Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pub Jazzowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość


Drake Bennett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyCzw Maj 23 2013, 11:18

First topic message reminder :


Pub Jazzowy

Jesteś fanem stylowo urządzonych lokali? A może jazz jest Twoim ulubionym rodzajem muzyki? Lubisz posłuchać muzyki na żywo? Pub Jazzowy zaprasza! Codziennie od 18 występy okolicznej kapeli jazzowej umilą Ci spotkanie w gronie przyjaciół, a miła i profesjonalna obsługa zadba o to, by na Twoim stoliku nie zabrakło trunków!

Piwo kremowe
Ajerkoniak
Miętowy Memortek
Smocza Krew
Dymiące Piwo Simisona
Absynt
Beetle Berry Whiskey
Rum porzeczkowy
Wino z czarnego bzu
Sherry
Łzy Morgany le Fay
Rdestowy Miód

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Adelaide McCrimmon

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 402
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12429-adelaide-meredith-mccrimmon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12430-adelaide-ma-i-szuka-relacji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12431-poczta-adelaide#333106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12432-adelaide-meredith-mccrimmon#333139
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptySob Mar 26 2016, 14:27

Adelaide paliła papierosa jednego za drugim, powoli się przy tym uspokajając. Myślała, że może ten dzień nie będzie taki zły, że się skończy dobrze. Jednak nie miała szansy zbytnio się nad tym zastanawiać, bo odezwał się do niej głos, który bardzo dobrze znała. Za dobrze. Spojrzała na niego, rumieniąc się przy tym lekko i odparła:
- Witam. Chciałabym, ale nie bardzo mogę, praca czeka... - miała powiedzieć coś więcej, jednak nie mogła, a miało to miejsce z powodu... dwójki ludzi, którzy wpadli na nią, pojawiając się znikąd! Zderzenie było tak silne, że Adelaide dosłownie zwaliło z nóg. Nie dość, że wpadła w błoto, brudząc sobie sukienkę, w której miała dziś wystąpić, to jeszcze uderzyła mocno w kubeł na śmieci.
- Ała! - zająknęła, wykrzywiając twarz z bólu.
Na dodatek papieros, którego paliła, poparzył ją w dłoń, a reszta paczki poleciała prosto do kałuży. A dopiero ją zaczęła! Niech to szlag, tyle kasy poszło, a to była jej ostatnia. Znowu będzie musiała wziąć na kredyt w sklepie, bo nie miała zbyt wiele pieniędzy do wypłaty. Najwyżej znowu nie będzie jeść. Bez papierosów nie mogła się obyć, a tańsze jej zupełnie nie odpowiadały.

kostka - 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Frederick Bonmer

Nauczyciel
Wiek : 40
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 845
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 205
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12295-frederick-alexander-bonmer#327931
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12305-50-punktow-dla-gryffindoru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12306-yournightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12307-frederick-alexander-bonmer#328001
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptySob Mar 26 2016, 14:44

Nim zdążył ją wciągnąć do pomieszczenia coś niepokojąco pyknęło. Dwójka ludzi, nie wiadomo skąd przygniotła Bonmera który lewie mógł złapać oddech. Na dodatek coś chrupnęło. I to nie były jego kości. Frederick zrzucił z siebie chłopaka i ciemnowłosą dziewczynę bez żadnych skrupułów. Warknął coś pod nosem i otrzepał ubranie. Upadek spowodował iż jego noga mocno uderzyła o beton i rozeszło się po niej nieprzyjemne mrowienie. Rozmasował pulsujące z bólu miejsce i podniósł się, podpierając rękoma. Czy ten dzień mógłby być jeszcze gorszy? Okazało się że mógł.To co zobaczył pod sobą wprawiło go w jeszcze większy gniew. Jego różdżka była całkowicie połamana. Spojrzał na tę dwójkę najgroźniejszym wzrokiem jaki ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. Niemal strzelały z niego pioruny. Milcząc, podszedł do Adelaide i pomógł jej wstać.
- Nic Ci się nie stało?- przegarnął włosy i poprawił marynarkę która przybrudziła się nieco. A zapowiadało się tak przyjemnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adelaide McCrimmon

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 402
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12429-adelaide-meredith-mccrimmon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12430-adelaide-ma-i-szuka-relacji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12431-poczta-adelaide#333106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12432-adelaide-meredith-mccrimmon#333139
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyNie Mar 27 2016, 17:57

Adelaide za to zostawiła swoją różdżkę w domu, zawsze tak robiła, gdy szła do pracy, gdyż tam nie była jej zazwyczaj potrzebna, a jeśli była, prosiła zazwyczaj barmana - którym miała całkiem niezłe układy -  o małe czary mary. Tylko że tym razem zabrudzenie było na tyle uciążliwe i paskudne, że barman mógł nie dać sobie z tym rady. A że to była jedna z jej ulubionych sukienek, to była bardzo wściekła. I gdyby nie bolała jej głowa, to pewnie zrobiłaby rajd tej dwójce debili, którzy na nią wpadli.
Ból głowy nie chciał ustać, w głowie jej pulsowało i choć próbowała zachować twarz, widać było, że się męczyła.
Gdy zobaczyła, że Bonmer podaje jej rękę, wstała z jego pomocą. Spojrzała na niego i widziała ogromną złość malującą się na jego twarzy.
- Oprócz uderzenia w głowę, brudnej sukienki i straconej paczki papierosów, nic - odparła, starając się trzymać nerwy na wodzy. - Jednak to chyba nic, przy złamanej różdżce - dodała, gdy zauważyła złamaną w pół różdżkę Fredericka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Frederick Bonmer

Nauczyciel
Wiek : 40
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 845
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 205
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12295-frederick-alexander-bonmer#327931
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12305-50-punktow-dla-gryffindoru
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12306-yournightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12307-frederick-alexander-bonmer#328001
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyPon Mar 28 2016, 00:10

Faktycznie. Jej ubrudzona sukienka w porównaniu z jego różdżką to było nic. Leżała żałośnie na betonie i patrzyła na niego uśmiechając się bezczelnie. On wiedział że tak jest. Sukienkę można było kupić za na pewno mniejsze pieniądze niż różdżkę. Westchnął i wzruszył ramionami.
- To tylko różdżka, zaopatrzę się w nową.- spojrzał na Adel i przybrał obojętny ton. Fakt, faktem miał do niej pewien sentyment ale stało się. Przynajmniej nie musiał paradować z ubrudzoną kiecką po całym mieście, jak ona. I te papierosy... chyba tylko tego było szkoda. Miały swoją cenę, a tylu galeonów nie znajduje się od tak na ulicy.
- W tej sytuacji chyba będzie dobrze, jeżeli wejdziemy do środka i ogarniemy się. Nie uważasz?-spojrzał na nią pytająco i rozprostował rękę która delikatnie pulsowała z bólu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adelaide McCrimmon

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 402
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12429-adelaide-meredith-mccrimmon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12430-adelaide-ma-i-szuka-relacji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12431-poczta-adelaide#333106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12432-adelaide-meredith-mccrimmon#333139
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyPon Mar 28 2016, 00:33

Adelaide nie musiała paradować po całym mieście, jednak Frederick nie mógł i nie musiał wiedzieć, że Adelaide mieszkała w Hogsmeade. I nie miała daleko do pracy z domu. Jednak nie była pewna, czy znajdzie czas, żeby się przebrać. Miała bowiem niedługo występ... Który będzie musiała chyba odpuścić... Bo głowa bolała ją dalej, a akurat skończył jej się środek na ból głowy. No i się nie napaliła wystarczająco przed występem. O wypiciu drinka nie było nawet mowy.
- Niby tak, jednak to koszt. No i bez różdżki trudno się obyć - odparła.
Trochę ją zasmucił fakt, że Bonmer zobojętniał wobec niej, ale w zasadzie powinna się cieszyć, że jej nie zignorował i nie zajął się sam sobą. Nadal miała w pamięci ten czas, kiedy była zadurzona w profesorze od eliksirów i choć jej przeszło dawno temu, do tej pory uważała go za interesującą osobę. Gdyby tylko nie był tak nieprzystępny...
- Tak i nie - dodała - jak mnie szef zobaczy w takim nieładzie i z guzem na głowie, to będzie kolejna awantura w tym tygodniu... - przejęła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruby Meyer

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 29
  Liczba postów : 12
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12246-ruby-meyer
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12421-ewrybady-pomarancze-wszyscy-pacza-a-ja-tancze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12422-ruby-meyer
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyPon Mar 28 2016, 14:39

