Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Opuszczony dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptySob Cze 15 2013, 13:06

First topic message reminder :


Opuszczony dom

Opuszczony dom zazwyczaj kojarzy się z miejscem gdzie coś lub ktoś straszy, a nie można tu przebywać dłużej niż pięć minut, bo za chwilę coś pęknie i spadnie na głowę. W tym przypadku to nic bardziej mylnego. Za parkiem w Hogsmeade znajduje się ogromny budynek, który z daleka wygląda, jak dwór! Podobno kiedyś mieszkał tu któryś z Ministrów Magii wraz ze swoją rodziną. Dziś jednak wszystko przepadło. Uczniowie z Hogwartu chętnie odwiedzają to miejsce, kiedy muszą coś przemyśleć, albo zorganizować imprezę, która poruszy nie jedno serce. Zdarzają się też tacy, którzy nie raz mogli tutaj przenocować... Nie pytajcie, co ich zmusiło do pojęcia takich decyzji! Podziwiajcie i korzystajcie.
Możliwe, że w domu będę poukrywane jakieś zadania od Mistrza Gry...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Charlotte Blanchett

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyWto Mar 29 2016, 14:27

- Sirszo, jestem czarodziejem półkrwi i wychowałam się w mieście pprtowym więc wiem jak dotrzeć do Francji. Statki są różne, od parowców po małe łódeczki czy też kajaki. Chociaż takim kajakiem ciężko by było przepłynąć aż do tak odległego kraju z Irlandii. Moi rodzice nie lubią podróżować w mugolski sposób tak więc dziękuję. - Uśmiechnęła się niewinnie i podparła dłońmi biodra, zainteresowały ją obrazy mężczyzny. Konkretnie jednego, była tu ich znaczna przewaga. Jednak nie pytała o to tylko zajęła się czym innym, w końcu to zapewne jakiś model który chciał być uwieczniony w szczególny sposób na płótnie tej wspaniałej malarki. Idealnie wszystko się komponowało jakby układała te obrazy godzinami.
Po dotknięciu kolana przeszedł po niej nieoczekiwany dreszcz. Znowu? Jak Sirsza mogła tak wpływać na młodszą dziewczynę, było to niepojęte. Lotte miała dziwny charakter i orientację. Interesowali ją chłopcy, ale to dziewczęta wywierały na niej takie dziwne odczucia które niekonieczne potrafiła zachować dla siebie. Powitanie eskimosów było zabawne, nigdy go nie praktykowała ale bardzo jej się podobało tak więc z uśmiechem na ustach wykonała je.
Sirsza zaczęła jej wszystko tłumaczyć odnośnie obrazów, ta zestresowała się jak na jakimś egzaminie i gdy tylko dowiedziała się wszyatkiego zaczęła bardzo szybko i mało wyraźnie.. się tłumaczyć? Na to wyglądało bo sposób mówienia i elementy włączone jako rzeczowniki pasowały jak ulał. Na sam koniec stanęła jak wryta kiedy odebrano jej kieliszek. - Wybacz, to chyba od wina.. - Skłamała niezbyt udanie, przecież od dwóch łyków nie da się upić.. a co dopiero mówić w taki sposób. Patrzyła na nią swoimi wielkimi, bojaźliwymi oczami.
- Urodziny masz niedługo, moje są dzisiaj. - Wzruszyła ramionami, ojć.. zapomniała przecież jej powiedzieć jednak teraz nie przestraszyła się. Kiedy jej wargi musnęły jej uszko zacisnęła skurczowo mięśnie, a nogi ugięły się. Stanęła nawet na palcach, a kłócie w brzuchu nie dawało jej spokoju. Czyżby zwykłymi znakami dała jej powód do podniecenia? - Jaa.. ja nie.. nie potrzebuję nic. Wystarcza mi twoja obecność.. - O nie, Lotko! Miałaś powiedzieć "wystarczy". Przecież ta pomyłka jest taka drastyczna, a Lotte nawet jej nie zauważyła!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyCzw Mar 31 2016, 18:43

-Nie wiedziałam... - zaczęła Sirsza, gdy Lotka wspomniała o swojej na wpół czystej krwi. Nie żeby miała z tym jakiś problem. A skąd! Merlinowi dziękować, Horanowie nie są jedną z tych rodzin, które potępiają mieszanie się czarodziejów z mugolami. -Rozumiem. - Irlandka kiwnęła głową, kiedy Szarlota zaczęła wspominać o statkach, parowcach i innych rzeczach, na których kobieta w ogóle się nie znała. Ale skoro Lota stwierdziła, że do Francji nie da się dopłynąć kajakiem, to z pewnością tak jest! W końcu Sirsza uważa tę uroczą puchonkę za osobę bardzo ambitną, mądrą i posiadającą dużą wiedzę o świecie mugolskim - szczególnie że właśnie dowiedziała się o jej pochodzeniu. -A, jeśli mogę zapytać, któreś z twoich rodziców jest zwykłym człowiekiem czy oboje są czarodziejami? - Była ciekawa, ot co. I pytanie to nie powinno sprawiać Lotce problemu. To nie tak, że Sirsza nagle zacznie wypytywać ją o więzy krwi i sprawy rodzinne. Po prostu pewne informacje muszą sobie wyznać - ot, w celu zacieśnienia relacji. A proszę mi wierzyć, Horan bardzo chce poznać Szarlotę... głębiej.
Sirsza widziała, jak dziewczyna przygląda się obrazom. Cała jedna ściana zastawiona była płótnami - stały obok siebie, opierały się jedno o drugie. To była jedyna biała ściana w tym pomieszczeniu. Jedynie prawie na środku namalowane było niebiesko-szare oko - piękne, ufne, pełne miłości. Sirsza często siadała samotnie na tej kanapie i patrzyła na przeciwległą ścianę, przypominając sobie swoje młode lata. Uśmiechnęła się łagodnie, kiedy widziała zainteresowany wzrok Lotki przesuwający się po obrazach. Wiele z nich przedstawiało twarz Haydna. Uśmiechał się, smucił, zamyślał, złościł (choć to widziała tylko raz w życiu), śpiewał, pisał - na każdym z tych obrazów robił coś innego. A jednak wszędzie był ten sam, z tym samym wzrokiem, który Sirsza tak dobrze pamiętała. -Podobają ci się? - Zapytała, wyrywając dziewczynę z zamyślenia. Chwilę potem dowiedziała się o nieszczęsnym obrazie i powiedziała Lotce, jak należy sobie radzić z przeciwnościami losu w malarstwie. I kiedy już były tak blisko siebie, że każdy ruch mógł połączyć ich usta w pocałunku, Lotka zrobiła coś, czego Sirsza się zupełnie nie spodziewała. Zbliżyła swoją śliczną buźkę tak, że dotknęły się nosami, po czym pokręciła głową w taki sposób, że wykonały powitanie eskimosów. Z tego wszystkiego Saoirse zarumieniła się okrutnie, co nieczęsto zdarzało jej się przy kobietach. Trzeba jednak przyznać, że Lota jest bardzo odważna, nie bojąc się bliskości kobiety. -Och. - Wydukała głupio, odsuwając twarz. Przez chwilę sobie pomilczały, a Sirsza dolała do ich kieliszków więcej wina. Nagle w pomieszczeniu zrobiło się jakby goręcej. W tym czasie Lotka zaczęła upierać się głupio, że wcale nie jest artystką i poddała w niepewność swój talent malarski. Sirsza wiedziała swoje. Tak więc niemal z uśmiechem przyjęła zakończenie tyrady dziewczyny, tłumaczeniem tego winem. -Ty w siebie w ogóle nie wierzysz. - Zauważyła Sao. Dlaczego puchonka tak bardzo broniła się przed faktem, że jest utalentowana i kiedyś może jej się powieść tak jak Sirszy?
Obejmując ją przy ścianie, kobieta czuła jej przyspieszony puls. Oddech obu pań stał się trochę szybszy i urywany, co Horanówny wcale nie dziwiło. -Dzisiaj? - Jej ręka automatycznie przestała wędrować po pasie puchonki, a oczy otworzyły się szerzej, kiedy dotarło do niej, co powiedziała. -Dlaczego nic nie mówiłaś? - Zapytała niemal z wyrzutem. Zdawała sobie sprawę, że ludzie nie lubią chwalić się urodzinami, ale bez przesady! Jej Lotka może powiedzieć wszystko. Naprawdę. -Powinnaś była powiedzieć. Przyniosłabym dla ciebie prezent. - Znowu przesunęła rękę, tym razem po jej brzuchu. -A tak... - Odwróciła dziewczynę do siebie, jednocześnie sprawiając, że oparła się ona o ścianę plecami. -Nie mam dla ciebie niczego... - Spojrzała Lotce w oczy, nieco przekrzywiając głowę. Dłonie Sirszy wylądowały na biodrach Szarlotki - była taka malutka, ale jednocześnie cholernie pociągająca. -...oprócz siebie. - Dodała prosto w usta dziewczyny, składając na nich delikatny pocałunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlotte Blanchett

