Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dział ksiąg zakazanych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Dexter Vanberg
Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Administrator




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyPon Wrz 30 2013, 11:53

First topic message reminder :


Dział Ksiąg Zakazanych


Na samym końcu Hogwarckiej biblioteki znajdują się wyjątkowo strzeżone regały, te skupiające księgi zakazane dla uczniów i studentów, ze względu na swe czarnomagiczne treści. Aby swobodnie wypożyczyć jakikolwiek z tamtych tomów, należy mieć pisemną zgodę dowolnego nauczyciela. Oczywiście nie brakuje śmiałków, którzy próbują ów księgi wykraść, na tych jednak zawsze czeka szlaban, chętnie przyznany przez jedną z czujnych bibliotekarek.

Nielegalny – niezlecony przez nauczyciela – pobyt tutaj może być karany szlabanem i minusowymi punktami dla Domu (automatycznie wyrażasz w tym temacie zgodę na ingerencję Mistrza Gry).
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Daniel Bergmann
Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2140
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptySob Mar 03 2018, 09:51

Z a b a w n e.
W jego odczuciu to wszystko było rozrywką - wyrwaniem z niemrawych objęć spokoju, który roztaczał swój opiekuńczy płaszcz nad Hogwartem; gdzieniegdzie przedziurawiony w kruszeniach oków wiążących łańcuchów kodeksu, między innymi tutaj, teraz, w spowijającej szarości oraz drobinach pyłu zasianych przez ogrodnika czasu. Planował bawić się wyśmienicie i delektować każdą ociężałą sekundą, plączącą się w niepewności wobec decyzji, konsekwencji - które prawdopodobnie musiały zostać wdrożone.
Nie umiał wyodrębnić przyczyny, dlaczego konkretnie to robi. Dlaczego ma ową słabość i miękkie serce; prawdziwy profesor powinien zgłosić incydent oraz (prawdopodobnie) nałożyć srogie, brzemienne w liczne przeszkody sankcje. Wyrzucić bez podawania wyjaśnień? Nie powinna, w żadnym stopniu pomagać słodko ukształtowana mimika, niby niewinna, niezamieszana w nieprzyjemny i kłopotliwy wypadek. Powinien przestrzegać zasad.
Nie przestrzegał.
Wyciągał konsekwencje z gatunku koniecznych i nieuchronnych; to był zwyczajny błąd, drobny błąd, którego nieznaczna skaza musiała zostać oszlifowana. Nie czynił - zazwyczaj - nic bez powodu, nie odczuwał wybitnej, rozlewającej się w swoim wnętrzu radości podczas odjęcia punktów albo przyznania szlabanu. Jak żałośnie to zakradanie było analogiczne do jego niegdysiejszych poczynań (wolał nie wypowiadać w młodości, czując się wówczas niczym zmarszczony starzec; wyznacznik trzydziestu sześciu lat obfitował w różne doznania i próby, te mniej oraz bardziej chlubne), kiedy zagłębiał się w czarną magię i opanował podstawy niesławnej sztuki. To jednak nie było dla niej, nie, w jego odczuciu, w obliczu pozostających szram już na zawsze - na duszy - czarna magia pozostawała bowiem w człowieku do jego końca. Bezskutecznym było izolowanie jej z czaszki i wyrzucenie gdzieś w kąt zapomnienia, gdzie porzucona i niewidoczna mogłaby w posłuszeństwie degenerować.
Darował swej podopiecznej definitywnie zbyt wiele - obecny był w niej pierwiastek, w obliczu którego występowała niczym adwokat sympatia. Nie była wartą bezwzględności osobą, bynajmniej nie w (zgubnym?) odczuciu Daniela Bergmanna - niezbyt jednakże lubił wgryzanie się w wyciągniętą dłoń bezczelnością. Nadal próbujesz? Jedna z brwi mężczyzny powędrowała ku górze. Ciekawe. Jak wilk, któremu zdarto przebranie owcy - i który, niby wciąż licząc, próbuje zaczynać beczeć. Dobrze, będziemy kontynuować; w końcu tak bardzo chciał rozwlec zaistniałe spotkanie, bawić się - teraz bawił się wyśmienicie.
Może po prostu nie umiał jej znienawidzić. Nie umiał się zdenerwować.
- Obawiam się, panno Lipkins - oznajmił, jakby nieustannie przeszyty nożem zmartwienia - że pielęgniarka w skrzydle nie dysponuje jedynym, w przypadku owej dolegliwości remedium.
Dłoń zsunęła się wzdłuż grzbietu książki, musnęła twardość podstawy półki; ostatecznie opadła wzdłuż ciała. Zniżył ton szeptu przecinający jednakże eter z precyzją stali, z pewnością; kroił powietrze dźwiękiem, powietrze nasiąknięte dokoła nich ciszą - najdogodniejszą, najbardziej podatną dla słów substancją.
- Nazywa się Veritaserum - zakończył. Nie pogrywaj ze mną, wtłaczał jej między wierszami. Co teraz powiesz, moja droga? Nadal będziesz zacięcie bronić swych racji?
Powrót do góry Go down


Melania Lipkins
Melania Lipkins

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 10
  Liczba postów : 36
http://www.czarodzieje.org/t15809-melania-lipkins
http://www.czarodzieje.org/t15815-relki-melki
http://www.czarodzieje.org/t15816-sowka-melki
http://www.czarodzieje.org/t15813-melania-lipkins
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyPon Mar 05 2018, 10:19

Tak naprawdę zdała sobie sprawę, że nie powinna dłużej grać na zwłokę. W zasadzie po co wciskała mu kit, skoro fakty były niezaprzeczalne. Kto normalny lunatykowałby z przenośnym lampionem? Nie mogła się pozbyć dowodu "zbrodni", ponieważ leżał on rozbity na setki małych kawałeczków i nie zdołała go uprzątnąć. Zresztą - Profesor Bergmann tak szybko się pojawił, niczym duch.
Melka była nieustraszona, zawsze dążyła do tego czego chciała, ale w pewnej chwili poczuła delikatną igiełkę, która wbijała się jej w serce. Tej igiełce na imię było stres. Odczuwała lęk przed karą. Szlaban? Lochy? Sprzątanie najbrudniejszych zakamarków Szkoły? Nie wiedziała do czego posunie się opiekun Ravenclawu. Miała jednak nadzieję, że poprzez relację, która ich łączyła, sprawa rozejdzie się po kościach. Właściwie co ich łączyło? Czy to w ogóle można było nazwać łączeniem? Melka wiecznie sprawiała problemy, co nie było cechą pożądaną u urzędnika w Departamencie Tajemnic (a przecież o tym tylko marzyła...), a Daniel łapiąc ją na gorącym uczynku - darował jej występki. Zarówno i Ona jak i On mogli na siebie popatrzeć. Nic więcej.
Wiedziała, że dalsza gra nie miała sensu. Nie mogła, jednak, mu powiedzieć, co czytała. Po co.
- Nie żebym przestraszyła się remedium, zwanym Veritaserum. - Zaczęła dość niepewnie, jednakże zaraz nabrała powietrza w płuca i kontynuowała. - Dobrze. Nie będę kłamać. Sama tutaj przyszłam. Dobrowolnie. Chciałam po prostu poczytać. Wiem, nie powinno mnie tutaj być. - Wyraziła skruchę, przybliżając się do niego nieco bliżej. - Liczę jednak na łagodny wymiar kary. Da się coś z tym zrobić? - Przygryzła swoją dolną wargę i popatrzyła mu w oczy, sama puszczając oczko. Wiedziała, że nie należała do brzydkich studentek, była świadoma swoich atutów, ale nie była pewna czy taki niewinny flirt akurat na niego zadziała. Warto jednak spróbować. Być może znowu jej daruje te występki, które się powtarzały, powtarzają i zapewne powtarzać będą, ale ciiii...
Powrót do góry Go down


Daniel Bergmann
Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2140
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptySro Mar 07 2018, 23:51

Spierzchnięta linia zastygłych w milczeniu warg wykazywała ochotę westchnienia. Złudne, zatrute, najzwyczajniej fałszywe uczucie odciążenia wewnętrznych zmagań - pozostawienie ich części z prądem silniej zaznaczonego wydechu. Zgniótł zaistniałą ochotę w zarodku. Herezja, czysta herezja.
To nawet żałosne
jak nie jest w stanie posunąć się i przełamać mimo kreowanego, profesorskiego wyrazu. Uraczyć chłodną, nawołującą do odzyskania rozsądku treścią, nie próbuj, nie przychodź więcej już tutaj. To na zawsze pozostanie w twej głowie, wyżłobi wąwóz splatany serią wymagających nienawidzenia zaklęć. Byłabyś w stanie rzucić choć jedno? Wydobyć z siebie czerń najpodlejszych uczuć?
Nie wierzył.
Nie dostrzegał żadnej potrzeby w nawracaniu jej; do diaska, przecież tu wróci - przyjdzie i tak, być może on ją zatrzyma, być może zatrzyma ktoś inny, być może, w łaskawości Fortuny przemknie niedostrzeżona. Było to na swój sposób dziecinne, głupie jak i uzasadnione; Bergmann czuł pod membraną zszarzałej w bibliotecznym półmroku skóry - jeśli Lipkins nie sparzy się owym ogniem, nigdy nie zdoła ustać. Pozostawało pytanie kiedy to zdoła nastąpić? odbijające się głucho, wyrwane i pozbawione drugiej połowy wyjaśnień.
- Znalazłaś odpowiedź? - dopytał. Ani drwiąco, ani poważnie, trudno powiedzieć. Zdążyłaś? Luźno drgająca wypowiedź nie wymagała w owym momencie rozległej, zresztą, w ogóle nie wymagała szczerości. Nurtowało - na swój sposób - mężczyznę, dlaczego tak niezwykle dziewczyna zabiega o czarną magię. Dlaczego usiłuje ją poznać, mimo tak wielu, wyrastających na drodze jej przeciwskazań. Mimo tak wielu zagrożeń. Była w ogóle świadoma tych konsekwencji?
Zerwanie z niezwykle łatwym w przejrzeniu kłamstwem było pomyślną decyzją. Bergmann przekrzywił głowę, ledwie widocznym spojrzeniem prześlizgując się wzdłuż majaczącej twarzy, zastygłej w przekonującym (uwodzicielskim?) wyrazie. Nigdy nie był on obojętny na urodę płci pięknej, aczkolwiek esencja gry zawsze tkwiła w nieobnażaniu się z kart znajdowanych przed sobą. Wszystko zaś było grą, przynajmniej w jego odczuciu.
- Zależy - wyszeptał; wyraźnie nie gryzł go układ, nie odsuwał się i nie peszył; w końcu nie przekraczali wymownie żadnej granicy - co skrywa się pod łagodnym wymiarem - zakończył. Cóż, na swój sposób pozwolił jej negocjować.
Dostanie, co chciała?
Powrót do góry Go down


Melania Lipkins
Melania Lipkins

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 10
  Liczba postów : 36
http://www.czarodzieje.org/t15809-melania-lipkins
http://www.czarodzieje.org/t15815-relki-melki
http://www.czarodzieje.org/t15816-sowka-melki
http://www.czarodzieje.org/t15813-melania-lipkins
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptySro Mar 28 2018, 11:43

ja pierdzielę, nie wiem czy to ogarnę po tak długiej nieobecności...