Ruby szła sobie do pracy, nastawiona na spory ruch, jak w każde święta. Była trochę zła, bo jak zwykle wydała większość wypłaty na głupoty, a do następnej jeszcze trochę zostało. Dlatego ucieszyła się, gdy zobaczyła na ulicy galeona. Zawsze się przyda... pomyślała, wyciągając rękę po pieniądz, jeszcze nie nauczona tym, że życie, a raczej ludzie, lubią płatać figle i jest to zwykła pułapka, która przeniosła ją z impetem pod Pub Jazzowy. Już chciała psioczyć pod nosem, że ma najgorzej, jednak trafiła między dwóch mężczyzn tak, że jeden wpadł na nią, a i ona na kogoś wpadła. Dobrze, że nie był to jakiś grubas, bo znając jej szczęście, miałaby coś złamane, a ostatnią rzeczą, o jakiej marzyła, była wizyta w Świętym Mungu. Dopiero po paru sekundach, gdy próbowała wstać, czuła, że nie może złapać tchu. Od razu zrobiła się bledsza niż zwykle, jednak nic nie powiedziała, widząc że pozostała dwójka jest zajęta ogarnianiem samych siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Woods

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyPon Kwi 25 2016, 12:13

Nate rzadko kiedy przyznawał komuś innemu racje. Bronił swojego zdania i dałby sobie rękę uciąć nawet gdyby było ono mylne. To tłumaczyło dlaczego Woods tak bardzo unikał Edwarda. Wiedział, że ich jakakolwiek interakcja skończyłaby się jeszcze gorszą kłótnią, niż obydwoje mogli sobie wyobrazić. Ślizgon nie chciał być tym, który pierwszy wyciągnie rękę do tego drugiego, ale zrobił to. Poprzednie spotkanie z Vittorią i list od niej, dał mu do myślenia. Uświadomił sobie, że tracenie najlepszego kumpla, przez dziewczynę, to jakaś parodia. Dlatego napisał. Co prawda, obawiał się jak rozległe są zaniki pamięci Edka, ale najwyraźniej nie było aż tak źle. Umówiony na spotkanie, przyszedł do baru nieco wcześniej. Siedział przy barze i zastanawiał się co właściwie ma powiedzieć kumplowi? Nie do końca świadom ile Edward pamięta, obmyślał sobie cały plan, jak wszystko ująć w słowa. Przynajmniej nadal trzymał mu się humor i uśmiech cały czas malował się na jego twarzy. Jak na razie był na etapie 'szczęścia' po zakończeniu... związku? Tak, prawdopodobnie tak. Później pewnie będzie się nad sobą użalał przy butelce Ognistej, ale cicho, to później. Wszystko wracało do normy, no halo, Nejt znowu był wolny niczym ptak, miał zamiar pogodzić się z kumplem i żadna dziewczyna nie mąciła mu w głowie, czy to nie cud? Przynajmniej tak teraz o tym myślał, o co będzie później, to wiadomo. Przekręcił się niecierpliwe na krześle i wbił swój wzrok w drzwi, wyczekując aż chłopak się pojawi. Mieli naprawdę wiele ciekawych rzeczy do wyjaśnienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyPon Kwi 25 2016, 14:34

Chłopak wszedł do pubu z wielkim natłokiem myśli. Rozejrzał się nerwowo wokół, aż jego wzrok zatrzymał się na pewnym ślizgonie. Zamrugał kilka razy i posłał mu niepewny uśmiech, po czym ruszył w jego stronę i bez zbędnego owijania w bawełnę strzelił.
- Ty jesteś Nate? – czyżby jednak go nie pamiętał? Wpatrywał się w niego jakby oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi, jednak za nim ją dostał, prychnął pod nosem ledwo powstrzymując się od wybuchu śmiechu – Twoja mina stary, była tego warta... – dodał po czym usiadł przy nim szczerząc się jak głupi do sera. Jego pamięć sięgała do czasów, w których nie znał jeszcze pewnej salemki, dlatego nie odczuwał jakiejś niechęci czy złości w stosunku do Woodsa, on po prostu czuł się trochę zagubiony. Między innymi tylko dlatego nie kontaktował się z chłopakiem po wypadku. Nie pomyślał nawet o tym, a wydaje mi się, że wyjście na coś mocniejszego było idealnym.
- Dzisiaj ty stawiasz, bo ja... zapomniałem portfela – powiedział z wielką dumą. Nie ma to jak kryć się chorobą. Zamówił sobie Beetle Berry Whiskey i dopiero teraz postanowił poświęcić całą swoją uwagę przyjacielowi.
- Więc mówisz, że pożarliśmy się o kobietę, co? – bardziej te słowa kierował do siebie w wielkim zamyśleniu niż do chłopaka. Dla niego to było bardzo irracjonalne. Czuł się jakby w tamtym okresie nie był sobą, a może teraz był kimś innym? Kobiety jednak są złymi demonami, które potrafią zawładnąć biednym męskim móżdżkiem – Podejrzewam, że chodzi o niejaką Vittorię, coś mi wspominała, w swoim wielkim monologu – tak nie dało się nazwać rozmową momentu, w którym chłopak chciał jej przerwać, a ta gadała jak katarynka nie zważając na to, że ten chce jej powiedzieć, że po prostu nie wie kim jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Woods

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyWto Kwi 26 2016, 20:58

Uśmiech pojawił się na jego twarzy, kiedy w drzwiach zobaczył kumpla. Cały czas wpatrywał się w niego, kiedy tamten zbliżał się do baru. A później zmarszczył brwi i pewnie wyglądał, jakby zobaczył ducha. Nie spodziewał się, że Edward go nie pozna, no halo! Ale kolejne słowa, które wypowiedział Harper wyjaśniły wszystko, a Nate wziął głęboki wdech i dźgnął go łokciem w żebra, kiedy już obok niego usiadł.
-Bardzo śmieszne, serio, chyba ci się żart wyostrzył od naszego ostatniego spotkania- bo wtedy, raczej nie mieli czasu na żarciki, które pewnie rozluźniłyby atmosferę. Wyjątkowo dziwnie czuł się teraz Woods, który doskonale pamiętał ostatnie zajście, a Edek wydawał się być wyluzowany jak nigdy przedtem, jakby tamto spotkanie w barze w ogóle się nie odbyło. To chyba ułatwiało całą sytuację i Nath miał nadzieję, że nie spędzi kolejnych kilku godzi na streszczaniu mu wszystkiego co działo się między nimi. Nie miał przypadkiem od tego brata? Pewnie Jay zdążył mu już wszystko przypomnieć- Dobra, dobra, ale tylko dlatego, że jesteś poszkodowany. Właściwie, to kto cię tak urządził?- zapytał po chwili, bo jakoś ta cała bójka go ominęła i nie był zbyt dobrze poinformowany. A skoro znów miał bratać się z kumplem, to musiał wiedzieć, kto równocześnie staje się jego wrogiem, to chyba proste? Obrócił się w jego stronę i teatralnie przewrócił oczami.
-Tak, dokładnie o nią i w sumie przestaje być takim egoistycznym dupkiem, Edward. Jeśli tylko coś czujesz do tej dziewczyny, droga wolna, jest twoja- kurczę, niczym błogosławieństwo! Co prawda Nejt nie wiedział jaka relacja włączy teraz tamtą dwójkę, ale jedno było pewne, on nie wchodził do tej samej rzeki dwa razy. Zresztą istniało małe prawdopodobieństwo, że znów staną się choćby nawet przyjaciółmi. Cóż, Woods miał trudności w ufaniu ludziom, którzy go oszukali. Ale kto wie co przyniesie jutro, nie?- I nigdy więcej kłótni o kobiety, czaisz?- zapytał i lekko się wzdrygnął. Tak, płeć piękna to demony i tego należy się trzymać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyWto Kwi 26 2016, 22:00

Prawdę mówiąc nie wiedział za wiele, a to dlatego, że Jessie nie chciał mu powiedzieć ani słowa. Milczał o wszystkim, a to dlatego, że większość rzeczy dotyczyła Vittorii, o niej to tym bardziej nie miał zamiaru wspominać, gdyby mógł to wymazałby ją z życia Edwarda. Ale się nie da i widział niezadowolenie u bliźniaka z tego powodu. No cóż poradzić, jemu też nie podobała się ta jego mała Nox, a jednak nie narzekał tak często… dobra narzekał tak samo jak on, ale to co innego, bo ON ma rację! Koniec kropka.
- Nie mam zielonego pojęcia[b] – powiedział, po czym wyszczerzył się w stronę ślizgona. Akurat w tym momencie pojawił się jego trunek, ale jakoś nie zwrócił na niego uwagi, wolał teraz rozmawiać z Woodsem, może od niego się czegokolwiek dowie.
- [b]Nikt mi nic nie chce powiedzieć, to jest wkurzające
– westchnął głęboko. Właściwie… czy Nathaniel zamówił cokolwiek? Przecież chłopak nie będzie tak siedział i sam pił! Widząc, że chłopak nie ma ochoty sam czegoś zamówić, poprosił o to samo i już chwilę później otrzymał drugą Whisky.
- Nie wiem jak to będzie z nią, sam nie do końca ogarniam – był bardzo zmieszany, nie dość, że tej dziewczyny nie kojarzył to wciąż mimo wszystko ciągnęło go do niej jak diabli, co było cholernie dziwne. Chłopak podniósł szklankę i wystawił w stronę kumpla.
- Nigdy więcej – trzeba było opić tą kumpelską decyzję! Nie ma ale! Po tym jakże wzniosłym i magicznym toaście nastała krótka chwila ciszy, ale gryffonowi wcale to nie przeszkadzało.
- Właściwie… działo się coś u ciebie ciekawego? – warto byłoby go poinformować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Woods

