Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Opuszczony dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Opuszczony dom   Sob Cze 15 2013, 13:06


Opuszczony dom

Opuszczony dom zazwyczaj kojarzy się z miejscem gdzie coś lub ktoś straszy, a nie można tu przebywać dłużej niż pięć minut, bo za chwilę coś pęknie i spadnie na głowę. W tym przypadku to nic bardziej mylnego. Za parkiem w Hogsmeade znajduje się ogromny budynek, który z daleka wygląda, jak dwór! Podobno kiedyś mieszkał tu któryś z Ministrów Magii wraz ze swoją rodziną. Dziś jednak wszystko przepadło. Uczniowie z Hogwartu chętnie odwiedzają to miejsce, kiedy muszą coś przemyśleć, albo zorganizować imprezę, która poruszy nie jedno serce. Zdarzają się też tacy, którzy nie raz mogli tutaj przenocować... Nie pytajcie, co ich zmusiło do pojęcia takich decyzji! Podziwiajcie i korzystajcie.
Możliwe, że w domu będę poukrywane jakieś zadania od Mistrza Gry...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mathilde Villadsen

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Sie 24 2013, 14:24

Biedne życie fotografa! Math prawie by zapomniała, że dziś jest umówiona ze Sky. Jak dobrze, że na mugolskiej lodówce miała te kolorowe karteczki z zapiskami i planem dnia. Musiała odbyć poranną kłótnię z Young'iem dlaczego wychodzi tak wcześnie i dlaczego ósma rano to jest już dzień, a nie noc. No cóż. Chłopak nie zbyt długo z nią rozmawiał, bo zaraz poszedł dalej spać, ale wypuścił ją ze swoich objęć. Dzięki temu udało się naszej kochanej Olivii złapać za aparat i sprawdzić czy wszystko działa. Nie mogła się powstrzymać, aby nie zrobić mu małego zdjęcia do szantażowania, a potem już pobiegła do swojej pracowni. Przecież musiała poczynić ostatnie poprawki na sukienkach, kapeluszach i wielu innych dodatkach, w które zamierzała dziś ubrać Sky! Och, och! Jak pięknie! Wiele by dała, aby móc poczesać włosy Ślizgonki, ale domyślała się, że ta nie będzie aprobowała tego pomysłu, więc wszelkie gumki i spinki pozostawiła na półce. I tak już jej bagaż ważył całkiem sporo, a tragarz Kai zrezygnował dzisiaj z pracy, a zatem zaklęcie zmniejszające powinno być całkiem w porządku. Dziewczyna wrzuciła wszystko do podręcznej torby i narzuciła na siebie luźniutki sweterek, a żeby wyglądać jak prawdziwa profesjonalistka. Już przecież ogłosiła się na wizbooku, że niedługo nowa kolekcja. Pewnie niedługo wszyscy będą czcić jej imię i zamawiać u niej kreacje, tylko trzeba co nieco sfotografować, bo taka sytuacja.
Mathilde prawie biegła przez wioskę po drodze zachodząc do cukierni, żeby kupić kilka pączków i dwa kubeczki gorącą czekoladą. A kiedy dotarła do opuszczonego domu za parkiem zostawiła wszystko w salonie i pobiegła obejrzeć miejsce pracy. Co prawda była już tu wieczorem, ale to właśnie porankami jest idealne światło, kiedy tańczą wszystkie promienie słońca. I miała rację. Rzeczywiście można było z tego wszystkiego zrobić niezły materiał. Nawet w jednym pokoju rozłożyła białe płótno, to tych "studyjnych" zdjęć, za którymi nie przepadała, ale matka jej powiedziała, że koniecznie trzeba takie zrobić. Ponadto Mathilde miała w pamięci obietnicę matki, że jak jej pójdzie z małym interesem tutaj w Hogwarcie, to będzie mogła z nią kiedyś współpracować i stworzyć kolekcję sukien ślubnych, którą podpiszą: MATHILDE VILLADSEN. Wyobrażacie to sobie, jaki to zaszczyt? Math już widziała dzięki temu oczami wyobraźni wszystkie swoje koleżanki, które są poprzebierane w ślubne kreacje i pozują np. na tle gwieździstego nieba.
Przecież to jest piękny pomysł! Koniecznie będzie musiała o tym kiedyś porozmawiać ze swoimi modelkami. Na razie zeszła do salonu, żeby zjeść pączka i wybrać odpowiedni program w aparacie. Ponadto no wiecie, czekanie na Sky powodowało trzepotanie małego serduszka i wewnętrzne ADHD. No nic. Quinley szybciej!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyla A. Quinley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Sie 24 2013, 16:17

Och, Skyla nie mogłaby zapomnieć. Zwłaszcza, że w Hogwarcie była zaledwie od dwóch dni, podczas których udało się jej strzelić w plecy zaklęciami farbującymi włosy ZALEDWIE DWÓM OSOBOM, a węgorzy wciąż nie mogła wytropić. Nuda i marazm, drodzy państwo! Sky z dumą prezentowała bliznę wszystkim swoim ziomkom, opowiadając - oczywiście z najmniejszymi szczegółami - przebieg wydarzeń, podczas których jeden z wysłanników węgorzy pchnął ją nożem. Na pomysł, aby brać opłatę za oględziny blizny, wpadła jednak za późno, sniff.
Pożegnawszy się z Aurelią Farge, Fryderykiem Donniem Turkusowym I, Milionerem oraz pozostałym zwierzyńcem, w dużej mierze należącym do Scarlett, udała się do Hogsmeade. W Hogwarcie jeszcze szła spokojnie, trollując niektórych cierpiętniczą miną, ale kiedy wreszcie wydostała się z zamku, w podskokach udała się w umówione miejsce. Co prawda uzdrowiciel, który dziwnym trafem chyba przewidział u Skyli niestwierdzone ADHD, zakazał jej podskoków, szybkiego biegania i ogólnie wysiłku fizycznego. Nawet na miotłę nie można jej było wsiadać! Jednakże yolo, a co. Sky uznała, że uzdrowiciel po prostu chciał zrobić jej na złość (to pewnie ta niemiła pielęgniarka, której włosy zmieniłam na kolor sraczkowaty, była jego kochanką i teraz ten uzdrowiciel się na mnie mści, uznała najmłodsza Quinley.)
W końcu dotarła do opuszczonego domu - dziwnym trafem jeszcze nigdy tutaj nie była! I pożałowała tego, kiedy tylko przekroczyła próg domu. To miejsce było i d e a l n e do straszenia ludzi. Gdyby zarzuciła na plecy białe prześcieradło i wyciągnęła Vanessę, mogłyby straszyć tych śmiałków, zapuszczających się do strasznego domu.
- Math? - wykrzyknęła, a kiedy dom odpowiedział jej echem, uznała, że jeszcze sobie tę Math trochę powoła. Takie to zabawne było! - MATHMATHMATHMATHMATH ECHOOO - i w akompaniamencie swoich dzikich wrzasków i brzęczenia różnych ozdób do włosów, które wesoło podskakiwały sobie w małym, skórzanym plecaczku Sky, dopląsała do salonu, gdzie Villadsen jadła pączka. - Chcesz zobaczyć moją bliznę jeszcze przed zdjęciami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mathilde Villadsen

