Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Bar "Pod okiem Bazyliszka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29429
  Liczba postów : 41648
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią Sie 13 2010, 19:24

First topic message reminder :


Bar "Pod okiem Bazyliszka"
Mało kto wie o istnieniu tego baru. I nie chodzi tu tylko o mugolów,  ale także o czarodziejów. Szare, ponure ściany z pewnością nie przypominają baru, a i na wejściu nie ma żadnego oznaczenia, informującego, iż tu właśnie znajduje się bar. Wchodząc do środka, odnosi się wrażenie, jakby rzeczywiście było się pod okiem bazyliszka. Całe pomieszczenie przypomina ciemną jaskinię, a przy barze i stolikach razi w oczy jaskrawe światło. Można tu spotkać mnóstwo podejrzanych typków. Jednak lepiej nie wdawać się z nimi w rozmowy. Tuż przy wejściu, znajduje się ogromny posąg bazyliszka ziejący ogniem w najmniej spodziewanym momencie. Tutejsze menu trunków jest bardzo oryginalne. Wielu ludzi, zamawiając Krwistą Whisky, nie zdają sobie sprawy, że nazwa jest dosłowna.

Piwo kremowe
Jagodowy jabol  
Smocza Krew
Boddingtons Pub Ale
Stokrotkowy Haust
Rum porzeczkowy
Malinowy Znikacz
Sherry
Krwiste Sherry
Ognista Whisky
Krwista Whisky
Papa Vodka
Zezowaty Iwan

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Nauczyciel
Wiek : 33
Galeony : 30
  Liczba postów : 26




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Wrz 02 2010, 15:59

Dla Carvera pewne sprawy były silniejsze do niego. Czasem nie mógł się opanować, czy zebrać w sobie i tak kończyły się jego kariery. Przecież próbował pracy w Ministerstwie. Szybko się jednak przekonał jak bardzo ta posada nie pasuje do jego natury. Był tak obiecującym studentem! Kto nie wróżył najlepszemu uczniowi na roku wspaniałej posady? Problem polegał jednak w tym, że zapał posiadał, ale do nauki, odkrywania, uczenia się. Praca w Ministerstwie z tym kolidowała. Szkoła zapewniała mu większą swobodę. Niemniej jednak traktował ją bardzo tymczasowo. W końcu jego cele były o wiele większe. Pokręcił tylko głową, gdy usłyszał o sprzedawaniu obrazów. To nie tak winno było wyglądać.
- Wynagrodzenie nigdy nie było dla mnie wyznacznikiem świadczącym w większym, bądź mniejszym stopniu o przypasowaniu mi danej posady – rzekł typowym dla siebie, nieco zawiłym językiem. W jakiejkolwiek pracy były spawy o wiele dla niego ważniejsze. Wzrokiem powędrował do wstającego od stołu jakiegoś mężczyzny. Przez chwilę obserwował tego dziwnego typa jak opuszcza bar, po czym ponownie spojrzał na brata.
- Tym prędzej koniecznie jest znalezienie alternatywnego wyjścia. – Każdy z nich był w stanie osiągnąć coś więcej, tego był niezaprzeczalnie świadom. Poza tym co jak co, jednak Carverowi marzyło się odkrywanie, poznawanie, badanie. Nieustanne doskonalenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : VIII
Wiek : 35
Skąd : Brukselia
Galeony : 20
  Liczba postów : 14




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Wrz 02 2010, 17:04

Nim odpowiedział na stwierdzenie brata, musiał się nieco zastanowić. Najwyraźniej ten wolał czerpać z pracy satysfakcję, a nie większą płacę. Pokręcił głową z niesmakiem, po czym zacisnął dłoń w pięść, a jego smukłe palce gwałtownie zbielały.
- Według mnie, a przynajmniej dla mnie, jest wręcz przeciwnie. - Oświadczył poważnie, pochylając się nieświadomie w jego stronę. Już chciał dodać parę słów, gdy przerwała im kelnerka i z uśmiechem zamieniła parę słów z Vincentem, kładąc na wysoce odrażającym stole zamówioną przezeń Ognistą Whisky. Mężczyzna odprowadzał ją wzrokiem, dopóty nie zniknęła za kontuarem. Szczerze zdziwił się na widok tak ślicznej kelnerki w tak obskurnym baru. Posłał łobuzerskie spojrzenie bratu, po czym nagle spoważniał i kontynuował.
- Hmm... Marzy mi się wygodna kapa Ministra Magii. - Uniósł ku górze kącik ust, wbijając intensywny choć nieobecny wzrok w brata. Myślami zaś był w Ministerstwie Magii, gdzie wszyscy patrzą na niego z respektem, niektórzy ze strachem. Miałby wówczas wielką władzę, jednakże gdy nieco się już nad tym zastanowił, dostrzegł, że taka fucha to nic dla niego. Nie lubi demokracji. Woli władzę dyktatorską. Chciałby pokazać wszystkim mugolom gdzie ich miejsce. Chciał wybić czarodziejów na rasę nadludzi. - A raczej Dyktatora Świata Magii. - Oświadczył, spoglądając na niego z cwaniackim uśmieszkiem. - Dyktatora rasy, która pokaże mugolom, gdzie ich miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Wiek : 33
Galeony : 30
  Liczba postów : 26




