z szanowanego rodu. Nie mógł jednak tego stwierdzić. Wyglądała po prostu normalnie. Zwykły strój odpowiedni choremu, a i nie mógł też jednoznacznie stwierdzić czy leżała na sali z innymi czy miała osobne zakwaterowanie. Trudno, najwyżej później pożałuje. Był jednak dzieckiem i absolutnie się tym nie przejmował, zwłaszcza, że po wcześniejszym, przydałoby mu się trochę rozluźnienia.
Spojrzał na nią z niechęcią. Nie chciał jej się spowiadać ze swoich myśli, ale w sumie co mu szkodziło. Istniało duże prawdopodobieństwo, że nigdy więcej się nie spotkają i to będzie jedyny moment, w którym zamienia ze sobą słowo. Pewnie nawet nie zapamiętałaby jego imienia wystarczająco długo by móc komuś o nim opowiedzieć.
- Trochę - wyznał jednak po chwili, wyraźnie nieco się przed nią otwierając. Młody Rash nie był jeszcze taki zamknięty w sobie, mimo, że już i tak przesiąknięty goryczą swojego wychowania. Zbyt poważny jak na swój wiek i niesamowicie dostojny w tym co robił. Słysząc jej pytanie, na moment się zawahał. Nie był pewien czy może tak rozgłaszać to, że rodzina Sharkerów przybyła do Munga w odwiedziny, ale w sumie co mu tam. Matka się nie dowie, że to on!
- Rasheed - powiedział powoli, zapamiętując przy okazji jej imię i drepcząc sobie koło niej niespiesznie. Po chwili zdecydował się ponownie zadać jej to pytanie. Był ciekawy i nie mógł się powstrzymać by nie dowiedzieć się jak najszybciej.
- Więc? Co Ci jest? Coś Cię pogryzło? - omiótł spojrzeniem jej sylwetkę, jakby szukając śladów po ataku wilkołaka - a może Cię nie lubią i miotnęli w Ciebie zaklęciem? Powiedz mi.
Zażądał tego takim tonem, jakby był zupełnie przekonany o tym, że mu się to należy.
- Coś słodkiego - z jego ust wyrwały się te słowa, wypowiedziane tonem tak rozmarzonym, że Rhia mogła bez problemu pomyśleć, że podmieniono jej towarzysza - Jasne!
Nagle jakby się rozchmurzył i rozweselił. Kochał słodycze i nie przepuściłby żadnej okazji do opychania się nimi bez końca, zwłaszcza, że tym razem rodzice nie mieli okazji by mu zabronić kolejnej porcji musów świstusów. Nagle zdał sobie jednak sprawę, że nie wiedział gdzie miałby się udać by znaleźć coś pysznego do jedzenia. Spojrzał na dziewczynę pytająco, chowając dłonie w kieszenie spodni.
- Wiesz gdzie tu jest sklep?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rhiannon Perch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 116
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7152-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7154-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7155-rhiannon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7209-rhiannon-perch
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptyNie Sty 26 2014, 23:23

Jeśli chodziło o lody, to Rasheed i Rhiannon zdecydowanie by się dogadali, ponieważ uwielbiała truskawkowe. A gdyby jeszcze wymieszać je z waniliowymi, to istne spełnienie marzeń. Nic dziwnego, że uwielbiała przesiadywać u Fortescue podczas wizyt na Pokątnej. Tam zawsze robili najlepsze lody.
Zachichotała, słysząc stwierdzenie chłopaka. Nic dziwnego, że bał się, że czymś go zarazi – w końcu w Świętym Mungu można spotkać i takich, którzy chorowali również na smoczą ospę czy inne tego typu świństwa. Jednak przy niej nic mu nie groziło poza ewentualnym pesymizmem, jednakże on o tym nie wiedział. Mimo to chciała być z nim szczera. Dlaczego miałaby kłamać komuś, kto nadal znosił jej towarzystwo? Przecież ten wysoki chłopiec nie był jej ojcem czy którymkolwiek z uzdrowicieli, by musiała zmyślać na temat tego, co robiła lub jak się czuła.
- Ciekawe imię – uznała. Pierwszy raz słyszała takie. – Jesteś z Anglii?
Z pewnością nie było walijskie, ale Anglicy miewali dziwne pomysły na nazywanie swoich dzieci, idąc zapewne za duchem nowoczesności. Jej rodzice jednak nigdy by się na coś takiego nie zgodzili – w końcu szlachetny, czystokrwisty ród Perchów musiał mieć imiona niemal ze średniowiecza. Ale bywa. I tak miała w miarę znośnie. Chyba by się zadźgała starą różdżką babki, gdyby dali jej na pierwsze Isolde. Niemal jak z tej legendy o Tristanie i Izoldzie, którzy napili się amortencji.
