Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Miejsce na piknik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Miejsce na piknik   Wto Maj 21 2013, 20:01

First topic message reminder :


Miejsce na piknik

Świetne miejsce na piknik, to wie każdy w okolicy. Pamiętaj tylko, żeby nie zostawiać swojego jedzenia samego, bo krążące po parku gołębie nie zostawią dla Ciebie ani okruszka! Picie alkoholu również nie jest wskazane ze względu na często pojawiające się patrole!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Nie Sty 04 2015, 16:33

Kiedy dostała list od Starka nie wiedziała co ma począć. To był żart? Piknik? Naprawdę? Nie spodziewała się żeby ktokolwiek we wszechświecie był na tyle wariatem, żeby zorganizować piknik w środku zimy! Chociaż musiała przyznać, że był to bardzo, bardzo ciekawy pomysł! Jeszcze nigdy nie była na pikniku w środku zimy! Chociaż raz w życiu trzeba spróbować, chociażby po to żeby innym odradzać takiego pomysłu, ale kto wie, może będzie fajnie? Nie wiem co kierowało tą gryffonką, ale za wszelką cenę chciała zobaczyć piknik w zimie. Ona też jest nienormalna.
Tak więc przeszukała kufry w poszukiwaniu czegoś ciepłego do ubrania, płaszczyk, szalik, rękawiczki i czerwone nauszniki. Czuła się jak pingwin, ale co tam, ważne, że jest jej ciepło! Powoli powędrowała w stronę parku, miała jeszcze dużo czasu, dlatego nie musiała się śpieszyć. Podziwiając widoki dreptała w ciszy i spokoju.
Kiedy dotarła do parku stanęła zdezorientowała i wpatrywała się w biały puch, widziała tylko kilka par śladów prowadzących w różne miejsca. Zatem dziewczyna szła za tropem Tony’ego przeskakując z dziury na dziurę. Przynajmniej sama nie musiała walczyć z tym śniegiem.
W końcu dotarła. Kiedy zobaczyła co chłopak zrobił stanęła i wpatrywała się w niego zdziwiona.
- Myślałam, że to był żart… albo że to była metafora! – powiedziała podbiegając do chłopaka i już po chwili ściągając z siebie cały asortyment, którego tak szukała.
- Naprawdę? Piknik w zimie? – jej wzrok sugerował niemałe zaciekawienie tą sytuacją – Genialne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tony Stark

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 39
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10121-tony-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10129-i-m-iron-man#281682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10131-listy-milosne-do-tony-ego#281687
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10130-tony#281684




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Nie Sty 04 2015, 16:42

W bańce było już całkiem cieplutko, dlatego ściągnął kurtkę i położył na pustej torbie. Miał ochotę sięgnąć po pasztecika, ale zaraz się uspokoił. Nie będzie przecież podjadał zanim dziewczyna przyjdzie. Zrobił mały błąd, że nie zjadł obiadu. Tak to jednak jest, jeśli człowiek myśli tylko i wyłącznie o dziewczynach. A Gryfonkę? Znał i bardzo lubił. Razem dzielili niedolę kelnerów, co prawda w dwóch zupełnie innych kawiarniach.
- Cześć! – Wyszczerzył się, kiedy Victoria dotarła na miejsce. – Pomyślałem, że przydałoby się nam coś innego od kawiarni oraz szkolnego korytarza. Znalazłem w księdze zaklęcie, pomyślałem, że jest całkiem dobre. Parę machnięć różdżką i proszę! Gotowe! Zima dookoła, a my możemy siedzieć sobie bez kurtek. – Był sam zafascynowany tym, co udało mu się wyczarować. Może i Tony lubił się popisywać umiejętnościami, ale w tym przypadku naprawdę był zdziwiony, że efekt wyszedł mu niesamowity. Czasami jednak miał łeb… albo wyjątkowe szczęście.
- Normalnie o tej porze roku pije się gorącą czekoladę, ale pewnie tak jak ja, masz jej dość. – Dodał jeszcze na swoje usprawiedliwienie. Ulżyło mu wyraźnie, kiedy dziewczyna pochwaliła pomysł pikniku.
- Tylko wiesz… Niech to będzie nasz sekret! Nie chcę widzieć tutaj miliona parek. – Wydał z siebie dźwięk obrzydzenia. Aktorzyna, nie ma co!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Nie Sty 04 2015, 16:51

Różnica kawiarni nie stanowiła problemu zwłaszcza jeżeli trzeba było komuś się wyżalić na cholernych klientów. Praca ich połączyła i jest jej wdzięczna prawdę mówiąc.
Chłopak wykonał naprawdę dobrą robotę.
- Jesteś geniuszem! – tylko tak mogła skomentować jego pracę. W tym czasie zdążyła ściągnąć już kurtkę i rozciągnąć się. Mogła przypominać w tym momencie zmęczoną kotkę, która wybudziła się ze snu.
- Postarałeś się i to bardzo, jakaś okazja, czy po prostu chciałeś odpocząć jak mówiłeś? – była ciekawa dlaczego zorganizował coś tak cudnego i co najważniejsze zaprosił ją! Mógł zaprosić kogokolwiek zwłaszcza, że słyszała jaki z niego Casanova, ale zaprosił ją… hmmm.
- Dokładnie! – dla potwierdzenie przyklasnęła w ręce uradowana – Stęskniłam się już za wiosennymi piknikami, a czekolada stała się już najgorszym napitkiem jaki może istnieć! – wszystkim można się znudzić, nieprawdaż?
Słysząc jego prośbę zaśmiała się pod nosem.
- Nie ma szans! Nie powiem nikomu. Tylko my możemy delektować się tym cudownym pomysłem! – naprawdę była zachwycona. Zwłaszcza, że to wszystko wyglądało jakby byli w kuli śnieżnej… ale takiej na odwrót. Kochała zimę i siedzieć w takim miejscu i przyglądać się wszystkiemu wokół… niesamowite. Więc chłopak trafił z pomysłem. A ona myślała, że porzucają się śnieżkami… wszystko jeszcze możliwe!
- Nie wiem jak ty, ale ja jestem potwornie głodna! – trzeba przyznać, że dziewczyna miała wilczy apetyt i czasami pochłaniała nieskończone ilości potraw. Nawet teraz mogłaby zjeść konia z kopytami. Usiadła zatem na kocyku rozradowana i czekała z niecierpliwością na krukona.
- Co tam w ogóle u ciebie? – w końcu jej się przypomniało, że wypadałoby się zapytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tony Stark

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 39
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10121-tony-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10129-i-m-iron-man#281682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10131-listy-milosne-do-tony-ego#281687
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10130-tony#281684




