Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Lot na hipogryfie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Farid Sherazi

Nauczyciel
Wiek : 48
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptySob Sty 18 2014, 14:09


Retrospekcje

Osoby: Uczniowie obecnych klas VI, VII oraz studenci
Miejsce rozgrywki: Polana do ONMS
Rok rozgrywki: 20 maj 2009r.
Okoliczności:Uczniowie klas I, II,III czy też starsze roczniki przybywają na polanę ONMS, co by odbyć lekcję i może... Przelecieć się na hipogryfie?!


Najpierw zbierajcie się tutaj tłumnie, a potem wyczekujcie posta Farida. Nie bójcie się go, wcale was nie zje!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptySob Sty 18 2014, 14:44

ONMS.. Co go właściwie podkusiło, żeby iść na lekcje takiego przedmiotu? Nie, żeby nie był ciekawy, czy coś. Po prostu.. ta nauka nie należała do jego ulubionych. Po prawdzie, nie miał z tym przedmiotem żadnych problemów, po prostu zwyczajnie interesowały go inne przedmioty. Inna sprawa, że to była lekcja dla pierwszych roczników. Wspaniale. Nie było nic ciekawszego od zabawy z dzieciakami z pierwszej, drugiej, albo trzeciej klasy. Dobra, okej. Sam kiedyś nim był, sam miał niezłego stresa, przed przymierzeniem tiary i tak dalej. Inna sprawa, że przynajmniej dzięki tej lekcji choć na chwilę zapomni o swoich fantastycznych zielonych prześladowcach i może nauczy się czegoś nowego. Ba! To było pewne. W końcu każde zajęcia to okazja do poznania nowych faktów, nabycia umiejętności i tak dalej i tak dalej..
A tak całkiem serio. Przyszedł tu z dwóch, może trzech powodów. Po pierwsze – jest Krukonem, więc nałożony został na niego obowiązek nauki i edukacji, nawet jeśli wiążą się z tym zajęcia z młodszymi (trzeba tu wspomnieć, że były to czasy, kiedy Piątek miał w głowie naukę i sztukę, a nie alkohol, papierosy, dziewczyny i sztukę). Po drugie, jak już powiedziałem, była okazja by uniknąć tych wszystkich Ślizgonowatych idiotów, którzy nie wiedzieć dlaczego, znajdywali w znęcaniu się nad nim całkiem niezłą zabawę. Cóż.. Kiedyś to się zmieni. Był tego pewien. Wystarczyło tylko myśleć pozytywnie. I tego się trzymał. Trzecim i najważniejszym powodem była postać nauczyciela. Psychopata Farid, znany też pod fikcyjnym nazwiskiem profesora Sherazi. Nie, żeby się go bał. Skądże znowu. Pewnie olałby nauczyciela, gdyby nie fakt, że słyszał kiedyś, jak pytał jednego ucznia, czy zechce łaskawie się pojawić na zajęciach, czy ma zabić jego rodziców? Zasadniczo, to nie był jedynym, który bał się nauczyciela. Kilku kolegów z jego Domu, również trzęsło portkami.
Może właśnie z tego strachu przyszedł wcześniej. Znacznie wcześniej chyba, bowiem nikogo nie było. Zatem przyszedł tu pierwszy. Bosko, zatem miał czas przed rozpoczęciem lekcji, żeby trochę poczytać, a tak się złożyło, że miał świetną książkę w zanadrzu. „Poskromienie Złośnicy” niejakiego Szekspira. Nie znał chłopa, nie bardzo wiedział też o czym jest ten dramat, ale skoro otrzymał go od swojej mamy, to czuł się w moralnym obowiązku zapoznać się z treścią utworu. Rozłożył się zatem na polance, zaczytując i czekając na pozostałych uczniów, tudzież nauczyciela, rozpoczynającego lekcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptySob Sty 18 2014, 16:28

Jako drugoklasistka miała w sobie jeszcze dużo werwy do nauki. Chociaż swojego entuzjazmu szczególnie nie pokazywała. Stanęła sobie swobodnie od starszego od siebie ucznia, poświęcając mu zaledwie kilka sekund swojej uwagi, a zaraz potem rozejrzała się po polanie, szukając wzrokiem profesora. Jej jeszcze dziecięce, bo niespełna dwunastoletnie spojrzenie być może było łagodniejsze niż to, którym potraktowałaby ludzi za kilka lat, ale już teraz zdawała się przypominać swoją aparycją bardziej dojrzała czternastolatkę niż drugoklasistkę. Nic dziwnego, ze stojąc obok Piątka przypominała kogoś z jego rocznika. Chociaż – dzięki Bogu – o czym miała się przekonać pięć lat później, nie dzielili ze sobą rocznika. To jednak nie wydawało się w tym momencie tak samo bardzo istotne jak skupienie się na celu dzisiejszego spotkania z profesorem… jeszcze nie pamiętała jak się nazywał, ale miała się już niedługo przekonać, ze już nie długo nic w świecie nie pozwoli jej zapomnieć jego nazwiska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Echo Merope Lyons

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://www.czarodzieje.org/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptySob Sty 18 2014, 21:08

Trzynastoletnia Echo Lyons niezbyt chętnie szła na zajęcia z opieki nad magicznymi stworzeniami. Dotychczasowe lekcje nie przekonały jej na tyle, aby cieszyła się z kolejnych godzin spędzonych w towarzystwie magicznych stworzeń. Lubiła je, ale niektóre były przeraźliwie nudne. Tak nudne, że połowę lekcji spędzała na ziewaniu, kryjąc się z tym przed nauczycielem. Przyszła tu z jednego powodu - nie wagarowała. Na polanę dotarła, bardzo wyjątkowo, na czas. Była lekko zasapana, nie chciała spóźniać się na lekcje Sheraziego, w jego twarzy było coś... no, średnio przekonującego. Niezbyt ciekawiło ją, co przygotował na dzisiaj. Najchętniej wybrałaby się do Zakazanego Lasu, będącego na wyciągnięcie ręki, ale na miejscu zauważyła dwóch Krukonków. Od razu stwierdziła, że doniosą profesorowi, że zboczyła z trasy. Eoeoeoe, sztywniaki.
Z braku lepszego pomysłu usadowiła swój tyłek obok ciemnowłosej dziewczyny, którą jedynie kojarzyła. Miała dziwnie poważną minę, którą Echo obserwowała przez moment. Ze swoich obserwacji nie wyciągnęła nic nadzwyczajnego poza przeświadczeniem, że dziewczyna nie zareaguje pozytywnie na jakikolwiek odzew. Przemogła się jednak i odezwała się do ponuraka. Nieśmiało i jakoś niepewnie, jak na siebie.
- Hej? - zamachała do niej, patrząc w górę. Trawa była zielona, miękka i pachniała Hogwartem. - Widzisz testrale? - zapytała, decydując się na pierwsze pytanie, które pojawiło się w jej głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyNie Sty 19 2014, 10:43