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Sie 24 2013, 22:57

Taktak! Quinley opóźniła pracę w pracowni Villadsen, gdyż wylądowała sobie bezczelnie w szpitalu w ogóle nie mając na uwadze tego, że praca goni pracę i trzeba robić zdjęcia i się dużo uśmiechać. Głupi węgorz nie mógł sobie zaplanować ataku na kiedy indziej?! Bumbum. Mathilde podświadomie już nie lubiła węgorzy podobnie jak węży. Psikus i wiele innych. Cholercia.
Oto stała sobie w opuszczonym domku i kręciła się w kółko wyobrażając sobie, że jest w wielkiej sali balowej i muzyka gra tylko dla niej. W sumie fajnie by było potańczyć z Kaim w takiej ogromniastej sukience balowej, ale oczywiście bal ominęła. Opowiedzieli jej o tym. Grała muzyka, a wszystkie dziewczyny miały prześliczne kreacje i kolorowe maski. Przy tym panowie również skrywali swoje uśmiechy pod maskami, a do tego mieli wspaniałe garnitury czy tam szaty wyjściowe. Pragnęła cofnąć czas, aby stać się jedną z tysiąca księżniczek. Skyla pewnie też tam była, choć niestety w smutniejszych okolicznościach gdyż Ollie ją pozostawił. Ech. Smutek. Mathilde gdy się o tym dowiedziała miała ochotę przytulić Skylę i obiecać jej, że zabierze ją w podróż dokoła wszystkich mórz. Bo niby czemu nie? Mathilde kochała podwodny świat! Był cudowny, przecudowny, genialny... Może udałoby się im zrobić zdjęcia pod wodą? Oczywiście najpierw musiałyby kogoś tam posłać, żeby zbadał teren i dał znać czy nie ma tam złych węgorzy. Bo niestety, ale Math nie chciała ryzykować.
Kiedy jednak Skyla weszła do środka Mathilde zatrzymała się momentalnie i wyrzuciła resztkę pączka z rączki i pobiegła do Ślizgonki, żeby ją mocno przytulić i pocałowac w policzek przy czym zostawiła sporo lukru na skajlowatym policzku, ale to nic!
- Och Sky! Jak dobrze, ze jesteś! Wiesz, że się martwiłam? Chciałam Cię odwiedzić w szpitalu, ale mówili, że może wejść tylko rodzina! Ech. Może powinnaś mnie adoptować? Wiesz! Ja, jako Twój fotograf chyba powinnam mieć jakieś względy, hę? W ogóle wyglądasz tak cudownie! Jejciujejciu! Skyla! - I teraz miała ochotę porwać ją do tańca i zrobić milion głupich rzeczy, ale zostałaby uznana za wariatkę i jej kariera projektantki skończyłaby się szybciej niż zaczęła.
A potem usłyszała tekst o bliźnie i na chwilę spoważniała:
- Ojejciu, jejciu! Pokażesz bliznę? Pokaż, pokaż. Zobaczymy czy jest fajna! W ogóle jak chcesz to zrobię jej zdjęcia i jak wywołam je to wyślesz Olliemu! Okkk?! - Spytała żywo sięgając po aparat po drodze o mało co nie potykając się o prowizoryczny stolik.
- Och Sky! Kupiłam Ci pączka i gorącą czekoladę! Częstuj się! - Zachęciła Ślizgonkę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyla A. Quinley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Nie Sie 25 2013, 16:24

Skyla nawet wolała nie wspominać tamtego balu. Ilekroć tylko go sobie przypominała, to owo cholerne uczucie ciężkości powracało, a jak już z autopsji wiemy, zrzucenie żadnych ubrań by nie pomogło, bowiem ta ciężkość nie była fizyczna w żaden sposób. Nie była wywołana przez sukienkę, jak Sky próbowała sobie w pewnym momencie wmówić.
I szczerze mówiąc, na to uczucie mogła poradzić jedna, jedyna osoba, zatem Math niewiele straciła - przytulając się wtedy do Sky, mogłaby odnieść wrażenie, że przytula się do zbutwiałego kawałka drewna, pozbawionego wszelkich kolorów, a nie do Skyli, zwykle wypełnionej tęczą i niepohamowanym entuzjazmem oraz popędem do odkrywania. Wtedy tylko Ollie mógł na to coś zaradzić. Ale on wyjechał i Quinley wiedziała, że postępuje słusznie i rozsądnie, zresztą jak to zawsze on! Był taki mądry. Tylko, że nawet ta świadomość nie potrafiła zniwelować bólu, który teraz również gdzieś w Sky siedział, uciszany przez listy, które wymieniała z Twydellem.
- A może oddamy twojej rodzinie Humphrey'a, a ty pójdziesz do nas? Mathilde Quinley brzmi EKSTRA - kiedy już się przywitała i starła ze swojej twarzy lukier (który to zaraz ze swojej dłoni zlizała), klasnęła w dłonie i aż jej się oczka zaświeciły na myśl o tym planie życia! Poza tym, chcę zauważyć, że gdyby Math właśnie porwała ją do tańca i do dzikich pląsów, Skyla w życiu by nie uznała, że Dunka jest szalona czy coś, wręcz przeciwnie, pewnie w ogóle zaczęłaby ją namawiać, aby wymyśliły jakąś piosenkę a capella i zatańczyły do niej! Nie miała jednak jak wcielić swojego pomysłu w życie, bowiem zaraz nadszedł TEN MOMENT, moment, w którym miała nastąpić prezentacja blizny! W głowie Skyli rozbrzmiały fanfary, a sama, powolnym, teatralnym ruchem uniosła koszulkę z aplikacją jednorożca w szałowych okularach.
- TADAM - ręce Skyli wystrzeliły do góry, dlatego jeszcze raz musiała unieść t-shirt, aby Math mogła podziwiać bliznę po węgorzowej ranie w całej jej okazałości! I faktycznie, pod lewą piersią Sky, widoczna była sporych rozmiarów blizna. Co prawda uzdrowiciel proponował Quinley eliksir, który zniweluje widoczność, a pewnym czasie sprawi, że owa blizna w ogóle zniknie, ale Sky uznała, że nie, yolo, ona musi mieć co pokazać i mieć dowód, że węgorze istnieją. Kiedy je złapie, a bliznę obejrzą już wszyscy, ślizgonka zgłosi się do uzdrowiciela po eliksir. - Ou uany uany dobły płan, koniecznie muusze wyzłać mu zduecie! - wzięła od Math pączka i odparła jej z pełną buzią, a żeby było jeszcze ciekawiej, popiła też sobie gorącą czekoladą! Ach ta Math, potrafiła zadbać o modelki. I kiedy Quinley już wreszcie dokończyła pączka, od nosa, aż do podbródka ubabrana lukrem, zdjęła z pleców skórzany plecaczek i całą jego zawartość, to znaczy wszystkie swoje ozdoby do włosów, wysypała pod nogi Math. Dobrze, że jej palców nie połamała hehehe, bo trochę tego było!
- WYBIERAJ, alboalboalbo zrób zdjęcie mi i ozdobom, to tak na początek! - i powiedziawszy to, rzuciła się pod stopy Math, niemalże nurkując w kupce spinek i gumek, które z uporem prawdziwego maniaka i artysty fryzjera, zaczęła przypinać do różowej fryzurki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mathilde Villadsen

