Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Bar "Pod okiem Bazyliszka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30341
  Liczba postów : 50229
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Specjalny




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptyPią Sie 13 2010, 19:24

First topic message reminder :


Bar "Pod okiem Bazyliszka"
Mało kto wie o istnieniu tego baru. I nie chodzi tu tylko o mugolów,  ale także o czarodziejów. Szare, ponure ściany z pewnością nie przypominają baru, a i na wejściu nie ma żadnego oznaczenia, informującego, iż tu właśnie znajduje się bar. Wchodząc do środka, odnosi się wrażenie, jakby rzeczywiście było się pod okiem bazyliszka. Całe pomieszczenie przypomina ciemną jaskinię, a przy barze i stolikach razi w oczy jaskrawe światło. Można tu spotkać mnóstwo podejrzanych typków. Jednak lepiej nie wdawać się z nimi w rozmowy. Tuż przy wejściu, znajduje się ogromny posąg bazyliszka ziejący ogniem w najmniej spodziewanym momencie. Tutejsze menu trunków jest bardzo oryginalne. Wielu ludzi, zamawiając Krwistą Whisky, nie zdają sobie sprawy, że nazwa jest dosłowna.

Piwo kremowe
Jagodowy jabol  
Smocza Krew
Boddingtons Pub Ale
Stokrotkowy Haust
Rum porzeczkowy
Malinowy Znikacz
Sherry
Krwiste Sherry
Ognista Whisky
Krwista Whisky
Papa Vodka
Zezowaty Iwan

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 43
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptyPią Mar 22 2019, 14:01

Czyli mogło być tak, jak podejrzewała. Nie odezwałby się po tak długim czasie milczenia, gdyby naprawdę czegoś od niej nie potrzebował. Nie była naiwna, zdecydowanie nie chodziło o napawanie się widokami, jakimi mogła go obdarzyć. A szkoda, byłoby to o wiele przyjemniejsze zajęcie, niżeli to, które miał Nathaniel na myśli.
Jej wargi drgnęły, jakby mężczyzna powiedział coś zabawnego. Owszem, jedynie ten eliksir byłby w stanie cokolwiek z niej wydusić, coś prawdziwego, coś, co nie było przysłonięte jej uroczym uśmiechem, czy sprawną manipulacją. Wzruszyła lekko ramionami, w końcu nie mówili o czymś zaskakującym. Wiedziała, że osobnik znajdujący się przed nią wiedział, jaki miała charakterek, w końcu nigdy nikogo nie udawała, a paskudztwa, które siedziały w jej głowie, często wychodzą na światło dzienne. Dogadywali się, bo wcale nie był od niej lepszy.
Wbrew wszystkiemu, naprawdę była ciekawa, co się działo w jego życiu. Może i była interesownym człowiekiem, jednak nie zapadłby w jej pamięci, gdyby nie uznała go za wartego pozostania tam. Nie musiał zdradzać szczegółów, nie musiał zagłębiać się w sprawach, które zwyczajnie nie leżały w jej interesie. Jednak nie pierdoli głupot, nie kręci, ani nie omija nieprzyjemnych tematów. Lubiła klarowne sytuacje, lubiła, kiedy ktoś mówił jej wprost to, co miał na myśli.
Żałosne. Kreowanie wizerunku nieskazitelnej osoby, takiej, która nie ma własnych problemów. A może to raczej smutne? Niemożność pokazania prawdziwych uczuć, zbyt obszerne analizowanie własnego wizerunku w oczach innych ludzi. Częściowo kompletnie obcych, takich, których opinia nigdy nie powinna się liczyć. Cóż, może dlatego nie posiadała przy swoim boku kogoś, kto wytrzymałby tam dłużej niż miesiąc? Była zbyt szczera? Ha! Jej wiara w siebie nigdy nie zostanie zachwiana.
Uśmiechnęła się. No tak, żaden pieniądz nie śmierdział, prawda? Upiła nieskromny łyk ze swojej szklanki i przez moment jedynie mu się przyglądała, jakby ważąc jego słowa, zastanawiając się nad ich prawdziwością. Dopiero po chwili zorientowała się, że nie powinna tego robić. Jeżeli chciał ją okłamywać, nie powinna mieć do niego pretensji. Jednak coś tu śmierdziało, o czym świadczyła zmarszczka między jej brwiami oraz spojrzenie, które mu rzuciła.-A robisz chociaż to, co lubisz?-Spytała spokojnie, za późno, aby przegryźć wargę i zamknąć się na wieki.
I nadszedł czas, w którym dowiedzą się, po co tak naprawdę się tutaj zeszli. Cudownie! Nie mogła powstrzymać szerokiego uśmiechu, jakby fakt, że pamiętał ten kompletnie niepotrzebny szczegół, był dosyć zabawny.-Za nieposłuszeństwo w nauce karano pasem po palcach, więc tak, znam ten język bardzo dobrze.-Powiedziała, a choć nie brzmiało to przyjemnie, wciąż się uśmiechała. Cóż, nie powiedziała, jak skończył jej nauczyciel, co było rekompensatą za wszystkie krzywdy tego świata. Pokiwała lekko głową.-Czyli chcesz, żebym Cię nauczyła.-Czyste stwierdzenie, przy którym dokończyła swój trunek. Spojrzała w oczy Nathanielowi i nie przestała się uśmiechać, jakby coś jeszcze się za tym gestem kryło.-Nie wiem tylko, czy jesteś na to gotowy. Miałam wojskowe wychowanie, nie będę więc wyrozumiałą nauczycielką.-Powiedziała, odkładając naczynie na stół. Ciepło, które rozeszło się po jej ciele, sprawiło, że miała ochotę się rozciągnąć. -I przede wszystkim, co oferujesz w zamian. W końcu kwestię bezinteresowności mamy za sobą i wiemy, że wymagam czegoś w zamian.-Pochyliła się lekko nad stołem, ciekawa jego propozycji. Musiał to wcześniej przemyśleć, ten pomysł chyba nie wpadł do jego głowy w jednym momencie.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów
Galeony : 453
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 531
http://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
http://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
http://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
http://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptySro Kwi 03 2019, 00:02

