Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Knajpka "Kociołek amortecji"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 983
Dodatkowo : teleportacja, animagia (szary niedźwiedź)
  Liczba postów : 318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5538-clement-appius-wellington
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5564-clement-wellington?highlight=clement
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5548-puchacz-clementa?highlight=puchacz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7851-clement-a-wellington




Gracz






PisanieTemat: Knajpka "Kociołek amortecji"   Wto Lis 26 2013, 19:36

First topic message reminder :


Knajpka "Kociolek amortecji"


Przytulne miejsce, w sam raz na przekąszenie czegoś w biegu albo spędzenie kilku miłych chwil nad "Prorokiem Codziennym" z filiżanką aromatycznej herbaty w dłoni.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 84
http://www.czarodzieje.org/t15747-basil-mohtenie
http://www.czarodzieje.org/t15784-victime-de-ma-victoire
http://www.czarodzieje.org/t15785-requiem
http://www.czarodzieje.org/t15768-basil-mohtenie




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Czw Mar 15 2018, 17:32

Jak na pierwszy kontakt z językiem francuskim, brytyjka poradziła sobie naprawdę dobrze.. No, oprócz wymowy tych nieszczęsnych kilku wyrazów... Był zadowolony. A może to wdzięki panny Hudson tak na niego działały. Zawsze potrafił docenić piękno kobiet, nie wstydził się skomplementować obcych na ulicy czy podbiec i podarować kwiat, by poprawić jej dzień. Jednak, to jak genetyczną loterię wygrała Bridget powinno być nielegalne. Chociaż nie, wtedy nie mógłby podziwiać jej wdzięków. Jakim cudem była taka urocza, gdy się złościła?
- Wiesz, Birgitte, nie było tak źle, ale przy salut nie wypowiadaj tego "t" na końcu, a francuzi "do widzenia" wymawiają bardziej "awła", dobra? No i zmiękcz bardziej... Hm? - Spojrzał na kelnera, który przerwał mu w pół słowa. Zapewne zaraz straci wątek, ale... Dla słodyczy zawsze warto.
- Merci - Powiedział śpiewnie, wsuwając sobie czekoladkę do ust. Była słodka i kleiła się do zębów... Ale smaczna. Po krótkiej chwili poczuł dziwne mrowienie na twarzy, więc spojrzał na swoją brodę, która zrobiła się... czerwona. Uśmiechnął się, podnosząc wzrok na Bri.
- To miał być temat na inną lekcję, ale korzystając z okazji... Czerwony po francusku to rouge.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1148
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1806
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Pią Mar 16 2018, 00:23

Ktoś kiedyś powiedział Bridget, że wiek to tylko liczba - bardzo, ale to bardzo chciałaby w to wierzyć, patrząc Basilowi w oczy. Mężczyzna, choć może w innych okolicznościach wydałby jej się całkiem przeciętny, w otoczeniu kawiarenki, ze swoim francuskim akcentem, z pewnością siebie bijącą z niemal każdego ruchu, jaki wykonywał, zdawał się dla niej być ucieleśnieniem ideału faceta. Sposób, w jaki wymawiał jej imię, sprawiał, że miękły jej kolana i czuła to mimo siedzenia na krześle. Język sam się plątał i uniemożliwiał poprawne wypowiedzenie wyrazów - a może myliła się celowo? Może po prostu chciała, żeby ją poprawiał, żeby więcej do niej mówił, żeby mówił do niej po francusku?
Zamrugała gwałtownie, gdy pojawił się obok nich kelner trzymający tacę pełną kociołkowych piegusków i pysznie wyglądających czekoladek, na widok których oczy niemal dosłownie jej się zaświeciły. Darmowy poczęstunek składający się ze słodkości?
- Uwielbiam pieguski! - powiedziała z szerokim uśmiechem, wyciągając obie rączki i zgarniając z tacy przynajmniej trzy ciastka naraz. Dopiero po sekundzie zorientowała się, jak cała sytuacja mogła wyglądać z boku. Automatycznie oblała się rumieńcem, gdy jej wzrok skrzyżował się z tym Basila, który (o zgrozo...) wziął wyłącznie jedną. Zachichotała nerwowo, spoglądając na kolekcję słodyczy przed sobą. - Jak chcesz to częstuj się - powiedziała, ale było jej tak cholernie głupio, że natychmiast zmieniła temat. - Czyli jak to miało być? Salu? - W chwili, gdy to powiedziała, broda mężczyzny zmieniła kolor na czerwony. Bridget wybałuszyła oczy. - Ale czad! Też tak chcę! - wykrzyknęła entuzjastycznie, po czym wpakowała sobie pieguska do ust. Jeszcze nie zdążyła go przełknąć, a w jej głowie pojawił się nagły, bardzo silny impuls... Nim się spostrzegła, jej dłoń wystrzeliła do przodu przez stolik. Wąskie palce dziewczyny oplotły znacznie większą dłoń Basila. - Do twarzy Ci w czerwonym - stwierdziła w pierwszej chwili. - A u mnie się coś zmieniło?

