Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pub Crazy 60'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Pub Crazy 60'   Czw 23 Maj - 11:00

First topic message reminder :


Pub Crazy 60'


Wszystkie alkohole dostępne z tego spisu. 

Sok dyniowy
Lemoniada
Mrożona herbata
Woda goździkowa
Świeżo wyciskane soki owocowe
Koktajle na bazie mleka lub jogurtu
Imbirowa mątwa
Malinowy Chruśniak
Wiśniowy Gryf
Chochlikowe cappuccino
Syrenie Latte



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 15 Maj - 9:48

Vittoria natomiast miała być już teraz grzeczna. Stały związek z Edwardem. Walczyła o to, by go nie zdradzać. No cóż, widać, że to nie jest takie łatwe w jej sytuacji. Pewnie mnóstwo psychologów powiedziałoby, że brakuje jej miłości i dlatego szuka jej wszędzie, gdzie się tylko da. Dlatego jest tak bardzo rozwiązła i trudno jej się jest ustatkować. Do tego dochodzi to całe wilkołactwo. Czasem rodzice przypominają o sobie, kiedy już chciałaby zapomnieć. Dziewczyna ma problemy ze sobą. Nie wiem, co by jej mogło pomóc...
Jednym z tych problemów jest właśnie to, że mimo iż na początkowo Nathaniel ją denerwował, to teraz był jedną z tych osób, do których ciągnęło ją jak magnes. Kiedy uratował ją dawno temu przed Lucasem przez jakiś czas coś się między nimi działo. Wydawało jej się nawet, że jest w nim... No nie wiem. Zakochana. Potem pojawił się Edward i stało się co się stało. Jeden wielki burdel.
- Jak dla mnie wcale nie potrafisz kłamać - Zaśmiała się choć tak na prawdę nie była tego taka pewna. To, jak ostatnio rozmawiali bardzo ją zabolało. Rozumiała go i nie gniewała się na niego. Potem ten nieczuły list... Uwierzyła, że Nate nie chce mieć z nią nic wspólnego. Teraz wyglądało na coś całkiem innego.
- Przynajmniej cały wieczór - Wyszeptała równie tajemniczo, jak on chwilę wcześniej. Oparła swoje czoło o jego i przymknęła oczy. W jej życiu nie powinno być żadnego faceta. Za szybko ich wymieniała, gdy Ci pragnęli z nią stałości. Chyba tylko jedna rzecz mogłaby ją jakkolwiek zmusić do życia z jednym facetem.
- Ożeń się ze mną i zamieszkajmy razem, to będziesz mnie mógł pilnować - Zaproponowała tak, jakby mówiła bardzo poważnie. Oczywiście żartowała, ale tę powagę w jej głosie pozwoliło jej utrzymać to, że przed chwilą właśnie o tym myślała. Że może gdyby zmieniła nazwisko, zaczęła być zależna od męża i mieszkała z kimś kogo widzi się po przebudzeniu i zaraz przed snem... Może to by pomogło jej się ogarnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 15 Maj - 18:16

Grzeczna? Vittoria grzeczna? Jestem pewna, że Nejt umarłby ze śmiechu gdyby to usłyszał. Nie znał jej bardzo długo, ale był w stanie stwierdzić kilka oczywistych faktów. Choć po ich ostatniej rozmowie mógł się spodziewać wszystkiego i nawet liczyć na to, że Titi się zdecyduje i postawi tylko na jednego faceta. Woods jasno dał jej do zrozumienia, że ich stosunki nie są na najlepszym poziomie i raczej nic tego nie zmieni, ale przecież był jeszcze Edward. Mimo, że Nath chciałby zatrzymać Brockway przy sobie, przecież nie mógł decydować za nią. A poza tym jeśli już raz byli w otwartym związku, o którym Nejt nie widział, to co sprawiłoby, żeby to się nie powtórzyło? Cóż, ślizgon miał dość wszystkich toksycznych relacji, bo to nigdy na niego dobrze nie wpływało. Ale nic nie mógł poradzić na to, że zwyczajnie ciągnęło go do tej dziewczyny. Mógł być przy niej sobą i nie musiał udawać, co uznawał za całkiem przyjemne, oczywiście do czasu, kiedy dowiedział się o jej sekretach. Normalny człowiek na jego miejscu zwyczajnie przestałby jej ufać, Nejt oczywiście próbował sobie wmówić, że tak należy zrobić, ale wyszło jak zawsze.
-Jestem najlepszym kłamcą jakiego mogłaś poznać- zauważył z pełnym oburzeniem, choć już po chwili się uśmiechał. Serio, mogło wydawać się, że zupełnie nie pamiętał ich kłótni i tego, że nie chciał jej nigdy więcej widzieć na oczy. Mimowolnie przymknął ślepia, kiedy oparła swoje czoło o jego. Nic nie mógł poradzić na to, że czuł się w jej towarzystwie naprawdę swobodnie i od razu robił się nieco bardziej spokojny.
-Czyli nie zostało nam wiele czasu- mruknął i otworzył oczy. Wieczór. Przynajmniej tyle. Biorąc głęboki wdech, spojrzał na nią zaciekawiony i zauważając z jaką powagą dziewczyna mówi, nie mógł odpuścić, jak mówiłam, to wszystko było grą i Nejtowi podobało się branie w niej udziału- Ale nie mam dla ciebie pierścionka... nieważne! Vittorio, czy zostaniesz moją żoną i zamieszkamy razem w jakimś uroczym domku na obrzeżach Londynu? Wiesz kleknąłbym, ale ktoś siedzi mi na kolanach- typowy Woods, najpierw mówi potem myśli. Oczywiście mówił to z taką powagą, że mogło się wydawać, że naprawdę tego chciał. Patrzył na nią pytająco, bo halo, nie wypada teraz odmówić, skoro sama wymyśliła ten jakże świetny plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 15 Maj - 18:29

Vittoria była po prostu nieogarnięta. Chyba trzeba było kogoś, kto jej pokaże, że jest idiotką i nie docenia tego, co ma. Co mogła mieć tak na prawdę, bo wiele już przepadło dzięki jej podejściu do życia. Te brednie o wolności i braku ograniczeń namieszały tak bardzo, że z czasem zgubiła w tym wszystkim siebie. Zapewne złapanie ją za fraki i uświadomienie co robi źle, ustawienie ją do pionu i może poniekąd decydowanie za nią byłoby pomocne? Bo na przykład Edward popełniał ten błąd, że wybaczał jej wszystko, pozwalał jej na wszystko. I wiedziała, że gdyby go zdradziła znowu, to ten wszelkie wyrzuty będzie miał nie do niej, a do faceta, który śmiał ją dotknąć. Jak tu się jakkolwiek strofować w takiej sytuacji? Wielkie zamieszanie.
Oj tak, te relacja zdecydowanie zaczęła być toksyczna. Może w takim wypadku dobrze, że nie widywali się na co dzień? Choć obecnie, po pijanemu, mało znaczyło to, co sobie myśleli widząc się na przykład na lekcji. Obecnie realizowali to, co gdzieś w środku nich siedziało. I miało szansę się uwolnić sprawiając, że ona wciąż na nim siedziała.
- Dobrze dobrze, jesteś - Potwierdziła zapewne łechtając trochę jego męską dumę, co by się cieszył. Lubiła patrzeć na to, jak się uśmiecha, a ostatnio zdecydowanie nie robił tego na jej widok. Bardzo za tym tęskniła nawet, jeśli nie powiedziałaby tego na głos. Zamrugała kilka razy mając trochę ograniczone pole widzenia. Chyba jeszcze przez chwilę nie powinna wstawać.
Gdy ten nagle jej się oświadczył od razu tłumacząc się, czemu nie klęczy dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie. Wpatrywała przez kilka chwil.
- Tak. Ale zamieszkamy u mnie, bo nie znoszę natury, a takie domki to robaki pająki i inne paskudztwa - Odpowiedziała od razu. No cóż. To chyba najdziwniejsze oświadczyny świata. No, ale to tylko żarty. Znaczy miały być tylko żarty, ale wtedy podszedł do nich... Ktoś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29736
  Liczba postów : 45061
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 15 Maj - 18:36

