Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Miejsce na piknik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyWto Maj 21 2013, 20:01

First topic message reminder :


Miejsce na piknik

Świetne miejsce na piknik, to wie każdy w okolicy. Pamiętaj tylko, żeby nie zostawiać swojego jedzenia samego, bo krążące po parku gołębie nie zostawią dla Ciebie ani okruszka! Picie alkoholu również nie jest wskazane ze względu na często pojawiające się patrole!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Maj 18 2016, 03:13

Hogsmaede.. Stare dobre Hogsmaede. Merlinie, ile go tu nie było…? Dobre pół roku, jeśli nie dłużej. Ciekawe, co się zmieniło przez ten czas? Na pewno nie Hogs.. zaiste cudowne miejsce i nieważne, ze bardziej w sumie wolał Londyn. To tutaj… taki powrót do czarodziejstwa, do magii, do wszystkiego co tylko magiczne… dziwne, naprawdę nie sądził, że kiedykolwiek dojdzie do takich wniosków, ale… podobało mu się to(?), ta cała magiczna otoczka. Dawno w końcu nie używał swojej różdżki w jakimkolwiek celu, już dawno zapomniał nawet jak ona wygląda. Czy nie powinien w związku z tym wybrać się po nową? Hm.. w teorii tak, a w praktyce? Chyba nie będzie mu wybitnie potrzebna, to znaczy nowa. Podobno są przypisane swoim właścicielom raz na całe życie. Chyba, że się zniszczą, wówczas nie były im pisane. Zdarza się.. smutek.
No, ale… HOGSMAEDE. Jak cudownie było tu wrócić. Do tych miejsc. W dodatku, jak się okazało, wybrał sobie idealny dzień na spacer po starych śmieciach, bowiem właśnie w wiosce miał dziś miejsce festiwal. Nie bardzo dokładnie wiedział o co z nim chodziło i z jakim świętem był związany, bo i nie obchodziło go to wybitnie. Grunt, że Hogwart był opustoszały i spokojnie można było udać się na eksplorowanie zamku, którego nie widział od dłuższego czasu. A kiedy w ogóle przechadzał się tymi korytarzami? Matko, chyba w jeszcze w poprzednim roku szkolnym, albowiem w tym było trochę na bakier z jego frekwencją, a gdy już raczył zaszczycić wszystkich swoją obecnością, pogoda dopisywała i lekcje nie odbywaly się w tradycyjnych salach, a na wolnym powietrzu. Zamek był świetny. Dobrze było tu wrócić, ale po pewnym czasie, znowu czuł się zamknięty. Straszne uczucie, porównywane przez samego Piątka do ataku klaustrofobii było o tyle bezzasadne, że Hogwart należał do jednej z większych budowli. W dodatku także przestronnych. Mimo tego, czuł się w nim jak w więzieniu, dlatego czym prędzej postanowił go opuścić. Błoniami wyruszył więc na drogę prowadzącą do Hogsmaede. Jak dobrze było wyjść też poza obręb działań szkolnych czarów, zakazujących palenia i przyjmowania innych używek i wreszcie pooddychać świeżym powietrzem, dbając przy tym o odpowiednią dawkę nikotyny wędrującej do płuc.
W drodze do Londynu – tak, miał się kierować do mieszkania – postanowił jednak odwiedzić festiwal. Czemu nie? Akurat spotka tu kogoś ciekawego? Akurat spotka kogoś znajomego, albo pozna osoby, których do tej pory nie znał, a szkoda bo były tego warte, na ten przykład. O! Jakże można było nie dać wobec tego szansy tej wielkiej imprezie, przygotowywanej w pocie czoła przez Hampsona, radę pedagogiczną, po trosze pewnie wychowanków, no i władz Hogsmaede oczywiście? No właśnie, za duże grono zacnych osobowości przysiadło nad stworzeniem tego festiwalu, by przejść obok niego obojętnie. Krukon – jeszcze – przechadzał się między kolejnymi stoiskami i atrakcjami, nie mogąc trochę wyjść z podziwu. A tu portreciści, malarze, tu znowu ktoś kogoś uczył ciskać zaklęciami, tam z kolei sprzedawano jedzenie, papierosy i… alkohol. A trzeba powiedzieć, że Piątek dawno trunkiem się nie raczył. Może właśnie dlatego, podązył czym prędzej w stronę wszystkich tych stoisk, rozglądając się i szukając tego jedynego, wybranego, co jakiś czas wykonując ręką ruch włożenia i odjęcia od ust papierosa. I WTEDY JĄ ZOBACZYŁ. STAŁA W JEDNYM ZE STOISK. CHOLERA. DAWNO JEJ NIE WIDZIAŁ. POSTANOWIŁ SIĘ ZATEM PRZYWITAĆ.
- Cześć Candy! – odezwał się, jakby nigdy nic. Jakby nie widzieli się z tydzień? – Wypieki z Calpiatto? Ale fajnie. Co dobrego polecasz? Poproszę tylko coś dobrego. I wiesz, co? Daj ten jeden los na loterię, co? A w ogóle, co tam słychać? Dawno się nie odzywałaś i tak dalej. Zaczynałem się martwić o twoje zdrowie i bezpieczeństwo, zdajesz sobie z tego sprawę? No, ja mam nadzieję. Anyway, co tam słychać? Gdzie Cię nie było, kiedy Cię nie było? Opowiadaj wszystko. I wiesz co? Daj tę szarlotkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlotte Blanchett

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Maj 18 2016, 03:43

Rose należała do niej, a przynajmniej tak się czuła kiedy jej słodziła. Nie sądziła że na widok tej Puchonki jeh serce będzie bić szybciej, a podczas dotyku nogi będą się same uginać. Ostatnio bardzo zawróciła jej w głowie, ale z dumą może każdemu powiedzieć że jej Różyczka jest jej drugą połówką, że czują do siebie miętę. Kiedy tylko dziewczyna pogłębiła pocałunek i Lotte się w to włączyła, lecz nie musiały czekać długo bo ich zamówienie było gotowe. Aż uśmiechnęła się biorąc swoją porcyjkę, już miała płacić ale zrobiła to Panna Nelson. Zerknęła na nią dużymi oczami, a następnie zaczęła zajadać swój deser, innymi słowy.. mały, słodki, czerwonowłosy aniołek. Nic dodać, nic ująć.
Tak szczerze, myślała dłuższą chwilę po drodze jaki alkohol chciałaby wypić.. ale uprzedziła ją znowu Rose, ta się nie patyczkowała. Od razu kupiła butelkę typowo studenckiego wina i złączyła jej dłoń ze swoją. Lotte nie miała nic do powiedzenia, dopiero gdy usiadły pod drzewem mogły faktycznie odsapnąć. Oparła się pleckami o jej klatkę piersiową i przysunęła się pośladkami maksymalnie do jej ud by się z nimi stykać, lubiła tą bliskość. Dotyk Rose spowodował u niej delikatny dreszcz, aż spięła mięśnie łydek i ujęła jej nadgarstek. Chciała więcej, szczerze bardzo ją to podniecało. Znalazły sobie miejsce pod drzewem, nieco dalej od festynu i praktycznie niewidoczne. Odebrała butelkę od swojej kochanej blondyneczki i otworzyła ją, przez dłuższą chwilę miała dylemat. Nie chciała pić z butelki, a także się spić jednak.. miała ochotę na to. Pociagnęła z butelki, aż się prawie udławiła tak bardzo było widać że jest świeża w tych sprawach. Oddała jej butelkę nieco zażenowana tym co przed chwilą odstawiła, przygryzła wargę i milczała przez chwilkę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rose Nelson

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Maj 18 2016, 09:41

Owszem, Roska nie mogła się napatrzeć na to jak słodko wygląda Lotka podczas jedzenia tak słodkiego naleśnika. Rose jadła swojego i nie odrywała wzroku od swojego Skarbu. Cały czas się przy tym uśmiechała. Szarlotka jednak zatrzymała jej rękę. Dobrze, ma rację, przecież nie mogą tak przy ludziach, bo mimo wszystko ktoś mógł tu kawałek podejść i widziałby dokładnie co robią.
- Powoli, kochanie. - Pogładziła ja po włosach. - Może jednak pójść Ci po piwo kremowe, żebyś się nie męczyła, bo to nie o to chodzi, Ma ci być przyjemnie. - Pociągnęła ją za brodę i pocałowała długo. Czuła w jej ustach cierpki, lekko siarkowy smak wina. Kiedy skończyła oblizała się się z uśmiechem i odbierając butelkę od Lotki wypiła kilka dużych łyków. Widziała, że jej dziewczyna (!!!!!) nie ma ochoty się upijać, a podejrzewała, że niewiele by jej do tego trzeba było. Dlatego Rose wypije trochę więcej i będą w podobnym stanie upojenia. Po sprytnym zaplanowaniu wszystkiego w głowie znów napiła się i zostawiając mały łyk w ustach pocałowała dziewczynę, obejmując ją mocno w pasie. No, może trochę niżej niż w pasie. W zasadzie rączkami pomasowała chwilę jej podbrzusze i oderwała się. Podała jej butelkę i wtuliła się w jej plecy i włożyła swoja twarz w jej włosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30219
  Liczba postów : 49218
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Specjalny




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Maj 18 2016, 11:06

Festiwal zostaje zakończony. Możecie dokończyć wątki, które prowadzicie jedynie w tym temacie, w którym aktualnie jesteście i korzystać z atrakcji, które są w nich rozpisane. Jeśli ktoś korzysta z bilokacji, powinien jak najszybciej opuścić jedną z lokacji.

