Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Dach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Dach   Sob Wrz 07 2013, 21:23


Dach
Na dach można wejść poprzez właz znajdujący się na najwyższym piętrze szpitala. Dach jest bardzo dużej przestrzeni i płaski, co sprawia, że można na nim wygodnie stać bez obawy upadku z bardzo dużej wysokości. Z ów dachu rozprzestrzenia się widok na niemalże cały Londyn, co zapiera dech w piersiach zwłaszcza nocą, gdy gwiazdy zdają się być tuż na wyciągnięcie ręki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Sob Wrz 07 2013, 21:38

Gabriel opierał się o drzewo obserwując z daleka Szpital św. Munga. W jego prawej dłoni wciąż znajdował się list, który niedawno otrzymał. Jego ojciec w ciężkim stanie został przeniesiony do ów szpitala do najlepszych lekarzy na całym świecie, chociaż jak mówili to cud, że wciąż żyje to i tak nie dawali mu żadnych szans. Co za idiotyzm! Nie mogli użyć łzy Feniksa, by go uratować? Wiem ze to nie jest łatwy środek leczniczy, lecz mimo wszystko wcale nie niemożliwy do zdobycia!
Gabriel wypuścił z rąk list i szedł w stronę szpitala, gdy nagle się zatrzymał. Z daleka rozpoznał sylwetkę dwojga ludzi, których tak dobrze znał. To jego wuj i mama właśnie wychodzili ze szpitala na całe szczęście kierowali się w przeciwną stronę. Gabriel odczekał stosowną chwilę i dopiero potem wszedł do budynku. Nie trudno było dowiedzieć się, gdzie leży jego ojciec i natychmiast skierował tam swoje kroki, jednakże jego pokój był zamknięty… Mały problem dla kogoś o jego umiejętnościach.
Chłopak wszedł do pokoju i stanął nad niemalże martwym ciałem ojca. Nie tak chciał go zapamiętać. Nie chciał przyglądać się śmierci kolejnej, ważnej dla niego osoby. Chciał go zapamiętać, jako dumnego, silnego człowieka, a nie, jako wraka, który, ledwo łapie oddech, by przeżyć.
- Jak pan tu wszedł?
Gabriel odwrócił się, by spojrzeć się na lekarza.
- Było otwarte. – Powiedział spokojnie jak, gdyby to była prawda. Lekarz popatrzył na niego czujne, badająco.
- Jest pan kimś z rodziny? – Zapytał w końcu wciąż nie przestając się przyglądać Gabrielowi. Był to mężczyzna w średnim wieku na nosie miał okulary. Jego czarne włosy z siwymi pasemkami nieco go postarzały zaś orzechowe oczy wciąż nie przestały go czujnie obserwować.
- Nie. – Powiedział Gabriel patrząc mu się prosto w oczy bez cienia wątpliwości i wahania.
- W takim razie muszę pana prosić o opuszczanie tej Sali. – Powiedział lekarz, co Gabriel przyjął skinieniem głowy i wyszedł z Sali. Skierował swe kroki na samą górę, by ujrzeć tam właz na dach. Bez wahania tam wszedł patrząc na nocne niebo i miliony gwiazd. Miliony gwiazd niczym miliony dróg do śmierci…
Chłopak podszedł do krawędzi dachu i spojrzał się w dół. Było bardzo wysoko wystarczyło zrobić jeden krok, by spaść w tą przepaść, gdzie nie widać końca. Gabriel położył się tak, że jego głowa zwisała w dół zaś reszta ciała znajdowała się na dachu. Raczej nie było mowy, że spadnie… Chyba nie.
Gabriel zamknął oczy i odetchnął głębokim powietrzem oczyszczając swój umysł niczym na początku, gdy uczył się Okulminecji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Sob Wrz 07 2013, 21:47

Mała dziewczynka siedziała na małym mostku. Jej nogi zwisały i kołysały się do przodu i do tyłu. Jej twarz była jakby zamazana, z jej ust wydobył się cichy śpiew.
London Bridge is falling down, falling down, falling down. London Bridge is falling down, my fair lady. Hehe – śpiew został przerwany chichotem. Dziewczynka podniosła głowę i zwróciła swój ‘wzrok’ w pewnym kierunku. Nie miała oczu… oczodoły były puste. Uśmiech poszerzył się, a po policzkach spłynęły krwawe łzy. Jedna z tych łez uderzyła o tafle wody, zabarwiając jej kolor na czerwony. Z dna jeziora zaczęło się coś wynurzać.
- Silver and gold will be stolen away, stolen away, stolen away. Silver and gold will be stolen away, my fair lady. – jej twarzyczka skierowała się w kierunku wody, to coś było już na powierzchni… a było to kobiece ciało.


Nikola kierowała się wolnym krokiem w stronę dachu, jej umysł był pusty, czysty niczym biała, niezapisana kartka. Niczym nie skalany. Prawie niczym, w tej pustej przestrzeni przewijała się znana londyńska piosenka.
London bridge is falling down, falling down, falling down. London Bridge is falling down, my fair lady.
Ten sen, który pojawił się dzisiejszej nocy był dziwny, sprawił, że nie potrafiła zmrużyć oka, a każdy szmer przyprawiał ją o dreszcze. Nie wiedziała czemu te wszystkie krwawe wizje zaczęły się pojawiać… właśnie teraz.
Dziewczyna zatrzymała się i wzięła głęboki oddech opierając się o ścianę. Zaczęło kręcić się jej w głowie, dlatego przyśpieszyła kroku i wydostała się jak najprędzej na dach św. Munga.
Zmęczonym, nieprzytomnym wzrokiem spojrzała na niebo i wpatrywała się w nie zachwycona. Prawie się wyłączyła, gdyby nie fakt, że nie była sama.
Puchonka spojrzała w kierunku mężczyzny, którego dobrze znała. Zamrugała kilkakrotnie spoglądając na niego z lekkim niezadowoleniem. Westchnęła pod nosem i ponownie spojrzała w kierunku nieba, nie chciała, żeby ją zauważył, a nawet jeżeli to się stanie to trudno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Sob Wrz 07 2013, 22:17

Gabriel nie myślał naprawdę o niczym. Przyzwyczaił się już do śmierci i do faktu, że z tą piękną kobieta nie wygra. Tak właśnie sobie wyobrażał śmierć, jako młoda, piękną kobietę. Wszechmocną i, chociaż pociągającą to równie niebezpieczną, co piękną. Jako niezwykle intrygującą i tajemniczą. Gabriel zapewne, by tak leżał do rana, gdyby nie coś mu nie przeszkodziło. Nie , nie była to Nikola, bo o jej istnieniu w danej chwili nie miał pojęcia. To znaczy się nie miał pojęcia o fakcje, że tutaj jest może w ten sposób. Była to jego kotka, która wzięła się nie wiadomo z skąd w danym miejscu i weszła na Gabriel patrząc się tymi swoimi pięknymi oczkami wprost do jego.
- Je suis un artiste mort est pour moi une beauté absolue – powiedział Gabriel w swym ojczystym języku i chcąc pogłaskać Moxie za uchem w jej ulubionym miejscu ta nieoczekiwanie spadła z dachu. Zdarzyły się dwie sytuacje w niemalże jednej chwili. Najpierw Gabriel zaklął z przerażeniem, jakiego jeszcze u niego nie było słychać potem zaś przechylił swój ciężar ciała tak, by samemu spaść z dachu. O czym myślał w danej chwili? O niczym prócz tego, by złapać swoją kotkę na całe szczęście grawitacja tutaj była po jego stronie, o czym chłopak nie miał najmniejszego pojęcia. Wiadomym było, iż to , co cięższe spada z większą prędkością dla tego Gabriel szybko dogonił w locie swoją kotkę i złapał ją, by następnie obrócić się w powietrzu i deportować z powrotem na dach. Czemu akurat tam? To było pierwsze miejsce, jakie przyszło mu do głowy, a raczej nie miał czasu na zastanawianie się.
Kiedy ponownie znalazł się na dachu przytulił swoją kotkę i pogłaskał ją, po czym wypuścił ją na ziemię. Dopiero wówczas rozejrzał się na dachu i spostrzegł Nikolę. Czy to nie było dziwne, że znów, gdy pojawia się jego kotka ona jest przy tym? Czuje się, jak w jakimś filmie czy coś no, ale nie ważne.
- A ty tutaj, co robisz? – Zapytał jak, gdyby nigdy nic patrząc się na dziewczynę. Właściwie mogła się zapytać o to samo, lecz przecież on wiedział, co tutaj robił, więc to pytanie było całkowicie logiczne i na miejscu prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Sob Wrz 07 2013, 22:28

