Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Herbaciarnia pani Puddifoot

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 33, 34, 35, 36  Next
AutorWiadomość


Rose Stuner
avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Galeony : -16
  Liczba postów : 974
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyPią Cze 11 2010, 22:58

First topic message reminder :


Herbaciarnia pani Puddifoot

Zaraz po przekroczeniu progu wyczuwa się unoszący się w powietrzu, przyjemny aromat herbaty. Pomieszczenie jest niewielkie i bardzo przytulne, oraz ciepłe, stoliki w nim natomiast są okrągłe i małe. Herbaciarnia ta jest szczególnie ulubionym miejscem zakochanych. Pokój urządzony jest w łagodne, stonowane kolory z przewagą różu i beżu. Można tu spróbować wielu rodzaju herbat i kaw.

Yin i yang
Imbirowa mątwa
Cytrynowy Raj
Malinowy Chruśniak
Sen Memortka
Wiśniowy Gryf
Zielona herbata
Dyptamowy smakosz
Smocze espresso
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato
Syrenie Latte
Porcja dowolnego ciasta
Porcja lodów
Ciastka do kawy

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Clarissa R. Grigori
Clarissa R. Grigori

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 892
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptySro Wrz 28 2016, 21:18

Zaskoczyły ją jego słowa. Naprawdę do szczęścia wystarczyła by mu jeszcze ona? Nie sądziła, że miałaby szansę konkurować z gorącą czekoladą i kocykiem. Przecież było to niemożliwe. Zarumieniła się ze szczęścia. O ile było to możliwe. Nie wiedząc co mogłaby odpowiedzieć po prostu upiła łyk herbaty spoglądają na oberwane płatki. Biedne kwiatki. Padły ofiarą zdenerwowania pewnej rudej bestii. Następnym razem wybierze stolik bez kwiatków. Ewentualnie z jakimiś magicznymi które samoistnie się odradzały. Zagubiona w swoich myślach z początku nie zrozumiałą co mówi do niej ukochany. Plany? Ryś? Wakacje? Ryś? Ale... Chwila. Czy ona...? Nie, na pewno nie. Przecież nie zaproponowałby jej wakacji.
- Nie wiem jeszcze. Mój brat wyjeżdża więc nie będę miała do kogo jechać. Pewnie zostanę w naszym wspólnym domku w Hogsmead. A później wycieczka szkolna. Mam nadzieję, że będzie warta wyprawy. - wzruszyła ramionami odgarniając przy okazji swoje długie włosy. Czasami miała ochotę je ściąć. I to bardzo drastycznie, jednak żal było jej lat zapuszczania. I znów odpłynęła myślami. Jak to Clari. Jednych denerwowało takie coś innych rozczulało. Ciekawe do której grupy zaliczał się jej ukochany? Już, Stop Clarisso! Zapewne słyszałaś co zaproponował Ci Evan!
Owszem, słyszała. Aż zamarła w bezruchu z szeroko otwartymi oczyma. Nawet, w momencie, gdy się przyjaźnili, nigdy nie padała taka propozycja. Ani od niego, ani od niej. Nie chciała go jednak urazić swoją podejrzliwością, co do niecnych panów, które mógł mieć względem niej. Oczywiście, takowe nawet nie przyszły jej do głowy. Delikatnie, wręcz z nabożnością, odłożyła filiżankę z naparem na stół.
- Nie marzę o niczym innym. - delikatnie jej ciało pochyliło się do przodu - Nie chcę się z Tobą rozstawać na tak długi czas. Chcę spędzać z Tobą każdą wolną sekundę. - szczerość biła z jej oczu przyozdobiona uśmiechem. - Jednak... - o o o, zaczęło się - Jak miałoby to wyglądać? Gdzie chciałbyś je spędzić? Przyznam się szczerze, że zgodzę się na wszystko. - jej uśmiech się poszerzył.
Powrót do góry Go down


Słodka Swatka
Słodka Swatka

Galeony : 421
  Liczba postów : 233
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Specjalny




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptySro Lut 14 2018, 20:17

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Tumblr_ml9o9f9nB51rxbfzso1_500


Randka w ciemno


@Yvonne Nancy Horan & @Claude Faulkner

Urocza herbaciarnia nie jest wprawdzie domowym zaciszem, ale w gruncie rzeczy biorąc pod uwagę przytulność tego miejsca i bardzo kameralną atmosferę niewiele jej brakuje. Wasz stolik jest ułożony odrobinę w kącie, a zamiast krzeseł stoją przy nim duże i bardzo wygodne, różowe fotele. Macie szansę spróbować tu jedynych w swoim rodzaju, domowych wypieku, pysznej herbaty, a także wina własnego wyrobu, które czekało na tak wyjątkową okazję jak ta. W tak uroczym i spokojnym miejscu na pewno spędzicie miłe chwile! Rozpoznacie się po różowych opaskach na nadgarstku!

Przed rozpoczęciem randki koniecznie zapoznajcie się z zasadami eventu, które znajdziecie tutaj!
Powrót do góry Go down


Claude Faulkner
Claude Faulkner

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 184
C. szczególne : miedziane włosy, piegowata twarz, nieodłączny uśmiech
Galeony : 355
  Liczba postów : 645
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptySob Lut 17 2018, 13:10

Claude zobaczył ogłoszenie o organizowaniu randek w ciemno chyba gdzieś na wizbooku. Długo zastanawiał się, czy powinien się zgłosić, czy może jednak nie było sensu. Z jednej strony to kolejne ekscytujące doświadczenie, które mógłby zyskać, a może i spotkać pannę swoich marzeń na resztę dni z życia. Z drugiej strony znajdował się obecnie w bardzo dziwnej sytuacji, rozdarty w swych uczuciach. Jednego dnia wspominał spotkanie z Segovią oraz wszytko to, co łączyło ich w czasach szkoły, mimowolnie licząc na chociażby niewielką powtórkę z rozrywki. Innego z kolei myślał o Beatrice, której piękna buzia niejednokrotnie śniła mu się po nocach. Niestety panna Dear była dla niego nieosiągalna, a Segovia tak chwiejna i niestabilna, że nie mógł robić sobie zbyt dużych nadziei. Może więc jednak przyszła pora na coś nowego?
Wysłał swoje zgłoszenie, nie chcąc już dłużej zwlekać. Jasne, że się denerwował, ale w tym wszystkim dczuwał przede wszystkim radość i ekscytację. Toż to fajna przygoda! Rozmyślał długo, gdzie Swatka mogłaby go wysłać, jaką scenerię zastanie po dostaniu się na miejsce spotkania. No i oczywiście kim będzie jego randka? Otrzymał informację zwrotną po kilku dniach, na różowym perfumowanym pergaminie. List głosił, że powinien stawić się o godzinie 18 w herbaciarni pani Puddifoot w Hogsmeade. Kojarzył to miejsce, sporo jego znajomych z czasów Hogwartu zabierało w walentynki swoje drugie połówki właśnie tam - musiało więc być romantyczne!
Ubrał się ładnie i elegancko w strój jego zdaniem w stu procentach nadający się na randkę, zabrał różową wstążkę, po czym teleportował się we wskazane miejsce. Zatrzymał się chwilę na ulicy, patrząc na jaśniejący w oddali zamek Hogwartu. Ach, ileż on by dał, by wrócić tam chociaż na chwilę... Otrząsnął się jednak szybko, bowiem dochodziła godzina wyznaczająca jego spotkanie z tajemniczą panią, wobec tego przestąpił próg herbaciarni i zajął wskazane miejsce w wielkim, różowym fotelu. Hm, całkiem przytulnie.
Powrót do góry Go down


Yvonne Nancy Horan
Yvonne Nancy Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 85
  Liczba postów : 573
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyPią Lut 23 2018, 16:43

Kiedy Yvonne ujrzała ogłoszenie w gazecie o zabawie pod tytułem "Randka w ciemno", zachowała się trochę jak za czasów szkolnych. Randeczka zawsze spoko! Nie wiedziała w sumie co nią kierowała, ale chciała to raczej brać jako ciekawą zabawę i okazję do poznania kogoś nowego. Nie wierzyła, że taka randka w ciemno może być jakimś wypałem pod względem zakochania się od pierwszego wejrzenia, ale za to może to być mile spędzony wieczór... do tego walentynkowy. Raczej nic innego ją nie mogło czekać w ten serduszkowo-czerwony dzień jeśli sama czegoś dla siebie nie wymyśli. Dlatego czemu nie?
Wysłała ogłoszenie z uśmiechem zakochanej nastolatki co nie chce się do tego przyznać, że kogoś lubi. Nie wspominała nawet nikomu o tym pomyśle, zostawiła ten sekrecik tylko i wyłącznie dla siebie. Zawsze to jakaś mała adrenalinka, ta pozytywna oczywiście, bo ostatnio tylko stresu mogła się najeść przez, który ledwo jadła. Po kilku dniach otrzymała list.
Takim o to sposobem znalazła się w herbaciarni pani Puddifoot. Tyle czasu minęło od kiedy ostatni raz widziała Hogwart, w oddali bo w oddali, ale zawsze to coś. Miała wrażenie, że wczoraj ostatni raz przekraczała prób szkoły, a tutaj już jest nie na tak złym stanowisku. Westchnęła  troszkę zdenerwowana, teraz dopiero to czuje. Weszła do kawiarni i od razu ściągnęła gruby płaszcz, po którym miała trochę inny strój niż zazwyczaj. Bo jednak mało kto ją widzi w spódnicy czy w ogóle sukience. To musi być jkaś dobra okazja, żeby w ogóle ubrała coś krótkiego. Oczywiście różowa wstążka była obecna, ale chyba nie potrzebna. Kiedy rozglądała się dookoła i ujrzała znajomego jej Claude'a nie musiała nawet zgadywać czemu tutaj jest no i sama wstążka. Podeszła do niego pewnym krokiem i usiadła jakby nigdy nic. Dopiero gdy się ułożyła wygodnie w fotelu z szerokim uśmiechem spojrzała na rudzielca
-Miło Cię widzieć
Powrót do góry Go down


Claude Faulkner
Claude Faulkner

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 26
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 184
C. szczególne : miedziane włosy, piegowata twarz, nieodłączny uśmiech
Galeony : 355
  Liczba postów : 645
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptySob Lut 24 2018, 22:26

Claude trochę się niecierpliwił, mimo że nie miał do końca powodów do zmartwień - czasu jeszcze trochę miał i nie było tak, że jego randka się ostentacyjnie spóźniała. To po prostu wewnętrzna niepewność chłopaka dawała o sobie mocno znać. Ciągle głowił się, czy będzie to kobieta od niego starsza, czy może młodsza dzierlatka, potencjalna studentka lub świeża absolwentka? Czy będzie to osoba dopasowana idealnie do jego preferencji, czy też ustawiona jako kompletne jego przeciwieństwo? Czy w ogóle będą mieli o czym rozmawiać i znajdą wspólny język? Claude miał naprawdę ogromne nadzieje, że spotka kogoś wartego uwagi; kogoś, z kim na pewno miałby ochotę na ponowne spotkanie. Zerknął na zegarek - jeszcze kilka minut. Zaczął delikatnie tupać nogami, wybijając rytm niekoniecznie zgodny z lecącą w tle piosenką. Kelnerka podeszła do niego po zamówienie, lecz poprosił o jeszcze jedną chwilę, gdyż czekał na drugą osobę i wolałby zamówić wspólnie. Nie chciał wyjść na idiotę i zamówić tylko sobie, z drugiej strony nie chciał się wyrywać i zamawiać za dwoje, bowiem istniało spore prawdopodobieństwo, że nie trafi w preferencje swojej randki i dopiero będzie kwas...
Spojrzał na drzwi, by ulokować spojrzenie na kolejnej osobie przekraczającej próg herbaciarni i ze zdziwieniem stwierdził, że zna tą twarz! Uśmiechnął się szeroko do Yvonne i pomachał jej ręką, wokół której opleciona była różowa wstążka, którą dostał od Swatki w liście. Jeszcze większe zdumienie dopadło go, gdy dostrzegł taką samą u dziewczyny - ona była jego randką? Poczuł się jednocześnie uradowany oraz skrępowany. Po pierwsze nie musiał martwić się o przełamywanie pierwszych lodów, ponieważ z Yvonne spotkał się już kilka razy w pracy, gdzie z wielką chęcią zaglądała na ich piętro. Z drugiej jednak obawiał się nieco przebiegu tego spotkania. Może nie był mistrzem relacji damsko-męskich, ale oczy posiadał i nie umknęło jego uwadze to, jak panna Horan czasem zerkała w stronę Doriena.
- Cześć - przywitał się z szerokim uśmiechem przyklejonym do twarzy. Postanowił podnieść się z fotela i obdarować koleżankę całusem w policzek na przywitanie, niebezpiecznie pochylając się nad dzielącym ich stolikiem, kompletnie zapominając o palących się na nim świeczkach. Na szczęście się nie przypalił. - Kto by pomyślał, że to będziesz Ty - dodał, po czym zaśmiał się krótko. W gruncie rzeczy był zadowolony, że tak to się potoczyło. W końcu poszli gdzieś sam na sam na jakieś spotkanie - co prawda w jego wyobrażeniach niekoniecznie dodałaby do niego świeczki i krążące pod sufitem kupidyny, ale przecież nie będzie narzekał, prawda? - Co byś chciała? Nie zamawiałem nic, bo chciałem na Ciebie poczekać. Osobiście myślę nad wiśniowym gryfem. A Ty? - zapytał, podając jej kartę.
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30424
  Liczba postów : 50938
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Specjalny




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyPon Mar 12 2018, 20:15

Zgodnie z regulaminem eventu randka zostaje zakończona. Od tego momentu w tym miejscu ponownie mogą toczyć się rozgrywki.

