Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Bar "Pod okiem Bazyliszka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29444
  Liczba postów : 41730
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią Sie 13 2010, 19:24

First topic message reminder :


Bar "Pod okiem Bazyliszka"
Mało kto wie o istnieniu tego baru. I nie chodzi tu tylko o mugolów,  ale także o czarodziejów. Szare, ponure ściany z pewnością nie przypominają baru, a i na wejściu nie ma żadnego oznaczenia, informującego, iż tu właśnie znajduje się bar. Wchodząc do środka, odnosi się wrażenie, jakby rzeczywiście było się pod okiem bazyliszka. Całe pomieszczenie przypomina ciemną jaskinię, a przy barze i stolikach razi w oczy jaskrawe światło. Można tu spotkać mnóstwo podejrzanych typków. Jednak lepiej nie wdawać się z nimi w rozmowy. Tuż przy wejściu, znajduje się ogromny posąg bazyliszka ziejący ogniem w najmniej spodziewanym momencie. Tutejsze menu trunków jest bardzo oryginalne. Wielu ludzi, zamawiając Krwistą Whisky, nie zdają sobie sprawy, że nazwa jest dosłowna.

Piwo kremowe
Jagodowy jabol  
Smocza Krew
Boddingtons Pub Ale
Stokrotkowy Haust
Rum porzeczkowy
Malinowy Znikacz
Sherry
Krwiste Sherry
Ognista Whisky
Krwista Whisky
Papa Vodka
Zezowaty Iwan

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sro Sie 07 2013, 19:22

- Mówi się wiele rzeczy - zauważył Frederick. - A ludzie rzadko kiedy stosują się do takich mądrości.
W przypadku Freddiego milczenie faktycznie mogłoby być złotem. Ponieważ jednak nie milczał więcej ludzi dowiedziało się do niego paru przykrych faktów.
U niego szczerość wiązała się z tym, że zawsze kogoś tym zranił. Raz mocniej, raz bardziej i potem relacje raczej nie były już takie same.
Dlatego też kłamał, tak by ludzie nie prawdę brali za prawdę. Dziwiło go, że ludzie tak chętnie wierzyli w to, co mówił. Zwłaszcza, że ani jedno jego słowo rzadko kiedy było szczere.
- Taki drobiazg do przeoczenia - Freddie mrugnął do niej.
Wyjście z domu okazało się jednak dobrym pomysłem. Dopóki nie stanie się coś, co go nie zdenerwuje. Ogólnie towarzystwo tu bywało bardzo podejrzane i Champion wolał z nimi nie mieć nic wspólnego.
On bynajmniej nie obawiał się o siebie. Znał swoje mocne i słabe strony. A z zaklęć był mocny. Tak więc paru nieszczęśliwców mogłoby wylądować u Munga.
Frederick na szczęście by tam nie trafił.
- A skoro już tu zawitałem, to pozwolę sobie trochę ci potowarzyszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sro Sie 07 2013, 21:58

Alexis stała za barem, opierając się dłońmi o półkę. Na chwilę wyprostowała się i przetarła dłonią czoło. Pomimo, że dochodziła 22 i w pomieszczeniu i na zewnątrz było duszno. Mogłaby postawić galeona na to, że dzisiaj będzie burza. Chociaż z drugiej strony zamiast się zakładać wolała po prostu wypić coś za te pieniądze. Ale wróćmy do niej i Freddiego z którym właśnie rozmawiała.
-Jakbyśmy wierzyli we wszystko co nam mówią, przestalibyśmy używać tego do myślenia - powiedziała palcem stukając się w głowę. Oczywiście chodziło jej o mózg i rozum też. bo to dwie, jakże ważne a jedna różne rzeczy. bo przecież mózg ma każdy, ale posiadaniem rozumu może pochwalić się już trochę mniej osób.
Jeśli chodzi o Alexis i jej szczerość. Cóż, w sumie było podobnie jak u Fredsa. Wolała powiedzieć brutalną prawdę niż pięknę kłamstwo. A jesli czasem połączyłeś to z jej ciętym językiem, mogło zaboleć, zwłaszcza gdy Lexi jeszcze przy okazji nie przepadała za tą daną osobą.
-Za to się płaci grube pieniądze - powiedziała z początku poważnie i miała na myśli towarzyszenie jej osobie. Jednak już po chwili poważna mina zmieniła się w urzekający uśmiech i poznać można było, że sobie po prostu zażartowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sro Sie 07 2013, 22:36

Zapowiadał się ciekawy wieczór.
Na ogół wolał mieć do czynienia z ludźmi, których nie mógł sobie podporządkować. Z drugiej jednak strony cały czas przebywać z takimi ludźmi nie wróżyło niczego dobrego. Wszystko szło po jego myśli i dochodziło do sytuacji, kiedy chłopak szukał sposobu, żeby do takowej osoby uciec.
Mimo, że w dużej mierze sam był za to odpowiedzialny.
- Mądrości są po to, żeby się na nich wzorować, ale nie ślepo za nimi podążać - powiedział przenosząc wzrok na koleżankę.
Jako to się stało, że nie wybadał, że ona tu pracowała?
A to tak, że dziewczyna była podobna do Fredericka. Uznał, że zdecydowanie na dobre wyjdzie mu spędzenie nieco czasu w towarzystwie kogoś inteligentnego, kto nie robi tego, co on mu karze. Bardzo prawdopodobnie będzie, że będzie tak myślał do czasu, aż Alexis zrobi coś, co mu się nie spodoba.
- Rozumiem, że są jakieś zapisy, żeby ci towarzyszyć? - Zapytał z lekkim uśmiechem. - W takim razie biorąc pod uwagę, że jesteśmy z tego samego domu mam pierwszeństwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Sie 08 2013, 16:07

I tym się akurat różnili. Bo Lexi wolała ludzi, którzy się z nią nie zgadzali i nie dlatego, że robili to naumyślnie. Tylko mieli swoje zdanie i swoje opinie podyktowane jakimiś logicznymi argumentami a nie tekstami typu "bo tak". Z takimi ludźmi było o wiele ciekawiej. Nienawidziła ludzi podatnych na wpływy, którzy uginali się jak chorągiewki na wietrze. Z nimi rozmowy były nudne i niemrawe. Raczej starała się omijać takich ludzi z daleka. Nic do jej życia nie wnosili i na nic nie byli jej potrzebni.
Wycelowała w niego palcem i po chwili z jej ust wydobyło się.
-Właśnie! - powiedziała, jakby praktycznie wytykała winę wszystkim nieobecnym, ale ślepo podążającymi za słowami - Czasem mam wrażenie, że dużą część społeczeństwa można przyrównać do osłów, jeśli zamachasz im odpowiednią marchewką polecą bez zbędnych pytań.
Och jak do tej pory Alexis nie miała co się sprzeczać z Freddiem, bo mieli podobne sprawy na tematy, które poruszali.
-Ach tam zaraz zapisywać - powiedziała machnąwszy ręką. Po czym oparła się ramionami o bar na przeciw Fredona i na dłonia oparła brodę. - Ale wiesz, mógłbyś postawić drinka spragnionej kobiecie.
Dodała uśmiechając się zalotnie. Wszak jej samej nie wolno było pić. Ale gdy klient prosił ją o wypicie z nim, nie powinna odmawiać. A jakby nie patrzeć, miała ochotę się dzisiaj napić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Sie 08 2013, 22:02

