Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Miejsce na ognisko i altana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Miejsce na ognisko i altana   Wto Maj 21 2013, 20:19

First topic message reminder :


Miejsce na ognisko i altana

Świetne miejsce, zarówno na kameralne spotkanie przy ognisku z kilkoma znajomymi, jak i na zorganizowanie licznie uczęszczanej imprezy plenerowej. Zarządca parku jest wyjątkowo miłym człowiekiem i ochoczo przystaje na wszelkie propozycje ożywienia parku i przyciągnięcia do niego jak największej ilości młodych, energicznych ludzi, dlatego warto do niego zagadać!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 870
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 2033
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob Cze 24 2017, 02:58

Bridget w swoim życiu bardzo często brała się za jakieś poboczne sprawy, znajdując coraz to nowe zainteresowania, które przez taki właśnie brak motywacji lądowały w kącie i nie były realizowane. Słomiany zapał to jedna z jej cech. Na poważnie złapała się tylko baletu jako mała dziewczynka (teraz chętnie by do tego wróciła, lecz czuje, że ma za duże braki, jest po zbyt długiej przerwie, a poza tym nakryła w tym roku swojego byłego chłopaka w szkolnej sali baletowej, w której obściskiwał się z jakąś lafiryndą i jej już obrzydło do reszty) i języka trytońskiego, którego tajniki zgłębiała pomiędzy lekcjami i w wolnych chwilach, gdy miała odpowiedni nastrój. Poza tym doskonale rozumiała brak motywacji w działaniu, Erin nie była w tym osamotniona, serio.
- Cieszę się - przyznała z szerokim uśmiechem. Nie spodziewała się, że poprawi humor Ślizgonce, ale skoro udało się, pozostawało tylko cieszyć się z dobrych efektów ich rozmowy.
Co do podróży, Bridget czuła, że to jej żywioł, jednak do tej pory nie udało jej się rozwinąć skrzydeł. Jej rodzice niezbyt lubili zwiedzać, ojciec siedział większość dnia w pracy lub w domu, a swój wolny czas przeznaczał na warzenie eliksirów i robienie lekarstw do Munga. Matka natomiast wyznawała swoją pokręconą ideologię i twierdziła, że boi się podróżować, ponieważ jeśli znajdzie na ziemi piękniejsze miejsce niż Londyn, może nie wrócić do domu. Sama Bridget z kolei nie mogła się jeszcze teleportować, na świstokliki szkoda jej było pieniędzy (jako że nie mogła też podjąć się jeszcze pracy), a gdyby tego było mało, Lotta jeszcze nie potrafiła teleportować się w dwie osoby, więc panienka Hudson musiała jakoś wytrzymać na ulicy Pokątnej w każde wakacje. Aż do tej pory!
- Też byłam w Egipcie, było super! Jak mnie nie wydasz to Ci powiem, że urwałam się któregoś wieczora sama i poszłam sobie zwiedzać uliczki. Spotkałam taką czarownicę, która opowiadała mi o magicznym życiu w Egipcie... To było niesamowite! - powiedziała rozmarzonym głosem. - Wiesz, chciałabym być taka... Światowa. Wiedzieć dużo o różnych kulturach, językach, ludziach i w ogóle. Są tu w szkole takie osoby, co np. uczyły się w innych szkołach, czasem nawet kilku i sobie myślę, że w sumie są szczęściarzami, że mając koło 20 lat zdążyli aż tyle zobaczyć i poznać - dodała jeszcze. Dopiero wtedy przypomniała sobie o swoim warzywnym szaszłyku...

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Erin Fox

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14603-erin-fox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14607-erin-fox#389201
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14606-erin-fox#389196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14605-erin-fox#389150