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyCzw Kwi 28 2016, 19:13

Przyjął swoją Whisky i od razu wziął spory łyk. Najwyraźniej Edward nie wiedział wiele i Nejt nie do końca był pewien, co powinien mu powiedzieć. W końcu mówiąc o Vittorii, zupełnie nie kojarzył, że była powodem ich kłótni, że nieco namieszała. Jakby w jego pamięci tego nie było, co swoją drogą nieco przerażało Woodsa. Nie wiedział też, dlaczego Jay nie streścił mu tego wszystkiego, choć domyślał się, że robił to dla dobra brata, czego ślizgon nie powinien kwestionować. Jednak Nath nadal zastanawiał się z kim pobił się jego kumpel? Pewnie gdyby usłyszał, że wszystko stało się za sprawą Salemki, choć pewnie nieumyślnie, to wszystko byłoby jasne.
-Właściwie, to jak to będzie z twoją pamięcią? Wróci?- zapytał z lekkim przerażeniem w głosie, bo sam za nic w świecie nie chciałby stracić swoich wspomnień. Choć trzeba przyznać, że to wiele by ułatwiło. W końcu mógłby wkręcać wszystkich, że ich nie pamięta, no czy to nie brzmi, jak fajna zabawa? Z uśmiechem na ustach wzniósł toast, bo jakże inaczej? Wziął kolejny łyk alkoholu i odstawił szklankę na blat, lekko marszcząc brwi. Ciężko było mu poskładać wszystkie wydarzenia w całość i opowiedzieć o nich Edwardowi, ale jakoś musiał spróbować. Dlatego obrócił się bardziej w jego stronę i przez chwilę nic nie mówił.
-Więc... oprócz tego, że moja dziewczyna powiedziała mi, że jesteśmy w otwartym związku, to raczej nic. A o tym, że jest wilkołakiem dowiedziałem się z listu od anonimowej osoby. Tak poza tym było bardzo spokojnie- odparł, jakby to było normalne rzeczy, które działy się na co dzień- Nadal nie wiem, kto wysłał mi list, ale ta osoba była naprawdę dobrze poinformowana- powiedział w lekkim zamyśleniu, bo od kilku dni nie dawało mu to spokoju. Tak samo jak fakt, że tajemniczy S.V mógł nagle zjawić się po swoją przysługę. Czy to nie jest dość przerażające?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptySro Maj 04 2016, 20:07

- Wróci, wróci – wydukał mieszając trunek w szklance i przyglądając się kostkom lodu. Jeżeli chodzi o Jaya, to brat nie miał zamiaru mówić mu nic. Między innymi dlatego, że się o niego martwił i nie chciał, by brat znowu cierpiał przez nią. Dlatego Edward chciał zapomnieć o tym co było, a żyć tym co jest. Bez względu na to co się działo, to po prostu ruszyć z miejsca – potrzeba po prostu czasu i… pewnych bodźców, które ruszą wspomnienia – nie do końca wiedział, czy tłumaczy to w odpowiedni sposób, ale musiało to starczyć. Można powiedzieć, że ta amnezja tylko mu pomogła. Bo gdy zapomniał o wszystkim, przestał być taki gburowaty i znów wrócił do bycia sobą. To było w tym wszystkim najważniejsze.
Chłopak odłożył szklankę na blat i zamyślił się głęboko na temat słów Nate.
- Ja dostałem od niej list – zaśmiał się pod nosem – akurat jak leżałem w SS, to przyszła sowa i najśmieszniejsze jest to, że nie wiedziałem kim ona jest – to było komiczne, trzeba było przyznać – jeszcze dowiedzieć się, że jest się w otwartym związku – chłopak pokręcił głową i podniósł szklankę upijając z niej kolejny łyk. To wszystko było tak bardzo SZALONE, że szkoda gadać.
Kolejne jego słowa zaciekawiły go bardziej. Odwrócił się w stronę przyjaciela w zamyśleniu i dopiero po przeanalizowaniu kilku myśli odważył się cokolwiek powiedzieć.
- S.V.? – zapytał. Również dostał od niej list, jednak nie odpowiedział na niego, bo nie do końca był wtedy świadomy, kim jest panienka Brockaway – Też dostałem od niej wiadomość – wydukał. Ciekawe kimże była ta osoba? Na pewno za wszelką cenę chciała zniszczyć Vittorię, skoro rozpowiadała TAKI sekret. Jaki miała w tym wszystkim cel?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Woods

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptySob Maj 14 2016, 16:55

-A nie można ci jeszcze raz przywalić? No wiesz, tak głową o blat? Może wtedy wróciłyby szybciej?- typowe pomysły Nejta i co więcej, miał jeszcze takich kilka. Ale pomyślmy, skoro obrażenia, które poniósł sprawiły, że stracił pamięć, to równie dobrze, to też mogło je przywrócić. Stwierdzam, że Woods powinien dostać medal za myślenie, serio. Oczywiście już zamyślił się jak owy plan wykonać, choć był prawie pewien, że pomysł nie do końca spodoba się Edwardowi. Jednak kiedy Harper wspomniał o bodźcach, Nath automatycznie wyrwał się z zamyśleń i nad jego głową wręcz zapaliła się żarówka. Wziął kolejny łyk alkoholu, bo przecież nie mógł mówić, kiedy miał sucho w ustach, duh. A zresztą zasada była taka, że po procentach miał jeszcze lepsze i głębsze rozkminy i czasami nawet mówił dobrze. Oczywiście czasami zdarzało się sporadycznie, ale to zawsze coś!
-Skoro potrzeba czegoś, żeby poruszyć twoje wspomnienia... stwierdzam, że powinniśmy się dzisiaj wyjątkowo dobrze bawić- oznajmił z uśmiechem na ustach, bo Edward pewnie nie pamiętał, ale Nejt doskonale kojarzył każdą wspólną imprezę. Dobra, może ciężko stwierdzić, że wiedział co robił, bo przeważnie urywał mu się film i później budził się w jakiś dziwnych miejscach. Zdarzało się również, że musieli transportować się nawzajem i choć stawianie prostych kroków było wyjątkowo ciężkie, trzeba przyznać, że zawsze było spory zabawy. Ich wspólnie spędzony czas, to przeważnie imprezy, więc Nejt doskonale wiedział o czym mówi, duh.
-Dziwnie to przyznać, ale czasami chciałbym wymazać ją z pamięci- była jego słabością i to cały czas. Stawał się przy niej zupełnie inny i to nie zawsze mu się podobało, ale nawet jeśli nie wiem co by się stało, to zwyczajnie nie mógłby stracić wspomnień tych chwili, które z nią dzielił. Co też uznawał za słabość. W końcu Woods się nie przywiązywał, prawda? Ale najwyraźniej Vittoria była idealną osobą do mieszania mu w głowie. Nie chciał teraz o niej myśleć, w dodatku kiedy poruszył dość ważny temat- Też dostałeś list?- zapytał po chwili dość zaskoczony. Jasne, mógł się spodziewać, że owa osoba będzie chciała pogrążyć Titi i roześle więcej wiadomości. Ale to jedynie jego domysły... które najwyraźniej były słuszne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Remus Pringsheim

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13864-remus-pringsheim
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13879-awanturnik-bez-rozdzki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13880-pad#367019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13875-remus-pringsheim
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyPon Sty 02 2017, 10:40

