Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sklep Olivii Primrose

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Sklep Olivii Primrose   Czw Sie 12 2010, 08:52

First topic message reminder :


Sklep Olivii Primrose
Nad wejściem do niedużego sklepu zawieszono szyld, na którym wypisano ozdobnymi literami nazwisko właścicielki. Wystawa tego butiku zdecydowanie przyciągała wzrok czarodziei przechodzących ulicą Pokątną. Olivia Primrose, wysoka brunetka o niebieskich oczach, projektowała i szyła ubrania na wiele okazji. Świat magii, jak i ten mugolski otwierał przed nią tajemnice mody. Jeśli ktoś chciał wtopić się w tłum niemagicznych istot, aby nie wyróżniać się strojem - kto poradziłby sobie lepiej od niej w ubraniu tejże osoby? Pomieszczenie nie było imponujących rozmiarów, ale za to wydawało się przytulne i miłe. Jedną ze ścian zajmowało ogromne lustro, w którym odbijał się cały sklep. Po przeciwległej stronie drzwi umożliwiały przejście na zaplecze, zapełnione materiałami, nitkami, wstążkami i innymi krawieckimi przyrządami.

Szata robocza – 34g
Szata codzienna – 37g
Szata szkolna – 40g
Nowoczesna szata wyjściowa – 60g
Rękawice ochronne ze skórki cielęcej - 35g
Kapelusz – 20g
Inne nakrycie głowy – 15g
Płaszcz – 60g
Peleryna – 45g
Buty na sezon wiosna/lato – 40g
Buty na sezon jesień/zima – 50g
Mugolskie spódnice, sukienki, spodnie – 40g
Mugolskie koszulki, bluzki, koszule, swetry – 30g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kanada / Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 122
  Liczba postów : 98
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9345-liam-nathan-somer#260275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9366-liamowe-milostki-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9362-liam-n-somer#260442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9365-liam-n-somer#260473




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Olivii Primrose   Sob Wrz 06 2014, 12:58

Kiedy Jeff spytał o to jak minęły mu wakacje Liam wzruszył jedynie ramionami.
-Szybko.. -stwierdził opisując wszystko jednym słowem. Spojrzał na Krukona i zmierzył go uważnie wzrokiem od góry do dołu. Przeczesał palcami swoje włosy i westchnął bezgłośnie.
-Nie mylisz się. Nie byłem w Indiach. Wyjechałem do rodziców na całe wakacje. Musiałem z nimi spędzić trochę czasu. -wyjaśnił i rozejrzał się dookoła. Przyglądał się szatom, jedna po drugiej. Nic mu się tutaj nie podobało, co było dość dziwne. Zerknął na Jeffa kątem oka.
-Hmm, ty byłeś w Indiach.. Więc opowiadaj jak było? Dobrze się bawiłeś? Było ciekawie czy raczej nudno? Gorąco tam jest? -zaczął wypytywać o wszystko, dosłownie o wszystko.
-A jedzenie? Jakie tam jest? Dobre czy fuuj? Słyszałem, że jedzenie tam jest strasznie mdlące. -powiedział Liam zabawnie mrużąc oczy. Westchnął cichutko i uśmiechnął się delikatnie przyglądając się chłopakowi, który stał i wpatrywał się w niego. Liam odchrząknął cichutko, przewiesił torbę przez ramię i ruszył w stronę kolejnych szat oglądając każdą z ogromną dokładnością. Zerkał co jakiś czas na Jeffreya kątem oka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29445
  Liczba postów : 41767
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep Olivii Primrose   Nie Lis 09 2014, 11:57

Ciuchy, ciuchy, ciuchy! W sklepie Olivii Primrose nie znajdziesz nic innego - prawdziwy raj dla kobiet. Najwyraźniej do podobnych wniosków doszły Sirith i Paige, które beztrosko przeglądały wieszaki, próbując znaleźć coś dla siebie. Nagle ich dłonie zatrzymują się na tej samej sukience - obie są podobnego wzrostu i budowy, a to jedna sztuka w całym sklepie. Problem niby błahy, ale nie do końca, bo obydwu naprawdę zależy właśnie NA TEJ sukience. Dogadają się czy nie? Zobaczymy!