Czy lubił to co robił?
Łatwo było kłamać dopóki nie zadała tak trafnego, silnie uderzającego w jego wahania pytania; łatwo było omijać prawdę tak długo, jak jakaś jej cząstka mimo wszystko tkwiła w wypowiadanych przezeń słowach. Był dobrym kłamcą, ale wobec niej nie miał ochoty posługiwać się czystym fałszem, nie zasługiwała na takie traktowanie.
Szybko dotarło do niego, że jego odpowiedź zainteresuje tak samo ją, jak i jego samego – że właściwie potrzebuje sobie jej udzielić, aby w końcu zrozumieć co takiego siedzi w jego głowie. Potrafił nie zastanawiać się nad tym czy lubi swoje zajęcie, umiał zupełnie zignorować swoje niepokoje, bo miał cel, do którego dążył bez względu na wszystko. Czerpanie przyjemności z wykonywania swojej pracy uważał za nieistotny jej element, myślał, że w ogóle nie jest mu to potrzebne, frustracja rosła jednak z każdym dniem, do tego stopnia, że mimo swojego uporu, musiał przyznać, że w jego życiu brakuje istotnego elementu. Pasji, którą miał w sobie kiedyś. Był jak niedokończony papieros nagle zgnieciony w zapalniczce. Przesunął językiem po wargach, z trudem odnajdując w sobie odpowiednie słowa.
— Mogło być gorzej. Nie lubię wypełniania druczków, nadgodzin i siedzenia za biurkiem, ale załatwiam sporo spraw z Francuzami. — w ich zaś towarzystwie czuł się komfortowo. Tęskno mu było za Francją, za urokliwą Prowansją, dom dziadków był jedynym miejscem, do którego odnosił się z takim sentymentem i ciepłem. Bał się tam jednak wrócić, obawiał się, że wówczas dostrzeże jak bezbarwne stało się jego życie.
— Chętnie ukarałbym każdego kto podniósł na Ciebie rękę, bynajmniej nie pasem. — uśmiechnął się kącikiem ust, choć jej słowa nie miały w sobie nic wesołego. — Mięknę przy Tobie i staję się okropnie sentymentalny. Obawiam się, że to niedobrze.
I on wychylił cały alkohol, a potem machnął ręką, aby przyniesiono im drugą kolejkę tego samego trunku. Czymże była bowiem jedna szklaneczka, zaledwie kroplą w całym tym wielkim morzu jego potrzeb.
— Przejrzałaś mnie. Owszem, chcę żebyś mnie nauczyła i bynajmniej nie boję się Twoich surowych technik. Wręcz przeciwnie, zaintrygowałaś mnie teraz, pozwól tylko, że to ja będę mimo wszystko trzymał pas. — z uwagą lustrował piegowatą twarz, próbując zrozumieć naturę zdobiącego jej uśmiechu – na próżno, gdyż ten pozostał dla niego nieodgadniony. Nie martwił go nieprzyjemny ton, nie należał do ludzi bojaźliwych, a jego instynkt samozachowawczy wyłączał się zupełnie w towarzystwie pięknych kobiet. Lucia bez wątpienia była jedną z nich.
— Mogę zapłacić Ci w jaki tylko sposób zechcesz, stawka nie jest istotna. Zależy mi nie tylko na nauce, ale i miłym towarzystwie. Lubię łączyć przyjemne z pożytecznym. — również się nachylił, opierając łokcie na stoliku. Przesunął spojrzeniem po oświetlonej ostrym światłem twarzy dziewczyny. — Galeony? Pakiet przysług? Mogę uwarzyć dla Ciebie jakieś eliksiry. A może wystarczy Ci moje towarzystwo? — dało się słyszeć wesołość towarzyszącą ostatnim słowom, a na jego wargach na nowo wykwitł uśmiech. Przybliżył się jeszcze odrobinę, nagle czując wyraźnie jej zapach. — Jestem pewien, że potrafię odpowiednio Ci zapłacić.