- Nic mnie nie ugryzło – powiedziała, dostrzegając, że Rasheed jej się przygląda. – Uzdrowiciele mówią, że fizycznie nic mi nie grozi. To tylko moja psychika.
Chyba powiedziała mu za wiele, bo teraz mógł ją uznać za wariatkę, a jakoś zaczęło jej zależeć na jego towarzystwie. Był inny od pozostałych dzieci, które spotkała dotąd na swojej drodze i to jej trochę imponowało. Nie uciekał do mamusi przy każdym złym słowie ani nie zależało mu jedynie na tym, by przypodobać się komuś z szanowanego rodu (choć te dzieciaki były zapewne zmuszane przez rodziców). Życie czarownicy było trudne i czasem przerastało Rhiannon, jednakże gdyby miała być mugolką… Nie, nigdy w tym świecie!
Zdziwiła ją jego reakcja na wieść o słodyczach. Jakby pozbył się tej maski pełnej pogardy i stał się nagle sobą. To jeszcze bardziej jej się spodobało, bo najwyraźniej zaczął całkowicie akceptować jej towarzystwo.
- Ciekawe, czy mają czekoladowe żaby – zastanowiła się. – Zbieram karty i jeszcze trochę mi brakuje.
Rhiannon posmutniała, usłyszawszy, że i on nie miał pojęcia, gdzie znajdował się sklep, jednak wpadła na genialny pomysł.
- Może w windzie się dowiemy – odparła z uśmiechem i pociągnęła go za rękę, biegnąc korytarzem w stronę wind. Pamiętała, że był tam spis wszystkich pięter i co się na nich znajdowało, choć mogła się mylić. Po wejściu do szpitala zaprowadzili ją tak szybko na salę, by nie robić sensacji, że nie do końca kojarzyła niektóre fakty prawidłowo.
Gdy znaleźli się w środku małej klitki, puściła jego rękę i wcisnęła guzik, informujący windę, że powinna ich zawieźć na samą górę.
- Myślisz, że gdybyśmy pozamieniali naklejki na guzikach, to by się zorientowali? – zapytała. W szpitalu było tylu świrów, że z pewnością ktoś musiałby się pomylić, wchodząc tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5347
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2811
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptyPon Sty 27 2014, 00:08

Rekin zdecydowanie dogadałby się z każdym, kto chociaż w minimalnym stopniu wykazywał zainteresowanie lodami. Słodycze to było coś, co pozwalało burzyć mury i niszczyć zahamowania! Nie było nic piękniejszego na świecie niż tabliczka kremowej czekolady pomarańczowej! Cśśś, nie mówcie nikomu, że uwielbia mugolskie słodkości. To by źle wpłynęło na jego reputację. No cóż, chociaż jedno trzeba było tym żałosnym, niemagicznym człowieczkom przyznać - słodycze mieli całkiem niezłe.
Prychnął wyniośle. Czyżby ona chociaż przez chwile miała inne wrażenie o nim by móc go określić przymiotnikami nie będącymi wyjątkowymi i ciekawymi? Proszę was…
- Nie - powiedział krótko, nieco surowym tonem, przewracając oczami. Nie miał ochoty jej już odpowiadać, czując się głęboko urażony tym, że ktoś może go brać za mieszkańca Anglii. Przecież od razu było widać, że nie jest tutejszy! No, może nie było widać, ale (ponownie) cśś, nie niszczmy mu światopoglądu.
- Jestem Szwedem - powiedział już bardziej spokojnie, nadal jednak uroczo się krzywiąc, ale tym razem wyraźnie dał nacisk na swój obcy akcent. Mówił już po angielsku od wielu lat, a więc często nie było po nim słychać, że nie jest tutejszy. W każdym razie chyba postanowił przebaczyć Rhiannon jej nietakt, bo nie odwrócił się na pięcie i nie odszedł.
- Zaś Ty jak mniemam jesteś tutejsza? - spytał ją takim tonem, jakby to była jakaś okropna zbrodnia.
- Psychicznie! - wybuchnął, tak jak się spodziewała biorąc ją za wariatkę. Było to jednak chwilowe wrażenie, bo mimo, że się na moment zatrzymał, to zaraz zrównał z nią krok i szturchnął ją zaczepnie w bok.
- Świetnie - powiedział nagle, grobowym tonem i wyszczerzył zęby w ironicznym uśmiechu - to dwóch świrów się spotkało.
