Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Magiczny klub Rondo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Magiczny klub Rondo   Czw 23 Maj - 10:57

First topic message reminder :


Magiczny Klub Rondo

Wyjątkowo elegancki, magiczny klub, którego nazwa wcale nie jest przypadkowa! Otóż w centralnej części sali, znajduje się okrągły bar, co znacznie usprawnia proces obsługi wszystkich klientów, którzy nie muszą się ustawiać w kilometrowej kolejce, ani przepychać łokciami – dla wszystkich wystarczy miejsca przy barze! Zatrudniani są tu tylko barmani najwyższej klasy, zdolni do przyrządzania wyszukanych drinków w niezwykle widowiskowy sposób.

Wejście do klubu – 10g
Wejście do klubu + open bar bezalkoholowy
Wejście do klubu + open bar
Wynajęcie klubu na prywatne przyjęcie – 75g

Dowolne wino
Shot dowolnej whisky lub wódki
Dowolny short drink
Dowolny long drink
Dowolny soft drink
Dowolny drink z dodatkiem eliksiru rozśmieszającego

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Puerto Escondido, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9118-bunny-analeticia-deluna
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9124-zlapiesz-ze-mna-fale#255615
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9123-kroliczek-bunny#255612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9155-bunny-analeticia-deluna




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Sro 6 Sie - 22:15

Zazdrość? Nie. Bunny zna to słowo aż za dobrze i jest skłonna przyznać się jedynie przed samą sobą, że bywa zazdrosna. Young mój najdroższy, niestety to nie o Tobie jest mowa. Tak jak wszechświat kręci się wokół Twojej dupy, tak Bunny sama ustala choreografię swojego tańca i to ona i jej gówniane problemy znajdują się w jego epicentrum. Trochę szkoda, że myślisz o tych pszczółkach, ale pocieszę Cię, że podobno są na wyginięciu i niedługo kwiatki trzeba będzie zapylać za pomocą magii, bo inaczej miodku nie będzie. Te urocze istotki już sobie nie radzą, widzisz?
Ta urocza meksykanka, która właśnie trzęsie przed Tobą swoim tyłkiem może być dla Ciebie wszystkim. Może się zamienić w lisa i sprytnie Cię omamić, może oszukać Twoje zmysły jak kelpia albo niczym dobra wróżka spełnić wszystkie Twoje życzenia. Jedyne co Ty musisz zrobić to zastanowić się dobrze w jakiej roli chciałbyś ją widzieć, bo dzisiaj jest Twój szczęśliwy dzień, ona może być dla Ciebie wszystkim czego zapragniesz, super nie? Więc masz rację, nie spierdol tego, bo z tego co wiem głównie w tym jesteś dobry.
Bunnz rzeczywiście czasami nadrabia za mnie, a ja momentami za nią. Widzisz, dobrałyśmy się jak kompanki, byłaby dobrą ziomalką i myślę, że i Ty i ja spędziłybyśmy w jej towarzystwie niezapomniane chwile. Huh, brzmi bajkowo. W każdym razie chcę tylko powiedzieć, że to dziewczątko ma trochę gdzieś co kto myśli, a trochę bawi ją to jak w zręczny sposób może wykorzystać swoje kształtne pośladki żeby w jedną chwilę odjąć komuś wszystkie problemy, bo nie oszukujmy się, ale mężczyźni pierwsi podążą za nią wzrokiem, a zaraz potem kobiety, które z dezaprobatą będą szukać jakiegoś puntu zaczepienia żeby tylko udowodnić sobie, że są lepsze. I don't care, I love it.
- Mówisz tak jakbyś czytał mi w myślach. Wiesz Kai, przyjeżdżając tutaj, wszystkie nakazy i zakazy zostawiłam w domu i wiesz co jeszcze? Z końcem wakacji one dalej tam będą, a ja o nich nadal nie będę pamiętać. Jak Ci się podoba takie rozwiązanie? - odpowiedziała dopiero po dłuższej chwili, kiedy już dotarł do parkietu. Zawsze jest dobry czas na odpowiedź, niezależnie od tego czy zajęłoby jej to minutę czy całą wieczność. Spojrzała na niego spod przymkniętych powiek i uśmiechnęła się błogo, rozkoszujac muzyką. Mówisz, że ich ciała współgrały? Wyśmienicie. W takim razie Deluna miała okazję zaprezentować swoje umiejętności tu i ówdzie. Może wtedy Ślizgon zmieni zdanie i jednak dołączy do niej i jego współlokatorki? Aj, aj, już myślami wybiegam za daleko, ale Meksykance bardzo spodobał się ten pomysł, zwłaszcza że gust miał Kai niewybredny, dlatego wierzyła że skoro mówi, że Levittoux to taka fantastyczna dupera to musi tak być.
Wyciągnęła dłoń delikatnie przed siebie i wbiła w jego tors wskazujący palec żeby zaraz powoli, acz z naciskiem zjechać nim w dolne partie ciała.
- Wolisz żebym Ci to pokazała tutaj czy kiedy będziemy sami? - zapytała kiedy udało jej się wspiąć na palce i szepnąć do ucha. Stary Kai? Ona też jakby... się nie zmieniła. Czasami ludzie popełniają błędy, na których powinni się uczyć, ale jej podobało się popełnianie non stop takich samych zwłaszcza, że było to niezwykle zmysłowe i przyjemne! Każdy z nas ma w sobie taką cząstkę, która nigdy się nie zmieni. Może ją ukryć gdzieś głęboko, ale ona będzie się odzywać w najmniej spodziewanym momencie. Drodzy państwo odpowiedzcie mi na pytanie czy ta dwójka dzisiaj je z siebie wyciągnie? Czas na show.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Suneshine Coast, Australia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 26
Dodatkowo : zestaw bananów do ssania
  Liczba postów : 251
http://www.czarodzieje.org/t9149-kai-alexander-young
http://www.czarodzieje.org/t9152-nowe-rozdzialy
http://www.czarodzieje.org/t9153-znikajaca-sowa-kaia
http://www.czarodzieje.org/t9154-kai-a-young#256307




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Czw 7 Sie - 14:00

Och, umówmy się, że czasem ta zaborczość jest dobra. Na tyle dobra, że można w nią brnąć, bo stajemy się uzależnieniem drugiej strony. Podnieca nas to, ale jeśli jest to zachowane we względnie dobrej formie. Nie mów, że taka Bunnz nie chciałaby być uzależnieniem Younga. Cóż, on już miał swoje uzależnienie, a pewnie żadna dziewczyna nie stanie chociażby na równi z alkoholem czy papierosami. W tym momencie Kai nawet myślał o tym, czy którakolwiek jest w stanie dorównać takiej małej, słodkiej pszczółce. Pewnie nie, a to smutek. Jakby nie patrzeć Tillie jeszcze nie było w Londynie, a Young nawet nie przypuszczał, że maleństwo niebawem znów będzie mieszkać tak blisko niego. Czyżby jakaś niespodzianka od losu? Chyba jeszcze nie ma urodziny, ale zanim do tego dojdziemy…
Niech ta słodka Bunnz nie będzie hop do przodu. Kai miał swoje wymagania, fakt – ostatnio była niezła, ale jeżeli wyszła z wprawy, bądź ślizgon podniósł swój próg zadowolenia, być może nie doskoczy. Czyż nie lepiej z pokorą podejść do wykonywanego zajęcia? Bezczelne. Zdecydowanie jest to bezczelne założenie, ale kiedy każdy będzie sobie nawzajem pobłażał, w końcu dojdziemy do wniosku, że seks nie jest nam potrzeby, a dopóki znamy swój wewnętrzne pragnienia, to… Niech nasi partnerzy chociaż połowicznie nam dorównują, a jak nie połowicznie to na trzy/czwarte. Wszystko jest od lepsze od niedorajdy łóżkowe, ale głęboko wierzę w to, podobnie jak Kai, że Bunny się nie zmieniła w tym aspekcie. A trójkącik? Cóż, pomyślimy, w każdym razie chłopak nie wybiegał aż tak dalekosiężnie, chociażby przez wzgląd na pewne sytuacje. Wolał rozważać wiele spraw, ale milczeniem zdobywał nie tylko kilka punktów dzisiejszego wieczoru, bo zdawał sobie sprawę z tego, że tą młodą siksę miał już w garści. Czy to jego urok, a może zajebisty sprzęt… Rzecz jasna do quidditcha.
-Maleństwo… Mamy przed sobą kilka miesięcy, a skąd wiesz czy juro nie wyjadę? Nie sięgaj tak daleko, daję Ci gwarancję, że w Hogwarcie znajdziesz od cholery kolesi, którzy chętnie zajmą się Twoim tyłkiem, a także Tobą całą. – To tylko lekki pstryczek w nos. Żadna konkretne uwaga. Ot, droczenie się co najwyżej, a przecież nikt nie chciał chyba już brnąć w to, że chłopak od czasu do czasu bywał złośliwy. Wiecie, to taka uszczypliwość, którą wyssał z mlekiem matki, w końcu gdyby nie to, to pewnie nie znalazłby się w Slytherinie, prawda? I tak o to pozwolił się bawić smukłym palcem na swoim torsie, do tego stopnia, że mogła ułożyć dowolną ścieżkę. Nie protestował przed tym, że jawnie pokazywała mu czego potrzebuje. Mógłby dać jej to, czego się domaga, gdyby nie sam fakt, że… Dla niego to była gra słów, w którą lubił grać. Flirt. Nic szczególnego. Kręciło go to jak nic innego na ten moment, dlatego z łatwością poddawał się grze, którą ona zapoczątkowała. Uśmiechał się nieco kpiąco, a po chwili przyciągnął ją jeszcze mocniej do siebie, by ledwie wyczuwalnie musnąć kącik jej ust.
-Nie wiem czy powinniśmy narażać serca gapiów na potencjalny zapał. Prowadź więc… – Mówił nieco jakby z opóźnionym refleksem, ale to wcale nie miało wskazywać na to, że odbierał bodźce wolniej. Wręcz przeciwnie. Sprawiał wrażenie osoby, która już myślami pieprzyła ją za jakimś rogiem budynku, czy coś… Ale nie, on był bardzo przytomny. To tylko gra pozorów, która rozpoczęła się jakiś czas temu. Skoro wymagasz show, to wierzę, że dobrze rozkładasz karty, króliczku.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Nie 31 Sie - 22:14