______________________

I am the man...
...we both couldn't stand
I can't wash off the dirt from my hands
What was it like to feel in love?
I can't scrub off the black from my lungs
I can't wipe off the taste from my tongue
What was it like to feel in love?

język francuski || język hiszpański

~ by endlesslove.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucia S. Ritcher

Nieokreślony
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 44
  Liczba postów : 43
http://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
http://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
http://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptyNie Kwi 28 2019, 20:25

Mógł zrobić wszystko, cokolwiek tylko chciał. Szczególnie w kwestii skłamania na temat, który jest dla niego niewygodny. To spotkanie nie miało być próbą tej znajomości, czy czasem spędzonym na wywlekaniu rzeczy, o których zwyczajnie nie chcieli rozmawiać. Lucia to rozumiała, Nate również to wiedział. Jednak fakt, że uważał, iż nie zasługiwała na czyste kłamstwo, w jakimś, nawet minimalnym stopniu, jej schlebiało.
Czy to raczej dlatego, że znali się od tej nie najlepszej strony, czy dlatego, że z pewnością by go przejrzała? Teraz, czy po jakimś czasie.
Pasja była wszystkim, co miała. To ona kierowała jej życiem, jakby była to jedyna rzecz, której naprawdę ufała. Nie własnemu osądowi czy czystemu sumieniu. Chciała i brała, również nie patrząc na ilość trupów, przez które musiała przejść, aby się tam dostać. Była impulsywna... Ktoś rzekłby, że chaotyczna. Jednak wszystko ze sobą współgrało, jakby znajdowało się na swoim miejscu. Dlatego nie zniosłaby pracy, z której nie czerpałaby czystej satysfakcji... Gdyby liczyły się tylko pieniądze i prestiż, który mogłaby dzięki temu zdobyć. Pieniądze nie były wyznacznikiem jej zadowolenia. Nie stawiały jej wyżej od innych. Nie potrzebowała ich, aby czuć się "kimś". Pomimo tych wszystkich skaz, była zajebistą wersją siebie.
-Gdyby ktoś kazał mi siedzieć za biurkiem, pewnie nie ujrzałby światła dziennego.-Uśmiechnęła się lekko, wzruszając delikatnie ramionami. I choć nigdy nie zastanawiała się nad swoją karierą po zakończeniu nauki, chyba już wiedziała, czym będzie się zajmowała. I sformułowanie "będzie żyła" to naprawdę kwintesencja tych planów.
Jego słowa przez moment brzęczały w jej głowie, mając zapewne kompletnie inne znaczenia dla niego, niż dla niej. Kąciki jej warg drgnęły, a w oczach pojawił się niepokojący błysk.-Nie mów dwa razy, Nate. -Była zdolna do zemsty, chociaż nie nosiła po tych wydarzeniach żadnych blizn. Uśmiechnęła się jedynie na jego następne słowa, jakby coś w sentymentalnym słowach, jakie wypowiedział, było coś urzekającego. W jej życiu nie było rycerzy.
Kiedy kolejna rundka alkoholu zawitała na ich stole, objęła naczynie długimi palcami, opierając się wygodnie na krześle. Zamoczyła usta, czyżby sprawdzało jakość przyniesionego alkoholu?
Nie chodziło o zastraszenie, a raczej o obietnicę zawartą w tych kilku słowach. Tak naprawdę to nie miała nic przeciwko nauce, szczególnie że nie był pierwszym lepszym uczniakiem. To mogła być przyjemna zabawa, a że ostatnio jej życie w takowej umierało... Zaczesała niesforny kosmyk włosów za ucho. Przeszli do konkretów, cudnie. Uśmiechnęła się szeroko, co oczywiście próbowała powstrzymać, zagryzając wargę. Jednak ta reakcja była silniejsza od niej, a jego uważne spojrzenie lustrujące jej twarz jedynie wzmacniało to uczucie. Czuła ciepło na policzkach, co zapewne nie jest winą wypitych procentów.
-Jestem pewna, że należycie mi zapłacisz za mój cenny czas oraz wiedzę.-Uniosła kieliszek i upiła łyk sherry.-Towarzystwo to jedynie bonus. Zapłaty będę domagać się w swoim czasie, zapewne, wtedy kiedy będę czegoś potrzebowała. Przysługi, eliksiru... Czy tego spojrzenia, które gdyby chciało, mogłoby zabić... Lub dokonać innych, wielkich rzeczy.-Uśmiechnęła się lekko, pozwalając aby przeanalizował jej słowa na swój własny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów
Galeony : 453
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 531
http://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
http://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
http://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
http://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptyNie Maj 05 2019, 15:33

