Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Wrzeszcząca Chata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 20, 21, 22, 23  Next
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Galeony : -16
  Liczba postów : 974
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyPią Cze 11 2010, 23:07

First topic message reminder :


Wrzeszcząca Chata
Jest to stary, ponury i od dawna opuszczony dom, znajdujący się na wzgórzu. Okna w nim są zabite deskami, a zarośnięty ogród otacza drewniany płot. Uczniowie nie zapuszczają się w jego kierunku, każdy dobrze wie, że to najbardziej nawiedzony dom w całej Anglii, a historie na jego temat krążą po całym kraju. Przerażające odgłosy wydobywające się z chaty od dawna napawały strachem mieszkańców okolicy, zwiedzających, a nawet duchy zamieszkujące Hogwart omijają ten dom. Jeśli wierzyć plotkom, w czasie pełni noc spędzają tu wilkołaki, zamieszkujące pobliskie tereny.



Ostatnio zmieniony przez Rose Stuner dnia Wto Wrz 21 2010, 15:54, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptySob Lip 09 2016, 18:15

Chyba spokojnie możemy stwierdzić, że w kwestii śledzenia trafił prawie swój na swego. No dobrze, niech ego Gilla zostanie połechtane, uznajmy, że byli na równi. Pewnie gdyby Rais obrał sobie za cel kogoś innego, ten nawet nie dostrzegł by anomalii w otaczającym go świecie. Jednak Atria była nauczona by być wyczulona na te małe, drobniutkie jak ziarenka piasku zmiany w zachowaniu człowieka. Poza tym, zawsze ufała swoim instynktom. Było coś specyficznego w tym, gdy ktoś zaczynał Cię śledzić. Trudno to określić dobrze słowami, ale atmosfera jakby tężała, jednak tylko odrobinkę, dlatego tak łatwo było to przeoczyć.
Nie wiedziała co spowodowała, że została obiektem jego zainteresowania. Choć wiele różnych myśli i możliwości przebiegło jej przez głowę, gdy kierowała swe kroki w stronę Wrzeszczącej Chaty to najwięcej czasu spędziła nad jedną możliwością. Jednak wydawała się ona na tyle nieprawdopodobna, że wręcz zakrawała dla niej na absurd i coś, co przecież nigdy nie umknęłoby jej ojcu. Czyżby chłopak, parał się tym samym zajęciem co jej rodzina? Istniała taka możliwość. Jednak na pewno nie pochodził z rodu assasynów jak ona. Wiedziałaby o tym, wszyscy wtajemniczeni znali siebie nawzajem. Mógł być najemnikiem, to tłumaczył by fakt, że nie miał całkowicie opanowanej sztuki śledzenia i skradania za ofiarą. Jeśli jednak którakolwiek z tych tez była prawdziwa, kto zlecił zabicie jej. W końcu była tylko nic nie znaczącym pionkiem w grze. A może to nie ona a Alexsander był celem ich poszukiwań i mieli nadzieję, że Atria doprowadzi do niego?
Nie czekała długo. Już po chwili drzwi skrzypnęły ponownie a w środku zjawił się ślizgon. Zmierzyła go od góry do dołu w myślach odbywając już odpowiednie przeliczenia i prześwietlając możliwe drogi zajść, które mogły nadejść. Kompletnie zignorowała jego pytanie. W żadnym wypadku nie miała zamiaru udzielać mu odpowiedzi, czy też rad. Nie był jej przyjacielem, nie był też współpracownikiem, poza tym, nie wiedziała, czy nawet któremuś z tych dwóch podarowałaby jakąś radę.
-Czego chcesz? - zapytała nie spuszczając z niego spojrzenia chłodnych orzechowych ślepi. Skierowała różdżkę w jego kierunku przygotowana na to, że i on, zamiast odpowiedzieć po prostu zaatakuje.


kostki:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gilles de Rais

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
  Liczba postów : 79
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12996-gilles-de-rais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12998-how-about-a-magic-trick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12997-listy-do-gillesa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12999-gilles-de-rais
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyNie Lip 10 2016, 17:35

A więc unikała informacji na swój temat - dobrze, niech i tak będzie. To bardzo sprytne i nawiasem mówiąc słuszne podejście - na jej miejscu też niechętnie dzieliłby się sekretem, po czym właściwie go wyczuła.
Ujrzał różdżkę w jej dłoniach i przywdział na usta jeden ze swoich lodowatych, sztucznych uśmiechów - a więc dziewczyna już od początku chciał się zabawić w ten sposób, no proszę - całkiem nieźle jak na przypadkowo wybraną ofiarę, na pewno będą mieć całkiem niezły ubaw. Rozłożył więc ręce, zupełnie jakby chciał ukazać że nie ma wobec niej złych zamiarów - w końcu nie miał w dłoni własnej, o ile więc dziewczyna nie była nadmiernie impulsywna to raczej małe szanse że bez żadnego powodu postanowi go zaatakować. To był też pewien sposób, na sprawdzenie jej psychiki - powoli zaczął wędrować w jej stronę, cały czas utrzymując swoje ręce na widoku, szeroko rozłożone, mając świadomość że jest na celowniku, że jej różdżka jest wycelowana właśnie w niego i że nie będzie miała najmniejszych problemów z załatwieniem go. Jednakże czy istota która nie jest pozbawiona instynktu, faktycznie tak chętnie zaatakuje kogoś kto nawet nie ma zamiaru się przed tym bronić? To była prosta gra psychiczna - znacznie bardziej przerażający potrafi być ktoś nieuzbrojony, kto najwyraźniej nie zważa na to że może stać mu się krzywda jeśli nie postanowi się bronić, niż ktoś kto od razu sięga po różdżkę by atakować, by ranić.
- Nie widzę najmniejszego powodu, by reagować w taki sposób. Gdybym zamierzał Cię skrzywdzić, prawdopodobnie już byś była rozsmarowana po ścianach - powiedział obojętnie, cały czas zmniejszając dystans. Oczywiście nie była to prawda, jednakże nawet tak perfidne kłamstwo może być wiarygodne, jeśli brzmi wystarczająco logicznie. Oczywiście nie można było wykluczyć, że dziewczyna postanowi że najlepszą obroną jest atak, jednakże nawet jeśli dosięgnie go jakieś zaklęcie, nawet jeśli ryzykował właśnie życiem - czy miało to jakieś większe znaczenie? Czy bez chłodnego oddechu śmierci na karku, można właściwie poczuć co naprawdę oznacza "żyć"? Zbliżył się więc do niej i ujął jej podbródek w swoje długie palce (zakładając że Atria nie postanowiła po drodze poczęstować go jakimś nieprzyjemnym urokiem, jeśli tak się stało to pomiń).
- Jesteś całkiem urokliwa. Przykro by było, gdyby coś się stało komuś z tak piękną twarzyczką - rzucił chłodno, patrząc jej w oczy. Czekał, z jakiegoś nawet sobie nieznanego powodu czekał, aż dziewczyna czymkolwiek się zdradzi, aż wykona jakikolwiek gest który da mu o niej więcej informacji. To było klasyczne rozpoznanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyNie Lip 10 2016, 23:29

Oczywiście, że słuszne. Nie trzeba było jej tego mówić. Włożono jej to do głowy jeszcze zanim zaczęła szkołę. Im mniej ludzie o Tobie wiedzą tym lepiej dla Ciebie i dla nas, zwykł mówić jej ojciec. I nie mówiła o sobie, nigdy. Czasem nawet zapytana udzielała tylko tych informacji, które znali już wszyscy. Nigdy nie, co czuła, czy jaka była.
I nie, nie chciała się zabawiać. Właściwie pojęcie zabawy było jej całkowicie obce. Swój czas rozdzielała między nauką, treningami i samodoskonaleniem. Wolną chwile, jeśli raz na jakiś czas się znalazła spędzała na tańczeniu, choć nikt o tym nie wieddział i tak też miało pozostać.
Noe ruszuła się nawet o milimetr gdy rozłożył dłonie, pokazując jej że są puste. Zarejestrowała ten fakt kątem oka, spojrzenia nie spuszczając z jego twarzy. Nie ruszyła się też, gdy ruszył w jej stronę. Pewnie gdyby wpadł na nią z cztery lata temu już dawno leżałby rozłożony na ziemi. Dziś jednak potrafiła panować nad swoimi zapędami do bijaczki wiedząc, że czasem bierność przynosi więcej korzyści.
Na jego komentarz uniosła tylko brew ku górze. Za duża pewność siebie może zgubić. Jego pierwszy błąd, założył, że tylko dlatego, że jest większy, szybciej by Atrią załatwił. Nawet nie wziął po uwagę, że może mieć jakieś umiejętności, których nie wziął pod uwagę. Sama nawet na chwilę nie zamierzała go zlekceważyć. Uścisk na różdżce zelżał i opuściła dłoń. Pozornie oddając swoją przewagę. Zbliżył się jeszcze bardziej a ona nie mówiła nic. Stała tylko, uważnie lustrując każdy jego ruch i gest. Gdy ujął jej podbródek ostatkiem sił zwalczyła chęć zanurzenia swojej pięści w jego brzuchu. Zamiast tego, jej różdżka dźgnęła go brzuch, wyraźnie nakreślając przestrzeń między nimi. Jego niby to komplement, połączony z groźbą nie zrobił na niej żadnego wrażenia. W żaden sposób nie zareagowała na jego słowa, nawet puls jej nie przyśpieszył. Już po wejściu do chaty odgoniła do siebie wszystkie niepotrzebne i gówniarskie emocje, które ostatnio za często zaprzątały jej głowie.
-Czego chcesz? - spytała raz jeszcze mocniej naciskając na różdżkę. Jego dotyk nie rozprosił jej. Nie był Riencem, nie miał takiej siły. Druga dłoń przygotowywała się na możliwość, że będzie musiała użyć siły. W jej oczach nie gościła nawet odrobina strachu. Nie miała czego się bać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gilles de Rais

