Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30221
  Liczba postów : 49228
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptySob Gru 28 2013, 12:30

First topic message reminder :

Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok


Pociąg zatrzymał się na stacji w Hogsmeade, a zastępy uczniów, przebranych już w hogwarckie szaty, wysypały się na peron. Starsi uczniowie zaczęli zmierzać w stronę powozów. Dla niektórych, być może, od tego roku nie były już niewidzialne.
Ponad wrzawą dziesiątek podekscytowanych głosów przebił się ten należący do nauczyciela zbierającego przy sobie pierwszaków. Nie porzucono tradycji przeprawiania się łódkami przez jezioro. Dzieciaki były równie przestraszone, jak i zachwycone wszystkim, co się dzieje. Na szczęście wieczór był ciepły, dalej niemalże letni - jeśli ktoś wpadnie do wody, by poprzytulać się z Wielką Kałamarnicą, przynajmniej nie zmarznie! Prowadzeni na nauczyciela, szli jakiś czas stromą ścieżką, aż za którymś jej zakrętem, wyłoniło się przed nimi wielkie, czarne jezioro. Po drugiej stronie ciemnej toni, osadzony na wysokiej górze, z rozjarzonymi oknami na tle gwieździstego nieba, wznosił się ogromny zamek z wieloma basztami i wieżyczkami. Czwórkami powchodzili do łodzi i przemierzyli  jezioro, wpatrując się w monumentalną budowę, ich nowy dom. Przemierzywszy kurtynę bluszczu, przepłynąwszy przez ciemny tunel, dotarli w końcu do małej przystani i wyszli na skaliste nabrzeże. Przeszli przez wydrążonym w skale, zimnym i ciemnym korytarzu, aż w końcu znów otuliło ich ciepłe, wieczorne powietrze, gdy wyszli na gładką murawę w cieniu zamku. Stanęli przed dębową bramą, skąd odebrał ich inny nauczyciel.
Gdy szli przez ogromną salę wejściową, nauczycielka odezwała się, tłumacząc im po drodze co się teraz stanie. Powiedziała o ceremonii przydziału, scharakteryzowała pokrótce domy, wspomniała o Pucharze i punktach. Zapowiedziała, że zaraz odbędzie się ceremonia, a ona wróci o nich za kilka minut. Zniknęła, zostawiając bandę pierwszoroczniaków w sali wejściowej, zapominając, że nie określiła, w jaki sposób rozgrywa się przydział do domów. Część maluchów podejrzewała pewnie, że czeka ich jakiś okropny test!


obecne siódme klasy są pierwszakami!
macie jakiś czas, by porozmawiać przed Wielką Salą, wymienić się spostrzeżeniami, pobać przed ceremonią przydziału. możecie opisać również samą drogę do Hogwartu, może ktoś faktycznie wpadł do wody albo poznał kogoś w pociągu?
starsi uczniowie są już w Wielkiej Sali, ale, biedacy, siedzą jeszcze o suchym pysku i pustych żołądkach!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Frances Gray

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Galeony : 153
  Liczba postów : 162
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptySob Gru 28 2013, 21:09

Głośno żuła gumę przemykając przez salę wejściową. Z nogawek jej spodni ściekała woda, zostawiając mokre ślady. Fran zupełnie się tym jednak nie przejmowała. Założyła się z Tomem, że przeskoczy z jednej łódki do drugiej, gdy nauczyciele już wprowadzą pierwszaki do klasy. Schowani za wielkim drzewem przeczekali, aż nauczyciele z podopiecznymi znikną, po czym pędem udali się w stronę, jeszcze nie schowanych, łódek. Mimo zmroku weszli do jednej z nich przez krótką chwilę przekomarzając się, do której muszą przeskoczyć. Wybrali tą oddaloną o dwa metry. Podali sobie ręce, przypieczętowali napluciem i zabrali się za realizację planu. Jednocześnie cofnęli się o dwa kroki, stojąc w pierwszej łódce i już po chwili mocno odepchnęli przeskakując do kolejnej. Nie pomyśleli jednak o tym, że łódki na jeziorze są znacznie bardziej chybotliwe. Kiedy odpychali się z pierwszej, ta się osunęła do tyłu, w efekcie czego marne były ich szanse na bezpieczne wylądowanie w drugiej łódce. Frances wpadła całymi nogami do lodowatego jeziora, podobnie z resztą jak jej kompan. Przez kilka minut walczyli, próbując wdrapać się na pokład, by udowodnić, które z nich jako pierwsze się tam znajdzie. Przebiegły Tom oparł się na jej ramieniu, bardzo szybko podnosząc, tak, że nim zdążyła go od siebie odepchnąć, ten już był w łodzi.
Nie dość, że przegrała zakład, to jeszcze była cała mokra. Nieudolnie rzuciła zaklęcie suszące, acz nie miała go jeszcze odpowiednio wyćwiczonego, przez co tylko część jej spodni wyglądała na nienaruszoną. Kiedy wracali do zamku, obiecała Tomowi, że już niebawem się na nim odegra, wrzucając go na połów dla kałamarnicy.
- Nic się nie bójcie, sprawdzą tylko czy coś potraficie z magii. Na pewno mało która z was trafi do tego domu dla przygłupich bab - Zawołała w stronę przestraszonych pierwszaczek, gdy wymijała je na korytarzu, by zasiać w nich jeszcze ziarno niepokoju. Ona, zadowolona trzecioklasistka z krótko przyciętymi włosami, jak widać idealnie reprezentowała ten najmądrzejszy dom, nie potrafiąc nawet dokładnie rzucić zaklęcia suszącego. Uśmiechnęła się jeszcze raz w stronę dzieciaczków i pędem wbiegła do wielkiej sali, szybko docierając do swojego stołu.
Jeśli istniałby dom, w którym trafiają same baby, szczególnie te kochające się w różach to uciekłaby ze szkoły, o!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Francuska Zjawa

Nauczyciel
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5439-elijah-o-conneght#158647
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptySob Gru 28 2013, 21:52

Elijah liczył na to, że uda mu się przemknąć przez Wielką Salę i wszystkie pozostałe obowiązki, które czekają ich tego dnia. Chciał znaleźć się już w łóżku i obudzić się następnego dnia -już lekko oswojony z aurą tego szkockiego zamku. Tymczasem pogrążył się w myślach. Wyobrażał sobie co teraz robią jego koledzy. Dziś, pierwszego dnia szkoły zarówno dla niego jak i dla nich. Z tą drobną różnicą, że Elijah był tu, a jego przyjaciele z dzieciństwa w ciepłej, jasnej i dobrze znanej Francji. Myślał o rozgrywkach Quidditcha, lekcjach, nauczycielach i ogólnej atmosferze panującej w Beauxbatons. Wszystko było tam, a on i książka Rity Skeeter -tu. W zimnych ścianach brzydkiej i deszczowej Wielkiej Brytanii. Ściany, woda, sklepienia, rury, posadzka, buty...
Buty? Ktoś stał przed nim. Może patrzył na niego. Może coś do niego mówił. Padło pytanie o ciekawą książkę. Spojrzał na dziewczynę wielkimi oczami przez olbrzymie okulary. Nie mógł przecież wyjść na okropnie nieśmiałego. Nie był taki. Jakoś tak po protu dziś było. Niezależnie od wszystkiego. Wypadało jakoś odpowiedzieć.
-Oui -odpowiedział ale to było chyba troszkę zbyt mało. -Jest ciekawa, ale trochę pozbawiona szacunku do tak ważnej osoby jaką był Dumbledore -mówił starając się ukryć swój akcent co wyszło trochę pokracznie. Jeszcze w pierwszej klasie jego akcent był silniejszy, niż w siódmej. Nadal stał oparty o ścianę z lekko wyciągniętymi nogami. Trzymał mocno książkę i patrzył na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptySob Gru 28 2013, 22:46