Przedmioty zdobyte na festiwalu możecie samodzielnie wpisać do kuferka. Po punkty czy opanowanie zaklęcia proszę się zgłaszać tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlotte Blanchett

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Maj 18 2016, 12:31

- Piwo kremowe? Nie jestem już dzieckiem Rose, potrafię wypić nieco mocniejszy alkohol, tylko.. nie robiłam tego tak często i nie jestem przyzwyczajona, muszę się oswoić. - Zerknęła na nią przez ramię i zamyśliła się, przez dłuższą chwilę na nią patrzyła jakby nie mogła się nacieszyć jej obecnością, jej bliskością i uczuciami jakimi ją obdarzała. To było to uczucie, które gdzieś tam w niej zanikło na pewien okres czasu, aż do teraz kiedy ma ją.
Złączyła chętnie swe usta z jej, przeciągała pocałunek coraz chętniej przejmując pałeczkę. Z normalmego pocałunku przerodził się on w taniec języków, a Lotte za wszelką cenę starała się w nim prowadzić. Przerwała jednak, słodki smak naleśnika i śliny sprawił jej mały zawrót w głowie, a może to drobna ilość alkoholu? Odebrała ponownie butelkę i upiła go nieco więcej, tym razem bez zakasłania. Uśmiechnęła się zadziornie i przekręciła się składając na jej kolanach okrakiem, teraz była bliżej, znacznie bliżej, a po jej myślach błądziło wiele pytań i zachcianek. Podniosła dłoń i przejechała po jej szyjce, aż do jej biustu, gdzie zatrzymała się i zaczepiła o jej stanik dodając. - Rose.. pragnę Cię, w tej chwili. - No tak to się kończy picie z małym aniołkiem, wygrzebuje wtedy najśmielsze pragnienia i wypowiada je na głos. Teraz dopiero Lotte ma na nią chrapkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rose Nelson

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Maj 18 2016, 19:37

Kiedy usiadła na niej okrakiem, objęła ją i złapała mocno za pośladki. Jedną ręką dała jej lekkiego klapsa.
- To tak jak ja. - Powiedziała, przygryzając wargę i chwyciła ją za dłoń i położyła ją na swojej piersi i zagniotła na niej jej rączkę. Przy tym wszystkim patrzyła jej proto w oczy i nie przestawała ugniatać jej pośladka. Zbliżyła swoje usta do jej ust i pocałowała gorąco. Po omacku znalazła butelkę z winem i znów pociągnęła kilka łyków. Było widać, że Lotka jest już trochę pijana. Na trzeźwo nigdy nie zrobiłaby tego, co robi teraz. I zapewne nie mówiłaby tak otwarcie o tym, że ma ochotę na Rose tu i teraz. Chociaż nawet bez alkoholu szło jej z tym coraz lepiej. Roska mogła czuć się dumna, bo to częściowo też jej zasługa. Jej cierpliwości i ciepła, które daje Rudowłosej każdego dnia, w każdej chwili. Piły tak szybko, że w zasadzie wina zostało już niewiele, a przecież nie mogły zacząć rozbierać się i kochać w tym miejscu. W ogóle na razie nie mogły tego zrobić. Rose nie chciała, żeby tak wyglądał ich wspólny pierwszy raz. Roska objęła mocno Lotkę i wdychała jej zapach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cándida Feliciana Miramon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Maj 18 2016, 21:16

Mówisz! – Ucieszyła się i wyraźnie odetchnęła z ulgą. Żeby tylko Nate nie zauważył jej nadmiernej radości nie starał się wyciągnąć więcej niż powinien. Chociaż Candida nauczyła się kłamać bardzo dobrze, a wymyślanie historyjek na poczekaniu nie sprawiało jej problemu, czasami nie mogła powstrzymać się przed znaczącymi reakcjami.
Lekko się w sobie skuliła, kiedy chłopak tak wybuchnął, ale szybko zorientowała się, że puchon zbytnich pretensji do niej nie ma. Bardziej przebrzmiewała w jego głosie ciekawość, a skoro chłopak był tak zainteresowany, nie mogła nie podać mu tajnej receptury na mordoklejki. Żadnej filozofii w tym nie było, więc jeśli tylko Nate zachce, będzie mógł bez problemu zrobić własną, morderczą broń na rozgadanych ślizgonów chociażby.
Mleko, masło i… dużo cukru! Bardzo dużo cukru – uściśliła. – Zdziwiłam się, że cię nie zemdliło – powiedziała szczerze zaskoczona. Zabrzmiało to tak, jakby srodze się rozczarowała. – Robiłam je całkiem niedawno, dlatego są takie ciągnące i jeszcze bardziej klejące. – Och, Candy, dlaczego zdradzasz swoje tajemnice? Wystarczyło, gdybyś podała informację o ilości cukru.
Nie wspominała już nic o wypiekach Harriette; te zwykłe na pewno nie były jakoś bardzo szkodliwe, a już na pewno nie mogły być gorsze niż mordoklejka. W końcu Candy nadzorowała proces ich pieczenia. Jednak tutaj szczęście puchonowi sprzyjało – należało mu się po tylu nieudanych próbach zdobycia czegokolwiek na tym festiwalu.
Nie jesteś aż takim pechowcem – stwierdziła poważnie, przytakując głową. Oczywiście udawała i to tylko przez chwilę; dłużej nie potrafiła powstrzymywać rozbawienia. Nate mówił to wszystko z takim entuzjazmem, jakby nie jadł co najmniej od tygodnia. – W cukierki włożyłam też miłości najwięcej – wyjaśniła; dawała do zrozumienia, że chłopak powinien się cieszyć, że postanowiła dać ciastom i lemoniadzie trochę spokoju.
Ale skoro chłopak już mógł mówić, to Candy nie musiała zabawiać go rozmową. I dobrze, bo nie była w tym najlepsza. Szczególnie że nie miała za bardzo co opowiadać, a Nate wręcz przeciwnie – przede wszystkim powinien streścić wszystkie przygody, jakie spotkały go na festiwalu, a przede wszystkim te nieprzyjemne. Krukonka nie wiedziała, że zadawała się z takim pechowcem.
Ten rogogon był uroczy! – zaprzeczyła. Coś tak małego i grzecznego mogło w ogóle kogoś zranić? – Nie głaskałeś go przypadkiem po ogonie? – Faktycznie, gdy Nate się obrócił, dziewczyna zobaczyła pokaźną dziurę na plecach, która na pewno została wypalona. Informację o mordoklejce zignorowała, jako naoczny świadek wiedziała wystarczająco, żeby wyrobić sobie własne zdanie. – Już nie rozpamiętuj tej mordoklejki, urozmaiciłeś sobie czas przy moim stoisku. I jeszcze nagrodę dostałeś darmowe lemoniadę i szarlotkę. I ciastko. Nikt dotychczas nie zdobył tyle na raz. – Jakiś plus całej tej sytuacji odnaleziony. I przyjemnie było widzieć radość w oczach chłopaka. Może powinna więcej takich przekrętów robić, a ludzie doceniliby podstawowe umiejętności?
Harriette wreszcie włączyła się do rozmowy – prawdopodobnie miała kilku swoich klientów, których Candy nie zauważyła, zaabsorbowana obserwowaniem Puchona. Zaraz podeszła @Caroline Carrier, która zdecydowała się na lemoniadę i cukierek. Cukierek…
Mordoklejka! – parsknęła Candy. – Ludzie… ludzie to mają szczęście, prawda, Ette? – Starała się zdusić śmiech, ale chyba nie szło jej za dobrze. – Wiesz, Nate, dotychczas tylko jedna – może dwie? – osoba wylosowała najsmaczniejszego cukierka. Moje stoisko jest chyba pechowe. Albo ludzi prześladuje karma. – Puściła Ette oczko. Ona powinna ją zrozumieć. – Ale też dobyłam świetlik! Może powinnam jeszcze iść coś wylosować z przedmiotów… – Niestety, nie chciało jej się ruszać z miejsca. Jak się miało później okazać – lenistwo popłacało. – Wiecie co? Ta dziewczyna jest naprawdę pechowa – powiedziała. Dziewczyna wyglądała co najmniej na skołowaną. – Czego tam dodałaś, Ette?
Można powiedzieć, że bawiły się w najlepsze kosztem przypadkowych ludzi, ale jakoś nie dręczyły ich wyrzuty sumienia. Jak tylko Nate odzyskał zdolność mówienia, poprowadził rozmowę i teraz dziewczyny nie mogły narzekać na brak rozrywki. Nawet Candy rozluźniła się i nie myślała tylko o tym, żeby się wyrwać.
Wróć. Właśnie o tym pomyślała. Jako że nie patrzyła na towarzystwo a stoiska dookoła, szybko spostrzegła jasną czuprynę. Podejrzanie znajomą czuprynę. Szybko skojarzyła wzrost, sposób poruszania się, włosy…
Ambroge… – Powiedziała cicho, ze wzrokiem utkwionym w zbliżającej się postaci. – Ambroge! – Niemalże warknęła, kiedy podszedł. – Cześć, Candy? CZEŚĆ?! Wyjechałeś. Po prostu wyjechałeś, a teraz mówisz zwykłe cześć? – Zostawił ją, jakby była nikim, nawet przestał pisać listy, na które mogłaby odpowiadać wieczorami. Odebrał jej tę czynność, do której zdążyła przywyknąć. – Polecam – zaczęła z naciskiem – cukierki. Tylko galeon – Wymownie zignorowała dalsze prośby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 19 2016, 01:07