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią Wrz 03 2010, 22:13

Gdy Vincet nie dokończył swojej wypowiedzi z jakiś powodów, a ewidentnie chciał coś jeszcze dodać, Carver powędrował spojrzeniem za torem jego wzroku. Podeszła do nich ponętna barmanka. Najwyraźniej właściciel baru zadbał o to, aby klienci mieli na kim zawiesić oko. Patrzył jak brat zamienia słowa z kobietą. Dlaczego miał przeczucie, iż ta jego znajomość wcale nie zakończy się zaledwie na tych paru słowa które przed chwilą wymienili? Zapewne za dobrze znał swego brata. Wsłuchiwał się w plany Vincenta opierając się wygodnie o oparcie kanapy i analizując jego słowa. Przesiewał je w głowie, niczym przez jakieś sito, oddzielające rzecze możliwe, od abstrakcyjnych, trudne od łatwych. I przede wszystkich, a raczej tylko to dla niego z tego było ważne, oddzielając interesujące od nie wartych poświęcania dla nich uwagi.
- Zważywszy na twoje zapędy przywódcze jest to posada w której niezaprzeczalnie byś się sprawdził – mówiąc to miał na myśli Ministra Magii. – Jednakże do tego trzeba mieć poparcie. – I nim ten zdążył mu przerwać, dodać cokolwiek więcej, Carver kontynuował.
- Do twoich pomysłów nieco bardziej pociągająco brzmiących, również – obserwował brata, ale i co jakiś czas spoglądał w dalszą część pubu krótko patrząc na przemieszczające się po nim osoby. Jak zwykle Carver swoje wypowiedzi ograniczał do koniecznego minimum. Nie rozwodził się nad realnością, czy absurdalnością owego pomysłu. Dla niego wszystko było osiągalne, należało jedynie znaleźć do tego właściwą drogę. Cóż, co jak co, lecz Carver uwielbiał poszukiwać…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : VIII
Wiek : 35
Skąd : Brukselia
Galeony : 20
  Liczba postów : 14




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Wto Wrz 07 2010, 17:31

Oparł się w komfortowej dlań pozie, stukając palcami w blat stolika jakiś wyjątkowo barwny rytm. Mężczyzna od zawsze miał poczucie rytmu, ale to czynił niemal nieświadomie. Nie lubi takich zwykłych, ludzkich odruchów. Woli mieć władzę nad swoimi emocjami, wyrazem twarzy czy koncentracji. Jego życie, to jedna wielka gra. Poddawanie się chwili i zapominanie o wszystkim co go otacza, to pewien aspekt, który pojawia się tylko przy obcowaniu z kobietami, chociaż nawet wtedy stara się nie tracić zdrowego rozsądku - w miarę możliwości, rzecz jasna.
Wsłuchiwał się w słowa brata, co niestety nie jest u niego częste. Znaczy się, Carver jeżeli już coś powie, to tylko rzecz z sensem i dnem. Coś wartego otwarcia ust, nie jakieś bezmyślne sielanki. Jednakże z reguły, gdy wychodzi z kimś na spotkanie, słucha tylko tego co konieczne. Jeżeli ktoś już narzuca się jego osobie, stara się jakoś znowuż nie okazywać zniecierpliwienia czy irytacji. Po prostu się wyłącza i zastanawia na rzeczach istotnych, na fantazjach, na pracy, nowych ideach. Raz na minutę kiwa głową i przytakuje. Zależy mu na dobrej opinii, chociaż nie dla satysfakcji, ale ślepego zaufania. Jeżeli zaś przyjeżdża gdzieś na wakacje, wycieczkę, nie stara się o żadne takie głupoty.
Szczerze nie wierzył w żadne podobne perspektywy z których zwierzał się bratu. Stara się być samolubnym realistą z ambicją, ale chociaż nie uczył znowuż najgorzej, to nigdy w siebie nie wierzył i chociaż z całego serca czegoś pragnął, to pesymistyczne myśli z reguły wszystko mu zasłaniały i zamęczał się, że brak mu talentu czy jakiejś specyficznej cechy. Jedyne co dodaje mu energii i pewności, to malarstwo czy wymuszenie twardy chód.
- Jednakże, Carverze, powinniśmy pamiętać, że polityka to jedno, prawda i czysta rzeczywistość to drugie, a marzenia to trzecie. Nie wolno mieszać żadnej grupy, ponieważ nie wyjdzie z tego raczej nic dobrego. - Zmarszczył brwi, po czym spojrzał na brata wyczekująco. Miał nadzieję, że zaraz zaprzeczy jego słowom, powie coś co go zmobilizuje. To zawsze w nim cenił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Wiek : 33
Galeony : 30
  Liczba postów : 26




