Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Ławki pod wielkim drzewem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Administrator




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyWto Paź 01 2013, 20:14

First topic message reminder :


Lawki pod wielkim drzewem

W północno-wschodniej części dziedzińca na parterze stoi wysokie i wiekowe drzewo pod którym można znaleźć kilka ławek. Są one zwykle licznie oblegane w czasie cieplejszych dni. Na niektórych z nich można znaleźć pamiątki pozostawione przez uczniów: tajemnicze podpisy, klasyczne serduszka, czy charakterystyczne inicjały autorów, które po dodaniu sumują się w "wielką miłość".

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Clarissa Wright

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 37
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9389-clarissa-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9391-clarissa-wright#261407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9453-sowa-clarissy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9390-clarissa-wright#261404
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyPon Sie 25 2014, 20:50

Biegła przez cały zamek na umówione spotkanie z Ambrożym. Cieszyła się, że się znaleźli czas by się spotkać. Już bardzo dawno nie widziała przyjaciela, a mianowicie od zeszłego roku szkolnego. Gdyby nie spotkanie z nim, zapewne to popołudnie spędziłaby w bibliotece przy książkach, marnując tak piękną pogodę. Nie było zbyt zimno, no a przede wszystkim nie padało. I jak tu zmarnować taką okazję. Aż wstyd było się przyznać, ale mimo że tak wyczekiwała tego spotkania, to zaczytała się i prawie by się spóźniła. Ale na szczęście w ostatniej chwili przypomniała sobie i jak najszybciej potrafiła biegła do Krukona. Cudem było to że nikogo nie stratowała po drodze. Mogła być z siebie dumna bo to chyba jej pierwszy dzień gdy obeszło się bez tego. Choć w sumie do wieczora jeszcze dość sporo czasu zostało, więc lepiej jeszcze się nie cieszyć. Jak tylko weszła na dziedziniec przestała biec, by uspokoić nieco tętno, miała nadzieję, że rumieńce też znikną. Marzyła teraz o butelce wody. Miała ciche nadzieję że może Ambroży ma jakieś picie, gdyby tak była uwielbiała by go jeszcze bardziej. Gdy zauważyła przyjaciela siedzącego na ławce, chyba zaczytanego. Uśmiechnęła się mimo wszystko, kiedy zauważyła że on też się uśmiecha i do niej macha, odmachała mu. -Heej-uśmiechnęła się jeszcze szerzej i przytuliła równie mocno. Zaśmiała się gdy zaczął sprzątać książki -Widzę że od samego początku ostro bierzesz się za naukę-zauważyła wskazując książki. -Nie były aż takie złe, co prawda nawet w wakacje miała lekcję no i pokłóciłam się z ojcem, ale plusem było to że miała mnóstwo wolnego czasu by malować, namalowałam tyle obrazów, że nawet nie miała ochoty by ich liczyć-zaśmiała się -No jakie mogą być lekcje, zajęcia to zajęcia, nudne, choć czasem zdarzy się coś ciekawego. -usiadła obok niego -Wiesz w tym roku muszę się wziąć za naukę jeszcze bardziej, w końcu mamy mieć coraz cięższy materiał, no i boję się że nie dam sobie rady-wyznała szczerze -A teraz opowiadaj co tam u ciebie, merlinie jak my dawno się nie widzieliśmy, jak ci minęły wakacje, byłeś gdzieś ? Mam nadzieję że w tym roku częściej będziesz zauważany na zajęciach-zaśmiała się
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyPon Sie 25 2014, 23:43

Biegła? Serio? Nie zauważył. Znaczy, nie było widać. Wszystkie możliwe oznaki zmęczenia, tudzież niedawnego wysiłku fizycznego musiały gdzieś ulecieć, bowiem wyglądała całkiem.. normalnie? Tak, to chyba dobre słowo. No, ale może nie dane mu, albo raczej mi się nad tym rozwodzić, skoro żadnych oznak nie zarejestrowano, mogła spać spokojnie. No, a co do butelki wody.. Cóż, chyba będzie musiała uwielbiać go na tym samym poziomie, na którym już teraz go ubóstwiała, bowiem nie miał przy sobie żadnego napoju. Dręczyła go za to okropna chęć zapalenia papierosa, o tak! I to niesamowita! Niestety to był jedyny napój, jakim mógłby ją poczęstować. To znaczy jakiś tam eliksir, zmniejszający głód nikotynowy. Ponoć miał działać. Cóż, Friday niby tam odczuwał jakąś poprawę, ale nie była ona znacząca. Choć może to dlatego, iż dopiero rozpoczynał „kurację”. Miał tylko nadzieję szczerą, ze ten uzdrowiciel nie zrobił go w konia.. – Naukę? Nie? Dlaczego? – spytał, słysząc jej uwagę. Nie rozumiał, skąd to stwierdzenie. Po chwili do niego dotarło, o czym mówiła. – A nie, nie. To tylko literatura. Aż literatura. No w sumie, nie wiem. Ale Cortazar, więc czytam. – odparł z łagodnym uśmiechem, jednocześnie wyrażającym zakłopotanie, ale także coś na kształt przeprosin, że niestety nie miała racji. No, bo taka prawda. Nie miał żadnego zamiaru się uczyć. Przynajmniej na początku. Oczywiście do nauki się przyłoży, to prawda. Natomiast.. No. Wiadomo. Wszystko z umiarem, zwłaszcza, że rok szkolny to swoisty maraton, a nie sprint. Inna sprawa że nie jest on Panią Kapitanową Krukonów, żeby jednocześnie ogarniać życie towarzyskie, bycie lepszym od wszystkich cipeczek ze Sfinksa i jednocześnie masakrowanie wszystkich na miotle, przy zachowaniu nienagannych wyników edukacyjnych. Tak, zdecydowanie. Ambroge kiedy dorośnie chce być dokładnie taki jak ona. – Malować.. – powtórzył za nią śmiejąc się. – Niektórzy dwadzieścia lat próbują stworzyć coś, co wprawione oko krytyka może nazwać obrazem, a inni w przeciągu zaledwie dwóch miesięcy robią tego w ilościach masowych. Jak to się dzieje?! – rzucił tonem nieogarniającego wszechświata kolesia, który głosi swoje wkurwiające wszytkich teorie o końcu świata. Kiedy w końcu usiedli nadal jej słuchał. Pozwolił sobie tylko wtrącić swoje pięć groszy, na temat nauki, bowiem materiał na studiach nie był aż tak trudny, jak się wydawało. Przynajmniej na pierwszym roku. Jak było na drugim, miał okazje się przekonać właśnie podczas nadchodzących miesięcy. – Tak, byłem. Zwiedziłem Indie z Hogwartem, znaczy się pojechałem na obóz. W sumie trochę chujnia, bo już tam byłem.. – urwał i nieco posmutniał. No tak, miał odwiedzić inne miejsca. Zdecydowanie inne. Cóż, wyszło inaczej. – No i posiedziałem w domu, pobyłem z rodzicami, nacieszyłem się Irlandią, Limerick, naładowałem swoje bateryjki, poszukałem skarbu na drugim końcu tęczy no i.. na właściwe wakacje dopiero się wybiorę! – zarzucił mocno i energicznie. Tak, to był projekt stulecia. – Na zajęcia mówisz? Przecież chodziłem w zeszłym roku! Nie wiem, o co ci chodzi. A jeśli mnie nie widziałaś, to mogę na swoją obronę powiedzieć tylko tyle, że te dla studentów odbywają się w innych terminach, a nie wszystkie są dla wszystkich!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clarissa Wright