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Nie Sie 25 2013, 17:55

Ależ Mathildowe serduszko całkowicie wiedziało jakie to uczucie ogarnęło małą Skylę, którą spotkało nieszczęście wielkości góry lodowej, w którą uderzył Titanic! Czyżby Math nie przeżywała tego samego po śmierci Veronique? Z tym, że ona nie mogła liczyć na to, że jej siostra kiedykolwiek wróci i łzy aż same cisnęły się do oczu, aby po prostu płynąć wielkim strumieniem żałości! Biedna Skyla mogła mieć chociaż świadomość, że spotka się kiedyś z Olliem i będą razem ścigać motyle! Czyż to nie piękna wizja? Mattie nie mogła się takimi karmić! Przykro, ale jeszcze miała kochanego Gilberta i Feliksa i Kaiego, któremu wskakiwała na kolana każdego dnia! Na całe szczęście jakoś zrekompensowała sobie ten wielki ból wymarzonym wyjazdem, który choć w małym procencie uwolnił ją od złych wspomnień! Ach!
Mała Mattie po prostu czuła, że jej serduszko oplata zbyt wiele negatywnych emocji, aby wszystkie ogarnąć i stwierdzić, żeby poszły do Pana Diabła i zostały tam na zawsze. Po prostu musiała poradzić sobie w inny sposób, który na pewno poradzi kiedyś Sky. Choć wyjazd w jej przypadku nie wchodził w grę, bo Mattie by tęskniła. Nie znała jeszcze dobrze dziewczyny, ale już ją traktowała jak swoją najlepszą przyjaciółkę i przytulała tak, jakby dziewczyna zaraz miała jej oznajmić, że wyjeżdża na koniec świata niańczyć hipogryfy. Echech. Znając Skylę kiedyś do tego dojdzie! Kurczę, może chociaż pozwoli siebie odwiedzać? Na razie jednak pozostawały im inne tematy do obgadania!
Mattie natychmiast pochwyciła aparat i nastroiła szybciuteńko, żeby nie stracić żadnej chwili! Szybko cyknęła fotkę dla blizny, która była dość pokaźna! Ale Math już doszła do wniosku, że trochę fikumiku i całkiem ładny z tego tatuaż by był, choć sama by się nigdy na taki nie odważyła to węgorze jak widać byli niespełnionymi artystami! I podzieliłaby się tą uwagą z Quinley, ale ta zaczęła mówić o adopcji na co nasza kochana Puchonka zaczęła żywo machać główką, że całkowicie się zgadza na wywiezienia Humphrey'a gdziekolwiek. Nawet na Sybierę, choć Mathowe serduszko pewnie by pobiły wyrzuty sumienia! No chyba, że chłopak przyjąłby od niej jakąś ciepłą kurteczkę, to może wtedy by jeszcze sobie odpuściła dołowanie się!
- Otaktak. Mathilde Olivia Quinley! WIDZISZ, JAK FAJNIE? Kiedyś będę miała na nazwisko Young, ale ciii... TO TAJEMNICA. - Powiedziała donośnie chwaląc się przyjaciółce. Przecież Kai na pewno kiedyś przyjdzie do niej na białym rumaku i powie, że marzy o tym by została jego żoną. I razem będą pić ciepłą herbatę i piec ciastka! Kai będzie pomagał jej projektować i szyć! Żyć nie umierać! N idealnie! Trzeba to docenić, hehs. Kocham jej pomysły.
A potem to już zmieniły temat na ten o fryzurach i spinkach. Math od razu usiadła na podłodze nic nie robiąc sobie z tego, że może być zakurzona i jej miętowa spódniczka może być objęta teraz kurzem. TO PRZECIEŻ NIEISTOTNE. Od razu dotknęła ślicznego motylka, który wyglądał pewnie jak żywy gdy się przypnie go do włosów!
- Och zobacz jakie śliczne motylki! Trzeba Ci je przypiąć! - A potem to już pobiegła do swojego kuferka i wyciągnęła taką prześliczną sukienkę do kostek w kolorze delikatnego różu! No przecież to jest genialna stylizacja! Do tego koniecznie bose stopy i można wyglądać jak nimfa!
- Spójrz Sky! Będzie pasować! - Zachwyciła się nakręcając się jeszcze bardziej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyla A. Quinley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Sie 28 2013, 01:17

W zasadzie z tym niańczeniem hipogryfów to Mattie wcale nie minęła się z faktyczną wizją przyszłości Skyli, wszak ślizgonka, oczywiście u boku swojego Olliego, planowała otworzyć ośrodek dla magicznych, porzuconych, być może często i schorowanych zwierząt. A przygotowywała się do tego zadania już bardzo sumiennie od dobrych kilku lat, znosząc do swojego dormitorium coraz to nowych i nowszych lokatorów, co zapewne było przyczyną wielu waśni między nią, a koleżankami, które zmuszone były dzielić z nią dormitorium. Przynajmniej Scarlett, zajmująca łóżko obok, ją rozumiała. A razem, jako banta gitowców i nie jako banda gitowców, były gotowe stawić czoła największym przeciwniczkom zwierzęcych kłaków w dormitorium. Zresztą SMS miała węża, którego na marginesie Sky niewymownie przyjaciółce zazdrościła. On raczej nie gubił sierści.
To bardzo ciekawa teoria z tymi węgorzami, które są niespełnionymi artystami, ale Skyla by ją natychmiastowo odrzuciła, krzycząc NA POHYBEL Z WĘGORZAMI, wszakże niedoszli mordercy Quinley na pewno nie cechowali się wrażliwością, którą była przypisywana artystycznym duszom. Gdyby naprawdę byli wrażliwi na świat, nie chcieliby pozbawić go kolorowej Skyli, wprowadzającej wszędzie chaos, zamęt i tęczę, walczącą z szarością.
O tak, z takiego założenia Quinley wyszłaby z pewnością, ale tymczasem tylko wyprostowała się do zdjęcia, podnosząc dwa kciuki w górę, co znowu zaowocowało opadającą bluzką - w efekcie musiała podnieść tylko jeden kciuk, drugą dłonią natomiast przytrzymywała t-shirt tak, aby było widać bliznę. Co będzie, jeśli Ollie pomyśli, że jeden (a nie dwa!!) wyciągnięty kciuk jest konsekwencją jej złego stanu psychicznego, wywołanego przez bliznę?
- Ale Kai ci się oświadczył? - zakrzyknęła zdziwiona i aby dodać chwili dramatyzmu, spojrzała na trzymanego w dłoni pączka, po czym go upuściła, nie kwapiąc się już, aby go podnieść. Wzięła natomiast od Math spinkę motylka i bezceremonialnie wpięła ją we włosy, po czym dumnie się wyprostowała, wciąż jednak nie wstając z podłogi. Dźwignęła się energicznym ruchem dopiero wtedy, kiedy Dunka wyciągnęła z kuferka sukienkę. Quinley doskoczyła do Villadsen, porywając kieckę, aby już po chwili już zrzucić z siebie własne ciuchy i wbić się w śliczną, delikatną kreację spod igły Mattie.
- Och, pasuje idealnie i ma zniewalający kolor! - powiedziała, okręcając się wokoło, chwytając za delikatny materiał sukienki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mathilde Villadsen

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Sie 28 2013, 13:56

Biedne węgorze, chyba się jeszcze nie zorientowały, że wojna wypowiedziana Quinley to wojna przegrana. Przecież ona była taka super silna i obmyślała fajne plany! Węgorze nie miały szans! Może i były niespełnionymi artystami, ale z pewnością nie mieli wyczucia i pracy na dziełem, skoro ciapali raz, a porządnie nie zwracając uwagi na to czy wyszło im ładnie. Nagle teoria Mattie wydawała się taka bezsensu, że jej ogniki w szmaragdowych oczach na chwilę przygasły, żeby wypić czekoladowy napój do końca i pocieszyć się życiem. Och ta nasza Mathilde.
Gdyby to ona zaliczyła taką przygodę jak dziewczyna, to pewnie wszyscy poruszaliby już niebo i ziemię, bo mała Villadsen przecież potrzebowała opieki i w ogóle. Niby nie była najmłodsza w swoim rodzeństwie, ale i tak by nie chcieli jej uwierzyć, że ona zwycięży! Tylko ochrona i inne dodatki, których Math nie doceniała. Przecież miała młodszego brata Feliksa, z którym tak się świetnie dogadywała. Razem mogliby przebiec cały świat i znaleźć te węgorze razem ze Skylą. Och, mała Villadsen z pewnością kiedyś to zaproponuje Ślizgonce, na razie jednak nie zamierzała o tym głośno wspominać. Należy ten plan jeszcze dopracować, a pewnie i tak się okaże, że Skyla miała już pełen autobus ludzi, którzy z chęcią jej pomogą i w ogóle! Może jednak znajdzie się tam jeszcze trochę miejsca dla perłowłosej i pląsającego Feliksa? Gilbert też by mógł jechać! Gdyby tylko chciał! Och Gilbercie, zgódź się!
Potem Ślizgonka zapytała czy Kai się jej oświadczył i Mattie miała na to sto odpowiedzi, ale nie wiedziała, której użyć. Przecież nie przyszedł do niej z pierścionkiem i nie zapytał czy za niego wyjdzie. Przecież to niemożliwie. Byli za młodzi. Ta pewność Math, że kiedyś będzie miała na nazwisko Young, wynikała raczej z tego, że Villadsen miała nieodparte wrażenie, że będą razem już na zawsze. Że ona i Kai to para, której nikt nie rozdzieli swoimi tłustymi łapskami. Przecież Kai ją kochał. Powiedział jej to! Czy to nie było wystarczające, żeby każdy dzień traktować jak prezent od losu? Uśmiechnęła się delikatnie do Skyli.
- Jeszczeeee nieee... Ale kiedyś na pewno to zrobi, prawda? - Jej oczy nagle zrobiły się wielkie jak u czterolatki, która prosi o czekoladki i inne słodycze, a rodzic nie potrafi jej odmówić. Zatem na biednej Skyli został ciężar odpowiedzi.
Math natomiast porwała aparat i pociągnęła ją na wielkie schody opuszczonego domu, gdzie zaczęła robić dziewczynie zdjęcia. W różnych pozycjach! A to opierając się o poręcz, a to zjeżdżając na poręczy! A to jeszcze siedząc na schodkach i biegając po nich. Stojąc na górze i machając do wszystkich jak do poddanych! Och ile pomysłów!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyla A. Quinley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Sie 29 2013, 01:10

