Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Zagaik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Zagaik   Wto Maj 21 2013, 19:38


Zagaik

Ciche, przyjemne miejsce, osłonięte przed centralną częścią parku bujną roślinnością. Znajduje się tutaj tylko jedna ławeczka, bo często nie ma tu żywego ducha! Poza fauną, oczywiście.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Curtis Juvinall

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Wto Sie 13 2013, 16:26

Wszystkie uliczki w Londynie zdawały się być do siebie tak podobne, że znudzona Curtis postanowiła w końcu teleportować się do tej osławionej wioski i chociaż z daleka obejrzeć Hogwart, szkołę, w której spędzi najbliższe miesiące. Barman pracujący w gospodzie, w której zatrzymała się w Londynie (do czasu, aż jej znajomi nie powrócą z Japonii i nie zacznie się wrzesień) polecił jej tutaj parę knajpek i barów, ale w ogóle nie skorzystała ze wskazówek, uznając park za o wiele bardziej pociągające miejsce. Szczególnie, że niebo się chmurzyło, w oddali słychać było pierwsze odgłosy burzy.
Świetne warunki dla Kate Ukradłam Im Palce, jak stwierdziła Curtis.
Uśmiechnęła się pod nosem, wyobrażając sobie jak owa Kate napada kilku uczniów Hogwartu, po czym zszokowane dzieciaki nie są nawet w stanie opowiedzieć co się stało. Rozpętuje się panika, aurorzy polują na Kate, która jako niepozorna mieszkanka Hogsmeade, obserwuje ich starania z uśmiechem. Jest sprytna. Bardzo sprytna. Nie zaatakuje drugi raz w tym samym miejscu. Ukradnie komuś palce dwieście kilometrów dalej.
Otworzyła oczy, wciąż się uśmiechając. Nie wiedzieć czemu, ale te historyjki zawsze ją śmieszyły. Oczywiście, czasem nawet Georgia, słysząc je, krzywiła się z niesmakiem. Dlatego Curtis przyzwyczaiła się do tego, że wyniki swojej wyobraźni powinna raczej zostawiać dla siebie, ewentualnie Noela, którego historyjki śmieszyły w równym stopniu co młodszą siostrę.
Klapnęła na ławeczce i przymknęła oczy, odchylając lekko głowę do tyłu. Pierwsze krople deszczu spadały na przymknięte powieki Curtis.
Cóż za monotonia. W Londynie też ciągle padało. Jedyną rozrywką bywały wyprawy do pubów i barów, chociaż i to ostatnio zaczynało ją nudzić. Otworzyła oczy, przypominając sobie zdarzenie sprzed kilku dni - w jednej z tych małych, dość urokliwych kawiarenek w jednej z wąskich uliczek, znalazła niedokończone opowiadanie. Było naprawdę dobre, musiała przyznać. Wciągnęła się w nie i popijając zimną już kawę, pożyczyła od kelnerki długopis i dokończyła je. Nie mogła się powstrzymać, nie mogła też udawać, że nie zauważyła, kogo autorstwa owo opowiadanie było - co prawda nie kojarzyła nazwiska, ale dzięki temu łatwo było owoc ich WSPÓLNEJ hehe pracy podrzucić pod właściwe drzwi i oczywiście zaraz się ulotnić. Trochę żałowała, że nie widzi reakcji autora po przeczytaniu tych wszystkich krwawych scen, makabrycznego końca, triumfu Alyssy Ekscytują Mnie Oderwane Kończyny, ale cóż...
Westchnęła i wyłożyła nogi na ławce, zastanawiając się co dzisiaj wymyśli, aby nie siedzieć bezczynnie w tej nieprzyjemnej, londyńskiej gospodzie.

Raph wbijaj<3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raphael de Nevers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Wto Sie 13 2013, 20:43

