Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ścieżka w parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Ścieżka w parku   Wto Maj 21 2013, 19:39

First topic message reminder :


Ścieżka w parku

Urocza ścieżka, ciągnąca się przez cały park. Co jakiś czas na jej uboczu znajdują się wygodne ławeczki, na których można przysiąść, by spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu i posłuchać radosnych treli ptaków, których występuje tu wyjątkowo dużo!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1328
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Wto Maj 03 2016, 21:28

Panienka? Musiał być naprawdę stary, jednak wykluczało się to z jego wyglądem. Był naprawdę przystojnym mężczyzną. Aż miało się ochotę wpatrywać w jego twarz bez przerwy. Niestety nie mogła. Nie było to kulturalne. Otrząsnęła się z tego delikatnie kaszląc. Może tego nie zauważył. Gdy zwrócił się do niej wprost znów na niego spojrzała swoimi wielkimi oczyma. Czyżby nauczyciel nie pamiętał swoich uczniów? Głupia myśl. Pewnie miał ich tak dużo, że nie był w stanie zapamiętać każdego.
- Oriane Carstairs. Większość jednak woła na nie Ria. - i po co to powiedziała. Naprawdę sądziła, że Profesor będzie do niej mówił jak wszyscy? Musiała być naprawę głupia bądź ten księżyc tak na nią działał. Nie powinna była wychodzić z domu. Mogła zostać z Lucasem i spędzić z nim miły wieczór. A znając Kraya byłby on baaardzo miły. Oj, chyba rozmarzyła się za bardzo.
Zdziwiła się gdy okrył ją swoim płaszczem. Spojrzała na niego podejrzliwie, jednak nie protestowała. W końcu było jej zimno. Niby mogła urzyć jakiegoś zaklęcia rozgrzewającego, jednak zapomniała różdżki z domu. Zresztą, nie po raz pierwszy. Splotła ręce na piersiach spoglądając na niego jeszcze bardziej zdziwiona. Czy on uważał ją za dziecko? Nie miała już siedemnastu czy osiemnastu lat aby nie móc wyjść z Hogwartu. Była już pełnoletnią, niezależną osobą mogącą robić co tylko chciała. I z chęcią korzystała z tej możliwości.
- Być może powinnam. - odparła dość zagadkowo unosząc brew do góry. - A Profesor nie powinien sprawdzać jakiś kartkówek bądź planować lekcji? - oj, od kiedy to Ria zrobiła się taka bezczelna? Wcześniej takie słowa nie przeszły by jej przez gardło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 64
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12611-christian-wise
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12614-fanklub-profesora-wise#340764
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12675-arron#342650




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Wto Maj 03 2016, 21:47

Carstairs. To nazwisko zaczęło dudnić mu w głowie. Znał je. Doskonale je znał. Jednak nie miał pojęcia czy to prawda co siedzi w jego głowie czy tylko zbieg okoliczności. Sam nie wiedział. Spojrzał na kobietę i na chwilę zatoczył się we własnych myślach.
-No widzę, że zmądrzałeś Christianie. - powiedział pan Wise - Mam nadzieję, że tym razem nas nie zawiedziesz - powtarzał jego ojciec za każdym razem gdy tylko mężczyzna zjawił się w mieszkaniu.
-Tylko jest mały problem ojcze - wymamrotał chłopak - Nigdy nie zdradziliście mi jej nazwiska.
-No tak. Nasz błąd - wtrąciła się matka - Ta młoda kobieta nosi nazwisko Carstairs. Oriane Leonie Carstairs - powiedziaa z wielkim uśmiechem Romary.

Z jego przebłysków wspomnień wyrwał go głos dziewczyny. A może dokładniej jej wścibskość? Możliwe.
-Może i powinienem panno Oriane. Ale również nauczycielowi należny się chwila odpoczynku i świerze powietrze - uśmiechnął się do niej.
-Wybacz, że będę śmiały o to zapytać - spojrzał w jej wielkie brązowe oczy - Ale czy Twoją matką jest Mavis Carstairs? - z jednej strony miał nadzieję, ze czarownica odpowie mu, że nie i będzie mógł odetchnąć z ulgą, a z drugiej? Taka pięknom kobieta za narzeczoną? Och, tego to by się nie spodziewał.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1328
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Wto Maj 03 2016, 22:01

Nie spodziewała się, że będzie tak miły wypowiadając swoją odpowiedź. Trochę ją to zaskoczyło. Prędzej spodziewała się, że naskoczy na nią za jej wścibskość. W końcu nie była to jej sprawa co też tutaj robił. Naprawdę zaczynała się już gubić w swoim życiu. W tym co czuła i jaka powinna być. Ostatnio czuła się jak nie ona. Jakby ktoś ukradł jej ciało i postanowił się zabawić jej kosztem.
- Jeszcze raz przepraszam za to pytanie. - to wychodziło jej najlepiej: przepraszanie.
Westchnęła cicho siadając na ławce. Całe szczęście, że stała ona dość blisko. Stanie i rozmawianie nie należało do przyjemnych czynności. I całe szczęście, że usiadła bo kolejne jego pytanie wytrąciło ją lekko z równowagi. Po jakie licho miała mu opowiadać swoje życie? Stop! Nie powinna być tak nie miła. Skoro pytał to musiał mieć powód. A może coś stało się matce i właśnie teraz przypomniał sobie, że powinien ją o tym poinformować ? O ojca pewnie aż tak bardzo by się nie martwiła, jednak matka... Ona była jej oparciem w trudnych czasach. Spojrzała na niego wystraszona.
- Tak, to moja matka. Czy coś się stało z nią? - nie miała zamiaru ani na chwilę spuścić z niego swojego spojrzenia. Chciała aby odpowiedział na jej pytanie. - Jeśli tak jest to proszę aby Profesor mi o tym powiedział. - może gdyby nie blask księżyca padającego na jej twarz nie byłby tak bardzo blada jak teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 64
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12611-christian-wise
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12614-fanklub-profesora-wise#340764
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12675-arron#342650




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Wto Maj 03 2016, 22:15

Cały czas myślał czy dobrze postąpił dając tak odważne pytanie o jej rodzinę. Ale w końcu mógł również ją znać? W końcu jest o parę dobrych at starszy od młodej czarownicy .
-Nie masz za co przepraszać - od razu odpowiedział na słowa dziewczyny. Ale po chwili i tak powrócił do swoich rozmyślań.
Nadszedł dzień jego dziewiątych urodzin. Rodzice od rana chodzili z wielkim uśmiechem na swych twarzach. Mały chłopiec ni wiedział o co może im właściwie chodzić. Na co dzień byli zajęci sobą i nie mieli zbyt wiele czasu dla własnego dziecka.
-Kochanie ubieraj się szybciutko, bo mamy dla Ciebie niespodziankę - powiedziała matka, po czym kucnęła przed chłopcem i pomogła mu szybko ubrać buty.
Nie wiedząc kiedy znaleźli się na jednej z ulic Londynu. Mały potomek Wise rozglądał się na około. W kocu nigdy tutaj jeszcze nie był. Nagle jego oczom ukazał się wielki dom. Weszli do środka. Przywitał ich mężczyzna, a po chwili byli już w salonie. Na kanapie siedziała kobieta i bujała lekko kołyskę stojąca obok. Rodzice powiedzieli, że ma podejść bliżej. A gdy tak zrobił powiedzieli : To jest twoja narzeczona. Pamiętaj o tym, że będziesz musiał jej kiedyś bronić i strzec. Pamiętał te słowa doskonale. Jak i reakcję dziecka. Podnosiło ręce do góry i i spoglądało na niego swymi wielkimi brązowymi oczyma.