Piątek, który postawił sobie za jakże ambitny cel czytanie tego dramatu mimo wszystko, dwa razy nie spełnił założeń swojej misji. Po raz pierwszy, kiedy dołączyła do niego jakaś młodsza uczennica. Nie, nie znał jej. W końcu nie znał każdego w tej szkole. Po co? Matko.. ale to byłoby męczące. W sensie, znać tylu ludzi.. Iść korytarzem i z każdym się witać, a tak z co trzecim, czy czwartym zamienić dwa słowa?! Nie. To byłoby straszne. Matko. A ile punktów Krukoni mogliby stracić, dzięki jego spóźnieniom i tak dalej. Wolał nawet o tym nie myśleć. W każdym razie, kiedy dziewczyna stanęła jakoś nieopodal niego, oderwał wzrok znad książki. Chwilę patrzył na swojego nowego sąsiada, w zasadzie sąsiadkę, uśmiechając się do niej. Potem znowu wrócił do swojej lektury, jednakże nie na długo. Nie na długo, bo pojawił się ktoś nowy. Jakaś dziewczyna. W przeciwieństwie do tamtej, postanowiła sobie klapnąć. Cóż.. szlachta nie będzie siedzieć tam gdzie plebs.. Zatem siedzieli tak oboje, tamta stała, siedzieli. Ambroge z nosem w książce, aczkolwiek już dawno nie czytający, a obserwujący sytuacje zaczął śmiać się po cichu, słysząc pytanie młodszej koleżanki.
- Dlaczego niby miałaby widzieć Testrale? – zapytał, przenosząc wzrok znad książki na nową sąsiadkę. Był ciekawy odpowiedzi. W sumie, to fakt. Tamta była taka dziwnie nieobecna. I.. smutna? Zła? Posępna? No, wiecie o co chodzi. Oczekując na odpowiedź, bardziej tej drugiej, tej Krukonki, czy rzeczywiście je widzi, niż wyjaśnień Gryfonki, czemu miałąby niby widzieć, przygladał się obu koleżankom. Zabawne były. Wróć. Nietypowe. Ale to dobrze. Gdyby cały świat składał się tylko z typowych ludzi, byłby piekielnie nudny. A tego nikt by nie chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Francesca Lafealle

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1193-francesca-lafealle#32131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4807-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7280-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7283-francesca-lafealle#205697
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyNie Sty 19 2014, 12:43

Z uśmiechem na ustach i z francuską bułeczką w ręce, Fran otworzyła okno w Pokoju Wspólnym Hufflepuffu i samotnie, bardzo radośnie witała dzisiejsze słońce. Ach, jakże przyjemnie jest być tutaj samą. Tylko ona i niesłychanie przychylna cisza. Rozkoszowała się tym uczuciem z konspiracyjnym uśmiechem na ustach, gdy nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, czar prysnął. Uzmysłowiła sobie bowiem, że to nie jest weekend. Dziś jest... zwyczajny dzień powszedni. Jest cisza, jest samotna - ponieważ wszyscy są na lekcjach. Jej usta otworzyły się w dziecięce "o", a jej wielkie oczy zabłysnęły strachem. W rozwalonym koku, z delikatnie rozmytym tuszem oraz w wielkich, różowych moonbootach pognała zimnymi, marmurowymi korytarzami Hogwartu - prosto na polanę do ONMS.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyNie Sty 19 2014, 15:32

Zwróciła wzrok ku dziewczynie. Wcześniej nie zwróciła na niej uwagi, ale w momencie, w którym ta się do niej odezwała, wypadało zareagować. Nie zrobiła tego od razu. Wyraźnie jednak było wiać, że nie miała problemu z ogarnięciem skierowanych do niej słów. Coś w jej mimice wskazywało na to, ze młoda jeszcze D’Angelo, po prostu analizowała czy faktycznie chce jej się odezwać.
- Całe stado - rzuciła nie będąc jeszcze pewna, czy chciała ironizować, czy nie. Ostatecznie padła dość neutralna odpowiedź. Badała teren, czy powinna była polubić tą dziewczynę, czy spisać ją na straty? Drugi rok w Hogwarcie. Dobrze było w końcu skończyć ze zdobywaniem sobie samych wrogów.
- Shenae D’Angelo – wyciągnęła do niej dłoń, jakoś zapominając o poruszonym temacie. Na nieszczęście, chłopak obok nich, go poruszył. Posłała mu krótkie spojrzenie, zlustrowała go swoim wzrokiem, ale nie mając na czym zawiesić oczu, wróciła nimi na dziewczynę. Cóż, przykro mi Piątek, ale nie byłeś w typie dwunastoletniej Shenae. Porozmawiamy za pięć lat (xD).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Farid Sherazi

Nauczyciel
Wiek : 48
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyNie Sty 19 2014, 16:04

Zanim Farid stanie się przywódcą Lunarnych i rozpocznie gnębienie uczniów, to teraz jest zaledwie wymagającym nauczycielem, którego pasją są zwierzęta. Musicie jednak wiedzieć, ze nadal nienawidzi spóźnień, a w jego głowie układa się nowa hierarchia wyjątkowości. Zatem musicie uważać.
Sherazi miał dziś bardzo ciężki dzień. Z trudem ostatnio pracował nad nowym projektem, do którego chciał zaangażować studentów z innych szkół, ale przecież dyrektor szkoły nie akceptował jego pomysłów, a za to wciąż podsuwał zastępstwa i wiele innych bzdetów, które go nie interesowały. Nie rozumiał czemu dyrektor tak bardzo chce zmarnować jego potencjał. Nie mniej jednak zagryzł wargę, zacisnął pięści i postanowił pracować. Nie daleko Zakazanego Lasu, na polanie, młoda hipogryfica porzuciła trzy młode. Farid musiał się teraz nimi zajmować wraz z gajowym i innym nauczycielem Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami, dziś jednak postanowił zabrać tam grupę uczniów, więc kiedy tylko stawił się na zajęciach uśmiechnął się do nich szeroko, bo wiedział jaka to będzie miła niespodzianka dla uczniów. Czyżby był jeszcze miły?
- Och, jesteście już. - Zauważył błyskotliwie. - Chciałbym wam dzisiaj pokazać niesamowite znalezisko w okolicach naszego zamku. Chodźcie za mną. - Rzecz jasna nie obracał się by sprawdzić czy rzeczywiście ktoś za nim idzie, bo doszedł do wniosku, że z pewnością uczniowie są na tyle bystrzy, że poświęcili przerwanie rozmów i oto kroczyli teraz za nim skupieni. Gdyby było inaczej... Cóż, marny wasz los.
Farid prowadził ich przez kilka chwil przez las przy okazji usuwając różdżką gałęzie, które mogłyby poranić podopiecznych. Wszak nie chciał się zawracać, by ich zabrać do Skrzydła Szpitalnego.
Acz nagle się zatrzymał, bo z odległości około dziesięciu metrów, z pewnością będą mogli swobodnie podziwiać młode.
- Zachowajcie ciszę i ostrożność. Nie można ich spłoszyć. Mają dopiero kilka tygodni, a poza tym nie umieją latać. Nie mniej jednak huczą głośno, gdy coś się im nie podoba, więc czy tego chcecie czy nie chcecie, każdy kto do nich podchodzi musi się ukłonić. Inaczej zaczną was dziobać i atakować, jeśli nie będziecie ostrożni. Są małe, ale przez to jeszcze bardziej mściwe. - Zauważył Farid gapiąc się teraz na dzieciaki, które jakże on się obawiał, mogły nie zrozumieć zadania.
- To kto pierwszy? Ustawcie się w rządek, w najlepszym wypadku pozwolą wam się wziąć na ręce i pogłaskać, ale nie przytulajcie ich, bo przesiąkną waszym zapachem i przez to ich duma upadnie, a i zostaną wykluczone z tego stadka. - Kolejna cenna wskazówka.