Do pięknej parki siedzącej w pubie podszedł mężczyzna, który najwyraźniej był czymś bardzo podekscytowany. Dosłownie wczoraj udało mu się korespondencyjnie skończyć kurs, który umożliwiał mu udzielanie ślubów! Właśnie przyszedł to opić w samotności (prawdopodobnie ukończył ten kurs po to, by móc złapać jakąś pijaną kobietę i się z nią ożenić zanim ta spostrzeże, o co chodzi), a już natrafiła mu się okazję by wykorzystać swoje nowe uprawnienia i trochę poćwiczyć nową umiejętność! Przecież to nie takie łatwe wyrecytować te formułki.
- Jesteście taką uroczą parą! Ja, jestem Jon i jeśli chcecie to udzielę wam ślubu! Nawet tutaj! Mogę to robić gdziekolwiek, bo mam kurs! -Zasugerował uśmiechając się bardzo szeroko i wyjmując z kieszeni dokument, ale pokazał go i schował tak szybko, że nic nie dało się odczytać. Wyglądał tak, jakby już też zdążył napić się kilku kieliszków. Co lepsze! Ten facet był lepiej przygotowany, niż by się ktokolwiek spodziewał, bo z kieszeni wyjął... Dwa metalowe kółka. Czyżby to były obrączki? Jasne! I do tego takie, których nie da się zdjąć przed rozwodem oraz każda wyświetla imię partnera. Ten desperat raczej miał to przygotowane dla siebie, no ale czemu by nie wspomóc ludzi w barze, którzy chcą być razem do końca życia? W każdym razie o tym ich nie uprzedził. Po prostu położył metalowe obrączki na stole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 15 Maj - 21:42

Żarty... no właśnie, wszystko było żartem, dopóki nie podszedł do nich jakiś mężczyzna. Nejt automatycznie przeniósł na niego wzrok, nadal się uśmiechając. Bo prawda była taka, że przy niej zawsze się szczerzył. Oczywiście tutaj dużo robił alkohol który dodatkowo sprawiał, że chłopak był o wiele bardziej szczęśliwszy. Właściwie docierało do niego co drugie słowo tamtego mężczyzny, bo mówił wyjątkowo szybko, a Woods nie był w najlepszym stanie. Jedynie kiwał z entuzjazmem głową. Przecież był pewien, że to jakiś żart. To pub, ludzie wokół byli pijani i mówili co przyszło im na myśl, dlatego nie sądził, żeby ten pan serio mógł udzielić im ślubu, a przynajmniej nie takiego ważnego. Utkwił wzrok w obrączkach, które nagle znalazły się na blacie i buchnął śmiechem... to po prostu było dość dziwne, patrząc na jego relację z tą dziewczyną. Oczywiście znów pokazał swoje umiejętności w racjonalnym myśleniu, bo po chwili te błyskotki znalazły się w jego dłoni.
-No raczej! Ale wait, powinniśmy mieć jakieś przysięgi, czy coś?- zapytał naprawdę poważnie, bo nadal nie wpadł na to, że mężczyzna może udzielać ślubów. Ale skoro Vittoria przyjęła oświadczyny, to musiała być świadoma, że do ich jakże uroczystej ceremonii w końcu dojdzie. Co prawda stało się to nieco szybciej niż obydwoje mogli przewidzieć, ale tak już chciał los! Woods popatrzył na swoją narzeczoną, która miała zaraz zostać jego żoną i znów się uśmiechnął- Dobra, nie musi pan odpowiadać- oznajmił i machnął ręką, bo szykowało się niezłe przemówienie- Droga Vittorio, ślubuję ci... że cię nie opuszczę aż do śmierci- dużo zapamiętał, prawda?- Oraz, że zapewnię ci tyle Ognistej ile tylko będziesz chciała- powiedział i poruszył znacząco brwiami, bo przecież nadal brał to na żarty. Popatrzył na nią wyczekująco, mając nadzieję, że teraz ona doda coś od siebie, bo kończyły mu się pomysły i cały czas kręciło mu się w głowie, co nie pomagało w tym momencie. Przeniósł po chwili wzrok na mężczyznę, który najwyraźniej był mocno podekscytowany faktem, że w końcu udzieli komuś ślubu. To wszystko było nadzwyczaj szalone i obydwoje powinni sobie wybić ten pomysł z głowy, choć oni też wydawali się być rozbawieni całą sytuacją. Cóż, ciekawe czy później będzie tak wesoło, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pon 16 Maj - 13:22

Vittoria kompletnie nie ogarniała, co ten mężczyzna od nich chce. Najwyraźniej był równie pijany jak oni i uznał ich żarty za bardzo poważne oświadczyny. Salemka śmiała się co jakiś czas kompletnie nie rozumiejąc, czemu to robi, ale starała się zrozumieć co ten dziwny facet ma im do przekazania. Coś o jakimś ślubie. Że niby może udzielić im tutaj w barze? Jasne! Czemu by nie?! Powodziła za dłonią faceta gdy ten położył im na stole obrączki. Zamierzała je wziąć do ręki i obejrzeć, ale Nate był pierwszy.
- Powinniśmy - Potwierdziła pod nosem najwyraźniej zastanawiając się, co mówi się na ślubach. Po głowie chodziły jej wszystkie filmy jakie kiedykolwiek widziała, ale nie wpadało jej nic konkretnego po głowie więc liczyła, że Natek ma ciekawe pomysły, skoro sam o to zagaił.
I zrobił to. A ona? Dała się porwać tej głupie zabawie, którą sobie urządzili po pijaku.
- Nathanielu, ślubuję Ci, że nigdy Cię nie zdradzę, a całą moją whisky wypiję z tobą - Odpowiedziała mu z wielką powagą - A teraz - To mówiąc ukradła mu jedno z kółeczek, to wyglądające na większe i szersze na pewno było męskie - Przyjmuj tę obrączkę na znak mojej miłości i wierności - No patrzcie, a to akurat zapamiętała. Wzięła jego dłoń i ubrała mu na serdeczny palec kółeczko, które przyjęło jego rozmiar, a po chwili spoglądania na nie pokazało imię "Vittoria".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29736
  Liczba postów : 45061
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pon 16 Maj - 13:28

