Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Magiczne szachy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyWto Maj 21 2013, 20:11

First topic message reminder :


Magiczne szachy

W parkowym zaciszu możesz odbyć najbardziej emocjonująca partię szachów w swoim życiu. Te magiczne figurki będą słuchały każdej Twojej komendy i przesuwały się po planszy zgodnie z Twoim życzeniem. Brak Ci partnera do gry? Po prostu zajmij miejsce przy białych figurkach i wykonaj ruch, a czarne figurki same zaczną się przemieszczać i bynajmniej, nie będzie łatwo Ci ich pokonać!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Ainslee Gordon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 40
  Liczba postów : 34
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10031-ainslee-gordon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10044-ainslee
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10045-kleofas-sowa-ainslee#279888
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10046-ainslee-gordon
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyPon Sty 12 2015, 01:07

W tej chwili Ainslee była leciutko przerażona. Nie było tego po niej widać, a gdzieś w głębi niej narastało pewne uczucie, którego pochodzenia nie znała. Ta sytuacja, w której się znalazła, była dla niej zupełnie nowa i nie miała bladego pojęcia, jak powinna się zachować. Nigdy wcześniej nie miała chłopaka. Wszystkie jej koleżanki, które posiadanie pierwszego chłopaka miały już za sobą od trzeciej klasy, teraz z grymasem na twarzy wspominały pierwsze pocałunki, przytulenia na dobranoc, wspólne spędzone walentynki. Nie, nie chodzi o to, że pierwszy pocałunek z Piątkiem jej się nie podobał. Był świetny, tylko... Chodziło o coś zupełnie odwrotnego. Najdłuższy związek znajomych Ainslee trwał najdłużej trzy miesiące. Ona nie chciała, żeby jej ewentualny związek z Ambroge'em trwał... trzy miesiące. Bardzo go lubiła, to fakt, ale nie miała pewności, że go kocha. Tak rozmyślając stwierdziła, że chyba nie jest zbyt dojrzała na to, żeby posiadać chłopaka, skoro przejmuje się takimi bzdetami. Chłopaka się ma albo się nie ma, a w tym przypadku Ainslee było pisane go raczej nie mieć. Gordon po prostu nie wyobrażała sobie siebie w związku. Z jej roztrzepaniem potrafiłaby ignorować wszelkie potrzeby czułości Krukona albo - co gorsza - zaczęłaby wzdychać na jego widok i chwalić, gdy zjadł wszystko z talerza. Mimowolnie Ainslee wzdrygnęła się przed tym obrazkiem. Zachowywałaby się jak matka Piątka.
Ona po prostu bała się zobowiązań.
Koniec końców, potrząsnęła swoimi jasnymi włosami i posłała niepewny uśmiech w stronę przyjaciela. Nadal byli przyjaciółmi, prawda? Przynajmniej tak jej się wydawało. Ambroge nic jej nie proponował, z tego co było jej wiadomo. Szkoda, pomyślała mimowolnie. Jednak to lepiej dla nas obojga. Z melancholijnym uśmiechem obserwowała, jak Piątek gra na harmonijce. Nie potrafiła grać na harmonijce, ale potrafiła przeczytać trzy książki w środku nocy. Dała się pociągnąć w stronę ławki, na której chwilę później usiadła. Wtedy dostała przelotnego buziaka prosto w usta. Trochę się stropiła i zacisnęła mocniej palce na krawędzi ławki. Tęskniła za nim, wiesz?
- Ja też się cieszę - szepnęła, patrząc się na swoje kozaczki. Przytulił ją. Tak ładnie pachniał, że aż zawirowało jej w głowie. A może od czegoś innego jej zawirowało...? Nieważne. Uniosła głowę i uśmiechnęła się do Piątka, słysząc ten natłok pytań. Jak na razie, wszystko było w porządku i zadawał bezpieczne pytania. W normalnej sytuacji odpowiedziałaby półsłówkiem i zadała pytanie, które sprawiłoby słowotok rozmówcy. Jednak to był Ambroge, dlatego mogła się trochę rozgadać, prawda? Przynajmniej nikt nie będzie o tym wiedzieć. Że szara myszka wcale nie jest szarą myszką. - Wszystko dobrze, serio, tylko... bardzo tęskniłam. Czemu tak długo zajęło ci znalezienie odrobiny czasu dla mnie? - spytała zaczepnie, odgarniając swoje długie włosy na plecy i patrząc na niego nieco... zalotnie. - Nikt nie wie, że się wtedy widzieliśmy, ani tym bardziej nikt nie wie, że nie było mnie w łóżku. Więc wszystko raczej okej... A oceny... Zawsze mogą być lepsze. Chcę mieć W z historii magii - wyrzuciła z siebie słowa, wykręcając palce w niesamowity sposób. - To jest materiał na najwyższą ocenę.
Wzruszyła ramionami i zerknęła na niego swoimi dużymi, szarymi oczętami.
Nie zaczynaj tego tematu, nie zaczynaj tego tematu, nie zaczynaj tego tematu... - modliła się w duchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptySro Sty 14 2015, 00:42

Najdłuższy związek trzy miesiące..? Whoah! To wynik prawie tak wysoki, jak związki Ambrożego. Nawet mieli pewne cechy wspólne. Oboje się bali. Bali się zaangażować. Nie wróć. Ona się bała. Friday tymczasem.. po prostu nie chciał. Nie miał powodu. Wiem, to głupie, ale po tym jak potraktowała go Sarah, chyba jedynie słuszne..? Bo po co? Po co wkładać tyle wysiłku w budowanie jakiegoś poważnego stałego związku, skoro zawsze można czerpać z niego tylko to, co najlepsze. Przyjemność. I tak właśnie najczęściej wyglądały jego związki z kobietami. Ot, łóżko, czasem malowanie, wyjście na kawę/herbatę, do teatru, mieszkanie razem, łóżko… i tak w kółko. Czasem tylko niektóre rzeczy trzeba było skreślić. Jednak nigdy nie łóżko. Prędzej czy późnej był to stały element. Cóż. Powinien być smutny? Chyba nie. Z resztą, nawet gdyby powinien, to przypał trochę, bo nie był. Nawet nie łapała go jakaś specjalna gorycz, jak sobie przypomniał tamtą poznaną w Rosji dziewczynę. To uczucie.. To jak go potraktowała. Nie, to nie miało znaczenia. Serio.
Zachowywałaby się jak jego matka? W sumie.. czemu nie? Jeśli tylko przyjęłaby pozę takiej prawdziwej matki, którą wszyscy mogą za matkę uznać, sam zainteresowany nie widział w tym niczego złego. No przecież. Mama Ambroża, Pani Friday.. widniała zawsze w świadomości chłopaka, jako obrończyni sprawiedliwości, bojowniczka o prawdę, lepszy byt wszytkich ludzi i w ogóle. I chociaż nigdy w sumie Krukon nie miał jej za złe tego, że zamiast czytać mu Beedla wolała wojować w Sudanie za jakąś tam studnią, dla autochtonów, to chyba mogłaby z nim spędzać trochę więcej czasu, nie? W ogóle, jego rodzice wychowali go… trochę zbyt liberalnie. Tak, tylko trochę. To z pewnością dobre określenie, skoro wyjechał na cały rok, włóczyć się po świecie, a oni jedynie pokrzepiali go w swoich zamiarach. Cóż, jak się bawić, to się bawić, prawda? W końcu drzwi wyjebać, wstawić okno, trzeba. Bo inaczej z życia korzystać nie można było!
A oni..? Byli przyjaciółmi? Tak, chyba tak. W końcu nic tak takiego się nie stało, nie? Ot, jeden pocałunek. Jakże przyjemny. I namiętny.. Mimo wszystko – to był jednorazowy incydent, który w zasadzie nie powinien mieć miejsca. Nie wśród ludzi z taką relacją, jak ta dwójka. No, ale moment. Chyba się już zdarzył, prawda? Prawda, gdybanie zatem zostawmy ekspertom. Tymczasem on ją przytulił, a jej zawirowało. Tak, doskonale znał to uczucie. Czym on to sobie tłumaczył? Aha! No przecież biegł na spotkanie i nie mógł zlapać oddechu, potem go przytulają, chłopak się hiper wentyluje i to wszystko dlatego! I jeszcze tęskniła. Milo było to usłyszeć. – Ja także, moja droga.. – powiedział, na chwilę odrywając wzrok od harmonijki i przytulając ją do siebie ramieniem. A czemu nie mógł tak bardzo znaleźć dla niej odrobiny? Cóż, dobre pytanie. Bardzo dobre. Punkt dla niej. – Nie bardzo wiedziałem, co mam zrobić. Wiesz, to mi się czasem zdarza. Poza tym, nie wiedziałem, czy chciałabyś się ze mną spotkać i takie tam.. – rzucił, uśmiechając się do niej. Potem odpowiedziała mu na te ważne dla niej, dla niego zupełnie nie, pytania i uśmiechnął się. Nie bardzo wiedział, jak poruszyć ten drażliwy temat, więc chyba.. najprościej = najlepiej, nie? – Ainslee.. A jak… się czujesz? Po naszym ostatnim spotkaniu? – zapytał dość nieśmiało. Cholera jasna, przecież ona była młodsza od niego. W czym był problem? Okej, okej. Wszyscy wiedzą, że na pewno nie w wieku. Tu szło o coś innego.. O coś bardziej.. wysublimowanego. Bo otóż. O nią. To była Ainslee. Tylko o to chodziło. Normalnie bez większych problemów poruszyłby te kwestie, ale tak? – W sensie, chodzi mi o to, czy aby na pewno wszystko było w porządku. Nie co dzień w sumie kobiety mnie całują tak o, stąd pytam.. – wolał dopowiedzieć te kilka słów. Jeszcze by go źle zrozumiała, a niespecjalnie mu na tym zależało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30223
  Liczba postów : 49247
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyPią Mar 20 2015, 17:22


Bazar


Obrazek © oo-Rein-oo

Tego wieczoru rynek Hogsmeade zmieniał się nie do poznania - na drzewach rozwieszono dekoracje, powietrze aż migotało od tysięcy światełek, a dookoła porozstawiano kolorowe stragany. Jest tu ich tyle, że aż ciężko w to uwierzyć! A wszystko jedynie za 15 galeonów. Czy odważysz się wyruszyć w wir kupujących, sterty badziewia i babcie energicznie wymachujące torbami, aby odnaleźć upragnione rzeczy? Przekonajmy się.