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyPią Kwi 01 2016, 22:58

- Sirszo, oboje są czarodziejami.. tylko że półkrwi. To wina dalszej rodziny, chociaż nie powinnam tak mówić. Bycie pół na pół ma swoje plusy, mogę wracać do Irlandii i bywać sobą. Nikt się nie dowie że jestem półkrwi, dlatego też nie chciałabym byś o tym komuś powiedziała. W szkole miałabym spore problemy z tym, jakby to wyszło na wierzch. To bardzo delikatny temat. - Sprecyzowała na sam koniec, nie chciałaby aby była przez to gnębiona. Ślizgoni lubią takie ofiary jak Charlotte, wystarczyło jedno słowo by nie miała życia w szkole. Ale to jest przecież Sirsza! Ona nie postąpiła tak, nie wiedziała pewnie nawet komu by to powiedzieć.
- Bardzo, masz wielki talent. - Uśmiechnęła się pokrzepiająco zapominając o sytuacji sprzed chwili, było minęło żyje się dalej. Powitanie eskimosów akurat nie wzbudziło w niej żadnych odczuć, często takowe wykonywała z mamą czy siostrą.. była w końcu dopiero osiemnastolatką! Jej myśli były dziecinne, ale potrafiła zachować się jak prawdziwa kobieta mimo tej maski słodkości i dobroci jaką zazwyczaj pokazywała przed każdym. Jednak czy można to było nazwać maską, skoro była tak rozkoszna? Miała swój własny styl nie dało się tego ukryć, każdy ją kochał za bycie tą rozkoszną. Nie pytała o nic, nie zrozumiała jej odruchu. Myślała że czym się przejęła dlatego też nie chciała o nic pytać. Po prostu sobie pomilczały, może tego im było trzeba by chwilę odpocząć od tych zaciętych konwersacji. - Taka jestem, wiara w siebie może zgubić. Nigdy nie mówię że stuprocentowo mi się uda, bym się bardziej nie zawiodła. - Westchnęła cichutko.
Nieco się zestresowała tym jak ją objęła, tak jak zapewne sądziła. Jej oddech był nieco głośniejszy i gubił się, szukając wyjścia z tej sytuacji by nie zrobić z siebie idiotki. - Bo.. byłam zalatana, wybacz Sirszo. Nie musisz mi nic przecież.. - W tym momencie aktorka jej przerwała, zadrżała.. to było czuć i to jeszcze jak. Nie było to tak jak wcześniej, to.. sprawiło że zrobiło jej się gorąco. Język odmawiał posłuszeństwa, a ciało jakby zastygło dając jej wolną rękę. Obróciła ją, spojrzała w jej oczy z widocznym przejęciem w oczach.. pocałowała ją? Pocałowała ją! Charlotte nie wiedziała co zrobić, poddała jej się.. ale pragnęła jakby więcej. Odwzajemniła pocałunek stając na palcach, dłonie położyła na jej barkach i przymknęła delikatnie oczy mrużąc je z niedowierzania. Pragnęła czuć smak Panny Horan jak najdłużej. Co ciekawe Lotte smakowała jak słodziutki, pudrowy cukiereczek.. kochała słodycze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyCzw Kwi 07 2016, 15:37

-W porządku. Wiem, co masz na myśli. - Sirsza kiwnęła głową, słysząc tłumaczenie Lotki. -Chociaż faktycznie nie powinnaś mówić tutaj o winie. - Przekrzywiła głowę z delikatnym uśmiechem. -W końcu mugole to tacy sami ludzie jak czarodzieje. A czystość krwi to głupota. Nie jest przecież miarą zdolności magicznych! - Sirsza zmarszczyła brwi, przestając się uśmiechać, gdy jej młodsza koleżanka wspomniała o ewentualnych nieprzyjemnościach w szkole. -Jakie problemy? Przecież już dawno przestano interesować się pochodzeniem uczniów Hogwartu. - Sirsza wyprostowała się, stukając paznokciami o kieliszek pełen słodkiego wina. -A jeśli kogoś spotykają nieprzyjemności ze względu na czystość jego krwi to musisz o tym powiedzieć swojemu Opiekunowi Domu. - Zauważyła. Nie żeby ona w latach szkolnych często latała do wyższych rangą z takimi głupotami. Poza tym rady Sirszy dotyczące szkoły lepiej puszczać mimo uszu. Ona nic nie wie o prawdziwym, uczniowskim życiu. Zawsze trzymała się na uboczu - ze szkicownikiem w ręce, z tomem poezji lub zamknięta w dormitorium, malując widziane za oknem krajobrazy. -Chyba, że mówisz o Ślizgonach. Oni zawsze byli denerwujący. I nimi nie trzeba się przejmować. - Zaśmiała się ślicznie, a dźwięk ten brzmiał jak tysiące dzwoneczków. Och, tak - Sirsza do tej pory pamięta, jak jej... przyjaciel, Regis, próbował zdobyć jej względy dokuczaniem. Logika chłopców czasem powala na kolana.
Kiedy Lotka wyznała, że obrazy przedstawiające Haydna jej się podobają, Sirsza uśmiechnęła się smutno i sama przesunęła po nich wzrokiem. Nagle zaczęło jej się wydawać, że żaden z nich nie pokazuje dawnego ukochanego takim, jaki był naprawdę. Wszystkie były nieruchomymi postaciami, plamami kolorów, które co prawda miały sentymentalną wartość, ale tylko dla niej. Nikt inny nie był w stanie spojrzeć na portrety z jej perspektywy. -Nie są idealne. - Powiedziała, zerkając to na Puchonkę, to na obrazy. -Najgorsze w malarstwie jest to, że nigdy nie pokażesz człowieka takiego, jaki naprawdę jest. Artysta widzi modela zupełnie inaczej. Poświęcasz się temu, co najbardziej kochasz w danej osobie. - Dla przeciętnego widza wszystko w tych obrazach było dopracowane. Jednak Sirsza wiedziała, co zawsze przyciąga uwagę ludzi - oczy i usta, prawie zawsze rozciągnięte w uśmiechu. -Nadal uważam, że powinnaś przestać się zamartwiać. - Sirsza westchnęła cicho, zakładając nogę na nogę. Stukała palcami o własne kolano, jednocześnie pijąc wino. -Takie podejście do życia nie jest dobre. Musisz w siebie wierzyć, na tym polega sztuka. Nie dziw się, że nie wychodzi, jeżeli boisz się porażki. - No proszę. Jak Sirsza chce, to potrafi mówić z sensem i na temat.
Kilkadziesiąt sekund później stały już przy ścianie, podziwiając namalowane przez Irlandkę morze, a myśli kobiety próbowały ogarnąć, że dzisiaj Lotka ma urodziny. I kiedy uświadomiła sobie, że nic dla niej nie ma, pocałunek był jedynym, co mogła jej od siebie oferować. Nie wiedziała, czy to jej pierwszy raz - nie znały się na tyle długo, by o tym rozmawiać. A jednak Sirsza czuła przy Szarlotce kołatanie w sercu i chciała wiedzieć, czy dziewczynka również. Właśnie dlatego przyparła ją do ściany i obdarzyła niewinnym pocałunkiem. Jej ręce zatrzymały się na biodrach Puchonki, ale po chwili przejechały w górę, wzdłuż jej ciała - przez brzuch, piersi, ramiona, aż na twarz, którą delikatnie ujęły. Sirsza poczuła, jak dziewczyna staje na palcach, łaknąc więcej, więc dała jej, czego chciała - szczypnęła ustami dolną wargę Lotki, zahaczyła ją zębami, by po chwili niemal wymusić na pannie Blanchett pogłębienie pocałunku. Język Sirszy splótł się nieśmiało z językiem Lotki, niemal jak kochankowie w erotycznym tańcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlotte Blanchett