Widząc, że Ci wyrażają chęci natychmiast wyjął z kieszeni... Dokumenty! Chyba była potraktowana zaklęciem zmniejszająco-zwiększającym, bo te się nawet nie nadgięły. Ułożył je na stole obok nich i czekał aż Ci wypowiedzą przysięgę. Zamierzał im podyktować tą oficjalną, jednak nie musiała taka być. Wystarczyło, żeby wyznali sobie miłość do grobowej deski i tak się stało.
- Wobec zgodnego oświadczenia obu stron, złożonego w obecności świadków - To mówiąc wskazał na kilka osób z baru, które z zaciekawieniem przyglądały się temu wszystkiemu. Jeden facet nawet wyraźnie się wzruszył - oświadczam, że Związek Małżeński Pani Vittori i Pana Nathaniela został zawarty zgodnie z przepisami. Jako symbol łączącego Państwa związku pocałujcie się, a potem noc poślubna i miesiąc miodowy! - Zasugerował wypisując jakieś kwitki, które chwilę później podsunął im. Na jednym było potwierdzenie zawarcia małżeństwo. Na drugim Vittoria musiała podpisać, że przyjmuje nazwisko po mężu. Wszystko wyglądało bardzo prawdziwie. Nikt nie mógł wiedzieć, że bez wpisu do odpowiednich ksiąg nie jest to prawomocne. Szczególnie, gdy jest się tak pijanym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Sro 18 Maj - 20:22

Stało się, wzięli ślub. Co prawdopodobnie było najgłupszym z możliwych pomysłów, ale jak wyperswadować dwójce pijanych ludzi, że to nie skończy się dobrze? Właściwie kolejne słowa nie docierały do Woodsa, bo kręciło mu się w głowie i nie mógł opanować śmiechu, co tworzyło mieszankę wybuchową. Po chwili jednak na jego palcu znalazła się obrączka, na której pojawiło się imię dziewczyny. Nie czekając długo, wziął tę mniejszą i z uśmiechem na ustach, chwytając jej drobną dłoń, wsunął świecidełko na jej palec. Zerknął jeszcze na mężczyznę, który udzielał im ślubu i coś wymamrotał, co pewnie było czymś w rodzaju: Dziękujemy. Znów przeniósł wzrok na Vittorię i przecież musiał podążać za tradycją! Dlatego złożył delikatny pocałunek na jej ustach i odsunąwszy się od niej, wziął głęboki wdech.
-Pani Woods, chyba powinniśmy udać się w jakieś miejsce gdzie nie będzie tyle osób, nie sądzisz?- teraz to nawet ciężko było złożyć mu jakieś porządne zdanie, serio. Ale o dziwo był w stanie wstać i ustać na nogach, co było niezłym wyczynem. A później? Teleportowali się do mieszkania Vittorii. Cóż, Nejt zawsze chciał mieć wielkie wesele, przyjaciół wokół, jakiś wypasiony tort... ale trzeba przyznać, że to też było całkiem ciekawe, a na pewno niestandardowe, prawda?

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 57
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13966-rosmery-crowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13992-zapraszam-zapraszam#370059
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13993-osa#370060




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pon 30 Sty - 14:34

Spojrzała na swoje odbicie a jej usta wykrzywiły się w szerokim uśmiechu. Ilekroć widziała burzę kolorowych włosów jej humor znacznie się poprawiał. To tak jakby stała się inną osobą, jakby nie była Crowe, jakby naprawdę nazywała się X. Nigdy nie nadała imienia tej postaci, jednak tak bardzo się z nią utożsamiała, że nie czuła powodu aby ją czymś ograniczać. Nawet jeżeli ma to być imię.
Czuła się tak, jakby była to jej prawdziwa skóra. Zdjęła workowaty sweter i założyła na siebie za duży t-shirt, który wsadziła do wysokich dżinsowych spodni. Spojrzała na buty w kwiatki i uśmiechnęła się sama do siebie. Naprawdę czuła się lepiej, jakby to była pewnego rodzaju terapia.
A dzisiaj w tej terapii miał pomóc najlepszy przyjaciel jakiego kiedykolwiek miała. Whisky. Wódka. Co pan poda ja się tym zajmę.
Hogseade nie było dobrym pomysłem, nie była pewna jak wiele osób ze szkoły się tam kręci dlatego wolała wybrać Londyn. Bezpieczne miejsce. Oczywiście, nie było możliwości rozpoznania, jednak znacznie lepiej czuła się tam, gdzie gruntu nie znała. Zawsze miała spore pole do popisu. Więc witaj Londynie!
Stanęła przed jednym z wielu pubów i weszła do środka. Zsunęła z ramion kurtkę i przewiesiła ją przez ramię. Ciekawe miejsce, miało jakiś klimacik czyli idealnie dla niej. Podeszła do baru i usiadła na jednym ze stołków. Uśmiech nie schodził z jej twarzy. Ahoj przygodo!
Popukała kilka razy o blat i zaczęła się zastanawiać co by dzisiaj wypić. Miała ochotę na coś kolorowego, mocnego, tak aby rzuciło ją w fotel. A w tym przypadku, w stołek. Obróciła się na krześle i zagryzła wargę, tak jak to miała w zwyczaju kiedy nad czymś rozmyślała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 373
  Liczba postów : 286
http://www.czarodzieje.org/t14052-scorpius-alex-dear#37145
http://www.czarodzieje.org/t14057-witam-z-otwartymi-ramionami
http://www.czarodzieje.org/t14058-scorpius-alex-dear
http://www.czarodzieje.org/t14056-scorpius-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pon 30 Sty - 18:16

Scorpius rzadko kiedy chodził pić sam, zwłaszcza do jakichś barów. Dziś jednak, miał średni humor i chciał to jakoś przyćmić. Nie miał zamiaru najebać się jakoś bardzo, po prostu trochę wypić. Wybrał się do Pubu Crazy 60' w Londynie, bo nie chciał, żeby ktoś znajomy w Hogsmade zobaczył, że jak życiowy przegryw idzie sam do baru, żeby się napić. 
Gdy wszedł do niego, nie zobaczył zbyt wielu twarzy. Od razu w oczy wpadła mu bujna i nietuzinkowa fryzura, którą skądś na pewno kojarzył. Podszedł do baru i usiadł obok Rosmery.
- Hej! - rzucił krótko, zwracając uwagę dziewczyny. Mieli już kiedyś okazję się poznać... A tak liczył, że nikt nie przyłapie go na samotnym piciu. Jednak, Crowe w jakims celu też tu się znalazła. - Nie sądziłem, że sama szlajasz się po takich pubach. - powiedział i po chwili zamówił Ognistą Whisky.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 57
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13966-rosmery-crowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13992-zapraszam-zapraszam#370059
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13993-osa#370060




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pią 3 Lut - 16:18

Chodzenie do barów samemu wcale nie jest źle. Naprawdę. Przecież zawsze można poznać kogoś nowego, dołączyć się do grupy i razem kontynuować zabawę. A takie ograniczanie się do towarzystwa, które się zna nie służy. Okey, fajnie jest wyjść gdzieś z gronem znajomych ale fajnie jest też od czasu do czasu poznać kogoś nowego, wzbogacić paletę osobowości w swoim życiu.
Odwróciła się w kierunku nowego towarzysza, który raczył ją powitaniem. Uśmiechnęła się szeroko i machnęła dłonią, na znak przywitania się. Pociągnęła łyka swojego nowego drineczka. Tym razem był on fioletowy u góry a na dole lekko żółtawy. Mniami.
To była chyba impreza, prawda? Nie pamięta jej dokładnie ale jedno jest pewne, bawiła się do samego rana. A pamięć do twarzy miała dobrą, tego jej nie zabronisz. Więc posłała lekki uśmiech chłopakowi.
-Widzisz? Nikt by się tego nie spodziewał. Lubię zaskakiwać ludzi.-Powiedziała z szerokim uśmiechem na ustach. I nie mijała się z prawdą. Naprawdę lubiła zaskakiwać, innych i siebie. Tak jakby stawanie przed nowymi obliczami sytuacji w jakiś sposób ją rozwijało. -A czemu Ty jesteś tutaj sam? Znaczy, nie teraz.-Wzruszyła lekko ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 373
  Liczba postów : 286
http://www.czarodzieje.org/t14052-scorpius-alex-dear#37145
http://www.czarodzieje.org/t14057-witam-z-otwartymi-ramionami
http://www.czarodzieje.org/t14058-scorpius-alex-dear
http://www.czarodzieje.org/t14056-scorpius-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 5 Lut - 11:50