Jemu nikt nie kazał siedzieć za biurkiem i to właśnie było w tym najgorsze. Sam wybrał sobie ten los i choć nie był on taki znowu najgorszy, przygnębiał go fakt, że dobrowolnie skazał się na nudę aż do usranej śmierci. Wolałby gdyby był to przymus, mógłby wtedy buntować się i denerwować, krzyczeć i rzucać, swoim zwyczajem obmyślać na chłodno plany zemsty i uprzykrzenia tej osobie życia. A wobec siebie? Mógł truć swój organizm mieszanką nikotyny i etanolu, wtłaczanych w siebie każdego dnia.
— Gdyby udało im się Ciebie za nim usadzić, pod koniec dnia byłoby obgryzione jakby siedziało tam wściekłe zwierzę. — zażartował z niej sobie, unosząc wysoko kąciki ust. Oczy błyszczały mu figlarnie, ożywione jej obecnością – ta, jak spodziewał się jeszcze przed spotkaniem, znacząco poprawiła jego samopoczucie. Powinien częściej spotykać się z ludźmi, stanie na uboczu i samotne wieczory w barze działały dobijająco. A kiedyś był przecież duszą towarzystwa.
Objął szklaneczkę długimi palcami i wypił potężnego łyka, kiwając głową. Widział błysk w jej oku i choć dla wielu mógłby być on niepokojący, w nim wzbudzał co najwyżej ekscytację, zwiastował bowiem same interesujące rzeczy.
Lubił jej uśmiech, ten konkretny, niekontrolowany, najwyraźniej szczery; uroczy i dziewczęcy.
— Po prostu powiedz, a ja będę gotowy i do Twojej dyspozycji. — w tym momencie owe spojrzenie mogło dokonać głównie jednej rzeczy – nie wiadomo czy aż takiej wielkiej, choć z całą pewnością interesującej; mogło bez problemu ją rozebrać, co też poniekąd robiło. Przechylił szklaneczkę, by dopić jej zawartość, wyciągnął z kieszeni pieniądze za alkohol i położył je na stoliku. Potem wstał i musnął wargami rozgrzany – alkoholem? a może czymś zgoła innym? – policzek. — Odezwę się, Luci, teraz uciekam. Pięknie pachniesz. — mruknął wprost do jej ucha, owiewając go ciepłym, alkoholowym oddechem. To mówiąc, wyszedł, zarzucając na ramiona płaszcz.

| z/t

______________________

I am the man...
...we both couldn't stand
I can't wash off the dirt from my hands
What was it like to feel in love?
I can't scrub off the black from my lungs
I can't wipe off the taste from my tongue
What was it like to feel in love?

język francuski || język hiszpański

~ by endlesslove.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 848
  Liczba postów : 245
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptySro Sie 28 2019, 18:17

Przyszedł pierwszy, jak nigdy. Wieczór jeszcze nie zdążył zapaść, a Cassius był już przygotowany na to spotkanie. W zdecydowanie mugolskim przyodziewku - czarnych spodenkach przed kolano i zielono - białej koszuli w palmy - nieco wyróżniał się z tłumu odzianych w czarodziejskie szaty ludzi tłoczących się przy barze. Prawdę mówiąc, najpewniej o to chodziło. Jednakże taki stan rzeczy miał też jeden ogromny plus, albowiem taki strój nie narażał go przecież na nieprzyjemności związane z niedostosowaniem ubioru do warunków panujących na zewnątrz. Upały były doprawdy nieznośne i Swansea doprawdy nie mógł się nadziwić wszystkim tym, którzy upierali się na wciskanie się w te grube, czarne szmaty. Ślizgon wcisnął się w jakiś kąt i począł bezmyślnie miąć w dłoniach, ubabranych po wnętrzu odrobiną niebieskiej farby, karty do gry w Krwawego Barona. Przez chwilę przyglądał się im, jakby jeszcze zastanawiał się czy dobór gry na pewno będzie właściwy, ale wkrótce przestał, woląc skupić się na obserwacji wchodzących i wychodzących z przybytku. Miał dzisiaj sporego pecha. W Bazyliszku nie było aż takiej rotacji ludzi jak chociażby w Trzech Miotłach, wobec czego zupełnie nie miał na kim zawiesić wzroku. Kiedy już jakaś dama zaszczycała te skromne progi, okazywało się, że jej uda trzęsą się jak galareta. Zaobserwował to natychmiast, gdy wspomniana podchodziła do lady i musiała go wyminąć. Inna z kolei była zapięta nieomal pod szyję, jakby była jakimś cholernym wampirem i bała się światła dziennego. Wobec tego, Swansea wsparł się leniwie o stolik lewym łokciem, a następnie złożył na dłoni brodę. Potem ze znudzeniem wpatrzył się w ziejący ogniem posąg, jakby miał nadzieję, że ten za moment zerwie się z miejsca i zatańczy fokstrota. Miał nadzieję, że nie będzie musiał długo czekać na Ezrę. W innym wypadku to spotkanie może w ogóle nie dojść do skutku.

______________________


Jestem zepsuty, zgubiony,
jestem gorzej niż najgorszy
Hotel, pasodoble, skarbie,
znowu tańczę tu samotny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1131
  Liczba postów : 2099
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptySob Sie 31 2019, 19:03