Nikola wpatrywała się w chłopaka znudzonym i nieprzytomnym spojrzeniem. Mimo wszystko była noc, a ona została brutalnie wyrwana ze snu.
Kiedy kotka zleciała z dachu, a chłopak bohatersko skoczył za nią, ona wpatrywała się nieprzytomna, nie wiedząc czy to co się przed nią dzieje jest jawą, czy snem. No cóż, możliwe jest, że znowu ma halucynacje lub odbija jej bardziej niż wcześniej!
Chłopak pojawił się nagle przed nią, wrócił na dach, ona zamrugała kilka razy i rozespana położyła dłoń na twarz, próbując się choć trochę obudzić, opamiętać się.
Puchonka westchnęła pod nosem i uklękła głaskając kotkę, która zapewne do niej podeszła. Uśmiechnęła się delikatnie pod nosem, a był to uśmiech zmęczony, smutny i bardzo, bardzo odległy. Jego pytanie nie wybiło jej z rytmu, kontynuowała pieszczotę uśmiechając się do kotki. Nawet nie drgnęła słysząc jego głos.
- A ty? Co tutaj robisz? – zapytała i zaśmiała się pod nosem głaszcząc kotkę, teraz była odrobinę rozbawiona, czym? Nie mam zielonego pojęcia. W końcu na niego spojrzała. Miała delikatnie uchylone usta, a jej język jeździł po jej kle. Nawyk, którego nie potrafiła się wyzbyć. Nie miała zamiaru odpowiadać na pytanie, ale też nie miała zamiaru czekać na jego odpowiedź.
- Tak, tak, tak rozumiem… – wyszeptała i pogłaskała kotkę po czym wstała, muszę przyznać ze z trudem. Chcąc, nie chcąc nie była w dobrym stanie. Zamknęła oczy. Miała ochotę położyć się i oddalić się w krainę snów w ramionach Morfeusza, pozwolić, by cały ten zły świat znikł, a ona mogłaby upajać się pięknymi snami. Bynajmniej miała nadzieję, że koszmar już nie wróci.
- Nie sądziłam, że to CIEBIE akurat tu spotkam… – dodała po dłuższej przerwie i uchyliła powieki zmierzając go niepewnym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Sob Wrz 07 2013, 22:53

Gabriel patrzył się na to wszystko z mieszanymi uczuciami. No dobra on potrafił się zmieniać diametralnie i całkowicie nieprzewidywalnie w jednej może kilku sekundach, lecz to coś było… Dziwne. Co to miało być? Trzecie wcielenie Nikoli? Jest Nikola, Viki, więc, kto jest teraz? Jakiś przymulony duch z czasów średniowiecza czy jaki inny pies? I niech mi tu powie, że wokół Gabriela nie dzieją się same dziwne rzeczy..
Chłopak nie odpowiadał, bo dziewczyna zdawała się kompletnie nie zdawać sobie sprawy z tego, że on tu jest. Zupełnie tak, jak gdyby żyła w jakimś innym świecie, do, który on sam nie ma dostępu. Niezbyt przyjemna myśl, lecz, za to, jaka prawdziwa! Gabriel wciąż ją obserwował bez zmrużenia oka. Nie sięgał do jej umysłu, bo chwilowo uznał to za beznadziejną stratę czasu. Na początku robił to zawsze i wszędzie, lecz, gdy robimy coś nazbyt długo po czasie zaczyna się to nudzić, zwłaszcza , gdy z reguły wciąż słyszymy te same myśli tak, więc Gabriel robi to tylko w, tedy, gdy wyczuje niebezpieczeństwo, spotka nową osobę lub uzna to za konieczne ewentualnie za przydatne. Teraz nawet nie chciał tego robić, bo obawiał się dwóch rzeczy. Albo niezbadanego chaosu w jej głowie, z którym nie miał jeszcze do czynienia albo przeraźliwą pustkę, która była jeszcze gorsza od wcześniej wspomnianego chaosu.
- Przykro mi. – Odpowiedział na jej ostatnie słowa, bo one CHYBA były skierowane do niego. Bynajmniej mógł tak pomyśleć prawda? Nie widział sensu w odpowiadaniu oraz rozwijaniu swej odpowiedzi, bo dziewczyna zdawała się wyglądać jak, by i tak nie dotarło do niego żadne jego słowo, więc, po co się wysilać, marnować czas oraz tlen na to wszystko?
Gabriel zostawił dziewczynę w jej własnym świecie, bo nie zamierzał stać nad nią jak głupi i przyglądać się jej. W końcu wszystko , co było, a raczej, czego nie było między nimi zostało już wyjaśnione czyż nie? Ona podjęła jasną i klarowną decyzję i nie było odwrotu od niej, bo w końcu czasu cofnąć nie można. Gabriel usiadł na krawędzi patrząc się dal w Londyn zastanawiając się czy naprawdę mógł się stać aż takim nieczułym, by siedzieć tutaj spokojnie, podczas gdy jego ojciec kilka pięter niżej wydawał swe ostatnie wdechy? A może to było tylko złudzenie zaś najgorsza chwila, gdy się załamię znów przyjdzie nakrapianą deszczem nocą tak jak i ostatnio? Sam już nie wiedział. Nie wiedział czy stał się taki zły czy chciał się takim stać już sam nie wiedział, co jest prawdą, a co iluzją. Raz był czegoś pewny, ale minutę później już nie był niczego pewien i tak na okrągło. Zwariować można było a dręcząca niepewność mieszana z lękiem wywoływała strach i skurcz serca, który nie miał nic wspólnego ze tak zwanym szczęściem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Nie Wrz 08 2013, 09:55

Jej zachowanie było zaskakujące, tak jak chłopak wspomniał pusta kartka, w której nie ma nic, nawet uczuć? Czy tylko on potrafił zmieniać się co sekundę? Widocznie nie tylko on. Jednak co się stało, że dziewczyna została wyssana ze wszystkich pozytywnych uczuć? Co się stało, że przed chłopakiem nie stoi już żywiołowa, troszcząca się o wszystko dziewczyna, a osoba, która ma wszystko w dupie.
- Ga… briel… – wydukała i zrobiła kilka kroków w stronę chłopaka. Nikola? Victorique? Podział, który nie miał sensu, który zniszczył jej życie, ale to już przeszłość, to już nic nie warta przeszłość.
Nikola położyła dłoń na jego policzek i uszczypnęła go.
- A więc to nie sen – wydukała wpatrując się w niego tym pustym, bezuczuciowym spojrzeniem. Jak to było? Dziewczyna chowała wszystkie swoje uczucia w oczach, mimo iż była dobrą aktorką i twarz potrafiła kierować jak chce, to w oczach pozostawało wszystko, szczęście, smutek, złość, a teraz? Czy to na pewno była Nikola?
- Przykro… mi… – powtórzyła wpatrując się w niego, zamrugała kilka razy i nie odrywając wzroku od chłopaka dodała – dlaczego?
Ta dziewczyna nawet nie zwracała uwagi na kotkę, która plątała się wokół jej nóg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Nie Wrz 08 2013, 11:47

Oczywiście, iż nie tylko on potrafił się zmieniać diametralnie w dowolnej i najmniej spodziewanym momencie. Nigdy też nie przypisywał sobie tej zdolności tylko do siebie, lecz czy było się, czym szczycić? Oczywiście dzięki temu zawsze było zabawniej i ciekawiej, lecz czy lepiej? No cóż kwestia gustów czyż nie?
Gabriel wpatrywał się w przestrzeń przed sobą, gdy dziewczyna go uszczypnęła, co mu się nie spodobało i zrobił dziwną, chociaż zabawną minę.
- Gdyby to był sen to któreś z nas było, by nagie i był, by tutaj Jack Daniel nie sądzisz? – Zapytał patrząc się na nią wciąż tym samym badającym spojrzeniem. – Dlaczego? – Powtórzył jej pytanie zastanawiając się nad odpowiedzią. No cóż trzeba chyba wyłożyć niektóre karty na stół i zobaczyć, jakie asy chowa w zanadrzu dziewczyna.
-, Że to akurat mnie musiał spotkać. – Powiedział spokojnym tonem. – I, że miałem rację, chociaż spodziewałem się czegoś innego. – Gabriel wiedział już dawno, że w końcu ta chwila nastanie. Że dziewczyna upadnie, pozbędzie się emocji i stanie na nowej drodze i albo zawróci albo pójdzie do przodu tak jak to zrobił Gabriel. Był ciekaw jak potoczą się jej losy, którą ścieżką postanowi podążać i jak to będzie wyglądać. Teraz, gdy znał już na to wszystko odpowiedź z przykrością musiał stwierdzić ze się mylił i to wszystko nie było warte jego zachodu.
- Nie jesteś tak interesującym wiatrakiem, jak się spodziewałem. – Powiedział nagle bardziej do siebie niż do dziewczynę i położył się na dachu zamykając oczu. Wiedział, że dziewczyna stoi na drodze i musi zdecydować, którą ścieżką w życiu podążyć. Była dokładnie w takiej samej sytuacji jak niegdyś Gabriel i wiedział ze najlepszą pomocą dla niej będzie brak pomocy. Stanie się silniejsza, odporna na ból i krzywdę. Stanie się naprawdę interesująca, o ile będzie na tyle świadoma, by pójść odpowiednią drogą w swym życiu, bo, jeśli zechce powrócić stanie się na powrót nudna i mało zabawna a Gabriel nie lubił tracić czasu na takie nic nieznaczące karaluchy, które można z łatwością zdeptać. Jeśli tylko pójdzie w stronę mroku on rozpali ciemność piekielnym ogniem a cisze zamieni na dźwięk piekielnych bębnów. Pokaże jej prawdziwą siłę i jak to, co tak naprawdę się w życiu liczy. Jeżeli tylko zechce…, Lecz czy zechce? Przypuszczam, że nie. Takie osoby jak ona w genach mają porażkę i strach przed prawdziwą siłą mamiąc się, że jest, inaczej. Wolą być marionetką niż być panem. Tak jest dla nich łatwiej i do tego zostali stworzeni. A może się mylę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Nie Wrz 08 2013, 21:49

