Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ścieżka w parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Ścieżka w parku   Wto Maj 21 2013, 19:39

First topic message reminder :


Ścieżka w parku

Urocza ścieżka, ciągnąca się przez cały park. Co jakiś czas na jej uboczu znajdują się wygodne ławeczki, na których można przysiąść, by spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu i posłuchać radosnych treli ptaków, których występuje tu wyjątkowo dużo!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 41
  Liczba postów : 65
http://www.czarodzieje.org/t14992-daniel-garver#399049
http://www.czarodzieje.org/t15005-daniel#399648
http://www.czarodzieje.org/t15006-danielowa-poczta#399403
http://www.czarodzieje.org/t15010-daniel-garver#399569




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pią Lut 09 2018, 11:43

Dobra, rzeczywiście Daniel potrafił być nieco samolubny i myśleć tylko o swojej wygodzie.
Tak, faktycznie ostatnimi czasy zaniedbywał kontakt z Youngjae. Tak, za bardzo go cisnął, a potem zostawiał. Tak, tak, tak. O wszystkim doskonale wiedział i miał ogromne wyrzuty sumienia; i co byłoby jeszcze bardziej boleśniejsze to fakt, że tylko one (a raczej ich uciążliwość) zmusiły go do wyjścia z zamku i poszukania młodszego kolegi, bo z tego co mówili jego znajomi, postanowił pójść do parku. Ubierając się nad wyraz ciepło, Dan ruszył jego śladami. Nie wiedział, co chciał mu powiedzieć. W głowie układał sobie różne scenariusze i teksty, którymi zasypie Sprouse’a, ale potem zdał sobie sprawę, że on może wcale nie być na niego zły. W końcu to Youngjae! On nigdy się na niego nie gniewał i nie brał do serca takich głupich spraw, prawda?
Garver już z dala zauważył jaśniejszą czuprynę, na której widok delikatnie się uśmiechnął. Wyciągnął ręce z kieszeni czarnego, długiego płaszcza i używając ostatków sił, podbiegł do przyjaciela i poklepał go lekko po ramieniu, aby się zatrzymał.
- Czemu sam się tu szlajasz, smarku? - zapytał, uśmiechając się szeroko. - Szukałem ciebie w całym zamku - dodał z udręką, bo naprawdę sprawiło mu to wiele trudu.
Otaksował go spojrzeniem, a uśmiech szybko znikł mu z twarzy, gdy zobaczył jego minę. Dan zmarszczył brwi, opuszczając luźno ręce wzdłuż ciała.
- Co jest? - wymamrotał niepewnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
  Liczba postów : 27
http://www.czarodzieje.org/t15355-youngjae-sprouse
http://www.czarodzieje.org/t15360-zelek-zelo#411880
http://www.czarodzieje.org/t15361-sowa-jae#411882
http://www.czarodzieje.org/t15358-youngjae-sprouse




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sob Lut 10 2018, 10:05

Może to był właśnie błąd, który Youngjae notorycznie popełniał. Zazwyczaj się nie gniewał - albo co bardziej - po prostu tego nie pokazywał. Według innych zawsze było wszystko u niego w porządku, Sprouse nigdy nie mógł być na kogoś zły, nie mieć zmartwień. Zaskoczeniem dla wszystkich był moment, w którym miał gorszy dzień. To on tak potrafi? Wszyscy są przyzwyczajeni do jego energicznego sposobu bycia, żywiołowości, czasami przerywanej przez marudzenie na ilość zajęć, egzaminów czy na kolejne widzimisię profesorów. Dla wszystkich normalne było to, że Jae po prostu wygłaszał swoje zdanie, był uparty i ludzie pewnie lubili go głównie za to, że nie wydziwiał z obrażaniem się za każdą pierdołę - bo on naprawdę rzadko, a nawet praktycznie nigdy, nie rzucał dupą z fochem. Przez spokój, wydaje się być obojętny, jednak to nic bardziej mylnego.
Uwielbiał, gdy ktoś się nim interesował, ale nie naprzykrzał. Osoby, które po prostu są z nim i które co dzień dają radę spędzać z nim czas, mają specjalnie miejsce w jego sercu.
I naprawdę myślał, że Daniel będzie super kumplem, jego ulubionym hyungiem, ale najwidoczniej się mylił. Nie przez to, co odwala za każdym razem, kiedy Youngjae najprawdopodobniej mu się znudzi - bo takie właśnie miał wrażenie. Uczucie wyrzuconej zabawki w kąt, do której się wraca po czasie, kiedy na nowo staje się frajdą. Niefajnie.
A on po prostu potrzebował przyjaciela na stałe, nie na tydzień.
I po tych ostatnich sytuacjach, nigdy nie przyszłoby mu do głowy, że Garver wpadnie na iście wspaniały pomysł, aby go poszukać. Czy z jego psychiką jest na pewno wszystko w porządku? Chyba, że jest aż tak bardzo niezdecydowany, że nie umie wybrać pomiędzy swoimi zachowaniami oraz nie jest w stanie ustalić jednej wersji, którą “karmiłby” Youngjae. Bo on naprawdę nie lubił zmian, zwłaszcza nagłych i chwilowych.
Ten spacer był idealną okazją, żeby sobie zapalić. Zwłaszcza, że Daniel go wkurzył i chciał w ten sposób ulżyć swoim emocjom. Obracał w kieszeni paczkę z papierosami i dopiero po chwili zdecydował się wyciągnąć jednego i go podpalić. I zaciągnął się akurat w momencie, w którym poczuł poklepanie po ramieniu, gdzie zaraz po odwróceniu głowy w bok, przeżył nie mały szok. Patrząc na niego, wypuścił dym w bok i już chciał ruszyć znowu do przodu, nie zawracając sobie głowy - jak to Hoseok czule mówi na przyjaciela - Dandusiem. Ale stanął znowu w miejscu i całkiem się do niego obrócił, słysząc znowu to określenie. Smarkaczu. Takie określenia sprawiały, że malał jak bachor, chociaż od Daniela był o 5 centymetrów wyższy.
Ostentacyjnie się zaciągnął i wypuścił dym w bok.
- Szukaj a znajdziesz - powiedział zgryźliwie. Strzepnął pył w bok i spojrzał na niego oraz niezadowoloną minę, która nagle uformowała się na jego twarzy. Sam zmarszczył trochę brwi i pociągnął nosem.
- Jest cudownie, o co ci chodzi? - odpowiedział, odbijając pytanie i tylko chciał, żeby Garver dał mu spokój i pozwolił samemu dalej spacerować. Teraz żałował, że wyszedł z zamku. W nim może łatwiej byłoby od niego uciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 41
  Liczba postów : 65
http://www.czarodzieje.org/t14992-daniel-garver#399049
http://www.czarodzieje.org/t15005-daniel#399648
http://www.czarodzieje.org/t15006-danielowa-poczta#399403
http://www.czarodzieje.org/t15010-daniel-garver#399569




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sob Lut 10 2018, 17:51

Daniel uniósł brwi, nie ruszając się już z miejsca nawet o centymetr.
W normalnych okolicznościach jeszcze raz podbiegłby do niego, przy okazji dając kuksańca za to, że przed nim zwiewa; w innych po prostu zbyłby jego słowa albo odebrałby śmiechem, bo wiedział, że wszystko było tylko żartem.
Wtedy by tak było, ale nie teraz. Nie, gdy Youngjae używał tego irytującego tonu przemądrzałego lub co gorsza obrażonego dzieciaka. Nie, gdy olewał go, w ogóle nie zwracając na niego uwagi. Nie, gdy palił podczas rozmowy z nim, co według standardów i norm, przyjętych przez Daniela było czymś do nie pomyślenia.
Większość osób wiedziała, że Garver najbardziej na świecie nienawidził braku szacunku. Szczególnie młodych do starszych i on, nauczony przez zastępczych rodziców, zgodnie z koreańską kulturą, miał ogromny szacunek do starszych ludzi. A także do starszych kolegów i koleżanek, które lubił. I nie zachowywał się nieprzyzwoicie lub grubiańsko w ich towarzystwie.
Youngjae nie był typem, który rzucałby wyzwania Danny'emu. Był raczej dobrze wychowany, a teraz traktował ciemnowłosego z góry, co nie powiem, dosyć rozdrażniło starszego Krukona.
Spojrzał na niego z irytacją i mieszaniną odrazy, bo nie cierpiał, gdy ktoś miał humorki i próbował się na nim głupio wyżyć.
- Ktoś strzelił foszka? - burknął, wsuwając ręce w kieszenie płaszcza, co było jednoznaczne z zakończeniem dobrego humoru. - O co ci chodzi, księżniczko? Masz zły humor, bo znowu wpadła ci zła ocena? - zapytał, próbując być choć odrobinę delikatniejszym.
Sarkazm. Daniel zacisnął usta, prychając z niedowierzaniem.
- Możesz przestać kopcić, kiedy ze mną rozmawiasz?- warknął. - Popisujesz się teraz czy co? Doskonale wiesz, że nie cierpię jak ktoś nie ma szacunku do drugiej osoby podczas rozmowy.- Wywrócił oczami.
Daniel bywał bezwzględny i rzeczywiście często myślał o swojej wygodzie. I prawdopodobnie przyznałby rację Youngjae, że zaniedbał go. Dan uważał jednak, że takie sprawy powinno się rozwiązywać rozmową, co byłoby najlogiczniejszym ruchem. Jednak na co liczył? Sprouse musiał dorosnąć.
- Zachowujesz się jak idiota. Unikasz mnie - stwierdził, marszcząc brwi. - Wkurwiasz mnie, jak się tak zachowujesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
  Liczba postów : 27
http://www.czarodzieje.org/t15355-youngjae-sprouse
http://www.czarodzieje.org/t15360-zelek-zelo#411880
http://www.czarodzieje.org/t15361-sowa-jae#411882
http://www.czarodzieje.org/t15358-youngjae-sprouse




