Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Bar "Pod okiem Bazyliszka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29564
  Liczba postów : 43173
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią 13 Sie - 19:24

First topic message reminder :


Bar "Pod okiem Bazyliszka"
Mało kto wie o istnieniu tego baru. I nie chodzi tu tylko o mugolów,  ale także o czarodziejów. Szare, ponure ściany z pewnością nie przypominają baru, a i na wejściu nie ma żadnego oznaczenia, informującego, iż tu właśnie znajduje się bar. Wchodząc do środka, odnosi się wrażenie, jakby rzeczywiście było się pod okiem bazyliszka. Całe pomieszczenie przypomina ciemną jaskinię, a przy barze i stolikach razi w oczy jaskrawe światło. Można tu spotkać mnóstwo podejrzanych typków. Jednak lepiej nie wdawać się z nimi w rozmowy. Tuż przy wejściu, znajduje się ogromny posąg bazyliszka ziejący ogniem w najmniej spodziewanym momencie. Tutejsze menu trunków jest bardzo oryginalne. Wielu ludzi, zamawiając Krwistą Whisky, nie zdają sobie sprawy, że nazwa jest dosłowna.

Piwo kremowe
Jagodowy jabol  
Smocza Krew
Boddingtons Pub Ale
Stokrotkowy Haust
Rum porzeczkowy
Malinowy Znikacz
Sherry
Krwiste Sherry
Ognista Whisky
Krwista Whisky
Papa Vodka
Zezowaty Iwan

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw 25 Lut - 20:36

Większość osób które spotkała śmiało się z jej imienia. Była nawet okres, podczas jej nauki, kiedy to posługiwała się swoim drugim imieniem - Leonie. Wtedy nikt się do niej nie przyczepiał i spokojnie mogła się skupić na nauce. Jednak z czasem zrozumiała, że był to zły pomysł. W końcu była Ślizgonem. Powinni się jej bać, a nie wyśmiewać. Tak więc z rozpoczęciem studiów powróciła do imienia Oriane. Musiała przyznać, że było ładne, jednak przyznanie się do tego zajęło jej trochę czasu. Na jego komplement pod adresem jej imienia zamurowała ją trochę. No bo haloo! Po raz pierwszy ktoś powiedział, że ma ładne i niespotykane imię. Ucieszyło ją to.
- Może to przeznaczenie, że akurat dziś miałeś ochotę tutaj przyjść. Gdyby nie to z pewnością byśmy się nie spotkali. - na jej ustach wykwitł delikatny uśmiech. Oczywiście żartowała. Sama nie wierzyła w coś takiego jak przeznaczenie. Nawet jej wiara w miłość dawno umarła. Od pewnego czasu zaczęła głosić dewizę, że miłości nie ma. Czy naprawdę w to wierzyła? Raz tak, a raz nie. Zależało to od jej stanu upojenia alkoholowego.
- Z tym się zgodzę. Chyba, że na twojej drodze stanie nieznajoma dziewczyna - spojrzała w jego oczy. Nie mogła jednak zbyt długo w nie patrzeć. Bała się, że w nich utonie i nie znajdzie drogi powrotnej na powierzchnię - Lubisz takie miejsca jak to? - w zdziwieniu uniosła brwi do góry. Sama przepadała za takimi klimatami ale tylko i wyłącznie aby odciąć się od innych ludzi. Z resztą, miejsca takie jak to, miały swoją historię i pewnego rodzaju magię w powietrzu. A może mgiełka alkoholu unosząca się w powietrzu uderzyła jej do głowy? Kończąc swój trunek postanowiła zamówić następny. Wiedziała, że to zły pomysł jednak dziś chciała zapomnieć o jakichkolwiek konsekwencjach. Będzie się tym martwić następnego dnia. - Wybacz mi na chwilkę. - przeprosiła swojego towarzysza i udała się do baru po ognistą whisky. Zdecydowanie potrzebowała czegoś mocniejszego. Zanim zdążyła wrócić do stolika jej policzki nabrały koloru. Czuła. Upiła łyk alkoholu i odstawiając szklankę uśmiechnęła się uroczo.
- Studiujesz tutaj? Czy pracujesz? Od razu przepraszam Cię za moje pytania. Jestem z natury trochę ciekawą osobą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 23
Skąd : Londyn,Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw 25 Lut - 21:09

Ewidentnie powiedział coś czego nie dane było jej słyszeć zbyt często. Można to było zauważyć po jej reakcji. Oczy Rii zrobiły się jakby troszkę większe, a ona sama przez chwilkę nic nie mówiła. Fieber zaśmiał się w duchu* Oj Lou chyba masz dzisiaj dobry dzień* powiedział do siebie. Znów zaczął gadać do siebie. Nikt nie musiał na razie nic o nim wiedzieć. Przynajmniej nic ważnego.* Pamiętaj Fieber, nie paplaj za dużo bo odbije się to na Tobie tak jak ostatnim razem. Za dużo myślisz baranie, po prostu bądź miły, normalny...nie bezczelny.* Zakończył ten wewnętrzny monolog i podrapał się po głowie. Złapał głęboki oddech i wziął ostatni łyk ognistej. Trzeba będzie iść po następną szklankę, ale przed tym warto odpowiedzieć na zadawane przez dziewczynę pytania.
- Prawda, być może to przeznaczenie mnie tutaj ściągnęło...albo głupi sierściuch, sikający na co popadnie.- zaśmiał się, mówiąc te słowa. Przeznaczenie to było coś w co nie wierzył od dawna. Gdyby faktycznie istniało to byłby teraz...a zresztą nie ważne.
- Nieznajome dziewczyny są jak najbardziej przeze mnie pożądane. A szczególnie tak intrygujące jak Ty.- odpowiedział i uniósł delikatnie lewy kącik ust. Zauważył, że onieśmiela ją jego wzrok, jednak nie przejął się tym. Postanowił że, wykorzysta ten fakt, i od teraz będzie się w nią wpatrywał za każdym razem gdy będzie coś mówiła. Ot tak, dla zabawy. Wbijając w nią swoje szafirowe spojrzenie, kontynuował rozmowę
- Lubię. Nawet bardzo, jest w nich coś wyjątkowego. Tajemniczego, to dobre miejsce na upicie nieznajomej dziewczyny. - spojrzał na nią wymownie i wyciągnął kolejną kostkę lodu ze szklanki, włożył do ust i powoli obracał. Widział że to pytanie spowodowało, iż Ria znów nie patrzyła mu w oczy.
-Hej czy z mam coś na twarzy? Wiesz gdy ze mną rozmawiasz powinnaś patrzeć mi prosto w oczy. Wtedy przynajmniej wiem czy mówisz prawdę czy nie. - powiedział i znów zarzucił uśmiechem.
-Tak, jestem studentem. Mam nadzieję że ten rok będzie równie ciekawy jak poprzednie. Wybacz mi na chwilę, trochę zaschło mi w gardle.- odchrząknął, wstał i podszedł bo baru aby zamówić kolejną porcję Ognistej. Gdy szklanka z bursztynowym płynem znalazła się w jego dłoni, wrócił na miejsce, spojrzał na dziewczynę i odparł
- A jak to wygląda u Ciebie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw 25 Lut - 21:43