Kostki:
1 - udaje Ci się ukłonić i podejść do małego hipogryfa, który patrzy na Ciebie z wielką nienawiścią, lecz kiedy chciałeś wziąć go na ręce ten zaczął Cię dziobać w rękę... Chyba nie spodobał mu się Twój zapach.
2 - już sam ukłon sprawia Ci trudność, bo przewracasz się o konar, przez co hipogryf nie potraktował twoich starań poważnie i umknął w inną stronę. Chyba musisz spróbować później.
3 - Jesteś tak uroczy, że wszystkie trzy małe hipogryfy na moment skupiają na tobie wzrok oczekując tego co robisz. Udaje Ci się ukłonić i każdy z nich czeka, aż do niego podejdziesz. Jednak wybierasz jednego z nich, a pozostałe są zazdrosne, więc zaczynają Cię dziobać, a ten trzeci przyłącza się do zabawy, żeby nie być gorszym od braci.
4 - Skłaniasz się przed jednym z trzech małych hipogryfów, a po chwili słyszysz jego wisk, ale nie poddajesz się. Próbujesz jeszcze raz. Posyła Ci on czujne spojrzenie, a Ty podchodzisz do niego i powoli gładzisz go dłonią po karku. Brawo, udało Ci się.
5 - Koleżance przed Tobą się udało, więc idąc jej śladem powtarzasz wszystkie wykonane przez nią ruchy. Wydaje Ci się, ze spokojny hipogryf jest gotów na przyjęcie Twojej dłoni na kark, ale okazuje się, że patrzył w zupełnie inną stronę, a Ty naruszyłeś jego prywatność na co ten zareagował dziobaniem Ciebie w but... Tak, przebił Ci but.
6 - Jesteś prawie ostatni w kolejce, jednak nie możesz się doczekać. Pełen pozytywnej energii skupiasz się na wykonywanym zadaniu. Kłaniasz się, aż w końcu powoli zbliżasz się do hipogryfa nucąc pod nosem jakąś piosenkę, która wydaje się dla małego hipogryfiątka hymnem pochwalnym, bo jego oczy przepełnia dziwne zaufanie. Brawo, możesz go pogłaskać, a nawet wziąć na ręce!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyNie Sty 19 2014, 16:57

Okej. Zatem zagadka widzenia przez tamtą Testrali na zawsze pozostanie zagadką. Jasna sprawa, nie ma problemu. W sumie, to i tak czytał zatem.. Nie, żeby pytał dlatego, że miał problemy z pojęciem Testrali. Coś tam pamiętał. Głównie tyle, że nie każdy je widzi. No i to chyba nic dobrego. Nie pamiętał tylko, jaki warunek musiał zostać spełniony, aby móc widzieć, rozmawiać, dotykać te stworzenia. On za to nigdy ich nie widział. Czy to dobrze, czy nie? Nie wiedział. Ale chyba nie chciał ich widzieć. Tak sądził..
W każdym razie, nie dane było mu wrócić do lektury, bowiem potem pojawiła się na Polance jakaś sympatyczna Puchonka, która chyba nieco się zagalopowała. Przynajmniej tak sądził, biorąc pod uwagę jej strój. – Ciekawa rzecz.. – pomyślał. – Przejść przez całe błonia w kapciach, ciekawe jakie to uczucie? – rozmyślał, a w głowie miał już pomysł na kolejny obrazek. Inspirowany, notabene postacią dziewczyny. Oczywiście nie przyszło mu do głowy, że to niekoniecznie są ciepłe bambosze, ale wyspecjalizowane do tego buty. Niee. No, o czym my rozmawiamy. W każdym razie, owy obraz – przedstawiać miał Syberię. Albo Biegun Północy, w każdym razie, owe zimniejsze krainy. Jego bohaterami mieli być ludzie w pasiakach. Zapewne więźniowie. Ubrani właśnie nieadekwatnie do pogody, wychudzeni itd.. (wybaczcie, że o tym wspominam, ale tenże obraz miał wielkie znaczenie dla artystycznej przyszłości Krukona). W każdym razie, niezbyt ogarnięta dziewczyna, wzbudziła w nim autentycznie ciepłe uczucia. Taka niemalowana, nieogarnięta. Jakby dopiero co wstała z łóżka. Uśmiechnął się jedynie na jej widok, przenosząc wzrok na nadchodzącego już nauczyciela.
Zabrał ich na kilkuminutowy spacerek. Ich oczom ukazał najprawdziwsze małe Hipogryfy. Chłopak patrzył na nie, ze swoistą czułością. A kiedy profesor Sherazzi zapytał, kto chce spróbować wziąć je na ręce, od razu wystartował. Podszedł do niego spokojnie, ukłonił. Tamten odkłonił mu się. Popatrzył w stronę nauczyciela. Ewidentnie nie miał uwag, zatem chłopak powoli wziął go na ręce. Feralnie zrobił to w złym momencie, bowiem akurat jego uwagę zwróciła inna rzecz. Najpewniej poczuł się zaatakowany, bowiem dziabnął Piątka w rękę. Szczęśliwie jego dziób był za mały, aby złamać mu rękę, czy coś, niemniej wytworzył na przedramieniu chłopaka dość sporą ranę. Tyle dobrze, że nie krwawiła. Chłopak z podkulonym ogonem wrócił do szeregu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyNie Sty 19 2014, 17:18