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Nie Sty 04 2015, 17:02

- Oh dziękuję! Jeszcze się zaczerwienię! – Pokręcił śmiesznie głową, chociaż takie pozytywne komentarze bardzo łechtały jego próżność. Przyglądał się jej przez chwilę, kiedy tak się przeciągała. Czyżby droga ją zmęczyła? Mogłaby spróbować sama przedzierać się przez ten biały puch! Tony myślał, że zaraz zwariuje, kiedy raz po raz wpadał w kolejne zaspy śnieżne! Nie zamierzał jednak nic mówić. Ot, podziwiał tylko „widoczek”. W najbardziej odpowiednim momencie odwrócił wzrok, aby zainteresować się dyniowym pasztecikiem. Udawał jakże grzecznego chłopczyka.
- Powiem szczerze, że chciałem odpocząć. Mam już dość siedzenia w bibliotece albo w pracy. Wszędzie ludzie, którzy wchodzą ci na głowę, sam już nie wiesz w co ręce włożyć. A tutaj? Jest miło, cicho, pięknie. Można pomyśleć, skupić myśli na jednym. – No proszę, kto by pomyślał, że ze Starka był taki myśliciel? A zaprosił Gryfonkę być może dlatego, ponieważ wydawała się mu być bardzo normalna. W pozytywnym sensie oczywiście. Takiego towarzystwa obecnie potrzebował.
- Na wiosnę wymyślę coś innego. Może uda się gdzieś wybudować chatkę na drzewie i tam się schować? – Spojrzał na nią z ukosa. – Zawsze marzyłem, aby takową mieć. Niestety, mój ojciec nigdy się nie zgadzał. Razem z siostrą byliśmy zawiedzieni. – W sumie nadal był zawiedziony z tego powodu. Nigdy nie rozumiał ojca oraz jego decyzji. Zapewne gdyby poprosił o garaż, w którym miałby majsterkować, zaraz by taki ojciec mu zorganizował. Dziwne dziwy.
- A proszę! Częstuj się! Wszystko zwinięte z Wielkiej Sali. Nadal nie potrafię gotować. Wątpię, abym kiedykolwiek wspiął się wyżej niż przygotowywanie wody na herbatę. – Nie ukrywał swoich wad, zresztą, nawet gdyby potrafił gotować, to gdzie by wszystko przygotował? Nie poznał sekretu kuchni Hogwartu. A nawet jeśli, to co? Skrzaty raczej nie pozwoliłyby mu krzątać się po ich królestwie!
- U mnie? Trochę jestem wszystkim zmęczony – wyznał szczerze. – A Ty? Jak się trzymasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Nie Sty 04 2015, 17:14

Lubiła z nim spędzać czas, zawsze było tak… spokojnie. Nie działo się nic niezwykłego, nie działo się nic strasznego, wszyscy byli zadowoleni i szczęśliwi.
I dobrze, że nic nie powiedział, bo znając życie trzepnęła by go w łeb z głupie uwagi. Ona taka drobna, mała, biedna dziewczyna miała przedzierać się przez zaspy śnieżne?! No bez przesady! W tej sytuacji wolała wykorzystać pracę chłopaka i po prostu udawać jaka to ona biedna, nie lepiej? Oczywiście, że lepiej!
- Masz rację, nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba.
Położyła się na kocu już całkowicie się rozluźniając. Wiosna zimą była taka rozluźniająca!
- Domek? – zagadnęła natychmiast wstając. Ona nigdy nie miała kogo poprosić o coś takiego. Jej mama była zbyt słaba, by pomóc dziewczynce w budowie, a sama nie chciała jej zamęczać – Pomogę Ci! Zbudujemy sobie domek! Będzie super! – uwielbiała w tak kreatywny (bądź leniwy) sposób spędzać czas.
Vivi dostrzegła jak bardzo poluje na dyniowy pasztecik, aż normalnie opracowała złowieszczy plan. Kiedy pozwolił jej poczęstować się sięgnęła po… niech no zgadnę upatrzony przez niego dyniowy pasztecik i wpatrywała się w niego z pewnym siebie spojrzeniem.
- Kradzione smakuje najlepiej, nie wiedziałeś?! – i natychmiast zabrała się za pałaszowanie pasztecika… ojej ona wcale nie wiedziała, że on tak bardzo go chciał.
- W porządku, nic ciekawego, nudy i spotykają mnie dziwni ludzie, których nie rozumiem, czyli to co zawsze!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tony Stark

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 39
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10121-tony-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10129-i-m-iron-man#281682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10131-listy-milosne-do-tony-ego#281687
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10130-tony#281684




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Nie Sty 04 2015, 17:26

- Chyba, że potrzeba Ci jeszcze poduszki. Tego zapomniałem. – Spojrzał na dziewczynę drapiąc się po policzku. Wiedział, że czegoś zapomniał! Tak samo jak nie pamiętał o zabraniu dodatkowych talerzyków, aby coś mogło im robić za podstawki. Cóż to za piknik bez papierowych talerzy? Kiedy zaprosi Gryfonkę jeszcze raz, będzie pamiętał o takich rzeczach!
- Przepraszam – dodał szybko ze skruchą. Oj tam, wiedział, że Vivi nie jest księżniczką, ale czasami każda dziewczyna powinna być tak traktowana. Dla lepszego samopoczucia, rzecz jasna.
- Łoł! Nie oczekiwałem od Ciebie aż takiego entuzjazmu w sprawie domku! W takim razie dobrze! Szykuję już galeony na kupno odpowiednich rzeczy. – Wiadomo, domek na drzewie nie zbuduje się sam z niczego. Trzeba było to zadbać i należało kupić odpowiednie materiały. Same dechy też nieco kosztowały. Jak budować, to coś porządnego! – Coś czuję, że będziemy mieć naprawdę świetną wiosnę! Aż cicho chcę, aby ta zima szybko odstąpiła. – Zaśmiał się. Naprawdę napalił się na domek na drzewie, tak samo jak Gryfonka. Powoli do niego doszło, że jego marzenie z dzieciństwa może się spełnić i to przy użyciu czarów oraz czarującej przyjaciółki. Kto by pomyślał?
- Hej! To był mój pasztecik! – Spojrzał na nią z dziwną miną. A że był Starkiem… - Oddawaj! – Przesunął się w jej stronę bliżej i jeszcze nachylił się, aby móc spróbować pasztecika, którego zaczęła pałaszować. Zapewne jeśli go nie pocałuje albo nie da mu gryza, to nie ma bata, aby się odczepił. Tony oczywiście wolałby tą drugą opcję, ale karmienie też wcale nie było takie złe.
- Dziwni ludzie? Tak jak ja?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Nie Sty 04 2015, 17:39

- Poduszka? Zwariowałeś? – spytała, a jej twarz przybrała poważny wyraz, jakby powiedział coś bardzo karygodnego i godnego tylko skarcenia… - Jesteśmy na mrozie! To survivalowa przygoda piknikowa, a tobie się poduszki zachciało! – po ostatnich słowach nie wytrzymała i najzwyczajniej w świecie zaczęła się śmiać. Ona też była dobrą aktorką. Co można było dostrzec po jej małym występie. Często wykorzystywała swoje aktorskie zdolności w życiu codziennym.
- Chciałabym się dołożyć, ale muszę oszczędzać… tak jakby na mieszkanie zbieram… – powiedziała w zamyśleniu. Na razie zostanie w Hogwarcie, albo u Klemensa, a potem… potem to się zobaczy, będzie wędrować z miejsca na miejsce. Dobra nieważne, nie pora na takie rozmyślanie w tej chwili.
- Ja do roboty zawsze chętna, tylko trzeba znaleźć odpowiednie miejsce i reszta sama już poleci! – naprawdę podobał się jej ten pomysł. Zbudować coś własnymi rękami to coś niesamowitego, a zbudować marzenie swojego dzieciństwa to coś jeszcze lepszego!
- Nie przeganiaj zimy, bo chcę żeby jej na urodziny mi zostało! – przerwała mu natychmiast – Co to za zima bez śniegu? Żadna, śniegu ma być w brud i dopiero w ostatni dzień lutego może się roztopić, ma moje pozwolenie!
Wiedziała, że chciał te paszteciki i wiedziała, że będzie o nie walczył, ale ona była zawzięta, nie miała zamiaru się poddać, w końcu zrezygnowana wystawiła połowę pasztecika w jego stronę.
- No niech ci już będzie… masz w nagrodę! – ta litość i to dobrodziejstwo, które mu okazała było niesamowite. Pozwoliła mu zjeść resztę jej pasztecika, patrzcie jaka ona dobra!
- Gorzej od ciebie nie da się trafić – pokazała mu język zadowolona z tego, że potrafi się dzisiaj troszkę odgryźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tony Stark