Węgorze były w mniemaniu Skyli po prostu głupiutkie i nie wiedziały z kim zadzierają. A lepiej wam czarodzieje wiedzieć, że ze Skylą Astrid Quinley nie warto mieć na pieńku! Zwłaszcza, iż groźby o skrócenie głowy wcale nie są takie bez pokrycia, o nienienie, kiedyś Sky wyrówna rachunki, pozbawiając głów połowę szarej masy, którą to tak z lubością straszyła.
I faktycznie, parę osób już się deklarowało, że z chęcią pomoże naszej Quinley zapolować na węgorze, ale spokojna głowa, jeśli krucjata przeciwko tym makabrycznym rybom faktycznie dojdzie do skutki, Sky na pewno powiadomi Math! W końcu niech węgorze widzą, ile osób jest przeciwko nim, o. Znaczy, Skyla była przekonana, że nawet w starciu z całą armią węgorzy dałaby sobie radę SAMA, ale podejrzewała, że zabijanie węgorzy jest po prostu wielką przyjemnością, o, dlatego też, nie zamierzała jej odmawiać swoim ziomkom. Niech wiedzą, jak Skyla jest litościwa! Chociaż tego, który dźgnął ją nożem, brała na siebie i gdyby tylko ktoś ją uprzedził, gotowa byłaby takiego delikwenta ściąć o głowę. Tym razem jednak dosłownie.
- Jasne, że tak. - wzruszyła ramionami, jakby to, iż Kai się kiedyś oświadczy Math, było oczywiste. Jeśli Mattie jest o tym przekonana, czemu ona, Skyla, by nie miała? Wszakże i Ollie wróci i się jej oświadczy, po czym zamieszkają w domu pełnym magicznych zwierząt i malutkich drzwiczek. Po prostu tak powiedział i Quinley wiedziała, że zrobią wszystko, aby tak się właśnie stało, już wyrzuciła z pamięci tę Białą Królową, która niby miałaby zająć miejsce Alicji. Ollie tak powiedział, to tak będzie, dlatego Skyla była wręcz przekonana, że i w przypadku Kaia i Mathilde wszystko również potoczy się tak, jak to sobie wymarzyli.
Skyli najbardziej spodobało się machanie do poddanych. Wyobraziła sobie ten tłum, skandujący jej imię, na przemian z okrzykami UCZESZ NAS SKAJLO, UCZESZ, i och, przymknęła oczy, dając się napawać swoim poddanym widokiem Skyli Astrid Quinley. Później natomiast zbiegła po schodach i wciąż oczywiście pod czujnym aparatem Math, wybiegła na zewnątrz, skacząc i pozując, udając przy tym starego wilka morskiego, księżniczkę, wampira z kłami z palców i kosz na pranie.
- To która kreacja następna? - zapytała w końcu, chcąc już zdjąć tę delikatną sukienkę i ubrać się w następną, i oby, równie kolorową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mathilde Villadsen

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Sie 30 2013, 18:23

Na pewno wszystko będzie tak jak sobie wymarzyli! Przecież Kai urodził się po to, żeby zostać mężem Mathilde i przecież wiedział o tym doskonale, więc pewnie dlatego zamierzał zostać sławnym graczem quidditch'a, żeby kupić jej prześliczny pierścionek, choć dla dziewczyny wystarczyłaby różowa wstążeczka na palcu i tyle. Nie oczekiwała wielkich prezentów. Tak naprawdę dla niej liczyło się tylko to, że ignorował pozostałe dziewczyny, a ona była najważniejsza. I poświęcał jej czas! Innym nie! Już chciała mu dziękować za kolejny dzień, ale wydarzyło się coś, co wytrącało jej z tego planu! I w przypadku Olliego i Skyli też tak będzie. Będą patatajać razem ku zachodowi słońca i będą się uśmiechać szeroko do innych, którzy mówili, że związek na odległość nie ma sensu. Ależ ma! Nie ma co się czepiać, serio.
I Math uśmiechnęła się szeroko, kiedy Sky potwierdziła, że kiedyś ona i Kai będą małżeństwem. Ślizgonka wierzyła w takie oczywistości i to chyba było w tym wszystkim najbardziej pokrzepiające. Math chyba powinna przemyśleć to czy oby nie jest z różowowłosą jakąś rodziną czy coś, bo pewnie są! Może i okazałyby się jakoś blisko spokrewnione i mogłyby w przyszłości urządzić wspólne wesele? Byłoby wtedy dwa razy więcej tańczących par, a Math uwielbiała kiedy wszyscy ludzie kołysali się w jednym rytmie do jednej piosenki! To było na swój sposób słodkie.
Przyciągnęła do siebie bliżej aparat, żeby sprawdzić czy ma dobrze ustawione światełko i inne dodateczki, które sprawiały, że zdjęcia były zjawiskowe. Po chwili Sky uciekła jej do ogrodu, co wcale, a wcale nie było złym pomysłem, bo dzięki temu miały dobre tło. A to już dużo znaczy. Może Math powinna jej podarować, którąś z kreacji?! Na pewno to zrobi jak się zastanowi troszeczkę.
Ale o tym wszystkim później, bo teraz już Math pobiegła do kuferka, żeby wyciągnąć kolejną sukieneczkę. Tym razem to była baskinka, która nie miała określonego koloru, bo mieniła się we wszystkich kolorach tęczy z tym, ze delikatnie rozjaśnionych i połączonych jakby złotymi kwiatkami. Całość dopełniało spore wycięcie na plecach. Math nie pamiętała kiedy ją tworzyła, ale chyba była już bardzo śpiąca, bo teraz dostrzegła, że usunęłaby jedną, albo dwie falbaneczki, co zaraz zrobiła jednym machnięciem różdżki!
- Och spójrz. Ta też jest słodka. Nawet pasuje Ci do różowych włosów! - Zachwyciła się Math!
- Uwielbiam róóóżowy! Na wszystkich moich urodzinach miałam różowe sukieneczki! Wiesz? I to nie byle jakie. Zawsze z kokardami. Takimi jak do prezeeeeentów. W ogóle to bardzo lubię kokardki na preeezentach. - Rozmarzyła się unosząc wzrok. Najwidoczniej niektórych nie dało się sprowadzić na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyla A. Quinley

