Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Przed Chatą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Galeony : -16
  Liczba postów : 974
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyPią Cze 11 2010, 23:04

First topic message reminder :


Przed Chatą
Przed Wrzeszcząca Chata znajduje się stara ławeczka, której stan pozostawia wiele do życzenia. Zapuszcza się tu niewielka ilość osób i właśnie z tego powodu jest to najlepsze miejsce, by odpocząć od wiecznego tłumu i posiedzieć w kompletnej ciszy, którą przerywa jedynie skrzypienie strych drzew rosnących w pobliżu. W okresie letnim Wrzeszcząca Chata i jej okolice cieszą się trochę większą popularnością, jednak w chłodniejsze dni nie uświadczysz tu towarzystwa. O ile oczywiście sam go nie przyprowadzisz!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptySro Mar 12 2014, 20:06

Skłamałby gdyby powiedział, że nie czekał aż go znajdzie.
Ale czy ktokolwiek sądził, że mówi prawdę? Siedział na tej ławce, a myślami był zupełnie gdzie indziej. Daleko gdzieś. Między fascynacją a masochizmem, tak mniej więcej. Jakby kogoś to obchodziło. Nie rozglądał się na boki, nie wyglądał w krzakach wrogów, a może powinien? Nie miał obsesji. Przynajmniej nie na tym punkcie. Dopiero delikatna woń jej perfum wyrwała go z letargu. A było mu przyjemnie, zatracił się w myśleniu o bólu i nie chciał przestawać. Takie krótkie słowo, a ile myśli, wspomnieć, fantazji. Przeniósł na nią wzrok, nie zamierzał patrzeć na chatę, kiedy mógł napawać oczy ciekawszym widokiem. Tylko nie pytaj ile razy rozbierał ją wzrokiem. Nie wiedział o czym mówiła, jednak i tak dobrze, że zdawał sobie sprawę czyje nazwisko padło z jej ust. Może powinien przykładać większą wagę do tego o czym wszyscy mówili. O czym szeptali i krzyczeli na korytarzach. Powinien? Dobrze, od jutra.
- Jutro zamknie ciebie w szklanej gablocie bez wyjścia. Bez miłości. Bez jedzenia. Bez powietrza. - Skoro takim świeżym nabytkiem była, powinna świętować. Pić, śpiewać, tańczyć. Zadawać ból, cierpienie, ukojenie. Dla każdego wedle potrzeb. Niech każdy daje co może. Niech każdy bierze czego pragnie. Patrzył jak jej usta układają się w słowa. Na szyję kiedy przełykała ślinę. Czy nie o tym do niej pisał? O rękach, które pozbawiają ją powietrza? Może wtedy lepiej byłoby jej wiedzieć bez czego jest trudniej. Nie chciał domysłów. One go nie satysfakcjonowały.
- To ty kazałaś czekać na siebie - powiedział wbrew temu co obiecał sobie wcześniej. I niech tylko nie myśli, że wypatrywał jej na korytarzu, w wielkiej sali, dziedzińcu, gdziekolwiek. Tak nie było. Madness nie wodził smętnie wzrokiem za nikim. Nie oglądał się za siebie z nadzieją. Nie przesiadywał na wyższych piętrach, aby wpaść na nią. Nie. Jednak czekał, aż ona go znajdzie. Tylko nie mów, że jego logika do ciebie nie dociera. Że nie rozumiesz jego myślenia. To wszystko co rodziło się w jego głowie było przecież cholernie logiczne. Łączyło się w całość i było niczym puzzle, które zupełnie do siebie nie pasowały. Patrzył na Sparks, w jej oczy. Czy ostatnio nie miała zielonych? Nie? Nie ważne. Kiedy wiatr ponownie zawiał zaczął zbierać ciemne kosmyki z jej twarzy. - Od kiedy prosisz? Chyba, że to twoja kolejna zabawa - nie przestawał bawić się jej włosami, później opuszkami palców zaczął studiować jej twarz, a kiedy dotarł do brody mocniej ścisnął palce. - Więc, nowy nabytku Hampsona... W gablocie szklanej bez jedzenia? Miłości? Powietrza? - przesunął rękę odrobinę niżej, nie rozluźniając uścisku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sapphire Sparks

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyCzw Mar 13 2014, 22:00

Nie lubiła bawić się w zgadywanki. Była zmęczona właściwie wszystkim, a w szczególności tym, że… Ostatnio wszystko szło nie tak jak powinno. Niby logicznie, ale wcale nie. Jednak dobrze. Dobrze. Możemy wszyscy pościągać maski. Stać nas na to żeby po prostu to się wszystko jakoś toczyło. Tylko pozostaje pytanie – po co? To nawet absurdalne, ale niech i tak będzie. Niech to się tak kręci. Nie zależało jej. Już nie. Wszystko zatracało sens, bo ona nie uznawała już większych wartości, które kiedyś być może jej przyświecały. Na tę obojętność… Pracowała bardzo długo.
I tak, w końcu się zjawiła na spotkaniu, które ponoć miało odbyć się już dawno temu, ale czy odbyło się? Nie, skąd. Szafir w natłoku zajęć zapominała o wszystkim. O wszystkich. Tak było łatwiej i lepiej, zwłaszcza dla niej. Nie musiała myśleć o tych, którzy nie byli tego warci, bo to po prostu nie miało żadnego sensu. Dla niej wszystko przestało mieć sens i nawet była skłonna… Całkowicie odejść.
Liczyła się własna wygoda. Seks. Nauka, ale nie ludzie. Nigdy się nie liczyli ludzie, odkąd skończyła siedemnaście lat, a tylko wybitne jednostki znajdowały w jej notatniku szczególne miejsce i dlatego mogła wygospodarować dla nich czas.
-Nie da się mnie zniewolić. Raz się komuś udało, ale ja nie popełnię po raz kolejny takiego błędu… - Powiedziała z lekkim wyrzutem, acz przybrała po chwili neutralną minę, która nie zdradzała ani jednej emocji. W środku natomiast wrzała. Miała ochotę wybuchnąć, ale był na to czas. Dużo czasu. Przed nim cała noc.
-Nie udawaj, że tęskniłeś. Znasz mój adres. Znasz moje łóżko. Znasz moje potrzeby. Nie dbałeś o mnie ostatnio… - I tu skierowała swoją dłoń na jego udo, zaciskając na nim nieco mocniej swoje smukłe palce, a usta rozchyliła delikatnie, cały czas wlepiając w niego tęczówki, które tym razem były w innym kolorze.
-Lubisz kiedy proszę o więcej. No tak, czy nie? Lubisz kiedy… Możesz pozwolić sobie na to, czego nie dostaną inni… No dalej… - Wyszeptała wprost do ucha Madnessa, a po chwili odsunęła się na znaczną odległość, wszak jego dłoń niebezpiecznie błądziła w okolicach szafirowego gardła. Tak nie powinno być. Nie da mu tej satysfakcji. Nie tym razem.
-To jak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyPią Mar 14 2014, 18:38

Miał się hamować, miał nie dać się więcej podejść, miał zachować spokojny umysł.
Taki był plan. Przystopować, a później uderzyć ze zdwoją siłą. Brać z zaskoczenia, chwilę po tym jak się uśpiło czujność. Chciał, aby tak było, jednak wszystko zaczynało się pieprzyć kiedy była przy nim o n a. Z nią działo się inaczej. Tylko nie myślcie, że gorzej. Lepiej też nie. Inaczej. Nie da się o tym powiedzieć w dwóch słowach, chociaż nawet kiedy można użyć ich wielu to i tak trudno to wytłumaczyć. To... no właśnie. Zaczyna brakować słów, a nawet jeśli jakieś są to wszystkie nagle wydają się takie banalne. Przyjąć trzeba, że z przy Szafir było inaczej. Ona nie tylko brała, ona również dawała...
- Później szklaną gablotę z tobą w środku zmniejszy i postawi na biurku obok miniaturowego jebanego jednorożca. Doborowe towarzystwo - ciągnął dalej niewzruszony tym, że nie da się zniewolić. Był pewien, że da. Nie temu o którym teraz mówili, ale kiedyś, któremuś. Nie, nie Madnessowi. Między nimi układ był jasny, nawet można powiedzieć przejrzysty. Czysty jak łza czy jakoś tak. Chwila, nie. Nie było tak, bo zaczynał się powoli gubić we wszystkim, ale brnął to w to dalej, bo im głębiej tym ciekawiej. Nie pytaj się go o co dokładnie chodziło, bo nie chcesz znać odpowiedzi.
Patrzył jak się odsuwała, niepotrzebnie zupełnie. Jego ręka podążała za jej gardłem, łatwa krótka była, trochę połamana, więc miejsca do siedzenia na niej niewiele. Nie zostawi jej teraz, nie przerwie tego co zaczął, nie odpuści bez powodu. Zjechał dłonią jeszcze niżej, czuł doskonale kiedy przełykała ślinę, a każde słowo które wypowiedziała drżało pod jego palcami.
- Brzydkie słowa mówisz, wysłałem ci przecież eliksir. - Nie wiem czy można to nazwać dbaniem o nią, ale w jego mniemaniu tak było. Małą paczuszkę przywiązał do nóżki kruka i kazał mu odnaleźć Sparks. Szafir. Może głupie ptaszysko trafiło do jej czarującej siostry. Nie, to niemożliwe. Sunął dłonią po jej szyi zapoznając się z nią, witając każdy jej kawałek. Bo jak to tak. Bez żadnego powitania. Kciukiem masował, palcami drażnił skórę - Miałem kiedyś porcelanową figurkę, wiesz co się z nią stało kiedy zbyt mocno ją złapałem? - to głupie, że teraz mu się takie rzeczy przypominają, nie powinien myśleć o tym, kiedy jego palce się zaciskają. Powoli, ale z każdą chwilą mocniej. Nie może odmówić sobie patrzenia jej w oczy, w nich jest przecież wypisane jak długo wytrzyma. One nie pozostaną zbyt długo obojętne, w końcu maska opadnie ukazując emocje, te mniej skrywane wypłyną od razu i będą widoczne w oczach. - Mów, czego ci najbardziej brakuje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sapphire Sparks