Życie bywa przewrotne. Drwi z nas, a jakiś jebany psychopata, który uważa się za wyznaczającego nam drogi, potrafi rzucić kłody pod nogi w najmniej spodziewanym momencie. Niektórzy nazywają to losem, który bywa przewrotny. Inni mówią, że to przeznaczenie. Eiv twierdzi, że to po prostu złośliwości zmarłych, którzy zazdroszczą wieczności. Zero ograniczeń. Zero zahamowań. Zero zasad – jedynie może dwie moralne, ale zero tego co buduje mur oddzielający nas od czegoś… Niesamowitego. Nie chodzi o seks. Narkotyki. Chodzi o spontaniczność, która niesie za sobą przygodę i wybawienie od problemów, których mamy przecież tak dużo. Może to przez to Henley uciekała do miejsc, w których jest głośno, by zabić wszystkie dręczące ją myśli? Nie chciała, przecież przeżywać jakiejkolwiek katorgi od nowa i jeszcze raz. Wszystko spontanicznie, bez jakichkolwiek ograniczeń. Czy nie tego chciała Eiv? Właśnie… A trzy miesiące temu pojawiło się ograniczenie, z którym nie mogła walczyć. Mimo uczuć i tego, że jej zależało – Noel stanowił pewną przeszkodę. Nie mogła go ranić, obiecywać czegokolwiek, bo wiedziała jak skutkują jej obietnice. Przy sobie miała jedynie jego zdjęcie, na którym spisane były dwa zdania. Jedno dość mocno pokreślone, ale drugie nadzwyczajnie wyraźnie – na zawsze, bez względu na wszystko, pierdoląc zjebanych ludzi. Tego nie ma. To już nie może wrócić. W żaden sposób.
Dzisiejszy dzień jednak był nadzwyczajnie poprany. Od samego rana, aż po końcówkę, która zakończyła się nienajlepiej, a już na pewno nie dla Eiv, której serce pękało na samą myśl jak musiał się poczuć. Jednak w porządku – każdy cierpi. Cierpienie jest nieodłączną częścią naszego życia, prawda? Ale alkoholem można zapić każdą emocję, każdy ból, a kiedy ma się brata, który ogarnia eliksiry, to można nawet być nawet otępionym magiczną używką. Za to mogła dziękować wszystkim, a już w szczególności Sween’owi, który nigdy nie zamyka barku. Frajer. I tylko kilko kropelek eliksiru ekstazy wystarczyło dolać do drinka, którego wypiła jeszcze w domu, by zaraz potem ruszyć na podbój świata.
Wiesz co dziś będziemy robić? Niszczyć ludziom psyche. Oni szukają seksu, ja szukam zapomnienia. Nie dam im dupy, ale chętnie nią pokręcę, a potem? I tak komuś podprowadzę portfel.
I teraz szła w stronę Ronda, by za chwile jej zgrabne nogi znalazły się na parkiecie. Była ubrana dość… Skąpo. Zresztą jak zawsze gdy wychodziła na miasto, a nie miała zamiaru spędzać czasu w sposób grzeczny. Chciała wypić alkohol, potem bawić się do upadłego, aż się siły jej starczą, stąd pewnie nogi zdobiły rajtki w jakiś śmieszny koronkowy wzór i króciutką tunikę, która zakrywała jedynie pośladki. Nie była w szpilkach, ale a’la militarne butki idealnie podkreślały jej nieco buntowniczy styl. I tak o to po zamówieniu drinka, poszła na parkiet. Tańczyła wśród kilku osób, dopóki jakiś frajer nie stanął za nią, a swoim machaniem łapskami prawie wytrącił jej szklaneczkę na parkiet. Odwróciła się gwałtownie w jego stronę i spiorunowała wzrokiem, ale wyglądał przyzwoicie, wiec wierzyła, że… Ma gruby portfel. Posłusznie wróciła do wcześniej pozycji i ocierając się tyłkiem o jego krocze, zaczęła dalej nęcić ruchami w rytm muzyki. Nie myśląc już o niczym. Jej umysł był z dala od rzeczywistości, za co dzięki Ci kurwa, zajebisty Merlinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 28
Skąd : Liverpool/ Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 506
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9444-noel-payne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9445-darmowy-seks-fajki-i-terapia-hipnoza#262654
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9446-isowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9447-noel-payne#262687




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Nie 31 Sie - 22:51

Nie chciał myśleć. Tego wieczora nie chciał się zastanawiać nad niczym, zupełnie. Wiadomość od Romulusa zmąciła jego spokój. Kurwa, zupełnie go rozjebała. Był przekonany, że ten łgarz jedynie chce go zirytować. Fakt, myślał dobrze, ale nie miał pojęcia, że nie pisał bez powodu. Musiał się spotkać z Eiv i to ta pieprzona duma, wyrachowanie i skurwiała złośliwość sprawiły, że sowa przyniosła te niezadowalające wieści. I właśnie dlatego postanowił się do niej odezwać. Nie robił tego przez trzy miesiące. Jedyne listy jakie jej wysłał to te z miliardem przekleństw i właściwie wszystkie zdania kończyły się pytajnikami. Bo chciał wiedzieć, gdzie się podziała, dlaczego zniknęła. Miał pierdyliard pytań do niej, a ona nie zdecydowała się odpowiedzieć na żadną z tych wiadomości. Więc przestał pisać, zapomniał o tym, uznając, że najnormalniej w świecie go porzuciła. Jędza. Po prostu go zostawiła, nie racząc nawet wspomnieć o tym, dokąd się udaje. Nawet jej brat, Sweeney, nie miał pojęcia dokąd zwiała, a przecież byli w naprawdę dobrych stosunkach i nie miał najmniejszego powodu, by wciskać mu jakieś badziewne kity. A teraz? Okazało się, że ona tu była i to nie od dziś. Z pewnością obskoczyła wszystkie swoje koleżanki, zaliczyła parę dobrych imprez w Londynie i zapomniała o tym, żeby go poinformować o tym, że postanowiła się zjawić.
Początkowo był rozgoryczony, ale to później ustąpiło wściekłości. Był wkurwiony, ale już nie na nią, a na siebie. Zły o to, ze wciąż o niej myślał, że na te pieprzone trzy miesiące jego życie towarzyskie zamarło, jakby w oczekiwaniu na powrót, który nie będzie mieć już miejsca. Irytacja dławiła jego gardło, które domagało się nikotyny i sporej ilości alkoholu. Miał taki niecny plan by rzucić się w wir dobrej zabawy, bo wiedział, że kiedy uda mu się przełknąć tę gorycz jaką go obdarzyła Henley, z łatwością wściekłość zmieni się w obojętność i to wszystko ucichnie na dobre. Tak jak miało parę miesięcy temu, gdy był czas by pożegnać się z nią na dobre i dać jej odejść.
Wszedł do pubu i mijając wijących się na parkiecie ludzi od razu skierował się do baru. W ogóle nie rozglądał się, nie szukał przecież znajomych. Doskonale wiedział jak zacznie i skończy ten wieczór i to ratowało jego stosunkowo wisielczy już humor.
Zamówił whisky, i przechyliwszy szklankę wypił do dna praktycznie na raz. Było mu to potrzebne, więc zamówił kolejne, ale nie zdążył go już wypić. Odwrócił się tyłem do baru, opierając o ladę na prawym przedramieniu i rozejrzał po parkiecie. I wtedy jego serce zabiło szybciej, jakby ktoś poraził go paralizatorem. Najdrobniejsze mięśnie jego ciała zesztywniały, a szczęka zacisnęła się w gniewie, wręcz napływającej furii. Na kogo był wściekły? Na wszystko dookoła. Bez zastanowienia ruszył przed siebie, przedzierając się przez tłum ludzi, chamsko i brutalnie rozpychając na boki. Dotarł to tego pierdolonego gnojka, który ją macał w ten perwersyjny sposób, śliniąc się i uśmiechając głupio, gdy jego palce dotykały jej nagiej skóry i chwycił go za ramiona, odciągając od dziewczyny. Zrobił niemałe zamieszanie tym, bo ludzie od razu się rozeszli, czując w powietrzu smród bójki.
— Zbliż się do niej choćby na pięćdziesiąt cali a pozbawię cię kutasa gołymi rękami — warknął przez zaciśnięte zęby, stając pomiędzy nim, a dziewczyną. Nie czekał też na to, aż ona się wkurwi, bo wiedział, jaka była. Od razu złapał ją za przedramię i niczym niesforną małolatę odciągnął na bok, zatrzymując się przy drzwiach na zaplecze. Oparł ją o ścianę i popatrzył jej w oczy, z niemalże nienawistnym spojrzeniem.
— Och, cześć. jak leci? — Wysilił się na moment na pseudouprzejmy ton, udając zdziwienie, ale nie było mu do śmiechu, więc szybko powróciła złość na jego twarzy. — Postawić ci drinka, czy obciągniesz mi od razu? Wolałbym być przed tym kutasem, który miał cię na parkiecie, Księżniczko.
Nie ukrywał tego, ze jest wkurwiony. Oparł się jedną ręką o ścianę, oddychając ciężko, a krew z trudem przepływała przez jego żyły.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Nie 31 Sie - 23:32

Wkurwienie. Czym właściwie jest, przy dobrej zabawie? Humor, który poprawił się za sprawą procentów i eliksiru ekstazy wywołał w niej raczej bardzo pozytywne emocje, które pomimo początkowych nerwów, wróciły na właściwy tor. Dlatego bawiła się i szalała. Dlatego kręciła tyłkiem, a spojrzenia głodnych samców alfa spoglądały co jakiś czas na dziewczynę i chłopaka, licząc że ten się od niej odpieprzy. Eiv to nie przeszkadzało, że próbował chwycić ją nieudolnie za cycki, albo przytrzymywał mocniej przy sobie, by dać jej odczuć jak bardzo na niego podziałała. Smutne, że jego fiut był mały, bo u niektórych to da się nawet wyczuć przez spodnie, a tu? Było naprawdę bardzo kiepsko, stąd dziewczę wolało zagłębić swoje myśli w muzyce, która wypełniała każdy skrawek jej pijanego ciała.
Nie spodziewała się Noela, ani tym bardziej tego, że będzie walczył o jej dupę, a zaraz potem, że złoży jej tak seksualną propozycję. To nawet nieco zabawne. Eiv nie należała do nikogo, ale to oni należeli do niej. Wszyscy, którzy choć przez moment próbowali być bliżej, niż ustawa przewiduje. Wkurwienie? Czym jest zatem wkurwienie, gdy musisz patrzeć jak osoba, na której Ci zależy sama się wyniszcza? Powinieneś mieć to w dupie, bo przecież Cię skrzywdziła, więc czemu? Odpowiem Ci. Masz to, co jest tak kurewsko ludziom zbędne – emocje i uczucia, a Eiv… Jest z nich całkowicie sprana.
-Co jest, kurwa… – Usłyszała za sobą, a zaraz potem ludzie rozstąpili się jak gdyby nigdy nic. Odwróciła się gwałtownie, a po chwili ujrzała jak jej partner został odepchnięty, a ona sama jest ciągnięta jak pies na smyczy, który nie chce iść. Charakterystyczny wywrót oczami i już niemal wszystko było jasne. Odbierała pewne bodźce i impulsy z opóźnieniem, ale to nie miało znaczenia, bo Noel i tak zaraz odbierze jej możliwość oddechu i myślenia na takim poziomie, że będzie z niego względnie zadowolona. Pieprzony hipnotyzer, jebany legilimenta, który będzie mógł wejść głębiej niż komukolwiek mogłoby się wydawać. Nie rozróżniała tych dwóch umiejętności na tyle, by mieć zupełną pewność, że Payne nie przeczyta nic z jej głowy, ale… Zdrowy rozsądek otępiony był przede wszystkim przez ekstazy i alkohol. Miała wrażenie, że świat wiruje, więc gdy tylko przyparł ją do ściany – uśmiechnęła się dość cynicznie, unosząc prawy kącik ust ku górze. Nie miała zamiaru się odzywać na jego szczeniackie zaczepki, ale – fakt, że miał ochotę na obciąganie bardzo przypadł jej do gustu. Nie przez wzgląd, że lubiła przed nim klęczeć, przynajmniej udowodnił jej jak niewiele dla niego znaczy. Brawo Noel, winszujemy Ci, kurwa, wszyscy. Na stojąco.
-Och, rozumiem… Sceny zazdrości, tak? – Jej głos był beznamiętny, a tęczówki dość rozbiegane. Nie mogła się skupić tylko i wyłącznie na Noelu, bo interesowało ją wszystko dookoła, ale gdy tylko zaczął rzucać te niewybredne teksty – zdała sobie sprawę z jednego. Wyuzdana gierka, to coś w czym odnajdzie się lepiej w tym stanie, niż jakby miała być trzeźwa. -Marzy Ci się obciąganie? W porządku… Wolisz tak przy wszystkich, czy chcesz iść chociaż do łazienki? – Uśmiech Eiv nie znikał z twarzy, a ręce zaczęły bezczelnie błądzić po jego koszulce, by po chwili powędrować do Noelowego paska. Jednym sprawnym ruchem rozpięła sprzączkę, potem guzik, a finalnie wsunęła dłoń pod materiał spodni chłopaka. Rozchyliła szerzej usta, gdy palec wskazujący i środkowy przejechał po jego przyrodzeniu, bo przecież… Skoro książę żąda, to książę musi dostać, prawda?
-Nic się nie zmieniłeś, ale jak chcesz być pierwszy, to lepiej się decyduj, bo kolejka czeka… Więc? – Wzruszyła ramionami, a uśmiech zniknął z jej buźki, natomiast wygięła usta w dziwnej mince, która raczej nie była codzienna dla Eiv, a korzystała z niej tylko w wyjątkowych sytuacjach jak ta. Miała mniej więcej na celu: i tak mnie nie dostaniesz, ale to był Noel. On mógł z nią zrobić wszystko na co miałby ochotę, bo nawet teraz… Uległaby mu jak jakaś tania dziwka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 28
Skąd : Liverpool/ Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 506
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9444-noel-payne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9445-darmowy-seks-fajki-i-terapia-hipnoza#262654
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9446-isowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9447-noel-payne#262687