Rzucasz dwiema kostkami, aby sprawdzić, na jaki stragan udało Ci się trafić. Na ponowne poszukiwania możesz udać się dopiero, gdy pod Twoim postem znajdą się trzy kolejne. Jednorazowo możesz kupić tylko jedną sztukę (chyba, że powiedziano inaczej). Opłaty należy uiszczać w przeznaczonym do tego temacie

Kostka 1:
Liczba Parzysta - podążając za większością skręcasz w prawą alekę.
Liczba Nieparzysta - nie lubisz tłumów, więc czym prędzej uciekasz w mniej obfitą w atrakcję alejkę lewą.
Kostka 2:
1 - Prawy stragan jest przykryty sporym prezentem w kolorze zieleni. Dookoła znajduje się tylko kilkoro dzieci podziwiających Magiczne Kredki. Lewy stragan, nie wygląda na zbytnio uczęszczany, pewnie przez nieciekawie wyglądającego sprzedawcę. Ale, nadarza się okazja by zakupić Uszy Dalekiego Zasięgu.
2 - Prawy stragan jest dość zatłoczony i mieni się tysiącem barw, a ty przeciskając się do przodu dostajesz łokciem pomiędzy żebra, ale widzisz tam okazję kupna Lusterek Dwukierunkowych. Lewy stragan, to właściwie tylko budka z przysmakami (dowolnie wybranymi ze spisu), możesz zamówić ich dowolną ilość, żeby nadal mieć siły na zakupy!
3 - Prawy stragan jest pusty, ale w pobliżu kilku kupujących zgubiło sumę 15 galeonów. No co, znalezione, nie kradzione? Na lewym straganie, pełnym maskotek możesz jednak dostać Śmierciotulę.
4 - Prawy stragan wygląda na dziwnie opustoszały, jednak sprzedawca uśmiecha się do Ciebie tajemniczo. Dopiero po pewnym czasie dostrzegasz, że handluje pelerynkami niewidkami. Co za okazja? Lewy stragan jest pusty, ale w pobliżu kilku kupujących zgubiło sumę 15 galeonów.
5 - Prawy stragan tętni życiem, poprzez zebranych tam żartownisiów, wyrywających sobie z rąk Taśmę obłudy. Lewy stragan, na samym rogu wydaje się być bardzo podejrzany. Łysy sprzedawca tureckiego pochodzenia, oferuje magiczne dywany. Szkoda tylko, że to niezgodne z prawem, no i pewnie nie umiesz na nim latać. Ale może się skusisz?
6 - Prawy stragan, o indiańskim wystroju oferuje szereg Łapaczy Snów w wielu kolorach i kształtach. Wśród dziwnych nakryć głowy lewego straganu, dostrzegasz Beret uroków.


Kod:
<zg>Bazar</zg>
<zg>Wyrzucona kostka:</zg> wpisz
<zg>Kupno przedmiotu:</zg> tak/nie
<zg>Link do losowania:</zg> [url=wpisz tutaj]link[/url]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rains U. Nashword

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1147
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10037-rains-unique-nashword
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10041-co-powiesz-na-pakt-z-diablem#279660
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10040-rains-u-nash#279659
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10039-rains-u-nash#279655
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyNie Mar 22 2015, 13:46

Czekając na swoją tajną korespondentkę, Rains plątała się od miejsca od miejsca, aż dotarła na całkiem zatłoczony bazar. Pozwalając sobie na powolne dryfowanie wśród tej ludzkiej fali, obrała kierunek, który wydawał jej się dość ciekawy. Coś błyszczało w oddali i chociaż sprowadzało ją to do roli śmiesznej sroczki, która szuka tanich szkiełek, nie przejmowała się tym. Już od dawna nie mogła czerpać pieniędzy ze źródełka rodziców, więc gdy tylko nadarzała się okazja, by kupić coś fajnego za jedyne piętnaście galeonów, należało się temu co najmniej przyjrzeć. Dlatego też podążyła za błyskotką, skręcając kilka razy, aż trafiła do celu. Lusterka dwukierunkowe odbijały światła bazaru, czyniąc z siebie dość widowiskowy kąsek. Nie były jej niezbędne do życia, ale rzadko można było je kupić po tak okazyjnej cenie, dlatego wzięła parę bez zastanowienia, wciskając sprzedawcy sakiewkę z piętnastoma galeonami i odchodząc ze swoim nowym nabytkiem w kierunku innych straganów.

Bazar
Wyrzucona kostka: parzysta (4) i 2 - lusterka dwukierunkowe
Kupno przedmiotu: tak
Link do losowania: link
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://www.czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://www.czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://www.czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://www.czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Administrator




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyNie Mar 22 2015, 23:23

Laura raczej nie kłamała, przynajmniej wtedy, w listach. Jeśli już to starannie omijała niektóre fakty, chociaż i tak czuła, że powiedziała o sobie za dużo... szczególnie teraz, kiedy się zobaczyli. Na karcie było napisane, że pracuje w Świńskim Łbie, a to takie podejrzane miejsce! Wystarczyło powiedzieć głupotę, która  mogła przerodzić się w okropną plotkę - już Laura wiedziała jak łatwo to się działo, chociaż zazwyczaj była po drugiej stronie.
- Teraz nie jest publicznie, książę? - Wiedziała, że ściany maja uszy i wcale nie tylko w Hogsmeade, ale właściwie wszędzie, więc jak tak się uprzeć, to zawsze mogłoby być publicznie. A jej tak się spodobało to nazywanie, mimo początkowego sceptycyzmu!
Oczy jej się świeciły, kiedy zbliżali się do straganów. Skręcili w lewo, bo Laura nie miała ochoty przepychać się przez okropne tłumy, które nie wiedzieć czemu zbierały się z drugiej strony. Tutaj była dosyć pusto i cicho. Kiedy zagadnął o amortencję, nie spodziewała się, że to pójdzie w tę stronę. Dobrze, że było ciemno (bo było?), dzięki temu nie mógł zobaczyć jak się zaczerwieniła. Jego uwaga zupełnie wyprowadziła ją z równowagi, z początku wcale nie skojarzyła, że to po prostu żart.
- Och... wcale nie. Masz na myśli, że ty i ja...? Ale po co? - Robiła z siebie idiotkę z każdym słowem. Ha, a on jeszcze niedawno myślał, że jest krukonką!
W pewnym momencie na ziemi zabłysło parę monet, a ona schyliła się, wykorzystując to, żeby chociaż na chwilę zniknąć mu z oczu.
- Patrz, chyba mam szczęście, znalazłam piętnaście galeonów! - zawołała po chwili, udając, że wcale przed chwilą się okropnie nie zawstydziła. Nie wierzyła jednak, że tak po prostu odpuści i już przygotowała się mentalnie, żeby tym razem powiedzieć coś bardziej błyskotliwego.

Bazar
Wyrzucona kostka: 5, 4 15g
Kupno przedmiotu: tak
Link do losowania: link
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ash Hawkeye

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 461
  Liczba postów : 138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9997-asher-belshazzar-hawkeye#279002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10004-zagraj-z-kanciarzem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10005-zastawiona-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10006-asher-hawkeye
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyPon Mar 23 2015, 00:59

