Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dział ksiąg zakazanych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Dexter Vanberg
Dexter Vanberg

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Administrator




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPon Wrz 30 2013, 11:53


Dział Ksiąg Zakazanych


Na samym końcu Hogwarckiej biblioteki znajdują się wyjątkowo strzeżone regały, te skupiające księgi zakazane dla uczniów i studentów, ze względu na swe czarnomagiczne treści. Aby swobodnie wypożyczyć jakikolwiek z tamtych tomów, należy mieć pisemną zgodę dowolnego nauczyciela. Oczywiście nie brakuje śmiałków, którzy próbują ów księgi wykraść, na tych jednak zawsze czeka szlaban, chętnie przyznany przez jedną z czujnych bibliotekarek.

Nielegalny – niezlecony przez nauczyciela – pobyt tutaj może być karany szlabanem i minusowymi punktami dla Domu (automatycznie wyrażasz w tym temacie zgodę na ingerencję Mistrza Gry).
Powrót do góry Go down


George C.Callum
George C.Callum

Nauczyciel
Wiek : 34
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6776-matthew-avery#192661
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6779-relacje-pielegniarki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6780-sowa-pielegniarki-strzesz-sie#192690
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptySro Paź 23 2013, 16:14

Wszedł do biblioteki tak o, żeby poczytać o czarnej magii. Podszedł do biurka i zaczął wypatrywać bibliotekarki/rza. Gdy jednak nikogo nie było wziął klucz ( bibliotekarka mu pokazała na początku roku ) i otworzył dział ksiąg zakazanych. Zaczął szukać jakiejś książki, która przykuła by jego uwagę, lecz przez dłuższy czas nie mógł znaleźć. Dopiero na skraju wyczerpania znalazł. Księga pt. „ Czarna magia jak ją używać, różne zaklęcia ” Wziął ją i wyszedł z pomieszczenia gdzie są księgi zakazane. Usiadł przy stoliku w kącie i otworzył książkę. Poczuł wielki smród. Dopiero po chwili Matthew przyzwyczaił się do smrodu i przerzucał kolejne strony. Niektóre zaklęcia owszem mu się bardzo podobały. Takie jak Nigrum Capulo , abysso i innych równie strasznych, ale podniecających zaklęć.

[z/t]
Powrót do góry Go down


Rose Casta
avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 98
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7673-rosalie-casta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7678-rose
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7914-rose-casta#221238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7687-rose#213540
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPią Kwi 04 2014, 22:08

Głęboka ciemność poza wąskim kręgiem światła, rzucanego przez różdżkę, zatkniętą za pasek spodni, sprawiała, że Rose poruszała się po bibliotece powoli i niepewnie, pełna tłumionego strachu, całkowicie irracjonalnego, a jednak paraliżującego. Odwróciła się, mając wrażenie, że ktoś za nią idzie, ale nikogo nie dostrzegła. Stała tak długą chwilę, powtarzając sobie, że zachowuje się niedorzecznie, po czym ruszyła dalej, wślizgując się na Dział Ksiąg Zakazanych.
To nie była jej pierwsza wyprawa na tereny biblioteki, w których nie powinna rzekomo być. Znajdowały się tutaj publikacje, które chciała przeczytać od bardzo długiego czasu. Na niektóre zdobyła pozwolenia, inne jednak przeglądała pod osłoną nocy, kiedy to nikt jej nie mógł przeszkodzić. Jeśli tylko uważała.
Poprawiła zsuwającą się jej z ramienia marynarkę i odpaliła od różdżki stojącą na stoliku lampę, a potem odwróciła się w stronę celu swojej wizyty po nocy w bibliotece i oczy zabłysły jej, kiedy zobaczyła regał zapełniony książkami, których nie powinna dostać w swoje rączki. To jedna z niewielu rzeczy, jakie zachowała z dawnych lat - miłość do słowa pisanego. Do tych zwykłych publikacji pałała zdecydowanie mniejszym uczuciem, bo nie było w nich nic niebezpiecznego. Rose właściwie sama prosiła się o kłopoty najchętniej wybierając to najbardziej niebezpieczne.
Sięgnęła po jedną z książek, odhaczając w głowie listę pozycji, które zamierzała przeczytać. Oparła się pośladkami o stół za sobą i otworzyła ją.
Przez długą chwilę była pochłonięta lekturą na temat czarnej magii z zastosowaniem części ciał rzadkich zwierząt jak jednorożce, kiedy uświadomiła sobie, że nie jest sama i zamarła. Nie widziała właściwie osoby, która jej towarzyszyła, ale czuła jej spojrzenie na sobie. Odwróciła się gwałtownie i stanęła twarzą w twarz z chłopakiem, którego, ku ironii losu, kojarzyła aż za dobrze. Wprawdzie nigdy się nie poznali, ale gdzieś funkcjonował jako niezrealizowana pozycja w spisie jej podbojów miłosnych. Casta oblizała powoli wargi, czując jak spierzchły jej, mogłaby nawet przysiąc, że z nerwów. Powoli zamknęła książkę, zastanawiając się czy chłopak należy do tych, którzy wydadzą jej wizytę. Postanowiła się jednak odezwać, kiedy upewniła się, że nie dostała zatrzymania akcji serca.
- Widzę, że nie tylko ja odwiedzam ten dział po zamknięciu.
Głos jej zadrżał, co w sumie było do przewidzenia, ale pomimo jego wydźwięku, uniosła podbródek i spojrzała mu w oczy, jakby był szwedzkim krótkopyskim.
Powrót do góry Go down


Rasheed Sharker
Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost
Galeony : 5344
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2815
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptySro Kwi 23 2014, 18:51

Pod osłoną nocy może dziać się naprawdę wiele, dlatego nie powinno nikogo dziwić to, że Sharker potrzebował się przejść. Krążył po dormitorium, w którym wyjątkowo spędzał noc, bo w jego domu były prowadzone intensywne, jednoskrzatowe prace sprzątające i nie mógł się odnaleźć. Zbytnio był jednak poirytowany koniecznością zasypiania w otoczeniu innych osób. Nawet czyiś oddech sprawiał, że budził się w środku nocy i nie wiedział dlaczego. Ubrał się więc i skierował swe kroki ku bibliotece, czając się na szkolnych korytarzach, niczym prawdziwy wąż i sprawdzając za pomocą swoich gadzich przyjaciół frekwencję patrolujących. Tak było łatwiej dostać mu się tutaj, gdzie tak naprawdę nie było nic interesującego, poza pewnym działem. Ksiąg zakazanych ku gwoli ścisłości. Skierował się w jego stronę, uważając na to, aby nie robić hałasu, ale hej hej. Ktoś już tutaj był. Jakaś dziewczyna, którą kojarzył z przelotnego mijania jej na korytarzach. Nie wiedział nawet jak ma na imię, ale albo cierpiała na bezsenność, albo ewidentnie czegoś tutaj szukała. Przeglądała jakąś księgę, definitywnie robiąc to nielegalnie i nie zdawała sobie z prawy, że jest tuż za nią. Wsunął ręce do kieszeni spodni, bo po co miał ubierać się formalnie, skoro była noc, tylko po to właściwie, aby nie korciło go, aby zakłócać tę chwilę. Wplótłby palce w jej włosy, zachodząc ją od tyłu, a jednocześnie wolał po prostu trwać i na nią spoglądać, jak pogrążona w lekturze zamarła w bezruchu. Wtedy jednak dziewczyna drgnęła i odwróciła się, jakby wyczuwając, że pożera ją spojrzeniem. Lustrowała go swoim, zupełnie tak, jakby był towarem, który zamierzała kupić, bądź nawet więcej. Pieskiem na wystawie, którego się podziwia bądź intryguje Cię swoją aparycją. Skoncentrował chłodne i wyniosłe spojrzenie stalowoniebieskich oczu na języku, którym powiodła po swoich wargach, a potem nieco zmrużył ślepia, nadając im drapieżnego wyglądu.
- Widzisz, różne przypadki chodzą po ludziach - powiedział tylko, odwracając się w stronę regału i wodząc palcami po grzbietach starych, zakurzonych ksiąg. - Szukasz czegoś konkretnego, czy po prostu lubisz czytać? Nie boisz się, że ktoś Cię nakryje panienko…?
Och cóż, za dyskretne zapytanie o godność i danie do zrozumienia, że w każdej chwili może sprowadzić jej opiekuna domu na głowę. No dalej Rose, zabaw się z nim.
Powrót do góry Go down


Rose Casta
avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 98
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7673-rosalie-casta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7678-rose
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7914-rose-casta#221238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7687-rose#213540
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyCzw Maj 29 2014, 22:00

Porównanie Rasheeda do smoka zagnieździło się całkowicie w umyśle Rose. Fascynował ją tak samo jak te magiczne zwierzęta i prawdopodobnie był równie niebezpieczny dla niej i dla jej reputacji. Rosalie działała intuicyjnie, ale tutaj będzie musiała nieco się wysilić, aby nie wpaść we własne sidła i sidła, które ten chłopak już nieświadomie zaczął tkać tuż pod jej stopami. Musiała na chwilę przestać myśleć jak przyłapana na łamaniu regulaminu uczennica. Coś jednak szeptało jej w głowie, że albo weźmie wszystko, albo nic.
Wolno podeszła do regału i odłożyła książkę na jej miejsce, na chwilę odwracając się do niego plecami. Zamknęła oczy i odetchnęła głęboko.
Raz, dwa, trzy.
Kiedy się odwróciła, spojrzała na niego spokojnie, opanowana. Nie znalazła tego, czego chciała, ale to nie miała znaczenia. Miała wiele nocy po drodze, a wiedza, której szukała, miała karmić jej ambicję, nie miała zamiaru jej wykorzystywać w najbliższym czasie.
- W zasadzie jedno i drugie.
Teraz to on zajął się książkami. Zbliżyła się do niego i sięgnęła po jedną z ciekawszych książek, która w ogóle znajdowała się a tym dziale. A przynajmniej dla Ślizgonów.
- Ta może cię zainteresować. Podobno mówi o tym jak Slytherin nabył wężoustość, a to dla mieszkańców twojego domu chyba jeden z ciekawszych tematów. O ile wierzyć przekazom sprzed kilku wieków - rzuciła cicho, przesuwając palcami po grzbiecie księgi, nie wyjmując jej jednak. Na jej ustach pozostał jedynie ślad wiśniowej szminki po całym dniu, przez co wyglądała delikatniej, niż zwykle. Uśmiechnęła się nieznacznie w typowy dla niej sposób, składając lekko usta w delikatny dzióbek.
- Daleko mi do panienki z całą pewnością. Jestem Rose - przedstawiła się, bo tego najwyraźniej od niej oczekiwał. Zakładając włosy za ucho, przeniosła spojrzenie na wejście na dział. Jej agresja z pewnością mogłaby znaleźć ujście, gdyby ktoś im teraz przeszkodził, ale pomimo tego niebezpieczeństwa nie zamierzała się spieszyć i być zbyt bezpośrednia.