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Pon 1 Wrz - 0:04

To nie było zwykłe wkurwienie. To, co się w nim działo to była burza wszystkich znanych mu uczuć, a nawet tych nieznanych, które kotłowały się w nim i kipiąc jak mleko na zbyt gorącym ogniu. A może były bardziej jak gorąca lawa w wulkanie, który zbliżał się do wybuchu. Lecz kiedy gorąca lawa się toczy po zboczu sieje spustoszenie, niszcząc i paląc wszystko, co stanie jej na drodze, a później zastyga na stałe, twardniejąc jak kamień i nic nie jest w stanie jest skruszyć. Czy właśnie to się działo z Noelem i Eiv? Każdy zgrzyt, każdy konflikt między nimi owocował wrzącą lawą, a teren niegdyś pokryty dzikimi pachnącymi lasami pokrywał się twardą skorupą, pod którą wciąż płynęła gorąca ciecz. I tak ich świat zmieniał się w popiół, a to, co było między nimi pozostawiało za sobą zgliszcza.
Dlatego błędem jest ocenianie go z perspektywy jednego wymiaru, kiedy w tak silnej duszy rodzi się tak wyniszczający kataklizm. On sam nie wiedział, czy to sam jej widok tak na niego podziałał, czy fakt, że jakiś frajer sobie ją przywłaszcza. Nie miał prawa tego robić, bo ona należała do niego. Była jego i nawet te pierdolone trzy miesiące nie mogły tego zmienić. Nie należała do nikogo? Błąd. Należała do jego świata i była jak idealnie pasujący puzzel, tylko z zupełnie innego pudełka, który pomimo swojego doskonałe kształtu i mylącej formy psuł całą koncepcję obrazu.
— Sceny zazdrości? — jęknął, jakby w ogóle zaskoczyła go tym pytaniem. Oczywiście, ze był zazdrosny, dlatego nie wiedział jak ma się do tego ustosunkować, ale nie sądził, ze w tym wszystkim własnie to będzie pierwszym, co padnie z tych jej kuszących, kształtnych warg. Z każdym jej słowem, marszczył brwi coraz bardziej, jakby nie dowierzał, że dziewczyna, którą tak gwałtownie przyparł do muru, była tą samą Eiv, chociaż przecież znał ją tak dobrze, że nie powinien być zdziwiony.— Wolę tak przy wszystkich, żeby cały pub widział, jaka w tym jesteś dobra i jakie masz bogate doświadczenie. Czy ty się słyszysz? Pojebało ci się w tej małej główce już od tego alkoholu?! Widzę, że doskonale się bawisz. Powinienem cię przeprosić, ze ci przeszkodziłem? I, kurwa, nie dotykaj mnie! — Odepchnął od siebie jej dłoń, kiedy penetrowała jego bokserki i cofnął na odległość metra z jakimś nieznanym obrzydzeniem. Te wszystkie wymieszane emocje w ogóle nie wpasowywały się w jej klimat, w jej nastrój i stan, bo przecież nie była zbyt trzeźwa. I zdał sobie z tego sprawę, co dołożyło do tego wybuchowego kociołka jeszcze bezsilność. — Co się z tobą stało? Co się działo przez cały ten czas, Eiv? Gdzie do chuja pana się podziewałaś, co? Myślałaś w ogóle trochę, czy wyłączyłaś mózg zupełnie? — Nachylił się nad nią i dotknął palcami jej skroni, zaciskając przy tym zęby. Był zły? Rozżalony? Nie, był po prostu sobą, doprowadzonym do szczerych i nieskrywanych pod maską obojętności emocji. Bo ona potrafiła to mu robić bezbłędnie, odkrywać jego prawdziwe oblicze na milion różnych sposobów. Szkoda tylko, że w większości przypadków, było to złe oblicze. — Za dużo pytań na raz? Wybacz, może powinienem przestać, skoro wiem, ze i tak na żadne nie dostanę jebanej odpowiedzi. Chociaż teraz myślę, że przez cały ten czas byłaś z Romulusem. Mylę się, Księżniczko? Powiedz, ze się nie widziałaś z tym gnomem. — Patrzył jej w oczy z gniewem i niezrozumieniem, a jej charakterystyczny stan zupełnie wytrącał go z równowagi. Miał ochotę na zupełnie coś innego, ale przy niej czuł, ze traci nad sobą kontrolę. — Chcesz się kurwić, to się kurw. Ale wypierdalaj tam skąd wróciłaś, bo nie pozwolę ci staczać się na dno na moich oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Pon 1 Wrz - 0:34

Żal i złości, to najgorsi doradcy. Oni potrafią podpowiedzieć wszystko co niewłaściwe, a mimo to – czekamy na moment, w którym poczujemy się lepiej. To nie nadchodzi, bo przecież nie możemy dostać od losu czegoś tak absurdalnego, prawda? Nie stanie nikt nad nami, nie pogłaszcze po główce, a finalnie nikt nie powie, że wszystko się już kończy. To dopiero początek lawiny kłopotów i nieszczęść. Może dlatego, że Evelyn Cara Henley, była jebaną femme fatale? Nikt nie zna już chyba odpowiedzi na to pytanie, na pewno nie w momencie gdy sytuacja przybiera zastraszające tempo, a wszyscy nagle uciekają z rozkoszą, gdy tylko dwie temperamentne jednostki spotykają się w jednym miejscu. Czy to nie zabawne? Nie. Teraz już chyba nie, bo przecież każdy ma świadomość, że Eiv nie skończy w łóżku, któregokolwiek z tych kretynów. Nawet ludzie pracujący w Lunie posiadają wiedzę na temat jej „kunsztu”. Noel nie wiedział? Jaka szkoda… Może zrozumiałby dlaczego najpierw się otępia magicznymi eliksirami lub alkoholem, a potem w klubie wyszykuje tępego frajera, który zatańczy tak, jak ona mu tylko i wyłącznie zagra.
Na jego pytanie zareagowała jedynie cichym pomrukiem, a potem się uśmiechnęła, odwracając wzrok w drugą stronę i, gdy tylko ujrzała, że ktoś się do niej mizdrzy, a robi to w sposób nieumiejętny, pokręciła głową – usta układając w cyniczny uśmiech. Wróciła więc tęczówkami do Payne’a, choć w tej chwili widziała jedynie jego kontur. Nie był świadomy chyba tego, że wzięła coś mocniejszego, a nie tylko alkohol. Właściwie wypiła jednego drinka, drugiego w domu, a wszyscy, którzy tu byli – otępiali jej umysł coraz bardziej. Nie chciała tego, a mimo wszystko ludzie potrafili zapanować nad jej osobą. Robiła co chciała, ale nieświadoma miejsca, osób; gubiła siebie. Za dużo krzyku. Za dużo muzyki. Hałas, to coś co ją przerażało, ale nie na tym etapie, gdy bąbelki procentów radośnie buzowały w jej krwi.
-To tylko jeden drink. O co Ci chodzi? – Spytała jak gdyby nigdy nic, bo nie rozumiała tego wybuchu. Chciał żeby mu obciągała, no to przecież miała zamiar to zrobić. Odwidziało mu się? Skoro traktował ją jak szmatę, niech chociaż dopełni swojego dzieła. Eiv nie zależało na uznaniu, ani tym bardziej – na tym, by w jakikolwiek sposób poczuła, że coś jest dobre, bądź coś jest złe. Robił jej krzywdę, o której nie będzie pamiętać za kilka godzin. Zresztą, znał Henley – wiedział jakie ma podejście do tych wszystkich epitetów. Miała w dupie robienie z niej kurwy w miejscu takim jak pub Rondo. Chodziło tylko o zabawę, taniec, drinki i zabranie komuś portfela, a teraz? Cały misterny plan poszedł w pizdu, bo pan wielkaobrazamajestatu Noel poczuł się urażony, że ktokolwiek kładzie na [strike]jego[strike] dziewczynie łapy. Każdy mógł to zrobić, nie była bezwolną zabawką. Czuła i myślała. Decyzje podejmowała samodzielnie, nie musiała być prowadzona przez ciemność, która spoczęła nad jej życiem.
-Za dużo pytasz. Za mało robisz. Jak zawsze. Rzucasz pretensjami, odbierasz mi oddech. Czego chcesz, Noel? Zdecyduj. Obciąganie. Rżnięcie, czy po prostu mam spierdalać? – Plotła trzy po trzy, jak gdyby nigdy nic. Sam fakt, że widział ją w takim stanie mógł dać mu do myślenia. Zazwyczaj była milcząca, a każdą swoją odpowiedź ubierała jedynie w mimikę twarzy, ruch dłoni bądź spojrzenie, które czasami przeszywał wręcz na wylot, a teraz? Język się rozwiązał, a każda z myśli, która zdążyła przelecieć przez jej głowę, została ubrana w słowa. Może, w niektórych momentach nazbyt brutalne, do tego chyba ślizgon nie był przyzwyczajony.
-A kto Ci tego nawciskał, że z Romulusem byłam? Florian? Powiedz swojemu kumplowi, że jak mu coś mówię, to nie mówię tego, by do Ciebie leciał i trzepał językiem, tylko mówię to w sekrecie, tajemnicy czy chuj jeden wie - jako istota wszechwiedząca – w zaufaniu. Skąd wiesz o Pevenseyu? – Zmarszczyła brwi, bo mimo, że to nie była informacja istotna, to w tym momencie Eiv powiedziała tak wiele, a mimo to nadal zbyt mało. Gdzie byłaś? Co robiłaś? Myślałaś? – Nie, kurwa. Wyrzuciłam mózg do kosza. -To stare dzieje, widziałam go przez ułamek sekundy, a może chcesz mi powiedzieć, że u niego byłam czy coś? O, jeszcze mi powiedz, że pewnie obciągałam Grey’owi. Na to byłoby Cię stać, nie? Za dużo myślisz, skarbie… Ale w porządku, jak chcesz, to już wypierdalam. – Uniosła dłonie do góry, w geście poddania. Tylko ona znała prawdę, a nie chciała słuchać czegoś tak obrzydliwego. Mógł zarzuć jej wiele, ale… Nie to. Nie w taki sposób. Jeszcze finalnie zagryzła dolną wargę, opierając się bardziej o ścianę i opuszczając głowę, by tęczówkami lustrować swoje brudne buty. Miała ochotę zwymiotować. Było zbyt goraco…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 28
Skąd : Liverpool/ Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 506
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9444-noel-payne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9445-darmowy-seks-fajki-i-terapia-hipnoza#262654
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9446-isowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9447-noel-payne#262687