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
  Liczba postów : 79
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12996-gilles-de-rais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12998-how-about-a-magic-trick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12997-listy-do-gillesa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12999-gilles-de-rais
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyPon Lip 11 2016, 01:11

Gilles jakby nic sobie nie robił z tego, że dziewczyna dźga go różdżką w brzuch, jednakże pozory mogą mylić - gdzieś w jego wnętrzu zapaliła się ostrzegawcza lampka. Zdecydowanie nie lubił, gdy ktoś robił coś co w jakikolwiek sposób mogło go naruszyć, gdy tykał go bez jego pozwolenia w sposób który nie sprawiał mu przyjemności. Jego soczewki powoli zaczynały zmieniać kolor, przechodzić z łagodnego, chłodnego niebieskiego do krwistej czerwieni, zwiastującej same nieprzyjemności - nic specjalnego, jednakże czujny obserwator zauważy że coś może być nie tak. Sięgnął do kieszeni, wyciągając z niej papierosa...a przynajmniej tak to wyglądało. Z racji że dziewczyna była zainteresowana aktualnie jego twarzą, raczej nie powinna zauważyć że jego prawdziwy cel jest inny. Otóż Gilles miał bardzo pojemne kieszenie i miał tam wiele ciekawych rzeczy, specjalnie przygotowanych na każdą okazję. Tak też było tym razem, bowiem gdy wyciągał papierosa, jednocześnie wsunął dwa palce w uprzednio przygotowaną pętelkę, z węzłem pozwalającym na swobodne rozwieranie jak i zaciskanie. Garota tnąca, z gatunku tych naprawdę cienkich - bardzo ciężka do zauważenia, jednakże definitywnie skuteczna. Gdyby de Rais nie nosił rękawiczek, prawdopodobnie w tej chwili z jego palców trysnęła by krew, jednakże doskonale wiedział co robi i nie naciskał zbyt mocno, delikatnie zaczepiając pętlę o zewnętrzne strony swojego palca środkowego i wskazującego. Szybko wsunął papierosa do ust, drugą ręką sięgając po zapałki, by wprawnym ruchem odpalić go bez większych ceregieli, chwilowo ignorując dziewczynę. Dopiero gdy już wciągnął sporą chmurę dymu, rozpoczął swoje przedstawienie. Odsunął się nieznacznie i nim ta zdążyłaby wykonać jakiś gwałtowniejszy ruch, położył dłoń, odginając ją pod dziwnym kątem, na jej różdżce. Przesunął po niej, trzymając różdżkę dziewczyny pomiędzy środkowym i wskazującym palcem - otóż tak, pomiędzy pętlą. Zatrzymał się dopiero, gdy owa pętelka była już bezpiecznie ulokowana na jej nadgarstku i ścisnął ją mocno, puszczając pętle, zostawiając ją póki co swobodnie zwisającą. Odsunął rękę dziewczyny tak, aby nie celowała już w niego (i przede wszystkim go nie dźgała, to było strasznie irytujące) i gdy już jego małe przedstawienie zostało dokończone, dopiero rzekł:
- Na pewno nie kulturalnej dyskusji, bo znalazłbym kogoś innego. Zut! Gdzie Twoje maniery? - spytał chłodno, mając świadomość że każdy jej gwałtowniejszy ruch napnie wąską linię, której końcówka była bezpiecznie zaczepiona o metalową część rączki noża w jego kieszeni, co spowoduje że pętla się zwęzi...chyba nie trzeba tłumaczyć co dalej. Póki co, to swobodnie palił swojego papierosa, czekając. Czekając na moment, w którym Krukonka zorientuje się że poruszanie się jest błędem. A czy jest lepszy nauczyciel niż ból?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyPon Lip 11 2016, 02:06

Nie pozostawiał jej wyboru. Chociaż z pozoru to, że jej dotknął nie sprawiło jej żadnego problemu ani nie wzruszyło ją jakoś szczególnie, to w środku niej powoli do życia budziała się furia. Zdecydowanie zbyt mocno naruszył jej przestrzeń osobistą i już dawno powinien dostać porządnego sierpowego, albo oberwać jakimś zaklęciem. Naparła na różdżkę i widziała subtelną zmianę w jego oczach, jednoczośnie kątem oka rejestrując to, co robi z dłońmi. Nie była głupia przecież.
A przynajmniej tak myślała. Rzeczywistość zadawała się jadnak z niej mocno kpić, choć jeszcze o tym nie wiedziała. Chyba zbyt mocno przeceniała siebie. A może za mało doceniała innych. Założyła, że stojący na przeciw niej ślizfgon pozbawiony będzie jakiejkolwiek finezji, czy też umiejętności logicznego myślenia. Z góry założyła, że wie więcej i lepiej, a przewagę daje jej nie pozorny wygląd, zapominając o podstawawowej zasadzie, by nie lekceważyć zawodnika.
Gil sięgnął po papierosa, a ona nie ruszyła się w ogóle. Poza, w której zosatygła pozostawała niezmienna. Potrafiła godzinami zachować przybraną pozycję, jednocześnie nie tracąc refleksu. Jej ojciec miał sposób by nauczyć tego ją i jej braci. Nie pytajcie jaki. Nie był przyjemny i zdecydowanie nie powinny doznawać taich atrakcji dzieki. Jego dłoń ruszyła, najpierw po różce, a wędrówkę swą skończyła na nadgarstku. Atria odprowadziła ją, wzrokiem, marszcząc tylko na ułamek sekundy czoło. Coś nie grało. Nie, nie wiedziała tego. Nie była pewna. Ale jej intuicja wręcz darła się w niebogłosy, że coś jest nie tak, choć nie mogła jeszcze połączyć wątków i wysnuć konkluzje co to jest. Miała za mało informacji. Pozwoliła odsunąć swoją dłoń w której trzymała różdżkę.
-Szkoda mi na nie czasu. - odpowiedziała mu zgodnie z prawdą. Jakby chcąc kupić sobie chwilę, którą będzie mogła poświęcić na myślenie. Coś było nie tak, nie mogła jednak dostrzec jeszcze co to było. Postanowiła tkiwć w tej pozycji w której była. Bez ruchu, tak jak potrafiła. Tkwić i obserwować. Bo jak mawiał ojciec, obserwacja w ponad pięćdziesięciu procentach odpowiadała za powodzenie misji. Spojrzała na Gila kompletnie nie zauważając garoty. Znała ją od dawna, a jednak tym razem przegapiła. Los był naprawdę świetnym komikiem. - Tak samo, jak szkoda mi go na to bezwartościowe spoktanie. Masz ostatnią szansę, żeby powiedzieć czego chcesz. - stwierdziła na koniec, jednak jakby wątpiąc, że uzyska odpowiedź na zadanie pytanie. Im dlużej tu stała tym coraz bardziej nabierała przeczucia, że sam zainteresowany ni wie do końca czego chce. A to napawało ją lekkim niepokojem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gilles de Rais

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
  Liczba postów : 79
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12996-gilles-de-rais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12998-how-about-a-magic-trick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12997-listy-do-gillesa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12999-gilles-de-rais
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyPon Lip 11 2016, 02:27