Obserwowała krótki moment bambosze Puchonki. Powstrzymała się od komentarza, tylko dlatego, że była jeszcze nic nieznaczącym drugoklasistą. No, w szóstej lasie już by się przed tym nie wahała. Tymczasem zagapiła się na moment, więc nawet jeśli chciała zabłysnąć jako najpilniejsza uczennica, wcale jej się to nie udało, bo wyprzedził ją Krukon ze starszego rocznika. Zlustrowała go nienawistnym spojrzeniem, obiecując sobie, ze znienawidzi go do końca szkoły. Nie wiedziała, że już na następny dzień o nim zapomni. Nie mogła jednak powielić tego samego błędu drugi raz. Jak tylko chłopak cofnął się do szeregu, wyszła o krok do przodu, chrząkając:
- To może ja?
I jak tylko to powiedziała, podeszła do hipogryfa, wpatrując się mu w oczy. Ukłoniła się przed nim lekko, nucąc pod nosem swój tryumfalny marsz, bo była pewna, ze utrze temu chłopaczkowi przed nią nosa. O tym, ze miała to zrobić zapomniała kiedy spojrzała w te wielkie, urocze oczy zwierzęcia. Czy można było być tak nieprzyzwoicie pięknym stworzeniem? Wpatrywała sie w małego hipogryfa z większym zachwytem niż pewnie pięć lat później, kiedy miała okazję go dosiąść. Nie zauważyła nawet kiedy zwierzątko wdrapało się jej na ręce. Ale skoro już tak się stało, skorzystała okazji i kucnęła sobie  wygodnie na trawie, głaszcząc zwierzę po grzbiecie. No cóż. Były to ostatnie chwile D'Angelo w szkole, kiedy dało się ujrzeć jakiś rodzaj szczerego uśmiechu na jej twarzy.

(6)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neva Ruby Drayton

Nieokreślony
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyNie Sty 19 2014, 20:37

Spóźniona. Wiecznie spóźniona. No cóż, punktualność nigdy nie była mocną stroną Nevy. W przyszłości niestety nie uległo to zmianie, ale do rzeczy. Co zatrzymało ją tak długo w zamku? Och, wiele szalenie interesujących rzeczy, jak na przykład kłótnia ze starszą o rok Puchonką, która śmiała skrytykować jej eliksir. Musiała przecież się obronić, prawda? Jej dzieło było bez zarzutów. No, może trochę odbiegało od wzoru,  ale ta dziewczyna nie miała prawa zwracać jej uwagi. Puchonka, też mi coś!
Drobna Drayton, analizując, czy aby na pewno wytknęła tamtej dziewczynie wszystko, co chciała, pędziła po błoniach w poszukiwaniu grupy ONMS. Profesor z pewnością będzie zirytowany. Nie lubiła, kiedy się złościł. Potrafił być serio przerażający. Zwolniła, nabierając kilka głębokich oddechów i wtedy zobaczyła pozostałych uczniów. Kierowali się w stronę lasu. Zdecydowanie spokojniej, teraz już nie biegiem, a szybkim marszem, cichutko zjawiła się obok jakichś uczennic. Akurat załapała się na słowa nauczyciela o ciszy i ostrożności. Uf, miała szczęście, że nie wparowała z głośnym „przepraaaaaszam” na wstępie, bo spłoszyłaby malutkie hipogryfy i wszyscy z pewnością z miejsca by ją znienawidzili. A już na pewno profesor Sherazi.
Posłusznie ustawiła się w rządku, zerkając na nauczyciela i artykułując bezgłośne przeprosiny, zaledwie poruszając ustami. Wiedziała, że igra z ogniem, ale mimo wszystko posłała mu niewinny uśmieszek, by za chwilę skupić uwagę na zwierzętach. Korzystając z okazji, przystąpiła do zadania zaraz po tej drugoklasistce z domu Ravenclaw. Skłoniła się, co wyszło jej więcej niż komicznie, zważając, że straciła chwilowo równowagę przez konar, który wyrósł dosłownie znikąd. Miała ochotę roześmiać się, ale trzeba było zachować ciszę, więc ugryzła się w język. Biedny Hipogryf umknął w lewo, ignorując jej szczere chęci. Ale spokojnie, Neva się jeszcze nie poddała. Poprawiła szatę, czekając na kolejny dogodny moment. I miała nadzieję, że tym razem tego nie zepsuje.

(2)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Echo Merope Lyons

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://www.czarodzieje.org/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyNie Sty 19 2014, 21:58

No zlitujcie się, co to było za pytanie. Nawet to, które zadała Echo było lepsze, pfpfpf! Chciała odpowiedzieć Krukonowi, ale nie zdążyła. Nie wyrobiła się również ze skomentowaniem odpowiedzi dziewczyny, bo przyszedł Sherazi. No trudno, zrobiła na moment minę obrazującą jawnego focha na świat, żeby za chwilę ruszyć za nauczycielem, słuchając co ma do powiedzenia. Zdziwiła się, zapowiadało się jakoś ciekawiej niż zawsze! Wysłuchała rad uważnie, nawet udało jej się zapamiętać większość słów Farida!
Czekała sobie spokojnie na swoją kolej, oburzając się na Ślizgonkę, która bezczelnie wepchnęła się w kolejkę, mimo tego, że się spóźniła. Darowała sobie komentarz, po prostu odczekała aż Drayton poniesie porażkę w zetknięciu ze zwierzęciem. Uśmiechnęła się lekko, kiedy nadeszła jej kolej. Podeszła do młodego hipcia (hehehhehehe) jak należy, spokojnie (TAK, POTRAFIŁA SPOKOJNIE) i ostrożnie (tak też potrafiła). Obserwowała go chwilę i w końcu wyciągnęła dłoń, aby pogłaskać po dzióbku.
Ależ to się wredna bestia okazała, bardzo nieuprzejmie dziabnęło Echo w nogę, aż odskoczyła i zmrużyła oczy. Super, miała dziurawy but i lekki ślad na stopie. Smutno, może następnym razem!

5 :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Amelia Wotery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyPon Sty 20 2014, 09:02

Panna Wotery jak zawsze spóźniona. Czy jako piątoklasistka, czy też w późniejszej jej karierze szkolnej - punktualność to nie jest cecha, którą posiada Amelia. Przybiegła na polanę z szerokim uśmiechem na twarzy, mimo spóźnienia przepełniona dziwną, pozytywną energią. Uwielbiała hipogryfy. Nie miała z nimi nigdy za wiele do czynienia, jednak to, co udało jej się przeczytać o nich w książkach.. cudowne stworzenia! Gdyby tylko miała możliwość pogłaskania go, wzięcia na ręce, a co najważniejsze, przytulenia się do niego - oddałaby wiele, żeby móc to zrobić. Dzisiaj nadarzyła się właśnie taka okazja, więc Amelia, nieświadoma konsekwencji opuszczenia innej, równie ważnej, lekcji przybiegła na polanę, szczerząc się od ucha do ucha.
- Przepraszam za spóźnienie - rzuciła cicho, prawie bezgłośnie, w stronę profesora, który już coś tłumaczył. Skoro przyszła ostatnia, to i w kolejce musiała ustawić się na samym końcu. Nie przeszkadzało jej to jednak ani trochę, wolała poczekać, aż wszyscy uporają się z ciężkim zadanie, jakim jest zdobycie zaufania tego małego stworzenia i dopiero na samym końcu, ucząc się na błędach, to właśnie jej uda się wziąć małego hipogryfka na ręce. Obserwowała starania swoich poprzedników, w myślach układając sobie, czego nie powinna robić, a co powinno zostać dodane w ich postawie. Nagle zorientowała się, że to już jej kolej. Nucąc pod nosem jakąś piosenkę, którą usłyszała nie wiadomo gdzie i nawet nie znała jej tytułu ani wykonawcy, zbliżyła się powoli do hipogryfa, uśmiechając się lekko do niego. Ukłoniła się, czekając na pozwolenie zrobienia jeszcze kilku kroków. Maleństwo zgodziło się bez problemu, toteż Amelia, uradowana, podeszła do niego i pogłaskała go delikatnie po główce. Było jej mało. Spojrzała na profesora, który dał znak, że może wziąć go na ręce. Uśmiechnęła się szeroko i podniosła hipogryfa, patrząc prosto w jego ślepia. Jakie to wspaniałe uczucie. Może w przyszłości zajmie się właśnie hodowlą hipogryfów? To byłoby takie wspaniałe, mieć ich kilka, codziennie móc się nimi zajmować.. tak rozmarzona, odłożyła małe zwierzątko i podeszła do części klasy, który wykonała już zadanie powierzone im przez profesora. Aktualnie tylko dwie osoby sprostały zadaniu, ciekawe, jak powiedzie się reszcie?