______________________

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30424
  Liczba postów : 50938
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Specjalny




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyCzw Kwi 05 2018, 22:51

Herbaciarnia Pani Puddifoot zdecydowanie wymagała gruntownego remontu - do tego celu zostało zatrudnionych wielu specjalistów, w tym @Naeris Sourwolf, której zadaniem było namalowanie kwiatowej dekoracji na jednej ze ścian lokalu. Bez wątpienia nie była to najambitniejsza praca świata, ale zajęcie wydawało się raczej przyjemne i nieszczególnie trudne biorąc pod uwagę całkiem przyzwoitą gażę, więc Krukonka z wielką chęcią na nie przystała zupełnie nie spodziewając się, że podczas pracy mogą napotkać ją niespodziewane trudności...

Rzuć kostką, żeby sprawdzić co stało się później!
1,4 - bez problemu przygotowujesz większość malowidła w dość krótkim czasie, decydujesz się więc zrobić sobie kilka minut przerwy. Gdy wracasz na miejsce okazuje się, że jeden z robotników przekonany, że Twoja praca to stare malowidło pokrył ją białą farbę. Niestety nie udało się cofnąć tego efektu za pomocą zaklęcia, więc musiałaś rozpocząć pracę od nowa. Kosztowało Cię to mnóstwo czasu i nerwów, należy jednak pamiętać, że trening czyni mistrza - na skutek kolejnych chwil malowania zyskujesz 1 punkt z działalności artystycznej. Upomnij się o niego w odpowiednim temacie.
2,6 - bez wątpienia to nie jest twój dzień. Malowanie idzie ci słabo i jesteś w okropnym humorze. Dostrzega to właścicielka restauracji, która widząc Twój nieszczególnie sprzyjający stan proponuje Ci herbatę i ciastko. Po takiej dawce cukru i miłej rozmowie z kobietą odzyskujesz siły, a praca idzie Ci zdecydowanie sprawniej!
3,5 - przypadkiem trącasz jedną z puszek i wylewasz farbę na podłogę. Nie dość, że na skutek zaburzeń magii musisz ją posprzątać ręcznie to jeszcze musisz samodzielnie ją odkupić, żeby być w stanie podjąć dalszą pracę. Wydajesz na to 15 galeonów - odnotuj stratę w odpowiednim temacie.

______________________

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Naeris Sourwolf
Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Galeony : 3337
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1205
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyPią Kwi 20 2018, 21:30

Naeris była - jak zwykle - niesamowicie podekscytowana nowym zleceniem. Malowanie obrazów na zamówienie nie stanowiło nudnego zajęcia, ale dekorowanie ściany herbaciarni brzmiało jak zupełnie nowe wyzwanie! Ludzie będą to oglądać przez cały czas, a jeśli Naeris się postara może nawet więcej klientów zainteresuje się lokalem. Myślała bardzo długo nad tym, jak poprowadzić wzór - czy lilie będą odpowiednie? Może lepsze będą róże... Krukonka zdążyła wszystko zaplanować, kiedy zjawiła się na miejscu z zestawem pędzli, paletą barw i farbami. Była zdeterminowana, żeby namalować coś zjawiskowego. Uwielbiała tego typu zajęcia, więc mogła poświęcić na to bez problemu kilka godzin. Wszystko w mugolski sposób bez posługiwania się magią, czyli tak jak Naeris lubiła. Nawet jeśli miała ją później boleć ręka. Niestety, nie przewidziała tego, że humor jej się zepsuje. Dziewczynę męczył ból brzucha i znikąd rozbolała ją też głowa (może za długo siedziała na słońcu?).
Nie umiała nacieszyć się pracą i popełniła kilka błędów. To tylko pogorszyło sytuację. Bo co jeśli wszystko zepsuje i pani Puddifoot każe komuś innemu dokończyć rysunki? Próbowała starać się bardziej, ale tylko mocniej się stresowała i brzuch też ją dręczył. Może to nawrót tej choroby, która dopadła ją też w menażerii miesiąc wcześniej...
Właścicielka restauracji nie zdenerwowała się jednak na Naeris, a wręcz przeciwnie. Zaprosiła Krukonkę na niewielki, ale uprzejmy poczęstunek. Sourwolf nie wiedziała, czy coś dodała do herbaty, ale poczuła się dużo lepiej. Porozmawiała z kobietą i stwierdziła, że jest niezwykle sympatyczną osobą. Od razu podjęła decyzję, że przy najbliższej okazji wpadnie do herbaciarni, żeby pogawędzić z panią Puddifoot i kupić herbatę.
Niemniej jednak, wróciła do swojej pracy z lepszym humorem. Szybko też ją dokończyła, a efekt był zadowalający. Musiała tylko zrobić parę drobnych poprawek przy liściach i liniach, ale widziała, że paru ludzi już przystanęło, żeby popodziwiać nowy wygląd herbaciarni. Naeris mogła wrócić do Hogwartu z poczuciem spełnienia - cała umazana farbą, ale zadowolona.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30424
  Liczba postów : 50938
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Specjalny




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptySro Maj 30 2018, 19:18

@Agnes Lumière

Przyszedł do Ciebie list od Pani Puddifoot, w którym informuję Cię o tym, że zostałaś przyjęta do jej kawiarenki i zaprasza Cię następnego dnia do pracy! Podekscytowana odpowiadasz, dziękując i zapewniając pojawienie się, pełna optymizmu idziesz spać.
Następnego dnia przygotowałaś się i udałaś do Hogsmade, prosto do nowego miejsca pracy..

Możliwe Scenariusze:
1, 4 Przychodzisz do kawiarenki na czas, witając się szybko z właścicielką. Kobieta udziela Ci instrukcji, daje fartuszek i życzy powodzenia, żegnając Cię z uśmiechem i wpuszczając na salę. Sporo dziś gości, młodzi ludzie korzystają z popołudnia i spędzają miło czas przy herbacie i ciastka. Dostajesz sporo zamówień!
Parzysta: Pracujesz ciężko i z uśmiechem na ustach, błyskawicznie realizujesz zamówienia i biegasz między stolikami, polecając swoje ulubione pozycje z menu czy wpadając w krótkie konwersacje. Szefowa jest z Ciebie zadowolona! Miła staruszka jest tak zachwycona i zauroczona Twoją osobą, że wychodząc, wręcza Ci napiwek w postaci 20 Galeonów! Nie zapomnij upomnieć się o nie w odpowiednim temacie!
Nieparzysta: Jesteś zdenerwowana, wszystko leci Ci z rąk! Notorycznie mylisz zamówienia, jąkasz się i rumienisz na każde, poirytowane spojrzenie klienta. Właścicielka wysyła Ci do pomocy koleżankę po fachu, a Ciebie wysyła do zmywania naczyń. Cóż, nie zrobiłaś najlepszego, pierwszego wrażenia!

2, 5 Dzień minął naprawdę dobrze, jesteś zachwycona tym, jak Ci poszło i jak odnajdujesz się wśród ludzi. Po zamknięciu kawiarenki wzięłaś się za sprzątanie - układasz stoliki, wyrzucasz śmieci, myjesz podłogę. Wtedy znajdujesz..
Parzysta: Myjesz podłogę, nucąc wesoło pod nosem i gwiżdżąc, odpływasz we własne myśli. Nie zauważyłaś leżącej na podłodze szmatki i potykasz się, przewracając i nabijając sobie guzy! Dodatkowo zrobiłaś jeszcze większy bałagan! Zła na siebie, bezradnie rozkładasz ręce i wstajesz, wracając do pracy. Twojej postaci towarzyszą siniaki w następnym fabularnym wątku!
Nieparzysta: Pod jednym ze stolików leży ozdobna torebka, podpisana w Twoim rodzimym języku! Zaciekawiona trzęsiesz nią ostrożnie, a następnie zaglądasz do środka, siadając na krześle. Twoim oczom ukazuje się piękny, winny Łapacz Snów! Wiedziałaś, że i tak się nikt po niego nie zgłosi, więc zostawiasz go sobie na pamiątkę pierwszego dnia w pracy! Nie zapomnij zgłosić się po niego do odpowiedniego działu!

3  Pani Puddifoot jest zadowolona, widocznie Cię polubiła! Rozmawiacie wesoło, gdy jedno z dzieci zrzuca swoje ciasteczko na podłogę i wybucha płaczem, a matka nie może go uspokoić! Po kilku minutach podchodzisz i działasz cuda, chłopczyk przestaje rozpaczać a Ty dajesz mu nową babeczkę i chwilę rysujecie obrazki! Szefowa jest zachwycona i daje Ci dodatkową premię w wysokości 25 Galeonów! Nie zapomnij zgłosić się o nie w odpowiednim temacie!

6 Ciężko pracowałaś w kawiarence, czujesz lekkie zmęczenie. Na szczęście zegar pokazuje na przerwę! Idziesz więc na zaplecze z babeczką i filiżanką pysznej, jaśminowej herbaty. Siadasz, zajmujesz się przekąską i szukasz zajęcia - wtedy też pracująca z Tobą Lauren podrzuca Ci do przeczytania krótki tomik poezji. Z nim przerwa minęła Ci szybko, a Ty pełna energii i inspiracji, wracasz do pracy! Zdobywasz 1 Punkt Działalności Artystycznej do kuferka! Nie zapomnij zgłosić się po niego w odpowiednim temacie!

______________________

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Agnes Lumière
Agnes Lumière

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 257
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptySro Maj 30 2018, 22:44

