Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Centrum Parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Centrum Parku   Wto Maj 21 2013, 19:47

First topic message reminder :


Centrum Parku

Oczko w głowie okolicznego ogrodnika, duma Hogsmeade. Kwiatki posadzone równiutko, jak przy linijce, trawnik przycięty z pedantyczną dokładnością. Pobliski trawnik został przyswojony przez uczniów i studentów Hogwartu, wiosną i latem jako idealne miejsce do rozkoszowania się promieniami słonecznymi czy uczenia się na świeżym powietrzu, zimą wręcz wymarzone miejsce do lepienia bałwana lub bitwy na śnieżki - niezależnie od pory roku, na brak ludzi nie można tu narzekać!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Wto Maj 10 2016, 11:16

Raphael nigdy jeszcze nie był tak szczęśliwy. Jako narzeczony czuł się doskonale - spędzili razem wiele wieczorów, snując fantazje na temat ich wspólnego życia, opisując sobie swój wymarzony dom i spoglądając w przyszłość z dziecięcą ufnością. Zdawał sobie sprawę, że wszystko wygląda tak pięknie, że jest to aż nierealne, ale nie zamierzał się tym martwić. Jak wiadomo Raphael z natury był pogodny i nie przejmował się niczym, zwłaszcza teraz, kiedy Serena przyjęła jego oświadczyny i chciała spędzić z nim resztę życia.
Spacerowali sobie wśród stoisk, rozglądając się z zaciekawieniem i ciesząc swoją obecnością. Widział jej entuzjazm na samą myśl, że mogą się nauczyć jakiegoś trudnego zaklęcia, zgodził się natychmiast, zdając sobie jednak sprawę, że pewnie nie pójdzie mu najlepiej, bo taki z niego czarodziej jak z buchorożca baletnica, ale czy kiedykolwiek się tym przejmował? Uśmiechnął się wesoło i ucałował czółko ukochanej, zgadzając się na wszystko, co miało sprawić jej przyjemność.
Sam również wysłuchał uważnie instrukcji, po czym wykonał ruch różdżką i... zamknął w piaskowej skorupie Serenę, której biedny, opuchnięty nos właśnie został uleczony przez Isolde. Wcale tego nie chciał! Szybko zdjął z dziewczyny zaklęcie, ucałował ją czule w nosek, który wrócił do swojego dawnego wyglądu.
- Je suis désolé... przepraszam... - szepnął z przejęciem, po czym spróbował raz jeszcze, tym razem bardzo ostrożnie, nie chcąc znów zaczarować kogoś innego. I... udało się! Okrył się szczelnie piaskowym pancerzem, od którego odbijały się wszystkie zaklęcia. Nie wiedział, jak to możliwe, ale spojrzał na Serenę z mieszaniną dumy i zdziwienia. - Widziałaś? Wywróżyłem sobie ostatnio postępy w nauce i widocznie fusy nie kłamały! - powiedział radośnie. - To dokąd teraz?

kostka: 4 (magia zaawansowana)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons




Moderator






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Wto Maj 10 2016, 18:56

Seth, w zasadzie, aż tak nie przejmował się swoim guzem, aby myśleć o skorzystaniu z zaklęcia. Wszelkie zadrapania czy stłuczenia w większości przypadków były przez niego po prostu ignorowane, w końcu nie da się uniknąć urazów, gdy poważnie traktuje się niektóre sporty, a coś, z czego nie było krwi, chyba nawet nie podpadało pod kategorię poważnej kontuzji, jaką należałoby się szybko zająć. Nawet nie pomyślał, że Isolde może aż tak przejmować się tym czy ktoś nie zrobił sobie na jej pokazach krzywdy, także skoncentrowanie się na małym figlu było dla niego kwestią priorytetową. Szepnął jej do ucha ciche „witaj” lub coś podobnego, z pewną satysfakcją odnotowując całą gamę uczuć, jaka przemknęła przez jej napiętą w oczekiwaniu twarz. Było coś przyjemnego w obserwowaniu jak ludzie się boją, a ta mroczniejsza część natury Setha zdecydowanie czerpała jakąś pokrętną satysfakcję z podobnych sytuacji. Tyle, że granie na nerwach Bloodworth w zasadzie trochę uwierało jego niemalże nieistniejące sumienie. Kto jak kto, ale akurat ona nie była odpowiednim obiektem, na którym w spokoju można było rozładować napięcie czy frustrację, ale przecież nie pokazałby tego po sobie. Jedyną reakcją na jej słowa był nieznaczny uśmiech, jaki przez kilka nieznośnie krótkich sekund gościł na jego twarzy, aby potem rozpłynąć się tak naturalnie, jakby nigdy w ogóle się nie pojawił. Zgodnie ze swoim zwyczajem puścił mimo uszu pytanie retoryczne, uznając że nie ma potrzeby na nie odpowiadać, a jego wzrok siłą rzeczy podążył za nerwowymi ruchami ogona wija, który bardzo starał się wygodnie ułożyć na jej piersiach. Mimo wszystko, miał na tyle dużo ogłady, aby akurat na Isolde nie gapić się natarczywie. Zamiast tego, odezwał się.
- Chyba tak. Zatrzymaj go. - odpowiedział na jej pytanie, z początku przegapiając jej uśmiech. Dopiero, kiedy wspięła się na palce, aby go objąć, popatrzył na nią z pewnym zaciekawieniem. Wbrew swojej naturze otoczył ją ramieniem, poklepując niezdarnie po łopatkach w bardzo nieporadny, ale też może w odrobinę uroczy, chociaż niewątpliwie męski sposób. Nie wiedział jak inaczej reaguje się na podobne przejawy czułości, jeśli nie ma się zamiaru okazać braterskiej troski zakrawającej o tę, jaką praktykował na swoich młodszych siostrach, albo zupełnie innej troski, jaka z niewinnością miała naprawdę niewiele wspólnego. Kiedy się odsunęła, poniekąd pożałował, że trwało to tak krótko, a z drugiej strony nawet mu ulżyło.
- Dzięki. - rzucił krótko, kiedy Isolde zadbała o to, aby czerwony ślad na jego czole nie napęczniał do nieprzyzwoitych rozmiarów. Krótko rozmasował miejsce, w które się uderzył, nie wyczuwając pod palcami żadnego zgrubienia, ani tym bardziej nie odczuwając bólu. Posłał jej wdzięczne spojrzenie, nagle niezwykle się spoufalając i wyciągając dłoń w stronę jasnowłosej.
- Jasne. - odpowiedział bardzo miękko, licząc na to, że chwyci go za rękę i poprowadzi. - Jest tutaj coś jeszcze godnego zobaczenia?
Sam pewnie nawet nie wiedziałby gdzie szukać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Wto Maj 10 2016, 19:39

Dziewczyna podniosła na niego swoje zaskoczone spojrzenie. ON NIE ZNAŁTEJ HISTORII? Musiała mu ją opowiedzieć jak najszybciej.
- Zwierzęta mnie nienawidzą – powiedziała z szerokim uśmiechem, co musiało brzmieć dziwnie, przez treść, którą właśnie mu przekazała – albo ode mnie uciekają, albo chcą mnie zabić – dodała po chwili w lekkim zamyśleniu – pewnego razu spotkałam królika, który chciał mi odgryźć palec, tak naprawdę to są krwiożercze stworzenia, które łakną krwi – widać było to przejęcie na jej twarzy. Ta walka z zającem o życie, a raczej o palca… zawsze coś! – jednego z takich morderców upolował mi Enzo! – taaak. Bardzo dobrze pamiętała jak krukon przyszedł na lekcje i postawił przed nią takiego zabójcę. To był jeden z lepszych prezentów jakie dostała kiedykolwiek. Nie do końca wiedziała co ma zrobić z takim wypchanym królikiem… no ale! To nie jest ważne. Najbardziej istotne jest to, że dostała upolowaną zwierzynę, która chciała jej odgryźć rękę (tak wiem, że na początku był palec. Dajcie mi jeszcze kilka linijek, to zaraz skończy się na pożarciu żywcem).
No i tak dotarli do stoiska Ivo, gdzie dziewczyna po chwili utknęła w trumnie. Już po chwili zaczęła panikować i chciała uderzać w ściany tylko po to, żeby ktoś ją uwolnił… na szczęście nie musiała tego robić, bo już kilka sekund później pojawił się jej rycerz. Lilith wyskoczyła z trumny, przytulając się mocno do chłopaka. Mogło to być zabawne, ale się naprawdę przestraszyła, oczywiście jak to miała w zwyczaju, na jej twarzy nie dało się tego zobaczyć. Tylko ta gwałtowna reakcja, która potrzebowała jego dotyku mogła o tym świadczyć.
Nox wyszczerzyła się w jego stronę i wraz z nim ruszyła w stronę smoków – na to czekała.
Na początek spróbujemy nauczyć się zaklęcia, a czemu nie?! Dopiero kiedy spróbowała rzucić to zaklęcie pożałowała. Zaśmiała się zakłopotana, kiedy to ludzie zajęli się gaszeniem namiotu. Ona w tym czasie delikatnie się wycofała, złapała Jessiego za rękaw i wydukała.
- Może na razie się wycofajmy, później przyjdę pobawić się ze smokami – to się nazywa taktyczny odwrót! – słyszałam, że gdzieś jest karuzela, co ty na to? – nie czekała na jego odpowiedź, tylko splotła ich dłonie i pobiegła przed siebie ciągnąć chłopaka.