Nie rzucam, wybieram "gorszą opcję" za pozwoleniem mistrza Ing face

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 84
http://www.czarodzieje.org/t15747-basil-mohtenie
http://www.czarodzieje.org/t15784-victime-de-ma-victoire
http://www.czarodzieje.org/t15785-requiem
http://www.czarodzieje.org/t15768-basil-mohtenie




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Pią Mar 16 2018, 22:24

Zaśmiał się cicho, gdy zobaczył entuzjastyczną reakcję Bridget. Lubił, gdy ludzie przy nim naturalni, że się nie krępowali... A puchonka w szczególności była przeurocza z tym swoim uwielbieniem do słodyczy. Gdyby mógł zaraz by przyniósłby jej cały karton piegusków, by tylko znów zobaczyć tą dziecięcą radość na jej twarzy. Ale... Z drugiej strony, ten rumieniec zawstydzenia też był prześliczny.
Basil, ona jest od ciebie o czternaście lat młodsza, opanuj się.
Propozycję podzielenia się przyjął z uśmiechem, kiwając przy tym głową. Nawet nie przyglądając się zbyt dobrze słodyczowi, od razu wziął go do ust.
-Tak jest, tylko z akcentem na "u". Wtedy będzie idealnie - Powiedział cicho. Fakt, kolor jego włosów aktualnie odbiegał od codziennej normy... Ale komplement padający z ust takiej panienki trochę napompował jego ego. Zachował kamienną twarz, gdy Bri złapała go za dłoń, jednak ostrożnie ścisnął jej palce. Jakoś tak nie potrafił się powstrzymać... Chciał czuć jej bliskość, jednak nie w tym dwuznacznym znaczeniu... Ale takim zwykłym, codziennym.
- Nie, chociaż... Poczekaj minutkę - Nachylił się nad nią, ostrożnie ścierając kciukiem okruszki z jej policzka, tylko jakoś tak ciężej było się odsunąć niż przysunąć. Ładnych perfum dziś użyła... Hej, chwila. Cofnął się z przepraszającym uśmiechem, jednak nadal nie puścił jej dłoni.
- Miałaś troszeczkę na policzku
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1148
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1806
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Pią Mar 16 2018, 23:18

Bridget bardzo chciała myśleć, że Basil śmiał się z nią, nie z niej, bowiem byłoby jej jeszcze gorzej, gdyby śmiech na jego ustach był z rodzaju tych szyderczych. Wszystko wskazywało jednak na to, że mężczyzna nie miał złych zamiarów, wręcz przeciwnie! Poczuła rozlewającą się wewnątrz ulgę, gdy sięgnął po jedno z ciastek - teraz chociaż miała poczucie, że zachomikowane zapasy nie były tylko na jej rachunek.
- Są naprawdę dobre, chyba najlepsze, jakie jadłam - dodała, co by się nie rozmyślił.
Chyba wszystkie pieguski miały w sobie... To coś. Bridget na co dzień była bardzo kontaktową osobą i nie stroniła od fizycznego kontaktu, lubiąc przytulać się do swoich koleżanek czy też w rozmowie dotknąć czyjegoś ramienia. Niemniej jednak w sytuacjach, gdy miała do czynienia z kimś starszym, z kimś w roli nauczyciela, nigdy nie zdarzyło jej się spoufalać w ten sposób. Potrzeba poczucia dotyku Basila była jednak tak silna, że nie potrafiła się jej oprzeć. Wtedy w ogóle wydawało jej się, że to co robi, było w porządku i nie było w tym nic złego. Ot, oplotła palcami jego dłoń, dotykając jego skóry, znacznie bardziej szorstkiej niż jej własna. Basil odwzajemnił ów uścisk, a Bridget wprost nie posiadała się ze szczęścia. Poczuła w brzuchu motylki, to nieznośne łaskotanie, które wywołało na jej buzi najszczerszy, szeroki uśmiech. Gdy się nachylił...
Okazało się, że miała brudny policzek.
- Och - wyrzuciła z siebie w pierwszej chwili, lecz dotyk jego palców na jej twarzy sprawił, że przeszedł ją delikatny dreszcz. - Dziękuję. Ja to się zawsze ubabram kiedy nie trzeba - dodała i wywróciła oczami w geście zażenowania samą sobą. Normalnie jak dziecko. Spojrzała na niego i ponownie zapomniała, co chciała powiedzieć. - O czym mówiliśmy? - zapytała.
A dłonie nadal mieli splecione.

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 84
http://www.czarodzieje.org/t15747-basil-mohtenie
http://www.czarodzieje.org/t15784-victime-de-ma-victoire
http://www.czarodzieje.org/t15785-requiem
http://www.czarodzieje.org/t15768-basil-mohtenie




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Pią Mar 16 2018, 23:47

Nie żeby coś, ale już wcześniej chciał jej dotknąć. Wybadać fakturę jej skóry. Zastanawiał się, czy jest gładka, czy może szorstka? Sucha czy nawilżona? Tak delikatna, jakby była z porcelany, czy wręcz odwrotnie: dosyć gruba warstwa skóry, chroniącą ją od siniaków. Uścisk na dłoni i jej twarz pod opuszkami jego palców zdołały co nieco uchylić rombka tej tajemnicy.
Siedziała przed nim najdelikatniejsza osoba na świecie. Nie, w całym kosmosie! Miał wrażenie, że wystarczyłby tylko jeden nieuważny ruch, a ta potłukłaby się jak porcelana. I nie chodziło tu o charakter - Bridget udowodniła mu przecież że jest silną i samodzielną babką - ale ta skóra... Chciał jej dotykać częściej. Więcej. Jednak zdawał sobie sprawę, że nie mógł bo:
a) Między nimi jest czternaście lat róznicy (chociaż wiek to tylko podobno liczby)
b) Birgitte zapewne kogoś już ma. I wcale by się nie zdziwił gdyby miał rację. No, może byłby tylko zazdrosny.
- Daj spokój... Uważam, że to urocze - Uśmiechnął się szeroko, podnoszac delikatnie ich złączone dłonie i ostrożnie składając pocałunek na tej należącej do panny Hudson, na potwierdzenie swoich słów.
- Skończyliśmy na tym, by dać akcent na "u" w salu. A skoro umiesz już się przywitać i pożegnać, moze chcesz się nauczyć przedstawiać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1148
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1806
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Sob Mar 17 2018, 00:55