- Wydaje mi się, że ludzie wolą często podążać za ogólnie przyjętym tokiem myślenia, żeby nie musieć podejmować decyzji - wyraził swoją opinię Champion. - A gdy coś nie idzie po ich myśli, zwalają winę na przyjęte stereotypy.
Rozmowa z kimś inteligentnym bywała rzadkością.
Zdaniem chłopaka ludziom nie chciało się myśleć i po prostu zwalali winę za niepowodzenia na wszystko, byle tylko nie brać odpowiedzialności za swoje decyzje. Czyli po prostu zachowywali się jak dzieci.
- Co pani zamawia? - Zapytał uśmiechając się przy tym zawadiacko.
Frederick Champion w dobrym nastroju i przy tym nie zamierzał nic osiągnąć?
Takiego widoku nie spotyka się na co dzień. Nie licząc rodzonej siostry i najlepszego przyjaciela bardzo, bardzo, ale to bardzo wąskie grono osób miało ten zaszczyt zobaczenia chłopaka bez przyklejonej maski uprzejmego chłopca.
Z drugiej jednak strony skoro był w dobrym nastroju, to czemu by i Alexis nie miałaby do niego dołączyć?
Raźniej bawić się we dwoje niż samemu. Z resztą picie w samotności nie należało do zwyczajów Ślizgona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Sie 08 2013, 22:20

-Po części prawda - powiedziała celując w niego palcem. Podniosła dłoń i założyła kosmyk który uciekł z kitki za ucho - coraz częściej dochodzę jednak do wniosku, że większość ludzi już sama nie potrafi ich podejmować.
Zerknęła na chłopaka odrywając się od lady i prostując.
-Pomyśl, mas media mówią teraz jak myśleć poprawnie i co robić, by się nie wyróżniać. Najlepiej dla Ministerstwa byłoby jakbyśmy byli jedną wielką szarą masą w której każdy myśli tak samo.
Naprawdę tak myślała. Ci na górze mieli by o wiele prostsze rządy gdyby całe społeczeństwo myślało tak samo. Zamiast docierać do wielu ludzi, wystarczyłoby dotrzeć do grona, czy też pokazać je jako nowy standard życia, a ludzie, żeby się nie wyróżniać zaczną własnie dokładnie to robić.
Odpowiedziała uśmiechem na jego uśmiech i postawiła przed nimi dwa kieliszki o pojemności pięćdziesięciu mililitrów.
-Szef kuchni poleca dzisiaj ostre karmelki. - sięgnęła po karmelową tequilę i mleko - wymyśliłam to niedawno.
Powiedziała spoglądając na chłopaka. Wlała do kieliszków po 3/4 teguili, a potem zalała resztę mlekiem, na samą górę nalewając po kilka kropel tabasco.
Podniosła kieliszek spoglądając na swojego towarzysza.
-Szable w dłoń, panie Champion - powiedziała posyłając w jego stronę uśmiech i czekając aż podniesie kieliszek, po czym przechyliła go i jedyn haustem opróżniła. Napój poza mocną wonią alkoholu rzeczywiście smakował cukierkami krówkami, jednocześnie mając ostry posmak. Coś całkiem interesującego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Sie 08 2013, 23:39

Chłopak z uznaniem pokiwał głową. W tym, co mówiła było sporo racji. I właśnie dlatego też Frederick wykorzystywał ludzi dla swoich celów. Bo nie myśleli i nie chcieli myśleć samodzielnie. Najlepiej, żeby wszystko było proste i jasne.
Ale życie takie nie jest.
Osobiście wolał się nie przenosić z Francji do Anglii, lecz co w takiej sprawie miał do powiedzenia czternastolatek? A no nic i tak przez całą trzecią klasę musiał słuchać narzekać nauczycieli na Zoe. I jeszcze niespodzianka jaką mu zafundował niedawno ojciec.
- Szarą masę łatwiej się kontroluje - zgodził się. - A im bardziej tłum jest podatny na manipulacje tym lepiej. Historia jest idealnym przykładem tego, o czym rozmawiamy - Champion posadził swój zacny tyłek na stołku. - Większość woli się nie wyróżniać. Dlatego wybitnych jednostek jest mało.
Już nie dodał, że on sam uważa siebie za jednostkę ponad innych. W dużej mierze większość Ślizgonów uważał, za lepszych, choć nie wszystkich.
- Szable w dłoń panno Sky - zawtórował po czym wypił wszystko na raz. - Przyznaję, że dobre. Jedyne w swoim rodzaju. Co jeszcze szef kuchni poleca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Sie 08 2013, 23:54

Alexis też całkiem nieźle okręcała sobie ludzi wokół palca, głównie facetów. Z Laskami raczej się nie zadawało. Za dużo płaczu, dramatów i maniciórów i innych tandetnych damskich bzdetów. Poza tym, Lexi już dawno zauważyła, że kobiety są strasznie, ale to strasznie, strasznie nieszczere. Niby się uśmiechają i są miłe a dupe obrabiają za plecami gdy tylko miały okazję. Tak więc Lexi przyjaźniła się głownie z facetami i to w ich towarzystwie zazwyczaj się obracała. Byli w sumie prostolinijni i mówili od razu co im nie pasuje. Zaś jej dobre relacje z facetami, tylko pogłębiały nienawiść innych kobiet.
Czy miała rację w tym co mówiła? Oczywiście, że tak i nie było to zwykłe zapatrzenie w siebie. Nie miała łatwego życia, ale nauczyło ją ono dbania o siebie i posiadania swojego własnego zdania.
-Co smutne, ten stan raczej będzie trwał, bo niewielu jest na tyle odważnych by samemu pociągać za własne sznurki. - Powiedziała wzruszając ramionami. W sumie nawet jej nie było żal tych ludzi, którzy dawali się wykorzystywać. W końcu nie jej winą było to, że byli aż tak głupi.
Trzeba przyznać, że trochę pochlebiło jej to, iż shot zasmakował jej znajomemu. Chociaż co jak co, ale smykałkę do różnego rodzaju odżywek Alexis miała od zawszę.
Przez chwilę zastanawiała się co jeszcze mu podać. Faceci z reguły nie przepadali za słodkimi smakami.
-Przerobiony mugolski drink. Ja go nazywam jing i jang. - powiedziała zabierając kieliszki i stawiając przed nimi literaki. Zmieszała w szejkerze wódkę cynamonową z likierem kawowym i wlała do sklanek, ciemna masa, prawie czarna wypełniła szklanki do połowy. Następnie zmieszała z sobą mleko i syrop kokosowy. Druga warstwa idealnie uplasowała się na gorze, momentami przenikając się z ciemnobrązową. -Spróbuj tego.
Powiedziała podnosząc swoją szklankę. Włożyła do niej słomkę i zamieszała. Fakt, drink wyglądał ładnie, ale samkował najlepiej dopiero po wymieszaniu. Kawa nadawała mu posmak gorzki, zaś cynamon idealnie łączył się z kokosem wprowadzając odrobinę słodyczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią Sie 09 2013, 00:09