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyCzw Kwi 21 2016, 18:44

To było.. ciekawe przeżycie, nie sądziła że kiedykolwiek doświadczy czegoś takiego na własnej skórze, a tu proszę. Przypadki chodzą po ludziach, chociaż Lotte sama nie wiedziała czy można to było nazwać przypadkiem. Sirsza sama tego chciała, a Szarlotka została w to wciągnięta i na dodatek podobało jej się to bardzo, ale to bardzo. Nie wiedziała szczerze mówiąc co robić podczas tego pocałunku, dawała się prowadzić nieco zmieszana. Jednak próbowała, nie wychodziło jej to aż tak źle no bo przecież chciała ciągnąć tą chwilę jak najdłużej. Z niechęcią się od niej odkleiła by złapać oddech, wzięła głęboki po czym kilka krótkich i zmrużyła oczy patrząc w oczy dorosłej kobiety. Wydawało się jej że była niewiele młodsza od niej, ale jednak była to spora różnica. Jak gdyby dobrze na to spojrzeć.. wróć, Lotte.. zapomnij o tym.
- Sirsza.. ja.. czemu? Nie wiem czy jestem normalna, skoro tak reaguję na kobiety.. ja.. czuję się wolna, jakbym była sobą.. - Uchyliła usta i przylgnęła do niej bardzo blisko, ucałowała ją ponownie i zsunęła się powoli na całe stopki zatrzymując główkę na jej szyjce. Wdychała jej zapach, była taka.. świeża, oczarowująca i chwilowo wydawało jej się że jest tylko jej. Było to złudne, ale zrobiło tak się jej miło na serduszku że nie miała siły się od niej odkleić. Nie sądziła że będzie wiązała ją taka więź, obie malują.. obie czują się wolne i obie złączyły się na chwilę razem w tym geście.. no właśnie, czym miał służyć ten gest i jak można go nazwać? Nie był to pocałunek prawdziwej miłości, bo przecież w mugolskich bajkach zazwyczaj był to książę na białym rumaku. Nogi się pod nią nieco uginały, a to za sprawą emocji które teraz odczuwała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Saoirse Noelle Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 232
  Liczba postów : 275
http://www.czarodzieje.org/t12352-saoirse-noelle-horan
http://www.czarodzieje.org/t12409-robisz-mi-nieporzadek-w-chaosie#332347
http://www.czarodzieje.org/t12412-swietlik#332395
http://www.czarodzieje.org/t12413-saoirse-noelle-horan#332403
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyCzw Kwi 28 2016, 15:07

Saoirse nie była wielce doświadczona w związkach na zasadzie kobieta z kobietą, ale jej ciało samo potrafiło przewidzieć, czego potrzebuje Charlotte. W dawnych czasach co prawda miała jedną dziewczynę, całowała się nawet z przyjaciółką, ale odkąd dekadę temu poznała Haydna, nie była blisko żadnej kobiety. A tu proszę - pojawia się śliczne, niewinne stworzonko, które chyba nie potrafi odmówić, i Sirsza je bezwstydnie wykorzystuje. Nieładnie z jej strony. Najważniejsze jednak, że panna Blanchett czerpała z pocałunku przyjemność. Saoirse czuła, że tak jest - dziewczyna stawała na palcach, obejmowała Sirszę, trzymała ją mocno, byleby tylko kobieta się nie odsunęła. I przez tą niesamowitą bliskość i niewinność, która biła od Lotki, Saoirse czuła coś na kształt trzepoczących motylków w żołądku i przyjemny ucisk w podbrzuszu, który oznaczał mniej więcej tyle, że cała ta sytuacja zwyczajnie artystkę podniecała.
Panna Horan zdawała sobie sprawę, że Lotka jest jeszcze mniej doświadczona niż ona, dlatego nie miała jej za złe, kiedy odsunęła się, by zaczerpnąć powietrza. Saoirse miała teraz chwilę, by przyjrzeć się twarzy Puchonki - była śliczna, z potarganymi włosami i rumieńcami na policzkach wyglądała jak mała dziewczynka, choć teraz Irlandka wiedziała już, że ma do czynienia z prawdziwą kobietą. Podniosła rękę i przesunęła palcami po jej policzku i szyi.
-Jesteś sobą. I jeśli to ci sprawia przyjemność, to jest jak najbardziej normalne. Grunt, żebyś nie robiła niczego z przymusu. - Saoirse uśmiechnęła się, a w jej sercu rozlało się ciepło, gdy usłyszała słowa dziewczyny. Otworzyła usta, żeby powiedzieć coś więcej, ale Lotka skutecznie jej to uniemożliwiła. Saoirse była trochę zaskoczona takim niespodziewanym atakiem, ale miłe było, że Puchonka sama chciała ją całować. Kobieta zsunęła dłonie aż na biodra dziewczyny, później niespodziewanie ułożyła je na jej pośladkach i delikatnie zacisnęła palce. Tak przyjemnie było trzymać kogoś w ramionach! Ucałowała wargi Lotki i zaprosiła jej język do głębokiego pocałunku, znowu przypierając dziewczę do ściany. Westchnęła cicho, ale nagle Lotka jakby opadła o kilka centymetrów i ułożyła główkę na ramieniu Sirszy. Kobieta zmarszczyła brwi, ale trudno powiedzieć, że jej się to nie podobało. Najwyraźniej dziewuszka miała już dosyć pieszczot. -Masz takie słodkie usta... - Wymruczała jej do uszka, delikatnie je przygryzając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30223
  Liczba postów : 49247
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyCzw Kwi 28 2016, 19:05

/Ze względu na to iż miejsce to będzie wykorzystane na Festiwalu Błogosławieństw i Pokonania Voldemorta jako lokacja dla Domu Strachów bardzo proszę o to by do dnia 5 maja zakończyć wątek lub go przenieść/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caroline Carrier

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptySob Maj 07 2016, 09:59

Już wieczorem!!! Przerażający dom grozy... masa potworów, z którymi przyjdzie ci się zmierzyć. Czy jesteś gotowy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caroline Carrier

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptySob Maj 07 2016, 23:58

Postanowiłeś zabawić się trochę ostrzej więc to było oczywiste w jakie miejsce się udałeś. Przed wejściem do domu strachów stała Caroline w stroju seksownej wampirzycy. Od razu było widać, że bawi się w najlepsze i to wcale nie dlatego, że pod stolikiem miała schowaną buteleczkę z sokiem z prądem. Kiedy podchodzisz bliżej na jej stoliczku dostrzegasz tabliczkę z napisem: "Witajcie w domu strachów! Ostrzegamy - osobom o słabych nerwach grozi zawał. Zbieramy na rzecz schroniska dla małych bezdomnych smoków. Opłata za wejście to 10 galeonów. Dla najwytrwalszych atrakcyjne nagrody! Życzymy przerażającej zabawy!. Kiedy kończysz czytać blondynka szczerzy do ciebie swoje wampirze kły i pobiera opłatę.
-Wyjście z pokoju nie zawsze będzie oczywiste, liczymy na kreatywne rozwiązania. Nie zwracamy galeonów za bilet jeśli zabłądzisz albo się wystraszysz i wyjdziesz z domu nie przechodząc przez wszystkie pokoje. Nie polecam dla osób, które boją się krwi, wszystko jest bardzo realistyczne. Podczas przejścia jesteś obserwowany i w zależności od twoich wyborów i reakcji przyznawane są punkty grozy. Od ich zależności zależy nagroda końcowa.
Caroline cię ostrzegła, a ty wciąż chcesz wejść do środka. Przy wejściu mijasz ziejącą ogniem bestię, która łypie na ciebie okiem oraz niepokojący napis na starych drzwiach. Naciskasz klamkę i w końcu wchodzisz do środka, a drzwi natychmiast się za tobą zatrzaskują. Ze strachu aż podskoczyłeś i automatycznie się odwróciłeś z powrotem w kierunku drzwi, które od tej strony są całe podrapane od paznokci nieszczęśników, którzy próbowali się stąd wydostać. Przechodzi cię niepokojący dreszcz ale postanawiasz się z tym zmierzyć i niepewnie zaczynasz przechodzić przez hol. W domu panuje głucha cisza, słychać jedynie skrzypienie podłogi kiedy po niej stąpasz. Po drodze spotykasz młodych satanistów i próbujesz przejść obok nich bezszelestnie ale niestety dom z tobą nie współpracuje. Jak tylko robisz następny krok podłoga zawodzi okropnym skrzypnięciem. Jeden z mężczyzn unosi na ciebie wzrok i wściekły pokazuje zęby. Bierzesz nogi za pas i wbiegasz po schodach na górę. Korytarz wygląda tragicznie, wszędzie panuje półmrok ale i tak możesz dostrzec jak stara farba odpada od ścian. Im dalej idziesz tym ciemniej robi się wokół ciebie. W oddali słyszysz czyjeś bolesne wycie. Przestajesz widzieć cokolwiek i musisz iść przy ścianie i się jej trzymać by znaleźć jakiekolwiek drzwi. W pewnym momencie wycie ustaje i słyszysz dźwięk łańcuchów ciągniętych po podłodze. Pomieszczenie zaczyna się nieco rozjaśniać i widzisz, że zbliżasz się do rozwidlenia. Zatrzymujesz się przy nim i patrzysz w lewo, skąd dobiegają jakieś dźwięki. Nagle z prawej podbiega do ciebie zakuty w łańcuchy demon, który krzyczy i wyrywa się w twoją stronę. Spłoszony biegniesz w lewo  i chowasz się w pokoju, do którego drzwi za sobą zatrzaskujesz. Trafiłeś do czegoś w rodzaju salonu, a raczej do miejsca, które było nim dawno, dawno temu i zostało zapomniane lata temu. Nagle słyszysz złowieszczy śmiech mężczyzny. I jeszcze kilka razy. Zaczynasz rozglądać się po pomieszczeniu. (Rzut kostkami - przejście przez salon)
1,6:
 