Powrót do góry Go down


Rasheed Sharker
Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost
Galeony : 5344
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2815
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyCzw Maj 29 2014, 23:52

Obserwował ją uważnie, jakby starając się rozebrać na części, aby móc zajrzeć pod włosy, skórę i następnie czaszkę, docierając aż do mózgu. Chciał rozpracować kobietę? Możliwe, wszak nie było to niemożliwe, nawet mimo tego co sądzili i głosili niektórzy. Rose była o tyle interesująca, że oto nakrył ją w dziale ksiąg zakazanych. Ot takim swoistym zakazanym owocu Hogwartu, zamkniętym nawet przed bardzo dociekliwymi Krukonami, więc w sumie zobaczenie tutaj Gryfonki było dość niespodziewane… okej, nie było aż tak, jeśli sobie przypomnimy, że i on tutaj zajrzał, a niespecjalnie przepadał za czytaniem książek. Wolał praktykę, jak zapewne większość, ale mimo wszystko był tutaj w mugolskim stroju i wodził palcami po grzbietach ksiąg, zadając się z kimś, z kim wcześniej nawet nie zamienił zbyt wielu słów.
Nawet nie drgnął, gdy się zbliżyła, aby musnąć księgę, o której mówiła, palcami. Podążył za jej wzrokiem, wbijając w nią spojrzenie, ale również po nią nie sięgając, a raczej przyjmując w tym momencie dość niedbałą pozycję.
- Mogłaby być interesująca - zaczął, przesuwając spojrzenie z regału, na dziewczynę obok siebie - gdybym potrzebował poradnika do nauki. W obecnej sytuacji przekazy sprzed kilku wieków niezbyt mnie frapują.
Wzruszył krótko ramionami, nie przejmując się tym, że zapewne wcale nie była to odpowiedź typowa dla Ślizgona. Odkąd tylko odkrył swoją wężoustość, Slytherin sam w sobie nie wydawał się być dla niego ciekawą postacią, już nawet pomijając całą tą otoczkę potęgi, jaką z całą pewnością wokół siebie rozsiewał. Momentami był na tyle pyszny, że umiał postawić siebie w jego roli, więc być może właśnie to było powodem tego, że nie chciał zapoznawać się z księgą. Chociaż może to był swoisty odwrót taktyczny z jego strony? Nie dotknie żadnej z tych ksiąg i poza przebywaniem w tym dziale, tak naprawdę nie złamie regulaminu w żaden sposób? Ta wersja też nie pasowała… od kiedy on się przejmował takimi bzdurami jak jakiekolwiek zasady?
- A Ciebie co interesuje, Rose? - zapytał zamiast czegokolwiek innego, unosząc dłoń, aby sięgnąć do jej twarzy i zaczepnie zagarnąć jej włosy z powrotem na twarz.
- Tak Ci ładniej. - skomentował swój ruch, po czym ponownie wrócił dłonią do kieszeni, nawet nie kłopocząc się spoglądaniem w stronę wejścia. Nie myślał w tym momencie o ewentualnych konsekwencjach.
Powrót do góry Go down


Rose Casta
avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 98
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7673-rosalie-casta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7678-rose
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7914-rose-casta#221238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7687-rose#213540
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPią Maj 30 2014, 01:39

Pomimo bycia złożoną, Rose można było łatwo przejrzeć, jeśli tylko poświęciło się jej trochę czasu i znało jej historię. Przekształcenie z nieśmiałej, zasiedziałej w książkach dziewczynki, w wybuchową pasjonatkę smoków było podyktowane miłością, którą to Rose w sobie gasiła od tego czasu za każdym razem, kiedy pojawiał się jakikolwiek jej przejaw. To uczucie zbyt mocno ją kształtowało, aby mogła dopuścić je do głosu. Co za tym idzie niewiele osób Casta dopuszczała poza wyznaczoną sferę, która najczęściej kończyła się na fizyczności. Nie chciała być łatwym łupem, ale to czasami było prostsze i dawało dużo satysfakcji.
Miała talent do wyczuwania czyjegoś wzroku na sobie, spowodowany prawdopodobnie podzielnością uwagi i zmysłem obserwacji, który zauważał najdrobniejszy szczegół. Ciężko stwierdzić. Miała oko artystki i we wszystkim potrafiła dostrzec piękno, urok, inspirację. Zwróciła uwagę na sposób w jaki Rasheed porusza dłońmi. Niby zupełnie zwyczajnie, ale coś było w jego gestach co chętnie oddałaby na papierze chociażby w najmniejszej cząstce. Co więcej chciałaby poczuć je na sobie. Jego jasne oczy obserwowały ją uważnie, przez co straciła na chwilę rezon, który jednak odzyskała po głębszym oddechu. Nie mógł przecież czytać jej w myślach.
- W obecnej sytuacji? Czyżby straciły teraz na wartości? - Podniosła na niego wzrok i przez moment w jej zielonych oczach pojawił się figlarny błysk. Nie był typowym Ślizgonem, już to widziała. A ona nie była typową Gryfonką. Może spotkają się w połowie drogi ze swoim brakiem typowości.
- Smoki - zaczęła dość obojętnym tonem, jakby jej zainteresowania były całkowicie nudne i nieistotne, tak naprawdę mając zamiar zmierzać do zupełnie innego tematu, niż tresowanie ogromnych magicznych stworzeń, - malarstwo, Quidditch, twoje imię.
Znała je od trzeciej albo czwartej klasy, w końcu byli z tego samego roku, ale wypadało jej poznać je od niego, przynajmniej oficjalnie. Przekonała się już dawno, że duża wiedza nie zawsze bywa pomocna.
Czuła jak jej policzki rozgrzewają się, kiedy musnął palcami jej skórę. Nie była nawykła do delikatnych gestów. Mężczyźni z kolei przywykli do tego, że przy niej należało być bezpośrednim. U Rasheeda miała czyste konto, a przynajmniej miała taką nadzieję. Byłaby to miła odmiana od traktowania jej jak jaskiniowiec. Chociaż jeśli plotki były prawdziwe, Sharker pod fasadą spokoju był zdecydowany i brutalny.
Dalej, Rekinie. Nie krępuj się.
Powrót do góry Go down


Rasheed Sharker
Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost
Galeony : 5344
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2815
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPią Maj 30 2014, 14:35

W tym właśnie tkwiła cała trudność. Był zamknięty na poznawanie nowych ludzi, brylując wciąż w tym samym towarzystwie, więc na Rose zazwyczaj nie zwracał szczególnej uwagi. Była po prostu kolejną osobą z tłumu, którą on jedynie omiatał mniej lub bardziej badawczym spojrzeniem. Nie zwracał jednak szczególnej uwagi na to co się działo gdzieś obok. Był zbyt dużym egoistą i tak czy siak wszystko kręciło się wyłącznie wokół jego potrzeb i pragnień. Teraz być może pragnął ją poznać? Spotkali się tutaj jakby mocno przypadkowo, ale w tej chwili było coś nęcącego i wyraźnie frapującego. Może właśnie w tej chwili łamał jakieś swoje wewnętrzne przekonania?
Ich spojrzenie na moment mogło się skrzyżować, gdy i ona podniosła na niego wzrok, w chwili, w której odmawiał sięgnięcia po księgę. Wydawał się być rozbawiony. Być może tym, że spostrzegł figlarny błysk, a być może tym, że odpowiedź na jej pytanie była zabawna? W sumie mało kto nie wiedział o tym, że Ślizgon był wężousty, bo specjalnie się z tym nie krył. No okej, mało kto, kto już miał z nim jakiś kontakt, ale może niewiedza reszty brała się stąd, że nie chcieli wierzyć w plotki. To byłoby mądre podejście, wszak niektóre z nich były strasznie dziwne i nieprawdziwe.
- Nie interesują mnie, bo sam już wiem jak stać się wężoustym. - ot po prostu jej wyznał, przez moment znowu kierując wzrok na księgę, aby ostatecznie wodzić nim po Gryfonce. Jej włosy wyglądały w tym świetle bardziej niż intrygująco. Blady blask świec wydobywał z nich takie refleksy, że nagle rude wydawały mu się być mniej „łajzowate” niż wcześniej by uważał. Złe wspomnienie o Watson chyba zbyt mocno utrwaliło mu się w czaszce, aby umiał przestać wiązać kolor włosów z negatywnymi cechami. To trochę jak w przypadku blondynek. Większość, które znał były dość rozpustne i nieświadomie sam zaczynał szufladkować już przy pierwszym spotkaniu czy przelotnym spojrzeniu. To poniekąd taki przywilej ludzki, jednakże szkoda, że aż tak krzywdzący jednocześnie.
Smoki. To słowo sprawiło, że ponownie przeniósł spojrzenie na dwa szmaragdy, błyszczące w półmroku. Jego niespecjalnie one fascynowały. Zdecydowanie wolał węże, ale czy w gruncie rzeczy te stworzenia nie miały ze sobą wystarczająco wiele wspólnego, aby znaleźli wspólny język? Potem słuchał dalej. Malarstwo nie fascynowało go ani trochę, ale Quidditch już brzmiał lepiej. Więc Casta byłaby ewentualnie jego rywalką w domowej rywalizacji? To było prawdopodobne, ale chyba nie do końca sprawdzone… znaczy, chodziło o to, że po prostu nie znał obecnego składu drużyny czerwonych. Może powinien się dokształcić czy jakaś Rose nie gra przypadkiem razem z nimi?
- Rasheed - odpowiedział jej po prostu na to swoiste pytanie o jego imię. Nie przeoczył zaczerwienionych policzków, oj nie, a najwyraźniej miał ochotę brnąć dalej. Zawstydzać ją, muskać palcami i rozgrzewać. Nie wpadł jeszcze na tak dziki pomysł, aby nakłonić nieznajomą do jakiegoś zbliżenia w bibliotece, nawet mimo tego, że przecież był ciekaw jak to jest. Znaczy, chodzi o to, że ona była ruda. Sharker nigdy nie kochał się z rudą i być może to w tym momencie działało jako dodatkowy zapalnik do tego, aby mógł zapomnieć, że przecież są w dziale ksiąg zakazanych, późno w nocy i w gruncie rzeczy jedynie rozmawiają. Niemniej jednak nie mógł być przy niej bezpośrednim, bo jej nie znał, a sam lubił dość często kluczyć między wierszami, byleby tylko nie zdradzać wprost swoich zamiarów.
- Powiedz mi Rose. Masz jakiegoś swojego ulubionego gada? - zapytał, uśmiechając się lekko, co w gruncie rzeczy mogło jej dać do zrozumienia, że to pytanie ma również drugie dno.
Powrót do góry Go down


Rose Casta
avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 98
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7673-rosalie-casta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7678-rose
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7914-rose-casta#221238
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7687-rose#213540
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptySob Maj 31 2014, 00:35

Tak wiele było między nimi przeciwieństw. A to właśnie one przyciągały Rose jak magnes. Uwielbiała obserwować innych, napawać się ich specyficznym pięknem, czymś co było w nich niemalże idealne. Tak jak oczy Rekina, w których Rose mogłaby utonąć, gdyby się zapomniała. Ciemnoocy mężczyźni mogli mieć problem ze zdobyciem jej względów, bo po prostu nie kręcili jej fizycznie. A każdy z niebieskimi tęczówkami na starcie dostawał pakiet ułatwień i czasami mniejszą, czasami większą część jej zainteresowania. Ale za jej fascynacją pięknem szła jedna z jej gorszych wad - płytkość.
Co do plotek. Casta już dawno przestała je słuchać. Były równie istotne w jej życiu co działalność Klubu Gargulkowego. Wszystkiego, czego chciała się dowiedzieć, po prostu się dowiadywała. Wystarczyło trochę chęci i dobrze dobrane osoby, które mogła pociągnąć za język. Rasheed nie zainteresował jej na tyle, żeby dążyła do poznania go. Po prostu czekała aż wpadną na siebie na jakiejś imprezie albo przez przypadek usiądą razem na zajęciach. Jak widać przypadki chodzą po ludziach, co Sharker był już uprzejmy zauważyć. Jej nocna wyprawa po kilka informacji skończyła się na... Cóż, jeszcze się nie skończyła i ciężko przewidzieć czym mogła się skończyć.
Rose uniosła brew, sądząc, że z niej żartuje, ale kiedy puenta nie nadeszła, uwierzyła. Nie miał powodu, aby jej kłamać, ale zamiast okazać swoje zdziwienie z powodu spotkania osoby o tak rzadkim talencie, po prostu rzuciła ironicznie:
- I mówisz to każdej przypadkowej dziewczynie, żeby jej zaimponować? - Na krótką chwilę uśmiechnęła się z przekąsem. Reakcje Rosalie właśnie takie były - krótkie, wyważone i zazwyczaj niewiele wnoszące do rozmowy, bo i taka powierzchownie była Casta. - Cóż, najwidoczniej spóźniłam się z rekomendacją lektury o jakiś czas.
Zacisnęła dłonie na krawędzi stołu, przechylając lekko głowę i obracając się w jego stronę, po kilku minutach rozmowy znacznie pewniejsza siebie i tego, co mogła mieć mu do powiedzenia. Bo najwyraźniej albo chciał jej słuchać, albo zupełnie nie miał pomysłu na spędzenie czasu. A patrząc na jego intrygującą twarz, całą postawę przepełnioną swobodą i zdecydowaniem, Gryfonka wiedziała, że opcja 'nie mam co zrobić z wolnym czasem' zdecydowanie nie wchodziła w grę przy jej nowym znajomym.
- Rasheed - powtórzyła, ważąc imię w ustach, smakując je, w zasadzie chyba po raz pierwszy wypowiadając je na głos. Podobał się jej sposób w jaki brzmiało, wypływając spomiędzy jej warg, lekko świszcząc w środku. Rose miała naturalnie uwodzicielski głos, absolutnie nie stworzony do żartów, ale do flirtu i ironizowania, nie zdawała sobie więc sprawy z tego, że nadaje nowemu wyrazowi taki właśnie wydźwięk, co więcej zupełnie nieświadomie je wypowiedziała.
- Wciąż nie mogę się zdecydować - odpowiedziała oględnie, unosząc lekko kąciki ust. Teoretycznie mogła zwrócić jego uwagę na to, że smoki to w praktyce gady, ale przecież nie była od pouczania go, tylko od powolnego rozbudzania jego ciekawości, bo właśnie w tym momencie uświadomiła sobie, że pragnie jej trochę mocniej, niż powinna. - W takim razie pozwól i mi zapytać. Jak często igrasz z ogniem?
Dwuznaczne pytania chyba nie skończą się dzisiejszej nocy na ledwie kilku.
Powrót do góry Go down