- Jack Daniels? – spytała i spojrzała na niego spod byka – Mam w pokoju… więc to sen? – spytała i zaśmiała się pod nosem widocznie rozbawiona, ale nagle spoważniała i spojrzała na niego ze śmiertelną powagą – Jeszcze musisz się rozebrać… – wydukała i prychnęła pod nosem.
Dziewczyna rozłożyła ręce i posłała mu szeroki uśmiech.
- Masz rację, budzisz we mnie obrzydzenie, to najgorsza rzecz jaka mogła mnie na świecie spotkać – powiedziała zniesmaczona, po chwili spojrzała na niego i zamrugała kilka razy – chciałbyś żebym powiedziała coś takiego? – spytała, a w jej ochach pojawił się krwiożerczy błysk.
- Miałeś rację…. – powtórzyła i przekrzywiła głowę w bok – Z czym? – spytała i zamknęła na chwilę powieki. Wyglądała jakby przysnęła, jednak po chwili je otworzyła i ponownie zmierzyła chłopaka tym tajemniczym spojrzeniem.
Słysząc jego kolejne słowa podeszła do niego i kucnęła obok spoglądając na niego kątem okiem. Jej palec jeździł po posadzce tworząc nieznane nikomu napisy.
- Nigdy nie byłam interesująca. – powiedziała i westchnęła pod nosem znudzona już tym wszystkim – Nie zwalaj winy, na to, że to ja się zmieniłam na gorsze, może po prostu to ty źle odczytałeś moją naturę… – wyszeptała i usiadła przyciągając kolana do klatki piersiowej. Schowała twarz pomiędzy nogami i milczała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Pon Wrz 09 2013, 12:04

Przez bardzo długą chwilę Gabriel milczał z zamkniętymi oczyma. Można, by się zastanawiać czy czasem chłopak nie zasnął on w istocie nad czymś myślał. Nad jeszcze jedną możliwością, powodem, drogą, grą… Te wszystkie słowa i tak oznaczało jedno i to samo tylko nazwa, opis się zmieniało. Chłopak zawsze należał do tych, którzy mają szersze spojrzenie na świat, którzy nie przywiązują się tylko do jednych poglądów, lecz potrafią szukać, widzieć, a nawet zaakceptować inne tak jak i teraz zastanawiał się nad czymś innym, nowym. Czyżby szukał nowych wrażeń, nowej gry, nowej dawki adrenaliny, od, której przecież był uzależniony? Zapewne, tak, bo przecież, o co innego mogłoby mu chodzić? Jednakże on nadal pozostawał człowiekiem, o czym ludzie tak często zapominają i on także posiada emocje. Jednakże, kogo to w dzisiejszych czasach obchodzi? Od stuleci nic się nie zmieniło każdy martwi się o siebie i to jest normą jedyne, co się zmieniło to sposób, w jaki ludzie działają i czułe słówka, którymi mamią innych reszta wciąż pozostaje taka sama, niezmienna od stuleci.
- Sen, rzeczywistość lub wytwór twej wyobraźni, który dzieje się w twej głowie. Odbierz to, jak chcesz, ale niezależnie od tego wszystkiego to wciąż dzieje się naprawdę. – Powiedział wciąż nie otwierając swych oczy, by w końcu na nią spojrzeć, zmrużyć powieki i zmarszczyć brwi. Przez chwilę rozważał trzy sposoby na najszybsze zamordowanie jej. Uduszenie poprzez naciskanie dwoma palcami na krtań i w niespełna minutę blokując jej dopływ powietrza do mózgu i płuc, skręcenia karku, co efekty były oczywiste oraz najszybsze a zarazem najskuteczniejsze zaklęcie do tego służące, jednakże szybko przestał się nad tym głowić i tylko poruszył lekko głową na znak, iż nie da się sprowokować komuś takiemu. Doprawdy ostatnio miał dziwny talent do spotykania ludzi, którzy na siłę chcą go wyprowadzić z równowagi. Życie jest, im nie miłe czy po prostu są masochistami? Gabriel to chyba najbardziej opanowany człowiek w całym zamku i poza, nim a z całą pewnością jeden z najbardziej takowych ludzi, ale z całą pewnością i on posiada jakąś granicę swego „anielskiego” spokoju i nawet swemu najgorszemu wrogowi nie życzyłbym, by ową granicę przekroczył. To, co w, tedy się dzieje z Gabrielem, gdy opuści go spokój i zimna krew nie jest nawet do opisania i poza zasięgiem marzeń dla zagorzałego sadysty.
- Chwilowo tego nie zrozumiesz, lecz poinformuję cię, gdy będziesz w stanie ujrzeć czającą się za rogiem prawdę. – Powiedział patrząc na niebo i lekko się uśmiechając. Może jednak jego czas nie pójdzie na marne? To może być całkiem interesujące i zabawne, gdy dziewczyna powróci do szkoły i zacznie manipulować i krzywdzić wszystkich dookoła, a zwłaszcza swych przyjaciół paląc za sobą mosty… Jednakże nie. Dziewczyna jest na to za słaba. A to taka wielka szkoda aż się płakać chce. Smuteczek.
- To ty tak uważasz, bo nie umiesz spojrzeć szerzej i dalej. – Powiedział przenosząc na nią swoje spojrzenie i patrząc jej wprost do oczu jak, gdyby patrzył nie na nią, lecz przez nią. – Zmieniłaś się, lecz czy kiedykolwiek powiedział, że na gorsze? To ty tak to widzisz nie ja. Mi się podoba to, kim się stajesz, lecz, jeśli to spieprzysz, to nie będzie już żadnego więcej ratunku a pozostanie tylko krwawa pomsta do nieba. – Mówił wciąż spokojnie i słowa były kierowane z całą pewnością do dziewczyny kimkolwiek teraz była tylko czy będzie potrafiła odnaleźć w nich ukryty sens? Pewnie, że nie, lecz można się przecież łudzić prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Pon Wrz 09 2013, 14:18

- Trochę twoje słowa nie mają sensu, ale zostawmy to w ten sposób. – wydukała spoglądając w niebo. Nie chciała rozmyślać nad jego słowami, zwłaszcza takimi. Sen, rzeczywistość lub wytwór twojej wyobraźni. Niezależnie od tego wszystkiego to wciąż dzieje się naprawdę.
Coś jej tu nie pasowało i to bardzo, ale nie będzie się z nim teraz o to kłóciła.
Trzy sposoby na zamordowanie… tylko trzy? Gdyby dziewczyna miała wymyślać to pewnie w głowie pojawiłaby się lista, nie obchodziłoby ją żeby to było najszybciej, tylko najbardziej odpowiednie, najbardziej dopasowane, tak, żeby ONA mogła się tym delektować. Chłopak może i był oazą spokoju, albo raczej próbował nią być, bo wątpię, żeby ktoś kto był spokojny miał ochotę skręcić komuś kark… Ale to moje zdanie.
- Aj, aj, kapitanie, będę czekać na sowę z odpowiedzią! Albo papugę... masz papugę? – zaśmiała się i położyła się na ziemi rozbawiona. Wlepiła swoje szmaragdowe oczy w niebo i spoglądała ze spokojem. Z trudem można było w nich dostrzec melancholię, smutek i tęsknotę. Po kropelce tych uczuć ujawniło się w niej właśnie teraz i to na widok wielkiego ciemnego nieba.
A jak to jest spojrzeć szerzej i dalej? Jaki to jest zasięg? Dlaczego uważasz, że to moje zdanie, powiedziałam to co wydawało mi się, że wyczytałam od ciebie. Moim zdaniem się nie zmieniłam… Jestem taka sama, jednak troszkę… inna. Inna niż to co ci się wydawała. Inna niż byś chciał, żebym była.
Czy odczytała, czy nie odczytała, to już zostawiła dla siebie.
- Szkoda… – wydukała i w końcu zamknęła oczy wykończona tą sytuacją – że w mieście niebo jest takie samotne… takie puste… – wyszeptała bardziej do siebie niż do niego, jednak mógł usłyszeć te słowa. Nikola uniosła dłoń jakby chciała chwycić sklepienie nieba i wlepiła w księżyc swoje rozmarzone spojrzenie – Tylko księżyc trwa, chociaż i on raz na jakiś czas znika pozostawiając tą pustkę, tą ciemność. W mieście nie widać gwiazd… nienawidzę miast… – przed ostatnimi słowami drobiła dłuższą przerwę, zacisnęła dłoń w pięść i położyła ją na klatce piersiowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Pon Wrz 09 2013, 17:40