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob Cze 24 2017, 03:09

Jeśli chodzi o wycieczki rodzinne Erin miała podobnie. Rodzice co roku coś obiecywali, a kończyło się na wymówkach. Ojciec wolał siedzieć w robocie, ewentualnie udawał zajętego w domu. Mama natomiast nigdy nie przepadała za podróżami, więc wymówki ojca były jej na rękę i nigdy nie próbowała wyprosić u niego urlopu. Samej Erin też nie chcieli nigdzie puścić, nawet jeśli jakimś cudem udalo jej się zorganizować sobie z kimś wyjazd.
- Nawet mi nie mów. Ja też spróbowałam się wymknąć i jedyne co zdobyłam to ujemne punkty dla domu. Tyle dobrze, że wcześniej trochę ich zyskałam odpowiadając na pytania. - Na prawdę było jej głupio, że wtedy wyszła. Mogła siedzieć jak normalny człowiek i nie kombinować, z drugiej strony taka była jej natura i po prostu nie była w stanie nie spróbować, gdy nadarzyła się okazja.
- O Merlinie! Szaszłyk! - Szybko przywołała do siebie mięso i spojrzała na nie podejrzliwie. Całe szczęście trzymała je dość wysoko i nie zmieniło się w węgiel na patyku. Obróciła nim kilka razy i stwierdziła, że jedna strona jest jadalna, druga raczej już nie bardzo.
- Twój też chyba trochę z długo tam wisiał. - Zaśmiała się i wgryzła się w swoje mięso. Było suche ale całkiem smaczne. Nieźle się zagadały, że aż zapomniały o jedzeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1832
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob Cze 24 2017, 12:56

Parsknęłam śmiechem i spojrzałam na chłopaka z udawanym politowaniem.
- Nie mielibyście szans - rzuciłam żartobliwie sygnalizując wyższość domu węża nad Hufflepuffem. Byłam niemalże pewna, że spralibyśmy ich na kwaśne jabłko, nie zamierzałam jednak komunikować tego w tak dosadny sposób, by nie urazić uczuć chłopaka. W gruncie rzeczy był bardzo miłym rozmówcą, więc odstraszanie go nie było w moim interesie.
- To może jednak powinnam spróbować - rzuciłam w stronę śmiejącego się chłopaka, po czym poderwałam się z miejsca i w ramach wygłupów wycofałam się kilka metrów udając, że szykuję się do ucieczki.
Tego typu przekomarzanie się było dość... niedojrzałe? dziecinne? Nie przeszkadzało mi to jednak zupełnie, bo rozmowa z chłopakiem wprawiła mnie w bardzo dobry humor i miałam wielką ochotę, żeby jeszcze chwilę się z nim poprzekomarzać.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gregory Wilkox

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 51
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14626-gregory-wilkox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14630-gregory-wilkox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14629-gregory-wilkox#390268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14628-gregory-wilkox#390224




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob Cze 24 2017, 14:42

Ja również się roześmiałem po jej słowach.
- Nie mów hop. - Rzuciłem i wziąłem sobie kawałek czekolady.
- Na najbliższym meczu wszyscy o nas zmienia zdanie, zobaczysz. - Dodałem po chwili i sięgnąłem po przed ostatni kawałek czekolady. Nie spodziewałem się tego że z Viven aż tak dobrze mi się będzie rozmawiać.
Uniosłem jedną brew na jej słowa o próbie ucieczki i zacząłem się jej uważnie przyglądać. No tak mogłem się tego domyśleć że właśnie to zamierza zrobić. Sam również wstałem z ziemi i nim dziewczyna zdążyła się odpowiednio przygotowywać zacząłem iść w jej kierunku.
- Nawet nie próbuj. - Zagroziłem jej z mega poważną miną ale jej długo utrzymać nie mogłem bo zbyt dobrze się bawiłem by na moich ustach nie zagościł uśmiech. Teraz przygotowałem się do tego żeby ruszyć w stronę dziewczyny i chwycić ją w pasie robiąc z nią kilka piruetów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1832
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob Cze 24 2017, 23:05

Wycofałam się jeden krok do tyłu, ale nie byłam szczególnie szybka, więc po chwili już po chwili chłopak pochwycił mnie i bez problemu uniósł. Wirowałam w powietrzu i mimo, że prawie się nie znaliśmy nie czułam się szczególnie niekomfortowo - nie miałam problemu z kontaktem fizycznym, poza tym bardzo szybko zawierałam znajomości.
Skoro lubiłam latać na miotle to wirowanie w powietrzu też było dla mnie dość przyjemne, więc po chwili już śmiałam się głośno - trudno ukryć, że bawiłam się wyśmienicie. Mimo to takie kręcenie się nie było zbyt komfortowe, więc po chwili zaczęłam mieć mocne zawroty głowy.
- Postaw... mnie... na ziemię - wykrztusiłam pomiędzy kolejnymi wybuchami śmiechu.
Gdy w końcu po bardzo długich błaganiach chłopak przystał na moją prośbę musiałam na moment zamknąć oczy by złapać równowagę i uspokoić oddech. Gdy w końcu udało mi się pohamować śmiech spojrzałam chłopakowi w oczy i uśmiechnęłam się do niego promiennie.
- Nie wolałbyś stąd iść? - zapytałam spokojnie.
Mimo, ze uwielbiałam być w centrum uwagi to nie czułam się komfortowo w sytuacji gdy mój brat i kuzynka obserwowali nasze wygłupy.