Rasheed Sharker
Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost
Galeony : 5344
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2815
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptySob Maj 31 2014, 16:33

Ta sytuacja go frapowała, wszak nieczęsto miewał okazję do tego, aby pobyć w bibliotece. Szczerze mówiąc im więcej ludzi tutaj siedziało, tym rzadziej miał ochotę na to, aby może jednak zajrzeć do książek w wolnej chwili. Czyżby miał o nauce jakieś spaczone pojęcie? W gruncie rzeczy raczej tak. Miał bardzo dobrą pamięć fotograficzną, więc w gruncie rzeczy wystarczyło, aby zerknął na coś raz w życiu i już nie musiał do tego wracać, stąd też można powiedzieć, że powstał mały paradoks. Osoba, która w bibliotece była raptem kilka razy, nagle potrafiła bez problemu wyrecytować połowę książki o zielarstwie, z którym Sharker zazwyczaj miał wspólnego tyle co nic. Może powinien zasięgnąć jakiejś rady właśnie z biblioteki? Jak spać, gdy czterech czy pięciu kolegów z roku sapie Ci całą noc w dormitorium? Wątpił, że znalazłby tutaj taką książkę. Niestety jakby rzucił na nich zaklęcie uciszające, to zapewne obudziłby się, wręcz wyrwany ze swojego łóżka, a to też mu się nie widziało. Pozostaje wysłać idiotów do innej sypialni. Najlepiej związanych i zakneblowanych, a potem wylewitowanych. Szkoda, że nie mieli w lochach okien. Jakby im podwiało nogawki pidżam, podczas transportowania zaklęciem poza dormitorium, to może by się oduczyli oddychania, kiedy wielmożny Rasheed próbuje zmrużyć oko.
Tak sobie w myślach knuł, a przecież prowadził też z nią rozmowę. Przez jego twarz przemknął wyraz oznaczający czystą złośliwość.
- Sama się dopytywałaś. - stwierdził, zresztą zgodnie z prawdą i lekceważąco wzruszył ramionami. Potem jednak pokonał dystans ich dzielący w jednym, krótkim kroku i nachylił się ku rudej, ponownie dotykając jej włosów, aby tym razem odgarnąć je od jej ucha, do którego zresztą przysunął wargi.
- Zdradzę Ci sekret. Zazwyczaj nie muszę tego mówić tak dosadnie. Idzie zauważyć. - wyszeptał, to jedno, konkretne słowo sycząc w ten wyjątkowy sposób, który u jednych budził fascynację, a u innych strach. Nie sądził, że jest bojaźliwa, ale też nie spodziewałby się tego, że jawnie okaże mu z tego powodu jakiekolwiek względy, zwłaszcza ze względu na jej ironiczną wypowiedź, której przecież dopiero był świadkiem. Tymczasem warto jeszcze wspomnieć, że gdy mówił, jego usta niemalże muskały jej skórę, nic już nie wspominając o ciepłym oddechu, jaki musiał ją owiewać przy każdym słowie. Trwało to jednak krótko, bo zaraz ponownie się cofnął, pozwalając jej włosom na powrót do twarzy, ale jednak gdy wypuszczał je spomiędzy palców, zaczepnie przesunął nimi wzdłuż jej twarzy, aby dopiero kończąc w okolicach brody oderwać je od jej skóry.
- Dziesięć lat w tę czy we w tę. - mruknął, najwyraźniej rozbawiony, ale jednocześnie z pewną dozą sarkazmu, przyglądając się jej uważnie, gdy zmieniała nieco pozycję. Przypominała mu w tym momencie jakieś zaciekawione zwierzę, które nadstawia ucha, słysząc i spostrzegając ruch. Mimo tego wszystkiego co się tutaj działo, jego oczy pozostawały chłodne, jak zresztą można byłoby się spodziewać po ich kolorze. Niechęć im pasowała, ale teraz nie było po niej śladu. Był dystans, ale i zaciekawienie.
Nie mógł nie zwrócić uwagi na to, w jaki sposób wypowiedziała to imię. Czy to jeden z tych momentów, w których czujesz, że nie musisz nic mówić, a flirt i tak się rozegra?
W gruncie rzeczy o to się rozchodziło. Pytał o konkret, jasno określony gatunek. Miał tę świadomość, że to gady, jednakże tak jak on na pytanie o gada nie odpowiadał wąż, tak i po niej oczekiwał czegoś ambitniejszego, co zresztą było typowe dla wychowanka Slytherina. Dlatego być może jej odpowiedź nie usatysfakcjonowała go należycie, a wręcz zachęciła do tego, aby jej pokazał, że zdecydowanie oboje lubią ten sam gatunek. Mimo wszystko niczego sobą nie zdradzał, jak zwykle chłodno wyniosły, a mimo wszystko rozluźniony w tym jak to okazywał. Ponownie zmrużył oczy, lecz tym razem już nie koncentrował na niej badawczego spojrzenia, a skierował je w pustkę. Konkretniej w ciemność, jaka roztaczała się przed nimi, w kierunku wyjścia z biblioteki. Wyglądał trochę jakby nasłuchiwał, ale może po prostu namyślał się nad odpowiedzią.
- Zdarza mi się od czasu do czasu.
Powrót do góry Go down


Sara Sullivan-Colton
Sara Sullivan-Colton

Mieszkaniec Hogsmeade
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 119
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8520-sarah-sullivian
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8531-sara-sullivian
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8542-sowka-sary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8523-sara-sullivian
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPon Sie 25 2014, 17:05

Najciemniej jest zawsze pod latarnią.

Pierwsze dni szkoły, większość uczniów wylegująca się na błoniach i korzystająca z ostatnich  ciepłych promieni słonecznych i ona. Stojąca w rozmemłanej szacie, krzywo zawiązanym krawacie lecz za to ze świecącymi oczętami, uparcie wbitymi w szyld Hogwarckiej Biblioteki. Wyglądała jak rasowy posąg gdy nie ruszając się ani o milimetr dalej na przód, w głowie usilnie się zastanawiała jak dostać się w te późne popołudnie do.. Zakazanego Działu. Miała do tego świetne predyspozycje, doprawdy. Zamek praktycznie wyludniony, profesorowie patrolujący w tym czasie Zachodnie Skrzydło oraz błonia i praktycznie wolna droga wprost do ciężkich wrót strzegących te najniebezpieczniejsze księgi. Wiele o nich słyszała. Jedne otwierają się na daninę z krwi - z kolei inne trzeba odpowiednio nakłonić do współpracy. A w jeszcze innych posłużyć się starogreckim bądź najstarszym i prawdopodobnie najbardziej uniwersalnym językiem świata, czyli łaciną. Oczywiście, że znała te języki. Każdy dziedzic z szanującego się czystokrwistego rodu, powinien się nimi biegle posługiwać. Uśmiechając się gorzko na wspomnienie swoich lekcji złotowłose dziewczę po chwili wahania, postąpiło krok do przodu. Kolejny krok i jeszcze jeden i z łatwością mogła musnąć opuszkami palców ciężkie drewniane drzwi, które ustąpiły z cichym skrzypnięciem pod jej delikatnym naporem. Ostatnie przelotne spojrzenie rzucone na korytarz i niczym zjawa, przemknęła przez uchylone drzwi do wnętrza Królestwa Wszelakich Ksiąg. Często tu bywała, nie można temu zaprzeczyć. Przez wszystkie lata nauki, w jej ręce wpadły praktycznie wszystkie zakurzone tomiska dotyczące dziedziny Zaklęć i Uroków bądź Eliksirów, które przeczytała od deski do deski. W końcu większość receptur miała już spisanych tak samo jak i przydatnych na różne okazje, zaklęć. A teraz czuła nieodpartą chęć na poznanie kolejnej receptury na wywar, który - jak się dowiedziała -  jest zakazany.
Eliksir Mosmorthis
Już gdzieś oraz kiedyś o nim słyszała. Być może to było w tym samym dniu gdy musiała towarzyszyć swojej matce w drodze do Świętego Mungo, gdzie ta pracowała? Czy to nie wtedy usłyszała tą dziwnie i obco dla niej brzmiącą nazwę tegoż eliksiru? W pamięci przywołała ten dzień gdy siedząc w szpitalnej poczekalni na trzecim piętrze Oddziału Zatruć Eliksiralnych - była świadkiem jak transportowali nieprzytomnego czarodzieja, którym wstrząsały okropne drgawki a naokoło magomedycy przekrzykiwali się cóż mogło mu się stać. I wtem dosłyszała jedno krótkie zdanie.
Otruty Mosmorthisem.
Tak. Była tak diabelnie ciekawa cóż to za eliksir, że w całej swojej zawziętości przekopała nie dalej jak miesiąc temu przed wyjazdem do Indii, całą ich domową biblioteczkę i znalazła w jednej ze starszych ksiąg odnośnik do Najczarniejszych i najbardziej zakazanych eliksirów XX w. A jeden z jej egzemplarzy z pewnością znajdywał się obecnie tuż przed jej nosem czyli w Dziale Ksiąg Zakazanych. A z tą puchońską dziewuchą zazwyczaj bywa tak, że musi sprawdzić swoje siły - czyli czy i ona by zdołała uwarzyć ów wywar. I to nie dlatego, by połechtać swoje ego, o nie! Chciała po prostu wiedzieć. Nie wiedziała jeszcze co i jak, ale chciała. Nie była być może jakimiś wielkim talentem i geniuszem w tym temacie, jednakże bądź co bądź - odziedziczyła zdolności do tworzenia eliksirów, dzięki swojemu Ojcu. Tak, to ten który jest Mistrzem Eliksirów i pracuje badawczo także w Mungo.
Tak, dokładnie ten Sullivian.
Wzdychając cicho, wyciągnąwszy różdżkę prześlizgnęła się przez opustoszałą bibliotekę i zaciskając mocno palce na swoim przekaźniku mocy.. włamała się w biały dzień do Zakazanego. Przez krótki moment zachwyt niemalże nią obezwładnił na widok tysiąca najrzadszych ksiąg, które miała obecnie na wyciągnięcie ręki i dopiero po dobrej minucie, bezszelestnie skręciła w dział poświęcony eliksirom. Nie siliła się nawet na przywołanie ów księgi gdyż miała pojęcie, że tutaj takowe zaklęcia nie działają - i zamiast tego niewerbalnie przywołała do siebie specjalną drabinkę. Kwadrans później już trzymała w swych smukłych palcach zakurzony i obszerny tom i ostrożnie schodząc z poszczególnych szczebli, wreszcie przysiadła na podłodze. Nie miała większych problemów z przełamaniem pieczęci i parę sekund później jej palec ostrożnie przesuwał się po spisie treści. Niemalże z czułością przerzucała pożółkłe i kruche stronice zakazanej księgi, gdy wreszcie natrafiła na odpowiedni przypis :

Eliksir Mosmorthis, kategoria zakazane.
Ten czarnomagiczny wywar  jest jednym z najbardziej fascynujących jak i tych najokropniejszych eliksirów jakie czarodziej jest w stanie uwarzyć. Wypicie chociażby niewielkiej jego ilości powoduje błyskawiczny wzrost ciśnienia tętniczego, powodujący wylew krwi do mózgu, skutkiem czego dochodzi do udaru krwotocznego mózgu. Następstwem jest utrata przytomności. Jest częstą przyczyną śmierci lub trwałego kalectwa, przykładowo całkowitego paraliżu kończyn dolnych i górnych.


Składniki:
5 nasion cykuty,
dwie miarki śluzu gumochłona,
włos z grzywy chimery,
3 krople krwi salamandry,
dwa suszone liście pokrzywy.