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sob Lut 10 2018, 22:36

Youngjae nie powiedziałby, że miał ton obrażonego dzieciaka - chociaż prawdą było to, że właśnie na taki było go słychać. Krukon określiłby to bardziej rozczarowanym, rozgoryczonym tonem, spowodowanym zachowaniem swojego hyunga. Jak ma brać z kogoś takiego przykład? I w czym taki Daniel mógłby świecić dla niego wzorem? W niezdecydowaniu emocjonalnym? Czy on robił sobie z niego kpiny?
Youngjae naprawdę szanował koreańskie tradycje i obyczaje, bo sam był wychowywany w ich duchu. Wiedział, że nie powinien tak robić, ale dzisiaj naprawdę miało ochotę zachowywać się kompletnie nie azjatycko. Dzisiaj miał swój bunt i kiedy wreszcie on naszedł, to dostaje opierdziel… tak naprawdę to za nic. Bo nie zachowywałby się tak jak teraz, gdyby on sam dostał odpowiednią ilość należytego szacunku, jako młodszy kolega, którym Daniel powinien się opiekować. Jakakolwiek troska przejawiała się kilkukrotnym popędzaniem do nauki i znikaniem na jakiś czas. Jae był po prostu rozgoryczony i zmęczony jego ucieczkami.
Dostawał białej gorączki od nazywania go księżniczką, od twierdzeń, że złapał “foszka”. On się nie fochał i Daniel powinien o tym wiedzieć. Chociaż skąd mógł pojąć aż taką wiedzę na jego temat, skoro ostatnio tylko ucieka?
I nie odpowiadał, aż do odpowiedniej chwili, kiedy Dan skończył swój dosyć krótki wywód i jeszcze zarzucił mu wkurwianie go. Jedyną osobą która może kogoś tutaj wkurzać, to jedynie Daniel wkurwia Youngjae. Obnosi się wysoko z tym, że jest starszy rok. Wymądrza się, gdyby przynajmniej był nie wiadomo jak starym ahjussi, a tak naprawdę dalej był szczeniakiem tak jak on.
Ale nie powie tego, bo by mu się oberwało bardziej niż zwykle. Bo chociaż zazwyczaj jest naprawdę szczerą osobą, to w odpowiednich momentach potrafi względnie trzymać język za zębami. Chociaż to było wiadome już od pierwszych sekund ich spotkania, że niektóre sprawy i tak zostaną dzisiaj poruszone.
Pierwsze co zrobił to zaciągnął się ostatni raz papierosem, żeby po kilku sekundach wypuścić w bok dym i zaraz po tym odejść. Ale nie w celu odwrócenia bez słów. Udał się do nieopodal stojącego śmietnika, żeby na grubej warstwie śniegu zgasić peta i po chwili wyrzucić go do śmietnika, a żeby to Danduś nie czepiał się go jeszcze o zaśmiecanie parku. I trwało to dosłownie kilka sekund, kiedy Youngjae stanął znowu na przeciwko niego i założył ręce na klatce piersiowej.
- Zadowolony? Serce na miejscu? Papierosa już nie ma - powiedział, przenosząc wzrok prosto w jego oczy. - Żeby zasłużyć sobie na szacunek podczas rozmowy, to trzeba mieć do tej osoby szacunek na co dzień - burknął dość niezrozumiale i westchnął, żeby spojrzeć gdzieś w dal, na ośnieżone domy przy parku. - Zanim zaczniesz kogokolwiek nazywać idiotą, księżniczką czy smarkaczem, najpierw zastanów się, co ty robisz - zaczął, przenosząc znowu wzrok na niego. - I z naszej dwójki, to jedynie ty możesz wkurwiać mnie. - Jae wcisnął dłonie do kieszeni kurtki. - Po co za mną polazłeś, co? Przypomniałeś sobie o mnie czy reszta znajomych ci się znudziła, więc stwierdziłeś, że pora na zmianę otoczenia? Jeśli zamierzasz z kimś prowadzić relację to zdrowy rozsądek podpowiada, żeby o te kontakty dbać, a nie, tak ty to robisz, dać komuś uwagi przez jeden wieczór, że potem lekko tydzień jak nie więcej nie dawać żadnego znaku życia. Jesteśmy w jednym domu, a ty nawet głupio nie potrafisz podejść do kumpla i zapytać się, czy wszystko w porządku. - zaatakował go swoim oburzeniem. - Pewnie zaraz wywalisz z czymś typu, że trzeba było podejść, więc na koniec już ci na to odpowiem, bo może jednak nie znasz mnie tak, jak ci się wydaje. Nie mam zamiaru wpierdalać się w czyjeś życie, a ty swoim zachowaniem ewidentnie uświadomiłeś mi, że nie mam co szukać u ciebie, jako u kumpla. Miłej nocy, Garver - powiedział do niego pierwszy raz po nazwisko i tylko ostatni raz spojrzał na niego smutnym spojrzeniem oraz odwrócił się, żeby najzwyczajniej w świecie odejść. Nie chciał kończyć z nim relacji, bo naprawdę polubił Daniela przez ostatnie miesiące, ale naprawdę nie był typem osoby, która z chęcią wchodziła z butami w czyjeś życie, jeśli odczuła, że ktoś ewidentnie sobie tego nie życzy. A Dan już na wiele sposobów zdążył to okazać, co sprawiało, że Youngjae robiło się coraz bardziej przykro. Tak przykro, że nawet nie miał siły się z nim kłócić, a tym samym czekać, na jakąkolwiek odpowiedź ze strony ex-kumpla.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 41
  Liczba postów : 65
http://www.czarodzieje.org/t14992-daniel-garver#399049
http://www.czarodzieje.org/t15005-daniel#399648
http://www.czarodzieje.org/t15006-danielowa-poczta#399403
http://www.czarodzieje.org/t15010-daniel-garver#399569




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Lut 11 2018, 11:54

Wbrew pozorom, Daniel był wspaniałym obserwatorem.
I choć scena była tak bardzo dramatyczna jak w najlepszych koreańskich serialach (których Dan oczywiście nie oglądał, bo co go obchodzą mugolskie rozterki?) to chłopak, zgodnie ze swoją naturą, bez słowa go obserwował, marszcząc przy tym brwi. Patrzył na niego z wyraźną dezaprobatą, nie ukrywając swojego rozdrażnienia. Garvera ciężko było wkurzyć, szczególnie jeśli zdenerwować go próbowały bliskie mu osoby. Nie lubił się gniewać, bo nie widział w tym sensu; to bezsensowne tracenie siły, ale teraz nie mógł uwierzyć w ten cały absurd. Czy to możliwe, że w ciągu kilku dni, Youngjae zwariował? A może dopiero teraz zaczęła się w nim ta głupia walka hormonów i gubienie się we “własnym ja”. A może zaczynają się mu lata buntu? Cholera, tylko nie to! Wystarczyło, że musiał znosić wahania nastrojów Hoseoka, a on jest chodzącą bombą. Szlag.
Danielowi chyba nie jest dane żyć w szczęściu. Cały czas ma zły humor albo coś nie wychodzi, a gdy wreszcie widzi szansę na to, aby polepszyć sobie życie, nagle wszystko zaczyna się psuć. Niech ktoś mu pokaże większego przegrywa, żeby się nie załamał.
Złapanie kontaktu wzrokowego z jasnowłosym sprawiło, że Danny poczuł ukłucie w okolicach serca; nie było w tym spojrzeniu nic wesołego czy przyjemnego. Mierzył go, a w jego oczach czaił się chłód i niechęć. Niechęć do Daniela, który w tym momencie zdał sobie sprawę, że rzeczywiście musiał w jakiś niewyjaśniony dla niego sposób zranić młodszego kolegę.
Wtedy to nareszcie, Youngjae zaczął swój wywód. Każde słowo wypowiedziane przez chłopca, wprawiało Daniela w coraz większe otępienie i zaskoczenie; nie spodziewał się tylu ostrych słów skierowanych w swoją stronę. Nie przerwał mu i niczemu nie zaprzeczył, tylko pozwolił mu skończyć. Dan wypuścił powoli powietrze z ust, próbując się uspokoić.
Nie było mu przykro i nie czuł się winny, co pewnie w oczach Youngjae było złe.
Daniel zapomniał, że znają się zbyt krótko, aby tamten wiedział, że to normalne, że Dan traktuje tak wszystkich. W końcu ilekroć potraktował tak Hoseoka, Delilah, czy kogokolwiek innego. Bywało tak, że spędzał z daną osobą dużo czasu, a potem “zajmował się sobą” i z nikim nie utrzymywał kontaktu i według niego nie było to nic złego. Nie pomyślał jednak, że Youngjae może to wszystko inaczej odebrać. Ich charaktery i spojrzenia na świat, mocno się różniły. W ich wypadku wiele spraw wypadało przedyskutować, aby dojść do porozumienia. Może to był powód gniewu lub zawodu Sprouse’a i obojętnej postawy Garvera w tej sytuacji.
Dan parsknął nieco lekceważąco; kręcąc z niedowierzaniem głową i już chciał mu odpowiedzieć, kiedy Youngjae najzwyczajniej w świecie odwrócił się, odchodząc. Brunet zacisnął zęby ze złości. Jak on mógł się od niego tak po prostu odwrócić?
- Hej, ty! - rzucił za nim, zniżając ton głosu jak zawsze, gdy był wkurzony. - Wydaje mi się, że przydałoby ci się użycie rozumu. Nie skończyliśmy rozmowy, więc jakim prawem się ode mnie odwracasz, huh? - warknął i nie czekając ani chwili dłużej podbiegł do krukona, łapiąc go za przedramię i gwałtownie pociągając do tyłu. Oddech z jego ust zamieniał się w parę, a Dan nie wiedział, czy trzęsie się już ze złości czy z zimna.
- Potrzebujesz ode mnie więcej uwagi? Ile masz lat, pięć? - zapytał, mówiąc bardzo szybko. Oddychał ciężej, wbijając wzrok w ciemne tęczówki Youngjae. - Nie zapomniałem o tobie i nie znudziłeś mi się, jak mogłeś tak w ogóle pomyśleć? Myślałem, że się dobrze dogadujemy i że mnie rozumiesz - stwierdził sucho, coraz bardziej się rozkręcając. - I dobrze, może ostatnio cię zaniedbałem, bo miałem gorszy okres, ale to nie powód, aby na mnie naskakiwać. Brzmisz tak, jakbyś chciał, abym to ja cały czas za tobą biegał - warknął, zaciskając palce na jego przedramieniu. - Dlaczego tylko ja mam się starać? Ani razu do mnie nie podszedłeś, czekając tylko na mój krok. Wpieprzanie się komuś w życie? Proszę cię, nie wmawiaj sobie takich bzdur, kiedyś gadaliśmy na ten temat - parsknął. - Rzeczywiście, ponoszę w tym winę, ale ty nie jesteś bez skazy, Sprouse - zakończył, puszczając go i unosząc kącik ust w nieprzyjemnym uśmiechu. - Wiesz co? Jeśli nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego, to śmiało, odejdź - powiedział, machając ręką w dalszym kierunku ścieżki. - Jak ci naprawdę nie zależy na naszej znajomości to… go. Gdybyś był dojrzały, to pogadałbyś od razu na ten temat ze mną, a tymczasem unikałeś tego i teraz odwaliłeś scenę niczym z dramy i to publicznie. Tylko się upokorzyłeś. - Wzruszył ramionami, pocierając kark. - Wiesz, że staram się nie być kłótliwy. Trzeba było się tylko odezwać, a wyjaśniłbym ci czemu tak jest, dzieciaku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
  Liczba postów : 27
http://www.czarodzieje.org/t15355-youngjae-sprouse
http://www.czarodzieje.org/t15360-zelek-zelo#411880
http://www.czarodzieje.org/t15361-sowa-jae#411882
http://www.czarodzieje.org/t15358-youngjae-sprouse