Z każdym kolejnym słowem onieśmielał ją coraz bardziej. Jednak nie miła najmniejszego zamiaru przerywać tej rozmowy. Nawet ona musiała przyznać, iż Louis był ciekawą osobą. A rzadko mogła powiedzieć coś takiego o kimś ostatnio. większość była przewidywalna w swoich rozmowach, inni byli nudni, a jeszcze inna grupa chciała czegoś zupełnie innego. Jak na razie chłopak nie zaliczał się do żadnej z nich.
- Pożądane powiadasz. To może w takim razie zostawię Cię samego abyś mógł poznać kolejną nieznajomą. - chciała być poważna mówiąc to jednak alkohol zdążył zrobić już swoje. Nie mogąc wytrzymać zaczęła się śmiać. Już tak dawno tego nie robiła, iż bała się, że wyjdzie to sztucznie jednak musiała przyznać że w jej przypadku nie ma możliwości aby coś takiego jak śmiech wyszło sztucznie. Szczery i czysty śmiech. Tylko to można było usłyszeć. - Pierwszy raz ktoś uważa, że jestem intrygująca. Pozostaje pytanie: czy to dobrze czy źle?
Jego spojrzenie wywoływało dziwne reakcje u niej. Czuła jak jej policzki płoną, jednak miała nadzieję, że to przez alkohol. Jak to się stało, że ona Oriane Leonie Carstairs upiła się przy kompletnie jej obcym chłopaku. Jeszcze nigdy, w całym jej życiu, nie doszło do czegoś takiego. Zanów zaczęła się zastanawiać czy to dobrze czy źle.
- Jak na razie to nie ty mnie upijasz, a ja sama się upijam. - pomimo, iż wypowiedziała te słowa nie mogła na niego spojrzeć. Po woli zaczynała się denerwować. Czemu on mni tak onieśmiela. Przecież to nie pierwszy mój kontakt, czy rozmowa z chłopakiem. Wewnętrzy jej monolog nie dawał odpowiedzi na jej pytanie.
- Nie, wybacz. Po prostu... - i tu musiała zadać sobie pytanie: czy powiedzieć mu prawdę? Ale jak powiedzieć komuś, że boi się utonąć w jego oczach? Czy to nie brzmiało głupio i naiwnie? Jednak Ria nie chciała zaczynać znajomości od kłamstw. Może jeszcze kiedyś się spotkają. Wzięła wdech na rozluźnienie i odkładając szklankę na stolik spojrzała w jego szafirowe oczy. - Uznaj mnie za wariatkę jak chcesz ale boję się, że utonę w twoich oczach. Mam słabość do nich. Jak chcesz możesz się śmiać. - tym razem nie spuściła wzroku. Twardo utrzymywała kontakt wzrokowy. Jedyne co zrobiła to przygryzła delikatnie dolną wargę. nawyk którego nie mogła się wyzbyć.
Gdy odszedł od stolika odetchnęła i upiła spory łyk alkoholu. Zdecydowanie musiała go ograniczyć na dzisiaj. Już wystarczająco wypiła, a jeszcze musiała dojść do szkoły. Z drugiej strony pijana tam nie wejdzie.
- Studentka drugiego roku znajdująca się w znienawidzonym przez uczniów domu. Choć ma to swoje plusy. - zamyśliła się na chwilę. Prawdę powiedziawszy nigdy nie korzystała należycie z tego, że jest Ślizgonem. W sumie sama nie wiedziała czemu. - Właśnie, sam jesteś studentem. Czyżbyś uczęszczał do Hogwartu? A może jakaś inna równie ciekawa szkoła? - oparła swoje łokcie na stoliku układając na dłoniach głowę. Była szczerze ciekawa gdzie też chłopak może studiować. Tym razem wpatrywała się w jego oczy nie chcąc aby znów pomyślał iż jest niewychowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 23
Skąd : Londyn,Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw 25 Lut - 22:26

Gdy usłyszał jej śmiech, zrobiło mu się cieplej na sercu. Ten dźwięk powodował że, od razu poprawił mu się humor. Nie dała się podebrać na jego delikatnie bezczelne teksty o dziewczynach. Miała dystans do świata, przynajmniej tak mu się wydawało. Upił łyk Ognistej i spojrzał na Rię
- Myślę że powinnaś raczej się cieszyć. To nic złego być intrygującym, nawet bardzo dobrze. Nie każdy posiada w sobie ten malutki pierwiastek, który sprawia że chce się go dalej poznawać. Ale to Ty musisz zdecydować, czy pozwolić na to, aby ktoś Cię poznał i w jakim stopniu.- zakończył zdanie i z przyzwyczajenia, po raz kolejny już dzisiaj włożył sobie do ust kostkę lodu. Chyba wpadł w kolejny nałóg. Patrząc na jej twarz, spostrzegł iż jej policzki, stają się coraz bardziej czerwone, a dziewczyna lekko spięta. Chyba jego chytry plan wprawienia jej w zakłopotanie działał...albo wypiła trochę za dużo więc nie ciesz się baranie. A w sumie, tak czy tak zapowiada się ciekawie. Po chwili rozmyślań, poczuł jak jego tyłek powoli zaczyna dopraszać się o inną pozycję. No bo ileż można siedzieć jak na lekcji eliksirów której tak nienawidził. I to chyba z wzajemnością. Ślizgon zsunął się o parę centymetrów z krzesła, oparł się o nie wygodnie , a jedną z nóg oparł o drugą. Tak, zdecydowanie lepiej. Nie myślał jednak że jej odpowiedź na jego proste (tak przynajmniej sądził) pytanie, wywoła u niego zdziwienie. Co prawda szoku nie przeżył, gdyż wiedział jak działa jego spojrzenie, ale nie spodziewał się że jego alkoholowa towarzyszka będzie aż tak szczera. Spodobało mu się to.
- Miło mi to słyszeć Kwiatuszku. Nie uznam Cię za wariatkę, dlaczego miałbym to zrobić? Przyznam, że nie spodziewałem się takiej odpowiedzi, bo jest ona nad wyraz szczera i bezpośrednia.- odparł, widząc że dziewczyna próbuje utrzymać kontakt wzrokowy, wstał ze swojego miejsca. Chciał spróbować czegoś innego. Powoli podszedł do miejsca Rii, stanął za nią i zbliżył się do jej ucha
- Możesz patrzeć na nie ile tylko chcesz. Może dostrzeżesz w nich coś ciekawego a może nie?- szeptał dalej
-Nie martw się jednak, gdybyś tonęła, znam zasady pierwszej pomocy- dokończył i wrócił na swoje miejsce powolnym krokiem. Uśmiechając się niezauważalnie. Usiadł na przeciwko dziewczyny i znów wbił w nią swój wzrok. Przegryzł kostkę którą miał w ustach i pozwolił aby rozpuściła się do końca.
- Widzę że jedziemy na tym samym wózku. Również jestem w Slytherin'ie. Nie obchodzi mnie jednak co reszta świata uważa na temat tego domu. Jestem dumny że do niego należę.-odparł ze stoickim spokojem, widząc że Oriane utrzymuje kontakt wzrokowy. Skubana, jest nieugięta. Fieber uśmiechnął się do niej, upił łyk bursztynowego płynu i opierając się o stolik zadał pytanie
- Więc Rio, kiedy po raz pierwszy dowiedziałaś się o swoich umiejętnościach magicznych?- powiedział i przegarnął włosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw 25 Lut - 23:02