(kosteczki: 6)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nadish Narayanan

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyWto Sty 21 2014, 14:09

Puchon ciągle gdzieś się spóźniał,to na spotkane z kolegami aby pograć czy na pogawędkę do przyjaciółki no cóż ale do rzeczy.
A co zatrzymało tak długo w zamku pewnie miał inne rzeczy do roboty niż ONMS.
Tak jak szukanie swojego kota w pokoju,który gdzieś ciągle się chowa pod łóżko Nadis lub kolegów.
Musiał przecież coś zrobić czyż nie, prawda? może wrócić uwagę żeby nie uciekał.
Ustawił sie prawie na samym końcu w kolejce, ale jednak nie mógł się doczekać jak zobaczy małe stworzenie.
Nadish był dziś pełen pozytywnej energii skupił się aby wykonać dobrze zadanie.
- Zbliżył sie powoli do stworzenia ukłonił się, aż w końcu  hipogryf pozwoli ci się zbliżyć do zwierzęcia,a nucąc pod nosem jakąś piosenkę z Indii, słyszana gdzieś w domu ,
która o dziwo  wydawała się dla małego hipogryfa jakby hymnem pochwalnym cos w tym sytlu, jego oczy byly przepełnione dziwnego zaufanie.
Uśmiechnął sie do hryfoniątka patrząc mu w te ładne oczka wziął na ręce i pogłaskał go po główce ostrożnie,po czym delikatnie postawił zwierzatko i podszedł do pozostałych.
Ale  uczucie  może faktycznie zostanie instruktorem szkolenia magicznych zwierząt.

6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Farid Sherazi

Nauczyciel
Wiek : 48
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 194
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak lunarny
  Liczba postów : 163
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3419-relacje-farida-sherazi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3550-farid-sherazi#108437
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyNie Sty 26 2014, 16:59

Farid był zadowolony z uczniów. Może nie wszyscy poradzili sobie szczególnie brawurowo, ale nie było tragedii. Zdecydowanie nie było. Kto wie, może kilkoro z nich przyda się do późniejszych badań nad zwierzętami, czy coś? Uśmiechnął się sam do siebie pod nosem, wszak nie miał jeszcze spaczonego umysłu wilkołakami i innymi chorągiewkami, które uczynią go człowiekiem bez serca. Także przypatrywał się uczniom i zastanawiał się jak pomóc. Niektórym zwracał uwagę, co by byli bardziej uważni. To czy go słuchali czy nie, to chyba już druga sprawa. Ktoś nawet stracił swój but, jednak tym się Farid już nie zajmował. Stwierdził bowiem, że brak delikatności przy zwierzętach nie skutkuje niczym dobrym i trzeba po prostu czasem mieć otwarty umysł, a nie tylko wyciągać ręce.
Stąd nie ruszył na ratunek dla Echo Lyons, tylko pociągnął całą gromadkę na następny spacer przedtem sprawdzający czy hipogryfy zostały na przeznaczonym dla nich miejscu i żaden z uczniów nie wpadł na jakiś durny pomysł. A skoro okazało się, że wszystko jest w porządku to ruszyli dalej. I oto szli do przodu grzecznie przez kolejne zarośla, a Farid znów usuwał je jednym machnięciem różdżki. Wybrał skrót. Wiedział, że ćwiczenia z hipogryfem będą wyczerpujące dla dzieciaków, więc ciąganie ich przez bezpieczną okolicę bardziej ich wyczerpie niżeli miałby być z tego jakiś pożytek.
Koniec z końców wreszcie dotarli, a na polanie rzeczywiście stał przeogromny, śnieżnobiały hipogryf pokryty jakby złotymi akcentami. Był zupełnie innych niż te, które pamiętacie z kart podręcznika, prawda? Zapewne macie racje. Była to zupełnie inna rasa, a zatem i świecił inaczej oczami. Był bardziej dumny. Nie zauważył was na początku, acz na gwizd Farida i jego natychmiastowy ukłon leniwie podszedł w waszą stronę.
- To Stagnat. - Przedstawił zwierzę gładząc je po karku, gdy te pochylało się do ziemi zadowolone z pieszczoty.
- To nie jest matka małych, które tam widzieliście, ani ojciec. Jest to hipogryf przysłany z rezerwatu na określony czas w mury naszego zamku. Macie niepowtarzalną okazję spróbować go dosiąść, a może i odlecieć. Wszystko bowiem zależy od was. Znów ustawcie się gęsiego. Tu musicie być bardzo uważni. Dziewczęta niech zepną włosy na wypadek ataku. - Wzruszył ramionami. Niby nie wyobrażał sobie wcześniej, żeby hipogryf wyrywał dziewczynie włosy, ale parę lat temu był tego świadkiem, więc dmuchał na zimne.


Rzucacie dwiema kostkami

1,3,6 - kłaniasz się przed hipogryfem, a ten odpowiada Ci, więc zbliżasz się do niego powoli, małymi kroczkami, by pogładzić go po karku!
2,4,5 - Pech! Oto gdy kłaniałeś się przed hipogryfem ten w ogóle nie pojął Ciebie jako godnego kompana i jedynie machnął pazurem, lecz powstrzymany przez Farida nie zrobił Ci krzywdy poza rozerwaniem szaty. Może spróbuj jeszcze raz?

Jeśli wylosowałeś 2,4,5 musisz losować kostki jeszcze raz!