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Lut 11 2018, 23:23

Youngjae nie zwariował. Na razie. Miał nadzieję, że nie dojdzie do takiego stanu i uda mu się zachować trzeźwe myślenie, chociaż na razie faktycznie, trochę zachowywał się jak drama queen. Może za dużo naoglądał się dram z babcią i teraz wychodzą z niego takie kwiatki, zbyt bardzo wczuł się w życie głównych bohaterów, więc przynosił tę fikcję do swojego życia? Jednak dram nie oglądał od miesięcy, bo też w święta najnormalniej nie miał czasu, aby usiąść z babką i zrobić sobie dobry maratonik. Nie mógł doczekać się wakacji, bo wtedy będzie mógł odetchnąć. Może pogoda tak na niego wpływała? Może to idealny czas, aby wyjechać na jakieś Hawaje albo do Australii, gonić kangury i założyć zespół z grzechotnikami? I chociaż była to bardzo kusząca wizja, to on mimo wszystko chciał zostać. Do końca sam nie był zdecydowany, co dokładnie chce od życia, ale na pewno zależało mu na kontaktach z ludźmi, którzy tutaj są, a którzy zdążyli przypaść mu do gustu - w tym również był i Daniel, który może i teraz go niemiłosiernie wkurzał, to jednak nie chciał tracić z nim tej relacji, którą udało im się wyprodukować przez miesiące.
Może powinien zabrać tych wszystkich przesympatycznych typiarzy ze sobą i razem z nimi oraz grzechotnikami założyć zespół?
Na razie chciał wyjechać pod swoją kołdrę, żeby skryć swoje ponad metr osiemdziesiąt wzrostu i nie odzywać się do nikogo, ale zostałby nazwany mięczakiem. Czemu tak się przejmował, chociaż naprawdę chciał być twardy i bezinteresowny?
Nie widział żadnych większych uczuć na jego twarzy, głównie malowało się na niej zdziwienie. Może rzeczywiście wymyślał? Nie chciał uchodzić za rozhisteryzowanego bachora, ale nie mógł w sobie tłumić emocji, bo wtedy wychodziło z niego właśnie to, co teraz - pełna oburzenia rozmowa, a bardziej zarzuty, które doskwierają Jae już od dłuższego czasu. Możliwe, że tym zachowaniem tylko kopał pod sobą dołek kompromitacji, ale co mu po tym, jak w oczach niektórych i tak już jest wystarczającą ofermą?
Był specyficzny, nie dało się tego ukryć. Ale chyba faktycznie nie do końca znał bądź rozumiał sposób codziennego funkcjonowania Daniela. Dla nie to było po prostu niepojęte.
Westchnął cierpiętniczo, czując ucisk na swoim ramieniu. Zatrzymał się, nie wyrwał mu się, bo mimo wszystko czekał na to i chciał, żeby wszystko się wyjaśniło, żeby może coś się zmieniło. W swój dziwny sposób to okazywał, ale hej, liczą się też intencje, prawda?
Analizował jego twarz i wiedział, że wkurzył Daniela nie na żarty. Czy swoim zachowaniem wszystko już zaprzepaścił?
- Muszę mieć pięć lat, żeby zasłużyć sobie na więcej uwagi? W sumie nie odpowiadaj, po prostu mnie zacznij zlewać, tak będzie pewnie lepiej - żachnął. Kiedy Daniel się rozkręcał, on się uspokajał. Wracała do niego jego obojętność. Powinien taki być cały czas, a nie reagować zbyt emocjonalnie. - Wydawało mi się, że cię rozumiem, naprawdę. Ale nie wiem, może się myliłem. I gorszy okres nie jest dobrą wymówką, właśnie wtedy nie powinieneś się izolować, Daniel - stwierdził i odwrócił na chwilę wzrok z westchnieniem. W pewnym momencie nie wiedział co odpowiedzieć, żeby się nie powtarzać. Też nie znał jego znajomych i chyba nie chciał wchodzić do ich świata. W pewnym momencie oni mieli inną, swoją oazę, a kontakty z innymi były w innym fyrtlu, bo z jego znajomych to znał jedynie Hoseoka i po części jego siostrę. - Tego nie powiedziałem, że jestem bez skazy - zaznaczył, bo wychodziło teraz na to, że atakował Daniela, a siebie uważał za niczego winne niewiniątko. Widział swoje błędy zwłaszcza teraz, gdy zostały mu wytknięte, ale to nie zmienia faktu, że Daniel jest jaki jest.
Obrócił głowę do tyłu i spojrzał na ścieżkę, w której kierunku machnął Daniel. Znowu przeniósł spojrzenie na przyjaciela, kręcąc jedynie lekko głową, przy tym wprawiając w ruch swoje różowe kudły. Nie chciał odchodzić, bo stał i gapił się na niego.
- Publicznie? A jaką mamy tu publikę? Te kruki na gałęziach? Przynajmniej mogły pooglądać dobrą dramę - zażartował, chcąc jakoś rozładować trochę atmosferę.
Najpierw zarzuca, teraz żartuje - czy z nim aby na pewno jest wszystko w porządku?
- To mi wyjaśnij, dlaczego tak jest, staruchu. - Założył ręce na klatce, wyglądając trochę butnie, ale to nie był teraz jego cel. I widać to było chociażby po wyrazie twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 41
  Liczba postów : 65
http://www.czarodzieje.org/t14992-daniel-garver#399049
http://www.czarodzieje.org/t15005-daniel#399648
http://www.czarodzieje.org/t15006-danielowa-poczta#399403
http://www.czarodzieje.org/t15010-daniel-garver#399569