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyNie Mar 16 2014, 13:31

Jesteś chory. Tak bardzo chory. Nie masz pojęcia o swoich słabościach, a mimo to próbujesz. Za każdym razem gdy ją widzisz. Gdy czujesz zapach jej nęcących perfum, chcesz… Chcesz więcej. Próbujesz wyobrazić sobie jak wygląda jej skóra, która naciąga się idealnie na drobne kosteczki. Masz wrażenie, że łatwo ją połamać, że to kwestia kilku chwil, kiedy… Jej piszczele będą pękać pod naporem Twojej siły. Z rozkoszą skręciłbyś jej kark, gdyby się Tobą zabawiła, niczym najlepszą zabaweczką, ale z drugiej strony Cię to podnieca. Chcesz czuć, że należysz do niej, ale za każdym razem chciałbyś mieć świadomość, że to jednak Ty ją zdominowałeś. Kurwamaćjapierdolę. To takie naiwne. Tak bardzo wierzysz, że jesteś w stanie osiągnąć coś, co osiągnął tylko jeden mężczyzna w jej życiu, który równie mocno ją skrzywdził co kochał, a może skrzywdzili się nawzajem? Jednak dobrze. Dobrze. Kurwamać. Dobrze. Przedstawienie nadal trwa. Maski nie zostały ściągnięte, kurtyna nie opadła. Możesz być pierwszym i ostatnim. Możesz ją zniewolić. Możesz ją sponiewierać. Możesz wszystko, bo nie jesteś naiwny. Jesteś chory. Tak bardzo chory.
I wlepiała w niego wzrok, jakby chcąc się karmić jego słowami, spojrzeniem, dotykiem. Czymś co było nie zobowiązujące. Madness nie dawał jej żadnych wygórowanych obietnic. Nie pierdolił, że mu zależy. Mieli świadomość, że w jakimś stopniu nie są w stanie bez siebie egzystować, a mimo to nie lecieli do siebie po długiej rozłące jak stęsknieni kochankowie. Wiedzieli, że są, ale nie musieli być. Zabawne, prawda? Zero uczuć. Zero obowiązku. Zero wszystkiego, a mimo to byli tacy sobie bliscy. Podobne charaktery, a może pscyho, które tkwiło gdzieś wewnątrz nich i bez zaspokojenia swojego emocjonalnego czy psychicznego głodu, jak kto woli – nie byli w stanie koegzystować w społeczeństwie? Kto ich tam wie.
-Jebane jednorożce. Pięknie Madness, pięknie. Czego to nie wymyślisz… - Uśmiechnęła się uroczo, choć z drugiej strony ten uśmiech był tak sztuczny, tak nieprawdziwy i nierealny w jej wykonaniu, że aż komiczny. Mogła zabawiać w ten sposób ludzi. Mogła mamić i oszukiwać, ale teraz… Teraz zwalniała swój oddech. Dbała o to by puls się zmniejszył, i wlepiając cały czas nieprzytomne spojrzenie w chłopaka, zdawała sobie sprawę, że za parę chwil może braknąć jej powietrza.
-Mam być Twoją porcelanową laleczką? – Smukłymi palcami sięgnęła do dłoni Madnessa, który nieco mocniej począł ściskać jej gardło, ale spokojnie. Mają czas. Mają dużo czasu, zabawa się dopiero rozpoczęła.
-Mam prosić o coś czego nie dasz mi nawet Ty…? Brakuje mi ekscytacji. Brakuje mi czegoś co uczyni moje życie mniej… Szarym… - Przełknęła może nieco głośniej ślinę, przez co mógł poczuć każdy najmniej ruch jej krtani. Pulsujące żyły pod skórą. Mógł zobaczyć szklące oczy, w których zawarte było wszystko. Wystarczyło, żeby patrzył głębiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyNie Mar 16 2014, 19:50

Czuł pod palcami wszystko doskonale, każde przełknięcie śliny, każde słowo, które wydobywało się z jej krtani. Patrzył nieprzerwanie w jej oczy, które powoli zaczynały się robić szkliste. Zaczynał z nich teraz czytać jak z księgi, bardzo starej, bo niektóre rzeczy były zamazane albo zupełnie dla niego niezrozumiałe. Niemniej widział więcej niż wcześniej, mocniej zaciskał rękę, a kiedy zaczęła się w końcu odczuwać zbyt duży dyskomfort i smukłymi palcami szarpnęła za jego nadgarstek nie przejął się tym w ogóle. Jeszcze nie. Za wcześnie było, wiedział, chciał wierzyć, że może wytrzymać więcej. Bo czy tak nie było? Czy nie zrobiła tego odruchowo? Zawsze mogła to zakończyć, dać mu jasno do zrozumienia, że koniec. Że nie wytrzyma dłużej. W sposób bardziej klarowny, ale nic takiego się nie działo. Nie zacisnęła ponownie dłoni, nie szarpnęła raz jeszcze. Nachylił się nad nią przerywając ten kontakt wzrokowy, który tak niebezpiecznie na niego działał.
Chciał i nie chciał jej skrzywdzić. Wszystko się mieszało, nie było ani białe, ani czarne. Widział różne odcienie szarości, których było o wiele więcej niżeli chciał. Nie będzie tego żałował, nie będzie pluł sobie w brodę, że to wszystko tak się potoczyło. Nikt nie będzie mógł jej skrzywdzić. Nikt nie będzie mógł tego robić. Nikt, kurwa nikt. Poza nim. Jak już ktoś miał to zrobić to on. Madness i nikt więcej. Po to właśnie było to wszystko. Niech nikt nie doszukuje się w tym czegoś górnolotnego, większego uczucia czy czegoś co również nadawało do wyrzygania. To miało być proste...
- Jesteś nią. Moją pieprzoną porcelanową figurką - wyszeptał jej do ucha, a sam ledwo słyszał swoje słowa. Zaczynał stąpać po cienkiej granicy, wiedział, że się jej to nie spodoba. Ona nie była czyjąś własnością. Była wolna, nawet w tej chwili kiedy zaciskał palce na jej gardle miała pierdoloną przewagę i on to wiedział. Chciał choć raz poczuć, że tak nie jest, że to on jest górą, ale nie. Znów okazało się, że nie tędy droga, znów Szafir była górą. I choć mogło to się wydawać w tej chwili absurdalne to tak właśnie czuł. Czuł, że po raz kolejny nie jest to to czego szukał. Nie przestawał, nie zamierzał, jeszcze nie teraz. Ponownie spojrzał w jej oczy, jakaś łza leniwie sunęła po jej policzku, nie wiedział czy to pierwsza, ale miał pewność, że nie ostatnia. Wiedział, że to nie strach przez nią przemawia. Mógł ją posądzać o wiele rzeczy, ale nie o to. Tak bardzo mu on nie pasował do niej, że w ogólnie przy niej zapominał o jego istnieniu. Bu! Podskakiwanie kiedy znienacka ktoś tak krzyknie jest dziecinne, ale spróbuj tego nie robić. Nie opanujesz tego, to odruch. Pierdolony bezwarunkowy odruch nad którym nie możesz zapanować. Tak samo Szafir nie mogła nic zrobić, kiedy łza potoczyła się po jej policzku. Madnessowa ręka zaciskała się mocniej, wiedział, że sam tego nie przerwie. Nie wycofa się. Nie powie sobie dość. Czekał na nią. Na jakiś pieprzony znak z jej strony. Cokolwiek.
- To nie proś tylko bierz, wyciągnij ręce po to co twoje - tak jak to się powinno robić zawsze. Pokazywać światu, że ma się gdzieś to co los nam zapisał i zmieniać wszystko. Nie bać się, nie patrzeć na konsekwencje, które czyhają za rogiem. Brać co nam się należy nawet jeżeli wszechświat mówi, że tak nie jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sapphire Sparks

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyNie Mar 16 2014, 20:59

Zapytasz o granicę bólu? Spytaj. Chodź. Wyśmieję Cię. Nie masz pojęcia gdzie znajduje się granica bólu. Trwasz obsesyjnie w okowach namiętności. W agresywnej muzyce, która przeplata się z jej nieokiełznanym temperamentem próbując odnaleźć wysublimowane piękno. Piękno uzależniające.
Oddajesz się swym obsesyjnym pragnieniom, opętany chęcią władzy i posiadania. Czasy, w których istota rozumna nie znaczyła więcej niż szczur kanałowy - minęły. Czasy, w których człowiek budził podziw i swego rodzaju zazdrość - odeszły niezapamiętane. A ona? Ona próbuje odnaleźć piękno w chwilach, które bezpowrotnie ponoć odchodzą, a mimo to wspomnienia wracają w najgorszych sennych majakach. Czy nie to właśnie z Toba robi? Odnajduje przeszłość, nie doceniając teraźniejszości. Banalne, czyż nie? Banalne, ale jakże prawdziwe!
Znajdź jej teraz tego, który głosi, że jest psychicznie chorą, że jest istotą wyprutą z wszelkiej esencji duchowej, a nazwie go głupcem. I zmusi go by pokazał jej tego, który od narodzin po ostatni oddech zostaje niezmienny. Owszem za czasów emocjonalnego życia przyświecały jej inne wartości, ale teraz?
Tak, jest sentymentalna. Była i zapewne będzie, ale dlaczego ma nie być? Zwierzęciem nie jest. Żyję i jest człowiekiem. Nie jest przegraną ówczesnego świata, która modyfikuje co dzień tych, którzy mają potencjał. Którzy oddają się wartościom nie dla nich przeznaczonych. Szafir w każdej chwili może odżyć. Może znów czuć. Wystarczy, że wróci Jack Reyes.
Mordercy.
Głupcy.
Ofiary.
To oni są przegranymi tego świata. Dlatego jeżeli po raz kolejny zechcesz zaatakować ją swoimi jakże wyniosłymi oskarżeniami - od razu uprzedzam byś odpuścił.
Rutyna jest nudna
-Dość… - Wyszeptała w końcu, gdy zbyt mocno zacisnął palce na jej szyi. Łzy leciały z jej oczu, spływały po policzkach i nie była w stanie tego opanować. Nie kontaktowała ze światem. Nie myślała trzeźwo. Wszystko się mogło źle skończyć, właśnie teraz. To chore. Dlaczego jej to robił? Nie należała do niego, ale była teraz słabsza. Miał nad nią władzę. Zdominował ją.
-Proszę… Dość… - Ręce jej drżały, nie miała siły wbić palców w jego dłoń. Po prostu poddała się temu co jej serwował, przez co traciła na wartości każdą możliwą cechę, która była u niej przodowa. Chciała umrzeć? Niekoniecznie. Niech pozwoli jej żyć, to jeszcze nie jej czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyWto Mar 18 2014, 07:59