2,5:
 

3, 4:
 

POKÓJ 2
W pokoju panuje półmrok. Słychać jedynie obłąkany śmiech i coś w rodzaju... kicania? Robi się coraz jaśniej i już po chwili wiesz, że to wściekły królik skacze po pokoju w koło i śmieje się jak szalony. Co i róż dostaje ataku agresji i rzuca po pomieszczeniu przedmiotami albo zatrzymuje się i z całej siły wali pięściami (czy tam łapami) w ścianę. Kiedy to robi wszystko w pomieszczeniu i nawet ziemia pod twoimi nogami zdaje się drżeć. Albo ma naprawdę dużo siły albo efekty specjalne są naprawdę kozackie. Kiedy kica obok ciebie zatrzymuje się na chwilę, szczerzy zęby i zaczyna cię obwąchiwać, a ty jesteś sparaliżowany. Chwilowo okazuje się być niezainteresowany rozerwaniem cię na strzępy więc twoją uwagę przyciąga krzyk dobiegający z drugiego końca pokoju. Podchodzisz kilka kroków bliżej żeby rozeznać się w sytuacji jednak pozostajesz w ukryciu za metalową szafą. Przyglądasz się temu jak koleś w masce spawacza obcina rękę jakiejś biednej blondynce, która dże się w niebogłosy. Przez myśl przechodzi ci, że chyba już zdążył wyciąć jej nerkę zważywszy na ten ślad krwi na brzuchu. Gdzieś w pod ścianą stoją inne przerażone ofiary, które zapewne czeka dokładnie to samo. Patrzysz przez chwilę w ich oczy i te aż krzyczą „pomocy”. Cała czwórka trzęsie się ze strachu, szczególnie kiedy co i róż zbliża się do nich królik i ich straszy. Po chwili zauważasz również, że całej akcji przygląda się tresowana dziewczyna i, mimo że wygląda strasznie to widzisz jak się cieszy kiedy cięta piłą blondynka krzyczy. Oblizuje zakrwawione wargi kiedy widzi, że patrzysz i uznaje cię za smakowity kąsek. Zachęca cię do podejścia ale nie jesteś taki głupi. Nagle szafa za którą się chowasz zaczyna się cała trząść, a wręcz rzucać. Gdy już odsuwasz się na bezpieczną odległość drzwi zostają wyważone kopniakiem. Ze środka wyskakuje demoniczny zombie ksiądz z wypalonym znakiem krzyża na czole. Zboczeniec ssie kawałek drewna, który trzyma w ręku i patrzy ci się głęboko w oczy. Z tego wszystkiego przechodzi cię dreszcz obrzydzenia. (Rzut kostkami – przejście przez pokój wariatów)

1, 6:
 

2, 5:
 

3, 4:
 

POKÓJ 3
To pomieszczenie jest zdecydowanie najbardziej klaustrofobiczne i najbardziej mroczne. Kiedy tylko tam wchodzisz od pierwszej chwili wyczekujesz kiedy za plecami wyskoczy ci jakiś upiorny dzieciak, który mieszkał w tym pokoju. A tak właściwie to jakiś bękart już pełza i wije się po ścianie. W tle słychać niepokojący płacz dziecka. Właśnie ze szczegółami przypominają ci się wszystkie koszmary z dzieciństwa po tym jak oglądałeś horrory, mimo że rodzice zakazywali. Na całym ciele masz gęsią skórkę, a oczy dosłownie dookoła głowy. Taaak, tutaj zdecydowanie czujesz dużo większą grozę niż wcześniej. Do tego masz wrażenie, że trupia lalka stojąca w łóżeczku cały czas się na ciebie gapi! Zbyt długo nic się nie dzieje więc po woli zaczynasz łapać paranoję. (Rzut kostkami – przejście przez pokój dziecięcy)

1, 6:
 

2, 5:
 

3, 4:
 

POKÓJ 4
Wpadasz do pomieszczenia zdyszany i w amoku. Jesteś już trochę zmęczony tym ciągłym uciekaniem i atakami w twoją stronę. Dopiero po chwili łapiesz głęboki oddech, uspokajasz się i rozglądasz po pomieszczeniu. Miejsce wygląda jakby przeszło po nim tornado, choć najprawdopodobniej w zamyśle to była wojna lub atak kosmitów. W tle słyszysz ciche warczenie ale nie potrafisz zidentyfikować od jakiego potwora pochodzi. Jesteś pewny tylko tego, że dźwięki zdają się być coraz bliżej. Wkrótce dostrzegasz jak zza wszystkich przeszkód po kolei zaczynają wychodzić hordy zombie. Już wiesz, że jesteś otoczony i nie dasz rady im uciec. Musisz znaleźć inne rozwiązanie. (Rzut kostką – paintball)

1, 6:
 

2, 5:
 

3, 4:
 

POKÓJ 5
Wypiłeś tajemniczy napój i czekasz ale nic podejrzanego się z tobą nie dzieje. Po kilku sekundach ostatnie drzwi się przed tobą otwierają. Bierzesz głęboki wdech, wydech... i wchodzisz. Pomieszczenie jest podejrzanie puste. I podejrzanie ciche. Pod ścianą stoi jedynie obwiązany i przykuty łańcuchami człowiek w żelaznej masce. Nie wydaje ci się by mógł być groźny skoro w ogóle nie może się ruszyć. Już w tym momencie wyczuwasz podstęp, a do tego biedak próbuje coś mamrotać i wskazać ci oczami. Coś, czego najwyraźniej się obawia. Chwilę potem słyszysz gruby ryk i wiesz, że szykują się kłopoty. Z innego pomieszczenia wbiega mutant i wydziera się ile tylko sił w gardle. Głośno przełykasz ślinę bo tego naprawdę się nie spodziewałeś. Człowiek w żelaznej masce zaczyna się rzucać i krzyczeć, a ty jesteś cały sparaliżowany i nie wiesz co robić skoro jedyna droga wyjścia jest za plecami potwora. (Rzut kostką – ostatnie pokój)

1, 3, 6:
 

2, 4, 5:
 

Kod do załączenia na końcu posta: (niepotrzebne wykreślić)
Kod:
<zg>Przejście przez salon:</zg> wpisz wylosowana kostkę
<zg>Przejście obok wampira:</zg> wpisz wylosowaną kostkę
<zg>Przejście przez pokój zabiegowy:</zg> wpisz wylosowaną kostkę
<zg>Przejście przez pokój wariatów:</zg> wpisz wylosowaną kostkę
<zg>Przejście przez pokój dziecięcy:</zg> wpisz wylosowaną kostkę
<zg>Przejście przez pokój z paintballem:</zg> wpisz wylosowaną kostkę
<zg>Przejście przez ostatni pokój:</zg> wpisz wylosowaną kostkę
<zg>Starcie z mutantem:</zg> wpisz wylosowaną kostkę
<zg>Zebrane punkty grozy:</zg> wpisz wylosowaną kostkę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 12:14

- Pierwsza! - Dziewczyna przybiegła do domu strachów z gwiazdeczkami w oczach. A właściwie przyleciała, bo od 5 minut lewitowała w powietrzu. Niestety akurat gdy pojawiła się pod domem strachów ten przestał działać. Upadła z hukiem na ziemię. Normalnie pewnie by się bardzo zdenerwowała, ale będą pod wpływem eliksiru Fuksacji rozpłakała się. Głośno i doniośle, jak małe dziecko. Trwało to zaledwie minutkę, a zaraz potem podniosła się z ziemi z wielkim uśmiechem od ucha do ucha. Chwała bogu, że wypiła również eliksir upiększający, bo gdyby nie to, to pewnie wyglądała by jak idiotka. A tak chociaż ludzie, którzy na nią spoglądali byli zmuszeni skupiać się tylko na jej wyglądzie, a nie na tych skrajnych stanach emocjonalnych, które przeżywała. Rozglądała się wokół siebie i czekała na kogoś, z kim mogła by wejść do domy strachów. Nie chciała tego robić sama i liczyła, że Edward wpadnie tu lada chwila.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30223
  Liczba postów : 49247
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 14:25

Jak to? To ktoś tu stał? Niemożliwe! Tylko Ci się wydawało!


