Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Herbaciarnia pani Puddifoot

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 34, 35, 36
AutorWiadomość


Rose Stuner
avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Galeony : -16
  Liczba postów : 974
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyPią Cze 11 2010, 22:58

First topic message reminder :


Herbaciarnia pani Puddifoot

Zaraz po przekroczeniu progu wyczuwa się unoszący się w powietrzu, przyjemny aromat herbaty. Pomieszczenie jest niewielkie i bardzo przytulne, oraz ciepłe, stoliki w nim natomiast są okrągłe i małe. Herbaciarnia ta jest szczególnie ulubionym miejscem zakochanych. Pokój urządzony jest w łagodne, stonowane kolory z przewagą różu i beżu. Można tu spróbować wielu rodzaju herbat i kaw.

Yin i yang
Imbirowa mątwa
Cytrynowy Raj
Malinowy Chruśniak
Sen Memortka
Wiśniowy Gryf
Zielona herbata
Dyptamowy smakosz
Smocze espresso
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato
Syrenie Latte
Porcja dowolnego ciasta
Porcja lodów
Ciastka do kawy

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 1210
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 878
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyPią Sty 25 2019, 00:20

Proza jego życia w ostatnich dniach była, cóż rzecz, nader nieporywająca. Pomijając drobne przebłyski wyrywające go ze styczniowego odrętwienia, wszystko zdawało się stać w miejscu. Mimo niemałej przecież popularności, herbaciarnia nie mogła pochwalić się oblegającymi ją tłumami klientów i próżno było dociekać jaki był tego powód. W lokalach tego typu tak po prostu jest – raz lepiej, raz gorzej. Może zmęczeni nieustępliwym mrozem ludzie woleli zostać w swoich ciepłych mieszkaniach, z kocem, książką i kubkiem paskudnego earl greya parzonego w torebkach? A może wciąż nie zdołali załatać dziury w budżecie powstałej w wyniku= prezentowych szaleństw i cięli koszty jak tylko mogli?
Cóż, wiedział jedno. Czas ciągnął się jak smarki trolla i po kilku ostatnich dniach w pracy miał wrażenie, jakby siedział tu już od miesięcy. Czuł, że ma dość. Z beznamiętną miną snuł się między stolikami, wykonując rutynowe czynności, które weszły mu w nawyk na tyle mocno, że nie musiał się nad nimi zastanawiać. Ścierka, blat, taca. Zebrać, wytrzeć, wynieść. Uśmiechnąć się w ten sympatyczny, wyuczony do granic perfekcji sposób bo ktoś właśnie wszedł do środka. Przywitać się. Po odpowiednim czasie całość powtórzyć.
Tym razem było inaczej. Coś w wyrazie twarzy tego mężczyzny mówiło mu, że przerwie monotonię jego dnia, dostrzegł to kiedy tylko podniósł nań wzrok. I nie mylił się wcale.
Wysłuchał jego prośby i po kilkusekundowej chwili zawahania... cóż, zgodził się, ku uciesze klienta. Nie miał powodu, aby się nie zgodzić, wszak nudził się tu jak mops i powoli zaczynał zastanawiać się w co jeszcze może włożyć ręce, aby choć odrobinę zabić czas. W ten sposób obaj czerpali z tego korzyść.
Na zapleczu wyszukał dodatkowe świece, które w zdobionym świeczniku ustawił na zarezerwowanym przez gościa stoliku, spośród płyt dostępnych w lokalu wybrał tę, która zwyczajowo puszczana była w walentynki i dołożył wszelkich starań, aby na zastawie nie było ani jednej plamki. Kiedy mężczyzna wrócił do herbaciarni z wybranką u boku, wszystko było już przygotowane, dopięte na ostatni guzik. Standardowo obsłużył parę, a potem zajął się swoimi sprawami, dając im możliwie dużo prywatności. Już po chwili mógł obserwować jak mężczyzna klęka, wyciągając z kieszeni pierścionek, a kobieta zalewa się łzami.
Doprawdy, nikt się tego nie spodziewał.
Mimo nutki cynizmu jaka pojawiła się w nim na ten widok, uśmiechnął się pod nosem, będąc w tym zupełnie szczerym. Klisza, czy też nie – ci dwoje przeżywali właśnie zapewne jeden ze szczęśliwszych dni w swoim życiu; a on im to umożliwił. To stanowiło przyjemną odskocznię od rutyny ostatnich dni.
Kiedy przyjmował zapłatę, mężczyzna wręczył mu spory napiwek, na co Elijah jedynie spojrzał mu prosto w oczy i bez cienia protestu skinął głową, chowając go do kieszeni. Wiedział, że sobie na to zapracował.

Kostka: 2

| z/t
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30412
  Liczba postów : 50800
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Specjalny




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyNie Lut 03 2019, 17:22

@Elijah J. Swansea

Dzień jak co dzień w herbaciarni. Kilka zakochanych par zerka na siebie znad parujących filiżanek z herbatą. Para przyjaciół rozmawia cicho, zawzięcie dźgając widelczykami kawałki twardego, zmrożonego ciasta. Niektórzy wyglądają zupełnie tak, jakby ktoś przed sekundą z nimi zerwał, a inni wprost przeciwnie - jakby zaraz mieli wznieść się ku niebu ze szczęścia. A gdzieś w tym wszystkim jesteś ty, sprawnie uwijający się z kolejnymi zamówieniami.

1 i 2 - Czy mogłeś się spodziewać, że jeden z klientów obserwuje cię od dobrych kilkunastu minut? Kilkukrotnie upuszcza chusteczkę tylko po to, aby móc zagapić się na twoje pośladki, gdy pochylasz się, aby ją podnieść. Uśmiecha się tak, jakby chciał zostać twoim najlepszym przyjacielem i ewidentnie stara się zwrócić na siebie uwagę. Wkrótce woła cię do stolika i w dłoń wsuwa ci różową, perfumowaną wizytówkę ze swoim adresem.
Jeżeli zdecydujesz się ją przyjąć, mężczyzna natychmiast atakuje cię kilkoma kiepskimi tekstami na podryw i wkrótce opuszcza herbaciarnie, o ile tylko zapewnisz go, że niedługo się zobaczycie. Niezależnie od szczerości twoich zapewnień, zostawia ci napiwek w wysokości 20G, o który możesz upomnieć się w zmianach stanu konta.
Jeżeli jesteś zgorszony propozycją, bądź grzecznie odmawiasz, wkrótce wywiązuje się między wami potencjalnie niegroźna sprzeczka. Facet jest wyjątkowo poirytowany twoją odmową i popchnąwszy cię kilka razy, zmusza cię do podjęcia jakichś działań. Wyrzucasz go z herbaciarni, atakowany wściekłymi inwektywami i śledzony spojrzeniami gości, jacy wkrótce błyskawicznie dokańczają swoje spotkania i opuszczają lokal. Właścicielka słysząc krzyki i widząc opustoszałą salę, ma do ciebie żal, że nie potrafiłeś przełknąć dumy. Do końca dnia musisz mierzyć się z niezbyt dobrym nastrojem, pogłębianym przez nieustanne poczucie bycia obserwowanym. Czyżby podrywacz zamierzał zrobić ci w okolicy antyreklamę? Wkrótce się okaże.
3 i 4 - Wystarczyła chwila nieuwagi, aby jeden z młodszych klientów herbaciarni, jaki od kilkunastu minut skutecznie gra ci na nerwach wrzaskami i tupaniem podczas natarczywego biegania po całej sali, niefortunnie machnąwszy ręką stłukł ulubioną filiżankę szefowej. Masz trzy próby na pokonanie zakłóceń magii i naprawienie filiżanki. Jeżeli ci się uda, zyskujesz punkt do zaklęć, o który możesz upomnieć się w odpowiednim temacie. Jeżeli ci się nie udaje, pani Puddifoot, najwyraźniej dzisiaj nie będąca w sosie i zirytowana utratą ukochanego naczynia obcina ci pensję o 20G. Zgłoś to w zmianach stanu konta.
5 i 6 - Wyłaniając się z zaplecza dostrzegasz potencjalnie niebezpieczną sytuację i natychmiast reagujesz. Zaczytany mężczyzna w średnim wieku nieomal wylewa na siebie wrzącą herbatę, gdy przypadkiem potrąca łokciem imbryczek z gorącą wodą. Jedno szybkie zaklęcie wystarczyło, aby utrzymać imbryk na stole. Mężczyzna, dostrzegłszy twoje działanie, dziękuje ci za ocalenie jego drogocennych notatek (najwidoczniej ceniąc je bardziej od własnego zdrowia) i za całokształt obsługi wręcza ci na wyjściu świetlik, świecący różnymi kolorami światła. Najwidoczniej jego autorski wynalazek. Zgłoś się po niego w odpowiednim temacie.