W sumie to szkoda, że nie czytał w jej myślach. Mógłby wtedy uznać jej rozmyślania za niepowtarzalny dowód własnej żałosności, którą od lat przecież sam sobie wmawiał. Podejrzany barman z gospody owianej mroczną sławą, chcący wykorzystać niewinną studentkę z całą pewnością rozbawiłby go nieziemsko, gdy już tylko pogodziłby się z poważną stroną takich opinii. Nie był legilimentą, a przewidujący słowa prorok był z niego żaden, także w tym momencie nie przejmował się specjalnie tym jak Laura go widzi, a przynajmniej nie myślał o tym jak jego praca wpływa na to jak inni go postrzegają. Dla niego to było zajęcie jak każde inne, a skoro dzięki temu mógł co weekend rozebrać jakąś młodą damę przy stole do gry w Krwawego Barona to tylko lepiej. Nie uciekła z krzykiem, a to był niewątpliwy plus, a nawet kontynuowała z nim wycieczkę po atrakcjach, które przygotowano z okazji święta, więc może nie był taki zły? Może miał wreszcie szansę, aby poznać kogoś, kto będzie znał go wyłącznie trzeźwego? Na samo wspomnienie alkoholu myśli zaczęły kotłować mu się w głowie z jakąś niejasną zajadłością. Niewiele już pozostało po pozornej trzeźwości, którą przedstawiał podczas udziału w Wyzwaniu Lodowej Jaskini, ale bardzo się starał to zmienić. Wszystkie listy pisał na trzeźwo, a teraz tylko trzęsły mu się dłonie. Dobrze, że nie musiała tego oglądać. Obracał w palcach żetony i jednostajnie je ściskał, jakby to miało mu pomóc w znalezieniu odpowiedniego tematu do rozmowy z kimś młodszym i zdecydowanie bardziej niewinnym od jego samego.
Niespecjalnie rozważał odpowiedź na jej pytanie, bo i nie było nad czym się zastanawiać. Pozorny brak tłumów utwierdzał go w przekonaniu, że ich ksywki są dopuszczalne, a przynajmniej w tej chwili.
- Jest, ale ujdzie, królewno. - rzucił więc bez namysłu, zapuszczając się w świat straganów i bajecznie kolorowych stoisk, na których można było odnaleźć rzeczy pospolite jak i rzadko spotykane. Przyciągały jego spojrzenie łowcy okazji lepiej od pięknych pierścieni błyszczących na dłoniach dziewcząt, które oszukiwał i może gdyby wiedział, że potem nie będzie tego żałował, zatrzymywałby Laurę przy każdym z nich, aby bliżej przyjrzeć się co ciekawszej zabawce. Zadając pytanie i wysłuchując jej odpowiedzi, znowu nie rozważał długo co mógłby powiedzieć. Niech ta rozmowa będzie spontaniczna.
- A czemu nie? Byłaś kiedyś zakochana Lauro? Chciałabyś być? - dwuznaczność tej wypowiedzi zupełnie zaspokajała jego wewnętrznego chochlika, który teraz spoglądał na ciemnowłosą z wyraźną ciekawością. Jej reakcje były zabawne dla kogoś tak zepsutego jak Belshazzar.
- Nieźle. - stwierdził szczerze, wpatrując się przez chwilę w jej znalezisko. - To chyba czas je wydać. Wow, czy to są niewidki?
Wskazał tajemniczo uśmiechniętego sprzedawcę, przed którym leżała uboga sterta lekko przeźroczystych płaszczy.
- Kurczę, demimoz? Super byłoby trafić na jakąś dobrą pelerynę, ale nie sądzę, żeby na przydrożnych straganach oferowano coś więcej niż tylko kilkugodzinne… - zamyślił się na głos, ale mimo wszystko wyciągnął z kieszeni wciąż lekko drżącą dłoń i pochwycił nieznacznie Blaise za łokieć, aby skierować ją ku prawemu straganowi. - Chodź, sprawdzimy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://www.czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://www.czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://www.czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://www.czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Administrator




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptySro Mar 25 2015, 00:46

Och nie! Laura bardzo bardzo by nie chciała, żeby Ash przez nią zaczął jeszcze bardziej myśleć, że jest żałosny i gdyby wiedziała, że gdyby on wiedział, że tak myśli, to na pewno by się zganiła za tak stereotypowe myślenie! A przecież nigdy nie osądzała ludzi w kategoriach czystości krwi czy domu. Może jednak wcale nie było to takie błędne, w końcu rozbieranie dziewczyn przy (i na) stole nie było specjalnie w jej typie i nie bardzo chciała bywać w miejscach gdzie takie straszne rzeczy się działy.
Wiadomo, może jeszcze nie uciekła, ale zrobi to niedługo? Bo swoimi słowami wciąż ją zawstydzał i widziała, że robił to specjalnie. Jednak była ciekawa jego osoby, zaczęła być dawno temu podczas pisania pierwszych listów, a ich spotkanie bynajmniej jej (ciekawości) nie zaspokoiło. Czy to nie typowe, że niegrzeczni chłopcy przyciągali grzeczne dziewczynki?
- Nie pytaj o takie rzeczy! - powiedziała, kiedy wreszcie w miarę opanowała całe to swoje zawstydzenie. - Nie powiedziałabym ci w liście, dlaczego miałabym teraz?
Zareagowała trochę nerwowo, być może ze strachu, że ktoś odkryje jej sekret. Powinna raczej powiedzieć, że nie, nigdy i będzie cierpliwie czekać aż to uczucie samo do niej przyjdzie, bo przecież głupotą byłoby przyznawać się, że tak się składa, że kocha się beznadziejnie w swoim kuzynie, który traktuje ją, jakżeby inaczej, jak młodszą kuzynkę. Miała świadomość, że się z niej śmieje i ani trochę jej się to nie podobało.
- Powiedz wreszcie coś o sobie, wciąż jesteś tak samo tajemniczy. Co z tym twoim pół legalnym zajęciem, zdradzisz co to? - Zapytała, mając nadzieję, że to skutecznie odwróci jego uwagę od poprzedniego temu. No i cały czas się nad tym zastanawiała! Pamiętała, że pytał się czy chciałaby zrobić z nim coś nielegalnego i pewna jej część (ta, która nie myślała zawsze logicznie), nie mogła się doczekać.
Uśmiechnęła się, zawsze miło był znaleźć aż piętnaście galeonów, szczególnie jeśli zaraz mogła kupić coś ładnego. Słowo "niewidki" dostatecznie ją zachęciło, żeby sama chciała obejrzeć ten stragan. Kiedy podeszli, zaczęła przebierać w pelerynach, zastanawiając się do czego mogłaby je wykorzystać. Aż dziwne, że jeszcze nigdy żadnej nie posiadała.
- Kilkugodzinne... masz na myśli od zakupu? Myślałam, że one zużywają się kiedy się je nosi - zastanawiała się, bo chociaż tak jej się wydawało, to tak naprawdę nie miała pojęcia jak jest naprawdę. Wszystko jedno, wiedziała, że i tak musi ją kupić. Przymierzyła jedną z peleryn (zupełnie jakby miał tak różne kroje - i tak jak się je nosiło, to nic nie było widać), zostawiając jedynie lewitującą teraz głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ash Hawkeye

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 461
  Liczba postów : 138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9997-asher-belshazzar-hawkeye#279002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10004-zagraj-z-kanciarzem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10005-zastawiona-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10006-asher-hawkeye
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyNie Mar 29 2015, 14:00

Jej dość drażliwa reakcja wreszcie sprowadziła go na ziemię. Przyjrzał się jej uważnie, wręcz starając się ją prześwietlić spojrzeniem w sposób adekwatny do promieni rentgena.
- Ups, trafiłem w czuły punkt? - zapytał, ale chyba bardziej samego siebie niż Laurę. Wzruszył ramionami w ramach odpowiedzi na jej pytanie, ale bardzo miał ochotę być trochę uszczypliwym. Skoro ona nie chciała mu odpowiedzieć na pytanie to czemu on miałby odpowiadać na jej?
- Idąc tym tokiem rozumowania ja też nie powinienem więcej Ci zdradzać. - zauważył na głos, ale wcale nie tonem pełnym jakiejkolwiek pretensji. Zwyczajnie nie lubił jednostronności i tego się trzymajmy. Jego spojrzenie nieco złagodniało, bo nawet sam nie zdawał sobie sprawy z tego, że trochę go zirytowała swoją gwałtownością w odmowie.
- Więc o co mogę pytać? - spytał nieco pojednawczo, bo przecież nie chciał się z nią kłócić. Nie teraz, nie na środku ulicy i zwłaszcza nie parę chwil po tym jak wreszcie się poznali. To byłoby bardziej bez sensu niż mogłoby mu się wydawać. Przez chwilę milczał, jakby faktycznie zastanawiał się nad tym czy powinien Laurze wyjawiać czym tak naprawdę się zajmuję. Miał wrażenie, że jest tak niewinna, iż wszystkie zajęcia, którymi się parał mogłyby ją tylko niepotrzebnie zgorszyć czy zmieszać. Zdecydował się jednak dość szybko. Czy to miało jakieś znaczenie? Jeśli będzie im się źle rozmawiało czy nie dogadają się w pozytywnym znaczeniu tego słowa to więcej się nie spotkają, czyż nie?
- Jestem hazardzistą. Gram w Krwawego Barona… i Astroletkę też czasami. Nie opodatkowuje swoich wygranych, a styl gry, który praktykuję zwykle potrafi zgorszyć większość ludzi. Nokturn, rozbieranie, te sprawy. - powiedział to wszystko ostrożnie, ale i dość niefrasobliwym tonem, jakby w gruncie rzeczy nie uważał tego za coś wielkiego i godnego uwagi, a jednak nie był już teraz taki pewien tego czy będzie mógł z Blaise zagrać przy jednym stole. Zaraz jednak pojawiły się peleryny niewidki, a możliwość obejrzenia ich i wypróbowania dostatecznie zachęciła Asha do porzucenia ponurych rozmyślań.
- Właśnie to mam na myśli… znaczy noszenie. Nie wiem jak Ty, ale ja na pewno wykorzystałbym te kilka godzin w try miga. Dobrze byłoby znaleźć coś co wytrzyma dłużej, chociażby kilka dni. - odpowiedział na jej wątpliwości, jednocześnie przesuwając migotliwy materiał między palcami. Obserwował jak ciemnowłosa przymierza płaszcz, ale sam jakoś się do tego nie kwapił. Ukrył pod nim dłoń, jakby się obawiał, że mu ją wciągnie w czarną dziurę i obserwował jak znika, poruszony dziwną fascynacją.
- Wyglądają na porządne. - stwierdził, gdy już przyjrzał się lewitującej głowie Laury i jej brakowi reszty ciała. Zaraz jednak cicho westchnął, mrucząc coś do siebie, co brzmiało jak „Mam nadzieję, że stać mnie na jedną”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://www.czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://www.czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://www.czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://www.czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Administrator