Rybka połknęła haczyk. Mimo że odnosił dziwne wrażenie, że jego dzisiejsza ofiara jest na znacznie wyższym poziomie niż ludzie na których zazwyczaj zaciska swe sidła, to nie mógł sobie odmówić dobrze wykonanego zadania. Ba, może właśnie z tego powodu powinien czuć się lepiej, bo całkiem nieźle sobie poradził? Teraz nadeszła tylko kulminacyjna scena, jednakże nie zamierzał jej pośpieszać.
- To niedobrze, maniery są istotne - powiedział cicho, posyłając jej pusty uśmiech.
Wtem dotarły do niego kolejne słowa dziewczyny. A więc szkoda jej czasu? Najwyraźniej będą musieli nieznacznie przyśpieszyć ich mała zabawę. Przecież nie mógł być niekulturalny i nakazać damie czekać zbyt długo. Nie przystoi to przecież komuś takiemu jak on, urodzonego w tym zafajdanym rodzie - musiał zachować się kulturalnie i z klasą, a skoro panienka tak bardzo prosiła się aby przyśpieszył wyjawianie swoich celi i planów, to miał zamiar to uczynić. Jego oczy już nie były w fazie przejściowej - soczewki błyszczały groźnym szkarłatem, zwiastując że w jego wnętrzu narodziło się coś wyjątkowo nieprzyjemnego, dodając mu weny twórczej - ba, w końcu czy to co robił na co dzień, to nie była sztuka? Może dość nowoczesną, może wysublimowaną, dla wąskiego grona odbiorców, ale jednak...sztuką. Niektórzy mogliby nazwać go psychopatą, ale to błąd - on był wrażliwym artystą, który uwielbiał otaczające go piękno...a jeszcze bardziej, rajcowało go tworzenie postapokaliptycznych wizji, które to piękno rozwiewało, zostawiając tylko nędzne resztki. To dopiero był piękny obraz.
- Jak sobie życzysz - syknął i spojrzał jej głęboko w oczy. Wypuścił dym, przez półprzymknięte usta, wąskim strumieniem w twarz dziewczyny, po czym sięgnął do kieszeni po nóż - tak, ten nóż, do którego rękojeści przytroczona była jego mała zabaweczka. Nie zamierzał nim oczywiście zrobić czegokolwiek Atrii - po prostu go odrzucił. Konkretniej, rzucił go w ścianę. Garota tnąca którą posiadał była na tyle długa, żeby rozwijać się przez około trzy czwarte tego dystansu - potem, lot noża już tylko zaciskał pętlę na nadgarstku Krukonki, wbijając się głębiej i głębiej. Czas oczekiwania zakończony, w końcu dama nalegała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptySro Lip 13 2016, 16:07

Była głupia. Ah, jakże wielką ignorantką była i nawet jeszcze o tym nie wiedziała. Bo to wszystko dopiero okazać się miało. Niby miała za sobą lata treningów i to nie takich zwykłych i normalnych, mało który pięciolatek zostaje zostawiony na całą noc w lesie sam i rzadko który nastolatek przechodzi egzamin, w którym stawką jest jego życie. A jednak dała się podejść i tak w tak błahy sposób, gdyby jej ojciec się o tym dowiedział z pewnością wyrzuciłby ją na zbity pysk z domu.
Oczywiście, że szkoda jej było czasu na jakiś wyszukany savoir vivre. Znała go na wylot, a jej babka katowała ją zajęciami z tego głupstwa odkąd pamiętała. Całkiem nieźle łączyło się to z zajęciami z aktorstwa, czy może raczej z zajęć "zmiany tożsamości", które też prowadziła z nią i jej braćmi babka. Potrafiła grać wyszukaną damę i słodką idiotkę na zawołanie. I nie były to jakieś udawanki dla przedszkolaków, to były konkretnie obmyślone charaktery z całym zapleczem historii, która miała uwiarygodnić postać i pozwolić w nią wejść. Tu w Hogwarcie miała i mogła być sobą, choć tak naprawdę sama do końca nie wiedziała kim jest.
Obserwowała go uważnie. Czuła w głębi duszy, że wielkim błędem była zgoda na to, by ją dotknął. I zrozumiała to chwilę później. Gilles wyciągnął nóż, na którego widok Atria nawet nie drgnęła. A gdy go odrzucił wszystko jakby zwolniło, choć może i jednocześnie zaczęło dziać się w zawrotnym tempie. Obserwowała nóż w locie i wtedy niewyraźnie mignęła jej garota. Promień słońca, który wpadał do Chaty odbił się od noża wprost na nią. Atria rozszerzyła w zdumieniu źrenice, ale nie miała czasu na to, by dziwić się zbyt długo. Jej myśli weszły na najwyższe obroty, a ciało przygotowało się do fali bólu, która miała nadejść i której wiedziała, że choć w małym stopniu będzie musiała doświadczyć, bowiem nadal nie miała pojęcia gdzie koniec garoty znajduje się i w jakiś sposób ślizgon ją wykorzystał. Standardowo używano jej do podcinania gardeł, to jednak nie wchodziło tutaj w grę. Czyżby w Chacie do razu była ustawiona pułapka? Nie, to nie mogło być możliwe, nie wiedział, że tutaj skieruje kroki. Tak więc musiał znaleźć jakiś punkt zaczepienia, obok, albo na niej. Coś, co przegapiła. Nie ruszała się, wiedząc, że tym sposobem tylko może przyśpieszyć działanie zabójczego sznura. Nóż minął magiczną granicę, a stalowa nitka naciągnęła się, boleśnie wbijając się w jej nadgarstka. Atria nawet nie drgnęła ani nie jęknęła. Czuła już w swoim życiu gorszy ból. W jedne wakacje na przemian łamano i leczono jej kości, by przywykła do bólu, nauczyła się go i zaakceptowała. Musiała działać szybko, a nie ograniczona przez ból doskonale wiedziała co robić. Przełożyła różdżkę do lewej ręki, trochę słabszej magicznie, ale wystarczającej do tego, co zamierzała zrobić. Wycelowała dłonią w swój nadgarstek.
- Lacarnum Inflamarae - mruknęła, a z różdżki wyleciał niewielki płomień, który zaskwierczał w kontakcie ze skórą. Nie miała innego wyjścia. Przecinanie garoty umiejscowionej w tak innowacyjny sposób było ryzykowne, mogła stracić dłoń. Spalenie jej było bardziej logiczne, choć musiała spalić go jednocześnie przypalając sobie skórę dłoni. Sznurek puścił i w końcu przestał zagłębiając się równomiernie w jej skórę. Krzywda jednak się już dokonała. Czuła, jak krew wypływa z jej dłoni. Ale w tej chwili nie mogła się nią całkowicie zająć.- Haemorrhagia iturus- rzuciła, by zatamować krwawienie. Wyswobodzona z garoty i właściwie pewna już momentu, w który została na nią założona spojrzała na chłopaka, szybko analizując fakty i dochodząc do wniosku, że drugiej nie był w stanie założyć. Oby się nie myliła, bo niewiele myśląc, mocno zła ruszyła w jego stronę. Miała jeszcze chwilę, zanim będzie musiała zająć się dłonią. Czuła ból, który jej doskwierał, ale nie dopuszczała go do siebie. Tylko dlatego mogła nadal funkcjonować. Widziała zaskoczenie w jego oczach.
-Episkey - rzuciła znów zaklęcie na swoją rękę, choć doskonale zdawała sobie sprawie, że jest ono za słabe by wyleczyć tego typu ranę. Zaatakowała Gillesa tak szybko, że pewnie się nawet tego nie spodziewał. Mając wyjęte z walki obie dłonie musiała zaatakować nogą.
-Czego chcesz? - powtórzyła raz jeszcze i po raz pierwszy dzisiaj można było dostrzec emocję w jej źrenicach. Nie był to jednak strach, ani ból. Była to złość. I choć mała i niepozorna w tej chwili z wykrzywioną w grymasie twarze mogła przypominać trochę wilę.

Rzuć że pan kostką sobie:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gilles de Rais

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 80
  Liczba postów : 79
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12996-gilles-de-rais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12998-how-about-a-magic-trick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12997-listy-do-gillesa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12999-gilles-de-rais
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyPon Lip 18 2016, 21:51