Sam nie wiedział skąd nagle wziął się u niego taki dystans do siebie. Może to dlatego, że dawno nie miał okazji do porozmawiania z kimś w jego wieku? Tak, to było dość prawdopodobne, że po prostu stęsknił się za okazją do pogadania i zwykłego towarzystwa kogokolwiek, kogo nie interesuje jego wyjściowa szata na następny bankiet. Nie chciał jednak dłużej o tym rozmyślać i mimowolnie pokręcił głową sam do siebie, jakby odpowiadał na niezadane pytanie. Spojrzał na nią z zainteresowaniem. Zbierała karty z czekoladowych żab! Teraz miał już poważne podejrzenia czy aby nie zadawał się właśnie z mugolakiem. W końcu co było w nich ekscytującego? Banda starców siedzących w ramach kart, nic ciekawego. Nie skomentował tego jednak, co było dla niego sporym wyzwaniem, co zresztą można było poznać po wyrazie jego twarzy.
- Jak chcesz to mogę Ci kilka oddać. - powiedział nagle, wyczuwając rogi kart palcami w lewej kieszeni. W życiu by się nie przyznał przed samym sobą, ale on tych kart też nie wyrzucał. Nie zbierał ich jednak specjalnie, o nie. Po prostu nie chciał aby się marnowały. Co za hipokryta!
- Dobry pomysł - skomentował, posłusznie idąc za nią do windy, wciąż trzymając ręce w kieszeniach i zastanawiając się co kupi w sklepie gdy już go znajdą. Nie miał przy sobie zbyt wielu monet, ale sądził, że raczej na kilka ekstra pyszności wystarczy. Wsiadł za nią, stając w kącie i przyglądając się jej badawczo. Niezłe z niej ziółko było! Uśmiechnął się w sposób, który przywodził na myśl węża gotowego do ataku i zbliżył się do tablicy z guzikami.
- Kto wie? - powiedział jakby do siebie, nieco zamyślony i nagle, zupełnie niespodziewanie zaczął zamieniać naklejki. - Może zaraz się dowiemy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rhiannon Perch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 116
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7152-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7154-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7155-rhiannon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7209-rhiannon-perch
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptyPon Sty 27 2014, 13:53

Gdyby każdy postępował zgodnie ze światopoglądem Rasheeda, nosiłoby się go na rękach i czciło niczym boga, a Rhiannon zdecydowanie nie miała na to ochoty. Według niej każdy był sobie równy, a wszelka hierarchia to jedynie wymysł ludzi zbyt pysznych, by zrozumieć, że nieważne czy czarodziej był czystej, czy mugolskiej krwi, bo i tak miał moce.
- Czy w Szwecji naprawdę jest tak zimno, jak wszyscy mówią? – zapytała. Powoli przestawała zwracać uwagę na jego ton, dochodząc do wniosku, że to najwidoczniej nieodłączna część tego chłopca. Może i denerwowało ją to ciągłe naburmuszenie i poczucie własnej wyższości, ale w tym momencie mogła się poświęcić dla choć odrobiny towarzystwa.
- Nie do końca. Jestem z Walii – odpowiedziała mu. Dla niego to pewnie żadna różnica, ale dla niej ogromna. Mieszkańcy Wielkiej Brytanii walczyli o uwzględnienie swojej wielonarodowości i branie ich za jedno naprawdę doprowadzało ich do szału. Zwłaszcza u niej w domu, gdzie wszyscy od lat powtarzali, że liczy się stuprocentowa czystość krwi – nie tylko czarodziejskiej, ale również walijskiej. Sraty pierdaty, jak to kiedyś uznała, słuchając cotygodniowego monologu babci przy niedzielnej kolacji, za co otrzymała okropną karę. Bo przecież nie wypadało tak się zachowywać prawdziwej damie! Phi, a kogo to obchodzi?
Jego wybuch przeraził go. Spodziewała się, że mógł się z niej naśmiewać, ale nie sądziła, że będzie wręcz krzyczał. Czyżby przez to jedno słowo za dużo straciła towarzysza wycieczki? Ale po chwili uśmiechnął się i sam porównał się do wariata, na co dziewczynka odetchnęła z ulgą. Cały stres uleciał z niej jak para z kotła nad paleniskiem.
- Tylko że ja nie widzę potworów, których nie ma – powiedziała cicho, poważnym tonem, co zabrzmiało, jakby zarzucała mu zbyt wybujałą wyobraźnię. Nawet nie wiedziała, dlaczego to powiedziała. Ale właściwie była wariatką, więc czemu nie? Skoro uznał ją za totalną świruskę, to mogła ją zgrywać, mimo że trochę ją to uraziło, bo sama nie uważała się za walniętą. Co najwyżej trochę przewrażliwioną, choć starała się ze wszystkich sił mu tego nie pokazywać.