Frederick był pod wrażeniem zdolności Alexis odnośnie alkoholów. On ich nie mieszał - od tego była Zoe. Ona mieszała, upijała się, a on musiał za nią cały bajzel sprzątać.
Miło było dla odmiany nie musieć się martwić tym, co będzie jak już skończy pić. Już nawet nie bardzo pamiętał, kiedy ostatnim razem tak sam z siebie wyszedł bez obaw o siostrę.
Jak się nad tym zastanowić to zdecydowanie poświęcał jej za dużo czasu, ale nic nie mógł na to poradzić. W nawyk mu weszło pilnowanie jej i troszczenie się, chociaż wielu nazywało go wręcz zaborczym.
Chłopak odgonił od siebie te myśli.
- Możliwe, że jeszcze się będzie pogłębiać.
Miał zamiar miło spędzić ten wieczór racząc się mieszankami koleżanki. Na swoje szczęście potrafił wyczuć, kiedy będzie się zbliżał moment wprowadzający w stan wysokiego upojenia alkoholowego.
Zdecydowanie dobrze jest mieć mocną głowę.
- Twoje zdrowie - Freddie uniósł szklaneczkę w kierunku Alexis, po czym przechylił szklaneczkę. - Niczego sobie. Jednakże nie za bardzo lubię kokos. Lubię połączenie pomarańczy z czekoladą albo lukrecją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią Sie 09 2013, 16:09

-Och, wlałabym żeby tego nie robił. - powiedziała uśmiechając się się do niego. Nie wyobrażało sobie jak społeczeństwo mogłoby być w niektórych momentach jeszcze głupsze. A może nie, inaczej, potrafiła to sobie wyobrazić, ale to by było coś doprawdy koszmarnego.
-Och - powiedziała, na chwilę się speszywszy- no takie rzeczy to się mówi barmanowi na samym początku.
Dodała celując w niego palcem i przybierając oskarżycielski ton. Bo niby skąd ona ma wiedzieć takie rzeczy, domyślać się czy jak. No ale nie zganiajmy całej winy na Freda, on tylko przyszedł się napić, to ona postanowiła po bajerować go swoimi mocami super barmana.
-To da się załatwić - powiedziała, sięgając po dwie kolejne szklanki, zwane longami z tej prostej przyczyny, że były największymi szklankami, nie licząc pokali.
Sięgnęła po sok pomarańczowy i tym razem postanowiła skupić cały drink na zwykłej wódce. Do szklanek włożyła lód zalała go wódką i sokiem pomarańczowym. Wyciągnęła z lodówki czekoladę a z półki likier karmelowy. Wlała do shakera likier, mleko i dorzuciła startą czekoladę, a następnie wlała na górę soku pomarańczowego połączonego z wódką. Dwie warstwy przenikały się, jednak nie do końca mieszały.
-Zobaczmy, co z tego wyszło. - powiedziała podsuwając mu drink. W sumie nigdy wcześniej nie próbowała łączyć tych dwóch smaków.
-Jak wakacje? - spytała chłopaka przy okazji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Nie Sie 11 2013, 22:36

- Lepiej usłyszeć to od kogoś znajomego niż obcej osoby, tak myślę - powiedział Freddie. - Nie mówię tego po złości.
Frederick z zaciekawieniem patrzył jak Alexis sprawnie sięga po potrzebne jej składniki. Uznał, że praca barmana jest w pewnym sensie podobna do wytwórcy eliksirów.
Wszystkie składniki trzeba odpowiednio przyrządzić, w odpowiednich proporcjach, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie. I w owym przypadku treść, to złe słowo, przepis na owy napój znała tylko Ślizgonka.
- Wakacje? - Zastanowił się zanim odpowiedział. - Cóż udane i pewnym sensie pouczające. Spojrzałem na parę spraw z większym dystansem i jestem zadowolony z obserwacji.
Pomijając fakt, że w nadchodzącym roku Freddie miał w planach realizację pewnego przedsięwzięcia, którego liczył wynik będzie satysfakcjonujący.
- Wyśmienite - uznał, kiedy wypił nową kombinację smaków panny Sky. - Zastanawiałaś się nad napisaniem książki z przepisami na drinki? - Zapytał. - To mogłoby być bardzo dobre posunięcie pod względem finansowym. Nie wiem, czy coś takiego jest na rynku literackim czarodziejskiego świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sro Sie 14 2013, 14:41

-Och zawsze lepiej złe słowa słyszeć od znanych sobie osób - powiedziała zgadzając się z nim. Wychodziła z założenia, że jeśli ktoś się z nią przyjaźni, to musi być w stanie powiedzieć jej najgorszą prawdę, a nie, najpiękniejsze kłamstwo.
Fakt faktem, przyrządzanie drinków było trochę jak robienie eliksirów, tylko z tą jedną różnicą, że drinki zazwyczaj w założeniu miały być miodem dla podniebienia, darem dla gardła i smaku. Znów z drugiej strony, eliksiry mogły być czasem okropnie, ale miały inne zdolności. Drinki upijały Cię i zaburzały postrzeganie percepcji, eliksiry miały nieskończone możliwości. No ale, nie czas się tutaj teraz nad nimi rozwodzić.
-Tylko pogratulować. - powiedziała z uśmiechem - Dobrze jest się rozwijać.
Dodała, bo tak też właśnie uważała. Może to dlatego została wybrana do Slytherinu, przez jej chęć dążenia do perfekcji, ciągłego doskonalenia się, ale jednoczesny dar, do autodestrukcji. Kto wie.
-Książka z drinkami dla czarodziei? - zapytała patrząc na niego z podniesioną jedną brwią. Nigdy nad tym nie myślała, ani nigdy o tym nie czytała. - Jeśli mam być szczera, nigdy mi to przez głowe nie przeszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Cannes Francja/UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 88
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 127
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5763-frederick-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5765-freddie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5764-puchacz-freddiego




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sro Sie 14 2013, 18:48

- Mi też nie - przyznał. - Teraz jakoś o tym pomyślałem obserwując jak przyrządzasz drinki. Masz smykałkę do tego, więc czemu by nie wykorzystać tego?
Freddie był nie tylko bardzo podłą osobą, ale też od czasu do czasu przyszło mu do głowy coś ciekawego. Chodzi o to, że nie wykorzystał innych do swoich celów, ale właśnie innym coś podpowiedział.
Zaiste zaskakujące, lecz mu także zdarzało się bezinteresownie zrobić coś dla innych. Chociaż to tylko sugestia i reszta zależy od Alexis.
- Moim zdaniem nigdy nie jest za późno, aby dostrzec nowe aspekty samego siebie, jak i otaczającego go świata i ludzi.
Od powrotu z Japonii, Freddie snuł szeroko zakrojone plany na temat pewnego przedsięwzięcia. Wspomniał tylko jednemu z kolegów, że coś planuje. Ale nie sprecyzował co.
Taki właśnie był Frederick. Nic nie mówił. Bywał raczej skryty.
- A twoje wakacje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Sty 16 2014, 18:32