Na jego pytanie skrzywiła tylko swoje usta. To nawet nie był uśmiech czy też jego połowa. To raczej coś w stylu grymasu. No śmieszny ten Profesorek, naprawdę zabawny.
- Nie do końca, ale będę nad tym pracować, aby się udało. - Powiedziała to z dość cwanym uśmiechem na ustach, patrząc prosto w jego oczy. Zero skruchy, zero korzenia się. I tak wiedziała, że przystojny Bergmann jej daruje. Przynajmniej bardzo by się zdziwiła, gdyby jednak ten poddał ją jakiejś karze.
Była pewna, że Profesor jest ciekawy dlaczego Melka tak bardzo chce obcować z czarną magią i chce jej się uczyć. To nie było do końca tak, że chciała być najpotężniejszą i siać dookoła zamieszanie. Była na to stanowczo za słaba. Chciała ratować siebie i swoich najbliższych. Wiedziała jednak, że tej tajemnicy nie może nikomu wyjawić, bo byłaby w jeszcze większym niebezpieczeństwie niż dotychczas. Bergamnn był naprawdę uroczym mężczyzną, był nauczycielem, był po prostu doświadczonym czarodziejem. Na upartego mogła wyjawić mu swój sekret i poprosić o pomoc. Ten zapewne wiedziałby co robić i do kogo się zwrócić, ale nie ... Skąd wiedziała, że by jej nie zdradził? Licho nie śpi. Nikomu nie można ufać.
Po krótkich przemyśleniach w swojej głowie, oparła się o półkę z książkami wciąż patrząc w jego oczy, niemalże w uwodzicielski sposób. Zaczęła się zastanawiać nad łagodnym wymiarem kary, o który sama prosiła i niestety nie mogła wpaść na nic oryginalnego.
- Jestem zdania, że może Pan o tym zapomnieć. O tym, że mnie Pan tutaj widział, a ja sobie pójdę. - Powiedziała dość sprytnie, wciąż próbując go czarować swoim wdziękiem. Gdy byli tak blisko siebie, zbliżyła nieco bardziej swoje wargi do jego ust, czując przyjemne ciepło i nutkę mięty. Spojrzała prosto w jego oczy, a później odsunęła się od niego zaczynając dość głośno chichotać.
- To co? Mogę już pójść? Panie profesorze... - Wyszeptała, a gdy wypowiedziała ostrożnie dwa ostatnie słowa, musnęła opuszką swojego palca jego dłoń. Ups, niby znowu ten przypadek...
Powrót do góry Go down


Daniel Bergmann
Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2140
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyPią Mar 30 2018, 00:18

jakoś damy radę!!! Od 6 postów są punkty <3

Wiedział.
Nie żałowała.
Jakże podobni byli pod względem braku żywionej skruchy - kosztując zakazanego owocu, nigdy nie wykazywał choć odrobiny zrywów zniesmaczonego sumienia. Po prostu, najzwyczajniej dalej brnął w bagnie dokonywanych grzechów - miał dostatecznie upośledzony tembr wewnętrznego głosu, przytępiany przez lata do wręcz zupełnego milczenia. Nie żałował żadnego ze swoich zaistniałych wykroczeń; gdyby mógł, powtarzałby wszystko tysiące razy z równą, obejmującą go satysfakcją. To wszystko, można powiedzieć - zakrawało na hipokryzję; sam wcześniej, będąc w jej wieku zakradał się i otwierał analogiczne, czarnomagiczne księgi. Dreszcz podekscytowania, świadomość nieregulaminowej czynności wyłącznie podsycały ciekawość, wodospad rozkosznych, niezastąpionych emocji zstępował wówczas wzdłuż ciała, od czubka głowy po same koniuszki palców. Dobrze, że próbowała; lecz bezskutecznie.
- Nie byłbym w stanie zapomnieć - odpowiedział zaledwie cicho, jakby wpierw tym ujęty, muskając prawdopodobnie swoim oddechem jej wargi. Żywił do niej sympatię, lecz sama czynność nie była w stanie go skruszyć - mimo wszystko odgrywał taką, nie inną rolę (nie licząc pojedynczego przypadku osoby, u boku której pomyślnie niszczył - i przełamywał nadal - kajdany jedna za drugą reguł), mimo wszystko był w swych działaniach uparty. I tak, wystarczająco nie miałby serca pannę Lipkins obciążyć w rzeczywistości zagrażającą karą. Zawsze odpuszczał jej, selekcjonował jakby najmniejsze zło w swym mniemaniu. Nie niszczył jej reputacji, wybierał możliwie najmniej szkodliwą niekorzyść. Z pewnością jednak - nie mógłby tak banalnie, naiwnie wyrwać tego wspomnienia, łowiąc w jeziorze najświeższej swojej pamięci.
Przegrała.
Żądała stanowczo zbyt dużo.
- Dostaniesz szlaban - oznajmił pewnie, czując ulotność dotyku rozlewającą się na powierzchni dłoni; stanowczości jednak nie przeinaczył. - Wolałbym, abyś nie pracowała nad tym - dodał - co przed chwilą wspomniałaś.
Być może kiedyś zdoła poznać odpowiedź - w zasadzie, to było całkiem intrygujące, dlaczego z takim oddaniem, wciąż wyznaczała tutaj swą drogę. Czy aby - wyłącznie z samego faktu niedozwolonej czynności, enigmatycznej dziedziny - czy może, przyczyna była o wiele bardziej złożona niż przewidywał? Chętnie znalazłby wyjaśnienia wyrosłych pod niebem czaszki, szumiących obecnie pytań.
Szlaban wydawał się w pewien sposób pomagać; pomocną była poniekąd również sympatia (nie znosił niektórych person, skazując zawsze na harowanie pod czujnym spojrzeniem woźnego; sam nie wysilał się, nie pilnował - tutaj, niemniej, wszystko miało się prezentować inaczej).
Powrót do góry Go down


Calum O. L. Dear
Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 751
  Liczba postów : 1274
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyNie Kwi 22 2018, 23:47

Prawdopodobnie nikt mnie nigdy nie podejrzewał o podobne zapędy, może z samego faktu, że nie opowiadałem o tym na prawo i lewo, a może dlatego, że większość ludzi z Hogwartu uważało mnie za beztalencie i chodzącą porażkę, ale gdzieś tam w środku, w głębi duszy, potajemnie marzyłem o tym, by zrobić coś niezwykłego. Coś, co mogłoby mnie wyróżnić (jakbym potrzebował jeszcze czegoś, czym wybijałbym się z tłumu, co nie?). Jakąś rzecz, która mogłaby pokazać innym, że naprawdę stać mnie na TO. Na cokolwiek.
Tak naprawdę poczułem się mocno zainspirowany faktem, że nawet taki idiota jak Leonardo, który był ćwierćolbrzymem i w dobie ćwiartek równocześnie ćwierćmózgiem, i mimo tego (czy też dzięki prywatnym lekcjom z Bergmannem, jak podejrzewałem) udało mu się opanować sztukę animagii. Naszła mnie w związku z tym zuchwała myśl - a może by tak spróbować samemu? O samej animagii nie miałem zbyt wiele pojęcia poza tym, że była skomplikowana i trudna do opanowania, wymagała znajomości sztuki transmutacji i pizdyliona innych rzeczy. Na szczęście znalazłem kompana w moich poszukiwaniach potrzebnych informacji!
Z @Nessa M. Lanceley ciężko było nam się zmieścić pod moją peleryną niewidką, więc gdy tylko zaczęliśmy zbliżać się do działu książek zakazanych, wyłącznie rudzielec miał ją na głowie - postanowiłem być dżentelmenem i w razie porażki przyjąć na siebie konsekwencje, nie mieszając w to dziewczyny. I tak pod osłoną nocy igraliśmy z ogniem w kwestii szlabanów.
- Byłbym wdzięczny, gdybyś mnie specjalnie nie wrobiła, okej? - powiedziałem szeptem dla pewności, że obojgu nam zależy na tym, aby znaleźć jakieś ciekawe informacje i instrukcje, i nie będziemy na siebie nawzajem zastawiać pułapek. Podszedłem do bramki (strzelam tu sobie, szczerze mówiąc nie pamiętam, czy tam były jakieś bramki, ale z filmów i gier mi się kojarzy, że ten dział był odgrodzony od reszty), wyciągając różdżkę. Stuknąłem w zamek, wymawiając w myślach formułę najzwyklejszej alohomory, lecz niestety nic się nie stało - nic nie drgnęło, nie usłyszałem też żadnego szczęknięcia, które mogłoby świadczyć o tym, że zamek się otworzył. Dodatkowo poczułem delikatne drżenie trzonu mojej różdżki, co nieco mnie zaniepokoiło. A może na bramkę nałożono bardziej skomplikowane zaklęcia?
- Może Ty spróbujesz? - zapytałem szeptem, przesuwając się krok w bok, by udostępnić jej zamek.

kostki
Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 473
Dodatkowo : Fabularny prefekt naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1594
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyWto Kwi 24 2018, 11:34

Pomysł Caluma był niedorzeczny, ryzykowny, głupi i skazany na porażkę, jednakże uderzał tak bardzo w ambicję Nessy, że nie mogła mu odmówić. Sztuka polegająca na zmianie własnego ciała w zwierzęce była tym, co od dawna snuło się gdzieś w jej głowie niczym mgiełka, okazjonalnie przechodząc do ataku i przypominając jej, jak bardzo byłoby to użyteczne. Dla kogoś, kto kochał transmutację i wszelkie jej odmiany była to kwintesencja całej dziedziny. I nawet wizja trzaskającego piorunami opiekuna Slytherinu nie mogła jej powstrzymać. Jeszcze w dormitorium, gdzie ubierała lekkie i ciche trampki, oczyma wyobraźni widziała Fairwyna czerwonego ze złości i dającego jej szlaban do końca roku, znacznie gorszy od pisania rozległych wypracowań. Zerknęła za zegarek — cisza nocna trwała w najlepsze, a uczniom zabronione było szwendanie się po korytarzach zamkowych — czas w drogę. Wstała, wsuwając na siebie nieco przydużą, czarną bluzę z kapturem i łapiąc różdżkę, po czym opuściła bezpieczną strefę węży, bezgłośnie wychodząc z lochów i kierując się na miejsce spotkania z krukonem.
Był punktualny i przygotowany, a należąca do niego peleryna niewidka miała zapewnić im bezpieczeństwo. Ruda zmierzyła go wzrokiem, kręcąc jeszcze z niedowierzaniem głową. Nie podejrzewała go o takie niecne zamiary i ambitne plany, chociaż z rodziną Dear'ów znała się od zawsze i z większością jej członków łączyła ją głębsza znajomość. Gdyby nie to, że Bea była jego siostrą i Lanceley'ówna miałaby wyrzuty sumienia, gdyby poszedł sam.. Chociaż pewnie było to tylko wymówką dla jej własnej zachcianki. Bez słowa zniknęła razem z chłopakiem pod peleryną, kierując się w stronę biblioteki, a następnie działu ksiąg nieprzeznaczonych dla uczniów. Musiała przyznać, że nocą Hogwart tracił ten swój urok i domową atmosferę, a śpiące obrazy i złowrogie cienie podsyłały najgłupsze i najbardziej niedorzeczne scenariusze do głów. Przez surowe mury, wysokie sklepienia i niewielką ilość ozdób na korytarzach miała wrażenie, że nawet oddychają zbyt głośno. Więc gdy tylko zatrzymali się przed celem swojej podróży, bezgłośnie odetchnęła i jeszcze raz rozejrzała się dookoła, ostatecznie zatrzymując wzrok na Calumie, który zdecydował się opuścić bezpieczną strefę i pokazać się światu. Dziewczyna zsunęła materiał z głowy i zostawiła go na ramionach, ignorując fakt, jak komicznie musiała wyglądać głowa lewitująca w powietrzu. Uniosła brew, krzyżując ręce pod biustem. Nie bardzo rozumiała, dlaczego wystawił się jak mysz na trawie, ryzykując złapaniem — musiałby mieć dużo szczęścia, żeby wrócić do niej po niewidkę.

- Oh Dear, głupcze. Gdybym chciała zgarnąć księgę tylko dla siebie, to przyszłabym tu sama, nie sądzisz? Zdajesz sobie sprawę, że możesz nie zdążyć, wrócić pod płachtę i tym samym, wszystko będzie na Ciebie? Jestem pewna, że konsekwencje nie będą miłe..To był Twój plan, Twój pomysł. Sprawiedliwie byłoby, gdybym to ja paradowała tu bez pelerynki.- odparła szeptem, podchodząc do niego i patrząc z dołu. Zawsze zaskakiwało ją, jak niską opinię mieli o niej ludzie. Nie specjalnie się tym przejmowała i niezbyt ją to obchodziło, jednak zawsze gdy myślała już, że zna już każdą z możliwych - pojawiało się coś nowego.  W milczeniu przyglądała się próbom otwarcia magicznego zamka, które niestety spełzły na niczym. Kiwnęła głową i sięgnęła różdżkę, podobnie jak on próbując otworzyć zamek. Nic z tego. Przeklęła pod nosem, lustrując wzrokiem metalową kratę powstrzymującą ich od zdobycia książki. Wolną dłoń oparła na biodrze, a jej spojrzenie zatrzymało się na twarzy krukona.
- Zakłócenia nam nie sprzyjają. Jestem przekonana, że czar wyszedł, ale.. Jak użyję bombardii, to obudzimy cały zamek. Przez kratę też ciężko byłoby przejść metodą wspinaczki. Mamy plan B?