Odkąd tylko wysłała podanie o przyjęcie do pracy, Agnes nie potrafiła usiedzieć spokojnie. Próbowała zająć czymś ręce, wymyślając przeróżne zajęcia - starła kurze, poukładała książki alfabetycznie, zrobiła wielkie porządki w szafie - imała się wszystkiego, byle nie denerwować się oczekiwaniem na odpowiedź. Jednak czymkolwiek by się nie zajęła, jej wzrok co chwila wędrował w stronę otwartego na oścież okna. Nie potrafiła powstrzymać się przed wyglądaniem w niebo z nadzieją, że zobaczy lecącą w jej stronę sowę. Dziewczyna karciła się w myślach za paranoiczne wręcz przejmowanie się, ale cóż się dziwić – pierwszy raz ubiegała się o pracę. Dopóki nie skończyła Hogwartu, utrzymywana była przez matkę i ojczyma, którzy przysyłali jej kieszonkowe, aby niczego jej w szkole nie brakowało. Jednak gdy Agnes zdała OWUTEMY, postanowiła się usamodzielnić i zacząć sama zarabiać na swoje utrzymanie. Akurat tak się złożyło, że Pani Puddifoot poszukiwała kogoś do pomocy w swojej kawiarni, a że lokal znajdował się blisko szkoły - co było dziewczynie na rękę, w końcu nie zdała jeszcze kursu na teleportacje – i nie wymagano żadnych specjalnych kwalifikacji, postanowiła spróbować. Napisała do kobiety długi list, w którym próbowała przekonać potencjalną pracodawczynie, żeby dała jej szansę, po czym wysłała go najszybciej jak było to możliwe. Mijały dni, a po odpowiedzi nie było ani śladu, jednak Agnes nie zniechęcała się – przecież brak listu nie musi oznaczać odrzucenia podania, prawda? Może sowa zgubiła drogę albo kobieta w roztargnieniu odłożyła gdzieś kopertę i kompletnie o niej zapomniała. Kilka razy siadała już do napisania kolejnego listu, jednak za każdym razem powstrzymywała się w ostatnim momencie – poczeka jeszcze godzinę...albo trzy...albo do jutra. I tak właśnie kończyła przepisywać niezwykle nudny fragment o druzgotach, przygotowując się w ten sposób do zajęć, gdy usłyszała szelest skrzydeł. Zerwała się z miejsca, przewracając po drodze krzesło i z wypiekami na twarzy podbiegła do okna. Na parapecie siedziała nieco utuczona biała sowa, która wpatrywała się w nią swoimi wielkimi ślepiami. W dziobie ptaka znajdowała się koperta ze zdobionego w drobne, różowo-niebieskie kwiatuszki pergaminu. Dziewczyna ostrożnie wyjęła przesyłkę i pogłaskała puchate pióra zwierzęcia. Po chwili w całym pomieszczeniu rozległ się pisk, a może krzyk radości – trudno stwierdzić. Rozradowana puchonka najpierw wykonała kilka niezdarnych piruetów, ściskając mocno kawałek pergaminu i omal nie demolując doszczętnie wszystkich znajdujących się w jej zasięgu mebli, a następnie naskrobała starannym pismem odpowiedź, w której zawarła swoje najszersze podziękowania i wyraziła gotowość do stawienia się jutro w nowej pracy. Oczywiście jak to w życiu bywa, nie omieszkała podzielić się dobrymi wiadomościami z rodziną, więc niedługo po tym, jak biała sowa odleciała z listem dla Pani Puddifoot, z okna jej sypialni wyleciał kolejny ptak, tym razem kierując się w stronę Londynu. Uśmiech nie schodził jej z twarzy przez resztę dnia, a gdy nareszcie położyła się spać, długo nie umiała zasnąć, czując poddenerwowanie zmieszane z niecierpliwością.
Obudziły ją pierwsze wpadające przez okno promienie słońca, drażniąc powieki i przeganiając sen. Wstała, czując jeszcze większe nerwy, niż kiedy zasypiała. Szybko odhaczyła poranną toaletę – chciała sprawić dobre pierwsze wrażenie, przez co dziesięć razy przeglądała się w lustrze, czy aby na pewno wygląda w porządku. Zrobiła sobie poranną kawę, bez której nie byłaby w stanie funkcjonować po zaledwie kilku godzinach snu, jednak w nerwach trąciła łokciem stojący na stoliku kubek, zrzucając go na ziemie i rozlewając zawartość. "Zapowiada się wspaniale” - pomyślała i szybko uprzątnęła bałagan, starając się nie pokaleczyć sobie dłoni. Cały dzień minął jej na oczekiwaniu, więc gdy skończyła zajęcia, czym prędzej zebrała swoje rzeczy i ruszyła w stronę Hogsmeade. Musiała powstrzymywać się, żeby nie zacząć biec, tak bardzo nie potrafiła doczekać się pierwszego dnia w pracy. Traktowała to jako nowe wyzwanie, któremu oczywiście musi podołać – nie ma innej opcji. Do pracy stawiła się na czas, co prawda trochę zdyszana po szybkim marszu, ale z wypiekami podekscytowania i szerokim uśmiechem na twarzy. Przywitała ją starsza kobieta, ubrana w uroczą, nieco babciną suknię. Po krótkim słowie wstępu, zawierającym jakże interesującą historię lokalu (oczywiści z uwzględnieniem wszystkich par, które dzięki magicznej aurze tego miejsca odnalazły miłość), dokładną charakterystykę każdego ze sprzedawanych gatunków herbaty oraz kilka rad dotyczących tego, gdzie co się znajduje, Agnes otrzymała firmowy fartuszek i mogła zacząć pierwszą w swoim życiu zmianę. Początkowo szło jej całkiem nieźle – miała dużo energii do działania, lubiła przebywać z ludźmi, a powierzone jej zajęcia nie wydawały się być skomplikowane, jednak im więcej zamówień dostawała, tym bardziej się w tym wszystkim gubiła. Nie przywykła do tak szybkiego tempa, potrzebowała nieco więcej czasu na przyswojenie informacji kto, do którego stolika i co zamawiał, tym bardziej, że część gości okazała się mieć własne uwagi – kubek w kolorze takim, spodek w innym, a tu ze wzorkiem, tu znowu bez, ktoś zażyczył sobie innych kwiatów w wazonie – nadmiar informacji zaczął ją przytłaczać. Zamówienia jej się myliły, przez co wydawanie napojów trwało trzy razy dłużej, zniecierpliwieni ludzie posyłali ją pogardliwe i nienawistne spojrzenia, co skutkowało pojawieniem się rumieńca na jej twarzy, kiedy wstyd i zażenowanie wzięły górę nad misternym spokojem, który próbowała zachować. Wszystkie skargi odbierała personalnie, przez co denerwowała się jeszcze bardziej, aż w rezultacie ręce zaczęły jej się trząść, przez co wylewała połowę napoju, niesionego akurat na tacy. Pod koniec dnia miała ochotę zapaść się pod ziemię albo zaszyć w jakimś niedostępnym miejscu, ukryta przed wzrokiem niezadowolonych z jej obsługi ludzi i zawiedzionym spojrzeniem Pani Puddifoot. Właścicielka lokalu nie chcąc stracić wszystkich klientów, odesłała dziewczynę do kuchni, wołając na salę inną dziewczynę. Resztę dnia Agnes spędziła ze spuszczonym wzrokiem, sprzątając kuchnię, zmywając naczynia i pomagając reszcie pracowników, a gdy drzwi kawiarni zamknęły się za ostatnim klientem, wprawiając w dźwięk mały dzwoneczek, zebrała się w sobie i spojrzała starszej kobiecie w oczy, posyłając jej przepraszający uśmiech. Ta natomiast pokręciła jedynie głową i opuściła lokal bez słowa. Dziewczyna czym prędzej wróciła do zamku i rzuciła się na łóżko, zakrywając głowę poduszką, jak gdyby chciała ukryć się przed całym światem. Ten dzień nie poszedł po jej myśli, a ona nienawidziła ponosić porażek. Po kilkunastu minutach zasnęła nie zmieniwszy ubrania, wykończona przez towarzyszący jej cały dzień stres.
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30424
  Liczba postów : 50938
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Specjalny




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyNie Cze 03 2018, 00:53

@Agnes Lumière i @Kirył Szabałow

W pewien piątkowy wieczór Magiczne Stowarzyszenie Poetów z Hogsmade zarezerwowało uroczą i klimatyczną kawiarenkę. Miał się odbyć wieczór, gdzie nowi artyści będą mogli pochwalić się swoimi pracami, zasięgnąć opinii bardziej doświadczonych kolegów i zaczerpnąć inspiracji. Właścicielka długo zastanawiała się nad doborem personelu, ostatecznie angażując trzy studentki, które ostatnio zatrudniła — w tym Agnes. O siedemnastej kawiarnie opuścili wszyscy klienci, a wy zabrałyście się za sprzątanie, przygotowywanie stolików i podłączanie mikrofonu!

Możliwe Scenariusze Agnes:
Kostki:
 

Wieczór rozpoczyna się! Przychodzą artyści, zajmując miejsce i składając zamówienia na gorące napoje, mające ożywić ich zapał przed prezentacją swoich dzieł. Kelnerki uwijają się niczym mrówki, błądząc pomiędzy stolikami z gracją i uwagą. Obdarzały was uśmiechem, polecały pozycję z karty i dbały o to, aby niczego nie zabrakło. Mogliście dostrzec zaciekawione twarze mieszkańców wioski zaglądające przez szybę, jednak niestety — była to impreza zajęta. Siadasz przy stoliku nieopodal kasy, przygotowując się do zaprezentowania swojego najnowszego wiersza..

Możliwe Scenariusze Kirył:

Kostki:
 

Kawiarenka jest wynajęta do późnych godzin wieczornych, więc pomimo zakończonych recytacji i wręczonej głównej nagrody, wciąż panował w niej zgiełk i hałas. Było jednak bardzo kulturalnie. Kirył postanowił zamówić jeszcze jedną filiżankę kawy, prosząc Agnes o dodatkowe ciastko z nadzieniem czekoladowym. Dziewczyna z uśmiechem idzie zrealizować zamówienie, a mężczyzna w tym czasie zagląda do swojego notesu, mając w głowie zalążki pomysłu na kolejny wiersz. Gdy studentka wraca, niestety potyka się o leżący na podłodze pasek od Kiryłowej torby, z piskiem lecąc do przodu. Filiżanka leci na ziemię, tłucze się, a napój rozlewa się po podłodze. Pomimo zaciśniętych oczu i wydanego z siebie krzyku, Agnes nie czuje uderzenia o podłogę! Szabałow łapię ją niczym w komedii romantycznej, nie pozwalając, aby coś się stało pracownicy lokalu. Trzyma ją w talii, pochyloną do tyłu i nachyla się nad jej twarzą, lustrując ją dokładnie.. Zdaje się, że nawet nie zauważyli tłumu, który przez chwilę wlepiał w nich oczy. Widząc jednak, że nic się nie stało i kelnerka jest bezpieczna, każdy wrócił do swoich zajęć, a oni pozostali sami ze sobą..

______________________

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Agnes Lumière
Agnes Lumière

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 257
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyWto Cze 05 2018, 20:39