Lai stała wgapiając swoje niebieskie oczęta w drzwi od Wielkiej Sali, które teraz szczelnie zamknięty nie potrafiły nawet uchylić choć rąbka tajemnicy o tym, jak jest w środku... Wolałaby już być na drugim, trzecim, choć nawet i piątym roku, aby nagle tam wejść i wesoło do wszystkich pomagać, bo przecież byłaby tam już tak bardziej jakby od zawsze, prawda? Uśmiechnęła się sama do siebie, bo przecież każdy miał ważniejsze sprawy niż rozmowę z nią, ale nagle usłyszała, że ktoś zwrócił się bezpośrednio do niej.
Laila nagle sięgnęła dłonią do swoich rozpuszczonych włosów, które wygładziła dłonią. Przecież nie chciała sprawić wrażenia niechlujnej, bo nie daj Merlin trafi do piątego domu samych przykrości i faktycznie zostanie tam uwięziona.
Uśmiechnęła się do dziewczęcia, które ją zaczepiło i zanim zaczerpnęła powietrza, żeby podzielić się z nią dość nieprecyzyjną odpowiedzią, to zaraz pojawił się pewien duch, który wyjaśnił to lepiej od niej. Lai jakby ucieszyła się, że ktoś ją od tego wszystkiego odciążył, lecz zaraz złapała dziewczynę za rękę i konspiracyjnie mruknęła.
- A nawet jeśli jedzą, to ja nie będę jadła. A Ty? - Spytała patrzą teraz na blondynkę, jak na kogoś kto mógł do tej pory jadać wszelkie takie dania na śniadanie. A kto ją wie, skąd pochodziła. Wszak Hogwart zawierał w sobie mnóstwo ludzi o różnych narodowościach, tradycjach i Lai wcale by nie mogła tego źle potraktować gdyby okazało się, ze nowa znajoma z przyjemnością pochłania koty, a z futerka robi sobie czapki zimowe. Och, zatem czekała na odpowiedź!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 253
Dodatkowo : jasnowidztwo, obrońca
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5046-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8981-majteczki-w-kropeczki-lohohoho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5052-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7214-ursula-ulyssa-litwin#204550
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptySob Gru 28 2013, 23:32

Gdyby okazało się, że wszyscy posiadaczy różdżek są zobowiązani do rytualnego spożywania kotków, Ulyssa z pewnością połamałaby swoją nowiutką różdżkę i popędziła ile sił w nogach do domu, łapiąc przy tym bez słowa bliźniaczkę, dla jej własnego dobra.  Oczywiście miała nadzieję, że jednak nikt jej nie każe podchodzić z widelcem do żadnych przytulaśnych zwierzątek, zwłaszcza, że jak na razie wszystko co widziała, wprawiało ją wyłącznie w zachwyt i chętnie nacieszyłaby oczy jeszcze przez najbliższe lata. Kiedy wpatrywała się w nieznajomą, przegryzając wargę, nagle pojawił się duch. Dla małej, szarej mugolaczki był to na tyle niecodzienny widok, by pisnęła, nawet nie będąc pewną, czy bardziej się boi czy ekscytuje. W końcu zdecydowała, że to drugie. Wytrzeszczyła oczy, wpatrując się w ducha. Taki niesamowity. Taki latający. Taki łał.
W końcu otrząsnęła się, bo zjawa udzieliwszy odpowiedzi podryfowała w dal.
- To dobrze – stwierdziła po krótszych przemyśleniach i po chwili dodała w charakterze wyjaśnienia. – bo mój brat mówił, że jedzą.
W jednej chwili napadła ją straszna, mrożąca krew  w żyłach myśl, że brat mógł ją najzwyczajniej  w świecie oszukać. Tak jak wtedy, gdy nie chciał, żeby kręciła się z nim i jego starszymi kolegami i powiedział, że w świetle księżyca duzi chłopcy zamieniają się w potwory, które zaciągają małe dziewczynki na pole i tam zjadają. Co prawda go wyśmiała, ale zawsze gdy robiło się ciemno, uciekała do domu, najbardziej okrężną drogą, z dala od pola. Szybko jednak zbagatelizowała tą śmieszną myśl, stwierdzając, że Baxter musiał się zwyczajnie pomylić. Głupiutki.
Pochyliła się konspiracyjnie do nowej koleżanki, gdy ta złapała ją za rękę.
- Ja też nie! – zapewniła ze zdeterminowaną miną, w odpowiedzi na pytanie brązowowłosej. O ile była osóbką, którą bardzo łatwo przekonać albo przekupić (garść cukierków i miłość po grób), to w niektórych kwestiach była nieugięta. – Kotków się nie je! – pouczyła koleżankę bardzo mądrym głosem. Ulkowa rozmówczyni powinna już w tym momencie zapamiętać, że Ula wbrew pozorom ma dużo mądrości w głowie, także powinna się jej trzymać!  Kotków się nie je i kropka!
A w ogóle to mała mugolaczka musiała przyznać, że ta dziewczynka obok była całkiem w porządku. W każdym razie partnerka w niejedzeniu kotków, w razie jakby takie konsumpcje się jednak odbywały. Obie nie jadłyby, ramię w ramię!
- Jestem Ursula – przedstawiła się w końcu z szerokim uśmiechem. Po czym ledwo zdążyła odetchnąć, zmarszczyła brwi bo wpadła jej do głowy kolejna myśl - Istnieją czekoladowe żaby?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyla A. Quinley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 00:09

Minęły dwa dni, odkąd Skyla po raz pierwszy zafarbowała swoje włosy. Razem z mamą wybrała dwa odcienie różowego - pastelowy oraz delikatny róż na czubku głowy, przechodził w swoją wściekłą i rzucającą się w oczy odmianę dokładnie na końcówkach włosów. Co prawda Skyli nieszczególnie odpowiadał mundurek, który zdecydowanie odcinał się na tle pozostałej, kolorowej garderoby dziewczynki, ale uznała, że kiedy już dowie się, gdzie ta pomarszczona, zabawna tiara ją przydzieli (miała dwa typy domów do których chce trafić), ozdobi go aplikacjami z motywem zwierzęcia z herbu (dostała od tatka, z okazji rozpoczęcia nauki w Hogwarcie, magiczny zestaw do rysowania ruszających się wzorów na tkaninach) i mundurek nie będzie już takim zwykłym, szarym i bardzo nudnym kawałkiem materiału. I w ogóle, kiedy Skyla pozna już swoich Najlepszych Na Świecie Przyjaciół Do Kolorów I Przygód (tak w myślach nazywała swoich potencjalnych, nowych kolegów i koleżanki z Hogwartu) im też ozdobi mundurki! Ale raczej nie pożyczy magicznego zestawu do rysowania, jakoś wątpiła, iż ktokolwiek mógłby ozdobić ich szare mundurki lepiej niż ona sama.
Podróż pociągiem minęła Skyli na ocenianiu sytuacji. Była troszkę rozczarowana, bowiem sądziła, iż uczniowie Hogwartu to jedna, wielka, kolorowa rodzina, tymczasem oni wcale nie różnili się znacząco od tłumów, które razem z Grace i mamą mijały kilka dni temu na Pokątnej. Quinley podejrzewała, że Humphrey dostał się do Hogwartu przez jakiś całkowity przypadek, ktoś coś pomylił, zbieżność imion... no wiecie, małej Sky wydawało się, że w takim Ministerstwie to pracują sami nudni ludzie, którzy ciągle się mylą, więc nikogo nie zdziwiło, że tak nudny brat jak Hump chodzi do tak wystrzałowej szkoły, wszyscy są przyzwyczajeni do takiego niedbalstwa tych z góry!
Tymczasem jedenastoletnia Skyli minęła co najmniej paru takich dryblasów, łudząco podobnych do swojego nudnego, jak flaki z olejem, braciszka. Do którego nie zamierzała się przyznawać, jeszcze ktoś ją z nim skojarzy. Swoją drogą od Grace też chciała odciąć się jak najszybciej, bowiem słyszała już parę historii o tym, jak młodsze rodzeństwo, od pierwszych dni szkoły, kojarzone było tylko ze swoimi braciszkami i siostrami, ba, istniało nawet ryzyko, że zamiast Skyli, ktoś nazwie ją Grace!!!
A ona nazywała się Skyla Astrid Quinley. I postanowiła, że nikt nigdy nie śmie jej nazwać inaczej. Bo jak nie... na pewno zrobi im coś strasznego. Makabrycznego. Będzie jak ta królowa z Alicji w Krainie Czarów, ta czerwona, przerażająca. Skyla, tak jak królowa, skróci ich o głowy. O tak, jedenastolatce to stwierdzenie bardzo się spodobało. Tak bardzo, że z radości postanowiła aż puścić dłoń Gracie i zanurzyć się w tłum innych pierwszaków. Poszukiwania nie były łatwe, nie znalazła nikogo, kogo włosy byłyby intensywnością koloru zbliżone do jej fryzurki, ale!, usłyszała za to skrawek rozmowy dwóch innych dziewczynek. Ursuli i Laili, ale o tym jeszcze nie wiedziała
- Mój sąsiad mi powiedział, że on je kotki i żebym go nie denerwowała, bo mnie też zje - wtrąciła się w rozmowę, po czym zignorowała pytanie o żaby. Co za oczywista oczywistość, gdzie ta dziewucha żyła, że nie słyszała o czekoladowych żabach??? - Ja jestem Skyla Astrid Quinley.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 00:34