Tak tylko trzy. Dlaczego? To nie sztuka znać ich setki, a nawet tysiące. Sztuka jest w, tedy, gdy umie się, chociaż jeden wprowadzić w życie i zastosować go bez wahania i zmrużenia powiek, a potem spokojnie odejść i pójść na kolację. Zresztą dziewczyna powinna być szczęśliwa i mu dziękować, że pomyślał o niej w ten sposób! W końcu Gabriel nie pałał się w czymś takim. Uważał to za podkreślanie swej niskiej pozycji i malutkiej wyobraźni. Nie cieszyły go tortury fizyczne i jakoś nie odnajdował w nich swej radości. To było wręcz dla niego obrzydliwe, chociaż to zależy czy on się tylko przyglądał, czy też torturował. Jeśli to pierwsze może być, lecz, jeśli to drugie.. Nie to nawet nie wchodziło w grę! On wolał bardziej powolne, wyrafinowane i doprowadzające do prawdziwej euforii metody. Dręczenie psychiczne było czymś, co naprawdę dawało niesamowitą ekstazę. Oczywiście Gabriel nigdy nikogo nie zabił, chociaż się przyczynił do śmierci jednej czy tam kilku osób. Lecz one same popełniały samobójstwo, a to ze wcześniej Gabriel znęcał się nad ich psychiką, rujnując, im życie i doprowadzając do szaleństwa. Nie posiada na swych ślicznych Francuskich dłoniach czyjeś krwi bynajmniej nie dosłownie, a może nawet i nie w przenośni? W końcu nikogo jeszcze z wieży ani z dachu nie zrzucił prawda? Jeszcze…
Gabriel westchnął widząc, iż ta cała rozmowa nie tylko schodzi poniżej jego poziomu, lecz i nie ma sensu. Dziewczyna była w swoim świecie i prawdopodobnie nie zdawała sobie sprawy nawet z tego, co się wokół niej działało. Zamiast tego patrzył się na niebo. W przeciwieństwie do dziewczyny on uwielbiał a wręcz kochał taką pogodę. Dobrze się czuł na deszczu, a gdy tylko była burza jego można było znaleźć tylko w jednym miejscu. Gdzieś wysoko stojącego i wpatrującego się w niebo rozświetlane piorunami. Zawsze w, tedy patrzył się z zachwytem i miał wyśmienity humor jak, gdyby dostał właśnie wymarzony prezent na urodziny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Pon Wrz 09 2013, 19:44

Tak to prawda, była w swoim świecie, może nawet nie miała zielonego pojęcia, że chłopak obok niej leży i również wpatruje się w to samo niebo. Od samego początku zachowywała się dziwnie i to nie był przypadek. Może nawet nie była to zmiana, a raczej…
Nie znam tej dziewczyny, prawdę mówiąc dopiero teraz staram się ją poznać i zrozumieć, a nawet dla mnie jako autorki to jest ciężki orzech do zgryzienia. Co ona ma w głowie? Nie wiem, ale mam nadzieję, że nie jest głupia.
Ta cisza, ta pustka, ta…
- Kocham deszcz… – wyszeptała i zamknęła powieki – Nie wiem czemu…
A ja nie wiem czemu się jej tak nazbierało na wyznania. Dziewczyna była pijana? Na haju? Nie wiem… a może po prostu grała lub jak to zostało określone żyje w swoim wyimaginowanym świecie albo myśli, że śpi. Że po prostu nadal śpi.
- Chciałabym w końcu być wolna – jej słowa nie miały sensu, w ogóle się nie łączyły z tym co mówiła wcześniej i miały trudny do odczytania sens.
- Skakałeś kiedyś ze spadochronu? – zapytała i usiadła uchylając powieki i wlepiając swoje szmaragdowe oczy w niebo, niebo które było puste, bez gwiazd.
Cisza… cisza mnie zabija…
Jedna myśl przeleciała przez jej głowę.
Deszcz. Nikola zamknęła oczy i pozwoliła, by krople deszczu uderzały o jej bladą twarz.
- Na, na, na, na, na, na, na, na, na, na. – zanuciła melodię, którą usłyszała, a raczej poczuła w kroplach, które uderzały o jej twarz. – Piękna jest ta melodia… melodia którą wystukuje deszcz… – wyszeptała, a jedna z kropel uderzyła obok jej oka sprawiając imitację łzy. – Chciałabym znowu zagrać na flecie…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Pon Wrz 09 2013, 20:05

Gabriel obecnie był w swoim świecie i kompletnie odizolował się od dziewczyny. Nie słyszał jej, a nawet nie wiedział, gdzie jest. Był w swoim świecie, który wyglądał niczym wielka pusta klasa z tym, że bez ławek i stołów. Po środku stało wielkie lustro, w którym odbijała się jego przeszłość niczym echo wypowiedzianych dawnych słów. Spoglądał na siebie w towarzystwie swych „przyjaciół”, za, których w, tedy, by zabił i pozwolił się zabić. Spoglądał na Amelię szczęśliwą i roześmianą. Tego samego dnia powiedziała mu, że nie pozwoli, by w jego duszy spadł kiedykolwiek deszcz. Tego samego dnia umarła w jego ramionach. Patrzył na siebie, gdy omal nie zabił jej brata i, gdyby nie jego wuj, który go powstrzymał zapewne, by go w, tedy udusił. Patrzył na ojca ciskającego w chłopaka klątwę Cruciatusa i na tego samego ojca, który umierał kilka pięter poniżej.
Patrzył na swoje dawne i obecne życie tak różne, jak gdyby posiadał brata bliźniaka odgrywającego rolę tego szczęśliwego a jemu przypadła postać czarnego charakteru. Wszystkie te obrazy się mieszały zaś sam chłopak czuł jak w jego sercu wbija się igła. Jedna potem druga, dziesiąta, setna… dziewięćset igieł w jego sercu. Obiecał sobie, że już nikt nie wbije mu nigdy ani jednej więcej, lecz czy naprawdę mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że tak się nie stanie? W końcu każdy z czasem ulegnie w poszukiwaniu kogoś, kto da promyczek nadziei i w ten sposób sami skazujemy się na kolejną igłę. To taka beznadziejna sprawa, błędne koło, z którego nijak nie ma wyjścia, chyba , że stać się kimś gorszym od bestii kimś porównywalnym do czarnego pana lub Farida. Lecz Gabriel nigdy nie miał takowych planów i ambicji, które charakteryzowały jego Hogwarcki dom. Zdawało się, że życie samo wskazuje mu drzwi i zmuszą go do przekroczenia progu, do zatopienia się jeszcze głębiej w ciemności, w której już się dusił. Do odrzucenia człowieczeństwa i pozostanie kimś, kogo nie można nawet nazwać i porównać. Ludzie oceniają własną skalą i zbyt pochopnie porównują do siebie samych. Dlaczego, więc po prostu ich wszystkich nie zamordować?
Gabriel otworzył oczy wpatrując się na deszcz i naprawdę nie usłyszał ani słowa, jakie dziewczyna do niego przed chwilą wypowiedziała. Spojrzał się na nią i lekko uśmiechnął. Czy to była łza nieba, czy też jej własna? Tego nie wiedział, lecz nie zamierzał o to pytać ani w to ingerować zamiast tego ponownie spojrzał się na niebo. Cóż za dziwna sytuacja! Deszcz, który go nie cieszył. Nigdy nie sądziłem, że dożyje takiej chwili. Zapewne, on też nie. Może był martwy tylko jeszcze nie zdał sobie z tego sprawy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Czw Wrz 12 2013, 20:13

Dziewczyna spojrzała na chłopaka smutna. Po prostu ją ignorował. Może i mówiła pierdoły, jednak dawno już z nikim nie rozmawiała. Położyła się na ziemi i wlepiła zmęczone spojrzenie na nocnym niebie.
- Nie powiesz nic? – spytała troszkę zawiedziona. Ona nie przestała go traktować jak… jak… jak kogo? Nie wiem, ale nie przestała i nie miała zamiaru zmienić swojego nastawienia do niego. Nie chciała go nienawidzić, nie chciała mieć do niego jakichkolwiek negatywnych uczuć, po prostu nie mogła, człowiek nie może się zmienić bez żadnego konkretnego powodu, bez żadnego ważnego powodu. To po prostu zbyt trudne, zbyt skomplikowane i nie warte zachodu. Bez względu na wszystko co mówiła ta dziewczyna lubiła siebie, lubiła swój charakter, charakter, który dopiero teraz będzie mógł ukazać swoje prawdziwe oblicze. Nikola była nieśmiałą, skrytą dziewczynką, która bała się wszystkiego i która nie miała cienia zła w sercu? Chyba mówicie o istocie, która była wynikiem nieudanego eksperymentu, przypadku, zabawy losu.
Dziewczyna leżała obok chłopaka w ciszy, co jakiś czas zerkała na jego zamyśloną twarz. Nie chciała mu przerywać, nie chciała siedzieć w ciszy, jednak musiała się na coś zdecydować.
- Wiesz… cieszę się, że tutaj przyjechałam… – wyszeptała z delikatnym uśmiechem i zamknęła oczy – w końcu poznaję siebie w lustrze i wiem jaka naprawdę jestem… – dodała i odwróciła się na bok. Wlepiła swoje szmaragdowe ślepia w twarz chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Pią Wrz 13 2013, 16:01