Raphael był wściekły. Nie zdarzało się to prawie nigdy, z natury był raczej spokojny, rozmarzony i łagodny, życia nie brał zbyt serio, więc trudno go było rozzłościć. Istniał tylko jeden wyjątek, tylko jedna rzecz, która potrafiła zupełnie wyprowadzić go z równowagi i zmienić w pałającego żądzą zemsty furiata. Brak poszanowania dla jego twórczości.
Był zrozpaczony, kiedy okazało się, że zostawił swoje opowiadanie w kawiarni czy jakimś barze. W sumie nawet nie pamiętał gdzie, więc szanse, że je odzyska spadły do zera. Najgorsze było to, że zdawał sobie sprawę z rzeczywistej wartości tego konkretnego utworu. Dawno nie pisało mu się tak dobrze, będzie musiał powiedzieć o tym Grace. Ha, nawet zapamiętał jej imię! Rzeczywiście, odkąd ją poznał, kryzys twórczy minął, wena powróciła i pisał więcej niż do tej pory. A to opowiadanie było naprawdę doskonałe- zdawał sobie sprawę, że odtworzenie akcji nie będzie stanowiło problemu, ale atmosfery, którą udało mu się stworzyć- owszem. Każde zdanie było wypracowane, wycyzelowane, wymuskane i mimo że nie zdążył jeszcze dokończyć tego opowiadanie, Raphael był przekonany, że będzie to jedno z najlepszych w jego życiu.
Aż do momentu, kiedy je zgubił.
A potem znalazł.
Pod drzwiami Elliotta, u którego spędzał ostatnie kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego. "Poprawione". Nigdy w życiu nie czytał czegoś równie ohydnego, obrzydliwego. Gdyby nie Ognista, porzucona przez jednego z jego współlokatorów, chyba by zemdlał, widząc coś tak koszmarnego. Jego opowiadanie zostało zbrukane, zbezczeszczone. Wiedział, że już nigdy go nie odtworzy w takiej formie, jaką miało na początku. Był wściekły, miał ochotę zamordować tego, kto dopuścił się równie ohydnego czynu. Kipiąc złością, pobiegł do Elliotta, który powiedział, że prawdopodobnie jest to sprawka niejakiej Curtis Juvinall, Australijki, która lubowała się w takich potwornościach. Na nic argumenty Bennetta, na nic słowa pocieszenia i zapewnienia, że to tylko głupi żart, że Raphael odtworzy opowiadanie... De Nevers pałał żądzą zemsty, dopadł Mathilde i wyciągnął od niej zdjęcie, na którym była Curtis. Już on jej pokaże...!
Łaził po Hogsmeade, mając nadzieję, że spotka tę chorą dziewuchę, która zrobiła coś tak strasznego z jego małym dziełem. W końcu dojrzał ją w parku. Wyglądała na niezwykle zadowoloną z siebie. Raph zacisnął zęby i podszedł do niej zdecydowanym krokiem.
- Curtis Juvinall?- spytał lodowato, ściskając w palcach poprawione przez nią opowiadanie. Była całkiem ładna, ale to nie załagodziło jego wściekłości. Wręcz ją pobudziło. Ładne dziewczyny nie powinny wypisywać takich okropieństw, a już na pewno nie powinny plugawić jego opowiadań. Zwłaszcza tak dobrych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Curtis Juvinall

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Wto Sie 13 2013, 21:11

Elliott miał całkowitą rację, to był żart. Śmieszny tylko dla Curtis, ale z nią już tak było. Rzeczy pozornie brzydkie i nieciekawe zdawały się mieć dla niej ukryte piękno, odrzucała te zachwycające swoją oczywistością. Z żartami było podobnie, jej bardzo specyficzne poczucie humoru nie pasowało nawet większości jej znajomych, ale chyba już się do tego przyzwyczaili. Niektórzy, tak jak Raphael, uznawali jej historyjki - dla samej Curtis niesamowicie zabawne - za idiotyczne i okropne, niektórzy wręcz przeciwnie, byli nimi zafascynowani. Czyżby panienka Juvinall po cichu liczyła, iż autor opowiadania (którego planowała nigdy nie spotkać, sic) należy do tej drugiej grupy? W końcu uważała, że ich, pisarzy, łączy przede wszystkim jedna rzecz - umiejętność sprawnego łączenia kontrowersji i realiów, nienawidziła przesłodzonych historii, nie lubiła przesady, ale tylko jeśli chodziło o szczęśliwe wątki, krwią i trupami w swoich opowiadaniach obdarowywała każdą zapisaną stronę.
Jeśli dowie się, jakie śledztwo przeprowadził Raph, aby odszukać, ją, Curtis, pierwsze pójdzie do Mathilde i wygarnie jej za to, jak łatwo oddała puchonowi zdjęcie Australijki. Ugh, cóż za lekkomyślna dziewucha!, pomyślała Curtis, nevermind.
- A kto pyta? - teraz jednak nie wyprzedzajmy zdarzeń, Juvinall nie miała zielonego pojęcia z kim ma do czynienia. Zdziwiła się oczywiście niezmiernie, kiedy ten chłopak podszedł do niej i z taką furią oraz jakimiś nieposkromionymi, wściekłymi iskierkami w oczach, wypowiedział jej imię. Na razie nie domyślała się, cóż to za wymięte kartki trzyma Raphael.
Może usnęła na tej ławeczce i to się jej jedynie śni? Zamrugała kilkakrotnie oczami, obraz wciąż docierał do niej z całą swoją jasnością i realnością.
Nie zmieniało to jednak faktu, iż wściekły chłopak miał coś w sobie. Australijka przekrzywiła lekko głowę, przyglądając się mu z niekrytym zainteresowaniem.  Sama nie wiedziała czy to przez fakt, że nieznajomym targają wyjątkowo silne uczucia, bardzo zresztą widoczne, tak przyciągnął jej uwagę? Poczuła się nieco nieswojo, jak gdyby traciła grunt pod stopami.
Ściągnęła nogi z ławki, zastanawiając się, czy nie zaprzeczyć i udać kogoś całkiem innego. Była chyba jednak, o zgrozo, zbyt zaintrygowana, być może dzisiaj opłaci się jej bycie Curtis Juvinall?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raphael de Nevers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Sro Sie 14 2013, 11:51