Drzwi otwieram gwałtownie, wpuszczając do wnętrza oddech zimy, wypełniony wirującymi płatkami śniegu. Kilkoro siedzących najbliżej drzwi czuje ukłucie tego mrozu i na moment pochyla się nad swoimi trunkami, aby się rozgrzać. Pewnym krokiem przebywam drogę dzielącą mnie od baru i uśmiecham się do stojącego za barem faceta. On również patrzy na mnie z uśmiechem i już nie muszę robić nic więcej. Bywałem tutaj zdecydowanie zbyt często... Prawdę mówiąc to chyba jedyny "porządniejszy" pub w Hogsmeade, w którym jeszcze tolerują moją obecność. Z Londyńskich pozostały mi już chyba tylko te na Nokturnie.
Kiwam delikatnie głową w podziękowaniu i łapię butelkę piwa w dłoń. Wlewam w siebie odrobinę trunku i od razu czuję się lepiej. Mógłbym tu nawet mieszkać... Hogmseade wydaje mi się ciekawsze, bardziej kolorowe, niż Dolina Godryka, gdzie czuję trochę zbyt wiele magii. Tak naprawdę najlepiej czuję się w Londynie, gdzie te dwa światy się łączą, a ja... ja należę do obu z nich, czy tego chcę, czy nie.
Kolejny łyk, a moje oczy błądzą po wszystkich gościach w poszukiwaniu kogoś, do kogo warto się przysiąść, albo komu warto przydzwonić w ryj. Okej... nie będę robił burdy - tylko żartowałem! Trzeba mnie jednak najpierw sprowokować. Odwzajemnić spojrzenie na ten przykład! Niestety nic takiego się nie dzieje. Zauważam jedynie kilku lokalnych zakapiorków, z którymi lepiej nie zadzierać, bo nie będą z pewnością walczyć honorowo.
No cóż - skoro mordobicia nie będzie, to może chociaż ktoś nowy? Interesujący? Przy barze pusto, przy stolikach również. Przyjdzie się jeszcze upić na smutno.
Na szczęście właśnie w tej chwili wychodzi na scenę lokalny zespół jazzowy i zaczyna swój występ. Przymykam oczy, uśmiecham się - uwielbtiam muzykę, a jazz sprawia, że jestem w lepszym humorze. Trening dał mi w kość, bark przeszywa tępy ból - pamiątka po dzisiejszym upadku. Za oknami zrobiło się już ciemno. Czas na taniec, szaleństwo - błagam! Ratunku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyPon Sty 02 2017, 11:05

To był zakręcony początek roku. Zmobilizowana, pilna Ruth kolejno opuszczała wszystkie lekcje, żeby przed urodzinami udało jej się załatwić sobie staż w Ministerstwie. W końcu ukończenie dwudziestu jeden lat czyniło ją wielce dorosłą, prawda?
Przez zawirowania związane ze zdobyciem upragnionej posady w MM praktycznie odcięła się od szkolnego życia. Na szczęście większość ciekawych wydarzeń działo się zimą właśnie w Hogsmeade, więc oczywiście wybierała się na festyn, na łyżwy i te wszystkie fantastyczne kiermasze, ale tymczasowo miała trochę innych spraw na głowie. Na przykład przyjacielską wizytę w Pubie jazzowym niedaleko jej mieszkania. Bywała raczej w kawiarniach i nie była typem osoby, który wychodzi ot tak napić się whisky (picie z szefem w jego gabinecie się nie liczy!), ale kiedy usłyszała, że dziś wieczorem grają jej znajomi pomyślała, że to dobra okazja, żeby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i załatwić z nimi pewną drobnostkę, a przy okazji w spokoju zastanowić się, co jeszcze ma do zrobienia przy dźwiękach uspokajającego jazzu.
Do pubu weszła jak do siebie. Pewnym, stanowczym krokiem i już w drodze do baru zdejmując wełniany płaszcz stanęła przy blacie w krótkiej, czarnej sukience, pozostałości po praktyce w arcyważnym departamencie u Nolana.
Bycie ze Szwecji zobowiązuje do negliżu nawet w środku zimy, Szwedom nigdy nie było zbyt zimno.
-Cześć, kiedy chłopaki mają przerwę? - zapytała barmana wskazując na grający zespół. Kompletnie nie zauważyła podejrzanych osób wokół, toteż kiedy uzyskała odpowiedź i zamówiła, odeszła spokojnie do swojego stolika. Cóż, długo dane jej posiedzieć niestety nie było, bo przypałętał się do niej jakiś średnio trzeźwy kawaler i z coraz większym naciskiem zaczął sprzedawać swoje wdzięki. Aha. Powinna zacząć się malować jeszcze mocniej, bo ta dziecięca twarz wprowadzi ją kiedyś do grobu.
Od słowa do słowa zaczęło robić się coraz gorzej, więc jedyną sensowną reakcją było po prostu odejście od stolika i powrót do baru. Niestety, w tym momencie jegomość złapał Ruth za rękę, żeby przypadkiem mu nie uciekła. I to był zapalnik.
-Złap mnie za rękę jeszcze raz, to żadna magia ci nie pomoże - warknęła wyszarpując się i łapiąc mężczyznę za koszulę. Wykorzystując jego chwilową dezorientację wróciła poirytowana do baru. Z tego wszystkiego odezwała się do pierwszej osoby, która stała obok.
-To jest niemożliwe, człowiek chce się tylko napić rumu i posłuchać dobrej muzyki, ale nie. Pijani Romea z Hogsmeade zawsze są na posterunku... - kiedy się odwróciła w stronę osoby stojącej właśnie tuż przy niej zauważyła, że swój zdenerwowany wywód zaserwowała znanemu pałkarzowi. Znała go z Munga, przychodził częściej niż często, ale i tak chyba nie wypadało tak zaczepiać gwiazdę quiddicha...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Remus Pringsheim

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13864-remus-pringsheim
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13879-awanturnik-bez-rozdzki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13880-pad#367019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13875-remus-pringsheim
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyPon Sty 02 2017, 12:04

Słyszę co prawda otwierające się drzwi knajpy, ale nie odwracam wzroku, skupiam się na swoich myślach - zastanawiam się co zrobić, żeby ten wieczór nie był taki nudny jak kilka ostatnich. Słyszę w przelocie dźwięczny, dziewczęcy głos i nadstawiam uszu, ale wciąż skupiam się na swoim piwie. Po chwili dobiega mnie odgłos szamotaniny - na to również nie zwracam uwagi, ale kiedy ponownie słyszę głos dziewczyny, zerkam przez ramię. Już po wszystkim, chociaż widzę jak pijak unosi się delikatnie z krzesła, najwyraźniej nie chcąc dawać za wygraną. Sadzam go spowrotem na miejsce stanowczym spojrzeniem i odwracam głowę. Nie mogła tego zauważyć. Tym większe jest moje zaskoczenie, gdy znów słyszę jej głos - tym razem blisko. Tuż obok. Czuję też przyjemną woń kobiecych perfum i decyduję się wreszcie przyjrzeć ich właścicielce.
Młoda. Na pierwszy rzut oka nastolatka. Jest w niej coś skandynawskiego. Uśmiecham się delikatnie. Jej strój sugeruje, że chyba w pierwszej chwili źle oceniłem jej wiek. Wygląda kobieco. Nie pasuje za bardzo do tego miejsca - jest elegancka. Skądś ją zresztą kojarzę. W tej chwili nie przychodzi mi to łatwo, ale mija moment i w myślach pojawia mi się znajomy budynek szpitala. Uzdrowicielka? Nie. Za młoda.
- On nie jest z Hogsmeade. - Znam go oczywiście z kilku innych lokali w całym kraju. Pociągam łyk piwa i odwracam się w jej stronę. Wyczytuję z jej spojrzenia, że chyba również mnie kojarzy. Nic dziwnego, gram w jednej z najbardziej rozpoznawalnej z drużyn quidditcha w kraju. Czasami mi to przeszkadza - naprawdę wolałbym być bardziej anonimowy. Przede wszystkim gryzie mnie ta wszechobecna wiedza na mój temat, podczas gdy ja każdego muszę poznawać od zera. - A nie jesteś trochę za młoda na rum? - Cieszę się, że docenia dobrą muzykę, ale nie mogę się powstrzymać od tej lekko kąśliwej aluzji. Skąd zresztą miałem wiedzieć, w jakim jest wieku? Puszczam do niej oko i uśmiecham się łagodnie. W tle zauważam, że ochlapus ciągle coś knuje, bo łypie ukradkiem w naszą stronę. Przyjdzie mi pewnie jeszcze załatwić tę sprawę, ale lepiej tak, żeby dziewczyna o niczym nie wiedziała. Kobiety z reguły nie lubią przemocy, poza tym byłoby to nieeleganckie klepać mu mordę teraz, w takim porządnym pubie, pełnym porządnych ludzi. No dobra... przesadziłem trochę z tym przymiotnikiem. Większość jest porządna, ale nawet szybkie spojrzenie po ludziach sugeruje, że znajdują się tu rónież recydywiści - to normalne w środku tygodnia o tej porze. Tym bardziej dziwię się, co tutaj robi taka młoda osóbka? Trzeba będzie odprowadzić - jak nic. Nie godzi się kobiety samej puszczać w taką ciemnicę i zawieruchę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyPon Sty 02 2017, 12:25