Laikową całkowicie pochłonęła rozmowa o kotkach i jedzeniu ich przez czarodziejów. Co prawda wszystko, co opowiadali jej Emrys i Alan, zostało sprostowane przez panią Howett, ale Lai wychodziła z założenia, że kobieta to chce tylko ją uspokoić i całkowicie wyciszyć, żeby wyjechała wreszcie do tego zamku! Tak, bo wszyscy chcą dla niej źle i niedobrze. Z tą myślą teraz słuchała Ursuli zastanawiając się jakie jeszcze legendy wiążą się z tym, co opowiadali jej Gryffoni i właściwie co się jeszcze nie zgadza. Na całe szczęście nie mówili nic o jedzeniu kotów, a i ten bzdet sprostował przemiły duch. Ponadto dużo rzeczy się teraz w głowie działo u Laili i bardzo podobał się jej fakt, że na całe szczęście podpisały nieświadomie pakt, że ani jedna, ani druga nie sięgnie nigdy po mięso z kota. Ach te umowy jedenastolatek!
Koniec z końców Lai patrzyła na wszystko z szeroko otwartymi oczyma, aby pochłonąć jak najwięcej, jakby była tu ostatni raz. Jakby nie przyjmowała do głowy argumentu, że jeszcze tak się nasyci tym widokiem, że już nigdy więcej nie będzie chciała tego oglądać!
- A ja jestem Laila! - Oczywiście nie dodała nazwiska, bo nie chciała zostać skojarzona z tym strasznym Gryffonem, który obiecał matce, że jej pomoże się odnaleźć w pociągu, a właściwie to uciekł i pozostawił ją samą i tylko dzięki wielkiemu szczęściu odnalazła jakieś wolne miejsce.
A zanim zdążyła się pozbierać do odpowiedzi apropo tych czekoladowych żab, to po chwili wyrosła za nimi jakaś duszyczka, która wcięła się im do jakże mądrej konwersacji na co Lai machnęła głową w ramach tego, że zarejestrowała jej imię w swojej głowie. Ona nie miała jeszcze takich planów co do mundurka czy coś, bo właściwie to była tak wszystkim na razie zachwycona, że tak ważne sprawunki na razie odsunęła o krok dalej, a żeby potem lepiej wyróżnić się na tle tych cudowności!
- Och tak istnieją, ale są mniej okropne niż ropuchy prawdziwe! Dostaje zawsze na urodziny kilka żab! - Pochwaliła się Ursuli, z którą podbiła swoją znajomość uściśnięciem rączki, co również poczyniła z Astrid!
- Hm! I myślisz, że ma już pomysł na to jak Cię przyrządzić?! - Spytała Lai nie do końca wierząc w opowieści dziewczęcia.
- A właściwie to myślałyście do jakich domów chciałybyście się dostać?! - Spytała Howett przyglądając się bacznie dziewczynom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 253
Dodatkowo : jasnowidztwo, obrońca
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5046-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8981-majteczki-w-kropeczki-lohohoho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5052-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7214-ursula-ulyssa-litwin#204550
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 01:25

Kiedy super Ulkowa siostra zamiast chodzić z Ulą grzecznie za rączkę, poszła sobie radośnie bratać się z osobami, które nie były Ulą, ta bawiła się wyśmienicie. Podziwiała wszystkie te zamkowe dziwy, których nigdy nie widziała, naturalnie nigdy nie będąc w zamku. Tak jak Laila, nie myślała o tym, że zdąży się nacieszyć tymi wszystkimi widokami. Po prostu się zachwycała, tymi okrągłymi, błyszczącymi ślepiami. Nawet zapomniała jak nieokrzesanie wygląda z zabłoconymi na kolanach zakolanówkami i rozrzuconymi w nieładzie złotymi loczkami.
W ogóle była przeszczęśliwa, zwłaszcza, że znalazła super koleżankę, którą również cieszył fakt wspólnego nie jedzenia kotków. Kiedy skończyła zakodowywać w głowie imię swojej nowej koleżaneczki, obok pojawiła się potencjalnie nowa. Ale Ula ledwo na nią spojrzała i nawet nie zdążyła rzucić jakiejś nieprzemyślanej uwagi, bo z ust nowej wyleciała uwaga o sąsiedzie, która wstrząsnęła blondyneczką.
- Na prawdę? – przeraziła się Ula. No jak ta różowa dziewczyna może mówić o tym tak spokojnie? Toż to przeokropne zjawisko, jeszcze zje wszystkie kotki i Ziemia będzie całkowicie bezkotkowa, a w powiększeniu skali zjawiska, może nawet bezkróliczkowa! Toż to koniec świata! Kiedy jednak spojrzała na swoją koleżanką od niejedzenia kotków, ta wydawała się spokojna. Z lekką niepewnością i Ula postanowiła wybić sobie z główki wszystkie okropne myśli jakie się wdarły, gdy pomyślała o złym kotkożernym i dzieciożernym sąsiedzie Skyli. Zamiast zamartwiania się o życie małych stworzonek, postanowiła jak człowiek przywitać się z różowowłosą.
- Czyli, że co? Robią czekoladę? – podpytała wciąż nie rozumiejąc wyjaśnień Laili. Ciekawe jak żaby mogą robić czekoladę. Nie mają rączek jak ludzie. Dziwne to wszystko! – Ja mam żabę, ale nie robi czekolady – dodała po chwili.  
Zamrugała niemo, gdy Laila spytała o domy w Hogwarcie. Profesorka opisała wszystkie domy pokrótce (mówiła za szybko!) zanim sobie poszła zostawiając rozgadanych smarkaczy, ale czego można oczekiwać od ulotnej pamięci Urszulki. Zostały jej w głowie jakieś tam mgliste nazwy, ale wszystkie fakty jej się zupełnie zmieszały i niczego nie była pewna. Chociaż nie, jednego była pewna.
- Hufflepuff brzmi śmiesznie – oznajmiła jako odpowiedź, a co - huff – puff – dodała wesoło, delektując się zabawnym słowem. Mogłaby być sobie w takim huffie-puffie.  Zdecydowanie. Żaden inny dom nie miał tak melodyjnej nazwy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Serena S. Fluvius

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 06:04

Poruszyła się niespokojnie, gdy przez tłum przeszła trzecioklasistka. Dom dla przygłupich bab? Sereny nie martwiło to do jakiego domu zostanie przydzielona, ponieważ kompletnie nie znała panujący pomiędzy domami sporów i parcia na którykolwiek z nich. Fluvius nie miała starszego rodzeństwa, rodziców czy kogoś z rodziny, kto uczęszczałby do Hogwartu i opowiedziałby jej o tutejszych zwyczajach. Z paroma plotkami, albo faktami zdążyła się już zapoznać. Strach było w niektóre wierzyć! Wracając do sytuacji;  przechyliła lekko głowę zamyślona, słysząc jego odpowiedź.
-Naprawdę? Ludzie często oczerniają innych, a zazwyczaj z czystej zazdrości. Smutne, że nie wydala jej wcześniej, gdy Dumbledore mógł sprostować parę spraw. Chociaż taki czarodziej pewnie nie zawracałby sobie głowy pogłoskami...
Gdy zdała sobie sprawę, że zaczyna się rozgadywać, ugryzła się w język. Nie raz mama mówiła jej, by nie zagadała drugiej osoby na śmierć. Uśmiechnęła się delikatnie i zerknęła na drzwi ciekawa co się za nimi kryje. Wróciła wzrokiem ku chłopakowi. Po jego akcencie wywnioskowała, że nie jest stąd i raczej nie odpowie na nurtujące ją pytania odnośnie domów i całego tego zamieszania.
-I jak Ci się tu podoba, bo... jesteś z Francji, nie? Tam pewnie nie jest tak wilgotno... - przerzuciła włosy na jeden bok -O, a tak w ogóle to jestem Serena!
Wyciągnęła dłoń na przywitanie. Taka roztrzepana, że zapomniała się przedstawić na początku. Pewnie nie raz jeszcze przez jej chodzenie z głową w chmurach, straci punkty dla jej przyszłego domu. Albo jeszcze jakiś paskudny szlaban!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Monique Gardener