______________________

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 1210
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 878
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptySro Lut 20 2019, 12:29

Herbaciarnia pani Puddifoot zawsze przyciągała multum zakochanych par – był to hogwardzki zwyczaj, utarty i powielany przez lata schemat większości nastoletnich randek. Przesłodzony wystrój w pastelowych kolorach miał w sobie najwyraźniej coś, co przyciągało zakochanych, jakby zawierał w sobie obietnicę, że w tak uroczym i nieszkodliwym miejscu nie może się stać nic złego. Luty był, jak można się łatwo domyślić, najbardziej pracowitym miesiącem w ciągu całego roku, o czym Swansea przekonywał się już od tygodnia. Nie było lekko, a przecież najgorsze miało dopiero nadejść w dniu czternastego lutego, kiedy to już-i-tak-za-słodka herbaciarnia przeistaczała się w absolutny koszmar pełen amorków, serduszek i romantycznej muzyki. Nie miałby może nic przeciwko gdyby nie było w tym wszystkim tak ogromnego kiczu. Niemniej, z racji wyjazdu na Islandię, tegoroczne walentynki miały go ominąć – i całe szczęście. Nie miał jeszcze okazji pracować w ten dzień, jako że rok temu był zajęty przygotowaniami do owutemów, nie dorywczą pracą, ale wcale nie spieszyło mu się aby to zmieniać.
Dzisiejszy dzień był umiarkowanie pracowity; nie miał czasu dla siebie i z całą pewnością nie mógł narzekać na nudę, ale i nie biegał jeszcze jak oparzony, próbując wyrobić się z zamówieniami. Właściwie gdyby nie jeden klient, który wymagał od niego szczególnej uwagi, byłoby całkiem spokojnie. Elijah nie był zachwycony gdy serwetka kolejny raz wylądowała na podłodze, a mężczyzna zdawał sobie z tego nic nie robić, nie dał jednak tego po sobie poznać, zachowując spokojną minę wyrażającą uprzejmość. Umiejętność zachowania stoickiego spokoju była naprawdę przydatna w pracy wymagającej kontaktu z innymi ludźmi.
Wizytówka dyskretnie wsunięta w jego dłoń była dla niego zaskoczeniem – choć wcześniej niczego nie podejrzewał, dziwne zachowanie mężczyzny stało się nagle dość oczywiste i wytłumaczalne. I o ile nie był tym faktem zachwycony, nie chcąc urazić klienta, schował wizytówkę do kieszeni spodni, po cichu licząc, że to wystarczy aby w końcu dał mu spokój.
Jakże się mylił. Swoją odpowiedzią jedynie pogorszył swoją sytuację, teraz narażając się nie tylko na nachalne spojrzenia, ale i wyjątkowo nieoryginalne teksty, które miały go chyba zachęcić do bliższej znajomości. Widząc, że skończył już swoją herbatę, naprędce skłamał, że mogą spotkać się po pracy. Swoje słowa poparł dosadnym „niestety muszę wracać do pracy”, co chyba ostatecznie przekonało natręta, który zapłacił, zostawiając mu spory napiwek.
Swansea odetchnął z ulgą, wrzucając zarobione pieniądze do kieszeni, tej samej, w której spoczywała zapomniana już wizytówka. Miał tylko nadzieję, że jego kłamstwo nie sprawi, że ów klient zacznie nachodzić go tutaj z pretensjami.

Kostka: 2

| z/t
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30412
  Liczba postów : 50800
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Specjalny




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyWto Kwi 09 2019, 23:23

To był bez wątpienia ciężki dzień dla @Elijah J. Swansea - duża liczba klientów nie sprzyjała dobrej pracy, zaś roszczeniowość niektórych gości wyjątkowo dawała się we znaki. Trudy pracy wynagradzały wprawdzie hojne napiwki, ale jedna naprawdę nieprzyjemna sytuacja bardzo negatywnie wpłynęła na całą resztę dnia.

Wybierz jeden z dwóch proponowanych scenariuszy:
1. Chyba naprawdę wpadłeś w oko starszej kobiecie siedzącej nieopodal wyjścia - nie dość, że ciągle coś zamawia, to jeszcze bezustannie próbuje Cię zagadać, a nawet... zdobyć Twój adres, żeby wysłać Ci sowę. Musisz wybrnąć z tej sytuacji tak, aby pozbyć się upierdliwej klientki, a jednocześnie nie doprowadzić do utraty klienta. Jeśli wybierzesz ten scenariusz możesz stracić lub zyskać galeony.
2. Kto by się spodziewał po tak spokojnym miejscu wielkiej awantury? Pewien młody czarodziej właśnie przyłapał swoją partnerkę na zdradzie i wycelowuje różdżkę w jej niedoszłego kochanka. Ta sytuacja nie tylko odstrasza klientów, ale również może nieść ze sobą większe konsekwencje - bałagan i konieczność wezwania magimilicji. Postaraj się zapobiec awanturze, ale zachowaj ostrożność! Wybierając ten scenariusz możesz zyskać punkty do kuferka, ale również trafić do Szpitala Świętego Mungu.

W odpowiedzi na ingerencje oznacz @Vivien O. I. Dear - przyśpieszy to zamknięcie ingerencji i rozdanie nagrody.

______________________

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 493
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 407
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyPon Kwi 15 2019, 20:37

Wizja spędzenia dnia z przyjacielem, tym razem ukrytym pod postacią kuzyna przy dobrze zaparzonej herbacie i co najważniejsze poza murami zamku, napawała Gabrielle radością. Nawet ciężkie, deszczowe chmury kolorem przypominające granatową sukienkę babci zakładaną na wyjątkowe okazje zdawały się mieć na blondynkę mniej depresyjny wpływ niż na innych uczniów. Nieschodzący z ust dziewczyny uśmiech wywoływał przeróżne reakcje wśród koleżanek, posądzały ją nawet o zakochanie, jednak ona szybko ukróciła te niedorzeczne plotki. Miała co do tego wątpliwości, czy aby na pewno nie jest to prawda, jednak czy mogła sama przed sobą przyznać, że zakochała się w Julianie? To było nieprawdopodobne, nierealne, zbyt piękne. Świadomość ta uderzała w nią za każdym razem, gdy ilość zasuszonych kwiatków w puzderku malała. Pojawiały się wtedy wątpliwości, podsycane bzdurnymi myślami. Obawa, że kiedy tylko się spotkają cała magia pryśnie niczym mydlana bańka, uczucia, które budzą w sobie nawzajem zostaną rozmazane jak mało interesujący sen zaraz po przebudzeniu. Tak samo, jak mocno się bała, tak mocno pragnęła znaleźć się przy chłopaku.
Dzisiejsze spotkanie z Finnem nie miało jedynie za zadanie zmazać jego winy, lecz Gabrielle chciała podzielić się z nim swoimi tajemnicami, jednocześnie prosząc o radę. Liczyła na to, że blondyn spojrzy na to wszystko inaczej niż ona; chłodniej, emocje będzie trzymał na wodzy i rozważniej podejdzie do sprawy, udzielając jej odpowiednich rad.
W zniecierpliwieniu wyczekiwała kiedy wskazówka zegara wskaże za dziesięć trzecia po południ. Ledwie ta przeklęta tyczka ruszyła na metalowej tarczy Gab poderwała się z miejsca pędem ruszając przed wrota zamku,gdzie czekać miał na nią Gard. Z uśmiechem na ustach i buziakiem złożonym na policzku powitała kuzyna.
- Już nie mogłam doczekać się tego wyjścia - stwierdziła krocząc u jego boku ścieżką prowadzącą do lubuanej i znanej przez wszystkich herbaciarni. - Muszę ci tyle powiedzieć,opowiedzieć… nie mogę uwierzyć, że to wszystko dzieje sie naprawdę! - blondynka wydawała się być jeszcze bardziej pobudzenia niż zazwyczaj,co mogło dać Finnowi do myślenia, wszakże takie zachowanie było dla niej typowe tylko wtedy kiedy w jej życiu działo się coś naprawdę niesamowitego, z czym sama nie do końca sobie potrafiła poradzić. Mógł domyślić się, że dziś będzie potrzebowała jego wsparcia i rady, co mówiły jej zielone tęczówki ilekroć na niego spojrzała.
Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 269
  Liczba postów : 448
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyPon Kwi 15 2019, 21:07