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Wrz 03 2013, 21:08

Och, jasne, że będzie tak, jak to sobie wymarzyli.
Zawsze tak właśnie było i jeśli Math była jej ZAGINIONĄ albo wymienną (za Humpha oczywko, Grace nie wymieniłaby na nikogo!) siostrą, gwiazdy również i Villadsen musiały się słuchać, wieszcząc jej i Kaiemu szczęście po kres, o. Wszakże mama Skyli tak jej właśnie zawsze mówiła, a ponieważ ślizgonka wierzyła swej nieco postrzelonej matce bezgranicznie, nie wiedziała, czemu w takim wypadku miałaby ją okłamać. Jeśli Maxine powiedziała, że wystarczy, aby Sky spojrzała w gwiazdy i coś wymarzyła, a to się ziści, tak właśnie będzie. Do tej pory to się sprawdzało.
No... prawie. Ale Quinley wierzyła, że wszelkie przeciwności to tak naprawdę nieco trudniejsza droga do spełnienia marzeń. W końcu wszystko zawsze szło po jej myśli, musiało.
I jejku, gdyby naszłaby ją taka ochota, wymarzyłaby sobie, że Math to jej siostra, być może Humph nie musiałby odchodzić z domu? Chociaż hehs, musiałaby się nad tym zastanowić, brak tego nad wyraz rozsądnego, jak na rodzinę Quinley, osobnika, mógłby pozytywnie wpłynąć na ojca, który z kolei ostatnio dziwnie często kręcił się przy sprawach Hogwartu i lunarnych.
Skyla zrzuciła z siebie zwiewną kreację Mathilde, ale kiedy uświadomiła sobie, jak bestialsko potraktowała ten kawałek sztuki krawieckiej, niemalże z nabożną, teatralną czcią podniosła różową sukienkę, próbując ją mniej więcej złożyć. A ponieważ ład i porządek absolutnie nie były domeną Skyli, to cóż, kreacja... chyba będzie musiała zobaczyć się z żelazkiem. Albo z odpowiednimi czarami, w końcu Mathilde pod tym względem była bardzo zaradna, na pewno znała jakieś zaklęcie, które wygładza pogniecione ubranka, uznała Skyla.
- Oooooo no! - zakrzyknęła, zrzucając na wpół złożoną sukienkę z ramion wprost do kuferka Villadsen, na stos innych ubrań do sesji. Porwała natomiast baskinkę, którą prezentowała jej Math. - Jest ś l i c z n a. - oznajmiła głośno i wyraźnie, po czym jeszcze postrzepywała z różowej czuprynki spinki i przez głowę wciągnęła sukienkę.  
- Zapnij mnie! - rozkazała i obróciła się tyłem, a kiedy Villadsen to zrobiła, Skyla znowu zanurkowała w kupie spinek i ozdób do włosów, które wcześniej wysypała ze swojego skórzanego plecaczka, po czym wyciągnęła kilka parę spinek; małych kokardek. - Zatem może... KOKARDKI? - skoczyła na równe nogi, wpinając ozdoby do włosów. - Jestem gotowa, kapitanie! - oznajmiła, prostując się, po czym zasalutowała Mathilde. Zaraz jednak pokręciła energicznie głową, och, jakże mogła zapomnieć! - A co z butami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mathilde Villadsen

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Wrz 04 2013, 16:16

Mathilde nie wiedziała czy wierzy w przepowiednie prosto z gwiazd czy kart! Bo przecież od kiedy jakaś kobieta zaczęła jej przepowiadać, że również spadnie z klifu, ojciec wypisał ją z zajęć wróżbiarstwa w Red Rock i już nie uczęszczała. Po prostu bała się, że znów zobaczy coś nieprzyjemnego dla oka i będzie jej smutno. Tym bardziej, że Peter Villadsen zwykł kontrolować sytuację i orientować się czy ktoś znowu nie wpadł na pomysł robienia sobie dennych żartów z jego córki. Zabawne, że ta pani profesor rok później została zwolniona za brak kompetencji do nauczania przedmiotu. Jednak na lekcje wróżbiarstwa Mattie już nie wróciła. Kai próbował jej powiedzieć, żeby mu też coś takiego załatwiła, bo nie lubi tych zajęć, ale Math wierzyła, że gwiazdy bardziej sprzyjają Kaiemu i na pewno nie wywróżą mu złowrogiego klifu. Tak się jej przynajmniej wydawało.
A co siostrowania się ze Skylą i Grace. Nie miała nic przeciwko. Mogłyby właściwie zostawić sobie tego braciszka, o którym krążyły różne plotki. Np. takie, że ma dziedziątko. Lecz Mattie nie przywiązywała się do tej myśli, bo właściwie plotki bywały dość zgubne, a ona nie chciała nikogo ranić. Z pewnością na świecie było milion rzeczy, które niestety będą chciały skrzywdzić kochaną Skylę i ona nie chciała być jedną z nich. Oj nie. Ona będzie ją chronić jeśli tylko będzie mogła. Jeśli pozwolą jej na to kochane wpływy Villadsen'ów. Poruszyłaby nawet niebo i ziemię, żeby jej Ollie tu choć wrócił na jeden dzień, ale ingerencja w takie sprawy wydawała się trochę nie w porządku, więc nie.
Kiedy Skyla zakładała kolejną sukienkę Villadsen już biegała po pomieszczeniu, aby przystosować się do nowego światła i jeszcze pozmieniać tutaj ułożenie starych mebli, przy czym nie zapomniała również o czarach. Kolorowy pył, który wciąż sypał się z nieba był tak piękny, że aż sama chciałaby pod nim zatańczyć. Ale dziś występowała tu w roli pracownika, a nie żadnej tancerki.
Także grzecznie zapięła sukienkę Skyli, a co do butów, to od razu zerknęła do torby i wyciągnęła z nich baletki, które wpasowywały się w klimat miejsca i kreacji. Poprzednią suknię złożyła grzecznie i włożyła do kuferka, z którym przyszła. Jak dzieło sztuki, choć wiedziała, że daleko jej do takich tytułów. Potem spędziły jeszcze około trzydziestu minut na robieniu zdjęć, a potem szukaniu kolejnych sukienek, które odpowiadałyby stylowi Quinley. Aż wreszcie skończyły swoją ciężką pracę...
Dumne z siebie dziewczęta, że od dziś będą wyznaczały nowe trendy w czarodziejskiej modzie.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cameron Weatherly

Student Slytherin
Wiek : 25
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 70
  Liczba postów : 228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5606-cameron-bendix-weatherly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5620-cam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5663-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7827-cameron-bendix-weatherly




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Mar 19 2014, 23:08

Powrót do żywych wcale nie jest taki łatwy, tak samo jak pozostawanie w cieniu. Tyle do nadrobienia, a tak mało czasu. Większością się nie przejmował, ale niektórych osób nie miał zamiaru zaniedbywać. Tak też wstał z łóżka z jaśniejącą w jego głowie myślą "weź się w końcu pierdoło ogarnij". Żadnego smęcenia i robienia z siebie żałosnej sierotki. Był Kanadyjczykiem i zamierzał zrealizować to co kiedyś postanowił. Nie pod pantoflem jakiejś krukonki, bez bójek i imprez. Kanado, wracam do gry! Pierwszym co zrobił, było wysłanie listu do swojego bliźniaka. Znów go haniebnie zaniedbał, jakim cudem on to robił? No halo, nie łączyła ich tylko jakaś głupia braterska więź. To Cameron i Cezar, cudowne bliźniaki Weatherly. W trakcie codziennych, porannych biegów wpadł na kolejny pomysł. HANNAH! Sam nie wiedział, dlaczego miał ochotę się z nią spotkać. Ładna ślizgonka, co w tym złego? Młodzi, piękni... więc się bawmy! Po ćwiczeniach i wymianie listów skierował się do Hogsmeade, by zaopatrzyć się w potrzebne rzeczy. Gdy w końcu posiadał już wszystko z cameronowej listy, udał się w miejsce spotkania. Opuszczony dom, cudownie nie? Przyjrzał się uważnie dworkowi i uśmiechnął się słabo. Przez chwilę przypomniał mu się jego dom w Kanadzie. Cholera, nie był tam od września i nie wiedział jak się z tym czuć. Brakowało mu tylu rzeczy, ale nie miał przynajmniej nad uchem zrzędzącej Babki. Potrząsnął głową, jakby chciał wyrzucić z głowy te myśli.  Powolnym krokiem skierował się do środka. Nie wyglądał tak tragicznie jak Cameronowi się na początku zdawało. Przeskakiwał pod dwa stopnie na jednych z pięknie zdobionych schodów, prowadzących na piętro. Uchylił drzwi do byłego salonu, a może sali balowej? Trudno było stwierdzić, gdy nie wszytko prezentowało się tak jak powinno. Rzucił, może trochę za mocno, kartonem z jego zakupami. Na dworze zaczęło robić się ciemno, więc Hannah powinna się niedługo zjawić. Sięgnął po różdżkę i w miarę ogarnął zaklęciami ten wszechobecny kurz. Wyjął z kartona spory bordowy koc i rozłożył go na podłodze na środku pomieszczenia. Na niego rzucił parę poduszek w podobnym odcieniu, by mieli gdzie swoje cztery litery posadzić.  Oczywiście najważniejsze... parę butelek Ognistej i jakieś dziwne przekąski z Miodowego Królestwa. Patrzcie uważnie, oto Cameron się trochę napracował! Wpiszcie to do jakiegoś swojego kalendarzyka, bo jemu to się nie zdarza za często. Rozejrzał się z grymasem na twarzy, w pomieszczeniu panowały niezłe ciemności. Jeszcze Haneczka się przewróci i zabije, a to nie zaliczało się do atrakcji tego wieczoru. Porozstawiał przeróżne świeczki i pozapalał każdą z nich, aż pomieszczenie rozjaśniło się od ich blasku. Nie, romantyczny wystrój wcale nie był zamierzony. Po prostu nie przemyślał za dobrze spraw z oświetleniem, takie życie. Opadł na jedną z poduszek i poprawił na głowie swoją koronę. Tak też Książę Cameron czekał na towarzyszkę, popijając z gwinta trunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Georgina de Nevers