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 39
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10121-tony-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10129-i-m-iron-man#281682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10131-listy-milosne-do-tony-ego#281687
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10130-tony#281684




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Nie Sty 04 2015, 19:30

- No co? Gdybym był chamski, powiedziałbym, że nawet widzę dwie poduszki, ale chyba za bardzo lubię swoją buźkę, abyś mnie walnęła czy cuś. – Zrobił głupią minę, ale pozezował w stronę jej piersi, aby było wiadomo o czym mówił. Następnie zrobił kolejną minę, tym razem udawał niewiniątko. On wcale niczego nie sugerował, niczego nie mówił. Niczego nie zrobił! Naprawdę!
- Na mieszkanie? – powtórzył po dziewczynie wyraźnie zainteresowany. On tak naprawdę nie miał zielonego pojęcia co będzie robił po Hogwarcie. Dobrze mu szło we wszelkich zaklęciach i transmutacji, ale cóż z tego wyrośnie? Najchętniej zostałby do końca życia w zamku. Być może to wcale nie był taki głupi pomysł. Mógłby zatrudnić się w bibliotece, a później spróbować zdać egzaminy na nauczyciela. Nóż, widelec, byłby dla niego jakiś wakat? – W sumie ja też powinienem pomyśleć o przyszłości. Tak sobie teraz pomyślałem, że chciałbym zostać w Hogwarcie. Lubię życie w zamku. Tutaj zawsze się coś dzieje. – Uśmiechnął się. Wiedział, że mógł wrócić do domu rodzinnego. Starkowie pomogliby synowi. Tylko jedno pytanie – czy aby na pewno wszystko by mu się podobało? Pewnie wybraliby za niego karierę, w dodatku taką, która by mu nie pasowała. Nie, wrócenie do domu rodzinnego byłoby najgorszym pomysłem, który mógłby wpaść mu do głowy.
- Najpierw trzeba będzie wybrać drzewo. Później zdobyć zgodę. Z tym myślę, że nie będzie trudno, bo mam Ciebie. Na pewno uda Ci się przekonać dyrektora, aby pozwolił nam na budowę. – Uśmiechnął się. Domku raczej nie chciałby budować tutaj w parku w Hogsmade. Wolał w Hogwarcie. Nawet jeśli opuściłby zamek, to inne dzieciaki mogłyby później korzystać z domku. Oczywiście dopiero jakby Stark opuścił mury szkoły i zniósłby wszelkie zaklęcia maskujące.
- No dobrze, już dobrze. Niech będzie śnieg jeszcze na Twoje urodziny, abyśmy mogli na imprezce mrozić wódkę w puchatym śnieżku! – Wyszczerzył się. No co? Co to za urodziny bez alkoholu? W dodatku studenckie urodziny?!
- A dziękuję! – Ugryzł małego kęsa paszteciku, a resztę zostawił. Żeby nie było, że jest taki cholernie pazerny.
- No wiesz? Że ja taki zły? – Zrobił minę smutnego psiaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Pon Sty 05 2015, 11:15

Słysząc jego uwagę naburmuszyła się jak niezadowolone dziecko i złapała pierwszą lepszą rzecz, która okazała się być rękawiczką i trzepnęła go w głowę nią. Po chwili spojrzała na rękawiczkę i warknęła niezadowolona.
- Ty się ciesz, że trafiłam na rękawiczkę! – prychnęła pod nosem i po chwili zaczęła się śmiać.
- Jakie niewiniątko… ja cię mam na oku, ty się pilnuj! – wystawiła mu język i oparła się na przedramionach. Wierciła się jak opętana, ale chłopak chyba zna ją wystarczająco, żeby wiedzieć, że to u niej normalne i że czasami ma chyba niestwierdzone ADHD i dlatego nie może usiedzieć w jednej pozycji.
- Yhym – dla potwierdzenia jeszcze kiwnęła głowę i wlepiła oczy w niebo.
- Tak jakby nie mam gdzie mieszkać – zaśmiała się, więc wyglądało to bardziej jak żart – tymczasowo.
No cóż nie chciała być zbyt poważna w takiej sytuacji, po prostu udawała, że żartuje, albo nie boli ją tak jak w rzeczywistości.
- To tak jak ja. Nie wiem jak ja sobie poradzę jak opuszczę Hogwart… – kątem oka spojrzała na niego i uśmiechnęła się niewidocznie. Tutaj zdarzyło się tyle dobrych i złych rzeczy i dzięki tej szkole wykształtowała się odpowiednio, tak jak chciała. Chociaż… może niektóre rzeczy by zmieniła.
- Ale wiesz co… tak się zastanawiam, czy przypadkiem na błoniach nie widziałam już jednego domku… – powiedziała w zamyśleniu. Naprawdę coś takiego jej się kojarzyło, a znając życie nie pozwolą im na budowę, jak już jeden jest zbudowany – Będzie trzeba sprawdzić!
- Dziękuję! – jej głos był bardzo pretensjonalny i usiadła po turecku. Prawdę mówiąc nie była pewna, czy ma zamiar organizować urodziny, nie lubiła tej uroczystości, po prostu… nie ważne. Znając życie będzie chodziła po szkole i nikomu nic nie powie… nikomu nie wspomina nigdy o tym kiedy ma urodziny… naprawdę nie lubi tej uroczystości! Ma znaczenie, ale nie chciała jej jakoś specjalnie obchodzić.
Kiedy chłopak zabrał jej pasztecika spojrzała na niego z łezkami w oczach. Wpatrywała się smutna i zrozpaczona jak chce pożreć jej jedzonko. Jednak zostawił jej część i rozpogodziła się natychmiast pochłaniając całą resztę.
- Uwielbiam Cię za ten piknik! – powiedziała bez zastanowienia. Po prostu palnęła nawet nie będąc świadomą, że to powiedziała.
- Tak… nie wiedzia… – nie skończyła… zobaczyła jego minę i pękła. Poczuła jak serduszko się jej kraje, stanęła na czworaka i nachyliła się w jego stronę wyciągając dłoń. Położyła ją na jego włosach i zaczęła go głaskać – No już… przepraszam, nie jesteś zły, jesteś kochany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tony Stark

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 39
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10121-tony-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10129-i-m-iron-man#281682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10131-listy-milosne-do-tony-ego#281687
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10130-tony#281684




