Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sadzawka z fontanną

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Sadzawka z fontanną   Wto Maj 21 2013, 19:57


Sadzawka z fontanną

Następne przepiękne miejsce w tym niepozornym parku, w którym warto spędzić czas!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30051
  Liczba postów : 47668
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Pią Cze 20 2014, 17:25

Piękny dzień, trzeba więc wykorzystać go i spędzić jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu. Mury zamku powoli zaczynają nudzić się już większości uczniów, więc mały wypad do Hogsmeade jest całkiem dobrym pomysłem. Szczególnie, jeśli trafia się w miejsce tak piękne jak ta sadzawka z fontanną w środku. Naprzeciwko niej znajduje się ławka, na której z gracją zasiadła Sarah Rosemarie Sullivian. Wszystko byłoby cudownie, słońce świeciło jej prosto w twarz, mogła odrobinę się zrelaksować, odpocząć, zapomnieć o czekających ją w tym roku OWUTemach, gdyby nie jedna rzecz.. nagle na swojej twarzy poczuła coś okropnego, czego strasznie się bała i brzydziła - pająka wielkości płatka róży. Sarah zaczęła panikować, na szczęście na pomoc rzuciła się Avis Dakers, siedząca na ławce obok i obserwująca dziewczynę od dłuższej chwili. Musiała mieć niezły ubaw!

Zaczyna Sarah Rosemarie Sullivian.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sara Sullivan-Colton

Mieszkaniec Hogsmeade
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Hrabstwo Wiltshire, UK
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 119
  Liczba postów : 511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8520-sarah-sullivian
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8531-sara-sullivian
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8542-sowka-sary
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8523-sara-sullivian




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Pią Cze 20 2014, 19:22

Taki ładny dzionek nastał, że głupio by było z tego nie skorzystać i nie wyjść z tego ponurego, zimnego zamku na błonia! Sara długo się nie namyślając, na wszelki wypadek założyła na siebie kostium kąpielowy (nie pytajcie nawet, ona zawsze ma głupie pomysły! ) na to zwykłe letnie ubranie czyli w jej przypadku krótkie spodnie - by nogi wyeksponować hehe, kto to wie na kogo trafi, nie? - i luźną koszulę, której końce sobie zawiązała na supeł, odsłaniając przy tym minimalny skrawek swojego bladego ciała. Nie była w końcu typem dziewczyny, która lata z cyckami na wierzchu. Oj nie. Za swój cel obrała sobie sadzawkę z fontanną. Z dala od ciekawskich oczu, spokojnie, miło i przyjemnie. Tak więc Sareczka z szerokim uśmiechem na twarzy w podskokach niczym rusałka, doskoczyła sobie do wolnej ławeczki, przysiadła na niej z gracją jak na nią przystało i chwilę później zaczęła sobie zażywać słonecznej kąpieli. Przecież przez całe lato nie może pomykać po mieście blada niczym upiór! W głowie nuciła przebój jakiegoś nowego zespołu, którego nawet nazwy nie pamiętała gdy nagle coś ją załaskotało w nos. Smyr, smyr. Młoda puchonka, zmarszczyła go od razu i potrząsnęła nieco swoją łepetyną. Dopiero gdy te całe smyranie nie ustało - otworzyła powoli swoje czekoladowe oczęta i ujrzała .. pająka. Jak dla niej - wielkiego, paskudnego, okropnego i uuh, wstrętnego! Dlatego jej reakcja była.. całkiem odpowiednia. Podniosła larum, wrzask, słowem krzyk przeokropny i podniosła się gwałtownie ze swojego siedziska. - Co to kurwa jego mać jest! Złaź ze mnie ty pajęczowata brzydoto! - warknęła a raczej wydarła się niewinna, grzeczna puchonica i zaczęła tupać jakby ją co najmniej sam Salazar opętał. Drżącymi rękoma zaczęła poszukiwać różdżki by rąbnąć w pajęczaka jakimiś zaklęciem a sama w międzyczasie wskoczyła na ławkę na której wcześniej sobie normalnie i na luzie siedziała. I uwierzcie, Sara nie klnie! Serio. czasami w sytuacjach takich jak ta - to i owszem. Zresztą dziwicie się?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Avis Dakers

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Galeony : 214
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8692-avis-dakers#245357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8694-zatanczymy#245388
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8693-visiowa-poczta#245386
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8695-avis-dakers#245391




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Pią Cze 20 2014, 22:46

Na ławce siedziała już od rana. Słoneczko grzało, szum wody przepływającej przez fontannę ją uspokajał i generalnie było to idealne miejsce do czytania. Nastrój miała taki dość aspołeczny dzisiaj - najbardziej ciągnęło ją do wejścia w inny świat przez zadrukowane, pachnące stronice. Tym razem był to mugolski kryminał, skomplikowana intryga, morderstwo prawie idealne. Fascynowało ją to. Zbliżała się już do punktu kulminacyjnego, już, już prawie odkryto mordercę, który jednak zdradził się jednym drobnym szczegółem, bo...
Kroki. Jakaś dziewczyna w podskokach zbliżała się do fontanny, przy której miała właśnie rozwiązać się nurtująca ją zagadka. Rozproszyło ją to zupełnie. Próbowała wrócić do lektury, ale nie była w stanie. Nie wiedziała, co czyta. Odłożyła więc książkę na bok i zaczęła obserwować dziewczynę.
Długą chwilę nic się nie działo. Ot. tamta sobie leżała, opalała się czy coś. Nagle jednak do jej twarzy zaczął zbliżać się pająk. Zwisał na cienkiej nitce z gałęzi powyżej. Był całkiem spory. Vi nie bała się pająków, ale też nie uważała ich za jakoś specjalnie fajne.
Puchonka próbowała strącić z nosa niepożądanego gościa. Zaczynało być ciekawie. Kiedy otworzyła oczy i dostrzegła, co takiego chciałoby spędzić z nią czas, zaczęła wrzeszczeć i wskoczyła na ławkę. Co, ona przed myszą ucieka czy przed pająkiem, który siedzi na niej? Skok na ławkę nie poprawi sytuacji, która, tak swoją drogą, zrobiła się piękna.
Avis odczekała jeszcze chwilę, podniosła się i sama wyciągnęła różdżkę. Wycelowała nią w przeklinane stworzenie.
- Wingardium Leviosa - rzuciła cicho i wylewitowała pajączka w trawę. Nie widziała powodu, żeby go zabijać - wierzyła w mugolski przesąd, że zabicie pająka przyniesie deszcz, a obecna pogoda bardzo jej pasowała.
- Już spokojnie, wysłałam go w podróż na trawę - uśmiechnęła się do dziewczyny i wyciągnęła rękę. - Avis. Nic ci nie jest?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Greene

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10368-aiden-greene#286068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10372-przyjme-wszystko-w-kazdej-ilosci#286169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10373-aiden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10374-aiden-greene#286174