Z jego rozmyślań znów wyciągnęła go kobieta swą odpowiedzią. Gdy ona była pozytywna spojrzał na nią i po cichu przełknął ślinę.
-Nie! Na brodę Merlina! - oburzył się lekko - Nic jej nie jest. Po prostu przypomniało mi się jej nazwisko, bo kiedyś przyjaźniła się z mą matką - uśmiechnął się dość nie pewnie. W końcu właśnie poznał swą narzeczoną, która była mu dana od wielu, wielu lat.
-Mam nadzieję, że Cię nie uraziłem tym pytaniem - spojrzał na nią - I przepraszam, że cię przestraszyłem. Nie sądziłem, że będziesz się od raz tak martwić- zaczął się z lekka tłumaczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1328
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Wto Maj 03 2016, 22:31

Jego odpowiedź uspokoiła ją od razu. Ułożyła jedną z dłoni na swoim sercu uspokajając jego rytm. Pierwszy raz ktoś tak bardzo ją wystraszył. Gdyby została sama z ojcem i bratem z pewnością źle by skończyła. Na pewno wyszłaby za mąż za mężczyznę którego jej wybrał. Swoją drogą, dziwnym było, że nie chcieli jej powiedzieć nawet jego imienia. Czy naprawdę musiała być to aż tak wielka tajemnica? W końcu miała wyjść za niego! Chwila... Przecież ona nie wyjdzie za niego... Aaa! Już zaczynała wariować. Zbyt dużo myśli siedziało w jej głowie ostatnio.
- Niestety nie znam wszystkich koleżanek swej matki. - spojrzała na niego z przeprosinami w oczach. Niestety, nie mogła powiedzieć, że kojarzyła jego nazwisko. Tym bardziej, że ich matki mogły się znać za czasów szkolnych kiedy to nosiła swoje panieńskie jeszcze. A może jej matka coś wspominała o tej kobiecie jednak Ria nie pamiętała. No cóż... - Nie przepraszaj. Moja wina. Jestem ostatnio zbyt przewrażliwiona. - potarła delikatnie skronie opuszkami palców. Miała nadzieję, że pomorze to w uporządkowaniu wszystkiego i odgonieniu niechcianych myśli. I wiecie co? Nie pomogło. A szkoda. Westchnęła zrezygnowana i uśmiechnęła się lekko do mężczyzny. - Szykuje Pan może jakąś ciekawą lekcję na następne zajęcia? - pytanie idealne do wcześniejszej rozmowy. Skąd ona je brała, ja nie wiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 64
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12611-christian-wise
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12614-fanklub-profesora-wise#340764
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12675-arron#342650




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Maj 04 2016, 15:25

Nie ukrywając był zainteresowany jej osobą. Chciał się dowiedzieć co lubi, czego nie. Albo co najważniejsze czym się interesuje. W duszy miał nadzieję, że lubi Astronomię tak samo jak on sam.
Nie mógł oderwać wzroku od jej oczy. Były nie za ciemne ani nie za jasne, a blask, który dawał im księżyc był powalający.
-To w sumie dobrze, że nie znasz - zaśmiał się -Moja matka jest dość specyficzną osobą - uśmiechnął się do niej.Dlaczego specyficzna? Sam do końca nie wiedział czemu tak to ujął. Po prostu kobieta rzadko miała własne zdanie. Słuchała się tylko swego męża jakby on był jej panem i władcą.
Jedyne co po chwili zrobił, to poprawił się na ławce lekko ocierając swe ramiona. W końcu został w samej białej koszulce, która nie ukrywając uwydatniała jego atuty.
-Przewrażliwiona? -zapytał zaciekawiony -Jeżeli nie chcesz nie odpowiadaj. W końcu to nie jest moja sprawa - na jego twarzy pojawił się udawany uśmiech. W końcu chciał wiedzieć wszystko. A czemu? W sumie głupie pytanie. Obiecał swym rodzicom, że w najbliższy czasie odnajdzie swą narzeczoną i weźmie ją za żonę.
Jej kolejne pytanie go z lekka uszczęśliwiło, bo mógł trochę opowiedzieć o swoich planach na następne zajęcia.
-A owszem, mam - spojrzał na nią, a w jego oczach pojawiły się chochliki -Mam w planach przedstawić Pas Oriona. W końcu jest najciekawszy gwiazdozbiorem co do wielkości konstelacja położona w obszarze równika niebieskiego.est jednym z najbardziej charakterystycznych gwiazdozbiorów nieba zimowego, łatwym do odnalezienia i zidentyfikowania. Wokół niego łatwo odszukać gwiazdozbiory Bliźniąt, Byka, Wielkiego Psa oraz... - umilkł, bo zauważył, że za dużo gada i nie wiedział czy czasami nie zanudza czarownicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1328
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Maj 04 2016, 19:02

Kątem oka obserwowała jak ociera swoje ramiona, chcąc zapewne je rozgrzać. Nie musiał przecież dawać jej swojej kurtki. Jakoś by sobie poradziła. Mężczyźni to jednak potrafili ją jeszcze zadziwić. Woleli zaimponować za wszelką cenę i ... Chwila! Jakie zaimponować? Przecież on był jej nauczycielem. Nie mogła sobie pozwolić na coś takiego. Z drugiej strony przecież był jeszcze Lucas. Drugi raz by mu tego nie zrobiła. Westchnęła cicho i ponownie skupiła się na rozmowie. Była to dla niej poniekąd nowość. Zazwyczaj nie miała okazji aby spotkać jakiegoś nauczyciela poza Hogwartem i z nim porozmawiać. Gdyby tak jednak zagłębić się bardziej w jej wspomnieniach była taka sytuacja. W siódmej klasie. Romans z jednym nauczycielem... Było minęło, nie ma co do tego wracać.
- Nie tylko osoby bardziej doświadczone mają problemy ze swoim życiem. - zażartowała dając tym samym mu do zrozumienia, że uważa ten temat za zakończony. Nie chciała o tym rozmawiać, a na pewno już z nauczycielem Astronomii.
Jego kolejnych słów słuchała z czystą ciekawością. Uwielbiała Astronomię. Kochała patrzeć w gwiazdy jak i szukać konstelacji o różnych porach roku jak i nocy. było to pasjonujące i pozwalało oderwać się od rzeczywistości. A czasami było to potrzebne.
- Nie musi Pan przerywać. - zaśmiała, wiedząc doskonale czemu to zrobił. Nie była w końcu głupia. - Jest to bardzo ciekawe. Sama mam hopla na punkcie gwiazd... Czasem żałuję, że nie widać ich w dzień. I muszę przyznać rację Panu, Pas Oriona jest bardzo ciekawy. - tym bardziej, że strasznie przypominał jej imię. Uniosła głowę do góry wpatrując się w jedną z jaśniejszych gwiazd. Była naprawdę piękna i światłem dotrzymywała kroku księżycowi. Wręcz można było je pomylić. - Kiedyś chciałam zostać nauczycielką Astronomii Jednak z wiekiem plany się zmieniają. - A dość często ktoś w tym pomaga. Odetchnęła głęboko spoglądając na mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 64
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12611-christian-wise
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12614-fanklub-profesora-wise#340764
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12675-arron#342650