Cieszyć się z bycia intrygującą? Może faktycznie miał rację. Przecież to nic złego rozpylać wokół siebie mgiełkę tajemniczości. Sama lubiła takich ludzi. Poznawanie ich było jak odkrywanie coraz to nowych, zamkniętych wcześniej pokoi w których nigdy nie wiesz co cię czeka. Szkoda tylko, że dla niego taka była. Większość uważała ją za zbyt przewidywalną.
- Mówiąc "ktoś" masz na myśli siebie? - przechyliła na bok głowę jak kot wpatrzony w wiszącą zabawkę. Porównanie dość śmieszne jednak tak właśnie wyglądała. Podczas tego ruchu jej długie, ciemne włosy zsunęły się na prawą stronę jej ramienia. - Sama mam ochotę Ciebie poznać Lou. Wydajesz się... Ciekawy. - na chwilę rozproszył ją widok wkładanej przez niego do ust kostki lodu. Musiała przyznać, iż był to niezwykle kuszący widok. Uświadamiając sobie o czym właśnie pomyślała jej policzki zrobiły się jeszcze bardziej gorące. To przez alkohol, to wszystko przez alkohol. Powtarzanie tych słów jak mantry wcale nie uspokoiło jej, a nawet rzekłabym jeszcze bardziej "rozpaliło."
- Zaczynanie znajomości od kłamstw nie jest dobrym wyjściem prawda, słońce? - z rozbawieniem podłapała jego pieszczotliwe zwroty w jej kierunku. Skoro sam mógł do nie mówić "moja droga" czy "kwiatuszku" czemu ona nie miałaby mówić do niego pieszczotliwie? W końcu to nic złego, prawda? - Po za tym nie nawiedzę jak ktoś mnie okłamuje więc sama tego nie robię. Chociaż nie... Czasami mi się zdarza. Yhh.. Nie powinnam już pić. Mam zbyt słabą głowę. - szkoda, że w tym momencie nie widziała jej Des. Miała by nie lada z niej ubaw. Ria taka rozgadana i bardzo, ale to bardzo szczera.
widząc jak wstaje trochę się wystraszyła. Nie była pewna tego co miał zamiar zrobić. Jednak chwilę później już zrozumiała o co mu chodziło. Jego bliskość wywołała szybsze bicie jej serca, co nie zdarzała się często. Na chwilę przymknęła oczy wsłuchując się w jego słowa. Dobrze, że stał z tyłu i tego nie widział. Z pewnością wtedy spłonęłaby jeszcze większym rumieńcem i to nie z powodu alkoholu.
- W każdych można dostrzec coś ciekawego. Nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. - jej głos lekko drżał. Już dawno nie czuła się w ten sposób. Była tylko ciekawa jak na to wszystko zareaguje na następny dzień. Czy nadal będzie uważała tego chłopaka za ciekawego? Czy może coś się zmieni?
Na jego ostatnie słowa zaniemówiła. Nie miała pojęcia co mu odpowiedzieć. Dlatego dopiero po chwili odezwała się jednak najpierw musiała nieznacznie odchrząknąć gdyż głos uwiązł jej w gardle.
- Skoro jesteś ze Slytherinu czemu nigdy się nie widzieliśmy? Zaczynam naprawdę myśleć, że to przeznaczenie choć całkowicie nie wierzę w takie brednie. - czy ona powiedziała to na głos? No świetnie. Nie dosyć, że zaliczy niewielkiego kaca po alkoholu to jeszcze będzie miała kaca moralnego. Super Oriane, tak dalej!
- Gdy skończyłam trzy lata. Potłuczone wazony, kieliszki, szkła wszelkiego rodzaju były tylko tego dowodem. Wystarczyło mnie zdenerwować, a wokół było pełno szkła. Taki trochę diabełek ze mnie był. - zaśmiała się na to porównanie. W końcu na diabełka nie wyglądała. - Czemu pytasz akurat o to? Moje życie rodzinne nie jest ciekawym tematem do rozmów. Uwierz. - jej uśmiech trochę przygasł. Jednak już po chwili znów można było go ujrzeć na jej twarzy. Nie chciała aby pytał o nią dalej dlatego też nie chciała mu dawać do tego jakichkolwiek podstaw - A u ciebie? Jak to wyglądało? - ciekawa przygryzła dolną wargę. Nawyk nie do wygrania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 23
Skąd : Londyn,Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw 25 Lut - 23:35

Gdy zwróciła się do niego w ten pieszczotliwy sposób, dziwnie się poczuł. Jego ciało spięło się, jednak nie do tego stopnia aby ktokolwiek to zauważył. Przypomniał mu się Johnnson i każda zmarnowana sekunda życia jaką z nim spędził. Odgonił jednak te myśli, nie chciał psuć sobie tego wieczoru. Nie zmieniając swojego chłodnego wyrazu twarzy odpowiedział
- Może to być ktokolwiek z Twojego otoczenia. Po prostu musisz być ostrożna bo nigdy nie wiesz co kto kryje w głębi siebie.- powiedział spokojnie i rozluźnił się. Na dźwięk jej słów, kącik jego ust uniósł się nieznacznie.
- Ja również mam ochotę Cie poznać Oriano. Jesteś, jak już wcześniej nadmieniłem...intrygująca.- widząc jej rumieńce, uśmiechnął się do dziewczyny. Tak, chciał po powrocie doprowadzić wszystko do wcześniejszego porządku. Poznać ludzi i żyć jak człowiek. Słuchał jej wywodów na temat kłamstwa. Sam nienawidził kłamstwa. Można by rzecz że była to jedyna rzecz która doprowadzała go do szału. Jednak z drugiej strony jego stwierdzenie nie było tak oczywiste jak kiedyś. Teraz, coraz częściej miał wszystko w głęboko w dupie. Wiedział że jedyne co chce teraz robić to bawić się życiem i relacjami. Bo dlaczego nie. Dupkiem się urodził i nim pozostanie.
- Myślę że nie powinnaś więcej pić. Nie żebym coś sugerował.- zaśmiał się cicho i spojrzał na Ślizgonkę. Zdecydowanie za bardzo się otworzyła. Ale przynajmniej było zabawnie. Będzie miał co jej wypominać i czym drażnić. Swoją drogą, może powinien ją upić jeszcze bardziej, będzie niezła zabawa...Fieber zaśmiał się w duchu, on nigdy się nie zmieni.
- Nie spotkaliśmy się wcześniej ponieważ wyjechałem na jakiś czas. Całkiem długi czas, ale to nie istotne. Przeznaczenie nie ma tu nic do rzeczy mała.- odpowiedział i spojrzał na nią przenikliwie, z zadziornym uśmiechem na ustach.
- Wybacz, jeśli Cię uraziłem. Jednak nie pytałem o Twoje życie rodzinne, a o to jak odkryłaś w sobie magię.- na dźwięk jej kolejnego pytanie prychnął
- No cóż, powiedzmy że moje zdolności magiczne nie objawiły się w łagodny sposób. Wujek wciąż wypomina mi podpalenie jego włosów. Swoją drogą nawet nie były jego...-powiedział i zaśmiał sie nieco głośniej
-Wiesz...jego tupecik był potworny- wymruczał i wziął łyk Ognistej. Jak widać od małego był nieznośny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią 26 Lut - 12:09