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Pon Sty 05 2015, 17:23

Tony zrobił smutną minę, kiedy trzasnęła go w głowę.
- Przecież mówiłem czysto hipotetyczne, no! – Zrobił minę smutnego psiaka, która chyba niedługo zostanie jego firmową minką. No co mógł na to poradzić? Był przecież grzeczny, a raczej próbował być. – Oczywiście, że jestem niewinny! Jak zwykle! Nie wierzysz w moje czyste serce? Przecież, przecież… Przecież jestem niesamowity! I niewinny! I w ogóle wszystko co dobre! – Uśmiechnął się szeroko, ale chyba za bardzo mu to nic nie pomogło. Dziewczyna myślała o nim tylko to, co chciała, a nie co on chciał. Szkoda.
- Tymczasowo. Do czasu aż nie wybudujemy domku. – Uśmiechnął się szeroko. Był tego tak bardzo pewny, że chyba nic ani nikt nie mógłby go wybić z tego „rytmu”.
- Już ktoś wpadł na ten sam pomysł? O nie, nie! Zaraz te osoby wykurzę! Ja chcę podstawić swój domek na drzewie! – Zrobił minę smutnego psiaka razy dwa. Już coś mówiłem o minie firmowej, prawda?
- Może się dam przeprosić, może nie – powiedział nadal z nietęgą miną, kiedy mówiła mu, że jest kochany i uwielbia go za ten piknik. Stark jednak długo obrażać się nie potrafił. Spojrzał spode łba na dziewczynę i uśmiechnął się.
- No dobra, wcale się nie obrażam! Chyba bym nie mógł być przez cały czas takim naburmuszonym gościem. To chyba zresztą tak nie wypada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Pon Sty 05 2015, 23:16

- A ja zaprezentowałam co mogłoby się stać, gdybyś nie mówił czysto hipotetycznie – oj nie ma tak dobrze panie Stark. Dwa razy nie zadziała na nią ta sama technika, a raczej zadziała, ale ona będzie się jej opierać jak tylko mogła! Jego kłótnia na temat niewinności zrobiła dwie rzeczy. Po pierwsze wpadła w stan osłupienia, po drugie zaczęła się śmiać jak opętana i zaczęła się turlać po ziemi nie mogąc wytrzymać. Po jakiś pięciu minutach usiadła ocierając łezkę z oka i wzięła głęboki oddech.
- Sorry – powiedziała jedynie i spojrzała na niego zasłaniając usta, chyba nie trzeba mówić jakie dziewczyna miała zdanie na ten temat
- Mam genialny pomysł! – powiedziała ze świeczkami w oczach, usiadła przed nim i złapała go za dłonie – Pierwszego dnia zburzymy ten domek i z tych materiałów wybudujemy własny! Ograniczymy wydatki! – powiedziała podekscytowana. TO BYŁ GENIALNY POMYSŁ. Nie mógł zaprzeczyć, inaczej znowu go trzepnie rękawiczką.
Kiedy powiedział, że nie da się przeprosić, do jej oczu napłynęły łzy i kiedy on robił minkę smutnego pieska, ona zrobiła minę zbitego, biednego małego kociaka. A kiedy się przestał obrażać wyszczerzyła w jego stronę białe ząbki i popchnęła go delikatnie.
- Uwielbiam Cię za to po prostu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tony Stark

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 39
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10121-tony-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10129-i-m-iron-man#281682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10131-listy-milosne-do-tony-ego#281687
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10130-tony#281684




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Wto Sty 06 2015, 00:23

- Oj, świerzbią Cię rączki, prawda? Świerzbią! Jak ja zaraz wkroczę do akcji, to nie wiem czy się pozbierasz moja droga! – Roześmiał się. Przez chwilę przyglądał się jej, kiedy tak turlała się po kocu. Mógł na nią skoczyć i spróbować ją przetrzymać. Mimo wszystko coś w nim mówiło mu, żeby lepiej tego nie robić. Niech dziewczyna (póki może) pocieszy się wolną przestrzenią osobistą. Stark w odpowiednim momencie ją naruszy. Jeszcze jednak ta chwila nie nadeszła.
Może i dobrze, że nie wykonał swojego planu, ponieważ czekało go coś o wiele lepszego? Dziewczyna uspokoiła się i usiadła naprzeciwko. I chwyciła go za dłonie. Uniósł jedną brew do góry. Kto tutaj kogo podrywa? Nieco zagubił się w swojej kalkulacji.
- Ej… Jesteś genialna. – Spojrzał na nią. Sakiewka mu od tego nie ucierpi, a będą świetnie się bawić i w dodatku nie wydadzą ani knuta na domek! A będą go mieć! – Naprawdę! Jesteś genialna! – Skoro już trzymali się za dłonie, Tony ścisnął je mocniej. Uśmiechnął się radośnie. – To jest idealny plan. Będzie domek, będą pieniądze na wszystko.
- I weź mi tutaj nie płacz, dobra? – Puszczać jej rączek nie zamierzał. Tylko nieco przesunął się w jej stronę i pocałował ją w czółko. Łzy w oczach oraz minka kociaka zawładnęła jego sercem. Nie myślcie sobie, że Stark był nieczułym gałganem! Co to, to nie! – Bo ja nie lubię jak ładne dziewczyny płaczą i to jeszcze z tak błahego powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Wto Sty 06 2015, 11:41

No cóż, gdyby dziewczyna wiedziała w co się wpakowała to pewnie nie zachowywałaby się tak… normalnie? Zapewne byłaby bardziej zmieszana i zakłopotana, a tak… po prostu wygłupiała się i była sobą. Sposób, żeby dziewczyna tak się zachowywała – nie mówić, że chce się ją zarwać i nie mówić, że bierze się ją na randkę. To klucz do sukcesu.
Ale wracając. Chłopak ścisnął jej dłonie, a ona nie odrywała od niego wzroku.
- Wiem! – wypięła dumnie pierś i uniosła głowę żeby szczycić się tymi pochwałami – No prawie idealny – widać było zakłopotanie, które nagle się pojawiło się na jej twarzy, lekko nawet się zgarbiła – nie wiem czy dostaniemy pozwolenie na rozebranie i złożenie na nowo domku na drzewie – zaśmiała się zakłopotana. Nawet zapomniała, że chłopak trzymał ją za ręce, po prostu stali w tej pozycji.
Kiedy pocałował w czółko poczuła rumieńce na policzkach. MINA KOCIAKA ZAWSZE WYGRYWA. Pokonuje zazwyczaj minę smutnego pieska, a że wyćwiczyła ją do perfekcji, to zawsze działała. Zaczęła się śmiać pod nosem i wlepiła swoje szare oczka w chłopaka.
- Dziękuję – wyszeptała i zaśmiała się pod nosem – nawet jak udaje? – zapytała, a na jej twarzy pojawił się chytry uśmieszek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tony Stark

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 39
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10121-tony-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10129-i-m-iron-man#281682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10131-listy-milosne-do-tony-ego#281687
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10130-tony#281684




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Wto Sty 06 2015, 11:53

Stark chyba będzie musiał częściej stosować tę metodę, skoro była ona tak bardzo skuteczna. Dość miał już droczenia się z dziewczynami, które zaprzeczały jego słowom, jeśli chodziło o randki. A tak? Ominęli to wszystko i dzięki temu mogli spędzić ze sobą naprawdę miło czas… A Tony wiedział o co mu naprawdę chodzi. Same profity, moi drodzy!
Tony delikatnie przesunął kciukiem po wierzchu jej dłoni i pokręcił głową. Twarz miał bardzo pogodną. Nie martwił się o to pozwolenie.
- Nikomu nic nie powiemy. Rozbierzemy domek i zbudujemy nowy w tym samym miejscu. Czasami trzeba naginać zasady, aby było wesoło. Zresztą! Pozwolenie na budowę domku było, więc nie może zostać cofnięte. Co z tego, że zamierzamy zrobić małą przebudowę? Na to nie potrzeba pozwolenia budowlanego. Przynajmniej tak sądzę. – Tony nie znał się na prawie mugolskim ani czarodziejskim. Wiedział tylko tyle, że zabicie człowieka jest karalne, kradzieże są również niedobre, a prowadzenie po pijaku to szczyt idiotyzmu.
- No i co, że udajesz? – szepnął tak samo cicho jak ona. Spojrzał w jej oczy. – Wiem, że jako kobieta jesteś manipulatorką, ale mi to wcale nie przeszkadza. To część Waszej natury. Więc baw się mną do woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victorique Moonlight