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gregory Wilkox

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 51
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14626-gregory-wilkox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14630-gregory-wilkox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14629-gregory-wilkox#390268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14628-gregory-wilkox#390224




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob Cze 24 2017, 23:19

Gdy skończyliśmy ten cudowny "taniec" miałem tak szeroki uśmiech jakiego nigdy nie miałem. Spojrzałem podejrzliwie na dziewczynę kiedy ta zaproponowała mi pójście z ogniska.
- Jeśli masz jakąś czekoladę schowana pod pazucha to ja wchodzę w to. - Zapytałem unosząc jedna brew do góry i chwilę tak zamierzałem na nią spoglądać ale nie wytrzymałem zbyt długo. Wybuchłem śmiechem po czym stanąłem tuż obok niej.
- Nie no zgrywam się ale za to ty wybierasz gdzie idziemy. - Rzuciłem po czym uniosłem lekko ramię do góry zachęcając by dziewczyna wzięła mnie pod rękę. Oczywiście nie zamierzałem też z tym się narzucać i jeśli by nie chciała to nie nalegał bym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vivien O. I. Dear

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1832
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob Cze 24 2017, 23:51

- Myślę, że jestem bardziej interesująca niż czekolada - rzuciłam w żarcie, chociaż w mojej torbie znajdowało się kilka czekoladowych batoników.
Przyjęłam propozycję chłopaka i wzięłam go pod rękę, po czym zarzuciłam na ramię moją torbę (swoją drogą była tak pełna, że odrobinę bałam się o to czy czasem nie pęknie), po czym pomachałam na pożegnanie Fire i Theo. Pociągnęłam chłopaka w stronę Hogwartu - szczerze powiedziawszy miałam ochotę (korzystając z pięknej pogody) spędzić ten czas gdzieś na błoniach. Gregory wydawał mi się bardzo interesującym (i oczywiście przystojnym) chłopakiem (a trudno ukryć, że do takich miałam szczególną słabość), więc spędzenie popołudnia w jego towarzystwie było całkiem sympatyczną propozycją. Powoli opuściliśmy altanę.


/zt za mnie i Grega, @Gregory Wilkox, jeśli masz ochotę grać dalej to napisz gdzieś na błoniach i podeślij mi linka

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 870
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 2033
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Nie Cze 25 2017, 02:01

Bridget parsknęła śmiechem na wspomnienie o wymykaniu się. Ona sama miała mega szczęście, że udało jej się uniknąć konsekwencji, a jednocześnie zebrać laury w chwili, gdy mogła zabłysnąć nowo nabytą wiedzą. Wszystko to działało bardzo na jej korzyść, szczególnie odkąd posiadała odznakę prefekta. Jakie to byłoby okropne, gdyby straciła dużo punktów jako prefekt?! Co jak co, ale odznakę Bridget traktowała z należytym szacunkiem i zdecydowanie przystopowała ze swoimi szalonymi pomysłami i wybrykami, by być faktycznym przykładem dla młodszych uczniów - szczególnie że była wśród nich jej druga siostra.
- Wiesz, nie każdy miał to szczęście, żeby mu się upiekło. Nie tylko Tobie odjęli punkty, słyszałam o znacznie większej ilości osób. Wiesz co jest najlepsze? - rzuciła, ściszając nieco głos - Ravenclaw stracił tych punktów najwięcej! Ostatecznie wyszli na minusie jako jedyni w całym Hogwarcie. Nie uważasz, że to dziwne? Niby tacy mądrzy, a takie rozrabiaki! - powiedziała teatralnym szeptem i zaśmiała się.
Jej radość nie trwała jednak długo, bowiem dziewczyny przypomniały sobie o szaszłykach. O ile z jedzenia Erin zostało coś, co można było spożyć, szaszłyk Bridget lewitował zdecydowanie zbyt nisko i Puchonka wyciągnęła z ognia węgielki na patyki. Spojrzała na nie ze smutkiem i wygięła usta w podkuwkę.
- No nie, naprawdę chciałam go zjeść! - skomentowała i westchnęła ciężko. Chyba pozostaje mi iść po następnego. Chcesz coś jeszcze z kosza? Bo mogłabym Ci przynieść[/b] - zaoferowała się jeszcze, robiąc kilka kroków w kierunku altany.