Zaczyna którakolwiek z Was, miłej gry!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 66
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9760-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9763-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9761-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9762-paige-s-henderson#273948




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Olivii Primrose   Pon Lis 10 2014, 23:21

Trzeba przyznać, że Paige szukała takiej sukienki od bardzo dawna. Czasami potrafiła chodzić za jedną rzeczą przez dłuższy czas póki jej nie kupiła. Nie raz mówiła, że ma pecha iż to czego potrzebuje pojawia się dopiero w następnym sezonie. Dlatego zawsze była cierpliwa, gdyż moda wracała szybciej lub później. Tak było w przypadku i tej sukienki. Jednak okazało się, że nie tylko ona polowała na to samo ubranie. Spojrzała na kobietę, która w tym samym momencie sięgnęła po sukienkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Olivii Primrose   Sob Gru 06 2014, 17:02

Isolde nigdy nie była zbyt dobra w wybieraniu prezentów, ale tym razem była to prawdziwa mordęga. Snuła się po sklepach, szukając prezentu dla Zachariasza, starając się nie myśleć o tym, że kiedy już mu powie, że to koniec, być może nie będzie mógł patrzeć na nic, co ma z nią jakikolwiek związek. Może się też stać zupełnie inaczej, ale to już inna historia.
Po długich i bezowocnych poszukiwaniach, wsunęła się do sklepu Olivii Primrose, myśląc sobie, że mimo że kupienie części garderoby to swego rodzaju pójście na łatwiznę, to możliwość noszenia czegoś, w czym wyobrażała sobie nas ukochana osoba jest... Stop. Stop, Is. Nic z tego nie będzie. Przecież już podjęłaś decyzję. Zacisnęła usta, przesuwając palcami po miękkiej wełnie i ze smutkiem myśląc o momencie, kiedy Zachariasz i jego serce będą w na tyle dobrym stanie, by znieść jej odejście. Najgorsze było to, że nadal go kochała, ale jak mogła być z kimś, kto ją okłamywał? Westchnęła cicho i zdecydowanym ruchem sięgnęła po kremowy sweter z angory. Przy jego jasnej karnacji i włosach na pewno będzie doskonale wyglądał. Zapłaciła 30 galeonów i opuściła sklep, przyciskając zgrabnie zapakowaną paczuszkę do piersi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : okolice Dundee, domostwo Penny's Haven, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1140
Dodatkowo : półwila
  Liczba postów : 569
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10397-avalon-cufferborough
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10406-abc#286919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10407-the-princess#286920
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10408-avalon-bee-cufferborough#286921




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Olivii Primrose   Nie Maj 24 2015, 18:08