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Pon 1 Wrz - 1:31

Wyrzucił z siebie to wszystko, czekając na jakiś przypływ ulgi, ale ona nie nadchodziła. Nie spodziewał się po niej wybuchu, a raczej tego, że odwróci się i będzie chciała odejść, co tylko rozjuszy go jeszcze bardziej, co sprawi, że będzie mógł kontynuować wyrzygiwanie wszystkiego, co mu siedziało na wątrobie odkąd tylko zniknęła. Ale nic z tych rzeczy nie nastąpiło, przez co poczuł się jeszcze gorzej. A ona gadała jak najęta. Nigdy nie była pyskata, nigdy nie była kimś, z kim można było się pokłócić, a zawsze, gdy jej coś wyrzucał i krzyczał jeszcze bardziej zamykała się w sobie. A teraz po prostu, z równie obojętną miną sunęła w odpowiedzi, choć to, co mówiła wcale nie składało się na jakąkolwiek informację, którą chciał uzyskać.
— Jeden drink, Eiv? — spytał praktycznie ledwie słyszalnie, patrząc na nią, jakby pierdoliła jakieś herezje. Nie widział jej źrenic, ale widział zachowanie, które wydało mu się podejrzane, ale był zbyt zajęty niestrawnością tej relacji, by coś z tym zrobić. W końcu Noel nigdy nie był typem, który zagryzał żeby i udawał, że nic się nie stało. Wręcz przeciwnie, bywał furiatem, który reagował zbyt szybko i zbyt intensywnie, jeśli rzecz miała się spraw, które są dla niego fundamentalne. A ta cholera nią była. Nie wiadomo jak i nie wiadomo kiedy zakorzeniła się gdzieś głęboko, nie mogąc dać mu spokoju. Nękała go jak zmora, zły duch, koszmar senny, powracając wtedy, kiedy był słaby. — Co było w tym drinku? — Przysunął się do niej blisko, i zacisnąwszy szczękę ujął jej smukłą twarz w dłonie, by wystawić ją do światła. Nie była sobą, nie chciał jej takiej, nie poznawał jej. Wiedział, ze powinien zabrać ją do domu, ale nie potrafił się na to zdobyć. Nie był w stanie poczuć jej zapachu, nie mógł nawet myśleć o tych malinowych ustach, dlatego opuścił dłonie, zachowując dystans. Mogła mieć każdego na tej pieprzonej sali i każdy pragnąłby się znaleźć teraz na miejscu Noela, z nią sam na sam. Ale nie miała już jego. A z każdą chwilą przestawał stać po tej samej stronie.
— To może się zamienimy, co? Teraz ty będziesz tą, co dużo gada, a ja zamilknę i wezmę się za działanie. Będziesz mogła oddychać pełną piersią, kurwa, ile dusza zapragnie — wyrzucił na jednym wdechu, znacznie ciszej i spokojniej niż wcześniej, ignorując jej zaczepki, dotyczące propozycji, z którą do niej doszedł. Westchnął ciężko, patrząc na nią i zupełnie niewiedząc, co do niej czuje. Niechęć mieszała się z troską, a obrzydzenie z potrzebą. Przymknął oczy, wspierając się jedną ręką ściany tuż obok jej głowy i pochylił ją, milknąć na dłużej. Pustka, pustka... Tylko tego teraz chciał. Pustki, która przywróci mu zdolność racjonalnego myślenia i odbierze wszystkie emocje, których ma ochotę się pozbyć. Zabierz je od niego. Odbierz mu wszystko, co się w nim kłębi, dając mu spokój i opanowanie, pełną kontrolę nad sytuacją, bo przy tobie nie jest w stanie kontrolować nawet samego siebie.
— Florian? — spytał w końcu, gdy w natłoku myśli i słów, padło jego imię. Podniósł na nią wzrok, wędrując spojrzeniem po jej twarzy. Poczuł jak nogi się pod nim uginają, jak krew odpływa mu z twarzy. Florian. Takiej szczerości się nie spodziewał. —Nie od Floriana. — rzucił jedynie, cofając się jeszcze o krok, a później kolejny, aż znalazł się naprzeciwko niej po przeciwległej stronie rozpoczynającego się korytarza, który zakończony był drzwiami na zaplecze. Patrzył na nią ze spokojem, jakby to wszystko z niego już gdzieś uciekło, a powietrze z w zbyt mocno napompowanej oponie uszło. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała znacznie wolniej niż jeszcze chwilę wcześniej, a spojrzenie zrobiło się bardziej mętne i zamglone. Już nie chciało mu się o tym myśleć ani pierdolić o tych wszystkich rzeczach, bo to nie miało najmniejszego sensu. Tak naprawdę miał ochotę wyjść z klubu i zostawić ją za sobą, robiącą co chce, oddychającą pełną piersią i żyjąca swoim prawdziwym, intensywnym życiem. Ale powstrzymywały go jeszcze jakieś resztki dobroci, które gdzieś w sobie miał. Bo nie był całkiem zły. Potrafił być dobry, gdy chciał. Gdy mu zależało. A kiedyś tak było i wobec Eiv.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Pon 1 Wrz - 1:58

Dlaczego nic nie mówisz? On tyle razy pytał – skąd to masz, czy to tak po prostu, czy coś się wydarzyło, że się nie odzywasz, a jednak… Dalej nie odpowiedziałaś. Czy to trochę nie jest głupie? Wodzisz go za nos i nie potrafisz być szczera. Niszczysz go. Jesteś jego zapalnikiem, dzięki któremu on traci kontrole. I właściwie – dlaczego się o niego troszczysz? Chyba już nikogo nie oszukasz, Evelyn Henley.

Wiem, że powinnam Ci coś opowiedzieć. Napisać list, w którym wyjaśnię dlaczego uciekłam, ale jak mogę o tym mówić skoro tak naprawdę… Nie wiem co się dzieje. Bo wiesz, właściwie to niby ogarniam co się stało, ale chyba się tego boję. Pamiętam Cię ze zdjęć, bo na nich się uśmiechasz, albo całujesz mnie w czoło, a wiesz jak je opisałam? Ten najlepszy. Nie wiem skąd ten podpis, ale będąc przy Tobie czuję, że jesteś dla mnie kimś ważnym, tylko ja sama nie potrafię się poskładać, by pozwalać Ci w taki sposób wchodzić do mojego życia. No bo, musiałbyś się dowiedzieć o tym, że jestem adoptowana, to trochę mi uwłacza i odejmuje. Spotykasz się z innymi dziewczynami, a mnie daleko do tego ideału zajebistej dupy i fajnych cycków, które laski wywalają Ci niemal na twarz. Spójrz. Pieprzyliśmy się w miejscach publicznych. W szkole, ale… Nigdy nie powiedziałeś, że Ci zależy, bo nasza strefa uczuć była naszym azylem. Może dlatego czułam się bezpieczna – dopóki nie zacząłeś wymagać i uzewnętrzniać się emocjonalnie, ale… W sumie powiem Ci to co chcesz usłyszeć, pomijając fakt, że wymierzasz mi kolejny policzek, a ja już nie potrafię nad tym panować i jedyne na co mam ochotę to, by Cię uderzyć. I zrobię to. Kiedyś to zrobię, gdy nie będziesz się spodziewał, a ja stracę własną tożsamość, godność i resztki pamięci.
Chciałam tylko żebyś był moim przyjacielem. Oddychał tym samym powietrzem. Leżał ze mną na trawie i gapił się na słońce, potem pocałował – nie uprzedzając mnie o tym, a teraz? Czuję, że się rozpadam. Dajesz mi ból. Cierpię. Szlocham. Chciałabym skamleć, ale pokażę Ci jak bardzo jestem słaba. Stracisz wtedy do mnie szacunek? Proszę, nie. Ja tylko pobłądziłam.
Moi starzy, słuchaj, czyszczą mi pamięć. To znaczy, wiesz… Oni twierdza, że są moimi rodzicami, ale ja wiem, że nie, bo kilka kartek, które zapisała jakaś Nonna ewidentnie wskazują na to, że byłam w domu dziecka. Dodatkowo te zdjęcie z Kiszyniowa. Wiesz, to nieco zabawne, bo ja tego nie pamiętam. Nawet nie wiem czy to prawda, ale im więcej oglądam zdjęć i czytam te wszystkie zapiski, to mam wrażenie, że prowadzę jakieś psychodeliczne podwójne życie. Myślisz, że jestem chora psychicznie? Oby nie. To byłoby bardzo smutne, a ja już chyba nie potrafiłabym się wtedy pozbierać. Choć pewnie oni znów skasowaliby mi wspomnienia i zaczęłabym od nowa. I znów.. Wiesz, jak to jest przeżywać ten sam dzień tak samo, mając jakby deja vu, że to wszystko się już widziało? Miałam tak trzy razy w całym swoim życiu i to okropne, bo masz świadomość, że straciłeś ludzi, którzy byli ważni. Bo, wiesz – oglądasz te zdjęcia, uśmiechasz się przy zapiskach, spoglądasz na daty i… Nic. Pustka. Nie ma więcej nic, co mógłbyś o tych osobach powiedzieć. Nie wiesz, czy to dobre czy złe. Noel… Dlaczego tak szybko mnie skreśliłeś? To wina tego, że ciągle milczę?
Zgubiłam się i upadłam, a Ty to widziałeś. Jutro rano wezmę prysznic, pójdę na zajęcia i zdam sobie sprawę z tego jak niewiele znaczę, ale… Ubiorę maskę obojętności i wyrafinowania. Będę omijać Twoich znajomych, a Ciebie spotkam z jakąś dziewczyną. Pewnie ją pocałujesz, żeby wywołać we mnie jakiekolwiek emocje, ale nie… Ja będę niczym bezwolna kukła, która na to będzie patrzeć i popełniać wewnętrzne samobójstwo.
Podchodzę do Ciebie jednak nagle. Uśmiecham się nadal na ten swój cyniczny sposób, by po chwili chwycić Cię za nadgarstek. Próbuję podciągnąć sobie Twoją dłoń do góry, by położyć ją sobie na wysokości lewej piersi. Możesz na niej zamknąć dotyk, przecież nie jest duża, wręcz idealna do Twojej ręki, ale ten gest nie ma wydźwięku erotycznego, przynajmniej nie dla mnie. Spoglądam Ci w oczy, by po chwili stanąć na palcach. I gdy wyczuwasz zwolnioną prace serca, w końcu się odzywam.
-Zawsze. – Może tego nie rozumiesz, ale przekaz dla mnie jest dość jasny. Wiesz, to taka wojna w myślach. Nie licz, że to usłyszysz. Nie mogę Ci tego zdradzić. To byłoby z mojej strony bardzo nieładne zachowanie. Ja przecież jestem osobą bez problemów.
Nie chcę tu być, to pewnie dlatego robię krok w tył, a Ciebie zostawiam samego. Odwracam się na pięcie i idę przed siebie – jak gdyby nigdy nic. Chcę coś znaleźć, ale w ostateczności to olewam. Czuję jeszcze czyjąś dłoń na swoim pośladku. Uderza mnie, jakby miał do tego prawo, ale ja idę dalej przed. Serce wali mi jak wściekłe i nie wiem co robić. Chcę wyjść, bo duszę się w tym miejscu, a potem? Jestem na zewnątrz i zimno uderza moją twarz i odkryte ramiona. Naprawdę to nie był najlepszy pomysł, ale stoję chwilę i w końcu wymiotuję, bo czuję, że nie dam rady, a wiesz co robię później? Zaczynam biec, nie wiem dokąd. Chyba przed siebie.
Dlaczego, kurwa, nie potrafisz zdecydować czy chcesz za mną iść, czy nie? Ja pierdolę.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 21
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10453-tristan-cornelius-hauge#288274
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10508-i-am-your-prince-charming#288971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10509-to-jest-poczta-to-jest-bardzo-fajna-poczta#288977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10510-tristan-cornelius-hauge#288978