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Maj 04 2016, 20:47

Sama mam hopla na punkcie gwiazd. Te słowa obijały mu się w głowię. Na Merlina! Czy Ty to słyszysz??? Można by rzec, że kobieta idealna. Ładna, widać,że nie głupia i na dodatek to. Wise normalnie oszalał. Tak uciekał od swojego przeznaczenia, a tu taka partia.
Zaczął z lekka żałować, że sprzeciwiał się rodzicom.. Ale skąd w sumie mógł wiedzieć, że jego wybranka serca będzie tak idealna dla niego.
No ale gdybać to sobie mógł wiele. Najważniejsze było teraz dla niego zdobyć jej serce. W końcu od tej chwili sam chciał by została jego żoną.
-Możliwe, że Orion jest piękny. Ale Ty Rio jeszcze piękniejsza - powiedział to szczerze spoglądając jej prosto w źrenice. Były takie ogromne i ciekawe. Jednak nie umiał odczytać co takiego w nich siedzi.
Kiedyś chciałam zostać nauczycielką Astronomii . Te słowa go zbiły z nóg. Miał ochotę klęknąć i krzyczeć w podziękowaniu. Jednak po chwili się otrząsnął. Nie wiedział czy to zagranie jest specjalne. Może ona doskonale wie kto jest jej narzeczonym i robi sobie jaja? W sumie wszystko było możliwe. Ale Christian chciał zaryzykować. Miał nadzieję, że to nie jest prawda i są to tylko obawy.  
-Powiem Ci szczerze, że nie można porzucać swoich marzeń. Gdyby się nie stawił swym rodzicom nie osiąknął bym tego. Nie byłbym kim właśnie jestem moja droga. Nie warto patrzeć na to co nie pozwala ich nam spełniać, bo kiedyś przez takie ryzyko będziemy szczęśliwi i pewni swojej wartości - W sumie mówił samą prawdę. Sprzeciwienie się ojcu dało mu wiele radości i pełni życia. A teraz? Robi to co kocha i jest szczęśliwy.Nagle wpadł na pewien pomysł.
-Zostań moją stażystką - zaproponował po czym spojrzał na Oriane. Nie wiedząc czemu przybliżył się do niej i po woli złapał dłońmi jej twarz -Jesteś taka piękna - wymamrotał po czym położył delikatnie swoje usta na jej. Nie wiedział sam dlaczego tak się zachował. Ale przecież miał prawo do niej od dwudziestu lat! Jednak po chwili się otrząsnął.
-Wybacz. Ja.. Ja nie wiem co we mnie wstąpiło - oznajmił i szybko odsunął się od kobiet na bezpieczną odległość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1328
http://www.czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://www.czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://www.czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://www.czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Maj 04 2016, 21:39

Zatkało ją. Dosłownie. Nie spodziewałaby się nigdy, że Profesor, jakikolwiek, powie jej, że jest piękna. Owszem, słyszała to wiele razy jednak nigdy nie przywiązywała do tego szczególnej uwagi. Teraz było inaczej. Poczuła jak jej policzki robią się gorące. W tym momencie naprawdę się cieszyła, że jest ciemno i mężczyzna nie będzie w stanie tego dostrzec. Jednak wypadało coś odpowiedzieć na to. W końcu była Ślizgonką. Nie mogła pozwolić aby ktoś ją zawstydził.
- Dziękuję bardzo za to, jednak piękno księżyca musiało wpłynąć na Pana postrzeganie piękna. - uśmiechnęła się krzywo pod nosem. Miała nadzieję, że nie obrazi go tym. A może jednak troszkę chciała ? Kto wie...
Te słowa dały jej trochę do myślenia. Może powinna wziąć życie w swoje ręce i powiedzieć ojcu, że nie ma zamiaru wychodzić za jego wybranka za mąż. W końcu kochała Lucasa i to z nim chciała spędzić resztę życia. Nawet jeśli wiązałoby się to z przeróżnymi konsekwencjami. Wydziedziczenie z rodu jakoś jej nie interesowało, bo od dłuższego czasu zarabiała sama na siebie i posiadała własne mieszkanie na Pokątnej. Czy coś więcej było potrzeba jej do życia?
- Ma Profesor rację, jednak niektóre sytuacje są bardziej skomplikowane i wymagają... Powiedzmy, że nie da się ich rozwiązać od razu. Nawet jeśli nam one przeszkadzają bądź nie odpowiadają. - zamyśliła się chwilę nad swoimi słowami. Jej wyłączenie się spotęgowały jego słowa odnośnie stażystki. Oczywiście, że chciałaby nią zostać! Może to właśnie przez to nie zarejestrowała momentu w którym Christian przybliżył się do niej i złączył ich usta w pocałunku. Z zaskoczenia wstrzymała oddech, a jej oczy stały się większe. Był to dla niej szok. Nie zdążyła nawet zareagować, a mężczyzna odsunął się od niej i zaczął przepraszać. Już chciała powiedzieć, że nie ma za co jednak ugryzła się w język. Oczywiście, że miał za co! Jej oczy przeszły nagłą zmianę Widać w nich było złość.
- Też tego nie wiem. Jednak mam nadzieję, że nie powtórzy się to więcej. - wstała z ławki z zamiarem odejścia. Zanim jednak to zrobiła ściągnęła ze swoich ramion jego kurtkę, wręcz rzucając nią w niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 64
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12611-christian-wise
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12614-fanklub-profesora-wise#340764
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12675-arron#342650




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Maj 04 2016, 22:07

Wiedział doskonale, że źle zrobił. No ale.. No dobra nie ma wytumaczenia. Zachowa się po prostu jak dupek. Nie był zdziwiony gdy dziewczyna wstała i "oddała" okrycie.
-Wybacz - powtórzył -Nie chciałem Cię urazić. Ale... - zaciął się. Przecież nie chciał od razu walić prosto z mostu, że to on był jej pisany od samego początku. Jednak po chwili namysłu zapropoował jej coś na zgodę.
-Uznajmy to za nie porozumienie i może udajmy się do kawiarni - o tak, tam nawet byłoby lepiej opowiedzieć jej o wszystkim. W końcu będą znajdowali się śród ludzi i nie będzie mogła się drzeć czy też uciec.
-Ja oczywiście stawiam i nie mam zamiaru słyszeć odmowy - wstał z ławki i nie czekając na reakcję kobiety udał się powoli do miasteczka. Wiedział doskonale, że kobieta mu nie odmówi.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29915
  Liczba postów : 46851
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pon Maj 16 2016, 17:10