- Raphael de Nevers. Prawowity autor tego- syknął z furią, rzucając przy tym kartki na kolana dziewczyny i zaciskając pięści tak, że aż zbielały mu kłykcie. Zupełnie nie było mu do śmiechu. Być może jej historyjki uznałby za zabawne, ale w innych okolicznościach. Chociaż... nie, raczej nie. Raphael był orędownikiem piękna, nawet smutnego i bolesnego, ale piękna. Drobiazgów, smaczków, niuansów, które tworzyły perfekcyjną mozaikę, oddziaływającą na zmysły i wyobraźnię czytelnika. Wyobraźnię, a nie żołądek, który skręcił się w bolesny supeł, gdy de Nevers odkrył, co dziewczyna zrobiła z jego doskonałym opowiadaniem, jego dotychczasowym opus magnum. Merlinie! Miał wrażenie, że każde słowo jest rozgrzaną do czerwoności igłą, wbijaną mu pod paznokcie! Szczypcami, które rozrywały mu duszę! Tak potraktować jego doskonałe dzieło, wypielęgnowane, odchuchane zdania, słowa, tworzące historię, która poruszała, wciągała...!
- Nie wiem, co to ma znaczyć! Merde! To... to co zrobiłaś z moim opowiadaniem!- tu wyrzucił z siebie kilka zdań po francusku, wyrażających jego oburzenie. Złapał się za głowę, jakby miał wyszarpnąć sobie wszystkie włosy. Był coraz bardziej wściekły i nie mógł zapanować nad francuskim akcentem, który zawsze stawał się wyraźniejszy, gdy Raphaelem targały silne emocje.- Sądzisz, że to zabawne! Sacrebleu! Zmieniłaś moje opowiadanie w jakąś obrzydliwą, krwawą parodię, w coś, czego nawet nie umiem nazwać!- obrzucił pogniecione kartki pogardliwym spojrzeniem, w którym gdzieś na dnie czaiła się rozpacz, po czym przeniósł wzrok na Curtis, zagryzając usta i dygocząc ze złości. Chora, chora! Psychopatka! - Zniszczyłaś owoc mojej pracy! Gorzej- SPLUGAWIŁAŚ GO! Dla jakiejś głupiej, odrażającej zabawy!- jego głos balansował na granicy krzyku, angielskie słowa z trudem przechodziły mu przez gardło. Był wściekły i zrozpaczony. Wiedział, że już nigdy, ale to nigdy nie odtworzy tego opowiadania ze wszystkimi niuansami i dyskretnymi smaczkami. To koniec. Przepadło. Przez tę wariatkę, która wpatrywała się w niego z żywym zainteresowaniem.
Wyciągnął papierosa i zapalił go od różdżki, próbując opanować drżenie rąk. Spokojnie. Tylko spokojnie. Nie ma sensu jej dusić. To i tak nic nie da. MERDE!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Curtis Juvinall