Piątek, najbardziej utęskniony dzień tygodnia, kiedy to obowiązki schodzą na drugi plan, ustępując miejsca rozrywce i przyjemnościom. Hogsmeade powoli wypełniało się uczniami Hogwartu, którzy zalewali uliczki, wprowadzając do wioski gwar i odrobinę zamętu. Na każdym rogu można było usłyszeć śmiech i radosne, podniesione głosy. W normalnych okolicznościach Agnes nie potrafiłaby powstrzymać uśmiechu, wypływającego na jej piegowatą twarz, kiedy idąc zatłoczonymi alejkami, na każdym kroku mogła poczuć tyle energii i życia. Jednak dziś dziewczyna zdawała się nie zauważać licznych przechodniów dokoła niej, zmierzając szybkim krokiem w stronę herbaciarni. Skórzana, wysłużona torba dyndała jej na ramieniu, uderzając od czasu do czasu o biodro właścicielki, która całkowicie to ignorowała, będąc pogrążoną we własnych myślach. Ten piątek miał być inny niż większość dni, które dziewczyna spędziła do tej pory w pracy. Wyjęła z kieszeni liścik, który otrzymała kilka dni temu od Pani Puddifoot i po raz kolejny przeczytała go uważnie. ”Wieczór poezji” Z tego co wiedziała, w kawiarence nigdy wcześniej nie organizowano podobnego wydarzenia, a nawet jeśli, to Agnes nie miała okazji w nim uczestniczyć. Trochę się denerwowała, w końcu podczas takiej okazji wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, ale stres tłumiony był przez ciekawość, jak też może wyglądać tego typu impreza. Co prawda poezja nie cieszyła się szczególnym zainteresowaniem puchonki – od czasu do czasu zdarzało jej się przeczytać jakiś wiersz, jednak nadal nie wiedziała wiele na temat literatury, a już na pewno nie próbowała pisać własnych utworów. Uwielbiała jednak słuchać ludzi, którzy z wypiekami na twarzy mówili o swojej pasji, a do takich prawdopodobnie należeli dzisiejsi goście specjalnie. Dlatego też nie mogła doczekać się, aby usłyszeć prezentujących swoje prace artystów, wsłuchać się w rozmowy, z których większości pewnie i tak nie będzie rozumiała oraz przy okazji zarobić dodatkowe galeony. Jednak zanim to nastąpi, czeka ją cały dzień zbierania zamówień i obsługiwania klientów, dlatego gdy tylko przekroczyła próg herbaciarni, udała się na zaplecze, gdzie zostawiła swoją torbę i założyła biały fartuszek, obszyty koronką. Przywołała na twarz miły uśmiech i zajęła się krążeniem miedzy stolikami, serwując herbatę, kawę, ciastka i inne łakocie. Popołudnie zleciało jej wyjątkowo szybko – wszystkie stoliki były zajęte, więc skupiona na obsługiwaniu klientów dziewczyna nie miała czasu choćby na chwilę przerwy. Z niecierpliwością zerkała na przesuwające się wskazówki dużego, wiszącego tuż nad drzwiami zegara z tarczą w kwiaty, a gdy wybiła 17, dziewczyna nie potrafiła powstrzymać ekscytacji. Wymieniła porozumiewawcze spojrzenie z dwoma koleżankami z pracy i wspólnie zaczęły uprzejmie informować pozostałych gości o konieczności opuszczenia lokalu. Oczywiście nic nachalnie – pozwoliły dopijać kawę i kończyć jedzone słodkości, jednak z nieukrywanym wyczekiwaniem przyglądały się ostatnim maruderom. Gdy nareszcie udało im się zamknąć herbaciarnie, okazało się, że mają półgodzinne opóźnienie, przez co nie marnując ani chwili dłużej, dziewczęta zajęły się przestawianiem stolików, sprzątaniem sali i przygotowaniem poczęstunku dla zaproszonych gości. Agnes na początku pomagała rozkładać specjalnie przygotowaną na tę okazję porcelanową zastawę, jednak po chwili zdała sobie sprawę, że jej koleżanka najwidoczniej nie radzi sobie ze sprzętem technicznym, więc podeszła do niej, proponując z uśmiechem, że zajmie się przygotowaniem sceny pod występy. Ogarnęła wzrokiem kilka kartonów, które wyglądały tak, jakby od wieków nie widziały światła dziennego, aby z cichym westchnięciem zabrać się za grzebanie w kablach. Udało jej się znaleźć części mikrofonu wśród tony innych, niepotrzebnych rupieci, a nawet dała radę złożyć je w całość. To samo tyczyło się głośnika, który z pomocą innej kelnerki ustawiły pod jednym ze stolików, aby różowy obrus zakrył wyglądające nieestetycznie urządzenie. Najdłużej zajęło jej szukanie kabla, który połączyłby oba odbiorniki. Włosy uciekły jej z niedbale związanego koczka, a na policzkach pojawiły się rumieńce zmęczenia, kiedy po raz kolejny zirytowana nurkowała wewnątrz kartonu. ”Merde, dlaczego ktoś wpadł na pomysł, żeby użyć mikrofonu, przecież jesteśmy w czarodziejskiej wiosce” Wydała z siebie bliżej nieokreślony okrzyk szczęścia, kiedy wreszcie jej wzrok natrafił na odpowiednią końcówkę. Ujęła ją w dłoń i zaczęła wyciągać przedmiot z pudła, co nie należało do najłatwiejszych zajęć, biorąc pod uwagę plątaninę kabli i innych szpargałów znajdujących się w środku. Gdy udało jej się nawinąć na dłoń całe urządzenie, spostrzegła coś czerwonego, wetkniętego pomiędzy zwoje kabla. Ostrożnie wyplątała przedmiot i przyjrzała mu się. Uniosła brew, zdając sobie sprawę, że trzyma w ręku lekko zakurzone, czerwone słuchawki, jednak na jej twarz wkradł się blady uśmiech, gdy rozpoznała czarodziejskie Tłumaczki. Wrzuciła je do kieszeni fartuszka, z zamiarem zapytania pracodawczyni, czy może zatrzymać znalezisko – w końcu bez sensu, żeby dalej leżały gdzieś w piwnicy, zapomniane przez świat. Podpięła jeden koniec do mikrofonu, a drugi wetknęła w port głośnika, po czym stanęła zadowolona z siebie i ogarnęła wzrokiem pomieszczenie. Wszystko wydawało się być gotowe na przyjęcie gości – na każdym stole znajdowała się patera z ciastami, podłoga i blaty lśniły, nawet oświetlenie zostało zmienione, aby nadać herbaciarni mniej przesłodzony charakter. Niestety ogromne malowidło na ścianie i mnóstwo różowych kokardek, powtykanych w każdą możliwą szczelinę psuły efekt, zmuszając Agnes do zadania sobie pytania, czy osoba, która decydowała się na zorganizowanie wieczorku kiedykolwiek była w kawiarni pani Puddifoot. Słysząc gwar dochodzący zza drzwi, puchonka szybko zeszła z prowizorycznej sceny i stanęła za ladą, zakładając niesforne kosmyki za ucho. Z uśmiechem na twarzy powitała pierwszych gości i zaczęła przyjmować pierwsze zamówienia. Artystów przybywało, zajmowali kolejne krzesła przy stolikach, siadając grupkami i rozmawiając cicho, bądź wybierając miejsca na uboczu, gdzie w ciszy i spokoju mogli poświęcić się swoim utworom. Lawirując pomiędzy ludźmi, niosąc tacę z filiżankami mocnej, czarnej kawy i kawałkami ciasta czekoladowego – które swoją drogą należały do ulubionych wypieków dziewczyny – Agnes dostrzegła w tłumie znajomą postać, która akurat weszła do lokalu. Spróbowała wyłapać spojrzenie Kiryła, posyłając mu następnie miły uśmiech, jednak już po chwili musiała wrócić do pracy. Wieczorek trwał, a gdy zaczęła się część prezentacji swoich utworów, dziewczęta mogły chwilę odetchnąć, w końcu literaci woleli skupić się na poezji, miast składać zamówienia. Agnes oparła się o ścianę, zakładając ręce na piersi i wsłuchując się w żywą sztukę. Część utworów przypadła jej do gustu, powodując poruszenie, natomiast inne wydały się dziewczynie zbyt patetycznie i jakby...rozdmuchane, przez co ocierały się o banał. Kiedy konkurs dobiegł końca, ponownie zaczęły spływać zamówienia od poetów, którzy w oczekiwaniu na werdykt zdecydowali się na filiżankę herbaty czy coś słodkiego. Po ogłoszeniu wyników, część towarzystwa opuściła kawiarnię w zawiedzeniu, inni natomiast pozostali, aby pogratulować koledze zwycięstwa lub po prostu by spędzić jeszcze trochę czasu ze swoimi myślami. Agnes akurat wracała z tacą pełną brudnych talerzy, kiedy usłyszała kolejne zamówienie, tym razem należące do znajomego poety. Uśmiechnęła się w odpowiedzi i ruszyła przygotowywać filiżankę kawy, wybierając największy kawałek ciasta czekoladowego i kładąc go na porcelanowym talerzyku, po czym skierowała się z powrotem w stronę pobliskiego stolika. Już miała kłaść tacę przed czarodziejem, kiedy poczuła, że coś blokuje jej nogę, hacząc o kostkę dziewczyny, przez co niezdarna puchonka straciła równowagę i zaczęła lecieć do przodu. Taca wypadła jej z rąk, a kruche naczynia potłukły się na podłodze, kiedy Agnes odruchowo zaczęła machać ramionami, próbując odzyskać pion. Na nic się jednak zdały jej gwałtowne ruchy, mając więc wizję nieuchronnego upadku, dziewczyna pisnęła chicho i zacisnęła powieki, przygotowując się na kontakt z podłogą.

Kostka: 2, 3

@Kirył Szabałow


Ostatnio zmieniony przez Agnes Lumière dnia Nie Cze 17 2018, 03:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Kirył Szabałow
Kirył Szabałow

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -99
  Liczba postów : 37
http://www.czarodzieje.org/t16108-kiryl-szabalow
http://www.czarodzieje.org/t16138-stowarzyszenie-umarlych-poetow
http://www.czarodzieje.org/t16140-poczta-szabalowa#441857
http://www.czarodzieje.org/t16130-pan-kiryl-szabalow
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyNie Cze 10 2018, 01:44

Kirył sam nie wiedział, w jaki sposób tu skończył, zwykle przedkładał nad takie spotkania zwykłe przesiadywanie w domu, po części było tak dlatego, że nigdy nikt go nigdzie nie zapraszał. Tym razem, było jednak inaczej. Otrzymał imienne zaproszenie, na wieczorek poetycki organizowany w Hogsmead przez tamtejsze stowarzyszenie. Oznaczało to, że w końcu został zauważony, a jego wiersze trafiły do większego grona odbiorców, wśród którego znaleźli się także inni poeci, to zaś otwierało mu drogę ku sławie i rozpoznawalności. Przygotowywał się do tego wieczora już od dawna. W końcu nadszedł ów dzień! Piątkowy wieczór zapowiadał się świetnie, pogoda była piękna, jak by sama zachęcała do weselenia się i wysławiania jej uroków w wierszach. Kirył specjalnie teleportował się na obrzeża wioski, by do móc przy okazji zaliczyć mały spacer i popodziwiać niewątpliwie piękne miejsce, jakim była wioska. Była nieporównywalnie piękniejsza od Londynu, jednak to właśnie gwarne i zatłoczone ulice Londynu, poeta upodobał sobie bardziej od pięknych, lecz cichych uliczek Hogsmead. Droga nie trwała zbyt długo, bo i miasteczko nie było aż tak duże, jak mu się wydawało. W końcu znalazł się przed Herbaciarnią pani Puddifoot, dla pewności jeszcze z trzy razy sprawdził kartkę z adresem, którą otrzymał wraz z zaproszeniem, a kiedy już był pewien, że to miejsce, przekroczył próg lokalu. Pierwszym co w niego uderzyło, był unoszący się wszem wobec zapach herbaty, atakujący jego nozdrza swym przyjemnym i kuszącym zapachem, któremu Kirył, jako zapalony kawosz, stawił dzielny opór. Zaraz po zapachu przyszedł wzrok, chłopakowi wystarczyło jedno spojrzenie, by uznać, że musi odwiedzać tę kawiarnię częściej. Pomieszczenie, urządzone w gustowny i bardzo przytulny sposób, z dominacją równie przyjemnych co wystrój, barw. Stał i mierzył wnętrze przez dłuższą chwilę, a z owej zadumy wyrwał go dopiero głos jednego z poetów, upraszający go o nietarasowanie przejścia. Chłopak posłusznie odsunął się kawałek dalej i w końcu zdjął z siebie okrycie wierzchnie. Tak, nawet w taką pogodę, Rosjanin nie rozstawał się ze swoim masywny czarnym płaszczem. Pod płaszczem, skrywał białą koszulę, urozmaiconą dość sporym, acz gustownym kwiecistym wzorem. Ubiór dopełniały dobrane do koszuli spodnie i buty, a także nieodłączne rękawiczki. Kiedy pozostawił wszystkie niepotrzebne elementy garderoby na wieszaku, mógł ruszyć w stronę najbliższego wolnego stolika, jak się okazało, najbliższego kasy. Zasiadłszy i zebrawszy myśli, przypomniał sobie, że umiera ze strachu i że najwyższy czas powtórzyć sobie treść wiersza, oraz wprowadzić ostatnie ewentualne poprawki w jego treści. Drżącymi ze stresu rękoma, zaczął szukać wymiętych kartek z wierszem, który chciał dziś zaprezentować, samo ich znalezienie trochę mu zajęło, a kiedy już to zrobił, nie mógł się w pełni skupić na tym, co miał do zrobienia. Nawet nie spostrzegł, jak minął mu cały zapas czasu, jaki sobie przygotował. Na szczęście nie zmarnował go bezowocnie, a wiersz prezentował się, choć minimalnie lepiej niż wcześniej. W końcu zaczynało się właściwe spotkanie, śmietanka tutejszych twórców zaczęła zbierać się w lokalu i zajmować wcześniej zarezerwowane miejsca. Kirył wręcz drżał z podniecenia i nie mógł się doczekać możliwości zaprezentowania reszcie swojego wiersza, całkowicie odrzucił myśl o niepowodzeniu. Spotkanie trwało, na scenie prezentował się jeden poeta za drugim, każdy wiersz był na swój sposób oryginalny i ciekawy, Kirył sam nie wiedział, czy każdy z nich mu się podobał, nie chciał jednak kwestionować kompetencji bardziej doświadczonych i szanowanych twórców. Im bliżej było do jego występu, tym bardziej zdenerwowanie przejmowało nad nim kontrole, kiedy zaś w końcu przyszła jego kolej, zdjął rękawiczki, na drżących nogach wstał i niepewnie skierował się w stronę sceny. Tuż przed wejściem na scenę potknął się i wywołał cichą salwę śmiechu, sprawiło to, że jeszcze bardziej się zdenerwował, mimo tego, kiedy trzymał w dłoni mikrofon, dumnie się wyprostował i dumnie zaczął recytować swój nowy wiersz zatytułowany, Kasztanowe Oczy. Chłopak doskonale wiedział, że nie należał on to zbyt górnolotnych i chwytliwych tytułów, ale nie miał pomysłu na nazwę, która tak doskonale opowiadała o treści wiersza. Pierwsze słowa, wypowiedział jak prawdziwy mistrz, wiedziony zapałem i nadzieją, przykuł uwagę całej sali, kolejny wers, nie miał w sobie takiej moc jak poprzedni, ale wciąż przyciągał uwagę, z każdym kolejnym wersem słabła jego pasja, a wraz z osłabnięciem pasji, słabo zainteresowanie wierszem. Nim rumieniec wywołany upadkiem zdążył na dobre zniknąć z jego twarzy, zagościł na niej kolejny, wywołany spektakularną klapą, jaką był jego pierwszy poważny występ w Hogsmead. Mimo tego chłopak z wysoko uniesioną głową dokończył recytacje, by zaraz po tym, jak ostatnie słowo dobrze wybrzmiało prawie że zbiec ze sceny i zasiąść przy swoim stoliku. Rosjanin był załamany, niedawno cieszył się z pierwszego zaproszenia, teraz był pewien, że było nie tylko pierwszym, ale i ostatnim. Szepty, jakie słyszał przy schodzeniu ze sceny, wcale nie pomagały mu w uspokojeniu nerwów. Jak to zwykle bywało, wielkie emocje dały mu wielką inspirację i już po chwili siedział z piórem i notesem w ręce. Zamówił jedynie kolejną porcję pysznego ciasta czekoladowego i kawe, by wspomóc proces twórczy, okazało się jednak, że nim otrzymał zamówienie, zdążył już spisać wszystkie pomysły. Nie zamierzał spędzać tu ani chwili dłużej niż trzeba, kompromitacja była zbyt duża, już miał wstać i złapać stojącą na ziemi torbę, kiedy kelnerka, która miała mu przynieść ciasto, potknęła się o nią i z piskiem zaczęła pędzić ku spotkaniu z ziemią. Rosjanin, jako uczeń Volshebnika i akrobata, miał jednak jako takie odruchy i momentalnie rzucił się, by ją złapać, co na szczęście mu się udało. Po pierwszej chwili, kiedy opadła już Adrenalina, a chłopak zdał sobie sprawę z tego, jak dziwnie musi wyglądać ta sytuacja, zaczerwienił się i wciąż nie puszczając dziewczyny, zapytał.
-Nic pani nie jest?- Jedynym plusem owej sytuacji było to, że Tłum, który początkowo zwrócił na nich uwagę, nie przejmował się nimi aż tak bardzo i wrócił już do swych zajęć.
-Przepraszam, nigdy nie patrze gdzie kłade swoje rzeczy, potem stoją w przejściu i tak to się kończy.
Kostki 4>6
Powrót do góry Go down