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10012-victorique-moonlight#279340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10015-vivi-szuka-przyjaciol#279368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10016-vivien-sowka-victorique#279369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10017-victorique-moonlight#279371




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Czw Sty 08 2015, 14:00

No cóż, dziewczyna była na tyle prosta, że na nią działało wiele różnych trików. Dla przykładu jeżeli ktoś chciał przeprosić dziewczynę, wystarczyło dać jej lizaka, a ona uradowana wybaczyłaby temu komuś. Ale oczywiście trzeba było mierzyć wielkość przewinienia, bo jeżeli było to coś poważnego to lizak nie wystarczył… ale bukiet lizaków…
- Myślisz że damy radę? Rozebrać i zbudować nowy domek tak, żeby nikt się nie zorientował? – zapytała niepewnie po czym uśmiechnęła się wesoło i dodała – Masz rację! Po co się tym przejmować, zrobimy to, a jak nas złapią i będą chcieli ukarać to po prostu powiem, że mnie do tego zmusiłeś! – rozpromieniała zadowolona ze swojego pomysłu i wyszczerzyła do chłopaka swoje ząbki.
- Naprawdę mogę? – widać było jej zaskoczenie. Ma rację kobiety mają w naturze zabawę i manipulowanie innymi. Niektóre robiły to świadomie inne nie. Ale każda z nich miała tą cechę i nie dało się jej zaprzeczyć. Nie odrywając spojrzenia od chłopaka przechyliła głowę delikatnie w bok i oczekiwała jakiejś odpowiedzi od niego – Więc nie będziesz miał pretensji jeżeli Cię wykorzystam do swoich celów? – to mogło zabrzmieć dwuznacznie, ale dziewczyna nie zdawała sobie nawet z tego sprawy, Po prostu przyglądała się krukonowi z uwagą i niemałym zaciekawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30016
  Liczba postów : 47579
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Pią Mar 20 2015, 17:23


Swieto Lampionow


Każda kobieta, wiążąc się z mężczyzną, chce być jego partnerką, a nie tylko służącą, której zadaniem jest jedynie ugotować obiad, albo sprzątnąć dom. I choć w dzisiejszych czasach, panie mogą swobodnie wybrać swoją rolę, dawniej musiały walczyć o to, by być traktowane, jak istoty żywe, a co za tym idzie – posiadające uczucia. W świecie czarodziejów, zyskały to prawo w momencie, kiedy stanowisko ministra magii po raz pierwszy objęła kobieta - Artemizja Lufkin. Dzień ten stał się bardzo ważnym dla czarownic i od tego czasu, co roku świętują go w szczególny sposób – puszczając do nieba własnoręcznie ozdobione lampiony, z nadzieją na spełnienie kolejnych marzeń. I tego dnia przypadł kolejny raz obchodzenia ów święta, dlatego też dla czarodziejskiej społeczności, przygotowano mnóstwo atrakcji. Hogsmeade przystrojone było w kolorowe światełka, gdzieniegdzie porozwieszano także pięknie ozdobione lampiony, mieniące się mnóstwem kolorów. Ludzie tłumnie przechadzali się krętymi uliczkami, sprawiając, że miasteczko było tego dnia jeszcze bardziej żywe i magiczne. Atmosferę podsycał fakt, iż przy wejściu do Hogsmeade, każdy otrzymywał zapakowaną, czekoladową żabę. I nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, co jeszcze znajdowało się w pudełku. Otóż, otworzywszy je, można było znaleźć w środku nie tylko kartę ze znanym czarodziejem. Ci, którzy mieli przyjemność być uczestnikami tajnej korespondencji, odnajdywali tam zupełnie inną kartę. Taką, która opisywała krótko ich korespondenta, co więcej – na odwrocie można było dostrzec ruchomą fotografię danej osoby i informację o tym, że można ją znaleźć festiwalu, lub kontynuować wymianę listów, tym razem już bezpośrednio. A kiedy już otrzymało się czekoladową żabę, można było zacząć zwiedzanie. Kolorowe stragany, zachęcały odwiedzających do kupna przeróżnych magicznych przedmiotów po niezwykle atrakcyjnych cenach i nikogo nie powinien dziwić fakt, że cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Oczywiście, dla tych, których portfel świecił pustkami, także przygotowano coś specjalnego. Otóż, zgodnie z tradycją, jak co roku, uczniowie Hogwartu mogli ruszyć na wyzwanie i powyrywać okoliczne gnomy. Co ciekawe – nie było to byle jakie wyrywanie gnomów, a zawody w rzeczy samej! Na tego, kto wyrzuci delikwenta najdalej, czekała satysfakcjonująca nagroda! Ostatnią atrakcją natomiast, związaną bezpośrednio z obchodzonym świętem, było wypuszczanie lampionów. Każdy mógł wyruszyć na okoliczną polanę, by wypuścić własnoręcznie ozdobiony lampion i obserwować, jak unosi się w powietrze z nadzieję, że jego marzenia zostaną spełnione.

Atrakcja I LAMPIONY
Atrakcja II RZUCANIE GNOMAMI
Atrakcja III STRAGANY

Informacje z czekoladowych zab
Każdy gracz, który brał udział w wymianie tajnej korespondencji, wchodząc na festyn, otrzymywał zamiast karty z serii osiągnięć czarodziejów - kartę z podobizną i informacją na temat swojego tajemniczego partnera. Dzięki temu, postacie mogły się dowiedzieć, z kim wymieniały wiadomości. Następnie odnaleźć ich w późniejszym czasie w szkole, na festynie, bądź po prostu wysłać im list, tym razem bezpośrednio już na pocztę adresata.
Wykaz par, czyli jednocześnie osoba, która pojawia się na waszej karcie:

1. Camilla A. Taylor ● Rains U. Nash
2 Laura Blaise ● Ash Hawkeye
3 Auréle Lacroix ● Ramonesse Hope Bailey
4 Eugenius E. Tatcher ● Eiv C. Henley
5 Felix Lockwood ● Voice Lloyd
6 Melody A. Blackthorne ● Gustav Jensen
7 Vivian Norrington ● Rience Hargreaves
8 Urane Leighton● Nicole Luna Nox
9 Rasheed Sharker ● Charlotte M. Williams
10 Ambroge Friday ● Sky A. Milford
11 Utopia Blythe ● Leoś Priborsky
12 Callisto Marquett ● Dahlia D. Doyle
13 Ethna Caulfield ● Julia Heikkonen
14 Angelus Scorpion Ettore Halvorsen ● Sonia Rossa
15 Katherine Russeau Mia Hatman ● Vittoria Blanco
16 Sarah Nerris ● Enzo Halvorsen
17 Tristan Cornelius Hauge ● Grace Blakely
18 Severus de Montmorency ● Brandon Russeau

Dziękujemy za udział w tajnej korespondencji i zapraszamy do kolejnej edycji!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ash Hawkeye

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 461
  Liczba postów : 138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9997-asher-belshazzar-hawkeye#279002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10004-zagraj-z-kanciarzem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10005-zastawiona-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10006-asher-hawkeye