1,2 - Dosiadasz hipogryfa, który zniża się do ziemi tak, aby udało Ci się to samodzielnie, jednak Twoja niezgrabność prowadzi do tego, że wyrywasz mu kilka piór, które pozostają Ci w garść. Hipogryf brutalnie zrzuca Cię ze swoich barków, a ponadto istnieje teraz zagrożenie, że złamałeś rękę. Farid pomaga Ci wstać, aczkolwiek wszystko Cię boli, więc może lepiej poczekaj.
3,4 - Udaje Ci się wejść na hipogryfa, lecz ten w ogóle nie chce unieść się do góry. Klepiesz go nieznacznie w kark i mruczysz cicho: "ruszaj". Twoje dziecięce marzenia są zawiedzione! W pewnym momencie czujesz jednak gwałtownie szarpnięcie. Nie objąłeś zwierzęta w czas i przez to wylądowałeś na ziemi. Ciesz się, że to miękka trawa!
5,6 - Ogromne szczęście oto Cię spotkało. Nieco zdegustowany tym, co się dzieje z Twoimi przyjaciółmi nie jesteś już taki chętny do tego, aby dosiąść Stagnata. Jednak Farid nie daje Ci wyjścia, bo nadeszła Twoja kolej. Zatem zrezygnowany ukłoniłeś się, udało Ci się przekonać zwierzę, że Twoje maniery są właściwie. Wsiadasz powoli na grzbiet hipogryfa, a ten Cię unosi hen daleko. (Możesz opisać, gdzie poleciałeś na hipogryfie!)


Przepraszam za zwłokę, ale czekałam na ostatniego gracza, ale się chyba nie doczekamy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Echo Merope Lyons

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://www.czarodzieje.org/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyNie Sty 26 2014, 20:15

Biedny bucik Echo! Myślała o naprawieniu go jakimś sprytnym zaklęciem, lecz problem pojawiał się w miejscu, w którym próbowała sobie takie przypomnieć. Była jeszcze zbyt młoda, żeby tak sprawnie operować zaklęciami, szczególnie że po raz pierwszy zetknęła się z nimi rok wcześniej. Niezbyt zadowolona z wyniku swojej próby powlokła się za Faridem i resztą grupy, zbierając w sobie pozytywną energię na dalszą część lekcji. W ten sposób, kiedy dotarli już na polankę, była zdeterminowana i pewna swego, choć starała się nie okazywać tego przed Stagnatem, coby się nie poczuł uniżony! Przypomniała sobie wszystkie (albo przynajmniej znaczną część) rad Sheraziego i tym razem wysunęła się na przód kolejki, jakoś tak wyszło.
Ukłoniła się pięknie, utrzymując z hipogryfem kontakt wzrokowy, aby ostatecznie znaleźć się bliżej stworzenia i pogładzić go po karku. He, kto tu był teraz super? Chyba nabrała zbytniej pewności siebie i zignorowała możliwość uszkodzenia zwierzaczka, przez co, zasiadając jakże dostojnie na jego grzbiecie, łamaga Echo wyrwała mu dwa pióra, na co zwierzę zareagowało potwornie nieprzyjemnie, zrzucając Gryfonkę. Lyons pisnęła krótko, lądując na ręce. Super, było jeszcze gorzej niż z butem. Czmychnęła szybko spod kończyn Stagnata i odczekała chwilę, aby serducho się uspokoiło. Reszta chyba zastygła w bezruchu, ale to nic. Dzielna, bo przecież Gryffindor, Echo niestrudzenie próbowała dalej. Ręka bolała jak cholera, ale cóż, bywa! Przecież nie da się jakiemuś hipogryfowi. Ukłoniła się po raz kolejny, oczekując reakcji zwierzęcia, które po dosyć długim czasie postanowiło zaufać jej kolejny raz, pomimo wcześniejszej sytuacji. Zadowolona, ale już nie tak dumna, podeszła do niego i po chwili siedziała już na grzebiecie Stagnata, trzymając się go jedną ręką i uważając na pióra.
Echo poczuła dziwny uścisk w brzuchu, kiedy hipogryf niespodziewanie przewędrował kilka kroków i odbił się od ziemi, wzlatując. Przytuliła się do jego szyi, aby przypadkiem nie spaść w dół. Im wyżej wznosił się Stagnat, tym większy strach ogarniał Gryfonkę, zaciskającą kurczowo powieki. Oczy otworzyła dopiero po chwili, wokół siebie dostrzegając śliczne niebo. Bardzo chciała go dotknąć, w Hogwarcie przecież wszystko było możliwe, ale nie odważyła się. Serce waliło jak młotem, a Echo podziwiała śliczne widoki i zamek, który teraz mogła obejrzeć w całej okazałości. Hipogryf przeleciał bardzo blisko wieży astronomicznej, na której zauważyła jakichś uczniów, do których pomachała. Była też nad Zakazanym Lasem. Z góry było widać koniuszki drzew i małe polanki, na których nie miała okazji przebywać. Jezioro lśniło w promieniach słonecznych, a lot okazał się dziwnie krótki, mogłaby popatrzeć sobie na te wszystkie śliczności dłużej.
Wylądowali na polanie, na której Echo dotknęła ziemi stopami, przypominając sobie o swojej bolącej ręce. Podczas lotu jakoś nie zwracała na nią uwagi! He, powinna dostać jakąś ładną ocenę za taki piękny lot, nieprawdaż, profesorze Sherazi?

(1,2) (6,6)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nadish Narayanan

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyPon Sty 27 2014, 11:58

Kiedy w końcu Nadish dotarł do kolejnej polany z obaczył dorosłego Hipogryfa z nadzieja ze Puchonowi uda jak z maleństwem,był dość pewny siebie .
Nadish-uśmiechnął się i podszedł do zwierzęcia, w końcu chciał zostać Instruktorem szkolenia magicznych zwierząt i chyba na do tego zadatki
Ukłonił się przed Stangretem a ten kolejny raz odpowiedział Puchonowi,zbliżył się do niego powoli, by pogładzić go zaraz lekko po karku!
Oh.. ale szczęście Nadisha spotkało. Wprawdzie chłopak był nieco zdegustowany tym, co się dzieje z przyjaciółmi jednak Puchon już taki chętny do tego nie był ,aby dosiąść zwierze ponownie.
Jednak Farid chyba nie dał chłopakowi innego wyjścia jak tylko wykonać dobrze zadanie.
zrezygnowany chłopak ukłonił się, w końcu udało się przekonać Stangreta,że maniery są na właściwym miejscu.
Wsiadł powoli Puchon na grzbiet hipogryfa, a ten uniósł daleko robiąc dwa może trzy kołka w koło błoni zamku i boiska by wrócić zadowolonym do grupy uczniów.