Agnes Lumière
Agnes Lumière

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 257
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyNie Cze 17 2018, 04:51

Dziewczyna pędziła w dół, mocno zaciskając powieki i przygotowując się na uderzenie w podłogę. Co prawda lokal wyłożony był nieco tandetnymi dywanikami, jednak impet, z jakim puchonka opadłaby na ziemię i tak spowodowałby kilka siniaków i stłuczeń. Z początku wymachiwała rozpaczliwie ramionami, świadoma, że prawdopodobnie nic to nie da, jednak po chwili jej ruchy zostały ograniczone przez pewny chwyt, który poczuła na ramieniu, a następnie również w talii. Dziewczyna zawisła w powietrzu, wygięta w tył, z grymasem wymalowanym na twarzy. Zdziwiona otworzyła oczy, które momentalnie przybrały rozmiar spodków do herbaty, które przed chwilą tak niezdarnie rozbiła na podłodze. Zaledwie kilka - lub kilkanaście, Agnes od zawsze miała problemy z określeniem odległości - centymetrów od jej twarzy znajdowała się twarz Kiryła. Policzki brunetki spłonęły rumieńcem, a ona sama spuściła wzrok, starając się nie patrzeć w ciemne tęczówki poety, które były zdecydowanie zbyt blisko. Kątem oka dostrzegła, że zebrani na sali goście przerwali swoje czynności i skupili swoją uwagę na ich dwójce. Świadomość, że właśnie znajduje się w centrum zainteresowania tylko spotęgowała poczucie dyskomfortu i zażenowania, czego rezultatem był intensywniejszy kolor rumieńca, który przypominał powoli barwę buraczkowo-czerwoną. Po chwili jednak obserwatorzy wrócili do swoich zajęć, najwyraźniej ceniąc poezję bardziej niż kompromitację jakiejś niezdarnej kelnerki. Agnes zdała sobie sprawę, że przez cały ten czas wstrzymywała oddech, wypuściła więc powoli powietrze, a słysząc pytanie, przeniosła wzrok ponownie na twarz czarodzieja. Kąciki jej ust drgnęły, gdy zauważyła, że nie tylko jej policzki postanowiły zaopatrzyć się w nadmiar krwi. Odchrząknęła cicho, bo przez całą tą sytuację zaschło jej w gardle.
-Nie, wszystko w porządku. - wymamrotała cicho. Znajdowali się na tyle blisko, że chłopak i tak był w stanie ją usłyszeć, a ona w tej sytuacji nie potrafiła wydobyć z siebie głośniejszych dźwięków. Uniosła delikatnie brwi, słysząc, jak poeta próbuje się tłumaczyć, po czym przerwała mu, lekko kręcąc głową.
-Ale to przecież moja wina! Jak zwykle musiałam się o coś potknąć, coś wylać, coś przewrócić na kogoś wpaść...Przepraszam, niezdara ze mnie. Zresztą komu ja to mówię. - przerwała, zdając sobie sprawę, że z nerwów zaczęła trajkotać bez opamiętania. Świetnie, teraz ma cię za gadatliwą trzpiotkę o dwóch lewych nogach. Na ułamek sekundy zacisnęła powieki, kiedy przed oczami pojawił jej się obraz ich pierwszego spotkania. Wtedy także wylała na poetę kawę...a może herbatę? Otworzyła oczy i z pomocą Kiryła odzyskała pion. Kiedy już stanęła na pewnych nogach, uniosła głowę i spojrzała czarodziejowi w oczy, uśmiechając się blado.
-Dziękuję...Poza tym prosiłam, żebyś nie zwracał się do mnie per Pani, przecież się sobie przedstawiliśmy. - powiedziała i przewróciła oczami. Spróbowała zrobić krok w stronę potłuczonej porcelany, której kawałki walały się po podłodze, jednak zapomniała wyplatać nogę z paska torby poety, przez co ponownie straciła równowagę, tym razem wpadając na chłopaka i z impetem przewracając go na ziemię. Upadek nie był bolesny, przynajmniej dla Agnes, bowiem dziewczyna wylądowała na klatce piersiowej Kiryła. Gdy pierwszy szok minął, puchonka uniosła się na ramionach, spoglądając na znajdującego się pod nią mężczyznę. Dzięki ci Merlinie, że nadal oddycha. Jej włosy uciekły z warkocza, opadając na twarz poety, jednak dziewczyna już po chwili odgarnęła je z powrotem na plecy.
-Merde, przepraszam najmocniej, to jakiś feralny dzień. - powiedziała szybko, a gdy zorientowała się, że nadal siedzi w rozkroku na Rosjaninie, czym prędzej z niego zeszła i uklękła obok.
-Wybacz, wszystko w porządku? - miała ochotę uciec i schować się gdzieś, gdzie nikt nie znajdzie jej przez najbliższych kilka dni, jednak nie mogła sobie na to pozwolić. Musiała ponieść konsekwencje swojej niezdarności. Unikała wzroku Kiryła jak ognia, pozwalając puklom ponownie opaść na jej twarz, by choć odrobinę zakryć szkarłat, wykwitły na jej policzkach, szyi i dekolcie.

@Kirył Szabałow
Powrót do góry Go down


Kirył Szabałow
Kirył Szabałow

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -99
  Liczba postów : 37
http://www.czarodzieje.org/t16108-kiryl-szabalow
http://www.czarodzieje.org/t16138-stowarzyszenie-umarlych-poetow
http://www.czarodzieje.org/t16140-poczta-szabalowa#441857
http://www.czarodzieje.org/t16130-pan-kiryl-szabalow
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyPon Cze 18 2018, 01:46

Sam nie wiedział, jak możliwe było to, co właśnie się stało, nigdy nie był wysportowany ani szybki, nie miał dobrego refleksu, a jego koordynacja wzrokowo ruchowa była na co najmniej niskim poziomie. Mimo tych wszystkich wad, na potknięcie się dziewczyny, udało mu się zareagować z niesłychaną prędkością, godną co najmniej olimpijczyka. Nie do końca zdawał sobie sprawę, z tego, co robi, zadziałały odruchu, a nim się obejrzał, trzymał w swoich ramionach znajomo wyglądającą kelnerkę. Ponadto, poza tym, że miał w ramionach ową dziewczynę, miał również coś na sobie, były to spojrzenia całej sali, co w połączeniu z jego poprzedni, mocno średnim występem, doprowadziło go do lekkiego zmieszania. Na szczęście, zainteresowanie sali, zniknęło tak nagle, jak przyszło, a przebywający w lokalu ludzie zapatrzyli się na scenę, gdzie już produkował się kolejny poeta. Dopiero teraz miał chwile, by uważnie przyjrzeć się dziewczynie, a raczej zatopić się w jej kasztanowych oczach, w które dzięki niewielkiej dzielącej ich odległości mógł się zapatrzeć bez reszty. W jej oczach, jak i na jej twarzy mógł dostrzec świadectwo tego, że tak samo, jak dla niego, owa sytuacja jest co najmniej średnio przyjemna. Zabawne było to, że mimo upływu lat, Kirył wciąż potrafił się zarumienić jak dziecko. Mimo tego również uniósł kąciki swoich ust, mając nadzieje, że delikatny uśmieszek ze strony obojga delikatnie rozluźni atmosferę.
-To najważniejsze, nie wybaczyłbym sobie, gdyby komuś coś się stało przez moją niezdarność, a raczej roztrzepanie.- Odpowiedział, nie wiedzieć równie cicho, jak dziewczyna, zupełnie tak, jak by przekazywał jej jakiś sekret. Musiało to wyglądać komicznie, Kirył tym bardziej cieszył się z tego, że nie zwracali już niczyjej uwagi. Zdał sobie sprawę z tego, jak filmowa i sztampowa, a zarazem niecodzienna i inspirująca była ta sytuacja, z jednej strony bowiem, wyglądało to, co najmniej jak scena z jakiegoś słabego filmu, z drugiej zaś, rzadko kiedy sceny z filmów miały odzwierciedlenie w realnym życiu. Dopiero po kolejnych jej słowach zdał sobie sprawę, że już pamięta czemu, kelnerka wydawała mu się znajoma. To była ta sama dziewczyna, która całkiem niedawno oblała kawą jego rękopisy, oczywiście, jako że Rosjanin nie był typem człowieka, który by się na kogoś gniewał, dość szybko nawiązał z nią całkiem przyjemny kontakt. Jedynym powodem, przez który nie pamiętał jej aż tak dobrze, był fakt, że w lokalu było stosunkowo ciemno, a od jego ostatniej wizyty w herbaciarni minęło trochę czasu. Teraz było mu wstyd, że zwrócił się do niej per pani, musiał teraz uznać, że jej nie pamięta. Nim zdążył się zreflektować, dziewczyna odzyskała stojącą pozycję i zdążyła zauważyć jego pomyłkę.
-Przepraszam, w pierwszej chwili cię nie poznałem Agnes, mimo tego niecodziennego rozpoczęcia rozmowy, bardzo miło mi cię widzieć.- To powiedziawszy, posłał jej szeroki uśmiech. Czemu dziś wszystko działo się tak nagle? Nim zdążył powiedzieć coś jeszcze, dziewczyna znów straciła równowagę, tym razem jednak uznała, że to ona wyruszy na spotkanie jemu, tak by nie musiał się po nią rzucać. Spowodowało to dość komiczną sytuację, w której oboje wylądowali na ziemi, a ona zasiadała na nim okrakiem. Zapewne, gdyby nie fakt, że miał ochotę eksplodować ze wstydu, wybuchnąłby śmiechem. Tak, mógł jedynie cieszyć się tym, że ów incydent nie przyciągnął uwagi tłumu, ściągniętej przez występ wyjątkowo zdolnego poety. Właśnie dlatego był w stanie podejść do tego, jak do czegoś zabawnego.-Tak, naprawdę nic się nie stało. Nie musisz się tak przejmować jakimś niespełnionym artystą, widziałaś, jak wygląda sytuacja.- Jeżeli było coś co wychodziło Kiryłowi dobrze, było to wyśmiewanie samego siebie. Musiał przyznać, że dziewczyna wyglądała doprawdy uroczo, kiedy tak przejmowała się wszystkim, co robiła.... czy on zachowywał się podobnie? Jego rozmówcy musieli nie brać go na poważnie.
-Co powiesz na wspólną kawę w ramach rekompensaty?- Zapytał posyłając jej szeroki i zachęcający uśmiech.
Powrót do góry Go down


Agnes Lumière
Agnes Lumière

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 257
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyWto Cze 19 2018, 21:28