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 37
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9389-clarissa-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9391-clarissa-wright#261407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9453-sowa-clarissy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9390-clarissa-wright#261404
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyWto Sie 26 2014, 11:27

Clarissa przyglądała się uważnie chłopakowi, szukając jakiś zmian, które zaszyły u niego podczas wakacji. Nie znalazła ich dużo, co prawda trzeba było przyznać, że wyglądał dojrzalej niż rok temu, gdy go ostatni raz widziała. Uśmiechnęła się, gdy powiedział, że to nie książki służące do nauki, tylko po prostu zwykła literatura. Ona też musiała się wybrać do biblioteki by znaleźć coś, na chwilę gdy miałaby się nudzić. Jak tylko zaczął mówić o malarstwie zarumieniła się mimo wszystko. Lubiła malować, czy też czasem szkicować jakąś martwą naturę. Zazwyczaj gdy nie miała co robić, to brała płótno, pędzle i farby, wychodząc z domu i idąc gdzie nogi ją poniosą. Chodziła w różne miejsca, o różnych porach dnia. Czasami był to park nocą, innego dnia pobliskie jezioro z samego ranka. Można by powiedzieć, że z jednej strony malowała po prostu dlatego, by jak najrzadziej można było ją spotkać w domu. Miała dość uwag ojca i kłótni z nim. Mimo to, że na koniec wakacji przestał się do niej odzywać, Clarice i tak rzadko można było spotkać w domu. -No wiesz ale wcale nie jest powiedziane, że ktoś nazwałby te moje malunki obrazami. - powiedziała robiąc dziwną minę -Po prostu, nudziło mi się, unikałam domu, to co niby innego miałam robić.-uśmiechnęła się -Wiesz moi rodzice nie mieli ochoty zabrać mnie gdziekolwiek, a tym bardziej zapłacić, za samotną podróż.-mówiła tonem skrzywdzonego dziecka. -Zdecydowanie muszę znaleźć pracę-podzieliła się swoimi przemyśleniami -Gdy zarobię, wyjadę gdzie tylko będę chciała i nie będę musiała ich prosić o pozwolenie.-była zadowolona z siebie. Tylko jak wcielić ten cudowny plan w życie. Będzie musiał się przejść po Hogsmeade i popytać czy nie potrzebują kogoś do pracy. Najgorsze jednak było to że ona nawet nie ma żadnego doświadczenia. Przecież ona przecież nigdy nie pracowała, nie odczuwała takiej potrzeby, no ale w zaistniałej sytuacji, co innego niby miała by zrobić, żeby zdobyć pieniądze. -Taki to ma dobrze, nie dość że był w Indiach, to jeszcze narzeka, co z tobą jest nie tak-zaczęła się śmiać -Ach Irlandia, wspaniała Irlandia, gdy już zarobię to tam się wybiorę i w kilka innych miejsc też-zaczęła marzyć na chwilę zapominając gdzie jest, po chwili gdy już się opamiętała, spojrzała na niego nic nie rozumiejąc -Jak to przecież wakacje się już skończyły, zamierzasz opuścić lekcje?-zapytała przyglądając się mu uważnie -Tak jasne jasne, już się nie tłumacz- znów się cicho zaśmiała -Tak w sumie z czystej ciekawości zapytam nadal jesteś nieco uzależniony od papierosów, czy może coś się zmieniło ?-zapytała zaciekawiona przypominając sobie że chłopak pali, pamiętała że Ambroży uwielbia bułgarskie papierosy. Ona też paliła, ale nie nałogowo, raczej sporadycznie, gdy odczuwała taką potrzebę, oczywiście czasem zdarzało się że wypaliła więcej niż dwa papierosy jednego dnia, ale potem starała się przestać. Nie chciała się uzależnić, papierosy to świństwo. Znaczy fajnie jest sobie wypalić jednego czy dwa na parę dni ale przecież są takie osoby, które przeznaczają całą paczkę na dzień. Clara zawsze zastanawiała się czy oni nie zdają sobie sprawy, jak papierosy są niezdrowe, czy po protu nie obchodzi ich to, postanawiając sobie że tym będą martwić się później. Była to dla niej zagadka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyCzw Sie 28 2014, 02:07