Nie był do końca pewien, z której to imprezy kojarzy Rosmery, ale był pewien, że zdążyli już niegdyś się poznać. To chyba przez tę charakterstyczną fryzurę zdołał zapamiętać, jak się nazywa.
- Rosmery Crowe - Człowiek Niespodzianka - skwitował jej uwagę, na temat tego, że lubiła zaskakiwać ludzi. W sumie, nawet cieszył go fakt, że nie będzie tutaj pił samotnie. Dobrze się stało, że spotkał Ślizgonkę, bo wydawała się być naprawdę sympatycznym człowiekiem.
Dlaczego był tutaj sam? Bo alkohol w domu się skończył, a picie w własnej pracy (co prawda, nie w czasie roboty, choć i to mu się zdarzało) nie wydawało mu się być satysfakcjonujące. Zwykle, nie szlajał się po takich miejscach. Jeśli już, wybierał Śmiertelny Noktrun, bo tamte puby były totalnie w jego stylu. No i nie odnosił wrażenia, że wszyscy spoglądają na niego z ukosa i kontrolują, ile zdążył już do tej pory wypić.
- Miałem dziś totalnie zły dzień. Chyba dlatego - odpowiedział, wzdychając i spoglądając na Ślizgonkę. Zamówił sobie kolejną partię alkoholu, a ten wieczór zapowiadał się na bardzo długi i pogrążony w napojach z procentem.
- A ty? Co tutaj robisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 57
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 49
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13966-rosmery-crowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13992-zapraszam-zapraszam#370059
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13993-osa#370060




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 5 Lut - 22:50

No to pięknie. Obydwoje nie pamiętają dokładnie okoliczności ich spotkania, wiedzą jedynie, że byli bardzo pijani i że było całkiem nieźle. Bo było. Tego nie da się ukryć, miała jedynie nadzieję, że nie nabroiła za bardzo... Była zdolna do wielu rzeczy. Jak to się mówi, nieświadome bardziej niebezpieczne.
-Wpijmy więc moje zdrowie, wielkiej niespodzianki. Która zaskakuje nawet samą siebie.-Uniosła swoją szklankę, która była już w połowie opróżniona. Wnoszenie toastu na swoją cześć nie jest zbyt chwalebne, prawda? Można by rzec, że zuchwałe. Ale mniejsza z tym. Upiła łyk drinka i uśmiechnęła się lekko. Było to przyjemne orzeźwienie. Naprawdę.
Chrzanić ludzi i to co myślą. Czemu się przejmował tym, że ktoś mógłby dostrzec jak samotnie popija ognistą? Komu do tego, że człowiek raz na jakiś czas lubuje się w samotności i własnym przemyśleniach. Czy nie chcemy czasem po prostu odetchnąć od tego wszystkiego? Życie potrafi być męczące.
Pokiwała głową na znak zrozumienia. Uniosła lekko szklankę, ponownie.-To co, za złe dni?-Zerknęła na chłopaka a na jej ustach pojawił się jeszcze szerszy uśmiech.-Mhm, niech pomyśle, szukałam towarzystwa zapewne. Siedzenie w domu to nie moja bajka.-Powiedziała szczerze przekonana o tym o czym mówi. Bo taka prawda, Rosie która siedzi tutaj teraz z burzą kolorowych włosów to osoba, która nie wysiedzi długo w jednym miejscu. Może dlatego tak bardzo ją lubi.
W końcu granie kogoś innego było w jej stylu. Przybieranie nowych twarzy, nowych tożsamości było całkiem proste. Dla niej. Nowa osobowość, nowe życie, czysta karta. Można zacząć od kompletnego zera, stworzyć kogoś, kim chciałoby się być. Z X. było troszkę inaczej. Ona po prostu była nią. Obydwie stanowiły część całości i jedna nie mogła istnieć bez drugiej... Dlatego nie było to oszustwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 373
  Liczba postów : 286
http://www.czarodzieje.org/t14052-scorpius-alex-dear#37145
http://www.czarodzieje.org/t14057-witam-z-otwartymi-ramionami
http://www.czarodzieje.org/t14058-scorpius-alex-dear
http://www.czarodzieje.org/t14056-scorpius-a-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Sro 15 Lut - 15:12

Nie pamiętał, kiedy i gdzie się spotkali po raz pierwszy, wiedział jedynie, że była to jakaś impreza. Nie miał nigdy sytuacji, żeby od nadmiaru alkoholu urwał mu się film, jednak tym razem miał bardzo zamglony obraz tego, co się wtedy działo. Nie wydawało mu się, że zrobił coś złego, ale też nie zdawało mu się, żeby Rosmery była dziewczyną, która mogłaby rozpamiętywać błędy popełnione po pijanemu. Na dodatek, odniósł wrażenie, że sama Crowe nie do końca wiedziała, co się wtedy działo.
Na znak toastu, złapał kieliszek z alkoholem w dłoń i uniósł do góry, a następnie upił z niego łyka. Przez chwilę poczuł nieprzyjemne pieczenie w przełyku, jednak po chwili uczucie ustąpiło. Wznoszenie toastu na swoją cześć nie uznał za nic złego, chyba głównie dlatego, że myślał o całym dniu... który zresztą, uważał za totalnie popierdolony.
To nie do końca tak, że przejmował się tym, że ktoś znajomy może go zobaczyć... Samotne picie w dużej mierze kojarzyło mu się z jego ojcem, który popadł w alkoholizm i nieraz wracał do domu zalany. Nie było to przyjemne wspomnienie z jego dzieciństwa, a samotne picie przywoływało do niego myśli o tacie. O ojcu, który nigdy się z nim nie zajmował, miał na niego wyjebane, a teraz zgrywa zatroskanego i zaciekawionego życiem, dorosłego już syna. Trochę późno się otrząsnął. Z zamyślenia wyrwała go uwaga Rosmery i kolejny toast, który zamierzała wznieść.
- Oby było ich jak najmniej - dodał, popijając alkohol. W takim tempie zaraz tam padnie i nie będzie miał siły się podnieść. Crowe piła coś lekkiego, on jednak cały czas sięgał po mocne napoje.
On czasem lubił samotność, ale raczej był typem ekstrawertyka. Nie przeszkadzała mu praca, gdzie miał bezustanny kontakt z ludźmi, a gdy jeszcze chodził do szkoły, był zadowolony widokiem tak dużej ilości uczniów, nawet tych, których niekoniecznie lubił.
- Moja też nie... Aż szkoda, że w okolicy nie ma żadnej imprezy - stwierdził, uśmiechając się blado. W sumie, jak tak teraz o tym pomyślał, to był środek tygodnia, a Ślizgonka bez żadnych pohamowań była w stanie się upić. On będąc w jej wieku, był taki sam, więc w sumie się nie zdziwił. Właściwie, to cały czas jest taki sam. Scorpius Alex Dear mentalnie to nadal piętnastolatek!
- Czemu akurat taki kolor? - zapytał, wskazując na głowę dziewczyny i zagajając do rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Jerozolima
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 194
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14858-rakel-halevi?nid=1#395666
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14870-wonder-woman#395693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14871-poczta-rakel#395694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14869-rakel-halevi#395687