_______
Kostki: 3,3,6
Powrót do góry Go down


Calum O. L. Dear
Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 751
  Liczba postów : 1274
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyNie Kwi 29 2018, 20:55

Raz się żyło, co nie? A jako że moje życie było do tej pory, krótko mówiąc, zjebane, nie pozostało mi nic innego jak wziąć sprawy w swoje ręce i zająć się tym, o czym od dawna już myślałem. Animagia mi samemu krążyła po głowie od bardzo dawna, lecz głównie przez fakt, że wszystkie zajęcia z transmutacji odrabiałem u Craine, u którego nauczyłem się tylko tego, jak wylatywać z sali i spierdolić każde możliwe zadanie, odłożyłem ją na bok jako nieosiągalna dla mnie zdolność. Pozostawała w sferze marzeń przez długi okres, aż w końcu postanowiłem ją odkurzyć i mimo wszystko chociaż o kilka kroków zbliżyć się do celu.
I chociaż matka mogłaby mi już w kilku miejscach moich poprzednich słów wytknąć, że jestem prostakiem i chamem, bo używam brzydkich słów i młodzieńcowi mojego pokroju nie przystoi, w gruncie rzeczy wpoiła mi ważniejsze rzeczy do głowy - skoro pakowałem się w tarapaty świadomie w towarzystwie młodszej dziewczyny, potencjalną karę powinienem przyjąć na siebie. Mimo wszystko zależało mi na posiadaniu towarzysza w niedoli, którą miała być żmudna nauka trasmutacji, a podejrzewałem, że wpakowanie laski w szlaban może skutecznie zniechęcić ją do dalszego zadawania się ze mną. Mając na uwadze chęć, by mimo wszystko chciała ze mną kontynuować wyprawę, odparłem na jej słowa:
- Pierdolisz, Lanceley.
Bo to miało sens.
Znałem ją jednak wystarczająco długi czas, by, moim zdaniem, móc sobie pozwolić na podobne odzywki, bowiem i ona mi podobnych nie szczędziła. Ponadto uważałem, że przesadzała z całą tą sprawiedliwością.
- Bombarda? - zapytałem, parsknąwszy śmiechem. - Nie, to odpada całkowicie. Trzeba próbować do usranej śmierci. Może to zamek dla wytrwałych? - Stuknąłem w niego jeszcze raz, wypowiadając w myślach alohomorę, po czym usłyszałem szczęk i bramka odskoczyła, przy okazji wydając z siebie przeraźliwy skrzek, który poniósł się echem po całej bibliotece. Mhm. Tajna misja, moja dupa... - Dobra, póki jeszcze nikt tu nie przyleciał, właź! - poleciłem, przepuszczając lewitującą w powietrzu głowę przodem, po czym sam przekroczyłem próg działu zakazanego, zamykając za sobą bramkę najciszej jak potrafiłem. Szybko zaszyliśmy się w korytarzu pełnym książek. - Dobra, jesteśmy - odetchnąłem. Musiałem przyznać, że serce biło mi nieco zbyt szybko. Rozejrzałem się po bardzo zaciemnionej przestrzeni. - Przydałoby się światło - stwierdziłem, po czym chciałem rzucić kolejne zaklęcie. - Lumos. Lumos. Lumos! - I przez wszystkie trzy próby nie pojawiło się nawet najmniejsze światełko, a wręcz miałem wrażenie, że zrobiło się jeszcze ciemniej. - Lumos! - I znowu nic. Zacisnąłem dłoń na różdżce, ryzykując rychłym złamaniem jej trzonu. - Lu-mos-kur-wa-lu-mos! - Machałem z każdą sylabą, ale nie działo się zupełnie nic. Byłem na skraju. - LUMOS.
Gdy z mojej różdżki zaczęło bić światło, Nessa z powodzeniem mogła zobaczyć, jak szybko poruszam klatką piersiową, jaki czerwony się zrobiłem i z jaką żądzą mordu patrzyłem na własną różdżkę. Wypuściłem powietrze powoli z ust.
- Możemy przeglądać - stwierdziłem, udając względny spokój.

alohomora: 2
lumos xD : 6, 5, 6, 3, 5, 3, 2

Jakbyś chciała wziąć do ręki jakąś książkę, rzuć sobie kosteczką:
kosteczki na książeczki:
 
A jakbyś chciała mi też napisać podobne, to droga wolna!
Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 473
Dodatkowo : Fabularny prefekt naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1594
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptySro Maj 02 2018, 23:33

Wizja trzaskającego piorunami Edgara nadal siedziała Nessie w głowie. Chęć opanowania sztuki transmutacji do perfekcji była jednak znacznie silniejsza. Tak długo szukała, marzyła o tym, aby zostać ekspertem w tej dziedzinie i przemienić własne ciało. Nie żałowała, że tu z nim przyszła — chociaż nigdy nie spodziewałaby się, że akurat padnie na towarzystwo brata swojej najlepszej przyjaciółki. Ta swoją drogą, nie byłaby zachwycona ich nocnymi spacerami. Ruda wlepiła w niego swoje orzechowe ślepia, wypuszczając z cichym świstem powietrze spomiędzy warg. Był dziwnym młodzieńcem. Na pierwszy rzut oka każdy powiedziałby, że ich relacja opiera się na czystej nienawiści — jednak gdyby przyjrzeć się głębiej, kryła się w tym jakaś maleńka nić zrozumienia. Nigdy nie miał problemu z jej bezczelnością czy pyskowaniem, odpłacał jej tym samym — zawsze też mówił, co myślał. Dlatego może nie był aż tak tragicznym towarzystwem? Był niemiłosiernie irytujący, na dłuższą metę doprowadzał ją do szału, a jednak nigdy nie żywili do siebie urazy. I teraz to zachowanie jak prawdziwego gentlemana przystało, które z pewnością miało swoje drugie dno! Nigdy nie uwierzyłaby, że oddaje jej pelerynkę i chce wziąć na siebie winę w razie ewentualnych kłopotów bezinteresownie.
- Dobrze, że nie tak jak Ty, bo jeszcze bym z dzieckiem skończyła z tym pierdoleniem. Kretyn.- odparła z kolejnym westchnięciem, cichym i nieco złośliwym tonem. Wiedziała jednak też, że się na nią nie obrazi. Nie zwracał jej też uwagi, że nie zachowywała się jak dama. Mogła sobie pozwolić trochę poprzeklinać bez większych konsekwencji. Wzruszyła ramionami na jego słowa, krzyżując ręce pod biustem - czego nie mógł zobaczyć - i obserwując jego poczynania. Jak chciał kijem machać, to proszę. Może te cholerne zakłócenia osłabną na kilka chwil i mu się uda. A jak nie, to faktycznie postoją tu do rana, skoro taki z niego bystrzak.
- Masz więcej szczęścia niż rozumu Dear, naprawdę. To u was chyba rodzinne.- rzuciła z niedowierzaniem kręcąc głową, gdy zamek pod wpływem jego zaklęcia w końcu się otworzył. To na pewno ta jego aura, miała dobry wpływ. Dziewczyna weszła do środka, mając cały czas róźdzkę zaciśnięta w dłoni. Bramka zamknęła się za nimi, pozostawiając ich pomiędzy wysokimi regałami, wypełnionymi po brzegi opasłymi tomiskami o wiedzy wszelakiej, głoszącymi sztukę zakazaną i dla ludzi w ich wieku niedostępną. Mruknęła cicho, słyszą głos Caluma wydobywając się z ciemności, gdzieś obok niej. Omiotła przestrzeń w poszukiwaniu zarysów jego osoby, zatrzymując w końcu na nim wzrok. - Przydałoby się. Ciekawe tylko, czy znów szczęście będzie Ci sprzyjało..- odparła cicho z wyczuwalną, zadziorną nutką w głosie. Odgarnęła kosmyki włosów za ucho, nie ruszając się z miejsca na wszelki wypadek - nie chciała się o coś potknąć, wywalić i narobić hałasu. Słyszała, że znajdowały się tu również księgi krzyczące, a one z pewnością ściągnęłyby na jej głowę problemy. I tak o to Pan Dear dał kolejny popis machania nieposłusznym kijkiem, który tylko dzięki szczęściu nie pękł w dłoniach. Ruda nie mogła powstrzymać śmiechu, zagryzając dolną wargę, a następnie zasłaniając usta dłonią tak, aby stłumić dźwięk. Wyglądał jak wściekły, uroczy pomidorek i z pewnością jego twarz była bardziej czerwona od jej własnej.
- I tyle z Twojej aury Dear. No już, już, bo mi tu zawału dostaniesz i co ja powiem w szkole, a co gorsza Twojej siostrze, jak będę musiała taszczyć zwłoki przez pół zamku? Lumos.- odparła rozbawionym tonem, kręcąc głową. Uniosła różdżkę, wypowiadając zaklęcie i wykonując nią odpowiedni ruch. Poczuła przyjemne ciepło sukcesu, gdy światło bezproblemowo wypłynęło z jej końca i rozświetliło przestrzeń przed oczyma. Patyk z czarnego orzecha spisał się naprawdę cudownie. Uśmiechnęła się pod nosem, podchodząc do jednego z regałów i przeglądając grzbiety tomisk. Kolorowe, cienkie, grube, wytarte, zdobione, pokryte futerkiem — było tu absolutnie wszystko. Nie wiedziała, w co włożyć ręce, którą wybrać.. Która mogła być o tej cholernej animagi? No cóż, dobra passa nie mogła trwać wiecznie, a jej niezdarność musiała dać o sobie znać w najmniej odpowiednim momencie. Wybrana księga ze śliczną, bursztynową okładką wyślizgnęła się z jej drobnych dłoni i spadła na podłogę, otwierając się i drąc... kartki wniebogłosy. -
- Nosz kurwa!- warknęła pod nosem, kucając i zamykając księgę, a następnie wrzucając ją szybkim ruchem na regał, z którego ją wzięła. Echo rozniosło się z pewnością po bibliotece, miała jednak nadzieję, że wszyscy śpią na tyle mocno, a hałas trwał tak krótko, że nikt nie weźmie go na poważnie. Cofnęła się o krok, na nadmiar złego wpadając na Caluma. Spojrzała do góry i wzruszyła ramionami, posyłając mu niewinne spojrzenie.
- Może nikt nie usłyszał.. Ty masz chyba dziś więcej szczęścia. No już, nie patrz tak na mnie! Każdemu się zdarza!


Kostki: 4 na Lumos
4 na Książkę.
Powrót do góry Go down


Calum O. L. Dear
Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 751
  Liczba postów : 1274
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyNie Maj 06 2018, 00:52

Ja osobiście nigdy nie pomyślałem o Lanceley w kategoriach wroga, aczkolwiek była chyba jedną osobą noszącą owe nazwisko, która nie wkurwiała mnie samą swoja obecnością w jednym pokoju ze mną. Możliwe, że wszystko to za sprawą Beatrice, która z uporem maniaka sprowadzała rudą do naszego domu, przez co nawet poza zamkiem musiałem ją widywać. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - przynajmniej nie była typową babą, która obrażała się za użycie kurwy w zdaniu, którym się do niej zwracałem, nawet jeśli nie był to epitet w nią skierowany.
Miała swoje lepsze i gorsze strony, tych drugich chyba trochę więcej, ale mimo wszystko nie płakałem na myśl, że miałem spędzić z nią czas. Zupełnie świadomie wziąłem ją na tą eskapadę, kto inny będzie mi ogarniał dupę i na odwrót? Umiejętność szczerej wymiany zdań była teraz na wagę złota.
Po jej słowach zamarłem na kilka sekund, spoglądając na nią w ciemności z wielką dozą niezrozumienia w oczach. Konsternacja odcisnęła dziwny grymas na mojej twarzy, możliwe nawet, że zobaczyła później jego cień przy rozpalonych różdżkach. Prawdopodobnie to zdanie nie miało nic do czynienia z potencjalnymi plotkami na mój temat i tego, co też wyprawiałem po imprezie urodzinowej Lysandra, lecz jak już zostało wspomniane, nie mieliśmy między sobą większych hamulców i szydercze uwagi latały z szybkością pocisków. Ten trafił w bardzo czułe miejsce.
- Nie będę miał dziecka - wypaliłem tylko, po czym poczułem przez moment irracjonalny strach, jakby jakaś zimna dłoń złapała mnie za serce. Szybko mi jednak minęło, bo to przecież niemożliwe, prawda?
Kolejne uwagi skwitowałem jedynie wywróceniem oczu, po czym zacząłem rozglądać się po korytarzach z regałów. Nie miałem pojęcia, czego mielibyśmy w sumie szukać, również ile mieliśmy na to czasu, nie mówiąc już o szansach na powodzenie.
- Jakbyś przestała paplać i zaczęła szukać, to byłoby bajecznie - skwitowałem jej komentarze kwaśno, przejeżdżając palcami po grzbietach książek. Żadna nie przykuwała mojego wzroku, toteż jedynie ścierałem z nich kurz, próbując rozczytać przetarte tytuły i autorów.
Niemal dostałem zawału i tylko o włos nie krzyknąłem na całe gardło, gdy za mną upadło coś na podłogę i zaczęło się drzeć wniebogłosy. Wykonałem coś w stylu piruetu w powietrzu.
- Lanceley, kurwa, pojebało Cię? - wysyczałem, czując walące serce w gardle. Jeszcze kilka sekund miałem wrażenie, że krzyk książki niesie się echem po bibliotece. Stałem bez ruchu jeszcze jedną chwilę, nasłuchując ewentualnego skrzypnięcia drzwi czy też, co gorsza, tupotu czyichś kroków, zwabionych hałasami, lecz na szczęście nic tego nie dobiegło moich uszu. Wyprostowałem się, bowiem dotarło do mnie, jak mocno się skuliłem i zgarbiłem w całym tym nasłuchiwaniu. Posłałem karcące, a może zrezygnowane spojrzenie do lewitującej nisko głowy Nessy, kręcąc głową z niedowierzaniem. - Jeśli wyjdziemy z tej eskapady bez szwanku, to dopiero będziemy mieli więcej szczęścia niż rozumu - stwierdziłem, machnąwszy ręką. - Może to pomoże - powiedziałem, wyciągając różdżkę i wymawiając: - Muffliato.
Po rzuceniu zaklęcia wyciszającego, zabraliśmy się za dalsze poszukiwania i czy muszę robić długi wstęp do tego, co było oczywiste już na samym początku? To jasne, że po skarceniu Ślizgonki karma musiała obrócić się na moją niekorzyść - kolejna książka, którą złapałem, jakby zadrżała w moich dłoniach, co mnie wystraszyło i w efekcie wypuściłem ją. Uderzyła o podłogę i otworzyła się, a ze środka wychynęło jakieś... twarzopodobne coś, które rozchyliło swoją szparę i zaczęło...
TAK. PRZERAŹLIWIE. PISZCZEĆ.
Moje muffliato podziałało chyba jak mikrofon i zamiast wyciszyć dźwięki, uczyniło je głośniejszymi. W panice zacząłem kopać książkę nogą, aby ją zamknąć, a jednocześnie machałem różdżką, błagalnie rzucając finite. Gdy w końcu podziałało, a moja noga siłą dociskała problematyczną książkę do posadzki, spojrzałem na Nessę z przerażeniem na twarzy. Oddychałem szybko, wręcz dyszałem, czułem nawet pojedynczą kropelkę potu na czole.
- Co ja mówiłem wcześniej? - rzuciłem, starając się wciąż nieco zażartować, ale chyba nie było nam do śmiechu. Niewiele brakowało, byśmy wpadli. Serio. - Dobra, mamy coraz mniej cennego czasu, streszczajmy się. Trzeba coś znaleźć - dodałem, po czym zacząłem ponownie buszować po regałach, tym razem nie wyciągając żadnej z książek, póki nie dostrzegłem, że tytuł miał związek z profesją, o której materiałów szukaliśmy.