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Czw 26 Lut - 22:52

Dlaczego napisał do Henley taki list? Trudno powiedzieć. Może wreszcie zdecydował się na ten pierwszy raz, może wreszcie dotarło do niego, że tak długo zna się z Henley, że nadszedł czas jej skosztować. Albo kogokolwiek. Dobra, miał dwadzieścia jeden lat i jeszcze nigdy nie był w żadnej kobiecie. Uff, wreszcie to powiedziałam. Czy miał się tego wstydzić? Nie wiem, ale w sumie po co. Co prawda nie podchodził do tego tak emocjonalnie jak kobiety, ale cnota to nadal cnota. No i niedługo się jej pozbędzie. To, że Eiv nie jest cnotliwa wiedzieli w zasadzie wszyscy, ale Tristanowi to nie przeszkadzało. W sumie nawet lepiej, że jest doświadczona. Poprowadzi go. Nie żeby był kompletnym lamusem i nie potrafił sprawić kobiecie przyjemności. Drobne pocałunki i pieszczoty już ma za sobą, ale nigdy jeszcze nie zamoczył. Cóż, życie jest ciężkie. Niemniej jednak po zakończeniu listownej konwersacji z uroczą Eiv, chłopak ubrał się i wybrał na wyznaczone miejsce. Oświadczył współlokatorowi, że wychodzi i prawdopodobnie przyprowadzi na noc koleżankę po czym wyszedł. Nie ubierał się jakoś elegancko - bo po co. Przecież to wcale nie była jakaś specjalna okazja, czy coś w ten deseń. Dzień jak każdy inny i dopiero noc ma być magiczna. W sumie był już wieczór, zaczęło się ściemniać, a Tristan na piechotę wybierał się do pubu. I przez te kilka faktów wydawało mu się, że omijający go ludzie wiedzą, co będzie robił. I przez to młody Hauge wcale nie czuł się dobrze. Jasna cholera, dwadzieścia jeden lat to najwyższy czas na uprawianie seksu, a mimo to Tristan był chyba zbyt delikatny by ot tak zabrać jakąś dziewczynę do łóżka. Co jej powie? W listach... w listach wydawał się pewny siebie, dominujący, ale tak naprawdę nie miał pojęcia, jak powiedzieć Henley, że ma na nią piekielną osobę. Tak jakby słowa użyte na kartce były niewystarczające.
Doszedł do Pubu Rondo i zamówił dwa drinki. Jeden dla siebie i jeden dla Eiv - nie chciał być piany podczas tej pamiętnej nocy, ale wolał pozwolić bąbelkom trochę poszaleć w jego głowie. Może jak trochę upije Henley to nie będzie mu potem wytykać błędów w łóżku.


Do zapłaty: 10 Galeonów wejście + 2*7 Galeonów short drink = 24 Galeony
Rozliczenie: tutaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Czw 26 Lut - 23:10

A z Eiv, no cóż, to była krótka piłka. Lubiła seks, ale ten z Noelem. On był brudny, wulgarny i ociekający perwersja, której lękało się tak wiele osób. Ograniczenia nie istniały podobnie, jak słowa, które miały ją zamknąć w ramach małej, puszczalskiej ździry. Wiem, że tego chcesz i nawet możesz to dostać. Wystarczy, że umiejętnie o to poprosisz. Jak to się mówi? Ach, tak. Co do rączki, to do buzi i Eiv nie wybrzydzała, a przynajmniej nie w materii życia łóżkowego, choć cierpiała na całkiem spory brak bodźca i podniecenia, a to, że akurat Tristan wstrzelił się idealnie w jej seksualny okres, ale żeby nie robić z niej zbyt rozwiązłej, to całe swoje doświadczenie zdobyła od… Noela. Prowadził ją od pierwszego razu i tylko na moment stracił ją z rąk, a przecież ten seks, rżnięcie, pieprzenie, posuwalnie, cóż, nie ograniczali się tylko i wyłącznie do sypialni, bo jeziorko przy Hogwarcie, czy same studenckie toalety, dają sporo możliwości. Nie żałowała ani jednego szlabanu, ani tym bardziej czasu, który z nim spędziła. Żałowała tylko tego, że mu zaufała, a on to podle wykorzystał, bo odszedł… Jak tchórz. Złamał jej drobne serce, które było jak kryształ i nikt nie miał pieprzonego prawa, by na powrót w nie wejść, bo tak było bezpieczniej i lepiej. Możliwe, że nawet dlatego zgodziła się na spotkanie z krukonem, do którego miała niewątpliwą słabość. Sam fakt, że nie wyrzuciła go ze swojego życia po powrocie do Londynu o czymś świadczył, prawda? Otóż to!
Ubrana w obcisłą, czarną sukienkę, potargane rajtki – zresztą, jak zawsze i niedbale założone buty, które tak perfekcyjnie odstawały od jej kostek, tworząc obraz zbuntowanej nastolatki, przepełnionej chęcią dobrej zabawy i bzykania, które mógł jej dać każdy, ale przecież… Nie każdy mógł ją mieć. Nie zastanawiała się więc, gdy weszła w końcu do pubu, w którym ostatni raz widziała się z Payne’m, ale nawet to wspomnienie wywołało w niej reakcji obronnej, czy chęci odwrotu. Weszła grzecznie do środka, posyłając całej sali leniwe, nieco olewcze spojrzenie, a na jej usta wykwitł cyniczny uśmieszek, którym obdarowała każdego, kto patrzył na nią w ten dziwny sposób. Jakby składając niewysłowioną obietnicę, będziesz należeć do mnie. Eiv była wolnym ptakiem i nikt nie mógł jej posiadać, bo to graniczyłoby z cudem, a dodatkowo zbudowałoby niepotrzebne ograniczenia, od których Henley stroniła.
Przysiadł przy znajomym, a zaraz potem posłała mu to przenikliwy spojrzenie, w którym zawarte było tak wiele istotnych elementów, jakie być może, zdarzą się dzisiejszego wieczora.
No dalej… Wyciągnij ręce po to, czego pragniesz. Nie krępuj się. Wiem, że chcesz.Wiem, że potrafisz.
Nie mogę dać się posuwać tchórzowi, Hauge.

-Łał… – Rzuciła pod nosem, gdy dostrzegła drink, a na jej usta wpełzł lubieżny uśmiech, jakby był określeniem każdej pojedynczej myśli i pragnienia, które kłębiło się teraz w jej ślicznej główce.
A to dopiero początek. Musisz tylko przezwyciężyć strach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 21
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10453-tristan-cornelius-hauge#288274
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10508-i-am-your-prince-charming#288971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10509-to-jest-poczta-to-jest-bardzo-fajna-poczta#288977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10510-tristan-cornelius-hauge#288978




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Pią 27 Lut - 0:30

+18




Nieważne kto ją tego wszystkiego nauczył, ważne, że teraz to ona musi zająć się edukowaniem Tristana. Nie był co prawda kompletną fajtłapą, ale też żadnego głębszego doświadczenia nie miał. Jakoś tak się nie złożyło. Dlaczego akurat dzisiaj? Trudno powiedzieć. Może po prostu czuł, że powinien coś w tym kierunku zrobić, może to planował, a może znowu obudził się z potężną erekcją i stwierdził, że natychmiast musi kogoś przelecieć. No i padło na uroczą Gryfonkę Eiv, bo Tristan słyszał o niej kilka ciekawych rzeczy. No i w dodatku znali się od jakiegoś czasu, a on nawet dla żartów mówił jej, że kiedyś będą parą. A ona chyba wiedziała, że to tylko dla zgrywy. Chyba. W każdym razie - Hauge nigdy nie chciał nikomu robić nadziei na jakikolwiek związek. To jest typ wolnego człowieka, który więcej ma przyjaciół niż włosów na głowie, a wszystko przez jego podejście do ludzi. Jest idealnym materiałem na przyjaciela, ale wątpię, czy któraś z pań chciała go za męża. A taka Eiv? Ona ani się w nim nie zakocha, ani nie zacznie mu robić scenek zazdrości, nie powinna go też trzymać pod kloszem. Mogli spokojnie spotykać się na seks i nic poza tym. Ale to chyba zbyt piękne, aby było możliwe.
Dzisiejszego wieczoru panna Eiv ubrała się dla Tristana bardzo pociągająco. Hauge zawsze lubił kobiety, które nie stroją się w wyjątkowy sposób na spotkania. Ona w takich ubraniach chodziła na codzień, więc trudno było spodziewać się po niej czegoś innego. A te rozklekotane buty tylko dodawały jej uroku. Właśnie - w oczach Tristana nie wyglądała groźnie czy wyzywająco. Była śliczna i miała własny styl. W dodatku ostatnimi czasy chłopak zauważył, że lubi patrzeć jej w oczy. Ten drobny gest podobno zacieśnia relacje między ludźmi, a oczy Eiv były przepiękne. Podczas rozmowy na jakikolwiek temat łatwiej było mu się skoncentrować, kiedy miał możliwość zatrzymania na czymś wzroku. W przypadku większości facetów byłyby to piersi, ale Henley nie sprawiała, że Hauge miałby ochotę patrzeć jej na cycki. Nie to, że była płaska. Po prostu za bardzo koncentrował się na jej twarzy.
Ale teraz, kiedy weszła do Pubu, pierwszy raz spojrzał nie tylko na jej oczka, ale przesunął wzrokiem wzdłuż jej smukłej sylwetki. I gdzieś tam w jego męskim umyśle pojawiło się pytanie, czy ma na sobie bieliznę. Gdy siadała na krzesełku obok, Tristan wbijał spojrzenie w skryte pod materiałem sukienki piersi, próbując dostrzec jakąkolwiek podpowiedź - czy to w postaci odrysowujących się nagich sutków czy materiału stanika. Był zbyt niedoświadczony by potrafić stwierdzić, co kryje się pod jej ubraniem, więc jego wzrok powrócił na oczy dziewczyny.
Kusiła. Nawet bardzo. Te wyzywające pozy i spojrzenia, jasno przekazywane myśli. Gdyby wiedział, że są sami i że ona tego chce, pewnie wziąłby ją tu, teraz, na blacie w eleganckim Pubie. Na myśl o jej nagiej skórze lepiącej się z wysiłku do zimnego blatu, poczuł to, co nawiedzało go prawie każdego ranka. Dzikie podniecenie kazało mu skierować oczy na smukłe nogi Eiv. Przygryzł uroczo wargę, prostując się i jak gdyby nigdy nic sięgnął po drinka. Upił kilka łyków i spojrzał jej w oczy. Głęboko.
-Obyś tego nie żałowała, Henley. -Wyszeptał nad ramieniem Eiv, uprzednio przechylając się w jej stronę. Ciepłym oddechem musnął delikatną skórę jej policzka, wysunął język i przesunął nim po uchu dziewczyny. -Napij się ze mną. - Ciekawe jak jej powie, że zapomniał o gumkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://www.czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://www.czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
http://www.czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Pią 27 Lut - 10:45