Agnes pracowała w herbaciarni stosunkowo niedługo, a już zdążyła rozbić dwa talerzyki, cztery filiżanki i jeden porcelanowy dzbanek - nie żeby liczyła każdy taki incydent, po prostu musiała pokryć koszty swojej niezdarności z własnej wypłaty. W tym czasie udało jej się również dwukrotnie oblać Kiryła kawą, dlatego dziewczyna zaczęła się poważnie zastanawiać, czy dla dobra innych nie powinna rozglądać się za inną pracą, bo jak tak dalej pójdzie, to niechybnie zostanie zwolniona...o ile nie zdemoluje wcześniej lokalu, puszczając tym samym panią Puddifoot z torbami. Na myśl o szefowej dziewczyna rozejrzała się z przestrachem po pomieszczeniu, jednak nigdzie nie zauważyła starszej kobieciny. Odetchnęła z ulgą, wiedząc, że koleżanki na nią nie doniosą, a skoro huk, który spowodowała nie przyciągnął tutaj staruszki, to może całe zajście pozostanie niezauważone. Ponownie skupiła uwagę na Rosjaninie, czując się zażenowana całą tą sytuacją, w duchu przeklinając zdradzający ją rumieniec, wykwitły na twarzy i dekolcie dziewczyny. Napięcie dookoła niej rosło, powodując nieprzyjemny ucisk w żołądku, a Agnes dopiero po chwili zdała sobie sprawę z absurdu całej tej sytuacji. Kirył wciąż leży na ziemi z lekko zdezorientowanym uśmiechem na twarzy, natomiast ona klęczy obok czerwona jak burak. Mając w pamięci, że jeszcze przed chwilą wyglądali, jakby odgrywali scenę z taniej komedii romantycznej, Agnes nie potrafiła powstrzymać rozbawienia. Z początku próbowała ukryć nagłą zmianę nastroju, jednak kiedy z jej ust zaczął wydobywać się cichy chichot, jedyne co mogła zrobić to posłać chłopakowi przepraszający uśmiech. Ktoś mógłby pomyśleć, że dziewczyna jest niestabilna emocjonalnie lub szalona, ale ona taka już była - w jednej minucie miała ochotę zapaść się pod ziemię, by w następnej w ogóle się zajściem nie przejmować. Gdy udało jej się uspokoić, usiadła w klęczkach i zaczęła poprawiać fryzurę, która uległa całkowitemu zniszczeniu. Znajdowali się w takim miejscu, że z jednej strony osłaniał ich bar z kasą, natomiast z drugiej byli odgrodzeni od reszty sali kilkoma okrągłymi stolikami, nakrytymi obrusami sięgającymi aż do ziemi. Tak więc ukryci przed wzrokiem reszty towarzystwa, mogli skorzystać z chwili prywatności, nie obawiając się ciekawskich szeptów, które zapewne niedługo przerodziłyby się w plotki. Dla Agnes była to okazja do krótkiej przerwy w pracy, na którą nie mogła sobie pozwolić przez cały dzień. Podczas zaplatania ponownie włosów w warkocz, przekładając kosmyki przez siebie, praktycznie nie skupiała się na wykonywanej czynności, kierując bystre spojrzenie kasztanowych tęczówek na poetę. Przewróciła oczami, słysząc jak próbuje wyśmiać swój występ.
-Przesadzasz, wcale nie było tak źle. Twój wiersz nie był najgorszy-uśmiechnęła się pokrzepiająco. Może i poezja Kiryła do niej nie przemówiła, będąc odrobinę zbyt patetyczną i ocierającą się o banał, ale bądźmy szczerzy, podczas dzisiejszego wieczoru występowało wielu stokroć gorszych poetów. Wiersz Rosjanina był przynajmniej ładny pod względem artystycznym, co wynagradzało niezbyt wyszukaną treść. Agnes nie uważała się jednak za osobę odpowiednią do oceniania poezji, dlatego pozostawiła uwagi dla siebie, nie chcąc urazić poety, który chyba nie był zbytnio zadowolony ze swojego występu. Na jego propozycję zareagowała cichym westchnieniem - ile by dała, by napić się dobrej kawy. Choć pracowała w herbaciarni, to o ironio wciąż nie miała czasu na filiżankę ulubionego napoju. Podniosła się nieco, rozglądając się ukradkiem po lokalu. Większość gości już wyszła, zostało zaledwie kilka osób - łącznie trzy stoliki do obsłużenia, nie jest źle. Przeniosła wzrok za bar, spostrzegając, że jedna z kelnerek zdążyła skończyć pracę, najwyraźniej nie zamierzając brać nadgodzin. Wciąż jednak były na sali w dwójkę, co jest wystarczającą ilością, jak na tyle ludzi, szybko podjęła więc decyzję. Wróciła pod stół, a raczej na ziemię obok niego i uśmiechnęła się do Kiryła.
-Z wielką chęcią. To co zwykle?-po czym nie czekając na odpowiedź wstała i otrzepała spódnicę.
-Poczekaj chwilę-powiedziała, kierując kroki w stronę ekspresu. Zaparzyła espresso dla chłopaka, sama przygotowując sobie mocne cappuccino - jakkolwiek wielkim miłośnikiem kawy by nie była, nie potrafiła przełknąć napoju bez chociażby odrobiny mleka. Ułożyła na tacy dwie filiżanki i kawałek ciasta czekoladowego, który była winna Kiryłowi, by następnie ruszyć z powrotem w stronę stolika, tym razem uważając, by ponownie nie potknąć się o torbę chłopaka. Z uśmiechem postawiła tace na drewnianym blacie i podała filiżankę oraz ciasto czarodziejowi, sama zajmując miejsce naprzeciwko niego.

@Kirył Szabałow
Powrót do góry Go down


Kirył Szabałow
Kirył Szabałow

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -99
  Liczba postów : 37
http://www.czarodzieje.org/t16108-kiryl-szabalow
http://www.czarodzieje.org/t16138-stowarzyszenie-umarlych-poetow
http://www.czarodzieje.org/t16140-poczta-szabalowa#441857
http://www.czarodzieje.org/t16130-pan-kiryl-szabalow
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyNie Cze 24 2018, 12:56

Tak to już było, że Kirył miał okazje poznać Agnes jako osobę lekko niezdarną. Nie oznaczało to jednak, że jej nie polubił, dziwiło go tylko, jak osoba której tak często zdarzają się..."zaniedbania" wciąż pracuje w herbaciarni. Oczywiście cieszyło go to, że tak jest, lubił dziewczynę, wydawało mu się, że jest bardzo wrażliwa, poza tym, była inspirująca na swój niezdarny sposób. Z nią, w odróżnieniu od innych kelnerek, która jak mu się wydawało, traktowały go jak dziwaka, mógł porozmawiać. W sumie nie przeszkadzało mu leżenie na ziemi, był tak zażenowany, zarówno tym, co zrobili razem z Agnes, jak i swoim wcześniejszym występem, że chętnie zapadłby się pod nią, ale jak to się mówi, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma i musiało mu wystarczyć leżenie na podłodze. Tak sytuacja zdecydowanie komiczna, dlatego nie zdziwił go stłumiony chichot dziewczyny, który Rosjanin odwzajemnił bez skrępowania i posłał jej rozbawiony uśmiech. Mogli sobie pokonwersować w oddzieleniu od reszty uczestników, jak dzieci które schowały się przed rodzicami na jakiejś rodzinnej imprezie, dlatego chłopak nie zamierzał ukrywać emocji. Również podniósł się do pozycji siedzącej i otrzepał lekko ubrudzoną koszule i doprowadził do ogólnego porządku po upadku. Jak widać, jego żart na rozluźnienie atmosfery wzięła poważnie, fakt, że próbowała go pocieszyć, był bardzo miły, cóż chłopak wiedział, co zrobił źle i jak urocza i szczera nie byłaby w pocieszaniu Agnes, nie mogła wpłynąć na to, co myślał o sobie w tym momencie.
-Najgorzej może i nie, ale i tak okropnie.... wszystko poszło nie tak, intonacja, pomyliłem się we własnym wierszu dwa razy i jak by tego było mało, był po prostu słaby, a ja nie chciałem tego dostrzec, ale to nie ważne, było minęło, a ja wyciągnę z tego wnioski.- Miał nadzieje, że przyjmie jego propozycje, nikt nie pomagało na zły występ tak jak przyjemna rozmowa. Nie chciało mu się wracać do domu, prawda była tak, że doskwierała mu ostatnio samotność, a z dnia na dzień tylko się w tym utwierdzał. -Tak, dobrze wiedzieć, że ktoś pamięta.- Już po chwili siedział wraz z Agnes, przy stole, delektując się zapachem i smakiem ulubionego espresso, jak zwykle, kiedy tu przychodził, wybornego. Jak się okazało, dziewczyna przyniosła również kawałek ciasta, nie wiedzieć czemu tylko dla niego. -Wyborna kawa, jak zwykle.- Powiedział cicho, prawie że do siebie.
-Uczysz się w Hogwarcie prawda Agnes? Ja całkiem niedawno go skończyłem, nie dawno, bo czym są trzy lata.
Powrót do góry Go down


Agnes Lumière
Agnes Lumière

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 257
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyPią Cze 29 2018, 03:47

Kawa od zawsze miała na dziewczynę prawie że zbawienny wpływ. Nie chodziło nawet o kofeinę, która szczerze mówiąc niezbyt ją rozbudzała, ale o smak i zapach - dwa nieodłączne elementy każdego dania czy napoju, gwarantujące w tym przypadku niezwykle przyjemne doznania. Agnes nie wyobrażała sobie zacząć dnia bez tego cierpkiego, gorzkiego smaku kawy, przenikającego się ze słodkawym smakiem śmietanki lub mleka - w zależności od tego, co akurat było pod ręką. Dlatego też siedząc na drewnianym krześle, należącym zapewne do tych niezbyt wygodnych, jednak całe szczęście wyłożonych miękkimi, pufiastymi poduszkami w pastelowych kolorach, dziewczyna nie mogła pohamować wkradającego się na jej twarz błogiego uśmiechu zadowolenia, gdy do jej nozdrzy dotarła dobrze znajoma woń. Mimo zmęczenia wyjątkowo pracowitym tygodniem, a także emocjami towarzyszącymi dzisiejszemu wieczorowi, Agnes, rozkoszując się aromatem świeżo mielonej kawy, choć na chwilę poczuła ogarniające ją odprężenie i spokój. Ucieszyła się, że napój Kiryłowi smakuje, w końcu miał okazję go wypić, a nie zbierać ze swoich rękopisów, posłała mu więc w odpowiedzi szczery uśmiech, licząc, że i on poczuje się lepiej po kilku łykach gorącego płynu. Dziewczyna ułożyła łokcie na stole, opierając w ten sposób podbródek na dłoniach i skupiając swoją uwagę na towarzyszącym jej czarodzieju. Dobrze wiedziała, że chłopak potrafił mówić z pasją, tak żarliwie się wypowiadając i wierząc w każde jedno słowo, które padało z jego ust. Choć czasem popadał w odrobinę zabawny, patetyczny nastrój, to rozmowy z nim zawsze były inspirujące i zwyczajnie przyjemne. 
-Tak, VIII rok, chociaż właściwie wakacje za pasem, a ja nie planuję nie zdać, więc można powiedzieć, że jedną nogą jestem już na IX roku-przewróciła oczami, uśmiechając się delikatnie i robiąc przerwę na łyk kawy.
-Hm...Trzy lata? Pewnie masz rację, chociaż na dziś dzień wydaje się to dość długo. Na przykład nie potrafię wyobrazić sobie, co będę robić za trzy lata. To takie nierealne myśleć o sobie w tak długim odstępie czasowym, nie uważasz?-dopiero po chwili dotarło do niej, że to co powiedziała mogło być odebrane dwojako. Jej twarz ponownie pokrył rumieniec, a dziewczyna szybko poprawiła się, nie chcąc w żaden sposób urazić Kiryła. 
-Przepraszam, ja nie miałam nic złego na myśli...to znaczy, trzy lata po zakończeniu szkoły to faktycznie nic...po prostu tak mówię co mi ślina na język przyniesie, wybacz-posłała chłopakowi przepraszający uśmiech.
Powrót do góry Go down


Kirył Szabałow
Kirył Szabałow

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 25%
Galeony : -99
  Liczba postów : 37
http://www.czarodzieje.org/t16108-kiryl-szabalow
http://www.czarodzieje.org/t16138-stowarzyszenie-umarlych-poetow
http://www.czarodzieje.org/t16140-poczta-szabalowa#441857
http://www.czarodzieje.org/t16130-pan-kiryl-szabalow
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyPią Lip 06 2018, 03:42

Kawa, napój popularny zarówno w świecie czarodziejskim, jak i mugolskim. Czy zasłużenie? Niewątpliwie. Co Kirył sądził i kawie? Wręcz ją kochał i był gotów zgodzić się z każdym, kto nazywał kawę napojem bogów. Uwielbiał każdy z jej aspektów, rodzajów i sposobów podania. Rosjanin darzył taką samą miłością wszystko, co było związane z kawą, lody, cukierki, ciasta. Kofeina, choć nie była aż tak ważna, to ona również była dość ważnym elementem jego życia, napędzającym go do pracy i tworzenia. Jeżeli nie napił się porannej kawy, nie potrafił sklecić nawet kilku sensownie brzmiących zdań, a co dopiero jakiś ładny wiersz. Właśnie dlatego, oddawał się wdychaniu kawowych oparów i kosztowania napoju, z wręcz nabożną czcią. Smakował idealnie, Kirył nie chciał zbytnio łechtać dumy Agnes, chociaż faktycznie przydałby się jej komplement, szczególnie po tym małym wypadku.
-Chyba już wiem czemu, pani Puddifoot cię zatrudniła. Ta kawa jest wyborna, dawno nie piłem tak dobrze przyrządzonej. Pewnie nikt z waszych pracowników nie dowiózłby mi kawy na ulicę pokątną?- Zapytał pół-żartem, pół-serio, doprawdy powalony tym jak świetnie smakowała przyrządzona przez studentkę kawa. Co prawda on sam nie był w tym aż tak zły, nie była ona jednak czymś stricte robionym dla smaku, miała spełniać swoją funkcję, a jemu nie zawsze chciało się rozwodzić nad jej smakiem. Ileż by dał, by ktoś przynosił mu taką kawę co rano. Po pierwszym zachwycie, nad smakiem i zapachem kawy, przyszedł czas na drugą, nie mniej przyjemną czynność, jaką było obserwowanie dziewczyny. Uwielbiał obserwować ludzi, a dziewczyna była bardzo atrakcyjna i jak zdołał zaobserwować emocjonalna, wprost idealny "cel" do obserwowania, jedna z wielu muz, o których potem tworzył. Był pod tym względem zdecydowanie dziwakiem i cieszył się, że mało kto potrafił czytać w myślach.
-Tak też myślałem, pierwsza praca? Ja pracowałem w antykwariacie, nawet w pracy nie potrafiłem się oderwać od książek. Kiedy tak mówię, wychodzę chyba na jakiegoś bardzo starego, a przecież między nami jest tylko 5 lat różnicy.- Również posłał jej szeroki uśmiech, swych śnieżno białych zębów. Jej słowa były prawdziwe, on sam w pewien sposób wiedział, kim chcę być, nie mógł być jednak pewien tego, czy jego plany się spełnią. Prawda była taka, że do niedawna utrzymanie się z samej pracy poety, wydawało mu się jedynie odległym marzeniem, a nie realną szansą na prace.
-Coś w tym jest, ale jednego możesz być pewna, nieważne jak bardzo byłabyś zagubiona, nie pójdzie ci gorzej ode mnie, naprawdę. Początki mojego w pełni "dorosłego" życia, to jeden wielki przypadek i gdyby nie doza szczęścia, wszystko mogło, by się potoczyć zgoła inaczej.- Powiedział, by choć troche podnieść ją na duchu. Oczywiście czym były słowa jakiegoś nieznajomego i to poety! Co poeta mógł wiedzieć o życiu, przecież poeci to marzyciele z bogatych domów, których stać na nic nierobienie i rozmyślanie o tym na czym świat stoi. Cóż... przypadek Kiryła pokazywał, iż bywało inaczej. Jej rumieniec lekko go zdziwił i wprawił w jeszcze większe zainteresowanie jej osobą.
-Nic się nie stało, to tylko ultone słowa przy kawię, nie możesz stresować się aż tak. Nawet ja, poeta który przykłada wagę do tego co mówi, zwykłem mniej się pilnować.-
Powrót do góry Go down