muffliato: 6
finite: ostatecznie 4
Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 473
Dodatkowo : Fabularny prefekt naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1594
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyPon Maj 07 2018, 03:21

Ruda pogodziła się natomiast z tym, że jej życie przepełnione było Dear'ami na wskroś. Walka z osobnikami z ich nazwiskiem, które pojawiały się w jej życiu, przypominały tę z wiatrakami. Były pozbawione sensu, bo jak pozbędziesz się jedno, to zaraz pojawi się drugi i nawet nie wiadomo skąd. Stąd też ruda zwyczajnie to przyjęła, ostatecznie jednak odnajdując się dość pozytywnie w towarzystwie większości z nich. Nigdy nie powiedziałaby tego wprost, ale Caluma nawet lubiła. Chociaż był przezabawnym stworzeniem w całym swym jestestwie, to pozostawał personą niezwykle użyteczną i wbrew powszechnej opinii działającą dość składnie. I był szczery, nie czepiał się. Był znośny. Z początku faktycznie, nieco dziwnie było przejść jej z bratem najlepszej przyjaciółki na pełną swobodę w konwersacji, gdzie nie musieli ukrywać ze swoich charakterów ostatecznie niczego, ale zdecydowanie było warto. Pomimo dogryzania pojawiała się tu nić sympatii, nawet jak chłopak momentami ją niemiłosiernie wkurwiał.
Można było na niego liczyć, gdy sytuacja tego wymagała i to był wystarczający powód, aby tu przyszła. Kłamstwo. Cholernie chciała być animagiem i nie wiedziała jeszcze jak, ale ta księga z pewnością wróci z którymś z nich do sypialni. Musiała wrócić. Nessa uniosła brew w charakterystyczny dla siebie sposób, widząc reakcję chłopaka na jej słowa. Przez twarz jego przewijała się bowiem cała paleta emocji i obiecać by mogła, że skradł się na lica Caluma cień jakiegoś rumieńca. Tajemniczego, którego pochodzenia ruda niestety nie znała. Czyżby trafiła w jakiś czuły punkt? Miał aż tak bujne życie seksualne, że wymagało ono komentarza, który jej udzielił? Przez twarz dziewczyny przeszedł grymas rozbawienia, a ona uniosła do góry ręce w akcie poddania, woląc zwyczajnie w temat stosunków i podbojów na kobietach się z nim nie zagłębiać.

—Jestem dumna, że dbasz o zabezpieczenie i na tym skończmy.—rzuciła dyplomatycznie, robiąc pół kroku w tył. Widząc, jak ruszył do korytarzy otoczonych wysokimi pod sufit regałami, poszła jego śladem, pomagając sobie różdżka. Prychnęła cicho, niczym niezadowolony ryś pod nosem, gdy kolejna wypowiedź krukona dobiegła jej uszu. Zatrzymała się, obracając głowę i patrząc na niego przez ramię.—Jakbyś czasem ugryzł się w język i ewentualnie go sobie odgryzł, też byłoby bajecznie. Przecież szukam kurwa!
Syknęła na tyle głośno, by usłyszał, mrużąc jednocześnie oczy i przybierając ten swój zaczepny, nieco groźny wyraz twarzy. Na tyle, w jakim stopniu groźna mogła być chuda osiemnastolatka mająca raptem półtorej metra z niewielkim dodatkiem. Odgarnęła kosmyk włosów za ucho, trącając tę nieszczęsną książkę, która zaczęła drzeć mordę jak opętana. Przez myśl jej przeszło, że to karma tak szybko do niej wróciła. Zachowywała się podobnie jak, stojąc nieruchomo i nasłuchując, odpowiadając mu jednak na jego retoryczne rzec można pytanie.
—W momencie, w którym zgodziłam się tu z Tobą przyjść, kretynie! Gdybyś mnie tak nie poganiał, to nic by się nie stało!—rzuciła z delikatnym wzruszeniem ramion tak, jakby to wcale nie była jej wina, tylko jego. Samo łamanie regulaminu jej nie przeszkadzało, ale wizja opiekuna domu, który odbiera ją z gabinetu bibliotekarki była niczym czarne chmury na pięknym, wiosennym niebie. Prychnęła kolejny raz, stojąc blisko niego i w ogóle nie mając ochoty ruszyć się z miejsca, bo znając życie, zaraz znów by coś popsuła, zwaliła i narobiła hałasu. Gdy się wyprostował, zmierzyła go wzrokiem, zaciskając palce na materiale peleryny niewidki, która ciągle tkwiła zarzucona na jej ramionach, czego nie mógł też zobaczyć. Nie mogła nie uśmiechnąć się pod nosem na jego jakże trafny komentarz, kiwając delikatnie głową. Faktycznie, byli nieprzygotowani. Mógł ją uprzedzić wcześniej, poszukałaby, chociaż jakichś informacji jak książka, której szukają się prezentuje Szukanie jej w ten sposób przypominało wyścigi o igłę w stogu siana.
— Niech to szczęście tylko nam dopisze, bo są gorsze rzeczy w tych książkach jak wizja ewentualnego szlabanu.. —mruknęła cicho, niezbyt optymistycznie. Wróciła do jednego z regałów, przeszukując znów leżące na nim książki, śledząc wzrokiem ich tytuły. Chwilę panowała cisza i spokój, ale oczywiście Nessa i Calum nie mogli mieć łatwo. Gdy jej uszu dobiegł przeraźliwy krzyk tomiska, które widocznie było zaginioną siostrą bliźniaczką książki, którą ona wyjęła wcześniej — zamarła, odwracając tylko głowę z wymalowanym przerażeniem na twarzy. No pięknie, teraz na pewno ich kurwa usłyszą! Bez słowa, bez drgnięcia nawet, niczym zahipnotyzowana wpatrywała się jak krukon okłada księgę kopniakami, chcąc ją uciszyć. Dopiero gdy się zamknęła i nastała grobowa cisza, wróciła do rzeczywistości. Jak gdyby nigdy nic podeszła do chłopaka, łapiąc za pelerynę i zsuwając ją z ramion. Zarzuciła ją na siebie i jego, chcąc odczekać chwilę, czy aby na pewno nikt tu nie przyjdzie. Dochodząc do wniosku, że oddychał jakoś wybitnie głośno, przyłożyła mu rękę do ust, patrząc na niego z dołu przenikliwymi, zielonymi oczyma. Był blady, przestraszony.
—Czemu mam wrażenie, że to początek naszej drogi przez mękę. Oby tylko zaowocowała nagrodą. Kurwa, na mnie się rzucasz, a sam robisz to samo. Hipokryta.—szepnęła niemalże bezgłośnie, nasłuchując. Na szczęście los się do nich uśmiechnął. Odetchnęła głębiej, odsuwając od niego dłoń i następnie całą siebie, egoistycznie zostawiając sobie peleryną na ramionach i odsłaniając Caluma dla świata. Co zrobić, bawił ją widok lewitujących głów. Bez słowa wróciła do regału, szukając. Wszystko wydawało się jej nie tym, czego potrzebowali. Gdy po kilku minutach rozległ się tępy krzyk, zwiastujący kolejną nawiedzoną książkę, jęknęła razem z nią, instynktownie zamykając ją po kilku sekundach. Wzruszyła ramionami, podnosząc wzrok na Deara.
—Po cholerę oni trzymają te książki tu? Nawet się jej przeczytać nie da, bo drze buzie jak chora psychicznie.—warknęła poirytowana całą tą sytuacją, odkładając tom na miejsce. Kolejna książka, którą wyciągnęła była znacznie spokojniejsza, nie wywołała żadnego, tak bardzo niepotrzebnego im hałasu. Jednak gdy tylko ruda ją otworzyła, przeglądając strony — mina jej zrzedła. Akurat tej pozycji nie dziwiła się wcale, że znajduje się w dziale zakazanym dla uczniów i studentów. Mogła skutecznie zniszczyć psychikę. Zamknęła zbiór informacji o torturach średniowiecza, przecierając oczy dłonią. —To jest kurwa bez sensu. Nawet nie wiem, czego szukamy! Nic, najmniejszego detalu wyglądu... Calum, gdzie jest to Twoje cholerne szczęście, gdy najbardziej go potrzebujemy?—dodała jeszcze z nutką rezygnacji w głosie, odkładając księgę na półkę i odwracając się w jego stronę, krzyżując ręce pod biustem. Autentycznie bała się wybrać kolejną pozycję z regałów. Kto wie, jakie chore rzeczy trzymali w tej bibliotece. A co jak uwolni jakiegoś ducha albo ściągnie na siebie klątwę?

Kostki: 6>1>
Powrót do góry Go down


Calum O. L. Dear
Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 751
  Liczba postów : 1274
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyNie Maj 13 2018, 02:40

W tym jednym mogliśmy się zdecydowanie zgodzić - walka z Dearami była zupełnie bezsensowna. Ja sam przez chwilę próbowałem i nie wyszło, toteż przestałem i postanowiłem płynąć z prądem, próbując jakkolwiek dogadać się z członkami rodziny, co oczywiście było niezwykle trudną sztuką. Dorien jako mój starszy brat, chociaż kiedyś mógłbym się wstydzić o tym mówić, był zbiorem tego wszystkiego, czego rodzice oczekiwali też ode mnie i stanowił powód moich największych kompleksów. Wyobraź sobie, jak ciężko żyje się z człowiekiem będącym uosobieniem idealnego syna, jednocześnie mając świadomość, że samemu jest się niewystarczająco dobrym... Liam już jakiś czas temu zniknął z domu i przestał brać czynny udział w życiu rodziny, obecnie przebywając we Francji i pewnie podrywając uczennice. Beatrice rzadko dobrze się ze mną dogadywała, była dosyć silną i wybuchową osobowością, więc nawet nie chciałem jej zachodzić za skórę. Młodsze bliźniaki natomiast były mi chyba najbardziej obojętne. Vivien to jeszcze, chociaż wywracałem oczami na całe to jej muzykowanie, Vilen z kolei mógłby nie wracać ze Stavefjord, ale najwyraźniej tam był jeszcze większym wrzodem na dupie niż tu i Skandynawowie postanowili odesłać go tam, skąd przylazł.
Nessa mi jednak nie przeszkadzała swoją osobą. Zaryzykowałbym nawet, że była chyba jedyną normalną koleżanką Beatrice, którą przyprowadziła do domu. Niemniej jednak ciągle miałem z tyłu głowy, że to niewielkie, rude stworzenie z powodzeniem może mi skopać dupę i zmiażdżyć psychikę.
Wywróciłem oczami, słysząc jej słowa i cieszyłem się, że wycofała się z tej części naszej rozmowy, ponieważ nie czułem się wystarczająco komfortowo w jej towarzystwie i obecnej sytuacji, by opowiadać, jak to zostałem napojony eliksirami zwiększającymi popęd i w moje ręce wpadła przyjaciółka Lysandra. "Przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej" - w tej sytuacji wolałem nie mieć w niej wroga.
Potem wszystko poszło źle. Po prostu źle. To, że Nessa zrzuciła krzyczącą książkę to było jedno, a fakt, że chwilę później ja zrobiłem to samo wyłącznie potwierdzał dla mnie teorię, że nie wyjdziemy z tej eskapady cało. Nasz czas w dziale ksiąg zakazanych był zdecydowanie policzony. Niekoniecznie świadomie schyliłem się, by ułatwić jej zarzucenie mi na głowy peleryny niewidki, również po to, by zmieścić się z nią pod jej osłoną. Szlaban naprawdę nie był straszną perspektywą, jak tylko zastanowiłem się nad innymi konsekwencjami, które mogłyby nas spotkać po nakryciu w tym miejscu. Mogliby nas wywalić z Hogwartu?
- Kurwa, no wiem, wiem, oszczędź już sobie - skwitowałem jedynie, gdy zaczęła gadkę o hipokryzji. Doskonale wiedziałem, jak to wyglądało i nie musiała się na ten temat rozwodzić. Byłem zły i zestresowany, a to u mnie najgorsze połączenie, ponieważ tak duże napięcie nie pozwalało mi w pełni racjonalnie myśleć. - Może to czas się wycofać? - rzuciłem, patrząc na nią niepewnie. - Oczywiście jeśli się boisz - dodałem, bo zaraz by wyszło, że to ja jestem tchórzem.
Nie oszukujmy się, byłem kurczakiem.
Odczekaliśmy jednak chwilę i okazało się, że mieliśmy jednak sporo szczęścia, bowiem nikt jak do tej pory nie pofatygował się do biblioteki. Nawet duchy nie zainteresowały się głośnymi dźwiękami, które dobiegały z działu ksiąg zakazanych, a to przemawiało na naszą korzyść. Chociaż kto wie, kiedy przez ścianę mogła wyglądnąć głowa takiego krwawego barona?
- Na pewno istnieją jakieś sposoby. Zaklęcia, o których pojęcia nawet nie mamy - skomentowałem sucho. Byłem przekonany, że do zgłębiania wiedzy z takich książek potrzebowało się czegoś więcej niż stoperów w uszach, a mianowicie dosyć dużej znajomości czarnej magii. Aż nie chciałem myśleć, co trzeba by było zrobić, aby uciszyć tą wrzaskliwą mordę...
Przystanąłem w miejscu, gdy zaczęła mówić, jak bardzo nasze przedsięwzięcie było pozbawione sensu i ciężko było mi się z nią nie zgodzić. Stałem więc przy regale, opierając się o niego jedną ręką, drugą natomiast przesunąłem po twarzy z widocznym zrezygnowaniem.
- To co teraz? - zapytałem. - Może jeszcze jedna i się zmywamy? - dodałem jeszcze, by sekundę później wyciągnąć z regału przypadkową książkę. Spojrzałem na nią wyczekująco, chcąc jakiejś reakcji, lecz ostatecznie i tak otworzyłem książkę na losowej stronie.
Kolejna rozdarta.
Zatrzasnąłem ją tak szybko, jak tylko moje uszy zarejestrowały wydobywające się z niej dźwięki. Pospiesznie wcisnąłem ją na miejsce, po czym pokonałem dzielącą mnie odległość od Nessy i na macanego próbując dobyć połów szaty niewidki i ponownie zniknąć pod jej osłoną.
Nie mieliśmy szczęścia za grosz.
Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 473
Dodatkowo : Fabularny prefekt naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1594
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyNie Maj 13 2018, 20:17