6 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Francesca Lafealle

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1193-francesca-lafealle#32131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4807-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7280-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7283-francesca-lafealle#205697
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyPon Sty 27 2014, 22:53

Farid przedstawił cel dzisiejszej lekcji i kilku uczniów poświęciło się na pierwszy ogień i całkiem nieźle sobie poradzili. Dziewczyna nie do końca zdając sobie sprawę z tego, jak trudny jest lot na hipogryfie, bez większego zastanowienia, pewnym krokiem ruszyła żeby wykonać zadanie. Jednakże gdy podeszła trochę bliżej, musiała przełknąć głośno ślinę i złapać za różdżkę, ponieważ... nie spodziewała się, że to bydle jest takie wielkie. Zobaczyła głowę olbrzymiego orła z ostrym, długim dziobem, opierzoną szyję, a tuż nad łopatkami parę skrzydeł. Gdy stanął odpowiednio blisko i widziała go w całej okazałości,  ukłoniła się przed nim głęboko, uważając to za upokorzenie... W życiu nikomu się nie ukłoniła i nie przypuszczała, że będzie musiała to zrobić przed czymś z tak znikomym ilorazem inteligencji. Poczekała kilka słonich sekund i hipogryf uczynił to samo. Franca zagwizdała z podziwem nad samą sobą. Nie spodziewała się, że będzie to taka bułka z masłem. Niestety... Czeka ją jeszcze najgorsze. Podeszła do niego, nadając swojemu chodowi przesadną pewność siebie, po czym pogłaskała go po opierzonej szyi. Gdy zwierzę wydawało się zadowolone z jej pieszczoty, satysfakcja rosła i rosła wprost proporcjonalnie z ego. Wdrapała się mało zgrabnie na hipogryfa i ten w jednym momencie, poderwał się do lotu. Puchonka przywarła do niego całym ciałem, najbardziej jednak koncentrując się na piętach. Schowała twarz w jego pierzastej szyi, ponieważ śnieg uniemożliwiał jej podziwianie widoków. Poczuła zastrzyk adrenaliny, ale różnił się od tego, co przeżywała latając na miotle. Nie odczuwała przyjemności, będąc całkowicie zależnym od jakiegoś głupiego zwierzęcia i dzięki Merlinowi, ten zrobił tylko jedno kółeczko i wylądował. Dziewczyna zeskoczyła z niego na nogi jak z waty, podziękowała klepiąc go jeszcze raz po szyi i wróciła na swoje miejsce nie mogąc wydobyć z siebie ani jednego słowa.
(3,5)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyCzw Lut 06 2014, 00:10

Shenae obserwowała wszystkich innych przed sobą z dużą dawką dystansu do tego lotu. Trudno się dziwić, że dziewczyna w jej wieku miała wątpliwości co do tak nieokiełznanego zwierzęcia. Wpatrywała się w nie, dumnie wyprostowane, patrzące na wszystkich innych z góry, o ile w ogóle patrzyło, bo większość tu obecnych stworzenie to zignorowało. Ale nie Farida. Go potraktowało z wyraźnym entuzjazmem odbitym w błyszczących ślepiach. W tym momencie D’Angelo patrzyła na nauczyciela z niemałym podziwem, nie wiedząc, że ten sam podziw, już za kilka lat zastąpiony zostanie przez irytację za bezpodstawną bezczelność mężczyzny i jednocześnie szacunek. Emocje tak od siebie różne, a jednak spójne w jego przypadku. Cóż rzec. W tych latach dziewczę dopiero zapoznawało się z Hogwartem. A jeśli o zapoznawaniu mowa. Dziewczyna właśnie obserwowała jak młoda Echo, chyba z poważnymi brakami w tym temacie, wyrywa pióra biednemu zwierzęciu. To był raczej słaby początek lekcji. Na pewno nie napawał Shenae chęcią do powtórzenia tego samego błędu. Nie miała ochoty podchodzić do zwierzęcia. Nie widząc to, co miało przed nią miejsce. Na szczęście. Kilka osób o Lyons poradziło sobie z zadaniem wyśmienicie. Wyłącznie z tego powodu krukonka postanowiła jednak podjąć się tego zadania. Nie czuła wcześniej lęku. Podchodziła do polecenia profesora czysto analitycznie, badając swoje szanse na powodzenie i niepowodzenie. Widząc jednak, że te wzrosły wraz ze współczynnikiem szczęścia innych osób, sama też wyszła przed szereg, powoli, z ograniczonym zaufaniem zbliżając się do zwierzęcia. Ukłoniła się w sporej odległości do niego. Odpowiedział jej tym samym. Wcale nie odebrało jej to rozsądku, powolnie zbliżyła się do niego, wypatrując z jego strony ewentualnego zagrożenia. Nie dostrzegając żadnego, poklepała zwierzę po karku. Dopiero po całej tej farsie, mogła wsiąść na grzbiet zwierzęcia. Wdrapała się tam z nadzwyczajną przezornością, delikatnie przytrzymując się zwierzęcia. W tym momencie bez ostrzeżenia zwierzę uniosło się ku górze. Nie było to dla D’Angelo znane uczucie. Powiew wiatru, owszem, ale ta niepewność, jaka temu towarzyszyła, brak kontroli, zmuszenie do zaufania dopiero co poznanemu zwierzęciu, wywołała w niej chwilową konsternację. A co gdyby… i tutaj zdołała wymyślić setki czarnych scenariuszy, w których ten lot nie kończy się dobrze. Wszystkie te myśli obaliła jedną. Urodziłaś się Drake, dziewczyno. Dasz sobie z tym radę. I choć w pierwszym momencie było to dla niej coś nieznanego, pokonała swoje wątpliwości. Bo tak trzeba było. Ze swoimi obiekcjami czasami powinno się walczyć, żeby wyjść z twarzą. Co prawda, lot hipogryfem nie zastąpi jej lotu miotłą, z którą oswajała się od najmłodszych lat swojego dzieciństwa, już wtedy pokazując swoje zainteresowanie tym sportem, ale przynajmniej nie poległa. I choć z ulgą zeszła z grzbietu zwierzęcia, głaszcząc go na odchodnym, po odetchnięciu, musiała zauważyć, że poniekąd, poczuła się trochę pokrzepiona i dumna z faktu, jak łatwo przyszło jej zaliczyć ten niekrótki lot w stronę pasma górskiego i z powrotem.