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Nie Maj 08 2016, 15:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 14:33

Kiedy zaczepił ją dziwny mężczyzna pierwsze co, to zaczęła płakać, że niby to się strasznie wystraszyła. Nadal miała dziwne stany emocjonalne, ale miała nadzieję, że niedługo się skończą. Był jednak dość interesujący i zastanowiła się przez chwilę... Potem poszła razem z nim za Dom. Trzeba było przyznać, że wybrał sobie na prawdę klimatyczną miejscówkę. Nie każdy go tu zauważy, a jeśli już ktoś, to będzie mógł na prawdę dyskretnie dokonać zakupu.
Z wielkim uśmiechem podeszła do mężczyzny. Na pewno wyglądała tak, jakby już się czegoś naćpała. Jednak co to, to nie. Nigdy nie zamierzała brać narkotyków. Ciekawe, czy decyzja o zakupie od niego kilku drobiazgów była podyktowana jej podświadomością, czy tym popieprzonym eliksirem.
- Daj mi... Jad Bazyliszka i może... Eliksir Rozpaczy - Już wiedziała co zamierza zrobić z tym ostatnim. Zapłaciła bardzo wysoką kwotę i natychmiast wycofała się ze stoiska nie chcąc, by ktokolwiek ją na tym nakrył. Znów stała przed Domem Strachów i czekała na Edwarda. Powoli eliksir Fiksacji przestawał działać... Dlatego myślała o jednym "Po cholere ja to kupiłam?".
W pewnym momencie znudziło jej się czekanie więc stwierdziła, że przyjdzie tu trochę później, a teraz? Zamierzała udać się do Centrum Parku.
z/t

Wydałam: 180G
Co już mam? Figurka smoka (Czarny Hebrydzki), Dementorek, Fałszoskop, Eliksir Euforii, Jad Bazyliszka, Eliksir Rozpaczy,


Ostatnio zmieniony przez Vittoria Brockway dnia Nie Maj 08 2016, 15:14, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carma C. Charisme

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1102
  Liczba postów : 476
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11845-carma-c-charisme
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11852-carma-cie-oceni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11851-maly-kruczek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11853-carma-c-charisme
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 14:41

Słyszała pogłoski, że gdzieś tam otworzono Dom Strachów, a ona przecież tak strasznie uwielbiała się bać! Obładowana mnóstwem wygranych rzeczy, w tym nową miotłą, modelami smoków, zabawkami i całą resztą gratów, zwracała uwagę tylko na jeden z nich - kompas marzeń. Była pewna, że magiczna rzecz ciągnie ją w to miejsce tylko z powodu najstraszniejszego stoiska na festynie, ale gdy już do niego dotarła, stanęła zdezorientowana zastanawiając się, o co tak naprawdę może chodzić. Przeszła się kilkanaście metrów dalej w kierunku wskazanym przez kompas, by w pewnym momencie najzwyczajniej w świecie wpaść w plecy zakapturzonego osobnika. Odrywając wzrok od magicznej nawigacji, prawie pisnęła, zdając sobie sprawę, że są tutaj sami.
Ulżyło jej, gdy mężczyzna przedstawił jej szeptem swoją ofertę i pewnie całkowicie by ją zignorowała... Gdyby nie oprylak. Jej myśli automatycznie zabłądziły w stronę @Rasheed Sharker, z którym w ostatnim czasie mieli dość przyjemne wspomnienia związane z owym narkotykiem.
- Okej, wezmę... oprylak i ten eliksir krwinkowy - mruknęła cicho, podając zakapturzonej postaci galeony.

Co? Oprylak i eliksir krwinkowy
Za ile? 55G
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caroline Carrier

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 14:45

Caroline cieszyła się na widok pierwszego gościa w domu strachów. Niestety dziewczyna została zatrzymana przez jakiegoś tajemniczego gościa. Blondynka od razu się tym zainteresowała i coś tam nawet podsłuchała. Niewiele udało jej się przewieźć z Salem a i nie znała lokalnych dostawców więc postanowiła skorzystać z okazji chwilę po tym jak Vittoria odeszła nieco dalej od tajemniczego gościa.
-Mogę prosić peruwiańskiego zioła i eliksir otwartych zmysłów? - zapytała dyskretnie dając mu swoje galeony i rozglądając się czy przypadkiem nikt nie idzie. Kiedy dostała swoją paczuszkę wszystko dobrze schowała i szybko wróciła na stoisko.

Co mam? Peruwiańskie zioło i eliksir otwartych zmysłów
Wydałam 50G
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30223
  Liczba postów : 49247
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 15:44

Kobieta o kształtach prima-baleronu przyszła do Domu Strachów i z góry zapowiedziała, że zamierza przejść wszystkie pokoje! Była tak pewna siebie, że na prawdę dziwne musiało być to, że już w pierwszym pokoju piszczała ze strachu, a widok ziejącej bestii sprawił, że biedaczysko ze stresu po prostu zwymiotowało. Kobieta oczywiście nie zamierzała tego posprzątać, więc teleportowała się do całkiem innego rejonu parku zmuszając tym samym @Caroline Carrier to posprzątania tego bajzlu samemu. Coś mi się wydaje, że przyda Ci się zaklęcie "Chłoszczyć" zanim jakiś klient się na to natknie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Galeony : 3337
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1205
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 18:17

Stanęła razem z @James Waters przed przerażająco ozdobionym domem. Zdecydowali się iść razem, by dodawać sobie otuchy. Naeris bezwiednie dotknęła reką swojego naszyjnika, co robiła często, kiedy się denerwowała. Wampirzyca przed wejściem ich ostrzegała, ale w końcu nie po to tu przyszli, by zaraz zawrócić.
Naeris weszła do środka i usłyszała, że drzwi się za nimi zatrzaskują.
- Merlinie. Oni nie żartowali.. - szepnęła do chłopaka. Dziarską miną próbowała nadrobić brak odwagi. Przechodzili przez hol, nasłuchując, ale panowała straszna cisza. Natknęli się na ludzi, którzy chyba odprawiali jakiś rytuał czarnomagiczny. Wtem Naeris nastąpiła na wyjątkowo głośnie skrzypiący panel i zwrócili na nich uwagę. Jeden z satanistów wyszczerzył do niej zęby, więc spanikowała.
- Biegnij! - krzyknęła do Jamesa i pognała w góre, nie patrząc czy za nią nadąża. Wszędzie rozlegały się jakieś wycia. Gdy Krukonka usłyszała szczek łańcuchów po jej plecach przebiegł dreszcz. Zdecydowanie nie powinna była tu wchodzić. Wyciągnęła różdżkę i przycisnęła ją do piersi. - James? - wyszeptała ledwo słyszalnie, ale chłopak był obok niej. Odetchnęła z ulgą. Niestety, ta nie trwała długo. Jakiś przerażający demon obrał sobie Naeris na cel i rzucił się na nią. Zapomniała o zgrywaniu dzielnej i krzyknęła po prostu, po czym co sił w nogach pobiegła w lewo. Wpadła do jakiegoś pokoju i zamknęła za soba drzwi.
- Jesteś cały? - sapnęła. Miała nadzieję, że sobie poradzą. Spróbowała uspokoić oddech, ale cała drżała. Rozejrzała się, dokąd trafili. Wyglądało na opuszczony salon, pełen pajęczyn i innych ohydztw. Cudownie... Wstała na chwiejnych nogach, gdy usłyszała jakiś śmiech. Wydawało jej się, że dochodzi zza obrazu.
Nie, nie idź tam.