ciuch, zamiast zegarka - od groma błyskotek

Życie stawia ludzi przed wieloma niebywale zmyślnymi zadaniami, którym ci muszą z reguły dosyć sprytnie stawiać czoła. Raz będzie to zupełnie niezapowiedziany (och, oczywiście że zapowiedziany, to z pewnością wina Wszechświata, że jakoś wyleciał z głowy) egzamin końcowy ze znienawidzonego przedmiotu, a kiedy indziej zaginięcie bliskiej osoby. Skala powagi wszystkich tych zadań potrafi być nadzwyczaj różnorodna i Avalon dowiedziała się o tym w jeden z najprostszych sposobów. Wszechświat arogancko zlecił jej poradzenie sobie z nieodwzajemnionym uczuciem, zupełnie nie zwracając uwagi na wszelkie komplikacje z tym związane - ot chociażby powikłania dotyczące odstawiania narkotyków w tempie o wiele szybszym, niż nakazywałby to którykolwiek uzdrowiciel. A przynajmniej taki, który w przeciwieństwie do ojca Gryfonki zna się na swojej pracy. W każdym razie, misja została postawiona. Opisując jej wagę nie da się nie zauważyć, że należałoby uciec się do rozwiązań poważnych, dorosłych, z wysokim prawdopodobieństwem skuteczności. Ale czy dziewczyna z pewnego rodzaju kompleksem wyższości i małą wiedzą o prawidłowym radzeniu sobie z problemami mogłaby dojść do podobnego wniosku? Oczywiście, że nie. Rozwiązanie, na które początkowo wpadła, było jednak zadziwiająco dojrzałe. Po zupełnym zniszczeniu jakiegokolwiek dobra we własnym wizerunku, który błąka się gdzieś po oczach Utopii, Pszczoła postanowiła to naprawić w dosyć oczywisty sposób. Zechciała wtedy zmienić swoją osobę nie fizycznie (choć może fizycznie jednak trochę też), acz psychicznie, pchnąwszy się z determinacją do odstawienia jakichkolwiek używek, naprawienia szkolnej frekwencji i ponownego nastrojenia się na niższą częstotliwość zbliżeń z różnymi osobami, których aparycja często ciągnęła ją do czegoś co nie mieściło się w ramach flirtu, a przy tym nie równało się bezmyślnym, łóżkowym przygodom. Cała dojrzałość wyparowała mniej więcej wtedy, kiedy drgawki na dłoniach wyraźnie pokazały, że zmiana nie nadejdzie z dnia na dzień. Lulek zażyty nad ranem pozwolił jej na pewne opanowanie sytuacji, aczkolwiek wraz z rzeczonym opanowaniem przyszła świadomość nadchodzącego terminu oddania prac końcowych. Tego przyjąć nie mogła. Wypatrzywszy w odmętach świadomości roześmianą twarz młodej Meyers, momentalnie wpadła na pomysł o wiele mniej odpowiedzialny w stosunku do postawionego przed nią życiowego zadania, podobny do tego, jaki miała przy zaznajomieniu się z Brooklyn Vaughtier. Chciała ją sobie owinąć wokół palca. Czyli powrót do poprzedniej rutyny.
Aportowała się na Pokątnej jakieś osiem minut przed umówioną godziną, momentalnie orientując się, że przeszkadza jej długość nałożonej sukienki. Najgorsze było to, że chodziło o mniej więcej pięć centymetrów, a przecież takie rzeczy dałoby się załatwić jakimś banalnym zaklęciem, gdyby się je chociaż pamiętało. Westchnęła ciężko, nie mając najmniejszego nawet zamiaru sięgać do swojej kremowej torby po różdżkę i - siłą rzeczy - pogodziła się z sytuacją. Pomogła jej w tym świadomość nadchodzących całkiem miłych godzin, które miała spędzić na beztroskich zakupach, obżarstwie oraz kończącym to wszystko tańcu do białego rana, ale nadal nie była pewna, czy wszystko to było dobrze rozplanowane. Odpowiedź całkiem prosta: oczywiście, że nie było, skoro cały plan pojawił się w opatrzonej jasnymi włosami głowie na kilka chwil przed wysłaniem listu do Nifesimy. Tak czy inaczej, po niezobowiązującej niby-medytacji Cufferborough skierowała się wreszcie do miejsca, gdzie umówiła się z młodszą studentką. W głowie dzwoniły jej nieco stłumione słowa Pixie - "da się tego użyć mniej?" - które, mimo swojej naiwności, szeroko otworzyły półwili oczy. Miała zamiar mocno pilnować swojego uroku i używać go tak, żeby obcować z Boo, a nie ledwo powstrzymującą ślinotok na widok Szkotki atrapą. Dwudziestolatka stanęła przy sklepie pani Primrose, błękitne tęczówki kierując w ustawione na wystawie ubrania. Właścicielka musiała mieć niezły gust, a przyszła klientka ogromny niefart, skoro nigdy wcześniej tu nic nie kupiła. Cóż, zawsze musi być ten pierwszy raz, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10828-nifesima-bonnie-meyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10829-boo#296855
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10834-rhythm




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Olivii Primrose   Nie Maj 24 2015, 19:01

Jakieś szmatki.