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Sob Mar 21 2015, 16:44

Święto lampionów może nie było czymś na co Ash z chęcią by się wybrał. Okazja z jakiej organizowano wypuszczanie świateł w powietrze może była godna chwili uwagi, ale z całą pewnością cała oprawa tłocznego zgromadzenia nie sprawiała, że miał ochotę w ścisku i hałasie szukać sobie rozrywki. Chciał jednak wiedzieć kto był jego rozmówcą, nawet jeśli nie byłaby to informacja od której zależało jego pozytywne wrażenie po wymienianiu listów z królewną. Zwyczajna ciekawość sprawiła, że dzisiejszego dnia ubrał się z wyjątkową starannością w zielono - białą koszulę i ciemne materiałowe spodnie. Plecy przykrył jeszcze czarnym płaszczem i właściwie gotowy do wyjścia zaczął dążyć do odnalezienia dziewczyny na święcie lampionów. Jednym z większych zaskoczeń był dla niego fakt, że wręczono mu kartę podobno do tych, które można znaleźć w opakowaniu w czekoladowych żabach. Obracał ją w palcach kilka razy i wpatrywał się w imię i nazwisko, które na niej widniały. @Laura Blaise.
- Nie trafiłem z tym Krukonem - stwierdził cicho pod nosem, ale bez żalu. Dom właściwie nie miał żadnego znaczenia, zwłaszcza, że sam ani nie był niebieskim ani zielonym za swoich Hogwarckich czasów. Skoro już dowiedział się kto był jego partnerką to właściwie mógłby sobie pójść, ale najwyraźniej doszedł do wniosku, że dobrze byłoby pogadać z Laurą osobiście, zwłaszcza, iż miał się przecież dowiedzieć czy jest przystojny. Na samo wspomnienie o tym fragmencie ich rozmowy aż uśmiechnął się do siebie z rozbawieniem. Przechadzał się niespiesznie po okolicy i wypatrywał królewny. Czy przyjdzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://www.czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://www.czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://www.czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://www.czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Sob Mar 21 2015, 17:49

Mimo zapewnień w liście, że nie może się doczekać, aż się spotkają, to im bliżej zbliżało się Święto Lampionów, tym większe dopadały ja wątpliwości czy rzeczywiście chce tam iść. Ostatecznie, stwierdziła, że przecież obiecała, a nie miała w zwyczaju robić inaczej niż powiedziała. Czując się trochę głupio, we włosy wpięła diadem, który zagubił się gdzieś w szafie bo dawnym balu przebierańców i ubrała się całkiem po swojemu - niebieska sukienka, a na to ciepły, błękitny płaszczyk z różowymi fragmentami jak na zdjęciu.
Wyruszyła do Hogsmeade, cały czas myśląc sobie jak to będzie i jak wypadnie, i jak wypadnie, jaki będzie ten ktoś. Fajnie jej się z nim pisało, ale jak będzie poznać się naprawdę? Co to w ogóle za pomysł, poznawać przypadkowych ludzi spoza Hogwartu... Widok parku pozwolił jej na chwilę zapomnieć o swoich zmartwieniach. Było naprawdę pięknie. Światełka i kolorowe lampiony wyglądały cudownie. Nie zauważyła kiedy ktoś wcisnął jej pudełko z czekoladową żabą, mówiąc, żeby zajrzała do środka. Przez to całe rozkojarzenie, żaba wyskoczyła i uciekła, a ona została z kartą w ręku. Spojrzała na nią, spodziewając się ujrzeć jakiegoś Harry'ego Pottera, jednak ze zdjęcia spoglądała na nią nieznajoma osoba, którą jednak skąd kojarzyła. Z informacji pod spodem dowiedziała się, że pracował w Świńskim Łbie i wreszcie, jakże błyskotliwie, skojarzyła, że to jej książę. Rozejrzała się, spodziewając się, że gdzieś tam jest w tłumie. Całkiem szybko go zobaczyła i znowu naszły ją myśli, czy nie powinna uciec. Zmusiła się jednak do podejścia, powtarzając sobie, że nie może być tchórzem.
- Hej. To ty? - zagadnęła nieśmiało, machając przed sobą kartą z jego zdjęciem. Co za głupie pytanie, oczywiście, że to musiał być on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ash Hawkeye

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 461
  Liczba postów : 138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9997-asher-belshazzar-hawkeye#279002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10004-zagraj-z-kanciarzem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10005-zastawiona-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10006-asher-hawkeye




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Sob Mar 21 2015, 18:22

Czekanie niespecjalnie sprzyjało zachowaniu spokoju. Ash niecierpliwił się i przechadzał po okolicy, wpatrując się w kolorowe światełka, które migały nieopodal i zatapiając się w niezbyt przyjemnych rozmyślaniach. Czy spotykanie się z kimś komu wyjawiło się tak wiele ze swojego życia jest dobrym pomysłem? Teraz nie był już tego taki pewien, ale w gruncie rzeczy tajemnicza Laura Blaise sama pisała, że niewiele wyniosła z jego słów, a tymczasem on miał wrażenie, że wylewa na papier całą swoją duszę. Zawoalowanie wszystkiego lekką tajemnicą może zdawało się być mniej subtelne niż sądził, ale nadal obawiał się, że Ślizgonka nie będzie miała ochoty spotykać się z nim, jeśli faktycznie dowie się z kim ma do czynienia. Dobrze, że nie napisał jej zbyt wiele. Rozprawianie na temat kłopotów z alkoholem chyba nie było specjalnie dobrym tematem do rozmów.
Po kilkudziesięciu minutach zatrzymał się wreszcie i wpatrzył bez emocji w ludzi, którzy mijali go bez słowa. Niektórzy chichotali czy rozmawiali o czymś z zapałem, najwyraźniej już znaleźli swoją parę, ale co poniektóre jednostki nadal zdawały się być zagubione. Nic dziwnego, on sam właśnie czuł się jak ostatni idiota. W takiej też chwili zastała go Laura, a powrót do rzeczywistości zdawał się go wiele kosztować, co natychmiast pokrył pozornym luzem i uprzejmością. Uśmiechnął się nieznacznie do dziewczyny i zajrzał w swoje zdjęcie, aby już po sekundzie pomacać się po twarzy.
- Zdaje się, że chyba tak. - poinformował ją z powagą, ale zaraz nieco powietrza z niego zeszło, a to wszystko za sprawą diademu, który Blaise włożyła na głowę. Pochylił się lekko w dziwacznym ukłonie i ujął jej dłoń, tę, która jeszcze przed chwilą wymachiwała jego zdjęciem. Zamarkował pocałunek w dłoń po czym wyprostował się ponownie.
- Witaj, królewno. - przywitał się i rozluźnił palce, pozwalając jej wyplątać dłoń ze swojego uścisku. - Jak już pewnie zdążyłaś wyczytać mam na imię Ash. Nazywanie mnie księciem jest dość zabawne, ale wole żeby nikt nie usłyszał jak się podpisywałem w korespondencji.
Tymi słowami jednoznacznie zasugerował Laurze jak powinna się do niego zwracać, bo był niemalże pewien, że na karcie widnieje jego pełne imię, na które szczerze był uczulony.
- Korzystamy z jakichś atrakcji czy wolisz przysiąść i porozmawiać? Tym razem może bez tajemnic i wodzenia za nos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rains U. Nashword

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Rumunia, Europa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1147
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10037-rains-unique-nashword
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10041-co-powiesz-na-pakt-z-diablem#279660
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10040-rains-u-nash#279659
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10039-rains-u-nash#279655