Rozmyślania o tym, czy wypada zagadywać gwiazdę sportu w malutkim pubie, żeby nie wyjść na zdesperowaną fankę przerwała jego bardzo konkretna opinia na temat zaczepiającego Ruth gościa.
Nie bez kozery starała się o posadę analityka magicznych katastrof - za nic nie puszczała takich zdań płazem, nie rozkładając ich wcześniej na czynniki pierwsze. Skoro wie, że ten człowiek nie jest z Hogsmeade i właściwie to jest kompletnie pijany w środku tygodnia to przystojny pałkarz musi go znać z takich lokali, bo szczerze nie wierzyła, że jest pracownikiem urzędu wioski Hogsmeade.
I już by pewnie coś odpowiedziała na tę uwagę, gdy w tym momencie mężczyzna przytknął jej wiek. Szczerze? Nienawidziła całym sercem, kiedy ktoś robi z niej małą dziewczynkę, bo stanowczo zbyt często się to powtarzało, biorąc pod uwagę jej wygląd smarkuli, ale tym razem reakcja Szwedki była zgoła inna.
Parsknęła śmiechem, zakrywając usta dłonią, co zresztą zrobił też barman, słysząc frazę o zbyt młodym wieku Ruth.
-A chcesz mi zaproponować coś innego? Wszystkie dobre rzeczy są podobno drogie, nielegalne lub dla dorosłych - uśmiechnęła się serdecznie pokazując towarzyszowi białe ząbki.
-Wprowadziłam cię w błąd, przepraszam, ale możemy uznać, że zrobiłam to celowo - przegryzła zadziornie wargę, dochodząc do wniosku, że robienie miszmaszu z rozmowy będzie lepszą zemstą za wytknięcie jej wieku niż kolejna awantura. Awantur jej na razie starczy.
-Nie piję w tygodniu...raczej. Znam barmana i mam umowę na sok porzeczkowy, jak to dzieci - puściła mu oczko i odwróciła się w stronę kończącego pierwszą partię grania zespołu.
-Nie chcę wyjść na wścibską, ale grasz w Osach z Wimbourne, prawda? Kojarzę cię z Munga, zdarza mi się tam pracować...Trwa festyn zimowy, w Hogsmeade jest masa czarodziejów, nie boisz się, że fanki zlecą się po autografy? W końcu to rok mistrzostw - zapytała już bardziej rzeczowo. Nie zwróciła uwagi, jak bardzo nie pasują oboje do otoczenia. On wyglądający jak typowy rockman, znany gwiazdor popularnej drużyny quiddicha i ona - w stroju jakby wyszła prosto z Ministerstwa, wyższa od połowy gości w pubie wśród kolorowych, zapitych twarzy i podrygujących muzyków w tle. Może faktycznie powinni wyjść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Remus Pringsheim

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13864-remus-pringsheim
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13879-awanturnik-bez-rozdzki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13880-pad#367019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13875-remus-pringsheim
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyWto Sty 03 2017, 04:41

Nie dbam o to, jak dogłębnie analizujesz to zdanie. Może ci się to nie podobać, ale taki jestem, nie muszę się z tym ukrywać. A może właśnie ci to nie przeszkadza? Tak czy inaczej nie lubię udawać kogoś, kim nie jestem. Wszyscy właściwie znają moją prawdziwą naturę - od dzieciństwa miałem skłonności awanturnicze i od kiedy gram w znanym klubie, często o mnie pisali w "Proroku..." i nie tylko. Klub nieraz nakładał na mnie za to kary - mówili mi, żebym był bardziej dyskretny, ale ja po prostu taki już jestem i nie zamierzam tego tuszować. Z drugiej strony zaczęli przekuwać to w pewną legendę, pewien mit. Jestem dobry w tym co robię - nie wywalą mnie, bo za wiele stracą. Ja o tym wiem, oni o tym wiedzą - żyjemy w symbiozie. Niech tak zostanie.
- Sok marchewkowy? - Chciałem dodać, że przyciemnia karnację - lubię być nieco sarkastyczny, nieco uszczypliwy w swoich komentarzach. Nie wobec wszystkich, ale w tej chwili mam wrażenie, że mogę czuć się bardziej swobodny, nonszalancki, jestem więc sobą. W stu procentach! Pełny humoru i nieco prześmiewczej ironii, która jednak nie powinna być odbierana negatywnie - nie chcę nikogo nią obrazić, a raczej sprowokować jakieś zaczepki z drugiej strony, pobudzić trochę rozmowę, żeby nie skupiać się na durnych faktach i banalnych, prozaicznych pytaniach.
Dlaczego kobiety to robią? Wszystkie dobrze wiedzą, jak przygryzanie wargi działa na facetów, a ty robisz mi to mimo wszystko i ja już mam w głowie dwie myśli. Rozsądek mówi mi, że robisz to specjalnie, że nie powinienem postępować pochopnie i wyciągać żadnych wniosków, ale intuicja podpowiada mi, że warto rzucić znów jakaś uwagą, komplementem - jednym słowem dać do zrozumienia, że nasza rozmowa stacza się z toru "witaj! co Ty tu robisz?" na "dobra... co robimy dalej?".
Mung? Czyli dobrze myślałem, ale znaczy to, że ma tam pewnie staże albo praktyki. Tak czy inaczej jest młoda. Intuicja gaśnie, pozostaje rozsądek. Przygryziona warga siedzi w pamięci, podobnie jak ta śliczna buźka i kobiecy strój, ale takie rzeczy trudno wymazać, zwłaszcza jak siedzą przed Tobą w pełnej okazałości.
- Nawet nie wiedzą gdzie mnie szukać. - Odwracam wzrok w stronę butelki i pociągam kolejny łyk. - Najciemniej jest pod latarnią. - Dodaję po chwili, ale prawda jest taka, że nawet o tym nie pomyślałem i teraz naprawdę zapragnąłem stąd wyjść jak najszybciej - na wszelki wypadek. - Ale Ty nie jesteś jedną z nich? - Znów rzucam jej to zadziorne spojrzenie i uśmiecham się kącikiem ust. - Znasz jakieś miejsce, gdzie można się przed nimi ukryć? - Dodaję teatralnym szeptem i dopijam swoje piwo. Nie daje mi spokoju ten pijaczyna przy stoliku. Ja też chcę już się stąd ulotnić, bo mam wrażenie, że jeszcze chwila i złamię swoje dżentelmeńskie zasady i przypieprzę mu prosto w zęby.

Jeśli faktycznie wychodzimy, to możesz już napisać gdzieś na zewnątrz w Hogsmeade - tylko z dala od festynu - pamiętaj! :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyWto Sty 03 2017, 22:44

Przytakiwała mu z uroczym uśmiechem, kiedy opowiadał o swoich fankach. Nie czuła, bo wręcz nie miała prawa rozumieć całego aspektu bycia popularną gwiazdą, ale chęć ukrycia się przed wszystkimi i potrzebę świętego spokoju rozumiała jak najbardziej i wtórowała jej całym sercem. Stąd też doszła do wniosku, że biorąc pod uwagę okoliczności paradoksalnie w tym mało popularnym, kompletnie niezimowym pubie będzie najbardziej anonimowo. Poza tym, miała tu pewną sprawę z zespołem do załatwienia, więc niekoniecznie miała ochotę gdzieś się przemieszczać, zważywszy na fakt, że przystojnego sportowca zaczepiła całkiem przypadkiem, a wychodzenie z dopiero co poznaną osobą nie leżało w naturze Ruth. Poza tym, sytuacja i tak miała się za chwilę diametralnie odwrócić.
-Muszę przyznać, że lubię quiddicha, choć sama fatalnie sobie radzę na miotle. Właściwie jakby się dobrze zastanowić, to ze wszystkich sposobów przemieszczania się zdecydowanie preferuję motocykle - uśmiechnęła się promiennie, przypominając w duchu jej upragniony motor, na który zbierała pieniądze już od początku studiów. Miała prawdziwy dar do prowadzenia magicznych pojazdów - wszystkich, prócz miotły, bo jeśli chodzi o nią to najlepiej radziła sobie ze spadaniem.
-Ale nie musisz się obawiać, myślę, że gdybym była szaloną fanką już dawno zdradziłabym swoje niezdrowe zainteresowanie. Jesteś miły, ale możesz odetchnąć z ulgą, bo nie planuję ci się rzucać desperacko na szyję - zakończyła rozbawiona swoim żartem. Ciekawe, że gdyby mężczyzna przyszedł w garniturze, zamówił sok i usiadł sztywno przy stoliku pewnie nigdy nie pozwoliła by sobie na tak luźny ton. A jednak, skoro mogła się zrelaksować sympatyczną, niezobowiązującą rozmową to dlaczego by miała z tego rezygnować?
-Tu paradoksalnie będzie najbardziej anonimowo w okresie zimowym. Myślę, że zasadnie byłoby tu zostać, szczególnie, że chyba chciałbyś dopić swoje piwo, hm? - wskazała palcem na butelkę, którą trzymał w dłoni.
Zespół zakończył piosenkę i przez mikrofon wokalista poinformował, że zaczynają cotygodniowe karaoke. Magiczne lampy pod sufitem rozpoczęły poszukiwania "ochotnika", zatrzymując swoje światło dokładnie nad sylwetką Remusa. Czyżby pierwszy kandydat został wyłoniony?
Chyba mamy pierwszego piosenkarza! Zapraszamy na scenę kolego, twoja piosenka to "Dream a little dream of me" - zaszczebiotał wesoło członek zespołu i zeskoczył z podestu.
Ruth przygryzała wargę bezwiednie. I teraz, po usłyszeniu werdyktu ze sceny to zrobiła, mając w oczach ten sam zawadiacki błysk, jaki zdarzało jej się mieć w chwilach dobrej zabawy.
-A jednak nie dopijesz tego piwa. Chętnie pana posłucham, panie Armstrong - oparła się o bar wyczekując niecierpliwie jego reakcji. No chyba teraz nie stchórzy, taki odważny sportowiec!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Remus Pringsheim