Nie pisał do nikogo. I wyjechał bez słowa, fakt.
Teraz wrócił podobnie bez słowa. I nikomu o tym nie mówił.
Nawet rodzicom. I wszyscy mieli kurwa o to żal do niego, ale nikt nie wysłał nawet jednej sowy.
Ale wszyscy na niego wrzeszczeli od czasu powrotu, że nic tylko zostawił ludzi na lodzie.
No kurwa, cudownie. Naprawdę cudownie.
Ostatni raz tak wiele opierdoli zebrał… sam nawet nie pamiętał kiedy. A to dopiero początek. Ostatecznie był w domu, „domu” – w Londynie – od niespełna dwóch dni. Gdzie tam powrót do rodzinnej posiadłości. Pokazać się rodzicom. To będzie straszne. I o ile matka jeszcze zrozumie, jak sądził, jego pobudki i zachowanie, o tyle ciężej będzie z ojcem. Cóż.. Ibrahim nigdy nie należał do najprostszych osób, a nawet wiecznie znikająca, by walczyć o lepszy mugolski byt, matka pisała jakieś listy, choćby przychodziły grubo po jej powrocie. A tu proszę jedyny potomek rodziny Fridayów już drugi raz nie dając znać o swoim bezpieczeństwie, czy też planach w najlepsze z dnia na dzień zapada się pod ziemię. I choć oni akurat przywykli o tyle ciężej było z kolegami i koleżankami ze szkoły. O jakiś bliższych osobach nie wspominając. Nie inaczej było z resztą z Candy, jak widać na załączonym obrazku.
- Cześć. Tak, wyjechałem. Wiesz?! Muszę ci powiedzieć, że było naprawdę cudownie!
Rzucił uradowany, po czym uściskał mocno przyjaciółkę i ucałował ją w policzek na powitanie. Dobrze było ją zobaczyć. Dobrze było zobaczyć choć jedną znajomą twarz wśród tych wszystkich ludzi. Napawało to człowieka jakimś optymizmem, że jeszcze nie wszystko stracone, że choć cząstka jego życia, zawierajaca się w ludziach ciągle tu jest. Ciągle istnieje. Choć z drugiej strony… to było Hogsmaede. Jeśli chciał zobaczyć znajome twarze chyba powinien zahaczyć o miasto. W końcu to w stolicy miał więcej przyjaciół i znajomych. Tam się bawił, na ogół olewając tę przyszkolną wioskę, w której zawsze łatwo było o spotkanie nauczycieli. Nauczycieli, albo gajowych, albo woźnych… i innych wesołych pracowników Hogwartu, którzy uwielbiali wręczać takim Piątkom szlabany.
Widząc jednak minę dziewczyny, oczekującej jakieś odpowiedzi, popatrzyła nią jedynie, wzruszył ramionami i odparł bardzo chłodno i rzeczowo, że tak.
Nie bardzo miał bowiem zamiar przepraszać. Nie czuł się winny, naprawdę tego potrzebował. Bardzo tego potrzebował i wydało mu się to bardzo dobrym pomysłem.. dlaczego więc miałby nie spróbować? Spróbował. Wyszło.. całkiem dobrze. Nawet bardzo dobrze. I odżył i wszystko. I tylko teraz nastręczały się trudności, jednak był ich w pełni świadom, toteż bez większego tłumaczenia brał na klatę.
- Uwierz mi, że to naprawdę nie jest dobry moment na takie rozmowy. Potrzebujemy do nich… no, co najmniej kilku głębszych i spokojniejszej atmosfery i przede wszystkim zaufanego towarzystwa..
To mówiąc popatrzył na towarzystwo Candy, by zaraz z uśmiechem wyciągnąć gałąź w kierunku @Harriette Wykeham i @Nathaniel Cole i przedstawiając się.
- Więc! Co robimy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlotte Blanchett

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 179
  Liczba postów : 266
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12368-charlotte-blanchett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12374-szarlotka-szuka-znajomych
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12376-poczta-szarlotki?nid=20#330968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12387-charlotte-blanchett#331140
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 19 2016, 20:47

Kiedy tylko otrzymała klapsa zagryzła delikatnie wargę odchylając swoją szyjkę do tyłu, czuła się tak bardzo wolna w tej chwili że nie zważała na to czy ktoś na nią patrzył czy nie. To była zdecydowanie wina alkoholu, ale teraz kochana Różyczka mogła sobie pozwolić na co tylko chciała. Tak więc bardzo spodobało jej się następne jej posunięcie. Ujęła jej pierś w dłoń i delikatnie ją miętosiła najwidoczniej zadowolona, nie sądziła że to będzie się jej tak podobać. Robiła to rytmicznie i delikatnie aby nie zrobić jej krzywdy, nadal jakaś cząstka niej bała się.
Szarlotka odwzajemniła kolejny pocałunek i sięgnęła bo butelkę opróżniając to co zostało na dnie, położyła ją na bok i ponownie złączyła ich usta w pocałunku. Chciała być blisko, jak najbliżej i jak najbardziej zadowolona z tego co robi. Może to było głupie, ale nie przejmowała się wszystkim wokół, tak więc dalej masowała jej pierś. Wtuliła się w nią nie przerywając swojej czynności, cicho pomrukiwała dodając. - Czy to źle, że podoba mi się bardzo to co robię w tej chwili, Różyczko? To sprawa że.. że się nie stresuję.. i jest całkiem miło, wiesz? - Uśmiechnęła się krótko przymykając oczka, przypomniało jej się spotkanie w dormitorium. Tam było podobnie, tyle że Rose powstrzymała ją, teraz pytanie czy dobrze, czy też nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Cole

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 753
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12664-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12678-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12677-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12679-nathaniel-cole
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 19 2016, 21:45

Tak - mówił - i musiał przyznać, że dawno nie odczuwał tak wielkiej ulgi i radości. Nie doszukiwał się nawet w słowach Cand, czy tonie jej głosu, żadnego podtekstu, bo jego entuzjazm znacznie osłabił jego spostrzegawczość. Chociaż nie na tyle, by chłopak nie zwrócił uwagi na koleżankę Krukonki, która spytała go o smak ciasteczka i przypomniała o tym, że nawet się nie przedstawił. Oczywiście nie dlatego, że był niemiły - po prostu wcześniej nie był w stanie tego zrobić.
- Ah, tak. Nathaniel Cole. Możesz śmiało mówić Nate. A ciastko przepyszne. Cieszę się, że tym razem bez żadnych efektów specjalnych. - Odparł jej radośnie, co oznaczało tyle, że nie miał dziewczętom za złe żartu z mordoklejką. Poza tym nie on jeden, spośród uczestników festiwalu, padł jej ofiarą.
- Nie zemdliło, chociaż było blisko... Po prostu bardziej przejąłem się tymi sklejonymi ustami. Ale błagam Cię, Cand, nie rób ich nigdy więcej. - Zwrócił się po chwili w stronę panny z Calpiatto, śmiejąc się szczerze. Z perspektywy czasu ta rozmowa na migi wydawała mu się nad wyraz zabawna, chociaż nie ukrywał, że wolałby nigdy nie zaznać jej powtórki. To wszystko było w końcu zbyt męczące.
- Nie jestem pechowcem? Dzięki za słowa otuchy, ale dzisiaj naprawdę przytrafiło mi się zbyt wiele niezbyt miłych niespodzianek. Co do jednego masz rację, ten rogogon był świetny, chociaż gdybym go pogłaskał po ogonie zapewne skończyłbym jeszcze gorzej, niż z tą lekko przypaloną koszulką. - Dorzucił zaraz swoje parę groszy i znowu wybuchnął śmiechem, jako że wyobraził sobie tę komiczną sytuację. Oj nie, na pewno nie będzie nigdy próbował pogłaskać rogogona po ogonie. Miał dzisiaj świetny dowód na to, że te smoki są wystarczająco agresywne, kiedy nie próbuje się nawet z nimi pogrywać.
W międzyczasie do stanowiska podeszła młoda dziewczyna, której Nathaniel nie znał. Być może kojarzył ją z widzenia, ale potrafił przypasować do niej żadnego imienia. W każdym razie, tajemnicza nieznajoma także trafiła na mordoklejkę, co potwierdzałoby słowa panny Miramon o jej pechowym stoisku.
- Cieszę się, że przynajmniej nie jestem jedyną osobą, którą dzisiaj obśmiałyście. - Pozwolił sobie zauważyć, spoglądając to na Harriette i Candidę, to na panienkę, która, podobnie do niego, trafiła na najgorszego cukierka.
Niestety przy stoisku wypieków z Calpiatto zaczynało się robić zbyt tłoczno, a Nathaniela dopadło już zmęczenie. Chodził przecież niemal cały dzień po terenie festiwalu, więc teraz nie miał chyba siły na pogawędki w tak dużym towarzystwie. Przedstawił się więc tylko kolejnemu napotkanemu chłopakowi, którego już zupełnie nie kojarzył, a następnie poklepał swoją przyjaciółkę z Ravenclaw po ramieniu.
- Muszę lecieć. Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy. - Pożegnał się z nią z uśmiechem na ustach i zaczął iść w kierunku centrum parku, by stamtąd ostatecznie udać się prosto do Hogwartu. Cieszył się jednak, że zrobił sobie festiwalową wycieczkę; zawsze to coś ciekawszego niż ślęczenie przed podręcznikami.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 19 2016, 21:55