Zmiany? W Piątku? A no tak, kilka było. Przede wszystkim się ustatkował. Przynajmniej póki co. Znaczy.. no, może to za dużo powiedziane, ale znalazł sobie kogoś. Ba! Kogoś! O ile tak można nazwać Anatazje. No, ale o tym wolał jednak nie mówić. Nie, żeby coś z Clariss było nie tak, nic z tych rzeczy. Po prostu ściany mają uszy. A te w Hogwarcie, to już w ogóle. Stąd, lepiej tak drażliwych tematów było nie poruszać. Poza tym? Jakieś zmiany? No, raczej słabo, by odkryła iż skończył nareszcie swój cudowny tatuaż na klatce piersiowej, w końcu mając upragnioną kompozycje, a także zainstalował sobie dwa na kolanach, które były już bardziej widoczne. No i zmienił trochę styl ubierania, na nieco bardziej.. stonowany? Tak, tak to chyba można powiedzieć. W każdym razie, nadal pozostało w nim coś z jego Friday’owej buńczuczności, mimo tego wydawał się jakiś inny. Ach! No i włosy mu trochę urosły, ale je ściął, tak że były znacznie krótsze. Poza tym… Nie. Chyba? Tak, na pewno tyle. A dojrzalszy? Cóż, być może. Nie czuł się dojrzalszy, choć wiele osób tak mówiło, choćby patrząc po jego twórczości. Obrazy, malunki, pastele.. wszystko było podobno bardziej dorosłe. Nawet jego wiersze. Tylko pytanie czy można wierzyć własnym rodzicom, tudzież zakochanej kobiecie? – Nie nazwałby obrazami? Serio? Proszę Cię, kilka widziałem.. A jeśli zanotowałaś progres, nie regres to jest tym lepiej. – odparł jej uśmiechnięty, przerywając w sumie w pół zdania. Cóż, trudno. Nie będzie się z nim kłócić. Zwłaszcza, że na tyle się znał jeszcze, by móc to obiektywnie ocenić, w przeciwieństwie do wyżej wymienionych krytyków. A co do uwagi o rodzicach, przemilczał ją tylko, kiwając głową na znak zrozumienia i pomrukując coś tam pod nosem. Bo i co miał ciągnąć ją za język w takiej sprawie? Będzie chciała to się do niego zwróci, prawda? Z resztą, chyba dobrze wiedziała, że jeśli coś kiedyś, to on zawsze chętnie. Przenocuje, pożyczy hajsy, odstawi ostatniego papierosa i takie tam inne. Tak jak na przykład teraz, z pracą. – Jeśli poszukujesz jakieś formy zarobku, to polecam Hogsmaede, tudzież Proroka Codziennego, mają tam naprawdę kilka sensownych ofert. No i spytam u siebie, czy nie szukają kogoś na kelnerkę. A jeśli nie, to napisz do Brendana.– rzucił najspokojniej na świecie, jakby o była bardzo oczywista rzecz, że ma jej pomóc. Bo w sumie była. – Aleksander Brendan, zapisz sobie, bo prawdopodobnie go nie znasz. Jest, albo raczej był, nie wiem.. W każdym razie, gość uczył u nas w szkole, był opiekunem Krukonów, no i wykładał eliksiry. Coś mi się obiło o uszy, że zakłada jakąś działalność i poszukuje chętnych. Wyślij mu sowę. – Tak! Opłaca się czasem posiedzieć w pokoju wspólnym swojego Domu. Wielu ciekawych rzeczy można się dowiedzieć, oj wielu, wielu..
Potem sobie posiedzieli i pogadali o tym, jaki to jest paskudny, że narzeka na Indie. No, masakra. Oczywiście Piątek wyjaśnił rozmówczyni, że to nic przyjemnego, generalnie jechać w to samo miejsce, do tego samego kraju, jak się go zwiedziło wzdłuż i wszerz i nawet w tej wiosce, gdzie się zatrzymali był. No i zeszło na Irlandię.. – Wiesz, jeśli chcesz zobaczyć Zieloną, to zapraszam. Mogę Cię ugościć u mnie w Limerick. Co powiesz na taki układ? W zamian za to, namalujesz mi coś ładnego. Tak tylko dla mnie, co? – spytał, po czym wyciągnął rękę, by przybić i jednocześnie ustawić układ. No bo tylko tak mógł być aktualny i ważny. Czemu? Bo uścisk dłoni zawsze był pewny i pozostawał, a te na papierze często ginęły w niewyjaśnionych okolicznościach. – Tak, wiem. Wakacje już dawno za nami. Mimo tego, czuję, że muszę to zrobić. Dogadałem to z rodzicami. I wyjeżdżam. Opuszczam Hogwart, wszystkich, jadę do Tybetu razem z mamą. Na jakieś trzy, cztery miesiące. – rzekł bardzo entuzjastycznie. – Muszę tam pojechać. Cudowne, cudowne miejsce. Naprawdę. Od zawsze chciałem tam pojechać, stanąć na Dachu Świata, pomedytować wraz z tamtymi mnichami, no i ogarnąć jakby tamtejszą magię, sposoby czarowania itd… - zamyslił się. Zdecydowanie, to będzie piękny wypad. No, tylko jeszcze musiał kilka spraw załatwić. W szkole i w domu.. Bo przecież Mallory nadal nic nie wiedziała na ten temat.. – I tak. Palę. A czemu pytasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clarissa Wright

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 37
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9389-clarissa-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9391-clarissa-wright#261407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9453-sowa-clarissy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9390-clarissa-wright#261404
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyCzw Sie 28 2014, 13:40

O tak z tym, że ściany w Hogwarcie maja uszy to była święta racja. Przecież plotki rozchodzą się tu szybciej niż gdziekolwiek indziej. Ona była do tego uprzedzona, więc jeśli miała coś ważnego do przekazania zawsze szła gdzieś poza mury zamku i dopiero tam przekazywała ważne informacje. Nie miała ochoty by potem nie wiadomo kto wiedział o rzeczach, które były dla niej ważne i poufne. Ach tatuaże, Clara je kocha. Co prawda na razie ma tylko jeden, w dodatku nie jakiś duży, ale w najbliższym czasie planuje zrobić sobie jeszcze kilka. Aktualnie jednak czeka na pomysł co ma sobie wytatuować. Otóż ona nie była jedną z tych osób co robią sobie tatuaże po prostu z dnia na dzień, nie wiedząc dokładnie co takiego chcą sobie wytatuować. O nie. Zdecydowanie dla niej ta rzecz musiała mieć jakieś konkretne znaczenie. Żeby jak tylko na nią spojrzała, wiedziała co ma dalej robić. Natomiast w Clarze zmian zaszło niewiele przez te wakacje. Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, to miała nieco dłuższe włosy i była nieco drobniejsza. Ale co się dziwić, w końcu jak miała wenę twórczą tylko malowała, nie zważając na to czy coś jadła danego dnia czy siedziała od rana o pustym żołądku. Jeśli jednak chodzi o zmiany wewnętrzne, to w sumie sama niebyła co do nich pewna, może ktoś powiedziałby że stała się nieco poważniejsza, lecz ona wcale tak nie uważała, przecież śmieję się co jakiś czas, na dodatek bez powodu, po prostu sama z siebie. Może była nieco dojrzalsza, w sumie chcę znaleźć sobie pracę, więc to chyba coś o tym świadczy prawda ? Jednak na pewno można powiedzieć, że jest bardziej świadoma rzeczy jakie się dzieją wokół niej, zdecydowanie więcej zauważa, ale może kiedyś też tak było tylko nie zdawała sobie z tego do końca sprawy ? Kto wie. Gdy kontynuował rozmowę o jej obrazach, zarumieniła się jeszcze bardziej, nie lubiła gdy ktoś ją chwalił czuła się wtedy co najmniej dziwnie. -Już przestań, twoje są równie dobre- dała mu kuksańca w bok, uśmiechając się delikatnie. Była mu wdzięczna za to, że nie zaczął drażliwego tematu dotyczącego jej rodziców. Uwielbiała go właśnie za to, nie wypytywał nigdy o nic osobistego, tylko czekał aż zechcę sama mu powiedzieć. -Wiem, muszę się zabrać za te poszukiwania-powiedziała -Jesteś niesamowity, na pewno zapamiętam-przytuliła go -Dziękuję-posłała mu swój najpiękniejszy uśmiech.
Nie rozumiała go, znaczy wiedziała że mogła go nieco nudzić ta wycieczka, no bo w końcu zwiedzał to samo, ale w sumie czemu się nie urwał od grupy i nie poszedł sam czegoś porobić. Na pewno coś by go zaciekawiło. To samo zresztą mu powiedziała. Jak tylko zaczął mówić o Irlandii na jej twarzy pojawił się ogromny uśmiech -To bardzo miłe z twojej strony, ale ten układ nie jest zbyt korzystny dla ciebie, przecież obraz mogę ci namalować w każdej chwili, tak po prostu- nie zgodziła się więc na jego propozycje i nie przybiła. Jeśli jednak chodziło o jego wycieczkę, zatrzymać go nie mogła, nawet nie chciała, cieszyła się razem z nim z tego powodu. Jeśli jego rodzice się zgodzili co nic go tu przecież nie trzyma. Zazdrościła mu, była pewna że ona na pewno nie dostała by pozwolenia. -W takim razie nic innego nie mogę zrobić, jak ci pogratulować, na pewno będziesz się świetnie bawił, porób jak najwięcej zdjęć się da. No i wiesz liczę na jakąś pamiątkę-zaśmiała się, po czym przez chwilę zamyśliła -Masz już ustaloną datę ?-zapytała. Gdy odpowiedział na pytanie dotyczące papierosów, nie zaskoczył jej spodziewała się właśnie takiej odpowiedzi. Nie mówiła mu nic na ten temat że to nie zdrowe itp. przecież to jego życie i na pewno jest świadomy skutków ubocznych, jakie się wiążą z palenie. -Tak pytam, wiesz żeby wiedzieć czy w razie kryzysu udzielisz mi pomocy-powiedziała, po czym się zaśmiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptySob Sie 30 2014, 15:47