Gabriel leżał wpatrując się w niebo kompletnie zagubiony jak jeszcze przed chwilą dziewczyna. Co ciekawszy zapytany teraz, o czym myślał nie umiał, by podać prawidłowej odpowiedzi to dopiero trzeba mieć talent! W pewnym momencie to właśnie jego kotka wybudziła go z tego ów dziwnego transu siadając na jego klatce piersiowej i mierząc go swym kocim spojrzeniem. Gabriel uśmiechnął się delikatnie, bo nie wiedzieć, czemu widok kotki zawsze lekko poprawiał mu nastrój. Powiadają, iż podobieństwa się przyciągają, chociaż Gabriel zdecydowanie woli określenie „Zwierzęce przyciąganie” Jakoś tak to określenie było dla niego bardziej zabawne. Gabriel zaczął jedną ręką głaskać swoją kotkę i spojrzał się na dziewczynę z lekkim dziwieniem. Wyglądała jak, gdyby właśnie wróciła z drugiej i męczącej podróży, chociaż, kto wie może to było kolejne złudzenie?
- A jakie słowa teraz mają dla ciebie sens? – Zapytał z lekką ciekawością. Gabriel jakoś nie szczególnie bawił się w psychologie i nie miał ochoty zgadywać a tym bardziej bawić się z nią w zabawę typu „ja będę mówić a ty reaguj” Cholera wie jak nazwać to , co miał na myśli, ale chyba nie trudno się było przekonać. Być może ktoś, kto był z dziewczyną naprawdę blisko i ktoś, kto ją znał wiedział, co teraz należało powiedzieć, by wybudzić ją z tego dziwnego transu, ale jakoś Gabriel nieszczególnie się tym przejmował. Zresztą patrząc się obecnie na Nikolę czy naprawdę można było mieć absolutną pewność, iż ktokolwiek ją poznał? Dziewczyna zdaje się mieć równie wielki talent, co Gabriel, jeśli chodzi o diametralne zmiany swej osobowości jak, gdyby posiadała siostry bliźniaczki i każda na inny dzień tygodnia i inną okoliczność. Jeżeli faktycznie tak było oznaczałoby, że nigdy nie wiadomo jak się przy niej obecnie zachować. Zupełnie jak w przypadku Gabriela czyżby znaleźli wrzeszczcie coś , co ich ze sobą łączy, czy to tylko me złudzenie?
- Ja też się cieszę, że tu przyjechałaś. – Powiedział nagle nie wyjaśniając nawet powodu swych słów. Cieszył się? Przypuszczam ze tak, bo, inaczej nie marnowałby swego tlenu na te słowa pytanie tylko, dlaczego się cieszył? Czy miało to coś wspólnego z jego rekrutacją, czy też miał jakiś inny powód? – Więc jaka naprawdę jesteś? – Zapytał patrząc się na nią. Dziewczyna sama się prosiła o zadanie tego pytania lub nieświadomie sama tak sformułowała pytanie. Nie wiem jak ona, lecz sam Gabriel nie umiałby się prawidłowo scharakteryzować. Już kilkakrotnie podjął takie próby, ale zawsze ktoś mu pokazywał, że się mylił i musiał zaczynać od początku. Oczywiście wiedział doskonale, jaki jest, lecz niektórych cech swojego charaktery nie akceptował. To dziwne, że zabijał w sobie wszystko to , co ludzie nazywają zaletami i określają mianem dobra, lecz najwidoczniej jemu jakoś nie jest po drodze kroczenie ścieżką dla innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Pią Wrz 20 2013, 18:32

- Sens? – zapytała i spojrzała na niego pytającym wzrokiem. Jej oczy zabłyszczały, a ona wpatrywała się w chłopaka. Coś w tym spojrzeniu było niebezpiecznego, coś tajemniczego i strasznego. To spojrzenie mogło sprawić, że po plecach przebiegały człowiekowi ciarki, jednak czy na Gabriela to zadziałało? Nie, ona nie zrobiła tego specjalnie, to był czysty przypadek.
Ona i psychologia… tak, to dobre połączenie, kochała się tak zachowywać i sprawdzać ludzką psychikę, ludzkie odruchy.
- Czy kiedykolwiek miało cokolwiek jakikolwiek sens? – zapytała wpatrując się w chłopaka. Ona znała odpowiedź na to pytanie, ale czy Gabriel ją znał? Czy raczej starał się jej nie znać.
Słysząc jego słowa zawahała się. Cieszył się? Czy aby na pewno? Może to kolejna gra? Jednak posłała mu delikatny uśmiech i wlepiła już zwyczajne spojrzenie w nocne, rozgwieżdżone niebo. Wiedziała, że po tym deszczu, będzie marzła, a jak będzie marzła to się rozchoruje, jednak nie obchodziło ją to teraz. Miała inne sprawy do roboty.
- Czy to ważne? – zapytała i spojrzała na niego z delikatnym uśmiechem – Czy to jest takie ważne, żeby być jakąś osobą? Nie można po prostu być, bez tłumaczenia kim się jest naprawdę? – zapytała i westchnęła. Położyła się na dachu i zamknęła oczy – Czy jestem sobą, czy jestem kimś, czy jestem niczym, czy jestem wszystkim. Człowiek i tak jest marną istotą w tym wszechświecie… – wyszeptała. Nastała cisza którą dziewczyna zaczęła od ‘recytacji’.
- 35 litrów wody, 20 kilo węgla, 4 litry amoniaku, 1,5 kilo wapna, 800 gram fosforu, 250 gram soli, 100 gram saletry, 80 gram siarki, 7, 5 grama fluoru, 5 gram żelaza,3 gramy krzemu oraz 15 innych substancji. Te wszystkie składniki, to człowiek. Każde dziecko może kupić te składniki za kieszonkowe w sklepie na rogu. Niezły motyw, nie? Tania rzecz, taki człowiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Wto Paź 01 2013, 11:03

Porozumienie się z dziewczyną było niezwykłym wyzwaniem i prawdopodobnie stratą czasu, chociaż może nie koniecznie w końcu tam, gdzie ktoś widzi przepaść Gabriel widzi most. A może odwrotnie? Tak czy inaczej, chodzi o to, że czas oraz wysiłek może przynieść pewne korzyści, o ile rzecz jasna w końcu jakoś uda mu się dotrzeć do dziewczyny, co szczerze wydaje się w tej chwili zupełnie niemożliwe. Dziewczyna zachowuje się gorzej niż Gabriel po dawkach ekstazy i nie dość, że żyje w jakimś dziwnym świecie, gdzie planety zamieszkuje jakaś prymitywna cywilizacja to jeszcze dinozaury a bynajmniej takie odnoszę wrażenie, lecz co ja tam wiem prawda?
- Wszystko ma jakiś sens. – Powiedział wpatrując się w niebo. – To jak cząsteczki elementarne. Nie widać ich, ale istnieją. Tak samo jest z sensem nie widzisz go, ale on istnieje. – Powiedział zastanawiając się, jak odpowiednio ubrać swoje słowa tak, by dziewczyna zrozumiała przynajmniej jakąś cześć z tego, co powie.
- Sprawa polega na tym, by umieć go odszukać. Możesz robić cokolwiek, byle byś widziała w tym sens. Ja na przykład wykorzystuje ludzi dla własnych korzyści. Manipuluje nimi wobec własnej woli to przypomina lepienie gliny, bo, gdy ich porzucam nigdy już nie są tacy sami, ale dla mnie ma to sens. Ma sens to , co robię i do czego dążę. – Gabriel na chwilę zamilkł, by spojrzeć się na dziewczynę. – Bo, jeśli nic nie ma dla ciebie sensu to tylko marnujesz cenny tlen na tej ziemi i równie dobrze możesz teraz skoczyć z tego dachu i się zabić. Prędzej czy później kończy tak każda osoba, która nie odnalazła w życiu swego sensu, więc, po co to przeciągać? – Gabriel ponownie spojrzał na niebo przez chwilę pozwalając zapanować cennej ciszy. Nie spodziewał się, że dziewczyna go zrozumie, gdyż jak wspomniałem wyżej żyje w swoim świecie, lecz przyjdzie dzień, w którym przypomni sobie jego słowa i wyciągnie z nich cenną naukę. Albo nie i okaże się pustą idiotką, która tylko zmarnowała jego czas.
-, Co za beznadziejne podejście. – Mruknął z cichym westchnieniem. – Jest się nikim, jeśli się na to pozwala. Przegrana to stan umysłu nie ciała można zdobyć wszystko i zrobić, co się tylko chce. Można powstrzymać śmierć, a nawet zatrzymać starzenie się. Pozostać wiecznym i najsilniejszym., Nieśmiertelnym. To tylko kwestia tego czy się tego chce, lecz wy ludzie macie dziwne podejście i tendencje do mówienia „to niemożliwe” Nie ma rzeczy niemożliwych po prostu znajdź osobę, która o tym nie wie a przyjdzie i tego dokona. „Tego nie da się zrobić” To też nie prawda po prostu wam się ruszyć dupy nie chce, żeby czegoś dokonać i czekacie aż dokona to ktoś inny, a potem żyjecie zazdrością do tej osoby. Jesteście tacy żałośni. – No, no muszę powiedzieć, iż to był bardzo długi wywód z jego strony! Czy nudny? Być może nie mi oceniać.
- Bredzisz. – Mruknął nie podejmując kolejnego beznadziejnego tematu. Jeszcze chwila a skręci jej kark i uzyska przynajmniej chwilę ciszy, która teraz jest cenniejsza niż wysłuchiwanie tych bzdur.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Sob Wrz 06 2014, 20:22