Lanceleyówna miała w zwyczaju nie wchodzić buciorami do cudzego życia, nie próbować kogoś zmienić i zwyczajnie się nie wtrącać. Stąd nie miała pojęcia o tym, w jakich kompleksach żył biedny Dear. No tak, mając Doriena za brata, łatwo było spodziewać się porównywań. Nessa wychodziła z założenia jednak, że każdy z członków tego rodu jest wyjątkowy na swój sposób i ma swój unikalny kolor. Czy to Calum, czy Beatrice. Była do nich na swój sposób przywiązana. Każdy powinien być za siebie odpowiedzialny, stawiać sobie jakieś cele i wyznaczać racjonalne granice. Skupiać się na tym, aby być najlepszą wersją siebie i przestać próbować stać się kopią kogoś innego. Ona nie miała takich problemów, była jedynym dzieckiem biologicznym swoich rodziców. Dawała im popalić, pewnie była powodem przedwczesnego osiwienia matki, ale cóż.. Taka już z niej temperamentna i paskudna dziewucha. Częściej używała pięści jak różdżki.
Na jego wywrócenie oczyma zaśmiała się pod nosem, starając się przekierować umysł na inne tory. Naprawdę nie chciałaby być powiernikiem czyichkolwiek sekretów seksualnych — nawet gdyby należały do Beci, to byłoby jej z tym niezręcznie. Nie chodziło o wstyd czy coś, bo seks tematem tabu dla niej nie był, a bardziej o brak jakiegokolwiek doświadczenia z płcią przeciwną. Była niewinną i uroczą dziewczyną, która nawet nie zwróciłaby uwagi na żadne zainteresowanie jej sobą. Była kumplem. Nessą. Niczym więcej. Przejechała opuszkami palców po włosach, zaczesując niesforne kosmyki do tyłu. Miała wrażenie, że z każdą kolejną chwilą spędzoną w dziale ksiąg zakazanych, powietrze staje się cięższe. Rosnący wewnątrz niepokój nie znajdował jednak ujścia w mimice jej twarzy czy gestach. Blada buzia zachowywała powagę, zaangażowanie. Pomimo ich wpadek, krzyczących ksiąg i coraz częściej lecących szeptem przekleństwa, wcale nie zamierzała się poddawać. Nie chciała go denerwować, rozpraszać. Wzruszyła delikatnie ramionami, lustrując twarz chłopaka wzrokiem. Była pewna, że stres negatywnie wpłynie na całe to przedsięwzięcie, o którego poważniejszych konsekwencjach ogólnie rzecz biorąc, bała się nawet myśleć. Wściekły Fairwyn był już wystarczająco wielką czarną chmurą nad rudą głową, nie wspominając nawet o tym, jak negatywnie mógłby zareagować jego syn czy żaba. Dreszcz przebiegł jej po ciele, pozostawiając gęsią skórkę. Ona jednak uśmiechnęła się delikatnie.

—Spokojnie. Znajdziemy to. Damy radę, bo kto jak nie my? Jakie kurwa wycofać? Chyba niepoważny jesteś! Jak już tu jesteśmy to, nie wyjdę z tej pieprzonej biblioteki bez tej książki. Możesz być tego pewien. Nawet jak mnie wywalą ze studiów.— mruknęła w jego stronę tonem, który nie zniósłby sprzeciwu. Nie było siły na tym świecie, która odwiodłaby dziewczynę od prób zdobycia tego pieprzonego tomiska. Kochała transmutację, animagia była jej najwyższym poziomem i zarazem jej największym marzeniem. Oparła dłonie na biodrach, rozglądając się dookoła. Zawzięta mina rudej świadczyła o tym, że jest śmiertelnie poważna. Wiedziała też, że krukon nie zostawiłby jej tu samej i może to było również jednym z motywów jej zaangażowania. Czegokolwiek by o nim nie powiedzieli, jak upierdliwy nie bywał — to był dobry dzieciak. Wiedziała, że się trochę obawiał — co powiedzieliby jego rodzice, gdyby złapali go po nocy w zakazanym dziale biblioteki i to jeszcze z nią do kompletu? Bo Państwo Lanceley byli przyzwyczajeni do wezwań do szkoły w sprawie córeczki. Kiwnęła głową na jego słowa. Musiał mieć rację. Czarno magiczna sztuka była naprawdę głęboka, mieli zaklęcia na wszystko.[/i]
—Pewnie tak. Tylko po co trzymać te książki nieujarzmione, skoro teoretycznie nikt nie ma wejścia do tego działu?—odparła cicho, robiąc krok w prawą stronę i znów wędrując palcem po grzbietach ksiąg. Były tu tomy z każdej dziedziny. Astronomia, Zaklęcia.. Czemu akurat te związane z animagią musiały pozostawać tak skutecznie skryte przed ich wzrokiem? Brak odpowiedzi na pytanie o kolejnej próbie mógł potraktować jako zgodę. Poprawiła materiał peleryny na plecach. Mruczała pod nosem kolejny tytuł, gdy uszu jej dobiegł ryk. Podskoczyła w miejscu, odwracając głowę i patrząc na zatrzaskującego księgę Caluma z uniesionymi brwiami i zmarszczonym nosem. Jej mina mówiła absolutnie wszystko! Pokręciła głową z niedowierzaniem, niemalże słysząc swoje walące w piersi serce niczym jakiś dzwon, roznoszący swój łoskot echem po skrytej w mroku i ciszy nocnej bibliotece. Kurwa, jak można mieć takiego pecha? Widząc jego sprint w jej stronę, uniosła pelerynę i zakryła ich oboje, stając, jak najbliżej mogła — tak, aby materiału wystarczyło na całkowite zakrycie dwójki niegrzecznych studentów. Bez obcasów byłą przy nim taka niziutka i drobna! Jej głowa była na wysokości Dearowego torsu! Oparła się czołem o chłopaka, wypuszczając ze świstem powietrze z ust. Starając się przemyśleć wszystko, uspokoić. Znaleźć najlepsze z możliwych rozwiązań. Na całe szczęście — nadal w ciszy i w milczeniu, żadne kroki i przyśpieszony trucht nie rozchodził po zamkowych korytarzach i nie docierał jej uszu. Drobna dłoń zacisnęła się na rękojeści różdżki w pięść. Stali pod tą peleryną, skazani na siebie i konsekwencję swoich działań. Dziewczyna podniosła na niego wzrok, wlepiając intensywnie brązowe ślepia w jego twarz. Musiała porządnie odchylić głowę do tyłu, aby dostrzec jego oczy.
—Okej.. Zostaw to mnie. Będzie, co ma być. Wepchnę Ci książkę w rękę i wracaj pod pelerynę, wynoś się stąd i nie pokazuj nikomu, co ukradniemy. Tylko trzymają ją wystawioną. Bo jak boga kocham Dear, nie wyjdziemy stąd bez tego, po co przyszliśmy.—zarządziła szeptem z tym swoim uśmieszkiem, wychodząc całkiem spod peleryny. Zostawiła ją właścicielowi. Omiotła wzrokiem regały, trzymając zapaloną różdżkę w rękach. Była niczym rycerz i teraz była najlepsza chwila na udowodnienie tego. Skoro on miał w sobie ziarno lęku i niepewności, to ona nie mogła. To był moment na docenienie jej drobnych gabarytów — brak siły nadrabiała bowiem szybkością i zręcznością. Niczym po dużej dawce kofeiny, ruszyła w stronę regałów. Całe szczęście potrafiła szybko czytać! Wyciągnęła pierwszą z książek, która przykuła jej uwagę, skrzywiając się na ruchome obrazy tortur w środku i odłożyła ją na miejsce, wybierając kolejny tom i gwałtownie otwierając. Darł mordę. I dwa następne również przedarły ciszę swoim upiornym wrzaskiem. Zdawała się tak pochłonięta swoim zadaniem, że nie zwracała uwagi na krukona i otaczający ją świat. Działała szybko, ignorując hałas, który mogła wytwarzać.
—Kurwa! Gdzie oni Cię wsadzili maleńka...— westchnęła cicho, łapiąc oddech i opierając na chwilę ręce na biodrach. Nie chciała nawet patrzeć na Caluma po koncercie, który im zgotowała. W przeciwieństwie do jej delikatnie zarumienionych policzków on musiał być blady jak ściana. Cmoknęła niezadowolona pod nosem, podbiegając do innego regału. Szukając chwilę wzrokiem, wybrała książkę o zielonej okładce. Uśmiechnęła się pod nosem — czyżby dobry dział? Wzmianka o transmutacji była widoczna! Poczuła, jak serce przyśpiesza. Odłożyła ją na miejsce, sięgając opasłe, stare tomisko o fioletowej okładce — bingo! Triumfalny uśmiech wstąpił na jej wargi, gdy przytuliła ją do piersi. Skarciła się jednak w myślach, nie było teraz na to czasu! Podbiegła do chłopaka, wciskając mu w rękę tom i mając nadzieję, że ją posłucha, schowa pod pelerynę i wyniesie się z tego cholernego działu zakazanego, nie martwiąc się o nią. Niewiele myśląc, ruda zrobiła pół kroku w tył i zgasiła różdżkę, pozwalając, by otoczył ich mrok. Nie wiedziała, czy była aż tak przewrażliwiona, czy faktycznie ich oddechy były tak łatwo dosłyszalne.
—Idź, będę zaraz za Tobą. Tylko cokolwiek by się nie działo, nie pokazuj się i opiekuj się tym dziełem. Jest na wagę złota.- szepnęła, cofając dłoń gdy zabrał ich cenne znalezisko.