A kto powiedział, że tatuaże zawsze muszą coś znaczyć? No przecież, to trochę bezsensowne podejście. Prawdopodobnie, gdyby Piątek myślał w ten sposób, miałby o jakieś 99% mniej niż obecnie. No dobra, przesadzam, bowiem tak naprawdę wszystkie wzory, napisy, figury, które naniósł na swoje ciało Krukon, miały dla niego jakieś znaczenie, niosły za sobą pewną historię i takie tam. Najczęściej wiązały się z tym, co zobaczył podczas swoich rocznych wojaży, a także różnych jego poglądów, czy idei, towarzyszących przez całe życie. Oczywiście, towarzyszyła im wyższa idea! Mianowicie Ambroge chciał stworzyć na swoim ciele piękną, cudowną instalację, jakąś kompozycję, która będzie zdobić jego osobę. Tak. Tak. Tak, to miało wyglądać. Oczywiście nie chciał w związku z tym nie pozostawić sobie ani milimetra swojej skóry wolnej od tej dziwnej substancji, którą wykonuje się te wszystkie wzory. Ciekawe, czy Clara wzbogaciła się od czasu ich ostatniej rozmowy o coś tak ważnego, ciekawego, dziwnego, etc., że teraz zdobi jej ciało, albo choć będzie zdobić. Cóż, na te rozmowy jeszcze przyjdzie czas. Co do zmian w jej wyglądzie, dostrzegł to od razu. Nawet ładnie jej było w dłuższych włosach. A dojrzałość? Przychodzi z wiekiem, jednak nadal w człowieku zawsze zostaje coś z dziecka. Zdaniem Piątka, to co na pewno mogło przyjść im obojgu z wiekiem, to większa odpowiedzialność. Niekoniecznie za osoby trzecie, ale przede wszystkim za siebie. No bo teraz, jak już pewnie mieszkają sami (on na pewno, pytanie, czy i ona?) to przecież trzeba się jakoś utrzymać i w ogóle, prawda? No i inna sprawa, że ileż można żyć na garnuszku rodziców? Coś miał chłopak wrażenie, że Clarissa, jeśli jeszcze tego nie zrobiła, to na pewno niebawem. Wystarczyło tylko popatrzeć i posłuchać, jak mówiła o swoich wakacjach.. – Już daj spokój, proszę Cię. Oboje dobrze wiemy, że jestem lepszym rysownikiem, niż malarzem. – zaoponował, rozglądając się po dziedzińcu. Całkiem mało tych ludzi tutaj. Spodziewał się większej ilości, zwłaszcza , że w sumie zajęć nie było. No cóż, dziwnie, dziwnie. Chociaż! Może się jeszcze rozpakowywali, kminili co i jak w tym roku..? Cholera wie. – Niesamowity, he? – powtórzył jej słowa, kiedy już go przytuliła. Popatrzył na nią kątem oka, po czym objął ramieniem i pogładził po głowie – Powiedz mi proszę coś nowego. – rzucił, śmiejąc się.
- Ten układ jest dla mnie bardzo korzystny. – rzekł kilka chwil później, gdy rozmawiali o wycieczce do Limerick. – Dlatego, że nie chcę obrazu, który namalujesz od tak, ale taki od ciebie. W który włożysz trochę czasu, uczucia, przemyślisz go i tak dalej.. – bardzo rzeczowym tonem rzekł, po czym popatrzył na nią, zastanawiając się, czy aby wszystko na pewno zrozumiała. Zrozumiała, a więc zmienili temat i przeszli do jego wycieczki. – Termin? Nie. Pojadę jak tylko załatwię wszystko w szkole, w domu, no i wytrzeźwieję po wielkiej popijawie pożegnalnej, którą planuje zaraz przed wyjazdem. Czuj się zaproszona. – powiedział z uśmiechem. – A na pamiątki oczywiście nie masz, co liczyć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clarissa Wright

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 37
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9389-clarissa-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9391-clarissa-wright#261407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9453-sowa-clarissy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9390-clarissa-wright#261404
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptySro Wrz 03 2014, 17:10