Stosunek Ezry do szat zdecydowanie nie był tak ostry, jak ten Cassiusa - wbrew pozorom nie każda miała fakturę hogwarckich zasłon, a zaczarowane odpowiednio materiały w niczym nie ustępowały letnim mugolskim strojom. A być może nawet je przewyższały, wszak czarodzieje potrafili niezwykle udogodnić sobie życie! Nie miał zamiaru przesadnie się dla Cassiusa stroić - jego ciało okrywała zatem lekka tkana szata wpadająca barwą raczej w niespokojny granat niźli czerń, spod której wystawała klasyczna biała koszula, będąca już trochę firmowym znakiem Krukona. Trzeba było jednak przyznać, że to strój Swansea okazał się być praktyczniejszy, choćby ze względu na jego niepowtarzalność; spomiędzy tłumu nudnych przyodziewków Ezra bardzo łatwo wyłonił interesującą go sylwetkę.
- Cassie - mruknął miękko na powitanie, łagodnie muskając opuszką linię żuchwy chłopaka i niedbale zahaczając przy tym o jego dolną wargę nim wyminął go i zajął miejsce naprzeciwko. Na krótki moment się skrzywił, porażony zbyt intensywnym światłem nad stolikiem, do którego zmęczone i odrobinę przekrwione oczy nie chciały łatwo przywyknąć.
- Czemu zawdzięczam tę przyjemność, jaką jest twoje zaproszenie? - Przyjemności zupełnie to nie przypominało; błogi, nawet zadowolony uśmiech tańczył na wąskich wargach Clarke'a, jednakże można było podejrzewać, że pozostałby tam zastygły niezależnie od okoliczności. Towarzystwo Cassiusa miało w tym nikły udział. Cóż, a przynajmniej było mniej istotnym czynnikiem. Nie znaczyło to oczywiście, że nie cenił już obecności specyficznego Swansea - był artystą, był oryginalny, a co najważniejsze, nie stanowił obciążenia jak wielu innych ludzi. Ezra wiedział, że go lubił - z jadem i bez niego - nawet jeśli zamglone spojrzenie oszczędnie gospodarowało ciepłymi uczuciami. - Mam nadzieję, że gramy tylko o poważne stawki - dodał, wyciągając rękę, by z dłoni Cassiusa wyjąć karty do Krwawego Barona, przetasowanie ich biorąc za swoją naturalną powinność jako doświadczonego gracza.

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 848
  Liczba postów : 245
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptyNie Wrz 01 2019, 12:17

Jego spojrzenie odrobinę pojaśniało, kiedy wypływająca do baru nowa fala ludzi wyrzuciła z siebie znajomą sylwetkę. Otuloną w te okropne, ciemne łachy. Chwilowy zachwyt jego osobą natychmiast przygasł, co subtelnie znalazło odbicie w niezadowolonym grymasie, jaki wpełzł na Cassiusowe wargi. Czy Ezra to zauważył? Nie miał wątpliwości, a jednak postanowił w żaden sposób nie skomentować swojego fatalnego wyboru.
- Ezra - mruknął więc tylko jego imię, jakby przywoływał w myślach jakąś paskudną obelgę. - Coś ty na siebie włożył? - Zapytał tylko, jakby z lekką zgrozą, natychmiast łapiąc go za bok i odciągając od jego szczupłej (za szczupłej) sylwetki fragment granatowego materiału. Puścił go, patrząc z niechęcią jak zwiewnie wraca on do jego ciała. Zamiast zabierać go do Paryża, powinien raczej zaciągnąć go do jakiegoś sklepu odzieżowego. Ironicznie, zważywszy na ich czystość krwi. Oderwał wzrok od jego przyodziewku wyłącznie dlatego, że zadano mu pytanie. Niebieskie, podbite lekką zielenią (najpewniej przez wybór intensywnie trawiastej koszuli) oczy odnalazły drogę do twarzy Clarke’a. Nie zareagował w żadnym stopniu na muśnięcie dłonią, które mu zaoferował, co tylko podkreślało nieszczególnie pozytywny humor, który dzisiaj mu towarzyszył. Nie wziął się on jednak znikąd, co mogło być już pewną nowością. Kiedy kilka tygodni temu wspólnie wyjeżdżali, Swansea miał wrażenie, że Krukon wyglądał jakoś tak… inaczej. Może trochę lepiej, niż dziś? Trudno było mu stwierdzić co sprawiało takie wrażenie, więc porzucił temat, oddając mu karty bez większej walki.
- Nudzi mi się, Clarke. Mam ochotę ogołocić twoją sakiewkę i spożytkować jej zawartość na coś zabawniejszego od nudnych koszul i płaszczy. - Stwierdził, najpewniej piekielnie szczerze, chociaż lekko uszczypliwy uśmiech czający się w kąciku jego warg mógł sprawiać wrażenie, że o dziwo nie jest tak do końca poważny. Wpatrzył się w zgrabne ruchy jego palców, które z niesłychaną wprawą obracały kartami.
- Oczywiście - potwierdził, gdy przyszło do określania stawki i natychmiast uśmiechnął się zaczepnie. - Tylko powiedz mi, Ezra. Ile jest dla Ciebie warta wieczna sława i chwała? - Zapytał, sprytnie kalkulując sobie w myślach zarówno zyski, jak i ewentualne straty. Wyprostował się na fotelu, czekając na swoje karty zanim odegnie się w tył i ułoży wygodniej.