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 268
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5232-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5233-relacje-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5234-sowa-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7223-bonnie-gardener#204617
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 14:18

No i zrobiło się niezręcznie. Cóż, sama jesteś sobie winna, Bonnie.
- Właściwie, to nie. Wychowywałam się z babcią i rodzicami... ale oni... nie ma ich już poprostu - wydusiła z siebie cicho. Nie chciała o tym rozmawiać, nie miała nawet pojęcia czemu to powiedziała. Przecież mogla coś nazmyślać. Ale zmyślanie nie było jej dobrą stroną. A teraz trzebaby coś wymyślić, żeby załagodzić sytuację. "Nie ma to jak zrobić z siebie ofiarę" pomyślała.
- Ale wiesz, strasznie długo nas tu trzymają. Mógłby ktoś już tutaj po nas przyjść, nie sądzisz? Tak wogóle, jak dowiedziałaś się, że jesteś czarownicą, jeśli nie jesteś wprost z naszego świata? Wysłali kogoś ze szkoły, czy jak? - zapytała z prędkością kolibra. Tylko, żeby zmylić dziewczynę. "Oby się udało".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sarah El. Pauths

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 291
Dodatkowo : animag (wilk)
  Liczba postów : 572
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6998-sarah-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7006-no-to-co-witajcie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7004-poczta-sary-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7163-sarah-el-pauths#204296
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 14:55

Oj nie to nie zadziała. Umiem prześwietlić człowieka z prędkością światła. Wiedziałam że dziewczynie jest nie łatwo po stracie rodziców, ale widziałam też że nie chciała o tym rozmawiać więc postanowiłam też udawać. Tak będzie lepiej. Lepiej. Słysząc jej pytanie trochę odpłynęłam, bo sama nie wiedziałam skąd Anabel wiedziała na temat tego wszystkiego. 
- Racja trochę długo.-Odpowiedziałam na pierwsze pytanie, ale drugiego nie ogę przegapić. Było by to nie grzeczne. -Moja hmm... -Jak mam ją nazwać? Matka, opiekunka, rodzina zastępcza? Nie żadne nie pasowało. -Powiedziała mi to Anabel. To kobieta która mnie hmm wychowała. Powiedziała mi to w urodziny. Nie wiem skąd wiedziała i dlaczego akurat w tedy. Dla tego jestem taka nowa. Nowsza od innych. 
Chyba nic więcej nie trzeba było wiedzieć. Ona też za dużo nie mówiła o swojej przeszłości. No trochę tajemnic się przyda. No może bym jej powiedziała jak byśmy się znali trochę dłużej, ale powiedzieć że prawdopodobnie moja matka zostawiła mnie przed bramą sierocińca z karteczką, a Anabel znalazła mnie parę minut później i zareagowała. Jak by to zabrzmiało. Jak bym była jakaś szalona że w ogóle normalnie funkcjonuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anneliese Golightly

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 57
Dodatkowo : teleportacja, pół wila
  Liczba postów : 75
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7031-anneliese-golightly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7033-anneliese
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7034-panienka-golightly
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 15:19

Nie od dziś wiadomo, że zarówno sąsiedzi, jak i przyjaciele rodziny czy sama rodzina 11-letniej Anneliese zwykła mówić, że blondynka jest nad wyraz dojrzała jak na swój wiek. Może dlatego, że nie interesowały ją te same rzeczy, które zazwyczaj interesowały dzieci w jej wieku, nie w głowie były jej jakieś głupie psikusy czy durne zabawy. Wszystko zapewne przez takie, a nie inne wychowanie i zamykanie w złotej, rodzicielskiej klatce. Nie była aspołeczna, nie stroniła od ludzi, nie patrzyła na nich, jak na przybyszy z innej planety, po prostu można powiedzieć, że wybierano jej znajomych w drodze ścisłej selekcji.
Nie zachowywała się więc tak samo, jak reszta pierwszaków wokół niej. Na jej twarzy nie było przerażenia czy wyjątkowej fascynacji wszystkim, co ją otaczało, nie zachwycała się wszelkimi szczegółami Sali Wejściowej, a paplającej obok niej jakąś dziewczynkę ignorowała z pełną premedytacją. To ta dziwaczka, która prawie ją zabiła w pociągu, gdy bawiła się własną, nowo zakupioną różdżką i podpaliła skraj jej szaty. Na szczęście szybko ugasił ją jakiś starszy uczeń, bo jasnowłosa nie chciała myśleć, jakie szkody by jej wyrządziła i najwyraźniej ów uczennica nie pamiętała tej małej wpadki lub w specyficzny sposób chciała pokazać, jak bardzo jej przykro. Cóż, skora do wybaczania nie była, więc tylko odsunęła się od niej na kilka kolejnych cali, jednak cały czas stojąc w zgrabnym szeregu, w którym ustawiała ich jakaś nieznana kobieta. Przeczesała ręką długie i proste, sięgające do pasa blond włosy, których nigdy nie miała serca ścinać bardziej, jakby nie zauważając stojącego tuż za nią chłopca, który wpatrywał się w jej ruchy z wyraźnym zainteresowaniem. Tyle emocji wokół, a ona jedyna zdawała się odcinać od tego wszystkiego grubą barierą pozornej obojętności i spokoju. Pozorną, bo wewnątrz kiełkował w niej lekki niepokój. Ojciec jej powtarzał, że nie ma możliwości, by dostała się gdziekolwiek indziej, niż do Slytherinu. Wszak on sam ukończył ten dom, więc jako jego pierworodna córka powinna dostać się tam z miejsca, szczególnie z cechami, które sam Salazar by sobie cenił. Mimo targały nią wątpliwości, które maskowała rzucanym od czasu uprzejmym uśmiechem, co by nie być taką niewzruszona, porcelanową laleczką. Prawda była jednak taka, że nic a nic ją nie obchodziło i nie paliła się do zawierania nowych znajomości. Chciała tylko, by było już po wszystkim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Francuska Zjawa

Nauczyciel
Galeony : 151
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 173
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5439-elijah-o-conneght#158647
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 17:42

Chłopak rozproszył się lekko z powodu wrzawy i gwarnych rozmów, które panowały przed drzwiami. A tak, książka. Emmm...
-Myślę, że nie zrobiłaby tego za życia pana Dumblerode'a. -trochę wykorzystała fakt jego śmierci, by móc napisać to, co chciała i nikt nie mógł, tak naprawdę, tego wszystkiego zweryfikować. Tymczasem jego próba ukrycia akcentu spełzła na niczym. No cóż. -Moja rodzina pochodzi z Francji. Mieszkam w Irlandii, ale częściej niż na wyspach jestem w Marsylii. Tam mam dziadów od mamy. -wyjaśnił i planował powiedzieć jeszcze coś, ale doszedł do wniosku, że nie będzie streszczał dokładnej sytuacji swojej rodziny i biografii. Już nie ukrywał akcentu, ale też starał się mówić tak, by rozstać zrozumianym. Dziewczyna podała mu rękę i przedstawiła się. -Elijah -wypowiedział swoje imię. To imię brytyjskie, ale wypowiedziane z francuskim akcentem było prawie że, nie do powtórzenia dla osoby nie mówiącej płynnie po francusku. -We Francji jest zdecydowanie bardziej słonecznie i sucho. W Irlandii cieplej, ale pogoda bardziej zmienna -dopiero po chwili dostrzegł brak orzeczenia w swoim zdaniu. Był wyczulony na poprawną angielszczyznę w swojej mowie. Zdarzało mu się czasem mówić po angielsku, ale z francuską składnią.
Teraz chłopak zastanawiał się co zrobi z książką, gdy nadejdzie test Tiary Przydziału. Jego starsza siostra, która rok wcześniej skończyła Hogwart (chyba wszyscy tu mają starsze rodzeństwo) wprowadzała go podstawy wiedzy o tej szkole. Jak na razie wiedział tyle, ile potrzebował do przetrwania. Niech coś się już zacznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lorelei L. E. Coleridge

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 193
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 238
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 17:52