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Erin Fox

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14603-erin-fox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14607-erin-fox#389201
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14606-erin-fox#389196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14605-erin-fox#389150




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Nie Cze 25 2017, 02:50

Dziewczyna miała chyba jakiś dar podbudowywania jej na duchu. Kiedy usłyszała, że nie tylko ona wpadła, przy wymykaniu się nocą, jej samopoczucie ponownie wskoczyło kilka stopni wyżej. A informacja o tym, że to nie jej dom wyszedł na tym najgorzej, pchnęło je jeszcze trochę do góry. Teraz siedziała z szerokim uśmiechem i pałaszowała resztkę tego co zostało z szaszłyka.
- Pewnie teraz ostro nadrabiają na zajęciach. Albo chociaż próbują. - Zawsze jej się wydawało, że skoro w Ravie jest tyle inteligentnych uczniów, to to oni powinni mieć największe szanse na Puchar Domów, w końcu powinni zbierać pełno punktów na zajęciach. Fox zauważyła jednak, że to wcale się nie pokrywa i nawet zaczęła wątpić, czy tam rzeczywiscie trafiają tacy mózgowcy.
- Możesz wziąć dwa. Może tym razem go nie spale. - Zjadła już trochę mięsa to teraz może warzywka. Liczyła jednak, że tam nie będzie musiała omijać zwęglonych części. Resztę swojego obecnego szaszłyka wrzuciła do ognia. Tam i tak zostało tylko drewno i węgiel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theo Romeo U. Evermore

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 670
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Nie Cze 25 2017, 12:08

Theo poczuł się trochę źle z faktem, że użył hipnozy, aby choć trochę przekonać Fire. Równie dobrze mógł jej powiedzieć "zgódź się", a ona bez zastanowienia by to zrobiła. Miał nadzieję, że uda mu się jednak po prostu uświadomić ją, że upiera się bez sensu. Obawiał się, że trochę chce się też pobawić tą sytuacją, ale... W końcu nikt nie miał na tym ucierpieć, prawda?
- Zrób mi tę przyjemność i postaraj się znaleźć pozytywy. Kusi, prawda? - Łagodny uśmiech nie schodził z jego twarzy, w szczególności gdy towarzyszka Fire zaczęła popierać jego pomysł. Nie wnikał w sercowe sprawy Vivien (ani nawet Fire, przecież nie planował żadnej z nich zapraszać na randki!), więc gdy kończyły ten temat, to sam przeszedł się na chwilę do altanki.
- Chwała ci za to, Bri - rzucił do @Bridget Hudson, biorąc parę pianek. Nie chciał Puchonce przeszkadzać w rozmowie ze znajomą, więc wrócił do Fire. Skoro Vivien znalazła sobie inne towarzystwo, to Gryfonka chyba była na niego zdana! - Zainteresowana? - Spytał, wyjmując różdżkę i zaklęciem utrzymując pianki nad ogniem. Sam z kolei pokręcił lekko głową na propozycję papierosa, mrucząc "dzięki".
- Zaczekamy, zobaczymy - odparł filozoficznie, opierając się łokciami i kolana i pochylając tym samym trochę do przodu. Ciepło bijące od ogniska przyjemnie ogrzewało jego policzki. Chłopak skoncentrował się na obserwowaniu pianek, a w jego oczach można było znaleźć idealne odbicie skaczących płomieni.
- Jeśli nie chcesz... - Przytaknął, powstrzymując uśmiech, aby nie okazywać Blaithin za bardzo swojego triumfu. Bo nie oszukujmy się - Theo zawsze osiąga swoje cele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Nie Cze 25 2017, 23:19