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13864-remus-pringsheim
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13879-awanturnik-bez-rozdzki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13880-pad#367019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13875-remus-pringsheim
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptySro Sty 04 2017, 15:36

Zastanawiam się, czy na pewno nie jesteś jedną z tych psycho-fanek, bo albo czytasz w mojej głowie, albo wiesz na mój temat więcej, niż mi się w pierwszej chwili wydawało. Jestem prawie pewien, że zadziałała przynajmniej jakaś magia, bo niemożliwe, żebyś wiedziała, że posiadam motocykl. Nie powiem ci jednak tego - nie chcę wyjść na flirciarza, poza tym co to za punkt zaczepienia do rozmowy?
Co prawda lubię go dlatego, że daje mi poczucie wolności. Troche innego rodzaju, niż miotła. Wiesz jak to jest? Czasami ta sama czynność wykonywana w nieco innych okolicznościach może dawać diametralnie różne doznania. Tak jest w przypadku latania. Lubię przemierzać przestworza w każdy możliwy sposób, ale powiem szczerze, że kilka razy słyszałem od ciotki, która pochodzi z mugolskiej rodziny, że mugole mają takie swoje gangi motocyklowe w Ameryce i przemierzają na swoich maszynach setki kilometrów, ubrani na czarno, jadą w stronę zachodu słońca, szukać zaczepki w przydrożnych barach. To bardzo do mnie pasowało, bardzo mi się spodobało. To był impuls, żebym sprawił sobie swoją bestyjkę. Teraz lubię nim wyjeżdżać na ulice. Jest to klasyczny model, nieco chopperowaty - krążownik szos. Pokonałem na nim ogromne dystanse po angielskich drogach i ponad nimi.
- Zauważyłem i jestem wdzięczny. - Chciałem jeszcze rozwinąć myśl, ale w tym momencie pada na mnie światło reflektora i padają słowa prowadzącego występ. Jestem niemal pewien, że zrobiłaś mi to specjalnie. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, jakbyś to zaplanowała - nie wierzę w przypadki. Śmieję się pod nosem, kręcąc głową i podnosząc się od baru. - Nie ma problemu. - Spoglądam ci w oczy. Widzę w nich wyzwanie, jakiś błysk - taki sam jak w moich oczach. Przez tą chwilę doskonale cię rozumiem, jakbyśmy znali się od dawna. Sam lubiłem robić tak samo. Robisz mi dokładnie to, co ja robię tobie - masz takie same poczucie humoru. Jakbyś przejrzała mnie na wylot w te kilka minut. Spokojnie. Skrywam jeszcze wiele, niech ci się nie wydaje, że mnie rozgryzłaś. - Możesz się nim zaopiekować. - Stwierdzam i podaję jej niedopitą butelkę, po czym zmierzam w stronę podwyższenia. Nie spodziewałem się, że trafi dzisiaj na karaoke. Przez chwilę myślę, że może wyciągnię cię, żebyś mi robiła chórki, ale zmieniam plan.
Popłynęła muzyka, grzecznie odmawiam karteczki ze słowami - znam je doskonale. Może nie jestem najlepszym wokalistą, ale nie jestem też tragiczny. Może i wiesz o mnie dużo, ale stawiam tysiąc galeonów, że o tym, że grałem na perkusji i zakładałem zespół nie słyszałaś. Nie jest to mój repertuar, nie odnajduję się w tej skali doskonale, ale śpiewam poprawnie i równo, a to chyba najważniejsze. Nie przejmuje to wykonanie ciarkami, ale coniektórzy i tak są nieco zaskoczeni, że radzę sobie.
Podchodzę do ciebie. Chcesz tak grać? Nie ma problemu. Wyciągam w twoją stronę rękę i patrzę prosto w oczy. Wszystko we mnie woła "Would you dance with me?" choć wolałbym "Common babe light my fire", bo uwielbiam Doorsów, ale teraz średnio to pasuje do klimatu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptySro Sty 04 2017, 22:40

Ach, te motocykle! Ruth uwielbiała jeździć i choć doskonale radziła sobie także z magicznymi samochodami, to jednak motocykle skradły jej serce i gdzieś w sercu miała zakodowane, że taki motocykl zawiezie ją do ślubu, albo przynajmniej na wycieczkę we dwoje do kraju, gdzie deszcz nie pada non stop. Sukcesywnie spełniała swoje marzenia i po zakupie niewielkiego mieszkanka w Hogsmeade (w sumie, po co jej większe?) teraz miała w domu dwie skarbonki. Jedną na kursy kwalifikujące do pracy w Ministerstwie a drugą na upragniony motocykl. Gdyby tylko wiedziała, że mężczyzna podziela jej pasję wtedy dopiero zagadałaby go na śmierć. A przynajmniej zasłuchiwałaby się w jego opowieściach o dwukołowcach.
Kiedy zaczął występ, z uznaniem słuchała każdej nuty. To była piękna, spokojna piosenka i w wykonaniu tak barczystego, rokowego faceta brzmiała tak egzotycznie, że trudno było oderwać wzrok od sceny. Dlatego też nieco zaskoczyła ją wyciągnięta w jej stronę dłoń, bowiem wyrwana z zasłuchania nie do końca zorientowała się, że jego występ już minął.
Zaprasza ją na scenę? Była opanowana i rozsądna, ale wejście na podest w prawie wyludnionym pubie nie wydawało jej się najbardziej bezmyślnym rozwiązaniem.
Ukłoniła się z gracją i postukała obcasami w stronę sceny, zostawiając uprzednio niedopite piwo Remusa pod opieką barmana. Puściła po drodze oczko zespołowi, który wciąż trzymał zapasowy mikrofon i w lot załapał, co się kroi.
Do ich uszu dobiegła kolejna, jazzowa piosenka, którą puszczono już zdalnie i informacja od zespołu, że plany się zmieniają i teraz wszyscy proszeni są do tańca.
Ruth podała swojemu towarzyszowi dłoń i stanęła z nim twarzą w twarz po raz trzeci tego dnia przygryzając wargę.
-Bardzo chętnie z panem zatańczę - ukłoniła się i położyła drugą dłoń na jego barku. Jeśli zaraz nie strzeli mu do głowy próba całowania jej, to śmiało może powiedzieć, że to jeden z fajniej spędzonych wieczorów w tej nudnawej wiosce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Remus Pringsheim

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13864-remus-pringsheim
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13879-awanturnik-bez-rozdzki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13880-pad#367019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13875-remus-pringsheim
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyCzw Sty 05 2017, 15:02