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : paris/london/hogwart
Czystość Krwi : 10%
Galeony : -1
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6728-georgina-oceane-de-nevers#190424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6988-zostaniesz-moim-problemem-badawczym#199545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6989-straca-sie-osad-widzisz-to#199546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7182-georgina-oceane-de-nevers#204381




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Maj 30 2014, 19:08

To się wydarzy tylko raz. Weź tabletkę. Jedna tabletkę. Weź Geo, nie bądź obojętna. Nie bądź sztywna. Caleb nie byłby dumny. Za jego zdrowie. Baw się z nami. Przecież jesteś już zdrowa. Możesz być lepszą wersją siebie. Tutaj jest butelka. Napij się. Ile chcesz. Wyczerp pragnienie. Pokaż jak ładnie tańczysz. Nie wij się pod niczyim dotykiem. Jesteś śliczna, gdy bawisz sie życiem. Bierz z niego jak najwięcej. No już Geo. Nasuń coś na siebie. Pokaż co możesz zrobić. Pokaż, pokaż. Pij, połknij tabletkę. Chodź tutaj. Do mnie. Teraz.
Obudziła się z krzykiem. Obudziła się w domu, którego nie znała. Który był dla niej obcy. Nie miała siły by wstać. Czuła jak dudnienie w każdej komórce powoduje reakcję niszczącą... Jak to zatrzymać? Jak zabić się od razu? Jakiej broni użyć by ukrócić ból? Nie mogła tego znieść. Rozsypywała się. Dzieliła się jak szalona. Przecież raz już przez to wylądowała w szpitalu, przecież już raz zamierzała umrzeć. Dlaczego nie mogłaby tym razem sobie pozwolić na ten luksus tym razem z udanym skutkiem? Uniosła się koślawo z podłogi w butach, których obcas mógłby służyć za ostrze noża. Złapała się za poręcz u schodów i zatoczyła się nieznacznie czując jak torsje podbiegają do jej gardła. Chciała cofnąć czas. Usunąć wszystko. Przebłyski wspomnień ostatniej nocy próbowały wydłubać jej nic nie wartą pamięć do reszty. Odnalazła wzrokiem skórzaną kurtkę, która do niej należała i rzuciła się w jej kierunku, jednak przedtem wylądowała na oknie, które pchnęła z rozmachem by zwymiotować. Ściskała gardło, organy wewnętrzne wydawały się wirować niczym w mugolskiej pralce. Wyciskała z siebie całą energię. Kotłowało ją zimno mimo to, że właśnie się spalała nie potrafiłaby nic z tym robić. Objęła się trzęsącymi się rękoma, bo uczucie zimna przebijało ją tak, iż zsunęła się przy ścianie by zacząć płakać. Łzy cisnęły się same na policzki, rozczochrane włosy przyklejały się do nich i tak w kółko. Pogrążała się w byciu człowiekiem, którym nigdy nie chciała być, ale to się stało. To było silniejsze od niej. Nie wiedzieć jak później była w stanie napisać kilka słów do Aidena, wezwać sowę, poradzić sobie by wskazać mu miejsce choćby tak na chybił trafił. Nie chciała, żeby ktokolwiek na nią w tym stanie patrzył. Chociażby sam Raphael, który sądził, że wszystko było przeszłością. Jeśli tak... To Georgina cofała się w czasie. Przeżywała dzień świstaka, albo inną nie śmieszną zabawę. Jęknęła z bólu czując, że coś jest nie tak. Znów. I czy to wynika z tego, że skąpała usta w szatańskim trunku czy może z tego, że zagubienie i samotność choroby gwałciły resztki emocji?
Znajdź ją ktokolwiek, ulituj się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Weatherly

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : New Jersey
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 117
  Liczba postów : 176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8374-aiden-weatherly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8384-gdy-ci-smutno-gdy-ci-zle-aiden-chetnie-pozna-sie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8385-zostaw-aidenowi-wiadomosc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8386-aiden-weatherly




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Maj 30 2014, 20:04

Kiedy Aiden otrzymał wiadomość nie miał czasu na myślenie, odrzucił szkicownik i nic nikomu nie tłumacząc po prostu wybiegł. Czuł, że coś jest nie tak i musiał jak najszybciej dostać się do opuszczonego domu. W jego umyśle kołatały się różne myśli, a każda z nich doprowadzała go do szaleństwa.
Gdy wreszcie dotarł na miejsce spotkania, rozejrzał się poszukując wzrokiem znajomej sylwetki. Jednak zamiast dziewczyny, którą zapamiętał ujrzał ledwie cień człowieka. Przez kilka chwil otwierał i zamykał usta, jak ryba wyciągnięta z wody.
- Georgina? - wydusił wreszcie, przytomniejąc. Dopadł w dwóch susach do skulonej przy ścianie dziewczyny i nie zważając na nic, po prostu przyciągnął ją do siebie, zamykając w ramionach. Delikatnie, jakby dziewczyna była porcelanową lalką, gładził ją po plecach.
- Spokojnie, jestem tu. Jestem tu dla ciebie - szeptał bezsensownie. Był zszokowany, to fakt. Nawet w najgorszym scenariuszu nie przewidział, że przyjaciółka może być w aż tak złym stanie. A co by było gdyby Aiden nie otrzymał wiadomości? Albo, co gorsza, miałby coś w planach i zignorował Georginę? Wolał nawet o tym nie myśleć...
- Powiesz mi, co się stało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Georgina de Nevers

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : paris/london/hogwart
Czystość Krwi : 10%
Galeony : -1
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6728-georgina-oceane-de-nevers#190424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6988-zostaniesz-moim-problemem-badawczym#199545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6989-straca-sie-osad-widzisz-to#199546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7182-georgina-oceane-de-nevers#204381