Kostki: 1
Punkty 1pkt Zaklęcia i OPCM
Co umiem? Ydwyf fi yn gwlychu
Co już mam? 16x Omnikulary; 9x Samopiszące pióro; 6x Uszy Dalekiego Zasięgu; 3x Przypominajka; 7x Błękitna Butla

z\tx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Sro Maj 11 2016, 16:32

Jego uśmiech był tak rzadkim widokiem, że Isolde poczuła się mile zaskoczona. Po raz kolejny zresztą. Zastanawiała się czasem, co musiałoby się wydarzyć, żeby Seth włączył uśmiech do swojego stałego repertuaru, ale zdawała sobie sprawę, że ona sama prawdopodobnie nie ma takiej mocy sprawczej.
Była chyba jedną z nielicznych osób, które czuły się tak komfortowo w obecności tego mrocznego, wytatuowanego faceta o pozbawionej emocji twarzy i napiętych potężnych mięśniach. Zdawała sobie sprawę z drzemiącej w nim agresji, ale miała pewność, że nigdy nie skierowałby jej przeciwko niej. Jeszcze w czasach szkolnych udało jej się kilka razy uspokoić rozwścieczonego Setha, zapobiegając bójce, która nie mogłaby się dobrze skończyć. Byli chyba najdziwniejszą parą przyjaciół nad słońcem, a jednocześnie z całą pewnością mogli na sobie polegać i teraz, kiedy oboje znaleźli się w pustce, w pewnym sensie mieli tylko siebie.
- Dziękuję - powiedziała z uśmiechem, wkładając smoka do swojej torebki, z której mógł wyglądać, ale chyba nie był tym zainteresowany, bo zagrzebał się w paczce chusteczek higienicznych. Nieporadność Setha była rozbrajająca. Nie potrafił jej naturalnie przytulić, ale nie spinał się pod wpływem jej dotyku i nawet odwzajemnił jej uścisk, co sprawiło Isolde ogromną radość.
Po chwili Lyons zaskoczył ją po raz kolejny, odzywając się tak miękko i wyciągając dłoń w jej kierunku. Isolde z trudem ukryła zdumienie, nie chcąc, żeby Seth się speszył i wycofał do swojej skorupy, bo przecież zazwyczaj unikał kontaktu fizycznego, a z pewnością nie wykazywał żadnej inicjatywy w tym względzie. Bez wahania chwyciła jego dłoń i uśmiechnęła się promiennie, najładniejszym i najmilszym ze swoich uśmiechów, dziwnie wzruszona faktem, że po tylu latach znajomości (ponad dziesięciu!) Seth powoli zaczął się otwierać. - Słyszałam, że jest jakieś stoisko z eliksirami i strzelnica. O, i dom strachów. Ale jeśli ci to nie przeszkadza, najpierw chciałabym podejść do stoiska ze smokami i magią żywiołów, bo dotąd nie miałam okazji... - powiedziała wesoło, po czym pociągnęła go w stronę stoisk, które sam już miał sposobność zobaczyć.
Zaczęła od nauki zaklęcia "Ydwyf fi yn gwlychu". Wyglądało na dosyć skomplikowane i Isolde była bardzo ciekawa, na ile magia żywiołów różni się od zaklęć, które stosowała w pracy aurora. Z zachwytem obserwowała kolorowego smoka wyczarowanego z farb i zupełnie się nie przejęła, kiedy przez nieuwagę Nicoline na jej ramieniu pojawiła się zielona plama. Sama dostała do dyspozycji jedynie wodę, ale wcale nie popsuło jej to zabawy. Skoncentrowała się na zaklęciu i wymruczała "Ydwyf fi yn gwlychu", starając się nie przekręcić słów i myśląc o lwie Gryffindora. I rzeczywiście - woda przybrała kształt lwa, który kroczył dumnie w powietrzu, potrząsając grzywą i opryskując kroplami wody Setha i Isolde. Poszło jej tak wspaniale, że otrzymała od West Eliksir Chroniący przed Ogniem, który schowała do torebki, uśmiechając się i dziękując za wspaniały pokaz.
- Widziałeś? Fantastyczne! Nigdy nie sądziłam, że magia żywiołów to taka świetna zabawa - powiedziała wesoło, na powrót łapiąc dłoń Setha i prowadząc go do znanego mu już stoiska smokologa.
Bardzo chciała nauczyć się zaklęcia "Ex Animo", chociaż nie przypuszczała, by mogło jej się kiedykolwiek przydać. Chociaż... aurorzy naprawdę musieli stawiać czoła różnym wyzwaniom. Niestety, ogłuszający ryk kukły skutecznie ją rozpraszał, przez co żadne zaklęcie nie zdołało oszołomić bestię. Isolde skrzywiła się z irytacją, po czym wzruszyła ramionami.
Jednak na widok małych smoków zupełnie zapomniała o swoim niezadowoleniu. Były takie urocze, że Isolde nie mogła się powstrzymać, żeby do nich nie podejść. W dodatku Lysander akurat nie miał nikogo chętnego do nauki zaklęcia i najwyraźniej był zainteresowany Isolde (którą interesowały wyłącznie smoki, taki pech), bo pozwolił jej pobawić się z maluchami i podarował jej figurkę smoka. Wybrała chińskiego ogniomiota, posyłając Sethowi radosny uśmiech. Zamierzała podarować mu tę figurkę - w ten sposób oboje będą mieli miłe pamiątki z tego festiwalu. Tymczasem małe smoczki lgnęły do niej, popiskując, porykując i ocierając się o jej nogi jak koty, prosząc o pieszczoty. Widać było, że gdyby mogły, wyleciałyby za nią z namiotu! Isolde uśmiechnęła się wesoło do zdumionego smokologa, podziękowała mu i opuściła namiot razem z Sethem, który wykazał się ogromną cierpliwością.
- Dziękuję. To teraz chodźmy do eliksirów - zarządziła, wyraźnie tryskając humorem, po czym ułożyła mu na ramieniu figurkę chińskiego ogniomiota. - A to dla ciebie.

Co już mam? : Figurka wija syberyjskiego (od Setha), fiolka Eliksiru Chroniącego przed Ogniem, opanowane zaklęcie "Ydwyf fi yn gwlychu", 1 pkt z ONMS, figurka chińskiego ogniomiota
Kostki: 2 i 1 (magia żywiołów), 6 i 2 (ex animo), 6 i 1 (zabawa ze smoczkami)

z/t x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Czw Maj 12 2016, 22:21

Stanie w jednym miejscu nie było w żaden sposób inspirujące, a wciskanie ludziom ciastek i lemoniady wreszcie jej się całkowicie znudziło. Po raz kolejny musiała prosić Harriette, żeby zajęła się dwoma stoiskami, przy których ruch był coraz większy. Candida nie miała jednak większych wyrzutów sumienia – była tu przede wszystkim po to, żeby się rozerwać. Skoro inni mogli, to czemu nie ona? Gryfona nie wydawała się zła na krukonkę – i tak chyba nie za bardzo chciała odchodzić od swoich ciasteczek. Dopóki przy jedzeniu, a przynajmniej przy jednej budce, stała Harriette, niektórzy ludzie wiedzieli, że próbowanie jej specjałów niekoniecznie wyjdzie im na dobre. Ale za to młodsza dziewczyna miała talent do przekonywania ludzi.
Candida odwiedziła już kilka miejsc, chociaż do kilku planowała jeszcze wrócić, więc teraz szukała kogoś, kto zmuszony jest pilnować swojego dobytku, ale za specjalnego ruchu nie ma… Trochę nie naszukała, bo większość parku – wszak to bardzo ruchliwe miejsce nawet i bez specjalnej okazji – była tak zasypana ludźmi, że dziewczyna miała ochotę uciec. Dostrzegła jednak jakieś małe, smutne stoisko z ruchomą fotografią z nagrobkami i jakże pięknym napisem informującym, że niejaki Ivoš Rožmitál reklamuje swój zakład pogrzebowy… Happy End! Parsknęła pod nosem na ten paradoks i już wiedziała, gdzie spędzi najbliższe kilka(naście) minut.
Przepchnęła się przez ludzi i tuż przed stoiskiem znowu mogła zaczerpnąć powietrza. Tyle miejsca tylko dla niej.
Czy to próby znalezienia pomocników do pracy? – zapytała bezpośrednio. Wciąż była rozbawiona samą nazwą zakładu. Jeżeli mężczyzna również okaże się zabawnym facetem, to Candy chyba z własnej woli pójdzie na te praktyki, najlepiej odpłatne, żeby położyć przyjemne z pożytecznym. – Może latające trupy szybciej zwróciłyby uwagę uczestników? – zasugerowała. Potem dopiero pomyślała, że wypadałoby się przywitać. – Dzień dobry – dorzuciła, podchodząc bliżej i spoglądając na ruchome zdjęcie.