Agnes Lumière
Agnes Lumière

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 257
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyWto Lip 31 2018, 14:04

Gwar w sali powoli ucichał z każdym wychodzącym z herbaciarni klientem; coraz rzadziej można było usłyszeć brzdęk porcelanowej filiżanki uderzającej o spodek lub stukot pantofelków drugiej kelnerki, która obsługiwała ostatnich gości. Wieczór powoli przechodził w noc, czego doskonałym potwierdzeniem była narastająca wrzawa, dobywająca się z pobliskiego baru - bardzo możliwe, że część poetów opuszczających lokal pani Puddifoot po prostu przeniosła się tam, by wypić szklaneczkę czegoś mocniejszego. Jednak ani pustoszejąca herbaciarnia, ani harmider kilka przecznic dalej nie mąciły w tym momencie myśli Agnes, zbyt zajętej rozmową z Kiryłem, by zwracać uwagę na cokolwiek innego. Dziewczyna zawsze angażowała się w rozmowę całą sobą, o ile oczywiście już do takowej doszło, bowiem Puchonka większość życia spędzała, trzymając się na uboczu z własnym notatnikiem. Równie często można ją było spotkać z nosem w małym, czarnym zeszyciku, skrobiącą coś zawzięcie, jak i śmiejącą się w otoczeniu znajomych.
Szatynka akurat uniosła filiżankę do ust z zamiarem upicia kolejnego łyka słodko-gorzkiego napoju, kiedy usłyszała komplement adresowany w swoją stronę. Spuściła wzrok, rumieniąc się lekko, a naczynie z kawą zastygło kilka centymetrów od jej twarzy.
-Oh dziękuję, ale ta kawa z pewnością nie jest aż tak dobra...to znaczy nie mówię, że jest zła, ale znam kilka osób, które jedną filiżanką potrafią powalić na kolana.- powiedziała, posyłając chłopakowi blady uśmiech. Przypomniała sobie Annie i wieczór, kiedy o raz pierwszy spotkała Gryfonkę. Panna Neemo wówczas skrzywiła się, czując w ustach smak zaparzonej przez Agnes kawy, a następnie sama przyrządziła najwspanialsze latte, jakie Puchonka kiedykolwiek piła. Oczywiście od tego czasu podszkoliła się trochę, jednak nadal wiele jej brakowało do zdolności baristycznych koleżanki.
-A wiesz, że nawet nie wiem, czy istnieje taka możliwość? Nigdy nikt o to nie pytał, ale porozmawiam z panią Puddifoot na ten temat...chyba, że wcześniej mnie zwolni.- przewróciła oczami, chociaż było w tym ziarnko prawdy. Starsza kobieta miała kilka solidnych powodów, by wyrzucić Agnes już dawno temu - a to wylała kawę na któregoś z klientów, a to rozbiła komplet porcelanowych filiżanek - słowem chodząca niezdara. Dziewczyna jednak zawsze sowicie przepraszała za swoje niedopatrzenia i oczywiście wszystkie straty pokrywała z własnej wypłaty, może więc dlatego staruszka zdecydowała się dać jej kolejną, i kolejną, i kolejną szansę.
Po chwili osiemnastolatka przypomniała sobie wreszcie o filiżance kawy, która wciąż znajdowała się w niewielkiej odległości od jej warg, i już kilka sekund później czuła w gardle przyjemne ciepło, gdy ulubiony napój znalazł się w jej ustach. Przymknęła na chwilę powieki, jednak nie dane było jej zbyt długo rozkoszować się smakiem kawy. Niezdolna by odpowiedzieć na pytanie czarodzieja, bowiem słodko-gorzki płyn nadal znajdował się w jej ustach, Puchonka jedynie kiwnęła głową, słuchając w uwagą historii poety. Gdy tylko padło słowo "antykwariat", twarz dziewczyny rozjaśnił błogi uśmiech, przez co na moment mogła wyglądać niczym dziecko rozmyślające o zabawkach. Agnes potrafiła spędzać pół dnia na targach staroci, szperając między zabytkowymi meblami, a ubraniami z minionych epok, dyskutując ze sprzedawcami i kolekcjonerami, czy po prostu przeglądając stare pocztówki. Uwielbiała tę magiczną atmosferę, która panowała w takich miejscach - jakbyś przeniósł się w czasie! I faktycznie, chwilę później rozmowa faktycznie przeniosła ich w czasie, jednak nie do przeszłości, a kilka lat do przodu, bowiem temat zmienił się na plany zawodowe, których Agnes, co tu dużo mówić, nie miała. Kiedyś była pewna, że zostanie magomedykiem i nawet nauczyła się wszystkich dostępnych podręczników uzdrowicielskich na pamięć, jednak teraz o wiele bardziej skłaniała się w kierunku kariery polityczno-społecznej. Dziewczyna marzyła, że pewnego dnia niemagowie dowiedzą się o istnieniu magicznego świata, i że wszyscy będą żyli wedle równego prawa, bez podziału na mugoli i czarodziejów. Było to jednak jedynie marzenie, bowiem zwolenników swojej teorii Puchonka mogłaby policzyć na palcach. Już miała poruszyć ten temat z Kiryłem, w końcu poeci słyną ze swojej wrażliwości na drugiego człowieka, gdy nagle usłyszała nad sobą znaczące chrząknięcie. Druga kelnerka stała wyczekująco przy stoliku, który zajmowali, a gdy Agnes rozejrzała się po sali, dostrzegła, że wszyscy oprócz ich trójki opuścili już lokal. Koleżanka z pracy pożegnała się z Puchonką, posyłając Kiryłowi badawcze spojrzenie, po czym zostawiając klucze na stoliku, wyszła z herbaciarni, ginąc w mroku na zewnątrz. Nieco zmieszana szatynka zwróciła się ponownie w stronę towarzysza.
-Chyba powinniśmy się zbierać. Muszę jeszcze posprzątać, a już dawno minęła północ. Dokończymy tę rozmowę kiedy indziej, dobrze?- zapytała z nieśmiałym uśmiechem, a gdy oboje dopili kawę, dziewczyna odprowadziła Kiryła do drzwi i pożegnała go z szerokim uśmiechem.
-Do zobaczenia!- rzuciła jeszcze, ale czarodziej już zniknął, tonąc w ciemności. Osiemnastolatka westchnęła cicho, a następnie zajęła się porządkowaniem sali, przekręciwszy wcześniej kluczyk w zamku. Zebrała pozostawione na stołach talerze, filiżanki i patery z ciastami, układając z nich mały stosik w kuchennym zlewie. Następnie uprzątnęła kolorowe obrusy, gdzieniegdzie naznaczone plamami po kawie, przetarła drewniane blaty wilgotną szmatką, pozamiatała okruszki z podłogi i wyczyściła ekspres do kawy, aż wreszcie stanęła po środku niewielkiej sali, podpierając się pod boki, zmęczona, ale zadowolona. Lokal był gotowy, by następnego dnia przyjąć klientów -całe szczęście, że Agnes miała wolne, bowiem chyba zasnęła by na stojąco po tak intensywnym wieczorze. Zgasiła światło i zabierając swoje rzeczy z zaplecza, w którym też zostawiła biały fartuszek z wyszytym nań różową nitką imieniem "AGNES", opuściła herbaciarnię tylnym wyjściem, by udać się prosto do zamku.

/zt
Powrót do góry Go down


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30424
  Liczba postów : 50938
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Specjalny




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptySro Wrz 19 2018, 18:12

@Ezra T. Clarke

Dostrzegłeś ogłoszenie o konkursie dla młodych talentów organizowanym tu, w Hogsmade. Zachęcony swoimi poprzednimi sukcesami, natychmiast wysłałeś zgłoszenie i zacząłeś przygotowania. Byłeś pewien swoich umiejętności, więc niezbyt skrupulatnie poświęcałeś temu czas, ponieważ obowiązki szkolne oraz te związane z odznaką prefekta, robiły swoje. Nadszedł jednak w końcu dzień konkursu, a Ty stawiłeś się w herbaciarni nienagannie wystrojony i chwilę przed czasem..
Rzuć Kostką!
Możliwe Scenariusze:
1,2 Usiadłeś, zamówiłeś wodę i czekałeś na swoją kolej, powtarzając rolę i przygotowane przez siebie kwestie. Poziom konkursu był naprawdę wysoki, a Ty zaczynałeś żałować, że tak lekkomyślnie do tego podszedłeś. Kolejne osoby wypadały naprawdę świetnie. W końcu usłyszałeś własne nazwisko.. Wstałeś gwałtownie i już miałeś wejść na scenę, gdy okazało się, że ktoś rozlał herbatę, a Tobie powinęła się noga. Jak długi poleciałeś na podłogę, brudząc sobie cały garnitur i wywołując salwę śmiechu. Dobrze, że poza Twoją zranioną dumą, siniakami i rozciętym policzkiem, nie stało się nic poważniejszego! Sama rywalizacja poszła Ci naprawdę źle, zapomniałeś tekstu. Byłeś chyba zbyt zaabsorbowany swoim wcześniejszym upadkiem.

3,6 Nie powtarzałeś tekstu, popijałeś wodę i skupiałeś się na obserwacji innych aktorów, kiedy to urocza blondynka dosiadła się do Twojego stolika. Otwarcie się przedstawiła, zaczynając rozmowę. Była widocznie Tobą zainteresowana. Skupiłeś się całkiem na nowej koleżance, zaintrygowany jej umiejętności retorycznymi. Okazało się, że ona również bierze udział w konkursie i mogliście rozmawiać o sztuce. Było to pouczające! Do Twojego kuferka trafia 1 punkt DA! Zgłoś się po niego w odpowiednim temacie!

4,5 Zerkałeś na zegarek. Miałeś pecha, bo byłeś ostatni na liście uczestników. Przez obowiązki i pośpiech zapomniałeś zjeść obiadu, przez co czułeś narastający głód. Gdy w końcu nadszedł ten czas, pewny siebie poszedłeś na scenę i zacząłeś odgrywać przygotowaną scenkę.. Nie zwróciłeś uwagi, że rozbawione spojrzenia i uśmiechu w Twoją stronę wcale nie były wywołane wybranym przez Ciebie materiałem, a głośnym burczeniem w brzuchu. Dopiero roześmianie się kelnerki idącej z obok sceny z ciastkiem na tacy sprawiło, że poczułeś rumieńce na policzkach. Zacząłeś się jakąś i stresować, chociaż normalnie nie zareagowałbyś w ten sposób- byłeś przecież profesjonalistą! Cóż, to z pewnością nie był ani Twój dzień, ani Twoja chwila! Na pocieszenie jednak dostałeś pyszne rogaliki a dżemem malinowym od właścicielki herbaciarni.