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pią 29 Wrz - 14:04

//Ziołowy Kociołek

Bergmann... nazwisko to zdecydowanie nie było typowym brytyjskim nazwiskiem, o nie, zdecydowanie miało pochodzenie niemieckie lub austriackie, ewentualnie szwajcarskie, lub żydowskie.... Jednak akcent mężczyzny był pozbawiony naleciałości którychkolwiek z podejrzewanych przez nią krajów. Mówił z czystym i pięknym brytyjskim akcentem. Nie wiedząc czemu jakoś ją to nurtowało, z drugiej strony w społeczeństwie złożonym głównie z Dearów czy Fairwynów nawet spotkanie kogoś o nazwisku Smith wydawało się być anomalią.
Prowadząc luźną rozmowę, dosyć szybko dotarli do Dziurawego Kotła, gdzie ku ich wspólnemu zaskoczeniu okazało się, że wszystkie miejsca są pozajmowane. Rzadko zdarzało się, żeby nie można było powyciągać z kąta nawet dwóch taboretów, najwyraźniej jednak czarodzieje zmęczeni paskudną pogodą, spragnieni towarzystwa, wylegli masowo ze swoich mieszkań wprost do najbardziej popularnego pubu na Pokątnej. W chwili największego chaosu, kiedy stali po środku sali pomiędzy czarodziejami przepychającymi się w tą i z powrotem w stronę baru Halevi zaproponowała inny czarodziejski pub, znajdujący się w bardziej mugulskiej części Londynu. Poprowadziła mężczyznę do wyjścia z Kotła prowadzącego na cichą i spokojną londyńską ulicę.
Pub "Crazy 60's" znajdował się niedaleko Pokątnej. Krótki spacer jaki odbyli w jego kierunku Rakel wypełniła kolejnym small talkiem, tym razem na temat oblężenia jakie napotkali w poprzednim barze. Zazwyczaj wygadana, teraz też nie miała problemów ze znalezieniem tematu do rozmowy, w duchu stwierdzając, że nie ma co zaczynać poważniejszych tematów, póki nie znajdą się w spokojniejszym miejscu.
-Oto i on! - rzuciła triumfalnie, kiedy w końcu znaleźli się w środku. Uśmiechnęła się szeroko do Daniela, po czym ściągnęła płaszcz i przewiesiwszy go sobie przez ramię ruszyła w stronę jednego z wolnych stolików. Zdecydowanie tutaj nie było tak tłoczno jak Dziurawym Kotle, jednak miejsce też nie było zupełnie opustoszałe. Przyjemny gwar rozmów, mieszał się tu z rozbrzmiewającą w tle muzyką z lat 60. Spokojnie, ale nie za spokojnie. Kobieta chwyciła stojące na stoliku menu i spokojnie zaczęła je przeglądać. -Coś pan proponuje, panie Bergmann? - rzuciła mu rozbawione spojrzenie znad karty. Ton jakim zadała to pytanie zdecydowanie miał czysto przyjacielski wydźwięk, świadczący o tym, że sama Halevi zaczęła się już rozluźniać w towarzystwie mężczyzny. Żart to tu to tam, jednak wcale nie świadczył o niezdolności kobiety do bycia poważną. Nie uważała jednak, że musi być taka cały czas, nawet jeśli ktoś używał karty "w tym wieku już powinnaś".

@Daniel Bergmann
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2194
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1869
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pią 29 Wrz - 22:15

Na ulicach panowała już pustka - pokonując oddzielający ich dystans, odnosił wrażenie samotni, w jaką zostały wetknięte obydwie sylwetki - jego oraz towarzyszącej mu Rakel. Była to pustka dławiona więc towarzystwem - a nic innego nie wydawał się potrzebować, żadnych, na ten moment dodatkowych postaci oraz rozchodzących się dźwięków, zaległa pośród rozlewających się cieni wieczornej scenerii, nieubłaganych razem z jesiennym czasem. Pobyt w Dziurawym Kotle okazał się być pozbawiony większego sensu - zbyt duży gwar a także graniczące z cudem odnalezienie choćby pojedynczego miejsca wykreśliły go z możliwości przeprowadzenia nawet krótkiego dialogu - nic dziwnego, że automatycznie przystał na propozycję odnalezienia innego acz pobliskiego lokalu. O Crazy 60’ słyszał, ba, niegdyś zdarzało mu się zagościć, wsłuchując się w słynne, niezapomniane pomimo ubiegu lat dźwięki i zatapiając się w roztaczany klimat okresu, który odgórnie zwiastowała już nazwa.
- O wiele lepiej - skomentował cicho, jak gdyby mówiąc do samego siebie; bez przeszkód zdołali zająć dla siebie stolik. Gdzieniegdzie poruszały się jakieś postacie - pozbawione najmniejszego znaczenia, stały albo siadały przy ladzie, sącząc zamówiony przez siebie trunek; bo fakt, owszem - Crazy 60’ miało w ofercie przede wszystkim różnego rodzaju alkohol. Wzrok mężczyzny prześlizgnął się z pobieżnością przez kartę, a chwilę później usłyszał powołanie do propozycji. W jego przypadku nie była ona skomplikowana - nie mieli zbyt obszernego wachlarzu wyborów, wziąwszy uwagę na klimat miejsca a także porę, w jakiej się w nim znaleźli.
- Whisky lub piwo - oznajmił bez zobowiązań, odkładając na moment kartę oraz obdarzając kobietę wzrokiem. Miał słabość do bursztynowych trunków - chociaż, nigdy nie przejawiał skłonności do uwielbienia alkoholu ponad stosowną miarę. Nie uznawał się w tej dziedzinie za znawcę, niemniej jak każdy, miał ulubione rodzaje - którymi preferował uraczyć gardło. - Zależnie od pani upodobań - dodał, ponieważ nie ośmieliłby się niczego narzucać. Ostateczna decyzja należała więc do niej - nim przejdą do konkretniejszej dyskusji, ponieważ w rzeczywistości wiedzieli o sobie naprawdę niewiele.
Można powiedzieć - nic.