Bridget chyba nigdy by nie podejrzewała, że ich pierwsze spotkanie, choć miało być wyłącznie lekcją dotyczącą podstaw języka francuskiego, potoczy się w ten sposób. Prawdopodobnie gdyby nie pieguski podane przez kelnera, nawet by jej do głowy nie przyszło praktyczne sprawdzanie struktury jego skóry dłoni, mimo że często by na nie zerkała. Najpewniej jakakolwiek bliskość poza uściskiem dłoni na przywitanie bądź pożegnanie pozostałaby wyłącznie w sferze marzeń nastoletniej dziewczyny. W tamtej chwili jej emocje sięgnęły zenitu, a z głowy wyparowały resztki zdrowego rozsądku, tak pieczołowicie pielęgnowanego przez całe życie. Nawet się nie zastanawiała, czy może te pieguski nie były przypadkiem czymś nasączone?
Znajdowali się w końcu w "Kociołku amortencji"...
Fakt, że ich dłonie wciąż pozostawały splecione, był dla Bridget ekscytujący. Może czar powoli pryskał, może to powiew chłodniejszego powietrza przez akurat otwierane drzwi do knajpki nieco ją ocucił, gdyż zdała sobie sprawę, co robi. I z kim to robi. O dziwo nie chciała przestać. Choć poczuła, jak jej wnętrzności nieco zwijają się w supełek z niepewności i podekscytowania zarazem, nie zamierzała cofać ręki. Zamiast tego odważyła się przejechać delikatnie kciukiem po wierzchu dłoni Basila, rumieniąc się przy tym jeszcze bardziej. Mało brakowało, a wystrzeliłaby z krzesła, gdy jego usta zetknęły się z jej własną, składając na jej powierzchni delikatny pocałunek. Zadziwiające, jak jeden mały gest może pobudzić wyobraźnię...
- Faktycznie, przepraszam. Nie mogę się skupić - powiedziała, po czym posłała mu uśmiech, nieco łobuzerski. On doskonale wiedział, że był sprawcą tych urwanych bić serca i przyspieszonego oddechu. - Salut - powtórzyła następnie, tym razem bezbłędnie. - Je m'appelle Bridget! - Chciała zabłysnąć, chociaż nie do końca poprawnie wymówiła tę frazę. Nie przejmowała się jednak, wręcz czekała, aż Basil ją poprawi i ponownie wymówi jej imię z francuskim akcentem...

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 84
http://www.czarodzieje.org/t15747-basil-mohtenie
http://www.czarodzieje.org/t15784-victime-de-ma-victoire
http://www.czarodzieje.org/t15785-requiem
http://www.czarodzieje.org/t15768-basil-mohtenie




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Sob Mar 17 2018, 22:53

Ten czar chyba po prostu przestawał działać - czuł się coraz bardziej niekomfortowo trzymając swoją - przypominam - UCZENNICĘ za rękę. Merlinie, za coś takiego zostałby już wolniony dyscyplinarnie w Hogwarcie. Mimo wieeeelu luk w kodeksie szkoły, które zdążył zauważyć w ciągu tych trzech lat nauki w Wielkiej Brytanii, z tą jedną się zgadzał.
Nauczyciel nie powinien spoufalać się z uczniem. Mogło to doprowadzić do naprawdę nieprzyjemnych sytuacji, a tego by przecież nie chciał. No i co, jeśli Bridget ma już kogoś... Nie chciał rozwalać jej ewentualnego związku swoimi zalotami. No i był starszy, jeśli nawet byliby kiedykolwiek razem, to jak odebraliby to jej znajomi? W końcu jest od niej o wiele starszy. A jej rodzina? Ich też nie znał. Ne chciał ryzykować kłótni Bri z rodzicami, więc nieco zakłopotany i z wielkimi wyrzutami sumienia, wysunął swoją dłoń z jej dłoni i aby zająć czymś ręce, otworzył pierwszy z brzegu słownik, udając, że czegoś szuka.
Może swojego szczęścia.
- Je wymawiaj bardziej miękko - Odparł sucho, czując skręcające się wnętrzności. Nie chciał tak zachowywać się względem Bridget, nie chciał jej ranić... Ale muszą podejść do tego neutralnie. Albo chociażby przemyśleć, czy na pewno chcą się angażować.
- By się przedstawić możesz jeszcze powiedzieć Je suis a na końcu dodać imię, a gdy się przedstawisz, możesz zapytać tej drugiej osoby, "a ty?". Czyli wyglądałoby to Je suis Basil, et toi? lub Je m'apelle Basil, et toi?.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1148
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1806
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 01:26