Lorelei podczas podróży pociągiem nie podziwiała widoków za oknem, nie dosiadła się też do swoich przyjaciół. W ekspresie panował ogromny rozgardiasz, Ślizgonka nie miała ochoty przedzierać się przez masy uczniów aby znaleźć znajomych, zajęła więc miejsce w jednym z luźniejszych przedziałów. Pod ręką miała ogromną księgę, znalezioną w piwnicy. Opasłe tomiszcze nie miało tytułu ani na okładce, ani na grzbiecie, było oprawione w porządną skórę i ważyło naprawdę dużo, lecz Lorelei nie zrażała się tym i dzielnie targała je ze sobą. Usiadła na jednym z wolnych miejsc i całą drogę spędziła na czytaniu o smokach. Pod koniec podróży przebrała się w szaty i, jak co roku, wyszła na spotkanie z testralami.
Stworzenia przerażały ją do szpiku kości. Pierwszy raz zobaczyła je w drugiej klasie, nie miała wtedy pojęcia, dlaczego nie wszyscy je widzą. Wszystkiego dowiedziała się w bibliotece, nie potrafiąc powstrzymać ciekawości. Od wtedy jakoś trudniej było spać spokojnie, wiedząc, że na terenie Hogwartu znajdują się stworzenia przypominające śmierć rodziców. W tym roku nie dała po sobie poznać, że się boi. Z dumną miną zajęła miejsce w powozie, razem z Veronique i Brooklyn, perfidnie wpatrując się w testrale. Zawzięta czternastolatka.
Wchodząc do Wielkiej Sali zdążyła zauważyć znajomą postać, której widok od razu poprawił jej humor. Ciągnąc ze sobą swoją księgę, podbiegła do stołu Krukonów, zajmując miejsce obok Samaela, nie zważając na to, że mogą przegonić ją prefekci.
- Hej! - przywitała się energicznie, uśmiechając się do chłopca i całując go w policzek. Listy listami, Elise chciała znów go zobaczyć. - Patrz, to ta księga - powiedziała szeptem, rozkładając stary egzemplarz na kolanach, na losowej stronie. Przedstawiała ona dokładną budowę Rogogona Węgierskiego. Lacey westchnęła tęsknie. - Są cudowne.
- Adrien się stresuje? - zapytała, oglądając się za siebie. Drzwi do Wielkiej Sali były otwarte, nie pojawili się jeszcze wszyscy, ale nie mogła dostrzec brata Samaela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Samael Yehl

Uczeń Ravenclaw
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 262
  Liczba postów : 365
http://czarodzieje.my-rpg.com/t987-samael-yehl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t988-samael-yehl
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 21:03

Z zamyślenia i oczekiwania wyrwał się w trybie ekspresowym, gdy zobaczył Lorelei Lacey Elise. Uśmiechnął się do niej szeroko i pomachał, ale i tak już biegła w jego stronę.
- Cześć! - odparł entuzjastycznie i zamilkł na chwilę, gdy ucałowała go policzek. Trzynastoletni Samael zarumienił się nawet na szyi i próbował to ukryć, odwracając się na chwilę, jakby poszukiwał dzbana z sokiem dyniowym. Zrobiło mu się, nie wiedzieć czemu, trochę gorąco i zachciało pić!
Dalej trochę nie mógł uwierzyć, że to się dzieje. Nie wiedział, czy uważa się ich za parę, czy co... on po prostu uwielbiał spędzać czas w jej towarzystwie i robił to kiedy tylko mógł. Teraz nie mógł doczekać się przyjścia Adriena jeszcze bardziej - niech tylko zobaczy, jaka Elise jest prześliczna!
Zerknął na otwartą księgę. Na obu stronicach był ogromny rysunek smoka.
- Łał - wydusił z siebie tylko, wskazując palcem na miejsce, gdzie znajdowała się skala. Czyli maleńki człowieczek narysowany tuż przy tym wieeelkim stworzeniu. - Chciałbym kiedyś zobaczyć takiego na żywo - powiedział marzycielskim tonem. Elise na pewno mu pokaże!
Jeszcze ciekawsze od smoka było obserwowanie Ślizgonki, gdy ta o nich mówi, lub o nich czyta. Była wtedy tak przepięknie skupiona i rozkochana.
Pokręcił głową lekko, gdy zadała pytanie.
- On? W życiu. To ja umieram z nerwów i niecierpliwości.
Też wychylił się w ławie, próbując dostrzec braciszka, ale ten ustawił się tak sprytnie, że nie można było go dojrzeć.
- Mam nadzieję, że się nie zgubił po drodze - odezwał się z cieniem strachu w głosie. To miał być żart, ale... co jeśli tak było? Był tak mały, że z łatwością mogli go przecież przeoczyć! Zaczął nerwowo stukać długimi palcami o powierzchnię stołu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30221
  Liczba postów : 49228
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 21:30

W końcu nauczycielka wróciła po grupkę niespokojnych już uczniów.
- Zapraszam was do Wielkiej Sali - rzekła ciepłym głosem i otworzyła przed nimi drugie skrzydło drzwi. Wrzawa panująca w środku ucichła wraz ze skrzypem drzwi, a kobieta ruszyła rześkim krokiem przed siebie. Za nią ruszyły pierwszaki.
Sala była ogromna, nikogo nie zdziwiła zatem jego nazwa. Cztery okropnie długie stoły stały wzdłuż komnaty, a na samym jej końcu znajdował się podest. Po nim kolejne podwyższenie, gdzie znajdował się stół nauczycielski. W całej sali unosiły się setki, jeśli nie tysiące świec. Lewitowały spokojnie w powietrzu, oświetlając całość dygotliwym blaskiem. Sklepienie sali otwierało się wiele metrów od podłogi, jednak nie był to zwykły sufit. W jego miejscu była pustka, jakby ktoś zapomniał o dachu. Za pomocą magii sprawiono, że przedstawiał obraz prawdziwego, nocnego nieba. Dzisiaj było wyjątkowo czyste i usiane jasnymi gwiazdami.
Gdy szli, uczniowie szeptali i śmiali się, nie mogąc doczekać się już reakcji pierwszoklasistów na ceremonię przydziału i już dyskutowali o tym, kto gdzie będzie.
Nauczycielka doprowadziła pierwszaków przed podest. Na małym stołku spoczywała stara, postrzępiona tiara. Szepty ucichły. Kilka chwil Wielka Sala pogrążona była w idealnej ciszy, jakby każdy wstrzymał oddech. W końcu coś, co wyglądało jedynie na zagięcie na materiale kapelusza, otworzyło się, formując ze skrawków szerokie usta rozpoczynające pieśń.

Witam was, mili, witam w Hogwarcie!
Tu uczyć się magii będziecie zażarcie.
Hogwart to klasa, prestiż, historia
A jego uczniowie to istna Victoria.
Do wybitnych postaci dołączycie szeregów
A po drodze znajdziecie sobie wielu kolegów.

Najpierw, jednak, zgodnie z tradycją
Przydzielę was do domu z ogromną erudycją.

Domów jest kilka, a każdy wyjątkowy
Jednak przydział to zaszczyt, nie żadne okowy.

Są zatem Gryfoni, odważni i dumni
Nie oznacza to wcale, że bywają bezrozumni!
W wieży obok krukońska brać się zebrała,
mają tęgie umysły, choć nie gorsze ciała.
W podziemiach Ślizgoni sypiają i czatują
Są chytrzy i przebiegli, czasami coś knują!
Zostali nam jeszcze żółci Puchoni,
przed ich dobrocią i miłością niech każdy się ukłoni.

Zapraszam was, młodzi, zasiądźcie wygodnie
Ja zajrzę wam w umysł i orzeknę zgodnie
Co siedzi wam w środku i gdzie pasujecie
I pamiętajcie - nic przede mną nie ukryjecie!


tak, sama napisałam piosenkę <3
pierwszaki opisują teraz siadanie na stołku, wkładanie tiary... możecie nawet przeprowadzić z nią dialog wewnętrzny, tak jak zrobił to Harry. chyba, że Wasze postacie są jak Draco, któremu ledwie musnęła głowę i już wiedziała, gdzie będzie.
usiądźcie po tym przy stole swojego domu i zapoznajcie z innymi uczniami!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sarah El. Pauths

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 291
Dodatkowo : animag (wilk)
  Liczba postów : 572
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6998-sarah-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7006-no-to-co-witajcie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7004-poczta-sary-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7163-sarah-el-pauths#204296
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 21:59