Czy naprawdę powinniśmy wiedzieć, co jest w życiu ważne? Seks jest ważny. Alkohol jest ważny. Narkotyki są ważne. Wszystko jest ważne, tylko nie spokojne życie. Spokojne życie jest zbyt nudne, dla takich osób jak my. Wzlećmy więc do chmur, by wreszcie dotknąć tego jebanego puchu, który jest nad nami.
Luźne znajomości dają nam to, że nie wymagają codziennej pielęgnacji. Natomiast prawdziwa przyjaźń pozwala rozwinąć skrzydła, dzięki czemu możemy poczuć jak dryfujemy na fali, a następnie rozpadamy się na milion kawałeczków, bo znów odwinęliśmy krzywą akcję. Przyjaciele – synonim aniołów i skurwysyństwa. To nawet urocze, że otaczamy się takimi ludźmi, ale bez nich nasze życie byłoby jeszcze bardziej smutne i przygnębiające. To jeden z powodów, dla których Eiv i Mars nadal potrafili ze sobą przebywać w jednym pomieszczeniu, nie wpieprzając w to swojego pseudo szczeniackiego związku. Seks jest dobry, więc dlaczego nie mieli zaliczyć dwóch czy trzech klas w Hogwarcie? Procenty pozwalały na moment zapomnieć, a fajki uspokajały rozkołatane serce i rozpędzone myśli, które nie mogły znaleźć żadnego ujścia i kłębiły się w ich czerepach.
On nie pytał. Ona nie odpowiadała.
Ona nie jęczała. On nie ograniczał
Najlepsze rozwiązanie dla osób, które w żaden sposób nie potrafią dać się uwiązać na smyczy. Leighton i Henley byli połączeniem nie tyle osób nierozsądnych, nieodpowiedzialnych, czy nawet zbuntowanych, co… Byli nadal w jakiś sposób zagubieni i nie potrafiący określić własnego ja, do którego tak kurewsko chcieli dążyć. Ona niby taka dobra z transmutacji, a on pracuje w Ministerstwie. Nieco zgrzyt patrząc na te porywcze natury, ale co zrobić, skoro życie jak już wiadomo – płata zajebiste figle.
Eiv musiała zapomnieć o kolesiu z Tojadowego. Musiała przestać analizować rozmowę z Noelem i przede wszystkim – musiała poczuć w żyłach adrenalinę, buzującą krew i procenty, które przyjemnie otępią jej jakże, już otępiały umysł. Wystarczyło tylko się tam wdrapać, a akurat z tym Henley nie miała nigdy żadnego problemu. Nie można było zostać zauważonym, a ktoś kto przecież porusza się bezszelestnie, a dodatkowo mało się odzywa nie ma problemu z przedarciem się na najwyższe piętro. Dziś gryfonka zaskoczyła samą siebie, bo miała ubrany na sobie oprócz swoich normalnych ciuchów, szlafrok. Miał niby dać wszystkim do zrozumienia, że jak najbardziej jest pacjentką ze św. Munga, która leży na jakimś oddziale. Sama jeszcze nie przeanalizowała którym, ale udało jej się dotrzeć na sam szczyt bez bycia zaczepioną przez kogokolwiek. Do miejsca tak bardzo oddalonego od rzeczywistości, a mimo to – tak bardzo realnego. Zrzuciła zatem ze swoich wątłych ramion pseudo szpitalny płaszczyk, a po chwili rozsiadła się na nim wygodniej, poprawiając przy tym potargane rajtki i sukienkę, która po raz pierwszy zakrywała coś więcej niż tylko tyłek i zgrabne uda. Odpaliła jednego fajka, a jej płuca otulił dym, którego pragnęła jak niczego innego.
Dlaczego Mars? To proste. Nie będzie żądał od niej niczego, a jak będzie grzeczny to nawet mu cycki pokaże. Teraz jednak trzeba było czekać, bo jak wiadomo – najlepsze są spóźnienia z klasą, a wódka nie może zbyt długo tkwić schłodzona. Napić się czy czekać? Napić się czy czekać? Napić się czy czekać.
Kurwa, jasne, że się napić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 253
  Liczba postów : 57
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9556-mars-john-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9557-czy-na-marsie-jest-woda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9559-co-sie-znow-stalo#266871
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9558-mars-leighton#266865




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Nie Wrz 07 2014, 00:40

Osiem liter za którymi kryje się słowo, którego definicja wcale nie jest prosta. Wielu próbowało, ale niewielu się ta próba udała. Mars od dawna już nie próbował tego definiować. Z każdym wyglądało to inaczej. Zależało od człowieka, zmieniało się z wiekiem i wydarzeniami na które nie miało się wpływu. Może dlatego właśnie Eiv napisała do niego. Wiedziała, że nie będzie mieć do niej żalu o nic. Pretensji czy pytań na które niekiedy nie ma dobrych odpowiedzi, więc pozostają pustymi słowami. Nie ciągnął nigdy za język, nie oczekiwał, że w jednej chwili powie wszystko co leżało jej na sercu czy wątrobie. Pozwalał mówić wtedy kiedy naprawdę miała taką potrzebę, kiedy słowa nabierały znaczenia i przestawały być puste i nic nie znaczące. To uczyło cierpliwości, dawało lekcję najlepszą z możliwych. Dużo się od Eiv nauczył, ale nie widział potrzeby mówienia o tym głośno, bo to i tak nic nie zmieniało. Był porywczy, ale przy niej podchodził łagodniej do niektórych spraw. Nauczył się słuchać i czekać na to co miała do powiedzenia. Nie zasypywała go zbędnymi słowami, nie ubierała gówna w ładne słowa, aby wydawało się piękniejsze. Bo koniec końców gówno śmierdziało, nawet w otoczeniu najpiękniejszych frazesów.
Wiele razem przeszli, wypili i wypalili. Nie zamierzał robić dramatu z tego, że nie odzywała się przez te kilka miesięcy. Widocznie potrzebowała spokoju, a on to szanował. Nie skreślił jej grubą czerwoną kreską z przekleństwami na ustach, że koniec przyjaźni. Wtedy na pewno nie byłby przyjacielem i wszystkie definicje, nawet te w połowie przerwane, mógł wyrzucić do kosza albo podetrzeć się nimi. Przyjaźń się pielęgnowało. Dbało o nią bardziej niż o wszystko inne. Wymagała cierpliwości i uszlachetniała. Dlatego bez wahania odpisał na list, który był nieco niepokojący. Tak trochę mu przypominał niemy krzyk czy wręcz błaganie. Nie musiała tak pisać. Wystarczyły dwa słowa. Spotkajmy się. I tak wiedziałby dokąd skierować swoje kroki. Miejsce może i przez niektórych postrzegane jako nieodpowiednie do picia i takich spotkań, a jednocześnie wręcz proszące się o takie schadzki. Spokój panujący na dachu szpitala tylko prosił się o zmącenie i zakłócenie przez dwójkę przyjaciół. Ile to jej nie widział. Miesiąc? Dwa? Dłużej. Tylko, że ten czas przeciekał przez place tak szybko, że równie dobrze mógł być to tydzień.
Przez szpital przeszedł spokojnym krokiem. Nie oglądał się za siebie tylko wyglądał na człowieka, który wie dokąd zmierza. Zawsze mógł go ktoś zaczepić, zapytać o cokolwiek. Tak się nie stało i po paru minutach poczuł na twarzy uderzający powiew wiatru. Nie łudził się, że będzie pierwszy. Zawsze tak się działo, że przychodził jako drugi, a co za tym idzie spóźniony. Z butelką i papierosami, które wyciągał z kieszeni spodni. Zgasił jednego przed samym wejściem do budynku, ale zdążył o nim zapomnieć przez te kilka pięter. W milczeniu przeszedł kilka kroków, aby bez słowa wyciągnąć butelkę z jej dłoni.
- Serio wyglądasz jak uciekinierka z zamkniętego piętra - komplement na miarę Marsa, chociaż i tak to rozgrzewka. Przyłożył butelkę do ust, aby pociągnąć spory łyk. Musiał nadrobić straconą kolejkę czy pięć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Nie Wrz 07 2014, 12:36