Życie jest fajne. Cudowne. Lekkie. Przyjemne. Zajebiste.
Myślenie jest fajne. Cudowne. Lekkie. Przyjemne. Zajebiste.
Oddychanie jest fajne. Cudowne. Lekkie. Przyjemne. Zajebiste.
Każdy z nas lubi czasem okłamywać samego siebie.
Meyers najbardziej lubiła robić to z samego rana, jeszcze przed szóstą, leżąc na łóżku i paląc papierosy, nucąc głupie piosenki (własnego autorstwa!) z wysublimowanymi podtekstami, i od czasu do czasu pogwizdując z podziwem dla samej siebie albo śmiejąc się głośno, gdy powstający hit stawał się jeszcze piękniejszy dzięki wciśniętym w treść brzydkim słowom.
Później, już po zakończenia rytuału niszczenia sobie płuc, krzątała się owinięta kocem po kuchni, pijąc paskudny sok grejpfrutowy i przekleństwami opiewając nauczycieli, którzy zdawali się nie mieć litości przy zadawaniu wypracowań. Oczywiście temu wszystkiemu towarzyszyły kolejne kłamstwa.
Po wlaniu w siebie szklanki różowawego świństwa, brała prysznic - wtedy wszystkie ściemy sypały się z jej ust, usiłując stać się prawdą. Wybierając ubrania nadal głośno powtarzała, że wszystko jest super; i gdy przetrząsała wszystkie torebki w poszukiwaniu portfela, i gdy wciskała na nogi obcasy. W drodze do sklepu i podczas szukania czegoś taniego i zjadliwego, słowa ukrywały się w głowie, tam dudniąc i rosnąc. W drodze powrotnej rozsadzały skronie.
Milion kłamstw jeszcze przed śniadaniem nie jest dobrą metodą na uczynienie wszystkiego łatwiejszym, ale Nife czuła się świetnie, gdy na deser paliła papierosa i w końcu głośno mówiła, że ludzki byt to spierdoleństwo. Trochę męki dla ulotnych sekund szczęścia od lat było dla niej na porządku dziennym.
Dzisiaj, rozmawiając z Cllarem i samymi oczami błagając o trochę kasy, czuła się jak idiotka. Serio. Patrzcie, oto samowystarczalna, pewna siebie Nife, duża dziewczynka. Nife umie sobie radzić bez pomocy rodziny. Nife uwielbia mieszkać sama. Nife jest odważna. Nife nigdy nie miała styczności z narkotykami. Nife jest taka milutka, grzeczna i szczęśliwa, i bardzo dobrze się uczy. Haha. Nife woli być niemiła, niegrzeczna i razem z fajnymi półwilami podbijać Londyn, gdyby ktoś jeszcze nie zauważył.
Meyers nie zwlekała i co do sekundy punktualnie stanęła za Avalon z zadowoleniem stwierdzając, że pod sklep Primrose przyszła tak, że Pszczoła nie miała możliwości jej zauważyć. Przez chwilę po prostu trwała w miejscu, w bezpiecznej odległości, tak, by jej cichy oddech nie zwrócił uwagi blondynki. Szkoda tylko, że zakupy nie mogły odciągać się w nieskończoność, bo Bonnie chętnie jeszcze przez chwilę pogapiłaby się na nogi przyjaciółki i jeszcze moment w myślach pokomentowałaby długość jej sukienki. W każdym bądź razie postąpiła kilka zgrabnych kroków do przodu i bez namysłu wypaliła:
- To jak, kłócimy się o to, co chciałabym usłyszeć? - bo co jak co, ale Nife lubiła się kłócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : okolice Dundee, domostwo Penny's Haven, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1140
Dodatkowo : półwila
  Liczba postów : 569
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10397-avalon-cufferborough
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10406-abc#286919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10407-the-princess#286920
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10408-avalon-bee-cufferborough#286921




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Olivii Primrose   Nie Maj 24 2015, 19:59