Ale śmiech dalej rozbrzmiewał i Naeris zrozumiała, że musi to zrobić. Musiała przesunąć mebel, by dostać się do obrazu. Zdjęła go, uważając by go nie zniszczyć i zobaczyła za nim wajchę. Pociąganie jej wydawało się okropnie głupie, ale co miała robić, tkwić tu w nieskończoność?
- Hej, myślisz, że... - zaczęła, ale kiedy się obejrzała zauważyła, że Jamesa tu nie ma. Musiał gdzieś zniknąć. Przez chwilę ogarnął ją nieopisany strach, ale obiecała sobie, że da radę. Przed dziewczyną otworzyło się tajne przejście. Powoli i ostrożnie szła naprzód. To co zobaczyła, było naprawdę realistyczne. Jakiś naukowiec chciał zachęcić ją do swoich eksperymentów, a sparaliżowana strachem Naeris ledwo zdołała pokręcić głową. Widocznie to do niego nie dotarło.
Biegnąc nie miała nawet czasu zastanowić się, ile jeszcze razy coś na nia napadnie. Tuż przed nią wyrósł wampir, co wywołało kolejny wysoki krzyk. Jednak jej strach opadł. Ten nie wyglądał tak okropnie. Nagle palnęła się w myślach. Dlaczego zachowuje się jak przerażony dzieciak? Powinna się uspokoić i pamiętać, że to jedynie zabawa i nic jej nie zrobi krzywdy... chyba. W razie czego użyje różdżki. Wyminęła wampira, uspokajając walące dziko serce.
Kolejny pokój był jeszcze dziwaczny, ale Naeris o wiele łatwiej było już zachować zimną krew. Na królika spojrzała niemal z obojętnością. Dopiero kiedy się do niej zbliżył i zaczął ją wąchać znowu ogarnął ją strach. Jej uwagę odwrócił jakiś wrzask.
- James?! - krzyknęła. Poszła w tamtą stronę, zachowując ostrożność. Nie chciała być jak te głupie blondynki z mugolskich horrorów. Widok odcinanej ręki zmroził jej krew w żyłach. I ci ludzie... i tamta dziwna dziewczyna... Wszystko to sprawiło, że mało brakowało by Naeris zemdlała. Gdy szafa za nią zaczęła się trząść drgnęła i wyciągnęła przed siebie różdżkę, nie pamiętaj, że to efekty specjalne, a ona mogła je przez przypadek zniszczyć. Chciała PRZEŻYĆ, okej? Na widok księdza wzdrygnęła się. Ten Dom był jakiś porąbany. Kto to wszystko powymyślał?! Powinni go zamknąć w psychiatryku. Na szczęście ksiądz nie zwrócił uwagi na Naeris, tylko na inne osoby w pomieszczeniu. Rozpętało się jakieś piekło, z czego nie omieszkała skorzystać i się wymknąć. Im szybciej się stąd wydostanie tym lepiej. A widok wykrwawiającego się królika zapamięta chyba do końca życia. Wpadła do kolejnego pomieszczenia zdyszana. To wydawało jej się dziwne. Słysząc warczenie wstrzymała oddech. Myślała, że to jakiś pies, ale okazało się, że to zombie. Zaraz! Zombie! Niewiele myśląc zaczęła biec przed siebie. Niewiarygodne, ale nawet taka drobna osóbka mogła je staranować. Już się cieszyła, gdy okazało się, że to nie było mądre. Wkrótce została otoczona. Zaczęła krzyczeć i wołać o pomoc.
Przegrała, ale z wielką ulgą. Nie wiedziała, czy wytrzyma dłużej. Wyszła z Domu Grozy, starając się opanować swoje emocje. Z jednej strony to było coś niesamowitego, z drugiej obrzydliwego i strasznego. Rozejrzała się w poszukiwaniu Jamesa, miała nadzieję, że nic mu się nie stało.


Przejście przez salon: 6
Przejście obok wampira: 1
Przejście przez pokój wariatów: 6
Przejście przez pokój z paintballem: 5
Zebrane punkty grozy: 5 pkt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


James Waters

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 19:52

Wysoka, strasznie przyozdobiona budowla. Może to nie był jednak dobry wybór? James jednak ruszył przed siebie wraz z @Naeris Sourwolf. Już na samym początku nie było przyjemnie. Niepokojący napis na drzwiach, ziejąca ogniem bestia i samo zatrzaskujące się drzwi.
- Tak, rzeczywiście.
Młodzi sataniści i skrzypiąca podłoga trochę przerażały chłopaka, dlatego ten uciekł przed obnażającymi zęby satanistami, kierując się ku schodom. "Dlaczego tu musi być tak nieestetycznie?" zastanawiał się James, naśladując głos ojca w głowie, który na pewno tak skomentowałby to miejsce. "Ta odpadająca ze ścian farba, drzwi naznaczone drapaniem, dziwnie przebrani ludzie" myślał James, nadal inicjując ton ojca. Nagle coś zaczęło przeraźliwie wyć. Chwilę później było słychać dudnienie łańcuchów, które kojarzyły się Jamesowi - nie wiedzieć dlaczego - z Azkabanem.
- Jestem tutaj. - szepnął chłopak za plecami Naeris. Byli w salonie, pełnym pajęczyn.
- Nic mi nie jest. Co to za śmiech? - spytał James. Śmiech słychać było jeszcze raz i jeszcze raz. I kolejne kilka razy. Powtarzał się, jak przy zaciętej płycie. Zawsze taki sam. Przerażający i lodowaty. Pomimo tego jednak, James dostał do żył trochę odwagi. Co oni mogą mi zrobić? Najwyżej wbić mi brudną strzykawkę. Na chłopaka rzuciły się zombie pielęgniarki, które wyglądały naprawdę ohydnie. James popisał się sprytnymi unikami i dzięki temu dotarł do drzwi, które prowadziły do kolejnego pomieszczenia.
To pomieszczenie było zdecydowanie zbyt klaustrofobiczne. Jamesa przeszedł dreszcz po plecach. W tle słychać było płacz dziecka, a jakiś bękart już wił się po ścianie. Pomimo tego, że nie było tam zombie pielęgniarek, ten pokój przeraził bardzo intensywnie Jamesa. Grozę czuć było w każdym metrze kwadratowym tego pokoju. Trupia lalka z łóżeczka ciągle patrzyła na chłopaka, a ten miał wrażenie, że ta zaraz się na niego rzuci. Chłopak był powoli zaniepokojony, bo przez długi czas nic się działo. W końcu James zebrał się na odwagę i zrobił krok. Nie miał obok siebie Naeris, więc czuł się bardziej niepewnie. Z sufitu w stronę Jamesa zaczęła lecieć ogromna, sztuczna pajęczyna, zupełnie jakby Spiderman wystrzelił ją ze swoich rąk. Na szczęście chłopak jest w stanie uskoczyć na bok, a pajęczyna go nie dosięga. Spod łóżka jednak zaczynają wychodzić dziwne łapy, których James nie zauważa. Łapska dosięgają kostek Jamesa, a ten z wielkim hukiem upada na podłogę. Chłopak był w ogromnym szoku, lecz jeśli w końcu się z niego otrząsnął, zaczął walczyć z mechanizmem, aż w końcu wyswobodził się z uścisku. James ma spłycony oddech i wysokie tętno. Przygoda przygodą, ale nie chciał odnieść uszczerbku na zdrowiu! Jem miał wrażenie, jakby ktoś ciągle dyszał mu w kark. Okropne uczucie! Chłopak nie rozgląda się już po pokoju, tylko szybko podbiega do drzwi i pospiesznie z niego wychodzi. Natknął się na korytarz, poszedł w prawą stronę i zauważył drzwi do kolejnego pokoju. Przed wejściem stał stolik, na nim butelka i liścik, który mówił, że bez wypicia zawartości flakonu, James nie będzie mógł wejść do pomieszczenia.
Nastolatek poczekał chwilę. Następnie podniósł butelkę i wypił jej zawartość. Poczekał przed drzwiami, ale nie działo się z nim nic podejrzanego. W końcu, po kilku sekundach, drzwi otwierają się przed Jamesem. Pomieszczenie było dziwnie puste i ciche. Pod ściana jednak stał  człowiek w masce, obowiązany i przywiązany łańcuchami. Nie ruszał się, więc James uznał go za niegroźnego. James jednak jest inteligentny, więc wyczuł w tym podstęp. Człowiek próbował coś mamrotać i wskazać źrenicami, ale wyglądał jakby się czegoś obawiał. Chwilę potem nastolatek usłyszał donośny ryk, a wtem z innego pomieszczenia wybiegł mutant, który bardzo głośno krzyczał. Zamaskowany człowiek zaczął się wiercić, rzucać i krzyczeć. Jamesa jakby sparaliżowało, bo nie wiedział co ma ze sobą zrobić, ponieważ jedyne drzwi znajdowały się za potworem. Chłopak zaczął szukać jakiegoś dobrego rozwiązania, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Stwierdził jednak, że na pewno nie uwolni faceta, bo pewnie bestia zdążyła się nim znudzić i mężczyzna mógłby uciec. Lub co gorsza, współpracowali ze sobą i go zaatakują. James jednak przypomniał sobie, że ma w plecaku trochę przekąsek, które postanowił rzucić potworowi, a ten przepuścił go do drzwi.
Drzwi okazały się prowadzić na zewnątrz chaty. Przed nią zauważył niedawno poznaną mu blondynkę - @Naeris Sourwolf.
- Naeris!