Granica. Umowna albo narysowana grubą czerwoną kreską. Linia której nie przekraczasz.
Dlaczego? Boisz się czy nie wiesz co za nią znajdziesz? Madness przekraczał swoje. Rysował grubą czerwoną linię, a później z satysfakcją deptał po niej. Przekładał ją dalej, chcąc zobaczyć na ile jeszcze go stać.
Ile jeszcze będzie mógł wytrzymać.
Ile jeszcze będzie mógł zrobić.
Na ile jeszcze będzie mógł sobie pozwoli.
Podobnie było i teraz, patrzył w jej oczy szukając w nich wszystkiego czego nie mówiła na głos. Zatracił się mocno. Po jej pierwszym dość nie przestał, jeszcze nie mógł. Nie zwolnił uścisku, ale też go nie nasilił. Trwał tak jak wcześniej. Nic nie zmieniał, bo dobre to było. Tak uważał, chciał w to wierzyć. Drugą ręką zaczął głaskać ją po policzku. Uspokoić ją chciał albo siebie. Któreś na pewno. Robił to tak delikatnie jakby naprawdę była porcelanową figurką. Jakby siedziały w nim dwie osoby, które walczą ze sobą co mają z nią zrobić. Które nie mogą między sobą dojść do porozumienia. Nie chciał jej skrzywdzić, nie umiałby. Nie jej. Nadal nie wiedział dlaczego ona była tak inna niż wszystkie. Powoli zaczynał układać sobie podpowiedź na to pytanie. Po każdym spotkaniu, po każdym liście wiedział więcej. Powoli składał elementy jakie dostawał. Pasowały do siebie, choć wielu jeszcze brakowało.
Kciukiem zaczął gładzić ją po policzku rozmazując łzę, która leniwie się po nim toczyła. Tak niepasująca tutaj była, że zaczynała go drażnić. Irytowała swoją obecnością tak bardzo, że musiał się jej pozbyć. Nie ważne w taki sposób, musiała zniknąć.
- Nie dam cię skrzywdzić - wyszeptał nachylając się bliżej, ale patrząc jej w oczy. - Nikomu - dodał z dłonią na jej szyi. Która nadal tam była, bo wciąż jej nie zabrał. Jeszcze sekunda, może dwie. Zaczął gładzić ją wolną dłonią po policzku. Delikatnie tak, że ledwo mogła poczuć na nim jego ciepłe palce, które tak bardzo kontrastowały z jej zimną skórą. Nie przestawał patrzeć jej w oczy, bo pomimo wszystkiego ich nie zacisnęła. Mogła, jednak nie zrobiła tego. Powinna to zrobić czy to nie było silniejsze? Czy to nie powinien być pieprzony odruch, że w takich chwilach wszyscy zaciskają oczy, chcąc w ten sposób się bronić? Bez efektów, ale zawsze. Marna byłaby to imitacja obrony, ale co innego jej pozostało? Nie wiedział skąd brała siłę, która mimo słów i tak była widoczna.
Powoli zabrał palce, rozluźnił uścisk, ale nie cofnął się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sapphire Sparks

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyCzw Mar 20 2014, 00:32

Odbierał jej mowę. Odbierał jej powietrze. Odbierał jej instynkt samozachowawczy i posłusznie brnęła w to wszystko dalej i dalej. Głębiej i głębiej. Mocniej i… Jeszcze mocniej. Nie potrafiła z tego zrezygnować, ani odpuścić. Chciała czegoś co pozwoli jej na zapomnienie o Jacku Reyesie. Chciała tego, czego nie mogła dostać. Zabawne, prawda? Pragnęła tego chłopaka jak nikogo innego, ale to co stało się na ostatnim spotkaniu sprawiło, że dziewczę nie chciało go nigdy więcej widzieć. Smutne, ale tak bardzo prawdziwe. Podniósł na nią rękę. Pchnął ją na ścianę. Skaleczył jej ręce. Zrobił siniaki. Bolało. Nikt nie miał prawa czegoś takiego czynić, nawet on. Jack Reyes. Nawet ten, którego kochała i wielbiła ponad własne życie, ale czy w tym wszystkim nie to było najpiękniejsze? Była w stanie poświęcić się dla dwóch osób. I bynajmniej nie chodziło o bliźniaczkę tylko o przyjezdnego ślizgona, oraz tego, który z każdą chwilą odbierał dziewczynie coraz bardziej powietrze.
Łzy spływały po jej policzku, a ona już nie panowała nad jakąkolwiek reakcją ciała. Palce raz po raz się zaciskały, a zaraz potem prostowały. Paznokcie wbijała albo w jego przegub, albo we własne udo, czując jak odpływa. Miała mroczki przed oczami i niekoniecznie jej w tej chwili zależało na tym by żyć. Mógł z nią zrobić wszystko, bo była słaba i nie rozumiała tego co się działo wokół niej. Nie w tej chwili. Przerażająca pustka, prawda? Coś dziwnego, zaskakującego. Coś czego nie da się zrozumieć.
Czuła jak drży jej podbródek. Czuła jak uchodzi z niej życie i jedyne co mogło ją uratować to Reyes i nawet przez sekundę miała wrażenie, że coś takiego ma miejsce, ale jego tu nie było. Był Madness. Chłopak, któremu od dawna była wierna i oddana na stopie przyjacielskiej, bo wszak między nimi nigdy nic się nie wydarzyło. Spytasz dlaczego? Woleli grać w chore gierki, niż marnować czas na uprawienie seksu, ale ileż razy pieprzył ją w swoich myślach… Ileż razy błagała by ją rżnął.
-Prze… - Powiedziała resztkami sił, gdy w końcu zluzował uścisk, a ona łapczywie łapała powietrze próbując odzyskać resztki zdrowego rozsądku. Wbiła w niego tęczówki, które w tym momencie były szkliste, a co za tym szło nie mogła opanować łez, które raz po raz spływały po porcelanowej skórze.
-Dlaczego nie…? – Spytała w końcu z trudem, rozcierając skórę i błagając o to by tego nie robił. Nie teraz. Nie za jakiś czas. Dość. Na ten moment dość. Była zbyt słaba. W głowie miała jeszcze wydarzenia z przed kilku dni, a co za tym szło nie potrafiła myśleć logicznie i jedyne o co błagała to względny spokój, którego prawdopodobnie nie dostanie.
Nie w najbliższym czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyPią Mar 21 2014, 21:55

Krzycz. Błagaj żeby przestał.
Tego chciał. W tej chwili tylko o tym myślał. O krzyku połączonym z błaganiem, który wydobywa się z jej ust. Nie dostał go, ale doskonale to sobie wyobraził. W jego głowie ona głośno krzyczała, bo mimo logiki, która mówiła jasno, że z dłonią zaciśniętą na gardle się nie da! Ona mogła. W jego głowie rozgrywało się to inaczej, bo tam logika nie odgrywała żadnej roli. Nie przeszkadzała, a nawet jeśli miała się gdzieś wkraść skutecznie ją odpychał. Tam mógł to zrobić bez problemu, no niby kto mu zabroni? Gdyby nie mocno ściśnięta ręką to kto wie, może nie musiałby używać do tego umysłu. Patrzenie na nią w tej chwili dawało mu rozkosz, na jej rozchylone usta i szeroko otwarte oczy, które według jego standardów powinny być mocno zamknięte.
- Pieprz się Szafir - to pierwsze co jej powiedział po rozluźnieniu uścisku. Kiedy jej palce trąciły jego, razem z nią zaczął rozcierać odpowiednia miejsca na szyi. Nie dbał o to czy tego teraz chciała czy nie. Coś kazało mu to robić, więc działał. Przeciągnął moment kiedy przestanie jej dotykać, bo wiedział doskonale, że całkiem niedługo on nastąpi i niekoniecznie tego chciał. Nie powie głośno wszystkiego, bo przegra. Nie pytaj się tylko o co, bo w słowa tego nie ubierze. A głupio będzie wyglądał otwierając i zamykając usta z których nie wypłyną żadne słowa. - Za każdym razem chce się więcej - czy nie taki był świat? Że jak raz się coś dostało, to z każdym kolejnym razem chciało się więcej. Mów co chcesz. On swoje wie. - Ale ty przecież wiesz to najlepiej.  
Domyślał się, że będzie miała ślad jego palców na szyi. Nie robił tego przecież lekko, ale są maści czy zaklęcia po których użyciu nie pozostanie po tym widoczny ślad. Szkoda. Bo chce napawać oczy tym widokiem. Chce patrzeć na to, palcami przejeżdżać po śladach i mówić że to jego dzieło. Że to jego ręce dopuściły się tego. Bo o czym innym miał teraz myśleć? Skupił się na Sparks, nie chciał się rozpraszać, bo wiedział, że skończyć się może to tym, że nie będzie jej mógł wypędzić ze swojej głowy. Starając się ukryć wspomnienia najbardziej ją interesujące, będzie po raz kolejny zaczynał chorą grę, która nigdy mu się nie znudzi.
- Kto inny będzie gwałcił wtedy mój umysł - to było proste pytanie, odpowiedź sama cisnęła się na usta. Taka prosta, że z pewnością było drugie dno. Coś głębszego, czego nie powiedział na głos, a póki co zachował dla siebie. Schował głęboko w głowie, ale wiedział też doskonale, że nie było to dla niej żadną przeszkodą. Nigdy nie powiedział tego głośno przy niej, ale chciał umieć to co ona. Zastanie pieprzonym legilimentom. Teraz, już, natychmiast. Szkoda, że od samego chcenia nic się nie zmienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sapphire Sparks