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Pon Paź 26 2015, 16:38

Przyszedł do parku trochę przed czasem, co było bardzo dziwne jak na niego. Nawet nie miał ze sobą nic do jedzenia, żadnych słodyczy, żadnego hamburgera, ani jednego głupiego cukierka w kieszeni. Ktoś go chyba okradł, albo podmienił. W każdym razie w kieszeni swojej skórzanej kurtki miał tylko klucze z bardzo eleganckim brelokiem w kształcie lwa. Ten lew się za nim ciągnie całe życie, najpierw znak zodiaku, potem Gryffindor. A do kluczy wrócimy jeszcze później. Było dość ciepło więc rozłożył się na ławce i czekał na Urane, prawdopodobnie nie zauważy go jak będzie leżał, ale jakoś sobie poradzi. Nie mógł się doczekać spotkania, bo dawno się nie widzieli, a chłopak się za przyjaciółką bardzo stęsknił, ona pewnie też, ale się żadne do tego nie przyzna. Leżał tak sobie i bawił się liśćmi, które spadały mu na twarz, a Gryfonki nie było nigdzie widać, a może było, musiałby się przecież podnieść żeby to sprawdzić. Niestety przegrał tą walkę z grawitacją i wylegiwał się dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Urane E. Leighton

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 169
  Liczba postów : 212
http://www.czarodzieje.org/t9542-urane-leighton
http://www.czarodzieje.org/t9547-urane#266099
http://www.czarodzieje.org/t9549-sowa-uranka
http://www.czarodzieje.org/t9548-urane-leighton




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Wto Paź 27 2015, 16:03

Prawdę mówiąc siedziała juz pod ciepłym kocem z ciepłą herbatą, kiedy otrzymała list od Aidena. Z bólem spojrzała na okno, za którym kłęby się ciężkie chmury i ostatecznie po długiej, wewnętrznej walce, podniosła się z fotela. Z kuferka wyciągnęła najcieplejszy sweter jaki miała, nie była nawet pewna czy przez przypadek nie podwędziła go siostrze, po czym sięgnęła jeszcze po płaszcz i wielki, ciepły szalik. I dopiero tak, owinięta jak bałwan, mogła wyjść z zamku i nawet nie było jej tak zimno! Przynajmniej na razie.
Po dłuższej chwili doszła na umówione miejsce i zaczęła rozglądać się za przyjacielem. Nie mogąc go jednak nigdzie znaleźć, stanęła na środku i bezsensownie parę razy obkręciła się wokół własnej osi,jakby miało to w czymś pomóc, pfff.
-Nie mogłeś łaskawie wstać? -Spytała chwilę później, gdy nagle, zupełnie przypadkowo rozpoznała go leżącego na trawie. Podeszła parę kroków, spojrzała na niego jak na ostatniego idiotę i wzruszyła ramionami, jakby właśnie zdała sobie sprawę, że to przecież zupełnie normalne zachowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Greene

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10368-aiden-greene#286068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10372-przyjme-wszystko-w-kazdej-ilosci#286169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10373-aiden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10374-aiden-greene#286174




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Wto Paź 27 2015, 16:47

Rażące go w oczy słońce nagle przysłoniła ogromna kulka ubrań, którą była jego kochana przyjaciółka. Uśmiechnął się gdy go ochrzaniała, tak jak zawsze oczywiście po czym się tylko przeciągnął i popatrzył na nią wzrokiem marzyciela.
-Ja też tęskniłem! -powiedział, złapał ją za rękę i pociągnął przewracając ją wprost na siebie, tak by nie upadła na ziemię.
-Chodź tu połóż się obok i odpocznij. Opowiedz co u Ciebie słychać, bo dawno się nie widzieliśmy i w ogóle. -ucieszył się, że znów spotkał swoją najlepszą przyjaciółkę i będą mogli spędzić ze sobą trochę czasu, a najbardziej cieszył się z tego, że będzie mógł zrobić jej niespodziankę, największą niespodziankę w swoim życiu jaką kiedykolwiek komukolwiek zgotował. Liczył na to, że jej się spodoba, a jeśli nie no to cóż... Będzie musiał z tym jakoś żyć, ale na razie nie brał tej opcji pod uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Urane E. Leighton

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 169
  Liczba postów : 212
http://www.czarodzieje.org/t9542-urane-leighton
http://www.czarodzieje.org/t9547-urane#266099
http://www.czarodzieje.org/t9549-sowa-uranka
http://www.czarodzieje.org/t9548-urane-leighton




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Czw Paź 29 2015, 23:05

-A czy ja powiedziałam, że tęskniłam? -Machinalnie uniosła brew, oparła ręce na biodrach i cały ciężar ciała przeniosła na prawą nogę. W sumie musiała wyglądać w tej chwili naprawdę zabawnie. Ubrana w milion warstw ubrań, udająca obrażoną z pozą w stylu pani domu z kilkuletnim stażem. Odruchowo odrzuciła do tyłu długie włosy, które bezlitośnie wpadały jej do oczu i juz miała namawiać przyjaciela na wstanie, kiedy ten pociągnął ją na dół, tak, że chcąc nie chcąc, wylądowała na ziemi.
-Jak będę chora, zwale wszystko na ciebie. -Oznajmiła oskarzycielskim tonem i ciężko westchnęła. -A co ma być? Jest jak zwykle, tylko chyba zgubiłam gdzieś Tuńczyka. Niby ma te różowe włosy, a w ogóle jej nie widzę. -Rzeczywiście,  nie widziała się z siostrą bardzo dawno, a ostatnio nawet przestały ze sobą pisać. Zmarszczyła brwi, uświadamiając sobie, że ostatni raz kiedy ze sobą rozmawiały, miał miejsce jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego. -Chyba wyślę jej dziś list. -Dokończyła, w sumie mówiąc bardziej sama do siebie, niż do chłopaka, po czym wesoło się na niego spojrzała i szturchnęła jak starego, dobrego kumpla. -A jak u Ciebie Aiden?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Greene

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10368-aiden-greene#286068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10372-przyjme-wszystko-w-kazdej-ilosci#286169
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10373-aiden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10374-aiden-greene#286174




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Sro Lis 11 2015, 00:44

-Nic się nie przejmuj, nie rozchorujesz się. W takim stroju mogłabyś spokojnie na dużym mrozie tarzać się w śniegu, wtedy wyglądałabyś trochę jak bałwan, ale nie powinnaś się przeziębić. -uśmiechnął się do przyjaciółki i szturchnął ją łokciem. Zawsze z niej taka panikara, ale większość mówi raczej w żartach.
-To dziwne, bo w sumie jesteście siostrami, a siostry chyba spędzają ze sobą dużo czasu, chociaż ja z młodą też jakoś nie widuję się za często... Cholera kiedy ja ją ostatnio widziałem... -zamyślił się, bo w sumie tęsknił za Sheilą i za wspólnymi wygłupami.
-W takim razie pozdrów ją ode mnie. -powiedział, gdy przyjaciółka wspomniała o pisaniu listu do siostry -Ja muszę chyba zrobić to samo. -westchnął.
-A u mnie? U mnie to co zawsze, nic się nie zmienia, ciągle to samo i to samo. Już zaczyna mnie to powoli nudzić. -przekręcił się i położył twarzą do ziemi, tak by Urane go nie widziała.
-Ale przejdźmy do konkretów, przyszłaś tu, bo miałem do Ciebie ważny interes. I teraz ważne pytanie, czy jesteś gotowa zgodzić się na wszystko? -wymamrotał leżąc twarzą na swoich rękach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Sro Maj 11 2016, 22:43