Zaś karty z czekoladowych żab wydawały się dla niej odskocznią od rzeczywistości. Potrafiła wpatrywać się w nie godzinami, zastanawiając się, czy i ona kiedyś osiągnie coś tak wielkiego, by się na nich znaleźć. Może to i było zajęcie godne mugolaków, ale przecież Rhiannon była czystej krwi. Poza tym czy dziecko niemagicznych w tym wieku wylądowałoby w Klinice świętego Munga? Rodzice prędzej zabraliby je do zwykłego szpitala, nie mając pojęcia o istnieniu tego magicznego. Chociaż właściwie Rasheed nie wiedział, ile lat miała Perch.
- Też je zbierasz? – zapytała, uśmiechając się do niego radośnie. – Skoro tak, to nie chcę ci zabierać, no chyba że masz powtórki. Strasznie bym chciała mieć Merlina i Kirke, bo mi ich brakuje. Za to mam ośmiu Dumbledore’ów. Może ktoś w Hogwarcie się ze mną wymieni.
Miała już tyle powtórek, że pewnie cały jej kufer zajmą tylko karty, ale niezbyt ją to obchodziło. Matka obiecała, że rzuci na jej kufer zaklęcie powiększające, dzięki czemu będzie mogła upchnąć tam całe mnóstwo rzeczy. No bo jak miała zmieścić tam ubrania, skoro potrzebowali tylu ksiąg? A jeszcze kociołek! Wstydem byłoby nieść to wszystko w rękach, skoro miała większe możliwości niż dzieci mugoli, które nie wiedziały o istnieniu odpowiednich uroków.
Gdy Rasheed zaczął zmieniać naklejki w windzie, dołączyła do niego, śmiejąc się radośnie. Nie sądziła, że chłopiec przystanie na jej pomysł, czym była mile zaskoczona.
- Uzdrowiciele mnie zamordują, jeśli dowiedzą się, kto to zrobił – powiedziała trochę smutno. Ale właściwie czemu się ich obawiała? Może i ojciec miał pretensje o to, że nie była chłopcem, ale i tak nie pozwoli skrzywdzić swojej jedynej córki. A już na pewno nie motłochowi ze szpitala.
Dojechali dość szybko na ostatnie piętro, ale na szczęście nikt nie wtargnął do środka, przyłapując ich na gorącym uczynku. Wyskoczyła z windy przed Szwedem, rozglądając się wokół, a gdy dostrzegła ogromny napis KAWIARNIA, była wniebowzięta. Całe szczęście, że miała kilka drobniaków w kieszeni, ukrytych tam na wszelki wypadek, bo dzięki temu mogła sobie kupić czekoladowe żaby albo jakieś cukierki. Już dawno nie miała w ustach czegoś słodkiego i ogromnie ją to kusiło.
Pociągnęła chłopca w stronę szklanych drzwi, za którymi było widać ladę obładowaną mnóstwem łakoci i kilka stolików. Przy jednym z nich siedziały dwie czarownicy, popijając coś z różowych filiżanek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5347
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2811
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptySro Sty 29 2014, 12:19

Jak to leciało? Rekinarizm? Rekinianizm? Jakoś tak… Tak, to było zdecydowanie coś godnego czczenia. Bo wiecie, on był przecież taki fajny! Tylko idiota by tego nie zauważał, nie? Mogliby go nosić na rękach, przynosić na złotej tacy winogrona, wyprawiać igrzyska na jego cześć. Świetna sprawa! Młody Sharker nie był jednak aż tak wyniosły, a przynajmniej nie w tym momencie. Teraz był po prostu spaczony swoim wychowaniem. Nie miał porównania z tym co się dzieje gdzieś poza jego małym światem, w którym wszyscy uważają go za kogoś wyjątkowego - jedynego dziedzica majątku i tytułu. W końcu to on zawsze był najważniejszy, a wszystko było dostosowane do jego potrzeb już od samych narodzin. Szkoda jednak, że poza arogancją i uprzedzeniami nic tak naprawdę od rodziców nie otrzymał.
Zmarszczył brwi w reakcji na jej pytanie.