Wydała z siebie ciche tchnienie i bardziej się nachyliła nad księgą co by rozczytać poszczególne składniki. Włos z grzywy chimery? Tego krwiożerczego potwora? Sara jedynie westchnęła ciężko i jakoś odeszła jej ochota na eksperymentowanie z takim eliksirem, gdzie jego składniki są praktycznie nie do zdobycia. Owszem na Nokturnie można wiele ciekawych okazów dostać ale.. coś praktycznie tak unikatowego? Nawet za tysiące galeonów by nie dostała tego przeklętego kłaka. Złorzecząc cicho pod nosem, ostatecznie spisała cały przepis na wywar i na marginesie pergaminu, dopisała by sprawdzić czy istnieje jakiś zamiennik. Wpadając oczywiście w swój trans jak zawsze gdy miała jakiś głupi pomysł do zrealizowania, niemal machinalnie się podniosła i z księgą przyciśniętą do swego brzucha - w głowie już szukała odpowiednich zamienników. Każdy na jej miejscu już dawno by zwiał z miejsca zbrodni.. ale kto się ma niby tutaj zjawić o takiej porze? No właśnie. Nikt.
Powrót do góry Go down


Morpheus Stenhard
Morpheus Stenhard

Nauczyciel
Galeony : 331
  Liczba postów : 32
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPon Sie 25 2014, 18:14

Mógłby dzisiaj kogoś zabić. Ot tak. Jednym gestem, jednym spojrzeniem. Z piasku usypać nóż. Skarlały Szwed w sile wieku musiał wiedzieć, bo był jeszcze bardziej gnuśny i mrukliwy, niźli zwykle. Nie zaglądał w oczy, nie podnosił głowy. Wyciągnął powykrzywianą reumatyzmem dłoń, w której ledwie utrzymywał książkę, wcisnął ją niezauważenie w połacie szaty Stenharda, a gdy wyciągnął – była już pusta. I zniknęła, a z nią cała mężczyzny skromna tężyzna. Morpheus mógłby rzec – rozpłynął się we mgle, bo górzyste tereny w istocie porastała gęste jak mleko mgła, bynajmniej naturalna. Ściemniałe w swoich naturalnych barwach – mętne i spłowiałe ślepia musnęły złote litery zdobiące grzbiet księgi. Po latach współpracy wyzbył się podejrzliwości, za szwedzkiego karła, poręczyłby i dłonią.
Wzdłuż urwiska poniósł się trzask, i już nikt mu spokoju nie zakłócał.
Tylko przed biblioteką hogwardzką, ktoś się dziwnie zaczął kręcić. Podejrzany typ, w ciemnej szacie i kapturze, wyraźnie nie chcąc by ktoś go zauważył. I na jego szczęścia – nie miał kto zauważyć. Nie o tej godzinie, nie w tych dniach. Pchnął drzwi i jak cień przemknął do zakazanego działu. Wyciągał różdżkę, już rozchylał usta, zaklęcie już majaczyło na dnie płuc, gdy…
Pionowa bruzda wykwitła między brwiami.
Drzwi były ledwie uchylone, aż zdębiał. I się uśmiechnął. Złowrogo, buńczucznie. Różdżką pchnął drzwi, które ustąpiły i otwarły się na oścież. Kreśląc ciche kroki, niczym na poduszkach – przemykał między regałami, każdą wnękę zaszczycając spojrzeniem. Niemało się zdziwił, gdy intruz nie okazał się skryty po kątach, a wręcz przeciwnie – śmiało zagradzający główny korytarzyk. Przechylił głowę, kładąc ją niemalże na ramieniu, spróbował przeczytać tytuł trzymanej przez dziewczynę księgi, jednak nie zdołał.
- Znalazłaś co chciałaś?- odezwał się głuchym, stonowanym głosem, który z łatwością wsiąkł wszędobylski kusz.
Powrót do góry Go down


Sara Sullivan-Colton
Sara Sullivan-Colton

Mieszkaniec Hogsmeade
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 119
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8520-sarah-sullivian
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8531-sara-sullivian
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8542-sowka-sary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8523-sara-sullivian
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPon Sie 25 2014, 19:02

Tysiące myśli przeleciało przez jej głowę, gdy usiłowała na upartego odnaleźć te brakujące ogniwo by móc wszystko połączyć w całość .. i nagle czyjś głos, rozszedł się złowieszczym wydźwiękiem po całym Zakazanym Dziale. Drobne, jaśniutkie włoski zjeżyły się pod jego wpływem na karku tegoż dziewczęcia i czując, że wszelaka krew odpływa z jej twarzy - powoli odwróciła się w stronę właściciela ów pytania. Spodziewała się ucznia, studenta. Nawet bibliotekarki jednakże .. nie takiej osoby. Wszakże dorosły mężczyzna pojawiający się ot tak w opustoszałej Hogwarckiej Bibliotece zazwyczaj bywa złym omenem jak i zwiastunem kłopotów. A ona jest jak magnes na wszelkie kłopoty. Tak jakby ktoś ją przeklął od maleńkości.  

Może to i była prawda?

Umyślnie przedłużając narastającą  wręcz złowrogą ciszę, która nagle  zapanowała wokół niej i tegoż mężczyzny - Sara odetchnęła cicho i skrajnie nerwowym gestem zwilżyła swoje spierzchnięte wargi. Palce jeszcze bardziej wbiły się w twardą okładkę opasłej i podniszczonej księgi jakby podświadomie broniąc jej przed wyrwaniem z jej dziewczęcych ramion. Natomiast czekoladowe tęczówki rozbłysły determinacją jak i przekorą a wargi wygięły się nieznacznie w krzywy uśmiech.

Czyżby natrafiła na pracownika Hogwartu? Bądź sporo starszego absolwenta?
A może to jest ten tajemniczy profesor?


Tak. Sara całkiem sporo już słyszała o poszukiwaniach nowego nauczyciela na stanowisko Starożytnych Runów. Dziwnym trafem, poprzednik odszedł. Zresztą cóż ją to obchodziło. Teraz miała większy problem, prawda?
Przyciskając bardziej swój cenny skarb do piersi, wykonała dość subtelny ruch by skrajem swojej szaty zasłonić jakże uroczy i dość wymowny tytuł księgi, którą nielegalnie przywłaszczyła sobie i unosząc wysoko brodę - wreszcie odważyła się by jej tęczówki mogły się skrzyżować ze spojrzeniem ów nieznajomego. Dziwny cień przebiegł przez jej twarz gdy obrała grać na zwłokę i na krótką chwilę zacisnęła swe wargi.
-Owszem, znalazłam. - odpowiedziała cichym głosem, zastanawiając się nad kolejnymi swymi słowami gdy w tym samym czasie jej spojrzenie powoli schodziło z twarzy mężczyzny coraz niżej aż ciemne ślepia dziewczęcia, utkwiły w wycelowanej różdżce .. w nią samą. Brew poderwała się ku górze a na twarzy złotowłosej, zamajaczył wręcz niedostrzegalny uśmieszek, który równie szybko zniknął co raczył się pojawić - dosłownie na sekundę.
-Nieładnie celować w kogoś różdżką, proszę pana. Zwłaszcza gdy ktoś nie ma szans się obronić. - och jej głos okazywał należyty szacunek, nie można było temu zaprzeczyć. Jednakże ta ledwo wyczuwalna ironia także była w nim ukryta niczym przyczajony do ataku zwierz. Wsączyła się z gracją w jej wypowiedź i osiadła na zakurzonych tomach jakby tylko czekając na wychwycenie jej. Tak samo spojrzenie tejże niewinnej istotki zamigotało przez moment wysoce złośliwymi błyskami jakby prowokując, że i w tejże sytuacji, zdołałaby się obronić.
Powrót do góry Go down


Morpheus Stenhard
Morpheus Stenhard

Nauczyciel
Galeony : 331
  Liczba postów : 32
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPon Sie 25 2014, 20:04

Zmatowiałe ślepia, choć twardo godziły w oczy Sary, wyłapywały wszystkie drogi rąk, każde zawahanie w kącikach ust.
- To wyjdź. – rzucił w przestrzeń, a choćby ton ciszej – słowa uleciałyby z wiatrem, wywiały przez otwarte okno – Odłóż książkę na miejsce i rusz do wieży bocznej, najbardziej wysuniętej na zachód. Zapukaj do drzwi gabinetu, a potem wejdź.
Spojrzenie godziło analitycznie, spod rzęs. Drobiazgowo i uważnie, czy aby na pewno dziewczyna należycie zrozumiała. Uwagę o celowaniu różdżką puścił mimo uszu, może wręcz przeciwnie – czystym przypadkiem wzmógł uścisk na rękojeści. Nigdy nie chciał wydać się ładny, zdecydowanie nie.
Chwile leniwie prześlizgiwały się przez zegar, Stenhard rejestrował każde pojedyncze drganie zegara, nim Sara w końcu się poruszyła. Wyszła. Czy do wieży, czy całkiem gdzie indziej – Stenhard i tak odetchnął. Głośno, rozchylił wargi i wypuściła zza nich powietrze, aż świsnęło. Rzęsy obojga powiek objęły się zatrwożenie, a potem rozwarły, odsłaniając puste spojrzenie. Dłonie, blade, pokryte siateczką blizn odnalazły w zaczarowanej kieszeni ukradzioną księgę i odłożyły ją na swoje miejsce, dwa działy dalej. A potem Morph obrócił się, przywdział codzienny dla siebie – kamienny wyraz twarzy i zdając się sunąć nad ziemią, ruszył do swojego gabinetu.

zt dla obojga
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30484
  Liczba postów : 51661
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Specjalny




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyNie Kwi 26 2015, 19:22


FINAŁ ZŁOTEGO SFINKSA - etap I

Zauważyliście, że wiele miejsc w Hogwarcie posiada w swojej nazwie słowo „zakazany”? Zakazany Las, zakazane piętro, Dział Ksiąg Zakazanych. Organizatorzy Złotego Sfinksa postanowili to wykorzystać do swoich celów, pozwalając przy tym wybitnym uczniom zapoznać się z tym, co zazwyczaj znajduje się w bibliotece pod ścisłym nadzorem. Wiedząc jednak o konsekwencjach, zastrzegli, że będą pilnować, czy nikt nie łamie przypadkiem regulaminu albo nie wpadł w kłopoty.
Zadanie jest jedno: odnaleźć mapę runiczną, która wskaże drogę do jednego z dwóch miejsc – krypt  w lochach lub Cmentarza Zapomnianych Różdżek. Tylko od szczęścia danej osoby zależy to, gdzie znajdzie się w II etapie finału projektu.

Informacje:
– rzucasz czterema kostkami w tym temacie
– próg punktowy do przerzutu to minimum 14 punktów z Historii magii i starożytnych run
– możesz dokonać tylko jednego przerzutu dziennie