Wskazówka zegara wiszącego na ścianie bezlitośnie odmierzała sekundy i z każdą kolejną czar coraz bardziej się zacierał, przywracając Bridget trzeźwe spojrzenie na sytuację, w której się znalazła. Rzeczywistość uderzyła ją mocno, wymierzając siarczysty policzek. To nie było zgodne również z jej zasadami postępowania, przecież Basil miał być jej nauczycielem! Co jeśli on kogoś ma, jeśli jest w związku i Bridget w tej chwili wypadła na nachalną, wpychając mu swoje ręce w jego własne? A co jeżeli on po tym wszystkim nie będzie chciał więcej jej uczyć i ich pierwsze spotkanie stanie się zarazem tym ostatnim? Spojrzała z lekkim przerażeniem na splecione dłonie, niemal odliczając w głowie do chwili, w której się wycofa...
Ale to on był pierwszy.
Gdy tylko jego palce wysunęły się spomiędzy jej, Bridget poczuła w środku ukłucie prawdziwego żalu. Jej dłoń zniknęła ze stołu szybciej, niż wcześniej się na nim pojawiła, po czym splotła się z tą drugą i spoczęła na jej nogach. Wzrokiem bardzo szybko uciekła gdzieś w bok, jakby analizując kolejne elementy wystroju wnętrza, w środku dusząc ogromne pokłady wstydu za swoje zachowanie. Po jednym spojrzeniu w kierunku Basila była w stanie z pewnością stwierdzić, że był równie zmieszany co ona.
- Je - powtórzyła cicho. Oj, chyba już wiele z tej lekcji nie wyniesie... - Je suis Bri... Bir... Birgitte - dodała jeszcze, zacinając się. Jej imię w jej własnych ustach nie brzmiało tak pięknie jak w jego. - Et toi? - zakończyła swój językowy popis całkiem niezłą wymową, choć język plątał jej się niemiłosiernie, niezdolny już do jakiejkolwiek pracy.

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 84
http://www.czarodzieje.org/t15747-basil-mohtenie
http://www.czarodzieje.org/t15784-victime-de-ma-victoire
http://www.czarodzieje.org/t15785-requiem
http://www.czarodzieje.org/t15768-basil-mohtenie




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 15:27

To nie miało sensu.
Znaczy, tylko teraz. Oboje byli zbyt zawstydzeni tym co zrobili... Albo czego nie zrobili, a mogliby, gdyby zaklęcie utrzymywało się dłużej. Ta myśl była niezwykle kusząca... Ale wpuerw musi zbadać grunt. Upewnić się, że nikomu tym nie zaszkodzi i będzie mógł dalej żyć bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Z ciężkim sercem uniósł dłoń, chcąc, by przestała. W obecnej sytuacji więcej nie da rady ją nauczyć, dziewczyna jest zbyt rozkojarzona.
- Dobrze już, dobrze. Myślę, że na dziś wystarczy... Dam ci znać, kiedy będę miał wolny termin, okej? - Mówiąc to wstał i spakował papiery do przyniesionej ze sobą teczki. Chciał jeszcze z nią posiedzieć - niekoniecznie by się uczyć, kawa i luźna pogawędka. Ile by za to oddał. Ale nie teraz, gdy ma jeden wielki mętlik w głowie.
- Wyślę ci ćwiczenia z pisowni i bardzo bym cię prosił, byś codziennie powtarzała sobie te wyrazy, dobrze? Nie chcemy przecież, żebyś zapomniała, prawda? - Delikatny uśmiech ozdobił jego twarz, gdy wyciągał dłoń w stronę speszonej puchonki.
- Bardzo miło było cię poznać, Birgitte - Uścisnął jej dłoń, po czym westchnął w duchu i skierował się w stronę drzwi od kawiarenki, by po któtkiej chwili znaleźć się na ulicy. Takiej dziewczyny na pewno na długo nie zapomni.


z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : New Jersey, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -409
  Liczba postów : 103
http://www.czarodzieje.org/t15894-clarence-thunder#429469
http://www.czarodzieje.org/t15898-clarence-thunder#429486
http://www.czarodzieje.org/t15897-oficjalny-adres-korespondencyjny-magicznej-ambasady-stanow-zjednoczonych-ameryki-polnocnej-w-wielkiej-brytanii#429485
http://www.czarodzieje.org/t15896-clarence-thunder#429468




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 19:34

Było już późne popołudnie pewnego marcowego piątku. Clarence kończył właśnie swój pierwszy tydzień w pracy jako ambasador Stanów Zjednoczonych. Nie był to okres zbyt intensywny, spędził go głównie na wysłuchiwaniu rad byłego ambasadora, a swojego serdecznego przyjaciela, o tym jak powinien postępować. Zapoznawał się także z ludźmi, z którymi przyjdzie mu teraz pracować, przeglądał wszystkie możliwe teczki, urządzał swój gabinet- standard i straszne nudy. Jednak kiedy już zamierzał zamykać biuro i udać się do swojego mieszkania, otrzymał sowę. Była to pisana bardzo łamaną angielszczyzną wiadomość od... no właśnie, nie wiadomo kogo. Powiedział jedynie, że to poważna sprawa i muszą spotkać się w miejscu, gdzie nikt nie będzie ich podsłuchiwał i będą mogli zachować absolutną anonimowość.

Znam ja takye jedno mjejsce, gdzie bendziemy mogli porozmawiać spokojno. Mała, pszytulna knajpka na obżeżach Londynu, nazywa się "Kociołek Amortencji". Spotkaimy się tam w niedziele wieczorem. - głosił list. Thunder powinien go zignorować biorąc pod uwagę ilość błędów w tekście, zapewne napisał go jakiś żartowniś, albo ktoś kto nie lubi Amerykanów, co po Brexicie się zdarzało. Uznał jednak, że zaryzykuje. W końcu nie miał za wiele do stracenia, musiał jednak uważać. Po pierwsze, należało ubrać się tak, aby nie zostać rozpoznanym i ośmieszonym przy okazji, o ile o to chodziło autorowi listu. Po drugie, musiał wziąć ze sobą aurora, tak na wszelki wypadek gdyby miała to być próba zamachu.