I pewnie będziesz miała jeszcze okazję posłuchać. Niejednokrotnie. Może nawet dam ci pojeździć? Nie jestem z tym motorem emocjonalnie związany. Przedmioty nigdy nie były mi bliskie, bo nie jestem materialistą. Oczywiście jak się dużo zarabia, to jest w życiu łatwiej, ale to nie jest przecież gwarancja szczęścia. Myślę w trochę innych kategoriach... dla mnie liczy się spełnienie. Motocykl daje mi radość, ale gdyby to nie był ten konkretny egzemplarz, to na innym czułbym to samo. Chodzi tylko o wrażenie, odczucie. To się liczy. Tak samo jak w tej chwili. W tej chwili czuję radość. Czuję, że żyję, że mogę się bawić, że mogę Cię wciągnąć w tą grę i to jest wspaniałe!
Ludzie są tutaj dziwni, parkiet prawie pusty, a powietrze przesycone typowym zapachem knajpy, do którego przyzwyczaiłem się przez lata. Obejmuję cię w talii, a drugą ręką łapię za dłoń. Suniemy po parkiecie, delikatnie, dostojnie, elegancko, jak łabędzie. Nie jestem wybitnym tancerzem, ale umiem nie podeptać swojej partnerki - poza tym i tak jestem lepszy od większości obdartusów, która tutaj siedzi. Ja przynajmniej w swoim zyciu miałem powody, dla których musiałem się nauczyć chociaż podstaw tańca towarzyskiego. Różne bale organizowane przez klub i sponsorów wymagały, żeby chociaż na ten jeden wieczór, raz na parę miesięcy, zaprezentować się jako okrzesany dżentelmen. Nie, żebym normalnie nie był dżentelmenem, ale pozwalałem sobie na poluzowanie manierów.
- Błagam... nie panuj mi tu... - Rzucam zrezygnowany i zaczynam się z Tobą obracać po parkiecie. Masz więcej gracji ode mnie, ale pewnie, choć nieco topornie prowadzę nas w tańcu. - Jestem Rem, a Twojego imienia też jeszcze nie słyszałem. - Lubię rozmawiać podczas tańca. No i... na brodę merlina! Dlaczego miałbym próbować cię całować?! Ja lubię towarzystwo kobiet, jest dla mnie cudownym powiewem świeżości. Nie oznacza to jednak, że każdą traktuję jak potencjalną kochankę! Mam oczywiście słabość do płci przeciwnej, bo jestem zdrowym facetem, ale szanuję zarówno siebie jak i kobiety z którymi się widuję. Lubię otaczać się gronem osób, z którymi mogę bez skrępowania porozmawiać, wyskoczyć gdzieś i wiem, że niczego ode mnie nie chcą, nie wymagają. Zdajesz sobie sprawę jakie to jest uciążliwe, kiedy jesteś znana i ludzie wciąż do ciebie lgną, ale nie z twojego powodu, ale z powodu tego, kim jesteś, co posiadasz? Byłbym tym samym Remusem, gdybym sprzątał teraz zaplecze w sklepie z Magicznymi Stworzeniami. Nie różniłbym się ani trochę. No... może byłbym bardziej przygaszony i miałbym o kilka blizn więcej.
Zaskakująco często przygryzasz wargi.
- I dlaczego ciebie na tym festynie nie ma? To chyba odpowiedniejsze miejsce dla takiej osóbki, niż pub, co? Choć pewnie źle Cię oceniam... Nie miej mi tego za złe, nie jestem dobrym obserwatorem. Potrafię analizować sytuacje, ale nie ludzi. - Tak. Jestem przecież ciekaw co skierowało cię w to miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyCzw Sty 05 2017, 21:30

Kolejny obrót spowodował kolejny w tym tygodniu zawrót głowy. Ruth powoli zaczynała się martwić o swój stan zdrowia, bo byle bardziej dynamiczny ruch, ale i także stresujące, nerwowe sytuacje powodowały, że kręciło jej się w głowie a otoczenie wirowało przed oczami. Niedobrze.
Po zakończeniu piosenki podejrzanie szybko zeskoczyła ze sceny i wolno, ostrożnym krokiem podeszła do baru, na którym czekało niedopite piwo Remusa i jej zielona herbata. Hej, było zimno, nie tylko ognista potrafi rozgrzewać!
Przysiadła na krześle barowym i roztarła skroń dłonią, dopiero teraz kątem oka zauważając, że ten czepialski pan wciąż na nich filuje. Dziwne, bo zazwyczaj nie miała aż takich problemów z natrętami... Nagle pojęła, że obiektem jego niezdrowego, wrogiego zainteresowania wcale nie jest ona a Remus, jakby potraktował go jako jej towarzysza, który koniecznie musi oberwać za spoufalanie się z kobietą, którą chwilę temu w tak nieudolny sposób próbował zagadnąć.
Ostatecznie zawroty głowy wzięły górę i Ruth przymknęła oczy zapominając o potencjalnym zagrożeniu.
-Przepraszam, zakręciło mi się w głowie. Jestem Ruth - podniosła wzrok na towarzysza i uśmiechnęła się słabo. W końcu upiła łyk herbaty i oparła wygodniej na krześle.
-Wybieram się na festyn, ale jeszcze nie teraz. Mam do załatwienia kilka spraw, między innymi tutaj, z zespołem, dlatego przyszłam. Faktycznie, wolę dobrą czekoladę niż dobrą whisky, ale nie jestem też zupełnie bezalkoholowa - dodała z uśmiechem tłumacząc powód swojej wizyty w pubie.
-A ty? Co robi taki popularny sportowiec w drugoklasowym pubie w Hogsmeade, w środku tygodnia na koncercie jazzowym? - ostatnie dwa słowa powiedziała już z nieukrywanym rozbawieniem. Trochę egzotycznie to brzmiało, kiedy wypowiadała je na głos. Przecież taki ktoś jak on powinien podpisywać teraz autografy, trenować lub pławić się w luksusach, wycieczki po podrzędnych barach nie były chyba na liście priorytetów celebrytów.
-Zgaduję, że luksusu normalności nie daje się kupić za żadne pieniądze z meczu, ale za to równo mieści się w cenie piwa z tutejszego baru - dokończyła ściągając lekko brwi w wyrazie zainteresowania. Ciekawe, jak mu się żyło z takim kamieniem popularności, który wyrokował, że wszyscy wiedzą o nim wszystko, a on o ludziach nic. Musiało być ciężko, dlatego właśnie na jego przedstawienie się Ruth nie odpowiedziała "przecież wiem", bo poczuła, że dziesiątki innych kobiet przed nią mogło mu to powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Remus Pringsheim

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13864-remus-pringsheim
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13879-awanturnik-bez-rozdzki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13880-pad#367019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13875-remus-pringsheim
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyPią Sty 06 2017, 01:12

Nie zwracam uwagi na to, że na moment wybijasz się z równowagi, jest po prostu przyjemnie. Patrzę na taniec jako na całość - szczegóły są irrelewantne. Zresztą - jest to jedna z tych przyjemności, na których nie skupiam się w pełni. Traktuję je jako rozrywkę i dlatego może mój umysł automatycznie wymazuje tą drobną skazę, uznając za coś naturalnego.
Dopiero kiedy mi to komunikujesz, wyłącza się filtr w mojej głowie i przypominam sobie, jak na moment naciskasz na moje ramiona większym ciężarem, jakbyś musiała się oprzeć, żeby się nie przewrócić. Czyżby ten facet ciągle nas mierzył spojrzeniem? Zauważam, że teraz Ty rzucasz wzrokiem w tamtą stronę. Ewidentnie należy mu się wpierdol. Jeszcze nie wiem jak to zrobię, ale złapię go kiedyś na pewno. Nie wpadamy na siebie pierwszy raz i jakby to powiedzieć... nie darzymy się sympatią, ale z szacunku do zasad knajpowych, żaden z nas jeszcze nie zaczepił drugiego bez powodu. Teraz powód się pojawił, więc i okazja się znajdzie. Oby nie dzisiaj. Jakoś nie mam ochoty "popisywać" się w ten sposób przy tobie.
- Miło mi Ruth. Wszystko w porządku? - Szybko reaguję, łapiąc cię za przegub i zatrzymując rękę, trzymającą kubek z herbatą. - Nie. Pozwól, że kupię Ci nową, ale nie pozwolę Ci tego wypić. - Czy ja jeszcze muszę tłumaczyć, że nie wraca się do picia napoju, który się spuściło z oczu nawet na chwilę, nie mówiąc o całym tańcu? Skinąłem na barmana i poprosiłem jeszcze raz o to samo dla ciebie. Pokręciłem lekko głową. Warto dodać, że nieopodal siedzi typ, któremu oboje raczej nie ufamy. - Uuuu... aż taka zabiegana, żeby o tej godzinie załatwiać swoje sprawy? - Miałem ochotę cię zapytać co to za takie ważne rzeczy, zwłaszcza z zespołem, ale powstrzymałem się od ingerowania w twoje życie prywatne. Nie czas i nie miejsce na takie rzeczy. - Gdybyś nie piła, to nie ujęłoby Ci ani trochę uroku. - Wzruszam ramionami. Umówmy się - zalewanie się ognistą nie należało ani do dojrzałych, ani do kobiecych zachowań, a mnie po prostu odrzucało. Pewnie pomyślałabyś, że jestem hipokrytą, skoro sam jestem pijący, ale ripostując - nie jestem przeciwnikiem picia alkoholu przez kobiety. Wręcz mi to nie przeszkadza. Z drugiej jednak strony imponuje mi, jeśli od niego stroną - podobnie jak od innych używek. Jestem jednak starej daty... Nigdy nie ćpałem i nie zamierzam - wolę pozostać przy piwie i ognistej od czasu do czasu. - Pięknie to ujęłaś, nie umiałbym lepiej odpowiedzieć na Twoje pytanie. - Uśmiecham się, pociągając łyk piwa, które zamówiłem razem z herbatą. - Lepiej znasz się na ludziach ode mnie. - Dodaję po chwili. - Mógłbym tylko dodać, że nie zmieniłem swojego życia, gdy zostałem zawodnikiem. Dla mnie zawsze było i jest ważne, żeby być w życiu sobą. - Wzruszam ramionami. Wydaje mi się to naturalne i zupełnie nie rozumiem, dlaczego niektórzy reagują na tą myśl z niedowierzaniem, bądź widocznym niezrozumieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptyPią Sty 06 2017, 15:06