4 – Już trzymałeś mapę w rękach, zastanawiając się nad tym, w jaki sposób powinieneś ją odczytać, gdy usłyszałeś czyjeś kroki. Myśląc o tym, że to jeden z twoich przeciwników chce ci podkraść twoją własność, wcisnąłeś ją do pierwszej książki, jaka się napatoczyła. Okazało się jednak, że to organizator Złotego Sfinksa, pilnujący porządku, więc nie masz czym się martwić. No może poza tym, że umieściłeś swoje znalezisko w Niewidzialnej Księdze Niewidzialności i zniknęło wraz z nią. Teraz musisz się bardzo postarać, żeby odnaleźć mapę ponownie. Próbuj dalej następnego dnia.
5 – Ochoczo przeglądałeś książki, zastanawiając się nad tym, na których powinieneś się skupić. Pewnie organizatorzy wymyślili jakiś szyfr, który powinieneś rozpracować. Może chodzi o księgi dotyczące Starożytnego Egiptu, skąd pochodzą sfinksy. Sięgnąłeś więc po pierwszą księgę, która nawiązywała do tematu, gdy ta nagle Cię ugryzła. Tytuł Ammit świadczy jedynie o tym, że dopadły Cię kły krokodyla – demona pożerającego zmarłych. Musisz natychmiast udać się do skrzydła szpitalnego. Możesz rzucić kolejną kostką dopiero jutro.
6Najgorsze tortury średniowiecza skusiły Cię mocno, mimo że nawet nie myślałeś o tym, że mogą nawiązywać do zadania. Skoro już wylądowałeś wśród Ksiąg Zakazanych, czemu by z tego nie skorzystać? Otworzyłeś na losowej stronie i twoim oczom ukazała się mapa runiczna, z której od razu wyczytałeś, że musisz udać się do krypt w lochach. Niestety zasłaniała niezwykle paskudny obrazek, od którego zrobiło ci się słabo. Masz swoją karę za wykorzystywanie sytuacji – zwymiotowałeś na swoje nowe buty.
7 – Skąd w bibliotece chochliki kornwalijskie? To nieistotne w obliczu tego, że zaczęły ciągnąć cię za włosy, niemalże je wyrywając. Spanikowany sięgasz po różdżkę, żeby je unieruchomić. Rzuć jeszcze jedną kostką parzysta – niestety nie udało ci się, więc do akcji musieli wkroczyć organizatorzy. Odesłali cię do skrzydła szpitalnego, zatem możesz spróbować ponownie dopiero jutro; nieparzysta – doskonale poradziłeś sobie z danym zaklęciem, za co otrzymujesz jeden punkt do kuferka z zaklęć i opcm. Niestety jesteś już na tyle zdezorientowany, że możesz spróbować znaleźć mapę dopiero jutro.
8 – Czy książki mogą pachnieć? Najwyraźniej tak, bo ta złota, która wylądowała w twoich rękach, wydziela tak odurzający zapach, że nie możesz się oprzeć, by ją przejrzeć. Zakazane eliksiry miłosne ukazują tak silne receptury, że są w stanie zahipnotyzować cię nawet na kartach opasłego tomiszcza. To zdecydowanie amortencją, ale tak silna, że nie jesteś w stanie racjonalnie myśleć i stoisz tak przez kilka godzin, dopóki organizator nie wyrwał ci księgi z rąk. Jest ci tak głupio, że natychmiast uciekasz i wracasz dopiero następnego dnia.
9 –  Podręcznik do historii magii, znajdujący się w Dziale Ksiąg Zakazanych, wydał ci się na tyle podejrzany, że od razu po niego sięgnąłeś. I twoje szczęście, że to zrobiłeś, ponieważ już na pierwszej stronie kryła się mapa runiczna. Z początku niewiele ci to mówiło, ale przypomniało ci się, że przecież zawsze masz przy sobie słownik run. Z jego pomocą doszedłeś do wniosku, że musisz udać się na Cmentarz Zapomnianych Różdżek. Tylko gdzie to jest?!
10 –  Przyzwyczajony do tego, że w Hogwarcie tylko z początku wszystko wydaje się trudne, a rozwiązania zagadek zawsze są na wyciągnięcie ręki, podszedłeś do regału, którego wszyscy unikali. Sięgnąłeś po najbardziej rzucającą się książkę – ze szkarłatną okładką, przypominającą fakturą smocze łuski i… Tak! Trafiłeś na mapę, która jasno mówiła o tym, że powinieneś udać się do starych krypt. Skoro wygraną masz tak bardzo w garści, uznałeś, że raczej nikomu nie będzie przeszkadzać, jeśli przejrzysz księgę. Na twoje nieszczęście po otwarciu jej na kolejnych stronicach, księga zionęła ogniem niczym rasowy smok, podpalając ci końcówki włosów. Śmierdząc spalenizną, szybko uciekłeś z biblioteki, kierując się prosto do lochów.
11 – Chciałeś być sprytny i zamiast szukać mapy w starych księgach, postanowiłeś obserwować poczynania innych, którym się poszczęściło. Ukradkiem podążałeś za kilkoma osobami, które zdołały już wyjść z biblioteki, myśląc, że w ten sposób zdołasz ominąć I etap finału Złotego Sfinksa. Niestety pozostali członkowie twojej grupy w pewnym momencie się rozdzielili, a ty zdezorientowany zostałeś sam. Wróciwszy do biblioteki, natknąłeś się na jednego z organizatorów, który za twoje zachowanie odjął ci dwa punkty w ogólnym rankingu. Ciesz się, że mimo wszystko możesz spróbować jutro.
12 – Przychodząc tutaj, z pewnością nie spodziewałeś się, że natrafisz na Testamenty czarownic palonych na stosie. Oczywiście są to teksty fałszywe, bo spisane przez te, które w rzeczywistości nigdy nie pozwoliły się zabić. Ich treść świadczyła jednak o poważnych problemach psychicznych, z których wynika, że będą nawiedzać w snach każdego, kto tylko przeczyta choćby jedno słowo. Przerażony do granic możliwości ledwie spostrzegłeś, że za zakładkę służyło nic innego, jak mapa runiczna, która nakazała ci udać się na Cmentarz Zapomnianych Różdżek. Trzęsąc się niemiłosiernie, ledwie zdołałeś opuścić bibliotekę.
13Ruszyłeś jedną z książek, przez co zerwał się porywisty wiatr i zaczął zrzucać wszystko wokół. Również na innych uczestników projektu, co nie spodobało się organizatorom i postanowili doprowadzić cię do porządku.. Za karę twój dom stracił 5 punktów, a ty zostałeś odesłany do dalszego wykonywania zadania. Podczas wichury z jednej z książek wypadło coś, czego szukałeś. Z mapy wynika, że masz udać się na Cmentarz Zapomnianych Różdzek.
14 – Kto by pomyślał, że książka, po którą sięgniesz, nagle dostanie nóg? Dokładnie tak! Z okładki wyrosły jej włochate nogi jak u pająka i czmychnęła ci sprzed nosa, przez co musiałeś za nią pobiec. Obserwowany przez pozostałych, zawstydziłeś się nieco, bo przecież mogłeś użyć zaklęcia. Teraz już było jednak za późno, a gdy księga ukryła się pod jednym z regałów, rzuciłeś się na podłogę, by po nią sięgnąć. Zamiast niej, wyczułeś jednak pod palcami kartkę, która okazała się mapą runiczną. Czyżby to zabieg celowy? A może po prostu wysunęła się z którejś książki. Głupi ma zawsze szczęście, jak to mówią, a ty po dłuższej chwili doszedłeś do wniosku, że musisz dotrzeć na jakiś cmentarz.
15 – Choć szybko odnalazłeś w tym chaosie swoją mapę, odczytanie starożytnych run sprawiało ci spory problem. Nie miałeś przy sobie słownika, więc musiałeś wrócić po niego do dormitorium. Cała sprawa potwornie cię opóźniła, a na dodatek przy próbach tłumaczenia oblałeś kartkę atramentem. Żeby odzyskać rozwiązanie zagadki, musiałeś udać się organizatorów i poprosić ich o replikę mapki. Na twoje nieszczęście zmusili cię do tego, byś zapłacił za swoją głupotę, więc musisz szukać kolejnej. Spróbuj ponownie następnego dnia.
16 – Wszystkiego  się spodziewałeś, ale z pewnością nie latającej bryły papieru. Ta mała książeczka, która przykuła twoją uwagę, bo leżała na szczycie rozrzuconej kupki, zerwała się nagle w górę, wznosząc aż do sufitu. Już sięgałeś po różdżkę, by przywołać ją z powrotem, gdy dostrzegłeś, że wypadła z niej kartka. Wirując w powietrzu, spadła prosto pod twoje nogi. Mapa! Teraz już wiesz, ze musisz udać się do krypt.
17 – Do twoich uszu docierają szepty, tak przeraźliwe, że masz ochotę uciec z tego miejsca. Musisz być jednak dzielny, jeśli chcesz dokończyć ten etap i ruszyć dalej w drodze do wygranej Złotego Sfinksa. Starasz się unikać szeptów, ale one wciąż do ciebie docierają, niezależnie od tego, w którym miejscu biblioteki się znajdujesz. Najwyraźniej to znak, świadczący o tym, że powinieneś odnaleźć tomiszcze, wydające te dźwięki. Starając się skupić na głosach, coraz bardziej się do nich zbliżasz, aż sięgasz po książkę, która nagle milknie. Wystaje z niej kawałek pergaminu, który okazuje się mapą. Mówi ona o tym, że twoim miejscem docelowym będą lochy.
18 – Syrena na okładce Prawdziwej historii Atlantydy przykuwa twoją uwagę tak mocno, że nie możesz się powstrzymać przed otwarciem tej księgi. Zwłaszcza, że tytuł przypomina ci o pierwszym zadaniu Złotego Sfinksa, kiedy to jeszcze nie wiedziałeś, co tak naprawdę cię czeka. Piękna istota była jednak zasadzką, ponieważ z kart księgi zaczęła tryskać woda, oblewając nie tylko ciebie, ale wszystko wokół. Zdaje się, że utknąłeś w bańce, która nie pozwala ci uciec, a ty zaczynasz się topić. Na pomoc muszą ruszyć ci organizatorzy, bo inaczej skończyłbyś jak ryba w akwarium. Możesz wrócić do biblioteki dopiero następnego dnia.
19 – Znalazłeś przepiękną książkę, ale zamkniętą na kłódkę. Przekonany o tym, że pewnie ona jest rozwiązaniem twojego problemu, uparłeś się, że musisz ją otworzyć. Wszelkie próby wykonania tego ręcznie lub znalezienia klucza skończyły się fiaskiem. Zdecydowałeś się więc otworzyć ją zaklęciem, co w końcu ci się udało. Rzuć kostką, by sprawdzić, co w niej znalazłeś: 1, 3 – okazało się, że zupełnie nic w niej nie ma. Zdenerwowany odrzuciłeś ją na miejsce i zrezygnowałeś na dziś. 2, 5 – znalazłeś mapę runiczną, która po głębszej interpretacji poinformowała cię o tym, że musisz udać się na Cmentarz Zapomnianych Różdżek 4, 6 – znalazłeś kartkę zapisaną runami, której zawartość nagle wyparowała. Zaintrygowany zabrałeś ją ze sobą, by spróbować odzyskać tekst. Jeden z kolegów z twojego dormitorium zaproponował ci uwarzenie odpowiedniego eliksiru, sprawiającego, że atrament ponownie pojawia się na pergaminie. Ostatecznie okazało się, że kartka zawierała tylko obraźliwe słowa zapisane runami, ale otrzymujesz jeden punkt do kuferka za dobrze wykonany eliksir.
20 – Czy ktokolwiek mówił ci kiedyś, że bajki są przeznaczone wyłącznie dla dzieci? Nie powinieneś zatem sięgać po Przyśpiewki mandragor, bo oczywistym było, że nie skończy się to zbyt dobrze. Twoja ciekawość jednak przezwyciężyła nad zdrowym rozsądkiem i gdy otworzyłeś książkę, wydobył się z niej wrzask tych okropnych roślin. Był tak nieznośny, że przed oczami zrobiło ci się ciemno i padłeś nieprzytomny na podłogę. Hałas przywołał organizatorów, którzy odesłali cię natychmiast do skrzydła szpitalnego, gdzie leżałeś całą dobę. Próbuj dalej kolejnego dnia.
21 – Przygotowywałeś się do finału miesiącami, tylko po to, aby okazało się, że twoją misją będzie przeszukiwanie biblioteki za jakąś mapą. Nie tego się spodziewałeś, ale spotkałeś na swojej drodze tyle ciekawych ksiąg, do których zazwyczaj nie miałeś dostępu, że humor od razu ci się poprawił. O wiele bardziej niż na szukaniu potrzebnego przedmiotu, skupiłeś się na poznawaniu nowej wiedzy. I za to właśnie los ci sprzyja, bo nie licząc na wygraną, w jednej z ksiąg znalazłeś mapę, która wskazała ci jako cel nic innego, jak lochy.
22 – Twoją uwagę przykuła dziwna muzyka, przypominająca uderzenia w bębny. Z każdym twoim zbliżeniem się do książki, przybierała na sile, przypominając wręcz marsz wojenny. Sięgnąłeś po nią, dostrzegając hieroglify i pod nimi przetłumaczony tytuł Ammit. To jeden z dwóch egzemplarzy znajdujących się w Dziale Ksiąg Zakazanych. Po otwarciu okazało się, że w środku znajduje się mapa runiczna, ale księga nie chciała jej tak łatwo oddać. Wręcz przeciwnie – zaczęła się z tobą szarpać, odgryzając przy tym istotny kawałek twojego znaleziska. Musiałeś dogadać się z innym uczestnikiem Złotego Sfinksa, by pokazał ci swoją mapę, a po porównaniu doszedłeś do wniosku, że powinniście się oboje znaleźć w miejscu, o którym wcześniej nie słyszałeś – na  Cmentarzu Zapomnianych Różdżek.
23 – Sięgnąłeś po książkę i nagle wszystko wokół ogarnęła przeraźliwa ciemność. Jedynym źródłem światła pozostawała poświata cienkiej książeczki, którą wertowałeś w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Nie byłeś jednak świadomy tego, że aby tak wyglądać, Sekrety przeklętej światłości zabierały twoją energię, przez co poczułeś się niezwykle słaby. Wypuściłeś z rąk książkę, osuwając się na podłogę, a wszystko wokół znów wyglądało normalnie. Nie mogłeś się jednak ruszyć, przez co musiałeś poprosić o pomoc i trafiłeś do skrzydła szpitalnego. Kto by pomyślał, że książki mogą być tak przerażające?
24 – Słyszałeś kiedyś o magicznych marionetkach, które zachowują się niemalże jak ludzie? Jeden z organizatorów postanowił użyczyć swojego przyjaciela do zadania twojej grupy. Gdy miałeś zamiar już odpuścić, zmęczony poszukiwaniami, dostrzegłeś drewnianego człowieczka, który przywołał cię gestem ręki. Podszedłeś do niego niepewnym krokiem, a on złapał cię za rękę i zaprowadził do najdalszego regału Zakazanego Działu. Wskazał ci odpowiednią książkę, a potem uciekł, powróciwszy zapewne do swojego właściciela. To nagroda za twoje starania, bo choć słabo ci szło,  nie zrezygnowałeś tak łatwo. Musisz jednak uporać się z mapą runiczną, ale po godzinie walki ze słownikiem, okazało się, że możesz śmiało udać się do krypt w lochach.