- Jestem ostrożna. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo. Jednak alkohol potrafi zdziałać cuda w tej kwestii i przytępić skutecznie moje zmysły. Nie raz... - mała lampeczka w jej umyśle zapaliła się na czerwono. Znak, aby nie mówiła nic więcej - zresztą, nie ważne.
Niektóre rzeczy były zbyt dla niej bolesne aby mogła o nich mówić. Nawet upojenie alkoholowe nie było w stanie zmusić jej do tego. Po prostu jej organizm reagował automatycznie, gdy chciała komukolwiek o tym wspomnieć. Jedynie Des znała całą jej przeszłość jak i to co zaplanowali rodzice. Nikt poza nią nie miał wstępu w tę jej sferę życia. a tym bardziej ktoś poznany dopiero w barze.
- Też jestem tego samego zdania. Czasami naprawdę zastanawiam się w jaki sposób zdołałam przeżyć te wszystkie imprezy w pokoju wspólnym bez uszczerbku na zdrowiu. - zaśmiała się krótko. Każdy doskonale wiedział, że najlepsze imprezy potrafi zorganizować tylko Slytherin. Odporność na kaca w znacznie większym stopniu niż przeciętny czarodziej była chyba dziedziczona w genach, gdyż tylko uczniowie z tego domu nie mieli z nim większych problemów. A może to była tylko praktyka, bo jak to mówią: Praktyka czyni mistrza.
- Sama z chęcią bym stąd wyjechała. Daleko. - jej oczy znów zasnuła mgiełka. Oznaczało to tylko jedno - Ria znajdowała się teraz w zupełnie innym miejscu niż ten bar. Zawsze marzyła aby móc wyjechać do Rosji. Tamtejszy język ją fascynował, a kultura czarodziei z tamtego regionu była bardzo ciekawa. Na pewno dla niej. I z pewnością miejsce to znajdowało się wystarczająco daleko od jej rodzinnego domu. Chociaż czym dla czarodzieja jest odległość jeżeli może się teleportować.
- To ja powinnam przeprosić. Zagalopowałam się w odpowiedzi. Wybacz mi. - nie spuszczając z niego spojrzenia uśmiechnęła się leciutko. Nie chciał przecież tego. - To musiało wyglądać komicznie. - szczery śmiech wyrwał się z jej ust. Mimo, iż nie chciała to przed jej oczami pojawił się obraz małego chłopca chichoczącego na widok palących się włosów wuja. - mógł się z ciebie nie naśmiewać. Z pewnością wtedy jego... peruka by przetrwała. - musiała złapać się za brzuch, gdyż od śmiechu zaczął ją boleć, a z oczu poleciało kilka łez. Już nawet nie pamiętała kiedy śmiała się w ten sposób. Musiało być to naprawdę dawno temu.
- Skoro nie było Cię to zapewne nie wiesz nic o feriach organizowanych przez szkołę. Podobno ma być ciekawie, jednak nikt nie wie dokąd tak właściwie mają nas zabrać. - wzruszyła tylko ramionami - Jedno jest pewne, może być naprawdę ciekawie. Może wybrałbyś się na nie? Też mam zamiar jechać, a z tobą coś czuję nie nudziłabym się tak bardzo. - sama nie wiedziała skąd u niej było tyle odwagi aby zaprosić go na ferie. Zaprosić? To raczej złe słowo. Bardziej zaproponować, bądź zaoferować inną formą - bardziej ciekawszą - spędzenia czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 23
Skąd : Londyn,Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią 26 Lut - 12:40

Fieber siedząc poczuł że zrobiło mu się nieco gorąco. Zdjął marynarkę i poprawił sobie koszulę bo ta zdążyła mu wyjść ze spodni. Nie żeby zwracał na takie rzeczy uwagę ale chciał przy Oriane wyglądać schludnie. Obrócił szklankę z Ognistą Whisky w palcach i wziął kolejny łyk. Alkohol znaczą go niemiłosiernie palić w przełyk, ale to uczucie nie było niczym nowym. Kurcze zabrzmiało jakby był alkoholikiem...ale w sumie nie wiele mu brakowało.
- O taak. Imprezy w naszym domu bywały okropne.- powiedział i zaśmiał się
- Z nich wszystkich pamiętam tylko tyle, że był alkohol a potem moje łóżko.-wymamrotał. Imprezy w domu węża były szczególnie zakrapiane. Fieber chyba nie opuścił żadnej, i zawsze kończyły się tak samo. Schlaniem się i kacem na drugi dzień. Na samą myśl chłopaka przeszły ciarki. Jak bumerang powrócił temat wyjazdu.
- A co powoduje u Ciebie takie myśli? O wyjeździe? Bo same z siebie nie powstają ? Trzeba mieć powód żeby wyjechać czyż nie?- *taaa i przy okazji nie zapomnieć żeby kogokolwiek o tym poinformować.* powiedział do siebie w duchu i parsknął.
- Nawet nie wiesz jak komicznie. To znaczy na początku nikt się nie śmiał, ale z czasem wywoływało to coraz większe emocje. Dzisiaj to już tylko zabawna historyjka, a przecież wujek mógł stracić głowę.- uśmiechnął się i ponownie spojrzał na dziewczynę. Była zupełnie inna niż Angven. Jeszcze nie wiedział co jest w niej takiego wyjątkowego ale wiedział że coś jest na pewno. W jej oczach raz po raz błyskały ogniki szczęścia, jednak Fieber wyczuł iż dziewczyna sporo przeszła. Na pewno kryje jakąś historię która odbiła piętno na jej osobowości. Każdy taką ma. Przynajmniej takie było myślenie Ślizgona.
- Ferie? Hmm, brzmi nieźle. Pewnie, dlaczego nie? Mogę jechać, teraz skoro Cię poznałem przynajmniej będzie z kim pogadać.- odparł i uniósł kącik ust w delikatnym uśmiechu. Taki wyjazd z ludźmi dobrze mu zrobi. Chciał lepiej poznać Rię, bo sama infromacja iż jest Ślizgonką mu nie wystarczała. Poza tym chciał poznać innych studentów i uczniów, miał ochotę na zabawę. Jego prawdziwe ja czekało na ujawnienie i wprost krzyczało iż chce opuścić jego spokojne dotychczas ciało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią 26 Lut - 15:02