@Bethany Cyler ten dzień urozmaicała sobie bieganiem. Piękna pogoda, ptaszki ćwierkają, ludzie wychodzą z Psidwakami na spacery. Po prostu sielanka. Nic dziwnego, że było to dziś na prawdę bardzo przyjemne. Szkoda tylko, że los ma zawsze dla nas kompletnie inny plan i choć Beth liczyła na to, że po krótkiej przebieżce wróci do domu napotkała na niezbyt przyjemną sytuację. Jedno z dzieci okolicznych matek (preferujących bezstresowe wychowanie) praktycznie wbiegło jej pod nogi! Bethany żeby je ominąć musiała w skręcić przez co zdecydowanie źle stanęła na jedną z nóg i upadła. Gówniarz pognał dalej zostawiając kobietę z najprawdopodobniej skręconą kostką. Ale spokojnie! Na ławce kawałek dalej siedzi @Helen Royce! Uzdrowicielka na pewno nie będzie patrzeć na to z założonymi rękami!

Zaczyna którakolwiek z was! Miłej gry!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 35
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 28
  Liczba postów : 28
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12553-helen-royce
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12585-hela-ela-la
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12586-ludzie-listy-pisza#340123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12601-helen-royce#340542




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pon Maj 16 2016, 19:52

Helen siedziała na ławce w parku i czytała nową powieść, którą pożyczyła od koleżanki z pracy. Dzisiaj była tak piękna pogoda, że aż żal było siedzieć w domu. Początkowo miała zabrać do parku trochę papierów z pracy, ale ostatecznie stwierdziła, że musi na chwilę zapomnieć o swoich pacjentach. Zazwyczaj przychodziło jej to z trudem, ale na szczęście książka okazała się być naprawdę ciekawa i Helen szybko zapomniała o bożym świecie. Nie słyszała krzyczących dzieci, nie zauważała biegających psidwaków. Była tylko ona i bohater książki, który właśnie stawał przed naprawdę ważnym wyborem. Nie rób tego, nie rób tego, nie rób tego myślała, omijając co dłuższe opisy, żeby w końcu się przekonać czy jej bohater podjął dobrą decyzję. Z tych emocji wyrwał ją odgłos, który zwiastował upadek, a na takie Helen była wyczulona. Niechętnie uniosła głowę znad książki i zaczęła się rozglądać aż zauważyła młodą kobietę. Od razu odłożyła książkę i podbiegła do poszkodowanej. - To twój szczęśliwy dzień. Jestem uzdrowicielką. Coś się boli? - Uśmiechnęła się lekko, żeby zrobić na dziewczynie wrażenie pogodnej osoby, zresztą Helen zazwyczaj właśnie taka była. - Mogę zerknąć? - Zapytała, wskazując na jej kostkę. Dyplom ukończenia studiów medycznych nie był jednoznaczny ze zgodą na obmacywanie cudzych części ciała. Jednak nie wzięłaś pracy do parku, więc praca przyszła do ciebie pomyślała z lekka rozbawiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Szwecja, Göteborg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13310-hope-zelmerlow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13313-zostan-moja-nadzieja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13312-listy-do-hope#355745
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13311-hope-zelmerlow




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pią Sie 26 2016, 17:16

Spacer był napradwę dobrym pomysłem! Hope zdecydowanie potrzebowała trochę świeżego powietrza. Założyła białą zwiewną sukienkę. A skoro już zamierzała się wybrać na spacer czemu by nie skorzystać z kojącej ciszy, która zazwyczaj panuje w parkach, wziąść kartkę papieru i jakąś pierwszą lepszą książkę z półki, książkę otwierała na losowej stronie i zakrywała jedną ze stron kartką. Nie zamierzała czytać. Książka raczej pełniła funkcję kamuflażu. Tak właśnie robiła gdy postanawiała coś napisać. Chociaż w parku pewnie nie będzie wielu ludzie, Hope jednak przyzwyczaiła się do takiej metody. Pisząc całkowicie zapominała o istnieniu świata. Wszystko wtedy staje się takie odległe. Liczy się tylko kartka oraz słowa. Oj nie raz właśnie przez to staranowała jakiegoś przechodnia czy ucznia w Hogwarcie. W końcu nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy dopadnie cię wena! Wiersze są w różnej tematyce. Hope pisze i o miłości, o której w sumie nie ma pojęcia, lecz zazwyczaj kieruje się tu tęsknotą do matki, jak też może zafascynować ją spadający listek. Te wiersze odzwierciedlają jej wrażliwą stronę, która kryje się za maską twardzielki. Dlatego nikomu nie pozwala ich czytać. Może i przesadza, w końcu to tylko wiersze, lecz traktuje je jak sekrety. Szła i w skupieniu wpatrywała się w jeszcze białą kartkę. Wyjęła długopis i zaczęła pisać. Wiersze zawsze pisała długopisem. I tak minęło dobre pół godziny.

chciałabym cię zobaczyć raz jeszcze
raz jeszcze
przed wieczorem

chciałabym przeżyć jeszcze jedno
lub nawet dwa życia
żeby móc cię zobaczyć

i tamten ból
który mnie wyniósł
na rozżarzony piasek

Kartka była upaćkana tuszem, nie obyło się bez licznych skreśleń, ale udało się. Zadowolona westchęła. Właśnie tak osdawała tęsknotę matce. Poprzez swoje wiersze, których i tak nigdy nie przeczyta. Zapomniało o jeszcze jednym! Długopisem nsrysowała połowę serduszka, o wielkości podobnej do jej tatuażu na nadgarstku. Nie podpisywała się na wierszach, rysowała właśnie takie połówki serc. Tylko ona znała ich znaczenie. Bum. Hope zachwiała się i upadła do tyłu. Co tym razem? Człowiek? Drzewo? Podniosła po chwilii głowę. Człowiek. Chłopak. Podczas upadku z książki wyślizgnął się wiersz, upadł tuż pod jego buty. Książka upadła, długopis zniknął gdzieś w trawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 243
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13293-levi-carvey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13296
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13298-jokers-joke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15000-levi-carvey#399214




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pią Sie 26 2016, 18:00

Nie mogąc dłużej usiedzieć w pustym mieszkaniu wuja, gdzie złe wspomnienia i depresja mogły znów go dopaść i zakleszczyć w swoich szponach, postanowił wybrać się do parku w Hogsmeade. Z domu zabrał tylko notatnik, długopis i słuchawki podłączone do telefonu - prezent za zdanie na studia. Długopis sam zaczął latać po papierze, jakby delikatne dźwięki pianina i wspomnienie o Harley magicznie go ruszyło. Ach, Harley... Przez ostatni rok piosenki Leviego były tylko o niej, na wszystko co go spotykało patrzył, jakby było sprawką blondynki. Fakt, tęsknił za nią. Cholernie tęsknił. Ale mimo upływu czasu, Har nadal oddziaływała na niego. Wszystkie spotykane dziewczęta porównywał do niej. Po części mogło wyglądać to tak, jakby nie potrafił się od niej uwolnić. Ale była różnica - on po prostu NIE CHCIAŁ uwolnić się spod jej wpływu. Obawiał się, że jeśli przestanie o niej tak często myśleć, to prędzej czy później o niej zapomni. A zapomnienie jest najgorszym, co mogło ją spotkać.