Widząc jak otwierają się drzwi zaniemówiłam. Uśmiechnęłam się do Bonnie i weszłyśmy razem. Sala rzeczywiście była wielka, ale zaintrygował mnie sufit. A raczej jego brak. Zamiast niego było to samo niebo co na dworze. Czytałam o tym, było zaczarowane. No może nie byłam, aż tak zielona. Rozejrzałam się, uczniowie patrzyli na nas. Czasami zauważyłam parę oczu które patrzyło na mnie. Hmm, teraz już strach mną zawładną. Widząc w jakim kierunku jesteśmy na chwilę stanęłam, ale ktoś za mną mnie popchną żebym szła. Było to nie byłe, ale byłam mu wdzięczna inaczej stałabym w przejściu, a reszta by mnie mijała co było by żałosne. Zresztą nie chciałam zgubić Bonnie, to była jedyna osoba którą poznałam. Widząc starą, brudną rozerwaną czapkę zdziwiłam się. I co my mamy z tym zrobić? O tym nie przeczytałam. Nie zdążyłam. Teraz mogłam winić tylko siebie. A może nawet nie mam o co bo nawet nie widziałam we wszystkich książkach żadnego słowa na ten temat. Stanęliśmy, a cała sala ucichła. Nagle kapelusz zaczął śpiewać. Że co?! Jak to możliwe, myślałam. Nie chciałam się nad tym głowić bo wiedziałam że nie warto. Pewnie za chwilę się dowiem.
Tak jak myślałam, tak się okazało. Jakaś Nauczycielka zaczęła odczytywać nazwiska. Osoby po kolei podchodziły do tiary która ich przydzielała. Przełknęłam głośno ślinę słysząc swoje imię. Podeszłam nie pewnym krokiem do krzesełka, a kobieta założyła mi na głowę kapelusz. 
-Hmm, co tu widzę. Niepewności. O tak. Wiele przeszłaś, masz wiele cech pasujących do.. no tak ale tu też pasujesz. Dziecko niech będzie, Hufflepuff! -Na początku zastanawiająca się tiara zdenerwowała mnie. Chciałam mieć to z głowy, nie mogłam wycierpieć już tych wszystkich par oczu na mnie. Centralnie na mnie więc po cichu powiedziałam "zdecyduj się". I nagle wybuchły okrzyki oklaski i wywaty. 
Z uśmiechem dołączyłam do Bonnie która też trafiła do tego domu. Jednak nie mogłam koło niej usiąść więc usiadłam koło jakiegoś chłopaka. Uśmiechnęłam się do niego. 
-Cześć jestem Sarah. -Podałam mu rękę. Wyglądał na miłego. Ale był starszy. Ah co tam. Przecież byliśmy w jednym domu, co to za różnica?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jim Axel Liddle

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 235
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7081-jim-axel-liddle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7083-zolwiki-i-takie-tam#201975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7082-poczta-jima-liddle-a#201973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7289-jim-axel-liddle#205952
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyNie Gru 29 2013, 22:27

Wakacje mijały bardzo wolno, zdecydowanie za wolno. Non stop słyszał jakieś upomnienia od ojca, że powinien wziąć się do nauki, że ten rok musi być zdecydowanie lepszy pod względem ocen. Jim nienawidził tego, każdego ranka spoglądał na kalendarz i odliczał dni do powrotu do Hogwartu. Zapewne nie wiele dzieciaków tak robiło, chciały żeby wakacje trwały jak najdłużej. On był wyjątkiem. W noc tuż przed wyjazdem nie mógł spać. Wiercił się niemiłosiernie i nerwowo chodził po pokoju. Co się dziwić – od ucieczki z tego cholernego domu dzieliły go zaledwie godziny. Wreszcie rano wstał z uśmiechem na twarzy, nie przeszkadzały mu nawet te długaśne kazania od rodziców, którzy wciąż powtarzali jak powinien się zachowywać. Starał się zjeść jak najszybciej czekoladowe płatki z mlekiem, oczywiście nie brudząc swojej szaty.
Nie wiecie jaki był szczęśliwy, gdy wsiadał do pociągu! Pełnia szczęścia. Znalazł jakiś przedział w którym siedzieli jego znajomi. Rozmawiał z nimi, a właściwie to słuchał ich opowieści wakacyjnych. On nie miał co opowiadać. Nie miało dla niego znaczenia to, że dwa tygodnie spędził w Hiszpanii, bo nawet tam musiał słuchać tej nudnej gadki. Zastanawiał się czy jego rodzice kiedyś przestaną? Przecież nawijać praktycznie o tym samym codziennie jest męczące i nudne... okropieństwo!
********************************************************************************
Podróż minęła więc dosyć pomyślnie. Siedział już przy swoim stole oczywiście w otoczeniu znajomych. Przypominał sobie jak to on, całkiem niedawno musiał sterczeć tam pod Wielką Salą. Miłe wspomnienia... W końcu wpuścili tych młodych. Widoczne było zdenerwowanie na ich twarzach. Wiedział co czują, chyba nigdy nie zapomni. Kolejne osoby zostały przydzielane do różnych domów. Kiedy tylko tiara wskazywała kogoś do Hufflepuffu głośno klaskał i krzyczał. On również był tak witany. W końcu obok niego zasiadła jakaś dziewczyna, która dopiero co została przydzielona. Uśmiechnął się i mógłby teraz zagrać ''starszego kolegę'', który zacznie za chwilę udzielać wszelkich rad niczym Prefekt, ale nie zrobił tak. Wyciągnął do niej dłoń i skinął głową.
-Witaj Sarah. Mam na imię Jim. -odchrząknął i przeczesał włosy dłonią. Sterczały na wszystkie strony, co za wstyd!
-Jak pierwsze wrażenia? -Zapytał i rozejrzał się po sali. Kolejna osóbka przydzielona do Puchonów. Klasnął w dłonie i zwrócił ponownie twarz w stronę młodej Puchonki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyPon Gru 30 2013, 00:33

Laikowa pogrążona w rozmowie z koleżankami prawie zapomniała o tym gdzie jest... Nie no dobra, nie zapomniała. Pamiętała na zbyt dobrze. Pewnie dlatego co nie raz posyłała gorączkowe spojrzenia w stronę wielkich drzwi, które powinny się za chwilę otworzyć i pozwolić im wmaszerować do środka. Jej pierwsze przejście przez Wielką Salę. To prawie jak inicjacja! Zatem gorączkowo spojrzała na czubki swoich butów, czy oby nie zamierzają jej zagrozić wstydem na całe życie i nie każą się potknąć w nieodpowiednim momencie. Wszak zamierzała przejść dumnie nie zważając na swojego złego brata, który ją tak bezczelnie zostawił w pociągu samą. Tak, pamiętała o tym i nie zamierzała zapomnieć!
A gdy tylko drzwi otworzyły się na oścież Laila spięła się cała, a na jej twarz wstąpiło skupienie niesamowite, bowiem chciała zapamiętać jak najwięcej z pierwszych słów... I weszła do środka. Ustawiła się wraz z innymi pierwszakami, które wydawały się równie zafascynowane wszystkim jak ona. Może to dobrze? Że są tu wszyscy razem? Spojrzała tylko czy nowo poznane koleżanki stoją blisko niej i przypomniała sobie, że Ursula wspominała o jakimś domu, który miał całkiem melodyjną nazwę. W myślach brzęczało znienawidzone: "tylko nie Gryffindor". Chyba za dużo nienawiści nabrała do czerwonych zważywszy na starsze rodzeństwo...
A gdy tylko usłyszała swoje imię to od razu zrobiła krok do przodu ledwo co reagując na to, że jakaś inna Laila wyszła na środek i przyjęła tiarę na swoją głowę. Chyba musiała się z tym pogodzić, że to nie ona, że wywołają ją razem z nazwiskiem. Przez moment nawet przestraszyła się, że jeszcze nie daj Boże ta pani z listą o niej zapomni, ale tak się nie stało... Bo w pewnym momencie wyraźnie padło "Laila Howett", a nasza Lai zrobiła niepewnie krok do przodu. Zachęcona przez uśmiech nauczycielki zasiadła na taborecie i zacisnęła oczy skupiając się na tym dziwnym uczuciu posiadania na głowie gadającej czapki.
- Hm, Laila... Siostrzyczka Alana. Podobne charaktery. Odwaga, pomysłowość! Cóż, czerwień tu się marzy... A jednak i masz szlachetne serce. Zatem kto wie! - mruczała tiara, jakby zafascynowana tym wszystkim.
- Tylko nie Gryffindor! - Pisnęła Lai nieco głośniej niż powinna, bo tiara w odpowiedzi na to zaczęła znów coś mówić o sercu i odwadze, co w końcu zakończyło się jeszcze jednym pytaniem czy to jej ostateczna prośba... Aż w końcu:
- Hufflepuff! - I uciekła do stołu żółtych nieco przestraszona swoim nagłym usamodzielnieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lorelei L. E. Coleridge

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 193
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 238
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyPon Gru 30 2013, 01:25