______________________

cold silence
Has A tendency to Atrophy any Sense of compassion between supposed lovers And the circling is worth it Finding beauty in the dissonance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Jerozolima
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 194
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14858-rakel-halevi?nid=1#395666
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14870-wonder-woman#395693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14871-poczta-rakel#395694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14869-rakel-halevi#395687




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Sro 4 Paź - 19:53

wybacz taką obsuwę raz mi posta skasowało, potem wena uciekła i takie tam :/

Słysząc słowa Daniela, za pewne nawet nie wypowiedziane w jej stronę, tylko bardziej w formie myślenia na głos, Rakel odwróciła głowę w jego stronę posyłając mu pełen zrozumienia uśmiech. Sama była osobą raczej łaknącą towarzystwa, rozwijającą skrzydła w atmosferze ogólnego ludzkiego gwaru, jednak sytuacja którą zastali w Dziurawym Kotle nawet i ją przerosła.
-Mhmm, dobry wybór. - skinęła lekko głową, posyłając mężczyźnie przelotny uśmiech. W pubie jak to w pubie, zamawiało się zazwyczaj przy barze, jednak jednak z barmanek sprzątała akurat szkło ze stolika obok nich, Halevi więc zaczepiła ją. -Jesteś gotowy zamawiać? - zapytała szybko Bergmanna, a potem oboje złożyli zamówienie. Rakel miała dziś ochotę na coś innego niż wino, które zazwyczaj zamawiała. Wzięła dla siebie piwo kremowe i z uśmiechem odłożyła kartę napojów na bok. Nie czuła się specjalnie skrępowana, była raczej tym typem, który nieco przejmował inicjatywę i niespecjalnie przejmował się narzuconymi sobie przez społeczeństwo rolami.
Barmanka odeszła, zostali więc sami i trzeba było w końcu zacząć rozmowę. I tym razem Halevi nie zamierzała siedzieć w ciszy i czekać na to, aż to dżentelmen ją zabawi rozmową. Odchrząknęła cicho i zagaiła z uśmiechem:
-Pan już bardzo dobrze wie gdzie spędzam całe dnie. - oparła ręce na stoliku, krzyżując je. -A czy mogę zapytać czym pan się zajmuje? - dokończyła. Mężczyzna wyglądał na człowieka przyjaznego i otwartego, chociaż jednocześnie nie przekraczał wszystkich granic i wyraźnie widać było, że jest to człowiek dobrze wychowany. Jednak sama nie potrafiła dopasować go do żadnego z zawodów. Jakoś nauczyciel w ogóle nie przychodził jej do głowy, przyzwyczajona do widoku kogoś znacznie starszego w tej roli. A Daniel? No cóż, on mógł być niewiele starszy od niej, na pewno był po trzydziestce, ale zakładała że bliżej mu do trzydziestu niż czterdziestu.


Ostatnio zmieniony przez Rakel Halevi dnia Czw 5 Paź - 23:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2194
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1869
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Czw 5 Paź - 23:16

współczuję :< mnie się nigdzie nie spieszy, sama miałam obsuwę DX

Poznawanie drugiej osoby było niezmiennie wyjątkowym, zapisywanym pośród stronic pamięci momentem - decydującą chwilą w przypadku historii relacji. Było badaniem, obfitowało w obserwację i wysłuchanie słów padających, zdolnych przybliżyć samego w sobie człowieka; ale nie tylko słów, także sposobu zachowania się, przybieranej mimiki, wszystkiego - co wydawało się nieuchwytne, niebezpośrednie, wymagające nietuzinkowej uwagi. Cenił sobie takie momenty, głównie ze względu na swoje usposobienie osoby nieustannie spostrzegającejzmiany, poddającej rzeczywistość obróbce, rozkładaniu na części pierwsze, w nieustannym procesie formowania dla siebie wniosków. Skinął głową, aby oznajmić, że również jest gotów; w przeciwieństwie do kobiety zamówił normalne piwo o gorzkim, nadawanym przez chmiel aromacie.
- Transmutacją - odpowiedział wpierw na zadane pytanie. - Uczę drugi rok w Hogwarcie. - Dopiero później zadecydował się dodać. Nigdy nie czuł się powołanym do nauczycielskiej profesji; stawała się ona jedynie celem w trakcie kariery naukowej - którą to zawsze stawiał na pierwszym planie. Nauczanie niemniej wychodziło jemu na dobre; sprawiało, że nic nie zdołało pokryć się kurzem - szczególnie zuchwale pomijane podstawy, które mogłyby w zaniedbaniu przyprawiać o całkowitą klęskę. Nie widział nic szczególnego w zdradzaniu takich o sobie faktów, wręcz przeciwnie, chciał porozmawiać.
- Całe dnie to określenie dość radykalne - nie omieszkał się zauważyć, słysząc jej słowa. - Mam nadzieję, że znajduje pani też czas dla siebie. - Czy troszczył się? Cóż, nieco badał grunt sprawy; czy ma do czynienia z osobą w pełni oddaną tylko i wyłącznie swej pracy, czy może posiadającej też inne, nieznane mu zainteresowania.
Chciał jedynie ocenić podejście, nic więcej.

______________________

cold silence
Has A tendency to Atrophy any Sense of compassion between supposed lovers And the circling is worth it Finding beauty in the dissonance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2194
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1869
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Czw 22 Lut - 23:50

| post pod postem, ale to po spotkaniu z Selmą

Ostatni okres w życiu Bergmanna malował się w niekorzystnych barwach; (chwilowy?) powrót Selmy Fairwyn do szkoły (cholera jasna), przywołał niepowstrzymane huśtawki zewnętrznie zatuszowanych emocji - nie ukrywajmy, coraz trudniejszych do uchowania przed wzrokiem. Myśli o całokształcie podtrzymywanych sekretów nie pomagały, czyniąc o wiele większy bałagan w chaosie rzeczywistego świata. Daniel Bergmann nie miał ostatnio dobrego nastroju - nawet, jeżeli zawsze pozostawał neutralny, owym razem potrafił być o wiele bardziej wymagający, o wiele bardziej skory w obdarowaniu szlabanem oraz oziębły w kwestii irytujących go uczniów; szczególnie tych pierwszorocznych. Każda lekcja, każde przewałkowanie podstaw były dla niego katorgą - całe szczęście, ostatnie sprawdzanie zadanych do sporządzenia na pergaminie wypocin, mogło być przekazane z łatwością na asystentkę. Z niej również nie był zadowolony, zauważając (jego zdaniem rzecz jasna) braki w opanowanych zaklęciach. Animagia, przez zaburzenia ostatnio kapryśna, podobnie nie poprawiała sprawy.
Dni dłużyły się wyjątkowo nieznośnie, czas oszukiwał go i wydłużał każdą przepracowaną godzinę jakby do kilku prawdziwych; wreszcie, dopiero teraz odetchnął krystaliczną wolnością, zawartą w woni alkoholowych trunków, dźwiękach muzyki oraz dogodnym, milczącym miejscu obserwatora. Spojrzeniem błądził, nim znów odszukał napotykaną wcześniej kobietę - ich linie wzroku skrzyżowały się spontanicznie, aczkolwiek niczym za przyzwoleniem i obopólną chęcią. Lekki, wydłużający jej linię warg, enigmatyczny uśmiech jakby zachęcał do przyjścia i inicjacji rozmowy, do rozerwania się, kto wie? być może jednonocnej rozrywki.
Prędko jednakże, wyodrębniła się z tła wysoka, od razu, bez żadnych problemów rozpoznana sylwetka; Bergmann przerwał zdawkowy kontakt ze swą nieznajomą (całe szczęście - dostrzegł go teraz; co, gdyby jeden z jego najlepszych! studentów zobaczył, jak ugania się za chwilową odskocznią?). Nauczyciel również był z krwi i kości człowiekiem, choć, w skrytych wizjach swych podopiecznych jawił się często jako bezbarwny twór, wypluty przez Edukację.
Cóż, teraz problem był inny - skoro, najwyraźniej i on został zauważony.