To prawda. Każdy lubi czasem okłamywać samego siebie.
Avalon robiła to przed witryną sklepu Primrose, uparcie trwając w przekonaniu, że jedna z ładnych sukienek, która w rzeczywistości była dokładnie w jej rozmiarze, była na nią stanowczo za mała. Tak to już jest z wystawionymi na ciekawski wzrok dziewczynami, że kompleksy bardzo łatwo rodzą się w ich głowach. Pomyślałby jednak ktoś, że osóbka zrodzona z wili, bezsprzecznie posiadająca duży ułamek jej uroku, padnie ofiarą takiego bezpodstawnego w jej przypadku zjawiska? Osoba operująca jedynie wiedzą teoretyczną, z pewnością. Problem w tym, że obcując z Avą, nie da się opierać wyłącznie na teorii. Ta dziewczyna bez skrupułów wychodziła poza teorię, z niewinnym uśmiechem tańcząc pomiędzy łamaniem zasad przyzwoitości, a bliskim hipokryzji nastawianiem wszystkich do pionu wtedy, kiedy było jej to na rękę. I była przy tym zaskakująco podobna do Nife, choć tak na dobrą sprawę różniła się od niej w podobnie wielkim stopniu. Może to sprawiło, że w chwili niepowstrzymanej słabości pomyślała właśnie o tej Ślizgonce, a nie pewnej o wiele bardziej pasującej do archetypu "dobrej osoby" Gryfonce imieniem Echo.
Szkotka nie wstała przed szóstą, nie paliła z rana papierosów i nie nuciła sobie głupawych, autorskich piosenek, hołdując pakietowi różnic, jaki dzielił ją od panny z szatynową czupryną. Dzień był jednak nieodpowiedni do udowodnienia obecności podobieństw, poza prysznicem - to niestety łączyłoby ją z większością ludzi na świecie, a przecież ona uwielbiała być wyjątkowa, więc podobna idea sama w sobie traciła jakikolwiek sens. Cieszyło ją z kolei to, że w całej szczerości mogła sobie przyznać samowystarczalność, którą usiłowali jej odebrać rodzice. Zabieg niby zupełnie odwrotny do tego, jaki powinien mieć miejsce, ale jeśli mowa o najmłodszych kilku gałęziach rodziny Cufferborough, określanie ich mianem odwrotnych do wszystkiego co normalne nie byłoby wcale takie nieuzasadnione. Żeby mieć tego świadomość, niezaprzeczalnie warto byłoby znać ich perypetie, a z uwagi na to, że niewielu miało taką okazję, skruszona narratorka postanowiła przejść do zdarzeń aktualnych. A kysz, natrętna pokuso roztrząsania przeszłości!
Blondynka drgnęła nieznacznie, kiedy usłyszała niespodziewanie głos Meyers. Oczywiście, umówiły się, a jednak pochłonięta snuciem wspaniałych planów związanych z większością ciuchów umieszczonych na witrynie dziewczyna straciła poczucie czasu i nie była do końca świadoma nadejścia stosownej godziny. Ruch Ślizgonki, który dojrzała w szklanym odbiciu parę chwil wcześniej, bezmyślnie sklasyfikowała jako ruch losowego przechodnia, zainteresowanego nieruchomą panną tylko ze względu na uderzające go geny. Fakt, że to od początku była ta jedna, dziarska, miłująca niegrzeczność Nife, od razu dał półwili do myślenia. Choć nie domyśliła się, że obserwowanym elementem były akurat jej nogi, to miała pobieżne podejrzenie, że na czymś jednak brązowe oczy musiały spoczywać. I bynajmniej nie była to witryna sklepowa. Pszczoła uśmiechnęła się na tę myśl, jeszcze zanim odwróciła się trochę, aby móc spojrzeć na towarzyszkę. Mimiką twarzy chciała pokazać stanowcze "Spóźniłaś się!", ale skoro nie miała pojęcia, która była godzina, postanowiła sobie odpuścić. Zamiast tego, na twarz wpuściła delikatniejszą wersję niedawnego uśmiechu, oczyma pokazując jednak nieco większą radość.
- Nie ma się o co kłócić - zaczęła przewrotnie, szczerząc po tym zęby i odwracając się z powrotem w stronę sklepu - Chciałabyś usłyszeć, że jesteś najładniejszą i najfajniejszą studentką na całym drugim roku, a ja tak naprawdę zaprosiłam cię na ten wypad tylko po to, żeby kupować ci wszystko, czego sobie zażyczysz. No i, oczywiście, ucieszyłabyś się, gdybym powiedziała że od teraz chcę z tobą o wiele częściej przebywać. Od ciebie zależy, co uznasz za kłamstwo, zaś ode mnie, co jest prawdą. Podpowiem - niewiele! - skończyła i zaśmiała się, nadzwyczaj zadowolona ze swojej riposty. Potem, korzystając z poczynionych przez Bonnie kroków, złapała jej dłoń. Nie minęło wiele czasu, a obie znalazły się wewnątrz sklepu. Blondynka przywitała się pół zdawkowo, pół entuzjastycznie ze sprzedawczynią, a następnie bezceremonialnie wyzwoliła palce Ślizgonki z uścisku, wędrując przed wielkie lustro, któremu poświęciła chwilę swojej obecności - zupełnie jakby chciała je upiększyć samą możliwością odbicia swych cudownych włosów. Po kilku chwilach buszowała już pomiędzy setkami wieszaków, bez pośpiechu przepatrując to lepsze, to gorsze ubrania. Pozostawało pytanie czy rzeczywiście wybierała dla siebie, czy może jednak dla kogoś innego?