Ani myślał się spóźnić na to spotkanie. Dopilnował, by być punktualnie w umówionym miejscu, z solidnym zapasem galeonów, które zamierzał wydać na Gabrielle. Odkąd dała mu szansę na poprawę, czuł się taki... lekki, miał w sobie więcej energii. Co prawda martwił się nieco o Vinciego, z którym nie mógł póki co spędzać odpowiednio dużo czasu... jednak tłumaczył to sobie większą ilością materiału do wkuwania. Przygotowywali się do ostatniego egzaminu, więc i sam nie zawsze miał czas wyciągnąć Marlowa na piwo i na dodatki wieczorne, dotyczące sfer niedostępnych dla żadnych oczu poza tymi jednymi, ukochanymi brązowymi, w których co dzień rano widywał swoje odbicie. Zaplanował znaleźć sobie i jemu taki dzień, który będą mogli spędzić w pokoju życzeń bądź gdzieś, gdzie będą mogli być sobą bez obaw o osoby trzecie. Tęsknił za nim cholernie, choć widzieli się codziennie. Miał dosyć "minimum", chciał jak najwięcej. Dzisiaj jednak cały dzień poświęcał Gabrielle i cieszył się, że ją spotka. Naprawdę, z ręką na sercu cieszył się, że spędzi z nią czas.
- Jak powiedziałem, możesz kupić i wiadro herbaty, ja płacę. - zaśmiał się cicho pozytywnie zaskoczony jej entuzjazmem. Zaoferował jej swoje ramię i ruszył w kierunku herbaciarni. Przepuścił ją oczywiście w drzwiach, zabrał okrycie, znalazł stolik, odsunął krzesło, by mogła sobie spokojnie usiąść i dopiero sam zajął miejsce naprzeciw. Czujnym wzrokiem wyłapał nadprogramową ilość entuzjazmu Gabbie, zdecydowanie na tyle intensywną, by podejrzewać, że ma inne niż on źródło. Klnął się na Merlina, że jeśli to ta paskuda Nathaniel to osobiście wyrwie mu jaja, a potem pobawi się jego pamięcią, by wmówił wszystkim, że nigdy ich nie miał. Otrząsnął się z rozkosznych myśli.
- Uśmiechasz się bez przerwy od trzynastu minut i czterdziestu dwóch sekund, więc śmiem podejrzewać, że to nie z powodu zamówionej herbaty. - sam się uśmiechnął w odpowiedzi na jej rozbrajająco szeroki uśmiech. Złożył zamówienie, samemu decydując się na malinowy chruśniak i ciasto drożdżowe do tego. Nie odrywał wzroku od rozpromienionej kuzynki i zachodził w głowę co też się musiało wydarzyć.
- Zamieniam się w słuch i umieram z ciekawości co cię tak cieszy. Jeśli się zakochałaś, muszę tego kolesia poznać. Tylko poznać, słowo honoru, że nic więcej nie zrobię. - Gabbie wyglądała na przeszczęśliwą, a więc naturalną koleją rzeczy była dedukcja i domniemanie stanu zauroczenia. Sam je przeszedł, sam wciąż był zakochany tylko cholernie skrzętnie to tuszował. Miał wprawę, Gab za to nie, więc aż płonął z ciekawości skąd się wziął od niej ten stan. Gdy przyniesiono w końcu zamówienie, oparł łokcie o stolik i nachylił się w kierunku dziewczyny, posyłając jej zachęcający do zwierzeń uśmiech. Miał ogromną nadzieję, że uda mu się odwdzięczyć tym samym, choć nie mógł się porwać na to w pełni. Bardzo, bardzo chciał jej powiedzieć o szczęściu, które go chwytało ilekroć wyłapywał w tłumie rozbrajający czekoladowy wzrok Marlowa. Czasami chciał krzyczeć, że go kocha, a w rzeczywistości musiał zamoczyć usta w herbacie by stłumić emocje, których pochodne widział na twarzy Gabbie. Dawała mu energię swoją radością, energię, która nakłaniała do większej otwartości, której pragnął ulec z ogromną mocą.

______________________

Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 493
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 407
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyWto Kwi 16 2019, 20:43

Chwilę, które Gabrielle poświęcać mogła najbliższym były dla niej niezwykle ważne, mogłaby nazwać się kolekcjonerem wspomnień; te dotyczące rodziny i bliskich jej sercu osób pielęgnowała. W puzderku szpargałów miała zawsze coś, co działało jak przypominajka. Czasem był to zwykły kamyk, innym razem zdjęcie czy torebka po herbacie, która nadal nią pachniała, wystarczyło przytknąć ją do nosa, aby ponownie poczuć woń zielonych listków wymieszany z aromatem malin i przenieść się dwa lata wstecz. Obrazy od razu zalewały wtedy myśli blondynki wywołując na ustach szeroki uśmiech. Były też drobiazgi, które wywoływały smutek, chociażby broszka w kształcie pszczoły, którą dostała w prezencie pożegnalnym od Nathaniela, kiedy opuszczał Europę. Za każdym razem, gdy na nią spoglądała czuła, jak niewidzialna dłoń chwyta za jej serce powodując kłucie. Głos Finna przywrócił dziewczynę myślami do rzeczywistości, ostatnimi czasy zbyt mocno ją one pochłaniały, głównie idąc ku osobie Juliana, miała nadzieję, że rozmowa z kuzynem pozwoli jej ustabilizować swoje rozedrgane uczucia względem tego chłopaka.
- To nie znaczy, że podczas jednego wyjścia masz wyzbyć się wszystkich galeonów - odparła przybierając ton matki karcącej dziecko za wydanie całego kieszonkowego na słodycze, po czym roześmiała się.
Przyjęła z wdzięcznością jego ramię, droga do herbaciarni była zadziwiająco krótka, więc kiedy znaleźli się przed jej drzwiami Gabrielle zmarszczyła zaskoczona czoło. Czuła na sobie badawcze spojrzenie blondyna, jednak nie próbowała ukrywać swoich emocji, które były aż nader widoczne: w kolorze zielonych tęczówek, wszakże mieniły się one w ten szczególny sposób w chwili, gdy oświetlały je promienie słońca czy sztuczne światło lamp, w uśmiechu, szerszym niż na co dzień, ukazującym rząd białych, jak śnieg Islandii zębów, w dodatku nie potrafiła ustać w miejscu czy usiedzieć na krześle w spokoju pięciu sekund. Ucierpiała na tym jej spostrzegawczość, dlatego też nie zauważyła delikatnej zmiany w Finnie, którego myśli zalała osoba Nathaniela, ani Elijaha krzątającego się na drugim końcu sali. Umknęły jej te dwa jakże ważne szczegóły i zapewne za jakiś czas będzie sobie pluła za to w brodę, lecz teraz skoncentrowana była za bardzo na słowach wypowiedzianych przez Garda, wcześniej dokonując swojego zamówienia; zielona herbata z imbirem i żurawiną oraz ciasto marchewkowe.
-Herbata zawsze poprawia mi humor – odpowiedziała rozbrajającym tonem głosu, kiedy ten unosi się delikatnie do góry, brzmieniem przypominając zaledwie kilkuletnie dziecko. Przy Finnie mogła pozwolić sobie na tego typu wygłupy, chociaż on rzadko kiedy im wtórował, częściej zachowując powagę. Na szczęście na drugiej szali znajdował się Viní, będący poniekąd odzwierciedleniem szalonej natury dziewczyny, dzięki czemu zyskiwała ona w swoim życiu równowagę.
Zmrużyła oczy, zmarszczyła czoło oraz wydęła w zabawny sposób górną wagę pomalowaną różowym, matowym błyszczykiem.
-Dlaczego zarzucasz mi zaraz, że się zakochałam? Czyżbyś miał już doświadczenie w tych sprawach? -pytanie za pytaniem opuszczało usta blondynki, zadając to drugie bardziej skupiła się na obserwowaniu reakcji chłopaka aniżeli tego, co miały zamiar odpowiedzieć jego wargi.
Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 269
  Liczba postów : 448
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyCzw Kwi 18 2019, 19:17

Choć myśli mu na chwilę umknęły w rejony niebywale kuszące zdążył zauważyć zmianę w zachowaniu Gabbi. Pominąwszy fakt, że pośrednio przyznała się do tajemniczego wydarzenia w życiu, próbował zorientować się w którym kierunku powinien iść, by odkryć co się stało. Z drugiej strony nieistotne wydawało się co się stało, skoro dawało jej to radość, a to wszak było najważniejsze. Musiał przyznać się sam przed sobą, że jednak musi pokłócić się ze swoją myślą. Cokolwiek Gabbie doświadczyła, Finn musiał, po prostu potrzebował dowiedzieć się przyczyny, by ją dogłębnie przeanalizować i sprawdzić czy nie niesie to za sobą niepożądanych powikłań, które dziewczyna przeoczyła. Cóż rzec, ona żyła teraźniejszością, Finn zaś mieszał ze sobą wszystkie czasy i starał się zminimalizować efekty nieplanowane.
- To nie byłoby wyzbywanie się galeonów, tylko przeznaczanie ich na znakomity cel. - poprawił ją i uśmiechnął się znacznie szerzej kiedy zaśmiała się tak wesoło, czysto niczym świergot niedawno narodzonego memortka. Oparł łokieć o stolik i obserwował mimikę Gabbie tak samo, jak ona obserwowała mimikę jego. Finn był zrelaksowany, wzrok błękitny wciąż tak nieprzenikniony, usta wygięte w półuśmiechu, który wydawało się, że się tam zakorzenił już na stałe. Jak zawsze blada skóra twarzy i delikatne cienie pod oczami zdradzały, że prawdopodobnie nie spał przedwczoraj za wiele, a dzisiaj jeszcze nie odespał. Po prostu Finn, taki jakiego zawsze znała. Jej dwukrotne pytanie popchnęło brwi Finna ku górze, ale ledwie na moment, który ona oczywiście miała prawo zauważyć. Kto jak kto, ale jej nie umykają detale, a sposób w jaki na niego teraz spoglądała spod rzęs dawał mu jasno do zrozumienia, że coś tutaj się w tym kryje. Udawał jednak, że absolutnie nic nie podejrzewa.
- To nie zarzut, słońce, to nie zarzut. Wywnioskowałem z twojej odpowiedzi, że chcesz się czymś ze mną koniecznie podzielić. Dodaj do tego ogromny uśmiech, niespokojne ruchy twoich rąk, rozszerzone tęczówki, tonacja głosu nieco wyższa i bardziej ubarwiona. - aż na wpół świadomie przekrzywił delikatnie głowę i przyjrzał się jej ciepłym spojrzeniem, któremu pozwolił płynąć w jej kierunku. - Wiercisz się, więc mów co się stało nim tu padnę z niecierpliwości. - a nie wyglądał na zniecierpliwionego wszak bezbłędnie utrzymywał kontrolę nad aspektem okazania takiego rodzaju emocji. Celowo też pominął odpowiedź na drugie pytanie uznając je za retoryczny przytyk, by nie dać po sobie poznać, że go to tknęło. Czy coś po nim widać? To prawda, zaczynał mieć dosyć tego ciągłego ukrywania lecz póki jeszcze nie przygotował się psychicznie do wtajemniczenia kogokolwiek w ten sekret, tak starał się nie pokazywać po sobie emocji, zwłaszcza świeżo po spotkaniach z Vincim, kiedy buzowały w nim i były cholernie trudne do opanowania. Coś czuł, że długo nie wytrzyma, przecież ten Włoch był w gorącej wodzie kąpany i powoli Finnowi zaczynało się to udzielać!
Gdy zamówienie zostało przyniesione, podziękował zdawkowo i zanurzył torebkę herbaty w filiżance. Oczywiście bez cukru, gorzka, gorąca, parząca język. Celowo sparzył sobie jego koniuszek sącząc mały łyk wrzątku. Popatrzył na Gabbie wyczekująco.