______________________


Jestem zepsuty, zgubiony,
jestem gorzej niż najgorszy
Hotel, pasodoble, skarbie,
znowu tańczę tu samotny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1131
  Liczba postów : 2099
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptySro Wrz 11 2019, 09:50

Paradoksalny wydawał się fakt, że wychowany w mugolskim środowisku Ezra z takim upodobaniem zaadaptował magiczne trendy do swojej szafy, podczas gdy Cassius wolał paradować po ulicach Pokątnej w pstrokatych koszulach, niepasujących do jego statusu krwi.  W innej sytuacji być może uznałby to za dobry motyw na przytyk, teraz jednak tylko wzruszył ramionami, nie potrafiąc jakoś się zaangażować.
Ileż można było przejmować się kilkoma skrawkami materiału?
- Szatę, jak mniemam. Standardowy strój czarodzieja - stwierdził niezrażony, pozwalając chłopakowi na odciągnięcie materiału, choć jakiś pierwotny odruch podszeptywał mu, by Cassiusową rękę lekko trzepnąć, coby bezczelne naruszanie przestrzeni Krukona nie weszło mu w nawyk. A przynajmniej się w nim nie utrwalało. Równie dobrze jednak Swansea mógłby zabawić się kreacją sklepowego manekina - odzew na gest niewiele się różnił. - Jeżeli ci się nie podoba, możesz spróbować ją ze mnie zdjąć - zauważył ugodowo, raczej stwierdzając niż zachęcając do takiego obrotu spraw. Od wyprawy do Paryża sporo się zmieniło nie tylko w wyglądzie Ezry, ale i w jego postrzeganiu rzeczywistości; być może Cassius nigdy nie zaproponowałby Krukonowi jadu bazyliszka, wiedząc że tym samym obedrze samego siebie z przewagi, jaką dawał mu wrodzony wdzięk.
- Brzmi na sensowny argument - zgodził się z tą bezbarwną błogością, wystawiając talię do przełożenia - oczami wyobraźni widział już te dziecinne marudzenie Cassiusa w razie niesprzyjających kart. - Wieczna? Cassie, chyba nikt ci nie powiedział, jak niestałą kochanką jest sława - Zdobyć ją nie było łatwo, a zachować? Obrana aktorska kariera nauczyła go już, jak niemożliwym stawało się to zadaniem. Wystarczyła jedna chwila, by świat stracił rozdmuchane wcześniej zainteresowanie. Świadomość nie stanowiła jednak przeszkody wobec pragnień; wzruszył łagodnie ramionami, wreszcie rozdając karty.  - Jestem gotowy postawić każdy galeon w mojej sakwie i te, których jeszcze nie mam. I tak nie przegram - stwierdził z prostą pewnością, nie skażając głowy przyszłościowym myśleniem. A powinien, skoro Heaven dopiero co straciła pracę i była pozostawiona przez swoich rodziców na lodzie z powodu ciąży. To zdecydowanie nie był dobry moment na zabawy hazardowe.
- Sto galeonów. Na początek. - Krótkim spojrzeniem ogarnął własne karty zanim odłożył je na stół w oczekiwaniu, aż Ślizgon zdecyduje się na taktykę.

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 848
  Liczba postów : 245
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptySro Wrz 11 2019, 19:52

Odpowiedź ta, chociaż logiki odmówić jej nie można było, wcale go nie usatysfakcjonowała.
- Chyba dwadzieścia lat temu - skwitował, powstrzymując się ostatkiem sił przed kolejnym krzywieniem się i wyrażaniem swojego zdania w sposób jeszcze bardziej narzucający się. Chociaż Cassius z reguły nie miał przed tym oporów, czasami był skłonny, aby nieco ponaginać własne zasady. Zdawał sobie sprawę, że była to najpewniej jedna z kluczowych cech, którą zrażał do siebie całkiem sporą grupę ludzi. Lubił Ezrę, do czego najpewniej przyczyniła się trochę ich wspólna wizyta w łazience, więc powstrzymał odrobinę tę swoją bardziej upierdliwą naturę, dając spokój tematowi ubrań… albo nie.
- Zaszalej trochę, jest lato. Czarną możesz nosić jesienią. - Jego głos stał się nieco łagodniejszy, jakby naprawdę sądził, że w ten sposób uda mu się przekonać go do, chociażby, zmiany koloru ubrania zaklęciem. Słysząc jego odpowiedź, prychnął cicho, unosząc zaczepnie brew.
- Lepiej poważnie się zastanów czy aby na pewno chcesz mi podsuwać takie pomysły. - Skwitował, uśmiechnąwszy się przy tym w ten cassiusowy, cholernie zaczepny sposób. Porzucił jednak jego rękaw, jakby zostawiał sobie ten plan na deser. Zerknął na talię kart, a następnie przełożył ją powoli, starając się zrozumieć co takiego mu się nie zgadzało.
- Będzie wieczna. Przykleję cię trwałym przylepcem do ścian galerii. - Wyjaśnił, brnąc już powoli ku słowom mającym rozjaśnić mu to co miał na myśli. - Twój obraz, Clarke. Z pewnością będzie wart więcej, niż sto galeonów. - Zaproponował, chociaż ton jego głosu wcale nie wskazywał na to, jakby cokolwiek było tutaj do omówienia. Było to raczej stanowcze obwieszczenie, dość podobne do pewnego siebie stwierdzenia, z jakim Ezra uznał, że nie przegra tej gry. Swansea mógłby nawet w tym momencie przyznać mu rację. Nie grał nałogowo, a wręcz przeciwnie. Zdarzyło mu się grać raptem kilka razy. Jednakże jego wrodzona niechęć do przyznawania się do słabości sprawiała, że nie potrafiłby tak po prostu mu przytaknąć.
- Chyba śnisz. Ogołocę cię do zera i będziesz skazany na uczęszczanie na szkolne uczty. - Stwierdził pewnie, a potem zerknął we własne karty. - Do końca edukacji. - Podsumował, chociaż ciężko było po nim poznać czy jest pewien siebie z uwagi na wylosowany układ czy po prostu był sobą.