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyPią Kwi 10 2015, 13:28

100 lat później

Odwróciła wzrok, kiedy tak zaczął ją prześwietlać spojrzeniem. Czy jej reakcja była zbyt gwałtowna? Zapewne.
- Nie - wymamrotała pod nosem. - Po prostu pytasz tak bezpośrednio... I oczekujesz, że tak po prostu wszystko ci powiem? - Próbowała coś tam tłumaczyć, trochę się plącząc przy tym. Chciała z nim rozmawiać, bo po tej całej korespondencji wydawał jej się ciekawą osobą, tylko teraz... było dziwnie. Nie, żeby się tego nie spodziewała. - Pisać było łatwiej - westchnęła.
- O wszystko inne - odpowiedziała jeszcze, może zbyt odważnie tak twierdząc. Niełatwo było zdobyć jej zaufanie, a Ashowi jakby wydawało się, że może cały ten nudny etap pominąć i od razu pytać ją naprawdę o wszystko.
Wyglądało na to, że sam postanowił zdradzić jeszcze nico więcej, co Laura przyjęła z zadowoleniem. Nie spodziewała się, że będzie właśnie kimś takim. Myślała raczej o czymś w stylu nielegalnego importu.
- To takie okłamywanie ludzi - stwierdziła. - Brzmi bardzo, ym... ciekawie. - Uśmiechnęła się lekko. Rety, rozbieranie? Czy to bardzo dziwnie, że mówił o Nokturnie a ją i tak najbardziej speszyło rozbieranie? Może gdyby o tym nie wspomniał, to nawet skłonna byłaby rzeczywiście zagrać (na pewno po długich namowach), a tak... już na samą myśl mogłaby spłonąć rumieńcem.
Pelerynki wydawały się wybawieniem od tego tematu. Wcześniej bardzo chciała się dowiedzieć co robi, a teraz już nie była taka pewna. A przynajmniej nie wiedziała o co miała się pytać, bo było jej zwyczajnie głupio. Może sam coś powie? Albo i nie, po jej poprzedniej reakcji.
- Hmm, też przychodzi mi do głowy parę sposobów na jej użycie. - Uśmiechnęła się do siebie. Ach, ile tajemnic mogłaby odkryć, gdyby była niewidzialna. - Wystarczy kupić parę, skoro zużywają się przy noszeniu i już będzie na parę dni - powiedziała, wcale nie martwiąc się ceną pelerynek, bo galeonów akurat miała wystarczającą ilość. Zdjęła z siebie pelerynę, przejechała ręką po śliskim materiale, już w samym dotyku czuć było, że musi być magiczna. Spojrzała na Asha, niepewna czy wypada, żeby zaproponowała, że zapłaci i za niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ash Hawkeye

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 461
  Liczba postów : 138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9997-asher-belshazzar-hawkeye#279002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10004-zagraj-z-kanciarzem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10005-zastawiona-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10006-asher-hawkeye
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyPon Kwi 13 2015, 17:46

Uśmiechnął się przewrotnie. Bezpośredniość chyba była jedną z tych cech, które zwyczajnie nastręczały dodatkowych problemów, widział to w tym momencie wystarczająco wyraźnie.
- Wybacz, jestem ciekawski. - powiedział, jakby chciał się usprawiedliwić i może rzeczywiście właśnie tak było? Jej następne słowa przyjął z cichym śmiechem.
- Pewnie, że było łatwo. Jeszcze łatwiej byłoby, gdybyśmy mieli pewność, że nigdy więcej się nie spotkamy. Taka już natura ludzka, że łatwiej jest zaufać i zwierzyć się nieznajomemu. - stwierdził, czując że sam też nie zachowałby się inaczej.
Jej reakcja na hazard trochę go zmroziła. Spojrzał na Laurę i zmierzył ją absolutnie bezbarwnym spojrzeniem.
- Co masz na myśli nazywając to okłamywaniem? Ukrywanie wygranych tak Cię odrzuca czy zwyczajnie uważasz hazard za niewłaściwy? - odpowiedź zastanawiała go na tyle, że nagle i w tym momencie niewidki zdawały się być jedynie przeszkodą. Miłą przeszkodą, to mimo wszystko trzeba było przyznać.
- Pytanie tylko ile kosztuje jedna. - zauważył i zaśmiał się nerwowo, chociaż bardzo się starał zgrywać kogoś, dla kogo nie gra ona większej roli. Wysunął dłoń spod peleryny i poklepał się po kieszeni, jakby w zastanowieniu ile galeonów może z niej dziś wyfrunąć.
- Trudno, wezmę jedną. Jeśli zużyje mi się w najmniej odpowiednim momencie to najwyżej czekają mnie kłopoty. Cóż to za życie bez dreszczyku przygody.
Wzruszył ramionami, jakby w gruncie rzeczy żadne zagrożenie, jakie stanowiła lekkomyślność nie było mu obce i właściwie to wcale nie oszukiwał podobnymi gestami. Miał swoje za uszami nie od wczoraj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://www.czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://www.czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://www.czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://www.czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Administrator




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptySob Kwi 18 2015, 00:52

Uśmiechnęła się lekko, zadowolona, że wydawał się rozumieć.
- Nie lubię rozmawiać o takich rzeczach, więc... nawet nie ma tak bardzo znaczenia, że się nie znamy.
W zasadzie to jak o tym myślała to nie wiedziała komu prędzej zwierzyłaby się z sekretów - zupełnie nieznajomej osobie, takiej jak on, czy komuś kogo znała i ufała, ale nie tak znowu do końca. Nie znali się i to działało w obydwie strony. I tak by nikomu nie rozpowiedział, bo nie wiedział jaką osobą jest Laura. Jednak jego sposób bycia ją onieśmielał.
Przestraszyło ją jego spojrzenie. Dopiero teraz zrobiło się dziwnie, wcześniej nie było aż tak. Czy to możliwe, żeby zrobiło jej się jeszcze bardziej głupio? Wcale nie chciała, żeby pomyślał, że uważa jego zajęcie za coś złego.
- Nie powiedziałam, że mnie odrzuca - tłumaczyła. Okłamywanie... to było bardzo szerokie pojęcie i chyba każdemu zdarzyło się to zrobić chociaż parę razy w życiu. Laurze również i to na pewno dużo więcej niż tylko parę razy. - A co mam na myśli... właściwie to nie wiem do końca co. Ale nic negatywnego. Nie patrz tak. Myślisz, że ja jestem kryształowa? - Próbowała się uśmiechnąć. - Możesz opowiedzieć coś więcej... jeśli chcesz.
Przyglądała się Ashowi, dalej zastanawiając się nad tym samym. Oczywiście, że galeony nie zalegały mu kieszeni, na pewno nie dostawał regularnych, całkiem wysokich kieszonkowych od rodziców, jak ona, a i ten jego hazard pewnie nieraz sprawiał, że więcej tracił niż zyskiwał. Wzięła więc swoją pelerynę i podeszła do pana pilnującego stoisko i spytała się o cenę. Dziesięć galeonów. Dała mu dwadzieścia, szepcząc, że to też za jej towarzysza. Wcisnęła swój zakup to torby z wsiąkiewki.
- Jak jej użyjesz? - zapytała, chociaż była prawie pewna, że i tak jej nie powie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Berys Fairley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 44
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 610
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11446-berys-fairley?nid=1#307702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11448-uzdrowie-ci-cialo#307705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11447-listy-kartki-pocztowki-paczki#307704
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11449-berberys-fairley#307706
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptySob Paź 24 2015, 22:28

Błądził po omacku co i raz odbijając się od rzeczywistości. Nie tak chciał, żeby to wszystko wyglądało. Może i czasem myślał o tym, że w przyszłości będzie mieć dzieci, ale na pewno tego nie planował. Unikał też relacji w których mogły w końcu pojawić się oczekiwania i pytania. Znikał zanim zaczynało się robić poważnie pozostawiając po sobie tylko wspomnienie. Widać nie zawsze mu się to udawało, a Kato był tego… owocem? Przykładem? Odpychał myśl, że może okazać się to prawdą, ale z drugiej strony nie widział powodów dla których miałby on kłamać. Nie stało się też czego oczekiwał. Żaden stary znajomy nie pojawił się i z głupim uśmiechem nie spytał jak tam relacje z synem. Wracanie myślami do przeszłości nie było tym czego chciał, ale w końcu to zrobił. Nie na trzeźwo, bo w taki sposób nie dałoby się tego znieść. Po nocy spędzonej z Ognistą i przeglądaniu starych zdjęć, które zawsze targał ze sobą bez względu na to jak było to niewygodne przy każdej kolejnej przeprowadzce, znalazł cząstkowe odpowiedzi na swoje pytania. Powolne składanie wszystkiego w całość nie sprawiało radości, a kilka listów wymienionych ze starym znajomym tylko dodatkowo go rozjuszyło. Dlatego nie napisał do niego od razu. Wolał dać sobie kilka dodatkowych dni na uspokojenie nerwów i odnalezienie się w tej sytuacji. Wszystko było prawdopodobne, ale i tak chciał mieć ostateczne potwierdzenie. Nie wyobrażał sobie, żeby było inaczej.
Teleportował się do parku na długo przed siedemnastą, usiadł pry szachach i rozpoczął rozgrywkę. W ten sposób chciał oczyścić umysł. Pogoda nie sprzyjała za bardzo, ale tym przejmował się najmniej. Postawił tylko kołnierz płaszcza próbując się w ten sposób uchronić przed wiatrem, który nieprzyjemnie smagał go po twarzy. Miało to też swoje plusy, bo dawał mu trzeźwienie, które przyda mu się za jakiś czas. Co i raz pojawiały mu się w głowie kolejne myśli, które zaraz wypychał z umysłu. Coś zdecydował i nie zamierzał z tego rezygnować, bo nagle mu się odwidziało. Podejrzewał, że Kato zadał sobie sporo trudu odnajdując go. Nie wiedział tylko po co. Nie rozumiał po co mu było to wszystko, ale nie chciał go oceniać. W końcu sam nigdy nie znalazł się w takiej sytuacji, więc pojęcia nie miał jakby się wtedy zachował.
Czas się na Berysa zatrzymał, kiedy próbował rozegrać zwycięską partię. Nie szło mu za dobrze, ale nie umiał stwierdzić czy to dlatego, że jest totalnie rozkojarzony czy po prostu wydawało mu się, że umie grać w szachy. Odkąd pojawił się w parku nie dość, że nie patrzył na zegarek to jeszcze nie oderwał oczu od szachów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kato Arearos Thorn