Szła przed siebie z Lucasem u boku. Nie mogła przestać wyrzucić z głowy słów nauczyciela. Przecież o mało co nie wygadał się chłopakowi, że to z nim rodzice ją zeswatali. Sama chciała mu powiedzieć. Spotkać i na osobności z nim pogadać. A może wysłać list... Westchnęła cicho i uśmiechnęła się do niego promiennie. Już nie mogła się doczekać, kiedy to w końcu dotrą w wyznaczone miejsce. Już bardzo dawno tam nie była. Ostatni raz... W czwartej klasie. Przechadzała się z rodzicami jak i bratem po parku. Niechcący potrąciła wtedy chłopca, a jak się okazało później swojego kolegę z domu - Lucasa. Uradowana jego widokiem nie zwracała najmniejszej uwagi na swoich rodziców. W tej chwili nawet nie pamiętała co on tam robił. W końcu nie mieszkał w Londynie. Wolała wpatrywać się w niego jak w obrazek niż słuchać co miał do powiedzenia. Stare, dobre czasy.
Dotarłszy na miejsce puściła dłoń chłopaka i usiadła obok wody. Kochała patrzeć na taflę jeziora. Pod wpływem słońca potrafiła przybrać miliony barw. Było to piękne. Poklepała miejsce obok siebie, nawet nie patrząc stronę ślizgona. Wiedziała, że prędzej czy później usiądzie obok.
- Mogłabym już tutaj zostać na zawsze. - podobne słowa wypowiedziała kilka dni wcześniej w chatce. Tam też mogłaby zostać na zawsze. Byle tylko z Lucasem. I właśnie w tym momencie wpadł jej do głowy genialny pomysł. Według niej. Spojrzała na chłopaka z dołu i uśmiechnęła się niepewnie. Nie miała pojęcia jak zareaguje na to co miała powiedzieć. - Chciałbyś zamieszkać ze mną? - nawet na chwilę nie spuściła swoich oczu z niego. Chciała widzieć każdą reakcję na jego twarzy. Czekając na jego odpowiedź zacisnęła ręce na trawie wyrywając ja delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Kray

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Wto Maj 17 2016, 16:20

Usiadł tuż obok niej, wpatrywał się dłuższą chwilę w taflę wody i słuchał dźwięków dookoła. Wciąż było słychać charakterystyczne do tego miejsca odgłosy natury pomimo festynu który odbywał się zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej. Co jak co, ale trzeba było przyznać że to miejsce miało swój osobisty urok. - Uwierz mi, w końcu by Ci się znudziło.. no chyba że byś miała domek na środku jeziora, a do niego świetny, drewniany pomost. Wyobrażasz to sobie, mieszkalibyśmy tam we dwoje.. tylko ty i ja. Budziłabyś się każdego dnia obok mnie.. to by było coś. - Uśmiechnął się krótko, a mówiąc to wszystko patrzył się w jedno miejsce jakby wyobraził sobie właśnie taką scenę.
Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów, oczywiście wiedział że oboje będą mieli chęć obecnie na feniksy. Pufki są dobre, ale to jednak te drugie dominują ze względu na swój skład. Nieźle zawracają w głowie, a czego im teraz było potrzeba? Już miał ją częstować ale po usłyszeniu jej pytania na chwilę umilkł. - Ria.. ja.. chciałbym, tak bardzo chciałbym zamieszkać z Tobą. Jednakże nie chciałbym być dla Ciebie ciężarem, obecnie mieszkam u kogoś i czasem mi się wydaje że ten ktoś ma mnie dosyć. - Mruknął cicho, oczywiście miał na myśli brata Sirszy.. Gryfon to jednak Gryfon, poczęstował ją w końcu papierosem i sam wziął jednego. Odpalił pierw jej, a potem sobie i zaciągnął się mocno kładąc się przy tym na trawie. - Kocham Cię. - Powiedział w międzyczasie kiedy to patrzył w niebo. Musiał przyznać że te fajki były genialne, a teraz miał ochotę mieć po prostu jak najbliżej siebie Pannę Carstairs, dlatego też ujął ją w pasie i przysunął do siebie żeby usiadła mu na brzuchu. Złożył na jej ustach delikatny pocałunek, taki wstępny. Zaraz po tym pojawił się ten bardziej namiętny, przejechał językiem po jej podniebieniu i złączył je z uśmiechem na ustach. Tak bardzo jej pragnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Wto Maj 17 2016, 17:54

Słońce wznosiło się wysoko na czystym niebie oświetlając każdy skrawek polany. Dobrze, że nie było tak gorąco i spokojnie mogła wystawić twarz w jego stronę. Tym bardziej, że nie przepadała za opalaniem swojego ciała. Kochała je takim jakim było, czyli... No nie ważne. W końcu nie mieliśmy tutaj opowiadać o tym jaki to kolor skóry ma Carstairs. Wyciągnęła przed siebie rękę słuchając tego co mówił chłopak. Obraz który obudził w jej głowie był naprawdę kuszący i tak wspaniały, że chciała go zrealizować. Chciała zobaczyć jak by się im razem mieszkało. W końcu ludzie w takich sytuacjach odkrywają swoje prawdziwe ja. Na chwilkę zamknęła oczy i znalazła się w miejscu opisany przez niego. Poranek. Łóżko. Sypialnia z dużymi, otwartymi oknami. Oni śpiący obok siebie. Tak. To mogłoby się udać. Na pewno.
- Nie byłbyś ciężarem. Byłbyś najlepszym co mogłabym mieć w tym domu, jakkolwiek to brzmi. Naprawdę chcę z Tobą zamieszkać i nawet nie waż mi się mówić nie. Kocham Cię. Czy to nie wystarczająco? - nie rozumiała jego obaw. Skoro darzyli się uczuciem to czemu mieliby żyć oddzielnie? Tym bardziej, że byli zaręczeni. To normalne, że chciała mieć go blisko siebie. A może również dzięki temu pilnować aby nie zrobił czegoś głupiego? Być może. Wzięła jednego papierosa. już dawno nie paliła, a dzisiejszy festiwal był do tego idealną okazją. Zaciągnęła się dymem przytrzymując go dłużej niż to konieczne w swoich płucach. Dopiero po dłuższej chwili go wypuściła. Spojrzała na chłopaka w momencie, gdy powiedział, że ją kocha. Z czułością wymalowaną na twarzy uśmiechnęła się do niego. Bez wahania usiadła mu na brzuchu wypuszczając dym do góry. Dobrze, że to zrobiła, bo już chwilę później usta młodych ludzi złączyły się w namiętnym pocałunku. Kochała kiedy ją całował, pieścił, dotykał jej ciało. Było to dla niej jak narkotyk bez którego nie potrafiła żyć. Czuła jak bardzo jej pragnął, jednak nie mogli zrobić tego w miejscu publicznym. W każdej chwili mógł się pojawić tutaj ktoś i przerwać to. O nie! Na pewno by tego nie chciała. Zakończyła pocałunek małym cmoknięciem w usta po czym wyprostowała się zaciągając dymem papierosowym. Uśmiechnęła się cwano do Lucasa i wypuściła kłąb dymu na niego. Wiedziała jak działają te papierosy i mimo wszystko chciała to wykorzystać.
- Czyli uzgodnione. Zamieszkasz ze mną. - poruszyła się specjalnie na jego brzuchu ocierając delikatnie o jego strategiczne miejsce. - Vittoria zaproponowała mi wyjazd do swojej rodziny. Zgodziłam się. - nie chciała mówić mu dokładnie o czym rozmawiała z dziewczyną. Miało to pozostać miedzy nimi dwiema. A dzięki niej może uda się Rii poukładać parę spraw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Kray