KOSTKA: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3338
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1203
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Czw Maj 12 2016, 23:44

Naeris nie byłaby sobą, gdyby tu także się nie pojawiła. Wszystkie pokazy były za free, więc oczywiście z tego korzystała. Planowała sobie zwiedzić wszystko, nawet jeśli miałoby jej to zająć sporo czasu. Na początek zamierzała wstąpić do Isolde na pokaz magii zaawansowanej. Przyglądała się z fascynacją wykonywanemu zaklęciu Metusque. Lubiła zaklęcia defensywne, więc to przypadło jej do gustu. Po chwili zdecydowała się sama spróbować. I udało się! Naeris pokryła piaskowa zbroja. Co prawda to było dziwne uczucie, ale żaden czar nie mógł jej dosięgnąć. Jednak zagapiła się i za szybko zdjęła z siebie ochronę. Poczuła, jak czyjś urok uderza prosto w nią i nim się obejrzała zmieniła się w... lisa. To było niesamowite. Stanęła na łapkach i rozejrzała się. Wszystko zmieniło perspektywę! Chciała dłużej pobyć w ciele zwierzaka. Niestety, Isolde szybko zadziałała i wkrótce Naeris znów przybrała swoją człowieczą formę. Ostatecznie jednak nauczyła się zaklęcia, a to było najważniejsze.
Następnie poszła na targi pracy u profesorki West, którą niezbyt lubiła. Ale cóż, dzisiaj mogła darować sobie urazy. Obserwowała jak kobieta ukazuje jej ciekawe zaklęcie. Kiedy spróbowała sama, nie poszło jej tak świetnie. Wreszcie sama West jej pomogła, co sprawiło, że Naeris zaczęła przychylniej na nią patrzeć.  No to teraz jeszcze zakład pogrzebowy Ivo. Tutaj zdecydowanie było ciekawie. Naeris nie mogła się powstrzymać i zajrzała z ciekawości do trumny. Nagle poczuła, jak coś ją przygniata i prawie spanikowała. Tyle ekscesów jej wystarczyło... Brrr.
Pozostało pójść na targi pracy Lysandra. Z prawdziwą fascynacją spoglądała na smoki w klatce. Wzięła garść ulotek, nie wiadomo czy jej się nie przydadzą. Uwielbiała smoki. Miała nauczyć się tu zaklęcia Ex Animo, o którym wcześniej nie słyszała. Nie wątpiła jednak, że w spotkaniu z jednym z takich dzikich zwierząt by się jej przydało. Stanęła przed kukłą, która wydawała z siebie takie ryki, że Naeris ciężko było się nie stresować. Niestety, zaklęcie jej nie wychodziło. Nie poddała się i podeszła do drugiej próby. I znowu cała sytuacja się powtórzyła. Nie dała za wygraną. No, teraz musi się udać... Przyjrzała się komuś innemu ukradkiem. TAK! Nareszcie wyszło to cholerne zaklęcie. Teraz mogła zająć się małymi smoczkami. Dostała nawet małą figurkę smoka - wybrała sobie rogogona węgierskiego. Podeszła do klatki z małymi stworzonkami. Od razu je pokochała, a one ją także. W końcu uwielbiała ONMS, więc nic dziwnego. Nawet Prince był zaskoczony! Naeris dłuższą chwilę bawiła się ze smoczkami, później poszła dalej.

POKAZ MAGII ZAAWANSOWANEJ 5,3
TARGI PRACY WEST 5,2
ZAKŁAD POGRZEBOWY 5
TARGI PRACY LYSANDRA 2, 3, 6, 4, 6, 1
ZABAWA ZE SMOKAMI 6, 5
WYDANE10g
+ 1 pkt ONMS, +2 pkt Zaklęcia i OPCM, zaklęcie Ex Animo, zaklęcie YDWYF FI YN GWLYCHU, zaklęcie Metusque ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Pią Maj 13 2016, 20:28

Powoli sączyła lemoniadę od Candy. Na szczęście mordoklejka już ustąpiła, szczęka jeszcze trochę ją bolała. Znalazła się w centrum parku. Tu to dopiero było ludzi. No  nic. Słyszała, że można nauczyć się tu zaklęć, więc musi tu wytrzymać.
Rozejrzała się. Magia zaawansowana, to coś zdecydowanie dla niej. Co prawda zostanie aurorem nie jest szczytem jej marzeń, ale zaklęcie jak najbardziej jej się przyda. Wolałaby coś ofensywnego, ale to pokaz dla uczniów, nie należy spodziewać się zbyt wiele.
Przystanęła gdzieś z tyłu przyglądając się pokazowi Isolde. Zaklęcie nie wygląda na zbyt skomplikowane. W końcu przyszedł czas na praktykę. Saga rzuciła zaklęcie i udało się! Spojrzała na skorupę i... zaraz, zaraz. Dlaczego ona się widzi? Skorupa nie pokryła jej twarzy! Powinna była się bardziej skupić. Nim się obejrzała oberwała urokiem w twarz. Poczuła jak żądlenie rozchodzi się po jej twarzy. Acusdolor. Nie pobolało zbyt długo bo Isolde przyszła jej z pomocą.
- Dziękuję - Złapała się za nos, który już wyglądał normalnie. Następnym razem będzie bardziej skoncentrowana.
No cóż, może dziś nie jest dobry dzień na rzucanie zaklęć. Schowała różdżkę i rozciągnęła się. Przez tą piaskową skorupę poczuła się trochę sztywno.
A właśnie! Czy to jest stoisko domu pogrzebowego? Saga podeszła zaintrygowana. "Happy End" uśmiechnęła się - to musi być świetne miejsce. W sumie takie praktyki mogłyby być wspaniałą rzeczą. Ciekawe czy uprawiają tam nekromancję czy coś takiego. Jej wzrok przykuły małe główki zawieszone na stoisku. Saga przybliżyła się - co za zadziwiająca dbałość o szczegóły. Nagle zobaczyła rysy... swojej matki. Odskoczyła jak oparzona, potrącając kogoś kto stał z tyłu.
- Bardzo śmieszne - mruknęła próbując zawiesić wzrok na czymś innym.
Niedaleko rozstawiono ogromny namiot. Saga zgarnęła po drodze ulotkę o Łowcach Smoków. Podnosząc wzrok znad ulotki ujrzała klatkę ze smokami. Zamurowało ją, one są... prawdziwe?! Stanęła na placach próbując im się przyjrzeć.
No proszę tu też można nauczyć się zaklęcia. Problem w tym, że Saga nie ma na to ochoty. Ale to może być jedyna okazja... No i jest za darmo. Postanowiła spróbować. Z uwagą słuchała krótkiej instrukcji faceta, próbując skupić się na jego słowach, a nie na jego wyglądzie. Podeszła do kukły, rzuciła zaklęcie i udało się! Oszołomiła go! Miała ochotę podskoczyć ze szczęścia ale zamiast tego uniosła tylko kąciki ust. Może ma talent?
Już chciała wyjść, kiedy usłyszała, że jest możliwość zabawy ze smokami. Dlaczego nie? Skoro już tu jest. Chłopak prowadzący stoisko nie był w tej chwili zajęty, więc postanowiła do niego podejść. Zaskoczyło ją z jaką uwagą się nią zajął, nawet pozwolił jej wziąć figurkę któregoś smoka.
- Którego polecasz? - zapytała z uśmiechem. W końcu niezbyt znała się na smokach, były piękne i lubiła na nie patrzeć, ale do tej pory nie miała okazji uczyć się o nich zbyt wiele. W końcu wzięła Czarnego Hebrydzkiego, co prawda chciała jakiegoś bardziej... jak to powiedzieć, drapieżnego! Ale ten był całkiem ładny. Smoczki nie były chętne na spotkanie z Sagą. Co prawda właściciel próbował to jakoś wytłumaczyć, ale Saga wiedziała, że zwierzęta po prostu za nią nie przepadają. Pomimo tego chciała je nakarmić. Podszedł do niej ten najmniejszy i nieśmiało wgryzł się w jej palce. Saga zagryzła wargę próbując nie krzyczeć. W końcu jest taki słodki.



Magia zaawansowana: 1
Targi pracy Ivosa: 6
Smoczki Lysa: 5(zaklęcie), 6, 2
Umiem/Zdobyłam: Metusque (+2 Zaklęcia i OPCM), Ex Animo (+1 Zaklęcia i OPCM), Figurka smoka czarnego hebrydzkiego


Ostatnio zmieniony przez Saga Demantur dnia Sob Maj 21 2016, 19:10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 753
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12664-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12678-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12677-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12679-nathaniel-cole