______________________

cold silence
Has A tendency to Atrophy any Sense of compassion between supposed lovers And the circling is worth it Finding beauty in the dissonance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pon 26 Lut - 21:43

U Leo wszystko układało się wprost wyśmienicie. Ostatni rok w Hogwarcie faktycznie nie był zbyt "lajtowy", a jednak Gryfonowi udawało się znaleźć trochę zabawy nawet w zasuwaniu na kolejną lekcję; zaczął całkiem dbać o swoją edukację, postanawiając ostatnią prostą pokonać bez zbędnych potknięć. Odznaka prefekta dumnie połyskiwała z jego piersi, gdy przechadzał się korytarzami zamku, nakierowywał młodych uczniaków, zaglądał do kuchni po jakiś przepis, albo po prostu chował się w dormitorium. Dodatkowo w każdej chwili mógł wrócić do mieszkania, a tam przecież poza przytłaczającą dozą prywatności otrzymywał również nieco czułości - stabilny etap związku odrobinę go przerażał, ale jak cieszył... Jakby tego było mało, w pracy wszystko szło dokładnie tak, jak powinno; Vin-Eurico nie tylko coraz lepiej czuł się za barem, ale odnajdywał się również stojąc przed obiektywem. O ile pierwszy zawód wpisywał się w ramy normy, o tyle drugi oznaczał nieustanne odkrywanie czegoś nowego i popychanie własnych limitów. To wszystko, w połączeniu z treningami (których Gryfon nie był w stanie sobie darować), dawało niesamowitą mieszankę boleśnie napiętego grafiku. Gdyby Leo choć odrobinkę mniej lubił mieć zapchany do granic możliwości czas, najprawdopodobniej by tego wszystkiego nie wytrzymał.
Takie wieczory, jak ten, były jednak potrzebne. Leonardo chętnie przystanął na propozycję wyjścia ze znajomymi z Luny - zabawnie było ekipą klubową wybrać się do pubu, położonego wcale nie tak daleko. Jedno piwo, drugie... chłopak sam nie zorientował się, kiedy nagle przesiadywanie ze znajomymi zmieniło się w poznawanie nowych ludzi. Koledzy czmychnęli na wszystkie strony, a Vin-Eurico spokojnie dokończył zarówno piwo, jak i rozmowę z przesympatyczną barmanką. Dopiero wtedy przemknął spojrzeniem po pubie, sprawdzając co się pozmieniało; gdy odnalazł w tłumie znajomą, profesorską postać, zupełnie go zatkało. Z taką posturą ciężko było udawać, że się kogoś nie widziało - jeszcze ciężej wychodziło pozostawanie niezauważonym. W celu uniknięcia durnych sytuacji przepełnionych kłamstwem i przemykaniem po lokalu, postanowił się przywitać.
O Merlinie.
Z nową butelką piwa w dłoni i uprzejmym uśmiechem na ustach po prostu podszedł do profesora Bergmanna. Nie był z tych, co chowali się za skrępowaniem. Zerknął na drinka mężczyzny i uśmiechnął się szerzej, jak gdyby odnalazł w nim trochę człowieczeństwa.
- Dobry wieczór - przywitał się, stawiając na kulturę, ale brak jakże wymownych zwrotów. Idiotycznie brzmiało dodawanie "profesorze" pod koniec każdego zdania, w szczególności gdy sceneria nieszczególnie tego wymagała.

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2194
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1869
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Sro 28 Lut - 22:05

Wygaszonym spojrzeniem omiótł nieomal pełne naczynie; przepuszczany przez pryzmat bursztynowej zasłony widok, rozmywał się, drżał, zniekształcał wraz z kołysaniem wzniecanym w nawet nieznacznych ruchach. Znowu - natchnęło go na Ognistą; zazwyczaj, przede wszystkim zamawiał piwo. Miłą odmianą było jednakże sączenie powstającego bez najmniejszego pośpiechu trunku.
Zwłaszcza, kiedy nie miał nastroju. Miał dość, najzwyczajniej miał dość - najchętniej zaszyłby się przez tydzień lub dwa tygodnie, sam, w swym mieszkaniu oraz wyrzucił z czaszki cholerne i natarczywe wspomnienia. Obowiązki, którym chcąc nie chcąc musiał być wierny. Nie oznaczało to jednak ogólnej, żywionej przezeń niechęci do nauczania; lubił na swój pokrętny sposób tę pracę, szczególnie lubił nauczać bardziej skomplikowane zaklęcia. Tak czy inaczej, dziedzina transmutowania była jego żywiołem.
Uśmiechnął się - również - lekko, jak miał w zwyczaju podczas wcześniejszych spotkań. Odpowiedział rzecz jasna bez szwanku, całe swoje uprzednio rozsypane skupienie zbierając w najbliższej jemu teraźniejszości. Vin-Eurico nie był zwyczajnym, zastygłym w szarości studentem (można to było nazwać nicią nieukrywanej sympatii); tym samym nie doskwierał aż tak wytyczony dystans, również - pozorny dyskomfort w nieplanowanym natknięciu. Dostosowywał się - znowu, poddał się całkowicie zrządzeniu igrającego losu. Zresztą, nie wiedział - czy ma przed sobą wyłącznie krótkotrwały epizod wymiany serdecznych, zgodnych z kulturą pozdrowień czy może rozwijający się dialog. Z pewnością - nie chciał ani jednego ani drugiego narzucać. Nie dostrzegał w tej sytuacji nic gorszącego - oboje byli dorośli, oboje mieli zupełne prawo pojawiać się w różnych pubach, planować życie włącznie z własną rozrywką, wraz ze zwilżaniem ścian gardła trunkiem.  
- Nietypowe okoliczności - wytknął wyłącznie tę oczywistość - nie widywali się poza szkołą, poza korytarzami oraz wymogiem pozalekcyjnych zajęć w kwestii przygotowania a później doszlifowania przemiany. Sytuacja mogła wydawać się dziwna i niewygodna, choć na swój sposób intrygowała Bergmanna swą odmiennością. Ciekawość trudno było w nim stłumić. Cóż, chciał się po prostu przekonać.
- Jest wolne - powiedział w razie czego, w sprawie miejsca tuż obok; nie zauważał powodów do snucia kłamstw, nie spostrzegł towarzystwa Gryfona, którym zapewne byłby już pochłonięty, nie chciał go zmuszać do zatrzymania się w miejscu niczym niepewny kołek. Niezależnie od tego, czy wybierał się dalej oraz grzecznie, płynnie wyjaśni czy może, może postanowi zaryzykować i usiąść.