(wyniki kości: 4,1 w tej kolejności)
Szczerze mówiąc - udało jej się go zaskoczyć. Nie spodziewał się że tak szybko zorientuje się że ma na sobie jego małą zabaweczkę, a także że przeciwdziała jej tak sprawnie, jednocześnie uszkadzając się trochę bardziej. Najwidoczniej nie trafił na byle kogo - cała sytuacja zaczynała mu się podobać coraz bardziej, poczuł bowiem wyzwanie - miał tą świadomość, że zdecydowanie będzie wyjątkowo zabawnie, a to sprawiało że nawet nudny dzień mógł stać się wspaniałym wspomnieniem. W nagrodę pozwolił jej na podleczenie się nieznacznie. Miał wystarczająco dużo czasu, żeby przełamać resztki jakiegokolwiek oporu podczas gdy dziewczyna wyswobadzała się z jego sideł, jednakże nic nie zrobił. Czekał. Mimo tego że poziom zagrożenia z jej strony wzrósł, niespecjalnie go to obchodziło - mógł zaryzykować, bowiem czy naprawdę ktoś jeszcze był w stanie go skrzywdzić? Żaden ból, niezależnie od tego jak doskwierający już nigdy nie będzie w stanie dopiec mu wystarczająco. Jeśli w rozgrywce stawiał swoje zdrowie lub życie i była to jedyna stawka, to stawał się niesamowicie groźnym przeciwnikiem ponieważ ze swojego punktu widzenia nie miał absolutnie nic do stracenia. A nie ma nic groźniejszego niż ktoś, komu już nie można zaszkodzić. Po wychowaniu jakie przeszedł, jak mógłby obawiać się kogokolwiek lub czegokolwiek? Miał zbyt wiele czasu by nauczyć się że ból to tylko ból, że rany się goją, a blizny nawet jeśli pozostają to nie są niczym więcej niż śladem. Czekał więc, dawał jej chwilę dla siebie, chociaż wątpił by to dostrzegła że najzwyczajniej w świecie dał jej fory. Nie obchodziło go to za bardzo, bowiem doskonale wiedział że jest na wygranej pozycji, niezależnie od tego jak bardzo sprawna w samoobronie jest dziewczyna - on już wygrał psychicznie, teraz wystarczyło to wykorzystać.
Krukonka również się przeliczyła. Mimo że jej cios był błyskawiczny, wręcz doskonały, zapomniała najwyraźniej wziąć pod uwagę że dała mu nadmiar czasu na przygotowanie się na ewentualny kontratak, a co za tym szło, jej wysiłki spełzły na niczym. Obronił się, parując jej nogę dłonią. Trzeba było przyznać, że cios był na tyle silny by go poczuł - gdyby zaatakowała go od razu, bez zbędnego zwracania uwagę na to w jakim jest stanie, prawdopodobnie nie miałby najmniejszych szans na obronę. Jednakże to była jego przewaga - nieznaczna, ale jednak. Gdy dziewczyna została zraniona, potrzebowała chwili żeby się wyleczyć. On nie miał takich problemów, bowiem w swoim szale wszelkie zadane mu rany nie były znaczące - był przystosowany do sprawnego poruszania się, stojąc na granicy śmierci - można wręcz rzec, że już za młodu się przyzwyczaił. Co za tym idzie, nie marnował czasu w ten sposób. Można wręcz nazwać go berserkerem, jednakże czy czyniło go to chociaż trochę mniej groźnym? Nie, wręcz przeciwnie. Sięgnął do kieszeni i po czym uderzył ją pięścią w ramię. Tak w każdym razie to wyglądało. Prawda była trochę inna - Gilles wyjął z kieszeni malutką pinezkę z cienką, acz wytrzymałą nitką i wsunął ją między palce, podczas uderzenia przybijając ją do ubrań Krukonki (jeśli mu się oczywiście udało)
- Ponoć poprzednim razem była ostatnia szansa. Nie lubię ludzi niesłownych - mruknął, zwiększając dystans pomiędzy nimi. Wiedział już, że Atria jest lepsza od niego w walce wręcz, co za tym idzie wolał nie walczyć z nią na tym polu. Wyciągnął z kieszeni dwa noże, tym razem znacznie mniejsze niż poprzedni. Chwała mu za to, że zawsze miał ze sobą pełen arsenał, w przeciwnym razie nie miałby najmniejszych szans, zdał sobie bowiem sprawę że różdżka w wypadku tego konkretnego spotkania jest mało istotnym patyczkiem. W konfrontacji z kimś tak szybkim, nie było czasu na rzucanie zaklęć.
Nóż który wyjął nie był oczywiście zwykłym kawałem żelastwa, bez żadnej finezji - proszę nie obrażać pomysłowości Gillesa. Wszystko miało w sobie jakiś większy cel. Otóż, jeśli ktoś pamięta akcję z nitką przed chwilą - noże na rękojeści miały dziurki, przez które przewleczona była owa nitka, której jeden koniec był aktualnie (oczywiście jeśli się udało) przybity do Atrii. Jak uniknąć rzutu, który sam się naprowadza na daną osobę? Zaraz będzie miał okazję się dowiedzieć. Rzucił oba noże w jej stronę. Jeśli wszystko szło po jego myśli, musiała być aktualnie dość mocno zaskoczona, widząc jak niezależnie od tego jak by nie próbowała unikać, nożyki wędrują za nią.

kości dla pani:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atria Ashworth

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyWto Lip 19 2016, 02:03

Atria była zła na siebie. Głównie dlatego, że dała się tak podejść. Potem zaś dlatego, że aż tyle czasu zajęło jej zorientowanie się w co dała się złapać. Krzywda już się dokonała i doskonale wiedziała, że je prawa dłoń będzie jej doskwierać przez jakiś okres. Zwykłe zaklęcia nie były w stanie od tak wyleczyć takiej rany. Zwłaszcza, że jej mięśnie musiały się na nowo połączyć. Jeśli odzyska czucie w dłoni z końcem tygodnia będzie to nie lada osiągnięciem. Wiedziała też, że będzie musiała ruszyć na Nokturn, by zdobyć składniki potrzebne do uważenia eliksiru, którego przygotowanie zajmuje kilka dni. Wściekła, była po prostu na siebie wściekła. Dobrze, że dzięki przezorności swojej oraz jej trenera w postaci ojca wyszkoliła w sobie umiejętność korzystania z obu dłoni. Choć prawa była jej dominującą ręką, lewą nadal była w stanie rzucać zaklęcia i wykonywać inne czynności.
Jej uderzenie nie poskutkowało i była na to gotowa, głownie dlatego, że zawsze istniało małe prawdopodobieństwo fartu, czy też jak kto wolał szczęścia. To dzisiaj widocznie dopisywało ślizgonowi, bo udało też mu się uderzyć ją w ramię. Odskoczyła prawie natychmiast, wiedząc, że wchodzenie z nim w kontakt nie jest dobrą opcją. Zmarszczyła brwi i zmierzyła go spojrzeniem z drugiego końca chaty. Wielki zwolennik broni białej połączonej z fikuśnymi nitkami. Miała ochotę prychnąć z pogardą, jednak powstrzymała się. Gdyby nie fakt, że jego tanie sztuczki miały swoje mankamenty, być może oberwałaby którymś z noży. Na następny raz zdecydowanie powinien zadbać o lepszy sprzęt. Nic zerwała się a Atria sprawnym ruchem uchyliła się przed lecącymi w jej stronę nożami, które już po chwili wbiły się z charakterystycznym dla siebie dźwiękiem w ścianę za nią.
-Ja zaś takich, którzy marnują mój czas. - mruknęła w odpowiedzi. Już wcześniej dochodząc do wniosku, że nie była do niego nikim więcej niż zabawką. A on nawet nie miał pojęcia kim była. Nie znał jej pochodzenia. Ba, imienia pewnie nawet nie znał. Nie mógł więc nic od niej chcieć. - Drętwota - rzuciła w niego zaklęciem, przed którym nie był w stanie się obronić, bo w ich całej potyczce kompletnie postanowił pominąć różdżkę. Prostym? Jak drut. Banalnym? Nie inaczej, nie zamierzała prezentować mu szerokiej gamy umiejętności, które posiadała. Zarówno tych w walce wręcz, jak i tej na różdżki. Gilles zastygł. A ona uniosła swoją prawą dłoń do oczu mierząc krytycznym spojrzeniem. Tak, eliksir był niezbędny. Czary nie były w stanie wyleczyć tych uszkodzeń. Oczywiście, że mogła w jakiś wymyślny sposób zastawić na niego pułapkę, którą aktywował by zaraz po tym, jak ściągnęła z niego zaklęcie. Tylko po co? Nie zależało jej na tym ani trochę. I mimo, że była zabójcą, to nie chciała nikogo zabijać, póki nie będzie musiała. Doszła do wyjścia Wrzeszczącej Chaty, po czym odwróciła się i zwróciła spojrzenie z powrotem na Gillsa. - Znajdź sobie inny obiekt do eksperymentów. Ja nie jestem zainteresowana. - dodała jeszcze na odchodne. Zdjęła z niego zaklęcie krótkim Finito. Po czym zrobiła kilka kroków od Wrzeszczącej Chaty i teleportowała się do Londynu. Nokturn był pierwszym miejsce do odwiedzenia na jej liście.

Kostki 4 i 5
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyPon Kwi 24 2017, 13:36

Większość osób omijało to miejsce szerokim łukiem nie przyjmując nawet możliwości, iż mogliby znaleźć się w środku tej starej chaty tylko po to aby pozwiedzać czy się pobawić. Sama również jeszcze myślała kilka godzin temu. Używając tajnego przejścia w konarze bijącej wierzby dostali się do tego opuszczonego miejsca. Samo przejście nie było jednak łatwe na jakie wyglądało. Dobrze jednak, że nauczyła się odpowiedniego zaklęcia do znieruchomienia drzewa. W przeciwnym razie wylądowali by co najwyżej w Skrzydle szpitalnym.
Na Historii Magii mogli dowiedzieć się jak był oto ważne miejsce dla samego czarnego Pana. Lecz były to już zamierzchłe czasy i raczej nikt nie uprawił tutaj czarnej magii. Chociaż nigdy nic nie wiadomo. Na sto procent człowiek nie może być pewny.
Wchodząc po skrzypiących schodach na samą górę wypowiedziała ciche Lumos aby widzieć gdzie dokładnie stąpa. Schody były stare i mocno zniszczone. W niektórych miejscach miały nawet dziury na wylot. Widok parteru lekko przerażał z tej wysokości. Mimo to Ria szła dalej. Ścisnęła mocniej różdżkę popchnęła pierwsze drzwi jakie tylko mijali. Pierwsze co rzucało się w oczy to stary, zakurzony fortepian od czasu do czasu dający o sobie znać cichym kliknięciem klawiszy. Odwróciła się w stronę swojego towarzysza.
- To chyba będzie dobre miejsce do picia, jak uważasz? - uśmiechnęła się do niego po czym rozejrzała za jakimiś poduszkami czy czymś innym na czym będą mogli usiąść. Było tutaj nawet sporo miejsca i znalazła się również stara kanapa, ale było na niej tyle kurzu, że nie zamierzała ryzykować siadaniem na niej. Zamiast tego uniosła różdżkę do góry.
- Duro- je koniec skierowała w stronę kamieni tworzących kiedyś ścianę odgradzające to pomieszczenie od drugiego. Teraz jednak zamiast gruzu było w tym miejscu kilka wygodnych, dużych poduszek na których spokojnie mogli usiąść. Zadowolona z siebie postanowiła skorzystać z okazji i zamienić kilka mniejszych kamieni w małe smoki. - Draconifors - małe stworki od razu zaczęły latać po pomieszczeniu tworząc małe zamieszanie. Było ono jednak kojące biorąc pod uwagę w jakim miejscu są.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Lamberd