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Nie Maj 15 2016, 02:01

W centrum parku czarodzieje mogli znaleźć najwięcej atrakcji, od pokazów magii, do przeróżnych targów pracy. Dlatego to właśnie tam Nathaniel skierował swoje kroki na samym początku wycieczki. Nie trzeba chyba wspominać, że bez przerwy rozglądał się dookoła, delektując się atmosfera wspólnego świętowania. W końcu niezbyt często zdarzały się okazje do tego, by zobaczyć tylu uczestników świata magicznego w jednym miejscu, w dodatku zważywszy na to, że większość z nich przywdziała szeroki uśmiech i zarażała innych dobrym humorem i chęcią do zabawy.
Puchon ominął kilka targów, które go nie interesowały, w tym targ zakładu pogrzebowego "Happy end". Chłopak nie wiedział dlaczego, ale jakoś to miejsce wprawiało go w nieprzyjemny nastrój. Te wszystkie trumny i inne przedmioty kojarzone ze śmiercią chyba nie wpasowywały mu się po prostu w wesoły klimat festiwalu. W każdym razie Nate doceniał pracę innych, dlatego uśmiechnął się do stojącego obok Rozmitala, zaraz po tym przechodząc do kolejnego stanowiska.
Przyjemną i spokojną wędrówkę Cole przerwał, by wziąć udział w pokazie magii zaawansowanej. Już samo widowisko przyciągało jego uwagę, a kiedy dowiedział się, że przy okazji, zupełnie za darmo, można nauczyć się ciekawego, defensywnego zaklęcia, nie mógł przejść obok pani Isolde Bloodworth obojętnie. Przywitał się więc grzecznie z prowadzącą pokaz, a następnie skoncentrował się na jej słowach, żeby jak najlepiej zrozumieć sens demonstrowanego przez niego czaru. Czarodziejka pokryła się piaskiem, który rzekomo miał odbijać wszystkie zaklęcia. Brzmiało naprawdę potężnie.
- Drętwota. - Wyszeptał puchoński student, celując różdżką w panią Bloodworth, kiedy ta zaproponowała, by uczestnicy pokazu sami sprawdzili wiarygodność jej słów. Rzeczywiście, promyk, który uwolnił się z różdżki Nate'a odbił się od powłoki okrywającej kobietę, na co chłopak zareagował entuzjastycznym "wow".
Po tej krótkiej demonstracji inni czarodzieje mogli spróbować swoich sił, wykorzystując udzielone przez prowadzącą wcześniej wyjaśnienia. Cole słuchał wyjątkowo uważnie, dlatego, kiedy ujął różdżkę w dłoń i wycelował ją w swoje ciało, wymawiając inkanację "Metusque", był dość optymistycznie nastawiony. I nie bez powodu, bo zaklęcie udało mu się znakomicie! Stojący obok magicy rzucali w Nathaniela urokami, a ten nic sobie z tego nie robił. Podekscytowany chłopak zakończył działanie zaklęcia, ale nie spodziewał się, że w jego kierunku został wystosowany jeszcze jeden urok. Niestety, oberwał, co sprawiło, że zmienił się w przerośniętego bobra, a na domiar złego zaczął seplenić. Co prawda pani Bloodworth od razu ruszyła mu na ratunek, ale chłopak nadal mówił dość niewyraźnie. Podobno na całkowite zniknięcie efektów uroku trzeba było jeszcze poczekać. I chociaż Nate wcale nie był z tego powodu uradowany, stwierdził, że i tak jest zwycięzcą. W końcu nauczył się nowego czaru, a że jeszcze jakiś czas przyjdzie mu męczyć się z uciążliwym seplenieniem... No trudno, takie jest życie.
Po nauce nowego zaklęcia defensywnego chłopak ruszył dalej, a w jego oczy od razu rzuciły się targi pracy Lysandera Prince'a. Chwila, chwila... czy to nie smoki?! Nathaniel uwielbiał smoki, dlatego przyśpieszył kroku, by wreszcie radować się kolorowymi stoiskami w namiocie. Przystanął na dłużej przy figurkach smoków, które dzisiejszego dnia można było kupić po promocyjnej cenie. Z myślą "muszę je mieć" chłopak zaczął przeszukiwać swoje kieszenie... i w tym momencie zmarkotniał. Ostatnimi czasy galeony zupełnie się go nie trzymały, dlatego ze smutkiem w oczach Cole musiał odejść od stoiska i obejść się smakiem.
Postanowił natomiast sprawdzić się przy zaklęciu Ex Animo, którego nauczał pan Prince. Chłopak posłuchał instrukcji, po czym wyciągnął różdżkę, żeby rzucić czar na smoczą kukłę. Wszystko szłoby całkiem dobrze, gdyby nie to, że reprezentant Hufflepuffu podszedł zbyt blisko klatki z małymi rogogonami węgierskimi. Nie dość, że jeden ze smoczków przysmażył mu tył koszulki, to jeszcze Lysander Price zaczął się na niego wydzierać, oznajmiając mu przy tym, że nie chce go widzieć w swoim namiocie. Zdecydowanie nie był to najlepszy występ w wykonaniu Nathaniela, dlatego nastolatek szybko się ulotnił, znikając z oczu rozwścieczonego czarodzieja. No nic, może nauczy się tego zaklęcia przy innej okazji. Póki co wolał skupić się na przyjemnych rzeczach, a co a tym idzie, zająć się dalszym zwiedzaniem pola festiwalowego.

zt.

Pokaz magii zaawansowanej: 5, 4
Zaklęcie Ex Animo 3, 5
Zdobyte nagrody: 2 punkty w Zaklęciach i OPCM, zaklęcie Metusque
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
  Liczba postów : 458
http://www.czarodzieje.org/t12605-edmund-cormac#340723
http://www.czarodzieje.org/t12609-relacje-edka#340738
http://www.czarodzieje.org/t12608-azmond
http://www.czarodzieje.org/t12610-edmund-cormac#340742




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Nie Maj 15 2016, 11:59

Przyszedł czas na zobaczenie pokazów magii. Po drodze usłyszał ryk smoka dochodzący z jakiegoś namiotu. Wzdrygnął się i nawet lekko podskoczył. Cormac wiedział, że na festiwalu będzie wiele atrakcji, ale żeby smoka sprowadzali? Zaciekawiony wszedł do namiotu i jego oczom ukazała się wielka kukła smoka. Uniósł wysoko brwi i przekrzywił głowę. Moment, przed wejściem nie było jakiejś tabliczki? Cofnął się i przeczytał informację o nauce zaklęcia. O, to może być przydatne! Wszedł ponownie do namiotu, na powitanie przywitany rykiem smoka. Tym razem był dość blisko i nieco się rozkojarzył z tego powodu. Nie słuchał dokładnie instrukcji Lysandra i zapomniał jak brzmi zaklęcie. Całe szczęście jakaś dziewczyna rzucała przed nim i podpatrzył jak to robi. Po poprawnym rzuceniu zaklęcia ruszył na magię zaawansowaną. W uszach dalej słyszał echo ryku kukły, który na dodatek nie przestawał ryczeć gdy dotarł na stanowisko Isoldy. Wykonał wszystko o co prosiła młoda aurorką, potraktował ją expeliarmusem i z powidziwem patrzył, jak zaklęcie się odbija. Próba wykonania zaklęcia ochronnego udała się mu znakomicie i z optymistycznym nastawieniem podszedł do próby generalnej. Niestety pieprzony smok i tym razem rozkojarzył gryfona. Okrył się tarczą ze szkła, która po pierwszym zaklęciu rozbiła się na drobne fragmenty i wbiła w ciało Edmunda. Pomoc zostałą przeprowadzona szybko i na ciele chłopaka nie został ślad. Ból pulsował dalej, wkurzony Cormac poprosił o ponowienie próby i tym razem wykonał zaklęcie idealnie. Ah te zbawienna adrenalina. Pojękując lekko(weź się chłopie w garść, już nic ci nie jest...) podszedł na stanowisko profesor West. Demonstracja zaklęcia była dość nudna. Ziewnął mimo sobie przegapiając dość ważną część. Kiedy przyszła kolej na niego co prawda uniósł wodę do góry, ale nic poza tym się nie wydarzyło. Ostatecznie wykonał jajko i odprowadził wodę do miski. Zbyt ucieszony z wykonania zadania nie zauważył jak West chowa różdżkę. Z bananem na twarzy odszedł w kierunku stanowiska z eliksirami.

[z/t]

Kostki: 6,2 (magia zaawansowana) 6,6(Ex Animo), 1,2(żywioły)
Wydałem: 5g
Zdobyte nagrody: 2 pkt do zaklęć, zaklęcia Metusque, Ex Animo i Ydwyf fi yn gwlychu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Nie Maj 15 2016, 17:57

Po odczarowaniu jej pomidorowego nosa jeszcze parę razy upewniła się czy aby na pewno twarz wygląda normalnie. Odwróciła się by przyjrzeć się jak poszło Raphaelowi i początkowo wcale nie ogarnęła tego, że oberwała zaklęciem. W jednej sekundzie została zamknięta w piaskowej skorupie przez swojego narzeczonego, a w drugiej już odczarowana dostała od niego całusa w nos. Serena pokręciła tylko głową, posyłając mu szeroki uśmiech. Za to kolejna próba wyszła mu idealnie i dziewczyna aż pękała z dumy. Zawsze uważała, że ukochany jest bardzo utalentowanym czarodziejem, nawet jeśli czasami sam mówił inaczej.
- Widziałam, pięknie Ci wyszło. - objęła go i pocałowała delikatnie w policzek, do czego oczywiście musiała stanąć na palcach. Zamyśliła się na chwilę, próbując przypomnieć wszystkie mijane atrakcje. Właściwie mogłaby odwiedzić każdą z nich, więc decyzja nie należała do najłatwiejszy. - Jakby nie patrzeć to teraz twoja kolej na wybranie stoiska, więc zdaję się na Ciebie.
Zauważyła radośnie i przy okazji rozwiązała problem swojego niezdecydowania. Jedynie wizja oglądania trumien nie budziła w niej zbyt wielkiego entuzjazmu, ale jak kto woli. Miała już dosyć tematu śmierci, a możliwość oglądania testrali ciągle jej przypominała o tym czego już doświadczyła i nie mogła zapomnieć.  Jednak szczerze wątpiła, że Raphael skieruje się akurat do stoiska mężczyzny od jakiegoś zakładu pogrzebowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Galeony : 131
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12643-kady-headey#342102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12663-not-really-a-friendly-person#342609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12646-kady-headey#342229