4,6,4,4,5,2
Powrót do góry Go down


Calum O. L. Dear
Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 751
  Liczba postów : 1274
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyCzw Maj 31 2018, 18:57

Byłem, krótko mówiąc, posrany.
Nigdy nie czułem się bohaterem, herosem, nigdy nie podejrzewałem się o jakiekolwiek zapędy tego typu. Nie bez powodu nie nosiłem szkarłatnych szat - nie byłem odważny. Najchętniej zawinąłbym się już teraz, by uniknąć konsekwencji, by nie dać się złapać i uciec od ewentualnych problemów, które coraz szybciej przestawały być wyłącznie ewentualnością i nabierały miana faktycznego zagrożenia. To, że zawyła nam jedna książka, to jeszcze nic - ot, może Irytek postanowił się zabawić albo coś podobnego, ale dwie? A trzy? Kolejnych siedem? Już się nawet nie łudziłem, że wyjdziemy z tego bez szwanku. Adrenalina płynąca w żyłach wzmagała bicie serca i przyspieszała oddech, napinała mięśnie i wyostrzała wzrok, jednocześnie zasiewając wewnątrz ogromną trwogę. Wydawało mi się, że nagle zyskałem słuch absolutny i słyszałem kroki z korytarza, a tak naprawdę po prostu dudniło mi w uszach ze stresu. Przełykanie śliny stało się niemożliwe, a w sumie to miałem sucho w gębie jak na pustyni.
I to ona chciała brnąć w to dalej, próbować jeszcze, mimo że już od początku byliśmy skazani na porażkę. Jej wiara w powodzenie lub chociaż wola do walki z przeciwnościami był silniejsza niż ja sam. Stałem i patrzyłem na nią z ogromną dozą niepewności. Ja nie miałem żadnej nadziei na sukces i w myślach odliczałem sekundy, za ile drzwi do biblioteki otworzą się z hukiem i usłyszymy tupot stóp. Jeden, dwa, trzy... Nie? Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć... Nadal nic?
Nie obawiałem się szlabanu, lecz właśnie tego, czego podobno nie bała się sama Nessa - wylecenia ze studiów. Co jak co, ale lubiłem Hogwart, nawet jeśli strasznie nie chciało mi się uczyć, Craine lub Fairwyn mnie gnębili, kociołki wybuchały po jednym dotknięciu, a zwierzęta zwiewały na Wierzbę bijącą. Potrzebowałem tych studiów, tego czasu, by móc w przyszłości robić to, na czym mi zależało. By chociaż na chwilę być tym, kim zawsze chciałem być. Myśl o tym, że moja przyszłość miała stanąć pod znakiem zapytania po tym jednym wybryku była niezwykle smutna.
Ale jakoś tak nie myślałem o tym w pierwszej kolejności, gdy zaciągnąłem tu Nessę, które teraz chyba zamierzała ogarnąć za mnie całą brudną robotę.
Każda kolejna książka, którą wyciągała z regałów, sprawiała, że serce opadało mi coraz niżej, a krew coraz bardziej odpływała mi z twarzy, uwidaczniając sieć niebieskich żył skrytych tuż pod skórą. Stałem pod peleryną niemal siny ze stresu, z otwartymi ustami zastygniętymi w niemym krzyku.
- Nessa - wydusiłem z siebie w końcu, gdy do mnie podbiegła, lecz kolejne słowa zdusiło wielkie tomiszcze, którym ugodziła mnie w pierś. O kurwa, znalazła coś. Wytrzeszczyłem oczy na nią i na książkę. - Chodź tu - powiedziałem, uchylając rąbek niewidki, lecz w tej samej chwili zgasiła światło płynące z końca jej różdżki i zniknęła na chwilę z mojego pola widzenia. Serce waliło mi w piersi, w każdej chwili do środka mógł wejść nauczyciel lub bibliotekarka i nas przyłapać.
Ją przyłapać.
O nie.
No nie, no po prostu, kurwa, no nie! Merlinie, czy Ty to widzisz? Laska się chce za mnie poświęcać. Chyba nigdy bym sobie nie wybaczył, nie mówiąc już o zalepianiu dumy, gdyby moją własną dupę uratowała mi dziewczyna. Nie mogłem zostać pod peleryną ani chwili dłużej. Wzrok odrobinę zdołał mi się przyzwyczaić do ciemności, wobec czego wypatrzyłem jej zarys, a następnie wyskoczyłem spod peleryny.
- Ty ją trzymaj - powiedziałem, wciskając jej w ręce książkę, po czym zarzuciłem niewidkę na jej głowę i wyciągnąłem różdżkę. Kto by pomyślał, że zaklęcie zlepu będzie tak ciężkie do rzucenia? Ten dzień ewidentnie był mocno naznaczony zakłóceniami magicznymi, może wybraliśmy po prostu złą porę na podobną eskapadę? No, to na pewno. Materiał nieustannie zsuwał się po jej włosach, nie chcąc zostać na miejscu również za sprawą tego, że sama Nessa najpewniej walczyła, bym nie okrywał jej płaszczem. Ja jedynie rzucałem w myślach zaklęcie zlepu, koncentrując się jak najmocniej na tym, by wypowiadać je w chwilach, gdy dziewczyna była dobrze peleryną przykryta. - Nie wierć się, bo nici ze wszystkiego! Zajebiście, że znalazłaś książkę - to Ty powinnaś być bezpieczna, nie ja. Nie rób sobie problemów, nie zasługujesz na nie - cedziłem przez zęby podczas przepychanek.
Aż w końcu peleryna przywarła do dziewczyny.
- I nie zrywaj jej, nie odczarowuj się. Po prostu tego nie rób. Trzymaj tą książkę i się nie odzywaj. Idę przodem - powiedziałem w końcu, dysząc jak po przebiegnięciu maratonu.

Kostka: 1->3->3->6, 3, 1, 6, 4
Punkty w kuferku:
• z zaklęć - 30
Liczba możliwych przerzutów w wątku:
• wg statystyki z zaklęć - 3
Wykorzystane przerzuty:
• wg statystyki z zaklęć - 3
Dowód ogromnej porażki, przypadkiem rzucany z innego konta, bo mi też się myli, czy to Calum, czy to Carson xD
Powrót do góry Go down


Edgar T. Fairwyn
Edgar T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : kamienny, lekko znudzony i pogardliwy wyraz twarzy
Galeony : 1177
  Liczba postów : 768
http://www.czarodzieje.org/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://www.czarodzieje.org/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://www.czarodzieje.org/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://www.czarodzieje.org/t14355-edgar-t-fairwyn#379705
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyCzw Maj 31 2018, 22:46

Edgar należał do tego niewielkiego odsetka ludzi, którym wystarczało mniej niż sześć godzin snu. Być może jego organizm kompensował za śpiączki, a być może miał bardziej namieszane w genach niż mu się wydawało. Absolutnie mu to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie. Mógł pracować także przez dłuższą część nocy, co było o tyle komfortowe, że nikt mu wtedy nie przeszkadzał. Zazwyczaj.
Oderwał wzrok od tłumaczonego manuskryptu słysząc stłumiony wrzask, gdzieś w głębi korytarza. Chwilę siedział wpatrując się w cienie na ścianach gabinetu i nasłuchując, ale szybko doszedł do wniosku, że to nie jego problem. Po pierwsze: nie miał dziś dyżuru. Po drugie: miał uzdrowicielski nakaz unikania stresów. Po trzecie: nie obchodziłoby go nawet, gdyby tam na korytarzu umierał teraz jakiś dzieciak, byleby tylko robił to cicho.
Wrócił do manuskryptu, gdy ciszę rozdarł głośniejszy niż wcześniej pisk, brzęcząc mu w uszach jak denerwująca mucha. Zignorował go, biorąc jednie głębszy wdech, ale już po chwili do jego gabinetu doleciał kolejny krzyk. Odrzucił na biurko pióro, którym bawił się w palcach i z impetem otworzył szufladę, z której wyciągnął papierosy. Cztery dni leżały tam nietknięte. Nie zdążył raz porządnie się zaciągnąć, kiedy usłyszał kolejny krzyk i ostatecznie stracił nadzieję na samoistny powrót spokoju, co było jeszcze gorsze teraz, gdy po jego spragnionych komórkach rozchodziła się nikotyna. Kolejny krzyk sprowadził go jednak na ziemię. Zaciągnął się ostatni raz i zgasił papierosa w popielniczce. Następnie wziął różdżkę i zaświeciwszy ją, wyszedł z gabinetu.
Nie musiał długo szukać źródła hałasu, bo kiedy tylko znalazł się na korytarzu, rozległ się kolejny – dobiegający z biblioteki, a zaraz potem jeszcze jeden. Na tym etapie Edgar wątpił już, żeby to był jakiś uczeń – tak głupim chyba być się nie dało. Wchodząc do biblioteki naprawdę spodziewał się zobaczyć Irytka rzucającego książkami dla czystego złoczyństwa, kiedy jednak doszedł do kraty zamykającej dział ksiąg zakazanych, ręce dosłownie mu opadły.
- Dear, czy ty masz choć jedną funkcjonującą szarą komórkę? – wycedził pozbawionym emocji głosem, wbijając wzrok w Krukona, po czym przeniósł go na leżącą pod jednym z regałów książkę – Możesz mi wytłumaczyć, co ty tu robisz?
W tym momencie bardziej niż to, że smarkacz przebywał w zakazanym miejscu interesowało go, jakim cudem ktoś mógł być takim idiotą, żeby łamiąc regulamin nie tyle co nie zachować wszelkich możliwych środków ostrożności, a podnosić przy tym alarm na pół szkoły. Kilkukrotnie.

//żeby nie było wątpliwości, ja z Wami jeszcze nie skończyłem

______________________



  Work as a teacher, they said.

It will be fun, they said.

Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 473
Dodatkowo : Fabularny prefekt naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1594
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyPią Cze 01 2018, 13:34

Nigdy nie oceniała ludzi miarą drzemiącej w nich odwagi. Każdy miał swoje granice i zasady, poglądy na pewne sprawy różniły się diametralnie i właśnie dlatego, kto i w jakiej sprawie był nieustraszony, było kwestią tak indywidualną. Nesse kwalifikować można było jako bezmyślnie i uparcie, głupio odważną. Jej nie trzeba było kilka razy mówić i jeśli w najgłupszym rozwiązaniu widziała jakiś sens, to po nie sięgała. Ojciec zawsze powtarzał, że musiała brać konsekwencje swoich decyzji na klatkę i je przyjmować, a ona znacznie bardziej godziła się na to niż na życie w żalu, że czegoś nie zrobiła. Tego by nie zniosła. Animagia była jej marzeniem, celem i jeśli istniała minimalna szansa wśród ogromnego ryzyka, że się uda.. Nie mogła, nie potrafiła i przede wszystkim nie chciała odpuszczać.
Nie była zła na Caluma. Nie przeszkadzało jej stanie i patrzenie, jak w amoku szuka odpowiedniej książki. Rozumiała, a przynajmniej tak sądziła, jego powody. Podobna sytuacja sprawiała, że byli skazani na przyszłość zgodną z oczekiwaniami. Dopasowaną do nazwiska, godną. Pozbawioną szaleństw i wolności wyboru, którą mieli tutaj, w Hogwarcie. Oczyma wyobraźni była w stanie dostrzec jego rodziców otrzymujących list o tym, że ich ukochany syn wyleciał ze studiów za włamanie i próbę kradzieży.. Chyba by tego nie znieśli. Z nią było inaczej. Lanceleyowie byli przyzwyczajeni do listów o bójkach czy złym zachowaniu, byli jednak skłonni to wybaczyć tak długo, jak miała porządne oceny i obecności. O ostatnich runach jeszcze nie mieli na szczęście okazji się dowiedzieć. I właśnie z takimi myślami znalazła Graal, siląc się na delikatny uśmieszek.
Dalej jednak już nie szło tak fajnie, jak sądziła, że im pójdzie — skoro już książkę mieli. Chyba tylko w akcie zaskoczenia zgodził się wziąć od niej tom, natomiast zaraz usłyszała zbulwersowanie w jego głosie i jakąś dziwną frustrację odnośnie do tego, że to on stał skryty pod peleryną. Naprawdę nie rozumiała dlaczego! Ze strategicznego punktu widzenia tak było lepiej i bezpieczniej! Była mniejsza, poruszała się ciszej, łatwiej było się jej gdzieś schować i przede wszystkim jej by nie groziły aż tak tragiczne konsekwencje za wyrzucenie ze studiów, bo pewnie rodzice zakryliby to chęcią zaangażowania się w biznes muzyczny. Całe szczęście, że nie widziała jak siny i przerażony był.