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Pon Maj 23 2016, 03:04

- W sumie, Ria.. masz cholerną rację. Czemu to miałoby się nie udać skoro mnie kochasz, a ja Ciebie? Jesteśmy dla siebie stworzeni, tylko ja nie potrafiłem tego dostrzec.. potrzebuję Cię jak wody, bez twojej osoby bym usechł jak kwiatek. Kocham Cię nie za twój wygląd, a za to że twoje serce otworzyło się na mnie i mi wybaczyło. - Myślał dłuższą chwilę patrząc się na nią, była piękna to musiał przyznać, lecz z czasem zrozumiał że to nie chodzi o jej wygląd, tylko o uczucia jakim się darzą. Szkoda że wcześniej na to nie wpadł, spóźniony zapłon.. taak.
Kiedy usiadła mu na brzuchu napiął klatkę piersiową by ją utrzymać na równej pozycji, uśmiechnął się włączając się w pocałunek. Tak bardzo mu się podobało że nie zauważył kiedy włożył dłonie pod jej koszulkę i masował jej bioderka. - Chciałbym zaręczyć się z Tobą jeszcze raz, tyle że chciałbym abyśmy we dwoje mieli takie samie pierścionki. Niby nic specjalnego, tyle że ty na swoim miałabyś napisane moje imię, ja na twoim. Chcę by każda wiedziała że jestem zajęty, a na dodatek by każdy wiedział że jestem szczęśliwy... co do Brockway, szczerze ufam Ci i pozwalam żebyś tam pojechała. To że byłem z nią, nie oznacza że nie możecie się widywać. Powinnaś rozwijać swoje znajomości, a ja nie powinienem Ci tego zabraniać. - Uśmiechnął się szczerze, nigdy tak bardzo nie myślał o swojej przyszłości, chyba się starzał i myślał o swobodnym życiu z tą jedyną, wyszalał się najwidoczniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Czw Maj 26 2016, 18:32

Przyszłość. Określenie mające na celu zapewnienie dwojgu ludzi, bądź jednemu, cel na dalsze życie. Często jednak bywało iż potrafiła być cholerną niewiadomą. Skoro chciał się z nią raz jeszcze zaręczyć, to czy nie znaczyło to, że miało być już kolorowo? Niestety nie. A szkoda. Bo może przestałaby myśleć o innych mniej przyjemnych rzeczach.
- Chciałabym. I to bardzo. Dzięki temu każdy wiedziałby również, że i ja jestem szczęśliwa. I z pewnością zajęta. - I nie zrobiłabym więcej głupstwa, które mogłoby zniszczyć nasze szczęście. To jednak już tylko dodała w myślach. Nie chciała aby Lucas pomyślał, że miała by być to bariera przed nieprzemyślanymi decyzjami. Pozostowała jednak jezcze sprawa jej rodziców. Oni nie będą tak szczęśliwi z tej decyzji jak ona. Możliwe, że zrobią coś aby ich rozdzielić. A z pewnością będą tego próbowali. Znała ich aż za dobrze, aby uwierzyć w ich słuszne pobudki i radość na widok tego związku. Ta myśl naprawdę ją zmartwiła. Spojrzała na swoje dłonie chcąc doszukać się w nich odpowiedzi na wszystkie swoje pytania. Niestety, nie było jej to dane. - Pozostanie nam wtedy jeszcze jedna sprawa do załatwienia. - spojrzała w oczy Lucasa z melancholią. Nie chciała aby cokolwiek się mu stało. Nie z jej winy. - Moi rodzice. Oni nie zaakceptują tego, szczególnie, że od urodzenia jestem już zaręczona i wiążą z tym związkiem wielkie nadzieje. Nie chcę stracić. - położyła swoje dłonie na jego policzkach, po czym oparła czoło o jego czoło. Przymknęła oczy chcąc poukładać sobie co nieco w głowie. - Przyjdzie taki dzień, kiedy i oni będą musieli się o tym dowiedzieć. Nie mogę okłamywać ich do końca życia, a na pewno nie matkę. - oderwała się od niego, wkładając rękę do jednej z jego kieszeni. Znalazłszy paczkę papierosów wyciągnęła jednego odpalając go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Kray

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Nie Maj 29 2016, 23:57

Objął ją delikatnie i przysunął do siebie słysząc jej słowa, przyjął to za tak czyli się zgodziła.. poniekąd, bo dalsza część słów na pewno nie będzie taka kolorowa. Słuchał jej z delikatną zadumą i myślał co ma teraz zrobić, jak może pomóc i kiedy. Coś jednak z tego wywnioskował, przysunął ją bliżej siebie i ucałował delikatnie dodając. - Chcę żeby wiedzieli, jak najszybciej. Jeżeli się nie zgodzą, to wiesz że Cię porwę? Będziesz mieszkała ze mną w małej, drewnianej chatce którą kupię jak tylko będę miał trochę oszczędności. Muszę ich przekonać, takie mam teraz zadanie i nie spocznę póki to oni nie dadzą nam szansy. - Zagryzł delikatnie dolną wargę obserwując każdy skrawek jej twarzy, była taka cudowna.
Przypalił jej koniec papierosa, kiedy ona wypuszczała dym to on wtedy zgarniał fajkę i sam się zaciągał oddając jej z powrotem papierosa. Uśmiechnął się krótko dymiąc jej w twarzyczkę, nadal stykali się głowami i było to na swój sposób słodkie, ziewnął cicho i ucałował ją namiętnie chcąc tym samym ją mieć najbliżej siebie. Nie ma zamiaru dać sobie spokoju, to jest jak przeznaczenie. Oboje byli sobie pisani mimo przeciwności losu, teraz nie mogą się poddać. Nie po tym wszystkim co przeszli we dwoje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Wto Maj 31 2016, 12:05