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Maj 30 2014, 21:15

Prawdziwe oblicze Georginy de Nevers. Nikt jej nie znał. Nikt nie zasłużył na to czy może... Nie to żadna z tych egoistycznych wersji, kiedy niegrzeczna dziewczyna mówi o tym diabolicznym charakterze, którego pisk utuli Cię do snu. W końcu jednak przejrzy na oczy i szczęśliwie się zakocha. Georgina nie potrafiła tego wszystkiego w ten sposób ogarnąć. Sama przed sobą nie przyznawała się do tego, że znowu poszła w tango. Bała się tego. Bała się, że w lustrze zobaczy jeszcze bardziej zmienione ciało i nie przez chorobę, ale przez używkę, której wzór chemiczny był wgrany w skład jej krwi już od jakiegoś czasu. Drgnęła na czyjś dotyk, na ciepło, które otuliło jej ciało. Odnalazławszy źródło przyczepiła się do niego mocniej na wypadek gdyby zamierzał ją tu zostawić. Ukarać za to, że znów popełniła zbrodnię. Uniosła wzrok do góry zaczepiając o jego twarz, która wydawała się być przestraszona.
- Bardzo przepraszam. - Wydukała nieśmiało układając usta w cienką linię, która po chwili rozszerzyła się nieznacznie by wypuścić na świat kolejne zwroty: - Zimno mi. Przepraszam. Ja nie wiem co się stalo. Po prostu pomóż mi. - I tu rozpłakała się na nowo. Miała dość sytuacji takich jak ta, gdy zasychała jej krew na ustach od przegryzionej wargi. Gdy nie czuła mięśni, gdy miała wrażenie, że się rozpada. Nie mogła z tym wygrać. I to była jedna z gorszych wizji jaka mogła ją spotkać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Weatherly

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : New Jersey
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 117
  Liczba postów : 176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8374-aiden-weatherly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8384-gdy-ci-smutno-gdy-ci-zle-aiden-chetnie-pozna-sie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8385-zostaw-aidenowi-wiadomosc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8386-aiden-weatherly




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Maj 30 2014, 23:41

Podczas całej znajomości Aiden nigdy nie zobaczył tego oblicza Georginy. I choćby bardzo się starał, nie potrafił odnaleźć słów, które stosowne byłoby wypowiedzieć. Sam wiedział coś o "kilku twarzach" i swobodnym ich przemienianiu zgodnie z potrzebą sytuacji. Zdawał sobie także sprawę, że im bardziej będzie brnął w problemy dziewczyny, tym więcej własnego oblicza przed nią odsłoni. Prawdziwego oblicza. Czy tego chciał? Ale czy w takiej sytuacji w ogóle liczyło się, czego on chciał?
Odsunął się kilka centymetrów, aby dokładniej przeskanować jej twarz i porównać z obrazem zakodowanym w jego umyśle. Aiden miał nieraz doczynienia z osobami, które wpadły w jakiś nałóg i choć odpychał od siebie tą wstrętną myśl, sądził, że i Georgina popełniła kilka błędów w tym kierunku.
- Pomogę. Przecież po to tu jestem, tak? I chyba pierwszy raz w życiu pomyślałem. Proszę, powinna dać ci chociaż odrobinę ciepła - Aiden okrył dziewczynę swoją dżinsową kurtką, którą zgarnął w biegu. Może miał przeczucie, że ten mugolski ciuch się przyda? Zapewne w bardziej... Normalnej sytuacji pogratulowałby sam sobie. - Nie musisz nic mówić. Tylko błagam, nie płacz już.
Nienawidził czerwonych od płaczu oczu, spazmatycznych oddechów oraz policzków mokrych od słonej cieczy. Nie mógł tego znieść.
Delikatnie uniósł podbródek Krukonki, aby ich spojrzenia się spotkały, a kciukiem otarł łzy znaczące ścieżki na jej skórze. Zmusił się, aby kącik jego ust powędrował do góry, co było niemałym wyzwaniem.
- Zrobię wszystko, żebyś poczuła się dobrze. Obiecuję, że cię nie zostawię.
Aiden był słaby, tak na prawdę pod warstwą tego całego fałszu chowało się wrażliwe serce. I tego nienawidził w sobie najbardziej. Nie potrafił patrzeć spokojnie na cierpienie osób, które... W jakiś sposób były dla niego ważne.
Sam zastanawiał się, dlaczego to robi. Zawsze był interesowny, chodziło mu tylko o własną korzyść, a tu nagle z nikąd pojawia się ona, dawna znajoma, a on... Traci zupełnie głowę.
Niepewnie ujął jej malutką, w porównianiu do jego dłoń. Czemu to on przyciąga właśnie tak pokręcone przypadki? Czemu nie może żyć w spokoju, tylko kolejny raz wplątuje się w historię, która jedynie może dołożyć mu zmartwień? Trzeba było napisać krótką notkę, typu: "Nie, przepraszam. Jestem umówiony. Zobaczymy się kiedy indziej." Tylko teraz już było za późno...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jonatan de Gold

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Sty 15 2015, 20:38

To jedyne możliwie ciepłe (choć nieogrzewane) miejsce, jakie kojarzył. Tylko tutaj miał pewność, że dziewczyna będzie mogła się oporządzić. Może wody nie być, ale kilka zaklęć i na pewno poradzą sobie z tą małą niedogodnością. Dlatego też wszedł do opuszczonego domu ciągnąc ją za sobą. Po schodach, na górę, do sypialni. Kurcze, nigdy nie wiedział nawet żeby jego brat tak bezsprzecznie zgarniał gdzieś kobietę. Jednak gdyby przez niego stała jej się jakakolwiek krzywda (nawet tak drobna, w rodzaju przeziębienia) to miałby u niej dług. To oznaczało jedno – przymus spłacenia go. Tak po prostu trzeba było i tyle.
Kiedy już znaleźli się w sypialni znalazł jakieś w miarę czystsze miejsce i wskazał jej ręką.
- Rozbierz się, zaraz to wysuszymy – Powiedział robiąc kilka kroków do tyłu i... Wcale się nie odwrócił? Ale jak to, Jonatan. Dlaczego ty wciąż na nią zaglądasz? Zamierzasz zachowywać się w ten sposób... Jak podrzędny facet? Em, no dobrze. Rób co chcesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Sty 15 2015, 20:54

Trzęsła się. Drżała z zimna i do tego była w szoku. Nie wiedziała co o tym myśleć. Po prostu szła za nim w ciszy czując jak powoli zamarza. Ta cisza była dobijająca. Po drodze wymamrotała coś w stylu: „Miałam tam czekać na przyjaciółkę”. Jednak chłopak nawet nie odpowiedział. Więc nie kontynuowała swojej gadki.
Dotarli na miejsce. Rozejrzała się w około czując dreszcze. Już nie wiedziała, czy to z powodu mrozu, czy z powodu tego miejsca, troszkę ją przerażało, a słowa chłopaka jeszcze jej dobiły. Spojrzała na niego z szeroko otwartymi oczami i stała przez dłuższą chwilę w miejscu w ciszy. W końcu ruszyła się i stanęła w ukazanym miejscu. Spojrzała na niego kątem oka.
- Czy mógłbyś… no nie wiem, odwrócić się? Czuję się trochę zażenowana.
Poczuła jak po plecach przejechał jej chłód. Westchnęła pod nosem i odwróciła się do niego tyłem. Nie będzie czekać na niego. Jeszcze zamarznie. Zaczęła ściągać z siebie ubrania zrzucając na jakieś miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jonatan de Gold

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Sty 15 2015, 22:19

Wiedział, że każe mu się odwrócić. Może jednak mimo wszystko pozostał w nim cień nadziei, że tak się jednak nie stanie? I właśnie coś zaczęło się dziać mimo że jego wzrok nawet nie uciekł. Jednak się rozbierała – jak gdyby nigdy nic. Czy naprawdę kwestia zmarznięcia priorytetowa? A może chciała mu się po prostu pokazać, a jeśli tak, to co konkretnie? Linię pleców, talii, krótkie włoski na karku. Co takiego powinien zauważyć Victorique? Może opiszesz to dokładniej?
W jego głowie kotłowało się tyle myśli, że ciężko mu było zachować wciąż tą znieczulice i ten spokój zewnętrzny. Patrząc na nią teraz – przemarzniętą, mokrą, zaniedbaną. Mógł stwierdzić, że mimo tego jak ją traktował, unikał, to była piękną kobietą. Bardzo standardową, charakter niemal całkowicie pasował do wyglądu. Ale i tak ciekawą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Sty 15 2015, 22:28