______________________

cold silence
Has A tendency to Atrophy any Sense of compassion between supposed lovers And the circling is worth it Finding beauty in the dissonance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Czw 1 Mar - 18:29

Co tu dużo mówić - Daniel Bergmann był jednym z ulubionych nauczycieli Leosia. Nauczał transmutacji, która uprzednio kojarzyła się głównie z Liamem Dearem (a ten spieprzył do Francji i poddenerwował Fire, więc automatycznie trzeba było gryfońsko solidarnie go źle wspominać) i Pattonem Craine'em (najbardziej nieznośnym człowiekiem na świecie, który wyprowadzał Leo z równowagi jak mało kto). Nie było to szczególnie optymistyczne i chłopak był pewien, że te czynniki przełożyły się na jego drobny zastój przy nauce animagii. Bergmann zdawał się lubić nie tylko transmutację samą w sobie jako dziedzinę magii, ale również proces nauczania; chodzenie na jego lekcje było przyjemnością. Leo cieszył się, że w końcu trafił na kogoś takiego.
I choć faktycznie relacje mieli dobre i nieco mocniejsze niż w przypadku większości uczniów, to raczej nikt nie spodziewałby się zastać ich wspólnie popijających trunki w pubie. To po prostu wydawało się dziwne, aczkolwiek kiedy dana sytuacja już wystąpiła, pojawił się w niej intrygujący element. Jak to wszystko miało wyglądać?...
- Też jestem w szoku - przyznał z rozbawieniem. Napił się wcześniej już trochę, a humor miał wyjątkowo dobry; nic dziwnego, że oporów przed prowadzeniem rozmowy nie posiadał. Vin-Eurico należał do osób szalenie wygadanych, a przy tym potrafił plątać się tak zawile, że wszelkie grzeczności odchodziły na bok. Daniel miał okazję zauważyć tę zależność przy pierwszej rozmowie odnośnie animagii... - Czyli jednak nauczyciele to też ludzie... - Dodał żartobliwie, nie potrzebując więcej zachęceń do tego, aby zająć miejsce obok. Cichy głosik z tyłu głowy podpowiadał mu, że jeśli nie zrobi tego od razu, to być może zrezygnuje z pomysłu w pełni.
- Czemu Londyn? - Zainteresował się, nie pozwalając aby cisza zniszczyła przyjazną atmosferę. - To jest, dlaczego akurat taki pub? Zawsze mnie zastanawiało, czy nauczyciele wolą przesiadywać w Hogwarcie, czy faktycznie wracają sobie do domów... Znaczy ja mam teraz mieszkanie i wiadomo, nie ma mnie w wieży Gryffindoru tak często, ale to jednak Hogsmeade - trochę bliżej, niż Londyn. Z drugiej strony siedzenie ciągle w zamku to jak nieustanna praca i... - Leo zaciął się na chwilę, uśmiechając jeszcze szerzej. - No chyba, że chciał profesor odpocząć od pracy i przy okazji zmniejszyć szanse na spotkanie kogoś z grona podopiecznych. Przepraszam?

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2194
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1869
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 4 Mar - 1:28

W obliczu wdzierającego się alkoholu, pulsującego z krwią wyrzucaną przez serce, plączącymi się emocjami (wygaszonymi przy koncentracji w teraźniejszości), powstałej iskrze czuwania wznieconej przez napotkaną stosunkowo niedawno magimilicję - szansa zauważenia przez odmiennego podopiecznego albo osobę związaną w innym punkcie z Hogwartem stała się obdarzona niemrawą obojętnością.  
- Przychodzimy na świat dorośli. - Refleks drwiny został odbity w jasnych tęczówkach mężczyzny, drwiny żartobliwej i nietworzącej szkody, niedotyczącej rozmówcy lecz istniejących poglądów-stereotypów. Balansował obecnie w sytuacji dość trudnej - a jednak, zbyt ciekawiącej, aby się oprzeć oraz odnaleźć naprędce wyjaśniającą wymówkę. Wymagała od niego nierozplatania nadto dystansu, aby nie uległ zachwianiu obraz profesora Bergmanna, człowieka przepełnionego opanowaniem, pełnego wiedzy oraz oddania do wykładanej sztuki. Tym razem Vin-Eurico stykał się niemniej z osobą, nie instytucją, nie - odłamkiem zrzuconej wizji, ciągniętej przez pryzmat pracy, przez pryzmat lekcji i wykładania zagadnień. Obecnie - granice się zacierały. Oboje siedzieli blisko, ulepieni z łudząco upodobnionej materii, z łudzącym odstąpieniem od ról.  
- Nie masz powodu - odpowiedział dopiero po wysłuchaniu (cierpliwym) zapadających rozważań.
- Czuję się związany z Londynem - przyznał, unosząc obejmowane naczynie ku swoim wargom. Nie spieszył się z piciem, przyjmując stosunkowo niewielką dozę.
- Pozostawanie w zamku to indywidualna decyzja - na szczęście, istniała teleportacja! rzecz jasna poza obszarem szkoły - a z całą moją sympatią wobec Hogwartu, nie przebywam niezmiennie w murach. W Hogsmeade również się zjawiam - kąciki uniosły się, bardziej, lecz prędko znowu opadły, wróciły do poprzedniego wyrazu - ale rzadziej. - Brzmiało jak udawana groźba. Zastanowił się, przez ułamek chwili, aby uporządkować wszystko oraz najlepiej wyjaśnić. Przejechał odruchowo w tym czasie dłonią po kilkudniowym zaroście, zgodnie z tradycją porastającym jego policzki.
- Powiedzmy - zmniejszenie ryzyka jest jedną z przyczyn i przy okazji, obopólną korzyścią, chociaż nie najważniejszą. - Przyglądał się, jakby zaabsorbowany odbiciem malowanym na tafli zamówionego napoju. Przejściowo. - Skieruję pytanie inaczej. Dlaczego ty wybrałeś akurat ten lokal? - Utkwił na nowo spojrzenie w twarzy studenta. Zaciekawiony.
Z naturalną tendencją błądzenia, komplikowania i obserwacji - Daniel Bergmann był (zdaje się) najintensywniej sobą wśród całej, nagromadzonej kolekcji pozalekcyjnych spotkań.

______________________

cold silence
Has A tendency to Atrophy any Sense of compassion between supposed lovers And the circling is worth it Finding beauty in the dissonance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29736
  Liczba postów : 45061
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Sro 20 Cze - 19:39

@Henrich J. Teniers & @Celine O. O. Lanceley

Środek tygodnia, późne popołudnie. Los chciał, że obydwoje mieliście dość ciężki dzień w pracy i odbijało się to na waszym samopoczuciu. Celine, szłaś wolno ulicą, korzystając z ostatnich promieni dzisiejszego słońca i z westchnięciem przyglądałaś się sklepowym witrynom. Poczułaś pragnienie, co skłoniło Cię do skręcenia w jedną z uliczek, ponieważ przypomniało Ci się o pewnym pubie z dość ciekawym wystrojem w tej okolicy. Słyszałaś o nim same pochlebne opinię. Rozglądałaś się dookoła z zaciekawieniem, aż w końcu Twoim oczom ukazał się szyld i przekroczyłaś próg lokalu. Był naprawdę oryginalny — miałaś wrażenie, że cofnęłaś się w czasie! I te urocze, różowe ściany. Zapach herbat i ciast uderzył w Twoje nozdrza i zamiast piwa, postanowiłaś zamówić sobie coś klasycznego. Opłaciłaś zamówienie i usiadłaś do stolika w oczekiwaniu.
Henrich, trafiłeś tu wcześniej. Zdążyłeś zamówić kawę i przekąskę, przeglądając następnie dzisiejszą gazetę. Okazjonalnie zerkałeś na wchodzących ludzi. Na szczęście środa okazała się bardziej łaskawa dla reszty świata niż dla Ciebie, co kwitujesz westchnięciem. Kelnerka podaje Ci do stołu zamówienie, na co nawet nie spojrzałeś i automatycznie złapałeś za łyżeczkę, odkrawając kawałek łakocia i chcąc zjeść. Okazało się, że to nie to ciasto! Zdezorientowany odkładasz gazetę, patrzysz na talerz, a następnie rozglądasz się po sali. Spojrzenie Twoje i Celine spotyka się, a następnie obydwoje dostrzegacie, że podali wam zamówienia odwrotnie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   

Powrót do góry Go down
 

Pub Crazy 60'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-