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Nie Maj 15 2016, 18:07

Mimo wiecznie aspołecznej postawy Kady, ta zdecydowała się przyjść na festiwal. W końcu- co jej szkodziło? Mogła nauczyć się czegoś nowego i ciekawego, więc stwierdziła, że warto. Pierwszym jej celem został pokaz magii zaawansowanej- uwielbiała zaklęcia oraz OPCM i po prostu nie mogła przejść obok obojętnie. Ślizgonka została totalnie oczarowana, gdy Isolde zaprezentowała zaklęcie na sobie. Kady musiała się tego nauczyć! Gdy nadeszła jej kolej, wiedziała, że jej się to uda. Precyzyjnie rzuciła zaklęcie i czekała na odwet ze strony jej przeciwnika. Dwa pierwsze uroki odbiły się od razu, jednak dziewczyna zaślepiona jej dotychczasowym "zwycięstwem" nie zdała sobie sprawy z tego, że piaskowa zbroja nie otoczyła jej całej i zaklęcie "Acusdolor" uderzyło ją prosto w twarz! Momentalnie piasek zniknął, a nos Kady zmienił się w czerwonego pomidora. Trwało to chwilę, ponieważ Isolde przyszła dziewczynie od razu z pomocą, jednak dla niej była to nauczka na przyszłość- już więcej nie straci tak łatwo koncentracji.  
Następnie zajrzała na pokaz magii żywiołów, a Nicoline West miała również nauczyć ją nowego zaklęcia. Świetnie- im więcej, tym lepiej. Blondynka zaprezentowała jej jak przeistacza zwykłą farbę w kota lecącego na tęczy, który przeleciał w okół głowy Ślizgonki, a następnie wrócił do miski. Zaklęcie to wyglądało tak banalnie, że Kady nawet nie przykładała się do jego wykonania. Przez to za pierwszym razem dziewczyna jedynie uniosła wodę, a za drugim razem wyczarowała coś na wzór... jajka? Nie wiedziała jednak, że udało się jej to tylko za pomocą Nicoline. To było jednak nie ważne-  w końcu i tak nauczyła się zaklęcia.
Gdy zobaczyła targi smoków, rzuciła się do nich natychmiastowo. W końcu czy istnieją piękniejsze, a zarazem groźniejsze stworzenia od nich? Kady powitał Lysander, po czym zaproponował naukę zaklęcia "Ex Animo". Wiadomo jaka była odpowiedź Ślizgonki. Praktycznie od razu zabrała się do pracy. Ku jej zdziwieniu opanowała zaklęcie od razu! Poszło jej tak dobrze , że aż miło było patrzeć. Smok został przez nią oszołomiony i to w oszałamiającym stylu! Od razu po tym zdarzeniu zapragnęła się pobawić ze smokami- te stworzenia ujęły ją. Lysander akurat nie przyjmował tak wielkich kolejek, jak przed chwilą więc droga była wolna. Na dodatek Kady dostała figurkę smoka Opalookiego Antypodzkiego. Lysander tak ją polubił, że pozwolił jej na zabawę z jego podopiecznymi. Otworzył szeroko oczy, gdy smoczki obległy Ślizgonkę, pod koniec nie dając jej odejść- aż tak ją polubiły. Całe szczęście, że były na łańcuchach, bo gdyby mogły, zapewne wyleciałyby za nią. Gdy Kady ochłonęła po tym niesamowitym zbliżeniu ze smoczkami, stwierdziła że pora zajrzeć na stoisko jej przyjaciółki @Naeris Sourwolf.

ZAKLĘCIE EX ANIMO 5 i nieparzysta (+1pkt do zaklęć i OPCM)
MAGIA ZAAWANSOWANA 1 (+2pkt do zaklęć i OPCM)
MAGIA ŻYWIOŁÓW 1 i 6
ZABAWA ZE SMOCZKAMI 5, 6 i nieparzysta (+1 do ONMS)

CO DOSTAŁAM? Zaklęcie Metusque, Zaklęcie Ex Animo, Zaklęcie YDWYF FI YN GWLYCHU, figurka smoka Opalookiego Antypodzkiego, +3pkt. zaklęć i OPCM, +1pkt. ONMS

ILE WYDAŁAM? Nic!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Pon Maj 16 2016, 15:55

Raphael rozpromienił się, widząc dumną minę Sereny. To właśnie dla niej się starał - postanowił wziąć się w garść i przestać obijać. Serena była zawsze taka pilna, przynajmniej w porównaniu do niego, że Raphael czuł się zakłopotany własnym lenistwem. Dlatego teraz biegał na znaczną część zajęć, szczególnie tych związanych z Zaklęciami, pracując nad własnymi zdolnościami magicznymi. I, jak widać na załączonym obrazku, robił postępy, co sprawiało mu ogromną satysfakcję.
Nachylił się w jej kierunku i roześmiał, gdy pocałowała go w policzek. Ucałował ją czule w czubek głowy, po czym zamyślił się głęboko.
- Jakoś nie mam przekonania do smoków... chyba że masz na to ochotę. Ale póki co... może magia żywiołów? Prawie nic nie wiem na ten temat, ale... wygląda na dobrą zabawę. I chyba nic nas nie pożre żywcem, ma petite - powiedział z uśmiechem, po czym pociągnął ją w kierunku profesor West.
Z zachwytem obserwował barwnego smoka, który wyfrunął z wiaderek z farbą. To było naprawdę przepiękne widowisko i bardzo w stylu Raphaela, który natychmiast postanowił spróbować, mimo że zaklęcie miało okropnie trudną formułkę. Raphael odetchnął głęboko, po czym zmarszczył brwi i wycelował różdżką w misę pełną wody, która... uniosła się zgodnie z jego wolą, przybierając kształt spaniela z powiewającymi w biegu uszami. Pies okrążył Serenę, po czym posłusznie wrócił do miski. Raphael uśmiechnął się radośnie, słysząc pochwałę nauczycielki, po czym spojrzał na Serenę i ucałował ją w czoło.
- Odkąd cię mam... na nowo, wydaje się, że mój magiczny potencjał gwałtownie wzróst - powiedział z ciepłym uśmiechem. Naprawdę tak myślał. Jego ukochana zawsze miała na niego dobry wpływ.


Kostki: 2 i 3
Zdobyte: 2 pkt (zaklęcia), zaklęcie Metusque, eliksir chroniący przed ogniem, zaklęcie Ydwyf fi yn gwlychu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 153
  Liczba postów : 1427
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Pon Maj 16 2016, 22:35

W końcu udało jej się wyrwać z własnego stoiska, które zostawiła pod opieką Candidy. Chciała jeszcze obskoczyć resztę festiwalowych atrakcji, a wiedziała że impreza nie będzie trwała wiecznie. W centrum parku działo się zdecydowanie najwięcej, toteż tam właśnie skierowała się na początku. Postanowiła zobaczyć wszystko po kolei i tak znalazła się na pokazach magii zaawansowanej. Po kilku próbach na sucho rzuciła na siebie i prawie jej się udało. Skorupa okryła wszystko prócz twarzy i kiedy oberwała „Acusdolor” spuchł jej cały nos. Na szczęście jeszcze zanim zdążyła porządnie przejąć się tym faktem, zaklęcie zostało cofnięte przez aurorkę.
Przeszła do kolejnego stanowiska, prowadzonego przez profesor West i chwilę się zawahała. Nie należała do fanów nauczycielki, a mówiąc konkretniej, uważała ją za wariatkę. Ostatecznie jednak zdecydowała się podejść, bo co niby mogłoby się stać? Poprosiła kobietę, żeby nauczyła ją zaklęcia. Na początku West wykonała je pokazowo. Ettie bardzo się to podobało, więc nie zwróciła uwagi na kroplę farby, która kapnęła jej na ramię. Koniecznie chciała sama już rzucić zaklęcie. Trochę rozczarował ją fakt, że nie dostała farby, a wodę. Nie narzekała jednak, nie chcąc narażać się nauczycielce i wzięła się do roboty. Zaklęcie wyszło jej perfekcyjnie. Uniosła całą wodę i dla ironii uformowała ją w płomień. Była z siebie bardzo zadowolona i profesorka najwidoczniej też. Ucieszona poszła szukać nowych wrażeń.
Przystanęła przy stoisku zakładu pogrzebowego zaskoczona jego obecnością na, było nie było, radosnym festiwalu. W domu Wykehamów śmierć była tematem tabu, dlatego była bardzo zainteresowana prelekcją. Otworzyła szeroko oczy widząc trumny sypialne. Serio?! Ktoś to kupuje? Zaintrygowana weszła do jednej, chcąc sprawdzić czy jest chociaż wygodna i bum…! Zatrzasnęło się za nią wieko. Wiecie jak wygląda trumna od środka? Nie wygląda. Bo jest w niej za ciemno. Ettie zareagowała dokładnie tak jak zawsze reagowała na ciemność – natychmiastową paniką. Wrzeszcząc, wykopała wieko z zawiasów, wyskoczyła z trumny i nie zważając na dziwnie patrzących na nią ludzi uciekła jak najdalej od stoiska.
Kiedy ochłonęła zobaczyła ogromny namiot ze smokami. Jak mogła je wcześniej przeoczyć?! Podekscytowana pobiegła w jego stronę. Nadal nie wiedziała co chce w życiu robić, a chyba każdy przynajmniej raz w życiu marzył o pracy ze smokami. Nie spodziewała się, że w środku znajdzie prawdziwe stworzenia. Jak zahipnotyzowana ruszyła w ich stronę. Z iskierkami w oczach słuchała mężczyzny odpowiedzialnego za stoisko. Wydawał się miły, więc postanowiła zaryzykować i spytała czy może dotknąć smoka. Ten nie tylko pozwolił jej pobawić się ze smokami, ale też dał darmową figurkę smoka. Stworzenia jednak nie polubiły jej tak jak ich opiekun. Kiedy w końcu jeden zdecydował się do niej podejść, zamiast mięso, które trzymała w dłoni, zaczął podgryzać jej palce. Odruchowo chciała zabrać rękę, szybko jednak się opanowała. Ostatecznie małe ząbki smoczka wcale mocno nie bolały. Zasmakowawszy jej palców, smok zdecydował się zjeść przygotowane mięso i pozwolił jej się pogłaskać. Ettie nie posiadała się z radości. Postanowiła skorzystać z jeszcze jednej atrakcji i nauczyć się zaklęcia. Miała ogromną wyobraźnie i może dlatego kukła smoka trochę ją przerażała. Próbowała rzucić zaklęcie trzy razy jednak nic z tego nie wyszło. Nie chciała się poddać, dlatego wcisnęła właścicielowi stoiska 5 galeonów za kolejne podejście. Kukła jednak nie przestała wyglądać tak samo i zaklęcie ponownie jej nie wyszło. Zdenerwowana na siebie wyciągnęła kolejne pięć galeonów. Gdy ona wygrzebywała pieniądze ktoś inny zajął się oszołamianiem smoka. Ettie korzystając z okazji przypatrzyła mu się dokładnie. Stanęła przed kukłą po raz kolejny. Nie zapowiadało się, że tym razem będzie lepiej, ale na szczęście przy trzecim podejściu udało jej się oszołomić smoka. Odetchnęła z ulgą… jeszcze nie jest z nią tak źle. Uświadomiła sobie, że już dość długo szwenda się po festynowych atrakcjach. Szybciutko chwyciła kilka ulotek, podziękowała opiekunowi smoków i pobiegła w stronę własnego stoiska.