W niedzielę po obiedzie założył zatem swoją jesionkę, ciemne okulary i kapelusz, wziął ze sobą zaufanego człowieka i mugolską taksówką udał się w umówione miejsce. Faktycznie, temu komuś musiało zależeć na anonimowości, bo większe zadupie w całym Londynie trudno było znaleźć. Knajpka, o której anonim pisał w liście, była tak obskurna że aż trudno to sobie wyobrazić. A może to tylko Clarence przywykł do lepszych warunków jako wieloletni pracownik ambasady i bądź co bądź zamożny człowiek? Z pomalowanych na biało krzeseł i stolików schodziła farba, wszystko było brudne, ściany także obdrapane... Gdyby Magda Gessler to zobaczyła, pewnie złapałaby się za głowę.

Jako pierwszy wszedł auror, a Thunder dopiero jakieś pół minuty później, żeby wyglądało to tak jakby przyszli osobno. Usiadł przy jednym ze stolików (z dość sporym obrzydzeniem), nie zdjął jednak płaszcza ani kapelusza, nawet okularów, choć słońce już prawie zaszło. Wyglądał jak niemiecki szpieg z amerykańskich filmów wojennych. Poza nimi dwoma jednak była tu tylko jakaś dziewczyna, najwidoczniej pracownica. A może to ona do niego pisała, a tylko udaje pracownicę? Trzeba by dać jakiś znak, sprawdzić to... Wyciągnął zatem z kieszeni mugolski telefon komórkowy, który nie działał, nie miał bowiem baterii, ale służył mu jako pomoc w takich właśnie sytuacjach. Udał, że wykręca jakiś numer, po czym powiedział:

- Hi Josh, did you see our elevator? I think that someone broken it on the weekend... - odezwał się ewidentnie po amerykańsku. Jeśli to ona go tu wezwała, musi zorientować się, że pochodzi ze Stanów, zatem jest tym na kogo czeka. - OK, see you...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1148
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1806
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 19:44

Spokojnie, ja stąd tylko wychodzę...

Dobrze, że Basil sam postanowił zakończyć tą lekcję. Bridget było strasznie głupio mówić cokolwiek w kwestii tego, że poczuła się już zmęczona, że siedzą w knajpce już dość długo, że powinna wracać, że w sumie trochę jest jej wstyd... Jemu chyba też było, widziała to w jego oczach i wcale nie było jej z tego powodu lepiej. Przytaknęła mu i nieco ospale, jakby w zwolnionym tempie zaczęła składać zapisane kartki na jedną kupkę, by ostatecznie schować je do torby.
- Jasne, poczekam - powiedziała, uśmiechając się nieco blado. - Będę powtarzała, obiecuję - dodała, a z jej spojrzenia mógł wyczytać, że mówiła prawdę. Z pewnością będzie przerabiała sobie te wyrazy w kółko i w kółko, będzie ćwiczyła pisownię, będzie ćwiczyła wymowę. Skatuje uszy Margo, może pomęczy Ezrę (bo chyba on umie mówić po francusku?), zrobi wszystko, by na następnej lekcji mu zaimponować. Spojrzała na jego wyciągniętą dłoń - trudno było szukać pewności siebie w tym, jak podała mu swoją. Mimo że już na wstępie uścisnęli sobie dłonie na przywitanie, to pożegnanie było inne. Znała już fakturę jego skóry, trzymała jego dłoń w nieco innym kontekście. I wcale nie chciała się żegnać. Ujmując jego dłoń, przez jej plecy przeszedł delikatny dreszcz, niezauważalny z zewnątrz. Posłała mu ciepły uśmiech. - Ciebie też, Basil - odparła, po czym jeszcze przez kilka sekund patrzyła na jego plecy, gdy wychodził z knajpy. Westchnęła cicho, po czym dokończyła pakowanie swoich manatków i sama opuściła to miejsce.

/zt

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 20:45

Gwendolyn powoli zaczynała mieć dość po całym dniu pracy. Początki okazały się ciężkie. Praca w knajpce zdecydowanie odbiegała od tego, co tak naprawdę kobieta chciałaby robić w życiu. Starała się jednak zachowywać tak, jak przystało na kelnerkę.

Na szczście tego dnia klientów nie było zbyt wiele. Gwen miała więc sporo czasu na siedzenie przy barze i czytanie ukradkiem książki. Na początku dnia w takich wolnych chwilach sprzątała co tylko się dało, ale w okolicach południa okazało się, że posprzątała już wszystko, co tylko dało sie posprzątać.

Od razu zauważyła człowieka, wchodzącego do środka lokalu.
Był a już ogromnie zmęczona, ale była też specjalistką w dziedzinie przyjmowania sztucznego uśmiechu, co w tamtej chwili doskonale wykorzystała.