Rodzina. To jedno słowo, a na samą myśl o nim chciała uciekać. Jednak nie mogła mu tego powiedzieć. Musieli by tak to siedzieć do samego rana aby zdołała mu wszystko wyjaśnić, a i tak byłyby to tylko pobieżne informacje. Z drugiej strony nie chciała mu o tym mówić. W końcu go nie znała. Może i zaintrygował ją na tyle aby chciała go poznać bliżej jednak ujawnianie swoich rodzinnych tajemnic było jeszcze dalekie od tego. Wzruszyła jedynie ramionami i uśmiechnęła się oczami.
- I tu masz całkowitą rację. Kocham podróżować. Zawsze chciałam to robić. Poznawanie nowych kultur, zwyczajów, jak i historii. Rosja wydaje się pod tym względem idealna. - tak naprawdę nie okłamała go. Nie do końca. To też był jeden z powodów jej chęci wyjazdu. Od małego marzyła aby podróżować, jednak zawsze w tych marzeniach towarzyszył jej Will. Dziś nie była nawet pewna czy zechciałby z nią pojechać. Od dłuższego czasu nie mieli kontaktu i poważnie zaczynała się o niego martwić. - Jeśli nie chcesz to nie musisz odpowiadać na moje pytanie. Może ci się wydać nawet wścibskie ale... Co skłoniło Ciebie do wyjazdu? Bo jak już sam wspomniałeś, takie myśli nie przychodzą  znikąd. - nie wiedziała czy zrobiła dobrze pytając go o to. W końcu to była jego osobista sprawa.
- W takim razie następne nasze spotkanie będzie na feriach. - wlepiła w niego swoje zielone oczy. Miała nadzieję, że dostrzeże aluzję jej chęci kolejnego spotkania. Jak nie to chyba będzie musiała mu to jakoś wytłumaczyć inaczej. Odruchowo spojrzała na zegarek i widząc która jest już godzina przeraziła się. - Nie spodziewałam się, że rozmowa z Tobą aż tak mnie pochłonie. Wybacz mi proszę ale muszę niestety już iść. - dopiła ostatni łyk Whisky i zbierając swoje rzeczy podeszła jeszcze do Louisa. wziąwszy parę głębszych wdechów po drodze na odwagę przystanęła przy nim i nachylając się do jego ucha szepnęła - Oby to nie było nasze ostatnie spotkanie. - po czym odsunęła się od niego i posyłając mu jeszcze uśmiech wyszła z baru na zimną, londyńską ulicę.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 443
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12089-selene-przynosi-liscik




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pon 16 Maj - 1:24

Czy ona już wspominała, jak nienawidzi tego miejsca? Nie dość, że haruje tu jak wół, to jeszcze niezbyt mili klienci tu przychodzą. Zboczeńce, lub typy spod ciemnej gwiazdy. Jeszcze tylko trochę, a zmyje się stąd raz na zawsze! Ten dzień zapowiadał się normalnie. Przywitała wszystkich, którzy właśnie skończyli, zaplotła miodowe włosy w kucyk, przebrała się w strój tutaj obowiązujące: Krótką spódniczkę i obcisłą białą koszulę. Na rozruszanie, postanowiła umyć wszystkie stoliki. Ta praca zajęła jej maksymalnie... 20 minut? Jako, iż lokal nadal świecił pustkami, wzięła się za szorowanie szklanek. Jedna... Druga... Tysiąc pięćset dziewięćdziesiąta czwarta... Chyba juz wystarczy. Oparła się o blat barku, wpatrując się w równoległą ścianę. Jak długo będzie miała jeszcze tą chwilę spokoju? Dzisiaj była jedyna. Z westchnieniem udała się odebrać zamówienie pierwszemu klientowi...

Parę godzin później. Końcówka zmiany.

Ludzi z każdą chwilą przybywało, bar pękał w szwach. Zdarzało się, że Beth musiała nosić po pięć tac na jednej ręce. Właśnie szła z dziesięcioma tacami, gdy nagle potknęła się,najprawdopodobniej o wysuniętą nogę od krzesła. Wszystkie szklanki zrobiły po salcie w powietrzu i postanowiły się roztrzaskać. Jak na złość, większa część napojów wylądowała na spodniach jednego klienta..
-Proszę, wytrzyj sobie. Ja... Oddam pieniądze za te spodnie. I masz tutaj napoje na koszt firmy. Strasznie cię przepraszam! - Beth spłonęła rumieńcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 291
  Liczba postów : 100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12669-thomas-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12730-thomas-nie-gryzie-3#343468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12777-annabelle




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pon 16 Maj - 1:58

Postanowił wpaść do jednego z barów, czemu nie? Chętnie by się czegoś napił. Jak postanowił to tak zrobił. Jego wybór padł na Bar Pod Okiem Bazyliszka. Pare osób polecało mu to miejsce, twierdząc, że naprawdę warto je odwiedzić. Sam się zaraz przekona. Wszedł i zajął wolny stolik. Na szczęście jakiś był. W barze było dość głośno, nie mógł się skupić na własnych myślach. Siedząc sięgnął po menu. Zaczął je przeglądać szukając czegoś co miał zamówić. Tyle tego jest, nie mógł się zdecydować. Westchnął. Postanowił, że może zapyta jakiejś kelnerki. Rozejrzał się po sali. Nie dostrzegł żadnej kelnerki, która mogłaby mu pomóc, Wszystkie było zapracowane...chwila właśnie jedna szła w jego kierunku. Widać, była bardzo zajęta. Thomas zdecydował, że zaczeka. Odwrócił głowę i miał zamiar znów zabrać się za menu, w nadziei wybrania sobie czegoś bez zawrania głowy kelnerką, które jak zauważył miały pełne ręce roboty, gdy nagle usłyszał trzask rozbijanego szkła. Poczuł coś mokrego na kolanie. Spojrzał i po chwilii zrozumiał co się stało. Jedna z tych kelnerek przewróciła się i wylała na niego całą zawartość tych tac. No pięknie. Kiedy usłyszał jak dziewczyna zaczęła go przepraszać tylko się uśmiechnął.
-Nie martw się, wypadki chodzą po ludziach-odpowiedział spoglądając na dziewczynę i wycierając oblane kolano-Nie ma potrzeby byś oddawała pieniądze za spodnie, nic się nie stało-powiedział Thomas. Zmoczone kolano to przecież nie koniec świata. Rozumiał zakłopotanie tej dziewczyny, ale spodnie wystarczyło wyprać, a jeśli nie udałoby się tego doprać no to cóż. To tylko spodnie
-A z tobą...w porządku?-zapytał chłopak zerkając na odłamki szkła porozrzucane po podłodze.




Może i krótko, ale zawsze coś
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 443
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12089-selene-przynosi-liscik




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sro 18 Maj - 0:12

Och, jak ona się wygłupiła. Teraz cały lokal będzie ją miał za jakąś niezdarę! Policzki Beth przybrały kolor karmazynowy, unikała wzroku każdego, kto tylko na nią patrzył. I do tego wylała to wszystko na tego biednego mężczyznę! Jaki wstyd! A na dodatek... Wait. Czy on się... Uśmiechnął? Serio, nie przejmował się tym, że jego kolana są nasiąknięte alkoholem? A na dodatek nie chciał pieniędzy za zniszczone spodnie... Wpatrywała się w niego chwilę, nie mając bladego pojęcia co odpowiedzieć. Zaraz jednak się otrząsnęła i zaczęła zbierać grubsze kawałki szkła. Te szklanki się już do niczego nie nadawały. Dzięki Merlinowi, zaraz kończyła. Słysząc głos chłopaka, podniosła wzrok.
- Mi? Och, nic mi się nie stało. Krew nie leci, więc jest wszystko okej. - Szybko zmiotła drobinki szkła i wytrzepała ręce. Nie chciała mieć szkła powbijanego w jej delikatną skórę. Podała dłoń klientowi.
-Mam na imię Beth. Jestem chyba największą niezdarą chodzącą po tej planecie. - Zachichotała. - A ciebie jak zwą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 291
  Liczba postów : 100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12669-thomas-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12730-thomas-nie-gryzie-3#343468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12777-annabelle