Przez chwilę miała wrażenie, że jej dotyk podziałał na Setha tak, jak by sobie tego życzyła. To znaczy tak, jak by sobie tego życzyła otumaniona eliksirem część jej umysłu, nie ta częściowo przytomna i zdeterminowana, by walczyć z narastającym w niej pożądaniem. Nagle poczuła jeszcze większą ochotę, by go sprowokować, uwieść i omotać. Nie przypuszczała, by w ogóle mogło jej się to udać, ale jakaś część jej osobowości chciała sprawdzić, chciała zobaczyć, przekonać się. Odpychała od siebie tę myśl ze wszystkich sił, tłumacząc sobie, że Seth jest jej przyjacielem, a przyjaciół się nie uwodzi, nawet nie myśli się o nich w takich kategoriach, ale przez jej ciało przebiegały kolejne fale ciepła i dreszczy, usta stały się dziwnie spierzchnięte, a serce obijało się wściekle o jej klatkę piersiową.
Pokręciła z podziwem głową, zazdroszcząc udanego połowu i jednocześnie nie mogąc oderwać oczu od jego silnych ramion i wspaniałych mięśni, które zagrały pod skórą, kiedy uniósł pelerynę. Z trudem radziła sobie z rozbudzonymi zmysłami, które zwykle trzymała na wodzy, koncentrując się na potrzebach ducha i umysłu, a tę sferę traktując z pewnym lekceważeniem, być może celowym, biorąc pod uwagę, że znowu była singielką, a seks bez zobowiązań nie był jej domeną.
- Jasne. Tym razem żadnych eliksirów... - powiedziała z uśmiechem, starając się obrócić wszystko w żart, mimo że napięcie kumulujące się w podbrzuszu doprowadzało ją do kresu wytrzymałości. - Umówimy się jakoś w przyszłym tygodniu, dobrze? Mam jeszcze kilka raportów do zrobienia... może wybierzemy się gdzieś za miasto, za Londyn? Dobrze cię widzieć, Seth - tym razem mówiła cicho, zdając sobie sprawę, że z jakiegoś powodu Seth odbierał wszystkie dźwięki znacznie wyraźniej niż normalnie. Podejrzewała eliksir otwartych zmysłów, ale nie miała pewności. Nie miała siły się nad tym zastanawiać. Wykonała dziwny ruch, jakby chciała go objąć, ale powstrzymała się w ostatniej chwili, roześmiała cicho, wyraźnie zakłopotana swoim zachowaniem, po czym uniosła dłoń w geście pożegnania i zniknęła w tłumie. Musiała wracać do swojego stoiska. Miała nadzieję, że z dala od Setha będzie jej łatwiej zapanować nad dręczącym ją pożądaniem.

z/t x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rose Nelson

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 19 2016, 22:11

I tak trwały dotykając się mrucząc sobie nawzajem do uszu. Było to na prawdę przyjemne i według Rose mogłoby trwać w nieskończoność.
- Nie kochana. Mnie też się podoba i sama czujesz, że jest to coś cudownego i wyjątkowego. - Zaczęła szeptać jej do ucha, nie przestając ugniatać tych cudownych pośladków. - Już dawno ci powiedziałam, że przy mnie nie masz się czego bać i stresować. - Odsunęła głowę i pocałowała ją. Popatrzyła jej w oczy. Wyglądała na lekko pijaną. - Mocnej głowy to ty nie masz, Mała. - Zaśmiała się szczerze i cmoknęła ją w czoło. Zsunęła jej dłoń ze swojej piersi. Chwyciła w swoje dłonie jej dłonie. Robiło się już ciemno, festiwal się kończył, ale wokół nich nadal było mnóstwo ludzi. - Co ty na to, żebyśmy przeniosły się w jakieś inne miejsce? Gdzie jest trochę spokojniej? - Mrugnęła do niej, uwolniła swoją jedną rękę i lekko, zaczepnie uszczypnęła ją w pośladek. Zdecydowanie to była jej ulubiona część ciała Lotki. Do dotykania, miziania, szczypania była idealna! Stwierdziła, że nie będzie czekała aż Lotka podejmie decyzję, tylko wstała, chwyciła ją za rękę i pociągnęła w jakąś bardziej odludnioną część parku.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy E. Heikkonen

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12613-graj-w-czerwone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyPią Maj 20 2016, 10:52

Nie miała zielonego pojęcia jak to się dzieje, że jej umysł tak bardzo opierał się temu wszystkiemu, co właśnie wyczyniały jej ręce. Do jej świadomości napływały naprawdę przeróżne emocje, ale żadna z nich nie była tą, jaką ukazywała na zewnątrz. Niespodziewane pragnienie bliskości i emocjonalna więź jaką do niego poczuła sprawiły, że w jej blond główce panował prawdziwy zamęt. Niczym małe, zagubione leśne zwierzątko patrzyła na niego ufnie, a pocałunek jakim go obdarowała był dla niej równie dużym zaskoczeniem jak i dla niego. Gdzieś wewnątrz siebie poczuła się skrzywdzona tym, że go nie przerwał, a pogłębił. Jej ciało poddało mu się bez żadnego protestu, a kolana powoli zaczynały mięknąć. Psychicznie czuła się bardzo źle, ale zmącona eliksirem świadomość nie dopuszczała do siebie możliwości, w której mogłoby być jej niedobrze z tego powodu. Innymi słowy w tym momencie żyła w naprawdę ogromnym konflikcie, rozdarta pomiędzy pragnieniem dania mu tego, co właśnie sobie brał, tak zresztą podkuszony przez nią samą, a odepchnięcia go i uderzenia za to, że odważył się w to zabrnąć. Na jej policzkach pojawił się rumieniec wstydu i oburzenia, ale po jej zachowaniu nie można było dokładnie stwierdzić z jakiego powodu wpełzł na jej twarz. Obejmował ją już po tym wszystkim, a Ivy wyglądała jednocześnie na otumanioną eliksirem, szczęśliwą, że go widzi, jak i… smutną zarazem. To ostatnie objawiło się łzami, jakie pociekły jej po policzkach, niespodziewanie wypełniając oczy, skapując szybko na kraciastą koszulę. Jej błękitne oczy pełne były krzywdy, której Ettore mógł nie zrozumieć. Tyle, że dziewczyna nie była w stanie wyrzucić z siebie żadnego słowa. Nie miała na tyle dużo silnej woli, aby oprzeć się amortencji aż tak, aby odsunąć się od niego, więc po prostu stała, wpatrując się w jego przystojną twarz z tą dziwną mieszaniną emocji i nie mogąc powstrzymać się od płaczu. Zaczerwienione oczy wyrażały teraz więcej niż smutek. Prosiły, aby nie pozwolił jej tego kontynuować, ale jakby w zaprzeczeniu, jej dłonie nagle otuliły go w pasie. Pociągnęła nosem, opierając ucho na jego brzuchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Harriette Wykeham

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168
C. szczególne : za duży, powyciągany wełniany sweter na grzbiecie, łańcuszek z obrączką na szyi
Galeony : 135
Dodatkowo : pałkarz Gryffu
  Liczba postów : 1584
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyPon Maj 23 2016, 01:47