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Wto Wrz 07 2010, 17:58

Naturalnie, że Carver był realistą, jednakże jego horyzonty niezaprzeczalnie były szerokie. Wierzył w powodzeniu wielu spraw, oczywiście przy odrobinie chęci i wysiłku. Nie zamykał się na cokolwiek, tylko ze względu na to, iż mogłoby to być ciężkie do osiągnięcia, wymagające wiele poświęceń. Uważał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Czytywał historie wielu niezwykłych ludzi, którzy od niczego dochodzili do swoich własnych zwycięstw. Tylko dlatego, że byli wytrwali, no i znajdywali właśnie tą właściwą drogę, aby osiągnąć swój cel. Dlatego też młodszy Waltersen, jeśli coś postanowił, nigdy z tego nie rezygnował. Uważał, że wystarczająco ciężką pracą da się dojść do każdej z rzeczy. Zwykle też mu się to udawało. Z resztą gdyby nie jego zapał, a i oczywiście bystrość umysłu, którą niezaprzeczalnie posiadał, nie ukończyłby szkoły z najwyższymi wynikami.
- Jaki więc sens jest posiadać marzenia, jeśli nie właśnie po to, aby próbować je zrealizować? - Rzekł piwnooki. - Nie zapominaj, że wszystko jest możliwe do osiągnięcia, a to kto tego dokona, zależy już od tego, któż będzie posiadać wystarczająco zapału.
Tak też zakończył swoją krótką przemowę. Okręcił dookoła swoją szklankę z rumem zastanawiając się chwilę nad pomysłem swego brata. Chodziło mu to wszystko po głowie. Wypił spory łyk alkoholu, czując jego piekący smak. Nie powinien pić. Kłamał, że nie zdaje sobie z tego sprawy. Alkohol działał zawsze na niego zbyt łatwo. Ciekawe, zupełnie niczym w przypadku osób z zaburzeniami psychopatycznymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : VIII
Wiek : 35
Skąd : Brukselia
Galeony : 20
  Liczba postów : 14




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sro Wrz 08 2010, 17:47

- Marzenia to działka dla idiotów. Jedynym sensem, aby je posiadać, jest podniesienie na duchu, pogdybanie w chmurach, odcięcie od przytłaczającej rzeczywistości. - Wywrócił oczyma, przechylając szklankę, którą po chwili odłożył na miejsce. Próbował tym samym powstrzymać się przed rumieńcem. Co jak co, ale są one jednym z jego słabości. Potrafi siedzieć i rozmyślać całymi wieczorami. Rozmyślać o tym "Co by było, gdyby..." i rozkoszować się fikcyjnymi sukcesami.
Nie lubił pić ognistej whisky, o ile na stoliku nie leży cukier. Tylko to połączenie w pełni zadowala jego wysoce zmienne i wymagające kubki smakowe. Spojrzał na brata, w pełni zadając sobie sprawę z tego, że ten ma rację. Trzeba walczyć o swoje marzenia, należy robić wszystko co w swojej mocy, tylko wtedy mają one jakiś sens. Jeżeli zaś się w nie nie wierzy? Ilu ludzi już próbowało? Ilu się nie powiodło? Nie lubi porażek.
- Carver, skoczę jeszcze do apteki i idę już do domu. - Powiedział wstając. Na jego twarzy można było dopatrzyć się nietypowego dlań zamyślenia. Znieważając plany wobec kelnerki, nie patrząc na to, że zapomniał zapłacić, wziął kubek do ręki i wyszedł z baru nie oglądając się za siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Wiek : 33
Galeony : 30
  Liczba postów : 26