- A czy w Anglii naprawdę pada tak często, jak wszyscy mówią? - odpowiedział jej pytaniem na pytanie, szczerząc zęby. Zdecydowanie nie chciał wdawać się w durne dyskusje na temat klimatu i pogody, więc postanowił przyjąć taką taktykę. W końcu, co było ciekawego w tym czy gdzieś jest zimno lub często pada? Rekin tego nie wiedział. Jego osobiście to nie ciekawiło, co zresztą nie powinno nikogo dziwić. Machnął ręką, w sposób który jednoznacznie mówił o tym, że mu wszystko jedno skąd jest Rhiannon. Tak, był jednym z tych, którzy mieli w ogóle problemy z określeniem gdzie jest dokładnie Walia, co zresztą znowu nie powinno nikogo dziwić, bo do tej pory mieszkał całe swoje życie w Szwecji. Nie tłumaczy to jednak ignorancji społecznej i tym podobnych, ale jak sobie przypomnimy o kogo chodzi to nagle wszystko jest jasne. Po co, w końcu miałby się uczyć o takich ‘pierdołach’? Jemu to nie było potrzebne. Całe szczęście jednak, że nie skomentował pochodzenia dziewczyny w jakikolwiek inny sposób poza tą oznaką lekceważenia. Wtedy mogłoby być nieprzyjemnie dla nich obojga.
Dalej również nie komentował i po raz kolejny całe szczęście. Gdyby miał tak nagle zacząć rozważać to czy jeśli ktoś jest psychiczny jeśli widzi lub nie widzi potworów to sam by zaczął mieć problemy z głową. W sumie, już miał, ale znowu nie niszczmy mu światopoglądu. Zresztą, to nie miało dla niego znaczenia czy widziała jakieś potwory czy nie czy co tam jeszcze. Liczyło się tylko to, w tym momencie oczywiście, że spacerowali sobie ramię w ramię korytarzem szpitala w kierunku Kawiarni. Reszta naprawdę była nieważna w obliczu słodyczy jakie tam na nich czekały.
Spojrzał na nią jakby spadła z hipogryfa. Oczywiście, że ich nie zbierał i zaraz miał zamiar ją z błędu wyprowadzić.
- Jasne, że nie - uciął szybko wszelkie spekulacje jakoby zbierał papierki z wizerunkiem jakichś siwych starców czy innych równie wiekowych czarodziejów i czarodziejek. - po prostu lubię słodycze, to kilka ich już dzisiaj uzbierałem.
Wyciągnął z kieszeni sześć kart i wystawił przed nią tak aby nie widziała kto na nich jest.
- Dam Ci dwie. - uśmiechnął się nieco wrednie, bo w końcu mogła trafić w to co już ma, jak i również w to czego jej w kolekcji brakowało - wybieraj.
Potem byli już w windzie i rozrabiali ile wlezie. Gdy tak razem zamieniali naklejki, Rasheed nie myślał o konsekwencjach, dając się porwać chwili i nagle ni z tego niż z owego zaczął się śmiać razem z towarzyszką. Wiecznie grzeczny chłopiec, który nagle wyłamuje się z typowego dla siebie zachowania. Dziwne, aczkolwiek tak kuszące, że nie potrafił się powstrzymać. W końcu zakazany owoc smakuje najlepiej.
- Skąd się niby mogą dowiedzieć? Nie jesteś jedyną, która jeździ tutaj windą - przewrócił oczami i ponownie szturchnął ją w bok, jakby chcąc jej przypomnieć że nie powinna się zamartwiać jakimiś pierdołami. Wjechali na górę i TAK, znaleźli cel swojej podróży. Rhiannon nie musiała go ciągnąc w stronę szklanych drzwi, bo sam równie ochoto poleciał w ich stronę i niemalże natychmiast przylgnął do lady, wpatrując się błyszczącymi oczami w wystawione łakocie. Oczy latały mu w różne strony, próbując ogarnąć po kolei wszystko co jest dostępne. Dwóch czarownic nawet nie raczył zauważyć.  

Losuj dwiema kostkami. Jeśli trafisz w kosteczkach to samo to dostajesz dwie identyczne.
1 - Brawo, masz szczęście - trafiłaś na Kirke! Teraz uważaj żeby nie zamieniła Cię w świnię jeśli nie ucieszysz się wyjątkowo entuzjastycznie.
2 - Jedna z zasłużonych Krukonów, sławna wynalazczyni lunaskopu, urodzona w 1900 roku. Pamiętasz ją prawda? Tak, to znów Perpetua Fancourt.
3 - Och, nie! Długa, srebrzysta broda i oczko puszczane zza okularów połówek. Tak, to kolejny Dumbledore. Może wreszcie zapamiętasz, że wynalazł dwanaście sposobów wykorzystania smoczej krwi?
4 - Brawo, to kolejny stary pryk. Barberus Bragge, który przewodniczył niegdyś Radzie Czarodziejów by zostać zapamiętanym jedynie jako tego, który odpowiada za wprowadzenie do Quidditcha złotego znicza. Już go kojarzysz?
5 - XIX - wieczna twórczyni eliksirów i patronka zdesperowanych poszukiwaczy miłości. Laverne de Montmorency, która wynalazła, jakże użyteczny wszelkim jednostronnie zakochanym, eliksir miłosny jest Twoja.