Kiedy spostrzegła, że on rozmawia z kimś przez telefon, odczekała chwilkę, aż przestanie.
- Dobry wieczór, czy mogę panu w czymś pomóc? - spytała, odgarniając z twarzy kosmyk swoich niesfornych czarnych włosów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : New Jersey, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -409
  Liczba postów : 103
http://www.czarodzieje.org/t15894-clarence-thunder#429469
http://www.czarodzieje.org/t15898-clarence-thunder#429486
http://www.czarodzieje.org/t15897-oficjalny-adres-korespondencyjny-magicznej-ambasady-stanow-zjednoczonych-ameryki-polnocnej-w-wielkiej-brytanii#429485
http://www.czarodzieje.org/t15896-clarence-thunder#429468




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 20:56

Czyli to jednak nie to. Albo ta dziewczyna udaje... Clarence zdjął kapelusz i okulary, dopiero teraz zobaczył ją dokładnie. Wyglądała na Brytyjkę, ale mówiła z wyraźnie celtyckim akcentem. Miała na sobie czarną bluzkę i kurtkę tego samego koloru, dżinsy i trampki. Włosy również kruczoczarne. Uśmiechnęła się, choć właściwszym stwierdzeniem byłoby "wykrzywiła usta", bo uśmiech ten nie objął jej niebieskich oczu. Była zmęczona, albo znudzona... Clarence nie chciał jej rozdrażnić.
- Właściwie to na kogoś czekam... - powiedział, starając się odwzajemnić uśmiech, choć był nieco rozdrażniony. - Ale możesz mi podać szklankę wody. Byle nie z kibla... - nie mógł się powstrzymać od jakiejś uszczypliwej uwagi na temat tego lokalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 21:06

- Nie wyglądało to tak. Wątpię, żeby ten ktoś pana poznał w tych okularach i kapeluszu. Może teraz podejdzie - oznajmiła dziewczyna, patrząc w stronę siedzącego parę stolików obok człowieka. Nie miała bowiem pojęcia, że jest on aurorem i przyszedł tutaj w celu ochrony mężczyzny, który jest ambasadorem.
Skąd niby Gwen mogłaby to wiedzieć? Dla niej był po prostu klientem, więc traktowała go jak klienta.

- Mam nadzieję, że w tej miejscówie się coś takiego znajdzie - mruknęła pod nosem. - Uch, przepraszam.
Gdyby mój szef to usłyszał... Ale no, jak coś to pan nic nie wie, dobrze?
- Gwen popatrzyła na mężczyznę z uwagą, świdrując go wzrokiem, choć w sumie nie widziała powodu, czemu miałby się skarżyć właścicielowi lokalu na nią. Mógłby się raczej skarżyć na lokal...

Gwendolyn oddaliła się i wróciła po chwili ze szklanką wody z cytryną.
- Jednak się udało - oznajmiła i położyła naczynie przed mężczyzną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : New Jersey, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -409
  Liczba postów : 103
http://www.czarodzieje.org/t15894-clarence-thunder#429469
http://www.czarodzieje.org/t15898-clarence-thunder#429486
http://www.czarodzieje.org/t15897-oficjalny-adres-korespondencyjny-magicznej-ambasady-stanow-zjednoczonych-ameryki-polnocnej-w-wielkiej-brytanii#429485
http://www.czarodzieje.org/t15896-clarence-thunder#429468




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 21:18

- Nie sądzę... - powiedział i ostentacyjnie mruknął do siedzącego kilka stolików dalej aurora. Ten spojrzał na niego znacząco, ale chwilę później odwrócił głowę.

- Dzięki - powiedział, kiedy dziewczyna postawiła szklankę z wodą na stoliku przednim. Thunder wziął ją do ręki i obejrzał z jednej i drugiej strony. Wyglądała w miarę w porządku, chyba była nawet umyta, co w tej ruderze chyba wcale takie oczywiste nie było. - Chyba musisz się tu nieźle nudzić, co? - zapytał jej, kiedy odchodziła. - Irlandka czy Walijka? - był dość natrętny, ale musiał się upewnić, czy to na pewno nie ona wysłała ten anonim.

Upił nieco ze swojej szklanki. Nie smakowało to wcale źle. Domestosa chyba tam nie było, co najwyżej cytryna. Thunder chwycił za jedną z gazet leżących na stojaku i zaczął przeglądać z nudów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 21:31

Uniosła odrobinę w górę kącik ust i cicho westchnęła.
- Wiesz, kiedy tylko są klienci, to nie jest wcale tak źle.
Zawsze zdarzy się, że zamienię z kimś kilka słów... Gorsze są dni takie jak ten, kiedy tu świeci pustkami. Wtedy po prostu staram się tu choć trochę posprzątać. Ale dzisiaj to po paru godzinach nie było już nawet co sprzątać...

Kobieta wzruszyła ramionami i zaczęła skubać brzeg swojej koszulki.

Przyjrzała się mężczyźnie. Zdawał się niezadowolony z otoczenia, z czego wywnioskowała, że pewnie zazwyczaj przebywał w o wiele wyższej klasy lokalach. W jego oczach dostrzegła jednak coś, co ją zaintrygowało.

- Irlandka - rzuciła w odpowiedzi na pytanie. - Jak mógł pan nie odróźnić tych akcentów? Przecież są zupełnie różne! - Gwendolyn pokręciła głową, przeczesując dłonią włosy. Uśmiechnęła się pod nosem i zaczęła zastanawiać, po jakim czasie gość zorientuje się, że trzyma w ręce gazetę sprzed około dwóch miesięcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : New Jersey, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -409
  Liczba postów : 103
http://www.czarodzieje.org/t15894-clarence-thunder#429469
http://www.czarodzieje.org/t15898-clarence-thunder#429486
http://www.czarodzieje.org/t15897-oficjalny-adres-korespondencyjny-magicznej-ambasady-stanow-zjednoczonych-ameryki-polnocnej-w-wielkiej-brytanii#429485
http://www.czarodzieje.org/t15896-clarence-thunder#429468




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 21:38

Clarence uśmiechnął się pod nosem.
- Zjeździłem większość Brytanii i na ogół odróżniam angielskie akcenty, najbardziej mnie irytują ci z Liverpoolu, ale waszych celtyckich jakoś nigdy nie mogłem od siebie odróżnić...