Niestety zanim mężczyzna zareagował - swoją drogą bardzo rezolutnie - młoda Szwedka zdążyła już upić łyk herbaty. Kiedy jednak złapał ją za przegub zamiast się wystraszyć z uznaniem spojrzała na towarzysza, doceniając chłodną ocenę sytuacji i samą siebie skarciła w myślach za taką dziecięcą naiwność. Fakt, że znała barmana nie oznaczał, że ten będzie miał na oku jej napój przez cały czas nieobecności kobiety.
-Tak, masz rację. Dziękuję - przytaknęła wprost oczarowana faktem, że wyglądający na takiego lekko podchodzącego do życia mężczyzna, w dodatku znana postać tak ostrożnie podchodzi do tematu. Stąd też spokojnie poczekała na swoją nową herbatkę i przez kilka dłuższych chwil piła ją w ciszy, zaciągając się uspakajającym aromatem zielonych liści. Często nie rozumiała, jak można jechać tylko na alkoholu, skoro wokół jest tyle cudownych smaków do odkrycia.
-Pracuję, studiuję i mieszkam daleko od obu poprzednich adresów, więc sam rozumiesz... - urwała rozkładając ręce w geście bezradności. Takie życie, że wszędzie była zawsze spóźniona. Oczywiście wiele załatwiała teleportacja, ale na złość matce nigdy się jej nie nauczyła. Będzie się przemieszczać albo motorem, albo nogami. Albo wcale.
W ciszy wysłuchała także jego wyjaśnień dotyczących niezmiennego charakteru sprzed i po staniu się popularnym. Bardzo ceniła takie nastawienie, bo kategoryzowało mężczyznę jako mającego konkretne, ugruntowane wartości, których nie mogą zmienić pieniądze. A one zmieniają niestety wiele, jeśli nie wszystko.
-A co byś zmienił, jeśli miałbyś taką możliwość? Mówię tu ogólnie o życiu, nie tylko o trudnościach związanych z uciekaniem przed męczącą popularnością - dodała po chwili, lekko przechylając głowę w geście zaciekawienia. Momentalnie poczuła też, że może źle robi, że zadaje to pytanie i może źle robi w ogóle spoufalając się ze sporo starszym, znanym zawodnikiem quiddicha. Te pytania zrodzone w jej głowie samej Ruth wydały się dziwne, nigdy bowiem nie miewała tego typu głupawych wątpliwości. Wróciły też niestety zawroty głowy, w dodatku poczuła, że zaczynają boleć ją mięśnie. Grypa? Przecież nikt nie dolał jej niczego do herbaty, to nie jest Śmiertelny Nokturn, bez przesady...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Remus Pringsheim

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13864-remus-pringsheim
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13879-awanturnik-bez-rozdzki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13880-pad#367019
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13875-remus-pringsheim
Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 EmptySob Sty 07 2017, 00:05

Nie ma zaskoczenia na twojej twarzy. Odczytuję tylko coś w rodzaju zawodu, rozczarowania faktem, że sama o tym nie pomyślałaś. W porządku - nic się przecież nie stało, nie zawsze o wszystkim pamiętamy, zwłaszcza, kiedy skupiamy się na innych rzeczach, często pomijamy detale. To jest właśnie taki detal, ale mógł cię kosztować zdrowie lub w najgorszym przypadku życie. Ja wiem, że może jestem zbyt ostrożny, ale to poniekąd też dlatego, że spotykałem się z różnymi sytuacjami w życiu - warto wspomnieć o okolicznościach poznania przeze mnie Alice Findabair. To również miało miejsce w Hogsmeade. Nie trzeba być na Nokturnie, żeby być zagrożonym.
Co do herbaty... ja raczej preferuję pić ją w domu, w bibliotece, przy książce, kiedy wieczorem mogę wreszcie odpocząć od treningów i życia towarzyskiego. Mało kto wie o tym moim "drugim", prywatnym życiu. Tak jak mało kto wie, że jestem charłakiem.
- Ohhh taaaak... rozumiem aż za dobrze! - Drużyna spotykała się na różnych stadionach, w różnych częściach kraju, więc non stop był w podróży. Dla innych to było pstryknięcie palców, dla mnie długa i męcząca trasa na miotle lub na motocyklu... W tym względzie NAPRAWDĘ cię rozumiem doskonale. - Drużyna jest ciągle w rozjazdach. - Dodaję. W kwestii pracy nie mam cię o co pytać, wiedziałem czym się zajmujesz i obym jak najrzadziej musiał się z tobą spotykać w Mungu jako pacjent. Niestety kontuzje są dość częste w tym sporcie. - Doceniam jednak to, czym się zajmujesz. Kto wie, w przyszłości pewnie nieraz uratujesz życie ludziom takim jak ja. - Uśmiecham się. Pamiętam jak ostatnio trafiłem do Munga po upadku z sześćdziesięciu stóp. Miałem strzaskane żebra i połamany kręgosłup, nie czułem dolnej połowy swojego ciała i plułem krwią i własnymi zębami. To nie było najprzyjemniejsze doświadczenie w moim życiu, ale cieszę się, że się wtedy nie zabiłem. Dzięki magii rehabilitacja trwała nieco ponad dwa tygodnie, a powrót do formy kolejny miesiąc - gdybym był mugolem już na zawsze pozostałbym kaleką. Cudownie jest żyć w świecie magii. - Masz aspiracje na to, żeby zostać Uzdrowicielką? - Znów pociągam łyk piwa i w międzyczasie trafia do mnie twoje pytanie.
To oczywiste, co bym zmienił, ale nie mogę ci tego powiedzieć. Zamieram na chwilę i tkwię w zamyśleniu. - Wiesz co... To jest bardzo trudne pytanie i nie umiem Ci teraz na nie odpowiedzieć. Nie chciałbym pochopnie się wypowiadać. - Kończę butelkę jednym łykiem i odstawiam ją na bar. Na dziś już dość alkoholu. Zamawiam również herbatę - natchnęłaś mnie i mam teraz ochotę. - Ale wiem, czego bym na pewno nie zmienił i nie zmieniłbym tego, że mogę robić to, co kocham i jeszcze mi za to płacą. Jestem szczęściarzem. - Śmieję się i wzruszam ramionami. Jest w tym dużo prawdy. Większość charłaków mieszka pośród mugoli lub wykonuje bardzo niewdzięczne zawody, często żyją biednie i na marginesie, zawieszeni pomiędzy dwoma światami, nie należą do żadnego z nich. Nawet najmniej zdolni magowie są bowiem bardziej użyteczni przy najprostszych pracach. Quidditch... W życiu bym się nie spodziewał, że to może być wyjście. No i trzeba mieć mnóstwo szczęścia, żeby okazać się w tym jeszcze diabelnie dobrym - na tyle, żeby móc na tym zarabiać. - A popularność możesz sobie zabrać jeśli chcesz. - Puszczam do ciebie oko. Widzę jednak teraz, że coś jest nie tak. Nadal. Wcześniej zadałem ci już pytanie, czy wszystko jest okej, ale teraz widzę, że nie jest. Widzę to w twoich oczach, w twoich ruchach... - Ruth, jak się czujesz? - Pochylam się lekko nad tobą i kładę delikatnie rękę na ramieniu. - Potrzebujesz czegoś? Chcesz już wracać do domu? - Czuję się lekko zmieszany i nie do końca wiem, co mógłbym zrobić, bo nie znam natury twojego problemu. Coś przejściowego? Czy może nie? Powinienem zabierać cię natychmiast do Munga, czy odprowadzić do domu? A może to zupełnie naturalne i nie powinienem się przejmować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pub Jazzowy - Page 5 QzgSDG8








Pub Jazzowy - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pub Jazzowy - Page 5 Empty

Powrót do góry Go down
 

Pub Jazzowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pub Jazzowy - Page 5 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-