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Lut 14 2018, 17:52

Daniel nie lubił się kłócić, a już w szczególności z bliskimi jego sercu osobami. Nie z Youngjae, na którym naprawdę mu zależało i z którym nie chciał mieć większych spięć jak teraz. Dlatego w tej chwili wziął jeden głęboki wdech, by za chwilę wypuścić powietrze z ust i spojrzeć na przyjaciela łagodniej. Próbował postawić się w jego sytuacji, mając na uwadze jego charakter. Gdyby był sobą i jego kumpel(oczywiście nie miał na myśli Hoseoka, bo ten przylgnął do niego jak pszczoła do miodu) olałby go to prawdopodobnie wkurzyłby się i odizolował. I na pewno byłoby mu po tym przykro i zapijałby to, jak to miał w zwyczaju.
- Przepraszam, okej? - westchnął z bólem, bo nienawidził tego robić, ale powinien traktować jasnowłosego na równi i z szacunkiem, którego sam przecież tak bardzo wymagał. - Wiem, że ostatnio cię zlewałem, ale to nie było celowe, ani też o tobie nie zapomniałem - wymamrotał, pocierając nerwowo kark. Miał nadzieję, że ani Hoseok ani Delilah go nie zobaczą, bo w tej chwili, specjalnie dla młodszego krukona, odsunął dumę na bok. - Nie sądziłem, że ten dziwny okres tym razem potrwa tak długo, sam rozumiesz. Nie gniewaj się na mnie, głupio mi i… po prostu będzie lepiej jeśli chcesz - dorzucił, wzruszając lekko ramionami. Przestąpił z nogi na nogę, dobierając w głowie odpowiednie słowa. - Nie chcę cię do niczego zmuszać, ani nie chcę się też głupio tłumaczyć, bo to nie ma sensu i tak pewnie wiesz swoje - westchnął, patrząc z delikatnym rozdrażnieniem swoją nieporadnością na kumpla. - Po prostu, zapomnij o tym. - Machnął ręką, przysiadając się na ławeczce przy ścieżce, na której się znajdowali. Rzeczywiście było tu pusto i ich jedyną widownią były kruki, ale Danowi nie było do śmiechu.
Czuł się naprawdę dziwnie i niekomfortowo; był zły i zawiedziony, ale nie do końca wiedział czemu. Zły na pewno na siebie za swoje zachowanie, ale też na Youngjae, że dopuścił do tego, że Daniel zaczął się gubić we własnych słowach i zaczął się płaszczyć. Zawiedziony tym, że ta sytuacja, ich mała kłótnia miała w ogóle miejsce i sam był zaskoczony, że pozwolił swoim emocjom wziąć górę.
- Jak przestaniesz się obrażać to kupię ci żelki i będziemy się znowu przyjaźnić, okej? - wymamrotał, wbijając wzrok w lakierki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 29
  Liczba postów : 27
http://www.czarodzieje.org/t15355-youngjae-sprouse
http://www.czarodzieje.org/t15360-zelek-zelo#411880
http://www.czarodzieje.org/t15361-sowa-jae#411882
http://www.czarodzieje.org/t15358-youngjae-sprouse




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Lut 18 2018, 17:54

Może Youngjae nie przylgnął do niego jak Hoseok, ale równie bardzo się do niego przywiązał. Znali się zdecydowanie krócej niż Garver z Wangiem, ale jak widać nie było to przeszkodą, żeby Sprouse mógł się go w jakiejś mierze uczepić i męczyć. Nie chciał go olewać, ale sam czuł się olanym. Nie przylepił się do niego aż tak, bo nie był przyzwyczajony, żeby komuś naskakiwać. Zazwyczaj nie musiał się starać o większą uwagę. Jego bliższy kolega, z którym trzymał się od pierwszej klasy, rok temu wyprowadził się z Anglii i tym samym przeniósł się do innej szkoły - a z nim nie miał takich akcji, bo spędzanie codziennie razem czasu było czymś oczywistym i nikt nie pytał, czy może. Jae pewnie czuje pewien nieokreślony i nie okazywany respekt przez to, że Daniel jest od niego starszy. O rok, ale zawsze jest to różnica. Czasami starsi tak traktują młodszych od siebie - skupiają się dopiero na nich, kiedy ich rówieśnicy nie mają czasu, są zajęci czymś innym.
A Youngjae nie chciał być kimś, kto jest na zastępstwo, więc z jednej strony cieszył się z tego sporu, który właśnie wyszedł. Może uda im się faktycznie dojść do porozumienia, w ten dość niemiły sposób?
- Okej - powiedział i po chwili przysiadł na ławce obok Daniela, mając dalej ręce wciśnięte w kieszenie płaszcza. - Chcę, czemu miałbym nie chcieć. Naprawdę cenię sobie ciebie jako kumpla - powiedział i spojrzał w niebo, które obecnie mocno spowiły kłębiaste chmury. - Jak zawsze wiem swoje, w tej kwestii mnie akurat znasz. Ale wiesz, ja też trochę przesadziłem swoim zachowaniem - dodał ze skruchą, bo widział zmianę w jego zachowaniu. A teraz, siedząc na ławce i rozmyślając o tym, co sobie powiedzieli, rzeczywiście, trochę zagwiazdorzył. - I postaram się być też lepszy. Ale głupio mi się tak wcinać. Ale postaram się. Ty też się staraj! W końcu jesteś moim hyungiem, powinieneś dawać mi dobry przykład. - Uśmiechnął się kątem ust i obrócił głowę w stronę Daniela. Wiedział, jak ważny był dla niego szacunek i ta obyczajowość czy tytulatura koreańska. Dla niego nie miało to większego znaczenia, bo to wszystko widział rzadko, głównie w dramach, ale był, jak widać, skłonny trochę się przystosować do tego. Dla dobra ich znajomości! - I nie zapomnę. Czemu miałbym, co? - powiedział, chcąc się trochę z nim podroczyć, jednak to chyba nie był za bardzo dobry moment na to, ale naprawdę starał się trochę rozluźnić go. Sam nie czuł się dobrze z tym, że właśnie się pokłócili i atmosfera pomiędzy nimi była okropnie napięta. Tylko Youngjae nie wiedział przecież jednego - że takie zachowanie i uleganie, jest naprawdę dla niego aż tak rzadko spotykane. On nie raz szedł na ugody. W końcu miał młodszą siostrę, a Sarang, gdy sobie coś wymyśli, naprawdę do wielu rzeczy potrafi go skłonić.
- Żelkami mnie nie przekupisz - prychnął i wzruszył ramionami. - Lodami i żelkami może już prędzej. Ale w jakimś ciepłym miejscu. Bo na dworze nie jest przyjemnie - powiedział, krzywiąc się przy tym i rozglądając się po śnieżnej krainie. Nawet on, kompletnie zimowe dziecko, nie lubił tego trzaskającego mrozu. Ewidentnie jest z niego ciepła klucha. A może nawet narodził się z wulkanu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 41
  Liczba postów : 65
http://www.czarodzieje.org/t14992-daniel-garver#399049
http://www.czarodzieje.org/t15005-daniel#399648
http://www.czarodzieje.org/t15006-danielowa-poczta#399403
http://www.czarodzieje.org/t15010-daniel-garver#399569




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sob Mar 03 2018, 13:33

- Więc powinienem zaproponować ci lody z żelkami? - zapytał, wzdychając ciężko. Wiedział, że nie ma co liczyć na to, żeby się z nim napił, ale w najgorszym wypadku po prostu kupi sobie najtańsze wino, a mu te obiecane lody. Musiał przekupić tego dzieciaka, żeby aż tak się na niego nie gniewał. Dobrze było widzieć, że mimo wszystko nie trzyma tak bardzo urazy w stosunku do niego. To dało mu do myślenia, że jednak zależy mu na Danielu, co dla niego samego było niesamowicie zaskakującym faktem. W końcu nie licząc siostry i kumpla to nikt się nim za bardzo nie przejmował; miło wiedzieć, że ktoś naprawdę chce mieć z nim kontakt. - Nawet dorzucę ci do tego bitą śmietanę, jeżeli zgodzisz się o tym wszystkim zapomnieć, hm? I nie traktuj tego jak przekupstwo. To forma… pewnego rodzaju rekompensaty? - wymamrotał, mrużąc oczy; po chwili machnął lekceważąco ręką. - W takim razie chodźmy poszukać ciepłego miejsca. Chyba, że chcesz, żebym cię osobiście rozgrzał - zaśmiał się. - Obiecuję ci wtedy, że odechce ci się jakichkolwiek sposób na najbliższe kilka miesięcy - dodał, po czym poklepał go po kolanie i podniósł się z ławeczki.
Kiwnął głową w stronę dróżki, która prawdopodobnie kończyła się gdzieś w mieście, gdzie mogliby spędzić czas.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 72
Skąd : Wielka Brytania
Galeony : 304
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 419
http://www.czarodzieje.org/t3264-nauczyciele-fabularni
http://www.czarodzieje.org/t3545-howard-forester




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Paź 21 2018, 11:22


Warsztaty fotograficzne
etap II, część pierwsza


Niestety, zachowanie @Cassius Swansea było niezdolne do akceptacji - nawet przez tak pogodnego staruszka jak Howard Forester. Slytherin utracił 10 punktów; profesor liczył, że początkowe upomnienie przyniesie należny skutek - w oczekującej przyszłości.

Podczas prelekcji, profesor Forester przybliżył różne tajniki zagadnień fotografii magicznej; zgoła odmiennej od popularnej pośród mugoli cyfrowej. Fotografia magiczna wymaga bowiem - jak wspominał profesor  - skupienia oraz wybrania jednego, odpowiedniego momentu. Każdy, nawet choć najdrobniejszy z błędów, mógł się okazać zupełnie nieodwracalny. Należy wiedzieć, dokładnie kiedy nacisnąć na spust migawki, nie uwieczniać widoku bez przekonania, losowo i bez pomysłu. W dodatku - nikt z uczestników nie będzie miał możliwości podejrzenia przed czasem swojego zdjęcia - aż do wielkiego momentu wywołania go w ciemni - co jest zarówno wadą, jak w pewnym sensie zaletą - ekscytującą chwilą, zagadką, którą później - będzie mógł każdy rozwiązać. Dobranie obiektywu w fotografii magicznej wywiera ogromny wpływ na ostateczny z wyglądów zdjęcia. Uwiecznianie pleneru - uczyć ma przede wszystkim pokory oraz zdolności do obserwacji - niejednokrotnie, na odpowiedni do uchwycenia moment należy przez sporą dozę czasu poczekać. Natura od zawsze rządzi się własnym sformułowaniem reguł - na dobry początek, należało wyciszyć się i pracować na ustalonym obszarze malowniczego parku.