Rzucił okiem na gazetę. Sądząc po treściach związanych z Sylwestrem i niewielkim nadruku w rogu gazety, na którym wypisane było małymi znakami 1/2018 było to stare wydanie. Uśmiechnął się jeszcze szerzej i pokręcił głową. Aż takie starocie tu trzymają? No ale nic, poczyta sobie co najwyżej jakieś bzdety z czystych nudów.
- Wybacz, nie chciałem cię irytować... - powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 21:47

- Kiedy to bardzo proste. Jak coś brzmi ładnie, to jest irlandzkie. I tyle - orzekła Gwendolyn tak jakby to była jedna z najbardziej oczywistych rzeczy na świecie. - No, chyba że ja nie mówię ładnie... Nieistotne, zresztą.

Dziewczyna zarumieniła się i spuściła wzrok. Wbiła go w podłogę, a raczej w swoje stopy. Splotła dłonie z tyłu i zaczęła nerwowo przygryzać wargę. Obecność tego mężczyzny onieśmielała ją, a jednocześnie działała na nią energetyzująco. Rzadko spotykała tu gości pokroju urzędników Ministerstwa Magii, a ten na takiego właśnie jej wyglądał po bliższym przyjrzeniu się.

- Nic się nie stało - zapewniła Gwen.
Odwróciła się, aby wrócić do baru. Potknęła się jednak o stolik i upadła. Fuknęła gniewnie.
- Na gacie Merlina, ale ze mnie niezdara... - westchnęła, kręcąc głową z rezygnacją. Wciąż siedziała na ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : New Jersey, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -409
  Liczba postów : 103
http://www.czarodzieje.org/t15894-clarence-thunder#429469
http://www.czarodzieje.org/t15898-clarence-thunder#429486
http://www.czarodzieje.org/t15897-oficjalny-adres-korespondencyjny-magicznej-ambasady-stanow-zjednoczonych-ameryki-polnocnej-w-wielkiej-brytanii#429485
http://www.czarodzieje.org/t15896-clarence-thunder#429468




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 22:01

Clarence nie patrzył na nią, oczy miał wlepione w gazetę, a minę lekko zafrasowaną, bo takich głupot dawno już nie widział. Z tej konsternacji wybił go dopiero hałas, jaki dziewczyna wywołała potykając się i upadając na podłogę. Zarówno on, jak i auror, wstali ze swoich miejsc, lecz to Thunder był szybszy. Podszedł do niej, pomógł jej wstać i zapytał:
- Wszystko w porządku? - wyciągnął z kieszeni płaszcza swoją różdżkę, wycelował w Irlandkę i powiedział spokojnie Episkey! Było to co najmniej ryzykowne, zważywszy na trudności w posługiwaniu się magią jakie dotknęły ostatnimi czasy świat czarodziejów. Wydaje się jednak, że tym razem rzucone zaklęcie zadziałało jak należy. Kiedy jednak pochylał się nad dziewczyną, w bocznej kieszeni wypadła mu odznaka MACUSy, którą legitymował się jako ambasador.

Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 22:13

- Teraz już tak - odparła dziewczyna. Otrzepała się trochę, chociaż wymyta przez nią dzisiaj podłoga wcale nie była brudna.
Odrobinę bolała ją noga, którą przygniotła sobie, upadając.

- Dziękuję za pomoc - powiedziała cichutko, patrząc na mężczyznę. Dopiero teraz spostrzegła odznakę, która wypadła jej z kieszeni. Zdziwiła się i jednocześnie trochę przeraziła.
- T... to chyba pana - szepnęła, schylając się po odznakę. Włożyła mu ją do ręki, a kiedy podniosła się do pozycji stojącej, okropnie zakręciło jej się w głowie. - Strasznie mi słabo - zdążyła jeszcze rzucić, zanim zemdlała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : New Jersey, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -409
  Liczba postów : 103
http://www.czarodzieje.org/t15894-clarence-thunder#429469
http://www.czarodzieje.org/t15898-clarence-thunder#429486
http://www.czarodzieje.org/t15897-oficjalny-adres-korespondencyjny-magicznej-ambasady-stanow-zjednoczonych-ameryki-polnocnej-w-wielkiej-brytanii#429485
http://www.czarodzieje.org/t15896-clarence-thunder#429468




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 22:22

Clarence odebrał odznakę z rąk dziewczyny. Teraz już miał absolutną pewność, że to nie ta dziewczyna wezwała go tutaj, ale... za moment jej głowa zawisła, a ona sama ponownie upadła na ziemię.
- Szlag! - zaklął. Przystawił do niej ponownie różdżkę, krzycząc Rennervate! W takich sytuacjach trzeba było ryzykować, prawda? Zaklęcie ponownie zdawało się działać poprawnie.
- Leć do apteki i przynieś jakiś napój wzmacniający czy coś... - Thunder rzucił szybko do stojącego nad nimi aurora, a ten w mgnieniu oka teleportował się... gdzieś.
- Co ci się stało? - zapytał, trzymając głowę dziewczyny na kolanach.

kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 22:35

Kiedy dziewczyna się ocknęła, otworzyła powoli oczy. Spojrzała wokoło i przeraziła się, gdy zobaczyła, że jej głowa znajduje się na kolanach ambasadora USA, którego znała przecież dopiero chwilkę. Głowa trochę ją bolała, czuła też, jak mocno bije serce w jej piersi.
- Nie wiem, co się stało. To... zdarza mi się czasami. Chodziłam po wielu uzdrowicielach, jednak żaden z nich nie mógł dojść do tego, co mi dolega. Byłam nawet u wielu mugolskich specjalistów lekarzy... Ale też nic. Więc czasem po prostu tracę przytomność. Wybacz mi, że cię wystraszyłam. To znaczy, proszę pana. W sensie niech pan mi wybaczy... Raczy mi pan wybaczyć... - Język plątał się Gwendolyn do tego stopnia, że w końcu tylko zacisnęła wargi i przestała cokolwiek mówić.