- Miło cię poznać – uśmiechnęła się do Puchona – No to szczęście jednak do końca cię nie opuściło - zaśmiała się, gdy chłopak pochwalił ciastko – Pełno tam ohydnych niespodzianek.
Umilkła, bo do stoiska podeszła jakaś dziewczyna. Szczerość, szczerością, ale hajs się musi zgadzać. Na szczęście nie usłyszała jej i kupiła… no oczywiście, że mordoklejkę. A jakby tego było mało wylosowała magiczne ciastko – raczej słabe pocieszenie. Patrzyła za dziewczyną próbując, metodą wykluczenia, zgadnąć co zjadła w ciastku.
- Chyba eliksir kłopoczący – zadecydowała – Wydaje mi się, że mogła trafić gorzej…
Przy stoisku Candi zaczynało się robić tłoczno. Wśród nowoprzybyłych pojawił się jakiś student, którego najwyraźniej znał się z Hiszpanką. Chłopak trajkotał jak najęty, ale ona nie podzielała jego entuzjazmu. Przeciwnie, zaproponowała mu cukierka, wiec musiała być wściekła. Ciekawe, czy teraz karma zadziała. Ambroge zbył zupełnie zdenerwowanie Candi, co od razu nastawiło ją do niego antagonistycznie. I jeszcze to spojrzenie, które posłał jej i Nate’owi, mówiąc o niezaufanym towarzystwie. Co prawda, wcale nie było jakoś specjalnie złe, nie mogła też wymagać, żeby zaufał jej, skoro nie znał nawet jej imienia, ale była lojalną koleżanką, nie zamierzała wiec myśleć o nim dobrze, czego by nie powiedział.
- Harriette – uścisnęła jego wyciągniętą rękę, mierząc go chłodnym spojrzeniem. Tak, przedstawiła się pełnym imieniem. NIGDY, dopóki ktoś nie spytał od czego jest „Ettie”, nie przedstawiała się pełnym imieniem.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ettore Halvorsen

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 26 2016, 12:07

Arcygłupek z niego, ale bycie nim chyba wchodziło w skład bycia facetem. U każdego ujawniało się to w mniejszym lub większym stopniu ale oczywiście, że istniało. Szczególnie w takich sytuacjach jak teraz. Nieznajoma dziewczyna zaczyna takie akcje, a on nawet nie próbował zastanowić się nad tym czy aby na pewno robi to świadomie. Ba, nawet w to brnął, to było jeszcze głupsze i prawdopodobnie przez najbliższy czas nie będzie potrafił sobie tego wybaczyć. On to zrobił, Ettore, który szanuje kobiety. Chociaż o szacunek chodziło tu w mniejszym stopniu, w końcu to nie było jego inicjatywą  i nie ogarnął tej nieszczęsnej amortencji.  Poza tym niestety tak to jest, że czasem niektóre potrzeby przebijają logiczne myślenie. Tak w ogóle to brawo prawdopodobnie zniszczenia nowej znajomości, dziewczyna może teraz pomyśleć, że wykorzystuje dziewczyny. Poprzednie dwie decyzje zamieniły się teraz w instynktowne walcz albo uciekaj. Należało je tylko zamienić na łagodniejszą wersję - próbuj naprawiać albo zniknij. Zniknięcie oznaczałoby tchórzostwo, a na to nie mógł sobie pozwolić, nie tylko jako Gryfon. Taki już był, póki było o co walczyć to to robił, aż do momentu w którym ktoś da mu do zrozumienia, że to koniec. Miał swoje sposoby, może i nie działały one w każdym przypadku, ale zawsze coś. O tym jednak nie należało jeszcze rozmyślać, bo póki co Ivy dalej miała swoją fazę, poza tym nie odzywała się. Co do niej teraz czuł? Na pewno przywiązanie, w pewnym stopniu,  w końcu nie robi się takich rzeczy z byle kim. Co poza tym, jeszcze nie wiedział, nie miał pojęcia na co będzie mógł sobie pozwolić, bo póki co pozwolił sobie na zbyt wiele. Jej reakcje również były dla niego tajemnicą, tak więc należało czekać. Byłby bardzo zdziwiony gdyby rozchodziło się tu wyłączenie o jego możliwe, że istniejący urok osobisty. Ale... nie robi się tak, nie przy pierwszym spotkaniu. Istniały jeszcze dwie inne opcje, dziewczyna nie szanowała siebie, wtedy tym bardziej on nie szanowałby  swojej osoby po tym co zrobił, druga to zrzucenie tego na wiek Heikkonen. Młode, głupie, niektórzy tak mówili.
Szybko zorientował się, że Yv płacze, jednak nie miał już więcej chusteczek, które mógłby jej dać. Zdecydował się więc na otarcie jej łez swoją ręką. Zrobił to szybko i bez emocji, które towarzyszyły mu jeszcze chwilę wcześniej, zwyczajnie nie wyobrażał sobie zbyt wiele. Ponownie pojawiła się za to dezorientacja, jeszcze większa niż wcześniej. Czemu płacze? Nie pytając jej o to wprost zaczął - Nie powinienem był tego robić, wybacz.
Chyba uznał, że to wszystko przez to co zrobił, chciał ją puścić i się odsunąć, jednak ona mu na to nie pozwoliła. Może to i lepiej? W końcu płakała, a łatwej było to znieść czując, że ktoś jest przy tobie. Wszystko zależało też od powodu płaczu, ale to nie rozkminy na teraz. Zabrał ręce i teraz po prostu ją przytulił, neutralnie.
- Powiesz o co chodzi? - powiedział cicho schylając do niej głowę. Może nie było to najinteligentniejsze pytanie no ale...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy E. Heikkonen

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12613-graj-w-czerwone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Maj 26 2016, 20:03

Iv nie rozmyślała w tym momencie o tym, co będzie dalej z ich znajomością. Zwyczajnie nie była teraz w stanie tego analizować nie tylko ze względu na emocjonalne rozbicie, ale również dlatego, że w żadnym razie nie pozwalał jej na to spożyty eliksir. Nie potrafiła skupić się na niczym jak na tym, że przytulała się do jego twardego brzucha, chłonąc ciepłotę jego ciała, myśląc przy tym o czymś w stylu „ale jestem głupia, dlaczego ja płacze?”. Tyle, że z drugiej strony Bluszcz dobrze wiedziała dlaczego tak jest. Żałowała, że nie może w tym momencie stracić przytomności i obudzić się dopiero wtedy, gdy zniknie cała moc eliksiru miłosnego. Oszczędziłoby jej to wiele upokorzenia i niepewności, ale chyba nie mogła liczyć na takie ułatwienia. W jej życiu wszystko zawsze musiało robić jej na złość i dawać jej złudne poczucie kontroli nad sytuacją, kiedy wcale jej nie miała.
Chciała prychnąć w reakcji na jego przeprosiny. Na co one jej teraz były, kiedy wciąż tak stała jak głupia nie mogąc się od niego odkleić? Zdaje się, że Heikkonen była bardziej podatna na amortencję niż inni ludzie, a to ani trochę jej się nie podobało. Pamiętała ze Stavefjord, że niektórzy uczniowie są bardzo rozbawieni, gdy wleją koledze do porannego soku dyniowego porcję podobnego eliksiru, a potem obserwują z uciechą, gdy Ci zachowują się jakby byli w amoku. Naprawdę, bardzo zabawne! Chociaż z początku się obruszyła, potem stwierdziła, że to dobrze, iż tak właśnie zareagował. Czułaby się jeszcze gorzej, gdyby uważał, że dobrze zrobił. Przygryzła dolną wargę, starając się wydobyć z siebie jakieś słowa i paradoksalnie to jego zachęta pomogła jej to zrobić.
- A… amortencja… - wydusiła z siebie, zaciskając palce na tyle jego koszulki tak silnie, że gdyby teraz ktoś pociągnął ją do tyłu, jak nic by ją na nim rozerwała. - Ja… nie chciałam…
Dorzuciła jeszcze, mając kłopoty ze skupieniem myśli nie tylko ze względu na eliksir, ale także i własne rozedrganie.
- Przepraszam. - dodała jeszcze, starając się ubrać w słowa swoją prośbę. Kiedy wreszcie się jej to udało, zadarła głowę, chcąc na niego spojrzeć. - Zabierz… zabierzesz mnie do zamku?
Poprosiła cicho, jeszcze mocniej zwierając palce. Gdyby tylko było to możliwe, pewnie usłyszeliby teraz jak trzeszczą jej kości, nadwyrężane do granic możliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cándida Feliciana Miramon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyNie Cze 05 2016, 16:55