Rzuć raz kością, aby przekonać się, które z wydarzeń losowych przytrafiło się twojej postaci.

TERMIN: DO 26.10, 23:59


Kości
Każde 10 punktów z Działalności Artystycznej w kuferku daje tobie uprawnienie do wykonania przerzutu. Możliwość przerzutu resetuje się wraz z nadejściem kolejnego etapu.

1 - podczas, gdy pragniesz uchwycić możliwie najlepsze momenty, ciągle cię obserwuje zwierzę. Najwyraźniej spodobałeś się psu, który postanawia nie opuszczać twojej osoby ani na krok, do zakończenia warsztatów! Zyskujesz wiernego kompana, który w milczeniu patrzy na twoją pracę oraz niekiedy subtelnie dopomina się o głaskanie

2 - odłączasz się tymczasowo od grupy oraz znajdujesz intrygującą roślinę. Postanawiasz ją zawrzeć na zdjęciu - nagle, spotykasz nieznajomego mężczyznę. Jest on niezwykle rozentuzjazmowany; roślina okazuje się dosyć rzadką do znalezienia na tych terenach i wyjątkowo obecną w parku. Zapalczywy miłośnik uważa - że właśnie również doceniasz jej piękno i dodatkowo opowiada ci o możliwych zastosowaniach pędu - okazuje się być z zawodu alchemikiem. Nie możesz się od mężczyzny przez dłuższą chwilę uwolnić, więc koniec końców zmuszony zostajesz słuchać - całej prawionej mowy. Zyskujesz dzięki temu 1 punkt z dziedziny eliksirów. Upomnij się o niego tutaj.

3 - twoją uwagę przykuwa niezwykle piękna kobieta. Wydaje się świetnie współgrać z otoczeniem natury, dlatego prosisz ją o możliwość wykonania jej zdjęcia. Nieznajoma jest tak naprawdę półwilą - dlatego, jeśli jesteś zainteresowany płcią piękną, przez najbliższe dwa posty nie możesz się pozbyć ogromu zauroczenia. Nie możesz o niej zapomnieć, pogrążasz się w swoich myślach, z kolei na nowych zdjęciach najchętniej zawarłbyś romantyczny motyw. Jeśli nie jesteś zainteresowany kobietami, twoja postać najzwyczajniej uznaje obiektywnie, że dobrze pasuje jako modelka - nic więcej.

4 - doskwiera twojej osobie mania perfekcjonisty. Nie jesteś w stanie odnaleźć idealnego miejsca w obecnym, rozpostartym plenerze. Błąkasz się ciągle po okolicznych terenach, lecz ostatecznie, dzięki swej wytrwałości - udaje się tobie zebrać kolekcję naprawdę wspaniałych ujęć. Otrzymujesz dzięki swojej determinacji dodatkowy punkt z działalności artystycznej, o który upomnij się tutaj.

5 - idzie tobie ponadprzeciętnie dobrze - chociaż poniekąd zuchwale, odłączasz się całkowicie oraz zapuszczasz w dalsze tereny okolic Hogsmeade. Zostajesz zaatakowany przez chochliki! Jeśli masz powyżej 20 punktów z dziedziny zaklęć, możesz sam się obronić. W przeciwnym wypadku, musisz liczyć na czyjąś pomoc, zanim będziesz pogryziony i uniesiony w powietrze przez stado nieznośnych stworzeń!

6 - przez większość czasu znajdujesz się w jednym miejscu. Opadające z drzew liście oraz samotna ławka wydają się tobie świetną do uchwycenia scenerią. Spędzasz jednakże niezmiernie długo, aby uchwycić ten odpowiedni moment wraz z najwłaściwszą grą świateł. Nie dysponujesz zbytnio wieloma zdjęciami, jednak twój zamysł okazał się w zupełności wybitny!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 40
Skąd : Irlandia / Dolina Godryka.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -145
  Liczba postów : 294
http://www.czarodzieje.org/t16695-aaron-o-connor
http://www.czarodzieje.org/t16711-relacje-aarona-o-connora#463059
http://www.czarodzieje.org/t16712-poczta-aarona-o-connora#463062
http://www.czarodzieje.org/t16696-aaron-o-connor




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Paź 21 2018, 12:23

Zapuścił się dalej, niż mógłby się spodziewać.
Czy było to skrajną głupotą? A może gryfońską zachcianką, która to zawitała w jego krwi na stałe? Aaron z łatwością przyjął do głowy jedną rzecz - im bardziej w dzicz, tym o wiele lepsze zdjęcia mu wychodzą. Nie mógł się powstrzymać, wręcz jak dziecko brnął poprzez kolejne rośliny, kolejne drzewa, kolejne rzeczy, zamyślając się głęboko. Fotografia była sztuką wyjątkowo trudną; nie mógł liczyć na los, tudzież musiał doskonale wybrać kadr, który by to stał się jednym z tych wyjątkowych. Aparaty, ogólnie rzecz mówiąc, sztuka fotografowania, były dla niego bardzo bliskie; w jego przypadku praca artysty nie polegała tylko na licznych występach. Ktoś jeszcze musiał robić okładki, przerabiać zdjęcia, tudzież nawet od podstaw je namalować, by następnie rozszerzyły się poza horyzont. A jako że był wyjątkowo samodzielnym wokalistą, o tyle sam wszystko tworzył; z drobną pomocą chętnych do tego osób. Z tego powodu jego piosenki są pozbawione jakichś wyimaginowanych dźwięków, które mimo wszystko i wbrew wszystkiemu tworzą harmonijną całość.
Usłyszał dźwięk - dźwięk przeszywanego lotem powietrza, które następnie wypełniło się chmarą chochlików. Czyżby miał dzisiaj wyjątkowego pecha? - Cholera. - powiedział jakby do siebie, kiedy to wyciągnął z kieszeni własną różdżkę, która miała posłużyć do obrony przed złośliwymi istotami. Niestety-stety musiał się z nią na obecny moment pożegnać; jedno z magicznych stworzonek najwidoczniej zauważyło kijek, który miał je w jakiś sposób unieszkodliwić. Po prostu super. Zapasowej nie miał przy sobie, w magię bezróżdżkową nie umiał, więc tym bardziej był bezbronny; w związku z tym zaczął się wycofywać, nie pozwalając na to, by jakikolwiek idiotyzm wpadł mu do głowy; chociaż już można powiedzieć, że jest idiotą, skoro oddalił się od grupy.

Kostka: 5 (po czterech przerzutach XD)

| Chyba pomoc zaklepana, a przynajmniej tak sądzę :'D.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania / Dolina Godryka.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 145
  Liczba postów : 436
http://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
http://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
http://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
http://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Paź 21 2018, 12:55

Ruszenie na ścieżkę było wyjątkowo prostym zajęciem.
Winter zaś beznamiętnie żuła listek, jakoby szukając czegoś po prostu normalnego. Samotności? Pewnie tak. Jakoś nie widziała sensu asymilowania się ze znajdującymi się w tymże otoczeniu osobami; chciała jednocześnie fotografować, ale wiązało się to po prostu z ryzykiem kontaktu z innymi ludźmi. Ciche westchnięcie przeszyło powietrze na tyle, że jasne, zielonkawe oczy skierowały się głównie na otoczenie znajdujące się poza zasięgiem dłoni typowych wyjadaczów chleba. O dziwo, mimo teoretycznych trudności powiązanych z doborem scenerii, udawało się jej jakoś łatwiej zdobyć zaufanie natury; o ile nie mogła podglądać zdjęć, które udało jej się stworzyć, o tyle trzymała gdzieś wewnątrz duszy kciuki, że jej się to po prostu udało, kiedy kroki stawiała dalej i oddalała się coraz bardziej od grupy. być może właśnie wtedy odzyskała spokój ducha, kiedy to podkrążone oczy skupiły się wokół jednej, nieznanej rośliny.
Wtem, nagle, niespodziewanie, być może zbyt gwałtownie, zareagowała na zaczepkę słowną ze strony nieznajomego, który najwidoczniej okazał się być kolejnym entuzjastą, aczkolwiek nie gadał w żadnym stopniu o fotografowaniu, wręcz przeciwnie; zależało mu przede wszystkim na nietypowym znalezisku Winter. Nietypowa roślina? Rzadka roślina? Czyżby miała szczęście czy pecha? Rieux zmuszona została do wysłuchania kolejnego wykładu - rzuciła obojętne spojrzenie w stronę mężczyzny, aczkolwiek to w żaden szczególny sposób nie zadziałało; alchemik najwidoczniej znalazł w niej bratnią duszę i począł wyjawić zastosowanie znaleziska. Co prawda Krukonka chciała pobyć po prostu sama, co nie zmienia faktu, że czegoś się na temat eliksirów dowiedziała.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 864
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 872
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Paź 21 2018, 18:42