______________________

Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 493
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 407
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyPią Kwi 19 2019, 11:45

Świadoma była niechęci jaką Finn darzył Nathaniela, każde wspomnienie o nim przez blondynkę wywoływało w Gardzie dziwne reakcje; od złości przez dziwny, wywołujący na ciele delikatną gęsią skórkę uśmiech po pojawiający się w niebieskich tęczówkach osobliwy mrok. Czyżby to było u nich rodzinne? Wszakże ona i Bloodworth również się nim odznaczali. Skryty na co dzień wyłania się nagle, zupełnie jak pierwsza myśl tuż po przebudzeniu, która pośród zgiełku życia znika tak szybko, jak się pojawia. Ciężko jest zatrzymać w czasie chwilę, kiedy owa ciemność niczym cień pada na duszę każdego z nich stając się widoczna w oczach, będącymi jej zwierciadłem. Gabrielle czasem ową ciemność widziała podczas porannej toalety; zwykłe czynności pośród których znienacka nadchodził ją demon, którego za wszelką cenę starała się ukryć przed widokiem, nawet samej siebie. To ją przerażało, wpadała wtedy w podły nastrój, nie potrafiła odnaleźć własnych myśli podczas chaosu panującego w głowie, ciężko było jej odszukać samą siebie. Ostatnio było nieco łatwiej, dziewczyna nie była pewna czy zawdzięcza to nadejściu wiosny czy może Julianowi. Pojawienie się go w życiu panienki Levasseur sprawiło, że przestała żyć przeszłością, nie obawiała się o przyszłość, była tu i teraz. Napawało ją to ogromną radością, wręcz emanowała pokładami szczęścia, nie możliwymi do przeoczenia 9nawet przez niewiadomego.
Nie potrafiła powstrzymać uśmiechu, który mimowolnie unosił kąciki ust blondynki ku górze. Skupiony na jej osobie wzrok Finna zupełnie nie pomagał jej zachować chociaż minimalnej ilości pozorów, w których ukryć mogłaby prawdę o swoim zakochaniu. Stan wydawałoby się znany jej, wprawdzie mogła poznać jego smak zaledwie rok temu, jednak to co czuła wtedy nijak się miało do emocji odczuwanych przez nią teraz. Tamto było jak delikatna detonacja źle wypowiedzianego zaklęcia na transmutacji, osmalająca czarną sadzą twarz i włosy, teraz czuła jakby wybuchła gwiazda; firmament nocnego nieba bardzo się zmienił, choć owe ciało niebieskie było tylko jednym spośród miliardów.
Wywróciła teatralnie oczami dając jasny wyraz swojego zdania na temat inwestycji kuzyna. Teraz patrząc z perspektywy czasu żałowała, że przez te paręnaście dni chowała, a przede wszystkim pielęgnowała w sobie urazy względem blondyna. Widząc jego usta wygięte w półuśmiechu oraz niebieskie tęczówki emanujące tym naturalnym ciepłem wobec niej budziło się w niej przeczucie, że teraz między nimi może być już tylko lepiej.
Wypuściła z ust powietrze niczym mała dziewczynka, która została przyłapana na kłamstwie i teraz postanowiła złożyć apelację. Zaśmiała się ze swojej reakcji, czasem nawet zachowywała się jak mała dziewczynka. Założyła kosmyk blond włosów za ucho oblewając się delikatnym rumieńcem.
Przyniesione przez kelnerkę zamówienie dało dziewczynie kilka dodatkowych sekund. Utkwiła spojrzenie zielonych tęczówek w filiżance, idąc za przykładem Finna zanurzyła płócienną torebkę we wrzątku. Esencja herbaciana zwolna barwiła przezroczystą ciecz wydobywając z niej nie tylko piękny kolor, ale i aromatyczny zapach unoszący się w powietrzu, mamiący zmysł węchu. Mimo wszystko uwadze Gab nie uszło, jak wprawnie Gard uniknął odpowiedzi na drugie jej pytanie. Uśmiechnęła się wymownie,lecz nie skomentowała tego,jednocześnie nie zamierzała zaniechać podjęcia kolejnej próby wyciągnięcia z niego informacji.
- To szaleństwo - stwierdziła opierając podbródek o wewnętrzną stronę dłoni, a rękę na łokciu o stolik. Głos dziewczyny przepełniony bym entuzjazmem oraz ekscytacją.
- Ale chyba się zakochałam Finn - przyznała szeroko się uśmiechając.


Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 269
  Liczba postów : 448
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyNie Kwi 21 2019, 18:32

Gabrielle nie zaprzeczyła jakoby się zakochała. Choć Gard nie wyglądał na osobę, która cokolwiek może wiedzieć na temat zakochania się to mógłby zaskoczyć wiedzą w tym zakresie. Tak jak było od lat, tak i teraz na widok rozanielonej, wyszczerzonej od ucha do ucha kuzynki robiło mi się na sercu cieplej. Zastanawiał się czy zdawała sobie sprawę jak wiele Finn byłby w stanie zrobić dla niej, gdyby rzecz jasna zaszła taka potrzeba. Czy miała jakiekolwiek podejrzenie, że ten oto jasnowłosy Szwed byłby w stanie zamoczyć swe dłonie w gęstej krwi, jeśli by stanowilo to środek do jej szczęścia? Podobał mu się stan jej nieświadomości. Pojmował,że kiedyś Gabbie zacznie coś podejrzewać wszak głupia nie była, jednak Finn nie planował jej tego umożliwiać. Im mniej wiedziała o jego sadystycznych pragnieniach tym więcej szczęścia widział na jej zarumienionej twarzy.
- Czemu uważasz to za szaleństwo?- zapytał zaciekawiony zaraz po tym jak po jego twarzy przemknął krótki szok. Kącik ust pomknął wyżej, zaczerpnął tchu i przymrużył powieki. W kimkolwiek się zakochała, ten ktoś miał już na start plusy, ponieważ był niejaką gwarancją odciągnięcia emocji Gabbie od pewnego skurwysyna.
Przesunął bladą dłoń po stole i jej wnętrze zakrył na moment mniejszą dłoń Gabbie. Zaatakował ją dotykiem chłodnej skóry i szorstkich plastrów oklejających opuszki palców. Ścisnął jej rękę i po upływie przyzwoitych kilkunastu sekund przeniósł własną z powrotem do gorącej filiżanki, by ją tam ogrzewać.
- To fantastyczna informacja, Gabbie. Kto jest tym szczęściarzem? - nie był pewien o co ma więcej zapytać, ot chciał jak najszybciej poznać kolesia z nazwiska, by móc go potem sprawdzić i zebrać o nim odpowiednią ilości formacji. Oczywiście wszystko z minimalną świadomością Gabbie. Na jego twarzy pomalowała się ulga, że to o zakochaniu chciała mu powiedzieć. Sączył zbyt gorącą herbatę o wyrazistym gorzkim smaku i oglądał promieniującą szczęściem Puchonkę. Zapamiętywał ten obraz, łykał go, uwieczniał wzrokowo w pamięci.