O tak Clara zdecydowanie chciała wzbogacić swoje ciało w nowe arcydzieła. Chciała to zrobić w jak najbliższym czasie, tylko nie chciała iść tam sama. Zastanawiała się czy może nie zapytać akurat Piątka czyby z nią nie poszedł, ale jeszcze nie była pewna. No bo przecież jeszcze nie wie w którym miejscu i co jeśli wybierze takie gdzie akurat może odczuwać ból w trakcie, nie chciała by przyjaciel widział jak płacze z powodu takiej głupoty. Może Clarissa miała złe podejście do tego, całkiem możliwe. No bo przecież nieraz żaliła się Krukonowi i widział on jak ona płacze. Co prawda nie zdarzało się to jakoś często, bo dziewczyna raczej woli nie ujawniać innym swoich uczuć. Taka już była, woli cierpieć w samotności. No ale mimo to nie chciała by chłopak myślał, że taka błaha rzecz sprawia jej ból. W pewnym momencie otworzyła buzię i chciała się go spytać czy by z nią nie poszedł. Jednak w ostatniej chwili zwątpiła. I tylko uśmiechnęła się do niego. Ona też uważała, że lepiej jej w dłuższych włosach i postanowiła je zapuścić. Chciała by były jak najdłuższe się da, ale wiedziała że jeszcze kilkanaście razy zmieni tą decyzję. W końcu kobieta zmienną jest. Ona jeszcze nie mieszkała sama, no ale zamierzała przeprowadzić wyprowadzkę w jak najszybszym czasie, lecz najpierw trzeba trochę zarobić. No bo jak ma wynająć coś, skoro nie ma zaoszczędzonych pieniędzy. -No tak, ale malowanie wcale nie idzie ci tak źle-powiedziała -Jak byś trochę się przyłożył i nad tym posiedział byłbyś niesamowitym malarzem-uśmiechnęła się -Ale pewnie zwyczajnie ci się nie chcę, bo nie widzisz takiej potrzeby-zauważyła.
Szczerze się zaśmiała, gdy chłopak stwierdził że to nie nowość i o tym, że jest niesamowity dobrze wie. -Ta twoja skromność-zaśmiała się głośno.
Gdy zeszło na temat jej odwiedzin w Irlandii, Cassie powierciła się chwilę. Ona uważała już ten temat za zamknięty. Owszem była pewna, że kiedyś odwiedzi tamte strony i na pewno powiadomi o tym Ambrożego, ale nie będzie mu zawracać głowy i wynajmie coś taniego. No bo przecież jak znajdzie jakąś prace to po pewnym czasie odłoży sobie odpowiednią sumę i kiedyś uda jej się jeszcze wiele zobaczyć. Mimo to zrozumiała o co chodzi chłopakowi i postanowiła sobie, że kiedyś mimo wszystko namaluje mu taki obraz od serca, który starannie przemyśli. Ale nie w ramach podziękowań za gościnę tylko w podziękowaniach, za to że jej zawsze pomagał, gdy go potrzebowała. -Jak miło-zaśmiała się słysząc zaproszenie, -No wiesz, na to najbardziej liczyłam-udała że ociera łzę spływającą po policzku. -Przemyśl jeszcze tę sprawę-poprosiła patrząc na niego wielkimi smutnymi oczami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptySob Wrz 06 2014, 14:42

Nie raz, nie dwa, ją widział zapłakaną, ale coś w tym złego..? Przecież ona jego też. Poza tym, żadne z nich nie było tym gatunkiem człowieka, które wylewało by morze łez, bo na przykład spóźniło się na wykłady, albo kawa/herbata była za gorąca. No, może z racji przynależności do Hufflepuffu Clariss było bliżej do takich stanów niźli Piątkowi.. A kilka łez, spowodowanych bólem fizycznym? Przecież nikomu by o tym nie powiedział. Znaczy.. tak sądził, ale.. nie. nie powiedziałby nikomu. Ba! Szedłby o zakład, że po wszystkim panna Wright zatrzymała go i oczywiście wyjaśniła, że przecież niczego takiego nie było, nic się nie stało i wszystko pięknie, ładnie. A co do mieszkanka.. W sumie Piątek miał świetny pomysł, tyle że na razie jakoś nie miał wystarczającej odwagi cywilnej, żeby podzielić się nim z przyjaciółką, a co dopiero przejść do jego realizacji. Czemu? Sam na dobrą sprawę nie wiedział. Czyżby się bał? Wstydził? Kto wie. No, ale spokojnie, na wszystko przyjdzie czas. Zwłaszcza, że odbiegli już od tego tematu, no i Ambroge wyczuwał hejty pod swoim adresem. – Nie idzie, to prawda.– przyznał, nieco nieskromnie być może, ale zgodnie z prawdą. W końcu tylu ludzi mówiło mu już o tym, że powinien coś z tym zrobić kiedyś w życiu, dalej. Problem w tym, że jego jakoś to za bardzo nie pociągało.. – Szkoda tylko, że ma to na mnie zły wpływ.. – urwał swoją wypowiedź, po czym posłał swej rozmówczyni ciepły uśmiech, ten z gatunku „nie martw się, jest dobrze”. Tak serio nie było. Nie było, za każdym razem, kiedy brał za pędzel i próbował coś stworzyć. Zawsze kończyło się tak samo. Piił, palił, pił, pił, pił, pił, malował, palił, pił, pił… I tak w kółko. Plusem niewątpliwym był fakt, że już nie ćpał. – Nie, no widzę taką potrzebę. Problem w tym, że nie jestem w stanie zrobić nic dobrego, a wszelki abstrakcje, symetrie, asymetrię i tak dalej, nie przechodzą w tym środowisku. Co innego w mugolskim świecie. – pożalił się Clarissie. Nie miały prawa bytu, ale czemu tu się dziwić? Połowa magicznego świata, która kolekcjonowała obrazy, najczęściej je ożywiała. A jego dzieła..? Nie, raczej były z tym problemy.
- Wiesz kochanie, nie wyobrażam sobie dobrej imprezy w gronie znajomych bez ciebie. – rzekł spokojnie, z uśmiechem, słysząc jej odpowiedź na zaproszenie. – Doceń i zapamiętaj, bo mówię to pierwszy i ostatni raz w życiu! – dodał po chwili, przybierając taki nauczycielski, belferski ton wypowiedzi, po czym zapewnił ją, że spoko. Coś jej przywiezie, w końcu nie jest bez serca. Nawet ją na chwilę przytulił. Trwali tak kilka minut w zupełnej ciszy, kiedy to Friday kierując się dobrem swojej koleżanki - to znaczy nie narażając na możliwe plotki o związku z nim – wypalił jak z armaty, że przecież zapomniał ją o coś zapytać. Czym prędzej zmienił zatem pozycję, siadając na ławce, zginając kolana i oparłszy na nich głowę, z lekkim uśmiechem wpatrywał się w dziewczynę. – No, Clariss. A jak tam twoje życie uczuciowe?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clarissa Wright

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 37
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9389-clarissa-wright
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9391-clarissa-wright#261407
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9453-sowa-clarissy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9390-clarissa-wright#261404
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptySob Wrz 06 2014, 19:19