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sro Wrz 08 2010, 23:45

Nie zamierzał tłumaczyć niczego Vincentowi. Z reszta uważał, że ten i tak będzie się trzymać swego. Zbyt był uparty i niekiedy zbyt zamknięty na pewne aspekty. Z resztą Carvera wcale to nie dziwiło. Życie każdego z nich doświadczyło i nie było zaskoczeniem, iż Vincent podchodził do tak wielu spraw sceptycznie, ze swą nieoderwaną rezerwą. Na samą myśl o przeszłości, automatycznie przesunął po policzku, wyczuwając palcami na nim poziomą bliznę. Nie towarzyszyły mu żadne uczucia. Jakby właśnie wcale nie rozgrzebywał przeszłości. Po tych latach wszystko minęło. Nie czuł już żadnej złości, już nie było tak jak kiedyś, gdy był jeszcze dzieckiem. Przechylił głowę, swe dziwne, nieodgadnione spojrzenie umieszczając we wstającym bracie. Nic nie powiedział już. W jego mniemaniu nic więcej nie trzeba było dodawać. Spoglądał tylko jak Vincent opuszcza bar. Wypił szybkim łykiem swój alkohol. Wstając z miejsca poczuł, że ewidentnie zakręciło mu się w głowie. Uśmiechnął się jakoś dziwnie do siebie i ruszył do wyjścia. Po drodze jeszcze zapłacił. Wyszedł z baru, idąc w jakąś swoją stronę, ani nie ku domowi, ani Pokątnej. Szedł gdzieś w tylko sobie znanym kierunku jednakże z konkretnie wyznaczonym celem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Londynu
Wiek : 35
Skąd : Fleetwood, Hrabstwo Lancashire
Galeony : 52
  Liczba postów : 44




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Gru 23 2010, 17:39

Jako, że dzisiejszego dnia jego sklep nie był otoczony chmarą irytujących i dociekliwych klientów, postanowił wyjść wcześniej i w jakiś sposób wykorzystać owe, zimowe popołudnie. A ponieważ Florentin jest z natury człowiekiem leniwym, nie miał najmniejszego zamiaru udawać się w jakieś odległe miejsce. Bar naprzeciwko sklepu jest bowiem bardzo dobrym miejscem! I przede wszystkim, naprawdę ciekawym. Przychodząc tu, możesz by niemal w 100% pewien, że wydarzy się coś niezwykłego.
Przekroczył próg baru i z miejsca uśmiechnął się do znajomej, długonogiej barmanki. Taaak. Młode kobiety. Już nie dzieci, a jeszcze nie zrzędzące stare dupy. Iście wspaniałe. Intrygujące i... aaa. Ale nie o tym mówimy. Florentin. Właśnie. Więc Florentin wszedł i jak na przedstawiciela rodu męskiego przystało, zajął takie miejsce, by piękną dziewczynę widzieć bardzo, baaardzo wyraźnie.
- Jedną ognistą. - powiedział, gdy owa podeszła do niego kręcąc biodrami, z nieco onieśmielonym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 51
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 483
http://czarodzieje.my-rpg.com/-f46/melanie-thomason-t868.htm#21532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6501-melanie-s-back-in-town-bitches#182432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4045-melaska#120784




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Gru 23 2010, 18:52

Przerwa świąteczna przyszła nadzwyczaj niespodziewanie. W końcu Melanie nigdy nie wypatrywała świąt - nie bawiło ją ubieranie choinki, szukanie pierwszej gwiazdki, nawet prezenty jej nie bawiły. Trudno się dziwić - zwykle wigilijna kolacja upływała w ciszy, pełna niezręczności. I tak tu lubić Święta?
Nie, nie miała ochoty wracać do domu na święta. Gdy znalazła się w Londynie, pierwsze miejsce, do którego poszła, to Dziurawy Kocioł. Pewnie tam przenocuje, wyśle do macochy jakiś zdawkowy list z wyjaśnieniami, że została w szkole na przerwę świąteczną.
Taaa, super wizja, z pewnością. Ale lepsza niż każda inna.
Melanie zacisnęła usta, przechodząc przez przejście w ceglanej ścianie na Pokątną. Kręciła się chwilę, zastanawiając się, gdzie iść. Do lodziarni? Niee... Może do księgarni, menażerii, Madame Malkin? Ech, dopada. Spacerowała, mijając wystawy, odrzucając kolejno każde miejsce, gdy zatrzymała się raptownie i spojrzała w dal. Śmiertelny Nokturn. Tam przynajmniej będzie ciekawie, pomyślała i, wzruszywszy ramionami, ruszyła przed siebie. Dziwnie czułą się, mijając postacie rodem z głupawych mugolskich filmów grozy - osoby w długich, czarnych płaszczach z kapturami narzuconymi na głowę tak, ze całkowicie zasłaniały twarz; brzydkie czarownice z twarzami pokrytymi brodawkami, o długich paznokciach, pazurach wręcz, krzyczące i reklamujące swój towar. Aż wzdrygnęła się, gdy jakaś kobieta podeszła do niej i zaczęła zachwalać swoje eliksiry. Ślizgonka powiedziała jej dosadnie, co o niej myśli i odeszła pospiesznie, rozglądając się na boki. Natrafiła wzrokiem na bar. Nie zastanawiając się długo, przekroczyła próg. Może wnętrze nie było ciepłe i zapraszające, ale z pewnością lepsze, niż cokolwiek innego. Rozglądając się uważnie dziewczyna podeszła do baru. Zerknęła z ukosa na długonogą barmankę, przyglądając się jej krytycznie. Ze swoją urodą zdecydowanie nie pasowała do Nokturnu. Melanie zamówiła ognistą i rozsiadłą się. Zerknęła w lewo i obrzuciła spojrzeniem mężczyznę siedzącego obok. Cóż za odmiana - był przystojny. On też zdawał się odstawać od monstrów z zewnątrz. Melanie nadal przyglądała mu się uważnie, kiedy barmanka postawiła przed nią jej zamówienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Londynu
Wiek : 35
Skąd : Fleetwood, Hrabstwo Lancashire
Galeony : 52
  Liczba postów : 44