______________________

Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 493
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 407
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptySro Kwi 24 2019, 17:47

Dziewczyna nie zaprzeczyła jakoby się zakochała. Gdyby to zrobiła, skłamałaby przed osobą niezwykle ważną w jej życiu, a tego nie chciała. Nigdy nie była dobrym kłamcą, o ile pomijanie bardziej drastycznych szczegółów przygód, w których miała okazję uczestniczyć opanowała do perfekcji, tak uczuć zwanych stanem zakochanie kryć nie potrafiła. Były one nader widoczne, nawet dla zdawałoby się zamkniętego na to uczucie Finna.
Miast zaprzeczać uśmiechnęła się do kuzyna tak promiennym uśmiechem, że nawet najpiękniejsza, najbardziej gwiaździsta noc lata zostałaby nim przyćmiona. Była gotować być zasypaną gradem pytań ze strony blondyna, była gotowa udzielić odpowiedzi na każde… prawie każde z nich. Niebieskie tęczówki chłopaka skupiły się na jej twarzy, a ona sama zaczęła odczuwać swego rodzaju dyskomfort. Zakochanie się w znajomym/nieznajomym panience Levasseur jawiło się niczym proza romansu, które tak namiętnie czytała, zaś w oczach Finna mogło to być zwykłe szaleństwo. Dopiero teraz myśl ta uderzyła w nią z całą, zatrzymując na chwilę serce bijące w piersi. Kąciki jej ust obniżyły się delikatnie w dół, chcąc zamaskować ten fakt upiła z filiżanki łyk gorącej herbaty. Dawała sobie cenne sekundy, by chaotyczne myśli pozbierać w jedną całość. W oczach Finna, jak i Nathaniela chciała uchodzić za dorosłą i odpowiedzialną, ale zbyt pochopnie poddając się uczuciom rodzącym się do Juliana wychodziła na lekkomyślną i nierozsądną.
Patrząc na Puchona znad filiżanki nie miała najmniejszego pojęcia, co kryją jego myśli, zbyt mocno skupiona na własnych; ponownie umknęły jej ważne szczegóły. Przyglądając się spokojnej twarzy Garda; kącikom ust delikatnie uniesionym ku górze czy toni niebieskich niczym ocean u wybrzeży Marsylii oczu ciężko było dostrzec mrok budzący się w jego duszy. Skryty za maską pozorów był zdecydowanie mniej dostrzegalny niż czasem w zielonych tęczówkach Gabrielle czy oczach Nathaniela, któremu wystarczył mały impuls by zawładnęła nim ciemność.
Nie potrafiła ukryć przed nim zawstydzenia, jakie wywołały słowa przezeń wypowiadane. Przygryzła dolną wargę z wrodzoną gracją i niezwykłą delikatnością odkładając parującą herbatę na porcelanowy spodek.
- A czy stan zakochania to nie szaleństwo samo w sobie? - odpowiedziała pytaniem na pytanie, nieco wymijająco, jednocześnie szukając u niego potwierdzenia owych słów. - Darzenie drugiego człowieka tak silnym uczuciem związane jest z wielką odpowiedzialnością. - dodała ponownie skupiając spojrzenie na blondynie w nadziei, że drgnie mu chociażby powieka.
Zamrugała kilka razy, ponownie tego dnia obdarzając Puchona uśmiechem, gdy jego dłoń zamknęła się ja jej własnej. Tym prostym gestem dodał jej nieco otuchy, nie potrzebne w nim były słowa, które wypowiedziane zbyt szybko mogłyby zniszczyć tą dziwną magię wiążącą w powietrzu, które zdawało się być nieco bardziej gęste niż zazwyczaj,lecz nie od pary unoszącej się z obu filiżanek.
Wyraz twarzy dziewczyny mimowolnie zmienił się, kiedy usłyszała pytanie padające z jego ust. Przemknęło przez nią przerażenie, strach, ale i cień szczęścia. Umilkła na dłuższą chwilę.
- Ma na imię Julian - odparła niepewnie, lecz widząc wyczekujący wzrok Finna westchnęła głośno.
- Tylko tyle wiem. Poza milionem innych rzeczy, chociaż nie jestem w stanie określić kim jest. Poza tym, że jest cudowny, miły, kochany, troskliwy, mądry. Idealny - wydusiła z siebie na jednym w dachu. - Poznałam go przez listy… tak wymieniamy ze sobą zwyczajnie listy - dodała. Nie wiedziała co mogłaby powiedzieć jeszcze, wszakże informacje które o nim posiadała nie były na tyle szczegółowe, by mogły doprowadzić ją do konkretnej osoby, z resztą nawet jej nie szukała. Ich spotkanie było jedynie kwestią czasu, kilku zasuszonych kwiatów niezapominajki. Denerwowała się.

Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 269
  Liczba postów : 448
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptySro Kwi 24 2019, 19:32

Dopiero po czasie rozejrzał się po ciasnej i tandetnie wyposażonej herbaciarni. Gabrielle wybierała miejsce i trzeba przyznać, że całkowicie nie trafiła w gusta swego szwedzkiego kuzyna. Wydawało mu się, że gdyby spędził tutaj więcej niż te dwie godziny to z pewnością dostałby ataku klaustrofobii i bólu zmysłu wzroku od kiczowatości. Na całe szczęście Gabrielle dostarczała mu samych najczystszych bodźców, najpiękniejszych, zapadających w pamięć i usuwających w niebyt pomniejsze zmartwienia. Uśmiech jaki zakwitł na jej ustach poczuł gdzieś w okolicach serca i nim zdołał o tym pomyśleć odwzajemnił gest, choć zdecydowanie nie tak uroczo i oszałamiająco. Siedzieli zatem - blondynka o oszałamiającym uśmiechu i blondyn, który wypadał przy niej teraz stosunkowo blado (dosłownie), prawie jak skrzyżowanie parapetu z hipogryfem. Zdziwił się zatem czując w gardle narastające wzruszenie. Obiecał sobie solennie, że od dzisiaj będzie bardziej zwracać uwagę na słowa, które do niej kieruje. Nie chciał więcej jej ranić ani się z nią sprzeczać przez swój zimno - rozsądny punkt widzenia. Choć starał się, to i tak musiał powiedzieć coś, co pomniejszyło uśmiech majaczący na jej ustach. Nie wiedział gdzie popełnił błąd ale póki promieniała przy nim, nie poruszał tej kwestii. Podniósł filiżankę do ust, chętnie sparzył koniuszek języka słabnącym wrzątkiem i przełknął cierpki smak chruśniaka. Dostrzegł przelotem zmianę na jej policzkach. Zawstydził ją? Tego się nie spodziewał. Tak samo słów, które wypowiedziała, a które okazały mu się tak cholernie bliskie. Kącik jego ust zadrgał w powstrzymywanym uśmiechu rodzaju rozczulającego, musiał ponownie wlać w siebie łyk herbaty by jakoś zatuszować wariactwo własnej mimiki. Szaleństwo z powodu zakochania... to było najpiękniejsze, czego doświadczył. W całym tym szaleństwie wyznał miłość człowiekowi, którego nie spodziewał się w swoim życiu. Gabrielle znowu wybudziła w nim rozczulenie i ciepło, żądające uzewnętrznienia się tu i teraz. Uciekł wzrokiem gdzieś w bok, by zyskać kilka sekund na dojście do siebie i uporządkowanie poziomu radości w swoim umyśle. - Coś w tym jest. - odpowiedział krzywdząco wymijająco, a jednak nie podjął dalej tematu świadom, że mógłby się niechcący odsłonić. Spędził z Gabrielle większą część dzieciństwa, a więc rozmowa z nią wiązała się z wydobywaniem z głów tajemnic, które miały nimi być jeszcze dłuższy czas. Ach, te kobiety...
Wyprostował kark i uniósł podbródek dowiedziawszy się więcej na temat obiektu westchnień Gab. Trzeba przyznać, że wszystko brzmiało fantastycznie, naprawdę, dopóki nie przyznała, że go w sumie... nigdy nie widziała na oczy. Tego nie potrafił zrozumieć. Przypomniał sobie, że miał się rozluźnić, a nie odruchowo wcielać się w posąg jak tylko rozmowa wkracza na temat emocji. Pozwolił więc sobie na pełen podziwu uśmiech, nie ukrywał zaskoczenia. - Julian. - powtórzył i zastanawiał się czy to pseudonim korespondencyjny czy prawdziwe imię. Mógłby go pośrednio zlokalizować, o ile dowiedziałby się w jakim jest wieku i czy jest w Hogwarcie. Przynajmniej by spróbował...
- Gabbie, słońce ty moje, nie widziałaś go na oczy, a zakochałaś się w nim z powodu treści jego listów? - zapytał cieplejszym tonem. - Skubany musi wywierać ogromne wrażenie, skoro rozkochał w sobie moją kuzynkę samą korespondencją. Strach myśleć co będzie, gdy go spotkasz. Uczucie wiele obiecujące, muszę przyznać. Niełatwo przecież zakochać się w samej treści słów. - i mówił szczerze, choć pominął posmak goryczy, że w tak prosty sposób oddała serce obcej osobie. Nie chciał psuć jej szczęścia, więc przykładał wagę do pozytywów. Najważniejsze, by cieszyła się. Resztą będzie się martwić on.
- Długo ze sobą tak piszecie? Opowiedz coś więcej. Jest w Hogwracie? Ile ma lat? Chętnie bym poznał człowieka, w którym zakochała się moja mała Gabbie. - oparł łokcie o stolik i z żywym zainteresowaniem spoglądał na Puchonkę. Gorzkie wątpliwości zostawił na później. Teraz pragnął wiedzieć więcej i jak najdłużej oglądać uśmiech dziewczyny. Analizował swoje słowa i baczył, by nie wywoływać zawstydzenia. Chciał, by zawsze czuła się przy nim komfortowo i przyjemnie. Zaczął nawet częściej mrugać, by nie patrzeć bez przerwy i z taką intensywnością.