O tak co to to na pewno. Clarze rzadko kiedy płakała, a już na pewno nie zdarzało jej się to z powodu jakiś błahostek. Wiedziała, a raczej przypuszczała że Piątek, nie powiedziałby nikomu o tym, że płakała podczas robienia tatuażu. W sumie przecież nawet jakby to nie tylko jej by się to zdarzyło. Była pewna, że wiele innych ludzi też, nie wytrzymuje tego bólu i kończy się to łzami. Tak, to Puchonka na pewno by zrobiła. To jest coś w jej stylu. Nie miał odwagi jej powiedzieć? No niech chłopak nie przesadza, przecież wie, że może jej wszystko powiedzieć, a ona nie będzie go oceniać, ani patrzeć na niego na idiotę. Wystarczająco długo go znała by wiedzieć, że miewa zwariowane pomysły. No ale przecież bez nich byłoby nudno, prawda ? Patrzyła na niego zmartwiona, mimo że widziała jak uśmiecha się do niej i poprzez uśmiech próbuję przekazać, że jest wszystko w porządku. Nie wierzyła mu, znała go wystarczająco długo by wiedzieć że wcale nie jest dobrze. -Musimy kiedyś się wybrać, razem coś namalować. Ty, ja, pędzel, płótno, papierosy i alkohol, idealne połączenie-uśmiechnęła się -Co ty na to ?-zapytała. Szczerze ona też tego potrzebowała. Miała słabą głowę, denerwowało ją to, ale teraz nawet się cieszyła z tego powodu, potrzebowała tego stanu po alkoholu gdy nie myśli racjonalnie i nie przejmuję się tym co robi. Po prostu żyje chwilą. -No ja mam nadzieję-zaśmiała się -Oj o to się już nie martw, na pewno nie zapomnę tego wyznania-uśmiechnęła się ciepło. Jej uśmiech był jeszcze większy, gdy chłopak zapewnił ją, że przywiezie jej pamiątkę. Zadowolona również go przytuliła. Zaskoczył ją jednak, gdy spytał ją o jej życie uczuciowe, a jej uśmiech momentalnie zniknął. Nie spodziewała się tego pytania. -Moje życie uczuciowe, hm..-zastanowiła się -Wiesz ono wygasa, zbliża się ku totalnej zagładzie. Niby jest dobrze, ale tak naprawdę wcale nie.-uśmiechnęła się smutno, czasem w sumie zapominała że ma chłopaka. -Chyba nadal czekam na tego księcia z bajki, który będzie mnie zaskakiwał i nie dopuści do tego co dzieję się właśnie teraz-powiedziała nieco przybitym głosem. Tak myślała. Może z perspektywy innych wyglądało na to że jest idealnie, dobrze się dogadywali, ładnie razem wyglądali, ciągle zadowoleni, ale to tylko pozory. A przynajmniej z perspektywy Clary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Utopia Blythe

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1231
Dodatkowo : najmłodsza Blythe, klon Psyche
  Liczba postów : 1084
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8678-utopia-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8680-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8682-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8681-utopia-blythe
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyPią Wrz 26 2014, 18:08

Deszcz siekł jak opętany, ale to nie przeszkadzało Utopii w kręceniu się na zewnątrz. Chciała zmoknąć, orzeźwić się nieco po naprawdę męczących dniach. Poza tym lubiła wodę w każdej postaci. To tak, jakby była jej przeznaczona w momencie nadania imienia, które miało symbolizować doskonałość, a w rzeczywistości kojarzyło się ludziom z podtopieniem.
Liście zwalniały nieco krople, ale ostatecznie i tak wszystko zsuwało się po nich prosto na głowę i szatę dziewczyny. Darmowa kąpiel. Aż uśmiechnęła się na ten pomysł, choć przez moment zamarzył się jej sweter i kominek w pokoju wspólnym. Mimo wszystko potrzebowała chwili oddechu w odosobnionym w tym momencie miejscu. A pogoda ułatwiała jej to bardzo mocno. Poza tym tutaj nie mogła natrafić na żadnego węża. Z przykrością musiała przyznać, że po korepetycjach z Zachariaszem i Rasheedem zaczęła się ich bać jeszcze bardziej. Czy Ślizgoni mieli jakiś fetysz związany z gadami? Przecież członkowie innych domów nie trzymali w domach lwów, borsuków czy orłów. Jaki to w ogóle miał sens?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diana Grimm

Nauczyciel
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 240
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10022-diana-grimm#279491
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10027-diana-grimm#279499
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10025-sowia-poczta-diany-grimm#279496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10024-diana-grimm#279494
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptySob Gru 20 2014, 22:43

Kolejny dzień kiedy życie zdawało się Dianie nudne, ciągnące się w nieskończoność. Siedziała akurat ze swoją sową na ręce, ponieważ ta dostarczyła jej list. List jednak okazał się tylko głupim żarte od jej znajomej, wysłała jej uśmieszek typu "lol" Uśmiechnęła się na ten żart, bowiem już dawno nie widziała owej koleżanki. Wyrzuciła sowę w powietrze, sama usiadła na ławce zarzucając nogę na nogę. Czujnym wzrokiem obserwowała dzieciarnię która akurat miała przerwę, myślami była przy Quiddichu. Zastanawiała się jak zorganizować lekcję, która ma niebawem nadejść. Pogoda może nie była wspaniała, grunt żeby nie padało. Pani Grimm nienawidziła deszczu i silnego wiatru, dwóch czynników pogodowych które mogą przerwać mecz, trening a nawet i zabawę na miotłach. Kiedyś padało tak długo, że przerwała trening w Durmustrangu bo nie było praktycznie nic widać. Zaraz też miała zachmurzoną minę gdy o tym pomyślała, jednak zła mina szybko uciekła. Na jej miejscu pojawił się normalny wyraz twarzy, który zachęcał niektórych do podejścia i zagadania. Jak nie to ona sama chyba to zrobi, pomimo tego że do młodzieży jest dość.. Wymagająca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptySob Gru 20 2014, 22:49

Vivi kolejnego dnia wyszła na spacer i zachwycała się pięknem zimy. Miała wszystko i wszystkich gdzieś i żyła sobie szczęśliwie. W rączce trzymała kubek z gorącą herbatą, która pozwalała jej przetrwać ten zimny czas. Na sobie miała płaszczyk i szalik w barwach jej domu. I tak sobie szła zadowolona z życia, aż nagle dostrzegła pewną kobietę siedzącą na ławce pod wielkim drzewem. Już z daleka wiedziała kto to jest i natychmiast pobladła. Rozejrzała się wokoło szukając jakiegoś miejsca do ukrycia się przed nauczycielką Quiddicha, jednak wokoło nie było nic, a nagłe zmienienie kierunku byłoby zbyt podejrzane. Zatem Victorique wzięła głęboki wdech i wypuściła powietrze natychmiast przyglądając się powstałej parze.
Powiem Dzień dobry i pójdę dalej, powiem dzień dobry i pójdę dalej. Wcale nie musze z nią rozmawiać. A tym bardziej nie muszę rozmawiać o tym jaka jestem beznadziejna na zajęciach!
W końcu się odważyła, upiła łyk herbaty, który rozgrzał powoli jej ciało. Ruszyła w stronę nauczycielki.
- Dzień dobry panno Grimm – powiedziała z szerokim i szczerym uśmiechem i… no właśnie i co teraz? Głupio jej było tak po prostu odejść. Aaaa plan został zniszczony!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diana Grimm

Nauczyciel
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 240
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10022-diana-grimm#279491
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10027-diana-grimm#279499
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10025-sowia-poczta-diany-grimm#279496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10024-diana-grimm#279494
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptySob Gru 20 2014, 23:03