Tried to walk together
But the night was growing dark
Thought you were beside me
But I reached and you were gone
Sometimes I hear you calling
From some lost and distant shore
I hear you crying softly for the way it was before

Where are you now?
Are you lost?
Will I find you again?
Are you alone?
Are you afraid?
Are you searching for me?
Why did you go?
I had to stay
Now I’m reaching for you
Will you wait?
Will you wait?
Will I see you again? *

Spojrzał na tekst. Całkiem nieźle, jak na początek. Rozejrzał się wokoło, niezbyt rozpoznając miejsce. Ach, no tak. Początek parku. Idąc coraz dalej, napotykał więcej zakochanych par. Coś tam w środku go ukłuło, jedna myśl - że oni też tak kiedyś wyglądali. A teraz jej nie ma. I nie wróci. Szybko odgonił tę myśl, zanurzając się w tekście.

You took it with you when you left
These scars are just a trace
Now it wanders lost and wounded
This heart that I misplaced

Where are you now?
Are you lost?
Will I find you again?

W tym momencie wpadł na coś. A raczej na kogoś. Notatnik upadł obok ręki dziewczyny, w środku leżał długopis na niedokończonej piosence. Podniósł wzrok, aby przeprosić, jednak na jej widok zamurowało go. Naprawdę, nie mógł z siebie wydusić żadnego słowa, po prostu siedział i się gapił. Ale jakim cudem?... Przecież był na jej pogrzebie, widział jak trumnę z jej ciałem zasypują ziemią. A teraz była przed nim, cała i zdrowa.
- Harley... Matko boska, Harley, ty żyjesz... - Przyciągnął ją do siebie, pokrywając całą jej śliczną twarzyczkę pocałunkami, zamykając ją w swoim uścisku, aby nigdy jej znów nie wypuścić. Jego słodka Harley wróciła...

*Red - Hymn for the missing. Polecam *-*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Szwecja, Göteborg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13310-hope-zelmerlow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13313-zostan-moja-nadzieja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13312-listy-do-hope#355745
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13311-hope-zelmerlow




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pią Sie 26 2016, 22:21

Spodziewała się krzyku, marudzenia o tym jak bardzo nie patrzy pod nogi. Ale to? To zupełnie ją zszokowało. Tkwiła w ramionach nieznajomego, nic nie mówiąc. Po paru minutach całkowitej ciszy, lekko odsunęła się od chłopaka. Spojrzała mu prosto w oczy. Czy to szczęście? Ale dlaczego? Wpatrywała się w niego. Teraz mogła wyraźniej mu się przyjrzeć. Trzeba było przyznać, był atrakcyjny. Westchnęła.
-Chyba mnie z kimś pomyliłeś.-rzuciła tym swoim bezbarwnym tonem, odwróciła wzrok i skupiła się na notatniku, który leżał przy jej dłoni. Z jednej strony z chęcią zajrzałaby do środka, lecz obecność chłopaka to uniemożliwiała. Może również zapisuje tam swoje sekrety? Nigdy nie wiadomo, prawda? Wzięła notatnik do dłoni i podała mu.
-Proszę, to twoje. Przepraszam, że w ciebie wpadłam, ja...-wybełkotała-Zdarza mi się być dość zamyśloną, przez co nie kontaktuję z rzeczywistością. Tak w ogóle, Hope jestem.-posłała mu wymuszony uśmiech i wstała. Zupełnie zapomniała o swoim wierszu. Chciała jak najszybciej uciec z tego miejsca, od tego chłopaka. Jednak nie mogła tak po prostu wycofać się i zacząść biec. Wyglądałoby to z pewnością komicznie. Czemu nazwał ją Harley? Może to jakiś wariat? Spojrzała nerwowo na nieznajomego. Raczej nie wyglądał na wariata. Jednak jego zachowanie było dość...dziwne? Z pewnością nie była to normalna reakcja na zderzenie się z kimś obcym. Postanowiła jednak zostać i wysłuchać chłopaka. Może dowie się czemu nazwał ją Harley? Czemu tak emocjonalnie zareagował? Chciała to wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 243
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13293-levi-carvey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13296
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13298-jokers-joke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15000-levi-carvey#399214




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sob Sie 27 2016, 20:33

Przez chwilę znów ją miał. Tą cholerną chwilę, która nigdy nie powinna nastąpić! Bo gdy dziewczę się odezwało, on jakby dostał mocnego kopniaka w brzuch. Może go po prostu nie pamiętała, albo był to kolejny żart! Delikatnie przejechał kciukiem po jej prawym policzku. To nie ona. Harley pod grubą warstwą makijażu miałaby tam czerwono-czarne serduszko. To nie była jego Harley... Gwałtownie się podniósł, niebezpiecznie bliski płaczu. Przez ten rok żył z nadzieją, że to tylko jej głupi kawał, że pewnego dnia dostanie wiadomość, że tak naprawdę żyje, ma się dobrze... A teraz nawet to było mu odebrane. Ostatnia deska ratunku, która jakoś pozwalała mu się trzymać, zniknęła. Przybity podał jej kartkę.
- Wybacz mi, ja... Znaczy ty.. Przypomniałaś mi kogoś, kto wiele dla mnie znaczył. Myślałem, że może jednak to ona... Co najśmieszniejsze, pomyliłem cię z martwą dziewczyną - Bredził, nie mogąc odnaleźć odpowiednich słów. Dlaczego nie mógł o niej tak po prostu zapomnieć, jakby nigdy nie istniała?... Nie miał siły z tym dłużej żyć. Dobijało go to wszystko. Przejechał dłonią po twarzy, mamrocąc Brawo Levi, nastraszyłeś niewinną dziewczynę. Jesteś z siebie dumny? Wstał powoli, jakby szybszy ruch mógł go zabić. W tym momencie, nie miałby nic przeciwko umieraniu. Włożył notatnik wraz ze słuchawkami do torby i zaśmiał się smutno, gdy usłyszał jej imię. Co za ironia...
- Nie masz za co przepraszać, ja też powinienem uważać. Jestem Levi. - Wyciągnął dłoń w stronę Hope. - Pewnie masz mnie za wariata, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Szwecja, Göteborg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13310-hope-zelmerlow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13313-zostan-moja-nadzieja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13312-listy-do-hope#355745
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13311-hope-zelmerlow