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Gru 23 2010, 19:59

- Czyż taka piękna kobieta jak Pani nie ma lepszych rzeczy do roboty, niż obsługiwanie tych ludzi? To Pani, powinna być obsługiwana. - stwierdził, oblizując usta i odstawiając na bok kieliszek, który to został przez piękna barmankę podany. Ta natomiast wyraźnie się zarumieniła i pospiesznie poleciała obsłużyć kolejnego klienta. W tym samym czasie, tuż obok usiadła młoda dziewczyna. Brunetka, nie wyglądała na starszą niż... powiedzmy 17/18 lat. A więc co robiła w owym miejscu? Dlaczegóż to, zamiast spędzać święta wyglądając przez okno i śmiejąc się wraz z rodzicami i rodzeństwem przychodzi do takiego miejsca? Aaach już rozumiem. Zapewne to typ buntowniczki, która po kłótni z rodziną postanowiła narobić im strachu i zwiać. No bo jaki też inny powód sprowadzał ją tutaj?
Florentin, rzecz jasna już od dawno nie spędzał świąt z rodziną. Ba! Żeby to jakikolwiek odcinek jego życia został poświęcony rodzinie! Teraz, już jako dwudziestoośmioletni facet, święta spędzał albo sam albo w towarzystwie jakiejś miłej...Pani. A na "świąteczną panią 2010r" została wytypowana barmanka - tudzież zwana Alison. Bo niby po co ma jechać do nudnej rodziny, skoro mogłaby te święta spędzić w najlepszy z możliwych sposobów na świecie - a mianowicie z Florentinem! Ale ponieważ Pani Alison wybyła na moment do toalety (zapewne by poprawić makijaż i sprawdzić czy dekolt jest odpowiednio widoczny), nic nie szkodzi na przeszkodzie, aby zapoznać się z tą oto uroczą młodziutką damą. Wszakże, powód dla którego tu przybyła mógłby być interesujący. Może ma jakąś czarno-magiczną przeszłość? A może chce sobie załatwić czarno-magiczną przyszłość? Bowiem zaznała w życiu nudny i braku zrozumienia? Ooch. Jakie to przykre.
- Warto, tracić młodość na picie w barze pełnym obrzydliwych staruchów? - zapytał zdawkowo, pociągając sporego łyka ze swojego kieliszka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 51
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 483
http://czarodzieje.my-rpg.com/-f46/melanie-thomason-t868.htm#21532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6501-melanie-s-back-in-town-bitches#182432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4045-melaska#120784