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Galeony : 616
  Liczba postów : 198
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9526-kato-arearos-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9527-bede-twoim-katem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9528-kat
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9529-kato-arearos-thorn
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyNie Paź 25 2015, 18:56

Na którą to się umówili? Szczerze mówiąc to Kato dobrze pamiętał, ale chyba chciał zapomnieć. Specjalnie zignorować i zrobić Fairleyowi na złość tak, żeby tym razem to on czekał na niego chociażby te kilkanaście minut, podczas, gdy on miał za sobą podobny czas, ale mierzony w latach, a  nie minutach. Mimo, że od ich spotkania w Mungu zdążyło minąć trochę czasu to jego nadal trzymała się złość, co w sumie nie było niczym dziwnym. Zdążył znienawidzić Berysa za jego słowa i za jego podejście do tego wszystkiego, a to, że dobrze zdawał sobie sprawę z niewykonalności uwierzenia w jego teorię o Darcey od razu, wcale nie pomagało mu zapomnieć o upokorzeniu. Odczuł je wyraźnie, czując się jak dzieciak skarcony za wymyślanie niestworzonych historii. Piętno odrzucenia tak wyraźnie przylegało do niego już wcześniej, że teraz, kiedy poruszono właściwą strunę, zapiekło ono tak dotkliwie jak nigdy wcześniej. Krzywda przepełniała go niemalże po brzegi, dlatego kiedy otrzymał list, w pierwszej chwili przepędził sową, która mu go dostarczyła, aby w spokoju oddać się szalonemu szarpaniu kartki. Dopiero kiedy zamienił ją w kupkę zmaltretowanego pergaminu, zastanowił się nad jego propozycją. Czy nie tego właśnie chciał? Żeby zastanowił się nad jego słowami, żeby przeanalizował wsadzanie przyrodzenia w każdą dziurę bez brania na klatę konsekwencji… no właśnie. Tylko to zmusiło go do odesłania swojej sowy z odpowiedzią, nie powstrzymując jednak złośliwości.
Wcale nie widziało mu się marznąć, więc kiedy zbliżał się do magicznych szachów, okazał się być otulony kurtką tak, że chyba bardziej się nie dało. Zapięty pod szyję, nasunął również na głowę kaptur, żałując trochę decyzji o założeniu spodni z rozdarciem na kolanie. Jak się znowu okazało - bycie cool oznacza również bycie zmarzniętym. Odnalazł Berysa bez większego problemu. W parku wcale nie było aż tak tłoczno, zwłaszcza, że faktycznie mroźny wiatr potrafił wypłoszyć większość wycieczkowiczów, także nie było to żadne osiągnięcie. Nie mógł jednak popisać się przewidywalnością. Stanął za nim, korzystając z tego, że wpatruje się uparcie w planszę i pochylił się, aby strącić jego króla.
- Szach mat. - odezwał się cicho, cofając się jednocześnie. Wsunął dłonie ponownie do kieszeni kurtki i więcej już się nie odzywał, najpewniej będąc ciekaw tego, co Fairley ma mu do przekazania. Ostatnim razem powiedział już przecież wystarczająco wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Berys Fairley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 44
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 610
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11446-berys-fairley?nid=1#307702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11448-uzdrowie-ci-cialo#307705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11447-listy-kartki-pocztowki-paczki#307704
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11449-berberys-fairley#307706
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyNie Paź 25 2015, 22:20

Na pewno nie chciał się przed nim godzinami tłumaczyć. Nikt od tego nie poczułby się lepiej, a jedynie pojawiłoby się więcej żalu. Zresztą robienie tego zanim uzyska pewność czy Kato naprawdę jest jego synem wydawało mu się zupełnie pozbawione sensu. Nie miał pojęcia jak na jego pytanie zareaguje Thorn, ale dłuższe zastanawianie się nad tym było bezcelowe. Nie znał go. Nic o nim nie wiedział, a jednak mogło się okazać, że coś co przyjął wcześniej za żart jest prawdą. Roztrząsanie tego nie było najprzyjemniejszą formą spędzania czasu, dlatego skupił się szachach. Zrobił to na tyle intensywnie, że usłyszał nadchodzącego Kato. Dopiero strącenie przez niego króla przywołało go do rzeczywistości. Podniósł na niego spojrzenie zostawiając szachy.
Wcześniej w szpitalu nie przyglądał mu się uważnie, teraz chcąc chyba to nadrobić taksował go spojrzeniem w zupełnej ciszy. Zupełnie jakby go oceniał, ale nic takiego w jego głowie nie miało miejsca. Najchętniej już miałby to wszystko za sobą, bo nie czuł się najlepiej z tą całą sytuacją.
- Krew. Kilka kropli, odpowiedni eliksir i obaj będziemy mieli pewność - przedstawił wszystko krótko nie wchodząc w szczegóły. Zresztą nie wiedział co miałby do tego więcej dodać. Na razie ograniczał się w słowach nie wiedząc co może z tego wyniknąć. Może gdyby nie chciał wszystkiego robić na własną rękę i zapytał się kogoś innego o pomoc znalazłby coś więcej poza skomplikowanym eliksirem, który mógł potwierdzić ich pokrewieństwo. Do tego jednak potrzebował kilku kropli jego krwi, do swojej miał dostęp w każdej chwili - Tak będzie najlepiej - dodał jeszcze, a w jego głosie słychać było pewność tych słów. Dokładnie tak uważał, więc nic dziwnego, że tak brzmiał. Jakoś nie wyobrażał sobie tego, aby wszystko przyjąć za pewnik. Może i jakaś Darcey pojawiła się w jego życiu te naście lat temu, ale czy to wystarczający powód, aby brał słowa Kato jako wyrocznię? Wolał sam się przekonać jak to jest naprawdę.
Przyszło mu teraz czekać na jego reakcję, której to teraz najbardziej się obawiał. Nie dawał jednak tego po sobie poznać. Siedział z rękami wciśniętymi w kieszenie płaszcza, licząc na to, że uda mu się to załatwić jak najszybciej, a później równie szybko jak pojawił się w parku go opuścić. Najważniejszym teraz dla niego był, aby mieć pewność, reszta mogła zaczekać. W jego mniemaniu. Nie chciał z drugiej strony potraktować Thorna jak wtedy w szpitalu, ale chyba właśnie to zrobił. Nie umiał jednak tego ubrać ładniej w słowa. Nie sądził też, aby się dało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kato Arearos Thorn

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Galeony : 616
  Liczba postów : 198
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9526-kato-arearos-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9527-bede-twoim-katem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9528-kat
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9529-kato-arearos-thorn
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyWto Paź 27 2015, 17:20

Kato po prostu na niego patrzył. Jego myśli rozbijały się głównie o to samo co przedtem, sprawiając, że nie czynił żadnych postępów w zakresie rozwijania cierpliwości czy samokontroli. Wreszcie i tak udało mu się wspiąć na jej wyżyny, kiedy nie starał się naprawdę zrobić mu krzywdy wtedy, w szpitalu. Nie przeszkadzało mu to jednak w ocenianiu go. Teraz, kiedy zdążył już zaprezentować mu zalążek swojego gniewu, wydawał się być mocno skupiony na tłumieniu w sobie emocji, kiedy tak w rzeczywistości, on po prostu porównywał ich do siebie. Nie mentalnie, oczywiście. Nic nie wiedział o tym, kim może być Fairley prywatnie, oczywiście, gdyby tak pominąć fakt, że najwyraźniej nie bywał wybredny przy znajdowaniu sobie partnerek seksualnych. Ewentualnie mógł mieć bardzo słabą pamięć, ale Ślizgon chyba nie chciał w to wnikać. Wybrał bardziej powierzchowną formę oceny - fizyczną. Nie wiedział czy powinien czuć się zaskoczony wstępnym brakiem podobieństwa między nimi. Jego twarz była o wiele szczuplejsza, a nawet kolor oczu mieli jakiś nie za bardzo, ale o tym wiedział chyba tylko sam Kato, którego kolekcja soczewek kontaktowych mogłaby wzbudzić zazdrość nawet u niektórych kolekcjonerów - amatorów. Zresztą, jeśli Berys nie zamierzał poprzestać na upuszczaniu mu krwi to zapewne sam niedługo się o tym dowie. W Mungu jego oczy były niebieskie, a teraz zdążyły znowu stać się czarne. Już na pierwszy rzut oka wydawał się być o wiele drobniejszej budowy i chyba tylko uważna analiza mogłaby pomóc im odnaleźć jakieś wspólne mianowniki, składające się na podobieństwo typowe dla ojca oraz syna. Chociaż może research okazał się błędny i tak naprawdę to nie mają ze sobą niczego wspólnego? Thornowi chyba ciężko byłoby przełknąć teraz tak gorzką pigułkę, nawet jeśli uzdrowiciel nie spełnił jego początkowych założeń względem „wymarzonego tatuśka”. On chyba po prostu chciał wiedzieć…
- Widzę, że przyszło zwątpienie. - zadrwił nagle, w reakcji na jego propozycję, wciąż na swój sposób dotknięty słowami, którymi obrzucił go w Świętym Mungu. Nie był przekonany co do tego, czego tak naprawdę oczekiwał od niego na oddziale, ale wcale nie przeszkadzało mu to w odczuwaniu skrajnych emocji, nasyłających na niego jednocześnie zrozumienie, jak i jego zupełny brak.
- Chyba raczej najłatwiej. - uśmiechnął się, ale w tym wykrzywieniu warg zdecydowanie brakło wesołości. Powlókł spojrzeniem nie po mężczyźnie, a właśnie koncentrując się na szachach. Na tym nieszczęsnym, przewróconym przez niego królu, dopiero co, jeszcze chwiejącym się na planszy. Czuł się na tyle niekomfortowo, aby nie chcieć na niego patrzeć, w końcu oczy są zwierciadłem duszy. Jeśli ujrzałby w jego własnych odrobinę zbyt wiele nadziei, mógłby z tego skorzystać. Arearos nie był gotów na podarowanie mu takiej broni.
- Chcesz sam sprawdzić czy mamy spotkać się znowu i ceremonialnie, wspólnie wykrwawić się nad kociołkiem? Teraz czy później, jak już skończysz zapalać setki świec i rysować pentagram? Z palca wystarczy czy chcesz otworzyć mi żyły? - zarzucił go pytaniami, ironizując wyraźnie, bo napięcie, jakie w nim narastało zaczynało stawać się trudne do zniesienia. Wbrew pozorom, to nie było trudne i dziwne tylko dla jednej strony, a Kato nie potrafił inaczej odreagowywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Berys Fairley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 44
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 610
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11446-berys-fairley?nid=1#307702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11448-uzdrowie-ci-cialo#307705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11447-listy-kartki-pocztowki-paczki#307704
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11449-berberys-fairley#307706
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyPią Paź 30 2015, 11:59