W razie posiadania GG zapraszam do kontaktu z numerem 3558390 bo tak zawsze prościej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 38
Skąd : Hosmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 174
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11972-aleardo-fiorentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11977-pan-jasnowidz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11978-sowa-profesora-fiorentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11976-aleardo-fiorentino




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Olivii Primrose   Pon Gru 28 2015, 15:44

Mężczyzna ostatnio nie miał szczęścia. Po przeprowadzonej lekcji Astronomii, kiedy wracał do swojego domu, jego szata zaczepiła się o klamkę drzwi i tak wyrwał sobie sporą dziurę w materiale. Wprawdzie bez problemu załatałby to zwykłym zaklęciem ale i tak miał kupować sobie nową szatę w celu lepszej prezencji na lekcjach. Zresztą od dawna uchodził za jednego z tych bardziej eleganckich nauczycieli.
Ubrany był teraz w mugolskie ubrania. Wprawdzie pochodził z rodu czystej krwi, mimo wszystko nadal miał kontakt z mugolami przez wzgląd na liczne podróże. Czasami kłopot sprawiał mu świat mugolski, nie wiedział o nim wszystkie ale też nie był kompletnie pozbawiony wiedzy o mugolach. Ubrany był w każdym razie w prosty czarny t-shirt, niebieską koszulę w kartkę, czarne jeansy a na ramionach miał grubą kurtkę chroniąca przed zimnem. Różdżkę nosił w bocznej kieszeni spodni.
Dzwonek zwiastował przybycie nowego klienta, który strzepnął resztki śniegu z kurtki i rozejrzał się po pomieszczeniu. Imponujące.
- Dzień dobry? - Zawołał. Sprzedawca mógł usłyszeć niezwykle silny włoski akcent w głosie Alearda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 669
Dodatkowo : Animag(Płomykówka)
  Liczba postów : 295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9992-olivia-liv-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9994-better-you-die-than-i-babe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9996-goraca-poczta-liv
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9995-olivia-liv-moore




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Olivii Primrose   Pon Gru 28 2015, 16:17

Po przerwie świątecznej, która swoją drogą była zdecydowanie za krótka, Liv powoli wracała do codziennego rytmu pracy. Okres przedświąteczny w sklepie Olivii Primrose był najbardziej zalatanym i pracowitym okresem całego jej życia - nie dało się tego porównać do jakichkolwiek przygotowań do egzaminów czy trwających tydzień lub dwa libacji alkoholowych, które tak, owszem, zdarzały się jej w przeszłości - bycie studentem rządziło się swoimi prawami. Ludzie przed świętami dostawali szału i kupowali wszystko, do tego znacznie droższe niż zazwyczaj, a to równało się z trudniejszymi zleceniami. Młoda Moore spędziła święta sama, zwyczajnie odpoczywając na kanapie przed kominkiem, bo brzydko mówiąc - miała dość ludzi i rozmów z nimi. Oczywiście tylko chwilowo.
Powoli wracając do formy, odczuwając znaczne obniżenie tempa pracy, Olivia spokojnie pakowała elegancką garsonkę dla żony pewnego stałego klienta. Dlatego słysząc dzwonek oznajmiający wejście kogoś do sklepu, Liv miała przed oczami owego staruszka, który miał tego dnia przyjść i odebrać prezent na rocznicę ślubu. Stojąc tyłem do drzwi, poprawiła szybko czarną, ołówkową spódnicę przeszytą złotą nicią, sprawdzając jednocześnie, czy złoty, luźny, puszysty sweter układa się na tyle dobrze, by nikt nie mógł jej zarzucić bylejakości w miejscu pracy.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc? - zapytała spokojnie, odwracając się do klienta, jednocześnie dziwiąc się na dźwięk głosu innego, niż wcześniej założyła. Przed jej oczami pojawiła się postać mężczyzny, którego z pewnością gdzieś wcześniej spotkała, ale nie mogła dokładnie skojarzyć gdzie. Co było dość dziwne, bo o ile wielu czarodziejów z okolicy nie znała, o tyle większość bardzo dobrze kojarzyła...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 38
Skąd : Hosmeade
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 174
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 76
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11972-aleardo-fiorentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11977-pan-jasnowidz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11978-sowa-profesora-fiorentino
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11976-aleardo-fiorentino




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Olivii Primrose   Pon Gru 28 2015, 18:08