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sob Sie 27 2016, 21:22

Gdy chłopak przejechał kciukiem po jej prawym policzku, na twarzy Hope pojawił się wielki rumieniec. Nie była przyzwyczajona do czegoś takiego. Również wstała. Tak więc, na wszelkie czułości reagowała ze zdwojoną siłą. Dlatego łatwiej było założyć maskę i zaznaczyć granicę, której nie pozwalała przekraczać. Jednak on zdążył już złamać owe 'zasady'. Co za...Czuła, że coraz bardziej się pogrąża. A może by tak szybko chwycić kartkę i zacząć biec? Poświęci w ten sposób książkę i długopis, ale cóż. Sięgnęła po wiersz. Jednak kiedy się odezwał, zrezygnowała z planu ucieczki.
-Rozumiem, ale...-spojrzała na niego. Na jego twarzy bardzo dobrze było widać smutek. Bardzo dużo smutku.
-Ale jeśli ona nie żyje, czemu...-przybrała jak najbardziej łagodniejszy ton, czegoś tu nie zrozumiała-Czemu więc założyłeś, że nią jestem?-. Może nie powinna wypytywać? Może niedawno co ją stracił? Taka jednak już była. Wiecznie chcąca znać odpowiedź. Pewnie chłopak nie mógł pogodzić się z jej śmiercią, w końcu była dla niego ważna. O ważnych osobach pamięta się po kres swoich dni. Albo nadal jest dla niego ważna? Przypomniało to Hope zniknięcie jej matki. Ucieczka a śmierć to dwie inne sytuacje, lecz dostrzegła tu podobieństwo. Dla niej również matka nadal jest ważna. Hope nadal trwi w przekonaniu, że ona gdzieś tam jest. Że o niej myśli. Ale z czasem zrozumiała. Zrozumiała, że tak naprawdę już nigdy jej nie zobaczy. Taka była prawda.
-Miło mi.-ścisnęła swoją lodowatą dłonią dłoń Levi'ego-Nie sądzę tak...-tak, myślałam, że jesteś wariatem.-Po prostu, zaskoczyłeś mnie swoją reakcją.
Levi. Oryginalne imię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 243
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13293-levi-carvey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13296
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13298-jokers-joke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15000-levi-carvey#399214




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pon Sie 29 2016, 02:14

Uśmiechnął się delikatnie, widząc rumieniec na twarzy Hope. Był świadom tego, że wiele dziewczyn uważało go za "atrakcyjnego". Niestety, tylko pod względem wyglądu, bo gdyby poznały jego wnętrze, uznałyby go za zwykłego wariata. Dlatego nie zadawał się z dziewczynami. Po co robić sobie tyle kłopotu?
- Harley zawsze ukrywała tutaj tatuaż. Przepraszam, musiałem sprawdzić... Nie chciałem, żebyś poczuła się niekomfortowo. - Przeczesał dłonią włosy, uważnie wpatrując się w blondynkę. Dlaczego musiała być do niej tak podobna? Westchnął, odpędzając od siebie kolejne bolesne wspomnienia, które na chama wdzierały się za każdym razem, gdy spoglądał na dziewczę stojące przed nim. Jesteś totalnym idiotą, Leviu Carvey. Jakby wcześniej tego nie zauważył.
Po raz pierwszy nie wiedział, jak ma odpowiedzieć.
Przerażało go to. Co ta blondyna z nim wyprawiała? Tyle myśli związanych z tą jedyną, wywołanych przez obcą babę. - Często lubiła znikać. Czasem potrafiła się nie odzywać przez cały rok szkolny, a ostatniego dnia dostawałem od niej list. I naprawdę nie potrzebuję litości. Podobno czas leczy rany, a oto minął już prawie rok od momentu śmierci Har. A boli bardziej niż na początku. - Kiedy Lev zaczynał wygłaszać swoje filozoficzne brednie oznaczało to, że jest w naprawdę dużym dołku. Z którego naprawdę ciężko wyjść, a było już lepiej... Ścisnął delikatnie jej zimną, drobną dłoń, śmiejąc się cicho. Chociaż ze śmiechem nadal czuł się niekomfortowo, jakby to nadal nie było mu dozwolone. Jakby nadal oficjalnie przeżywał żałobę. A wracając do tematu... Hope na pewno wzięła go za jakiegoś szaleńca, który właśnie uciekł z oddziału zamkniętego. No bo w końcu kto normalny widzi w obcym człowieku swoją zmarłą partnerkę? - Chyba każdy zareagowałby tak samo, droga Hope. Czekaj, czy mogłabyś rzucić na to okiem? - Wygrzebał notatnik, szybko dopisał końcówkę refrenu i podał ślizgonce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Szwecja, Göteborg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13310-hope-zelmerlow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13313-zostan-moja-nadzieja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13312-listy-do-hope#355745
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13311-hope-zelmerlow




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pon Sie 29 2016, 03:43

-No widzisz. A tak się poczułam.-burknęła. Rumieniec nadal widniał na jej twarzy, lecz był już mniej widoczny. Na szczęście. Poczuła się nawet dziwnie. W końcu on widzi w niej swoją zmarłą znajomą. Najwyraźniej dobrą znajomą. Wystarczyło zapewne jedno spojrzenie by chłopak dostarczył sobie nową dawkę starych wspomnień. To przerażające. Z jakiegoś powodu chciała zasłonić twarz. To dość niestandardowa sytuacja. Ale ma go przepraszać za to, że taka się urodziła? Że tak wygląda? Przykre jest to, że znają się zaledwie od paru minut a ona już zdążyła wywołać u tego chłopaka smutek. Swoim wyglądem. Tylko tyle wystarczyło, jedno spojrzenie, by Levi Carvey na nowo doświadczył bolesnych wspomnień.
-Usiądziemy? Bo tak głupio stać jak słupy. Jeśli oczywiście chcesz i masz czas...- w końcu nie była w stanie przewidzieć czy chłopak właśnie gdzieś szedł. Nie była również przekonana czy będzie chciał spędzić z nią trochę czasu. Przecież sprawiała mu ból zaledwie niewinnym spojrzeniem. Jednak ruszyła w kierunek pobliskiej ławki a on wraz z nią. Usiedli. Raz jeszcze spojrzała na jego twarz. Teraz dość niepewnie, jakby zastanawiała się czy może.
-Rzeczywiście czas leczy rany, ale wiesz co?-ściszyła głos-Rana nigdy się nie zagoi jeśli ciągle będziesz ją rozdrapywać. Miałam trochę podobną sytuację. Z początku ciągle płakałam i wmawiałam sobie, że ona wróci, że tak naprawdę mnie nie zostawiła. Ale nie wróciła. Zostawiła mnie. Lepiej zapomnieć, mniej bólu to sprawia...-czuła jak łamie jej się głos, oho, zaraz będzie ryczeć. Nie wolno ci płakać, mówiła w myślach, nie wolno. W końcu nikt nie widział żeby Hope Zelmerlöw ściągała swoją maskę twardzielki. Tą pierwszą osobą ma być jakiś nieznajomy koleś z parku? Oczy jej się zeszkliły. Levi zdecydowanie na nią patrzył. Wszystko doskonale widział. Role się odwracają, teraz to ona jest wariatką. Postanowiła jednak kontynuować. Musi przetrwać tą ciszę, musi pokazać, że wszystko jest dobrze.
-Ale boimy się zapomnienia, prawda? Pewnie boisz się tak jak ja, że tą osobę zastąpi ktoś inny, że zapomnimy o jej istnieniu. Stanie się jedynie marnym wspomnieniem. Tak jest lepiej, wolę...-i właśnie w tym momencie coś w niej pękło. Zaczęła nerwowo gnieść wiersz. Zszokowana była swoją wypowiedzią. Tym, że właśnie stoi przed zupełnie nieznajomym chłopakiem, że płacze. On to widzi. Widzi ją bez maski, bez czegoś z czymś Hope nigdy się nie rozstawała. Tak bardzo wstydziła się swoich łez. Beczy siedząc w parku obok człowieka, którego ledwo zna. Nikt nie widział, tylko on. Właśnie on. Po co w ogóle zaczęła rozmawiać o matce. Sądziła, że nie wywołuje to u niej takich emocji jak kiedyś. Ona też nie chciała zapomnieć. Ale po co żyć w ciągłym cierpieniu, bólu i tęsknocie? Oczywiście, że łatwiej jest zapomnieć. Hope akurat nie miała z tym większego problemu. Zapomniała tak szybko jak matka o niej. Po jej policzkach spływały łzy. A głos zamienił się w cichy szloch. Ile to by dała by teraz znaleźć się w swoim pokoju. Mając nadzieję, że chłopak zbytnio nie przerazi się tym nagłym wybuchem płaczu , wzięła od niego notatnik i otworzyła go na stronie gdzie widniał dość długi tekst. Przez łzy wydawał się trochę rozmazany, więc Hope szybko wytarła oczy. Tu nic się nie działo. Nic nie widziałeś. Już dość pogniecione wiersz odłożyła na ławkę i wzięła się za czytanie tekstu z notatnika Levi'ego.