6 - Żółtooka piękność, znana z zachowania wiecznej urody, aż do śmierci. Lady Carmille Sanguine nietrudno jest zapomnieć, zwłaszcza jeśli kojarzysz, że regularnie kąpała się we krwi swoich ofiar. Czyż nie urocza postać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rhiannon Perch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 116
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7152-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7154-rhiannon-perch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7155-rhiannon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7209-rhiannon-perch
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptySro Sty 29 2014, 16:33

Rhiannon miała to do siebie, że lubiła myśleć o pierdołach. Zamiast skupiać się na konkretach, ona rozdrabniała wszystko na szczegóły i przez to jeszcze bardziej zamartwiała. Może stąd ta nerwica? Być może, aczkolwiek jej źródło na razie było jedną wielką niewiadomą. W każdym bądź razie dziewczynkę od zawsze ciekawiło to, jak wyglądała rzeczywistość w innych miejscach, a arogancja Rasheeda nie poprawiała jej humoru. Jednak co miała począć? Chyba na ten jeden dzień musiała do tego przywyknąć, a informacji o Szwecji poszuka sobie w jakiś książkach.
Prychnęła tylko, po czym wzruszyła ramionami. W Anglii bywały słoneczne dni, czasem nawet upały, więc i w Szwecji musiało tak być. Może uraziła go tym głupiutkim pytaniem? Ale na typowo krukońską ciekawość nic nie da się poradzić – ona jest wrodzona i trwa w człowieku przez całe życie, doprowadzając do szaleństwa całe jego otoczenie. Chyba zebranie takich osób w jednym miejscu to największy błąd, do jakiego doprowadzono w Hogwarcie. Nic bardziej nie zradza nienawiść, jak podobieństwo do siebie. Niby można się też kochać, ale od tego zaledwie niewielki krok do całkowitego przeciwieństwa tegoż uczucia.
- A co, jeśli odpowiem, że tak? – zapytała jednak. W jakiś dziwny sposób podłapywała od niego sposób mówienia. Tak, jakby była memortkiem, który chłonął wszystko wokół. Tyle że ona nie zbliżała się do dnia ostatecznego, a przynajmniej taką miała nadzieję.
Posmutniała, gdy obruszył się jej pytaniem o karty. Co było takiego złego w kolekcjonowaniu ich? Przecież nie każda postać to siwy starzec – byli też młodsi ludzie, którzy mieli na swoim koncie niewiarygodne osiągnięcia. Perch chciałaby kiedyś dołączyć do ich grona i pewnego dnia znaleźć pod czekoladową żabą swój własny wizerunek.
- Całkiem sporo ich dzisiaj zjadłeś – stwierdziła, przyglądając mu się podejrzliwie, gdy wyciągnął karty. Ej, to nie fair, dodała w myślach, gdy nie pokazał jej wizerunków. Tylko że to jego własność i miał prawo dyktować warunki według własnego uznania. Rhiannon nie miała tu nic do gadania i mogła liczyć jedynie na łut szczęścia. Nie miała nawet pewności, czy miał karty, na których najbardziej jej zależało, ale nawet jeśli dostanie powtórki, to będzie się cieszyć. W końcu to prezent i to taki, który jej się podobał.
Bez zastanowienia wyciągnęła dwie karty obok siebie, po czym odwróciła je. Na jednej z nich dostrzegła Perpetuę Fancourt. Rozpoznała ją od razu, nie czytając nawet nazwiska. Zdobyła tę kartę kilka miesięcy temu i ukryła w szkatułce, w której trzymała pierwsze znaleziska z daną postacią. Powtórki walały się po całym pokoju, bo nie liczyły się już tak bardzo, ale jednak mogły jej się do czegoś przydać w przyszłości. Na drugiej zaś dostrzegła złowrogą czarownicę w towarzystwie wieprzy, a to oznaczać mogło tylko…
- KIRKE – niemal wrzasnęła z euforii i w akcie ogromnej radości objęła Rasheeda, przytulając go mocno. Po chwili jednak uświadomiła sobie, co zrobiła i odsunęła się do niego, mrucząc pod nosem: - Wybacz.
Za bardzo poniosły ją emocje, ale nie spodziewała się, że chłopak może mieć w swojej kolekcji tak rzadką kartę, która teraz należała do niej. Chyba oprawi ją w ramkę i postawi przy łóżku, kiedy już pojedzie do Hogwartu. To był naprawdę wyjątkowy prezent i jeszcze bardziej umilał jej ten dzień.