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1224
Dodatkowo : Legilimencja i Oklumencja,
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7286-sapphire-t-sparks
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7288-szafirowe-love
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7290-pisz-mi-dobrze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7598-sapphire-sparks#212191
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyPon Mar 24 2014, 23:23

No chodź. Wstań już proszę, przecież będziesz cała mokra. Na Merlina… Na Boga. Na kurwa, chujwiekogo. Proszę, wstań. No dawaj. Podnieś się. Twoja szminka, czemu ona jest rozmazana? Dlaczego, co ja Ci zrobiłem? To ja, a może ktoś inny? No  Sapph, chodź. Wstań. Jest tak późno. Las zaczyna być przerażający. Zrozum, musimy stąd uciec. Chcę żebyś była bezpieczna. Nie mogę Cię tu zostawić, dlaczego nie chcesz się podnieść? Co Cię ogranicza? Przecież… Przecież… Ty żyjesz. Nie? Jak to nie? Co Ty chrzanisz… Wiem, że jest zimno, ale ucieknijmy… Ta czerwień. Kurwa. Co to za czerwień? Jakie pojebane psycho… Co z Tobą Sapph? Czemu mówisz, że mam się od Ciebie odwalić? Nie słyszę tego, ale Twoje oczy… Twoje oczy mówią więcej niż słowa. Jednak teraz się zamknij głupia suko. Zabiję Cię. Zabiję Cię i już zawsze będziesz ze mną. I choć oni idą, nie znajdą Cię. Nikt mi Ciebie nie odbierze. Pamiętaj. Już na zawsze ze mną.
Huczały jej w głowie dziwne słowa, których nie rozumiała. Z każdą chwilą gdy traciła oddech. Chciała teraz umrzeć. Dlaczego tego nie zrobił? Powinien ją zabić. Tak byłoby łatwiej. Jej tęczówki błagały o śmierć. Ona sama, całą sobą błagała o to by jebany żniwiarz zabrał jej ciało, bo nie chciała żyć. Nie pytaj czemu. To ludzie ją zabili. Nie pytaj dlaczego. To ludzie ją rozkurwili.
Wbiła wzrok w Madnessa zastanawiając się dlaczego to robi. Co jest nie tak. Co się wydarzyło. Co on zrobił? Czemu bolała ją szyja? Czemu czuła się tak, jakby w tym momencie… Dlaczego? Próbowała oddychać, ale coś ją blokowało.
-Madness… To Ty zaginąłeś czy ja zaginęłam… A może… Może to my zagubiliśmy się nawzajem? – Wyszeptała szeptem, po chwili wlepiając w niego tęczówki. Były przekrwione i błyszczały niczym najdroższe kamienie szlachetne. Nie umiała się opanować. To było coś chorego. Chciała być bliżej. Bliżej niż pozwalała na to granica zdrowego rozsądku. Przekrzywiła lekko głowę i nie czekała na pozwolenie. Mogła bezczelnie brać to, na co żywnie miała ochotę. Jack? Kochała go całym sercem, ale on już żył własnym życiem. Od wielu dni nie odzywali się, milczeli. To był koniec, a Sparks nie była nauczona samotności. Musiała czuć się potrzebna. Nie lubiła obojętności, ona sama wobec wszystkich, ale nikt wobec niej.
Niewiele czekała na to co się wydarzyło raptem kilka sekund po wypowiedzianych słowem. Ich wargi były tak blisko, ale nadal daleko. Ujęła jego podbródek w palce, a po chwili nakierowała jego twarz na swoją i świdrując go wzrokiem, wzięła to, czego tak bezczelnie żądała. I nagle ich usta się złączyły, bo tego potrzebowała. Nie mógł jej tego odmówić. Nie teraz kiedy ją zranił. Powinien jej dać coś, co złagodzi cały ból.
No dalej… Wiem, że potrafisz.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clara Hepburn

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptySob Sie 09 2014, 01:36

Cudowne uczucie, wreszcie po niemalże dwóch tygodniach wyprowadzić się od prawie wiecznie milczącego ojca do swojego własnego (no, prawie - w końcu wynajmowanego) mieszkania. Clara była bystra, widziała, że mimo wszystko, tata się stara. Najbardziej rozczuliło ją, gdy zaproponował, iż wybiorą się do restauracji, do której zwykli chodzić, zanim Hepburn dostała jeszcze list ze szkoły magii.
Zrobiło jej się też niesamowicie żal, gdy po ponad godzinnej wycieczce, okazało się, iż restauracje zamknięto około dziesięciu lat temu.
Ojcu było chyba jeszcze bardziej przykro, jakby wiązał wizytę tam z odzyskaniem kilkuletniej Clary. Przynajmniej jednak odżyły wspomnienia i sentymenty, na ten moment milczenie Clary i jej ojca było ich wspólnym porozumieniem, czuło się tę potrzebę bliskości i chęć odbudowania relacji, które z biegiem czasu zatarły się, nie tracąc jednak na intensywności - jedynie sposoby ich wyrażania ograniczyły się do ukradkowych, czułych spojrzeń czy aż zanadto troskliwych pytań, zawierających w sobie przeważnie nutkę pretensji.
Claro, masz podkrążone oczy, o której poszłaś spać, coś cię męczy?
Nigdy jednoznacznie nie odpowiedziała na to pytanie. A dzisiaj rano otrzymała list, w którym dowiedziała się, że jej ojciec był handlarzem narkotyków i nie żyje???? Cóż, wola mistrza gry to wola mistrza gry, ale było to wszystko tak absurdalne, że Clarcia oczywiście nie uwierzyła, paląc list i stwierdzając, że jest to jedynie durny kawał, pewnie zmajstrowany przez jakąś ślizgonkę. Oh, chyba nawet wiedziała którą.
Jakże bardzo się myliła! Ale tymczasem, żyjąc w beztroskiej nieświadomości, wędrowała sobie ochoczo przez Hogsmeade. Zboczyła nieco z głównej drogi, zapędzając się w te leśne, niezbyt uczęszczane dróżki, nie obierając jednak żadnego konkretnego celu swojej wędrówki. Ostatnio po prostu lubiła się trochę powłóczyć po okolicy, a tłumaczyła sobie to tym, iż po półrocznej nieobecności, musi sobie trochę poprzypominać. Nie bacząc na to, że jej orientacja w terenie przedstawiała się raczej w stanie krytycznym, brnęła głębiej w las. O dziwo nie zgubiła się, dotarła przed wrzeszczącą chatę.
W której przecież nigdy nie była!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier Sol

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 29
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9191-xavier-sol
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9192-panie-i-panowie-xavier-zaprasza#257723
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9194-sowka-xaviera#257747
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9193-xavier-sol#257731
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptySob Sie 09 2014, 12:06

Xavier włóczył się po Hogsmeade. Nawet nie zajrzał do Pubu pod Trzema Miotłami by wypić piwo kremowe, po prostu snuł się po ulicach. Przemierzał miasteczko w ciszy, obserwując ludzi wokół. Spojrzał w niemalże bezchmurne niebo i uśmiechnął się. Nie przepadał za upałem, ale musiał przyznać, że ta jakże ładna pogoda w Anglii, gdzie przez większość roku było deszczowo, wywoływała w nim większą niż zwykle chęć do życia. Po pewnym czasie marszu, zboczył z głównej drogi i skręcił w leśną ścieżkę. Pomyślał, że może znajdzie gdzieś ustronne miejsce, gdzie da upust swej artystycznej duszy i coś narysuje. Właśnie, dawno nie rysował w plenerze. Z tą myślą ochoczo ruszył przed siebie żwawszym krokiem, aż drzewa zaczęły się przerzedzać, a oczom Gryfona ukazała się Wrzeszcząca Chata. Wcześniej nawet nie wiedział dokąd idzie, ale po dotarciu na miejsce, uznał je za ciekawą alternatywę i odpoczynek od zatłoczonych uliczek Hogsmeade. Właśnie miał siadać na dużym kamieniu naprzeciw wejścia do budynku i wyjąć szkicownik, gdy nagle kilka metrów od siebie zauważył drobną postać, której blond włosy falami opadały na plecy. Stała tyłem, ale chłopak wszędzie rozpoznałby swoją przyjaciółkę. Stęsknił się za nią, nie widział jej od zakończenia roku szkolnego, a proszę, los chciał, że akurat się spotkali. Rzucił plecak na ziemię i podbiegł szybko do Clary, po czym przytulił ją. Dziewczyna była od niego o wiele niższa, więc wziął ją na ręce i obrócił się z nią wokół własnej osi. Była tak mała i drobna, że unosząc ją, miał wrażenie, że nic nie waży. Po tym pełnym czułości przywitaniu, odłożył dziewczynę z powrotem na ziemię i uśmiechnął się.
- Kogo my tu mamy? - spytał, czujnie mierząc wzrokiem jej twarz. Latem pojawiło się na niej jeszcze więcej piegów niż zazwyczaj, co Xavier uważał za urocze. Lubił piegi. - Co tutaj robisz, jak wakacje i w ogóle co u Ciebie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clara Hepburn