______________________

Powrót do góry Go down


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 1210
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 878
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyCzw Kwi 25 2019, 18:04

/Inny czas

Powrót do pracy po długim pobycie w szpitalu nie był dla niego łatwy – nie tylko przez to, że był osłabiony fizycznie i zwyczajnie szybciej męczył się przy natężonym ruchu w herbaciarni, ale i ze względu na utraconą zdolność metamorfomagii, która do tej pory zapewniała mu nieskazitelny wygląd nawet w najgorsze dni. Ze swoją wymęczoną, niewyglądającą zdrowo twarzą i szpetną blizną na ręce pilnie skrywaną pod długimi rękawami, nie czuł się tak pewnie jak do tej pory. Jasne, jego zadaniem w głównej było parzenie smacznej herbaty oraz kawy, a czasem również upieczenie jakichś ciasteczek, ale nie dało się ukryć, że jako osoba mająca bezpośredni kontakt z klientem, powinien się jakoś prezentować. Zresztą malejące napiwki zdawały się mówić same za siebie.
Tym bardziej zdziwił się, że dzisiejszego dnia znów było ich sporo. Nie wiedział czy to kwestia jego lepszego samopoczucia – a przez to i wyglądu, wyjątkowego smaku dzisiejszej herbaty, czy dobrego humoru klientów pobudzonego przez ciepłe promienie słońca, ale wypchany po brzegi słoiczek mówił sam za siebie. Był wymęczony i marzył o tym, aby w końcu wrócić do zamku, wziąć prysznic i zwyczajnie odpocząć.
Zachowanie starszej kobiety wydało mu się podejrzane już po kilku chwilach, bądź co bądź miał z tym niejakie doświadczenie – wciąż jeszcze pamiętał mężczyznę, który uparcie wciskał mu swoją wizytówkę, ostatecznie bombardując go tanim podrywem. Z jakiegoś powodu Elijah cieszył się powodzeniem wśród klientów herbaciarni, ale niestety do tej pory były to starsze panie albo mężczyźni, którymi zdecydowanie nie był zainteresowany. Zachowywał się wobec niej powściągliwie, ale miło, starał się jej nie ignorować, ale mimo wszystko nie robić jej nadziei; ta jednak nie odpuszczała, nawet mimo nawału pracy jaki go dziś przygniatał.
W chwili gdy poprosiła go o adres, zatrzymał się, westchnął bezgłośnie i sięgnął do kieszeni zapaski po schowany tam notesik i mały ołówek. Nie miał na to siły; może gdyby dzisiejszy dzień dał mu mniej popalić, znalazłby w sobie na tyle cierpliwości i kreatywności, by jakoś wybrnąć z sytuacji – może wytłumaczyć jej, że jest już zajęty? Zapisał na karteczce adres... nie swój, a @Tyler Woods. Uciekł się do oszustwa bo potrzebował teraz świętego spokoju, a wierzył, że uda mu się wytłumaczyć z tego kumplowi. Ostatecznie była to tylko starsza pani...
prawda?
@Vivien O. I. Dear aż tryska miłością
Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 493
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 407
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyPią Kwi 26 2019, 12:44


Nie była pewna dlaczego spośród tak wielu możliwości, wybrała właśnie tą herbaciarnie, wszakże doskonale zdawała sobie sprawę z odmiennego, co do jej gustu Finna. Niemniej jednak miała z tym miejscem wiele miłych i zabawnych wspomnień, jak chociażby nieudana randka z Vinim - uśmiechnęła się sama do siebie na myśl o najlepszym przyjacielu. W dodatku parzyli tu najlepszą w miasteczku herbatę, która smakiem przypominała dziewczynie tą, którą miała okazję pić w Paryżu podczas jednej z wycieczek do tego miasta. Nie wiedziała w czym tkwi ich sekret, nie miała najmniejszego pojęcia, co robią by napar miał w sobie tyle intensywności oraz posiadał tak zharmonizowaną symfonię smaków, lecz zakładała, że spowodowane jest to miłością przygotowującego owe mieszanki smakowe do tego trunku. Dla jednej filiżanki gotowa była znosić nawet obecność Elijaha, który dziwnym trafem pracował właśnie w tym miejscu. Myśl o Krukonie wywołała u blondynki dziwny, wręcz chłodny dreszcz, nie potrafiąc go zignorować rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu blondyna; odetchnęła z ulgą, kiedy okazało się, że go nigdzie widać.
Uśmiech, który swoją osobą wywołała na ustach kuzyna wprawiał ją w coraz to lepszy nastrój, który jedynie podsycały myśli idące w kierunku Juliana. W chwilach, kiedy oddawała się im zbyt namiętnie rozważając ewentualne scenariusze ich spotkania uciekała daleko od rzeczywistości, czasem ją to gubiło; chociażby podczas ostatniej lekcji historii magii. Mimo wszystko nie potrafiła o nim nie myśleć, zbyt mocno zakorzenił się w sercu Gabrielle, zbyt głęboko dosięgnął jej duszy, po części wypędzając z niej mrok.
Pomimo ogromnej chęci powiedzenia Finnowi prawdy, nie wyszła ona z ust dziewczyny łatwo. Wiedziała, jak to wszystko może wyglądać w oczach osoby postronnej, była nawet gotowa usłyszeć potok gorzkich słów odnośnie swojego zachowania, lecz nic takiego się nie wydarzyło. Blondyn spiął się, wyraźnie widziała to w jego postawie, jednocześnie zdawała się ignorować słowa przezeń wypowiedziane dotyczące zakochania. Tylko wnikliwa obserwacja jego sylwetki pozwoliła wyłapać jej to nienaturalne zachowanie. Miala w zanadrzu coś bardziej dosadnego, jednak póki co starała się odrzucać myśl użycia swojej wiedzy przeciwko kuzynowi, była ona zbyt okrutna w oczach Gab.
Puchon uśmiechnął się do niej, na co zareagowała uniesieniem ku górze prawiej brwi, nadal wyczekując jego opinii. Po raz kolejny tego dnia zaskoczył ją, otworzyła usta ze zdziwieniem, którego nie kryła na delikatnej twarzy, a rumieńce mimowolnie ozdobiły jej policzki.
- Nooo… tak - przyznała niepewnie, zdając sobie sprawę z tego, jak absurdalnie i niedorzecznie to brzmi. - Zrozum,że on jest zupełnie inny niż chłopcy,których poznałam do tej pory. Zupełnie jakby pochodził z innej planety, takiej jak moja - wyznała, tym razem głos blondynki brzmiał dużo pewniej. Podniosła do ust filiżankę z który cienkim duszkiem sączyła ciepłą już, a nie gorącą herbatę. Lawina pytań spadła na nią niespodziewanie, chociaż przecież to przewidziała, więc dlaczego ponownie poczuła się niekomfortowo? Być może powód leżał w tym, że nie na wszystkie potrafiła udzielić odpowiedzi?
Wzięła głęboki wdech kupując tym kilka dodatkowych sekund.
- Już ponad dwa miesiące, czasem jeden list dziennie, innym razem jest ich nawet kilka jednego dnia. Podejrzewam, że jest uczniem Hogwaetu chociaż nie mam co do tego stuprocentowej pewności. Nie wiem ile ma lat, jednak myślę że jest starszy. Jego listy są zbyt dojrzałe na chłopaka w moim wieku,bliżej mu do Ciebie. - odpowiedziała starając się być jak najbardziej szczegółowa, lecz nie skomentowała ostatnich słów, wszakże ona również pragnęła poznać tego człowieka.

Powrót do góry Go down


Finn Gard
Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, przy lewym nadgarstku cienka pionowa blizna
Galeony : 269
  Liczba postów : 448
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t17511-powiazania-finnu#491448
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyPią Kwi 26 2019, 20:34