Przejście przez salon: 5
Przejście przez pokój zabiegowy: 3
Przejście przez pokój dziecięcy: 3
Przejście przez ostatni pokój: 4
Zebrane punkty grozy: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Galeony : 3337
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1205
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 20:14

James długo nie wracał. Stała przed wejściem, czekając na niego. Przy okazji zamieniła parę słów z @Caroline Carrier, która robiła tu za wampirzą gwiazdę. Musiała przyznać, że dom był naprawdę świetnie zrobiony. Doceniała ile trudu włożono w przygotowanie tych wszystkich pokojów i potworów. Ale z tego co zauważyła to chyba ona i James pierwsi zdecydowali się tu wejść.
Usłyszała swoje imię i zobaczyła Krukona.
- James! - ucieszyła się na jego widok, ale powstrzymała się i nie okazała tego tak otwarcie. Zamiast tego poprawiła lekko swoje włosy, które mogły zburzyć się podczas dzikich ucieczek przed monstrami. Parę jasnych kosmyków wymknęło jej się na czoło. - Więc udało ci się wyjść bez szwanku? - spytała, doszukując się na nim jakichś śladów sponiewierania. Wyglądał jednak nienagannie, to musiała mu przyznać. Nawet trochę pedantycznie. Ale przyjrzawszy się dostrzegła zmarszczki na jego twarzy i siwe pasemka między brązowymi włosami. Wyglądał, jakby się mocno postarzał. Naeris domyśliła się, że to efekt jakiegoś eliksiru.
- Ja zostałam zgnieciona przez armię zombie. - skrzywiła się na wspomnienie dziesiątek żywych trupów, które ją opadły. - Ale żyję. Teraz oboje możemy przyznać, że zasłużyliśmy na miejsce w Gryffindorze! Ciekawe jaką dostaniemy nagrodę - uśmiechnęła się do niego szeroko. Nie wiedziała, co mogliby teraz zrobić. Na festynie było jeszcze mnóstwo atrakcji, jak choćby pokazy smoków, targi pracy, strzelnica... Była jednak już trochę zmęczona. Chętnie zaproponowałaby, żeby się po prostu przeszli po parku albo nad jakimś jeziorkiem w pobliżu, ale uznała, że to byłoby trochę niekulturalne. W końcu to chłopak powinien proponować takie rzeczy. Może już nie miał ochoty się z nią szwendać? Trochę się oboje nabiegali w tym domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


James Waters

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 415
Dodatkowo : prefekt fabularny, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12628-james-waters
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12630-james-waters#341246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12631-elmer#341248
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12629-james-waters#341244
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 20:36

- Nic mi nie jest. Pomijając to, że teraz pewnie wyglądam na pięćdziesięciolatka. - James lekko się uśmiechnął. Na wierzch wyszły mu przeurocze dołeczki, których wcześniej dziewczyna chyba nie miała okazji widzieć.
- Na pewno nic ci nie jest? Wyglądasz na zakłopotaną. Wszystko jest okej? - zmartwił się James, ale kiedy Naeris na niego spojrzała, ten szybko odwrócił wzrok. - Wiesz, wcale nie zależy mi tak bardzo na nagrodzie. Słuchaj, miałabyś ochotę gdzieś jeszcze się ze mną przejść? To jeden z niewielu dni, kiedy mam sporo wolnego czasu, a ty jesteś taka sympatyczna. - James zarumienił się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 21:43

Nie zwracał uwagi na żadne atrakcję, bo i po co? Samemu chodzić po takiej imprezie to nic fajnego. Właśnie dlatego postanowił założyć stoisko. Wtedy by sobie tam stał, częstował ludzi jedzeniem i nie byłoby problemu, a tak? Spojrzał w prawo grupka osób, spojrzał w lewo jakaś para, idzie prosto jakieś dwie dziewczyny. Irytacja rosła w nim coraz bardziej. Miejmy nadzieję, że panna Brockway postanowi się jednak pojawić na domu strachów.
Stach… to właśnie to pojawiło się w oczach krukonki, a on nie miał zielonego pojęcia dlaczego. Co najważniejsze nie był w stanie przestać o tym myśleć, ona uciekła zanim zdążył ją o cokolwiek spytać… będzie musiał do niej napisać i dowiedzieć się czegoś więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Galeony : 3337
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1205
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 22:00

Uśmiechnął się! Tak! Co prawda lekko, ale zawsze coś. Naeris uwielbiała, gdy ludzie uśmiechali się dzięki niej. Mogła się przyczynić do uszczęśliwienia jakiegoś człowieka? Świetnie! Sama się przez to uszczęśliwiała. Miała dobrą duszę, która nie zniosiła krzywdy innych.
- Wyglądasz nieźle. - przyznała. Chłopak był przystojny, co tu dużo ukrywać. Odchrząknęła lekko. - Wszystko w najlepszym porządku. Teraz, kiedy jestem na zewnątrz, mam pewność, że nic na mnie nie wyskoczy. A nawet jeśli, to przecież jestem tu z tobą. - kolejny uśmiech w jego stronę. James mógłby sobie pomyśleć, że dziewczyna sobie z nim pogrywa. Dostrzegła, jak odwrócił wzrok i stwierdziła, że może jednak jest w stosunku do niego zbyt bezpośrednia. Powinna się zachowywać grzecznie i kulturalnie, jak zawsze.
- Chętnie. Wróćmy na moje stanowisko. Mam tam babeczki, jeszcze sa świeże. Dam ci jedną. - kusiła ze śmiechem. - I dziękuję za komplement.
Dziwnie to wyglądało, gdy wracali razem do fontanny, ponieważ on wyglądał na dorosłego mężczyznę. A ona była w stosunku do niego taka drobna. Teraz zauważyła, jaki jest wysoki. Powrócili razem na stanowisko Naeris, by tam sobie spokojnie usiąść.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Enzo Halvorsen

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3052
  Liczba postów : 1065
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10538-enzo-corrado-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10540-klusownik-prosto-z-peru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10539-peruwianska-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10541-enzo-halvorsen
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyNie Maj 08 2016, 23:36