Wilk po raz ostatni dziś przed wróceniem na studia widział się ze swoim ojcem. Nie był z tego powodu ani smutny, ani szczęśliwy. Traktował go jak powietrze. Jako dziecko był głodny ojczymej miłości, ale teraz ten brak nie robi na nim najmniejszego wrażenia. Przynajmniej próbuje to sobie wmówić. Robiąc gap year pomiędzy jednym rokiem studiów a kolejnym, nie chciał wrócić do rodzinnego gniazdka czy się rozwijać, ale po prostu odpocząć od tych zimnych murów Hogwartu. Praca w MM była przyjemna i prosta, ale jego pensja ze względu na brak konkretnego wykształcenia oraz doświadczenia nie była wymarzona. Mógł skorzystać w pomocy ojca, ale nie chciał tego. Wolał samodzielnie do czegoś dojść. Z każdym kolejnym zarobionym galeonem, wizja domu, którego chce wkrótce zakupić, była coraz bliższa... Ale nie widział samego, pustego domu. Widział dom, w którym Saunders biegnie na boso rozczochrana przez hol aby odebrać telefon, w którym ma ją cały czas tylko dla siebie. Wie, że zostawiając ją bez chociażby zwykłego pożegnania, zachował się jak ostatni idiota. W sumie, tak jak zawsze. Nie miał nawet nadziei, że mu wybaczy. W ciągu minionego roku, często zaczynał pisać do niej list. Zawsze tchórzył. A z każdym kolejnym dniem oddalał się od niej coraz dalej. Dzisiaj, dystans pomiędzy nimi był niemalże namacalny. Nie widział jej jeszcze, od kiedy wrócił na studia. Jednakże obawiał się tego spotkania, jakby znów był smarkatym ślizgonikiem z pierwszej klasy. Usiadł przy barze, rozczochrał jeszcze bardziej niesforną fryzurę i swoimi lodowatymi, długimi palcami pianisty sięgnął po menu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Sty 16 2014, 19:14

Idiota. Oczywiście, że Twycross był idiotą! Dlatego z pewnością nie odpisałaby na jego list, w którym tłumaczyłby się jak na typowego idiotę przystało. A może nawet by go nie przeczytała, uznając to za zwykłą stratę czasu? Cóż, z pewnością była zła. Choć na początku raczej zawiedziona i rozgoryczona. Później przeradzało się to w strach (co się, do kurwy nędzy stało?), a potem w rezygnację, z której droga do wściekłości była niedaleka. W końcu oszukał ją. Pierwszy raz od dawien dawna to nie ona kogoś omamiła i zostawiła, a była na pozycji ofiary. W mig przetłumaczyła sobie, że to była zwykła gra ze strony ślizgona. Że wszystko udawał i bezczelnie ją wykorzystał. Jej głupie, wrażliwe wnętrze, które tak skrupulatnie starała się chować po najodleglejszych zakątkach przeżartej cynizmem duszy. I co z każdym rokiem stawało się być jednak aż nazbyt oczywiste. W końcu kto nie słyszał zawodzącej po nocach pijanej i zrozpaczonej Saunders? Któż nie słyszał o jej kilkukrotnych próbach zakończenia życia stety (niestety dla innych) zakończonych fiaskiem w ten czy inny sposób? No właśnie, wszyscy. Szczególnie, że ten debilny Obserwator miał oczy i uszy chyba w każdym zakamarku świata, do diabła!
Ostatnio jednak nie myślała o tym człowieku w ogóle, spychając go z pamięci do najczarniejszych lochów świadomości. Układała sobie życie na nowo, z kimś innym, z kimś, kto był jej wart, jak starała się pieczołowicie zapewnić samą siebie. Ale wszystko prysło, odkąd zachorowała i zmuszona była do spędzenia wielu miesięcy w św. Mungu. Szpital miał to do siebie, że nie wszyscy i nie kiedy im się podobało, mogli przychodzić w odwiedziny. Relacja się więc rozpadła, ku kolejnym rozczarowaniu Scarlett, co podniosło u niej poziom zgorzkniałości. Po tym życiu nie zostało już nic, oprócz tego, że ledwo wyszła z placówki. Więc wciąż wyglądała okropnie – wychudzona, z podkrążonymi oczami, osłabiona. Cień dawnej dziewczyny, choć starała się to ukryć pod tonami makijażu, perfekcyjną fryzurą ze zniszczonych włosów i ubraniem, które chociażby odrobinę byłoby w stanie zakryć jej kościstą teraz sylwetkę. Nawet wypchała sobie stanik, żeby lepiej wyglądać, hehehs.
I tak oto zaszczyciła swą obecnością bar w najbardziej mrocznej dzielnicy. Sama nie miała pojęcia, dlaczego tu przyszła i dlaczego akurat w porze, kiedy ten perfidny Twycross siedział przy barze. PRZYPADEK? NIE SĄDZĘ, jak by to wielu orzekło, jednak tak w rzeczywistości było. Miała zamiar się upić i przemyśleć swoje życie w jakiejś ciemnej melinie, modląc się, aby nie spotkać nikogo znajomego. Cóż, nie udało się.
Przedzierała się przez tłum pochmielonych ludzi, pośród obłoków dymu i smrodu potu, by wreszcie dotrzeć do tego samego baru. Kiedy usiadła przy nim, zorientowała się, że kilka miejsc dalej kartę wertuje nie kto inny, jak zapomniany (zdawałoby się) koszmar jej przeszłości. Szybko odwróciła wzrok, jakby to miało w czymś pomóc i także sięgnęła po kartę, udając, że jej tu wcale nie ma. Och, cóż za ślizgoński spryt, doprawdy… przecież jej nie zauważy, a nawet jeśli, to może uzna, że to Mandy, skoro tak obojętnie siedzi i nawet na niego nie spogląda? Cóż, teraz jedynym, co by je odróżniało, to byłaby postura, ale Wilkie o tym nie wiedział. Gorzej, gdyby Saunders musiała wydać z siebie jakieś słowa – brytyjski akcent ciężko byłoby jej zastąpić tym francuskim. Ale póki co się tym nie przejmowała, czując, że serce zaraz wyrwie jej się z klatki piersiowej. Szybka analiza – uciekać, czy nie?

sorka, że tak długo, poniosło mnie trochę :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Sty 16 2014, 20:34

Wilk wertował kartę w poszukiwaniu czegoś ciekawego... Jak na podskórny, jaskiniopodobny bar przystało, prawie każda pozycja w menu była ciekawa. Niektóre aż zbyt ciekawe. Zamówił więc swoim niskim, szarmanckim głosem "krwistą whiskey", nie odrywając wzroku od menu. Gdy zaś wysoki, miły dla uszu szczebiot odpowiedział cenę, podniósł głowę zaintrygowany. Spodziewał się pięćdziesięcioletniego, łysiejącego czarodzieja, w obdartym, obskórnym skórzanym płaszczu. Tak bowiem w podobnych barach wyglądało. Jednakże dziewczyna, która obsługiwała w barze, okazała się przyjemniejsza dla oka. Miała zapięte w wysokim koku kruczoczarne, kręcone włosy i biało-czarną opaskę, która przytrzymywała niesforne loki, aby nie wpadły do posiłków. Miała głęboko osadzone, czarne, świdrujące oczy i podkreślone wyzywającą, czerwoną pomadką usta. Nie należała do tych najpiękniejszych, jednakże wyeksponowany dekolt, zwiastował że mógł ją zaliczyć do grona tych łatwiejszych. Czegóż więcej potrzebował na dzisiejszy wieczór? Uśmiechnął się do niej łobuzersko i oparł łokieć na ladzie, patrząc jej wyzywająco w oczy.
- Nie męczy Cię praca tutaj? - Zagaił, układając usta w podkówkę. Nic tak nie zapewnia ruchania jak udawanie wrażliwego.
- Męczy. Zaraz podam drinka. - Odpowiedziała dziewczyna zdawkowo, poprawiając bluzkę, aby nieco zakryć dekolt. Czyżby wyłapała wzrok Wilka? Uśmiechnęła się jednak nieśmiało, pokazując małą szczelinę pomiędzy jedynkami i zaczęła zbierać zamówienia od reszty klientów. Szczelina pomiędzy jedynkami... To właśnie jedna z najseksowniejszych cech Saunders. Chłopak schował twarz w dłoniach, upierając cały ciężar ciała na ladzie. Obrócił głowę i  wciąż leżąc, zamrugał po czym zmrużył oczy. Spod kurtyny kruczoczarnych rzęs, wyłapał unikalną kaskadę blond włosów. Jasnych, nienagannie ułożonych. Zupełnie niepasujących do tego miejsca. W dodatku jakoś dziwnie znajomych. Zamknął oczy, po czym zmrużył je ponownie, tym razem bardziej wyostrzając wzrok. Na... na g-gacie Merlina! Scarlett. W pierwszym odruchu, chciał do niej podejść, objąć i poczuć zapach jej słodkich perfum. Nie robił tego w końcu od ponad roku. Jednakże z każdą kolejną sekundą, dopadała do niego szara rzeczywistość...
Spieprzył sprawę z Saunders.
Spieprzył bardzo grubą sprawę z Saunders.
Spieprzył najgrubszą sprawę w jego życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Sty 16 2014, 21:34