Eteryczność chwil ulotnych jest czymś więcej, niż tylko cichym zaspokojeniem pragnień, które tłamszą i wyniszczają dusze, bo ludzie mają zbyt mało odwagi, by zerwać zakazany owoc, który przecież tak dobrze smakuje. Jedyną szansą na nie dopuszczenie do szaleńtwa, jest uleganie własnym grzechom, które rozpalają i zakorzeniają w nas pewnego rodzaju potrzebę. Wulgarną potrzebę spełnienia, co może w wielu przypadkach zakrawać niemal o zwykłe, puste rżnięcie, ale i w takowym występuje pewnego rodzaju doza emocjonalności. Jest to jednak toksyczne, bo sprowadza się tylko do fizycznego zaspokojenia. Uzależnienia na płaszczyźnie przynależności w ten ludzki sposób, ale... Czy określenie kogokolwiek mianem swojej własności, nie czyni z ów osoby ubezwłasnowolniej rzeczy? Marionetki, która pociągana za sznureczki robi to, na co właściciel ma ochotę? To takie typowe dla jednostek terytorialnych, które raz obrane sobie za cel naiwne, podatne na wpływ otoczenia persony, przywłaszczają sobie je na wyłączność, bo nikt nie jest w stanie dać im tego, czego mogą potrzebować. Tak działala Eiv. Uzależniała. Mamiła i sprawiała, że palące, wręcz duszące pragnienie otępiało umysł, który chciał więcej, ale to ona decydowała, gdzie kończy się granica. Czy można zrobić kolejny krok w przód, czy lepiej się wycofać, bo nie ma ochoty trwać przy kimkolwiek, a wybawcą może się okazać... Samotność. Otoczona ludźmi i kochana. Doceniana i pożądana. Spełniona, choć tak barszo opuszczona, nadal pozostawała jedynie laleczką własnych lęków, które powracały w najgorszych koszmarach.
Dlaczego zgodziła się na grę Tristana? By miał świadomość, że jeśli czegoś naprawdę bardzo mocno chce, to wystarczy wyciągnąć po to ręcę, bo ona mogła dać wiele. Zbyt wiele, a to czyniło ją inną w świetle aktualnego stanu rzeczy, bo pomimo, że ktoś mógł myśleć, że ją zdominował, ona zadawała ten bolesny cios, który równał się ze sprowadzeniem na ziemię. Nie była czyma, co można było posiąść na własność. Była wolnym duchem, ptakiem, którego miejscem nie była klatka. Stawała się najgorszym narkotykiem, jakiego można pragnąć do przeżycia kolejnego dnia. Heroina przy niej, to jedynie substancja, która wtłoczona do organizmu raz, pozostawia trwałe ślady, a źle dawkowana, doprowadza do śmierci. Eiv wiedziała, jak oddawać swoją obecność, by osoba pożądająca jej, jak najdłużej mogła tkwić w tym iluzorycznym zawieszenie dającym spełnienie, ale i odbieranym trzeźwość umysłu, który otępiony jej jestestwem, szuka zaspokojenia w kim innym.
To się nie stanie, bo... Ona jest wieczna, choć tak nieludzko chwilowa.
Emocje malujące się na jej twarzy nie okraszały w niczym więcej, jak tylko i wyłącznie w głuchej ciekawości i tym, jak daleko się posunie, by móc złapać ją na ten jeden moment w swoje palce, które zakleszczać będą się na jej piersiach, a następnie spróbują smagać wykończenia koronkowej bielizny. To dużo, jak na ciebie? Nie, z pewnością nie. Nie mów. Nie udawaj, po prostu poproś.
-Dobrze.- Czy to było podłe, że w tak gorszący sposób zbyła jego temat żałowania? Jeśli oskarżał o coś takiego Eiv, to ewidentnie jej nie znał. Nie miał pojęcia, kogo ma przy sobie, ale to dobrze. Jeszcze całkiem sporo do zobaczenia przed nimi. Bezpardonowo wlepiała w niego intensywnie niebieskie spojrzenie, które świdrowało go na wskroś, a niedbalstwa dodało jej także nieeleganckie wypicie drinka jednym duszkiem, ale przecież... Noc była młoda, a on już zdawał się być pijany seksem. Była w tym bezczelna, a w każdym grymasie zadowolenia, który mógł dostrzec na jej twarzy stawała się coraz bardziej nieprzejednena. Uśmiechnęła się jednak w chwili, w której język Tristana zetknął się ze skórą dziewczyny, a na jej usta wpełzł wredny uśmiech.
-Postaraj się. - Była w tym brudna, gorsząca, choć tak niewiele mówiła. Rzucała wyzwanie i chciała, by się go podjął.
No dalej, nie masz nic do stracenia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 21
  Liczba postów : 44
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10453-tristan-cornelius-hauge#288274
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10508-i-am-your-prince-charming#288971
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10509-to-jest-poczta-to-jest-bardzo-fajna-poczta#288977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10510-tristan-cornelius-hauge#288978




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Pią 27 Lut - 23:52

+18



Trudno mi w jakikolwiek odnieść się do tego, co mi przedstawiono, ponieważ takie przemyślenia to wyższy poziom zaawansowania, na który ja jeszcze się nie wdrapałam. Ale to dobrze, bo odpowiada mi miejsce, w którym aktualnie się znajduję - znajdujemy. Razem z Tristanem nigdy nie mieliśmy wielkiego porywu do rozkładania wszystkiego na cząsteczki pierwsze. Ba! on, jako mężczyzna z krwi i kości nigdy nawet nie pomyślałby, że można przedstawić rozdziewiczanie i seks w tak poetycki, zagmatwany sposób.
Gdyby Eiv na głos przedstawiła mu w ten sposób cały proces oddawania się innej osobie, Tristan pewnie już nie siedziałby z nią w barze, tylko biegł w stronę domu. Jasne, był Krukonem i sam często gadał jak zdrowo podupczony, ale nigdy nie zdecydowałby się mówić o seksie z koleżanką jak o grzechu. Bo czymże tak naprawdę jest grzech? Czy nie jest on ściśle związany z religią, a więc duchowym światem? Jest, dlatego Hauge nie musi o tym wiele wiedzieć. Nigdy nie był ani zbyt religijny ani otwarty dla świata duchów. Och, błagam, dla niego pierwsze trzy lata nauki w Hogwarcie były jak sen. Jasne, dorastał w magicznej, czystokrwistej rodzinie, ale był blisko związany z mugolami. Może dlatego, że dzieciństwo spędzał ze zwykłymi dzieciakami i wtedy żadne z nich nie przypuszczało, że śliczny blondasek z piaskownicy będzie za kilka lat machał różdżką. On wiedział, ale wtedy nie wydawało mu się to zbyt pociągające.
Teraz, siedząc w pubie otwartym dla magicznie uzdolnionych, mimowolnie wrócił we wspomnieniach do przeszłości. Całkiem sporo pamiętał ze spokojnego, beztroskiego dzieciństwa. Edward, Atria, rodzeństwo, przybrana siostra - najbliżsi mu ludzie, a bóg jeden wie, co się działo z nimi w momencie, kiedy Tristan decydował się na seks z koleżanką. Tylko że Hauge zawsze wolał żyć chwilą, toteż zamartwianie się życiem przyjaciół i rodziny zostawił sobie na później. Aktualnie miał przed nosem przyjemną dla oka kobietkę, która cały czas obdarowywała go kpiącym spojrzeniem. Naprawdę uważała, że się boi? Że nie da rady? Że zwyczajnie sobie odpuści? Czekał wystarczająco długo. Dwadzieścia jeden lat dziewictwa to chyba aż zbyt dużo jak na dwudziesty pierwszy wiek, mam rację? I mimo że on próbował usilnie przekonać ją do tego, jak wielką ma na nią ochotę, to ona przez cały czas zwyczajnie robiła sobie z niego jaja.
-Widzę, że masz dzisiaj dobry humor,  To dobrze, rozerwij się. - Patrzył jak dziewczyna niemal pochłania całego drinka i uśmiechnął się krzywo. On swojego powoli sączył, nie pozwalając bąbelkom od razu ulecieć do głowy. Nie. Musi być świadomy tego, co Eiv z nim zrobi. Co on jej zrobi. Przecież w tym wszystkim wcale nie chodziło tylko o przyjmowanie przyjemności - on chciał też podarować ją dziewczynie. O ile się uda, może im przecież być razem bardzo dobrze. Jeżeli będą ze sobą współgrać, razem dochodzić do tego, co sprawia im przyjemność, bez zbytniej wstydliwości, to ten seks mógł zostać najlepszym w ich życiu.
-Dobra, Henley. Zdaje się, że więcej alkoholu mam w mieszkaniu. - Dopił drinka i wstał. Uregulował zapłatę za oba, poprawił koszulę i pochylił się. Jak gdyby nigdy nic chwycił Eiv pod kolana i przerzucił sobie przez ramię. Pożegnał się grzecznie i wyszedł, klepiąc Henley po tyłku. Nie chciał jej zainponować. On po prostu jest naturalnie uroczy.




[zt x 2 chyba xD
KOBIETY...]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Anglia, Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 12
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 592
http://www.czarodzieje.org/t13596-shawn-e-reed?highlight=Shawn
http://www.czarodzieje.org/t13598-shawn
http://www.czarodzieje.org/t13600-wrona-shawna
http://www.czarodzieje.org/t13601-shawn-e-reed?highlight=Shawn