Na tą chwilę chciał mieć tylko pewność. Patrzył się na Kato i nie potrafił doszukiwać się żadnych podobieństw, nie w chwili kiedy nie wiedział czy łączy ich coś więcej. Nie zastanawiał się nad tym co będzie później, bo to wszystko było nadal dla niego nie do ogarnięcia. Berysowi wydawało się, że w końcu znalazł miejsce w którym będzie mógł zapomnieć o przeszłości. Zastawić ją za sobą tak jak chciał to zrobić od dawna. Bez żadnego oglądania się przez ramię. Nie tylko dla siebie, ale również i dla Isolde z którą może i wszystko były niepewne i nowe, ale nie mógł udawać, że nic do niej nie czuje. W jednej chwili wszystko zaczęło się komplikować i nie wiedział czy to kiepski żart, czy jednak prawda z którą przyjdzie mu się zmierzyć w chwili kiedy najmniej tego chciał. Wolałby być teraz z nią, a zamiast tego spotkał się z Kato. Nierozwiązane i pozostawione sprawy miały to do siebie, że wracały w najmniej odpowiednim momencie, więc chciał chociaż myśleć, że w jakikolwiek sposób ma nad nimi przewagę. Nie ważne jak złudne było to uczucie, dawało coś z czym można był się poczuć pozornie lepiej.
- Nikt nie pojawił się z okrzykiem, ale Cię wkręciłem, więc... - nie lubił chwil kiedy słowa uciekały i nie mógł dokończyć myśli. Nie silił się, aby cokolwiek dodać, bo uważał to teraz za zbędne. Nie przyszedł też tutaj się tłumaczyć czy obiecywać, że od teraz będzie obecny w jego życiu, czy dać mu pieniądze i powiedzieć żeby więcej nie pokazywał mu się na oczy. Chciał tylko wiedzieć czy Kato jest jego synem. Chłopak mógł więc drwić z niego, rzucać chamskimi słowami, ale na razie i tak sobie nic z tego nie robił. Co będzie później to się okaże. Na razie stali tutaj we dwóch i mierzyli się spojrzeniami.
- Dodatkowo będziemy musieli odtańczyć rytualny taniec nad kociołkiem - zakpił, bo nie mógł ukryć, że ta cała sytuacja go drażniła. Żałował, że nie zna jakiegoś zaklęcia, które mogłoby potwierdzić czy są rodziną albo czegoś prostszego niż eliksir, który miał uwarzyć - Z palca wystarczy. Chyba, że chcesz zrobić to w jakiś spektakularny sposób to proszę, nie będę Ci przeszkadzał - wyciągnął z kieszeni płaszcza niewielką fiolkę i podał mu, aby to do niej spuścił kilka kropli krwi. Tylko tyle albo aż tyle, zależnie od tego kto i z której strony na to patrzył. Wątpił, aby Kato chciał być przy tym wszystkim obecny. Jedyną jego rolą w tej chwili było nakapanie do fiolki.
Oprócz rozdrażnienia buzowało w nim o wiele więcej czasem bardzo skrajnych emocji, ale nie chciał dać po sobie tego poznać. Wolał stać przed nim z obojętną twarzą, która niewiele zdradzała. Może i bardzo prawdziwe były jego słowa, że tak jest najłatwiej. Przynajmniej w tej chwili mógł jeszcze iść tą drogą, bo kiedy w końcu będzie miał pewność… Przymknął oczy ze zmęczeniem woląc nie wchodzić myślami na głębokie wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kato Arearos Thorn

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Galeony : 616
  Liczba postów : 198
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9526-kato-arearos-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9527-bede-twoim-katem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9528-kat
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9529-kato-arearos-thorn
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptySob Paź 31 2015, 16:08

Kato jakby trochę spuścił z tonu. Może nie dlatego, że w jakiś dziwny sposób odczuł, że jego zachowanie może być niewłaściwe czy dlatego, że skończyły mu się pyskate odzywki. Poirytował się, bo Berys podjął rzuconą mu rękawicę i również zaczął sobie kpić. Skrzywił się, starając się gryźć w język, co zresztą po kilkudziesięciu sekundach w istocie zaczął robić. Dobry sposób na powstrzymanie się od komentarza, polecam.
- Wolałbym tam napluć. - poinformował go, najwyraźniej nie mogąc się powstrzymać. - Czemu to zawsze musi być krew? Mugolom wystarcza do tego wymaz z jamy ustnej, którą pobierają patyczkami.
Nie wiedział, dlaczego mu to tłumaczy, ale najwyraźniej w takich chwilach uruchamiała mu się „gadka szmatka”. Ta reakcja na stres była chyba mniej inwazyjna niż jego kpiny czy rzucanie się z rękoma, więc to zawsze jakiś postęp. Wyciągnął dłoń, przyjmując od niego fiolkę, po czym odkorkował ją i sięgnął po różdżkę. Przytknął ją nie do palca, a do boku lewej dłoni. Zacisnąwszy zęby rozciął skórę słabym zaklęciem tnącym i pozwolił, aby krew spłynęła leniwie do fiolki. Kiedy uznał, że wystarczy już tego dobrego, zakorkował ją i oddał mężczyźnie, przytykając sobie krwawiące wciąż rozcięcie do ust. Possał krótko, chcąc, aby posoka przestała się sączyć. Zaklęć nie ryzykował, zdając sobie sprawę z tego, że najpewniej tylko zrobiłby sobie nimi jeszcze większą krzywdę - taki wspaniały był z niego uzdrowiciel.
- Coś jeszcze? - zapytał, kiedy już odsunął rękę od warg. Ranka delikatnie piekła - ot i ma swoje przypomnienie o spotkaniu. Zmierzył Berysa oceniającym spojrzeniem. - Jak to wygląda? Jeśli jesteśmy spokrewnieni to eliksir zmieni kolor czy co?
Bardzo starał się, żeby nie było widać po nim zainteresowania, ale chyba każdy, nawet głupi, zauważyłby, że to tylko nic niewarta poza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Berys Fairley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 44
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 610
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11446-berys-fairley?nid=1#307702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11448-uzdrowie-ci-cialo#307705
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11447-listy-kartki-pocztowki-paczki#307704
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11449-berberys-fairley#307706
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyNie Lis 01 2015, 17:33

Naprawdę chciał mieć to już za sobą, samo napisanie do niego listu nie było czymś o czym marzył, nie wspominając już o spotkaniu. Nie zamierzał jednak wierzyć mu na słowo. Nawet nie chodziło i to, że był nieufny, a bardziej o to, że nie wyobrażał sobie tego, że mógł mieć syna i nie wiedzieć o tym. Ciężko było mu zrozumieć, że Darcey o niczym mu nie powiedziała, że… Nie, zdecydowanie jeszcze za wcześnie na takie myślenie.
- Domyślam się - czy Kato nie splunął mu pod nogi w szpitalu? Tak mu się coś kojarzyło, jednak mógł być w błędzie. W końcu wtedy był przekonany o tym, że to głupi żart, więc nie do końca zwracał na wszystko uwagę. Teraz było zupełnie inaczej. Skrzywił się na wzmiankę o mugolach i ich sposobach. Berys był na kursie z chłopakiem który był zachwycony ich medycyną i tym jak sobie radzą. Sam nie podzielał jego entuzjazmu, a wręcz zdecydowanie kpił z niego. Nie zamierzał jednak teraz o tym się rozgadywać, być może gadanie o niczym dobrze mu w tej chwili zrobiło, ale powstrzymał się od tego.
Patrzył jak Kato rozcina palec i odebrał od niego fiolkę, kiedy napełnił ją czerwonym płynem. Przez chwilę chciał się zapytać dlaczego nie zaleczy rozcięcia prostym zaklęciem, ale uznał to za zbędne. Nic więcej na chwilę obecną od niego nie chciał. Kilka kropli krwi, a resztą już sam się zajmie.
- Nie - odpowiedział krótko i zaczął się wycofywać. Nie widział powodu dla którego mieliby jeszcze zmuszać siebie do spędzenia choćby odrobiny czasu więcej w swojej obecności. Nie kiedy Berys cały czas miał wszystko za kiepski żart, nie ważne, że wiele rzeczy przemawiało za tym, że to prawdopodobne - Nie. Tak byłoby prościej, ale niestety będziemy musieli poczekać trochę dłużej. To stary eliksir, wątpię abyś słyszał o nim w szkole. Ja przynajmniej nie słyszałem, dopiero niedawno go znalazłem - nie ma tu ukrywać, że było inaczej. Wcześniej Berysowi nie był potrzebny, więc dopiero ostatnio spędził kilka wieczór na przekopanie kilku ksiąg. Na szczęście dość szybko znalazł to czego potrzebował - Do złotego kielicha wrzucę opiłki żelaza, później wleję tam eliksir i kilka kropli Twojej i swojej krwi. Po kilku dniach eliksir wyparuje, a od tego co zostanie na jego dnie będzie wszystko zależało.
Skoro chciał wiedzieć, nie widział powodu dla którego miałby to przed nim zataić albo odesłać do szkolnej biblioteki. Zresztą jeżeli będzie chciał wiedzieć więcej dopyta, no zawsze też pozostaje opcja, że sam poszuka tych informacji. Za wcześnie było aby Berys mógł zgadywać czy Kato należy do tych, którzy spędzają z nosem w książkach więcej czasu niż przeciętny nastolatek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kato Arearos Thorn