Ściągnęła kurtkę, bluzkę, koszulkę i nagle się zatrzymała. Czuła na sobie jego wzrok, a również z tym czuła jak jej twarz płonie. Miała nadzieję, że jako dżentelmen odwróci wzrok, ale tego nie zrobił. Zgarbiła się delikatnie, pozwalając, by jej plecy przybrały bardzo ciekawy kształt. Do pleców poprzyklejane były pojedyncze kosmyki włosów, które wraz z biustonoszem przekreślały coś. Wzdłuż kręgosłupa ciągnął się tatuaż, wyraźne, krwawe litery, jakby wyryte na jej ciele wbrew woli. Zamknęła oczy i poczuła jak jej ciało przeszywa dreszcz. Przytuliła do siebie koszulkę i wlepiła spojrzenie w ścianę. Zamarła. Nie potrafiła się ruszyć, nie potrafiła wykonać jakiegoś gestu. Czuła się jakby traciła kontrolę.
Jakimś cudem wróciła do rzeczywistości i rozłożyła bluzkę na krześle, które stało obok niej. Odwróciła głowę w jego stronę, spoglądając na niego kątem oka i zabierając niesforne kosmyki z pleców.
- Musisz? – zapytała niepewnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jonatan de Gold

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Sty 15 2015, 22:34

Jonatan się zmieniał pod pewnymi czynnikami. Najgorsze, że kompletnie nie dało się ich przewidzieć. Po prostu czasem zaczynał się moment, kiedy to chłopaka powoli opuszczało to poczucie etykiety i chęć bycia zawsze i wszędzie dżentelmenem. Zostało to zastępowane czymś... Innym. Więc i teraz wciąż na nią patrzał. I zauważył tatuaż. Saligia? To właśnie znaczyły czerwone litery. Dziwne, że się nie zabliźniły – ktoś więc musiał się bardzo o to postarać. Bo owszem, zauważył że to nie tusz pod skórą. Nie jest idiotą.
Zrobił kilka kroków w jej stronę nim jeszcze zdążyła odwrócić głowę pojawił się bliżej niej. Pewnie nawet nie zauważyła tej odległości. Coraz bliżej... Nie odpowiedział na jej pytanie. Złamał ją za nadgarstek i ponownie odwrócił plecami do siebie. Pochylił się przed nią i zrobił coś, czego dziewczyna kompletnie nie mogła się spodziewać. Oblizał wargi i wilgotnymi przejechał po wyrytych znakach. Czy to ten Jonatan, który dorwał Elenę na wieży?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Sty 15 2015, 22:42

Nie zwracała na niego całkowitej uwagi, nie uznała tego za ważne, za niezbędne. Po prostu wiedziała, że jego osobowość nie pozwoli mu na jakikolwiek zły ruch. Szkoda, że nie wiedziała jak się myliła.
Poczuła, że chłopak pojawił się bliżej, a kiedy się odwróciła natychmiast zmusił ją do powrotu do poprzedniej pozycji. Nie sądziła, że ma aż tyle siły, a przede wszystkim nie sądziła, że zachowa się w stosunku do niej w taki sposób. To co nastąpiło dalej wzbudziło w niej ogromne zaskoczenie. Poczuła jak usta chłopaka przejeżdżają wzdłuż kręgosłupa. Nie była przyzwyczajona do takiego dotyku, mimowolnie wygięła się w łuk i poczuła jak po jej ciele przechodzi przyjemny dreszcze, a jej policzki stają się coraz bardziej gorące, ale nie czerwone. Po prostu paliły.
- Jo…Jonatan? – zapytała niepewnie i spróbowała się odwrócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jonatan de Gold

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 122
  Liczba postów : 119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10019-jonatan-de-gold
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10110-robojonatan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10108-sowa-jonatana#281143
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10109-jonatan-de-gold#281144




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Sty 15 2015, 22:50

Owszem, jego osobowość nie pozwalała mu na jakikolwiek zły ruch. Ale co, jeśli Jonatan nagle zaczynał uważać, że wszystko to co się wokół dzieje nie istnieje? Że ludzie nie są tak naprawdę obok, a jego uczucia są jakąś sztuczką wymyśloną przez mądrego czarodzieja. To tak jak w śnie. Jeśli wiesz, że śnisz to możesz zrobić wszystko co tylko zechcesz. I właśnie tak się czasem zachowywał ten chłopak. Kiedy miał ataki choroby wszystko było dla niego nierzeczywiste. I może takie napady różnych, kompletnie nie zgadzających się z jego charakterem zachowań poniekąd pomagały mu wrócić jakoś do rzeczywistości? Pod warunkiem, że ktoś się im nie poddał. Ostatnio Vivi w drzwiach pomogła mu się obudzić. Ale to i przy niej najczęściej się zatracał – bo widywał ją zdecydowanie częściej niż Elenę, drugą osobę, przy której wariował.
- Yhym? - Zapytał nadal spokojnie, jednak w jego tonie było coś szalenie niepokojącego. Czyżby nutka obłędu? Szaleństwa? A może... Może wszystko naraz złączone z pożądaniem. Ona nie była prawdziwa w jego oczach. Mógł z nią zrobić wszystko. Złapał ją za ramiona i gwałtownie odwrócił w swoim kierunku. Pchnął na łóżko, które stało kawałek od nich. Nie upadła na nie w całości dlatego zrobił coś jeszcze bardziej niespodziewanego. Nachylił się nad nią kolana kładąc po bokach jej ciała, a jego ręka wylądowała w jej kroku i najzwyczajniej w świeci przesunął ją do góry. Teraz ich twarze były idealnie na wprost siebie i nie było możliwości by spadli z łóżka. By wyśliznęła mu się dołem chcąc uciekać. Ale czy ty Vivi w ogóle chcesz uciekać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Sty 15 2015, 23:06

Obawiała się tego co się może stać. Nie wiedziała co się dzieje, ale czuła się nieswojo, równocześnie obawiała się czegoś, ale nie wiedziała czego.
Jego głos był taki spokojny taki… nierealny. Jakby oderwany od rzeczywistości. Nie zwracał uwagi na jej reakcje, po prostu robił to na co miał akurat ochotę. Brał to czego chciał. Jakby był całkowicie innym człowiekiem. Chciała coś powiedzieć, ale nawet nie zdążyła. Poczuła jak chłopak łapie ją za ramiona i najzwyczajniej w świecie popchnął ją na łóżko. Tak po prostu.
Co się dzieje…
- Ej… – wydukała niepewnie, chciała wstać, ale po chwili pojawił się nad nią. Czuła się skołowana, całkowicie zawstydzona, do tego sposób w jaki ją ustawił na łóżku. Tak po prostu ją dotykał i… to bez jej zgody. Czuła się w tym momencie jak szmaciana lalka, jakby nie miała prawa głosu, jakby nie mogła zrobić nic, tylko przyglądać się tej sytuacji. Ucieczka…
- Co ty robisz? – wydusiła w końcu z siebie, chociaż to było niemałym problemem. Położyła dłonie na jego torsie chcąc zwiększyć dystans. Widziała, że coś jest nie tak, ale nie myślała o tym teraz. Była na tyle zdezorientowana, że nie wiedziała co się dzieje, nie myślała o ucieczce, po prostu szok sprawił, że nawet na to nie wpadła. A czy chciałaby uciekać… tutaj pojawiłby się pewien problem. Na szczęście nie bardzo wiedziała co ma zrobić. Nie zdążyła ściągnąć przemoczonych spodni, po prostu leżała w nich na łóżku, ale nawet nie czuła ich na sobie. Drżała, czuła jak jej ręce się trzęsą, ale nie było to spowodowane chłodem, właśnie teraz nie czuła już zimna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   

Powrót do góry Go down
 

Opuszczony dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-