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1032
  Liczba postów : 903
http://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
http://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
http://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyPon Kwi 24 2017, 22:04

Można powiedzieć, że Ori działała na mnie ostatnio jak magnez. Non stop byłem przy niej. Bardzo się z tego cieszyłem, bo kto wie co będzie robiła po szkole i czy będziemy mogli się tak często spotykać, na pewno nie. Byłem tego przekonany, bo gdyby Ori nie była na studiach to z pewnością nasze spotkania nie miałyby miejsca w mojej chatce. Cieszyłem się, że ją mam, więc jak tylko zaproponowała mi pójście do Wrzeszczącej Chaty bez wahania się zgodziłem, bo bardzo chciałem z nią spędzić trochę czasu, a może się czegoś jeszcze ciekawego od niej dowiem? Co prawda wiedziałem wiele, Ori bądź co bądź dużo rzeczy mi mówiła, ale jednak przy odrobinie alkoholu może dowiem się czegoś więcej? Co ona robiła w gabinecie mojego przyjaciela? Tego się najbardziej obawiałem, obawiałem się jej odpowiedzi. Chyba nie miała z nim romansu, prawda? Modliłem się w duchu, że takiej odpowiedzi nie będzie jeże nadarzy się okazja na takie pytanie. Ale to była praktycznie noc i co ona u niego robiła o tej porze? Zamiast dać jej szlaban czy odjąć punkty domowi ten widać było, że być zwyczajnie zadowolony z jej obecności. Sam również wyciągnąłem różdżkę, ażeby wspomóc samemu sobie i dziewczynie, ale ta doskonale znała wszystkie zaklęcia, ażeby unieruchomić bijącą wierzbę. Dlatego zaśmiałem się pod nosem i jedynie ciche Lumos umożliwiło mi widzieć nieco lepiej. - Wiesz co myślałem, że w bardziej przyjazne miejsce mnie zabierzesz... -mruknąłem ale gdy dziewczyna działała cuda swoją różdżką uśmiechnąłem się rozglądając na boki. - Teraz to zmienia postać rzeczy... - mruknąłem do niej i westchnąłem. Miałem nadzieję, że nikt już tutaj więcej nie przyjdzie, chyba Ori powiedziałaby mi, że spodziewają się jeszcze jakieś zbłąkane duszyczki. Wyciągnąłem butelkę i oczywiście literatki które zabrałem po kryjomu z domku. Postawiłem na posadzce i wlałem od razu po jednym, głębszym łyku. Picie z siostrą, jak za dawnych dobrych lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyWto Kwi 25 2017, 14:08

Parskając śmiechem usiadła na poduszkach aby w następnej chwili wziąć od swojego brata szklankę z płynnym ogniem. Swego czasu nie przepuściła żadnej okazji aby się napić tego trunku, jednak teraz... Ostatnio doszła do wniosku, że nie ma czasu aby z kimś się spotkać i napić. Nauka, praca i uczenie Gryzka mówienia do niej po imieniu. To wszystko zdawało się ją w jakiś sposób przytłaczać i wprowadzać wolnymi krokami w rutynę z której nie wiedziała w jaki sposób się wyrwać.
- Nie liczy się miejsce mój kochany, a to z kim w nim jesteś. - wygłosiła swoje słowa poważnym tonem po czym wybuchnęła śmiechem. Tak dawno nie czuła beztroski, że już zapomniała jak to jest się śmiać. Na feriach owszem, śmiała się i bawiła wraz z innymi, ale czuła, że nie tylko to robiła. Czuła stres i jakiś niepokój przypominając sobie o nich. Teraz jednak nie musiała tego robić, więc po cholerę o nich myślała? Ogarnij się Ria i ciesz chwilą. Nie wiadomo kiedy nastąpi druga taka.
Widząc jak jeden ze smoczków siada na jej udzie uśmiechnęła się lekko. Delikatnie pogłaskała go palcem po grzbiecie i skierowała swoje spojrzenie na brata. - Will wrócił do Londynu. - musiała mu to powiedzieć. Chciała aby wiedział, że jego kuzyn jest w pobliżu. - Ciekawe czy będzie chciał zostać u mnie w domu. Jeśli tak to będzie to niemożliwe. - wypiła cały swój trunek odstawiając szklankę na podłogę przez co obłoczek kurzu wzbił się w powietrze. - Szkoda, że nie ma tutaj octu. Znam świetne zaklęcie na zamienienie go w wino. Chociaż nie mam pojęcia skąd je znam.... - to był jedynie delikatny przebłysk mający za zadnie pobudzić jej pamięć do pracy. Bo nie mogła pamiętać, że po raz pierwszy użyła go z Lucasem w chatce w zakazanym lesie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Lamberd

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1032
  Liczba postów : 903
http://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
http://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
http://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyWto Kwi 25 2017, 18:16

Ja również nie miałem na to zwyczajnie czasu. Nie zawsze jest tak jakbyśmy tego chcieli. Praca i przede wszystkim odpowiedzialność. Pracowałem w Hogwarcie więc nie mogłem sobie pozwolić na jakiekolwiek wygłupy z mojej strony. Byłem jednak odpowiedzialnym czarodziejem i nie po to walczyłem o tę posadę, ażeby szybko się z nią pożegnać. Co prawda nie była to moja wymarzona rola, bo jednak najbardziej chciałbym uczyć, być nauczycielem, ale cóż. Dobre i to. A może z czasem przekupi dyrektora i będzie mógł nauczać? Znajomości są bardzo ważne, a nawet nie wiem czy nienajważniejsze. - Wiem, masz rację. - mruknąłem do niej. Nie chciałem już dalej wypytywać o te jej problemy z Lucasem. Nie chciałem psuć atmosfery, a z pewnością bym ją wtedy popsuł. Spojrzałem na siostrę kiedy ta wspomniała o Willu. Fajnie. Nie miał nic do niego, ale na pewno nie łączyła ich taka relacja jak z Ori. Może różnica wieku, a przede wszystkim poglądów. Był idealnym ślizgonem swojego czasu, Ori odstępowała od reszty ślizgonów, przynajmniej przy mojej osobie. A co ona tam dalej robiła to już nie wnikał. - A czemu? - zapytałem. Dlaczego nie mógł z nią zamieszkać? Szczerze powiedziawszy nie chwaliła mi się nigdy gdzie, ani z kim mieszka, bo to były zbędne informacje. Widywaliśmy się w szkole i to im wystarczało. - No niestety za moją pazuchą była tylko ta jedna butelka. - mruknąłem do niej i uniósł szklankę w geście toastu i łyknął całą zawartość. Des kolejny raz się do mnie nie odzywała. Niby przepraszała, że już nie będzie i w ogóle, ale po naszym pierwszym spotkaniu po jej zniknięciu zniknęła po raz drugi. Czemu? Może znowu coś się stało. Chciałem jej jakoś pomóc, ale przecież nie mogłem się wiecznie domyślać co się u niej takiego dzieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyPon Cze 05 2017, 22:42

Nie zastanawiała się długo nad odpowiedzią. Alkohol potrafił skutecznie rozwiązać język i człowiek mówił wtedy nie myśląc nad swoimi słowami. Czasami przydatna była ta umiejętność, jednak wiadomo jak to z nimi była. Często wymykają się z pod kontroli.
- Nie mam ochoty na jego kazania i słuchanie jak to on się nie przejmuje mną. W sprawie zaręczyn nawet słowem nie pisnął. A Christian nadal gdzieś tam jest. Może nie w szkole, ale czasami mam wrażenie, że stoi pod moimi drzwiami mając zamiar zaraz zapukać. - i jak to była z alkoholem we krwi często nie umiesz trzymać się jednego tematu. Zaczynasz kolejny chociaż nie ma on związku z pytaniem twojego towarzysza od butelki. Czemu akurat wzmianka o jej narzeczonym mimo woli? Bo tak. A czemu nie. Niby kto jej zabroni?
- Coś wymyślimy. - mrugnęła do niego nalewając sobie trunku do szklanki. Dziś miała naprawdę dobry dzień na picie. I dobrze jednak, że nie robili tego w chatce gajowego. NIe chciałaby aby to przez nią jej ukochany brat wyleciał z pracy.
- Ty mi lepiej powiedz kochany co zamierzasz zrobić w związku z Destiny. - spojrzała na niego wymachując szklanką na lewo i prawo. Tak dawno nie piła, że kilka łyków i już mogła śpiewać serenady pod oknami nauczycieli. Więc tym lepiej, że nie byli w szkole. - Bo chyba nie dokończyliśmy tego tematu....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Frankie Mood