Scarlett nie wertowała menu, a przynajmniej nie rozumiała tekstu, po którym wodzi oczyma. Cały czas zastanawiała się, czy przypadkiem nie powinna dać dyla czym prędzej. Po co ona tutaj w ogóle przychodziła? Ach, tak – miała mieć super plany na swoje nowe życie. Czemu tylko musiała przyjść w tak beznadziejne miejsce? Jej lekarz chyba dostałby zawału. Przecież wyraźnie powiedział, że ma nie pić alkoholu. Ma brać specjalne eliksiry, bo wciąż nie są pewni, czy aby na pewno tajemnicza choroba zniknęła. Ale ona miała to gdzieś, jak zwykle zresztą. Nigdy nie brała serio żadnych pogróżek. John przestrzegał ją przed wężoustością i co? Wcale nie było tak źle, jak zwykł dramatyzować! No dobra, może nie chwaliła się tym jednak wszystkim, ale nie odczuwała żadnych ubocznych skutków tego daru. Ludzie byli nim raczej zaciekawieni, aniżeli wystraszeni. Czyżby więc wszelakie przestrogi były tylko bajkami nudnych dorosłych? Hm, najwidoczniej.
Chcąc nie chcąc dotarły do niej strzępki tej obleśnej konwersacji Twycrossa z barmanką i mimowolnie się skrzywiła, wystawiając się niejako na celownik. Zaraz jednak poprawiła swe cudowne usteczka i postanowiła przyjąć kolejny tego wieczoru, obojętny wyraz twarzy. Coraz bardziej zatapiała się w lekturze (bardzo fascynującej na tę chwilę!) serwowanych tu drinków. O Merlinie, może lepiej byłoby jednak naprawdę spieprzać? Hm, to jest myśl!
Zatem z gracją jadowitej ropuchy rzuciła kartą o ladę i starając się nie patrzeć na tego wstrętnego oszusta, który chyba zamierzał rozebrać tamtą ohydną barmankę, zsiadła ze stołka i dosyć nerwowo, jak na nią, próbowała z powrotem przepchnąć się przez tłum ludzi. Pech jednak chciał, iż nagle jakiś jegomość, zafascynowany rozmową z kumplami, odsunął niebezpiecznie krzesło sprawiając, iż Saunders odbiła się od niego i wylądowała tym samym na niezbyt czystej podłodze.
Brawo, ucieczka pierwsza klasa.

KRÓTKI! Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Czw Sty 16 2014, 22:06

Gdy zobaczył Saunders, czas nie stanął w miejscu ani nie odezwała się w jego głowie Lana Del Rey nucąca jakiś smętny utwór, ani nie stało się w ogóle nic nadzwyczajnego. Nic magicznego. Po prostu z każdą chwilą stawał się coraz mniejszy. Coraz bardziej żałosny. Z całym impetem poczuł piętno jego prostackiego, nieodpowiedzialnego i szczeniackiego zachowania.
Stracił Saunders.
Gdy był w wiecznie zielonej Walii, nie przyjmował do wiadomości, że ona nie jest wciąż jego. Przespał się z kilkoma... no dobra, kilunastoma kobietami. Różnej maści, narodowości, wieku. Próbował to tej, to tej. Jednakże przez cały ten czas nie zapominał o Scarlett. Nie czuł, żeby ją zdradzał. Po prostu żył własnym życiem, musiał czasem odreagować i trochę się zabawić, jednkże bez żadnego emocjonalnego przywiązania. Żadnej z tych kobiet nie okłamał, że kocha. Wtedy czułby się źle i miałby wyrzuty sumienia wobec Scarlett. Dziwny i skomplikowany ten Wilk.
Widział ją. Tylko kilka metrów dzieliło go od Scarlett. Przygryzł wargę, a gdy kelnerka postawiła na stole przed nim whiskey, nawet nie zwrócił na to uwagi. Teraz istniała tylko Scarlett. Ona też go zauważyła. Widział, że zlustrowała go wzrokiem. Może ma większe jaja od niego (huhu nikt by się nie zdziwił). Może podejdzie. Zmarszczył brwi i czekał, czując jedynie rytmiczne, oszalałe bicie serca. Nagle dziewczyna rzuciła kartą o ladę i nerwowo zsiadła ze stołka. W tym samym momencie z niewidocznego dla Wilka powodu, wyłożyła się jak długa na podłodze. Wilkie parsknął śmiechem i obrócił się w jej stronę całym ciałem, zapominając o drinku... którego strącił, polewając całe spodnie sobie i mężczyźnie, który siedział obok i właśnie rozmawiał z jakąś kobietą. Ten zza krzaczastej monobrwi posłał Wilkowi gniewne spojrzenie.
- Co się patrzysz! - burknął Wilkie - Dama się wywróciła, a Ty nie reagujesz! - Dodał spoglądając na niego z góry. Po komentarzu Wilkie'go dokładnie tak samo spojrzała się towarzyska mężczyzny, więc ten nagle spokorniał i rzucił się na pomoc Scarlett. Złapał ją pod rękę i niezdarnie pomógł się podnieść, brudząc przy okazji jej ubrania, swoimi mokrymi spodniami na które Twycross wcześniej wylał swojego drinka. Wilk zaś poczuł taką satysfakcję, jakby to on jej teraz pomagał.


I TAK TRZYMAJ  Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią Sty 17 2014, 13:34

A niech was wszystkich piekło pochłonie! – tak sobie myślała Saunders, kiedy nagle znalazła się na tej ohydnej podłodze, słysząc, jak co poniektórzy, a w tym także ten dupek Twycross, się z niej śmieją. Miała już się sama zebrać z parteru, kiedy nagle podciągnął ją do góry jakiś jegomość w zafajdanych spodniach. ŚWIETNIE. Stojąc już o własnych nogach Scarlett zrobiła wielce zdegustowaną minę i wyszarpnęła się spod jego jakże opiekuńczych ramion, fuj. Jednakże biedna się tak zdenerwowała, że zamierzała wytoczyć wojnę niemalże całej klienteli, która była wręcz w tym momencie odrażająca. No naprawdę, nie mogła zawitać do jakiegoś bardziej luksusowego miejsca? Czyżby stoczyła się już na dno? Och…
- A ty palancie uważaj co robisz! – wykrzyknęła do faceta, który spowodował całe to zamieszanie. Swojemu „wybawicielowi” nawet nie podziękowała, ale to akurat żadna nowość. – Jesteś ograniczony czy co? A może ślepy? A może wszystko na raz? – rzucała zdenerwowana, żywo gestykulując. Jednakże mężczyzna nie zamierzał spotulnieć, tylko także się wpienił i wstał. Był chyba o dwie głowy wyższy od niej i na szerokość chyba z trzech takich blondynek. Na pewno dziewczyna miała szanse w tym starciu, właśnie tak!
W każdym razie zaraz wybuchła awantura, do której dołączyli się koledzy tego pana, którzy próbowali załagodzić konflikt, ale coś im nie bardzo szło. Widocznie ślizgonka potrafi wkurzyć nie jednego człowieka i to naprawdę tylko się odzywając. Hehe, to także nie powinno nikogo dziwić!
I TO WSZYSTKO PRZEZ TEGO WSTRĘTNEGO TWYCROSSA, o którym jednakże chwilowo zapomniała, angażując się bez reszty w karczemną kłótnię o tym, kto jest bardziej tępy i prostacki. Hm, czyżby chciała wyładować swoje frustracje?