Aleardo był Włochem, czarodziejem urodzonym w Rzymie i uczącym się w Calpiatto. We Włoszech był szerzej znany, wiele podróżował po kraju jako Prorok Imienia przez pięć lat od ukończenia szkoły. Być może wielu czarodziejów wiedziało, że Aleardo Fiorentino jest jasnowidzem i to całkiem zdolnym. Fakt, że podróżował po kraju i przewidywał przyszłość dziecka oraz wypowiedział przy całej klasie przepowiednię o śmierci jednego ucznia odbił się echem po świecie magii. Być może nie był jedynym jasnowidzem ale jednak trudno czasami ukrywać pewne fakty. Olivia mogła go widzieć w gazecie kiedyś, wypowiedział raz przepowiednię w Hogwarcie o której swoją drogą było całkiem głośno przez jakiś czas.
- Szukam szaty. Najlepiej eleganckiej, odpowiedniej dla nauczyciela Hogwartu. - Odpowiedział jedynie. Zmrużył nagle oczy. Wyraźnie coś poczuł. Co poczuł... mógł powiedzieć tylko on. Uśmiechnął się po chwili tajemniczo.
- Kiedy będę wychodził, wejdzie ktoś kto oczekuje na pani zlecenie. - Powiedział chociaż w zasadzie sam nie wiedział czemu. Wizje, przeczucia, wróżby można było powstrzymywać ale kończyło się to wyjątkowo źle dla jasnowidza. Raz Aleardo powstrzymał wizję, skończyło się to dla niego śpiączką wypełnioną koszmarami, snami, przepowiedniami... okropne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 21
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12002-azalia-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12007-ktore-oblicze-chcesz-poznac#322907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12005-sowa-freyr
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12006-azalia-aristow#322905




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep Olivii Primrose   Pią Sty 29 2016, 14:09

W końcu doczekała się powrotu do ukochanego Londynu. Im dłużej przebywa w murach Hogwartu bym szybciej chęć życia z niej uchodzi, oczywiście nauka jest dla niej bardzo ważna, ale czasem jest tego za dużo i musi się od tego oderwać. Na moment, dzień czy dwa i trochę skorzystać z życia, które tak szczerze mówiąc nie jest oszałamiające. Przeciętne wręcz, poza faktem jaką osobliwością bywa ta studentka, która z jakiegoś powodu trafiła do domu, który chyba nie za bardzo odzwierciedla jej osobowość jaka kryje się pod tymi białymi włosami.
Wyspała się w końcu w ciepłej pościeli, wypiła poranną kawę z mlekiem i cynamonem, przeczytała kolejne rozdziały Wspaniałego Bardsley'a. Otrzymała książkę w prezencie od rodziców na święta wraz z kilkoma innymi drobiazgami jak Lampion wspomnień. Nic wielkiego bo są to przedmioty bardzo łatwo dostępne, a tak cieszą. Jednakże obawiała się jeszcze skorzystać z lampionu, bo co tak naprawdę mogło być jej najwspanialszym doświadczeniem do tej pory? Długo się nad tym zastanawiała ostatecznie tak leży i czeka na odpowiedni moment.
By nie spędzić całego dnia w mieszkaniu pomimo teoretycznie zniechęcającej pogody i tak postanowiła wyjść. W końcu śnieg jest jej prawdziwym żywiołem i naturalnym środowiskiem gdyby spojrzeć na to w jakich warunkach się wychowała. Kozaki na płaskim obcasie, grube rajstopy, zakolanówki, czarna spódnica, biała koszula, czerwony sweter, peleryna ze złotymi guzikami, długi szalik sięgający kolan chociaż i tak owinęła go dwa razy w okół szyi. Obyła się bez rękawiczek i czapki, gdyż zostawiła je w domu, daleko stąd. Wiedziała, że w tym roku się nie obejdzie bez okrycia głowy jej celem stał się butik Olivii Primrose.
Przedarła się przez śnieg i z mokrymi butami wkroczyła do małego saloniku zostawiając po sobie wyraźne ślady - Dzień dobry - przywitała się grzecznie, ale została zignorowana bo bez innych, ważniejszych klientek nie mogło się obejść, ale Azalia nie potrzebowała fachowej obsługi. Zaczęła przeglądać półkę z okryciami głowy na zimę. Ostatecznie nie mogła się na nic zdecydować, a spędziła sporo czasu na wyborze i przymierzaniu. Chyba zostawi to na inny dzień i opuściła sklep z pustymi rękoma.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Sklep Olivii Primrose   

Powrót do góry Go down
 

Sklep Olivii Primrose

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep Gaya
» Sklep spożywczy.
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-