Żart w windzie również sprawił, że jeszcze bardziej się ożywiła. Dawno już nie czuła się tak szczęśliwa, a radość mogła się równać z szybkim wyjściem ze szpitala. Jeśli Szwed nie doprowadzi jej wkrótce, nawet przez przypadek, do płaczu, to mógł przy okazji oddać jej jeszcze większą przysługę. Jednak nie trzeba mu tego na razie mówić, bo jeszcze popadnie w głębokie samouwielbienie.
- Oni są naprawdę straszni – stwierdziła. Aż ją dreszcze przechodziły na myśl o uzdrowicielach. – I dużo wiedzą.
Jak zapewne każdy dorosły. Lecz póki co jej największym koszmarem byli pracownicy szpitala. Już nawet ojciec zyskiwał w jej oczach, bo nie zmuszał jej aż tak często do robienia tego, na co nie miała ochoty. Poza tym przed nim łatwiej było uciec w ogromnym domu. Tutaj, kiedy już weszli na salę, nie mogła się tak łatwo wywinąć z ich macek.
Dołączyła do niego przy ladzie, rozglądając się za czekoladowymi żabami, ale niestety ich nie dostrzegła. Najwyraźniej się skończyły, tylko ze przecież zaledwie kilka minut temu zdobyła unikat do kolekcji, więc w czym problem? Kupiła paczkę musów-świstusów i usiadła przy jednym ze stolików, czekając, aż Rasheed do niej dołączy. Popchnęła słodycze w jego stronę, chcąc go poczęstować.
- Chodzisz do Hogwartu czy do szkoły w Szwecji? – zapytała go, ciekawa odpowiedzi. Podejrzewała Szwecję, aczkolwiek skoro teraz był w Anglii, to wszystko było możliwe. Ona już nie mogła doczekać się pójścia do szkoły. Zapewne będzie wyglądać jak kurdupel przy tych wszystkich jedenastolatkach, ale nie przejmowała się tym. Byle tylko trafiła do Slytherinu, bo inaczej ojciec będzie jej to wypominał przez resztę życia. Nie pasowała tam, doskonale zdawała sobie z tego sprawę, ale Tiara Przydziału może będzie dla niej życzliwa? Doskonale wiedziała, jak przebiegało rozdzielenie uczniów do poszczególnych domów – w końcu cała jej rodzina ukończyła Hogwart lub nadal się w nim uczyła. To żadna tajemnica dla czarownicy czystej krwi.
Spojrzała na plotkujące czarownice, które najwyraźniej rozmawiały o nich, ponieważ bezczelnie im się przyglądały. Rhiannon pochyliła się w stronę Rasheeda i wyszeptała:
- Mam ochotę coś im dorzucić do tych filiżanek.
Nie wiedziała, dlaczego zachowywała się dzisiaj jak mały urwis. Chyba po prostu aż za bardzo doskwierała jej nuda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5347
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2811
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Szpitalne kombinacje QzgSDG8




Gracz




Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje EmptySro Lut 05 2014, 16:52

Wzruszył ramionami, słysząc jej pytanie, bez trudu zauważając towarzyszące mu podobieństwo do swojej wypowiedzi. Niezbyt się jednak tym przejął, bo w końcu naśladownictwo jest największym komplementem.
- To ja wtedy mógłbym odpowiedzieć, że tak - odpowiedział i uśmiechnął się enigmatycznie. Ten cały dialog nie zaprowadzi ich do niczego konkretnego. Będą mogli kluczyć sobie w słowach do późnego wieczora, a i tak żadne z nich nie dowiedziałoby się niczego nowego. Zresztą, Sharkerowi żadna nowa wiedza potrzebna nie była, w końcu dopiero co sam zamieszkał w Wielkiej Brytanii i mógł na własne oczy obserwować pogodę jaka tutaj panowała, a która nie za bardzo mu odpowiadała. Zdecydowanie bardziej wolał swój rodzinny kraj i od dawna tak bardzo za nim nie tęsknił jak teraz. No cóż, jednak mus to mus i musiał zamieszkać tutaj. Jej uwaga go rozbawiła. Oczywiście, że dużo ich dzisiaj zjadł! W końcu chyba nikt nie był takim słodyczoholikiem jak on. Gdyby nie to, że zazwyczaj unikał tematu słodkości, to jak nic całymi dniami mógłby opychać się w swoim pokoju. Ba, wystarczyło przy nim wspomnieć o cukierkach, a już zazwyczaj biegał po domu i ich szukał, bo nagle stwierdzał, że ma na nie straszliwą ochotę. Chyba nikt inny by go teraz tak dobrze nie zrozumiał jak drugi miłośnik cukru.
- No, tak jakoś wyszło - powiedział i zamachał jej nerwowo kartami przed oczami. - Bierz, zanim się rozmyślę.