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Wto 8 Lis - 19:00

Wysyłając list do tamtej kobiety, nie był do końca pewien czy robi dobrze. Znał ją za czasów studiów, nawet raz wylądowali razem w łóżku, ale nie ufał ani jej, ani nikomu innemu z czasów szkoły. Odczuwał jednak wielką chęć rozmowy z kimś, kto go już znał i wiedział jaki on jest. Że jest nikczemnym, podłym dupkiem, który będzie z kogoś drwić, wyśmiewać się. Mimo dość dorosłego wieku, nie wyrósł z tego, może w małym stopniu.
Jak dostał odpowiedź na list, nie było już odwrotu. Mógł z drugiej strony wystawić dziewczynę, ale to on przecież chciał się spotkać prawda? Dlatego o umówionej godzinie ruszył w stronę klubu, w którym Kirsten zamierzała się z nim zobaczyć. Czy mogłaby się dużo zmienić? Czy w ogóle, Shawn dobrze pamiętał jej rysy twarzy? Znali się bardziej ulotnie, nie zżyli się ze sobą, nigdy w życiu. Chłopak miał problem przypomnienia sobie jej imienia, pisząc do niej.
Zanim wyszedł z Nokturnu, skoczył jeszcze do jakiegoś sklepu obok jego lokalu, przywitał się z mężczyzną za ladą, wymieniając z nim kilka słów. Na Pokątnej nie był stosunkowo znany, za to na Nokturnie znali go, jako pracownik Borgina & Burkesa. Jako właściciel.
Wiedział, że było już lekko po czasie, lecz mimo to, wstąpił do jednej kawiarni po drodze i kupił sobie herbatę miętową. Niezbyt czarodziejskie, ale nawet na Pokątnej znajdzie się kilka mugolskich produktów.
Wreszcie wstąpił do klubu „Rondo”, zapłacił za wstęp, odmawiając proponowanego mu alkoholu i zaczął szukać miejsca, w którym zasiadła dziewczyna, o ile w ogóle się pojawiła. W końcu znalazł ją, na jakimś końcu Sali, siedząc i wyraźnie pokazując, że na kogoś czekała. To jeszcze chwilkę sobie poczeka – uśmiechnął się sam do siebie i jakby nic, poszedł do drugiego końca Sali i oparł się o ścianę, ale w taki sposób by mógł widzieć dziewczynę.
W tym czasie dokładnie jej się przyjrzał.
Nawet z takiej odległości zauważył, że blondynka na to spotkanie nałożyła makijaż i ubrała się… nie wiedział, czy inaczej, w końcu nie widział jej kilka lat. Gdy ocenił już wizualnie Kirsten, Shawn ruszył się z miejsca w kierunku czekającej na niego kobiety. Stanął przed nią i uśmiechnął się.
-Miło, że poczekałaś. Też ten makijaż, w ogóle nie zbyt wyniosły... – Uśmiechnął się do niej szyderczo i usiadł naprzeciwko niej. Była jego wzrostu, dlatego Shawn nie mógł czuć się stosunkowo z wyższością. Ciekaw był, czy z takim powitaniem, dziewczyna ucieknie z lokalu. Tak mogło być, ale przecież na wstępie zapłaciła 10 galeonów, co to byłoby za marnotractwo!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 283
  Liczba postów : 264
http://www.czarodzieje.org/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Wto 17 Paź - 19:02

Czasem nawet i nauczyciel potrzebował przerwy. Pomimo tego, że początek roku wcale nie był trudny, to Corbijn postanowił wybrać się na wycieczkę do Londynu. Jako Holender nie znał zbyt dobrze stolicy Anglii, także była to idealna okazja do pozwiedzania. Z początku faktycznie tak było. Przeszedł się nad Tamizę i obejrzał kilka mugolskich zabytków. Tylko jak długo mógł zwiedzać? Ostatecznie górę wzięła jego nieco bardziej rozrywkowa cześć i z kilkoma galeonami w kieszeni wybrał się do jednego z magicznych klubów.
Dosyć elegancko ubrany, usiadł przy ladzie barowej i zamówił jeden z drinków oferowanych w tutejszym menu. Rozejrzał się po całym lokalu i chyba przeszedł za wcześnie, bo nie było jeszcze zbyt wielu ludzi. Noc była młoda, chociaż lepiej byłoby nazwać ją dopiero wieczorem.  Westchnął cichutko pod nosem. Trudno będzie musiał jakoś zaczekać.
Zabrał swój drink i usiadł na wygodnej pufie przy wolnym stoliku. Nogę założył na nogę i upił odrobinę alkoholowego trunku, który smakował równie dobrze jak pachniał. To dobrze. Corbijn lubił intensywny smak i silny zapach. Nie bez powodu został botanikiem. Zabawne bo kompletnie nie wyglądał jak osoba, która na co dzień zajmowała się roślinami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 21
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12002-azalia-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12007-ktore-oblicze-chcesz-poznac#322907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12005-sowa-freyr
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12006-azalia-aristow#322905




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Wto 17 Paź - 19:23

Kiedy Azalia doczekała się wolnego od szpitala natychmiast sobie postanowiła, że musi koniecznie to odreagować. Naprawdę, praca w św. Mungu jest ciężka i wielu rzeczy już zdążyła się naooglądać, a jeszcze tyle lat pracy przed nią! Dopiero zaczyna, więc wszystko na początku robi na niej wielkie wrażenie. Jak mówili jej uzdrowiciele o znacznie większym stażu "To kwestia przyzwyczajenia", za niedługo stanie się obojętna na niektóre przypadki i będzie wykonywać czynności rutynowo.
Spędzenie tego czasu w domu to nie zbyt dobry pomysł bo będzie i tak rozmyślać o pracy. Musiała skorzystać z czegoś co jej pomoże zapomnieć na chwilę o tych pięknych widokach.
Nie wiedziała co będzie robić, gdzie i kiedy wróci. Po prostu wystroiła się jak nie ona, bo czerń w jej szafie jest znikoma. To pewnie przez to, że i w Mungu musi latać w białym fartuszku. Jeszcze tylko by zmieniła kolor włosów na ten czas i byłaby nie do poznania. Jednak to już sobie odpuściła, czułaby się całkiem dziwnie.
Przechodziła obok wielu miejsc, ale nic jej nie zainteresowało na tyle by wejść do środka. W końcu natknęła się na klub Rondo. Szczerze, nigdy nie była tutaj i jakoś nie chadzała do takich miejsc. Nie czuła, że to jej klimaty, to może właśnie czegoś takiego potrzebowała? Weszła do środka dość niepewnie, bo nie wiedziała z czym takie miejsca się je. Rozejrzała się i podeszła do baru na samym środku. Poprosiła o drinka, wybrała akurat taki, z którym łączył się mały pokaz przygotowania. Aż miło będzie popatrzeć na to jakie cudo zostanie jej podane. Oparła łokcie na blacie i przyglądała się cudom jakie wyczyniał barman.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 283
  Liczba postów : 264
http://www.czarodzieje.org/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Wto 17 Paź - 20:04

Siedząc w samotności i sącząc swojego drinka, Holender czekał na coś niezwykłego. Na kogoś z kim będzie mógł spędzić resztę dnia. Kiedy dostrzegł prześliczną biel ubraną w czerń dosłownie coś go poruszyło. Poczuł delikatne ukłucie w brzuszku i od razu wiedział, że musi zagadać do nieznajomej dziewczyny. Dopił swojego pierwszego drinka, jakby chciał w ten sposób nabrać więcej pewności siebie i odwagi i podszedł do baru, siadając tuż obok Azalii. Pierwszy raz zabrakło mu słów w ustach. Zawsze przychodziło mu to z łatwością, ale nie tym razem. Na moment został przyćmiony urodą nieznajomej. Machnął lekko ręką do barmana i zamówił sobie jeszcze jednego drinka. Tym razem nie miał zamiaru tak szybko go skończyć. Zależało mu na tym by wyciągnąć z niego więcej przyjemności, a nie szybko nawalić się.
-Hey – zagadał troszkę nie pewnie do siedzącej obok dziewczyny. Znowu poczuł pustkę w głowie jakby pierwszy raz był w takiej sytuacji. Zagryzł zęby na dolnej wardze i po prostu uśmiechnął się. Nie był to jakiś głupawy wyszczerz, tylko normalny uśmiech. –Jestem Thijs – dodał, spokojnym głosem. Najgorszy w tym wszystkim był ten pierwszy krok, ale na szczęście Holender mógł uznać, że najgorsze już za nim. Prawie za nim.
-Jesteś sama? – spytał, bo z początku założył, że tak, ale teraz wolał rozwiać swoje wątpliwości. Nie widział, by z kimś przyszła, ale zawsze mogła na kogoś czekać. Na samą myśl o tym, Holender czuł się głupio. Nic dziwnego, przecież mógł się właśnie zwyczajnie błaźnić, a tego chyba nikt nie lubił. W każdym razie, nie planował się narzucać dziewczynie, nawet jeśli jej uroda sprawiała, ze kolana nauczyciela delikatnie się uginały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 21
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12002-azalia-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12007-ktore-oblicze-chcesz-poznac#322907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12005-sowa-freyr
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12006-azalia-aristow#322905




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Wto 17 Paź - 20:24

Norweszka w oczekiwaniu na drinka zastanawiała się czy w ogóle jest jakiś sens, żeby tutaj dłużej zabawić. Ludzi mało co, do tego zawitała tutaj sama, a nie posiada na tyle odwagi by od tak do kogoś zagadać i ewentualnie dołączyć do zabawy. W takich miejscach to na pewno nie jest znana i chyba nigdy zresztą nikt jej nie zaprosił do klubu. Zawsze uchodziła za taką... szarą myszkę i coś w tym było, bo lubiła towarzystwo książek, ale od jakiegoś czasu brakuje jej towarzystwa ludzi. Oczywiście nie wliczając tych w szpitalu bo to inna bajka, zawodowa.
Przyglądała się sztuczkom jakie wykonywał mężczyzna, jak rzucał szklankami, wywoływał światło, alkohol dosłownie świecił lub zmieniał się w lód czy parę i odwrotnie. Naprawdę co z tego mogło wyjść? Pewnie coś kolorowego skoro naliczyła już chyba wszystkie kolory tęczy w tym pokazie. Kątem oka spojrzała na mężczyznę, który postanowił się dosiąść obok i zagadać. Nie spodziewała się
-Cześć - odpowiedziała dość nie śmiało, jakby nie wiedziała czy na pewno do niej się zwraca. Mało kiedy ktoś tak przystojny się do niej odzywał. Aż przypomniała jej się pewna osoba. Nie odwracała wzroku od barmana, zwłaszcza, że już zaczął nalewać trunek do wysokiej szklanki, z niebieskimi kostkami lodu na dnie. Kiedy skończył tęczowy drink przybrał barwę śnieżnej bieli, bardziej biała niż jej włosy. Dołożył fikuśną słomkę i ukłonił się po zakończonym pokazie.
Za to mężczyzna zechciał kontynuować rozmowę
-Um... Azalia. Tak, jestem sama. Coś trzeba robić w wolny dzień - odpowiedziała mu i włożyła słomkę do ust by spróbować drinka. Takich smaków jeszcze nie czuła. Niestety na alkoholach praktycznie się nie zna i nie ma pojęcia co jest w środku, żeby tylko nie okazał się oszukańczy bo procentów nie wyczuwała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 283
  Liczba postów : 264
http://www.czarodzieje.org/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Wto 17 Paź - 21:05

Dziewczyna nieco zaskoczyła Thijsa. Spodziewał się po niej chyba nieco większej pewności siebie. Nie żeby to było coś złego. Widoczna na pierwszy rzut oka niepewność była naprawdę urocza. Mówiąc szczerze, to Corbijn cieszył się, że zdecydował się do niej zagadać. Delikatnie się uśmiechnął i upił odrobinę alkoholu ze szkła.
Nie mógł nazwać tego dnia tak całkiem wolnego, ale wieczorem udało mu się znaleźć chwilę dla siebie. Chociaż zdarzało mu się odwiedzać takie miejsca, to odkąd pracował w Hogwarcie poświęcał więcej czasów dla uczniów. Starał się bardzo angażować w pracę nauczyciela, nawet postanowił zostać opiekunem jednego z domów.
-W takim razie czym się zajmujesz? – spytał, albo raczej zaczął wypytywanie dziewczyny o jakieś szczegóły z jej życia. Ważnym było odnalezienie wspólnego języka, a ciężko to zrobić nie znając się. Jeszcze większym utrudnieniem była nietypowa pasja Holendra – uwielbiał magiczne kwiatki. Nie wiele osób zajmowało się tym zawodowo.
-Często odpoczywasz w takich miejscach? – dodał, chyba delikatnie krzywiąc się na twarzy. Trochę wstyd się przyznać, ale większość znajomych Thijs poznawał właśnie w takich miejscach. Często okazywali się dużo gorszymy ludźmi niż się wydawało na początku, a z większością już nawet nie utrzymuje kontaktu. Niestety, ale tak bywa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 21
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12002-azalia-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12007-ktore-oblicze-chcesz-poznac#322907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12005-sowa-freyr
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12006-azalia-aristow#322905