/zt

Kostki: - m. zaawansowana: 1
- m. żywiołów: 4, 1
- Happy End: 3
- mizianie smoków: 2,4
- Ex animo: 2,4,2,4,2,6 Jupi
Wydałam: 35 galeonów
Co już mam: Uszy dalekiego zasięgu, metamofamulet, figurkę smoka (Opalooki antypodzki)
Czego się naumiałam: Metusque (tak nie do końca chyba, więc +1 zaklęcia), YDWYF FI YN GWLYCHU, nie wchodzić do trumien, Ex animo
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Sro Maj 18 2016, 01:14

Och jakie Caroline miała szczęście, że zdążyła na chwilę urwać się z domu strachów i zdążyła akurat chwilę przed rozpoczęciem pokazu. Już wcześniej słyszała, że będzie tu Aurorka z Ministerstwa i przysięgła sobie, że musi tu być. Miała nadzieję, że uda jej się czegoś nauczyć. Niestety kiedy przyszedł czas na ćwiczenie to niezbyt jej się udało. Może i wszystko by poszło dobrze bo udało jej się okryć skorupą ale niestety zapomniała o twarzy,dostała zaklęciem i wyglądała jakby miała pomidora zamiast nosa. Na szczęście @Isolde Bloodworth przyszła jej z pomocą i po chwili znów wyglądała normalnie.
Po zakończonym pokazie Carrier zaczęła interesować się targami pracy. Najpierw trafiła do @Nicoline West, którą znała już z zajęć. Kiedy profesorka zaczęła pokazywać jej zaklęcie i wyczarowała smoka z farby... efekt był niesamowity. Szkoda tylko, że się rozproszyła i ubrudziła kurtkę Caroline zieloną farbą. Dziewczyna się skrzywiła ale bez szemrania przystąpiła do ćwiczenia zaklęcia. Niestety nie skupiła się wystarczająco i na początku woda ani drgnęła, a potem nagle rozbryzła się na wszystkie strony i oblała nauczycielkę, która była nieźle wkurzona i odjęła punkty jej domowi. Salem ją za to znienawidzi. Blondynka szybko zwinęła się z jej stoiska zostawiając za sobą krzyczącą nauczycielkę.
Idąc dalej Caroline postanowiła ominąć stoisko zakładu pogrzebowego, za to zainteresowało ją stoisko zajmujące się smokami. Uwielbiała te zwierzęta. Miały w sobie niemalże tyle ognia i temperamentu co ona. Stoisko obsługiwał jakże przystojny @Lysander Prince więc nawet postanowiła spróbować ze swoim pechem jeszcze raz i nauczyć się zaklęcia. Niestety ogromna kukła smoka ją strasznie rozkojarzyła przez co niezbyt dokładnie słuchała instrukcji i zaklęcie kompletnie jej nie chciało wyjść. Caro była pewna, że to przez jakiś paskudny eliksir, który zjadła w ciastku na poprzednim stoisku! Niezadowolona odpuściła sobie zabawę ze smokami i zwyczajnie poszła dalej. Może poszczęści jej się na strzelnicy.

/zt

Kostka - pokaz Isolde: 1
Kostka - targi Nicoline: 4 i 5
Kostka - targi Lysandra: 4 i 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29915
  Liczba postów : 46851
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Sro Maj 18 2016, 11:05

Festiwal zostaje zakończony. Możecie dokończyć wątki, które prowadzicie jedynie w tym temacie, w którym aktualnie jesteście i korzystać z atrakcji, które są w nich rozpisane. Jeśli ktoś korzysta z bilokacji, powinien jak najszybciej opuścić jedną z lokacji.

Przedmioty zdobyte na festiwalu możecie samodzielnie wpisać do kuferka. Po punkty czy opanowanie zaklęcia proszę się zgłaszać tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Newport, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13027-keith-parker#349650
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13029-keith-szukaaa-d#349655
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13028-keith#349652
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13040-keith-parker#349786




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Sob Lip 16 2016, 23:30

Keith postanowił wybrać się na spacer w ten piękny dzień. Lato w pełni, egzaminy zakończone - czego chcieć więcej? Włożył jeansowe szorty, granatową koszulkę i ruszył do parku. Uwielbiał to miejsce, kochał w ogóle Hogsmede, ale park podobał mu się szczególnie - a najbardziej teraz, gdy nie było tutaj chodzących tłumów. Gdzieniegdzie ktoś się przechadzał, ale spokojnie można było iść nie uważając, by przypadkiem nie podeptać jakiegoś dzieciaka.
Chłopak wyjął paczkę drogocennych papierosów - wydał na nie ostatnio prawie połowę wypłaty, dlatego tym bardziej sobie je szanował i nie pozwalał na wypalenie więcej, niż jednego dziennie. Właśnie przyszedł czas na tę chwilę. Najpierw powąchał szlachetny tytoń, później włożył papierosa do ust i oddychał przezeń, by wreszcie wyjąć zapalniczkę i odpalić. Zaciągnął się głęboko, wpuszczając dym do płuc, pozwalając, by śmiercionośne substancje w nich się zagnieździły. Wiedział, że ten nałóg jest skrajnie głupi, ale nie potrafił sobie tego odmówić. W ostatnim czasie i tak znacznie ograniczył, z uwagi na to, że kupuje droższe papierosy (a nawet ostatnio interesują go fajki) i wyszedł z rutyny - delektował się każdą chwilą, która tak naprawdę skracała mu życie.
Wiatr mierzwił jego dawno nieobcinane włosy. W czasie egzaminów był tak zagoniony, że jakoś nie miał kiedy doprowadzić się do porządku, dlatego teraz miał już konkretną brodę i włosy nieco dłuższe niż zazwyczaj - przez wiatr były w lekkim nieładzie, ale trzeba przyznać, że dodawało mu to nieco łobuzerstwa.
Keith szedł napawając się wolnością, pięknem przyrody i śpiewem ptaków. Miał gdzieś głęboko duszę romantyka i potrafił docenić piękno krajobrazu czy tak proste rzeczy jak kwiaty czy pogoda...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Sob Lip 16 2016, 23:47

Nikola szła przed siebie widocznie zmarnowana. Nie zwracała uwagi ani na ludzi, ani na krajobraz, który znajdował się wokół niej. Policzki miała lekko zaróżowione, a myśli błądziły daleko od jej drobnego ciała. Ostatnia kąpiel w fontannie nie było takim dobrym pomysłem. Czuła jak jej ciało płonie, to nie tak, że była jakoś szczególnie chora, po prostu czuła się słabiej niż zazwyczaj.
Jak zawsze, miała na sobie długą sukienkę, która dawała jej i ludziom wokoło złudne poczucie, że jest wyższa niż w rzeczywistości. Ten biedny wzrost sięgający ledwie 145 centymetrów często doprowadzał ją do szału. Już nie chodzi o to, że mylono ją z dzieckiem, ale normalne funkcjonowanie było utrapieniem. Powinna nosić ze sobą taką małą drabinkę, albo stołeczek, gdyby w razie potrzeby postawić go, wspiąć się na niego i uderzyć w twarz osobę, która ją zirytowała, ale ku jej niezadowoleniu była też wyższa.
Nim się spostrzegła całym swoim drobnym ciałem uderzyła o coś dziwnego. Zrobiła kilka kroków w tył łapiąc się za obolały nos i bez zastanowienia wysłała wściekłe spojrzenie w górę. Przy okazji zacisnęła drugą dłoń w pięść, by w razie czego ukarać osobę, która śmiała wejść jej w drogę. Gdy zobaczyła pana Parkera zadrżała. Nie czuła się przy nim komfortowo, spowodowane to było głównie przez jego wzrost. Różnica prawie pół metra była ogromna, a chłopak mógł po prostu ją podnieść jak jakąś lalkę i nosić ze sobą pod pachą, nie zrobiłoby mu to żadnego problemu prawdopodobnie. Czuła się bardzo osaczona i… jeszcze mniejsza niż w rzeczywistości.
-Ze wszystkich ludzi musiałam akurat trafić na niego – pomyślała zrezygnowana i po raz kolejny w zamyśleniu przetarła obolały nos. W pewnym momencie poczuła dziwny zapach, zmierzyła chłopaka spojrzeniem i wykrzywiła się w niezadowoleniu – cuchniesz – przywitała się ciepło i promiennie morderczym spojrzeniem. Nie miała zamiaru go minąć, ona nie ustąpi mu miejsca, prędzej spróbuje go znokautować jednym silnym i niespodziewanym ciosem, niż przepuścić go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Newport, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13027-keith-parker#349650
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13029-keith-szukaaa-d#349655
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13028-keith#349652
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13040-keith-parker#349786