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Galeony : 616
  Liczba postów : 198
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9526-kato-arearos-thorn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9527-bede-twoim-katem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9528-kat
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9529-kato-arearos-thorn
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyNie Lis 01 2015, 21:51

Teraz tym bardziej nie potrafił sobie tego wyobrazić. Po co byli Ci wszyscy czarodziejscy naukowcy, skoro nie potrafili stworzyć eliksiru, który dałby wyniki od razu? Mogliby wtedy po prostu upuścić sobie krwi nawet w tym szpitalu, zaoszczędzając sobie nie tylko nerwów, ale i czasu, a teraz… teraz minęło już kilka dni, podczas, gdy miało upłynąć ich jeszcze więcej. No i co on miał o tym myśleć? Może Fairley chciał wykorzystać tę krew do innych celów? Może liczył na to, że uda mu się go przekląć jakąś starą klątwą z dziedziny magii krwi? Kato naprawdę się na tym nie znał i chyba nie chciał się znać. Wycofał się ze swojej ciekawości tak prędko, jak tylko ją okazał, najwyraźniej podświadomie dochodząc do tego samego wniosku co mężczyzna. Teraz chciał po prostu stąd odejść. Uciec z Hogsmeade, aby na nowo móc zakopać się w pościeli, ukrywając w dormitorium Slytherinu. Tam nie mógł go dopaść ani Fairley, ani żaden inny „potencjalny ojciec”, więc teoretycznie mógłby wreszcie wyluzować. O ile tylko można było w tym przypadku mówić o odczuwaniu jakiegokolwiek luzu, wobec kilku nadchodzących dni oczekiwania. Wsunął wciąż krwawiącą dłoń pod kaptur, aby przesunąć paznokciami wzdłuż głowy. Czas się zbierać.
- Cóż, nieważne. - stwierdził, zerkając na zegarek, jaki wydostał na moment z wnętrza lewej kieszeni. Była to bardziej poza, wszak nigdzie mu się nie spieszyło, a jednak ani jeden ani drugi nie miał specjalnie ochoty na spędzanie czasu w swoim towarzystwie. Czas było kończyć tę farsę i nie narażać ich dalej na przebywanie blisko siebie, aż do czasu zakończenia testów.
- Po prostu odezwij się, kiedy już się przekonasz. - poprosił, a może zarządził? Trudno powiedzieć. W każdym razie po tych słowach odwrócił się na pięcie, aby bez żadnego pożegnania odejść. Nie czuł się w obowiązku, aby nawet rzucić mu „nara”, także…
Kilkadziesiąt kroków później po prostu zniknął. Ach, słodka deportacjo.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrienne Lorrain

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyWto Gru 22 2015, 19:27

Magiczne szachy? A co tutaj robiła panienka Lorrain? Od jakiegoś czasu nie miała co ze sobą zrobić. Jak jest głośno to jest głośno, a jak cicho to cicho i nie ma co robić. Puchonka wcale nad tym nie ubolewała, bo jej to było nawet na rękę. Po spotkaniu w barze Joshuy postanowiła nie wracać jeszcze do Hogwartu, kto wie kiedy będzie kolejny raz w Hogsmeade. Ona bardzo lubiła to miasteczko, wręcz uwielbiała je. Postanowiła zostać sama, dziewczyny wraz z Cole'm udali się w wiadomym tylko sobie kierunku, przekonywali ją, ażeby i ta się z nimi udała, ale nie miała ochoty. Gdy jest głośno, ona stara się w późniejszym czasie unikać takiego tłumu. Nie lubiła tak. A już całkowicie jak wchodzi w grę jeszcze alkohol to już całkowicie odpada. W tych rejonach wioski jeszcze nie była. Wioska zawsze jej się bardzo podobała i mogłaby tutaj nawet zamieszkać, ale na razie nie było jej to dane. A w tych rejonach nigdy nie była. Rozglądała się z wielkim zaciekawieniem. Nawet się niczego nie bała co tak naprawdę jest trochę do niej nie podobne, ponieważ panna Lorrain jest nieco bójną osóbką, ale teraz czuła się tutaj jakoś pewnie. Zauważyła szachownice. Szczerze powiedziawszy grała tylko raz jak była małą dziewczynką ze swoim ojcem, a tak to nigdy się tym nie interesowała, dlatego nie miała zamiaru zaczynać takowej gry, bo po co? Słyszała jedynie o tym miejscu, że wcale drugiego partnera do gry nie trzeba było, a gdy się zasiądzie za stolikiem i wykona ruch to przeciwna strona sama gra. Magia aż wisi w powietrzu, ale to jej się bardzo podobało. Nie wyobrażała sobie innego życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Roy Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11950-roy-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11951-roy-harper#320888
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12869-arwyn#346420
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyWto Gru 22 2015, 20:07

No cóż...W sumie i Roy nigdy nie był specjalnym fanem magicznych szachów...To fakt, była to naprawdę fascynująca gra - te przesuwające się figurki i tak dalej...No, ale od zawsze wolał raczej gry podczas których można się spocić, poczuć, że się żyje. Coś innego przywiodło go jednak w to miejsce, nie do końca miał jednak pojęcie co...Prawdopodobnie przypadek, przypadki przecież często kierują naszym życiem, prawda? I w zasadzie to naprawdę dobrze, że nogi poniosły go właśnie tutaj. Los podsunął mu pod nos okazję spotkania się ze swoją przyjaciółką, właściwie...Cholera, nie miał ich dużo, ale kilku prawdziwych. W większości były to kobiety, które zwyczajnie potrafiły go zrozumieć, co nie oznacza jednak, że nie miał kumpli z którymi mógł tak po prostu się odprężyć, nachlać jak świnia i zapomnieć o bożym świecie. No, w każdym razie...
Już z daleka rozpoznał tą sylwetkę, oraz sposób poruszania się. Każdy miał swój wyjątkowy 'chód' po którym (jeśli oczywiście znało się tą osobę dłużej) można było go rozpoznać, dlatego już z pewnej odległości dostrzegł kobietę, która nosiła miano jego przyjaciółki. Uśmiechnął się pod nosem, kompletnie nie spodziewał się jej tutaj ujrzeć. Z papierosem w dłoni zbliżył się do niej, a gdy znalazł się dokładnie za plecami szepnął jej prosto do ucha:
-Nie wiedziałem, że lubisz szachy. - i zaśmiał się cicho odsuwając się lekko, by dać jej czas na rozpoznanie jego głosu, a następnie odwrócenie się w jego kierunku, by zdała sobie sprawę z kim ma do czynienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrienne Lorrain

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyWto Gru 22 2015, 20:16

Z Roy'em można powiedzieć, że już dawno się nie widzieli. Adrienne nawet się za nim stęskniła. Był naprawdę bardzo dobrym przyjacielem, zawsze mogła na niego liczyć więc dlaczego miałaby go nie lubić i kochać jak prawdziwego przyjaciela. Mimo iż się przyjaźnili Adrienne wcześniej trochę świrowała do gryfona, która dziewczyna by nie zwróciła na niego uwagi chociaż przez chwilę, tak? Przecież romansowali ze sobą, ale doszli do wniosku, że nic z tego nie będzie. Szczerze powiedziawszy to bardzo się z tego cieszyła, bo jednak mieć przyjaciela to go mieć, a chłopaka można stracić już na zawsze. Kto wie czy by im wyszło. Niby teraz się dogadywali, ale czy gdyby byli razem byłoby wszystko tak kolorowo jak teraz? Adrienne nie chciała się nad tym teraz rozwodzić. Wpatrzona w te szachy nawet nie usłyszała kroków za swoimi plecami, a co jak co, ale Adrienne miała bardzo dobry słuch. Ni z tego ni z owego usłyszała cichy szept dochodzący do jej uszu. Było przekonana, że to był Roy. Dziewczyna miała bardzo dobrą pamięć, była pamiętliwa i zapamiętywała wszystko. A zwłaszcza jeżeli coś jest związane z ważnymi dla niej osobami. Uśmiechnęła się pod nosem i poczuła dziwne zimno przechodzące przez jej ciało. Tak to był dreszcz, poczuła ciepłe powietrze z ust Roy'a i tak właśnie zareagowała. Odwróciła się do niego i przytuliła go. - Cieszę się, że Cię widzę drogi gryfonie. - uśmiechnęła się do niego i po chwili się odsunęła. - Co tak długo Cię nie widziałam? - zapytała z lekkimi pretensjami no tak. Miała do niego pretensje, że siedział cicho i nawet nie miał czasu na jakiekolwiek spotkanie ze swoją przyjaciółką. - Nie, nie lubię. Sama nie wiem dlaczego tu jestem. Nawet tutaj przyjemnie, a jeszcze w tych rejonach Hogsmeade nie było mi dane być. - powiedziała do niego i westchnęła cicho przyglądając się chłopakowi. Była ciekawa co tam u niego słychać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Roy Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11950-roy-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11951-roy-harper#320888
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12869-arwyn#346420
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyWto Gru 22 2015, 20:33