Jego słowa zaszczepiły nadzieję w jej sercu. Chciał walczyć. O nią. Dziewczynę, która tak strasznie go zraniła. Gdyby tylko mogła cofnąć czas... nigdy nie pozwoliłaby aby doszło do tego. I nigdy na pewno już nie pozwoli. Nie chciała go więcej ranić, sprawiać przykrości, bólu. Z całego serca chciała aby był szczęśliwy. Nawet jeśli oznaczałoby to opuszczenie jej.
- Zostać porwaną przez osobę którą się kocha...- na chwilę rozmarzyła się, przymykając oczy i odchylając do tyłu głowę. Była to naprawdę kusząca wizja. Aż miał ochotę aby się ziściła. - Wiesz, że prawdopodobieństwo, że właśnie tak będzie to 90%? Mój ojciec nigdy nie zgodzi się aby jego plany zostały zmienione, nawet dla mnie. - czując dym na twarzy od razu przymknęła oczy marszcząc nosek. Może zabrzmi to dziwnie, ale lubiła gdy tak robił. Wiedząc, że już nic nie zasłoni jej widoku otworzyła je z powrotem całując go namiętnie. jeśli chciał właśnie taki efekt wywołać to mu się udało. Nie trwało to jednak długo. Po chwili oderwał się od niego. Czuła, że jak tak dalej będą okazywać sobie czułość to nie patrząc na innych zgorszą to miejsce. A tego nie chciała. Chyba... - Chcę ciebie tu i teraz. - wyszeptała do jego ucha i zaraz po tym wstała siadając obok niego na trawie - Jednak nie możemy. - założyła dłonie za głowę i położyła się na trawie wpatrując w chmury. - A perspektywa posiadania małej, drewnianej chatki jest bardzo kusząca. Mówiłam abyśmy wzięli tą w zakazanym lesie? Mówiłam? nikt by nas tam nie znalazł. - uśmiechnęła się uroczo ukazując swoje uzębienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Kray

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Wto Maj 31 2016, 13:45

- Nie zrozum mnie źle, twój ojciec nie wie czego chcesz naprawdę i nie ma poszanowania dla twojego zdania. Kto normalny daje oświadczyny tuż po narodzeniu, przecież to obłęd! - Wstał nagle z miejsca i rzucił fajkę na ziemię, przydeptał i włożył ręce do kieszeni stając tuż nad brzegiem jeziora patrząc w swoje odbicie. Kiedyś, jak był mały obiecał sobie że nie pozwoli by ktoś podbił jej serce, tymczasem sam zawiódł. Nie mógł spełnić swojego warunku, bo ktoś to zrobił.. poniekąd.. tuż przed tym jak to sobie obiecał. Był młody i głupi, teraz dopiero zrozumiał jak bardzo ciężki jest ten świat.
Kucnął, opłukał dłonie i przemył twarz. Myślał chwilę, dopóki twarz mu nie wyschła. Odwrócił się, popatrzył na swoją ukochaną po czym podszedł do niej i podniósł ją na nogi, uśmiechnął się krótko dodając. - A jeżeli zrobię.. coś niespodziewanego..Ria.. - Uklęknął na jedno kolano, popatrzył na nią z uśmiechem i dodał pewny siebie. - Chciałabyś zostać w pełni moją drugą połówką, bym mógł oficjalnie nazywać się swoją Panną Kray? Nie jest to jakiś uroczysty ślub, gdyby taki był twój ojciec by dawno się na nim zjawił ale.. - Wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko, otworzył je i wystawił w jej stronę, a w środku niego były dwa identyczne pierścionki. Tyle że jeden posiadał malutki szmaragd, by było wiadomo że jest dla wybranki. Drugi był dla niego, klęczał tak w ciszy wsłuchując się w naturę i wyczekując jej reakcji, miał nadzieję że podejmie właściwą decyzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Sro Cze 01 2016, 12:05

Miał rację, całkowitą rację. Jej ociec nie miał pojęcia czego chciała, ale to jedynie z jej winy. Bała się mu o tym powiedzieć. Doskonale wiedziała do czego jest zdolny i jak nieprzyjemny może być. Czasami nawet zastanawiała się czy nie praktykuje czarnej magii. Kiedyś znalazła w domu kilka ksiąg o tej tematyce, jednak brat przekonał ją, że są to tylko zwykłe książki. Uwierzyła mu. Teraz jednak zaczynała w to powoli wątpić. I dlatego tak bardzo bała się o Lucasa. Nie chciała aby coś mu zrobił z jej winy. Chciała aby pozostał żywy mimo wszystko. Choć wątpiła aby ojciec posunął się aż do tego. Jednak lepiej dmuchać na zimne. Podniosła lekko głowę do góry wpatrując się w plecy chłopaka. Uśmiechnęła się kącikami ust opadając z powrotem na trawę. Szkoda, że nie mogli tak zostać już na zawsze.
Chwilę potem Lucas pojawił się koło niej, podnosząc ją na równe nogi. Zdezorientowana nie wiedziała co się dzieje. - Wszystko w porządku? - bała się, że przeoczyła coś ważnego. Coś co mogło go zmusić do ucieczki z tego miejsca. Jednak była w wielkim błędzie. Pierwsze jego słowa zdziwiły ją. I to bardzo. Co miał na myśli mówiąc niespodziewanego? Chyba nie chciał zrobić jej dziecka! Nie była na to gotowa. A jeśli będzie taka sama jak rodz... O. Tego to by się nie spodziewała. Widząc jak klęka zakryła usta dłonią chcąc powstrzymać krzyk zdziwienia,, radości. Każde jego słowo chłonęła jak gąbka wodę, delektując się nimi. Czy właśnie w tym momencie miała zostać "oficjalnie" Panią Kray? Było to jak sen. Chwilę po tym jak skończył mówić stała jeszcze w milczeniu. Nie mogła w to uwierzyć. Dopiero, gdy odzyskała głos mogła mu odpowiedzieć.
- Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Jesteśmy sobie przeznaczeni, zawsze byliśmy. Tak, zostanę twoją. Na zawsze. - pomogła mu wstać, po czym pocałowała go jak jeszcze nigdy wcześniej. Przelała w ten czyn całą swoją miłość do niego, szczęście jakie teraz czuła i ulgę. Ulgę, że wreszcie może się udać i nic nie stanie im na drodze. - Nie potrzebuję papierka abyśmy byli razem. Ja jestem twoja, a ty mój. Nic tego nie zmieni. - wtuliła się w niego, zapominając nawet o pierścionkach które trzymał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Kray

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Sob Cze 04 2016, 23:25

Okrzyk radości tylko sprawił uśmiech na jego twarzy, przez ciało rozbiegło się przyjemne ciepło. Wstał przy jej pomocy i objął ją mocno łącząc ich usta w pocałunku, przechylił delikatnie do przodu jak to robią w większości filmów. Odkleił się od niej i wpatrywał się w jej oczy, były wypełnione szczęściem jak dwa węgielki, tak samo jak niego. To kolejny dowód że oboje są częścią jednej układanki, życie jest dla nich stworzone.. czyż nie?
- Nie potrzebujesz papierka? Ria, ja jestem już przekonany że będę chciał wziąć z Tobą ślub. Zaręczyłem się drugi raz, ale wciąż mi mało. Chciałbym.. może inaczej, wyobrażam sobie mnie teraz w czarnym garniturze, a Ciebie.. w białej, długiej sukni.. chciałbym aby twoi i moi znajomi byli wtedy. To byłby dla mnie najważniejszy dzień w życiu, zaraz po tym jak Cię poznałem, kochanie. - Puścił jej oczko i pocałował namiętnie, objął ją i zdjął jeden z pierścionków który należał do niej i włożył go na jej palca.. jak ulał, sam drugiego założył na swój. Oba na serdeczne, aby to wyglądało w pełni profesjonalnie.
- Zniknijmy stąd na trochę, zróbmy sobie wolne żeby odpocząć od tego wszystkiego, daleko stąd. Co o tym myślisz, Orianno Kray? - Lubił tak do niej mówić, nawet uwielbiał. Teraz w brzuchu miał miliony motylków, to właśnie było spełnienie którego tak długo szukał. Pieniądze, sława po co to komu skoro miał przy sobie miłość swojego życia? Byle im się żyło dobrze, tak sądził.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Nie Cze 05 2016, 10:24