Bardzo się cieszyła, że akurat w środku był ktoś, kto pomógł jej w tej sytuacji. Była za to temu człowiekowi bardzo wdzięczna... choć w zasadzie nawet nie znała jego imienia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : New Jersey, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -409
  Liczba postów : 103
http://www.czarodzieje.org/t15894-clarence-thunder#429469
http://www.czarodzieje.org/t15898-clarence-thunder#429486
http://www.czarodzieje.org/t15897-oficjalny-adres-korespondencyjny-magicznej-ambasady-stanow-zjednoczonych-ameryki-polnocnej-w-wielkiej-brytanii#429485
http://www.czarodzieje.org/t15896-clarence-thunder#429468




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 22:43

- W porządku, to... należy do moich obowiązków. - powiedział z kamiennym wyrazem twarzy. - Usiądź sobie. Odpocznij. Zaraz coś poradzimy...

Pomógł dziewczynie wstać i posadził ją na krześle. Chwilę później wrócił auror i przyniósł ze sobą napój wzmacniający, który wręczył Clarence'owi.
- Nie zwróciłeś na siebie uwagi tych skurwysynów z Magimilicji? - zapytał odbierając napój i odkręcając.
- Chyba nikogo nie było... Zrobiłem tak, jak pan ambasador mówił- zapłaciłem na konto pańskiego ojca.
- Świetnie. Tylko ich nam jeszcze brakuje na głowie...

Clarence nie chciał robić wydatków na konto Ministerstwa czy ambasady, bo nie miał ochoty być przez kogokolwiek śledzony, zwłaszcza przez grupę która przeprowadza nam tu cichy zamach stanu. A jego ojciec był mugolem, więc mogli mu naskoczyć... Pomógł dziewczynie napić się trochę wywaru przyniesionego przez aurora.
- Lepiej? - zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 267
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t15904-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15906-gwendolyn-heather
http://www.czarodzieje.org/t15905-poczta-gwendolyn-heather#429677
http://www.czarodzieje.org/t15900-gwendolyn-heather




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 22:56

Gwendolyn z lekkim zaciekawieniem przysłuchiwała się wymianie zdań między dwoma mężczyznami. A więc oni się znali... Sądząc po tym, jak ze sobą rozmawiali, to albo ten, który właśnie wrócił, był podwładnym tego drugiego, albo ten drugi miał po prostu niezwykle silny instynkt przywódczy. Dziewczyna nie miała jednak wystarczająco dużo siły, aby się nad tym zastanawiać.

- Tak, jest już zdecydowanie trochę lepiej. Naprawdę dziękuję. - Heather uśmiechnęła się nawet nieznacznie.

- Przepraszam, bo... po tym wszystkim, dziwnie mi się do pana zwracać oficjalnie, a z drugiej strony, pan jest wyżej sytuowany, więc to chyba nie powinno wychodzić ode mnie, ale po prostu... no, jakoś mi naprawdę niezręcznie zwracać się do pana per "pan" - oznajmiła powoli Gwen, zważając na każde słowo. - Mam tylko ogromną nadzieję, że pan się na mnie nie obrazi za to, że proponuję panu przejście na "ty" - powiedziała cichutko, rumieniąc się.

- Jestem Gwendolyn Heather - rzekła kobieta, nieśmiało wyciągając dłoń do mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : New Jersey, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -409
  Liczba postów : 103
http://www.czarodzieje.org/t15894-clarence-thunder#429469
http://www.czarodzieje.org/t15898-clarence-thunder#429486
http://www.czarodzieje.org/t15897-oficjalny-adres-korespondencyjny-magicznej-ambasady-stanow-zjednoczonych-ameryki-polnocnej-w-wielkiej-brytanii#429485
http://www.czarodzieje.org/t15896-clarence-thunder#429468




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Mar 18 2018, 23:05

- Eee... Clarence - odpowiedział, chwytając jej dłoń. Trzymał ją delikatnie przez kilka chwil, a potem skłonił się. Chwilę później wyprostował się, odchrząknął, wyjął oddaną mu kilka chwil temu przez Gwendolyn odznakę i powiedział już bardziej oficjalnym tonem - Clarence Thunder, magiczny ambasador Stanów Zjednoczonych przy brytyjskim Ministerstwie Magii. A ten tutaj to Joshua Richardson, auror który tu ze mną przyjechał. Miałem się tu z kimś spotkać, ale... cóż.

Wrócił do swojego stolika i usiadł przy nim bokiem, cały czas patrząc na dziewczynę. Sam nie wiedział czy jest sens tu jeszcze czekać. Uznał, że spóźnianie się o więcej niż kwadrans jest już naprawdę żenujące, więc poczeka jeszcze... pięć minut.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   

Powrót do góry Go down
 

Knajpka "Kociołek amortecji"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-