TRZYMAM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią Sty 17 2014, 14:50

Scarlett wyraźnie odtrąciła pomoc mężczyzny z krzaczastą monobrwią. Zapewne, jakby pomógł jej przystojny młodzieniec z kasztanowymi włosami i miodowymi oczami, zamrugałaby filuternie i skorzystała z pomocy z uśmiechem i wdzięcznością. Wilk zacmokał z dezaprobatą, przyglądając się całej sytuacji z dystansem. Kiedyś już byli w podobnej sytuacji. W pokoju rozrywki, gdzie pijanej, bezbronnej Saunders, przybył na pomoc hojny, wspaniałomyślny Wilk.
Dziewczyna zaczęła wrzeszczeć, wyrzucając z siebie zgrabne wiązanki, a Wilk w tym średnio urokliwym momencie, wyraźnie się rozmarzył. Może to dziwne. Okej, to jest dziwne. Jednakże nikt nigdy nie powiedział, że Wilk jest przystanią normalności. Wyłączył się i widział tylko jej pełne usta i zmarszczone w skupieniu brwi, ale nie słyszał słów, które wymawiała. Była przy tym taka zawzięta, uszczypliwa i wredna, że aż miło było patrzeć. Ślizgon w naturalnym środowisku. Jednakże dziewczyna była wyraźnie zbyt pewna siebie... Nie powinna zadzierać z mężczyzną takiej postury. A jak już, to chociaż trzymać w tylnej kieszeni różdżkę, żeby w razie potrzeby zareagować. Mężczyzna był troszkę zdenerwowany, co Wilk mógł bez większego wysiłku wyczytać z jego inteligentnej wiązanki "O żesz ty w mordę pierdolona mać, w dupę kozia dupo". Męzczyzna, który stał obok niego i z niewiadomych powodów darł się na Scarlett, był nieco kulturalniejszy. "Psiakostka! Kurza melodia!  Kuchnia felek! Do kroćset fur beczek! Na krowie kopytko!" Atmosfera zrobiła się baardzo gęsta i niebezpieczna, więc Wilk dodał swoje trzy grosze.
- Kurtka na wacie! Spokój do kurzej stopy! - Wyrzucił z siebie, gwałtownie podnosząc się na nogi i marszcząc brwi w skupieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią Sty 17 2014, 18:51

Oczywiście! Pod warunkiem, że nie byłby Twycrossem. Wszelakie inne, przystojne osobniki płci męskiej miałyby u niej duże fory. Może nawet dałaby się namówić w ramach podziękowań na drinka, o. A potem kto wie? Może byłaby najwdzięczniejszą osóbką na świecie? No ale cóż, jegomość był obleśny i miał jedną brew, więc Scarlett wolała go zignorować, bo był tylko jednym z wielu przedstawicieli pospólstwa, którym ona gardziła całym swym brzydkim serduszkiem. I to był pierwszy błąd, ponieważ rycerski osobnik mógłby chcieć ją uratować od tych wstrętnych typków, którzy teraz rzucili się na nią wiązanką niepochlebnych słów. A tak odszedł na swoje miejsce, psiocząc coś pod nosem i kontynuując konwersację z kobietą, z którą przyszedł. Saunders więc znów została sama na polu walki, nieroztropnie zaczynając wojnę, kiedy nie posiadała przy sobie rzeczonej różdżki, ani żadnego macho, gotowego nadstawić za nią karku. Fatalne położenie, szczególnie, że była tylko nędznym chucherkiem pomiędzy dwoma utytymi facetami. To nie wróżyło niczego dobrego.
Dalej się żywo przekrzykiwali, ślizgonka się z nich nawet perfidnie naśmiewała, chyba desperacko próbując wyjść z twarzą (ehe) po tym całym upadku, gdzie wyglądała już koszmarnie. Niedobre, brudne podłogi!
W pewnym momencie jednak całość zaburzył pewien studenciak, który rzucił jakże śmiałe obelgi, sprawiając, iż cała trójka zamilkła i przerzuciła na niego wzrok. Och, biedna Scarlett, przypomniała sobie o tym podłym frajerze, który miał czelność ją tak brutalnie zostawić! Na pastwę losu!
Zmarszczyła gniewnie brwi, a potem rozłożyła ręce, nie mniej wkurwiona co jeszcze przed sekundą.
- A ty?! Ty też się nie odzywaj! Ty skończony dziwkarzu, oszuście i podły kłamco! Przeklinam dzień, w którym cię spotkałam! Niech cię szlag, Twycross! – krzyczała na Wilkiego, czując, że powoli łzy jej napływają do oczu, a to bardzo niepożądany efekt. W końcu nie jest biedną, zranioną dziewczynką, tylko zdecydowaną, o twardym tyłku kobietą, czyż nie?
I mimo, że nie do końca chciała powiedzieć coś takiego, to słowa wywołane przez wzburzenie popłynęły w siną dal, a ona oddychała coraz ciężej, wpatrując się w chłopaka. Mrugała gwałtownie, nie chcąc, aby żadna łza nie popłynęła jej po policzku. A tymczasem kłótliwym panom o dziwo chyba zrobiło jej się żal, więc usiedli z powrotem do swojego stolika, tak, by Saunders mogła spokojnie podejść do drzwi. O rany, ale żałość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią Sty 17 2014, 20:52