Sama również była szczęśliwa. Być może równie mocno, albo nawet mocniej, jak chłopak. Nie chciała przerywać pocałunku, którym ją obdarzył. Chciała aby ta chwila trwała wiecznie. Nie po raz pierwszy ma się takie szczęście przed sobą. Gdy się od niej odsunął zaśmiała się szczerze i cmoknęła go lekko w usta. Nie spodziewała się aż takiej radości z jego strony. Wpatrywała się z iskierkami radości w oczach jak nakłada na jej palec pierścionek. Prawdopodobnie w tym momencie mogła pozazdrościć jej każda dziewczyna na ziemi. Wystawiła dłoń, na której widniał symbol jej przynależności do ślizgona, w stronę słońca. Nie mogła się napatrzeć na to.
- Chcę za Ciebie wyjść. Skoro dla ciebie jest to takie ważne, weźmiemy ślub. - stanęła blisko niego obdarowując go całusem w policzek. Teraz miała na niego jeszcze większą ochotę niż parę minut wcześniej. Chciała jak najszybciej znaleźć się z nim w ICH mieszkaniu. Chciała poczuć każdą cząstkę jego ciała na swoim. - Jedna dajmy sobie rok. Dopiero po tym roku weźmiemy ślub. Dobrze? - sama do końca nie wiedziała czemu rok. Może miała to związek z ukończeniem nauki?
Słysząc jak ją nazwał przymknęła oczy, delektując się każdym wypowiedzianym słowem. Oriane Kray. Było to jak sen, a jednak taki, którym miał się niedługo sprawdzić.
- Daleko stąd brzmi nieźle. Z chęcią zniknę z Tobą, Lucasie Kray. Nawet na dłużej niż trochę. Jednak z tym musimy poczekać na zakończenie roku szkolnego. Nie zostało go już dużo, a tym samym będziemy mieli więcej czasu dla siebie. - zbliżyła się do niego, wodząc opuszkami palców po jego szyi jak i obojczyku. Zbliżyła swoje usta do jego ucha stając tym samym na palcach. - Chcę Cię. Teraz. Co powiesz na bardziej ustronne miejsce? - po tych słowach odsunęła się od niego, patrząc wprost w jego oczy i oblizując przy tym zachłannie wargę. Ciekawe czy się zgodzi na taki przebieg wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Kray

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Pon Cze 06 2016, 09:31

Gest który wykonała bardzo mu się podobał, wystawiła dłoń ku zachodzącemu słońcu wpatrując się w symbol który widniał na jej palcu. Skrzyżował ręce wpatrując się w nią jak w obrazek aż mu nie odpowiedziała, uniósł głowę patrząc w stronę słońca. Nie nacieszył się długo tym widokiem bo zaraz przed nim stanęła jego narzeczona, posłał jej krótki uśmiech dodając w pełni zadowolony z tego co powiedziała przed chwilą.
- A więc ustalone, trzysta sześćdziesiąt cztery dni oraz trzy czwarte.. taki drobny żarcik, wybacz. - Ucałował ją delikatnie i pogładził powoli po policzku, przejechał opuszkami palców po jej szyjce i zakończył w okolicach barków swoje.. jakby to powiedzieć, rutynowe badanie poziomu podniecenia w jej organizmie. - Myślałem że na koniec roku znikasz w rodzinne strony na jakiś czas, ale skoro tak nie jest to można to jeszcze w sumie ustalić. Gdzie jeszcze nie byłaś, a chciałabyś być skarbie? Konkretnie, wybierz kraj i reszta sama się jakoś rozwiąże wkrótce. Mamy sporo czasu na przemyślenia.. twierdzisz że mnie chcesz? Zadziwiasz mnie, a co mi tam. Chodź, znam pewne miejsce w które można się udać gdzie nikt nam nie przerwie. Zagaik, kojarzysz to miejsce może? Byłaś tam kilkukrotnie ze mną jak byliśmy jeszcze młodzi. To niedaleko stąd, dosłownie piętnaście minut drogi.. a skoro łapie Cię chcica, to radziłbym przyśpieszyć moja droga. - Puścił jej oczko i ujął jej dłoń, splótł mocno palce z jej i przyśpieszonym udali się w tamto miejsce.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Claire Zusse

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
  Liczba postów : 57
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13006-claire-zusse?nid=1#349332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13009-darling-i-m-sure-we-ll-get-along
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13008-poczta-panienki-claire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13007-claire-zusse




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Czw Lip 07 2016, 13:20

Nastał bardzo ładny dzionek i w sumie szkoda byłoby go zmarnować na siedzenie w Hogwarcie, czy nawet na błoniach. Nie, trzeba było się przejść, w końcu słoneczko świeciło, ptaszki śpiewały i cały świat wydawał się od razu piękniejszy. Dlatego Claire długo się nie zastanawiała i przywdziała krótkie spodenki z jeansu, różową koszulkę z dekoltem w serek oraz sandałki, po czym ruszyła do Hogsmeade. Od kogoś niedawno słyszała, że jest tam bardzo miłe i ładne miejsce, jeśli chce się posiedzieć samemu i trochę pomyśleć. A to dzisiaj ona miała ochotę zrobić, bo jakoś przejadło się jej przebywanie wśród ludzi, którzy nawet nie byli szczerzy. Jeszcze tylko lekki makijaż, spięcie włosów w kucyk i mogła ruszać, co też zaraz zrobiła. Zawędrowanie do miasteczka nie zajęło jej jakoś szczególnie dużo czasu, chociaż nawet bardzo się nie śpieszyła - bo w sumie czemu miała by się niby śpieszyć? Nie spotykała się z nikim, nie czekali na nią żadni przyjaciele, czy rodzina... Tak w sumie patrząc się na to, Claire stwierdziła, że jest całkiem sama. I w dziwny oraz pokręcony sposób jej to odpowiadało. Tak, młoda Zusse nieraz miała dni, że chciała uciec przed całym światem i skryć się gdzieś, może pod kocem, a może w koronach drzew. Byle dalej od ludzi, którzy bezustannie wypowiadali o niej te pochlebne słówka, zaczynające się od 's' a kończące na 'uka'. Zdecydowanie w takie dni wolała uciec do samotnego miejsca, niż potem musieć przepraszać wszystkich, że wybuchła i zaczęła miotać klątwami na lewo i na prawo, oraz na każdego, kto tylko nawinąłby się jej przed nos. A czasami miała taki nastrój, że uwielbiała być wśród ludzi i pysznić się widokiem tego, że część z nich tak naprawdę ją adoruje, choć nie chcą się do tego przyznać. Uśmiechnęła się zadowolona pod nosem i poprawiła okulary przeciwsłoneczne na nosie oraz torbę, którą trzymała na przedramieniu, gdy szła w - już niedługo - swoją odosobnioną kryjówkę. Nie potrwało też długo, zanim dotarła na miejsce i wypatrzyła parę ławeczek, na których można było się usadzić i poczytać, albo zrobić cokolwiek innego. Ale wpierw, okręciła się dookoła, żeby dokładniej zobaczyć to miejsce i aż dech jej zaparło. Tu naprawdę było pięknie i tak spokojnie... Zupełnie inaczej, niż w Hogwarcie. Oczywiście, kochała tą szkołę, ale tutaj... Tutaj czuła się tak, jakby musiała przestać być dla wszystkich wredna, jak gdyby mogła odpocząć od tego udawania. Od razu zdjęła okulary z nosa i wcisnęła je do torby, z której wyciągnęła też książkę pod tytułem Zwierzęce Duchy Wielkiej Brytanii i radosnym krokiem ruszyła na ławeczkę, moszcząc się na niej wygodnie, siadając po turecku tak, żeby chociaż trochę się opalić (jej blada skóra czasami mogła przerazić) i przy okazji rozpuściła włosy. Ułożyła książeczkę na nogach i otworzyła ją, zaczynając czytać. Pomyślała, że można by było zostać tu na zawsze, ale niezbyt było to możliwe. Więc jedyne, co pozostawało jej zrobić, to zostać tu na resztę dnia i wieczorem stąd wybyć. Tak, to zdecydowanie brzmiało jak dobry plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Javier Chavez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Skąd : Luton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13014-javier-chavez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13015-javierek#349393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13016-sowka-javiera#349395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13017-javier-chavez