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sro 18 Maj - 21:19

Plama nie schodziła, czyli będzie musiał tak wracać. Z piękną plamą na kolanie. Nie miał innego wyjścia. Spojrzał na kelnerkę, gdy odpowiedziała mu na pytanie czy nic jej nie jest, odetchnął z ulgą. Zbieranie porozrzucanego szkła nie jest najlepszą zabawą. Sam się o tym przekonał, w dzieciństwie nie raz upuścił coś szklanego robiąc sobie przy tym krzywdę. Nie tylko sobie, ale też innym. Podsumowując był fajtłapą. Był! Teraz raczej patrzy pod nogi.
-To dobrze-odparł Thomas, kiedy usłuszał, że nic jej się nie stało. Teraz wpatrywał się w plamę na spodniach. W sumie to przez tą całą sytuację zapomniał po co tu przyszedł. Raczej koniec przygód na dziś, chłopakowi w zupełności wystaczy plama na kolanie.
-Ja jestem Thomas-powiedział chłopak. Stwierdzenie największej niezdary na świecie rozśmieszyło go. Obdarował Beth serdecznym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 443
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12089-selene-przynosi-liscik




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sob 21 Maj - 19:36

Rozejrzała się po pubie. Życie tutaj zaczynało już biegnąć normalnym rytmem. Czyli mnóstwo nachlanych facetów podrywających kelnerki. Uśmiechnęła się, zdając sobie sprawę, że teraz to życie przez następne 8 godzin jej nie dotyczy. Uśmiechnęła się szeroko, nie kryjąc własnego szczęścia. Tak długo czekała na tę chwilę! W podskokach schowała się na zapleczu, przebrała w coś luźnego i dołączyła do Thomasa, dosiadając się nonszalancko do jego stolika. Miała wrażenie, że go kojarzyła... Tylko skąd? Kiedy się przedstawił, wybuchła śmiechem. No jasne! Thomas! Znajomy, może nawet zakrawający się o przyjaciela chłopak z jej roku. Rzuciła mu się na szyję. Jakoś nie miała problemu z wyrażaniem własnych emocji.
- Thomas! No jasne! Jak ja cię dawno nie widziałam! Opowiadaj, co tam u ciebie słychać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 291
  Liczba postów : 100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12669-thomas-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12730-thomas-nie-gryzie-3#343468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12777-annabelle




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sob 21 Maj - 20:38

Gdy się przedstawił zaczął rozmyślać nad imieniem tej dziewczyny. Bethany. Kojarzył to imię, tylko skąd? Spojrzał na nią, przyglądając się jej uważnie. No tak, to ona. Był naprawdę zdziwiony. Znali się za czasów szkolnych a potem...kontakt się urwał. Każdy zajął się swoim życiem i zaniedbał stare przyjaźnie. W sumie to dobrze się kiedyś dogadywali, była jego przyjaciółką. Kiedyś. Teraz gdy znów miał ją przed sobą poczuł radość. Uśmiechnął się. Beth zniknęła na chwilę by przebrać się z roboczego ubrania, po czym wróciła, dosiadając się do niego. Nie minęła chwila a poczuł jak rzuciła mu się na szyję. Bez zastanowienia przytulił ją. Tak bardzo za tym tęsknił.
-Wiesz, że tęskniłem?-zapytał nadal w nią wtulony-U mnie w sumie nic szczególnego się nie działo, do teraz- odpowiedział chichocząc.
-A u Ciebie Beth?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 443
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12089-selene-przynosi-liscik




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sob 21 Maj - 23:53

Zupełnie nic się nie zmienił. Te same, ciemne włosy, to samo świdrujące spojrzenie, przez które miała wrażenie, że zaraz się roztopi. Uśmiechnęła się w duchu słysząc, że za nią tęsknił.
- Ja za tobą też, Tommy... - nie wiedziała, skąd przyszło jej to zdrobnienie. Może przez ckliwość tej chwili.... Opuściła wzrok na stół trochę zmieszana swoim nagłym wybuchem emocji. Zaczęła zeskrobywać brud z mebla. Uśmiechnęła się, gdy oznajmił jej, że do jej spotkania nic szczególnego się nie działo. Wzruszyła ramionami, dając mu do zrozumienia, że u niej to samo.
- Wiesz, stara bida. Mieszkam to tu, to tam i ciułam tutaj na własne lokum. - W tym momencie posąg bazyliszka zionął ogniem, wywołując równocześnie popłoch i podziw wśród nieprzyzwyczajonych klientów. Westchnęła, spoglądając na mężczyznę. - A może poszlibyśmy na jakiś spacer? Nie lubię tutaj siedzieć nadgodziny. No chyba, że masz ochotę na drinka. Poczekaj chwilkę, pójdę po torbę. - wstała, pobiegła na zaplecze i chwyciła sportową torbę z całym jej dobytkiem. Po minucie wróciła do Thomasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 291
  Liczba postów : 100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12669-thomas-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12730-thomas-nie-gryzie-3#343468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12777-annabelle




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Nie 22 Maj - 1:08

Tak bardzo za nią tęsknił. Miał wrażenie jakby od ich ostatniego spotkania minęła wieczność. Nie zmieniła się bardzo, ale lekkie zmiany było widać. Zdecydowanie wydoroślała i...wyładniała. Zawsze mu się podobała, ale starał się to ukrywać. Ich relacje nigdy nie przekraczały poziomu "przyjaciele". Nigdy sobie czegoś innego nie wyobrażał, nie chciał psuć przyjaźni jaka między nimi była. Również nie próbował jej nic o tym mówić, wyśmiałaby go i tyle. Nic by w ten sposób nie osiągnął. Spojrzał na nią, puszczając ją z objęć. Czyli u niej też nic nadzwyczajnego. No tak. Sam osobiście był znudzony swoim życiem, nic nowego. Słysząc propozycję spaceru ożywił się.
-Jasne, spacer z tobą, brzmi fajnie-powiedział Thomas ponownie chichocząc. Poczekał na Beth.
-Gdzie wybieramy się na ten spacer?-zapytał spoglądając na nią gdy wróciła ze swoją torebką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 443
  Liczba postów : 143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12089-selene-przynosi-liscik




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Nie 22 Maj - 1:33

Postukała palcem w podbródek, jak to miała w zwyczaju, gdy myślała. Coś jednak zmieniło się w nim, przez te parę lat. Już nie działał tak impulsywnie jak niegdyś, zmądrzał i wydoroślał. Na dodatek, zrobił się z niego całkiem przystojny facet. Ciężko jej było to przed sobą wyznać, ale... Może tak za parę lat... Nie, nie nie nie nie. To jest twój przyjaciel Beth. Pewnie i tak ugania się za nim wiele lasek. Sama nie rób mu problemu. Westchnęła, szukając w swojej pamięci jakiegokolwiek uroczego zakątka. Spojrzała na niego nieśmiało, poprawiając ramiączko torby. I nagle... Tak! To będzie to! Uśmiechnęła się zwracając się do niego.
- Mam nadzieję, że założyłeś wygodne buty, bo idziemy aż za Londyn. - Spojrzała na swoje ukochane tenisówki, mając nadzieję, że i dzisiaj jej nie zawiodą. Pomachała wszystkim na pożegnanie, przytrzymała drzwi, aby Thomas mógł wyjść i odetchnęła z ulgą. Wolność. - Tędy. - Powstrzymując się od złapania go za dłoń szła upojona spokojem i obecnością Walkera.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Nie 29 Maj - 22:29