W trakcie oczekiwania na pozbycie się iście babskiego focha przez Lysandra, Enzo udał się do opuszczonego domu, który, podobno, miał oferować niebywałe przeżycia. Zaczynało się nieźle, chociaż odrobinę tandetnie. Seksowna wampirzyca niespecjalnie do niego przemawiała, ale to nie dla niej tutaj przyszedł. Zapłacił Caroline dziesięć galeonów za bilet wstępu, chcąc jak najszybciej wejść do środka domu. Nie dlatego, że czuł się nieustraszony, a po prostu był bardzo ciekaw co zastanie wewnątrz budynku. Zapowiadało się ciekawie, chociaż ani trzaskające drzwi, ani grupki satanistów nie potrafiły go wystraszyć. Cały czas był świadom tego, że ma pod ręką różdżkę, z której może skorzystać, więc utrzymywanie bicia serca na normalnym poziomie na razie nie było trudne. Obdrapane korytarze budziły pewien niepokój, tak samo jak zapadająca wokół ciemność. Wycie pewnie byłoby bardziej przerażające, gdyby tylko Enzo potrafił uwierzyć w jego prawdziwość. Jako Krukon miał aż zbyt bolesną świadomość, że cały ten cyrk jest specjalnie zaplanowaną próbą napędzenia mu strachu, ale i tak, gdy szedł powoli wzdłuż ściany, starając się coś dostrzec w całkowitych ciemnościach, czuł pewien niepokój. To uczucie nasiliło się trochę, gdy do jego uszu dotarł dźwięk ciągniętych po ziemi łańcuchów. Kiedy już sądził, że zaraz sytuacja nieco się wyklaruje i będzie mógł pozbyć się dyskomfortu, z prawej dopadł go jakiś wariat. Odruch ucieczki był szybszy niż jego ręka, dzięki czemu Enzo wpadł do salonu, zgodnie z oczekiwaniami organizatorów, nasłuchując jak jeden z tych cudaków zanosi się śmiechem. Przez chwilę stał w bezruchu, czekając aż dziwak z łańcuchami trochę się oddali, ale nie potrafił dłużej usiedzieć w miejscu, kiedy wydawało mu się, że to ktoś zza ścianą tak dziwnie się śmieje. Kierowany podświadomą ostrożnością, postanowił oddalić się od źródła dźwięku, trafiając wprost do dziwacznego pokoju zabiegowego. Zamykające się za plecami drzwi były tak przewidywalne, że Halvorsen był zupełnie zaskoczony tym, iż dał się na to nabrać, ciągnąc jeszcze rozpaczliwie za klamkę. Potem też sam siebie zaskoczył, że zamiast stawić czoło wyzwaniu, po prostu wydostał się przez drugie drzwi. Co za głupota. Może chociaż Prince zapomniał o jego istnieniu? Czas to sprawdzić.

Przejście przez salon: 5
Przejście przez pokój zabiegowy: 6
Zebrane punkty grozy: szalone 1

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyPon Maj 09 2016, 07:09

Teleportowała się prosto przed Edwardem, co na prawdę mogło go wystraszyć. Nawet się nie zastanawiała tylko od razu złapała go za łapki, spojrzała głęboko w oczy i...
- Przepraszam! Wypiłam cholerny eliksir fiksacji i zaginęłam gdzieś w akcji - Nie do końca to była prawda, bo ten przestawał działać po jakimś czasie. Jednak przez godzinę jej skrajne stany emocjonalne sprawiały, że raz była za nim stęskniona, raz na niego wściekła. Jeden wielki burdel! Nie planowała tego. Szkoda, że przestał też działa eliksir upiększający, bo po nim wyglądała tak ślicznie... No cóż. Przynajmniej jej włosy wróciły do dawnego koloru, aczkolwiek ramiączko sukienki miała ubabrane zieloną farbą.
- Już się od Ciebie nie odkleję - Skomentowała po czym przytuliła się do jego ramienia i spróbowała go udobruchać oczkami zbitego psa. Dobrze wiedziała, że Edward nie potrafi się na nią gniewać. Chyba trochę za dobrze... No ale czy chcą sobie teraz psuć zabawę z takiego błahego powodu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5347
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2811
http://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
http://www.czarodzieje.org/t7096-rasheed-sharker
http://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyPon Maj 09 2016, 22:59

Historia już niejednokrotnie nam udowadniała, że zupełny przypadek lubi być matką ojcem czy tam wujkiem kreatywności i wynalazków. Dlaczego więc nie miałby być również idealnym katalizatorem ciekawych spotkań? Nikt tego nie powiedział i całe szczęście, bo Rasheed w dniu dzisiejszym zupełnie by się z nim nie zgodził. Jego obecność na tym festynie była jedynie symboliczna. Nie brał udziału w żadnych bzdurnych pokazach czy nie rzucał się, aby wygrywać pluszowe akromantule. Po prostu spacerował między ludźmi, bardzo ciekaw co ich tak intryguje we włóczeniu się bez większego sensu po parku. Zawędrował nawet w okolice opuszczonego domu, dziwnie zainteresowany kto wymyśla takie głupoty jak straszenie innych ludzi i w dodatku żąda za to pieniędzy. Obecność Caroline w tym przybytku nie zdziwiła go ani trochę, ale już większym zaskoczeniem była dla niego Carma, która właśnie podawała pieniądze jakiemuś podejrzanemu typowi, najwyraźniej coś kupując. Zanim Sharker zdążył do nich podejść, tajemniczy handlarz się zwinął i tyle było z rozpracowania szajki przestępczej. Za to zajście Charisme od tyłu poszło mu już lepiej. Dotknął niespodziewanie jej ramienia, mając nadzieję, że porządnie ją tym wystraszy.
- Różowe Ci się znudziły? - zapytał, zamiast powitania, uśmiechając się nieco drwiąco i unosząc w górę okulary przeciwsłoneczne, aby móc zaczepić je na włosach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718
Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 EmptyWto Maj 10 2016, 10:42

Kiedy dziewczyna pojawiła się przed nim po prostu się wzdrygnął z zaskoczenia. Nie bał się takich rzeczy, ale ciało samo reagowało jak na normalnego człowieka przystało. Kiedy zaatakowała go przeprosinami i tuleniem się westchnął widocznie ze zrezygnowania. Jakoś trudno było mu uwierzyć w eliksir fiksacji. A oprócz tego, gdyby usłyszał coś w stylu ‘błahego powodu’ to na pewno obruszyłby się i poszedł na swoje stoisko zostawiając ją samą ze sobą. HALO! To TY chciałaś z nim łazić, to ty chciałaś randkę, a nie on! Znaczy nie mówię, że nie chciał, ale to TY to proponowałaś, to TY go namawiałaś i to TOBIE chyba najbardziej na tym zależało. Kiedy chłopak chciał spędzić z tobą czas jak na normalnej randce to TY go olałaś i pobiegałaś sobie wszędzie sama. Teraz jakby chciał tam z tobą iść to tam nie pójdziecie, bo TY już tam byłaś.
Nie miał zamiaru się czepiać i kłócić tylko i wyłącznie z jednego powodu – nie miał zamiaru psuć tobie i sobie jeszcze bardziej dnia. Wolał się rozluźnić i bawić chociaż przez krótką chwilę. Wybacz Titi, ale to nie był błahy powód. Wręcz przeciwnie miał prawo się gniewać i gdyby był Jayem to pewnie by go tu już nie było, bo strzeliłby focha do końca świata i byś musiała za nim latać, by go udobruchać. Ale jak już wspomniałam, nie chciał psuć sobie reszty dnia więc bez żadnego słowa, jakby coś powiedział, to by warczał, ruszył w stronę opuszczonego domu.
Wszystko było tak efektowne, że szkoda gadać. Zanim trafił do pokoju zdążył się przestraszyć kilka razy, ale w taki sposób, by pewne panienka tego nie widziała. Jednak w trakcie biegu do pokoju… trzask. Gdzie ona jest? Miał ochotę się wrócić i znaleźć ją, jednakże drzwi się nie chciały ruszyć. Jedyna opcja jaka została to iść dalej, a nóż ją spotka. Trzy wyjścia, a żadne nie wygląda zachęcająco. Ruszył w stronę obdrapanych drzwi i widząc zombie dziadków… dobra byli straszni ale tak jakoś się nie umiał powstrzymać od śmiechu.
Był już zmęczony. Bieganiem i tym ciągłym napięciem i stresem. Nawet jak nie było obok niego salemki, to wciąż udawał wyluzowanego. Albo naprawdę tak było?  Jest mało rzeczy, których on się boi, już prędzej czuł rosnącą adrenalinę i ekscytację z każdym kolejnym krokiem.
Dobra horda zombie i zero broni? Chłopak jest ślepy i nie widząc w jaki sposób może się bronić postanowił opuścić dom strachów… biegiem. No co?! Oni go gonią! A oprócz tego… no cóż zaczynał się coraz bardziej martwić o Brockway. Wyszedł z rękami w kieszeni. To było naprawdę mocne. Uśmiech na jego twarzy może tego nie potwierdzał, bo wyglądał na rozbawionego, ale naprawdę był tym wszystkim podekscytowany.

Przejście przez salon: 4
Przejście przez pokój z paintballem: 6
Zebrane punkty grozy: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Opuszczony dom - Page 3 QzgSDG8








Opuszczony dom - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Opuszczony dom - Page 3 Empty

Powrót do góry Go down
 

Opuszczony dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Opuszczony dom - Page 3 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-