Tried to walk together
But the night was growing dark
Thought you were beside me
But I reached and you were gone
Sometimes I hear you calling
From some lost and distant shore
I hear you crying softly for the way it was before

Where are you now?
Are you lost?
Will I find you again?
Are you alone?
Are you afraid?
Are you searching for me?
Why did you go?
I had to stay
Now I’m reaching for you
Will you wait?
Will you wait?
Will I see you again?


You took it with you when you left
These scars are just a trace
Now it wanders lost and wounded
This heart that I misplaced

Where are you now?
Are you lost?
Will I find you again?


Łzy same zaczęły kapać na kartkę z piosenką. Lekko go nawet rozmazały. Nie wiedziała co do cholery robi. Ryczy, tak po prostu. Levi nie musiał wiedzieć dlaczego. Bała się jedynie tego, że właśnie on jest tego świadkiem.
-Bardzo...ładna piosenka. Dla niej, prawda?



Przepraszam za błędy, bo na pewno jakieś są, ale nie mam już siły sprawdzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 243
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13293-levi-carvey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13296
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13298-jokers-joke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15000-levi-carvey#399214




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Paź 02 2016, 16:15

Nie możesz usłyszeć, że płaczę,
Zobaczyć, jak moje marzenia umierają
Jest mi tak zimno...
Zimno.
Trwał w nim tak długo, że zdążył się przyzwyczaić do wiecznego wrażenia chłodu. Otaczał go z każdej strony. Świat nie był taki kolorowy... Ale nie szukał ciepła, czuł, że nikomu nie uda się go wyciągnąć z tego stanu. Pierwsze spojrzenie na Hope wystarczyło, aby po jego ciele rozlało się dawno zapomniane ciepło, aby po chwili owionął go ziąb jeszcze gorszy niż ten poprzedni. Bez słowa usiadł na ławce, starając się na nią nie patrzeć. Mimo wszystko, nie przypominała mu tylko tego jednego strasznego momentu, w którym jego plany i marzenia przestały istnieć, ale również te chwile, gdy one powstawały. Przejechał dłonią po twarzy.
Wciąż zimno.
- Tak, masz rację, Hope. Zapomnienie jest najgorsze. Nikt nie chce zapomnieć, z drugiej strony marzy o tym, by normalnie żyć. Żeby nie pamiętać. - Zetknął jej przez ramię, gdy czytała jego tekst. Nie spodziewał się takiej reakcji, naprawdę. Podał jej paczkę chusteczek, lekko odbierając notatnik i wkładając go do torby. - Tak dla niej. Jak reszta piosenek. I przestań płakać. Możesz je zatrzymać. - Zdmuchnął niesforny kosmyk z czoła i oparł się, odwracając głowę w stronę słońca. Co za pokręcony dzień...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Szwecja, Göteborg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13310-hope-zelmerlow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13313-zostan-moja-nadzieja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13312-listy-do-hope#355745
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13311-hope-zelmerlow




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Paź 05 2016, 20:53

Dziewczyno, ogarnij się!
Wzięła głęboki wdech, poprawiła włosy i spojrzała uważnie na chłopaka. Miała ochotę teraz wsadzić swoją głowę w torbę.
-Ja jednak... wolałabym zapomnieć.-powiedziała cichutko, tak, że może nawet Levi tego nie usłyszał. Miał racje, zapomnienie jest najgorsze, ale... ile można myśleć o czymś co nigdy nie wróci? Albo o kimś, kto nigdy już nie wróci. Strata czasu. Z drugiej jednak strony... ludzki umysł jest okropny i będzie do końca życia przypominał nam o stracie. To bez sensu! Wzięła paczkę chusteczek i wytarła policzki oraz miejsca pod oczami. O cholera. Odwróciła się w jego stronę i tyknęła go delikatnie w ramię.
-Wyglądam teraz jak panda, prawda?-zapytała lekko się uśmiechając. Rozmazany tusz zapewne wyglądał komicznie, w dodatku rozmazała go po twarzy chusteczką. Brawo Hope, dwa razy zrobiłaś z siebie idiotkę! Westchnęła, rozsiadła się i wygładziła sukienkę.
-Dużo piszesz?...-wzrokiem powędrowała na swój wierszyk, który leżał na skraju ławeczki.

Czy oboje spisujemy swoją rozpacz na papierze?

Sytuacja była dość zwariowana. Przypominała mu zmarłą dziewczynę. Super, tak właśnie zaczyna się nowe znajomości! Założyła nogę na nogę i po raz drugi wygładziła nieistniejące fałdki na sukience.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 243
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13293-levi-carvey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13296
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13298-jokers-joke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15000-levi-carvey#399214