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyNie Sie 10 2014, 03:33

Pisnęła, gdy jakaś tajemnicza siła dźwignęła ją do góry, przytulając tak mocno, że prawie brakło jej tchu, później natomiast, wziąwszy ją na ręce, tajemnicza i na pewno czarno magiczna siła, obróciła się z nią wokół własnej osi. Gdy stopy Clary znów zetknęły się z ziemią, miała okazję przyjrzeć się swojemu napastnikowi, którego w pierwszym odruchu chciała zwyzywać - tak Clarciu, to, że na kogoś poprzeklinasz, na pewno odstraszy potencjalne niebezpieczeństwo. Zwłaszcza jeżeli, jak wcześniej sądziła, jest to tajemniczy, czarno magiczny byt.
- Xavier! - wykrzyknęła z zaskoczeniem, rzucając się przyjacielowi na szyję, jak gdyby przed chwilą sam jej nie przytulał. Nie widziała go naprawdę bardzo długo, niemalże pół roku, przed swoim wyjazdem chyba nawet nie zdążyła się z nim pożegnać. Zrobiło jej się trochę głupio - to uczucie jeszcze często będzie jej towarzyszyć przy spotkaniach ze znajomymi. Prawdziwa córa marnotrawna. - Stwierdziłam, że nigdy nie byłam we wrzeszczącej chacie, więc chciałam ją odnaleźć, bo teraz mam blisko, bo jak pewnie nie wiesz, wynajęłam mieszkanie w Hogsmeade, mieszkam tam z Marvelem, nie pojechałam do Indii bo bym się już nie załapała, całe wakacje podróżowałam, zresztą tak jak pół roku szkolnego, dużo zobaczyłam i generalnie nabrałam dystansu do wszystkich ślizgonek tego globu, wiesz? - wyrzuciła potok słów z zastraszającą szybkością, nie zdziwiłabym się, gdyby Xavier nie zarejestrował wszystkiego. Clarcia była jednak zbyt podekscytowana tym przypadkowym spotkaniem, tak bardzo stęskniła się za Solem, że nagle zapragnęła opowiedzieć mu wszystko co się u niej działo w najdrobniejszych szczegółach. Zawsze twierdziła, iż chłopak jest dobrym słuchaczem, było w nim coś takiego, co skłaniało do zaufania gryfonowi. Clarę zawsze to ujmowało.
- A u ciebie co tam, jak wakacje? - wypaliła też w końcu, po czym ruchem głowy wskazała na Wrzeszczącą Chatę. - Byłeś tam kiedyś, czy nasza wycieczka będzie i twoją pierwszą? - zapytała z uśmiechem, sugerując, wcale nie delikatnie, iż najbliższe parę godzin spędzą razem, być może pojedynkując się z duchami, zjawami i innymi strzygami. Wizja wspólnej walki, sytuacji, w której będą zdani tylko na siebie i na swoje różdżki, bardzo Clarze odpowiadała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier Sol

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 29
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9191-xavier-sol
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9192-panie-i-panowie-xavier-zaprasza#257723
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9194-sowka-xaviera#257747
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9193-xavier-sol#257731
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyNie Sie 10 2014, 16:15

Chyba z początku przestraszył dziewczynę tym gwałtownym powitaniem, jednak po chwili sama rzuciła mu się na szyję, więc najwyraźniej szybko rozpoznała swojego "napastnika". Widać było, że Clara także się za nim stęskniła, co ucieszyło chłopaka. Byli przyjaciółmi, jasne, więc tęsknota to normalna rzecz, jednak Xavier zawsze obawiał się, że jego uczucia do Gryfonki są silniejsze niż jej. Bardzo się lubili jednak fakt, że ta blondwłosa piękność po prostu mu się podobała, nie czynił niczego łatwiejszym. Nie żeby czuł się przez to niekomfortowo w jej towarzystwie, bo nigdy do niczego nie doszło, ale czasem po prostu towarzyszyło mu to dziwne uczucie... Jednak nie warto było nad tym teraz rozmyślać. Młoda Hepburn nie przestawała mówić przez pół minuty, więc chłopak przytakiwał i słuchał jej z żywym zainteresowaniem. Był dobrym słuchaczem, a sam był raczej lakoniczny w słowach.
- U mnie dobrze, dużo piję, trochę rysuję, poznaję nowych ludzi - odpowiedział jej, wzruszając ramionami. Nie działo się u niego nic ekscytującego, a jakieś ekscesy po pijaku to nic wartego opowiedzenia, a na pewno nie Clarze. - Nie, nigdy tam nie byłem, co jest dziwne po dłuższym zastanowieniu, prawda? Ja, odważny bohater, nigdy nie byłem w sławnym "nawiedzonym domu" Hogsmeade? - zaśmiał się, bo naprawdę zaskoczył go ten fakt. Spojrzał na przyjaciółkę, po czym zmierzył wzrokiem Wrzeszczącą Chatę. Czasem wątpił czy wszystkie opowieści o tym domu były prawdziwe, ale słyszał ich tak wiele, że musiało być w nich ziarnko prawdy. Był ciekaw z czym przyszłoby im zmierzyć się w środku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clara Hepburn

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyNie Sie 10 2014, 17:17

Clara szczęśliwie nie miała o niczym pojęcia, traktowała Xaviera z właściwą sobie beztroską i przyjacielską serdecznością. Która czasem jednak może być pojmowana dwuznacznie, jak już się Hepburn w swym życiu zdążyła przekonać. Sama Clarcia także myliła parę uczuć - łagodny flirt, który czasem rodził się między nią a przyjacielem, traktowała bardziej jako przekomarzania, nie mając pojęcia, jak może wyglądać to z drugiej strony. Nie, żeby była to osóbka nieempatyczna - po prostu do głowy jej nie przyszło, że faktycznie w oczach Xaviera może to wyglądać dwuznacznie.
A mimo to, Clarę ciągnęło do Sola. Przedtem zauważała to słabiej, zrzucała to na karb przyjaźni i podobnych charakterów, nie wgłębiała się w to. Przyjaźnili się przecież już od dość długiego czasu i nigdy do niczego nie doszło, dlaczego teraz miałoby się to zmienić? Trudno to wszystko było ze sobą pogodzić, zwłaszcza, że w Clarze jeszcze tkwiły gdzieś resztki bezsensownego teraz już zakochania, którym darzyła pewnego Rosjanina. A może sama sobie tak wmawiała, może była to zwyczajna tęsknota, którą musiała jakoś przezwyciężyć?
Xavier był jak jej brat bliźniak, czasem zdawało jej się, że zna ją lepiej niż ona sama siebie, chociaż teraz ich stosunki mogły ulec osłabnięciu, trochę się nie widzieli. Nie chciała jednak, żeby Xavier się zmieniał! Chciała, aby chociaż on był taki, jakim go ostatni raz widziała.
Brat, traktowała go jak brata.
- Nie pij dużo, nie polecam. A jeśli już, to tylko ze mną. - powiedziała, dając mu lekkiego kuksańca w bok. Zaraz też podchwyciła. - Poznałeś kogoś konkretnego? - spytała, po czym również zwróciła wzrok ku Chacie.
- Zatem postanowione, Clara Hepburn i Xavier Sol, obalacze mitów, idziemy sprawdzić czy to co o niej mówią, to prawda! - zakomenderowała dziarsko, chwytając chłopaka za rękę i ciągnąc w kierunku Chaty.


moze napisz juz w chacie? Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gemma Zaharov

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 685
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9456-gemma-zaharov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9459-farao
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9457-da-vinci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9458-gemma-zaharov
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptySro Wrz 10 2014, 09:44

Czy Gemma chciała się czegoś dowiedzieć? Niekoniecznie. Może najwyżej coś o swojej siostrze. Sądziła jednak, że same się poznają. Nie muszą mieć jakiegoś cholernego pośrednika, który dla relaksu obłapuje wszystkie dziewczyny wokół. Wywróciła więc oczami na jego słowa, nie będąc pewną, czy nie jest jakimś psychopatą. Zapewne zabierze ją z tego zbiegowiska i zaciuka w najbliższym zaułku, bo widocznie kochał swoją "siostrzyczkę" nad życie. Ehe. Aż nią coś telepnęło, na samą myśl, że to ma być jej "brat". Choć doskonale wiedziała, że nie ma tego ani na papierze, ani tym bardziej we krwi, to czuła jakieś wewnętrzne obrzydzenie do tego człowieka i wolałaby ograniczyć z nim kontakty do niezbędnego minimum. Zaharov chyba szybko zrażała się do ludzi, a jeszcze mniej chętnie wybaczała im ich winy. Ale cóż. Życie. Rzeczywistość zawsze wszystko weryfikuje. Ostatecznie więc wzruszyła ramionami, po czym udała się z tym człowiekiem tam, gdzie on chciał.
Ta droga nie była jakoś szaleńczo długa, ale z pewnością milcząca. Przynajmniej ze strony Mołdawianki. Nie miała zamiaru się odzywać. Hm, chyba ogólnie wyglądała na obrażoną. Aczkolwiek po prostu była urażona, szczególnie, że ten niewychowany osobnik wciąż nie raczył jej się przedstawić. A mamusia uczyła, aby nie rozmawiać z nieznajomymi. A, wróć, mamusi nie ma i nie było.
Kiedy zaś zaprowadził ją do jakiejś obskurnej chaty i kazał usiąść na równie zdezelowanej ławeczce, uniosła brwi do góry w geście niemej dezaprobaty, po czym jednak posadziła na niej swój tyłek i założyła ręce na piersi.
I nastała cisza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sweeney H. Henley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1761
  Liczba postów : 325
http://www.czarodzieje.org/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://www.czarodzieje.org/t9544-shh#265820
http://www.czarodzieje.org/t9543-lancelot-bardzo
http://www.czarodzieje.org/t9554-sweeney-h-henley#266391
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyCzw Wrz 11 2014, 01:16