(6.5)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sean Jeremaiah Sparks

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 543
  Liczba postów : 145
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2143-sean-jeremaiah-sparks#72787
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2149-sean-jeremaiah-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7480-spadaj-futrzaku#210253
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7479-sean-jeremaiah-sparks#210246
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Moderator




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptySob Lut 08 2014, 20:34

Czwarta klasa. Cóż, w tym wieku każdy już powinien mieć już jakieś marzenia. Sparks nigdy ich nie miewał. Robił co trzeba było. Do przełomu czwartej, a piątek klasy włącznie, kuł wszystko, był w wyrównany sposób dobry z każdej dziedzinie. Ale dziś miał się dowiedziec, że jedna interesuje go bardziej niż inne. Nie był to dobry start. Prawdę mówiąc, był to koszmarny początek przygody z opieką nad magicznymi stworzeniami, ale S.J. lubił wyzwania. Wbrew temu, ja mogło się wielu wydawać od jego piątej klasy, że szedł zawsze najmniejszą linią oporu, dla zwierząt mógł zrobić ten jeden wyjątek. A jak nie – miał plan B. Nudny, niekontrastujący z jego malkontenckim usposobieniem – nauczyciel historii magii, nie tak bardzo pasjonujące to jak smokologia, ale też miało swoje plusy. Pasował do tego temperamentem. Jeśli już o temperamencie mowa. Nie wiadomo co nie spodobało się hipogryfowi, przed którym się ukłonił. Wyraz jego oczu? Mdło zielone tęczówki utkwione w jego dumnych ślepiach. Brak entuzjazmu. Obojętność z jaką pochwycił jego spojrzenie? Zrobił to być może zbyt leniwie, lekceważąco. Młody Sparks, już w wieku 11 lat był prawdziwym gburem. Nic dziwnego, że zwierzę nie chciało mu zaufać. Chłopak wyprostował się gwałtownie, patrząc z wyrzutem na rozerwaną przez stworzenie szatę, ale nie poddał się. Ukłonił się raz jeszcze, wolnymi krokami zbliżając się do hipogryfa. Pogładził go po karku, utwierdzając stworzenie o swojej niewinności i byciu godnym kompanem do zaufania. Jednak obecne zajęcia dały mu dwie lekcje. Po pierwsze – traktuj zwierzę lepiej od człowieka (Sparks miał chyba głębokie problemy z socjalizowaniem się i darzeniem ludzi zaufaniem), jeśli chcesz budzić jego sympatię, a po drugie… NIGDY, koniecznie, NIGDY, nie wyrywaj piór hipogryfowi. Choć wejście na jego grzbiet okazało się łatwością, utrzymanie się na nim, przy nieprzemyślanym skubaniu piór, stało się prawdziwą tragedią. Zwierze szarpnęło się do góry, zrzucając go gwałtownym ruchem ze swoich pleców. Krukon padł bezwładnie na ziemię, nieszczęśliwie przygniatając swoim ciężarem rękę i syknął przeciągle, nie kryjąc swojego niezadowolenia. Mimo wszystko, przewracając się na plecy, spoglądając w oczyska wściekłego teraz hipogryfa, obiecał sobie jedną rzecz – następnym razem, kiedy ich drogi się spotkają, nic nie stanie mu na drodze, żeby zaliczyć lot na hipogryfie. Ból promieniujący od ręki tylko utwierdził go w przekonaniu, że interakcje z groźnymi zwierzętami były tą dawką adrenaliny, której jemu – największemu gburowi w szkole – w życiu brakowało.

(5,6)&(3,1)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neva Ruby Drayton

Nieokreślony
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 25
  Liczba postów : 402
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyCzw Mar 06 2014, 21:03

Kompletnie niezrażona wcześniejszą porażką, postanowiła znowu się spróbować. W końcu w grę wchodził lot na hipogryfie! Posłusznie związała więc włosy, idąc za poleceniem nauczyciela. Wolała nie rozjuszać zwierzęcia, bo to zazwyczaj kończyło się więcej niż fatalnie. Tym razem postawiła na zupełny spokój i subtelność w ruchach. Naprawdę zależało jej na tym przelocie, w końcu to by była prawdziwa przygoda. Jedna z tych, których się nie zapomina.
Postąpiła kilka kroków ku stworzeniu, po czym ukłoniła się głęboko ze szczerym podziwem. I, wow, on jej odpowiedział! Uśmiech rozjaśnił twarz brunetki, kiedy zbliżyła się i położyła dłoń na karku hipogryfa. Ostrożnie zaczęła go gładzić, z ciekawością badając nowo poznane ciało, jego fakturę, wspaniałe pióra. Po niedługim czasie Stagnat zniżył się do ziemi, zapraszając ją na swój grzbiet. Przecież nie mogła odmówić! Samodzielnie wdrapała się więc na hipogryfa, odczuwając miłą satysfakcję. Aczkolwiek pech chciał, że chwyciła się partii dość delikatnych piór. Jak nietrudno się domyślić, wyrwała kilkanaście z nich i teraz dość ponuro przyozdabiały jej dłoń. Wiedziała, co za chwilę się zdarzy i niestety nie potrafiła temu zapobiec. Upadek był dość brutalny. Jej kręgosłup z pewnością wydałby z siebie przykry jęk, gdyby tylko umiał. Neva wstała, ignorując ból i z irytacją otrzepując szatę.
A miało być tak pięknie!

(3,1)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Amelia Wotery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery
Lot na hipogryfie QzgSDG8




Gracz




Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie EmptyNie Mar 16 2014, 11:18

Amelia stała, obserwując wszystkich swoich towarzyszy lekcji z lekkim uśmiechem. Wiedziała, że jeśli ona podejdzie do hipogryfa on prawie na sto procent jej się odkłoni. Gdy nadeszła jej kolej z szerokim uśmiechem na twarzy ruszyła w jego stronę, zatrzymując się prawie tuż przed nim. Ukłoniła się, patrząc mu wyzywająco w oczy. Wydawało jej się, że hipogryf schyla głowę, aby jej się odkłonić, gdy nagle zobaczyła w jego oczach rządzę walki i chęć zranienia dziewczyny. W ostatniej chwili, przy pomocy profesora, odsunęła się na tyle daleko, że zwierzęciu udało się tylko porwać jej szatę. Cóż, jak widać, pewność siebie nie zawsze popłaca. Panna Wotery spojrzała na nauczyciela jak na szaleńca, gdy ten powiedział, że może dosiąść hipogryfa. Zdenerwowana dziewczyna podeszła do zwierzęcia i wspięła się na jego grzbiet. Siedziała tak przez chwilę, czekając aż coś się stanie. Jednak nie działo się nic.
- Dalej, ruszaj - mruczała, klepiąc go w kark i błagając, żeby wreszcie poderwał się do lotu. Było to jedno z jej marzeń, które miało dzisiaj okazję się spełnić. Nic z tego jednak nie wyszło. Amelia postanowiła spróbować jeszcze jeden, ostatni raz i klepnęła hipogryfa w kark, nieco mocniej niż wcześniej. Zadziałało! Poczuła szarpnięcie i już, już, gdy zwierzę podrywało się do lotu, ona nie zdążyła złapać się jego szyi. Wylądowała na trawie, a hipogryf poderwał się do lotu bez Krukonki na grzbiecie.
Zrezygnowana dziewczyna nie czekała na dalsze poczynania swoich znajomych, wolnym krokiem ruszyła do zamku, żeby przeżywać swoją porażkę w samotności.

/zt
(kosteczki: 2 i 4)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Lot na hipogryfie QzgSDG8








Lot na hipogryfie Empty


PisanieTemat: Re: Lot na hipogryfie   Lot na hipogryfie Empty

Powrót do góry Go down
 

Lot na hipogryfie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Lot na hipogryfie QCuY7ok :: 
retrospekcje
-