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Czw Paź 06 2016, 21:59

Doskonale ją rozumiał. Sam wiele razy obudził się z nadzieją, że może zapomni. Że będzie normalnie żył, jak typowy student... Wieczorem siedział opatulony JEJ kocem z JEJ kubkiem pełnym herbaty w dłoniach i przeglądał ich zdjęcia. Aby tylko pamięć o niej się nie zatarła. To dlatego zrobił ten tatuaż. By za każdym razem gdy na niego spojrzy, przypominał ją sobie. Leviu Carvey, jesteś wariatem. Spojrzał na nią i wybuchnął śmiechem.
Chwila moment.
Wow.
Wow.
Wow.
Levi Irwin Carvey ZAŚMIAŁ SIĘ. I to przy INNEJ DZIEWCZYNIE. Ale przy Hope to było takie... Naturalne.
- Tak, wyglądasz jak taka mała urocza blond panda. Od dzisiaj oficjalnie jesteś Nadzieją Pand. - Uśmiechnął się lekko. Czy dużo pisze?... No tak trochę... Troszeczkę... Bardzo dużo. Pokiwał głową i westchnął.
- Może zagramy w taką jedną grę? Chciałbym dowiedzieć się więcej o tobie. Polega na zadawaniu pytań, a ty bez względu na wszystko, masz odpowiedzieć. To może ja zacznę... Masz jakiś tatuaż? Jeśli tak to go pokarz i wytłumacz, co miał oznaczać. I czy żałujesz, że go zrobiłaś? - Spojrzał na nią zaciekawiony. Grał w to z wujem, aby lepiej się poznać. Raczej nie polepszyło to ich relacji, ale wiedzieli o sobie wszystko. Chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Szwecja, Göteborg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13310-hope-zelmerlow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13313-zostan-moja-nadzieja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13312-listy-do-hope#355745
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13311-hope-zelmerlow




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pią Paź 07 2016, 19:24

Zaskoczyło ją to, że się zaśmiał. Spodziewała się... właśnie. Czego się spodziewała? Raczej, że przewróci oczami albo prychnie. Patrzyła na niego z otwartymi ustami. Może wydawać się, iż on w ogóle nigdy się nie uśmiecha ani nie śmieje, co za niespodzianka! A jego śmiech... Hope zrobiło się cieplej gdy go usłyszała. Dziwne. Cieszyła się, że udało jej się rozśmieszyć chłopaka.
-I pewnie będę musiała wrócić jako Nadzieja Pand do dominatorium..-westchnęła i uśmiechnęła się lekko. Na pewno będzie to dziwny widok. Ludzie pomyślą, że jest pewnie po jakiejś porządnej kłótni z chłopakiem. Hope w poważnym związku? Hahaha. Jakoś mało obchodziło ją to co pomyślą, lecz bardzo dobrze wiedziała, iż wygląda po prostu idiotycznie.
-Czy mam tatuaż... mam!-pokazała mu nadgarstek, tatuaż przedstawiał połowę serduszka.
-Może i wydaje się to idiotyczne, ale... dla mnie to dużo znaczy.-urwała na chwilę i wzięła głęboki wdech-Gdy się zakocham, chciałabym zrobić drugą połówkę. Nie chodzi mi o taką krótkotrwałą miłość, lecz... o miłość na całe życie.-przejechała palcem po tatuażu. Ciekawe czy w ogóle wytatuuje sobie brakującą część. Czy może zawsze zostanie ona jedynie odłamkiem? Od razu pomyślała o Aaronie. Nie są już razem, ale kochała go. I w sumie zepsuła ten związek, godząc się na głupi zakład. Myślała nawet, wtedy gdy byli w związku, o dokończeniu tatuażu, ale... wolała poczekać. Chciała mieć pewność, że to będzie on. I skończyło się. Teraz jest zupełnie sama. No, może nie zupełnie sama, ale czasami brakuje jej osoby, która ją przytuli, bez pytania czy coś się stało, po prostu przytuli. Bez zadawania jakichkolwiek pytań. Uśmiech zniknął z jej twarzy. Tak bardzo chciała obudzić się kiedyś i spojrzeć na nadgarstek gdzie widnieje całe serduszko. Bez brakującej części. Otrząsnęła się z zamyślenia, czuła, że Levi na nią patrzy.
-A...wiem, że to mało oryginalne, ale też chciałabym wiedzieć czy masz jakiś tatuaż-powiedziała spoglądając na niego.-I chcę jeszcze wiedzieć...ile masz lat?-znów się lekko uśmiechnęła. Był zdecydowanie starszy, tylko ile?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 243
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13293-levi-carvey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13296
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13298-jokers-joke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15000-levi-carvey#399214




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Lis 30 2016, 16:16

Wpatrywałem się uważnie w nadgarstek dziewczyny, starając się przetworzyć jej słowa. Niby ma siedemnaście lat, a zachowuje się jak ktoś o wiele dojrzalszy od osób w jej wieku. Zastanawiam się, jak do tego momentu potoczyło się jej życie, jednak ten smutny wzrok... Sprawia, że czuję się za nią odpowiedzialny; że nie mogę do niej dopuścić więcej smutków, a tylko same szczęśliwe chwile.
Cholera, co ona ze mną wyprawia?!
Ze wszystkich sił powstrzymując się od przytulenia jej, oderwałem wzrok od jej tatuażu i ściągnąłem ramoneskę.
- Stuknęło już dziewiętnaście wiosen, moja droga.
Chwila.
Od kiedy ja się tak zwracam do nowopoznanych osób?
Ta blondynka serio źle na mnie działa.
- Tatuaże mam trzy. Tutaj, tutaj i tu. - Wskazywałem po kolei nadgarstek, ramię i lewą stronę klatki piersiowej. - Ten na nadgarstku był pierwszy, nie oznacza nic. Chciałem po prostu zobaczyć, jak to jest. Ten na ramieniu jest bardziej skomplikowany... W ogromnym skrócie, mocno przemawiają do mnie idee "Zwiadowców". Jak będziesz chciała bardziej wgryźć się w temat, pożyczę ci mangi... A ten trzeci... To długa historia. - Z powrotem założyłem kurtkę, odwracając wzrok. Przez jedną cudowną chwilę udało mi się oderwać myśli od NIEJ, a tu temat znowu niebezpiecznie zahacza o nią. Westchnąłem w duchu, spoglądając na moją rozmówczynię.
- Gdybyś mogła cofnąć się w czasie i naprawić jedną rzecz, to co to by było?

Wybacz mi, że tak długo czekałaś... I testuję perspektywę pierwszoosobową. Przepraaaszam ;-;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Szwecja, Göteborg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13310-hope-zelmerlow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13313-zostan-moja-nadzieja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13312-listy-do-hope#355745
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13311-hope-zelmerlow




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pon Gru 05 2016, 07:31

No wreszcie się doczekałam, leniu! *-*
-Cóż-w tym właśnie momencie stwierdziłam, że będę naśladować jego ton głosu.-Mój drogi, myślałam, że jesteś młodszy.-uśmiechnęłam się. Nie miałam pojęcia czy chłopak teraz sobie drwi czy stara się być bardziej sympatyczniejszy. Jednak... to miłe.
-Czytałam, kapralu.-powiedziałam cicho z lekkim uśmiechem na twarzyczce.-Jednak nigdzie nie mogę znaleźć tomu ósmego.-zaczęłam pocierać dłonie. Ale zimno.
-O rany...-westchnęłam. Tyle tego było.
Zimno.
Najchętniej teraz wślizgnęłabym się pod kocyk z ciepłą herbatką. Lecz z drugiej strony nie chciałam przerywać rozmowy z nim.
Coś jest nie tak.
Otrząsnęłam się z chwilowego zamyślenia.
-Chciałabym odnowić znajomość z...-Coś kapnęło na moje ramię. Kropla deszczu. Deszcz. I zaczęło lać.

Króciutko :c
Ja też spróbuję :3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   

Powrót do góry Go down
 

Ścieżka w parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-