— Calum?—powtórzyła cicho, pytającym tonem, przekręcając głowę w bok i posyłając mu krótkie spojrzenie brązowych oczu. Jego polecenia jednak nie wykonała, stojąc uparcie w miejscu, chcąc skrzyżować ręce pod biustem, obrócić się i sobie iść, a on miał wtedy grzecznie i niczym mała myszka ruszyć za nią, wynosząc ich bezcenne znalezisko. Jakże zaskoczona była, gdy znów ujrzała Deara z wyrazem twarzy godnym superbohatera, wciskającego jej nagle księgę. Zamrugała kilkukrotnie, odruchowo przytulając ją do piersi. Nim zdążyła cokolwiek powiedzieć, narzucił jej pelerynę na głowę.
— Co Ty robisz? Zwariowałeś, miało być odwrotnie! Chłop jak dąb, jak chcesz stąd wyjść niezauważonym? —zaczęła w końcu, gdy zdziwienie troszkę jej minęło. Zmarszczyła nos i brwi w grymasie niezadowolenia, walcząc z lejącym się materiałem magicznej narzuty. Prychnęła cicho, widząc, jak wyjmuje różdżkę i rzuca w nią jakimś cholernym zaklęciem, którego niedosłyszała. — Zabiję Cię zaraz, prze...
Ruda maruda zamilkła, znów zaskoczona jego nietypowym zachowaniem i wyjątkowo bohaterką postawą. Nie potrafiła zrozumieć jego punktu widzenia, bo zapominała często,że jest dziewczyną. Dlaczego to on się poświęcał, kiedy to ona była rycerzem? Coś jednak sprawiło, że zagryzła dolną wargę i kiwnęła głową, stojąc w bezruchu i wpatrując się w niego zaintrygowanym wzrokiem, czego na szczęście nie widział. Nie szkodzi, że czuła się niczym w zbroi z przyklejonej do ciała gumy do żucia. Z trudem wsunęła książkę za materiał spodenek i pod bluzę, ukrywając ją jeszcze pod luźnym materiałem. Na szczęście opasłe tomisko to nie było. Zacisnęła palce na różdżce, nadal wewnętrznie niezadowolona. Gdy otrząśnie się z szoku wywoływanego jego wcześniej nieco wątpliwym heroizmem, z pewnością obrzuci go najpiękniejszymi z epitetów i zwyzywa od idiotów, bo przecież to ona miała rację i jej plan był bardziej realny do wykonania! Teraz jednak ruszyła za nim, nieco po omacku, opuszkami palców łapiąc się materiału jego bluzy. Byli już tak blisko wyjścia..
Wtedy też niczym grom z jasnego nieba pojawił się on. Wpadła na krukona, który nagle się zatrzymał i cichutko wyjrzała zza jego ramienia, blednąc i obecnie przypominając stare zwłoki kolorytem twarzy. Ze wszystkich kurwa nauczycieli w szkole MUSIELI trafić akurat na Fairwyna? Zrobiło się jej słabo, a wizja strzelającego w nich piorunami opiekuna Slytherinu nagle nabrała żywszych kolorów. Cofnęła się pół kroku, bezdźwięcznie, bojąc się nawet złapać oddech. Instynktownie zacisnęła dłonie na swoim brzuchu, wbijając księgę w skórę. Wiedziała, że peleryna ją chroni i Edgar jej nie widzi, ale Calum... Teraz to w Nessie obudziły się wyrzuty sumienia i jakaś chora odpowiedzialność za to, że biedny będzie musiał wziąć wszystkie te konsekwencje na klatkę. Sam. A co jak go wyrzucą? Przecież ona by sobie tego nie wybaczyła! Nie miała pojęcia co robić, wędrując spojrzeniem między jak zwykle niezadowolonym, złym i rozczarowanym brakiem mózgu u uczniów nauczycielem run, a plecami Deara. Z jednej strony najchętniej zrzuciłaby pelerynę i wzięła całą winę na siebie, kłamiąc, że go zmusiła i to był jej pomysł — każdy by w to uwierzył! Jednak druga strona mówiła, że w ten sposób jego postawa pójdzie na marne i nie dość, że obydwoje oberwą to jeszcze bez żadnej korzyści. Kurwa. Fairwyn na bank nie odpuści, nie przyjmie głupiej wymówki i z tą swoją wiecznie wkurwioną miną będzie wymyślał mu konsekwencje.. Gdyby dowiedział się, że ślizgonka pałęta się nocą po zamku i kradnie z biblioteki.. Do tego przyjaciółka jego syna, który swoją drogą — zachowałby się pewnie jak ojciec. Nie, gorzej niż ojciec. Zrobiłby jej trzygodzinny wykład, że nie powinna była tego robić.
Lanceleyówna tkwiła więc w miejscu, w bezpiecznej odległości, gnębiona przez swój kręgosłup moralny. Cóż, jak Hogwarcki Loki będzie chciał Caluma wywalić, to wtedy odwiedzi go w gabinecie i porozmawiają, a Ness powie wszystko, co będzie trzeba, żeby go przed tym ochronić. Nawet jeśli wiązało się to z pomówieniem o użyciu czaru niewybaczalnego czy amortencji tak, że nie mógł biedny krukon jej odmówić. Calum zwyczajnie nie zasługiwał na samodzielne przyjęcie Fairwynowych pocisków!
Nie było sensu dłużej czekać i ryzykować. Westchnęła bezgłośnie, obdarzając chłopaka krótkim i przepraszającym spojrzeniem, po czym niczym myszka, uciekła z Zakazanego Działu przez otwartą bramkę, którą zostawił Edgar. Książka musiała być bezpieczna, a Dearowi wynagrodzi to później.


z/t


Ostatnio zmieniony przez Nessa M. Lanceley dnia Pią Lip 06 2018, 14:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Calum O. L. Dear
Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 751
  Liczba postów : 1274
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyPon Cze 04 2018, 23:47

Serce waliło mi mocno w piersi i w chwili, gdy ostatecznie udało mi się umocować pelerynę niewidkę na rudej głowie Nessy tak, by się nie zsuwała i by dziewczyna nie mogła jej z siebie zdjąć, zacząłem przeklinać siebie w myślach. A może miała rację i to ja powinienem się pod nią ukryć? Było już jednak za późno, a ja poczułem gulę rosnącą mi w gardle. Nie było już odwrotu, teraz musiałem pogodzić się z konsekwencjami własnych czynów. Żeby nie było, tak miało być od samego początku - to ja przyciągnąłem Nessę w to miejsce, namówiłem ją na łamanie regulaminu, wpuściłem do działu ksiąg zakazanych i nie powstrzymałem, gdy rozpoczęła koncert rozdartych, książkowych jap. Należało mi się, żeby oberwać za nas oboje, lecz mimo tego czułem dużą trwogę. Właściwie odczuwałem strach nie przed faktem, że spotka mnie jakaś kara, lecz raczej dlatego, że nie znałem wymiaru tej kary. Niestety wszystko zależało od tego, na kogo mogliśmy trafić. Bibliotekarka czy na przykład taki Forester może by mi odpuścili, wstawili lekki szlaban i kilka minusowych punktów, ale inni nauczyciele nie przymknęli by oka, chociażby taki...
Edgar Fairwyn.
Wyrósł przede mną z ciemności niemal krzyknąłem, ostatecznie wydając z siebie wyłącznie jakiś słaby, babski jęk i wzdrygając się pod presją jego stalowego spojrzenia. Musiał być w wyśmienitym humorze, skoro zadawał mi podobne pytania retoryczne. Stres uniemożliwiał mi racjonalne myślenie i gdy usłyszałem pytanie, palnąłem:
- Lunatykowałem.
Nie wiedziałem, czy Nessa faktycznie to zrobiła, lecz oczyma wyobraźni widziałem jej minę i w głowie słyszałem wręcz plaśnięcie dłoni o czoło. Dear, ty przygłupie...
Powrót do góry Go down


Edgar T. Fairwyn
Edgar T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : kamienny, lekko znudzony i pogardliwy wyraz twarzy
Galeony : 1177
  Liczba postów : 768
http://www.czarodzieje.org/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://www.czarodzieje.org/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://www.czarodzieje.org/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://www.czarodzieje.org/t14355-edgar-t-fairwyn#379705
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyPon Cze 11 2018, 15:53

Aż go ręka świerzbiła, żeby strzelić go w ten durny łeb, jednak jako prawdopodobnie największy przeciwnik okazywania emocji na świecie, zdusił poirytowanie z zarodku. Zamiast tego, z obojętnym wyrazem twarzy, przeszedł obok chłopaka wzdłuż regału, oglądając grzbiety książek. Po chwili wyciągnął jedną z nich, wrócił do Krukona i podstawiając mu tom niemalże pod ucho, otworzył na losowej stronie. Z książki natychmiast rozległ się przeszywający wrzask.
- Chcesz mi powiedzieć - zapytał, zatrzaskując książkę, cichym i groteskowo kontrastującym z krzykiem z przed chwili głosem - Że to cię nie obudziło? Czy ja ci wyglądam na idiotę?

/sory, że tak krótko, ale nie dam rady ;_;

______________________



  Work as a teacher, they said.

It will be fun, they said.

Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : drobna budowa ciała, burza rudych włosów
Galeony : 473
Dodatkowo : Fabularny prefekt naczelny, animag (ryś)
  Liczba postów : 1594
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyPon Cze 11 2018, 22:55

Mogło być gorzej? Chyba nie. Tkwiła w bezruchu, bojąc się złapać oddech i zaciskała ręce na brzuchu, przyciskając tomisko do skóry, chroniąc je przed światem i modląc się w duchu, aby nic nie zdradziło jej obecności. Za próbę kradzieży na pewno by ją wywalił ze studiów, zapominając o Calumie. Swoją drogą, krukon pobladł. Nessa zza peleryny widziała jego sylwetkę i grymas przerażenia na twarzy, gdy dostrzegł nauczyciela. Zagryzła dolną wargę, było jej jeszcze bardziej szkoda Deara. To był naprawdę dobry dzieciak i czuła się paskudnie, że wziął to na siebie. Chociaż trzeba przyznać, że nie spodziewała się po nim tak bohaterskiego i męskiego czynu. Zwykle to ona ratowała innych, nie ratowano jej. Tym bardziej szukała w labiryncie umysłu, kłębkach zbitych myśli rozwiązania. Jak mogłaby mu pomóc tak, aby wilk był syty i owca cała?
Mogło być gorzej. Zamurowało ją, zbladła i aż zakręciło się jej w głowie, gdy jej uszu dobiegła odpowiedź chłopaka. Naprawdę? Lunatykowałem? Kurwa. Teraz na pewno mu nie uwierzy, będzie miał za debila i Calum sobie jeszcze bardziej przejebie. Gdyby nie to, że bała się wydawać z siebie jakichkolwiek dźwięków, faktycznie uderzyłaby ręką w czoło i zrzuciła z siebie tę pelerynę, następnie kładąc ją na krukona, aby ukryć go i jego wymówki przed światem. Ona była słabym kłamcom, ale jej towarzysz zbrodni przekroczył wszelkie granice i stworzył nowe kategorie. Przeniosła wzrok na nauczyciela, jak wściekle i z ze zrezygnowaniem na twarzy wpatrywał się w ucznia. Patrzył na niego jak na jakąś pozbawioną mózgu amebę, a potem niczym z procy wystrzelił w stronę regałów, wyjmując książkę i niczym dostojny jeleń wrócił do swojej ofiary. Otworzył na przypadkowej stronie, a rudą aż przebiegł dreszcz i stanęła jak wryta, wpatrując się gdzieś w przestrzeń przed sobą. Fairwyn był najgorszy, bo nie krzyczał. Wszystko robił tak kurewsko spokojnie, jakby był mnichem. A ponoć za takimi maskami kryli się najgorsi psychopaci, dlatego też wzbudzał w Lanceleyównie tak mieszane, negatywne uczucia. Naprawdę nie chciała mu podpadać. Biedny Calum.. Jak ona mu potem wynagrodzi to, że tak się poświęcił dla ich sprawy? Aż miała ochotę podejść i go pogłaskać po głowie, uspokoić. Zamiast tego, korzystając z hałasu, kucnęła gdzieś na uboczu, czekając na dogodne wyjście z sytuacji. Powinna była spróbować minąć Edgara, ale ryzyko było zbyt duże. Nie chciała też zostawiać krukona samego, dając mu, chociaż mentalne wsparcie. Bo, co więcej, mogła, gdy jemu się heroizmu zachciało? Nieco się uspokoiła, serce przestało walić w piersi jak szalone i zaczęło powracać logiczne myślenie. Opiekun Slytherinu miał rację, nie byli zbyt ostrożni i zostawiali za sobą głupie ślady, pomijając już kwestię krzyczących ksiąg, które otwierali jedną po drugiej. Powinni się lepiej do takiej eskapady przygotować i Ness na pewno wyciągnie wnioski. Wiedziała, że głupio zrobił, informując ją dwadzieścia minut przed wdarciem się tutaj, tak razem by coś wymyślili, jakąś strategię i plan. Przynajmniej zabrał ze sobą pelerynę, która tak bardzo ratowała jej tyłek i ich cenne znalezisko. Sekrety tego tomu musiały stanąć przed nimi otworem za wszelką cenę. Ruda była jednak honorowa, jak już uporają się z nauczycielem i będą mieli sposobność pogadać, jakoś mu się odwdzięczy.
Powrót do góry Go down


Calum O. L. Dear
Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 751
  Liczba postów : 1274
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptySob Cze 16 2018, 14:13

Kiedyś wydawało mi się, że kłamanie wychodziło mi tak dobrze! Że z łatwością przychodziło mi ukrywać zakup mieszkania, swój mały biznes, który w nim rozkręciłem, swoje zainteresowanie magią wróżbiarstwa i tak dalej. Przekonanie to legło w gruzach, kiedy do mieszkającej obok Ruth zaczął chadzać mój rodzony brat, a cała reszta rodzeństwa przyznała, że od bardzo dawna była świadoma moich ciągot do kryształowych kul i wróżenia. Mój przymusowy związek z Arielle, również okraszony uczuciami na pokaz, finalnie wypadł blado i chyba wielu domyślało się, że zupełnie nie znałem dziewczyny, którą miałem poślubić, no a teraz... Też nie wiedziałem, co miałbym powiedzieć. Spojrzenie Fairwyna przeszywało mnie na wskroś, mimo że nauczyciel nie pokazywał na twarzy żadnych konkretnych emocji. Przeszedł obok mnie i wyjął z półki jedną z krzyczących książek, po czym otworzył mi ją tuż przy uchu. Aż się skuliłem i skrzywiłem pod wpływem rozdzierającego wrzasku.
Czy mogłem posądzić go o usiłowanie wyrządzenia szkód na moim zdrowiu?
- Nie - odparłem w odpowiedzi na pytanie, czy uważam go za idiotę. - Ale przecież nie śpię. Zrzuciłem książkę, ona się zaczęła drzeć... Ja się obudziłem, a potem próbowałem ją uciszyć. Tam leży - zacząłem mówić, pokazując palcem na książkę, która nadal spoczywała przy regale. Oddychałem nieco ciężej niż zwykle, starając się zapanować nad mimiką, by sprawić wrażenie jak największej wiarygodności.
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30484
  Liczba postów : 51661
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyNie Cze 17 2018, 13:22

Ingerencją w Pracy.
@Donna Jenkins

Zniżające się egzaminy sprawiały, że miałaś pełne ręce roboty. Biblioteka pękała w szwach, a Ty nie nadążałaś ze sprzątaniem oraz spisywaniem wypożyczonych przez uczniów książek. Byłaś nieco zmęczona i drażliwa, a dzień dopiero się zaczął.. Czyżbyś wstała lewą nogą? Z wielkim kubkiem kawy, aby chociaż trochę się obudzić, ruszyłaś w stronę miejsca swojej pracy. Natrafiłaś tam na list od jednego z profesorów, w którym poproszono Cię, o zerknięcie do działu z księgami zakazanymi dla uczniów, ponieważ ostatnio ktoś został złapany na włamaniu i zostawił po sobie duży bałagan. Z westchnięciem schowałaś list, wypiłaś kawę i posiedziałaś chwilę w czytelni, pomagając jakimś młodszym dzieciakom z nauką do SUMów, po czym po zjedzeniu śniadania wzięłaś kluczyk i ruszyłaś w stronę niedostępnej części biblioteki..