W dupie miał, czego ona chciała się dowiedzieć i na co miała ochotę. Jej pragnienia były jak związki homoseksualne. Są, to są, ale niech się z tym nie obnoszą. Sweeney może i nie był do końca miły, nie miał jednak w zamiarze narażania Gemmy na przykre konsekwencje swojego braku kultury. Przecież całkiem niedawno miał tak dobry humor… Nie przewidział wstawki z Gemmą, ta jednak rozbudziła jego ciekawość na tyle, by nie zamierzał dać jej teraz zwiać gdzieś w tłum i rozkoszować się jego zszokowaną miną. Nie nalegał też na to, by nagle zapałała do niego przyjaźnią. Po prostu nabrał ochoty, by pogadać we względnej ciszy i oddaleniu od zgiełku festynu.
Przez dłuższą chwilę po prostu patrzył, jak siedziała. Nadęta cholera księżniczka z chujwiekąd. Milcząca i najwyraźniej wkurzona, chociaż wcale nie był względem niej jakiś szczególnie chamski. Ok, złapał ją za pierś. Było, minęło, nie ma co rozpamiętywać. Ludzie w chwilach zwątpienia robią różne rzeczy, prawda? Mogła mu już wybaczyć i przestać dąsać się jak kilkulatka, której zabrano lizaka.
- Sweeney Henley. Brat tej drugiej. No wiesz, Eiv. – Co ona miała do Wrzeszczącej Chaty? Było, nie było, to wciąż atrakcja turystyczna Hogsmeade. Mógł ją przecież zaciągnąć gdzieś w las w stronę Hogwartu… I dla przykładu zaciukać.
- Powtórz jeszcze raz kim jesteś, bo chyba się przesłyszałem. Siostra? Ha, Evelyn nie ma siostry… Już od dawna nie ma. O co chodzi w tej całej farsie?
Obrzucił ją niepewnym spojrzeniem. Nagle dotarło do niego, że to mógł być po prostu jakiś chory żart. Słyszał coś kiedyś, że Eiv nie była jedynaczką, jednak wraz z upływem lat uznał to za fałszywe wspomnienie… Czyżby jakiś dzieciak się tego dowiedział, a teraz chce jej zrobić wodę z mózgu? Wybitnie nieudany i przykry żart. Niskich lotów pomysły były domeną ślizgonów, jednak dziewczyna nie wyglądała mu na taką, co przestaje z zielonymi durniami… A nie, wait, wyglądała. W KOŃCU TO SKÓRA ZDARTA Z EIV.
- Jeżeli sądzisz, że pozwolę Ci ją skrzywdzić, to grubo się mylisz dziewczynko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gemma Zaharov

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 685
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9456-gemma-zaharov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9459-farao
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9457-da-vinci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9458-gemma-zaharov
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyPią Wrz 12 2014, 13:19

Och, to mieli zasadniczy problem - bo ją także nie obchodziły uczucia i zachcianki Sweeney'a. Dla niej był teraz po prostu zwykłym chamem i tyle. I nie lubiła postawy roszczeniowej. Może zachowywała się jak rozkapryszony dzieciak, ale nie radziła sobie z obecną sytuacją. Przerosła ją. Nigdy nie znajdowała się w takim położeniu jak obecnie. Może potem jej przejdzie cała złość na krukona, póki co jednak się na to nie zanosiło. Sama miała mętlik w głowie, a ten jeszcze oczekiwał od niej nie wiadomo czego. Wywróciła oczami, próbując sobie to wszystko poukładać i przede wszystkim się uspokoić. Nie mogła, więc sięgnęła do płaszcza po paczkę papierosów, by wyjąć z niej jednego peta i zapalić. Dym tytoniowy, a raczej nikotyna, miała przyjemne, uspokajające właściwości, którym Zaharov się w tym momencie poddała, nie patrząc na to, że Henley stoi tutaj w oczekiwaniu na jakiekolwiek informacje.
A co do Chaty - w normalnych warunkach na pewno by jej się spodobała. Teraz miała tylko nadzieję, że nie spłonie od tego fajka.
- Nonna, znaczy Eiv, nie ma brata - odparła krótko i zwięźle, co by dać temu człowiekowi do zrozumienia, że nie powinien manipulować koligacjami rodzinnymi gryfonki tak swobodnie, bo może się jeszcze tylko rozczarować, ot co. - Ma siostrę, mnie, Gemmę Wioletę Zaharov, z którą ją rozdzielili dziesięć lat temu w pewnym magicznym domu dziecka w Mołdawii. Masz w ogóle o tym jakieś pojęcie czy interesujesz się tylko i wyłącznie sobą? - spytała, niby to spokojnie, po czym wypuściła dym ze swych płuc.
- I dla twojej wiadomości. To nie ja chcę ją skrzywdzić. Wystarczy, że przez te dziesięć jebanych lat nie odpisała na żaden list - mruknęła, czując, że emocje w niej powoli opadają. Ale kto wie jak to wszystko się dalej potoczy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sweeney H. Henley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1761
  Liczba postów : 325
http://www.czarodzieje.org/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://www.czarodzieje.org/t9544-shh#265820
http://www.czarodzieje.org/t9543-lancelot-bardzo
http://www.czarodzieje.org/t9554-sweeney-h-henley#266391
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyPią Wrz 12 2014, 15:11

To, że Gemma nie radziła sobie z sytuacją nie było już problemem Sweeney’a. Gdyby została tam, gdzie się urodziła miałaby prostsze życie i mniej problemów. Nie wiedziałaby nawet, że Eiv jeszcze żyje, więc nie musiałaby znosić wszystkiego, co dostała w pakiecie z wlezieniem jej z buciorami w życie. Ból istniał tam, gdzie człowiek intensywnie rozdrapywał rany. Jeżeli myślała, że spotkanie z całym jej światem będzie kolorowe i puchate, widać zbyt lekko brała życie. Mołdawia musiała być uroczym krajem, skoro rodziła tak naiwne kobiety.
- Evelyn Cara Henley MA brata i to właśnie JA nim jestem. Racja, rozdzielono was kilka lat temu i to właśnie od tego czasu to ja jestem jej rodziną. Nonna Venice Zaharov umarła w momencie, gdy przyszła do naszego domu.
Przybrał skwaszona minę i zsupłał ręce na piersi. Jeżeli to on miał postawę roszczeniową, Gemma jawiła się jako człek o wyjątkowo niskiej tolerancji na argumenty innych ludzi. Zdawało się, że zupełnie nie chce przyjąć do świadomości racji Henleya i jego pretensji do osoby Eiv, czy tam Nonny, czy jak jej tam w ogóle było. Czy miał zamiar zrzec się funkcji ulubionego, bo jedynego brata? W żadnym razie. Jemu także ciężko było zaakceptować wszystko, co wiązało się z przybyciem Mołdawianki do Hogwartu. Podświadomie czuł, że wynikną z tego jedynie scysje i skakanie sobie do gardeł.
- Widzisz… Jeżeli nie odpisała na żaden list, to chyba coś znaczy, prawda? Pisze ich teraz szalenie dużo do obcych ludzi, a do Ciebie nie wysłała ani jednego przez tak długi okres czasu…
Miał ochotę dodać ”wyjedź”, ale czy to nie byłoby nazbyt zaangażowane? Łatwo było wyrzucić niechciany problem z własnej rzeczywistości i nakazać mu przeszkadzać komuś innemu. Poza tym… Sweeney nie dbał jedynie o czubeczek własnego ogona, toteż ciężko byłoby mu angażować się aż tak w czyjeś życie. Chciał mieszkać dobie dalej wygodnie, co jakiś czas widywać się z Eiv i nie wmawiać sobie, że to tylko ułuda. Tak właśnie dla niego wyglądała stabilizacja. Miał pod ręką wszystko to, co było mu potrzebne i nie zniósłby zmiany stanu rzeczy. Eivi była już dorosła… A jeżeli go porzuci?
Otaksował nieprzychylnym spojrzeniem naburmuszoną osobę księżniczki i podrapał się po niebieskim poliku. Paląca kobieta z bujnym wąsem wyglądała iście groteskowo i byłby śmiał się z tego do rozpuku gdyby nie fakt, że aktualnie nie było mu do śmiechu. Mimo to kącik ust drgnął mu nieznacznie, bowiem pewne poczucie humoru jeszcze gdzieś w sobie chował. Bardzo ciężko mu było przestawić się z myśli, że rozmawia z Eiv. Gdyby nie wyglądały tak samo, życie byłoby łatwiejsze.
- To całkiem wygodne tłumaczenie. „Nie chcę jej skrzywdzić, to ona skrzywdziła mnie.” Jeżeli chcesz nieść zemstę, zrób to gdzie indziej i na kim innym. Ulży Ci wtedy tak samo, a ja będę miał problem z głowy. Mamy własne nawyki, nie zaakceptujesz ich.
Obszedł ławkę i oparł się o drugą stronę oparcia, patrząc na las piętrzący się przed nim. Twarz miał ściągniętą i niezadowoloną, a jednocześnie intensywnie myślał, starając się złożyć układankę w całość. Jakie zatem były motywy Gemmy prócz „wielkiej krzywdy”?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gemma Zaharov

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 685
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9456-gemma-zaharov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9459-farao
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9457-da-vinci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9458-gemma-zaharov
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyPią Wrz 12 2014, 15:27