Gdziekolwiek by go zaprowadziła, nie protestowałby, bo to oznacza, że spędzi z nią czas. Jest jej to winny. Przejechał się sam na sobie, zajął się samotnymi ćwiczeniami zaklęć ofensywnych jak i tych z zakazanej dziedziny. Poświęcał sporo czasu na samotne wycieczki w tajemnicze miejsca, a więc spotkania z Gabrielle były już na liście priorytetowej. Poza tym tak miło było z nią pogawędzić na takie... proste i przyjemne tematy. Przy niej jego umysł mógł odpocząć od ciągłego pilnowania się. Oglądanie jej takiej rozanielonej i rozchichotanej przynosiło mu pewien rodzaj ukojenia i orzeźwienia. Herbata była całkiem dobra, choć filiżanki okropne, tak samo jak obrus, wazonik, krzesełka, dywanik, ozdóbki na ścianach. Może w oczach dziewcząt miało to jakiś rodzaj romantyzmu lecz u Finna nadawało się to na lokum jakieś babulki z czterdziestoma kotami. Póki koncentrował się na Gabrielle, a cały czas to robił, nie przejmował się wyposażeniem.
Musiał powściągnąć swoją prawdziwą reakcję kojarzącą się usilnie z braterską psychopatyczną nadopiekuńczością. Nie chciał jej ranić ani ścierać uśmiechu z ust, skoro cieszyła się, to podjął się próby patrzenia na tę... sytuację jej oczami. Jego umysł przywykł już do analizm, szukania najgorszych scenariuszy i potencjalnych krzywd, a więc niełatwo było mu się przestawić. Ze względu na nią, podjął się tego i mu to wyszło, bowiem Gabrielle okazała zaskoczenie. Naprawdę starał się w tej rozmowie, dbał o słowa i reakcje, by nie musieć przyczyniać się do psucia jej humoru. Znała go, a więc prędzej czy później zrozumie, że Finn z pewnością zrobi coś w kierunku faktycznego poznania owego tajemniczego Juliana. To nie tylko życzliwe słowa, to świadomie postawiony cel.
- Czyli musi być studentem. - oj niezbyt mu się to spodobało. Gabbie miała szesnaście lat, a te łoś Julian od dziewiętnastu do dwudziestu dwóch. Nie, zdecydowanie nie przypadło mu to do gustu. - Jeśli zwraca się do ciebie z szacunkiem to dobrze o nim świadczy. Chociaż dwa miesiące kontaktu listownego to naprawdę niewiele. Wspominał coś o spotkaniu? Powiedziałaś mu jak masz na imię i z którego domu jesteś? Albo wiek? Dużo o tobie wie? - nim się zorientował zasypał ją pytaniami. - Tylko spokojnie, słońce, próbuję wybadać sytuację. W listach ludzie wydają się... lepsi i istnieje tendencja do idealizowania siebie. Z pewnością ma jakieś wady, ale w zakochaniu łatwo i je zaakceptować. A może zwłaszcza wady. - nie mówił agresywnie, nadał swojemu spojrzeniu ciepła i nie było to trudne, wszak podzielał jej uczucie, choć żywił je znacznie intensywniej do innej osoby, wszak zrozumiał, że nie jest w Vincim zakochany tylko go kocha. Uśmiechnął się z jakąś niespodziewaną czułością, gdy tak patrzył na smukłą sylwetkę Gabbie, na jej jasne włosy, roześmiane usta i roziskrzone oczy. Życzył jej jak najwięcej miłości, większej niż mogliby sobie oboje wyobrazić, wszak zasługiwała na nią i to jako pierwsza, bowiem była tak niewinna, czysta i kochana.

______________________

Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30412
  Liczba postów : 50800
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Specjalny




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyPią Kwi 26 2019, 22:56

@Elijah J. Swansea

Starsza kobieta była odrobinę zdziwiona, że łatwo przystałeś na jej prośbę, ale w żaden sposób nie kryła swojego zadowolenia obiecując, że w najbliższym czasie wyśle Ci list. Po spożyciu naprawdę ogromnego deseru czarownica zostawiła Ci sowity napiwek w wysokości trzydziestu galeonów, po czym puszczając Ci oczko opuściła lokal - upomnij się o pieniądze w odpowiednim temacie. Ciekawe tylko co stanie się, gdy kobieta zorientuje się jak bardzo ją oszukałeś?

Uwaga! Konsekwencje Twojego postępowania mogą mieć fabularny wpływ na @Tyler Woods

/zt

______________________

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30412
  Liczba postów : 50800
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Specjalny




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyWto Cze 25 2019, 20:24

@Elijah J. Swansea

INGERENCJA W PRACY - KELNER

Dzień ewidentnie się dłużył. W herbaciarni nie działo się absolutnie nic interesującego. Realizowałeś zamówienia, wydawać się mogło- bezbłędnie. Miałeś wrażenie, że nikt nie zauważył Twojego obniżonego nastroju, który towarzyszył Ci od jakiegoś czasu.
Po paru nudnych godzinach do herbaciarni przyszła pewna pani - kobieta po czterdziestce, stosunkowo ładna, ze sterczącą tiarą na głowie. Przyniosłeś jej zamówione smocze espresso, jednak po paru chwilach zostałeś przez nią ponownie wezwany. Poskarżyła się, że jest go za mało i jest zbyt chłodne. Jak to mawiała Ci pani Puddifoot - klient nasz pan, więc mimo potencjalnych wątpliwości, wymieniłeś kobiecie zamówienie. Nie minęły trzy minuty, a klientka już nerwowym tonem wyraziła swoje negatywne zdanie na temat smoczego espresso, które według niej było zdecydowanie za słabe. Na Twoich oczach odegrała scenę upuszczenia filiżanki na podłogę, a wiedziałeś, że lepiej się nie odzywać tylko posprzątać i zaoferować coś innego. Można było odnieść wrażenie, że kobieta się na Ciebie uwzięła. Wymyśliła wiele powodów, by narzekać na kolejno zamówione syrenie latte, a przy tym domagała się rabatu i rekompensaty z tytułu słabej obsługi klienta.

Rzuć kostką, by dowiedzieć się jak skończyło się obsługiwanie klientki.

1,3,5 - z trudem bądź nie, udało Ci się zachować zimną krew i nie dałeś się sprowokować. Mimo wszystko godzinę po jej wyjściu napłynęła na Ciebie skarga dotycząca Twojej negatywnej postawy, zbyt głośnego stawiania nakrycia na stole, na opieszałość w sprzątaniu espresso chwilę po tym jak je wylałeś. Pani Puddifoot wzięła Cię na rozmowę. By Cię pocieszyć, wręczyła Ci aromatyzowaną herbatkę o działaniu relaksująco-odstresowującej. Mimo wszystko za tę ujmującą skargę zabrała Ci możliwość zbierania napiwku z całego tygodnia.

2,4,6 - Twój nastrój znacząco wpłynął na jakość obsługi klienta. Starałeś się nie powiedzieć niczego negatywnego w kierunku upierdliwej kobiety, jednak nie przewidziałeś, że magia postanowi odzwierciedlić Twój stan emocjonalny. W chwili, gdy klientka najbardziej Cię rozdrażniła, półka ścienna, w której szefowa trzymała słoje z zagranicznymi herbatami, zerwała się z zawiasu - w efekcie czego trzy słoje wypadły; szkło zmieszało się z liśćmi. Widząc to, pani Puddifoot ostrzejszym tonem nakazała Ci to posprzątać, a sama dokończyła obsługę (usatysfakcjonowanej już) klientki. Za szkody musisz zapłacić z własnej kieszeni - wynosi to 15 galeonów.

______________________

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 1210
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 878
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyNie Cze 30 2019, 02:07

Nie chciał tutaj być… Merlinie, tak bardzo nie miał dziś ochoty na pracę w herbaciarni. Dziś, wczoraj, jutro. Stracił zapał do pracy… ba, stracił go nawet do życia, ale nie miał wyboru, jeśli chciał utrzymać pracę – a przecież chciał, bo była na ten moment jedynym tak stałym źródłem galeonów, które uniezależniały go od rodziców. Fotografia była na pierwszym miejscu, to oczywiste, lecz nazwanie jej „stałym źródłem dochodów” byłoby wierutnym kłamstwem – wszyscy wiedzieli, że sztuka bywa kapryśna, a artyści niejednokrotnie klepią biedę w co gorszych miesiącach.
Był tu więc, choć nie można było powiedzieć, by był w najlepszej formie. Starał się nie dawać tego po sobie poznać i mimo naprawdę paskudnego humoru zachować pełen profesjonalizm, przez co rozumiał okazywanie każdemu klientowi nie tylko cierpliwości, ale i sympatii… starał się, ale mimo wszystko, jeśli ktoś go znał, mógł dostrzec, że nie jest mu łatwo. Brak mu było energii i zapału, a w proces przygotowywania naparu herbacianego nie wkładał tyle serca, co zazwyczaj. Całe szczęście, że otaczali go obcy ludzie, którzy nie mieli pojęcia, że stać go na więcej. Dziś ambicja i dążenie do perfekcji zostały ustawione w kącie i stały tam, nie wychylając nosa.
Kiedy zdawało mu się, że lada moment będzie wychodził, okazało się, że jest zaledwie w połowie swojej zmiany. Czas dłużył się niemiłosiernie… ale najgorsze było dopiero przed nim. Nic nie wskazywało na to, że kobieta, która przekroczyła próg herbaciarni okaże się tak niesympatyczną osobą, dlatego też jej marudzenie było dla niego nie lada zaskoczeniem. Nie przejmował się za bardzo – był w stanie uwierzyć, że dzisiejszego dnia zrobił kawę, która jakością wykonania odbiegała od jego standardów, dlatego nawet nie zastanawiał się czy aby na pewno powinien wymieniać jej napój. Wziął winę na swoje barki, ale smocze espresso przygotował już w najwyższym skupieniu, nie chciał bowiem dopuścić do podobnej wpadki. Był przekonany, że otrzyma od niej uśmiech aprobaty, ba, może jakiś porządniejszy napiwek, ta natomiast odstawiła scenę godną kółka teatralnego. Cóż za niezrównoważona psychicznie kobieta. Jej zachowanie było zaskakujące, ale Eli się nie dziwił – nie tak łatwo było go zszokować. Nie zaskoczyło go to, ale niewątpliwie się zdenerwował. Rozdrażniła go o wiele bardziej, niż by siebie o to podejrzewał.
Prawdę powiedziawszy, zupełnie go wkurwiła.
Platynowe do tej pory kosmyki zaczęły ciemnieć, a on włożył całą siłę woli w to, by powstrzymać szukającą ujścia metamorfomagię. Zacisnął wargi, nie chcąc powiedzieć czegoś, czego będzie bardzo, ale to bardzo żałować; próbował wziąć kilka głębokich oddechów i jakoś się uspokoić, ale kiedy ta wypowiedziała jeszcze kilka słów, nie wytrzymał. Kosmyki jego włosów zabłysnęły ognistą czerwienią, a półki zadrżały złowieszczo. Zacisnął palce na trzymanej w rękach ścierce i przymrużył powieki; sekundę później rozległ się głośny trzask, zwiastujący ostateczną porażkę tego dnia. Tym razem już zaskoczony, odwrócił się tyłem do kobiety i spojrzał na bałagan jakiego narobił. W dodatku szefowa musiała być w pobliżu, bo oto właśnie pojawiła się na sali. Z dumnie uniesionym podbródkiem przyjął na siebie ochrzan, po czym wziął się za sprzątanie, zastanawiając się w duchu kiedy jego moc tak bardzo przybrała na sile.
Ostatecznie potrącona z wypłaty kwota była dobrą ceną za ucieczkę od tamtej kłótliwej kobiety. Był w stanie to przeboleć.