Możliwe Scenariusze:
Kostki:
 

______________________

Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Donna Jenkins
Donna Jenkins

Nieokreślony
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 385
  Liczba postów : 103
http://www.czarodzieje.org/t15982-donna-jenkins
http://www.czarodzieje.org/t15984-ciocia-donna-was-przygarnie
http://www.czarodzieje.org/t16125-lara#441072
http://www.czarodzieje.org/t15983-donna-jenkins?highlight=Donna+Jenkins
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyNie Lip 01 2018, 00:22

To był wyjątkowo męczący dzień, którego miała definitywnie dość. Ciągle coś szło nie tak, miała wrażenie, że ktoś świadomie rzuca jej kłody pod nogi. Może po prostu to była kwestia złego humoru? Nie miała pojęcia, ale wykonywała swoje obowiązki skrupulatnie, bo co innego jej pozostało. Papierkowa robota nie była dla niej problemem, zajmowała się tym od ręki i bez większej refleksji. Popijając kawę pomagała jakimś dzieciakom, próbujących nauczyć się czegoś do egzaminów. Jednocześnie wciąż miała z tyłu głowy, że musi wstąpić do działu ksiąg zakazanych na prośbę jednego z nauczycieli. Kiedy miała wreszcie odrobinę spokoju zrobiła to i rozejrza się między regałami. Wiedziałam że to mroczne i podejrzane miejsce, dlatego dosyć uważnie poruszałam się między pułkami. Widocznie był tu wcześniej jakiś uczeń, bo zauważyła porozrzucane na ziemi książki. Biedak, ciekawe co go tak nagle spłoszyło. W mojej kwestii pozostało teraz posprzątać ten bałagan, tak też zrobiłam podchodząc bliżej. Na szczęście nie trafiłam na żadną agresywną pozycję i sprzątanie szło jak po maśle. W dodatku kiedy trochę głębiej sięgnęłam ręką do środka natknęłam się na eliksir czuwania. O, czyżby ktoś go tutaj zapodział? Cóż, schowała go do kieszeni. Zawsze miło znaleźć coś fajnego. Dokończyłam porządki z uwagą odkładając wszystko na swoje miejsca. W końcu znalazłam pozycję, którą miałam przygotować dla nauczyciela. Mogłam opuścić te podejrzane miejsce i wrócić do normalnej, bardziej lubianej przez siebie części biblioteki. Szczególnie, żę dzisiejszy dzień nie był idealnym na takie wycieczki i walkę z dziwnymi tomami. Po powrocie zaparzyła sobie kolejną kawę i poukładałam jeszcze parę pozycji alfabetycznie. Miała wrażenie, że niezależnie od tego ile razy robiłaby porządek wszystko i tak się sypało i psuło od nowa. Czy ci uczniowie nie mogli niczego odłożyć na miejsce, tak jak należy? Załamywała czasami ręce w geście rezygnacji, szczególnie kiedy była taka wrażliwa jak dzisiaj. Cóż poradzić, musiała dokończyć swoje obowiązki, posiedzieć jeszcze trochę przy papierach. Dodatkowo zerknęła w scenariusz najbliższego przedstawienia, szukając ewentualnych możliwości poprawek. Co prawda nie zamierzała mieszać aktorom w głowach, ale lepiej było, żeby tekst był jak najlepiej dopracowany. Poskładała swoje rzeczy na koniec, dopiła kilka ostatnie łyki kawy i sprawnym krokiem opuściła pomieszczenie. To nie był udany dzień, ale cóż, może następny będzie lepszy. Mogła mieć przynajmniej taką nadzieje, a dzisiaj zwyczajnie wciąż gorącą, rozgrzewającą kąpiel i zapomnieć o wszystkim.
Powrót do góry Go down


Neirin Vaughn
Neirin Vaughn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 196cm/106kg
C. szczególne : Oparzenia: noga(P), pół lewej, część torsu, wew ręki(P). Blizny: w poprzek gardła, 3 na piersi, 4 na nodze(L). Porażenie prądem: wew dłoni i przedramienia (L).
Galeony : 514
  Liczba postów : 1085
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptyNie Lip 01 2018, 23:23

Niedługo odjazd. Już za parę godzin będzie z dala od szkoły w spokojnych uliczkach Londynu czekać prawdopodobnie na pociąg do Cardiff, a stamtąd na transport na wieś. Albo może zostanie trochę w stolicy, aby posnuć się z Jackiem? Może wpadnie przywitać się z rodzicami Liama? Powinien chyba załatwić też jakieś sprawy w sierocińcu. Jeszcze nie wiedział. Nie wybiegał nigdy aż tak daleko myślami, rzadko potrafiąc trzymać się planów. Zwykle robił to, na co przyjdzie my ochota w danym momencie. Wyjątkowo jednak teraz pomyślał przyszłościowo.
Dwa miesiące wakacji to sporo czasu. Powinien mieć go wystarczająco na dodatkową naukę. Niestety, przez liczne zawirowania nie miał czasu przyjść tutaj wcześniej, w efekcie zachodząc do biblioteki na dzień po zakończeniu roku szkolnego. Wstał wcześniej, spakował się. Zjadł sprawnie śniadanie. Wbiła dopiero ósma trzydzieści, do odjazdu jeszcze dwie i pół godziny. Powinno mu tyle czasu starczyć, aby znaleźć to, czego szukał.
Przechadzał się wolno między regałami, spoglądając po grzbietach książek. Na ręku miał żółto-czarnego pytona, ciekawsko wysuwającego co jakiś czas język. Gładził go pod pyskiem wierzchem palców, ciesząc się, że z dnia na dzień gad robi się coraz pewniejszy i chętniej daje się brać na ręce, czerpiąc nawet pewnego rodzaju przyjemność z bycia noszonym. A Nei lubił go mieć przy sobie. Wręcz idealne zestawienie.

______________________

Głos
I myself will become the apostle of
M̸͈̓A̴̮̋D̵̞͝N̷̬̒E̸̹͒Ș̸͊S̴͓̕!
Powrót do góry Go down


Edgar T. Fairwyn
Edgar T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : kamienny, lekko znudzony i pogardliwy wyraz twarzy
Galeony : 1177
  Liczba postów : 768
http://www.czarodzieje.org/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://www.czarodzieje.org/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://www.czarodzieje.org/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://www.czarodzieje.org/t14355-edgar-t-fairwyn#379705
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptySro Lip 04 2018, 00:38

Nie skończyłem jeszcze z Dearem

Merlinie, jak on nienawidził pracy z ludźmi. Szczególnie młodymi. Szczególnie tak głupimi jak ten tutaj. Łamanie regulaminu był w stanie zrozumieć w większym stopniu niż się niektórym wydawało - w pewnych sytuacjach. Głupoty jednak nie mógł strawić, ani tym bardziej celowego udawania głupszego niż się było.
Przymknął na chwilę powieki i westchnął ciężko, marząc teraz o papierosie.
- Dear - otworzył oczy, przemawiając jeszcze bardziej, o ile było to możliwe, cicho i beznamiętnie - z kogo ty teraz próbujesz zrobić idiotę? Ze mnie czy z siebie? Krzyk cię obudził, a pozostałe pięć, to było echo? - zmęczenie sytuacją, nie było w stanie powstrzymać kpiny - Czy może to był ten twój wspaniały plan uciszenia jej?
Nie oczekując odpowiedzi (choć w przypadku Edgara pytania retoryczne trudno było rozróżnić po samym tonie głosu, który zawsze był równie pozbawiony wyrazu) odłożył wyciągnięty przez siebie tom. Nie miał czasu na podchody z Krukonem. Podszedł do leżącej na ziemi książki i spojrzał na okładkę.
- Masz pięć sekund - ciągnął, nie odwracając wzroku od leżącego woluminu - żeby powiedzieć mi czego szukałeś, albo będziesz tłumaczył się profesor Bennett - przeniósł pozbawione emocji spojrzenie na chłopaka - I nie łudź się, że ktoś kupi tę bajkę o lunatykowaniu.

______________________



  Work as a teacher, they said.

It will be fun, they said.

Powrót do góry Go down


Donna Jenkins
Donna Jenkins

Nieokreślony
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 385
  Liczba postów : 103
http://www.czarodzieje.org/t15982-donna-jenkins
http://www.czarodzieje.org/t15984-ciocia-donna-was-przygarnie
http://www.czarodzieje.org/t16125-lara#441072
http://www.czarodzieje.org/t15983-donna-jenkins?highlight=Donna+Jenkins
Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 EmptySro Lip 04 2018, 19:15

/Oj, to my tak obok w innym czasie

Zakończenie roku zwiastowało wyjątkowo spokojny czas. Nie żeby praca w bibliotece była szczególnie emocjonująca. Właściwie w przypadku takiego zawodu sama codzienność była naprawdę stabilna i mało stresująca. A jednak odrobina odpoczynku nikomu nie zaszkodzi, a więcej wolnego czasu można ciekawie wykorzystać. Donna nie miała jeszcze żadnych konkretnych planów, ale już czuła, że będzie miała ochotę gdzieś wyjechać. Może ruszy w podróż z plecakiem, jak za młodych lat jak kiedyś, (bo przecież wciąż jest młoda)? Całkiem niezły sposób, żeby poczuć się lepiej i oderwać od szarej rzeczywistości. Zwłaszcza, że rzeczywistość ostatnio wydawała jej się trochę bardziej szara i zlana niż zazwyczaj.
Zakończenie roku oznaczało coś jeszcze. Masę załatwiania, papierów, segregowania, porządków i tego typu czasochłonnych, choć banalnych zajęć. Dlatego właśnie w ten gorący, już lipcowy dzień, zamiast leżeć na leżaku i kąpać się w ciepłych promieniach słońca, panna Jenkins siedziała w szkolnej, ciemnej i ponurej bibliotece. W dodatku w jej wyjątkowo mrocznej części, bo akurat musiała sprawdzić coś w dziale ksiąg zakazanych, trochę poszperać i poukładać parę rzeczy. Chociaż uczniowie nie raz i nie dwa próbowali przemknąć się w to miejsce, dzisiaj nie spodziewała się tutaj zastać nikogo. W końcu wakacje były na wyciągnięcie ręki i wszyscy tylko czekali na pociąg, który odwiezie ich do domu. Może właśnie dlatego niemal podskoczyła, widząc Neirina w tym miejscu. A może bardziej dlatego, że trzymał na rękach ogromnego węża? Ciężko było stwierdzić.
Serce zatrzepotało jej jak szalone, chociaż nawet niespecjalnie odczuwała większy lęk wobec tych gadów. To raczej okoliczności i cała aura sprawiły, że zadziałało to na nią wyjątkowo mocno.
- Merlinie - mruknęła, dochodząc po chwili do siebie i marszcząc brwi zaskoczona. - To nie jest chyba miejsce dla uczniów... Szczególnie teraz. Co w ogóle tutaj robicie? - zapytała i to nawet faktycznie ciekawa odpowiedzi. Normalnie ciężko ją było zdziwić, a jednak jak widać dla niektórych nie ma rzeczy niemożliwych.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 QzgSDG8








Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 Empty

Powrót do góry Go down
 

Dział ksiąg zakazanych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dział ksiąg zakazanych  - Page 2 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
czwarte pietro
 :: 
biblioteka
-