Gdyby tylko Ambroge odpisywał na listy… W pewnym momencie kontakt się po prostu urwał. Może któryś list nie doszedł, może któreś zapomniało wysłać odpowiedź, a może sowa pomyliła nadawców? Nieważny powód, a skutek – w tym przypadku kilka(naście) miesięcy bez zamienienia słowa na dobre im nie wyszło.
Chciała zaprotestować, poskarżyć się i wyżalić. Miała tyle do powiedzenia. Chociaż miała kilku przyjaciół, żadnemu nie mówiła wszystkiego. Hipokrytka. Zależało jej na tym, żeby ludzie nie bali się zwierzać się jej, ale sama tego nie robiła. Starannie selekcjonowała informacje, którymi może się podzielić.
Ale chłopak też potrzebował podzielić się wrażeniami i to chyba o wiele bardziej niż ona, bo nawet nie zwrócił uwagi na jej rozżalony ton. Wyściskał ją tak, jak miał w zwyczaju, pocałował, bo przecież tak zawsze było. Dla niego chwilowe zerwanie więzi nie miało znaczenia. Skoro to przyjaźń, to powinna przetrwać. Nie pytać, a przyjąć z otwartymi ramionami. Ale Candy tak nie potrafiła. Tak samo jak nie mogła go po prostu odtrącić, tak jak on zrobił to tym wyjazdem. A że nie była w stanie zdecydować, jak powinna się zachowywać, zdecydowała się dać mu szansę – na wyjaśnienia, na przeprosiny – zapewne niedosłownie – na poprawę, na obietnice. Mimo że puste słowa tak raniły, ona też czasami ich potrzebowała.
Nie pozostało jej nic innego, jak odwzajemnić uścisk i uśmiechnąć się wdzięcznie.
Chociaż dawno nie widziała krukona, nie mogła zignorować towarzyszy – szczególnie że niekulturalnie urywać rozmowę z połowie.
Jeśli takie zrobię, to lojalnie cię uprzedzę – zapewniła i uśmiechnęła wymownie. Jeśli znowu pomiesza wszystkie cukierki, to niezbyt będzie miała wpływ na to, co chłopak wylosuje. A była niemalże pewna, że wpadnie właśnie na podobny pomysł. – Przyznaj, że to zabawne! – Nadal co rusz parskała śmiechem, ale zdecydowanie ciszej niż przed chwilą. Miało być zabawnie, więc czemu powinna sobie odmawiać? Festiwal zbliżał się ku końcowi, dlatego nie zatrzymywała Nathaniela, któremu na dzisiaj faktycznie starczyło wrażeń. – Złapiemy się może w Wielkiej Sali. Albo na zajęciach! – obiecała, machając do chłopaka ręką.
Tłum zaczął jej jednak przeszkadzać. Nie mogła skupić się na rozmowie, kiedy musiała odpowiadać kilku osobom na raz. A tej chwili na pierwszym miejscu był @Ambroge Friday, pochłaniał największą część jej myśli. Skrzywiła się. Jak szybko straciła zainteresowanie stoiskiem.
Ile działa kłopoczący? Myślisz, że ona – wskazała na dziewczynę – wróci do Hogwartu czy zapomni, że miała tam iść? – To było intrygujące. I chyba powinny czuć się odpowiedzialne za tę sytuację, ale… kto by się przejmował.
Ette i Ambroge zdążyli się już poznać, ale jak Candy zauważyła – dziewczyna nie zapałała miłością do chłopaka. Dobrze ci tak, pomyślała, patrząc na chłopaka.
Ette, zamknęłabyś za mnie stoisko, gdyby nie zdążyła wrócić? Muszę pogadać z Ambroge’em. I – zwróciła się do chłopaka – Nate i Ette nie są niezaufanym towarzystwem – uściśliła. – Wybacz, Ette, jednak chciałabym pogadać z nim w cztery oczy. – Wyrazem twarzy starała się dać dziewczynie do zrozumienia, że najwyżej później jej co nieco opowie. – Chodźmy gdzieś, może być jakiś pub w okolicy. Albo kawiarnia. Cokolwiek.

zt ja i Ambroge; Ette możliwe, że też
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ettore Halvorsen

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyWto Cze 07 2016, 10:39

Nie odbierał tego jako coś upokarzającego, takie przypadki zwyczajnie się zdarzały. Mógłby jej nawet powiedzieć, że wie jak to jest, jednak jego faile były lekko z innej serii. Te rzeczywiście można by było uznać za upokarzające, na szczęście nie przejmował się nimi za bardzo. Po prostu iść dalej, a najlepiej jeszcze samemu się z tego śmiać, to był sposób. Możliwe, że jeszcze jakiś czas temu sam tego nie potrafił, ale ostatnio trochę się zmieniło. Nie za wiele, bo przecież wciąż stary Ettore wciąż był, ale w pewnych kwestiach... po prostu reagował inaczej. Czy ta sytuacja do takich należała? Możliwe.
Teraz gdy już wszystko się wyjaśniło znów poczuł zmieszanie, jednak nie okazywał tego, w końcu teraz musieli jakoś wybrnąć z akcji, a nie stać bezradnie.
- Spokojnie - powiedział do niej cicho, mógł sobie na to pozwolić, w końcu wciąż byli blisko. Złapał jej ręce i rozluźnił nieco chwyt, nie robił tego zbyt szybko nie chcąc wywołać niepożądanych reakcji - Rozumiem, nie masz za co przepraszać, raczej to ja powinienem - dodał patrząc na nią i nie pesząc się tym, że również na niego patrzyła. Zwyczajnie nie był z tych którzy zawstydzają się takimi rzeczami. Mimo tego odczuwał jakieś dziwne wiercenie, które udawało mu się ogarniać.
- Chodźmy - rzucił rozluźniając już całkowicie jej ręce i wciąż trzymając jedną z nich zaprowadził ją do zamku.

z/t x2
Sori za jakość posta, taka sytuacja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyCzw Paź 20 2016, 23:27

To było dzikie. Dzikie i szalone. Jak cały pomysł, który zrodził się jego głowie. Po prostu siedział sobie na trawie i grał. Cos tam pogrywał na swojej harmonijce, z mniejszym lub większym powodzeniem, kiedy podeszła do niego jakaś parka. I spytała, czy byłby w stanie im akompaniować, bo właśnie uczą się tańczyć. Ten się zgodził, rzucili jeszcze specjalnie zaklęcie, dzięki któremu zapanowała bardzo przyjemna atmosfera, cichutko było słychać płynącą melodię, do której próbował wpasować się Friday. Właśnie. Próbował to dobre słowo, bo nie zawsze wychodziło mu to odpowiednio. Mimo tego się nie poddawał, a śmiechu było co nie miara. A potem. Potem było dziko, bo znalazły się kolejne osoby i tak sobie wspólnie tańcowali wszyscy, bo w sumie dlaczego nie? PRzecieżto wolna przestrzeń i można robić, co się żywnie człowiekowi podoba. Oczywiście w granicach prawa i przyzwoitości, prawda?
Łącznie było ich może z sześć osób, ale całkiem przyjemnie się bawili. Gdy skończyli wymienili się serdecznościami, wzajemnie wszyscy przedstawili, ustawili na alkohol w niedalekiej przyszłości i pożegnali. Teraz Piątek siedział tu sam, paląc papierosa, a melodia nadal była słyszalna, przez co nie czuł się znów tak do końca samotny. Palił owego papierosa, kiedy przyszła mu do głowy ciekawa myśl. Postanowił powtórzyć niejako kroki swoich nowych znajomych. No tak… Na zajęciach u Howarda się pojawiał, ale feralnie omijał zawsze te, na których uczył różnych tańców. Szkoda, no ale tak to już bywa kiedy się lepiej człowiek czuje ze sztalugą i pędzlem w ręce niż na parkiecie. Mimo tego, nie było tak źle. Znaczy, tak myślał. I już miał się poddać po kilkunastu minutach, wrócić do domu, kiedy zauważył tę twarz. Tę osobę. Urocze dziewczę, które chyba lekko się z niego podśmiechiwało. Cóż, nic dziwnego. Zapewne wyglądał w najlepszym wypadku zabawnie. Mimo tego, niezrażony ewentualnym niepowodzeniem Piątek podszedł do dziewczęcia.
- Cześć! Jak widzisz próbuję nauczyć się tańczyć. Nie idzie mi to jednak najlepiej, wiesz.. Czasem pewne rzeczy wychodzą lepiej w parach, no a do tanga trzeba dwojga. I tak sobie pomyślałem, że może będziesz chciała mi pomóc. Ja jestem Piątek i jestem amatorem. Jeśli Ty także, to świetnie. Jeśli nie, to też genialnie. To jak? Dasz się zaprosić? JA naprawdę nie depczę po nogach!



Także zapraszam wszystkich i naszą spontaniczną potańcówę uważam za otwartą.
Dodatkowo pierwsza Pani, która tu napisze posta, zostaje partnerką Piątka. Czy będzie nią przez cały czas trwania naszej "imprezy"? Zobaczymy. Na pewno zapraszam do rzucenia kostki, celem sprawdzenia Twojej reakcji na całe zajście.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice Michelle Verges

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 46
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13341-beatrice-michelle-verges#356362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13344-relacje-beatrice#356370
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13343-avis#356369
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13345-beatrice-michelle-verges#356374
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptyPią Paź 21 2016, 16:44

Beatrice lubiła sobie spacerować w ciszy i spokoju, często wędrowała w różne miejsca i, niestety, nie wiedziała potem jak wrócić. Tym razem wyjątkowo udało jej się zachować przytomność i wiedziała, gdzie jest. Albo raczej, wiedziała jaką drogę musi pokonać, aby znaleźć się w ciepłym łóżku.
Miała wyjątkowo niezły humor. Buty na wysokim obcasie postukiwały jej delikatnie przy każdym kroku, a czarne włosy falowały na wietrze. Pogoda była zaskakująco niezła, w sam raz na jasną sukienkę z koronki - niedługą, ale za to z rękawami aż do nadgarstków. Oprócz tego narzuciła na ramiona szarą futrzaną kurtkę i czuła się naprawdę nieźle.
Błądziła sobie tak po parku, obserwując gołębie i odpoczywających ludzi. W pewnym momencie zauważyła niedaleko jakiegoś chłopaka (może raczej mężczyznę? Dobra, niech będzie mężczyzna.), który chyba się wydurniał. Oj, nie, on próbował tańczyć. Bea nie powstrzymała lekkiego uśmiechu, który sam wyskoczył na jej usta. Miała iść dalej, gdy... Gdy nieznajomy po prostu do niej podszedł i zaczął gadać coś o tym, że mogliby razem potańczyć. W pierwszej chwili chciała go wyśmiać, ale nagle doszła do wniosku, że właśnie na coś tak spontanicznego ma ochotę.
- No dobra, Piątku. Brzmi nieźle. - uśmiechnęła się szerzej. Raz na jakiś czas trzeba mieć dobry humor! Pełen entuzjazmu mężczyzna wyglądał sympatycznie, może nawet uroczo? Cóż, nie zaszkodzi się zabawić.
- Coś tam o tańcu wiem... I lepiej faktycznie nie depcz. No, to jaki jest plan? - poprawiła futerko, wpatrując się wyczekująco w Piątka.


Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ismene Taissa Rain

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 22
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13539-ismene-taissa-rain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13540-ismene-taissa-rain
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Paź 26 2016, 02:49

    Rano, zazwyczaj wstajemy w jakimś celu; szkoła, praca i to on nas pochłania. Po południu myśli się tylko o tym, aby porządnie zjeść. Natomiast gdy nadchodzi wieczór, ludzie spędzają swój czas wolny na rozrywce, ze sobą nawzajem zazwyczaj. Dlatego też, wieczory dla Isme często stawały się tą najcięższą porą dnia, ponieważ nigdy nie wiedziała, gdzie się podziać i co ze sobą zrobić. Przecież nie może dzień w dzień chodzić w jakieś jedno miejsce i wpadać w monotonię. Nigdy nie potrafiła zrozumieć ludzi, którzy każdego dnia o tych samych godzinach znajdują się w tym samym barze, zamawiają tego samego drinka i upijają się do takiej samej nieprzytomności, aby następnego dnia ponownie powtórzyć to samo. Przecież to nudne! To jak utknięcie ze swoim żywotem w jednym miejscu i brak jakiegokolwiek dalszego rozwoju. Tego nawet życiem nie powinno się nazywać, tylko wegetacją; a jak już wpadniesz w ten dołek, to ciężko się samemu z niego wykopać. A niby kto pomoże? TEN SAM barman? Po moim trupie! Is każdego dnia chciałaby przeżywać coś innego, godnego zapamiętania i dającego do myślenia. Ciężko jest jednak osiągnąć to, przebywając cały czas w jednej dzielnicy danego miasta. Dom, szkoła; takie miejsca uzależniają; szybko poznajesz ulice, budynki, drzewka czy lampy na pamięć. W takiej chwili nawet kiedy ktoś przemaluje swój płot, to dostrzegasz ten szczegół, a przecież to marne spostrzeżenia. Jednakże jest w tym wszystkim element zaskoczenia. Jaki? Ludzie! Mimo, że zazwyczaj ciągną się po tych chodnikach jak zombie zaprogramowane, aby iść w danym kierunku i nie zwracać uwagi na nic poza tym, to niejednokrotnie potrafili zaskoczyć głośnymi interakcjami między sobą, czy też tworzeniem kreatywnych pomysłów. Każdego dnia dzieje się coś, czym każdy powinien się zainteresować aby sprawić sobie nieco radości, aby oderwać się od tego co trzeba zrobić, a na chwilkę odetchnąć i skupić się na zachciankach, śmiechu i zabawie. Dzisiejszego dnia, wieczór już nieco trwał, więc Rain nie znajdując nic interesującego, postanowiła pocieszyć się jedną butelką wina; trzymała ją w papierowej torbie, co by nie zwracać na siebie zbyt wiele uwagi, toć w tej okolicy to niewskazane pić. Idąc wolnym, spacerowym krokiem rozglądała się, wzdychając przy tym ciężko. Jesień, ładna pora roku, ulubiona. Rozglądając się, dostrzegła niedaleko najwyższego drzewa chłopaka bodajże coś ćwiczącego, może mu zimno i się w ten sposób próbuje ogrzać? Jakim cudem go zauważyłam? Jest rudy, zlewa się z tymi jesiennymi liśćmi, a mimo to. Parsknęła pod nosem. Idąc w jego kierunku, przyglądała się akcji, jak to Rudzielec porywa jakąś spotkaną na przejściu dziewczynę i zaczyna z nią tańczyć. Takiego czegoś dawno nie widziała, już w tej chwili poczuła empatię do chłopaka, zważywszy na barwność jego postaci. Usiadła na ławce nieopodal nich, kiwając się na boki w rytm muzyki, która docierała do jej uszu już po drodze. Nie pytała, czy może się przyłączyć, z góry założyła, że przy takich ludziach każdy jest mile widziany. To wszystko wyglądało tak uroczo, że uśmieszek nie schodził jej z buźki. Rozejrzała się na większą odległość po parku. Osób kręciło się sporo, może jest tu więcej barwnych istot, które przystaną na dłuższą chwilę. Dostrzegła gitarę, leżącą w niewielkiej odległości od chłopaka.
    - Skoro potrafisz i tańczyć i grać. Połącz to! - zasugerowała mówiąc niepewnie, lecz donośnie w stronę Rudzielca. - Przyciągnij tu większą ilość istot, jest wieczór, pobawmy się! - dodała z większym entuzjazmem. Wierzyła, że to możliwe. Magia przyciąga cudzą uwagę, ale to tak samo jak i muzyka, tylko umiejętności. Zarówno zaklęcia, jak i dźwięki wychodzące z jakiegoś pudełka, to magia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander Hale

Rok Nauki : VII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Paź 26 2016, 15:13

Szczerze powiedziawszy to Alexander miał nawet dobry nastrój. Co przez to należy rozumieć? Że miał uśmiech wymalowany na twarzy i był ogólnie zadowolony, nie wiedząc czemu. Może to miejsce tak na niego działało, bo gdy tylko do jego uszu dostały się pierwsze dźwięki melodii ten natychmiast swe kroki skierował w stronę Rudego, jego partnerki i ogólnie muzyki. W każdym razie wracając do jego samopoczucia.... Dosłownie pięć minut wcześniej, czuł się jak kot, którego potrąciła ciężarówka, jadąca z dużą prędkością, a potem przejechała po nim jeszcze raz, cofając, aby sprawdzić co się właściwie stało i na co właściwie najechała. Był przybity i nieszczęśliwy. Zraniony i osamotniony, gotów popełnić największy błąd w swoim życiu... napić się w świńskim łbie... Wzdrygnął się na samą myśl o tym i przyśpieszył kroku.
Czy miał jakieś filozoficzne rozmyślania nad życiem ludzkim i tym po co rano się wstaje? Nie. Hell no! Jedyne pytanie jakie sobie zadawał to raczej coś w stylu: "Po co, co rano Ci wygodniccy panowie wstają z łóżek? Jaki to ma sens, skoro się nie żyje?" No bo w sumie jakby się głębiej zastanowić to nie miało to sensu. Takie życie nic nie wnosi. Oczywiście Alex nie twierdził, że trzeba od razu rozpieprzać się samochodem o jakiś mur, ale trochę rozrywki zawsze się przyda, prawda? Od tego się CHYBA nie umiera. W każdym razie on jeszcze żył. O nie! Zaczął filozofować! Jest na to jeszcze stanowczo za trzeźwy. Trzeba coś na to poradzić.
Ku jego niesamowitemu szczęściu, ujrzał dziewczynę, która siedziała na ławce. W dłoni trzymała pękną torebkę papierową, która mogła zawierać tylko jedno. Alkohol. A jako, że Alexander jest prawdziwym dżentelmenem, a kobieta jest bardzo piękna, więc pozbawi ją możliwości picia w samotności. (Alex, możesz pisać już wiersze.) Szybko więc usiadł obok niej, machając jeszcze na przywitanie Rudemu, jakby go znał bardzo dobrze i spojrzał na kobietę.
-Witam Panią bardzo serdecznie. Mam na imię Alexander i chętnie potrzymam Pani pakunek.
Mruknął jej do ucha i płynnie wyjął jej butelkę z dłoni, samemu biorąc porządny łyk... Wina? No niech już będzie. Lepiej pić wino, niż nie pić nic. Uśmiechnął się do niej lekko. Zaraz... Czy to był pośredni pocałunek? Jeśli tak to słodkie musi mieć usta. Sam oblizał swoje i lekko przygryzł dolną wargę.
-Całkiem dobry rocznik. Jeśli chcesz to możemy kupić jeszcze jedno.
Mrugnął do dziewczyny porozumiewawczo i odwrócił się na chwilę, aby zobaczyć co wyprawia rudzielec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Karin Cortez

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 284
  Liczba postów : 279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6246-karin-cortez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6247-kto-kochanek-a-kto-wrog
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6248-poczta-karin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13558-karin-cortez?highlight=Karin+Cortez
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Paź 26 2016, 18:57