Chłopak nie do końca wiedział, po co otworzył usta. Po co koncentrował na sobie uwagę skłóconego towarzystwa. Widział tylko dwa możliwe wytłumaczenia. Pierwsze: nastąpił dekadentyzm jego chęci życia i zwyczajnie chciał zarobić guza. Drugie: Wolał żeby to on zarobił guza, niż żeby zarobiła go ta mała, wredna blond małpa. Gdyby spojrzeć na zaistniałą sytuację z dystansu, konterfekt mężczyzn nie był szczególnie imponujący. Zwłaszcza, że po jego komentarzu, który nie był ani stanowczy, ani groźny, Ci zamilknęli. Szczerze, chciał po prostu dołączyć do konwersacji i trochę z nimi na siebie pokrzyczeć. Dołączyć do wspólnego darcia się w miejscu publicznym. Chociaż nie będzie musiał zadawać sobie trudu i poważnie porozmawiać ze Scarlett. Po prostu na siebie pokrzyczą. Zawsze prościej i ciekawiej. Gdy po jego wypowiedzi zabrzęczała w pomieszczeniu karkołomna cisza, przełknął głośno ślinę. Spojrzał Scarlett w oczy. Jednakże jej oczy, nie zrobiły się szkliste ze wzruszenia, ale oczywistego gniewu. Gdyby mógł teraz chwycić za pędzel i w jakiś sposób odzwierciedlić na płótnie głębię i błysk jej oczu, zapewne nie jedna osoba oglądając to przeżyłaby swoiste Katharsis (pomijając fakt, że nie potrafi namalować nic prócz konturów domku z płotkiem). Wiedział, że prędzej czy później dziewczyna wyrzuci mu wszystko w twarz. Wyrzuci mu cały ból, wszystkie łzy, które z jego powodu uroniła i wszystkie noce, których nie przespała. Należało mu się to. Z pewnością się należało. Wolałby uciekać przed zgłodniałym bazyliszkiem, gustującym w szczeniackich ślizgonach... niż patrzeć jej w oczy. I widzieć w nich to, co jej zrobił. Wszystkie niedotrzymane obietnice, które ranią bardziej, niż najgorsze oszczerstwo.
Gdy wydarła się na niego, nie mógł dłużej znieść jej wzroku. I tak wytrzymał wyjątkowo długo, jak na tchórza i emocjonalnego niedorozwoja Wilka. Stał tak i stał, a jego pustka w głowie to istna korelacja z uwagą, skupioną na nim. Mężczyźni z którymi wcześniej Saunders miała na pieńku, zrobili jej miejsce aby mogła wyjść bez żadnej przeszkody. Chłopakowi zapiszczało w uszach, jakby w jego mózgu wybuchł właśnie granat. Wpadł mu bowiem do głowy niezaprzeczalnie genialny pomysł. Z pewnością, to nic nie zmieni i nie pomoże naprawić sytuacji. Jednakże... Może zachowa resztki honoru? Przepraszam. Tak krótkie i ciężkie słowo. Tak błahe i tak trudne. W zaistniałej sytuacji zaś, to słowo miało ogromne znaczenie. No, Wilkie. Otwórz buzię. Wypluj to słowo. To nie zajmie Ci nawet jednej sekundy. Oddychał coraz ciężej, nie zdając sobie sprawy, że wcale nie minęła godzina, ale jedynie kilka słonich sekund.
Przepraszam.
Przepraszam.
...Nie umiesz czytać w myślach?

Ludzie powoli zaczynali wracać do swoich zajęć i pojawiły się odgłosy pierwszych brzęczących widelców i noży oraz pierwszych, cichych rozmów. Dziewczyna powoli ruszyła w stronę drzwi. Wilk podniósł w końcu głowę i ruszył za nią, przygryzając dolną wargę. Gdy był już blisko niej i stała do niego tyłem, złapał ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie, tak że mógł czuć słodki zapach jej perfum oraz kaskadę blond włosów. Jego wargi były tuż przy jej uchu. Serce Wilka biło z prędkością młota pneumatycznego.
- Wiem, że jestem palantem, dziwkarzem i oszustem. - Wycedził, zamykając oczy i marszcząc brwi. Nie mógł się skupić, mając ją tak blisko siebie. Trzymając jej łabędzi nadgarstek w swojej dłoni. - Ty także to wiesz. I mimo wszystko oddałaś mi się. - Dodał niskim, aksamitnym tembrem głosu. - Nie wynagrodzę Ci tego co zrobiłem. Ale nawet nie zadałaś sobie trudu, żeby dowiedzieć się co się stało. Mój ojciec nie żyje. - Skłamał drżącym, autentycznym głosem. Nie widział innej alternatywy, aby ją odzyskać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Pią Sty 17 2014, 21:44

Och, ona także nie wiedziała, po co on w ogóle otwierał te swoje seksowne podłe usteczka! Chciał chyba jeszcze bardziej z niej zadrwić, zdenerwować do granic możliwości. Może był sadystą i chciał widzieć jak cierpi jeszcze bardziej? Nic by jej teraz nie zdziwiło. Nie spodziewała się po nim absolutnie niczego dobrego. Był dla niej kimś, kogo nienawidzi się z całego serca. Kim się gardzi i spodziewa się po nim wszystkiego najgorszego. Jak czarna owca w rodzinie. Dlaczego tylko nie potrafiła zachować się przy nim normalnie? Jak gdyby nigdy nic się nie stało? Dlaczego nie potrafiła odciąć się od niego tak, jak on się odciął od niej? I mieć go w dupie? Dlaczego to serce na cholernie waliło w piersiach, jakby miało zaraz wyskoczyć? To nie ma sensu. Głupie, targające nią uczucia. Uczucia są beznadziejne, więc powinniśmy je nienawidzić! Podobno od miłości do nienawiści jeden krok. Oby teraz nie zrobić tego jednego w niewłaściwą stronę.
Droga do drzwi zdawała się trwać wieczność. Ale musiała wyjść wreszcie, bo czuła, że z dala od tego człowieka ból minie, łzy wyschną, a czas będzie biegł dalej, bezproblemowo. A tego przecież chciała. Spokoju po tym, co się stało z Bennettem, nimi razem, a potem osobno. Spokoju po tej cholernej chorobie, która zabrała jej kilka miesięcy z życia. A teraz zjawił się Wilkie i wszystko szlag trafił…
Stanęła jak wryta, czując szarpnięcie za nadgarstek. Chciała spojrzeć w oczy temu niedelikatnemu bufonowi, ale nie mogła, bo trzymał głowę tuż obok jej ucha. Po co ją w ogóle zatrzymuje? Przecież była dla niego nikim. Bo gdyby była kimś ważnym to nie zostawiłby jej tak bez słowa pożegnania, prawda? Skoro mu się znudziła (szybko, swoją drogą), to mógł jej to powiedzieć wprost. Albo chociaż wysłać list, jeżeli był tchórzem. Ale żeby zero wiadomości? Zero? Naprawdę?
Drgnęła niespokojnie, czując jego zapach tuż obok, słysząc jego słowa tuż przy swoim uchu. Przełknęła głośno ślinę, wciąż będąc zła, rozczarowana i przerażona.
- Byłam głupia – mruknęła dobitnie na wieść o tym, że pomimo wszystko postawiła na jedną kartę. Na Twycrossa. Który był jaki był. Ona też była jaka była. Oboje nie byli idealni, choć ona nigdy by się do tego nie przyznała. Ale może dlatego łudziła się, że tak da się żyć. Razem. Ale nie. To była z jego strony jedynie zabawa. Popełniła błąd, że on dla niej też nie był jedynie zabawą, jak masa innych facetów, przed nim i po nim.
Na jego ostatnie słowa zamilkła na dłuższą chwilę. Nie zrobiło to na niej wrażenia. Nie znała tego uczucia, którym darzy się ukochanych rodziców. Ona ich nigdy nie miała. Swojej matce życzyła śmierci. Ojca nigdy nie widziała na oczy i nawet nie chciała. Nie potrafiła wczuć się w skórę tych, którzy opłakiwali rozstanie z rodzicem. Któż to taki był, tak w ogóle? John… to dłuższa i bardziej skomplikowana opowieść. Zawsze zastanawiała się nad tym, jak by zareagowała na wieść, iż umarł. Ale nigdy nie dochodziła do żadnych konkretnych wniosków. Widocznie jednak dla ślizgona ojciec był kimś ważnym. O ironio, jak bardzo siebie nawzajem nie znali…
- Nie wierzę w twoje słowa. Już nie uwierzę – dodała, starając się brzmieć na opanowaną, ale chrypka, którą mówiła, wcale nie dodawała jej wrażenia pewności siebie. Biła się ze sobą w myślach, które przekrzykiwały się chórem, że mówi prawdę, że kłamie. Ciekawe, czy chłopak podejmie trud przekonania jej. Ale… po co, skoro była dla niego nikim? Błędne koło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sob Sty 18 2014, 14:18