Kod:
Kod:
<zg>Kostki:</zg> wpisz wyniki kostek wyrzuconych w jednej turze (np. gdy masz 1, 2, 3, 4  - wpisujesz 10)
<zg>Punkty w kuferku:</zg> wpisz
<zg>Ilość dni na wykonanie zadania:</zg> wpisz


______________________

Dział ksiąg zakazanych  Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


L. Taeheon Earl
L. Taeheon Earl

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1992
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 534
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9606-lavern-taeheon-earl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9607-przemoknijmy-na-spacerze-w-deszczu#269146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9608-modna-sowa-hehs#269150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9609-lavern-taeheon-earl#269151
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPon Kwi 27 2015, 12:38

Informacja o rozpoczęciu ostatniego zadania Złotego Sfinksa ucieszyła L'a, ale i jednocześnie przyprawiła go o dodatkowe zmartwienia. Co będzie po zakończeniu? Nie chciał wracać. Wprawdzie tęsknił za swoją rodziną w Korei i Stanach, jednak był w stanie znieść ich brak, mogąc uczyć się w Hogwarcie. Ba, za swoim Mahoutokoro chyba nie tęskniłby tak bardzo, choć nie było tu niemal nikogo, kto byłby razem z nim. W pewien sposób czuł się wyjątkowo, że prezentował swoją szkołę w pojedynkę, lecz czasami stawało się to nad wyraz przytłaczającym uczuciem.
Idąc do biblioteki, uzbroił się w różdżkę oraz własną wiedzę. Przez ostatnie tygodnie, w oczekiwaniu na ogłoszenie finału, studiował każdy możliwy zakątek tego miejsca. Doskonale zapoznał się z każdą księgą, każdym działem, słownikiem run, książką o historii Hogwartu, sławnych czarodziejach, czarownicach, magicznych miejscach czy wielkich bitwach. Mógłby wymieniać bez końca i z pewnością zabrakłoby mu na to czasu, a nie to było jego celem. Chciał dotrzeć na miejsce jak najszybciej i to chyba ta niecierpliwość okazała się zgubą Koreańczyka.
Będąc na miejscu, zdołał jedynie uśmiechnąć się do bibliotekarki, która bez słowa wskazała mu ścieżkę między regałami prowadzącą do działu zakazanego. Ze zdziwienia otworzył szerzej oczy, lecz nie powinien się dziwić. To chyba norma, że członek grupy Austri musiał grzebać w książkach i innej przyjemności nie widział. No przynajmniej Lavern traktował to w ten sposób. Ekstaza zapisana na spłowiałych kartach, starym pergaminie. Nie widział nic przyjemniejszego. Poza spacerem w deszczu, rzecz jasna.
Wszedłszy do środka, z myślą, że ma odnaleźć runiczną mapę, zaczął krążyć między regałami. Trwało to dłuższą chwilę, zanim zatrzymał się, aby zdjąć z półki opasłe tomiszcze Przyśpiewek mandragor. Organizatorów mógł podejrzewać o wszystko, nawet schowanie tak istotnego przedmiotu w księdze nie mającej nic wspólnego z runami. Niestety, cichy głosik w jego głowie całkowicie temu zaprzeczał i zwyciężyła ciekawość, a wraz z nią przeraźliwy wrzask tytułowych mandragor dotarł do każdej części ciała Laverna, wywołując w nim wstrząs, przez który włosy na głowie chłopaka przybrały najbardziej tęczowe barwy, jakie tylko istniały. Przy okazji zwabiając organizatorów, a jego samego pozbawiając przytomności.
Podejście drugie. Gdy L. zdołał wydobrzeć w skrzydle szpitalnym, wrócił do biblioteki. Kiwnął bibliotekarce naprawdę mechanicznym ruchem głowy, będąc złym na samego siebie, że dał zwyciężyć własnej chęci, całkowicie niezgodnej z zamierzeniami twórców zadania. Wszedłszy do zakazanego działu, znowu zaczął kręcić się między regałami, aż dorwał w swoje łapki Prawdziwą historię Atlantydy, która przypomniała mu o początku zmagań rok temu, kiedy nie miał bladego pojęcia, co go tutaj czeka. Otworzywszy książkę, dostał pierwszym strumieniem wody w twarz, a po kilku sekundach wszystko wokół było mokre. On sam, nie wiedząc jak i czemu, skończył w wielkiej bańce wody. Zapewne gdyby nie interwencja organizatorów, utopiłby się w dziale ksiąg zakazanych, a historycy zachodziliby w głowę, jak to jest możliwe.
Do trzech razy sztuka! Tak, za trzecim razem w końcu mu się uda. Znowu wrócił do biblioteki i tym razem nie zamierzał przegrać. Chodził między regałami, podążając śladami innych, aż w końcu zatrzymał się w miejscu, do którego nikt nie wchodził. Ciekawe dlaczego? L. wiedziony czymś w głębi własnych myśli wszedł do działu tak omijanego przez pozostałych, że nie istniały wątpliwości, którą księgę powinien wybrać. Tylko ta zielona, szmaragdowa była coś warta. Szybko znalazł w niej mapę prowadzącą we właściwe miejsce. W tym wszystkim zatrzymał się na dłużej. Lektura była niezmiernie ciekawa i zdawał sobie sprawę, że nie powinien czytać dalej. Po prostu nie mógł się powstrzymać, przecież wygraną miał w kieszeni. Dosłownie. Tylko nie spodziewał się, że to kolejna magiczna księga i tym razem oberwało mu się nieco mocniej. Końcówki włosów przypalił mu smoczy oddech. I to chyba jedyna pożyteczna rzecz bycia odmieńcem. Mógł z powodzeniem pozbyć się śladów. Pozostawał tylko zapach.

Kostki: 20 na 18 i wreszcie 10
Punkty w kuferku: 21
Ilość dni na wykonanie zadania: drugiego dnia zrobione
Powrót do góry Go down


Eugenius E. Tatcher
Eugenius E. Tatcher

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 504
  Liczba postów : 265
http://www.czarodzieje.org/t10425-ezekhiel-eugenius-tatcher#287312
http://www.czarodzieje.org/t10427-chcesz-byc-moja-owieczka#287351
http://www.czarodzieje.org/t10430-eugenowa-sowa
http://www.czarodzieje.org/t10426-eugenius-ezekhiel-tatcher#287350
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPon Kwi 27 2015, 17:25

Kiedy dowiedziałem się, że ostatni etap Złotego Sfinksa ma mieć miejsce... zamarłem. Nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić - zestresowany wciąż krążyłem po pokoju, przypominając sobie wszystkie informacje z Historii Magii. Miałem cichą nadzieję, że pójdzie mi równie dobrze, co w ostatnim meczu Quidditcha, ale na wszelki wypadek wolałem odświeżyć sobie różne wiadomości. Chodziłem więc po pokoju tam i z powrotem, usilnie odpychając od siebie myśli związane z Evelyn, Neptune i w ogóle tym całym zamieszaniem, które ostatnio miało miejsce w moim życiu. Wygram nie tylko dla siebie. Wygram dla Eiv - wmawiałem sobie, otwierając jedną z ulubionych ksiąg. 
W końcu dumnie udałem się na wyznaczone miejsce... Dział ksiąg zakazanych. Dlaczego musiałem być taki strachliwy? Trzęsłem się z przerażenia, kiedy wkraczałem do pomieszczenia. Wiedziałem, czego szukać, ale nie miałem pojęcia gdzie. Przez pierwsze pół godziny przeglądałem regały w poszukiwaniu jakichś wskazówek, jednak ostatecznie stwierdziłem, że to bez sensu. Wyciągnąłem pierwszą lepszą lekturę, którą okazały się "Testamenty czarownic spalonych na stosie". Zatrząsłem portkami po raz kolejny, gdy przeczytałem, co grozi osobie, która przeczyta choćby wers. Niemal odrzuciłem od siebie przedmiot, zanim zauważyłem, że zakładką jest nic innego, jak mapa runiczna. Wczytałem się w nią dokładnie i już wiedziałem, gdzie iść dalej. Na cmentarz. Wspaniale, jakby było mi mało strachu.

Kostki: 12
Punkty w kuferku: 21
Ilość dni na wykonanie zadania: 1 dnia zrobione
Powrót do góry Go down


Skyler J. Coleman
Skyler J. Coleman

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 51
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11737-skyler-jasmine-coleman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11738-spokojnie-ja-na-prawde-nie-gryze#314241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11739-listy-skyler#314242
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPon Paź 26 2015, 19:43

Znalazłam ten zegarek na korytarzu. Od razu wydał mi się podejrzany. Podejrzany w ten sposób, który szczególnie mnie interesuje. Byłam prawie pewna, że ten zegarek albo jest czarnomagiczny, albo to zwykły szajs, zgubiony przez jakiegoś lamusa. Przez jakiś czas macałam go, jak jakaś kompletna kretyna, ale w końcu uznałam, że nie mam wyjścia. Czas odwiedzić dział ksiąg zakazanych. Znowu.
Szłam sobie korytarzami, jak gdyby nigdy nic. A co się miałam przejmować? Jak ktoś mnie złapie, to trudno. Kto by się tym przejmował. No dobra, może jakiś Krukoński obrońca prawa, ale tak się składa, że ja nim nie jestem. Kiedy stałam już przed drzwiami biblioteki, na mojej twarzy pojawił się ten głupi uśmiech. Pomimo tego, że często zjawiałam się w zakazanych miejscach, zawsze czułam jakiś dreszczyk emocji. Otworzyłam je i weszłam do środka. Zmierzałam w stronę działu, który mnie interesował, ale wyglądałam, jakbym najzwyczajniej w świecie miała zamiar odrobić zadanie z numerologi.
Znalazłam się w najciemniejszym zakątku tego wielkiego pomieszczenia. Wyciągnęłam różdżkę i wyszeptałam zaklęcie Lumos, coby mi się tu wszystkie bibliotekarki nagle nie zleciały. Poświeciłam sobie na grzbiety ksiąg, przesuwając po nich palcem. Sięgnęłam po te, które wydawały mi się być odpowiednie i osunęłam się na podłogę. Miałam zamiar szybko przejrzeć te tomiska, bo nie miałam ochoty siedzieć w Izbie Pamięci za karę. Rzuciłam okiem na spisy treści. W jednym zauważyłam coś ciekawego. Przerzuciłam szybko strony i przeczytałam interesujący mnie fragment. Tak jak myślałam. Jakiś debil zgubił czarnomagiczny artefakt.
- To dopiero trzeba być konkretnie popieprzonym. - zaśmiałam się sama do siebie. Teraz miałam w ręce przedmiot, który najprawdopodobniej może mi dać niezłe profity. Przywołałam na swoje usta uśmiech satysfakcji, odstawiłam księgi i zaczęłam kierować się w stronę wyjścia. Po drodze wzięłam jakiś pierwszy lepszy tom o transmutacji, żeby nie wzbudzać podejrzeń i wyszłam z biblioteki. Brawo, Skyler. Jesteś genialna.