Lorelei nie dała po sobie poznać, że zauważyła jego rumieńce. Uśmiechała się tylko delikatnie. Sama nie przejmowała się tym, czy są uważani za parę, skupiała się raczej na swoich uczuciach i tym, że lubiła trzymać go za rękę. Choć musiała przyznać, że ogarniało ją bardzo przyjemne uczucie, kiedy koleżanki pytały, czy są razem. Zmieniała się wtedy nieco, była mniej zdystansowana i uwalniała cząstkę marzeń, które zazwyczaj szczelnie ukrywała. Robiła się mniej śmiała i dumna, uśmiechała jakoś bardziej szczerze i luźno. Na głos jednak nie miała odwagi nazywać tej relacji miłością, bo było to zbyt prywatne i poważne. Byli różni, ale nie przeszkadzało jej to.
- Zobaczysz, zobaczymy - powiedziała entuzjastycznie, przejeżdżając palcem po grzbiecie narysowanego ręcznie smoka. - Są chyba najbardziej niebezpieczne, zieją ogniem na pięćdziesiąt stóp! - wyszeptała podekscytowana. Rogogonów jeszcze nie widziała.
Nie mogła powstrzymać lekkiego uśmiechu, gdy usłyszała, że Samael się denerwuje. Dziękowała losowi, że jakoś zdążyli do siebie dotrzeć. Chłopiec nie był zbyt kontaktowy, a brat był jakby jego częścią, małym oczkiem w głowie. Jego troska imponowała Elise, której ciężko było ulec aż takiemu przywiązaniu.
- Na pewno jest gdzieś na końcu, przecież ustawiają się alfabetycznie - powiedziała, zatrzymując palce Krukona na stole, aby spleść je ze swoimi. Miał takie śliczne dłonie!
W momencie gdy miała powiedzieć coś jeszcze, w Wielkiej Sali zaczynały dominować szepty, pierwszoroczni przekraczali próg. Lorelei przygryzała lekko dolną wargę, razem z Samaelem wypatrując Adriena.
- Jest - szepnęła, także nieco się denerwując. Chłopiec stał przy końcu kolejki do Tiary Przydziału, która zaczęła wyśpiewywać swoją, dziwnie krótką, piosenkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sarah El. Pauths

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 291
Dodatkowo : animag (wilk)
  Liczba postów : 572
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6998-sarah-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7006-no-to-co-witajcie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7004-poczta-sary-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7163-sarah-el-pauths#204296
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyPon Gru 30 2013, 19:12

Słysząc jak kolejna osoba trafia do mojego domu uśmiechnęłam się i zaczęłam klaskać. Słysząc pytanie chłopaka trochę zdrętwiałam. Jak moje wrażenia? Nieziemskie. Wreszcie wiedziałam że gdzieś należę, że nie jestem odludkiem jak wcześniej. Uśmiechnęłam się na samą myśl, ale pytanie było co miałam powiedzieć chłopakowi, a przy okazji kilku innym puchonom którzy się mi przyglądali.
-Miło mi cię poznać-Uśmiechnęłam się do niego.-Na razie? Jest wspaniale.-Tak to chyba było właściwe. Mam taką nadzieje.-Powinieneś zostawić tak jak było wcześniej. Pasowało ci.-Tak, tak. Sarah musi kogoś poprawić na dzień dobry. Nie no po prostu powiedziałam co myślałam, to nie poprawienie.
Zaśmiałam się i odwróciłam wzrok. Teraz tiara przydzieliła jakiegoś chłopaka do Slytherinu, a ten z dumą kroczył do ich stołu. Aż mnie ciarki przeszły. Że ktoś w ogóle chciał by być w tym domu. Przewróciłam oczami, ale i tak i tak zaklaskałam. No było by nie miło jak bym tego nie zrobiła, oczywiście były zerowe szanse że to właśnie mnie by zauważył, ale czy tego chciałam czy nie trzeba było to zrobić. Wróciłam do Jima z uśmiechem.
-Tak właściwie w której klasie jesteś?-Nie wiem czemu, ale chciałam wiedzieć o ile lat mój nowy kolega jest starszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Monique Gardener

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 268
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5232-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5233-relacje-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5234-sowa-bonnie-gardener
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7223-bonnie-gardener#204617
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyPon Gru 30 2013, 21:08

I w końcu przyszła po nich nauczycielka. Bonnie bardzo się z tego powodu ucieszyła, bo czas już zaczął się jej dłużyć, a rozmowa z nową koleżanką stawała się coraz bardziej niezręczna. Co nie znaczyło, że dziewczyna jej nie polubiła, wręcz przeciwnie. Tak więc, dziewczyny chwyciły się za ręce i podążyły za nauczycielką. Po kilku pierwszych krokach Bonnie zaniemówiła, a wszelkie smutki odpłynęły w dal. Babcia dużo opowiadała jej o tym miejscu, ale w najśmielszych snach dziewczyna nie wyobrażała sobie takich rzeczy. Cztery wielgachne stoły, niebiański (dosłownie XD) sufit, wszech obecna wrzawa i... i... i ta Tiara... chociaż, nie. Tiara była jedyną częścią całego ceremoniału, którą Bonnie wyobrażała sobie dokładnie tak, jak wyglądała w rzeczywistości.
Ostatecznie nadszedł czas na przydział do domów. Uczniowie ucichli, Tiara wygłosiła swą pieśń w spokoju, a następnie pierwszaki zaczęły kolejno zakładać ją, wedle listy, aby ta wskazała im ich przyszłe domy.
Bonnie Gardener... rozbrzmiał głos starszej czarownicy. Dziewczyna pomyslała, że zdrętwieje, ale jednak zebrała się w sobie, podeszła i założyła magiczny kapelusz na głowe.
- Gardener? Gardener? O tak, Gardener! Znam cię, serce, znam. Twoje serce zresztą też. Wszystkich twoich krewnych znałam, do domów ich przydzielałam. I w twej duszy... tak, tak... to samo światło przychodzi mi widzieć. Tak więc, klamka zapadła! Hufflepuff! - zadecydowała z wrzaskiem.
Dziewczyna uradowana szybko podbiegła i usiadła przy stole, aktualnie wypełnionym oklaskami i wiwatami. Najgorsze już chyba za nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 253
Dodatkowo : jasnowidztwo, obrońca
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5046-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8981-majteczki-w-kropeczki-lohohoho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5052-ursula-litwin?highlight=Ursula+Ulyssa+Litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7214-ursula-ulyssa-litwin#204550
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyPon Gru 30 2013, 21:12

Cóż, nowe koleżanki Uli w ciągu tych zaledwie kilku minut nie zdążyły rozwiać jej wszystkich wątpliwości dotyczących całkiem nowego świata, jaka szkoda. Wielkie tajemnicze drzwi nagle otworzyły się, a Uli w oczach zabłysły ogniki, gdy jej wzrok tylko powędrował w górę. Sufit zamiast być domkiem dla pająków i innych niestworzonych istotek, był zasłonięty przez coś, jakby przepiękny gwieździsty obraz! Litwin zadarła naturalnie brodę do góry, próbując zrozumieć cóż to za zjawisko maluje się przed jej oczami. Nie znalazła żadnej mądrej odpowiedzi, kiedy rozmyślanie przerwał śpiew. Ula szybko straciła zainteresowanie sufitem, bo zaczęła wpatrywać się jak zaczarowana na niecodzienne przedstawienie w wykonaniu zaczarowanej czapki. Po piosence zaczęło się wyczytywanie nazwisk. Kiedy wyczytano drugą z panien Litwin, tylko wymieniły krzepiące uśmiechy i Adi już siedziała przy stole Puchonów. W tym momencie Uli udzieliła się atmosfera powszechnego napięcia. A co jeśli trafi zupełnie gdzie indziej? I jej tam nie polubią? Przegryzła wargę, wpatrując się w tiarę, która oprócz pocieszności, budziła w Ulyssie lekki niepokój. Nigdy nie miała styczności z mówiącymi czapkami, więc nie miała pewności jak ułożą się jej relacje z nakryciem głowy. W końcu usłyszała swoje nazwisko i chcąc nie chcąc musiała się ruszyć. Ślamazarnie podążyła śladem swoich poprzedników do Tiary Przydziału. Nagle cała ta nieszczęsna odległość wydawała się kilkakrotnie dłuższa, niż z ówczesnego, bezpiecznego miejsca wśród innych pierwszaków. Oczy wszystkich, starszych i wyższych uczniów wydawały się patrzeć kpiąco prosto na jej zabłocone kolanka, a i w przedziwnych ustach starej Tiary zdawała się zauważyć coś jakby cień zniechęcenia. Mimo wszystko Urszulka nie byłaby Urszulką, gdyby zaplątała się w tej pajęczynie zmartwień. Odrzuciła szybko myśli i śmiało kroczyła do stołka. W tej całej odwadze poplątały jej się co prawda nogi, ale tylko trochę podleciała do przodu i ostatecznie uratowała się przed kompromitującym upadkiem. Gadająca czapka w końcu wylądowała na złocistych loczkach i niemal bez zastanowienia wykrzyknęła „Hufflepuff”, za pewne fukając w myślach na małą blondyneczkę że śmiała marnować czas i w ogóle podchodzić do stołka. Litwinówna uśmiechnęła się szeroko, ukazując Wielkiej Sali swoje królicze jedynki i szybko zeskoczyła na ziemie z wdzięcznym stuknięciem pantofelków i pobiegła przywitać się ze swoimi nowymi żółtymi przyjaciółmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jim Axel Liddle