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Nie Lip 17 2016, 00:07

Chłopak zamyślony szedł, gdy poczuł uderzenie z boku. To było tak niespodziewane, że zrobił tylko dziwną minę (tak tak, ekspresja Keitha potrafiła być bardzo uboga) i spojrzał w stronę źródła uderzenia. Gdy spostrzegł Nikolę uśmiechnął się delikatnie. Cóż, była drobna i bardzo niska, a on mierząc 194 centymetry uchodził za wielkoluda więc wyglądali razem dosyć kuriozalnie.
Chłopak nie był tak bojowo nastawiony do otaczającego go świata dlatego zdziwiła go złość w oczach dziewczyny. Ta eteryczna blondynka, cała jakby lekko pomniejszona była przecież śliczna, a zmarszczone czoło niestety troszkę uroku potrafiło jej odebrać - Przepraszam, zamyśliłem się, wybacz... - zaczął się tłumaczyć bo w istocie nie dostrzegł gryfonki nawet nie z uwagi na niski wzrost, ale po prostu błądził myślami gdzieś daleko i troszkę był oderwany od rzeczywistości.
Jej przywitanie jednak było dalekie od tego, czego mógł się spodziewać. Czuł, że może wybuchnąć, skrzyczeć go za nieuwagę, ale że wytknie mu zapach - oj, było to smutne, szczególnie że mimo papierosów Keith dbał o to, by spryskać się perfum i zazwyczaj bardzo dobrze mu się to udawało. Najwyraźniej jednak zaraz po wypaleniu zapach tytoniu górował nad jakimkolwiek innym.
Nie wiedział jednak jak właściwie zareagować na tę uwagę - Koleżanko, dwa tygodnie pracowałem na te fajki więc bez takich - odparł w końcu pół-żartem pół-serio. Bo jakże takiej sytuacji nie obrócić w żart? Sama w sobie była dosyć komiczna, nieczęsto przecież wpada się tak po prostu na ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Nie Lip 17 2016, 09:21

Słysząc jego przeprosiny odwróciła obrażona głowę w bok. Jednak nie ruszyła się ani o milimetr. W normalnej sytuacji warknęłaby coś w stylu: „w takim razie suń się” i poszła dalej. Jednak przy nim nie była w stanie tego zrobić. W jakiś dziwny, nieokreślony sposób, puchon ciągnął ją do siebie. Nie czuła niechęci w trakcie przebywania z nim,, wręcz przeciwnie, bardzo ją ciągnęło, by po prostu z nim siedzieć. Jednak ona się nigdy do tego nie przyzna, wolałaby umrzeć niż pokazać komuś swoje uczucia.
-Apsik – jej kichnięcie bardzo pasowało do wyglądu. Ciche, słodkie, krótkie, jak u kotka. Przetarła nosek i spojrzała na niego niezadowolona kątem oka. Jej całe ciało zdążyło się już rozluźnić po wcześniejszym wybuchu złości – zmarnowane dwa tygodnie życia – westchnęła widocznie rozczarowana . Nerwowo zaczęła się bawić kosmykiem włosów, aż w końcu postanowiła zwrócić na niego większą uwagę.
Mimika jej twarzy była łagodniejsza, mimo iż wciąż w pewnym stopniu marszczyła nos. Miała to w zwyczaju, że przy obcych nie czuła się zbyt komfortowo i reagowała agresją na każde ich słowo. Jej matka zawsze powtarzała, że nie powinna się tak zachowywać, bo wygląda nie jak człowiek, a jak dzikie zwierzę. To ją jeszcze bardziej napędzało. Przyzwyczaiła się do myśli, że tylko osoby, które wytrzymały z nią wystarczająco długo poznały jej prawdziwą naturę, a jest ich okrągłe zero.
- Co ty w tym widzisz? – wydukała zawiązując ręce na piersi i za nim chłopak zdążył odpowiedzieć, zarumieniła się i odwróciła od niego spojrzenie, po czym pewnym siebie tonem głosu, który nie znosił sprzeciwu dodała – Nie żeby mnie to obchodziło! – interesowało to ją jak diabli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Newport, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13027-keith-parker#349650
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13029-keith-szukaaa-d#349655
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13028-keith#349652
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13040-keith-parker#349786




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Nie Lip 17 2016, 11:17

Oj tak, dziewczyna była po prostu słodka. Filigranowa, taka, że chciałoby się ją przytulić, objąć ramieniem i uchronić przed całym złem tego świata. Ale, jak zdążył zauważyć, miała charakterek.
- Na zdrowie - rzekł miękkim barytonem spoglądając na jej zmarszczony nosek i uśmiechnął się delikatnie. Z jednej strony była dziewczynką jak z idyllicznego obrazka, z drugiej zaś nie wydawała się zbyt przyjemna, miała bojowe nastawienie. To zaintrygowało Keitha, tak jakby jej natura kompletnie oderwana była od wyglądu.
- Może i zmarnowane, ale za to jakie przyjemne - westchnął. Tak, to były jedne z lepszych papierosów jakie palił w ostatnim czasie - Nie masz żadnej bezsensownej przyjemności w życiu? Takiej, która na logikę biorąc nie ma żadnego sensu ale jednak sprawia pewnego rodzaju radość na tyle, że czasem nie chcesz jej sobie odmówić? - odpowiedział niejako odbijając pytanie. Nie lubił gdy ktoś chciał uzasadnienia dla palenia, bo nie było ono zbyt rozsądne, a Parker na ogół był bardzo refleksyjnym człowiekiem i każdy jego czyn miał jakiś sens.
Nie pchał się więc w szczegółowe uzasadnienia głównie ze względu na ostatnią uwagę Nikoli - znów sama sobie zaprzecza, najpierw pyta, potem pogardliwie stwierdza, że ma to gdzieś. Czyżby zachwiana osobowość? Nie, nie, to na pewno nie to. Już prędzej jakieś wewnętrzne rozdarcie między tym, jaka jest, a tym, jaka chciałaby być, ale z czego nie do końca zdawała sobie sprawę. Ciekawe, ciekawe.
- W takim razie co Cię obchodzi? - zapytał trochę dziwnie, bo nie odnosiło się do właściwie do niczego konkretnego. Po prostu zaciekawiła go dziewczyna i chciał podtrzymać rozmowę. Początkowo wyszedł na samotny spacer, ale nie chciałby chyba teraz by gryfonka tak po prostu go minęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Nie Lip 17 2016, 11:50

Słysząc jego pytanie wypięła dumnie pierś do przodu i podparła się o biodra spoglądając na niego z wyższością, co było dosyć trudne do wykonania zważając na jej wzrost.
- Mi nie są potrzebne jakieś bezsensowne przyjemności – duma i zadowolenie z jakim to mówiła musiały być komicznie. Twarz jej rozjaśniała na kilka chwil – a przynajmniej nie marnotrawię na nie pieniędzy – wydukała szczerząc się jak głupi do sera. Naprawdę to sobie dobrze opracowała i chciała się podzielić z puchonem tą jakże sekretną wiedzą – moje przyjemności połączone są silne z wymogami, bez których nie da się żyć, tak więc kiedy wydaje na nie pieniądze nigdy ich nie marnuję, bo i tak musiałabym to zrobić – westchnęła w zrezygnowaniu. Nie miała zamiaru wspominać o tym, że wydaje za dużo na te wszystkie przyjemności. O wiele za dużo. Wystarczyła by jej ¼ tego, w co inwestuje – wszakże jedzenie jest obowiązkowe dla każdego człowieka! – nie ma to jak rozplanować sobie życie. Ona od zawsze kochała jeść, nawet kiedy mówiła o jedzeniu wyglądała przyjemniej i trochę raźniej. Podobno kiedy człowiek mówi o kimś, bądź czymś co kocha automatycznie pokazuje swoją delikatną stronę. Ona zakochana była w jedzeniu wiec… od razu widać jak się zachowuje tylko wspominając o tym.
No cóż. Długo w tej pozie nie trwała. W końcu wróciła do poirytowanej twarzyczki, która wszystkim wspominała o tym jak bardzo jest niezadowolona z życia.
- Nie obchodzi! – warknęła niezadowolona i zawiązała ręce na klatce piersiowej. Przecież się nie przyzna, że interesuje ją cokolwiek związane z drugim człowiekiem. Ruszyła przed siebie w taki sposób jakby chciała porzucić pana Parkera jak najszybciej, jednak po pokonaniu kilku metrów zatrzymała się i przejechała dłonią po szyi w zamyśleniu. Odwróciła się w jego stronę nawet na niego nie patrząc. Na jej policzkach kwitły rumieńce, a ona niby od niechcenia powiedziała – Idziesz, czy nie? – chyba jednak nie chciała go opuszczać, a stanie w miejscu nie było zbyt przyjemne, bo musiała zwracać na niego większą uwagę niż chciała w rzeczywistości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Newport, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13027-keith-parker#349650
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13029-keith-szukaaa-d#349655
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13028-keith#349652
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13040-keith-parker#349786