Dlatego wszystko wymaga kontroli. Ciągłej opieki, zwłaszcza gdy występuje realne zagrożenie w postaci… Nieufności. Przyjaźń, to coś więcej niż tylko ciągłe obietnice. To jeden z powodów, dla których Mars i Eiv trzymali się nadal razem. Żadne z nich nie mówiło o czymś, co jest nierealne. Ona nie da mu odpowiedzialności, a on prawdopodobnie poczucia względnego bezpieczeństwa. To jednak nie wina chłopaka, tylko podejścia Henley do życia. Ona w każdej chwili mogła stracić wszystko, a gdyby zmuszała jeszcze osoby, które ją otaczają, by przykładali do tego rękę, byłaby doprawdy suką bez serca. Tymczasowo była jeszcze suką z sercem, jak to ostatnio już zostało stwierdzone.
Leighton miał świadomość, że z dziewczyną nie ma lekko. Bywa milcząca, mówi tylko kiedy musi, a wszystko co chce powiedzieć wyraża swoją mimiką, spojrzeniem i ruchem. Nie ma najmniej potrzeby odzywania się w każdej sytuacji, bo jest to po prostu… Niekonieczne. Niektórzy uważają gryfonkę za kogoś, kto jest niemową, ale w tej chwili czy to miało znaczenie? Klęła jak szewc. Jęczała czasami nadzwyczajnie głośno, bądź śmiała się, a to było już wystarczającą oznaką, że pomimo swojego sposobu bycia, była pełnosprawna. Jedynie życie ukształtowało jej charakter i podejście w taki sposób, że ostatnim pragnieniem jakie miała, była ciągła rozmowa. Swój zapas słów wykorzystała w ostatnim liście do Noela. Przelała w nim wszystko co chciała zdradzić, ale finalnie… Chłopak jeszcze nie odpisał. Może było tego za dużo? Może nie przywykł do takich wylewności ze strony Henley? Wszystko było prawdopodobne. Nie łudziła się już nawet tym, że odpisze. To był w jakiś sposób koniec, na który ona nie miała wpływu. Bez względu na wszystko co się miało jeszcze wydarzyć, chciała zapomnieć przy Marsie o tym, co już zdążyło mieć miejsce. Może faktycznie flaszka, dobry skręt od Romulusa i kilka fajek jej na to pozwolą? Z rozmyślania o tym wyrwał ją chłopak, w którego stronę jej myśli wręcz pędziły jak szalone. Czyżby jakaś telepatia?
Oczywiście nie szczędził sobie miłych komentarzy, a co za tym szło – miała już na wstępie ochotę go rozszarpać, ale nie dała po sobie nic poznać. Uśmiechnęła się jedynie, unosząc prawy kącik ust ku górze w cynicznym uśmieszku. Wywróciła jeszcze na swój charakterystyczny sposób oczami i nawet nie zdążyła podsunąć mu wódki, bo już sam się poczęstował. Faceci…
Nie czekała ani sekundy dłużej, z połowów sukienki, a raczej sukienki, która była dość dobrze zabezpieczona przed kradzieżami, wyciągnęła papierosa. Magicznego, który miał wiele niesamowitych właściwości. Skoro świat miał nabrać kolorów, to najlepiej żeby stał się to na przy Marsie. Wsunęła między wargi kolorowy skręt, a po chwili go odpaliła – jak gdyby nigdy nic. Jej tęczówki powoli zaczynały zachodzić jasnoniebieską barwą, idealnie wyostrzając błękit jej tęczówek. Spojrzała na Leightona podając mu fajek. Jakby nie wiedział co mu da, to niech ma pewność, że odpłynie… Jeszcze dalej niż zwykle.
-Zabierz mnie do gwiazd. – Wydukała mimowolnie, jakby nieświadoma tego, że jakiekolwiek słowa przelały się przez jej gardło, ale to nie miało znaczenia. Wiedział czego chce i potrzebuje.
Byli wysoko nad ziemią. To miał być krótki lot, ale bardzo intensywny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 253
  Liczba postów : 57
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9556-mars-john-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9557-czy-na-marsie-jest-woda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9559-co-sie-znow-stalo#266871
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9558-mars-leighton#266865




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Wto Wrz 09 2014, 19:24

Bez końca można składać obietnice bez pokrycia. Mamić pięknymi słowami, które nigdy nie znajdują odbicia w rzeczywistości. Mars nie należał do tych osób, zdarzało mu się karmienie kłamstwami, ale zawsze tłumaczył to celem wyższym. Cokolwiek to nie znaczyło. Oszukiwanie samego siebie było wyższą formą wtajemniczenia w którą lepiej nie wnikać zbyt głęboko. Lepiej pozostać na powierzchni, tam jest bezpieczniej i przyjemniej. Stąpanie po cienkim lodzie było wielką sztuką, którą lepiej pozostawić innym. Nigdy nie wiadomo w którym momencie pęknie wszystko, a my nie zdążymy nabrać wystarczająco dużo powietrza w płuca.
- Mogę Cię zabrać na Marsa, podróż szybsza niż jesteś to sobie wyobrazić. - Zabrał od niej fajka i zaciągnął się nim mocniej niż początkowo zamierzał. Nie pytał co to było, ta wiedza nie zmieniała niczego, a mogła tylko popsuć mu efekt końcowy. Czekanie na coś co się nie wydarzy było przereklamowane. Tak samo jak stąpanie po twardym gruncie. Dym przyjemnie łaskotał go w płucach zanim wypuścił go i wyciągnął rękę w jej kierunku. Nie był najlepszym tancerzem. Muzyka mu nigdy nie przeszkadzała dlatego tak na sucho wychodziło mu najlepiej. Poderwał ją z jej wygodnego siedzenia i przyciągnął do siebie nie zważając na to czy przekroczył bezpieczną granicę czy też nie. Nie miał z tym problemów, wiedział również, że podróż o której mówił nie zdarzy się, ani na tym dachu, ani w najbliższej przyszłości. - Pieprzyć gwiazdy, kiedy jest tyle wspaniałych planet. Na której Cię jeszcze nie było? - Odstawił butelkę, która na ten moment tylko mu przeszkadzała. Cholerne szkło, które mogło spowodować więcej szkody, jeżeli wymsknęło by mu się z ręki, a przy kolejnym obrocie było to całkiem możliwe. Mógł zapomnieć się w którymś momencie i rękami zjechał zdecydowanie za nisko, ale ciężko było poradzić coś na to, że Eiv już tak na niego działała. Może właśnie dlatego, że wiedział, że między nimi nic nie będzie. Owoc zakazany smakuje ponoć najlepiej. Dlatego lubił być tak blisko niej i przy każdej okazji to wykorzystywał, ale nigdy na siłę. Wystarczyło jedno spojrzenie i wracał do tego jak był wcześniej. To nic nie zmieniało. Wszystko było jak dawniej nawet jeżeli teraz był zdecydowanie za blisko. Właśnie dlatego lubił z nią przebywać. Szanował jej przyjaźń i nie chciał jej stracić.
- Dlaczego za niemal za każdym razem lądujemy na tym okropnym dachu? Im bardziej próbuje sobie przypomnieć tym gorzej mi to wychodzi - Zatrzymał się w tym tańcu i pociągnął Eiv za rękę, aby razem stanęli na krawędzi. Kto by się przejmował tym czy to było mądre posunięcie. Wiadomo, że takie nie było, ale gdyby człowiek za każdym razem tracił czas na to, aby tylko podejmować przemyślane decyzje nic w życiu by nie ugrał. Gdzieś na końcu języka miał pytanie o Gemmę, ale wiedział, że tak czy inaczej nie przejdzie ono przez jego gardło. Może sam się dowie wszystkiego od Eiv jeżeli przyjdzie czas na wyrzucenie z siebie wszystkiego. Sam o tym nie wspomni. Nie widział takiej potrzebny, nic takiego zresztą się nie stało. Nie dla niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Czw Wrz 11 2014, 12:08

Natomiast Eiv była typem osoby, która składała obietnice, ale z ich wykonaniem było już zdecydowanie dużo gorzej. Za każdym razem coś się pieprzyło. Gdy próbowała dotrzymać słowa – cóż, osoby, którym cokolwiek była winna, dawały dupy na całej linii. Nie chciała czuć zawodu, dlatego przez jej gardło nie przechodziły te wysublimowane sentencje, które mogłyby dać komukolwiek nadzieję. Czyż to nie było zbędne? Idiotyczne? Głupie? Owszem, było. Dlatego stąpanie po cieniutkiej krze lodu dla Henley było przygodą. Uwielbiała moment, w którym stawiała wszystko na jedną kartę, a potem rozbijała się na drobne kawałeczki i ucieczką regenerowała swoje siły. Wracając miała ich wystarczająco dużo, by jak huragan narobić w życiu najbliższych sporo bajzlu, a potem jak nieuchwytny ptak zniknąć na kolejne miesiące.
Spojrzała na Marsa, który w tym momencie ukradł jej fajka. Zmarszczyła lekko nos, by po chwili uśmiechnąć się do chłopaka szeroko. Wszak mógł robić to na co miał ochotę, o ile bardzo tego chciał. Nie budowała żadnych ograniczeń, czy to w ich relacji, czy na płaszczyźnie używek, które mu oferowała. Co zatem było psychiczną blokadą Leightona? Nie wiedziała. Może nawet już nie chciała w to brnąć, bo poczułaby się beznadziejnie z myślą, że… Obawa przed przekroczeniem jakiejkolwiek granicy mogłaby się wiązać z jej utratą. Eiv nie była typem osoby, która budowała zbędne zasady. Każdy był wolny, a tylko w momencie gdy skrzywdziłby jej pokiereszowaną duszę – mogłaby zacząć rozważać wszystko, a przede wszystkim odejście od kogoś, kto ewidentnie tego odejścia się bał.
Uśmiechnęła się przekornie, drażniąc lekko kark chłopaka, gdy ten zagalopował się dłonią o kilka centymetrów za nisko, ale nie przeszkadzało jej to szczególnie, dopóki nie wpadnie na pomysł poszukiwania jej bielizny. Zabawa w kotka i myszkę bywa dużo lepsza, zwłaszcza w chwilach, które bezpowrotnie od nas odchodzą. Wlepiała w niego niebieskie tęczówki, szukając odpowiedzi na wiele pytań, które kłębiły się w jej główce. W pewnym momencie przesunęła palcem wskazującym po jego dolnej wardze, by poczuć raz jeszcze tę bliskość, która mogła być cholernie niebezpieczna.
-Tą najlepszą odwiedzałam już niejednokrotnie, prawda? – W głowie huczał jej alkohol, a także magiczny fajek, który wzmagał bodźce. Czuła jak świat wiruje, a ona nie miała zamiaru powiedzieć stop. Nie kiedy stała w najbardziej cichym i najbardziej zakazanym miejscu, dla takich gówniarzy jak oni. Oczywiście, że dała się pociągnąć w stronę krawędzi, a gdy tylko się przy niej znalazła, spojrzała na Marsa z nieukrywaną tajemnicą, a także wyzwaniem, którego mógł się podjąć, albo stchórzyć. Zakazane rzeczy smakują najlepiej, prawda?
-Czujesz ten wiatr? Czujesz, że możesz spaść i nie przeżyć? Spójrz… – Uśmiech nie schodził z jej ust, a prawa noga mimowolnie nie znajdowała się na krawędzi dachu, rysowała kółka w powietrzu, kilka centymetrów od bezpiecznego miejsca. Henley otumaniona nieco alkoholem i magiczną używką zaczęła chodzić wzdłuż linii kończącej budynek, a rozpoczynającej przepaść. Rozłożyła ręce, które w jej odczuciu imitowały skrzydła i właściwie… Mogła zrobić teraz wszystko na co miała ochotę. -To jest po prostu… Niesamowite.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 253
  Liczba postów : 57
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9556-mars-john-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9557-czy-na-marsie-jest-woda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9559-co-sie-znow-stalo#266871
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9558-mars-leighton#266865