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Sob Mar 21 2015, 20:00

Była w całkiem niezłym nastroju, zwłaszcza teraz, gdy odkryła, kto był jej tajną korespondentką. Kto by pomyślał, że szkolna bibliotekarka jest tak chętna do pozbawiania ludzi ubrań? Chyba powinna uważać z listami, zwłaszcza, kiedy po drugiej stronie parapetu znajduje się Ślizgonka. Chociaż Nashword nie była idealnym przykładem człowieka podejmującego rozsądne decyzje, miała poczucie, że Camilla Taylor postawiła na szali dość sporo, traktując ją jak łakomy kąsek i pochopnie się z tym zdradzając. Na kogo liczyła w zamian? Rains trudno było powiedzieć czy bibliotekarka wolałaby rosłego, młodego mężczyznę, czy może... ją właśnie. Obowiązkowa czarna koszula rozpięta do linii piersi całkiem nieźle na niej leżała, choć nie mogli tego ocenić postronni obserwatorzy, bowiem Nashword przykryła ją równie czarną marynarką z podwiniętymi przed łokieć mankietami. Jasne, sprane dżinsy wyglądały znacznie lepiej od tego, co zwykle nosiła. Nie tylko były solidnie wyprane, ale i nie raziły w oczy dziurami na kolanach. Dzieła dopełniały buty za kostkę na płaskim obcasie. Jedynym, czego brakowało, była jej korespondentka. Czy zjawiła się już dawno i, odkrywszy, z kim pisała tyle czasu, wycofała się pospiesznie? A może jednak wciąż przywdziewała te swoje półprzezroczyste ciuszki, jak to kobiety miały w zwyczaju? Czy wciąż była chętna na rajd miotlarski? Cóż, Nashword dopełniła umowy i nawet sakiewka z galeonami na potencjalną Ognistą była przy jej boku. Jeśli więc ktoś okaże się tchórzem, nie będzie to ona. Opierając się plecami o jedno z okolicznych drzew, uważnie obserwowała okolicę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laura Blaise

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://www.czarodzieje.org/t7043-laura-blaise#200970
http://www.czarodzieje.org/t7046-laura#200988
http://www.czarodzieje.org/t7047-laurowe-listy#200989
http://www.czarodzieje.org/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Nie Mar 22 2015, 19:52

Wcale nie przestała się mniej stresować, kiedy okazało się, że to na pewno on. Wręcz przeciwnie - teraz tylko bardziej się denerwowała, bo powinna coś mówić. Pisanie listów było łatwiejsze, nie musiała odpisywać od razu, a przede wszystkim mogła się zastanowić czy to co pisze przypadkiem nie jest głupie. Patrzyła teraz na księcia Asha i próbowała go połączyć z tym wszystkim, czego dowiedziała się z listów. To nie tak, że niewiele z nich wyniosła, nie potrafiła się jedynie domyślić kim był, zresztą to chyba nic dziwnego, skoro okazało się, że go nie zna.
Uśmiechnęła się, kiedy tak ją przywitał, jakby rzeczywiście była królewna, a on księciem. To było bardzo  miłe, szkoda tylko, że jeszcze nie miał korony.
- A ja Laura. Też pewnie wiesz. - Również się przedstawiła, żeby nie było, że jest nieuprzejma. - Czyli jak nikt nie będzie słyszał, to mogę tak na ciebie mówić?
Laura załapała, pamiętała co pisał w jednym z listów i domyśliła się, że to co przeczytała na karcie, to ten zwrot którego tak nie lubił.
Wydawało się, że pierwsze lody przełamane i teraz powinno być łatwo... ale wcale nie było. Mieli rozmawiać! Tak twarzą w twarz. Czuła się trochę, jakby spotkała na ulicy obcego człowieka o którym trochę od kogoś słyszała i teraz mieli mówić o tym, co może wcale nie jest prawdziwe.
- Może pójdziemy tam? - Wskazała na alejki ze straganami, które swoimi światełkami wydawały się przyciągać. Bardzo chciała zobaczyć co tam jest, pooglądać ciekawe przedmioty, niekoniecznie myśląc przy tym o ich kupieniu. - I... przy okazji porozmawiamy - powiedziała jeszcze, nie dodając jednak nic więcej, chociaż była bardzo ciekawa. Nie miała odwagi pierwsza zapytać się o rzeczy, na których temat był taki tajemniczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ash Hawkeye

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 461
  Liczba postów : 138
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9997-asher-belshazzar-hawkeye#279002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10004-zagraj-z-kanciarzem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10005-zastawiona-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10006-asher-hawkeye




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Nie Mar 22 2015, 21:36

On sam również czuł się nieco dziwnie. Nigdy by nie pomyślał, że tajemnicza korespondencja sprawi, że poczuje się zmieszany. Dopasowywał teraz fakty, które mu zdradziła w listach z jej twarzą, coraz intensywniej zastanawiając się ile w tym co pisała było prawdy. Mogła go z łatwością wyprowadzić w pole, ale czy wtedy przyszłaby na spotkanie? Szczerze wątpił, bo i po co miałaby to robić? Uznawszy to za świetny dowcip pozostawiłaby go tutaj samego, aby się błąkał jak w czyśćcu i pewnie miałaby niezłą uciechę z jego łatwowierności. Skoro już tutaj była to raczej musiała być prawdomówna… prawda? Postanowił sprawdzić, wszak co mu szkodziło.
Zastanowił się nad jej pytaniem. „Książę” w gruncie rzeczy nie był wcale taką złą ksywką. Może powinien zacząć tak się podpisywać podczas wymieniania listów z Pixie? „Oto ja, Twój książę!” Nawet w jego myślach to brzmiało idiotycznie.
- Właściwie to dopóki się nie pomylisz i nie rzucisz tak publicznie to mów jak Ci wygodniej. - stwierdził po chwili, ale jednocześnie zorientował się, że jego plan ma pewną lukę. W Hogsmeade ściany mają uszy. Skwitował to jedynie mentalnym machnięciem dłonią. Spojrzał w kierunku, który Królewna mu wskazała i jednocześnie wsunął palce obu dłoni do kieszeni płaszcza, machinalnie bawiąc się żetonami do gry, które cicho w nich pobrzękiwały.
- Pewnie. - odpowiedział, odruchowo kiwając głową w ramach dodatkowego potwierdzenia i postawił kilka kontrolnych kroków w stronę straganu. Pamiętał, że ma dłuższe nogi i nie chciał tym samym dopuścić do sytuacji, w wyniku której Laura musiałaby go gonić.
- To co z tą amortencją? - zapytał po chwili marszu, jakby nie mogąc już znieść ciszy, która najpewniej na chwilę zapadła. - Pierwsze wrażenie było odpychające czy może ceremonialnie skosztujemy i zaznamy wielkiej, królewskiej miłości?
Uśmiech, który wykwitł mu na twarzy po wypowiedzeniu tych słów był jednocześnie podstępny jak i rozbawiony. Zwyczajnie się zgrywał, ale był ciekaw jak zareaguje na tak bezpośrednią propozycję przelotnego romansu i dzielenia się mogącym być niebezpiecznym w skutkach eliksirem.