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Sro Sie 14 2013, 14:57

I wszystko jasne.
Dzisiaj ZDECYDOWANIE nie opłacało się być Curtis Juvinall, ale chyba było już trochę za późno, żeby okłamać Raphaela, który zdawał się dokładnie wiedzieć, kim jest owa delikwentka w krótkiej, granatowej sukience, koszuli w kratkę i z niezliczoną ilością pobrzękujących łańcuszków na szyi.
Świetnie. Czyli Rahpael należał do tej pierwszej grupy ludzi, tych uważających jej opowieści za niesmaczne i zbyt kontrowersyjne.
Australijka westchnęła, nie zaglądając do pliku kartek, którymi chłopak cisnął jej o kolana. Przecież doskonale wiedziała co tam było, jak i na tych pierwszych stronach, zapisanych przez Francuza, tak i tych dalszych, zapełnionych jej nierównym pismem. Fakt, być może przesadziła z makabrycznością, wylewem krwi, dosadnymi porównaniami, dokładnymi opisami, przecież nie mogła też powiedzieć, że zrobiła to NIECHCĄCY.
W zasadzie skąd on wiedział, że to ona? Przecież się nawet nie podpisała! Dlatego wstała, zrzucając kartki na ławkę. Co prawda każdy, kto chociaż odrobinę znał Australijkę, wiedział, że to musiała być jej sprawka i fakt, iż Raphael również to wiedział, nie powinien jej AŻ tak dziwić.
- Skąd wiesz, że to ja? - zapytała, o dziwo spokojnie, wszakże Curtis wyprowadzić z równowagi było naprawdę trudno! Niestety nie rozumiała jego wściekłej, francuskiej paplaniny, ale następne słowa sprawiły, że w końcu i w niej coś się zagotowało. Cóż za pozbawiony jakiegokolwiek poczucia humoru sztywniak! Cóż z tego, że intrygujący, to pewnie tylko pozory. I dobrze, Curtis nienawidziła, kiedy ktoś wydawał się jej tak interesujący, miał wtedy nad nią pewną przewagę. - Z tego co mówisz, ta obrzydliwa, krwawa parodia, którą możesz nazwać PASTISZEM, musi być bardzo dosadna. - wycedziła, próbując zachować ten obojętny wyraz twarzy, który zwykle towarzyszył jej przy rozmowach. - I niczego nie SPLUGAWIŁAM. Przypuśćmy, że, oczywiście hipotetycznie, byłam to ja! Zrobiłabym to tylko w formie żartu, sądząc, że autor DOBREGO opowiadania nie jest ograniczonym Francuzikiem, który oburza się po dawce M A L U T K I E J kontrowersji. - zdecydowanie nie była to malutka dawka kontrowersji, ohohoh! Curtis dalej cedziła słowa, wwiercając się spojrzeniem szarych tęczówek w Raphaela. Tak naprawdę jednak... było jej trochę głupio, że przez taki żart, doprowadziła kogoś do takiego stanu. Rahp wydawał się naprawdę wściekły. I poruszony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raphael de Nevers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Sro Sie 14 2013, 21:07

Raphael obrzucił ją wściekłym spojrzeniem, a jego usta zadrżały w czymś na kształt uśmiechu, który nie wróżył nic dobrego.
- Nie zdradzam swoich informatorów- syknął de Nevers, zaciskając zęby na papierosie i mrużąc oczy. Gdyby jego wzrok mógł zabijać, Curtis leżałaby już martwa. Doskonale martwa. I cicha. Nie próbowałaby tych żenujących wymówek, nie próbowałaby wmówić mu, że ona to nie ona, a jeśli nawet, to robi awanturę o nic. Nie, to było naprawdę oburzające. Prawie tak bardzo, jak sam fakt zbezczeszczenia jego twórczości. Dalsza część wypowiedzi Australijki rozjuszyła go do granic możliwości. Cisnął papierosa na ziemię i z furią wdeptał go w trawę.
- OGRANICZONY?! FRANCUZIK?! ŻART?! Ty to nazywasz KONTROWERSJĄ?! Malutką, tak?- Raphael roześmiał się jak szaleniec. Był bliski obłędu. Jego ukochane dziecko, wypielęgnowane i absolutnie cudowne, jego maleństwo, któremu poświęcił tyle dni i nocy, które tak pieczołowicie szlifował, przez które nie spał, zapominał o jedzeniu... A ona tak bardzo je skrzywdziła! I to dlaczego? Dla żartu! Dla głupiej zabawy! Merlinie, miej litość nad tą opętaną Australijką! Żeby jeszcze to była zemsta zazdrosnego twórcy-rywala! Zrozumiałby to. Jakoś. Nienawidziłby go z całego serca, ale mógłby zrozumieć. A ta oto nieokrzesana dziewucha o makabrycznym poczuciu humoru twierdziła, że w dodatku jest to dobre opowiadanie. Biedne nerwy Raphaela...!
- Jesteś nieludzka! Psychopatka! Va au diable!- zawołał niezbyt grzecznie, ale z prawdziwą furią i rozpaczą brzmiącą w głosie. - Twoje plugawe...! Plugawe wstawki, krew i wnętrzności...! To potworne, to straszne! Zniszczyłaś wszystko! Zniszczyłaś moje dzieło!- jęknął, po czym usiadł na ścieżce i wbił wzrok w porzuconego przez siebie peta. Było mu doskonale obojętne, co się teraz stanie. Zupełnie opadł z sił, jego złość się wypaliła i pozostała bezradność. I znużenie.- Już nigdy tego nie naprawię...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Curtis Juvinall