Lekko, bez trudu, chociaż nie bez nieznacznej tremy. Znalazłem obiekt swoich poszukiwań.  W pierwszym momencie wydawało mi się, że to diabelskie sidła. Długie, kołyszące się na delikatnym wietrze wąsy wyglądały niegroźnie. Roślina była przyjemna dla oka i upatrzyła sobie miejsce, w którym mogła obdarzać świat swoim urokiem bez większych przeszkód. To znaczy, rosła praktycznie tuż przy ścieżce. Tylko nie tej, którą podążyła reszta grupy. Natrafiłem na nią po trzech minutach bezproduktywnego błąkania się po okolicy. Poza tym, był środek dnia. Czy profesor naprawdę mógłby zaprowadzić nas w miejsce, w którym mogłyby zaatakować nas diabelskie sidła? Szczerze w to wątpiłem. Niemniej jednak, gdy trzymałem aparat czułem się niezwykle nie na miejscu. Nie potrafiłem robić zdjęć. Szczerze mówiąc, to był chyba pierwszy raz. Nie występowałem na fotografiach, nie wiedziałem jak powinienem się ustawić czy w jaki sposób uchwycić roślinę, aby wydawała sie interesująca. Mimo to złapałem go ostrożnie. Jednakże zanim zrobiłem to jedno odpowiednie zdjęcie, ktoś mi przerwał. Jakiś facet, zdecydowanie pasjonat. Obdarował mnie naprawdę fascynującą przemową na temat tego cuda i dopiero dzięki niemu zrozumiałem z czym mam do czynienia. Fruwokwiat, serio? Poważnie myślałem, że to diabelskie sidła! Wydawały się nieco przygaszone, to na pewno przez słońce. Ukryte w cieniu krzewu. Byłem nieco zmieszany, gdy koleś tak zachwalał ten biedny fruwo-diabelski kwiatek, bo naprawdę nie mogłem mu uwierzyć, że zna się na rzeczy. Cierpliwie czekałem na koniec tyrady i dopiero wówczas nacisnąłem odpowiedni przycisk. Czy zdjęcie w ogóle miało być ostre? Sam nie wiedziałem, ale postanowiłem nie martwić się na zapas. Chociaż raz.

2

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 45
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 105
http://www.czarodzieje.org/t16046-lilah-aoife-srensen#439030
http://www.czarodzieje.org/t16045-lilah-srensen#439023




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Paź 21 2018, 19:23

- Cóż za elokwencja… Brawo, poziom godny rynsztokowego artysty – zaklasnęła w dłonie, wszak nie było na ziemi drugiego człowieka, którym gardziłaby równie mocno, co Cassiusem. Obserwowała go od lat, przypatrywała się jego pseudo sztuce, by zaraz potem uderzyć w najsłabszy punkt – otrzymując analogicznie równie silne ciosy. Wywróciła nawet oczami, bo jak to na jej Islandzki temperament przystało, nie zamierzała odpuszczać. - To dowód, że jednak twoje nazwisko nie jest tak znane, bym miała je spamiętać, więc przestań marzyć o galeriach, bo zanim tam wylądujesz to ja zdążę znaleźć się na twoim pogrzebie – burknęła pod nosem, bez ceregieli wymijając go, kiedy to wyrwał jej z dłoni aparat. Nie zamierzała pozostawać mu dłużna, toteż od razu przyspieszyła kroku, gdy szli za profesorem w odpowiednie miejsce, a zaraz potem złapała go za łokieć i zmusiła do zatrzymania, choć jej siła była niezwykle minimalistyczna.
- Rozumiem, że twój sprzęt jest tak słaby, że obawiasz się możliwości niedziałania? Niektórzy tak mają nie tylko z aparatami, więc… Hóra, zabieraj ten aparat i zejdź mi z oczu, pożal się Merlinie niszowy artysto – nie była zła, ba!, nie była nawet wściekła, gdy odbierała własny przedmiot, lecz irytacja kotłowała się w jej tunelach żylnych. Uniosła nawet wymownie brwi, bo jakim palantem trzeba było być, żeby zachować się tak idiotycznie?
Kiedy zatem szła we własną stronę, zaintrygowana pewną rośliną, nie zwróciła nawet uwagi jak ktoś zaczął się jej przyglądać. Wzruszyła delikatnie ramionami, lecz gdy mężczyzna odezwał się – od razu zrozumiała, kim jest. Szerszy uśmiech przyozdobił lico Lilah, która niewątpliwie lubiła poznawać coraz to nowsze informacje, kolekcjonując je w ścianach swojej czaszki. Słuchała jego przypowiastek o znalezisku, by dopiero po dłuższej chwili uwolnić się spod uroku jego osoby.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 277
  Liczba postów : 188
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Paź 21 2018, 19:50

- Tego nauczyli Cię starzy przez dwadzieścia lat życia? Jak zostać analfabetą w dwie dekady? Gratuluję nieumiejętności czytania ze zrozumieniem. Zamiast podpisywać się pod swoimi szmatami powinnaś zostawiać na nich odcisk dłoni, bo jeszcze zrobisz literówkę. A tak to chociaż jakieś brudne suki z instynktem stadnym porwą się na to dzieło jaskiniowca. - Wyplułem z siebie nienawiść niemalże od razu, w duchu zastanawiając się kto tej pindzie dał w ogóle prawo do oceniania mnie i mojej twórczości, skoro nie miała o tym bladego pojęcia. Ktoś powinien nauczyć ją jak trzymać język za zębami, a ja - ostoja altruizmu - nie mogłem oprzeć się takiej okazji. Niemniej jednak, nie nacierałem od razu. Głównie dlatego, że właśnie w tym momencie przypierdolił się do mnie dziadek. Spojrzałem na niego sarnimi oczyma, przekonując go, że tak mi się tylko wymsknęło i wcale nie chciałem. Chyba póki co uśpiłem jego czujność. Dobrze, Sorrysen dostanie za swoje, skoro typo już mnie nie nadzorował. Przeszedłszy do parku, wypatrzyłem sobie jakiegoś chwasta. Chciałem zrobić mu zdjęcie tym durnym szmelcem, który dostałem, ale przerwał mi to jakiś typo, niezwykle zainteresowany badylem, w który z taką intensywnością wgapiałem wzrok. Zaczął coś ględzić, a ja mimowolnie go słuchałem, przeczesując okolicę spojrzeniem w poszukiwaniu tej kretynki. Mniej więcej w połowie referatu, skierowałem różdżkę na Lilah. Mrucząc pod nosem inkantację chciałem, aby ta niemodna kiecka zawinęła jej się wokół głowy. Wówczas mógłbym podbiec do zbiornika wodnego za jej plecami i z rozpędu wrzucić ją do niego, obserwując z przyjemnością jak się szamocze. Niestety, różdżka postanowiła splatać mi figla i się zacięła. Zakląłem i właśnie wtedy alchemik postanowił się przymknąć.
- Hej, to bardzo interesujące, ale może powtórzy to pan temu facetowi? Słyszałem, że uwielbia słuchać o... no... tym czymś - wskazałem ruchem głowy najpierw na Forestera, a potem na chwasta. Jest, poszedł sobie!! Starając się ignorować fakt, że jednak coś tam słyszałem z tej całej tyrady i informacje o zastosowaniu przy tworzeniu eliksirów wciąż odbijały mi się echem pod czaszką, skupiłem się na innym czarze. - Ceruisam - szepnąłem, celując w ten felerny aparat Sorensen. Zadziała czy nie?

2, a na zaklocenia 5 i 4

______________________


Jestem zepsuty, zgubiony,
jestem gorzej niż najgorszy
Hotel, pasodoble, skarbie,
znowu tańczę tu samotny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 962
Dodatkowo : ścigająca Slytherinu
  Liczba postów : 1752
http://www.czarodzieje.org/t14309-vivien-o-i-dear
http://www.czarodzieje.org/t14332-w-odchlani#378419
http://www.czarodzieje.org/t14330-poczta-void
http://www.czarodzieje.org/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Paź 21 2018, 21:08

Wsłuchiwałam się w prelekcję Forrestera z ciekawością, której ze względu na brak zaznajomienia z tematem w ogóle mi nie brakowało. Próbowałam wyciągnąć z tego jak najwięcej, by choć w pewnym stopniu dorównać osobom, które miały ode mnie ciut więcej doświadczenia - jasne, dotąd zdarzało mi się robić fotki na wizbooka, jednak traktowałam to bardzo intuicyjnie, nie mając pojęcia o takich detalach jak kompozycja czy światło.
Gdy w końcu nadszedł czas ćwiczeń, z zaangażowaniem zabrałam się w pracę. Od razu poczułam, że muszę zrobić to perfekcyjnie, co znacznie utrudniało mi odnalezienie odpowiedniego miejsca do fotografii, zaś samej sprawy wcale nie ułatwiał fakt, iż de facto nie dało się zobaczyć efektu pracy, więc ciężko było ocenić co poprawić. Finalnie udało mi się znaleźć kilka naprawdę świetnych ujęć, aczkolwiek nie byłam przekonana czy aby na pewno są tak dobre jak mi się wydawało.

4

______________________

We ain't leaving this room 'til we both feel more. They say love is pain, well darling, let's hurt tonight


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 578
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 595
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Paź 21 2018, 21:50

Z delikatnym zachwytem wpatrywałam się w zużyty przez czas aparat wsłuchując się w słowa mojego dawnego, szkolnego nauczyciela. Gdzieś pomiędzy kolejnymi pytaniami do wykładowcy posłałam krótki uśmiech w stronę @Daniel Bergmann - nie zamierzałam go zaczepiać, bo widziałam, że już ma towarzystwo, niemniej jednak zależało mi na tym by choć minimalnie zaznaczyć moją obecność w jego myślach.
Gdy nadszedł moment na ćwiczenia praktyczne od razu zabrałam się do pracy. Odnalezienie odpowiedniego ujęcia, które wpasowywałoby się w moje perfekcjonistyczne poczucie piękna okazało się wyjątkowo upierdliwym zadaniem. Przemierzałam okolicę, rozglądałam się i robiłam wszystko by wydobyć z tego coś wyjątkowo. Finalnie miałam wprawdzie mniej ujęć niż większość uczestników warsztatów, uważałam jednak, że były one naprawdę dobre jak na amatorkę. Ale o tym miałam się przekonać dopiero po wywołaniu!