/zt
Powrót do góry Go down


Quietus Ettréval
Quietus Ettréval

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 363
http://www.czarodzieje.org/t10007-quietus-ettreval#279078
http://www.czarodzieje.org/t10008-cisza-przed-burza
http://www.czarodzieje.org/t10065-cichnacy-szept#280286
http://www.czarodzieje.org/t10074-quietus-ettreval#280494
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPon Lis 02 2015, 01:24

Od dłuższego czasu męczyła go jego amerykańska pamiątka.
Od przyjazdu do Hogwartu nie raz i nie dwa, siedział z nią w swoich łapach i uporczywie wpatrując się w osobliwy przedmiot, usilnie się zastanawiał co też ma takiego z nim począć. Zdążył już na pamięć poznać jego fakturę i korciło go niemiłosiernie aby przekręcić jego złote pokrętło, które w ostatecznym rozrachunku przekręcić się wcale nie chciało. Dlatego nie chcąc dłużej zwlekać - udał się do zakazanego działu. Logicznym było, że jeżeli niczego dotąd nie odkrył w zwykłych księgach; to swoista odpowiedź czekała na niego w najbardziej fascynującym dziale w całej bibliotece. Nie straszna mu nawet była wizja szlabanu! Niczym nieustraszony amerykanin dziarsko więc się prześlizgnął między regałami, odnośnie zaklęć a zielarstwa - i bez zahamowania skręcił w stronę zakazanego działu. Nie musiał daleko szukać odpowiedniej księgi. Wystarczyło jedynie unieść różdżkę i celując nią pomiędzy stare woluminy; gorąco się zastanowić nad odpowiednim tomiszczem. Nie czekał też długo na to, aby w jego ręce wpadła mała książka. Obita w czarną, smoczą skórę. A bez żadnego autora ani tytułu; wyglądała raczej na wyświechtany notatnik niźli na księgę pełną czarnomagicznych zapisków. Cichy był jednak pewien, że właśnie trzymał w dłoniach być może - jedną czwartą wskazówki - z czym tak naprawdę się bawi i co próbuje w dormitorium od dobrych paru miesięcy rozgryźć. Uśmiechając się pod nosem bez namysłu schował ów czarny notes i bezszelestnie wychodząc z działu, w którym absolutnie nie powinno go być - czmychnął tym razem w stronę regałów, które obfitowały w nauki eliksiralne. Dla niepoznaki, oczywiście. Odczekawszy kilkanaście minut, mimowolnie zagłębił się w lekturę jednej z tamtejszych ksiąg i dopiero gdy jakaś uczennica niechybnie wyrwała go z transu czytelniczego ( tym razem nieudawanego! ); odchrząknął oburzony i bez słowa wcisnął akademicką księgę odnośnie leczniczych eliksirów tejże małolacie. Sam zaś przywdział na swą twarz ponownie obojętną minę i luzackim krokiem, wylazł z biblioteki.
Z czarnomagicznym notesem u boku.

[zt]
Powrót do góry Go down


Hollywood Ainsworth
Hollywood Ainsworth

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 250
Dodatkowo : oklumencja
  Liczba postów : 288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12357-madelaine-lana-ainsworth#329519
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12361-holy-moly#329672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12360-dolly#329671
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12362-hollywood-ainsworth#329673
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPon Mar 21 2016, 21:05

Holly ni miała pojęcia jak bardzo poważną kwestią były artefakty, które rozdał niegdyś członkom Wands&Skulls McGill. Mimo, że jeszcze jako Madelaine należała do bractwa, teraz nie pamiętała żadnej kwestii z nim związanej. Jedyną oznaką przynależności był znaleziony dziwny okrągły przedmiot w starym kufrze jeszcze z Salem. Ukryty w wielu warstwach materiału wcześniej nigdy nie kusił Hollywood swoją naturą. Jednak ostatnio, kiedy przypadkiem natknęła się na niego, przeszukując swoje ubrania w poszukiwaniu jakiegoś prezentu o wartości sentymentalnej dla swojego nowego przyjaciela - @”Rasheed Sharker”, natknęła się zamiast tego na ten cudaczny okrągły spodek. Przypominał jej trochę tarczę, ale oprócz tego nic o nim nie wiedziała. Mimo, że z początku chciała to wręczyć Rekinowi jako wyraz swojej wdzięczności za to, ze jest, a przedmiot ten wydawał jej się na tyle unikatowy, żeby spełnić jej oczekiwania, kiedy tylko złapała go w dłonie, poczuła dziwne, silne zainteresowanie jego historią. Właśnie dlatego znalazła się w Dziale Zakazanym w Hogwarcie. Nie miała pojęcia, że jest tu jakiś Dział Zakazany. Inaczej być może wcale by się tu nie zaszyła. Tymczasem siadła pomiędzy półkami studiując długi czas lektury, które jak jej się wydawało prawiły o tajemniczych rzeczach, podobnych do jej puklerza. W jakimś mugolskim tomiszcze dowiedziała się, że właśnie tak nazywała się jej tarcza profesjonalnie. Zwymiarowana chyba na takie małe istotki, jak Holly. Odnalezienie tej książki, która naprawdę miałaby w sobie jakąś wzmiankę o nim zajęło jej kilka dni. Z jej brakiem koncentracji to i tak dobry wynik. Śledziła tekst z zachwytem, dowiadując się, do czego on kiedyś służył. Dopiero później zauważyła runy na powierzchni puklerza. Gdyby była Iriną Blythe najpewniej to pierwsze rzuciłoby jej się w oczy. Skoro już o tym mowa, właśnie jej postanowiła w pierwszym momencie spytać się o treść tych symboli, dopóki nie uznała, ze chyba z nikim tym przedmiotem nie chce się dzielić.

1

zt
Powrót do góry Go down


Charlotte Blanchett
Charlotte Blanchett

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPon Cze 13 2016, 19:47

Lotte udała się tu zupełnie po ciuchutku, gdyby teraz ktoś ją tu zobaczył to miałaby na prawdę bardzo duże problemy i pewnie wylądowałaby u dyrektora na dywaniku jak nic! I tak cudem uniknęła zauważenia przez jedną z bibliotekarek, akurat odwróciła się do niej tyłem i wtedy Szarlotka prześmignęła aż tutaj bezszelestnie. Stała teraz przed wielgachną półką nie wiedząc gdzie leży książka której szukała, aż nagle dostrzegła coś na wyższej półce. Przy pomocy stolika wspięła się na wysokość ciężkiej książki i stanęła na palcach by ją zdjąć. Wszystko musiała robić baaaaardzo cicho, od razu zeszła delikatnie ze stołu i przysunęła go na miejsce. Siadła pod stolikiem i powolutku uchyliła jedną ze stron.
Ściągnęła przedmiot z dłoni i popatrzyła na niego dokładnie, musiała czegoś się o nim dowiedzieć. Schowała go zaraz do kieszeni spodni i przekartkowała książkę w poszukiwaniu informacji na ten temat, aż nagle na coś trafiła. Rozejrzała się dwukrotnie czy nikt nie zmierza w tą stronę i zagłębiła się w lekturę aby posiąść ważne informacje.
Powrót do góry Go down


Aleksander Cortez
Aleksander Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 194
C. szczególne : Kruczoczarne, kręcone, długie włosy; wiecznie ubrany w garnitury
Galeony : 213
  Liczba postów : 690
http://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
http://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyWto Lut 21 2017, 11:54

Każdy zły chłopiec interesował się pewnym księgozbiorem w tym zamczysku. I wychodził z założenia, że skoro taki zbiór tutaj istnieje to jest on do przestudiowania. Nie ważne co by tam o nim nie myśleli profesorzy, czy też sam dyrektor. Nawet groźba dostania szlabanu, czy odjęcia punktów była niczym w porównaniu z chęcią zdobycia wiedzy. Kto bowiem nie ryzykuje ten może i zdobywa, ale zazwyczaj mało. On pragnął zagrać va bank oczekując wielkiej nagrody. I bynajmniej nie była to droga na łatwiznę, a wręcz przeciwnie. Wymagało to o wiee więcej wkładu własnego w naukę.
Przygotowywał się do tego dwa dni. Tyle wystarczyło mu na spokojnie, skompletował wszystko co najważniejsze. Czarny, wygodny dres, bluza z kapturem o tym samym kolorze, skórzane buty o miękkiej podeszwie. Miał w nich wrażenie, że chodził na boso przez co kilka razy spojrzał się w dół by upewnić, że na pewno tak nie jest. W końcu była trzecia w nocy, więc zaspany umysł mógł płatać figle. Cały strój zwieńczony był niewielką torbą na sznurkach. Coś jak worek na obuwie. Został zaczarowany zaklęciem przez co był torbą pojemną - idealną na takie okazje.
Szedł bez używania Lumosa, nie potrzebował go jego oczy od zawsze wolały półmrok niż jasne pomieszczenia, często oślepiając na krótkie chwile.
Umiejętność tę zawdzięczał swoim rodzicom, którzy zmusili go do życia w mroku. Przyzwyczaił się do niego, zaakceptował, pokochał. Dzięki czemu teraz przemierzał korytarze, spokojnie i bezgłośnie niczym jakaś zjawa.
Wyciągnął różdżkę dopiero kiedy stanął naprzeciwko drzwi do biblioteki. Rzucił kilka zaklęć wyciszających powodując, że nawet jakby teraz skakał to nie wydałby żadnego słyszalnego dźwięku. Otworzył drzwi i wpełzł do środka. Rozejrzał się, nie widząc nikogo od razu ruszył w stronę metalowej bramki - wejścia do działu ksiąg zakazanych. Poruszał się między cieniami unikając nawet promieni księżyca wpadającymi przez wielkie okna.
Kiedy stanął przed bramką rzucił i na nią zaklęcia wyciszające. Te miały w zwyczaju irytująco skrzypieć, a dla osoby włamującej się były największą zmorą. Na szczęście był czarodziejem, wiec to nie był kłopot.
Wszedł do środka i odchodząc w głąb tego działu zdjął dopiero kaptur z głowy.
Zaczął przeszukiwać pułki szukając tego woluminu. Przeszukiwał księgi i jeśli je otwierał to tylko by zobaczyć tytuł. Wszystkie były świetne, i będzie musiał je przestudiować, ale dzisiaj wybrał się tutaj po Almanach Czarnej Magii.
Po kilku minutach w końcu natrafił na opasłą księgę. Wyciągnął ją i otworzył tak jak poprzednie.
- Wreszcie cie mam! - wypowiedział, choć tak na prawdę poruszały się jedynie jego usta. Zaklęcia cały czas działały. Otworzył worek i pieszczotliwie włożył księgę do środka. Pociągnął za sznurki zamykając ją i ruszył do wyjścia znów naciągając na głowę kaptur. Różdżkę miał wyciągniętą cały czas będąc gotowy na wszystko, nawet atak. Choć nie miał pojęcia któż by chciał go zaatakować w takim miejscu i po trzeciej w nocy.

Edit

Wyszedł spokojnie z czarnomagicznego działu i zamknął za sobą bramkę, by nie było świadectwa jego nocnej akcji. Ruszył dalej przed siebie do swoich komnat w lochach. Księgę poczyta sobie już jutro, dzisiaj był już zmęczony i nie miał nawet na to ochoty.
z/t
Powrót do góry Go down


Melania Lipkins
Melania Lipkins

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 10
  Liczba postów : 36
http://www.czarodzieje.org/t15809-melania-lipkins
http://www.czarodzieje.org/t15815-relki-melki
http://www.czarodzieje.org/t15816-sowka-melki
http://www.czarodzieje.org/t15813-melania-lipkins
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyPon Lut 26 2018, 17:46