______________________


Jestem zepsuty, zgubiony,
jestem gorzej niż najgorszy
Hotel, pasodoble, skarbie,
znowu tańczę tu samotny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Heaven O. O. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,70
Galeony : 352
  Liczba postów : 623
http://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
http://www.czarodzieje.org/t16084-hood
http://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
http://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptyCzw Wrz 12 2019, 23:40

Była zdesperowana. Prawdę mówiąc, nie wiedziała już czego się chwytać. Potrzebowała pracy, pilnie i bezwzględnie. Nawet dorabianie u Willa to było stanowczo za mało. Nie zdawała sobie sprawy, jak szybko rozchodzi się zła sława. Niesamowite, jak ludzie bywali mściwi. Kilka wylanych drinków i jedno (całkowicie zasłużone!) uderzenie w twarz i od razu wszyscy właściciele barów odsyłali ją z kwitkiem. Była wytrwała i uparta, odwiedziła znaczną większość miejsc w Hogsmeade i Londynie. Bar Pod okiem bazyliszka nie miał być wyjątkiem. Prawdę mówiąc zaszła do niego niemal bez nadziei. No i miała rację. Ledwo zdążyła się przedstawić i zrobić krótką autoreklamę (trudno, żeby była specjalnie długa w jej przypadku) i już widziała w spojrzeniu właściciela, że nie ma tu czego szukać. Burknęła coś tylko w odpowiedzi na to i oklapła na chwilę na barowym stołku. Poprosiła o piwo bezalkoholowe, bo przynajmniej jako klientkę jeszcze ją tu akceptowano. Ten dzień i tak już musiał się skończyć, a ona potrzebowała odsapnąć przed powrotem do mieszkania. Rozejrzała się po pomieszczeniu i kątem oka dostrzegła stolik, przy którym siedział Ezra. Nie był raczej stałym bywalcem barów.  Zresztą, niby czego miałby tu szukać? A jednak. Dopiero po chwili w drugim mężczyźnie rozpoznała Cassiusa i aż się w niej zagotowało. Widocznie niszczenie innym życia nie było rozrywką, która łatwo się nudziła. Ciągle mu było mało? Podeszła do ich stolika akurat, kiedy trzymając karty w ręku wyznaczali stawkę. Cóż, ślizgon się nie szczypał. Narkotyki, hazard, strach się było zastanawiać co będzie następne. Posłała Ezrze czujne, trochę nieufne spojrzenie. Nie miała nawet cienia nadziei, że krukon wie co robi, ale liczyła, że chociaż w kwestiach finansowych zostało w nim minimum rozsądku.
- Widzę co kolejna wasza rozrywka to lepsza. Po tej grze dołączam - rzuciła bez większego zastanowienia i przysunęła sobie krzesło z sąsiedniego stolika. Rozsiadła się na nim wygodnie, co było coraz trudniejsze z brzuchem, który zdawał się być większy z każdym dniem. Spojrzała na Cassiusa, upijając łyk piwopodobnego napoju. Dziwiła się samej sobie, że nie zaatakowała go na dzień dobry. Z drugiej strony wtedy jej towarzystwo nie byłoby mile widziane, ani nawet znośne, a skoro już Ezra musiał spędzać czas z chłopakiem, Heaven wolała mieć ich na oku. Posłała mu więc tylko niechętne spojrzenie, ale powstrzymała się przed komentarzem. Przynajmniej na razie. Każdy, kto choć trochę znał dziewczynę, domyśliłby się, że to nie potrwa wiecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1131
  Liczba postów : 2099
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptyYesterday at 22:28

- Jest granatowa, to kolor - poprawił Cassiusa, który - jak na malarza - musiał mieć bardzo słabo rozwiniętą czułość na kolory, skoro tak nierozważnie szastał błędnymi stwierdzeniami. Clarke potrafił być równie uparty, co on i któryś z nich zawsze musiał trochę ustąpić drugiemu. Tyle że teraz kwestia, o którą niemal się spierali, była bardzo błaha i Ezra nie rozumiał,  o co Swansea robi tyle szumu, ponieważ wcale nie był to pierwszy raz, kiedy nosił szatę, szczególnie w ostatnim czasie. Pod zwiewnym materiałem łatwiej było zamaskować nienaturalną chudość sylwetki, a kieszeń nie zdradzała postronnym swej zawartości przez odznaczający się kształt. Łagodny ton Ślizgona być może nawet miałby szansę zadziałać; Cassius miał dobry humor, a Ezra lubił go w dobrym humorze. Sęk w tym, że nie spieszyło mu się do czarowania. Ostatnio nie tylko miał problem z trafieniem w odpowiednie klawisze na pianinie i ze względu na trudności w nadążaniu za choreografią musiał zrezygnować z tanecznych partii, ale nawet przy najprostszych zaklęciach nie potrafił odnaleźć w sobie wystarczająco dużo skupienia. Spychał to jednak na drugi lub nawet trzeci plan - niewątpliwie była to przejściowa niemoc, którą przechodziło wielu artystów!
- Tak bardzo do mnie tęsknisz, że chciałbyś mnie oglądać codziennie? - zapytał z małym uśmiechem. Oferta była uczciwa, w końcu galeria Swansea należała do elitarnych obiektów propagujących sztukę; własny obraz na jednej ze ścian poważnie łechtał ego. W dodatku stworzony rękami Cassiusa? Merlinie, czekało ich cholernie dobre spotkanie.
- Z moimi kulinarnymi zdolnościami i tak jestem na to skazany. Leo był niewolnikiem od patelni - sprostował, wspomnienie o byłym chłopaku traktując dosyć... Obojętnie, w tonie, w którym wspomina się o konieczności zrobienia zakupów lub czyta nagłówki porannych gazet. Ezra w tym momencie zapomniał nawet o istnieniu Pana, skrzata domowego, dbającego, by Krukon jednak głodem nie przymierał. A także o swojej współlokatorce - Clarke rzucił krótkie spojrzenie Heaven, jakby nie do końca rozumiał, skąd dziewczyna się tu wzięła i z jakiej racji wtrąca się w ich rozmowę. I w ich rozrywkę!
- Skoro musisz... - rzucił jednak, nie zwracając uwagi na napój, który sączyła przyjaciółka - choć przynajmniej powinien się zainteresować! - i po prostu dobierając kolejne dwie karty. Liczył, że zwycięskie dwie karty, nawet jeśli ich wartość była obiektywnie słaba.