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 33
  Liczba postów : 35
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14961-frank-edgar-mood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14983-fama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14980-befsztyk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14982-frankie-mood
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptySro Gru 27 2017, 14:12

Jakby nie było wystarczająco dużo miejsca w szkole. Mieli dla siebie całe lochy. Ewentualnie zawsze pozostawała perspektywa Wielkiej Sali nocą, tak to byłoby przeżycie. Z jakiś dziwnych powodów demokratycznie wybrano jednak Wrzeszczącą Chatę. W sumie spoko, może być i Wrzeszcząca Chata, ale na brodę Merlina! Było zimno! Za zimno i raczej nie zapowiadało się na to, aby alkohol miał ich rozgrzać, bo chyba jest wręcz przeciwnie zawsze, ale no co on tam wiedział. Najwyżej poradzą sobie w nieco inny sposób Cool . Mood pojawił się w umówionym miejscu i ze zdumieniem odkrył, iż jest tutaj sam. Nikogo nie ma. Zupełnie nikogo. Słodko, słodko. Czasem miał doprawdy wrażenie, że jest najporządniejszym reprezentantem swojego domu. Na szczęście wiedział, że tak nie jest. Czekając na pozostałych dobył ze swojej torby butelkę ognistej, bo w sumie co innego mu zostało? Siedział tak teraz, popijał i czekał na pozostałych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Heidi Black

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 27
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15581-heidi-black
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15583-wanna-play#419546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15584-i-m-sending-nudes#419548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15582-heidi-black
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptySro Gru 27 2017, 17:46

Nikt jej długo na imprezę namawiać nie musiał. Gdy tylko usłyszała hasło "pijemy", wiedziała już, że przyszły wieczór nie skończy się dla niej łaskawie. Zresztą, żaden wieczór z alkoholem nie kończył się dla Black dobrze — naprawdę nie musiała się starać, żeby być pijaną. Poza tym, nie znała umiaru. Jak już piła, to porządnie, a przynajmniej tak sobie wmawiała, samą siebie jakkolwiek usprawiedliwiając.
Nie wyobrażała sobie popijawy bez @Lettice Callaghan przy boku, więc bez namysłu zaproponowała, że pomoże jej doczłapać się do Chaty. Szczerze mówiąc, czasami patrzeć nie mogła, jak Callaghan się męczyła — taka kochana była, kurczę. A pojawić się musiała, tego Heidi na pewno by jej nie odpuściła.
Do przejścia miały dosyć spory kawałek i kiedy znalazły się mniej więcej w połowie drogi, Heidi przystanęła, odetchnęła głębiej mroźnym powietrzem, poprawiła torbę z alkoholem, którą przełożyła przez ramię i mrugnęła do Lett.
Dobra, maleńka, wskakuj — rzuciła z rozbawieniem, bo trochę sobie tego nie wyobrażała. — Tylko mnie nie połam, okej? I nie wierć się, bo cię zrzucę. — Posłała jej zabójczo-komiczną minę i odwróciła się, uginając nogi w kolanach, co by jakoś wejść na nią mogła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lettice Callaghan

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 434
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t15562-lettice-callaghan#418362
http://www.czarodzieje.org/t15577-look-at-the-sky-tonight-all-of-the-stars-have-a-reason#419169
http://www.czarodzieje.org/t15586-salatowa-poczta#419557
http://www.czarodzieje.org/t15563-lettice-callaghan#418367
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptySro Gru 27 2017, 19:03

Ledwo ciągnęłam za Heidi; dysząc i sapiąc jak lokomotywa na przystanku w Hogsmeade, właściwie nie dawałam rady nadążać za młodszą ślizgonką, która i tak właściwie nie zapieprzała jakoś dziko. Widać było po niej, że się martwi, że jest jej z tym źle, że tak się ociągam i ledwo daje radę iść, szczególnie że trochę ponad rok temu, dobiegłabym na miejsce sprintem; bez zadyszki, zmęczenia i kującego bólu w płucach, skutecznie odbierającego wszelkie chęci do życia.
Przerażająca wydawała się opcja picia alkoholu — tak dawno byłam schlana, że bałam się, że odpadnę po dwóch, trzech łykach napoju wyskokowego, cieszyło mnie jednak to, że Heidi miała równie słabą głowę co ja — no cóż, najwyraźniej nadszedł czas, w którym powinnam zacząć wracać do dawnej kondychy alkoholowej.
Szłam tak dalej, modląc o jakiś znak z nieba, nagłe uderzenie pioruna, które dałoby mi sił, jednak nic takiego nie miało miejsca. Zbawieniem okazała się przyjaciółka, proponująca mi odwózkę na własnych plecach, a słowo maleńka wypływające z ust osóbki niższej ode mnie o jakieś dziesięć centymetrów wydawało się jakieś wyjątkowo zabawne.
Dłużej nie zastanawiając się, wskoczyłam na plecy koleżanki i uśmiechając się promiennie, rzekłam:
- Na przód mój dzielny bucyfale - złożyłam przelotny pocałunek na bladym policzku, w ramach podziękowania za bycie moim osobistym i przenośnym Błędnym Rycerzem oczywiście i ruszyłyśmy do przodu - Mam nadzieje, że z powrotem do zamku zaniesie mnie jakiś książę z dużym rumakiem. - powiedziałam, licząc na to, że dzielnie niosąca mnie istotka zrozumie aluzje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Blackfyre

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 73
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 471
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8883-daniel-schweizer#248760
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9974-hmm#278109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8887-niemiecka-sowa-niemiecka-jakosc#248793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8886-daniel-schweizer
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptySro Gru 27 2017, 23:00

Pierwsze półrocze szkoły już za nim i musiał przyznać - zleciało mu bardzo miło i zaskakująco bezpiecznie. Bał się, że po zmianie dyrektora jego ojciec rzuci się na niego z pazurami, jednak tak się nie stało. Może umarł? A może stracił swoje stanowisko w Ministerstwie? Chuj z nim. Dan miał dziś inne plany niż rozdrapywanie starych ran. Miał zamiar się dziś bawić, słyszał, że Ślizgoni organizują jakąś imprezę, a jak inaczej mógłby się z nimi wszystkimi zintegrować?
Był tylko jeden problem, całe wydarzenie jest w jebanej Wrzeszczącej Chacie, a nie miał dziś jakiejś wielkiej ochoty tarzać się w śniegu. Zaczął narzekać jeszcze zanim wyszedł z dormitorium, świetnie Dan.
Gdy już ubrał na siebie wiele warstw nieprzemakalnego i ciepłego materiału, w kieszeni schował dobrą ognistą i jednego mugolskiego Jacka Danielsa. Na etanolu znał się jak niemało kto i wiedział, że mugolskie trunki również podpasują reszcie towarzystwa.
Będąc w Hogsmeade minął jeszcze parę sklepów, wstępując do nich, by wypić na szybko kilka shotów, ot tak dla rozgrzewki. A nie chciał otwierać butelek na imprezę, to nie profesjonalne.
No i tak w drodze do chatki, w której rzekomo wrzeszczą i nagle prawie wpadł na dwie panie, z czego jedna siedziała na drugiej i akurat rzucała uwagę o księciu na dużym rumaku. A może "z", zrozumiał aluzję i przez chwile czuł się zdezorientowany. Ale odchrząknął i mruknął:
- Witam drogie panie - uśmiechnął się i dopiero ich zdziwione, bądź może przerażone twarze (?) dały mu do zrozumienia, że zagalopował się i zaczął nawijać w języku węży.
- Och, przepraszam, zapomniałem się. Witam panie w pełnej okazałości... - Rzucił okiem na protezę dziewczyny po czym dodał: - no może nie w pełnej, ale w większej części. - Na jego ustał pojawił się drwiący uśmieszek, lecz nie był on niczym negatywnym! Po prostu ostatnio miał taki humor, żadna filozofia.
- Ruszamy się czy może czekamy na księży z wielgaśnymi rumakami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Heidi Black

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 27
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15581-heidi-black
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15583-wanna-play#419546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15584-i-m-sending-nudes#419548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15582-heidi-black
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyCzw Gru 28 2017, 01:20