4

______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Annecy, Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1202
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1138
http://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
http://www.czarodzieje.org/t15273-sow
http://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Wto Paź 23 2018, 15:18

Żałowała.
Mimo wszystko, bez zastanowienia – szczerze żałowała powrotu. Zdawała sobie z tego sprawę z każdym kolejnym krokiem, słowem, wyjaśnieniem. Mimowolnie spoglądała na postać Daniela, nieustannie utwierdzając się we własnych przekonaniach. Definitywnym elementem smutku okazał się jednak uśmiech blondynki, z którą był na festiwalu, zaś sama Marceline w tej chwili szukała  okazji do oddalenia się. Nie chciała w tym uczestniczyć.
Nie - po raz kolejny.
Zacisnęła smukłe palce w piąstkę i dreptając z aparatem przewieszonym przez szyję, dotarła do niezwykłego okazu rośliny. Zajęła się fotografowaniem znaleziska, kiedy to podszedł do niej alchemik, ewidentnie znający się na rzeczy. Raz po raz oddychała  wolniej, choć wbrew pozorom prawie w ogóle nie odzywała się, jak gdyby dając mężczyźnie powiedzieć wszystko, co tylko zechce. Po upływie dłuższej chwili postanowiła go jednak poinformować o powrocie do warsztatów i dopiero wtedy nieznajomy odpuścił, dostrzegając zawstydzenie Marceline i trudność w dukaniu jakichkolwiek słów.

Kostka: 2

______________________

i've been waiting so, so long
i will judge myself
guilty of loving you too much
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Wyspa Skye
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1149
Dodatkowo : Prefekt Fabularny
  Liczba postów : 1165
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Wto Paź 23 2018, 19:59

Park wydawał się Nessie doskonałym miejscem do robienia zdjęć. Niebywałe, że trafiła na tak dobry aparat i mogła połączyć przyjemne z pożytecznym, bo ostatnio nie miała ani siły, ani chęci na popołudniowe spacery, które przecież były tak istotne dla zdrowia. Nastała już jesień, więc rudzielec na mundurek przywdział czarny płaszcz zapinany na dwa rzędy guzików, a na głowie tkwił ciemnozielony beret. Podobnie jak w bibliotece ostatnio, miała przy sobie tą samą, doskonale przygotowaną na każdą ewentualność torbę. Miała aparat przewieszony na szyi, a notatnik i pióro w ręku. Z uwagą słuchała nauczyciela, zapisując najważniejsze informacje czy wskazówki. Wszystko to mogło okazać się przydatne podczas zajęć, jak i w przyszłości, ułatwić jej poszukiwanie inspiracji do tworzenia biżuterii, co tak lubiła robić w wolnym czasie, którego notabene — zbyt wiele nie miała.
Przyszedł jednak czas, aby zabrać się do pracy. Ślizgonka ruszyła w głąb parku, poszukując inspiracji oraz idealnego momentu, o którym profesor tak często wspominał. Przyznać trzeba, że miejsce to było doprawdy pełne pięknych, malowniczych scenerii czy chwil, które zdaniem dziewczyny wciąż nie miały tej iskry, której jej brązowe oczy tak poszukiwały. Lustrowały otoczenie, szukając detali i wskazówek, przyglądała się opadającym liściom czy dzieciom na pobliskich huśtawkach. Gdy szła tak przed siebie, odłączając się nieco od grupy- trafiła na przepiękną roślinę. Niestety, braki w zielarstwie rudzielca sprawiały, że nie potrafiła jej nazwać czy wymienić właściwości, jednak była pewna, że będzie ona doskonałym obiektem do uwiecznienia na fotografii. Kucnęła, chciała się zabrać do roboty, gdy usłyszała za sobą pełen entuzjazmu głos. Mężczyzna był zaabsorbowany kwiatem. Wpadł w słowotok, zdradzając wszystkie sekrety rośliny i wierząc, że akurat ona — odda jej piękno i ją doceni. Kiwała głową z uśmiechem, nie mając sumienia mu przerwać. Wyglądał na szczęśliwego, więc słuchała i starała się jak najwięcej zapamiętać, bo pomimo wszystkiego, udzielił jej wielu cennych informacji na temat jej głównego modela do zdjęć, który jak się okazało — niekoniecznie powinien tu występować, co czyniło go jeszcze rzadszym i cenniejszym. Po dziesięciu minutach skończył. A może piętnastu? Podziękowała mu z uśmiechem i zabrała się do robienia zdjęć, starając się jak najlepiej oddać rzeczywisty wygląd kwiatu, co by nie zawieść oczekiwań alchemika. Nigdy nie wiadomo, kogo można spotkać w parku! Uśmiechnęła się pod nosem, wstając, zadowolona ze swojej pracy.


Kostka: 2

______________________



We have to do the best we are capable of.
This is our sacred human responsibility.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 805
  Liczba postów : 331
http://www.czarodzieje.org/t16556-ariadne-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t16572-you-don-t-know-my-mind
http://www.czarodzieje.org/t16575-verheyen
http://www.czarodzieje.org/t16555-ariadne-t-fairwyn




Moderator






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pią Paź 26 2018, 01:04

Pierwszy raz tak naprawdę dzierżyłam aparat w dłoni. Wydawał się nieco gorzej poręczny - niż początkowo przewidywałam; kanciasta niedoskonałość więzienia ujrzanych wspomnień. Jego wzrok obiektywu, spoglądał jednakże z błyszczącą, bliżej nieokreśloną bystrością - można by nawet dostrzec zbłąkane, żyjące wśród ulotności refleksy. Fotografia przyrody, ujmując szczerze, wydawała się dla mnie zastosowaniem - możliwie najbardziej intrygującym. Wykład profesora przyjęłam z należytą rozwagą - rzetelnie usiłowałam dobierać właściwy moment do uchwycenia, mający nie gasnąć, mający ciągle ciekawić - niezmiennie, mimo upływu czasu.
Zyskuję nawet czworonożnego wspólnika - towarzyszyć mojej osobie zaczyna przyjazny kundel, domagający się w odpowiednich odstępach pieszczot. Nurkuję wśród gęstej sierści, przemierzam dłonią, badam już kilkukrotnie kosmatą postać zwierzęcia. Nie orientuję się nawet - kiedy zaczynam już zbaczać z drogi.
Trzeźwiący efekt ma zachowanie bezimiennego zwierzęcia (nie czuję się właścicielką; jest on istnieniem zbyt niezależnym, chodzącym za mną jak gdyby w bliżej nieokreślonym kaprysie, swoim postanowieniu stwarzając zrządzenie losu) - pies rzuca się, całkowicie niespodziewanie, biegnie - oraz donośnie szczeka. Chwilę później, po odważnym nieopisanie stworzeniu pojawiam się sama; okazało się, że odgonił natrętną zgraję chochlików, które już wkrótce mogły się całkowicie upewnić - nie były same, nie były całkowicie bezkarne
uwolnił tym samym @Odetta Lancaster spod natrętnego wpływu. Przystaję wpierw, z aparatem w dłoni, ze świadomością ukrytą w gęstwinach myśli. Czy nasze losy nie łączą się nagle niepokojąco często?
To dobrze, odpowiada irracjonalna część mojej duszy.
- Mój nowy towarzysz ma bohaterskie zapędy - półżartobliwie podsumowuję tę sytuację. Pomyślnie nawet sprowadzam na swoją twarz uśmiech - w końcu pies jest niezwykle sympatycznym akcentem warsztatów.

Kostka: 1

______________________

it was me on that road
but you couldn't see me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2657
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2057
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pią Paź 26 2018, 19:36