Oczywiście, że Ezra dostałby ochrzan od Ruth za zatajenie przed nią takiej ważnej informacji i pominięcie jako pierwszej linii pomocy. Naturalnie ten „ochrzan” odbyłby się w wittenbergowym stylu, bez krzyków i fanfar, ale swoje na pewno by powiedziała. Hipokrytka, która do tej pory nie powiedziała mu o tym, że musi zrezygnować ze swojej pracy. Tak kochała Ezrę, że nie chciała go zadręczać swoimi problemami w tak ciężkim dla niego czasie, bo pomagał jej ze wszystkim pół życia, szczególnie podczas burzliwych chwil z Mikkelem, raz ona mogłaby się wysilić.
Dopiero gdy stwierdził z znikającą z każdą sekundą pewnością siebie, że tamten by go nie okłamał, spojrzała na przyjaciela, jakby nie dowierzała w to, co właśnie usłyszała.
-To jest akurat bardzo subiektywne – potarła skroń wolną dłonią, choć o wiele bardziej zmartwiło ją jego kolejne zdanie. Chciała zrozumieć, bardzo się starała, ale nigdy nie była w takiej sytuacji i zwyczajnie zrobiło jej się trochę przykro, że Ezra traktuje ją teraz tak niesprawiedliwie. Przecież nie robiła studiów z odpowiadania na tak trudne moralnie pytania, tylko z magii i czarodziejstwa. Choć jakby się nad tym dłużej zastanowić, to było jej przykro głównie dlatego, że coraz bardziej czuła, jak się zapada w sobie, nie potrafiąc znaleźć rozwiązania, o które tak prosił przyjaciel. Myśl Ruth, myśl!
Chciała coś powiedzieć, już otwierała (tak tylko troszeczkę, oczywiście) usta wciąż zakryte niedbale pięścią, kiedy to Ezra zdradził jej w końcu imię tego szczęściarza. No bo przecież nie palnąłby jego imienia ot tak, zupełnie bez związku z tematem. A miał tego pecha, że Ruth była świetna w wyciąganiu słusznych wniosków.
-Nie masz do końca racji, Ezra – zaczęła usiłując na niego patrzeć tym samym spokojnym wzrokiem, co zawsze – Żeby ci to udowodnić, powinnam cię teraz pocałować, ale mój facet zna twoje nazwisko, to nie jest najlepszy pomysł – dodała neutralnym tonem, sugerując, że to nie był z jej strony tylko żart – Nie poczułbyś się dobrze, nie odczułbyś nawet fizycznej przyjemności, bo to mózg steruje twoim ciałem i coś takiego byłoby dla ciebie tak niewygodne psychicznie, że nie myślałbyś o niczym innym, jak tylko to zakończyć.
Pominęła fakty o tym, że gdyby w tym momencie go pocałowała Ezra myślałby o tym, że ktoś ją podmienił, że to na pewno eliksir wielosokowy, że jej facet go znajdzie i rozwałkuje na ministerialnym stole, a przede wszystkim, że… z Leo było jakoś inaczej. Lepiej? Gorzej? W każdym razie, na pewno zacząłby porównywać to do ostatniego pocałunku, bo tak już z ludźmi pod wpływem silnych emocji jest. A to właśnie chciała mu unaocznić Ruth.
-Mogłabym ci podać veritaserum - kiwnęła głową – Istnieje coś takiego, jak wyrównywanie ciśnień. Jesteś w miejscu, które jest niestabilne i musisz teraz zrobić krok w przód, albo krok w tył. Innymi słowy albo tracisz przyjaciela, bo nie potraficie sobie poradzić ze swoimi emocjami, albo… - nie skończyła, bo też po prawdzie weszła mu w słowo i w tym momencie Ezra wyrwał, że musi porozmawiać z Leo. No, w końcu!
-To wszystko zmieni, Ezra, ale może właśnie warto było to narazić? To tylko otwiera nowy etap, jaki on będzie, zależy już tylko od was – dodała i znów spojrzała w ognisko. Może naprawdę powinni coś zjeść? Umrą z głodu od tego myślenia.
Ruth wzięła sobie dokładnie to samo, co Ezra (tylko bez mięsa) i już podczas opiekania się szaszłyków nad ogniskiem kontunuowała rozmowę normalnym tonem. To miłe, że wspomniał o Dorienie.
-Nigdy nie czułam się tak szczęśliwa, naprawdę – zdążyła tylko powiedzieć, bo dosiadł się do nich @"Calum O. Dear".
-O niczym istotnym – odparła od razu najspokojniej na świecie. Nie chciała go denerwować tematem Doriena na ognisku. Szczęściem dla Caluma nie zauważyła też, że wcześniej rozmawiał z Flo.
-Jak się bawisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1524
Dodatkowo : obecnie leży w szpitalu na jakiś miesiąc/dwa, nie wiadomo
  Liczba postów : 1225
http://www.czarodzieje.org/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://www.czarodzieje.org/t14140-golum#373559
http://www.czarodzieje.org/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://www.czarodzieje.org/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob Lip 01 2017, 00:15