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Czw Sie 15 2013, 01:44

Nie zdradza swoich informatorów, powtórzyła w myślach, powstrzymując się od wywrócenia oczyma. I tak przeprowadzi śledztwo, postanowiła hardo, chociaż cóż, w obecnej sytuacji, nic to przecież nie da, autor opowiadania dowiedział się kim była owa "wandalka".
Och, ona doskonale zdawała sobie sprawę, że gdyby wzrok mógł zabijać, już dawno leżała by pod tą ławką. Raphael Który Dusił Wzrokiem. Tak, to idealne imię dla bohatera jej następnej opowiastki. Puchon z pewnością by się ucieszył, słysząc swój nowy przydomek!
- Owszem. Malutką. - odpowiedziała po paru sekundach, kiedy już udało się jej opanować wściekłe drżenie głosu. Nie chciała pogarszać sytuacji docinkami i próbami obrony swojej twórczości, ale nie zamierzała dać za wygraną, nie miała w planach przepraszania. Chociaż opowieści o krwawych mordach i motywach psychopatów szalenie fascynowały Curtis, sama nie chciała zostać bohaterką jednej z nich. Kto wie, do czego ten wściekły chłopak może się posunąć?
- Słyszałam już gorsze epitety - parsknęła w końcu, dając upust swojej złości. Naprawdę starała się trzymać nerwy na wodzy, ale szło jej to coraz gorzej. - Histeryzujesz, przestań! - rzuciła, tradycyjnie próbując przybrać obojętny wyraz twarzy, ale z miernym skutkiem. Poddenerwowanie i irytacja stopniowo zalewały jej buzię, znajdując również odzwierciedlenie w szarych oczach, które z sekundy na sekundę zdawały się być coraz bardziej chmurne. Oczywiście Curtis nie miała być o co zła, reakcja Raphaela była jak najbardziej ludzka i zrozumiała, sama Australijka to nawet wiedziała, po prostu... miała nadzieję, że autor tak DOBREGO opowiadania, wykaże się większą tolerancją twórczości innych. To chyba irytowało ją najbardziej.
- Nic nie zniszczyłam, u b a r w i ł a m je tylko nieco. Idealne teksty o idealnych ludziach są już nużące, wiesz o ile częściej ludzie trafiają na seryjnych morderców niż osiągają stan całkowitego szczęścia? Zdziwiłbyś się. A pisarze boją się to przelewać na kartki, boją się o tym mówić, w obawie, że co, że postacie ożyją? Jeśli tak by było, dawno byłabym martwa. Czemu bohaterami są zwykle postaci pozytywne, czemu to z postacią ofiary się utożsamiamy, nie wchodzimy głębiej w psychikę sprawców, nie doszukujemy się w nich ludzkich odruchów, tylko wręcz przeciwnie? Gdybyś uważniej wczytał się w MOJE zakończenie twojego opowiadania, pewnie zauważyłbyś, że morderca, który wyżywał się na twoich postaciach, miał dokładnie obmyślony portret psychologiczny. Thomas Irytuje Mnie Twój Kręgosłup może i urządził najbardziej krwawą masakrę w dziejach Paryża, w dość wymyślny sposób zabijając bohaterów opowiadania, ale zastanowiło cię, co go skłoniło do tego? W dzień idealny ojciec, mąż, właściciel dużej firmy. Myślałam, że autor twojego opowiadania spojrzy głębiej niż na tę całą krwawą otoczkę, która według mnie, jest najlepszym punktem zakończenia, ale w gruncie rzeczy nie najważniejszym. - OHOHHO, się rozgadała, niemalże jak nie Curtis! Ale oprócz Nicholasa czy Nolana, nie miała z kim dzielić się takimi przemyśleniami. Teraz natomiast była w bardzo bojowym nastroju, jej twórczość wszakże znów została skrytykowana!
A to tylko przez ten ograniczony punkt widzenia, stwierdziła.
Po chwili sama wyciągnęła paczkę papierosów schowanych w kieszeni trochę przydużej koszuli, po czym wyciągnęła różdżkę z buta, odpalając go (papieros, nie buta hehs) i zaciągając się nim. Po namyśle wyciągnęła paczkę w stronę zrezygnowanego chłopaka, który klapnął na ścieżce.
- Weź, może płuca nie pozbawią cię życia we śnie - przypomniała jej się ta rozmowa z mugolskim nieznajomym, bardzo miłe wspomnienie; ten śmieszny mugol na jej historyjki reagował śmiechem, nie oburzeniem. Raphael jednak przecież nie wiedział o co chodziło, ech, zapewne uzna Curtis za psychopatkę do potęgi.
Bywa?