Musiała być szalona.
Musiała być szalona, skoro przyszła do takiego miejsca. Naprawdę nie interesowało ją przebywanie w lokalach o tak podejrzanych reputacjach, pełnych zakapturzonych czarodziejów, którzy tylko czekali na zagubione uczennice. Naeris pożałowała, że zdecydowała się szukać tego baru, gdy natknęła się na posąg bazyliszka. Nie miała zbyt dobrych skojarzeń z tym gadem, ale to naprowadziło ją na trop. Choć pewnie, gdyby nie instrukcje ciotki, nigdy by tutaj nie trafiła. Co za, przepraszam za wyrażenie, idiota nawet nie oznakowuje baru?
Spodziewała się, że w środku będzie tak mrocznie. Zdjęła kaptur czarnej bluzy i rozejrzała się, usiłując dojrzeć coś w tych ciemnościach. Podeszła do baru niepewnie, zastanawiając się czy jest warto. Co prawda, czuła wielką ciekawość i chyba jedynie dlatego się na to odważyła, ale co jeśli pożałuje, że tu przyszła? Zresztą i tak już było za późno na wycofanie się.
- Przepraszam. - zwróciła się do mężczyzny za barem. - Szukam... pana Jamesa White'a.
To imię słyszała wiele razy od ciotki. Opowiadała o chłopaku z Hogwartu, w którym się na zabój zakochała. Tyle się już nasłuchała niesamowitych opowieści o nim, że aż zainteresowała się, co w nim może być takiego. Zapewne ciotka idealizowała go przez wielki sentyment. W wizji Sereny był zabójczo przystojnym, odpowiedzialnym, odważnym, inteligentnym, kulturalnym i ambitnym mężczyzną. W skrócie ideałem. Naeris dziwiła się, że ciotka mimo swojego wieku jeszcze nie wyrosła z fascynacji nim - przecież nie widziała się z nim ani razu przez długie lata. Sama wątpiła, czy potrafiłaby go rozpoznać. Wiele razy wróżyła z kart ich przyszłość, ale ta nigdy nie układała się pomyślnie, co wcale nie zniechęcało Sereny. No cóż, miłość nie wybiera.
Naeris poprawiła lekko włosy, oczekując na jakąś odpowiedź. Co dalej zrobi za bardzo nie wiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Dartford
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -253
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11937-james-white
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11939-james-a-d
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11945-sowa-jim-a#320720
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11940-james-white




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pon 30 Maj - 16:53

Skoro ona była szalona, ponieważ tutaj przyszła, to kim był Pan White, decydując się na pracę tutaj? Cóz... Prawdopodobnie większym wariatem od niej. No tak, bo normalnym to na pewno nie można było go nazwać, tak czy siak... Takie miejsce mu pasowało. Nie zwracał na siebie szczególnej uwagi, a co do ludzi przychodzących tutaj... Heh, potrafił sobie z nimi poradzić, co pokazał niejednokrotnie, Ci, którzy byli stałymi klientami doskonale wiedzieli, że nie należy z nim zaczynać. I tak było dobrze. On nie wtrącał się w ich sprawy, oni nie wchodzili mu w drogę.
Wracając do teraźniejszości... Oczywiście nie spodziewał się wizyty krewnej swojej byłej dziewczyny z czasów szkoły. Czy właściwie w ogóle pamiętał ciotkę Panny Sourwolf? Pewnie, że tak. Pamiętał każdą swoją kobietę. Chociaż... Ten ich związek nie miał dla niego szczególnego znaczenia, było, minęło - uwierz - miał poważniejsze problemy na głowie, a co do wspominania... Wspominał inne rzeczy. Straszniejsze.
Mimo wszystko... Gdy Naeris podeszła do baru stał odwrócony do niej plecami. Ubrany był w ciemne jeansy, a na tułów miał zarzucony tego samego koloru sweter z podwiniętymi do łokci rękawami. Na odsłoniętym przedramieniu - a konkretnie lewym widniał tatuaż, mogła go dostrzec, gdy się wreszcie do niej odwrócił - a zrobił to, gdy tylko usłyszał swoje imię.
Jego twarz... Cóż, jej wyraz wskazywał kompletną obojętność, obrzucił zimnym spojrzeniem cały lokal, aż spojrzał w oczy stojącej przed nim blondynce.
- Właśnie go znalazłaś. Chociaż do Pana chyba mi daleko... - powiedział opierając się o blat i nie odrywając od niej spojrzenia.
- W czym mogę pomóc? I przede wszystkim... Skąd znasz moje nazwisko?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Wto 7 Cze - 17:45

Cudownie, powinna się cieszyć, bo od razu go znalazła. Ale była tak kompletnie nieprzygotowana. Właściwie w drodze zastanawiała się, co powiedzieć i układała sobie nawet parę scenariuszy, by uniknąć właśnie takiej dziwnej i głupiej ciszy, jak tej, która nastała teraz. Po prostu patrzyła na tego mężczyznę i zastanawiała się, czy właśnie tak go sobie wyobrażała. Ciotka nie przesadzała, kiedy mówiła o tym, że był przystojny. Jako że Krukonka sama w miarę interesowała się tatuażami, dostrzegła ten na jego ramieniu. Semper Fidelis? Doskonale znała łacinę, więc od razu zorientowała się, że znaczy to "zawsze wierny". Nie wiedziała tylko, czemu skojarzyło się jej to z wojskiem.
- Nie... nie potrzebuję pomocy. - powiedziała, gdy zorientowała się, że tak długo go sobie oglądała. Pewnie poczuł się, jak jakiś eksponat. Naeris rozważała, czy nie warto zawrócić i wyjść z tego parszywego baru, ale ciekawość kazała jej pozostać. Choć to, jak przeszył ją tym chłodnym spojrzeniem odebrało jej prawie całą pewność siebie. Czuła się przy panie White jak wyjątkowo mała i słaba dziewczynka.
Musiała zrobić coś z rękoma, więc zaczęła skubać dół swojej czarnej bluzy. Naprawdę, jej ciotka zakochała się w kimś takim? No dobra, nie znała go, ale już sam wygląd budził w niej jakieś dziwne uczucie niepokoju. Do tego tatuaże i to wrażenie, że bardziej nadawałby się na ochroniarza niż na barmana. Może po prostu mocno się zmienił. Może kiedyś był całkiem inny. Zignorowała to co powiedział o tym "panie". Choć wyglądał na niewiele starszego, czuła się w obowiązku zwracać się do niego oficjalnie.
- Nazywam się Naeris Sourwolf. - odpowiedziała ze spuszczonym wzrokiem. - Moja ciotka pana zna... znała.
Miała nadzieję, że to nazwisko zaplątało się gdzieś w jego pamięci. Może przypomni sobie szczuplutką dziewczynę z jego domu, zawsze noszącą wielkie okulary? Wielbiącą wróżbiarstwo i astronomię bardziej niż cokolwiek innego? Naeris odchrząknęła cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 977
  Liczba postów : 863
http://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
http://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
http://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw 5 Sty - 20:53