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Gru 23 2010, 23:55

Dziewczyna odwróciła się do przodem do baru i wzięła kieliszek w dwa palce. Słysząc banalny podryw mężczyzny siedzacego obok niej do kelnerki, parsknęła cichym smeichem, omal nie rozchlapując whisky. Nie kryła się ze swoim rozbawieniem - z niemal dumą prezentowała swój ironiczny usmieszek, odwracając głowę w stronę podrywacza z uniesionymi brwiami. Zastanawiała się, czy nie powiedzieć mu, że na taki tekst poderwie tylko tlenione blondynki bez śladu jakiegokolwiek intelektu czy zdrowego rozsądku, jednak zamiast tego machnęła rezygnująco dłonią i napiła się trunku. Uśmiechnęła się, czujac znajome ciepło spływające do gardła.
Gdy odezwał się do niej, znów uśmiechnęła się cynicznie, unosząc cienką brew z powątpieniem. W sumie nie zdziwiłaby się, gdyby wziął ją za rozpuszczoną bachorzycę z dobrego domu, która pokłóciła się z rodzicami i stara się zmusić ich do poczucia winy, uciekając do jakiegoś baru na Nokturnie. No cóż, dobrze by było, ale w tym celu potrzebni byli przede wszystkim rodzice - co prawda z macochą by sie powiodło, gdyby nie była tak bardzo zajęta wychowywaniem swojej własnej córki, Tatiene. Z resztą, może by się nawet zmartwiła, gdyby nie dostała wiadomosci, że Mel ma zostać w Hogwarcie.
- Cóż - zaczęła wypowiedź, odwracając sie z powrotem w stronę baru, mieszając zawartość swojej szklanki powolnymi ruchami nadgarstka. - Raczej nie widzę tutaj obrzydliwych staruchów. Wątpię, byś miał na mysli siebie albo ta śliczną barmaneczkę, mówiąc to. - Nie czuła potrzeby zwracac się do niego per 'pan', z resztą ile on mógł mieć lat? Uśmiechnęła się uprzejmie i upiła kolejny łyk ognistej, mrużąc lekko oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Londynu
Wiek : 35
Skąd : Fleetwood, Hrabstwo Lancashire
Galeony : 52
  Liczba postów : 44




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią Gru 24 2010, 19:46

Ile, mógł miec lat? Ha! Na pewno więcej niż ona. Może nie mógłby być jej ojcem, ale nauczycielem, opiekunem, ojczymem - z pewnoścą.
- Nie widzisz? - uniósł ironicznie brew, znacząco spoglądając na resztę zgromadzonych w barze ludzi. Każdy, kto choć trochę znał Nokturna, wiedział, że nie jest to bar dla smarkaczy. W końcu, same jego wejście było znacznie mało widocznie. Trudno, żeby czarno-magiczny bar ogłaszał sie na ścianach i zapraszał do wejścia. Tak więc równie ciekawą sprawą jest to, skąd dziewczyna wiedziała o jego istnieniu. Jeszcze bardziej, że nie bała się w nocy wejść na tą ulicę i wejść do baru...
- Naprawdę, maleńka, nie masz co robic w Święta? Choinka, prezenty i te sprawy? - zapytał, po raz pierwszy odwracając się w jej stronę, by ogarnąc spojrzeniem jej skromną i dość wątłą postać. Szczerze powiedziawszy, to wąpił nawet czy jest na dorosła. Ale skoro barmanka sprzedała jej Ognistą... A właśnie, barmanka. Uniósł alkohol do ust i spojrzał uważnie na kobietę. Ciekawe, czy procent jej inteligencji jest równie wysoki jak urody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 51
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 483
http://czarodzieje.my-rpg.com/-f46/melanie-thomason-t868.htm#21532
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6501-melanie-s-back-in-town-bitches#182432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4045-melaska#120784




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sob Gru 25 2010, 18:53

Westchnęła i rozejrzała się teatralnie. No dobra, prócz nich siedziało jeszcze kilka osób, do których określenie "obrzydliwy staruch" pasowało jak ulał. Melanie wywróciła oczami.
- No cóż - mruknęła, odstawiając swoją szklankę na bar, zauważając przy tym jego, cóż rzec, niepierwszą świeżość. - W takim razie bardzo przyjemnie marnuje mi się młodość w ich towarzystwie - odpowiedziała beztrosko, mierząc Florentina krytycznym spojrzeniem. Jeżeli się temu dziwi, to niekonwencjonalny z niego człowiek. Czy widział kiedyś nastolatka, który żałuje swoich głupich postąpień w teraźniejszości? Nie ma takich. A jeżeli są, to są to wyjątki potwierdzające regułę.
Rozejrzała się po barze. Dobra, nie wyglądał na miejsce, do którego falami przychodzą uczniowie Hogwartu. Ale z drugiej strony dawno już wyrosła z pieluszek, do klamki też już dosięgała - głupią smarkulą nie była, wiedziała, że takie miejsca jak to to nie plac zabaw.
- Tak się składa, że mam. - Wskazała na kieliszek. - I właśnie to robię. Choinki to tylko tradycja, nic niewarta, kiedy ma się już na tyle rozumu, by domyślić się, że Święty Mikołaj nie istnieje.
Z tymi słowami uniosła Ognistą do ust i wypiła trunek do końca. Wskazała znacząco barmance, by napełniła go jeszcze raz, przy okazji przyglądając się jej uważnie. Po dłuższych oględzinach Mel stwierdziła, że ma bardzo powtarzalną urodę, w dodatku nieumiejętnie i przesadnie podkreśloną makijażem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Ynys Môn/ Anglesey Walia UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2963
Dodatkowo : Hipnoza, zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 1179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1905-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1910-znajomoci-aleksandra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1903-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7261-aleksander-brendan#205316