______________________

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down


Ezra T. Clarke
Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1323
  Liczba postów : 2131
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyNie Wrz 30 2018, 18:27

Pierwszy raz ogłoszenie zobaczył, kiedy rano w pośpiechu wyprowadzał Chione na spacer - estetycznie wykonana kartka smętnie wisiała na jednym ze słupów i Ezra nawet ze współczucia dla autora tej przez większość pomijanego ogłoszenia chciał zerknąć na jego treść. Potrzeba psiny była jednak ważniejsza, więc Clarke dał się pociągnąć w kierunku drzew. Kolejny raz podczas wizyty w najbliższej kawiarni, gdy kupował kubek naparu dla dodania sobie energii. Kolejka była jednak zbyt długa, aby po drodze przejmował się ulotkami. Ostatecznie dopiero w teatrze ogłoszenie wpadło mu w ręce, kiedy znajomi dyskutowali o owym konkursie, rozważając swój udział.
Ezra nie miał czego rozważać - był młody i był też talentem (nieodkrytym, marnym, pospolitym, wybitnym, interesującym - niepotrzebne skreślić przez jurorów) a ostatnie sukcesy całkiem go podbudowały. Chętnie więc posłał sową swoją kandydaturę. A potem konkurs zszedł gdzieś na drugi plan wobec obowiązków szkolnych i zobowiązań towarzyskich; to w istocie nie było nic ważącego na jego karierze. Ot, jakaś rozrywka powiązana z nutką rywalizacji.
Nawet kiedy pojawił się w kawiarni, Ezra nie przejmował się powtarzaniem tekstu - jego atutem nie było wkuwanie kwestii na pamięć, ale charyzma i talent do improwizacji. Zresztą, był tu również po to, aby czegoś się nauczyć. Dlatego z zainteresowaniem obserwował pozostałych aktorów, skupiając się na ich mimice, na ekspresji kumulującej się w gestykulacji, na możliwościach głosu... I jego zdaniem poziom był faktycznie wysoki. Nie przeszkadzała mu jednak obecność uroczej blondynki, która odważnie dosiadła się do jego stolika. Lekko uniesione brwi Ezry świadczyły o zaintrygowaniu - po świecie wcale nie chodziło tak wiele osób, które nie miały żadnego problemu z zaczepianiem obcych ludzi. Zresztą, Ezrze pochlebiało jej zainteresowanie, nie tylko ze względu na ładną buzię, ale również ogromne umiejętności retoryczne, które ujawniły się już po kilku zdaniach rozmowy. Koleżanka bez problemu odwróciła uwagę Krukona od sceny - zawsze przyjemnie było słuchać, gdy ktoś opowiadał o czymś, na czym się znał i co było jego pasją. Od razu wtedy oczy lśniły trochę bardziej, a uśmiech stawał się trochę szczerszy niż mógł wywołać jakikolwiek inny człowiek. I Ezra dokładnie to widział w przypadkowej znajomej. Być może ona widziała to w nim już w momencie, kiedy się przysiadała? Czasami po prostu wie się, kiedy spotyka się człowieka ulepionego z tej samej gliny. Jeśli zatem po tej rozmowie Ezra miałby za kogoś trzymać kciuki na tym konkursie, to zdecydowanie była to ta dziewczyna. Jemu i tak udało się już wydobyć korzyść - taka rozmowa była bardziej wartościowa niż garść galeonów w ramach nagrody.

3

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down


Li Na
Li Na

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 315
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 773
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyWto Paź 02 2018, 09:00

Dziewczyny przez całą drogę ze sobą rozmawiały. Li czuła, że naprawdę mogłaby dogadać się z dziewczyną, jednak widziała, że ta nie jest za bardzo do tego chętna. Ok. Niby z nią rozmawiała, ale widać było ten dystans, który ich dzielił. No na pewno nie miała zamiaru jej do siebie przekonywać, nic na siłę. Jednak miała nadzieję, że to dzisiejsze spotkanie nieco zbliży do siebie dziewczyny, chociaż czy Winter będzie chciała znać tak bujną dziewczynę, która była całkiem odmienna od niej? Jak to mówią przeciwieństwa się przyciągają.
Dowędrowały aż do Hogsmeade, no tutaj czuła się już całkowicie lepiej.
Szczerze powiedziawszy nawet na moment zapomniała o tym co stało się na cmentarzu. Wolała o tym zapomnieć, a Winter o tym dalej nie wspominała, dlatego była jej za to wdzięczna. Jednak rozpamiętywanie tego na pewno nie byłoby dobrym rozwiązaniem.
Nie liczyła na to, że Winter będzie chciała spędzić z nią więcej czasu, ale Li z uprzejmości zaprosiła ją na coś ciepłego. Jednak wieczory były już chłodne, dlatego postanowiła się nieco rozgrzać, czy w towarzystwie krukonki czy nie miała takie prawo. Ale na szczęście i ta się zgodziła. Li z nudów często odwiedzała różne lokalizacje w wiosce i chyba znała już wszystkie tutejsze kawiarnie. Wiedziała, gdzie można się napić czegoś naprawdę dobrego. Weszły do środka i od razu zarezerwowała jeden ze stolików. - Czego się napijesz? - zapytała. - Oczywiście ja stawiam, jestem Ci dłużna to wyratowanie z cmentarza. Sama nie wiem jakbym sobie z tym poradziła. - powiedziała. Naprawdę była jej wdzięczna i wdzięczna losowi, że ona się tam zjawiła. Sama chyba dostałaby szału na widok ponuraka, a tak to była nieco spokojniejsza o swój dalszy los. - Ja chyba skuszę się na Malinowego Chruśniaka. Ponoć bardzo dobry, a sama jeszcze nie miałam okazji go skosztować. - oznajmiła.
Powrót do góry Go down


Winter Rieux
Winter Rieux

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 143
  Liczba postów : 433
http://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
http://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
http://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
http://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyWto Paź 02 2018, 09:29

Winter, jak zwykle, zachowywała stosowny nań dystans.
I o ile rozmawiała, o tyle robiła tylko pozory otwartej na oczy Li księgi. Owszem, dogadywała się, mimo że przesądy nie były jej mocną stroną, o tyle obecność studentki o azjatyckich korzeniach nie wkurzała ją. Zazwyczaj ludzie wzbudzali w niej zgoła odmienne reakcje; nieraz intuicja wywoływała, że coś jest nie tak, że coś po prostu szwankuje i gdzieś znajduje się iście fałszywy akord, uwieńczony wśród reszty nut, które powinny tworzyć finezyjną całość przy dotyku za pomocą smyczka skrzypiec bądź klawiszy fortepianu przy pomocy opuszek palców. Niemniej jednak była uprzejma oraz życzliwa - tyle wystarczyło, by przekonać do siebie Puchonkę w takim stopniu, by zawitać następnie w jednym z okolicznych lokali, a prawdę rzecz mówiąc - w kawiarence, gdzie to nie miała okazji się jeszcze pojawić.
Prawda jest taka, że nigdy wcześniej nie była w żadnej.
Chłodne wieczory uderzały Wielką Brytanię z coraz to większą siłą; czyżby Winter została zmuszona do wyjęcia z szafy glanów oraz iście czarnego płaszcza? Kto wie. Przyrąbanie metalową blachą tworzącą buta w piszczel na pewno zaboli na tyle, że zniechęci to potencjalnego złodzieja, gwałciciela czyhającego w krzakach lub inne mniej lub bardziej nieporadne ścierwo chcące zyskać na słabości i niewinności ludzkiej na tyle, że ten zacznie uciekać w popłochu. Niemniej jednak o tym nie myślała, zaś rzeczywiście na zewnątrz robiło się po prostu na tyle zimno, iż zwyczajnie przyjęła zaproszenie od Na i weszła do okolicznej herbaciarni, wyczuwając w powietrzu dość przyjemną woń aromatu napojów serwowanych w tymże miejscu. Przypomniało jej to o babci, o tym jak potrafiła być niezwykle pomocna w trudnych momentach życia Krukonki.
- To miłe- dodała, spoglądając dookoła, jako że miejsce to było małe i przytulne; jej oczy nie musiały zbytnio się wytężać, zaś ciemnota powoli zapadała za bezpiecznymi ścianami lokalu - ale pojawiłam się tam zupełnym przypadkiem. - nie mogła przyjąć zapłaty za napój, skądże. Niby funkcjonują takie słowa, że jak dają, to ma brać, a jak biją, to ma uciekać, niemniej jednak Winter nie lubiła się zadłużać w jakikolwiek sposób, tudzież wyciągnęła z kieszeni własne galeony. O ile tych było w ogólnym rozliczeniu dziewczyny żałośnie mało, o tyle nie wyjęła ich wszystkich; bieda w jej przypadku piszczała na alarm. - Sama za siebie zapłacę. - rzuciwszy, spojrzała na serwowane napoje, które to oferowała herbaciarnia, słysząc nagle o Malinowym Chruśniaku. Może rzeczywiście warto? Przepadała za malinami, a przede wszystkim za ich połączeniem z herbatą; czyżby ryzyko było warte tych paru galeonów? O smaku napoi jej wiedza była równa tyle co nic. Nawet mniej niż zero. - Myślę, że też się na niego skuszę. - i zdążyła wystawić odpowiednią sumę, składając zamówienie, nim Li w jakikolwiek sposób podjęła się akcji, by następnie zająć wolne miejsce wraz z dziewczyną.
- Brzydka pogoda jest na zewnątrz. - dodała, spoglądając na całokształt chmur przeszywających Wyspy Brytyjskie. Ewidentnie wakacje były przyjemniejsze. - Pracujesz gdzieś w okolicy? - musiała zarzucić, tak na wszelki wypadek. Teoretycznie nikt nie mógł jej zauważyć z Azjatką; sam fakt wspólnego spaceru zwiększał prawdopodobieństwo, że ta znajdzie się w jeszcze większych i o wiele gorszych tarapatach. O siebie już nie dbała, ale nie bez powodu unikała spotkań z ludźmi; być może nie ześle na niej jakiegoś pecha?

| Halp, ile to kosztuje?
Powrót do góry Go down


Li Na
Li Na

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 315
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 773
http://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
http://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
http://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
http://www.czarodzieje.org/t12044-li-na
Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8




Gracz




Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 EmptyWto Paź 02 2018, 12:53

Mimo iż Winter zdawała się być nieosiągalna, ta postanowiła jakoś to zmienić. Może jakoś się dziewczyna przed nią otworzy? Niemożliwe przecież, że nie jest skłonna do jakichkolwiek uczuć w stosunku do drugiej osoby. Wydawała się być miła i uczynna. Czy zależało jej na tej znajomości? Może trochę, ale przecież głowy nie da sobie za to urwać. Wydawała się być w porządku dlatego też chciała dać im szansę na rozwinięcie jakiejkolwiek znajomości. Może będzie ona w jakiś sposób owocna, a może nie. Ale uważała, że warto zaryzykować i sprawdzić czy dziewczyny będą w stanie się dogadać na dłuższą metę. Kto wie co będzie po ich spotkaniu. Może będzie tak jak z resztą znajomych Li, którzy jedynie kiwną jej głową na znak przywitania i przejdą obok niej jakby nigdy nic. Nie chciała się po raz kolejny zawieść dlatego dość spokojnie do tego podchodziła. Nic na siłę.
Pogoda robiła się coraz to gorsza.
Nie padało chociaż tyle, bo Li nienawidziła deszczu, oraz zimna. Jako futrzak nie musiała się przejmować za bardzo pogodą, bo jednak miała swoje futerko i było jej naprawdę w nim bardzo dobrze. Jednakże w postaci ludzkiej pogoda dawała jej się we znaki. Ale zauważyła, że jest bardziej odporniejsza. Za młodych czasów była strasznym chorowidkiem, a teraz żadna pogoda nie była jej straszna. Jednakże zawsze wolała dmuchać na zimne i ubierać się ciepło gdy pogoda od tego wymagała. Nie widziało jej się leżenie w Skrzydle Szpitalnym i przyjmować odpowiednią dawkę leków.
- Przypadkiem czy też nie uratowałaś mnie z opresji. - oznajmiła i posłała jej wdzięczny uśmiech. Nie mogła sobie wyobrazić co by zrobiła gdyby ta się tam nie pojawiła. Na pewno by spanikowała i mogłaby zrobić coś głupiego, a tak to krukonka zadbała o to, żeby nie zwariowała.
Wydawała się być niedostępna i teraz też to odczuła. Nie jeden by się zgodził, żeby to Li zapłaciła, a ona się nie zgodziła. Nie miała zamiaru się z nią wykłócać, tym bardziej, że to nie były takie drogie rzeczy, żeby Winter to jakoś specjalnie odczuła. Li mimo iż pracowała to czuła, że nie ma wystarczającej ilości pieniędzy. Matkę nie miała co prosić o jakiekolwiek pieniądze, bo zawsze znajdowała odpowiednie wytłumaczenie i tym samym gasiła puchonkę. Ojciec bardziej chętniej, jednakże nie chciała im pokazać, że sobie nie radzi, bo tak nie jest. Mieszkała nadal w Hogwarcie więc pieniądze jej bardzo potrzebne nie były. Oczywiście, że są niezbędne, ale póki mieszka w szkole to ma co jeść.
Przeniosła wzrok za okno i kiwnęła jedynie głową. - Tak, paskudna... - mruknęła. Już ciepłe dni odeszły i pewnie szybko nie wrócą. Trzeba się było prze klimatyzować na tutejszą pogodę i dostosować odpowiednie ubrania. - Restauracji Hufflepuff. - powiedziała. - Jednakże myślę o zmianie pracy. - oznajmiła. Może i nie było jej źle w tej pracy, ale jednak wolała coś bardziej ambitniejszego. Od jakiegoś czasu poszukiwała innej pracy. W domu, w wakacje miała dużo czasu na przejrzenie ofert, ale nic ciekawego nie znalazła. Li nie lubi zmian więc znając ją zostanie tam gdzie teraz pracuje.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 QzgSDG8








Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 Empty

Powrót do góry Go down
 

Herbaciarnia pani Puddifoot

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 34 z 36Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 33, 34, 35, 36  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Herbaciarnia pani Puddifoot - Page 34 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-