Wcale nie byłoby prostsze, Mołdawa jest najbiedniejszym krajem Europy i każdy oczytany człowiek o tym wie. Jeżeli Sweeney myślał inaczej - był idiotą. Gemma dostała więc wielką szansę od losu i nie zamierzała jej zmarnować tylko dlatego, że jakiś niebieski palant sobie tego życzy. O wyjeździe nie było mowy, mimo wszystko zbyt dużo rzeczy ją tu trzymało. Między innymi siostra, która ewidentnie chciała się do niej zbliżyć. A krukon miał w tym względzie gówno do powiedzenia, ale Zaharov wcale nie było przykro, bo jak widać chłopak zrobił się jeszcze bardziej chamski niż był poprzednio. Serio Eiv musiała z kimś takim żyć? Mołdawianka była tym przerażona i szczerze współczuła gryfonce, naprawdę. Gdyby tu była, z pewnością by ją pocieszyła. A on? On był cholernym egoistą i było to widać na pierwszy rzut oka. Wywróciła więc lekceważąco oczami, nie zaszczycając go jednak żadnym spojrzeniem.
- Jesteś jej rodziną jedynie na jakimś nędznym papierku. I Nonna Venice Zaharov nigdy nie umarła, zmieniła tylko imię i nazwisko. Naprawdę tego nie pojmujesz? Jesteś w tym ślizgońskim domu, w którym uczy się większość idiotów? To by akurat wiele wyjaśniało - odparła spokojnie, nie będąc oczywiście świadomą przynależności Henry'ego do Ravenclawu - z pewnością z miejsca wyśmiałaby tiarę za tak beznadziejny pomysł przydzielenia tego tu osobnika.
Na jego następne słowa spiorunowała go wzrokiem, który ewidnentnie mówił też o tym, jak niewiele wie o całej tej sytuacji. I cóż, nie oszukujmy się, ale ona również nie zwracała uwagi na komiczność ich wyglądu, bo nie miała teraz do tego głowy.
- A może ty je przechwytywałeś, co? Nie zdziwiłabym się, od razu wyglądasz na zazdrosnego palanta - powiedziała w końcu, zaciągając się ponownie papierosem. Jak on ją denerwował. Naprawdę chciała się uspokoić, ale na niewiele się to zdało. Jedynie nie krzyczała już tak bardzo jak ją macał. Ale całe szczęście, że nie kazał jej wyjeżdżać, bo chyba dopiero wtedy zaczęłyby się prawdziwe schody.
- Nie bądź śmieszny. Nie przyjechałam tu po to, aby się mścić. Tylko żeby zrozumieć i odzyskać siostrę. Choć po prostu z początku przyjechałam tu na Złotego Sfinksa, mówi ci to w ogóle coś? Zapewne nie - mówiła dalej. - I wasze nawyki gówno mnie obchodzą, tak samo jak twoje zdanie na ten temat. Eiv sama zdecydowała, co chce dalej robić, więc z łaski swojej spłyń - dodała na koniec, po czym niestety papieros się skończył, dlatego rzuciła go na ziemię i przydeptała butem.
Smutna historia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sweeney H. Henley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1761
  Liczba postów : 325
http://www.czarodzieje.org/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://www.czarodzieje.org/t9544-shh#265820
http://www.czarodzieje.org/t9543-lancelot-bardzo
http://www.czarodzieje.org/t9554-sweeney-h-henley#266391
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyPią Wrz 12 2014, 16:06

Wiedział, czy nie to nie było teraz istotne. Mołdawia w swoim aspekcie polityczno-gospodarczym obchodziła go jak dziurawe skarpetki. Nie był jakimś wielkim uczonym i w dupie miał drugi, trzeci czy też pierwszy świat. Dopóki nie spotkały go wielkie nieszczęścia żył w słodkiej nieświadomości i było mu z tym całkiem dobrze. Powody emigracji nie były istotne, ba, sama Gemma nie była istotna do momentu, w którym niepotrzebnie zaczęła utożsamiać się z Eiv.
- Jesteś jej rodziną jedynie w swoich kilku wspomnieniach. Nie daje Ci to większego prawa do czegokolwiek. Mieszasz jej w głowie.
To tak jak z adopcją psa. W momencie, gdy ten zmienia właściciela powinien zmienić i środowisko. Wpływ osób, z którymi był kiedyś związany powodowałby tylko mętlik w umyśle i kłopoty z poczuciem przynależności do jednego domu. Czy to też tak ciężko było zrozumieć? Evelyn nie był psem, nie… Była człowiekiem z krwi, kości i umysłu, jednak pewne zasady obowiązywały w całym królestwie zwierząt, a ona nie była wyjątkiem od tej reguły.
Mimo wcześniejszego pieprzenia o nastroju Sween zaśmiał się szczerze.
- Slytherin? Ha, ha, ha, to mi właśnie strzeliłaś komplementem. Szczerze bym się załamał trafiając do zielonego domu. Nienienie, ktoś zrobił mi dobrze i wysłał mnie do Ravenclawu, jeżeli koniecznie chcesz już wiedzieć.
Spiął się na aluzje dziewczyny i zacisnął dłonie w pięści. Oceniała go z taką łatwością. Idiota, palant, kłamca i zazdrośnik. Nie miała większych problemów z nadawaniem mu określeń, chociaż i ona nie wiedziała niczego o sytuacji, w której znalazł się on. Nie wiedziała niczego o dziesięciu latach mieszkania z Eiv, a z góry był dla niej nic nieznaczącym gównem hipogryfa, którego należałoby odsunąć. Całkiem milutkie z jej strony. Empatia pierwsza klasa.
- No pewnie. Przez cały czas moją ulubioną rozrywką było kolekcjonowanie pełnych miłości zwojów pergaminu. Przekupiłem jej sowę tak, że wszystko przekazywała mi, nie Tobie. Fajnie się czytało „Kochana siostro, tęsknię za Tobą.” i tak dalej… A UPS, ŻARTOWAŁEM. NICZEGO TAKIEGO NIE NAPISAŁA.
Warknął, cedząc słowa z należnym im jadem i oburzeniem. Zupełnie jakby sądziła, że interesuje go, z kim i o czym pisze. Sweeney miał zawsze masę lepszych zajęć niż trzymanie siostry w klatce i nawet pomimo upływu czasu nie zmieniło się to ani o jotę. Dość miał świętego oburzenia dziewczyny i jej pretensji o coś, czemu nie był winny. Miał ogromną ochotę zapić się gdzieś, spalić, czy nawet łyknąć kilka z eliksirów, które tak chętnie kradła od niego Eiv. Wszystko, byleby nie rozważać dalej, jak pozbyć się problemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gemma Zaharov

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 685
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9456-gemma-zaharov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9459-farao
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9457-da-vinci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9458-gemma-zaharov
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyPią Wrz 12 2014, 17:57

To prawda. Gemma łatwo oceniała ludzi na podstawie tego, co widziała i słyszała. Analizowała ich, próbując poznać pobudki ich zachowań. Tak też było w przypadku Sweeney'a, który pierwszy zaczął tą całą szopkę. Ona tylko podjęła grę. Widocznie cała ta sytuacja źle podziałała na ich charaktery, bo nie wiem jak Henley, ale Zaharov na pewno nie była sobą. Naprawdę była pogodną, przyjacielską dziewczyną. Ale też prawda, że zazwyczaj nie miała tylu problemów i nikt jej nie atakował tak żarliwie jak właśnie krukon. Może gdyby nie była tak wściekła i urażona, doceniłaby to, że chłopak się tak troszczył o jej siostrę. Teraz jednak jedyne, co w nim widziała, to wroga, który usilnie chce ją zniszczyć. A ona przecież nie mogła do tego dopuścić. Nie była jakimś popychadłem, czy gorsza od niego tylko dlatego, że urodziła się w Mołdawii, a nie Wielkiej Brytanii. To był jakiś bullshit, którego nie chciała zaakceptować.
- Niech sama zdecyduje - odpowiedziała krótko, aby uciąć temat. Za kogo on się uważał? Za Merlina, który jest panem i władcą ludzi? Dziewczyna pokręciła głową z dezaprobatą, po czym westchnęła autentycznie zmęczona tą walką. Z wiatrakami, bo inaczej by tego nie określiła, niestety. Ale kolejne jego słowa ją rozbawiły, więc parsknęła śmiechem.
- Ty to masz poczucie humoru... - mruknęła, ewidentnie nie wierząc w to, co usłyszała. Z tego co czytała o tych wszystkich hogwarckich domach, to akurat do tego zupełnie jej nie pasował. Z własnych doświadczeń, a raczej scysji, jakie miała z ślizgonami, z marszu uznała, że ten by najbardziej do niego pasował, smutek.
- Dobra, daj mi już spokój - dodała znudzona, mając gdzieś jego ton, jad, minę i wszystko inne. To był bolesny temat, a on nie potrafił zrozumieć, że siostry chcą się poznać po tylu latach. Dupek. Dlatego nie zamierzała kontynuować z nim tej jałowej dyskusji. Marzyła o tym, aby zakopać się pod kołdrą i poudawać chwilę nieżywą, huh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sweeney H. Henley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1761
  Liczba postów : 325
http://www.czarodzieje.org/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://www.czarodzieje.org/t9544-shh#265820
http://www.czarodzieje.org/t9543-lancelot-bardzo
http://www.czarodzieje.org/t9554-sweeney-h-henley#266391
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyPią Wrz 12 2014, 18:48