To fakt, ostatnim czasem nie było dane im się spotkać. Niestety...Roy był dość zabiegany, miał mnóstwo spraw do załatwienia, no i jakoś tak wyszło. Ale muszę przyznać, że on na pewno również odczuł jej brak, brak tych zwykłych rozmów, które niegdyś tak często odbywali, takich zwykłych, o głupotach, czasem tych poważnych, o sytuacjach, które wydarzyły się w ich życiu...No po prostu tęsknił za jej obecnością, tak zwyczajnie. No i masz rację, przez jakiś czas trwali w dość toksycznym związku, nie wiadomo właściwie dlaczego to nie wyszło...No dobra, wiadomo. Roy cały czas kochał jedną dziewczynę, w zasadzie od kilku lat i nie potrafił o niej w żaden sposób zapomnieć. A nie chcąc krzywdzić drogiej mu osoby natychmiast powiedział jaka jest prawda no i jakoś tak wyszło, że zostali przyjaciółmi. I to chyba nawet lepiej, bo tak jak ktoś mądrze wyżej zauważył - dziewczyna odejdzie, ale przyjaciel na pewno zostanie. Jeśli nie na całe życie, to na pewno na wiele, wiele lat. Oczywiście mowa o tych prawdziwych przyjaciołach.
Mimo wszystko...Nawet dobrze wspominał spędzony z nią czas, zarówno ten, gdy byli w związku (jeśli tak to można nazwać), jak i ten, gdy po prostu się przyjaźnili. Mimo wszystko dobrze było mieć ją obok siebie.
-Ciebie również miło widać. - odparł dalej uśmiechnięty. W jej następnych słowach wyczuł lekki...wyrzut? No tak, faktycznie ostatnim czasem lekko ją zaniedbał, chociaż tak naprawdę były sprawy, których nie mógł przeskoczyć...
-Przepraszam, byłem trochę...zabiegany. Ale postaram się to naprawić, obiecuję. - rzucił krótko, ale była to w stu procentach prawda, nie zamierzał już znikać na tak długi okres czasu, zwłaszcza, że zdawał sobie sprawę z tego, iż potrzebują siebie nawzajem...bo potrzebują, prawda?
-W zasadzie ja też nie lubię, nie mam pojęcia skąd się tutaj wziąłem, nogi same mnie tutaj poniosły..No, ale dzięki temu spotkałem Ciebie, więc cieszę się, że tu jestem. - odparł dalej z radosnym uśmiechem wymalowanym na twarzy.
A co u niego słychać? Chyba nie wiele się zmieniło, więc nie było raczej o czym mówić...Chociaż może i było kilka interesujących faktów, o których mogła by chcieć usłyszeć. No, ale skoro nie spytała...to on zrobi to pierwszy:
-Co u Ciebie? Jakaś nowa miłość, o którą będę zazdrosny? A może znalazłaś pracę? - zadał jej dwa pytania w między czasie wyciągając z kieszeni paczkę papierosów, oraz zapalniczkę. Już po chwili ulokował papierosa między wargami i zaciągnął się głęboko wypuszczając gęstą chmurę dymu gdzieś w eter..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Seth Quinn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1107
  Liczba postów : 231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11544-seth-azriel-xenos-quinn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11569-przyjacielski-dla-wszystkich
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11570-sowka-setha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11571-seth-quinn
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyCzw Gru 24 2015, 11:51

W Hogsmeade nie był już od jakiegoś czasu, dlatego też korzystając z nawet porządnej według jego uznania pogody postanowił wybrać się na jakiś dłuższy, zimowy spacer. Tym bardziej, że dopiero zaczął padać śnieg, który chłopak tak bardzo lubił. W sumie lubił wszystkie pory roku, w każdej z nich było coś wyjątkowego. A teraz szedł wśród tego białego puchu ubrany w białe jeansy z czarnym wzorem na dole nogawek ciągnącym się gdzieś tak do połowy łydek, szarą bluzę typu MTM podbitą od spodu czymś w rodzaju miękkiego, ciepłego futerka i rozpinaną czarną bluzę, również z miękką i przyjemnie ciepłą podszewką. Jeszcze szalikiem się owinął, coby mu ciepło było i żeby gardła znowu nie przemroził. Było trochę chłodno, jednak chłopak jakoś zbyt mocno tego nie odczuwał.
W pewnej chwili niedaleko stołów do magicznych szachów zauważył dwie znajome postaci. Zmrużył oczy, tak, to na pewno Adrienne i Roy. Uśmiechnął się lekko, przyspieszając kroku i już po chwili stał tuż przy nich.
- Cześć - powitał ich przytulając Puchonkę, a następnie wymieniając z Gryfonem uścisk dłoni. Nie wiedział za bardzo o czym mogli wcześniej rozmawiać, więc postanowił zadać typowe pytanie. - Co u was słychać? - zerknął na przyjaciół tymi swoimi lekko zezowatymi oczami. - Dobrze was widzieć, dawno wychodziłem do ludzi - dodał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrienne Lorrain

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708
Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 EmptyCzw Gru 24 2015, 15:28

Prawdziwy przyjaciel nigdy Cię nie zostawi, tak zawsze powtarzał jej ojciec. Z ojcem miała dobre stosunki, naprawdę dobrze się z nim dogadywała, w końcu to była jego biologiczna córka. Sophie i Philippe, ciekawiło ją co tam u nich się dzieje, ale dobrze wiedziała jak to się zakończy. Jak zakończy się historia tego przyrodniego rodzeństwa. Nie mogło być inaczej. Z Philippe miała jeszcze jakikolwiek kontakt w czasie nauki, ale Sophie była całkowicie od niej oddalona. Czy to miało związek z tym, że uczęszczała do domu Salazara Slytherina? Szczerze powiedziawszy nie wierzyła w to, dom Slytherina wcale nie był taki zły. Miała wielu przyjaciół z tamtego domu, chyba, że ona jedyna ma z nimi dobry kontakt, bo faktycznie prócz swojej przybranej siostry nie miała z tego domu żadnego wroga, a wszelacy kochankowie, chłopcy byli z tego właśnie domu. No co jak co ale ślizgoni akurat byli przystojni i ona lubiła mężczyzn z charakterem. Taka właśnie jest nasza Adrienne. Tak związek z Roy'em był normalny, bardzo dobrze się czuła w jego towarzystwie, przecież ani się nie kłócili nagminnie, ani nic takiego między nimi się nie działo. Po prostu nie wyszło, a puchonka dopiero po jakimś czasie dowiedziała się dlaczego, nie byli sobie przeznaczeni i tyle. Uśmiechnęła się jedynie do gryfona. Każdy obiecuje poprawę, ale jednak Roy był jednym z najbliższych przyjaciół dla Adrienne dlatego jemu zawsze ufała i wierzyła. Zresztą czy on byłby w stanie ją kłamać. Byli w związku to powiedział jej prawdę, jeden czy drugi to by miał dwie na raz, bo co by mu szkodziło, nie? Ale nie Roy, nie on. - To może to takie przeznaczenie? Przyszliśmy do miejsca które wcale nas nie interesuje i wpadamy na siebie... Dziwne... - powiedziała do niego, ale jakby spojrzeć na to z bliska to wcale to nie jest dziwne. W świecie magii wszystko jest możliwe, prawda? - Ja i miłość? Chyba sobie na razie odpuszczam z tymi miłostkami to nie jest chyba dla mnie. Za kogo bym się nie tknęła ten ucieka. - wywróciła oczami i zaczesała włosami. Jakby nie zauważył to ostatni obcięła włosy, zawsze miała dłuższe, a teraz obcięła do ramion i zdecydowała, że właśnie przy takich zostanie, dlaczego by nie? Ona tam się wcale nie musi nikomu podobać, chociaż każdy kto ją zna dobrze wie, że siedzi przed lustrem dużo czasu. - A co do pracy... Szczerze nawet o tym nie myślałam, dostaje pieniądze od ojca, ale może i masz racje trzeba się czymś zająć. - mruknęła. Pieniędzy miała pod dostatkiem, co jak co, ale Boris naprawdę o nią bardzo dobrze dbał. Co rusz wkładał jej do Banku Gringotta gotówkę z której nawet nie korzystała. Nagle ni z tego ni z owego ujrzała przyjaciela z Ravenclaw. - No nie wierzę, powiedz mi, że jeszcze Ty nie lubisz szachów to chyba zwariuje. - oznajmiła bardziej pytająco patrząc na Setha, oczywiście odwzajemniła uścisk. Można powiedzieć, że ich rocznik był naprawdę bardzo udany, każdy z każdym się znał i w miarę się kolegowali. Nie było jakiś typowych wrogów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Magiczne szachy - Page 2 QzgSDG8








Magiczne szachy - Page 2 Empty


PisanieTemat: Re: Magiczne szachy   Magiczne szachy - Page 2 Empty

Powrót do góry Go down
 

Magiczne szachy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Magiczne szachy - Page 2 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-