Karin dawno nie wychodziła na zwykłe spacery, ostatnio za to bardzo dużo ćwiczyła. Dzisiaj jednak wyszła sie po prostu przejść. Nie chciała myśleć o tych wszystkich trudnych sprawach. Dziś miała ochotę po prostu rozkoszować się chłodem jesiennego wieczoru. O dziwo nie padało co jeszcze bardziej sprzyjało miłej przechadzce. Tym właśnie sposobem, ubrana w czarne jeansy, glany i skóranką kurtkę, doszła do parku w Hogsmead, a dokładniej w okolice polanki idealnej an pikniki. Już z pewnej odległości doszedł ja dźwięk muzyki i jakieś głosy. Czyżby jakaś imprezka? Jak dobrze, ze przed wyjściem pomyślała i spakowała do plecaka butelkę tequili, którą przywiozła z ostatniej wizyty w Meksyku.
Gdy doszła już na miejsce pierwsze co zobaczyła to dwie pary. jedna tańczyła, a druga stała i chyba rozmawiała. Dopiero po chwili rozpoznała tancerza z pierwszej pary.
-Piątek? Ty tańczysz?- zapytała rozbawiona podchodząc do chłopaka.
No cóż, widziała go już w różnych sytuacjach, ale tańczącego chyba jeszcze nie.
Spojrzała na jego partnerkę.Była to krukonka z jej rocznika, widywała ją na zajęciach, ale chyba nigdy nie rozmawiały.
-Cześć, jestem Karin- przedstawiła się z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Galeony : 3337
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1205
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Paź 26 2016, 23:52

Myśli Naeris zajmowało wiele spraw. Od tych całkiem przyjemnych, jak wizja spotkania się jutro z Jamesem na korki z eliksirów, których wspaniałomyślnie udzielał dziewczynie za darmo, aż po te dużo bardziej skomplikowane. Jak sprawa ze zdjęciami, pobiciem i prawie pocałunkiem. Mięśnie bolały ją po kiepskiej nocy, podczas której znowu dopadł ją ten sam koszmar. Ostatnio wizja zdawała się nie opuszczać jasnowłosej. Ciekawe, czy to znaczyło, że niedługo naprawdę się wypełni. W każdym razie współlokatorki narzekały rankiem na wiercenie się Naeris i mamrotanie przez sen. Nie zauważyła, kiedy to się zaczęło, ale teraz praktycznie każdej nocy coś mówiła. Nigdy nie miało to sensu, ale ogarniał ją czasami niepokój, że może powiedzieć coś ważnego, na przykład coś o animagii. Chociaż... taka dziewczyna jak ona i tak nie miała wiele do ukrycia.
Męczył ją zaduch i duszne powietrze w dormitorium. Otworzenie okna nie pomogło, a Geralt wyjątkowo podirytowany natychmiast zaczął domagać się wypuszczenia z klatki. Wszystkie jej znajome gdzieś wybyły, więc była sama. Nae czuła, że musi wyjść i tak zrobiła, nakładając uprzednio biały płaszcz, bo zaczynało się robić zimno. Szalik sobie odpuściła, zresztą i tak musiała kupić nowy, oczywiście srebrnoniebieski. Cieszyła się bardzo na spacer, bo kochała jesień i cały jej urok. Na błoniach przesiadywała praktycznie cały czas, dlatego tym razem skierowała się w stronę Hogsmeade. Odetchnęła lżejszym powietrzem, zmrużyła oczy patrząc na piękny zachód, malujący wszystko na pomarańczowe barwy. Drzewa zrzuciły już większość swoich liści, które szeleściły pod jej butami. Wszystko po prostu umierało.
Może nie powinna wychodzić tak późno, zwłaszcza sama. Ale świadomość, że ma różdżkę w kieszeni i ukończone osiemnaście lat podnosiła ją na duchu. Przecież umie się bronić. Pójdzie do baru? A może posiedzi w parku? Wybierze się nad jezioro? Nae szła przed siebie tylko po to, aby iść i odłączyć się na chwilę od swoich zmartwień. Przeczesała palcami włosy, wybierając drogę przez park. Chłód sprawił, że poczerwieniały jej policzki, a dłonie wsadziła do kieszeni płaszcza. Miała skręcić w alejkę, kiedy jej wzrok natknął się na jakąś grupkę osób całkiem niedaleko. Jakaś impreza? Dziwnie dobrane miejsce, ale co kto lubi. Naeris miała już migiem zniknąć z pola widzenia nieznajomych, żeby jakiemuś, broń Merlinie, nie przyszło do głowy ją zaczepiać, ale usłyszała muzykę. Kochała każdy rodzaj sztuki, więc przystanęła na chwilę, pozwalając żeby wiatr pobawił się jej jasnymi kosmykami i zmrużyła oczy, przyglądając się bliżej owej grupce. Chyba jakaś para tańczyła, ktoś inny pił... Ciekawe.
Stała po prostu, myśląc i patrząc na nich, jak ostatnia kretynka, ale po prostu zasłuchała się w muzyce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Casper Angel Tease

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Galeony : 808
  Liczba postów : 358
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13550-casper-angel-tease#360782
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13560-potrzebujesz-czegos-zapraszam#361160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13562-anielska-poczta#361164
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13561-casper-angel-tease#361163
Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 EmptySro Paź 26 2016, 23:59

Sam nie wiedział, co tu tak naprawdę robi. Powinien teraz siedzieć w klubie i pilnować lokalu, ale... Zwyczajnie wyszedł zapalić. Ot tak, nie miał ochoty na gnieżdżenie się w loży Oasis, potrzebował dymu papierosowego zmieszanego ze świeżym powietrzem. I tak oto wylądował na dworzu, gdzie powoli zaczynało się robić ciemno. Uwielbiał ten moment - mógł ze spokojem obserwować, jak ostatnie promienie słońca przygasają, gdy przysłania je horyzont. Nic go nie raziło, nic go tak obrzydliwie nie oświetlało. To było idealne przejście.
Zawędrował aż do parku, ale jakim cudem, to nie miał pojęcia. Wiedział, że w Oasis sobie poradzą i uznał, że przyda mu się drobny spacerek. Inna sprawa, że kompletnie się zamyślił, wypalił trzy papierosy pod rząd i wylądował w miejscu, do którego prawie nigdy nie chodził. O tak, ta część parku wyglądała, jakby spędzały tu czas jedynie szczęśliwe rodziny z roześmianymi dzieciakami. Może i teraz tłumów tu już nie było, ale Casper i tak czuł się, jakby wpadł na piknik jakiegoś wielkiego rodu.
Prychnął pod nosem z rozbawieniem. Nigdy nie rozumiał idei rodziny. Po co kogokolwiek zmuszać do pomocy, do okazywania wsparcia? To on już woli spędzić lata na szukaniu odpowiednich osób, niż męczyć się z kimś, z kim łączą go jedynie więzy krwi.
Na szczęście, nikogo takiego nie miał, więc nie musiał się z tymi sprawami użerać.
Miał już zawrócić, gdy dostrzegł niedaleko znajomą postać. Czy to możliwe? @Ambroge Friday? Prędzej spodziewałby się go w swoim klubie, niż tutaj... A jednak, mężczyzna wyraźnie bawił się właśnie w tym otoczeniu, z kilkoma osobami, których osobiście Cas nie miał okazji poznać. Nie było tu widać zbyt wiele alkoholu, ani jakichkolwiek używek, ale Piątek wywijał niczym zawodowy (uznajmy.) tancerz i bez tego. Tease zbliżył się nieco, z cynicznym uśmiechem przyklejonym do ust, jednocześnie wyjmując z kieszeni zegarek i zerkając na jego tarczę. Kilka razy zakręcił łańcuszkiem obiektu, po czym odłożył go na swoje miejsce, kończąc ten nerwowy tik, nad którym ni cholery nie panował.
To nie tak, że mu się gdzieś spieszyło. Raczej nie zamierzał iść wcześnie spać, ha.
- No, to jest ciekawe widowisko. - oświadczył spokojnie, dalej z tym samym wyrazem twarzy. Zerknął przy tym na jasnowłosą dziewczynę, która chyba oficjalnie nie należała do całego widowiska. Wyglądała, jakby po prostu zatrzymała się tu na chwilę, ale... Cóż, Casper lubił zagadywać, a ona wyglądała ciekawie. Miał wrażenie, że kojarzył ją z Hogwartu (czyżby Krukonka?), ale w gruncie rzeczy, to on kojarzył wszystkich. Dałby sobie rękę uciąć, że gdyby tylko się skoncentrował, to przypomniałby sobie jej imię i jeszcze jakieś ciekawostki na jej temat. O każdym krążą plotki, wystarczy umieć słuchać...
- Nie tańczysz? Co za niedopatrzenie. - jego uśmiech poszerzył się nieznacznie, gdy tak wpatrywał się w blondynkę. Muzyka trochę go rozpraszała, ale bądź co bądź, był tak niewyspany, że wszystko do niego docierało z opóźnieniem. Pozostawało jedynie liczyć na to, że dziewczyna sama się przedstawi, albo w jakiś sposób mężczyzna dozna olśnienia... Zdecydowanie za bardzo lubił wiedzieć wszystko, co tylko mógł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Miejsce na piknik - Page 7 QzgSDG8








Miejsce na piknik - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Miejsce na piknik   Miejsce na piknik - Page 7 Empty

Powrót do góry Go down
 

Miejsce na piknik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Miejsce na piknik - Page 7 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-