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Pią Wrz 12 2014, 23:42

Czasem się zastanawiał dlaczego tylko przy niej czuje się tak swobodnie. A później przychodził taki dzień jak ten i na wszystkie pytania odpowiedzi same się kształtowały. Układały jedna za drugą szybciej niż był w stanie wypalić papierosa. Dach mógł być najokropniejszym miejscem jakie widział świat, ale przy Eiv nie miało to znaczenia. Stawał się kolorowy za każdym razem i jebać to, że było to spowodowane mieszanką alkoholu i wszystkiego innego. To już się przestawało liczyć, moment w którym wchodził na dach był jednym z lepszych. Zero pierdolenia o problemach, zero mówienia, że życie jest niesprawiedliwe. Kłopoty? Dopiero wtedy kiedy alkoholu okaże się zbyt mało albo paczka papierosów skończy się szybciej niż wszyscy to przewidywali.
Niebezpieczna, ale za to pożądana. Na pewno przez Marsa, który lubił być przy niej blisko. Bawić się, rozbudzać zmysły, pozwolić sobie przypomnieć jak to było w przeszłości. Mógł tak bez końca z każdym dniem od nowa. Kolejna zabawa przy której nie może zabraknąć właśnie niej. Uśmiechnął się kiedy tak przejechała palcem po jego dolnej wardze i przysunął się bliżej, aby zacząć łaskotać oddechem jej skórę w zgłębieni szyi. Za każdym razem będąc tak blisko niej zostawiał minimalna granicę dzielącą jego usta od jej delikatnej skóry. Drażnienie się było o wiele ciekawsze niż wszystko inne razem wzięte.
- Wiesz, że zawsze mogę Ci załatwić kolejny lot za niewielką cenę - Zjechał ponownie dłoniami o wiele za nisko, ale nie mógł sobie tego odmówić. Nie widział również powodu dla którego miał to robić. Zresztą nie wiedział co palił, ale zdecydowanie będzie musiał się dowiedzieć, a później powtórzyć to kilka razy. Niesamowite uczucie zajęło jego ciało, a połączone z dotykiem Eiv było fantastyczne, nie mógł tego z niczym porównywać. Zresztą nie lubił tego robić, wtedy wszystko traciło na znaczeniu, a nie chciał, aby i ten wieczór do takich należał. Dlatego oczyścił głowę i czekał na to co będzie.
- Pierdolenie - mruknął mało zrozumiale i odwrócił się w jej kierunku, aby patrzeć na jej poczynania. Jeszcze tego brakowało, aby najęła się do jakiegoś cyrku, chociaż wątpił, aby mieli występy na krawędzi dachu. - Teraz bardziej, ale wciąż mało - Powiedział zaraz po tym jak wychylił się wprzód, aby widoki na dole były bardziej wyraźne niż z pozycji w której do tej pory się znajdował. Jedną nogę wychylił w tył i próbował zrobić tzw jaskółkę, ale nie za bardzo mu wychodziło i co chwilę podpierał się nogą. Próbował kolejny raz, bo w końcu musiało mu wyjść. I nie wyszło, nie ogarnął go jednak z tego powodu smutek ogromny, a jedynie śmiech donośny wydobył się z jego gardła. Przysiadł na krawędzi i zaczął machać nogami jak wtedy kiedy był mały i nie mógł dosięgnąć podłogi. Z tą różnicą, że teraz nawet nie było szans, że w jakiejkolwiek przyszłości będzie w stanie dotknąć stopami ziemi, jednocześnie siedząc w tym miejscu w którym teraz się znajdował. Wyciągnął jeszcze rękę w kierunku Eiv, aby usiadła obok niego. Przywołał do siebie butelkę, którą wcześniej porzucił i teraz się z nią przepraszał.
- Taaa… Jak większość z rzeczy, które są niemoralne albo tuczące - Bez skrępowania przytulił do ją do siebie, obejmując i przyciągając bliżej. W takich chwilach zapominał dlaczego nie im nie wyszło. Nie żeby rozpamiętywał to po nocach, ale nie rozumiał tego teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Dach   Sob Wrz 13 2014, 23:39

Każdy lubi czuć adrenalinę. Każdy jej pragnie, bo ona pompuje nasze serce, o ile jesteśmy osobami, które kochają czuć w sobie coś więcej niż tylko ograniczenia i zasady jakich należy się (teoretycznie) trzymać. Eiv nie dawała tego nikomu. Wszyscy mogli oddychać przy niej pełną piersią, a co za tym idzie – bez względu na to ile miało się w sobie zawziętości, by nie grzeszyć, ona otwierała dla każdego horyzonty. Pozwalała na coś więcej niż tylko durne pieprzenie odnośnie moralizatorów. Ich nie było. Nie powinni być. Bo po co, prawda? Dlatego mógł się czuć przy niej swobodnie. Mógł być sobą. Mógł być kolorowym ptakiem z rozpiętymi skrzydłami, a potem wystarczyło udać się w lot. To nie kwestia alkoholu, czy magicznych papierosów. On po prostu przy niej trwał, był dla niej – tak jak ona dla niego. I to było piękne. Zero toksycznych relacji. Zero wymagań i przede wszystkim… Zero czegoś na wzór niewypowiedzianych pretensji odnośnie tego, że po raz kolejny zniknęła. Czyż to nie jest piękne? Ona nie będzie nigdy jego, ani on nie będzie jej, ale… Pewnie miał większe prawa do jej drobnego ciała niż niejeden fagas, który marzy o tym, by klęknęła i posłusznie obciągnęła. Dla Leightona i Henley ten czas jakby minął. Seks był dobry, ale uczucie, które w tym momencie między nimi istnieje, wydaje się zdecydowanie dużo lepsze. Nie ma potrzeby, by ingerować w fizjologiczne potrzeby umiejscowione między nogami tej dwójki, a przynajmniej… Teoretycznie.
-Wiem, że możesz… Kilka kieliszków, a potem ściągniesz mi bieliznę. Seks będzie dobry, bo znów polecimy do gwiazd, ale… Chcesz zjebać to co jest teraz? – Spojrzała na niego bardziej przez pryzmat uczuć jakie do niego żywiła, bo przecież nie miała zamiaru pieprzyć ich relacje, tylko przez chwilową zachciankę. Ona po alkoholu była też chętniejsza, ale jeszcze bardziej budował się pewien dystans i nie ulegała. Nie potrafiła. Może to dlatego do tej pory miała tylko dwóch partnerów, a nie jak każda gwiazda z Hogwartu już kilkudziesięciu? Ciekawe perspektywy, ale właściwie nikt pewnie nie jest w stanie udzielić konkretnej odpowiedzi na te pytania, a już na pewno nie… No właśnie, na pewno nie sama Henley, która przecież wolała korzystać z życia niż z tego, że miała je sobie rozpierdolić po raz kolejny, na milion drobnych kawałków. -Wiesz, widziałam się z Noelem… – Chyba już dla nikogo nie było tajemnicą, że ta dwójka odbyła zarówno stosunek seksualny, jak i zdążyła się skurwić w klubie. Przykro trochę, ale takie jest życie. Płata figle, rzuca kłody pod nogi, a ostatecznie rucha jak nikt inny. Czy nie jest to fenomenalne, że stajemy się na moment bardzo tanimi dziwkami? Śmieszne, pewnie nas to nawet nie obchodzi, tak jak Eiv.
Wędrowała jednak przy krawędzi. Jak gdyby nigdy nic, czując jeszcze te przyjemnie pocałunki (?) na szyi, a zaraz potem ciepły oddech, którym omiatał jej szyje. Kontrastowało to z fenomenalnym zimnem jakie w tym momencie otulało jej odkryte fragmenty ciała. Spojrzała jeszcze na niego kątem oka, a zaraz potem dała się pociągnąć w dół. Oparła na ramieniu chłopaka głowę, bo chyba potrzebowała w tym momencie po prostu tego, żeby ktoś był. Nie liczyło się jak, ani c opowie – po prostu niech jest. Jak gdyby nigdy nic.
-Jem tucząco i jestem niemoralna. Jestem grzechem? – Mimowolnie odwróciła w jego stronę twarz, by świdrować go spojrzeniem na wskroś, a zaraz potem odetchnąć, bo pomimo ochoty na pocałunek – zwalczyła wewnętrzną potrzebę i ochotę. Nie mogła przekroczyć tej granicy i choć fakt, że ich związek się zakończył, to zastanawiający m było – dlaczego lepiej dogadywali się jako kumple. Czy to nie jest nieco chujowe?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Dach   

Powrót do góry Go down
 

Dach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
szpital sw.munga
-