Więcej. Lepiej.
Bliżej doskonałości.
Obsesja perfekcjonizmu towarzyszyła - osobie Bergmanna od dawna - wytrwale wspinał się po kolejnych szczeblach pośród hierarchii sukcesów; sumienną pracą zdobywał szczyty, wyniszczał wszelkie ograniczenia reguł. Nie umiał przestać, nie umiał przegrać, nie umiał - tak najzwyczajniej odejść już w zapomnienie. Chęć rozwijania się i krążące w nim przekonanie, pozostawało również uwydatnione podczas wchodzenia w skórę najprawdziwszego artysty; dusza obserwatora pozostawała nienasycona otaczającą scenerią. W trakcie uprzedniego wykładu -wychwycił znajomą postać; nie spodziewał się obecności @Aurora Therrathiél, chociaż to zaskoczenie należało do oczywiście miłych. Kobieta - mogła bezproblemowo dostrzec, jak przybierana ekspresja raptownie zrzuca swą pospolitą neutralność - kiedy tory ich spojrzeń zdołały się aktualnie skrzyżować. Nie chciał jej jednak przeszkadzać - rozdzielenie się w choćby drobnej, artystycznej samotni, było obecnie możliwie najlepszym wyjściem. Z tego samego powodu - chwilowo - oddalił również się od Matthewa.
Wszystko, podczas obecnych ćwiczeń - zdawało się być niegodne do uwiecznienia w błyśnięciu, pod naciśniętą migawką; mężczyzna błądził - rozkapryszony wędrowiec pośród układu drzew, w których ledwie tliło się dawne życie, pośród czerwieni i żółci usychających liści. Oddalał się nieuchronnie od tłumu - nie przejął się tą decyzją zbaczania z trasy, zaistnienia w stanowczej wyrwie niezależności dystansu.
Dopiero wtedy - o dziwo - mógł spełnić się artystyczny instynkt. Wspaniały teren.
Niepokojący?
Usłyszał hałas - ciążąca odpowiedzialność jako niebezpośredni opiekun zdołała się dać we znaki. Ofiarą zajścia, okazał się (co ciekawe) nie być strwożony uczeń, lecz w zupełności nowy profesor w Hogwarcie, @Aaron O'Connor. Nie miał dotychczas okazji - zapoznać się z O'Connorem zbyt dobrze, choć w pewnym sensie go intrygował - zadawał sobie pytanie, dlaczego taka osoba postanowiła nagle nauczać uczniów. Cóż; przecież mógł rozpościerać skrzydła swojej kariery bez osiadania w kamiennych murach Hogwartu - było to nawet łatwiejsze bez profesorskiej profesji. Na razie jednak - owe pytania - musiały trwać całkowicie samotnie w jego przestrzeni czaszki. Machnął różdżką - wspólnymi siłami udało się im odgonić nachalne, chabrowej barwy istoty.
- Potrafią być uporczywe - oznajmił zdawkowo, przywołując na twarzy lekką, swobodną poświatę uśmiechu. Nie miał zamiaru się w owej kwestii wywyższać - zwłaszcza, skoro znajdował się właśnie przed innym przedstawicielem kadry, z ogromem zgromadzonego w swojej dziedzinie dorobku. Później - postanowił odnaleźć resztę, najpewniej gromadzących się uczestników.
Pomyślał - jeszcze raz o Aurorze.
Nie powinien zostawiać jej samej.

Kostka: 4 dowód
Czary mary: 3 -> 2 za trzecim razem

______________________

worn out and welcome, his truth birthing lies a whisper now speaks what words use to say fallen from grace lustered this way burning bridges light my way
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 412
Dodatkowo : półwila
  Liczba postów : 165
http://www.czarodzieje.org/t16649-odetta-lancaster
http://www.czarodzieje.org/t16652-libra
http://www.czarodzieje.org/t16578-odetta-lancaster




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sob Paź 27 2018, 09:53

Sztuka dla sztuki wydawała się być piękna, lecz odrobinę irracjonalna. Odetta częściej skupiała się na możliwościach otrzymanych przez los, kiedy to uprawiając artystyczny chaos w swej samotni, doprowadzała ludzi i zwierzęta do względnie normalnego funkcjonowania. Czyż to nie było cudaczne? Głupie? A może najzwyczajniej w świecie - czyniło zeń idiotkę?
Wolała świat wyzbyty z emocjonalnej brei osób, które potrafiły wtargnąć na jej teren bez zapowiedzi.
Kroki powiodły ją w zupełnie inną, dość odległą stronę. Nie sądziła, że zapuszczanie się w Hogsmeade może być aż tak problematyczne. Początkowo nie odczuwała niestosowności we własnym postępowaniu, lecz z biegiem kolejnych chwil, kiedy to zdjęcia zdawały się być nieodłącznym elementem jej ucieczki, dyskomfort zaczynał doskwierać jej kruchemu ciału. Fotografie nie były złe, lecz dla niej - perfekcjonistki - nie były też dostatecznie dobre. Rozmyślania i wszelkie dywagacje zostały przerwane przez chochliki kornwalijskie, które wręcz cała chmarą zaatakowały Lancaster będące w wyobrażeniach gdzieś daleko, aniżeli na terenie czarodziejskiej wioski.
Czuła jak się unosi w powietrzu, a głos pomimo że delikatny, wydawał się być na tyle doniosły, że już po chwili do jej uszu doleciało głośne ujadanie psa. Próbowała jeszcze wydostać różdżkę zza wysokiego stanu czarnego buta, lecz zdało się to na nic. Niestety.
Ku zaskoczeniu - czworonogowi udało się odpędzić zgraję tych cholernych stworzeń, przez co sama znalazła się (po niezbyt przyjemnym upadku) na ziemi. Uniosła intensywnie błękitne tęczówki muśnięte lodowatym chłodem na nieznajomą; nie używała teraz uroku, jak to zrobiła na lekcji, jednak w emocjach, które zalewały ją teraz, zdawało się, że nie jest w pełni powstrzymać aury, która się wokół niej roztaczała.
- A ja widocznie mam zapędy idiotycznie-głupie, skoro tak bardzo się oddaliłam - głos Odetty uleciał w eter. Subtelne dźwięki składanych liter układały się w słowa i brzmiały jak nietypowa melodia, która wkradała się w umysł i zaszczepiała nader głęboko. Uśmiech przyozdobił blade lico blondwłosej istoty, kiedy to jej wzrok osiadł na radosnym zwierzęciu, tak wesoło kręcącym się przy towarzyszce.
- Dziękuję jednak za pomoc - wydukała i tym razem nie zdecydowała się na powielenie kontaktu wzrokowego; nie teraz, za wcześnie.

Kostka: 5

______________________

LET ME GO
you never to touch her and never to keep cause you loved her too much and you dived too deep
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 72
Skąd : Wielka Brytania
Galeony : 304
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 419
http://www.czarodzieje.org/t3264-nauczyciele-fabularni
http://www.czarodzieje.org/t3545-howard-forester




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sob Paź 27 2018, 12:00

UWAGA! KOLEJNA CZĘŚĆ ETAPU JEST W SAMYM HOGSMEADE! PRZENOSIMY SIĘ TUTAJ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29915
  Liczba postów : 46851
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sob Sty 12 2019, 15:51

@Dominik Rowle

Praca jako fotograf zawsze wydawała się być fascynująca, zaś Nowy Rok w szczególności powodował, że miałeś jeszcze większe chęci do chwycenia za magiczny aparat, by spełnić wymagania najróżniejszych. Całe szczęście, było ich całkiem sporo - obfite opady śniegu spowodowały, że dość wystarczająca ilość osób, a w szczególności drobnych agencji, chciała skorzystać z Twoich usług. Jedyna biała, pokryta pierzyną pora roku, skrywała w sobie wiele niezwykłości oraz cząstki drobnej, świątecznej magii. Nie pozostawało nic innego, jak po hucznej zabawie, zwyczajnie ruszyć do pracy - jako że zleceń było dużo, a rąk do pracy zaskakująco mało. Twój wybór padł z początku na sesję w parku w Hogsmeade… Nie wiedziałeś, co na Ciebie czekało, a przede wszystkim jaką sytuację zaoferuje los, niemniej jednak byłeś bez cienia wątpliwości pozytywnie nastawiony do wykonania swojego wolnego zawodu.

Rzuć jeszcze raz kostką, by przekonać się, co spotkało Twoją postać!
1, 4 - miło wyglądająca para poprosiła o najzwyczajniejsze zdjęcia wraz z czteroletnim dzieckiem, które obchodziło w tym czasie urodziny. Udajesz się do parku, przemierzasz kolejne alejki, słyszysz, jak śnieg skrzypi pod ciężarem Twojego ciała. Udaje Ci się bez problemu uwiecznić rodzinę na zdjęciach, które następnie wywołałeś - całokształt pary jest zadowolony, zaś chłopiec podarował Ci w prezencie swojego ulubionego pluszaka - Lunaballę! Nim jednak zdołałeś cokolwiek zrobić, pozostałeś z imitacją magicznego stworzenia sam; nie pozostaje Ci zatem nic innego, jak wziąć zabawkę ze sobą. Zgłoś się po nią w odpowiednim temacie!

2, 3 - mniej znany magazyn poprosił Cię (oczywiście za odpowiednią sumę galeonów) o przygotowanie bardziej profesjonalnej sesji zdjęciowej, podczas której to mogłeś podszkolić się z zakresu fotografowania. O ile przygotowania wydają się zżerać większą ilość energii, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać, to zastosowanie magii oraz najróżniejszych efektów sprawia, że jest to po części niezapomniany wieczór. W pewnym momencie jednak zdarzył się wypadek - niefortunne postawienie kolejnego kroku zakończył się niezbyt przyjemnym upadkiem jednego z uczestników całego przedsięwzięcia. Postanawiasz pomóc - i wychodzi Ci to jak najbardziej na dobre, gdyż stosując odpowiednie zaklęcie lecznicze, otrzymujesz jeden punkt do kuferka z Uzdrawiania. Upomnij się o niego w odpowiednim temacie!

5, 6 - sesja fotograficzna wśród początkujących modeli wydaje się być całkiem udana; niemniej jednak Twoją uwagę, wśród błysku białej pierzyny, na której padało światło latarnii, przykuwają swobodnie leżące monety. Przez chwilę przerywasz własne działania, korzystając z krótkiej, przysługującej Ci przerwy; dłonią sięgasz do drobnego miejsca, gdzie ostatecznie znajdujesz parę galeonów. Rzuć jeszcze raz kostką! Ilość oczek pomnożona przez sześć do liczba galeonów, którą udaje Ci się zdobyć. Odnotuj zysk w odpowiednim temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   

Powrót do góry Go down
 

Ścieżka w parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-