Już na wejściu pani Grimm zauważyła dziewczynę z Gryffindoru. Bacznie ją obserwowała, kiedy ta postanowiła najwyraźniej się z nią przywitać. Dzisiaj był również dzień, kiedy profesorka WYJĄTKOWO nie gryzła każdego ucznia po nogach. Diana lekko się uśmiechnęła, bowiem słyszała że uczniowie z Gryffindoru ogólnie się dobrze uczą. Nie kojarzyła tej dziewczyny, jednak odsunęła się na bok na ławce, gdyby ta zdecydowała się usiąść. Wypuściła parę z ust i powiedziała
- Dzień dobry, chociaż dzień mroźny. Nie znam jeszcze twojego imienia.. usiądź, jeśli chcesz. Jeśli chcesz to powiedz co tam u ciebie?
Starała się mówić jakoś tak, jakby mówiła do znajomego. Profesorka miała na sobie grubą szatę oraz czapkę, z boku był napisany Quiddich. Szczerze? Diana założyła pierwszą lepszą czapkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptySob Gru 20 2014, 23:15

Kiedy usłyszała jej słowa rozpromieniła się.
Nie pamięta mnie! Tak, super! To cudownie! Uwielbiam jak mnie ludzie zapominają, zwłaszcza w takiej sytuacji!
- Ma pani rację, mroźny, ale taki urok ma zima, nieprawdaż? Wszystko ma swoje wady i zalety – widać, że szczęście zaczęło z niej tryskać. Wolała postać, przynajmniej mogła się trochę poruszać i było cieplej, zresztą… ławka pewnie było bardzo zimna!
- Victorique – powiedziała i złapała się za końcówki spódniczki prezentując delikatny ukłon w stronę kobiety, taki jak w dawnych czasach damy – nie dziwę się, że pani nie pamięta, tylu uczniów spamiętać, to nie lada wyzwanie. – wydukała z uśmiechem chcąc kontynuować rozmowę.
- Co u mnie? – spojrzała na nią ze zdziwieniem. Nie spodziewała się, że będzie to obchodziło nauczycielkę, zwłaszcza, że po lekcjach Quiddicha kojarzyła tą kobietę z całkiem inną osobą.
- Hmm – musiała się dobrze zastanowić. Nie wszystko można powiedzieć nauczycielowi, ale też nie wypada okłamywać takiej osoby. Mogłaby nie odpowiadać, ale byłoby to bardzo niegrzecznie i niestosowne w takiej sytuacji – życie jak życie, leci powoli, sprawia psikusy, zaskakuje każdego dnia i podstawia pod nogi nowe wyzwania – wydawało się jej, że udało się wybrnąć z tego perfekcyjnie.
- A u pani pojawiło się coś nowego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diana Grimm

Nauczyciel
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 240
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10022-diana-grimm#279491
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10027-diana-grimm#279499
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10025-sowia-poczta-diany-grimm#279496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10024-diana-grimm#279494
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptySob Gru 20 2014, 23:32

Diana musiała przyznać jej rację, nie mogła zapamiętać wszystkich imion. Jednak skojarzyła imię dziewczyny, faktycznie lekcje już jakieś miały.. A ona nie radziła sobie za dobrze, jednak dzisiaj nie zwracała na to uwagi. Wysłuchała dziewczyny i sama powiedziała
- U mnie dzień wygląda prawie tak samo.. Jeść, pracować, spać. Czasem może są jakieś wypady na kawę czy jakieś spotkania ze znajomymi. Przyjdziesz na następną lekcję Quiddicha? Będzie niedługo-
Spojrzała pytająco i trochę wymownie na Vic, jakby mając nadzieję że chociaż ta przyjdzie. Chyba tylko najwięksi pasjonaci przychodzą, jednak i tak uczniów jest dużo a nie wszyscy latają dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptySob Gru 20 2014, 23:38

Dziewczyna słuchała nauczycielki z uwagą, jednak kiedy nawiązała do zajęć ponownie pobladła.
- Znaczy się, no ten tego, ja, ależ, no przecież eee… – jej składnia trochę zepsuła, nie wiedziała co powiedzieć. Nie musi chodzić na te zajęcia, chociaż była nie raz, bo chciała się nauczyć latać. Ale nie kończyło się to dla niej za dobrze. Naprawdę jest niesamowitą niezdarą i stanowi zagrożenie, nie tylko w powietrzu.
- Prawdę mówiąc mogę przyjść, ale jeszcze nie wiem kiedy dokładnie, jeżeli nie będę miała w tym czasie innych zajęć to z chęcią przyjdę! – wystrzeliła wszystkie słowa jak z karabinu maszynowego po czym uśmiechnęła się niepewnie żyjąc nadzieję, że Diana nie zrozumiała ani słowa i że będzie głupio jej zapytać się co ona dokładnie powiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diana Grimm

Nauczyciel
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 240
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10022-diana-grimm#279491
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10027-diana-grimm#279499
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10025-sowia-poczta-diany-grimm#279496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10024-diana-grimm#279494
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyNie Gru 21 2014, 00:01

Nauczycielka tylko spojrzała przed siebie, zastanawiając się "nad czymś"
- Chodzi mi o to , że przyjdź jak chcesz nauczyć się latać. Miotła to jest dobry transport
Diana miała już tak duże doświadczenie, że bez trudu wiedziała, że Vic raczej nie przyjdzie. Powiedziała to z grzeczności, przecież ona nie jest jej znajomą i nie będzie mówić do niej coś typu "no co ty, zwariowałaś?!" albo "taa.. już mi się chce" W sumie dobrze że odpowiedziała normalnie, takie odzywki (wymienione wyżej) doprowadzają ją do szału szczególnie na lekcjach.
- A jakie masz plany na święta? Zostajesz czy jedziesz do rodziny?-
Zagadnęła, żeby rozmowa jakoś w miarę się kleiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyNie Gru 21 2014, 00:06

Dziewczyna spojrzała na nauczycielkę i uśmiechnęła się szeroko.
- Jeżeli będzie pani mogła mi obiecać, że nie będzie krzyczeć, to z chęcią przyjdę! – była dziwną dziewczyną. Potrafiła co chwilę zmienić swój charakter, swoje nastawienie i zazwyczaj zaskakiwała ludzi swoimi odpowiedziami. Była dziwna i była tego świadoma, ale cóż człowiek ma zrobić? Nic nie zrobi, nie może, zwłaszcza, że lubi siebie i nie chce się zmieniać. Może ktoś inny też ja doceni za to jaka jest.
Słysząc jej pytanie lekko posmutniała. Usiadła obok nauczycielki i wlepiła spojrzenie w ziemie. Upiła łyk herbaty pozwalając, by cisza przeciągała się.
- Prawdę mówiąc to nie wiem – wydukała pod nosem, jej ton był o dziwo neutralny – mogłabym się pani poradzić? – zapytała niepewnie. Nie chciała się narzucać, ale naprawdę nie wiedziała co ma ze sobą zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diana Grimm