Najlepiej było zakradać się tutaj w porze nocnej. Melania, wstyd się przyznać, miała już doświadczenie w tej kwestii. Dozorca chodził tutaj co jakiś czas i patrzył czy nie ma jakiegoś szpiega. Melania dobrze wiedziała ile ma czasu na zwiedzanie zakazanego działu, zważywszy na fakt że dozorca lubił ucinać sobie drzemki.
Inaczej nie było tego mroźnego wieczoru. Gdy Melania bezpiecznie wślizgnęła się do działu ksiąg zakazanych, od razu wiedziała do której półki powinna się udać, aby znaleźć to czego szukała. Od pewnego czasu na tapetę czarno-magicznych zainteresowań brała horkruksy. Niektórzy uważali to za wyższą szkołę jazdy, ale Melkę to kręciło. Lubiła czytać o tych groźnych zagadnieniach, które niegdyś wyrządziły tyle szkody. Krukonka od paru lat nauki w Hogwarcie wykazywała skłonności ku czarnej magii. W siódmej klasie przyrządziła idealny wywar żywej śmierci. Był tak doskonały, że można nim było zabić pół Hogwartu. Zbytnio się tym nie chwaliła, bo przecież inni mogliby uważać ją za jeszcze większą i mroczną dziwaczkę. Chociaż i tak już miała taką reputację...
Rozglądając się na boki, przechadzała się wzdłuż alejek z półkami, a drogę przyświecało jej światło księżyca, które tego wieczora było naprawdę mocne. Ale to dobrze! Zważywszy na zakłócenia magii, zwykłe zaklęcie typu Lumos mogło wyrządzić Melce więcej szkód niż pożytku. Wybrała więc bardziej tradycyjną metodę. Różdżkę trzymała w kieszeni ciemnych spodni, przylegających do jej nóg oraz krągłości nad nimi, a w prawej dłoni trzymała lampion ze świeczką w środku. W drugiej kieszeni trzymała pudełeczko mugolskich zapałek. Gdy podeszła do półki, na której widniała księga, która miała w sobie tyle dobrego według Melanii, otworzyła szklane drzwiczki lampionu i zapaliła świeczkę za pomocą zapałek. Ci mugole to wspaniali wynalazcy! Prawie jak magia! Trzesz zapałką o draskę i masz ogień - no genialne! Szybko zdmuchnęła źródło ciepła i schowała do pudełeczka, które z powrotem wsunęła do kieszeni, by nie rzucać na siebie podejrzeń, że akurat się tutaj znajdowała tej nocy. Zapalony lampion położyła na półce, na której brakowało niektórych książek i w końcu wyjęła tą, która ją najbardziej interesowała. Z dziecięcym uśmiechem usiadła podkulona na podłodze i oddała się lekturze.
Przeczytała, że horkruks to "czarnoksięski przedmiot, w którym ktoś ukrył cząstkę własnej duszy. Cząstkę tę można powierzyć także innej istocie żywej, chociaż nie jest to zbyt rozsądne. Jeśli jednak ciało zostanie zaatakowane lub nawet zniszczone, nie można umrzeć, ponieważ część duszy pozostaje na ziemi i jest nieuszkodzona".
- By stworzyć horkruksa trzeba zabić. Mooocneee. - Mówiła sama do siebie, przewijając na następną kartkę, czytając z jeszcze większym zapałem. W pewnym momencie usłyszała huk, który wskazywał na to, że ktoś wszedł do zakazanego działu biblioteki. Przełknęła dość nerwowo ślinę i nie wiedziała jak teraz powinna uciec. Na różdżkę nie miała co liczyć - 50% szans na to, że zaklęcie się uda i 50% na to, że będzie wręcz odwrotnie. Poderwała się z podłogi na równe nogi i dość niedbale wsunęła książkę, którą czytała w miejsce, z którego je wzięła. Sięgnęła po lampion, by od razu zdmuchnąć z niego świeczkę, jednakże zrobiła to tak niezdarnie, że cały lampion spadł na ziemię, roztrzaskując szkło w nim zawarte na drobne kawałeczki. Nie muszę chyba wspominać, że trzask był naprawdę głośny! Dookoła panował półmrok. Przez okna nadal zaglądał księżyc. Melka poczuła na swoim karku czyjś oddech i wiedziała, że będzie miała kłopoty. Odwróciła się zestresowana i robiąc wielkie oczy zauważyła, że tuż obok niej stał Profesor Bergmann - nauczyciel transmutacji, za którą szczerze mówiąc Melka nie przepadała, i zarazem opiekun Ravenclawu, którego młoda Krukonka zawsze uważała za przystojnego. Aktualnie nie wiedziała co miała powiedzieć, by wyjść z tej sytuacji obronną ręką.
Uśmiechnęła się naprawdę sztucznie, a wszystko to dlatego, że się denerwowała.
- Panie Profesorze, ja... przepraszam, ja się zgubiłam. - Zaczęła układać w zdanie pojedyncze słowa, jąkając się przy tym. - Wła ... właściwie nie wiem jak to się stało. Może lunatykowałam. Z całą pewnością lunatykowałam. - Chciała, aby brzmiała przekonująco, ale Profesor chyba nie uwierzył w takie tłumaczenie. Melka poprawiła kosmyk swoich włosów i wskazała w stronę wyjścia z działu zakazanego. - To może zapomnimy o tym, że mnie Pan tutaj widział i ja już sobie pójdę, hm? - Wydawało się, że plan miała naprawdę bystry, ale sama nie wierzyła w to, że mężczyzna tak łatwo ją puści. Rzadko się uśmiechała, ale tym razem posłała mu naprawdę promienny uśmiech, dzięki któremu Melka jakby zrobiła się bardziej pogodna. Może to przez te urocze dołeczki, które uwidoczniły się w jej policzkach.  Zgódź się, proszę, zgódź się... - Powtarzała sobie w myślach.
Powrót do góry Go down


Daniel Bergmann
Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2140
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyWto Lut 27 2018, 18:09

Nie lubił dyżurów.
Metronom przemijających wciąż sekund bił oszukańczo zbyt wolno; jakby mechanizm zbijania pojedynczych składowych abstrakcji czasu - minut w godziny, godziny w koniec - uległ zlepieniu przez okoliczną ciemność. Zabębnił nerwowo w masywny, zabytkowy parapet, znużonym wzrokiem chwytając atrament nieba, całość rozmazanego widoku rozpostartego z okna, plączące się w nieustannych, nocnych majakach kształty. Wokół niego - było zbyt cicho, Hogwart przemieniał się w swoje drugie, milczące, enigmatyczne oblicze; przekrzykiwane zazwyczaj gwarem poruszających się arteriami przejść uczniów. Nocą, wszystko wydawało się inne - własny oddech przechodził metamorfozę w dziwacznie głośny, zaś każdy, stawiany krok pozostawiał za sobą głuchy komentarz echa.
Powinien być aktualnie w Londynie.
Nie, nie powinien. Chciał.
Nauczycielska profesja wcielała w życie o wiele większy, skrywany w cieniu stos obowiązków; niedotyczących wyłącznie poprowadzenia lekcji oraz sprawdzania mniej albo bardziej mądrych wywodów, nieukrywanych przy rozdzielaniu ocen, odejmowaniu punktów - była to przede wszystkim odpowiedzialność. Cóż. Pozory należało zachować - gdyby zależało od niego, Daniel Bergmann z pewnością zaszyłby się w osobistym mieszkaniu, z książką, rozłożony wśród miękkiej pościeli (choć nie ukrywał, nie pogardziłby towarzystwem przedstawicielki płci pięknej, jak zresztą każdy mężczyzna). Przykrą codzienność koiły znacznie samotne, pogrążone w splątaniach rozmyślań wędrówki. Potężny zamek nadal był wielką zagadką, zaś przebywanie, sam ze sobą wśród ciszy, było jednym z najbardziej preferowanych zajęć Bergmanna. W przeciwieństwie do innych, nie uciekał w przestrachu przed samotnością - przyjmował ją, obejmował, pozwalał szerzyć się w swoim życiu. Dzięki obecnym upodobaniom dyżur stawał się bardziej znośny. Niemniej - należało uważać.
Bez najmniejszego pośpiechu zmierzał w granice bibliotecznej oazy wśród ukochanych książek; był miłośnikiem literatury zarówno naukowej jak tej fikcyjnej - niestety, doświadczenie nauczyło mężczyznę pozostawać ostrożnym w kwestii niedozwolonych lokacji. Bez potrzeby - nie drążył, nie doszukiwał się i nie węszył skrytych po kątach uczniów (najzwyczajniej mu się nie chciało), jednak, gdy jakby - przed jego wzrokiem w oddali mignęła sylwetka, nie mógł już przywdziać szaty obojętności. Skrzydło drzwi zamknęło się za nim cicho; milczące, masywne regały zerkały uwypukleniem okładek lektur, porozstawianych na półkach. Specyficzny zapach podstarzałych tomiszczy drgał jakby w otaczającym powietrzu; wiedziony przez intuicję Bergmann (miał doskonałą, rzadko zawodną), stąpał, oblepiony poprzez plączące się dookoła cienie.  
Trzask.
Niczym fałszywy akord, wykładnik błędu przeszył natychmiastowo powietrze. Swoje źródło, tak, doskonale wiedział - skąd wydobywał się odgłos. Mniej już zbłąkana, szczupła sylwetka nauczyciela wyłoniła się idealnie za winowajcą. Winowajczynią.
Znowu, znowu, znowu. Melanio Lipkins, kiedy się zdołasz nauczyć?
Uroczy uśmiech był ujmujący, chociaż wewnętrznie nie ujmował Bergmanna; przybrał taktykę pastwiącego się najzwyczajniej drapieżcy, czerpiąc dziwaczną wręcz satysfakcję z rozciągnięcia spotkania z doskonale zakorzenioną w swojej pamięci Krukonką (doskonale wiedziała, dlaczego). Twarz zastygła mu w neutralności, nieodgadniona, jakby zwyczajnie serdeczna; trudna do określenia swego stosunku. Przechylił głowę, jakby zaciekawiony tym incydentem.
- To bardzo niepokojące - odpowiedział; czyżby przejmował się tanią, naprędce utkaną wymówką?; on przecież nie był naiwny - dlaczego akurat to miejsce. - Opuszką palców musnął obecny w pobliżu dziewczyny grzbiet książki, być może sprawdzanej przez nią albo przez kogoś innego, wyjątkowo nieprzykrywanej warstewką kurzu. Przejechał po wypukłości tytułu, absolutnie niespiesznie - podobnie, jak ewidentnie swoją postawą przemawiał niechęć w automatycznym puszczeniu wolno.
- P r a w d a ? - dopytał, drążył, interesował się nadmienionym tematem niewiedzy, niby-nocnych podróży. Tutaj. W stronę działu ksiąg zakazanych. Spojrzeniem wwiercił się wymownie w jej postać; oczekiwał kontynuacji.
Powrót do góry Go down


Melania Lipkins
Melania Lipkins

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 10
  Liczba postów : 36
http://www.czarodzieje.org/t15809-melania-lipkins
http://www.czarodzieje.org/t15815-relki-melki
http://www.czarodzieje.org/t15816-sowka-melki
http://www.czarodzieje.org/t15813-melania-lipkins
Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8




Gracz




Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  EmptyCzw Mar 01 2018, 13:10

Dlaczego to właśnie Bergmann musiał mieć dzisiaj dyżur? Zazwyczaj po korytarzach miał w zwyczaju błąkać się dozorca, który od czasu do czasu zachodził do biblioteki, rozglądając się czy nie ma potencjalnego łamacza regulaminu szkolnego. O ile przed starym i kulawym charłakiem była w stanie uciec, to w przypadku przyłapania jej występku przez młodego i przystojnego Bergmanna nie miała szans na ucieczkę, zwłaszcza po tym, jak strąciła lampion i narobiła takiego hałasu, że można uznać to za cud, iż nie zleciała się cała szkoła by zobaczyć co się dzieje. Melka zawsze była ostrożna. Szczerze mówiąc nie wiedziała dlaczego akurat dzisiaj dała się złapać na gorącym uczynku, jak dziecko.
Gdy w końcu mężczyzna się zainteresował dlaczego na miejsce  lunatykowania jej umysł wybrał akurat dział ksiąg zakazanych, nie wiedziała jaką kolejną wymówkę mogłaby wkleić.
Po chwili namysłu stwierdziła, że l u n a t y k o w a n i e to była najgorsza wymówka wszech czasów. Gdzie biblioteka, a gdzie dormitorium Kruczków, które umieszczone było w wieżach. Po tej gafie już całkiem nie wiedziała jak się tłumaczyć. Liczyła na to, że nie dostanie szlabanu, albo żadnego ujemnego punktu dla Ravenclawu, bo inne Kruczki by ją chyba zadziobały za te nocne spacery po zakazanych działach. Popatrzyła mężczyźnie prosto w oczy, chociaż w półmroku widziała tylko dwa ciemne punkciki. Tak czy inaczej doskonale pamiętała jak wygląda jego twarz. Poza tym, jego głos usłyszy z daleka. Miała trochę słabość do tego Profesora i wiedziała, że ona sama nie jest mu, od pewnego czasu, obojętna. Zawsze darował jej różne występki, a na gorącym uczynku łapał ją naprawdę często.
- Tak. To bardzo niepokojące. - Potwierdziła kiwnięciem głowy. Dość nerwowo przełknęła ślinę i kontynuowała nadal. - Chyba coś się dzieje z moim zdrowiem. Jeżeli Pan mnie puści bez żadnych konsekwencji mojego czynu, obiecuję, że udam się do Skrzydła Szpitalnego i powiem pielęgniarce o moich dolegliwościach. Może wytłumaczy mi dlaczego mój umysł po nocach prowadzi mnie do działu ksiąg zakazanych. - Jej wytłumaczenie było dość cięte i bezczelne, jednakże to żadna nowość, że Melka słynęła z bycia wredną i niekoniecznie układną studentką.
Opiekun Ravenclawu nie był głupi i z pewnością wiedział, że Melka gra na zwłokę i wciska mu kity, ale nigdy w życiu nie przyzna się, że czytała o horkruksach. Profesor mógłby ją źle zrozumieć, a później (niby to przypadkiem) zwiększyć nad nią kontrolę, a tego dziewczyna nie chciała.
Zerknęła na grzbiet książki, którą musnął opuszką palca i w pewnym sensie wyczuła, że On już wie. Miała, jednak, nadzieję że rozejdzie się to jakoś po kościach i ponownie daruje jej występek. Za jaką cenę? Wiedziała, że nie puści jej od tak.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Dział ksiąg zakazanych  QzgSDG8








Dział ksiąg zakazanych  Empty


PisanieTemat: Re: Dział ksiąg zakazanych    Dział ksiąg zakazanych  Empty

Powrót do góry Go down
 

Dział ksiąg zakazanych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dział ksiąg zakazanych  JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
czwarte pietro
 :: 
biblioteka
-