Była podekscytowana i najchętniej znalazłaby się na miejscu teraz, już, zaraz. Chyba nic nie było w stanie zepsuć jej humoru, nawet fakt, że najprawdopodobniej mieli tam zamarznąć — no bo kto normalny urządzał imprezę we Wrzeszczącej Chacie?
Ruszyła powoli, żeby złapać rytm i na starcie nie runąć jak długa, bo chcąc nie chcąc Callaghan odrobinę jednak ważyła. Nie żeby jakimś specjalnym grubaskiem była, nie, nie.
Parsknęła krótkim śmiechem, bo aluzję oczywiście załapała.
No ja my--... — Ale urwała w pół słowa, kiedy usłyszała za sobą wyraźne kroki. Przystanęła, żeby się odwrócić, a gdy dotarły do jej uszu dziwnie niezrozumiałe słowa, spojrzała na przybysza jakby postradał zmysły. Gadać mu się z wężami zachciało, też coś.
Szybko jednak pozbyła się z buzi własnego grymasu, by chwilę później filuternie się uśmiechnąć.
Jednego już mamy, na razie wystarczy — rzuciła w stronę Ślizgona, porozumiewawczo zerknąwszy na Lett. — Jesteś pierwszy w kolejce w drodze powrotnej. A ja jestem w komplecie, więc przydadzą ci się dodatkowe pary rąk. — Mrugnęła do niego i ruszyła do przodu. Była pewna, że i ją przydałoby się przetransportować do zamku, jak już o własnych siłach nie będzie potrafiła ustać na nogach.
Mała cwaniara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lettice Callaghan

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 434
  Liczba postów : 114
http://www.czarodzieje.org/t15562-lettice-callaghan#418362
http://www.czarodzieje.org/t15577-look-at-the-sky-tonight-all-of-the-stars-have-a-reason#419169
http://www.czarodzieje.org/t15586-salatowa-poczta#419557
http://www.czarodzieje.org/t15563-lettice-callaghan#418367
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyPią Gru 29 2017, 00:23

Ciało Heidi działało trochę jak grzejniczek i miałam nadzieję, że w chacie również będę mogła na nią wleźć i wtulić — obecność koleżanki powodowała, że czułam się sto razy bezpieczniej, bo może i Ślizgonów znałam, ale nic nie gwarantowało tego, że na naszej małej imprezce, nie pojawi się ktoś spoza naszego grona. Nie zamykałam się oczywiście na innych uczniów, jednak najlepiej czułam się wśród zielonych, wrednych mord.
Szłyśmy i szłyśmy, bo po krótkiej chwili zostać zaczepione przez kolejną zieloną mordę, czyli Daniela. Nie spodziewałam się tego, że jest wężousty, niezbyt często chwalił się swoją zajebistą umiejętnością, niestety. Gdyby wiedziała, poznalibyśmy się dużo wcześniej i dużo lepiej, bo osoby, które wykazywały się chociaż trochę bardziej unikalnymi umiejętnościami, zawsze robiły na mnie ogromne wrażenie.
- Cholera, gdyby tylko znała język węży - podskoczyłam do góry na plecach koleżanki, jednak czując, że utrzymanie mnie przez takie wyskoki sprawia jej trudność, usadziłam się na miejscu. - Jak dla mnie możesz kontynuować, cholera, to takie seksowne - dodałam całkowicie szczerze, nie przejmując się tym, że takie wyznania mogą w jakikolwiek sposób zawstydzić chłopaka.
Z uwagą słuchałam panny Black, by po chwili kiwnąć głową w geście zgody. Czysto krwisty Blackfyre zdecydowanie nadawał się na kogoś, kto mógł zanieść mnie do zamku. Znał się na Quidditchu, sporcie, który kocham i był nawet niezły — prawie idealny materiał na męża.
- Spoko Heidi, ty przyczepisz się do pleców, ja przyczepię się klatki i jakoś damy radę - przewróciłam oczami - Chociaż nie wykluczam opcji zniknięcia gdzieś w środku imprezy, rozumiesz, konie, rumaki, alkohol. Zrzucę protezę i popłynę z falą - uśmiechnęłam się niewinnie, by za chwilę zarzucić ciemnymi włosami do tyłu. W sytuacjach takich jak ta nie panowałam nad sobą; natura flirciary zawsze wygrywała z naturą grzecznej i niewinnej dziewczynki, którą czasem udawałam w szkole. Ciężko nie było, wystarczył malutki szczegół, przystojny chłopak czy pannica i byłam gotowa palić mosty i robić tylko te złe i niedobre rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Blackfyre

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 73
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 471
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8883-daniel-schweizer#248760
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9974-hmm#278109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8887-niemiecka-sowa-niemiecka-jakosc#248793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8886-daniel-schweizer
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyPią Gru 29 2017, 22:08

Gdy już obie niewiasty się odwróciły, na pewno nie spodziewał się takiej reakcji. Seksowne? Będzie już wiedział jak zaciągnąć kogoś do łóżka. Obie panie wydawały mu się do siebie podobne, a jednak różne, do tego jeszcze proteza rzucała się w oczy, przynajmniej dla Daniela. Nie żeby miał coś do niepełnosprawnym, nie był Hitlerem, po prostu... lubił się z takich nabijać, o. Nawyk wcześniejszych lat.
Uniósł lekko brwi i spojrzał wnikliwie na Lettice.
- Język to język, można się go nauczyć, a skoro to takie seksowne... może chciałabyś prywatne lekcje? - Uśmiechnął się tajemniczo. Ani myślał, czuć się zawstydzony. Pierwszy raz ktokolwiek tak zareagował, fakt, ale schlebianie mu nie było niczym dla niego abstrakcyjnym, niewskazanym i tak dalej. Nawet miło mu się zrobiło, że była jakaś zaleta potrafienia rozmawiać po wężowemu.
Następnie spojrzał na Heidi i puścił jej oczko. Jakie to były atrakcyjne propozycje. Coraz bardziej dziękował sobie, że jednak poszedł na tą imprezę, a nie narzekał, że to, tamto i tak dalej.
- Cóż, mam tylko jedną parę rąk, lecz mogę ci obiecać, że nieraz już czyniły cuda. Jestem pewny,
że wystarczą, nawet na was obie.
- Mówiąc tak  z b e r e ź n e  słowa czuł się, jakby wracał do czasów, kiedy zaczął studia, a był to jego złoty okres imprez i różnych zabaw łóżkowych. Czyżby wracał dawny Schweizer, tyle że pod innym nazwiskiem?
Spojrzał na Heidi, potem na Lettice i zdecydował się, że przecież nie mógł tak patrzeć jak taka drobinka musi nosić niepełną sałatkę.
- Może ja cię poniosę? Koleżance może być już ciężko, a ja mogę ci poszeptać do uszka po wężowemu, skoro cię to tak podnieca. - I zrobił tak, wziął niepełnosprawną koleżankę na barana i takim sposobem doszli do Wrzeszczącej Chaty, w której ta impreza miałaby się odbywać.

Daniel znika w odmętach czasowych, lecz uznaje, że on tam jest na imprezie, coś se tam pije, ale nic nie piszę nim! Przyjdzie kto inny Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 321
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptySob Lut 03 2018, 17:57

Nie czuł się najlepiej. Cały poprzedni dzień spędził w Skrzydle, co oczywiście nie było jego cholernym pomysłem. Jakim więc cudem usiedział w jednym z tamtejszych łóżek? Zapewne tylko PP znała na to odpowiedź, a piorunujące spojrzenie Lennoxa wcale jej nie odstraszało. Śmiała się z niego, przy okazji krzycząc, że znowu się tam pojawił. Tym razem bez słodkości... Raczej uświadamianie jej, że tym razem nie miał zbytnio czasu aby jej czegoś przygotować... Westchnął, gasząc papierosa jeszcze przez wejściem do Wrzeszczącej Chaty. Skąd ten pomysł, skoro ledwo się ruszał? Co jakiś czas dotykał miejsca, w którym pod koszulką znajdował się bandaż. Nie mógł usiedzieć dłużej na szpitalnym łóżku, po drugie, nie mógł usiedzieć w żadnym miejscu, które znajdowało się w szkole... Nawet błonia i chłód wiatru mu nie pomagał. A to miejsce? Nogi same go tutaj poniosły, niezbyt często słuchają się tego, co siedziało mu w głowie...
Choć to zapewne dlatego, że nazbyt często błądził gdzieś myślami. Sam nie wiedział czemu i po co. Ostatnio wszystko było dosyć... Skomplikowane to za małe słowo. Popieprzone. Nawet jak na niego. Wciąż w głowie huczała mu rozmowa w bibliotece... Słowa, które z niego wylatywały chociaż nawet nie zdawał sobie sprawy, że tak właśnie było. Za dużo ich ilość, zdecydowanie... Do tego kilka wypowiedzianych niepotrzebnie...
Wsunął dłonie do kieszeni spodni i przystanął na schodach, wsłuchując się w odgłosy tego "domostwa"... Prawie jak muzyka dla uszy, zniekształcona... Dokładnie jak to, co wychodziło spod jego dłoni, tamtego felernego dnia w sali muzycznej. Ugh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lúthien T. Lanceley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 174
  Liczba postów : 154
http://www.czarodzieje.org/t15045-luthien-tari-lanceley#401631
http://www.czarodzieje.org/t15082-slowik-zaprasza#401644
http://www.czarodzieje.org/t15083-listy-czarodziejki#401673
http://www.czarodzieje.org/t15058-luthien-tari-lanceley
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyWto Lut 06 2018, 13:56