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 235
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7081-jim-axel-liddle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7083-zolwiki-i-takie-tam#201975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7082-poczta-jima-liddle-a#201973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7289-jim-axel-liddle#205952
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyPon Gru 30 2013, 23:20

Kiwnął głową do dziewczyny, która została przydzielona do Hufflepuffu, takie powitanie. Starał się równocześnie słuchać nowo poznanej koleżanki, choć to było dość trudne ze względu na te wszystkie krzyki. Mimo tego hałasu wydawało mu się, że zrozumiał wszystko. Przytaknął głową i ponownie się uśmiechnął.
-Tak sądzisz? Dobrze, że to powiedziałaś... masz u mnie plusa Sarah. Cenię szczerość. -Ostatnie słowa powiedział ze zdecydowanym naciskiem. Potrzepał głową kolejny raz tak by włosy wróciły do poprzedniej postaci. Chyba, że ta nowa Puchonka po prostu żartowała to wyglądał okropnie.
Dostrzegł tego nowego Ślizgona na którego spoglądała Sarah. Kolejna rzecz której bał się podczas przydziału. Nie chciał nigdy trafić do Slytherinu. Chociaż znał kilka takich osóbek, które wydawały się być jak najbardziej OK, a reprezentowały właśnie ten dom. Czyżby tiara pomyliła się w ich przypadku? To raczej niemożliwe. Zapewne nie chcieli chwalić się swoimi negatywnymi cechami publicznie. Już nieważne, powracamy do tego co się działo. Tak więc, Jim zwrócił głowę w kierunku dziewczyny.
-Właściwie nie jestem dużo starszy, aktualnie III klasa. Jeśli chodzi o naukę, nie jest tak okropnie, chociaż ja zbytnio uczyć się nie lubię. -Szczerze przyznał i usłyszał głos swojego żołądka. Tak, usłyszał go mimo tych wrzasków. Był naprawdę mega głodny. Przygryzł wargę i podrapał się po głowie.
-Mogliby skończyć już tą ceremonię. Robię się coraz bardziej głodny.- Tym razem już się nie uśmiechał nawet jeśli był szczęśliwy(niestety już mniej z powodu głodu).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Amelia Wotery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptyWto Gru 31 2013, 12:16

A cóż mogła robić teraz czternastoletnia Amelia? Siedziała z zadowoloną miną, uśmiechając się do wszystkich starszych chłopaków z jej domu, coby to zwrócić na siebie odrobinę więcej uwagi niż rok wcześniej. Po wakacjach naprawdę stała się bardziej kobieca, urosły jej troszkę piersi, nawet pryszcze przestały wyskakiwać na twarzy masowo i pojawiały się pojedynczo, tak, że łatwo było je zasłonić grzywką czy czymkolwiek innym. Panna Wotery stała się także kobietą, w te wakacje po raz pierwszy przeżyła ból, jaki przeżywa kobieta co miesiąc, dostała miesiączkę. Jednak nie było to teraz ani trochę istotne, bo oto na salę wkroczyli pierwszoroczniacy, pod przewodnictwem pani profesor. Wyglądali strasznie śmiesznie, byli tacy mali, przestraszeni i nierozgarnięci. Jak ja mogłam kiedykolwiek tak wyglądać? - przemknęło przez głowię dziewczynce, jednak nie miała z kim podzielić się tymi rozmyśleniami, bo z jej najlepszymi kolegami działo się coś niedobrego. Spóźniali się, pierwszy raz, na ucztę. Zawsze siedzieli już tutaj pierwsi, czekając, aż talerze napełnią się wspaniałym jedzeniem, którego nigdy nie ubywa. Amelia z rozbawieniem wysłuchała piosenki Tiary Przydziału, która jak zawsze wychwalała Hogwart jako szkołę i opowiadała coś o każdym z czterech domów. Krukoni parsknęli śmiechem, gdy usłyszeli rymowankę na swój temat, co jeszcze bardziej rozbawiło Amelię. Cóż, teraz można było popatrzeć na osoby, które dołączą do ich domu. Każdy z nich oklaskiwał swojego nowego mieszkańca jakby był jakimś cennym nabytkiem, którego nie można zgubić. Przed starszymi uczniami stało wielkie zadanie - wychować taką bandę dzieciaków, żeby wyrośli na ludzi i za rok sami mogli przejąć ich rolę. Pannie Wotery broń boże to nie przeszkadzało, już od dziecka lubiła mieć władzę. Teraz miała jej, chociaż odrobinę, nad tymi biednymi pierwszorocznymi, którzy patrzeli się na nich takimi przerażonymi oczkami, pewnie powtarzając w duchu, że chcą do mamy.
Przypomniało jej to, jak sama była taka mała, weszła pierwszy raz do Hogwartu. W jej pierwszy dzień na dworze lał wściekle deszcz, na jeziorze, przez które płynęli niemalże panował sztorm. Przepłynięcie jeziora zajęło im sporo czasu, byli zmarznięci, zmoczeni i niezadowoleni, a tu jeszcze tak wiele rzeczy, z którymi muszą się zmierzyć.. oderwała się od swoich wspomnień, dalej obserwując tegorocznych pierwszorocznych z lekkim uśmiechem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sarah El. Pauths

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 291
Dodatkowo : animag (wilk)
  Liczba postów : 572
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6998-sarah-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7006-no-to-co-witajcie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7004-poczta-sary-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7163-sarah-el-pauths#204296
Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 EmptySro Sty 01 2014, 20:03

-Dzięki, dopisze do książeczki.- Zaśmiałam się.-Co za przypadek, ja też!-Przyznałam nowo poznanemu koledze. Miło spotkać kogoś kto uważa tak jak ja.
W sali było na prawdę głośno i praktycznie niczego nie słyszałam. Co chwilę wszyscy cichli, ale w tedy nie wypadało rozmawiać. No i takim sposobem musiałam na prawdę wsłuchiwać się w głos Jima.
Kolejne słowa chłopaka mnie zaciekawiły. III rok, to na prawdę nie był aż tak bardzo starszy. Zaledwie dwa lata, a prawda taka że dogadywałam się z nim lepiej niż z Bonnie która była z mojego roku. Hah, i to jeszcze chłopak. Właściwie to nic do nich nie miałam, jak reszta dziewczyn w moim wieku. Przynajmniej nie byli tacy obrażalscy i nie przejmowali się każdym słowem, to było najlepsze. Mają większy dystans, a można się z nimi bawić całkiem dobrze, ba nawet lepiej. Nie oceniają i nie osądzają, no może nie wszyscy, ale większość.
-Dla mnie nauka to przyjemność. No nie sama nauka, ale posiadanie wiedzy. Tak, to bardziej pasuje.-Uśmiechnęłam się do chłopaka. Mówiłam jak najbardziej szczerze.-Racja ja też jestem głodna. Właściwie to jak to wygląda?-Zaciekawiona spytałam.
Właściwie to ciekawe jak wyglądają dania które podadzą. I jak je podadzą? Raczej nie będą chodzić kelnerzy i nas obsługiwać jak w Mugolskich restauracjach. Jestem pewna że będzie to efektowne, ale wolałam żeby chłopak mi to powiedział. Raczej wolałabym być pewna, a nie przypuszczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QzgSDG8








Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok   Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 Empty

Powrót do góry Go down
 

Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pierwszy dzień w Hogwarcie, 2007 rok - Page 2 QCuY7ok :: 
retrospekcje
-