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Czw Lip 07 2016, 16:14

Są takie miejsca, w które chętnie się wraca. Większości osób w pierwszej kolejności na myśl przyjdzie zapewne dom, ale nie Javierowi. Zdecydowanie wolał przebywać na łonie natury czy w mieście, bo mieszkanie dzielił jedynie ze swoją sową, do której co prawda mógł się odezwać, ale nie miał co liczyć na odpowiedź. Z czasem zaczęło mu to przeszkadzać, bo choć lubił samotność, ta potrafiła dać w kość. Szczególnie, gdy z nadmiaru wolnego czasu nie wiedział, co ze sobą począć. W ogóle dziwnym zjawiskiem było dla niego to, że miał jakiś wolny czas - kiedyś każdą wolną chwilę musiał wykorzystywać na zdobycie pieniędzy. Dziś nie musiał o to zabiegać, ba! mógł nawet zdecydować, na co chce je wydać. Ale że oszczędny z niego człowiek, toteż zamiast chodzenia po sklepach, preferował miejsca wyciszone, acz zarazem urokliwe. W Hogsmeade mieszkał już jakiś czas, więc znał je jak własną kieszeń, upodobał sobie w nim kilka pubów i przede wszystkim park, który zachwycał o każdej porze roku. I właśnie do tego parku postanowił się dziś wybrać.
Szczególnie pięknym miejscem była sadzawka z fontanną, do której kiedyś wrzucił kilka knutów. Teraz, kiedy powodziło mu się nieco lepiej niż w przeszłości, miał nawyk wrzucania drobniaków właśnie do fontann. Podszedł nieco bliżej, ale w takiej odległości, by nie zmoczyć swojej bielutkiej koszuli, którą miał dziś na sobie. Swoją drogą, jej śnieżnobiały odcień świetnie podkreślał opaloną skórę chłopaka. Z tej odległości nie mógł dostrzec, czy jego drobniaki jeszcze tam są (pewnie już dawno ktoś je wyłowił), udało mu się za to zauważyć dziewczynę siedzącą na ławce nieopodal. Miał wrażenie, że kogoś mu przypomina, ba! Był prawie pewien, że skądś ją zna. Chwilę walczył ze sobą, czy powinien podejść, ostatecznie podjąwszy decyzję, że najwyżej się wygłupi.
Nie pytając czy może się przysiąść, po prostu usiadł obok i jeszcze chwilę przypatrywał się dziewczynie w milczeniu, zanim się odezwał. Musiało to dość dziwnie wyglądać, no bo przecież nie codziennie ludzie wpatrują się w ciebie jak w obrazek, kiedy ty najzwyczajniej w świecie czytasz sobie książkę.
- Co tam ciekawego czytasz... Claire? - zapytał, w duchu zadowolony, że przypomniał sobie jej imię. Właściwie pamiętał dziewczynę bardzo dobrze, na początku szkoły często przecież ze sobą rozmawiali i jedynym powodem, przez który nie był pewien czy ją zna było to, że bardzo się zmieniła - bo zwykle ludzie na przestrzeni lat się zmieniają. Chyba nawet trochę urosła, choć teraz, kiedy siedziała, ciężko było mu to ocenić. Był jednak mile zaskoczony tym niebywałym spotkaniem! I oczywiście ucieszony, że widzi jakąś znajomą mordkę, bo od przebywania samemu w domu dostawał już świra, heh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Claire Zusse

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 150
  Liczba postów : 57
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13006-claire-zusse?nid=1#349332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13009-darling-i-m-sure-we-ll-get-along
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13008-poczta-panienki-claire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13007-claire-zusse