Pokiwałem głową ze zrozumieniem, chociaż dobrze wiedziałem, że wcale nie rozmawiali "o niczym istotnym". Skoro jednak nie dane mi było dowiedzieć się, co było tematem ich pogawędki, nie zamierzałem się wtrącać. Parsknąłem śmiechem na pytanie Ruth.
- Oj tak, bawię się cudownie - odparłem głosem ociekającym sarkazmem i zmarszczyłem brwi z ogólnej irytacji. - Jakaś laska mnie napastuje od początku lekcji. Wariatka - dodałem. Nie wymieniłem Florence z imienia i może to nawet lepiej, wszystko to pozostało między mną a nią. Nie chciałem się bardziej zwierzać Ruth, a już na pewno nie zamierzałem mówić przy Ezrze o tych kryształowych kulach, więc stwierdziłem, że olewam ten temat. Nieważne. - A poza tym to nudy. Chyba spadam do mieszkania porobić coś ciekawszego niż to - powiedziałem, wskazując głową w stronę ogniska. Wolałem pogrzebać w kulach niż opiekać kiełbasę... - Okej, narka - pożegnałem się i obróciłem się w miejscu, intensywnie myśląc o kamienicy, w której mieszkałem.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 2446
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1937
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Nie Lip 02 2017, 18:37

Tak to było, kiedy nie doceniało się tego, co się miało. Do początku tego roku wszystko układało się jak w sinusoidzie. Czasem było lepiej, czasem gorzej, ale optymalny poziom zawsze był zachowywany. A ten rok jego zdaniem rysował się nawet gorzej niż krach na giełdzie nowojorskiej w latach trzydziestych. Czyli bardzo źle.
- Tak, ale muszę komuś wierzyć. Nie mogę zakładać, że każdy mnie okłamuje, bo bym oszalał. Ufam przyjaciołom. - Być może miał się na tym przejechać, ale brak wiary w najbliższych nie był dobry. Jeśli miało się okazać, że Leo go okłamywał, był na to w jakiś sposób przygotowany. Nie zamierzał jednak tego akceptować, dopóki nikt nie dał mu na to twardych dowodów.
On sam wiele wciąż zatajał. Nie przed Ruth, ale przed każdym innym. Tajemnice musiały istnieć i bez względu, co Ezra sobie o tym myślał, zazwyczaj starał się też zrozumieć pobudki drugiego człowieka nim go ocenił. Gdyby Leo go okłamywał i miał tego silne umotywowanie, Ezra nie zamierzał się złościć.
Bardzo doceniał spokój, który przejawiała Wittenberg. W pewien sposób mu się to udzielało - jeśli Ruth potrafiła podejść na chłodno do sprawy, on też musiał sprostać wyzwaniu.
Zaśmiał się ponuro na żart Ruth o jej facecie. Ezra nie chciał kończyć przerobiony na gabinetowy mebelek, więc faktycznie nie był to najlepszy pomysł. Swoją drogą, jak to było, że on znał nazwisko Krukona, a Clarke nie wiedział o nim kompletnie nic? Przy najbliższej okazji musiał tej dwójce narzucić swoje towarzystwo.
Wracając jednak do problemu...
- Dobra, racja. Z tobą nie potrafiłbym się całować, bo za dużo już razem przeszliśmy. Ale przecież całowanie chłopaka też nie jest dla mnie "wygodne psychicznie". Gdyby było, nie zawracałbym ci głowy, bo problem by nie istniał.
Nie podobało mu się, do czego dążyła ta rozmowa. Nie podobało mu się to, co insynuowała mu Krukonka. Przecież całował się z mnóstwem dziewczyn i zawsze mu się podobało tak samo. Ten pocałunek wcale daleko nie odbiegał od poprzednich... Och.
- Ale... Myślisz, że możemy jeszcze jakoś to rozwiązać? No wiesz, ten "nowy etap" może być po prostu w stylu zapomnijmy o tym? To wcale nie musi oznaczać początku jakiejś romantycznej relacji, prawda? - zapytał trochę niepewnie. Nie chciał tracić przyjaciela... Ale jednocześnie nie chciał zyskiwać chłopaka. Ostatnio na własnej skórze przekonał się, że związki to jednak bardzo dużo kłopotów. A szczególnie taki związek. Ezra nawet nie miał teraz do tego głowy i po prostu chciał usłyszeć od Ruth coś, co przekonałoby go do podjęcia jakiegoś działania. Nawet jeśli to miało być kłamstwem.
Uśmiechnął się szczęśliwie, kiedy Ruth przyznała się do swoich uczuć. Po tylu zawodach miłosnych Wittenberg zasługiwała na to. Chciał zapytać o więcej szczegółów z ich związku, ale dosiadł się do nich Calum. Ezra skinął mu głową, ale ewidentnie ten chłopak też nie był w humorze. Ale zresztą Ruth też go trochę zbyła, nie mówiąc o temacie rozmowy. Nie żeby Ezra chciał włączać Caluma w ich sprawy, kojarzył jednak że on i Ruth byli dosyć blisko.
- On chyba też potrzebuje rozmowy - zauważył, kiedy Dear stwierdził, że zmywa się z ogniska. Ruth chyba ostatnio robiła za pocieszycielkę na pełen etat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Pon Lip 03 2017, 18:16