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pon Lut 28 2011, 14:44

Wszedł spokojnie do środka, ukłoniwszy się barmanowi, usiadł w rogu,sali, mając na widok jak i sale jak i wszystkie możliwe wejścia i wyjścia. Poprawił ceramiczne kulki z eliksirami, by łatwo mógł nimi cisnąć, rozluźnił się. Zamówił, u Barmana Ognistą, z lodem, czekał na swego kompana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Wiek : 27
Skąd : ślask
Galeony : -36
  Liczba postów : 97




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pon Lut 28 2011, 14:52

Drzwi się lekko uchyliły, po czym otworzyły w pełni wszedł on, człowiek w mugolskich ciuchach, rozpięta kurtka pod która widniał t-shirt z napisem "rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać.", jaskrawy napis aż raził w oczy, chłopak ściągnął ogromne słuchawki uszu, ściągnął też dużą wełnianą czapkę i ukazał głowę pełną dredów, zza ucha wystawała biała bibułka. Podszedł do barmana zamawiając sok bananowy, złapał coś na wzór popielniczki i podszedł do stolika przy którym siedział krewniak
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Ynys Môn/ Anglesey Walia UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2963
Dodatkowo : Hipnoza, zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 1179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1905-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1910-znajomoci-aleksandra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1903-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7261-aleksander-brendan#205316




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pon Lut 28 2011, 15:27

Widząc Krewnika uśmiecha się i podnosi szklankę w salucie.
- Miło że wpadłeś, do tej zapomnianego przez Boga, wodopoju, miło Cię widzieć. - Zwrócił się do niego wskazując krzesło przy jego boku.
Przymykając oko na jego strój, uśmiechająć się na widok czynności którą wykonuje.- Mam nadzieje że poczęstujesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Wto Mar 01 2011, 22:18

Wszedłem patrząc na zebranych kuzynów z lekkim niesmakiem. Patetyczne. Spotykać się w barze o złej sławie jak na mrocznych przystało... Ot równie dobrze mogliśmy przyczepić sobie kartkę z napisem,, Kocham Czarną Magię!" Ale nic przynajmniej tu nie krążyły dzieciaki ze szkoły więc można było załatwić wiele spraw...
- Witam kuzynów... Zbliżyłem się i usiadłem. Aleksandrze czemu mnie wzywałeś wiadomością?
Spojrzałem na wyspiarza z zainteresowaniem w oczach .
- Czyżby coś ważnego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Ynys Môn/ Anglesey Walia UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2963
Dodatkowo : Hipnoza, zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 1179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1905-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1910-znajomoci-aleksandra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1903-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7261-aleksander-brendan#205316




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sro Mar 02 2011, 14:44

- E tam nic ważnego spotkać się przyjemnie- popatrzył na Nataniela - po co cie zapraszać jak i tak wszystko wiesz, przecież posłałem sowę. A tu blisko i tak musiałem kupić parę składników na eliksiry.- uśmiechnął się uprzejmie-co tak stoisz siadasz czy nie. Pisząc na stole kroplą płynu by mogli odczytać litery pojedynczo. T.R.Z.E.B.A.U.S.T.A.L.I.Ć.Z.A.S.A.D.Y.D.Z.I.A.Ł.A.N.I.A.O.N.C.O.Ś.K.N.U.J.E.Z.A.D.Ł.U.G.O.S.I.E.D.Z.I.C.I.C.H.O.


Ostatnio zmieniony przez Aleksander Brendan dnia Nie Mar 06 2011, 17:00, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sro Mar 02 2011, 21:56

Usiadłem i z uśmiechem spojrzałem na dalekiego kuzyna.
-Och eliksiry powiadasz? Ja pracuję nad uzyskaniem ciekawych składników... Mowa o łzach pewnego ptaka. Jeśli się uda z chęcią się podzielę.
Delikatnie zatarłem napis i spojrzałem mu w oczy...
-Opowiadałem ci o polowaniach w moich stronach? By osaczyć zwierza trzeba mieć plan zwykle zaczyna się od zebrania informacji o bestii i wywiedzieć się gdzie ma leże lub czy ma młode. Jeśli ma one często doprowadzą do legowiska. jeśli nie tropisz aż się dowiesz.
Zamyśliłem się następnie
-Trzeba poznać nawyki i styl działania a dopiero w tedy zacząć łowy ...
Uśmiechnąłem się wrednie ...
Bo widzisz ja znam jedno szczenie tego wilka