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Sro 18 Paź - 19:59

-Jestem asystentką w Mungu - jak widać chciał jednak o czymś porozmawiać. Też nie miał specjalnie towarzystwa? Przynajmniej tak jej się wydawało. Bo jednak możliwość, że jest to podryw czy coś w tym rodzaju Azalia od razu odrzuca. Takie rzeczy jej się nie przytrafiają i wręcz wątpi w to by ktoś chciał ją podrywać. No dobrze, dwa razy w życiu, ale to i tak historie, krótkie i nietrwałe nie mające konkretnego początku, a zakończenia żadnego. Może stąd ta nieśmiałość, miała raczej niską samoocenę i to znacznie wpływało na jej charakter.
-Bardzo rzadko. Tutaj akurat jestem pierwszy raz tak szczerze - odpowiedziała mu marszcząc brwi. Nie wiedziała czy to powinno być lekkie zażenowanie czy duma. Mieć 21 lat i stronić od zabaw, większość osób w tym wieku raczej chce się wyszaleć. Za to Azalia od zawsze była bardziej stonowana i spokojna, zazwyczaj. Ciekawe co powie na taką odpowiedź, zaskoczy go to czy może odwrotnie? Chociaż w to wątpiła.
-Nie chciałam siedzieć w domu, bo mam w końcu wolne, a też trudno o znalezienie towarzystwa - dodała jeszcze i ponownie zasmakowała się w drinku. Obróciła się na krześle by być odwrócona przodem do mężczyzny. Nie lubiła siedzieć i rozmawiać z kim bokiem dosłownie. Niby rozmawiają, ale również czuje jakby to nie do niej się zwracał, dlatego wolała nie patrzeć na niego cały czas skręcają szyję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 283
  Liczba postów : 264
http://www.czarodzieje.org/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Sro 18 Paź - 21:11

-Podziwiam – odparł wzdychając cicho pod nosem. Nie kłamał, bo naprawdę podziwiał lekarzy. Sam chciał się nieco podszkolić w tej dziedzinie, by robić bardziej interesujące wykłady dla uczniów. Znał się na ziołach, ale nic poza tym. Znaczy to było sporo, ale nie dla Holendra, który chciał czegoś więcej. Mógł przekazać swoim podopiecznym wiedze o wielu roślinach, które mogły im pomóc, ale nie zawsze były pod ręką. Magia lecznicza była dużo bardziej praktyczna, a ostatnim czasy nawet bardzo potrzebna. W Hogwarcie działy się dziwne rzeczy, których nikt nie potrafił wyjaśnić. Niebezpiecznie było na każdym kroku.
-Pierwszy raz bo nie lubisz czy nie miałaś okazji? – spytał, bo była to dosyć ważna kwestia. Londyn był sporym miastem i pewnie było sporo innych podobnych klubów, do których mogła uczęszczać dziewczyna. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem i spojrzał w jej kierunku. W każdym razie nie była jedyną osobą która w klubie „Rondo” była pierwszy raz. – W sumie to ja też – i nie miał jeszcze powodu do narzekania. Będąc szczerym to miał też cichą nadzieję, że ich nie będzie.
-W takim razie mogę spróbować Ci je dotrzymać – nie chciał się jakoś za specjalnie narzucać. Podszedł, zagadał, ale jeśli Azalia nie będzie chciała to po prostu wymyśli coś innego. W najgorszym wypadku wypije jeszcze kilka drinków i wróci do siebie. Czasem zdarzały się takie nudniejsze wieczory i nie mógł na to narzekać.
Z lekkim uśmiechem na twarzy odwrócił się na bok i uśmiechnął twarzą do nowej znajomej. Uniósł delikatnie kieliszek  ze swoim drinkiem do góry i jakby wznosił toast, upił odrobinę. Nic przy tym nie powiedział, bo w sumie nie miał pomysłu. Za nowa znajomość? Nie, to przecież takie oklepane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 21
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12002-azalia-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12007-ktore-oblicze-chcesz-poznac#322907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12005-sowa-freyr
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12006-azalia-aristow#322905




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Sro 18 Paź - 21:38

-Też kiedyś podziwiałam, teraz dzień wolny jest wybawieniem. Lepsze współczucie - do póki nie zaczęła pracy też wolała mówić, że podziwia medyków. Jest co, bo to ciężki zawód, ale to ile pracy się z tym łączy. Mało czasu dla siebie, pacjenci bywają różni, naprawdę. Azalia dziwi się sobie jakim cudem nie wydarła się jeszcze na nikogo bo i tacy się trafiali, ale musiała być cierpliwa. No bo w końcu pacjent może złożyć zażalenie, bo uzdrowiciel nie był tak miły jak powinien być. Tylko co jeśli chciała być po prostu szczerza, a niektórym ludziom ta szczerość przeszkadza i obraża? Ciężko, ale daje radę.
-A Ty czym się zajmujesz? - tak za dużo o niej to nie wypada. Głupio by było gdyby jednak nie okazała choć odrobiny zainteresowania chłopakiem. Nie żeby w ogóle się nim nie interesowała, ale o czymś porozmawiać trzeba. Choćby właśnie trochę ponarzekać na pracę, zawsze to coś. Lepsze od pogody, marudzenie czasem lepiej łączy ludzi niż cokolwiek innego. Chociaż przekonała się, że Anglicy nie są skorzy do takich rozmów. Cokolwiek by się nie działo, wolą jednak grzecznie powiedzieć, że jest wszystko w porządku. Głupio jej było kiedy taka zaczynała rozmowę od jakiś złych wieści. A niby pochodzi z Norwegii gdzie klimat jest jeszcze bardziej srogi, a jednak ludzie cieplejsi i otwarci na relacje. Azalia jest po części taka, nie ufa nikomu od pierwszego spotkania.
-Raczej nie przepadam. Pomyślałam, że muszę spróbować czegoś innego. Nie jestem stąd, niby już trochę tu mieszkam, ale trudno kiedy nie ma się kogoś na miejscu - byłoby dużo łatwiej gdyby w Anglii mieszkała od urodzenia, na pewno miałaby więcej znajomych. Niby miała okazję do poznania kilku osób, ale tak się pozbierało, że wolała mieszkać w Londynie niż w okolicach Hogwartu no i trudno o utrwalenie znajomości - Może polecisz coś jeszcze jeśli jesteś stąd?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 283
  Liczba postów : 264
http://www.czarodzieje.org/t14596-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14608-thc




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Czw 19 Paź - 21:00

-Jak w każdej pracy – podsumował z delikatnym uśmiechem. Nieważne czy chodziło o zmaganie z męczącymi pacjentami, którzy dla otrzymania często niepotrzebnej im pomocy, będą kłamać czy z dzieciakami w szkole. Każda praca wyciągała z człowieka resztki siły i tylko pasja pozwalała wytrzymać w tej szarej codzienności.
No, nie licząc taki odskoczni od rzeczywistości, jak ta dzisiaj.
-Uczę w Hogwarcie – na twarzy Holendra od razu pojawił się dużo szerszy uśmiech. Wielu ludzi dziwiło się, słysząc taką odpowiedź. Był dosyć młody jak na nauczyciela nie wspominając już o tym, że był to jego dopiero pierwszy rok z uczniami. Nie za specjalnie się śpieszył z wyjawienie dziewczynie przedmiotu, którego nauczał. Często był to kolejny szok, którego na razie wolał oszczędzić Azalii.
-Wieczory przy książce i kakao? – spytał nie mając nic złego na myśli. Zdawał sobie sprawę, że nie wszyscy lubili imprezy i zabawy. Wychodzili z domu dla jakiegoś małego urozmaicenia. Odkąd zaczął pracę w Hogwarcie chyba sam zaczął się zaliczać do tych ludzi. Większość czasu starał się poświęcaj swoim podopiecznym – na przygotowywaniu lekcji i sprawdzaniu zadani – zupełnie nie ciągnęło go do ludzi. Wystarczało mu towarzystwo na zajęciach.
-Nie jestem z Anglii i nie znam za bardzo Londynu – wolał wyjaśnić, by uniknąć nieporozumień. Mówiąc szczerze to za bardzo i tak było za dużo powiedziane. Thijs kompletnie nie znał Londynu i dopiero dziś wybrał się pierwszy raz na zwiedzanie go. Nie nadawał się do polecania niczego, bo jedyną drogę jaką znał to powrotna do domu.
-Do Hogwartu przyszedłem przed wakacjami, a te i tak spędziłem w Grecji ze szkołą, także to chyba Ty powinnaś doradzać mi – wyszczerzył lekko zęby do dziewczyny, w szerokim i przyjemnym dla oka uśmiechu, a późnej upił szybko nieco drinka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Norwegia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 21
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12002-azalia-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12007-ktore-oblicze-chcesz-poznac#322907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12005-sowa-freyr
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12006-azalia-aristow#322905




Gracz






PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   Pon 13 Lis - 19:05

-Miałam okazję spędzić trochę czasu w Hogwarcie, studia - odparła. Miło wspomina ten czas, w końcu nie minęło wiele czasu od zakończenia jej edukacji. Potem powrót do domu na jakiś czas, żeby odpocząć od tego co się działo w jej życiu i w końcu rozpoczęcie kariery magomedyka. Z tego względu chyba nie ma już nawet przyjaciół, wszystko pękło jak bańka mydlana i może tylko wspominać. To, że się odcięła na czas wyjazdu, potem kursy i staże, brak czasu dla siebie też zrobiły swoje.
Gdyby pomyślała o tym kogo w ogóle tutaj ze sobą wziąć to nie znalazła by nikogo chętnego. Smutne, ale prawdziwe.
-To chyba od niedawna, bo w ogóle nie kojarzę Twojej twarzy. Młody jesteś - no ca spostrzegawczość. Zresztą profesorowie w Hogwarcie dość często się zmieniają i trudno było jej się przyzwyczaić skoro co chwilę miała do czynienia z kimś nowym - Tak, dokładnie. Jak przepadam za słodkościami, to akurat kakao nie. Wolę herbatę - zaśmiała się i wciągnęła rurką kolejny łyk drinka. Tutaj mówi o herbacie, a rozkoszuje się smakowitym napojem procentowym.
-No dobrze, to ja tu mieszkam już troszkę dłużej. Niecałe cztery lata, z czego tylko pełny rok w samym Londynie, kiedy postanowiłam przenieść się na swoje - dodała. Od taka króciutka historia
-A jestem z Norwegii. Trochę dziwnie się czuję kiedy rozglądam się dookoła i tylko ja jestem taką blondynką - tak ja często rozpoznawali profesorowie. Nie trudno było nie zapamiętać tej bieli wśród brunetek i szatynek, ewentualnie rudzielców. Nawet w Stavefjord mówiono, że jej blond i tak jest inny od wszystkich dookoła. Taka rodzina - Słyszałam o tych wakacjach, ale niestety szkoliłam się. To czego uczysz? Powiedziałabym, że Astronomii
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Magiczny klub Rondo   

Powrót do góry Go down
 

Magiczny klub Rondo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Klub "Asylum"
» night club
» Klub „Fire”

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-