Co tutaj robił? Kompletnie nie wiedział. Ostatnimi czasy nie wiedział sam co się z nim dzieje. Dziewczyna która go ponoć kochała zostawiła go, znaczy nie powiedziała mu tego dosłownie ale zniknęła bez słowa. Wszelakie listy i próby kontakty spełzły na niczym. Bardzo za nią tęsknił, podobnie jak za swoją siostrą Orianą. Cholera. Czy to wszystko przez niego? Przez niego wszyscy się od niego odwracają. Ale wiedział, że Oriane się od niego nie odwróci, po prostu miała jakiś swój czas i potrzebowała go tylko dla siebie. Nie było tam miejsca dla Maxa. Sam były puchon postanowił nic do niej nie pisać, ponieważ każdy ma swoje sprawy, a doskonale wiedział, że jak tylko by chciała to sama by się do niego odezwała. Postanowił odwiedzić bar, który to ostatnio był jego oazą.
Wszedł od razu rozpinając kurtkę, oraz rozluźniając szalik. Rozejrzał się, było dość wcześnie dlatego też pewnie nie było wiele ludzi. Ale na tym mu zależało najbardziej, nie miał ochoty patrzeć na dziwne twarze, które za chwilę zaczęłyby go obgadywać, jak on tego cholera nie lubił. Zamówił słabego drinka, nie miał zamiaru się dzisiaj upić, był dopiero środek dnia więc kto wie co go jeszcze dzisiaj czeka. Zasiadł za barem nachylając się nad stolikiem. Na podejrzliwe pytania barmana jedynie odburkiwał, ażeby nie uważał go za jakiegoś gbura, bo do takich na pewno Max nie należał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 351
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13827-constantine-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13837-kostek-szuka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13838-bezimienna
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13836-constantine-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw 5 Sty - 21:02

Umówił się dzisiaj z Alice na mały trening. Mieli spotkać się rano, trochę polatać, a potem wybrać się coś zjeść. W ostatniej jednak chwili musiał odwołać ich spotkanie ponieważ drużyna ogłosiła nadzwyczajne zebranie. Chodziło o taktykę na najbliższy mecz, a to zdecydowanie było najważniejsze na świecie (wybacz Alciu!). Spędził tam kilka godzin wśród Os z Wimbourne, a po wszystkim wybrał się z niektórymi zawodnikami do Baru, żeby się na spokojnie czegoś napić. W końcu i Kostkowi należy się czasem jakieś wyjście do ludzi, prawda? Ile można siedzieć na miotle i bawić się zniczem... Dobra, prawdę mówiąc zamierzał wrócić do domu i jeszcze potrenować, ale kumple z drużyny wręcz siłą zmusili go do wyjścia tutaj.
Po wejściu do baru najpierw zajął ze znajomymi stolik, pozostawił kurtkę na krześle odsłaniając w ten sposób swoje dżinsy oraz granatową koszulę. Elegancki, jak zawsze. Zaraz po tym ruszył w stronę baru by tam zamówić sobie jakiś słabszy alkohol. On się nigdy nie upija, a już szczególnie o tej porze. Podchodząc do baru nie zauważył nawet obok kogo stanął - po prostu się nie rozglądał. Natomiast niedaleko Maxa zabrzmiał jakże znajomy głos:
- Malinowy Znikacz, poproszę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 22
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 977
  Liczba postów : 863
http://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
http://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
http://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw 5 Sty - 21:13

Sekunda za sekundą, minuta za minutą. Czas leciał nieubłaganie. Ta samotność można powiedzieć dobijała go niesamowicie, nawet nie miał z kim porozmawiać. Znajomi, przyjaciele, cholera gdzie oni są? Dlaczego siedział tutaj sam?
Max i to pewnie doskonale Constantine wiedział uwielbiał grać w Quidditcha, był w domowej drużynie jako ścigający, słyszał o tych drużynach, ale jednak nie zdecydował się tam pójść i postarać się o posadę. W szkolnej drużynie był naprawdę dobry, ale teraz? Na studiach nie używał miotły, kto wie czy dałby sobie teraz z nią radę.
Łyk za łykiem i nawet nie spostrzegł, że grupa ludzi weszła do baru. Czy robili hałas czy nie, Max tego kompletnie nie słyszał. Był zajęty jedynie swoimi myślami. Do czasu, aż usłyszał ten głos. Jego oczy zrobiły się co najmniej trzy razy większe. Co to było? Myślał. Dopiero gdy uniósł głowę spostrzegł bardzo, ale to bardzo mu znajomego chłopaka. Constantine... Czy to było nie cudne imię? Na samo skojarzenie miękło mu serce. Chłopak był kiedyś bardzo blisko z nim, ale jednak to jakoś ucichło i skończyło się. Czy żałował? Był gówniarzem, więc sam nie potrafił stwierdzić czy to było uczucie czy też zabawa. Gdy tylko ujrzał twarz chłopaka nie wiedział co powiedzieć, jakie ruchy wykonać. - Eeee. Ludzi nie poznajesz? - uniósł brwi przyglądając mu się. Cholera, jeszcze bardziej przystojniejszy niż był wcześniej. Des odeszła na dalszy plan, a teraz chłopak który stał koło niego sprawił, że lekki uśmiech pojawił się na jego ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 351
  Liczba postów : 38
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13827-constantine-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13837-kostek-szuka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13838-bezimienna
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13836-constantine-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw 5 Sty - 21:31

Kostek natomiast przez wiele lat był kapitanem drużyny, najlepszym szukającym oraz bardzo dobrym zawodnikiem. Nie interesował się niczym innym, a do tego świetnie się uczył. Nic więc dziwnego, że po ukończeniu szkoły starał się trafić do drużyny. I to kilka razy. Udało się to dopiero niecały rok temu, ale i tak w przerwie między studiami, a drużyną nie robił nic innego. Ostro trenował. Teraz w jego głowie było tylko to. Przynajmniej tak mu się wydawało.
Eeee. Ludzi nie poznajesz?
Ze skupienia nad poczynaniami barmana nad jego drinkiem wyrwał go głos. Poznałby go wszędzie, nawet nie musiał się zastanawiać. Odwrócił się w stronę jego szkolnego, młodszego kumpla. I nie tylko kumpla. Nie mógł opanować uśmiechu na swojej twarzy. Miał z nim tak wiele dobrych wspomnień.
- Kope lat - Powiedział wystawiając rękę w jego kierunku chcąc się przywitać. Nic się nie zmienił. Choć gdyby się tak przyjrzeć można powiedzieć, że dojrzał. Nie był już tym samym, młodym chłopaczkiem z Hogwartu. Spotykali się po drugim zerwaniu z Vittorią i przed trzecim zejściem się z nią. To był na prawdę dobry czas. Do teraz nie pamiętał i nie mógł zrozumieć jak to się stało, że potem go znów dla niej zostawił. Był naiwny i bardzo szybko się angażował. Ta cecha pozostała mu aż do dziś.
- Co tu robisz? Mieszkasz w Londynie? - Zainteresował się dosiadając się do Maxa. Kumple mogą poczekać. Takie spotkanie może się w końcu już nie powtórzyć w najbliższym czasie! Ile on mógł mieć teraz lat... 21 chyba. Kto wie, czy gdzieś się nie dorobił żony - w końcu spotykał się z jakąś dziewczyną z tego, co pamiętał. Jak jej tam było... Nie przypomni sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   

Powrót do góry Go down
 

Bar "Pod okiem Bazyliszka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Pęcherze, ugryzienia i petryfikacja, czyli o tym jak poprawnie złapać bazyliszka...
» Tunele

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-