6,5,2,3,5 - para piątek

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : niewielkie blizny łobuza weterana, dość często mam ślady farby na dłoniach
Galeony : 848
  Liczba postów : 245
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 EmptyYesterday at 22:34

Spieranie się o wszystko było kwintesencją jego podejścia do życia. Jeżeli Cassius miał jakieś zdanie na dany, konkretny temat, wyrażał je natychmiast. W większości przypadków nie zrażał się odmową i w zależności od jego aktualnego humoru albo prowadził batalię dla samego sprzeczania się, albo odpuszczał, zupełnie nie interesując się dalszym losem swojej uwagi. Czy miała ona przejść bez echa czy dotrzeć do celu, cholernie wszystko jedno. Tym razem było inaczej i zapewne, gdyby Ezra poznał go chociaż odrobinę lepiej lub był w lepszym stanie to zdałby sobie sprawę z tego, że w jego uporze nie ma absolutnie żadnej złośliwości. Sama uwaga była rozpoczęta zaczepką, ale samo spieranie się było już objawem troski. Ironicznej, zważywszy na to, że Ślizgon z reguły dbał wyłącznie o własne interesy. Niemniej, wyjątkowo nabrał wody w usta, odpuszczając sobie dalsze komentarze, chociaż kosztowało go to zdecydowanie więcej, niż na to wskazywała jego rozluźniona pozycja i ogólnie lekko znudzona mina.
- Hmm, może odrobinkę. - Zawiesił głos, udając że faktycznie nie do końca jest pewien czy zależało mu na Ezrze, a chociaż początek tej wypowiedzi miał żartobliwy ton, między słowami Cassius niespodziewanie spoważniał. - Tęskniłbym bardziej, jakbyś coś ze sobą zrobił. - Stwierdził, zerkając na niego nieco zbyt poważnie jak na niego. Nic jednak nie wyjaśniał, pozostawiając mu interpretację tego zdania. Widział, że jego oferta zrobiła pewne wrażenie, więc uśmiechnął się lekko, ale nie skomentował tego. Osiągnął swój cel, to wystarczyło.
- No cóż, a więc… koniec z mrożoną pizzą do wieczornej serii seriali? - Spróbował zgadnąć, nieomal wywracając oczami na wspomnienie o Leonardo. „Niewolnik od patelni” pasował mu idealnie na synonim słowa „chłopak”. Tak samo jak „miłość” stojąca tuż obok „porażka”, albo „związek” i „ograniczenie”. Nie nawiązywał więc do niego, pozwalając wspomnieniu o Vin-Eurico na rozpłynięcie się w łagodnym gwarze panującym wewnątrz baru. W pewnym momencie Swansea uniósł spojrzenie na kobiecą postać dosiadającą się do ich stolika. Zerknął najpierw na jej twarz, potem (a jakże) przelotnie na jej biust, a następnie na widoczny brzuszek.
- Jak chcesz - mruknął obojętnie, tracąc nią zainteresowanie nieomal od razu. Obecność lub nieobecność Heaven nie robiła mu absolutnie żadnej różnicy, zwłaszcza, jeżeli zamierzała dorzucić do puli swoją porcję złotych monet. Jeśli tymczasem mowa o puli… Cassius pociągnął śmiało kolejne dwie karty, z triumfalnym uśmiechem rozkładając je na stole.
- Ha! - Zakomunikował wygraną, wskazując tym samym, że miał dwie pary.

1, 5, 1, 5, 6 - dwie pary
pierwszy & drugi rzut

______________________


Jestem zepsuty, zgubiony,
jestem gorzej niż najgorszy
Hotel, pasodoble, skarbie,
znowu tańczę tu samotny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 QzgSDG8








Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty


PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 Empty

Powrót do góry Go down
 

Bar "Pod okiem Bazyliszka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 13 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-