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Czw Lip 07 2016, 17:17

Claire westchnęła cicho, unosząc wzrok znad książki, by rozejrzeć się dookoła. O ile zazwyczaj uwielbiała czytać i mogła to robić godzinami, to dzisiaj jakoś nie umiała się skupić na owej czynności. Jakby nieustannie coś ją rozpraszało i specjalnie chciało jej uprzykrzyć ten dzień. Postanowiła jednak, że przezwycięży te złośliwe i tajemnicze siły przez przeczytanie tej książki w promieniach grzejącego słońca. Odgarnęła dłonią włosy z czoła, przeczesując je przy okazji palcami. by nie próbowały dalej wpadać jej do oczu, po czym jej wzrok z powrotem przesunął się na zapełnioną wyrazami kartkę (stronę pierwszą, którą jak na razie Claire przeczytała jedynie do połowy, bo coś ewidentnie się na nią uwzięło), by mózg z powrotem mógł chłonąć słowa i poszerzać swoją wiedzę. Już wkrótce z powrotem wkręciła się w czytanie i jej oczy poruszały się z lewa na prawa w dość szybkim tempie, gdy poznawała coraz to nowsze zwierzęce duchy, nawet nie mając uprzednio pojęcia, że takie coś w ogóle istniało i nawiedzało pewne części Wielkiej Brytanii. Cieszyło ją to, że sama znajduje się przy sadzawce na tej ławeczce, dzięki czemu nie musiała przejmować się tym, że ktoś zacznie ją zaczepiać, czy też będzie próbował zagadać, bo chyba by skończył z klątwą rzuconą prosto w twarz i zezłoszczoną Claire, która wydziera się jak banshee. Ktoś kiedyś próbował zażartować, że dziewczyna musi mieć coś z tego stworzenia, ale widząc jej minę, postanowił zrezygnować i uciec gdzie pieprz rośnie. Po długiej chwili błogiej ciszy, usłyszała szelest, jak gdyby ktoś szedł w jej stronę, ale postanowiła to zignorować i uznała, że wyobraźnia płata jej figle. Nie miała ochoty na to, żeby ktokolwiek teraz z nią rozmawiał i zaczytała się głębiej w książce, dopóki nie poczuła, że ławka pod nią ugina się trochę, jak gdyby ktoś na niej siadał. Westchnęła głośno z irytacją, wiedząc, że z czytania nici, więc zagięła ród książki. Sądząc, że to ktoś z jej znajomych, uniosła głowę, żeby go odprawić, ale wtedy zamrugała widząc tak znajomo nieznajomą twarz. Zamrugała, kiedy chłopak wypowiedział jej imię i zmarszczyła brwi, już mając chłodno się pytać, czy się znają, bo jeśli nie, to ma się natychmiast oddalić, ale wtedy jej czoło wygładziło się, kiedy przypomniała sobie dokładnie, kto to jest. Oj, dawno go nie widziała, jeszcze na początku szkoły raczej trzymali się razem, ale potem Claire zmieniła się i go zostawiła.
- Javier? - zapytała się nieco głupio, ale potem znowu zmarszczyła brwi, choć jej oczy pozostały chłodne, a wyraz twarzy niemalże spokojny. - Co Ty tu robisz?
Nie była pewna, czy ma się cieszyć, czy raczej gniewać z takiego spotkania, więc postanowiła, że poczeka na odpowiedź chłopaka i dopiero wtedy dostosuje swoją reakcję. Czuła się dziwnie, trochę niekomfortowo, bo, gdy ostatni raz rozmawiali, była wiecznie radosnym i głupiutkim dzieckiem, a teraz... No cóż, już taka nie była. Dopiero po chwili przypomniała sobie o pytaniu i postukała delikatnie paznokciem w okładkę książki, pokazując ją koledze.
- Zwierzęce duchy Wielkiej Brytanii. Ciekawa lektura, jak się nie ma co robić. - odparła w końcu, przypatrując się Javierowi. Rany, zmienił się i to strasznie. No tak, w sumie ostatni raz widziała go, ile, jak miała jedenaście lat? Coś koło tego. Opuściła książkę i wepchnęła ją do torby, po czym zwróciła wzrok na chłopaka, cierpliwie czekając na jego odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Javier Chavez

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Skąd : Luton, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13014-javier-chavez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13015-javierek#349393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13016-sowka-javiera#349395
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13017-javier-chavez




Gracz






PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   Pią Lip 08 2016, 00:00

Javier wcale nie chciał przeszkadzać dziewczynie w tej jakże fascynującej lekturze, ale nie mógł oprzeć się wrażeniu, że się znają i po prostu musiał zagadać. Nie wydawało mu się także, by ta miała coś przeciwko - ale to zapewne dlatego, że nie wiedział, jaki charakterek ma obecnie. Uśmiechnął się nawet, ale poczuł się lekko zdezorientowany, kiedy ta zapytała, co tutaj robi. W zasadzie sam nie wiedział czego się spodziewał, skoro tak długo nie mieli kontaktu, ale na pewno liczył na nieco cieplejsze przywitanie.
- Mieszkam - odrzekł jakże prosto, lecz zarazem prawdziwie. - To znaczy nie tutaj, nie w tym parku, ale w Hogsmeade - sprostował, co by dziewczyna nie pomyślała sobie, że sypia na ławkach czy w krzakach, co akurat zdarzyło mu się raz czy dwa w jego dotychczasowym życiu. Kiedy już nie mógł patrzeć na matkę. I wcale się tego nie wstydził, ale też nie rozpowiadał o tym każdemu. Nie pamiętał jednak, co powiedział Claire o swojej rodzinie.
Przysunął się bliżej, ale nie nachalnie ani zbyt blisko - wystarczająco, by móc spokojnie prowadzić rozmowę. Skrócił dystans na taki, jaki powinien być między znajomymi, choć teraz nie wiedział, czy można ich tak nazwać. Nie mógł oprzeć się wrażeniu, że Claire jest jakaś inna, jakby trochę chłodniejsza w obyciu. Postanowił jednak, że na razie nie będzie sobie zawracać tym głowy, bo nie każdy musi być taki otwarty jak on, a Zusse miała do tego prawo tym bardziej, że nie rozmawiali kopę lat.
- Czy ja wiem, czy taka ciekawa - podrapał się po głowie, podziwiając Claire jednocześnie, że miała ochotę na dokształcanie się w czasie wakacji. Jemu osobiście nauka przychodziła z trudem, choć uważał ją za ważny element życia i starał się jak mógł, ale że jego ogrom pracy i włożony wysiłek nie był adekwatny do stopni, toteż kiedy nie musiał, nie otwierał książek. Jeśli już, to raczej jakieś powieści, choć i to przychodziło mu z trudem, a wszystko przez synestezję, którą był obdarzony przez matkę naturę. - Zresztą ciężko się czyta, kiedy widzę większość słów w kolorach. Po godzinie takiej przyjemności, mózg ma ochotę wysiąść. A jeszcze wcześniej oczy. - dodał, bo w gruncie rzeczy nie była to zabawna sprawa, kiedy widzisz multum słów w różnych kolorach i nie możesz skupić się na lekturze, a tym bardziej na zapamiętaniu, jeśli to podręcznik. Westchnął ciężko, bo była to jedna z niewielu rzeczy, której nie był w stanie zmienić. Przecież na mnóstwo spraw ma wpływ - może stać się żeglarzem, milionerem, nauczyć się czegoś, czego obecnie nie potrafi, zmienić kolor włosów, jeśli ten mu się nie podoba, a nawet zrobić operację plastyczną nosa, gdyby chciał. A na tę jedną, upierdliwą przypadłość akurat nie ma rady. Czasem myślał sobie, że może zwyczajnie ma coś z głową? I później godzinami zastanawiał się, jak dziwnie jest zaprogramowany jego umysł, że te kolory zwyczajnie pojawiają mu się przed oczami, choć w rzeczywistości nie mają takiej barwy.
Jeszcze raz uśmiechnął się do Ślizgonki, bo pamiętał ją raczej jako wesolutką jedenastkę, i dziwiło go, że przez kilka lat człowiek potrafi się zmienić na tyle, że ciężko go poznać. Szczególnie, że przecież mogli widywać się codziennie na korytarzu, a nawet nie zwracali na siebie uwagi.
- Powiedz mi, jak ci się żyje? Jakieś plany na wakacje, może jedziesz na hogwardzki wyjazd? I przede wszystkim powiedz mi, co TY tutaj robisz - wyszczerzył ząbki, postanawiając jednocześnie, że te jakże głębokie pytania natury egzystencjalnej zostawi sobie na później. Szczególny nacisk położył na "ty", bo on sobie mieszkał nieopodal, ale dlaczego dziewczyna siedzi w samotności i czyta książkę, podczas gdy dzień jest idealny na wyjście ze znajomymi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Sadzawka z fontanną   

Powrót do góry Go down
 

Sadzawka z fontanną

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-