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Nie Lip 17 2016, 13:31

Jej wywód dotyczący bezsensownych przyjemności z jednej strony był mądry, ale z drugiej wypowiadany przez tak niepozorną istotkę rozbawił nieco chłopaka. Nie dał jednak tego po sobie poznać, dobre wychowanie nakazywało nie śmiać się z rozmówcy, a Keith nie chciał zrazić dziewczęcia do siebie.
Swoją drogą zdecydowanie nie wyglądała na kogoś uzależnionego od jedzenia! Prędzej powiedziałby, że niedojada, ale już nieraz przekonał się, że szczupli ludzie jedzą ile chcą i nic ich nie przybywa, podczas gdy walczący z nadwagą głodząc się niemalże nie potrafią zmienić sylwetki - Całkiem sprytne - skwitował tylko i puścił jej oczko. Pasja z jaką mówiła o swoim hobby była doprawdy niezwykła, jakby cała poza gdzieś zniknęła i Nikola ujawniła swoją prawdziwą, ufną i podnieconą twarz.
Jej twarz jednak bardzo szybko powróciła do wcześniejszego stanu, malowała się na niej irytacja i nutka zainteresowania. Keith nie spuszczał z niej wzroku, ale i nie wpatrywał się nachalnie - ot, zwyczajnie utrzymywał luźny kontakt wzrokowy z rozmówczynią.
Nie udzieliła odpowiedzi na jego pytanie stwierdzając jedynie, że jej nie obchodzi. Ciekawe zatem co jej nie obchodzi, ale Parker wiedział, że w to brnąć teraz nie należy. Poczuł delikatne zrezygnowanie gdy dziewczyna odwróciła się na pięcie i szybko ruszyła przed siebie - zdecydowanie nie wyglądała na kogoś kto chciałby, by za nim podążać, a gdy odwróciła się do niego kilka kroków dalej - na jego twarzy od razu zakwitł radosny uśmiech.
- To wszystko zależy od tego dokąd chcemy pójść - odparł i zrobiwszy trzy kroki był już przy jej boku. Jasne, że chciał z nią iść i z nieukrywaną satysfakcją ruszyli przed siebie alejką. Co jakiś czas Keith zerkał na dziewczynę, musieli wyglądać dosyć zabawnie, ale dla niego nie stanowiło to problemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Nie Lip 17 2016, 14:24

Westchnęła pod nosem widocznie niezadowolona ze swojego postępowania. Co jak co, ale ona nie spodziewałaby się po sobie, że dobrowolnie chciałaby spędzić z kimś trochę więcej czasu. A może wręcz przeciwnie? Może tak naprawdę tego teraz potrzebowała, ale nie chciała się do tego przyznać? Nie było to teraz ważne. Bez względu na powód i tak sobie wmówiła, że po prostu zaszczyca chłopaka swoją obecnością, nic więcej.
- A czy to ważne? – zapytała wzdychając zmarnowana. Nerwowo poprawiła swoją sukienkę i już po chwili dobrała się do włosów zaczesując je za ucho – Nie chce stać w na środku drogi jak idiotka, wolę się trochę poruszać – nie lubiła stać w miejscu. Czuła się wtedy tak jakby nie mogła wykonać najmniejszego gestu, jakby czas mijał bez opamiętania, a ona nie miała żadnego wpływu na swoje życie. Oczywiście spowodowane to było wydarzeniem, które miało miejsce około trzy lata temu. Spędzenie w jednym miejscu bez możliwości ruszenia się przez tak długi czas na pewno mogło się odbić na psychice dziewczyny.
Ruszyła przed siebie w ciszy, nie do końca wiedząc jak powinna z nim rozmawiać. A może zignorować chłopaka i po prostu iść przed siebie? Możliwe, że to była najlepsza opcja, nie była z niej dobra rozmówczyni, zawsze się denerwowała albo kłóciła, ewentualnie droczyła. Na normalną rozmowę nie można było liczyć. Nikola odwróciła wzrok w bok i wlepiła swoje oczy w piękno ogrodu. Mimika się zmieniła. Nie było widać już ani kropli agresji czy niezadowolenia, teraz w stu procentach wyglądała jak laleczka. Gdyby tak zasnęła i siedziała oparta nieruchomo o drzewo mogłaby istnieć prawdopodobieństwo, że ktoś by ją pomylił z zabawką, a później ona sprałaby taką osobę na kwaśne jabłko.
Krajobraz działał na nią łagodząco. Kochała naturę, tak bardzo jak kochała zwierzęta i jedzenie. Jednak to co widziała teraz mimo pozytywnych uczuć wzbudzało w niej niepokój – Szkoda, że to wszystko jest sztucznie wykonane – westchnęła bardziej do siebie niż do niego. Jednak wciąż używała języka angielskiego, czyli chciała, by słyszał jej słowa – cały Londyn jest sztuczny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Newport, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 134
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13027-keith-parker#349650
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13029-keith-szukaaa-d#349655
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13028-keith#349652
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13040-keith-parker#349786




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Nie Lip 17 2016, 14:52

A Keith wręcz przeciwnie - czerpał wielką radość ze spędzania czasu z ludźmi. Wręcz dodawało mu to sił i energii, choć zdarzały się, wbrew pozorom wcale nie tak rzadko, momenty kiedy potrzebował być sam, trochę oderwać się od świata, pograć na saksie. O tak, potrafił pięknie grać, ale w gruncie rzeczy bardzo wąskie grono znało ten jego talent. Dziwnym trafem jakoś nigdy się tym nie chwalił, samotne wygrywanie melodii wystarczało mu w zupełności. Miał w sobie duszę romantyka, czasem nawet samo komponował, ale to już raczej na pianino.
Jej, znów ironiczny, komentarz dotyczący celu przechadzki puścił mimo uszu. Charakterna, ach, charakterna bestyjka. Parker dotrzymywał jej kroku zerkając na dziewczynę raz po raz. Dostrzegł zmianę w jej wyglądzie i w istocie mogłaby być z porcelany. Spojrzał mimowolnie w kierunku, w który spoglądała Nikola i także się zachwycił. Również kochał przyrodę, chyba bardziej niż jedzenie, na łonie natury czuł się wspaniale, choć szczególnie ukochał góry.
- Jesteśmy w Hogsmede, wiesz? - uśmiechnął się trącając ją delikatnie w bok - Choć masz rację, jest w tym sporo sztuczności - zgodził się z nią - Ale i tak jest pięknie, czyż nie? - dodał spoglądając na klomby kwiatów i równo przystrzyżone różaneczniki.
- Chodzisz czasem w góry? - zapytał ciągnąc rozmowę na lubiane przez niego tory. Każde wakacje spędzał na wycieczkach w góry Kambryjskie, a gdy tylko miał okazję - wyjeżdżał wspinać się na poważniejsze szczyty, zdobywając jakąś górę miał nieprzemożne wrażenie, że to najwspanialsze chwile jego życia. Zwykle wybierał mało uczęszczane szlaki, a na szczycie nie było tłumów, może dlatego tak doceniał te momenty niezwykłej jedności z naturą? Oglądanie świata z perspektywy 3-4 tysięcy metrów dawało zupełnie inną perspektywę na życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Centrum Parku   Wto Lip 19 2016, 08:41

Dziewczyna wyprostowała się i spojrzała się na jego twarz widocznie zaskoczona. Jej twarz pokryła się rumieńcem, a ona wlepiła spojrzenie w ziemię. Jej twarz wydawała się być zakłopotana. Nie jej wina. Ona jeszcze tego wszystkiego nie rozumie. Myli się, ma prawo. Dla niej to wszystko jest jednym miejscem, którego nie trzeba rozróżniać.
- Nie ważne, co za różnica – warknęła, a jednak mało przekonująco. Nienawidziła się mylić, zresztą kto to lubił? Oczywiście, że pomyłki rozwijały, jednak czuła się wtedy taka zakłopotana. Wolała się mylić w samotności, nikt jej wtedy nie oceniał.
Dziewczyna wzięła kilka wdechów, żeby się uspokoić i ponownie zwróciła się w stronę kwiatów, po czym niepewnie, aczkolwiek z delikatnym uśmiechem przytaknęła jednym gestem. Wolała się jak na razie nie odzywać, do czasu, w którym odzyska tą irracjonalną pewność siebie, która zazwyczaj była tylko maską.
Nie ważne, chłopak zadał pytanie, które całkowicie odciągnęło ją od poprzednich myśli. Wpatrywała się w niego w zaskoczeniu, po czym bez namysłu odpowiedziała. Może właśnie dlatego zabrzmiało to tak szczerze i przede wszystkim bez odrobiny agresji.
- Wychowałam się w górach – wyszeptała nie zatrzymując się – całe moje dotychczasowe życie spędziłam wspinając się, biegając i spędzając czas na górskich przełęczach – dodała po chwili i uśmiechnęła się sama do siebie smutno – może właśnie dlatego tak trudno jest mi przywyknąć do tego miejsca – ostatnie słowa wypowiedziała w ojczystym języku, więc jeżeli chłopak nie znał polskiego, na pewno nie zrozumiał o co jej chodzi – nie ważne – zakończyła po angielsku zanim chłopak zdążył się zainteresować, co ona właściwie tam wymamrotała. Przyśpieszyła.
Nikola zmarszczyła nosek i spojrzała na niego kątek oka znów wracając do niezadowolenia. Ona sama sobie nie zdawała sprawy z tego jak bardzo miesza się w tych dwóch osobowościach. Chociaż tak naprawdę jedna część i druga część, która prezentowała, to była ona, tylko… trudno jej było się do tego przyznać i przede wszystkim zrozumieć.
- A co? – zapytała zatrzymując się i kucając przy jednej z grządek z kwiatami. Podziwiała czerwień tych kwiatów i przejechała palcami po jego delikatnym płatku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Centrum Parku   

Powrót do góry Go down
 

Centrum Parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-