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Ynys Môn/ Anglesey Walia UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2963
Dodatkowo : Hipnoza, zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 1179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1905-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1910-znajomoci-aleksandra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1903-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7261-aleksander-brendan#205316




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sro Mar 02 2011, 22:22

- Wiesz kuzynie- uśmiechnął się sącząc ognistą- polowania nigdy mnie nie pociągały, w tej kwestii, jesteś wszak bardziej doświadczony, mnie zawsze bardziej bawiło mieszanie w kociołku i warzenie eliksirów. No i zabawy w powiedz czajnik. Uśmiecha się na wspomnienie młodych lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Mar 03 2011, 21:55

Spojrzałem z uśmiechem na kuzyna. Czyżby załapał o czym mówiłem i sugerował ciekawe rozwiązanie?
- Zaglądać do kociołka? Cóż może dało by się takowy kociołek nastawić na sagan...
Rozsiadłem się wygodnie i czekałem ze śmiechem aż natchnienie podpowie mi co zrobić.
O jest plan...
- Więc dajmy na to taki Voldemort. Był mistrzem swej armii i cierpiał na przerost ambicji.
A co by zrobił gdyby ktoś powiedzmy stworzył fikcyjną grupę ? I tytułował się na przykład Wielkim Mistrzem? Gdyby ten gnębił mugole i tworzył własne imperium Znając życie Voldi poszedł by go zabić... Bo może być tylko jeden mistrz...
Uśmiechnąłem się do krewniaka błyskając zielenią w oczach. I to właśnie nazywa się zastawić gdzieś kocioł. Czyli pułapkę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Ynys Môn/ Anglesey Walia UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2963
Dodatkowo : Hipnoza, zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 1179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1905-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1910-znajomoci-aleksandra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1903-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7261-aleksander-brendan#205316




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Mar 03 2011, 22:04

- Tylko musi to być ktoś kto się sprawdzi w tej roli- odwzajemnił uśmiech, mam nawet kandydata nada się, czysta krew narcyz jak cholera, i Irlandczyk- W sumie miałbym kandydata tylko trza go przekonać do Idei- pociągnął łyk- ale to omówmy gdzie indziej, przy okazji jak tam twoje plany w sprawie zwierzaczka. Zmienił temat, kuzynie kiedy indziej plan się uwarzy ze szczegółami, jednego co eliksiry potrafią nauczyć to cierpliwości.


Ostatnio zmieniony przez Aleksander Brendan dnia Nie Mar 06 2011, 11:24, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Mar 03 2011, 22:09

- Przejdę się do banku to się dowiem jak stoją sprawy. Obawiam się nieco o targi z Goblinami...
Przymknąłem oczy mażąc o dawnych czasach gdy te pokraczne złe stwory, padały na kolana na sam dźwięk nazwiska mego rodu... A teraz ? Są dumne i dufne oraz mało tego idiotycznie się puszą jakby były kimś lepszym od nas. Nie lekceważyłem ich. Miały swoją magię i wielkie umiejętności. Udowodniły także nie raz iż potrafią walczyć, lecz i tak ich nie lubiłem.
- Mogą chcieć zaniżyć cenę złota na swój zysk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 29
Skąd : Ynys Môn/ Anglesey Walia UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2963
Dodatkowo : Hipnoza, zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 1179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1905-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1910-znajomoci-aleksandra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1903-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7261-aleksander-brendan#205316




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Mar 03 2011, 22:23

- Wiesz One działają z własnym kodeksem , a nade wszystko nie myślą jak ludzie daj spokój, bo groźbami nic z nimi nie zyskasz traktuj je jako coś nieuniknionego, ja przynajmniej mam z nimi spokój, do mojej Rodziny zawsze odnoszą się z szacunkiem- Cóż Brendan zawsze brzmiało lepiej niż kontynentalna gałąź Kruk choć sens nazwiska zachowali, eh daleka rodzina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 569




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sob Mar 05 2011, 12:41

-Może masz rację. Jednak to nie zmienia faktu iż mamy inny problem do obgadania.
Rozsiadłem się wygodnie planując akcję. Pozwoliłem by tysiące myśli przepłynęły mi przez głowę gdy składałem w całość elementy pomysłu...
- Ja zajmę się akcjami związanymi z przemocą a twój ,, Ekspert " Będzie głosem ,, Wielkiego Mistrza" Niezwłocznie rozpocznę budowanie nowej legendy miejskiej o nowym czarnoksiężniku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   

Powrót do góry Go down
 

Bar "Pod okiem Bazyliszka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Pęcherze, ugryzienia i petryfikacja, czyli o tym jak poprawnie złapać bazyliszka...
» Tunele

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-