Nauczyciel
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 240
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10022-diana-grimm#279491
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10027-diana-grimm#279499
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10025-sowia-poczta-diany-grimm#279496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10024-diana-grimm#279494
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyNie Gru 21 2014, 00:13

Profesorka trochę się zdziwiła, że dziewczyna odpowiedziała tak.. zachęcająco?
- Postaram się nie krzyczeć-
Nie potrafiła w głowie znaleźć odpowiedniego słowa, jednak lekko się uśmiechnęła. Zapadła cisza, która po chwili zaczęła się jak dla Diany, za bardzo przedłużać ale w końcu Vic odpowiedziała.
Kobieta popatrzyła na nią, jakby ten temat nieco ją przygnębił. Już chciała przeprosić ale ta znów coś powiedziała, toteż jak to w dialogu, profesorka powiedziała
- Tak, postaram się pomóc
Mówiąc to zrobiła obojętny gest ramionami, czekając na to co dziewczyna z Griffindoru chce jej powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyNie Gru 21 2014, 00:17

- Trzymam panią za słowo – powiedziała śmiejąc się pod nosem. Znając Vivi i tak zapomni o tej obietnicy, podejrzewam, że przyjdzie na zajęcia, ale że panna Grimm obiecała nie krzyczeć… to już inna sprawa.
Kiedy kobieta się zgodziła uśmiechnęła się.
- Z góry przepraszam, bo to nie pani problem ani nic, ale nie mam z kim o tym porozmawiać – uprzedziła kobietę. Wzięła głęboki oddech i spojrzała w niebo zamyślona.
- Nie wiem czy wracać do domu. Znaczy się, bardzo bym chciała spędzić z mamą święta, ale… ona ostatnio dużo choruje i mam tą świadomość, że jeżeli wrócę będzie się zmuszać do przygotowywania wszystkiego, nawet jeżeli będę ją zapewniać, że mogę sama to zrobić, czy coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diana Grimm

Nauczyciel
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 240
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10022-diana-grimm#279491
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10027-diana-grimm#279499
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10025-sowia-poczta-diany-grimm#279496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10024-diana-grimm#279494
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyNie Gru 21 2014, 00:27

Pani G. wydała z siebie tylko krótkie "hmm" i zastanowiła się chwilę. Potem nie obijając w bawełnę, powiedziała co wiedziała
- Wiesz.. sama nie byłam długo z mamą. Zmarła jak miałam roczek... Jednak myślę, że możesz napisać list do matki tłumacząc jej spokojnie, że sama czujesz się dobrze i chcesz jej pomóc. Napisz jej że ją kochasz, że chcesz jej pomóc bo to jest jedna z niewielu rzeczy, jaką możesz dla niej zrobić. - Nauczycielka Quiddicha nie wiedziała jak to jest, jednak wyobrażała sobie jak Vic musi się teraz czuć. Ona sama kiedyś miała święta a jej ciotka była chora, ona chciała jej pomóc a ta upierała się żeby Diana siedziała na dupie i się grzała. Podobna sytuacja, co nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyNie Gru 21 2014, 00:33

Dziewczyna słuchała z uwagą nauczycielki, po czym uśmiechnęła się delikatnie (czy ona za dużo się nie uśmiecha?).
- Rozumiem – na chwilę się zamyśliła – więc pani na moim miejscu by to zrobiła – dodała po chwili. Jej spojrzenie wlokło się po niebie ślamazarnie i znowu nastała cisza, jednak tym razem Vic szybciej ją przerwała. Zerwała się jak oparzona z ławki i stanęła naprzeciw nauczycielki.
- Dziękuję bardzo za radę, będę musiała chyba tak zrobić.
Teatralnie otrzepała spódniczkę z niewidzialnego kurzu.
- A tak właściwie, to nie przeszkadzam pani? Wyglądała pani jakby na kogoś czekała. Nie chciałam być namolna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diana Grimm

Nauczyciel
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 240
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10022-diana-grimm#279491
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10027-diana-grimm#279499
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10025-sowia-poczta-diany-grimm#279496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10024-diana-grimm#279494
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyNie Gru 21 2014, 00:44

Widząc jak dziewczyna szybko wstaje, ona też wstała ale nieco wolniej. Poprawiła szatę i powiedziała z dłuższym uśmiechem - Nie. Czekam jak już to tylko na sowę, nie przeszkadzasz.. i tak dalej. Może chcesz iść do Hogsmeade? Kupimy sobie jakieś grzane piwo...?
Diana miała zamiar iść tam sama, jednak jak już jest tutaj jedna z uczennic.. to czemu by się z nią nie wybrać? Wolała zawsze chodzić gdzieś z kimś, niż sama bo to tak głupio wygląda jak się samemu idzie napić. Przynajmniej ona tak uważała, a teraz jeszcze wyszło słońce i pada śnieg.. Ładnie się zrobiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyNie Gru 21 2014, 00:51

Kiedy nauczycielka się zerwała odruchowo zrobiła krok w tył, po prostu się przestraszyła takiej samej reakcji. A słysząc prośbę nauczycielki rozluźniła się.
- Z chęcią proszę pani – ależ będzie musiała się pilnować przy nauczycielce. Jeszcze w takiej sytuacji nie była. Zazwyczaj z nauczycielami rozmawiała tylko na lekcjach, ewentualnie na korytarzu o lekcjach. Takiej relacji z nauczycielem jeszcze nie miała. Zawsze trzeba próbować nowych rzeczy, ne?
A więc obie powędrowały w stronę Hogsmeade.

z\t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope Lies

Uczeń Ravenclaw
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 60
  Liczba postów : 51
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10688-hope-lies
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10692-bonjour
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10693-listy-listki-i-listeczki-hope
Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 EmptyPią Mar 27 2015, 21:27

Hope siedziała sobie na ławeczce, trzymając w ręce Wizbooka. Ciągle myślała o swoim profilu, i po co go założyła. Chciała przed 7 dni codziennie dodać wpis. Pogoda jej nie odpowiadała. Wolała deszcz. Była całkiem sama, co jej bardzo pasowało. Myślała nad nowym wpisem do Wizbooka. Wydawała się nieobecna. Siedząca kukła. Tak można było określić Hope. Włosy swobodnie opadały jej na klatkę piersiową, a kremowa sukienka na ramiączka idealnie podkreślała jej kolor skóry. Lubiła takie dni. Gdzie wszędzie jest cicho i zupełnie nikt jej głowy nie zawraca. Ale dzisiaj miało by inaczej..
- Ale tutaj cicho. - Powiedziała, kładąc się na ławce. Jej głos był wyjątkowo delikatny i śpiewny. Lubiła swój głos, nawet bardzo go lubiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 QzgSDG8








Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Ławki pod wielkim drzewem   Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 Empty

Powrót do góry Go down
 

Ławki pod wielkim drzewem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ławki pod wielkim drzewem - Page 3 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Parter
 :: 
dziedziniec
-