Tak czy siak chciał się ich pozbyć, więc czemu nie miałby się z nią podzielić? Szczerze powiedziawszy to najchętniej oddałby jej wszystkie, ale jego osobista duma na to nie pozwalała. W końcu kto to widział, żeby Rekin tak sam z siebie z czegoś rezygnował na rzecz drugiej osoby? Stratę dwóch kart z sześciu mógł jednak przeżyć, a więc czekał aż Rhiannon dokona wyboru. Pierwsza karta, jaką wyciągnęła, jak widać niezbyt ją zainteresowała. Zapewne miała już wiele powtórek Perpetuy Fancourt , sławnej wynalazczyni lunaskopu. Nie dziwił się więc jej reakcji, wciąż trzymając karty tak by mogła się zdecydować na jeszcze jedną, aż tu nagle…
Krzyk, jaki rozdarł powietrze sprawił, że Rasheed aż drgnął, a karty niemalże wysypały mu się z rąk na ziemię. Zwinął je jednak jednym, szybkim ruchem i ponownie schował do kieszeni, czując nagle jak coś go zgniata. To jego rozmówczyni objęła go nagle w wielkim wybuchu radośni, ale chłopiec nie zirytował się tak mocno jak powinien. Na jego twarzy pojawiła się kwaśna mina, ale poza tym nie zdradził po sobie jak bardzo poirytowała go tym, że ośmieliła się go dotknąć. Miał tylko nadzieję, że nie była mieszańcem - tego by nie przeżył.
- Nie ma za co - burknął, bo w końcu poza tym wybuchem entuzjazmu, który nawet niezbyt przypadł mu do gustu, nie podziękowała mu w żaden inny sposób. Zrobił wyniosłą minę, którą w windzie stracił. Zbyt dobrze się bawił, by martwić się teraz takimi pierdołami. Dotarłszy do lady całkiem zapomniał o wcześniejszych niedogodnościach. Paszteciki z dyni, toffi, lukrowe pałeczki! Nie wiedział na co się zdecydować, a widząc tyle pyszności, niemalże zaczął podskakiwać w miejscu. Zdecydował się po niespełna trzech minutach dedukowania na paczkę lodowych myszy, karaluchy w syropie i pół kilograma kremowej bryły nugatowej. Tak czy siak dzisiaj był oszczędny! W normalnych warunkach zapewne spustoszyłby całkowicie sklepik, nie zostawiając dla pacjentów ani jednego cukierka. Usiadł razem z Rhiannon przy stoliku i odpakowawszy wszystko co zakupił, natychmiast zaczął je pochłaniać. Kiedy padło pytanie, akurat walczył z pysznym karaluchem, więc minęła chwila zanim przestał się rozkoszować na wystarczająco długo by móc jej odpowiedzieć.
- Pójdę do Hogwartu - oświadczył z dumą, chwytając kilka musów-świstusów z podsuniętej mu torebki i ochoczo zabierając się do skosztowania ich. - A Ty?
Był ciekaw, serio. Może wtedy, gdy wreszcie trafi na ceremonię przydziału, będzie miał kogoś z kim będzie mógł pogadać? Może nawet trafią do tego samego domu? Byłoby zabawnie! Ręka z kawałkiem nugatowej bryłki zmierzająca do ust, nagle zawisła w powietrzu przed celem swej podróży.
- No to zrób to - odparł bez najmniejszej chwili zastanowienia i wziął do ust to co do nich zmierzało przed chwilą i wytarł ręce o serwetkę, spoglądając ukradkiem na siedzące czarownice.
- Odwrócę ich uwagę - szepnął do niej i nagle zerwał się z miejsca by wyjść przed kawiarnie.
- O rany! Czy to nie jest ALBUS DUMBLEDORE?! - zawołał nagle na cały głos, świetnie imitując rozpiszczaną fankę mugolskiego boysbandu i pokazał palcem na ciąg długich korytarzy. Wszyscy, którzy go dosłyszeli z niedowierzaniem zerwali się na nogi by wyjrzeć na zewnątrz, a Szwed nagle podniósł z ziemi kartę z czekoladowych żab.
- Tak! Kolejny Dumbledore! - zawołał uradowany i odwrócił się po chwili, ale zastygł w miejscu będąc pod ostrzałem karcących spojrzeń. Zrobił niewinną minę, wracając do stolika i mając nadzieję, że dziewczynie to małe przedstawienie dało wystarczająco dużo czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Szpitalne kombinacje QzgSDG8








Szpitalne kombinacje Empty


PisanieTemat: Re: Szpitalne kombinacje   Szpitalne kombinacje Empty

Powrót do góry Go down
 

Szpitalne kombinacje

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Szpitalne kombinacje QCuY7ok :: 
retrospekcje
-