Kostka: 4

| z/t
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30412
  Liczba postów : 50800
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Specjalny




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptySob Sie 24 2019, 21:10

@Elijah J. Swansea

Tego dnia Elijah miał ręce pełne roboty, jako że w godzinach popołudniowych w herbaciarni pani Puddifoot miały odbyć się od dawna planowane warsztaty parzenia kawy z Oliverem Durdenem. Spory stres, ale i ogromna ekscytacja, wszak Durden był znanym w całej Wielkiej Brytanii baristą, który podobno w swej dziedzinie potrafił zdziałać cuda. Szefowa pozwoliła zaś swoim pracownikom wziąć udział w warsztatach, żeby ci zyskali przydatne doświadczenia. Pech chciał, że jeden z kelnerów trafił do szpitala św. Munga, o czym powiadomił dopiero późnym rankiem. Z jego powodu cała organizacja legła w gruzach i trzeba było na nowo poprzydzielać wszystkim obowiązki.. Trzeba było w końcu poustawiać odpowiednio stoły, żeby zrobić mistrzowi miejsce, a także zakupić niezbędne składniki, których lista była naprawdę długa, a po wiele z nich należało udać się na obrzeża Londynu lub do pobliskich, magicznych wiosek. Co gorsza pani Puddifoot akurat wyszła na jakiś czas z lokalu i to Elijah został wybrany jako koordynator całego zamieszania


Rzuć kostką i uwzględnij scenariusz, który wylosowałeś:
Scenariusze:
 

______________________

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 1210
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 878
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyWto Sie 27 2019, 13:06

Na warsztaty parzenia kawy cieszył się już od tygodnia. Możliwość nauczenia się czegoś od tak dobrego baristy, jakim był Oliver Durden, znaczyła dla niego więcej niż można by się spodziewać. Lubił uczyć się nowych rzeczy, tak samo jak lubił doskonalić te umiejętności, które już posiadał. Dążył przecież do perfekcji w każdej dziedzinie życia, a trzeba przyznać, że mimo nieustannych prób, było mu do niej jeszcze daleko. Kto wie, może zajęcia z Durdenem nieco go do niej przybliżą? Poza tym po dwóch miesiącach na Saharze, odświeżenie wiedzy na temat parzenia kawy i praktycznych umiejętności na pewno dobrze mu zrobi. To nie tak, że zapomniał już w jaki sposób przygotowuje się napoje, ale trzeba jednak przyznać, że wyszedł nieco z wprawy... no i zdecydowanie był jeszcze rozleniwiony. Powrót do pracy po długich wakacjach nie był ani łatwy, ani przyjemny, nawet jeśli na Saharze jego głównym zajęciem było narzekanie na temperaturę.
Do herbaciarni przyszedł więc w wyjątkowo dobrym humorze. Zupełnie nie spodziewał się, że coś może pójść nie tak (nic zresztą dziwnego, nie był wszak jasnowidzem), a już na pewno nie do tego stopnia. Kiedy okazało się, że jeden z kelnerów nie pojawi się dzisiaj w pracy, zapanował absolutny chaos. Może miał on swoje źródło w ekscytacji, jaką wszyscy odczuwali na myśl o warsztatach? Spotkanie z Durdenem sprawiało, że cała ekipa herbaciarni była podenerwowana i niespokojna i najwyraźniej niewiele było im trzeba, aby stracić kontrolę nad sytuacją. Starali się jakoś zignorować brak kolegi, ale niestety odbijało się to na sprawności ich przygotowań. Okazało się, że jedna osoba w tę czy we w tę robi ogromną różnicę i albo brakowało kogoś do noszenia stołów, albo dowiadywali się, że nie mają potrzebnych składników... chaos, niekończący się chaos. Elijah starał się jakoś nad tym zapanować, poprzydzielać kolegom i koleżankom obowiązki, ale niestety sam chyba nie bardzo wiedział jak nad tym wszystkim zapanować.
Perfekacja? O tym nie było dzisiaj mowy. Wszędzie widział jakieś niedoróbki i ostatecznie sam musiał wszystko poprawiać w taki sposób, by wyglądało to tak jak sobie założyli. Był zły i zmęczony, i nawet warsztaty z uznanym baristą już go tak nie cieszyły. Wziął w nich udział, ale nie włożył w to chyba tyle serca i uwagi, ile planował jeszcze wczoraj. Gorzej... był na tyle roztargniony, że w pewnym momencie trącił jedną z filiżanek i wylał wrzątek na swoją rękę. Zagryzł wargę niemalże do krwi, byle tylko nie wrzasnąć dziko, a w myślach klął jak szalony, tak na swoje gapiostwo, jak i wszystkie trudy dzisiejszego dnia. Nie wytrwał do końca warsztatów, poparzona dłoń bolała go tak dotkliwie, że wolał machnąć na to ręką i wrócić do domu.
Z tej perspektywy Sahara jawiła mu się jako prawdziwy raj.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down


Elijah J. Swansea
Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 1210
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 878
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 EmptyPon Wrz 30 2019, 20:38

Nigdy nie potrzebował tej pracy.
To znaczy... nie potrzebował jej pod względem finansowym, bo przecież wciąż mieszkał w rezydencji rodziny Swansea i nie ciążyły na nim wydatki wykraczające poza własne zachcianki, na które nie chciał naciągać rodziców. Nie spieszyło mu się do samodzielności – nie aż tak, chociaż trzeba przyznać, że ostatnimi czasy nieco mu się pod tym względem odmieniło.
Niemniej, praca w herbaciarni była potrzebna przede wszystkim jego duszy. W tym nieco przesłodzonym, nie do końca wpasowującym się w jego gust wnętrzu odnalazł wewnętrzny spokój. Znajdował go tu za każdym razem, gdy potrzebował zrelaksować się i zająć czymś myśli. 
Lubił to – niespieszne poranne doprowadzanie herbaciarni do porządku, komponowanie wyjątkowych mieszanek herbat, czasem wypiekanie dodawanych do napojów przysmaków. Dokładne odmierzanie różnobarwnych liści, całą procedurę ich parzenia, tak różną dla różnych gatunków. Nawet kontakt z klientami, którzy często wracali, najwyraźniej zachwyceni pierwszą wizytą. 
Bywały również mniej przyjemne sytuacje, to oczywiste, ale o tych zdawał się wcale nie pamiętać, zbyt pochłonięty pozytywami. Wolał o nich nie myśleć, a w pamięci zachować dobre wspomnienia o pracy w herbaciarni.
Było mu tu dobrze, ale ostatnimi czasy czuł, że przyszedł moment, w którym musiał pójść o krok dalej. Nie mógł dłużej trwać w zawieszeniu między pracą w herbaciarni, a zawodową fotografią. W końcu zaczął dostrzegać, że w takim układzie nie potrafi w pełni oddać się ani jednemu, ani drugiemu... i mimo całej swojej sympatii do tego miejsca, nie potrafiłby porzucić swojej pasji, jaką było robienie zdjęć, na rzecz parzenia herbaty. Był Swansea; potrzebował sztuki równie mocno co tlenu. A już na pewno bardziej niż dodatkowych galeonów w kieszeni. 
Jego ostatni dzień był przyjemny – napawał się nim, niespiesznie oddając się swoim obowiązkom, co umożliwiał mu niewielki tego dnia ruch. Przygotowywał herbaty i wydawał je gościom herbaciarni, dołączając do nich nadprogramowe uśmiechy. Coraz mocniej czuć było jesień, która temu miejscu nadawała wyjątkowego klimatu i wiedział, że wkrótce znów zacznie się ogromny ruch.
Ale to już nie będzie jego zmartwieniem. 
Pod koniec dnia pożegnał się z szefową, od której otrzymał niewielki zapas smakowitych herbat. Czuł, że będzie tęsknił – ale przecież wciąż mógł tu wracać jako klient.
Tak, zdecydowanie jeszcze tu wróci.


| z/t
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 QzgSDG8








Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 Empty

Powrót do góry Go down
 

Herbaciarnia pani Puddifoot

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 36 z 36Idź do strony : Previous  1 ... 19 ... 34, 35, 36

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 36 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-