No cóż, peszek. Gemma nawet jeżeli chciała uciec i pobyć sama, w aktualnej sytuacji miała na to takie same szanse, jak gdyby kazała Sweeney’owi taplać się w pobliskich kałużach i liczyła na to, że rozkaz wystarczy. Bardzo możliwe, że nawet gdyby jasno wyraziła się z zamiarem odejścia, Sween podążyłby za nią do samego pokoju i nawet tam nękał, dopóki nie osiągnąłby któregoś z zamierzonych sobie celów.
Mężczyzna naparł na oparcie ławki doskonale pamiętając o tym, że nie jest ona wkopana w ziemię, a jedynie na niej postawiona. Pięknie. Zupełnie tak, jak przewidział, ta zakołysała się do przodu zmuszając Gemmę do porzucenia swojej nadętej pozy, choć nie groził jej upadek. Sweeney może i był na tyle bezczelny, ze byłby w stanie zwalić ją i jeszcze poprawić swój uczynek jakąś kąśliwą uwagą, teraz jednak chciał jedynie, by zainteresowała się czymś więcej niż kontemplowaniem swojego psiego położenia jako sieroty. Hej, przecież żyła! Dostała się na Sfinksa, wiec nie była też głupia. Przeszłość może i była straszna, jednak przyszłość kształtowała ona sama i to od niej zależało, jakich barw ta nabierze.
-Dobrze, niech zdecyduje sama… Ale jeden fałszywy ruch i będziesz miała tu lekką lipę, zatem nie radzę wyskakiwać z dziwnymi pomysłami, czy zaklęciami.
Och? Konkurs na zdobycie Eiv? Doskonale wiedział, jak ta wkurzy się na podobny pomysł, nie mógł jednak odmówić sobie małej rywalizacji. Bądź co bądź nawet nie będą musieli nic robić, o ile zagrają fair. Poza tym, proszę proszę, królewna miała poczucie humoru. Sweeney uniósł ponownie kącik ust w uśmiechu na jej reakcję, jednak nie pozwolił jej tego dojrzeć. Ciągle odwrócony do niej tyłem i oparty o ławkę kontemplował las przed sobą. Jednak o dziwo, po całym spuszczeniu z siebie jadu był o jakieś milion procent spokojniejszy. Teraz po prostu mógł uchodzić za dziwaka o niebieskiej twarzy, czy nawet pieprzonego filozofa-myśliciela zgłębiającego prawdy o ludzkim jestestwie w jakże uroczym towarzystwie damy o bujnym owłosieniu. Gdyby ktoś zerknął na nich z daleka, już nie widziałby wiszącego w powietrzu hejtu i nienawiści, no… Przynajmniej z jednej strony. W ostatnich dniach wydarzyło się o dużo za dużo, poza tym sam Sween podejrzewał, że za brakiem listów od Eiv stał jego ojciec. Czemu się do tego nie przyznał? Nie było mu w smak rozgłaszanie tego, co działo się w zamkniętych pomieszczeniach. On sam określił się już dawno jaki ma stosunek do ojca po wszystkich jego zagrywkach, nie zamierzał jednak uskarżać się przypadkowym osobom. Nawet Noelowi nigdy nie pisnął słówka, a co dopiero ledwo poznanej dziewczynie.
- Nienienie, moja droga. Twarz którą nosisz jest chyba Twoim pechem, bo nie dam Ci spokoju. Zróbmy tak… Zakopiemy wojenny topór żeby nie wkurzać siebie nawzajem, co Ty na to? Nie oczekuj, że Cię nagle polubię, czy coś, ale przestanę być… Jak się to określa? NIEMIŁY w stosunku do Ciebie. Z drugiej strony oczekiwałbym tego samego, bo chuja wiesz o tym, co wydarzyło się przez 10 lat, więc nie oceniaj mnie tak pochopnie. Z oskarżeniami przyjdź, jak już zgłębisz fascynującą lekturę biografii mojej siostry. Uwierz mi, kwieciste dzieło. Ach, jeszcze raz sorry za ten chwyt na festynie. To naprawdę nie miało ugodzić w Ciebie. Widzisz, ona kazałaby mi spierdolić, albo spytała, czy mi się podoba. Taka różnica między wami.
Sween wzruszył ramionami. Tłumaczenie się nie było jego domeną, próby pogodzenia tym bardziej. Był chyba równie zmęczony jak ona. Zbyt wiele się ostatnio działo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gemma Zaharov

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 685
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9456-gemma-zaharov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9459-farao
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9457-da-vinci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9458-gemma-zaharov
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptySob Wrz 13 2014, 20:55

Gemma automatycznie chwyciła się ławki w miejscu, gdzie normalnie się siedzi. Gdyby mogła, spojrzałaby na chłopaka z dużą złością, co akurat nie byłoby zbytnim zaskoczeniem. Ale nie mogła, więc wkurwiała się po cichu w tajemnicy, heheh. Ogólnie rzecz biorąc nie uważała się za sierotę, wręcz przeciwnie. Była zadowolona z siebie i swojego życia. Swych osiągnięć. Była pozytywnie nastawiona do życia i w ogóle do ludzi. Dopóki nie byli takimi bezczelnymi chamami jak Sweeney chociażby. Nie podobało jej się jego zachowanie i to, że każe jej coś robił. Nie był dla niej kimś, kogo mogłaby posłuchać. I nawet jeśli chciała podejść do niego bardziej otwarcie, albo po prostu uprzejmie - skutecznie jej to uniemożliwiał. Widocznie taki był, Zaharov nie zamierzała w to wnikać. Chciała spokoju.
- Och, o to nie musisz się martwić - odparła, trochę rozczarowana tym, co o niej w ogóle myślał. Zapewne kiedy podejdzie do sprawy na spokojnie, zrozumie jego obawy i tok rozumowania. Póki co jej racjonalne myślenie zostało przesłonięte przez emocje i nieumiejętność poradzenia sobie zarówno z nimi jak i z sytuacją. W końcu jej też było ciężko, ale wbrew pozorom nie chciała tego pokazywać całemu światu. Teraz już jednak za późno na okazywanie skruchy czy czegokolwiek innego. No i nie miała pojęcia, że Henley planuje jakiś niepisany konkurs o względy Eiv. W każdym razie - świadomie lub nie, Mołdawianka nie zamierzała brać w nim udziału. Chciała poznać siostrę. Może nadrobić stracone lata? W każdym razie nie zamierzała się o nią bić. Choć może też dlatego, że nie miała pojęcia, iż będzie musiała.
- Spoko - odparła jedynie na jego szalony monolog, nie mając ochoty (o dziwo!) się nad tym rozwodzić. I ogólnie zamierzała się trzymać tego, o czym wspomniał krukon. W końcu Gemma nie była mściwą osobą czy też wredną. Potrafiła żyć z ludźmi nawet na stopie przyjacielskiej, o ile sami nie byli nie fair w stosunku do niej. Co prawda nie była przekonana co do szczerości słów chłopaka, ale i tak nie miała zbytniego wyjścia.
Życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sweeney H. Henley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1761
  Liczba postów : 325
http://www.czarodzieje.org/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://www.czarodzieje.org/t9544-shh#265820
http://www.czarodzieje.org/t9543-lancelot-bardzo
http://www.czarodzieje.org/t9554-sweeney-h-henley#266391
Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 EmptyNie Wrz 14 2014, 19:49

Hej, hej, hej, Sweeney przecież nie był taki zły, jak się mogło zdawać. Miał nieco ciężki charakter i to jest fakt, jednak gdy podeszło się do niego z odpowiedniej strony, był słodziutki jak cukierek i puchaty jak mały, różowy puffek. Gemma po prostu miała pecha. Czy to przez twarz i powiązania, czy przez nagłe pojawienie się w jego życiu – nieistotny jest powód. Gdyby była kimś zupełnie innym, w tej chwili pewnie kokietowałby ją na milion różnych sposobów i starał się pokazać, jaki to on fajny nie jest. Skutecznie uniemożliwiała mu to jednak ciągle niebieska twarz i uparta wiara w to, że Gemma za wszelką cenę będzie pragnęła wejść w jego dopiero co unormowane życie i rozkopać je z hukiem. Głupi nie był. Wiedział, że jeżeli okaże się prawdą, że jest jej rodzoną siostrą, będzie miała do Eiv większe prawa niż jakiś tam przyszyty bubek. W swej dziecinnej panice jednak nie mógł uśmiechać się do takiego scenariusza. Nie chciał zostać z tym sam.
-Twoje słowa jakoś mnie nie przekonują… Hm… Gemmo? No ale niech będzie, że wierzę i trzymam za słowo, czy coś.
Koślawo zakończył, po czym odepchnął się od ławki i przeszedł kilka kroków. Już wszystko zdążyło z niego zleźć, dlatego tym razem na spokojnie przyjrzał się tyłom swojej rozmówczyni, korzystając z faktu, iż ta chyba nadal jest na niego wielce oburzona. Teraz już mógł się z tego śmiać, jednak jeszcze chwilę temu krążyła mu po głowie myśl o jakiejś szybkiej avadzie. Byłoby po krzyku, a problem rozwiązałby się sam. Czy był człowiekiem tak bardzo pozbawionym skrupułów? Zaprzeczanie byłoby kłamstwem, ale potwierdzanie lekkim nagięciem prawdy. Nie parał się czarną magią, a zabijanie, czy manipulowanie ludźmi wolał pozostawić złym charakterom z opowieści na dobranoc. Owszem, kombinowanie było jedną z tych mocnych stron jego osobowości, jednak ciągle pozostawał także ułamek trzeźwego myślenia, który nadzorował zarówno sumienie, jak i bezpieczeństwo. Niewybaczalne były objęte nadzorem, zaś po śladzie do różdżki i hops. Wolałby nie oglądać świata zza krat Azkabanu. Wiele się słyszało o nim i jego nadzorcach. Z pewnością nie była to Majorka, gdzie jeździ się na wakacje.
- Więc… Nie likwidujemy się wzajemnie? Póki co, oczywiście~
Profilaktycznie zapytał, jakby w obawie, że pomyślała o tym samym. To byłoby dziwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Przed Chatą - Page 6 QzgSDG8








Przed Chatą - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Przed Chatą   Przed Chatą - Page 6 Empty

Powrót do góry Go down
 

Przed Chatą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Przed Chatą - Page 6 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Wrzeszczaca chata
-