[ztx2] Siup na bazarek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camilla A. Taylor

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Melbourne, Australia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 452
  Liczba postów : 57
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9438-camilla-annie-taylor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9441-pomoc-ci-cos-znalezc#262528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9442-szukam-ksiazki#262539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9439-camilla-a-taylor




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Pią Kwi 03 2015, 14:33

Camilla przemierzała park z kartą w ręku, uśmiechając się lekko do siebie z mieszanką zadowolenia i kpiny. @Rains U. Nashword. Kto by się spodziewał! Bibliotekarka wygładziła lekko materiał prostej, czerwonej sukienki, kończącej się tuż nad kolanem. Rękawy czarnej marynarki miała podwinięte przed łokcie. Baleriny co prawda nie były najwygodniejszymi butami na świecie, ale Taylor uparcie to ignorowała i szła przed siebie, rozglądając za panną Nashword. Wokół niej unosił się subtelny zapach perfum z nutą amortnecji.
Sama nie była pewna, czy cieszyła się z tego, że jej korespondentką okazała się Ślizgonka, a w dodatku akurat ta Ślizgonka. Nigdy nie miała zbyt wiele styczności z Nashword i nie dokońca wiedziała, jak ją ocenić i za jaką uważać. Listy nie do końca przekonały Camillę co do niektórych cech charakteru Rains. Jakoś nie chciało jej się wierzyć w tę władczość, w pewność siebie. Te cechy niespecjalnie pasowały do dziewiętnastoletniej dziewczyny z, bądź co bądź, delikatną, całkiem przyjemną buźką.
Bibliotekarka nie chciała stchórzyć. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że mogłaby wycofać się, gdy jej korespondentką okaże się studentka. Chociaż... Może przy pierwszym liście odczuwała coś takiego. Jednak przy każdym kolejnym utwierdzała się w przekonaniu, że Jej Przeznaczenie jest inteligentną i interesującą osobą.
Wypatrzyła w końcu pannę Nashword. Podeszła do niej, poprawiając wcześniej lekko kręcone włosy. Z niezbitą pewnością siebie spojrzała najpierw na zdjęcie, a później na Rains.
- Złotobrązowe oczy, ciemnobrązowe włosy... I jeszcze ta czarna koszula - zauważała, patrząc przenikliwie w oczy Nashword. - A więc Moje Przeznaczenie jest śliczną Ślizgonką. Dzień dobry, panno Nashword - dodała, zniżając lekko głos i przechylając nieznacznie głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rains U. Nashword

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Rumunia, Europa
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1147
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10037-rains-unique-nashword
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10041-co-powiesz-na-pakt-z-diablem#279660
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10040-rains-u-nash#279659
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10039-rains-u-nash#279655




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Nie Kwi 05 2015, 23:27

Lewy kącik jej ust wystrzelił w górę, gdy w zasięgu jej wzroku po długim oczekiwaniu znalazła się wreszcie zagubiona tajna korespondentka. Cóż, nie była już ani tajna, ani zagubiona i Nashword zaczęła się zastanawiać czy żałuje, że nie spotkała w tym miejscu kogoś innego. Wszak do samego końca Taylor nie znała nawet płci swojego partnera do rozmowy, a to zwiększało tylko szanse na rozczarowanie z jej strony. Nashword mogła nie sprawiać wrażenia pewnej siebie, ale nawet Camilla nie mogła odebrać jej poczucia wygranej w ważnym meczu, bo to, co między sobą rozgrywały, niewątpliwie można było nazwać meczem, a przynajmniej niezłą grą. W końcu nie często słyszało się od szkolnych bibliotekarek, że chcą zerwać z ciebie ubranie, kiedy tylko nadarzy się okazja. I nawet gdyby Taylor nigdy nie położyła na niej rąk, Rains miała pisemny dowód na to, że chciała to zrobić. Nie była głupia. Takie świstki były bardziej cenne, niż komukolwiek mogłoby się zdawać. Teraz jednak nie do końca miały znaczenie. Taylor zbliżyła się, a amortencja uderzyła Nashword po nosie. Naprawdę lubiła ten zapach na kobietach. Przynajmniej dopóki nie wylewały na siebie całej butelki, licząc, że to może przykryć smrodek ich desperacji.
- Coraz lepszy - rzuciła Rains w odpowiedzi, mierząc Taylor wzrokiem. - Powinnam ci mówić... pani Taylor? - zaśmiała się. Och, gdyby nie to wszystko, co kobieta nawypisywała w listach, być może zabrakłoby jej języka w ustach, ale tak wiele drzwi zostało już otwartych, że ledwie mogła się powstrzymać przed otwieraniem następnych z taką pewnością siebie, o jaką do tej pory nawet się nie podejrzewała. - Zostawiłam dwie miotły w alei. Bez szału. Mówiłam, że zbieram na coś lepszego. Możesz wziąć mojego nimbusa. O ile wciąż chcesz mnie... - urwała, nie przestając się uśmiechać. Wzrok umyślnie opuściła na własne buty. - Jeśli wciąż chcesz się przelecieć.
Och, oczywiście, że była przygotowana na potencjalny rajd miotlarski. Pytanie tylko, ile chęci do rajdu zostało Camilli, gdy odkryła, z kim pisała tyle czasu.
- To co, bardzo jesteś rozczarowana? - padło w końcu, lecz nie czekając na odpowiedź, Nashword odepchnęła się po prostu od drzewa, niemal ocierając się o stojącą przed nią Taylor, i wyminęła ją zręcznie, powolnym krokiem zmierzając w kierunku alei.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camilla A. Taylor

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Melbourne, Australia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 452
  Liczba postów : 57
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9438-camilla-annie-taylor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9441-pomoc-ci-cos-znalezc#262528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9442-szukam-ksiazki#262539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9439-camilla-a-taylor




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Pon Kwi 06 2015, 11:04

Taylor była zaskoczona. I to tak pozytywnie zaskoczona, wręcz zaintrygowana osobą małej Ślizgonki, która przed nią stała. Zadziwiająco zgrabnie posługiwała się słowami, ciałem, spojrzeniami. Miała w sobie coś hipnotyzującego - może właśnie ten spryt, a może chodziło o jej ciało, umiejętnie skryte pod materiałem koszuli i marynarki. Nie zastanawiając się długo Camilla doszła do wniosku, że zarówno jedno i drugie składa się na ten dziwny obrazek, raczej średnio pasujący do tego przedstawionego w listach.
Pani Taylor... Na te słowa bibliotekarka uniosła lekko brwi, nie kryjąc rozbawienia. Pomijając fakt, że była w końcu panną, spodziewała się, że Rains zwróci się do niej po imieniu, ewentualnie jakimś jego skrótem, bez względu na wszystko. Zwyczajnie jej nie doceniła. Nashword była całkiem niezła w subtelnym wyciąganiu informacji i zdobywaniu zgody.
- Panno Taylor. Tak, jeżeli Hampson będzie się gdzieś obok kręcił. I ewidentnie nie, gdy go nie będzie - odparła, nawijając lok brązowych włosów na palec, bezwiednie zawierając w tym geście pewną kuszącą propozycję i zgodę na przejście na... Wyższy poziom. - Mogę lecieć nawet na zwykłym patyku. Mam wprawę, Rains - dodała, zbliżając się do niej odrobinę. - Chcę zrobić wszystko, o czym myślisz - szepnęła jeszcze, zniżając delikatnie głos i palcem podnosząc brodę Ślizgonki do góry. Naprawdę świetnie się bawiła.
Taylor nieznacznie się uśmiechnęła, po chwili odwracając się do Rains i idąc z nią w kierunku alei.
- Spróbuj to wywnioskować - zachęciła, ponownie wygładzając materiał sukienki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   

Powrót do góry Go down
 

Miejsce na piknik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-