Raz, dwa, trzy... Gonisz ty! Własnie. Tylko tyle pamiętała ze spotkania z Aleksem. Chodź gdzieniegdzie błyskały kolorowe światła i wydawało się, jakby mugole strzelali fajerwerkami. Uczucie nie do porównania z żadnym innym. Nadal czuła pozostałości adrenaliny w jej organizmie. Pojedynki były ciekawe, a ten zaliczył się do jednych z lepszych.
Ale dość o tym. W tej chwili chciała jedynie pozbierać myśli i zastanowić się nad dalszym postępowaniem. Może powinna zacząć myśleć o jakiejś dorywczej pracy aby jak najszybciej wyrwać się z rodzinnego domu Lanceleyów? Nie chciała spędzić z nimi reszty życia i nawet ucieczka wchodziła w grę. Jednak nie była pewna na jak długo jej zniknięcie zostałoby niezauważone. Z pewnością wystarczyłby im jeden dzień aby to odkryć.
Z takimi właśnie myślami Lutka udała się do Wrzeszczącej chaty. Wiedziała doskonale, że tam nie pojawi się nikt nieproszony i w spokoju będzie mogła skorzystać z zapasu alkoholu który ukryła tam kiedyś. Tym razem wałęsanie się po nocy nie było najlepszym pomysłem więc od razu po zajęciach zabrała swoje rzeczy i ruszyła w wyznaczonym przez siebie kierunku. Droga nie była długa. Już po paręnastu minutach była na miejscu. I? Niespodzianka! Lennox we własnej osobie. Nie spodziewała się zastać tutaj kogokolwiek jednak może to i lepiej. Nie będzie piła sama.
Podeszła do chłopaka od tyłu najciszej jak tylko umiała.
- Czekasz aż sama zaniosą CIę na górę jak mugolskie schody? - szepnęła mu do ucha po czym odsunęła się patrząc na zniszczone schody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lennox X. Zakrzewski

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 321
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyWto Lut 06 2018, 15:48

Ucieka z domu brzmi ciekawie, sam nawet kiedyś próbował... Choć w sumie nie nazwałby tego ucieczką, bardziej wyprawą, którą sobie zafundował... Podróż w nieznane, mały afrodyzjak do tego, co działo się w jego domu. Nikt oprócz siostry nie zauważył jego zniknięcia, czego oczywiście się całkowicie spodziewał. Jedyna reprymenda jaką dostał, to ta od swojej bliźniaczki. Doskonale pamięta wyraz jej twarzy, tę czystą i wręcz nie do opisania furię. Taką lubił ją najbardziej... Pełną pasji i własnego zdania, a nie to, co zwykle miewała prezentować światu. Może nawet to był jeden z powodów, dla których to zrobił. Aby w końcu otworzyć komuś oczy, nie będzie przecież stać i milczeć. W sprawach, które go dotyczyły, był raczej głośny i dosyć... Narwany. Mhm.
Położył dłoń na brzuchu, zastanawiając się nad tym, kiedy będzie mógł zdjąć ten kondom, który mu założyli... Nie był dobry w udawaniu kaleki, zapewne za dzień lub dwa sytuacja się powtórzy. Rany ponownie się otworzą, jakby nigdy nie miały się zagoić. Ból sprawiał, że jeszcze jakoś funkcjonował... Tak, było to jedno z najmilszych odczuć.
Urok tego miejsca był taki, że słychać było tutaj bardzo wiele. Dlatego też nie do końca zarejestrował te odgłosy, które mogły być wynikiem pojawienia się tutaj drugiego osobnika. Nie najlepszym pomysłem było skradanie się do niego od tyłu, choć też nie dał drugiej osobie sposobności do kulturalnego przywitania się twarzą w twarz. Odwrócił się szybko, zaraz po tym jak z jej ust wydobył się pierwszy dźwięk... Zmarszczył lekko brwi, dostrzegając znaną sobie postać. Nikogo się tutaj nie spodziewał, zdziwiłaby się więc, gdyby jej powiedział, że byłaby tą pierwszą osobą na liście odwiedzających to miejsce.- Jeżeli byłabyś tak łaskawa, coś ostatnio niezbyt dobrze się czuje.- Mruknął, ciężko wzdychając, jakby naprawdę miał jakiś problem. Pokręcił tylko głowę i ruszył ku górze. Picie w samotności bardzo do niej pasowało, nie dziw, że wybrała właśnie to miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1730
  Liczba postów : 2826
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8




Gracz




Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 EmptyCzw Mar 01 2018, 13:06

/samodzielna nauka/
W chacie było zimno. Przez popękane drewno wdzierał się mróz sprawiający, że Fire trzęsła się i pociągała nosem. Wycie starych mebli, szumy i jęki podłóg nie robiły na dziewczynie wrazenia. Znała to miejsce i historie o nim krążące.
Wtulając się w futro wszyte w czarny płaszcz, ochraniała pieczołowicie spory kształt pod swoją pachą. Przeszla przez pare pokojow, nasluchujac i przystajac w paru miejscach. Odnalazła centrum opuszczonego domu i zatrzymala sie, żeby wyciągnąć różdżkę. Ostrożności nigdy za wiele.
- Cave inicum - powiedziała gladko, a zaklęcie poprawnie zabezpieczyło okolicę. Fire będzie wiedziała, że ktoś jest niedaleko zanim zdąży powiedzieć quidditch. Stawała się nieufna.
Cichy pisk wydobył się z wnętrza zamkniętej klatki, którą Gryfonka okryła szatą. Odstawiła nieco zdezorientowanego szczura na stolik obok. Musiała jeszcze raz wszystko sobie przypomnieć. Kiedy sięgała po grubą książkę, zauważyła, że drżą jej ręce. Z ekscytacji? Owszem, długo polowała na ten czar, o którym raz czy dwa wspomniał jej ojciec. Miesiącami szukała informacji, które pozwoliłyby na rzucenie inkantacji. Teraz mogła spróbować, a najpierw wolała na czymś łatwiejszym niż ludzie. I tak czuła, że będzie potrzebować ćwiczeń, ale to zaklęcie było takie... Inne. Ciężka do wykrycia klątwa, nie pozostawiajacaa praktycznie żadnych śladów, ale jednocześnie bardzo niebezpieczna.
- Fato fato fato... - wymruczała pod nosem tę prościutką inkantację, analizujac wzrokiem kolejne linijki wyblakłego tekstu. Zaklęcie, które miało wywołać straszliwy pech, ten z kolei miał prowadzić do serii niepowodzeń i przykrych wypadków. Fire szarpnęła za szary koc, którym przykryła przygotowany wcześniej miniaturowy, drewniany labirynt. Zazwyczaj szczurowi zajmowało minutę i dziesięć sekund przejście go.
Wyciągnęła zwierzątko i pogłaskała je po głowie. Wydawało się zaniepokojone, ale dziewczyna nie zwlekała dlugo. Rzuciła czar, wypuszczajac szczura na środek labiryntu. Mierzyła go wzrokiem starając się dostrzec najdrobniejszą zmianę, ale... Przeszedł labirynt w niecałą minutę, niemal uciekając Fire do dziury w podłodze. Zamknela szczura w klatcd, zastanawiajac sie czemu Zaklęcie nie przyniosło mu pecha. Powinien błąkać się w tym labiryncie do śmierci głodowej. Westchnęła, przeczesujac palcami wlosy.
Znalazła wiele opisów ludzi, którzy oberwali tą klątwą. Zazwyczaj nie przeżywali zbyt długo, umierając w wyniku okrutnych wypadków. I większość z nich chciała umrzeć, byleby skończyło się pasmo nieszczęść. Fire nie mogła pamiętać tego, że i na niej zastosowano ten czar. A żeby sobie poradzić wystarczyło zdobycie eliksiru płynnego szczęścia. Lub zdjęcie zaklęcia przez tego, który je rzucił.
Zorientowała się, że od pół godziny czyta o próbach rzucenia klątwy na przedmioty i zdecydowała się spróbować kolejny raz. Wypuściła szczura, szepnęła fato i obserwowała.
Wstrzymała oddech, gdy szczur zatrzymał się i wybrał złą drogę, ale warknęła zirytowana, gdy zawrócił i pognał do wyjścia. Minuta, dwadzieścia. Co jest na Merlina?
Kolejne próby nie przynosiły wiele. Fire rzucała czar, klęła pod nosem, robiła pare kółka po domu i próbowała ponownie. Zmęczona skończyła dopiero blisko wieczoru, kiedy szczur odmówił posłuszeństwa i położył się na środku labiryntu. Schowała zwierzątko do klatki, w przypływie złości, rozwalając glanem drewienka między którymi błądził szczur. Teleportowała się do Doliny Godryka.

Kostki: 2,3 Zaklęcie obronne udane, fato nie, założyłam że każda próba niewypał. później postaram się wkleić kod :3
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Wrzeszcząca Chata - Page 21 QzgSDG8








Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Wrzeszcząca Chata - Page 21 Empty

Powrót do góry Go down
 

Wrzeszcząca Chata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 21 z 23Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 20, 21, 22, 23  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wrzeszcząca Chata - Page 21 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Wrzeszczaca chata
-