Wilkie nigdy nie miał problemu z przyznaniem się przed samym sobą do swojego średnio urokliwego, ślizgońskiego charakteru. Potrafił bez większego problemu przemyśleć swoje postępowanie i wyliczyć wszystkie braki w mózgownicy i w inteligencji emocjonalnej. Jednakże zauważyć to, a przyznać się do tego przed kimś,to dwie różne sprawy. Fakt, że zrobił to przed Saunders, bardzo wiele znaczył. Przed innymi ludźmi był zawsze prostackim, perfidnym ślizgonem, który czuje się w swojej skórze perfekcyjnie.
- Byłaś i będziesz głupia. - Stwierdził czule, a w kąciku jego ust błysnął łobuzerski uśmieszek. Mimo tego, że wciąż był po pasie w metaforycznym bagnie, bliskość i ciepło ciała dziewczyny, do której tak długo tęsknił, dodała mu niesamowitej otuchy. - Taka jesteś najlepsza. - Wciąż czuł jej bliskość. Wciąż szeptał jej do ucha. Czuł się, jakby ten rok w którym nie miał jej przy sobie nie miał dla nich obu najmniejszego znaczenia. Jakby ta sytuacja przypominałą bardziej tą w pokoju rozrywek. Jakby nie był na starcie na straconej pozycji, tylko jakby ratował ją od rudowłosego, napalonego studenta. Niestety paralela pomiędzy przeszłością i przyszłością jest... znikoma. Nie chciał teraz o tym myśleć. Nie chciał rozumieć rzeczywistości w której się znajduje. Gdy dziewczyna zarzuciła mu kłamstwo, ponownie otrząsnął się z tych infantylnych marzeń. Prokrastynacja listu z dnia na dzień, była jedną z najbardziej tchórzliwych decyzji w jego życiu.
- Wyćwiczyłaś sobie tą odpowiedź dla ludzi, którzy Cię potrzebują? - Spytał, a jego głos załamał się gdy wymawiał ostatnie słowo. - Jesteś tchórzem. - Wycedził, odsuwając się od niej na znikomy dystans, jednakże wyczuwalny. Musiał odegrać małą scenkę, żeby ją odzyskać. Wiedział, że ściemniając w tak ważnej sprawie, może i wychodzi z jednego bagna, ale wkłada już lewą nogę w kolejne. - Ja też jestem tchórzem. - Wymsknęło mu się ledwo słyszalnym szeptem, mając nadzieję, że dziewczyna tego nie usłyszy. Jego wargi były tak blisko jej małego, słodkiego ucha... Przygryzł płatek jej ucha, a na całym jego ciele wystąpił prąd ciarek. Nawet najdzikszy seks z jakąkolwiek inną dziewczyną nie dawał mu tyle przyjemności, co najzwyklejszy dotyk Scarlett. - Musiałem załatwić wszystkie sprawy dotyczące pogrzebu oraz spadku. I nie wyobrażasz sobie, jak kurwa tęskniłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   Sob Sty 18 2014, 17:03

Scarlett nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że jej charakter można uznać za paskudny. Czuła się w nim świetnie, uważała za kogoś wyjątkowego, ba, nawet najlepszego. Te cechy, które jej imponowały, które tak bardzo w sobie ceniła, dla innych były odrzucające. Ludzie nie lubią osób narcystycznych, nawet, gdy sami tacy są. Nie lubią też złośliwców, panoszących się władców, niemoralnych jednostek. Pomimo, iż najczęściej sami posiadają takie cechy. Po prostu to pewnego rodzaju konkurencja, w której Saunders lubiła przodować. Nic więcej i nic mniej. Zaślepiona swym ideałem zapomina się czasem. Ale to nic, wpadki zdarzają się nawet najlepszym.
Mimowolnie wykrzywiła twarz w geście dezaprobaty dla słów Wilkiego. Nie znosiła krytyki, choćby była najdelikatniejsza na świecie. Choćby to miał być żart. I choć była pewna swojej wartości, po prostu nie znosiła, kiedy inni pozwalali sobie na za dużo.
- Mylisz się Twycross. Mam więcej oleju w głowie niż ci się zdaje – powiedziała mu mimo wszystko spokojnie, acz zdecydowanie. Była to prawda, pomimo, iż niektóre jej decyzje rzeczywiście wołały o pomstę do nieba. Tak samo jak jej pokrętna, niezrozumiała dla innych logika. Ale wciąż brnęła do przodu, z niezachwianą pewnością siebie. Zastanawiające. Chyba po prostu jej „babka” umiejętnie wyćwiczyła w niej niezałamywanie się pod ciężarem słów i czynów innych, a w razie upadku szybkie podnoszenie się po każdym popełnionym błędzie. Co prawda okupione licznymi łzami, ale to już nie tak istotne.
Niestety, ona nie żyła w bajkowej utopii. Twardo stąpała po ziemi i co dzień walczyła z przykrą, szarą rzeczywistością. W której zabrakło miejsca dla ślizgona, który teraz szeptał jej do ucha i mamił głosem, zapachem, dawnymi wspomnieniami. W końcu jej także przeszła przez myśl sytuacja z pokoju rozrywek, czy jakkolwiek on tam się zwał. Choć to wspomnienie było zamglone, zapewne z powodu alkoholu, który wtedy w siebie wlała. Niestety, bardziej zapamiętała to, co działo się później u niej w dormitorium.
Słuchała go starając się panować nad sobą. Nie chciała zrobić niczego głupiego. Niczego, co mogłoby mu dać choć odrobinę nadziei, przewagi nad nią. Chciała udawać, że był jej najzupełniej obojętny, ba! Może nawet przez nią pogardzany. Dlatego nie ruszała się, nie reagowała na jego słowa, odsunięcie się, nawet przegryzanie płatka jej ucha wywołało u niej jedynie zmrużenie oczu, które zaraz zresztą szeroko otworzyła, walcząc ze słodkim uczuciem sentymentu, które mamiło niczym syrena żeglarzy. A ci później rozbijali się o ogromne skały ułudy.
- Nie powinno cię to dziwić, jestem ślizgonką, nie narwaną gryfonką – odparła, obruszając się lekko. Pomińmy milczeniem scenkę, która przed chwilą się tu odbywała! – Och, to smutne. Długo zdychał twój staruszek, cały rok. I biedaku, musiałeś go cały czas trzymać za obie ręce, żebyś nie mógł napisać chociaż jednego, pierdolonego listu. Doprawdy sytuacja dramatyczna – wycedziła, czując, jak fala gniewu znów w niej wzbiera. Chciała go zranić? Zapewne. A może po prostu chciała się przed nim bronić. I nie popełnić tych samych błędów co wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"   

Powrót do góry Go down
 

Bar "Pod okiem Bazyliszka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 10, 11, 12  Next

 Similar topics

-
» Pęcherze, ugryzienia i petryfikacja, czyli o tym jak poprawnie złapać bazyliszka...
» Tunele

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-