Już zaczynała ją powoli irytować ta dyskusja. Nie dlatego, że Ezra był upartym osiołkiem i tak zażarcie bronił swojego stanowiska, które było ewidentnie próbą wyparcia prawdy, tylko ze względu na fakt, że samego siebie oszukiwał i jeszcze próbował ten kit wcisnąć przyjaciółce. Komu jak komu, ale Ruth niespecjalnie dawało się zamydlić oczy, szczególnie kiedy chodziło o jej przyjaciół, a Ezra był tym przyjacielem najdłużej ze wszystkich – wiedziała o nim tak wiele, że chyba o samej sobie tyle nie wiedziała. Nie miał gdzie się ukryć ze swoją prawdziwą twarzą przed Szwedką.
-Kogo ty chcesz oszukać Ezra? Mnie czy siebie? Spieszę zawiadomić, że żadnej z wymienionych osób nie jesteś w stanie. Okej, jeśli cię to uspokoi to nie wydaje mi się, żeby jeden pocałunek miał skreślić całą waszą przyjaźń, ale nie łudź się, że możecie wrócić do tego samego miejsca, z którego startowaliście. Głupio zrobiłeś, owszem, ale przecież nie oblałeś go kwasem, nie przespałeś się z jego siostrą – po prostu się całowaliście. Chcesz, żebym ja to powiedziała na głos? Podobało ci się i boisz się, że byłbyś w stanie to zrobić jeszcze raz, czy tak? Jeśli nie dowiesz się, jaki jest jego stosunek do sprawy to w życiu nie ruszysz do przodu z tego typu wątpliwościami – schowała twarz w dłoniach, bo dobrze wiedziała, że mają tak różne charaktery, że mogą się zwyczajnie nie dogadać w tej sprawie. Ona nigdy nie miewała wątpliwości. Była tak zapatrzona w prostotę rozwiązań, że bez mrugnięcia wyprowadziła się z domu i przestała utrzymywać kontakt z matką, ale kiedy zjawił się Calum, zupełnie zmieniła podejście do sprawy. Co by zrobiła, jeśli pijana, zamroczona czy w jakichkolwiek innych emocjach doszłoby do pocałunku między tą dwójką? Nagle zrozumiała wszystkie wątpliwości Ezry i momentalnie zmieniła swoje stanowisko.
-Może się zakochała? – zapytała @Calum O. L. Dear w ramach rozładowania napięcia, ale chyba nie podzielał jej humoru, bo szybko się zmył. –Nie, on tak ma, to nic takiego – machnęła ręką na zachowanie drugiego krukona, choć istotnie ostatnimi czasy nie robiła nic innego poza kursami, próbami wygospodarowania czasu na spotkania z Dorienem i pomaganiem przyjaciołom. Nie, żeby jej to przeszkadzało, oczywiście.
-Powinieneś poznać Doriena, polubilibyście się – powiedziała, zgarniając swój szaszłyk znad ogniska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   

Powrót do góry Go down
 

Miejsce na ognisko i altana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-