trochę elaborat, sorczi :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raphael de Nevers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Czw Sie 15 2013, 10:14

Raphael Który Dusił Wzrokiem to niewątpliwie trafny przydomek, zwłaszcza w tej chwili, kiedy w spokojnym zwykle Francuzie budziły się mordercze instynkty.
- Nie wiesz, co zrobiłaś! Ja? Ja histeryzuję, tak?!- wysyczał Raphael, mierząc ją wściekłym spojrzeniem.- Ubarwiaj swoje własne opowiadania! Nie dotykaj cudzych, a już ZWŁASZCZA moich! Nie wiesz, jak chciałem to zakończyć, nie masz bladego pojęcia o niczym!- wrzasnął, nie panując nad sobą. O cholera, zdaje się, że zaczęła mu nawet latać powieka, niedobrze... chociaż to pewnie nadmiar kawy, która przecież wypłukuje magnez.- Oni nie byli IDEALNI! Hubert miał popełnić samobójstwo, wcześniej przegrywając wszystko w karty, żeby raz w życiu być bogatym, a pozostali... A CO CIĘ TO ZRESZTĄ OBCHODZI?!- jęknął, mierząc ją nienawistnym spojrzeniem. Nie dała mu doprowadzić swojej historii do końca, zniszczyła ją, splugawiła! Gdyby był bardziej krwiożerczym i popędliwym typem, panna Juvinall byłaby już martwa. Ale nie! Raphael dużo mówił, ale szczęśliwie dla Curtis mało robił, więc niebezpieczeństwo było znikome, naprawdę! - Wyprułaś flaki! Wyprułaś flaki Hubertowi, jego żonie i jej kochance!- zaczęło mu się już wszystko mylić, w końcu to Hubert miał kochankę, a nie jego żona, chociaż właściwie co to ma za znaczenie?- Jak można patrzeć głębiej, kiedy całe opowiadanie nurza się we KRWI i FLAKACH?! Jak możesz wymagać doszukiwania się drugiego dna, prawdziwej treści, jeśli te obrzydlistwa przysłaniają wszystko?! WSZYSTKO! Zrozumiałbym, gdybyś po prostu inaczej je zakończyła! Zrozumiałbym! Ale ty zrobiłaś z tego jakąś ohydną, makabryczną krwawą jatkę! I to nie działa na wyobraźnię, nie sprzyja refleksji, tylko WYMIOTOM!- zakończył z furią Raphael, wymachując rękami i marszcząc brwi we wściekłym grymasie. Miał ochotę udusić tę psychopatkę, a całe opowiadanie podpalić i już nigdy, przenigdy do niego nie wracać. Co z tego, że było doskonałe? Ona je zniszczyła, splugawiła, zohydziła jemu samemu. Już nigdy nie pomyśli o tej historii jako o swoim idealnym dziecku, maleństwie, owocu wielu nieprzespanych nocy! Nie! Do końca świata będzie pamiętał o Thomasie Drażni Mnie Twój Kręgosłup, czy jak mu tam było, który wypruł Hubertowi wnętrzności nożem do serów! DO SERÓW!
Nie zrozumiał jej żartu, ale papierosa przyjął. Dyskusja z tą wariatką zupełnie pozbawiła go sił, zwłaszcza że zazwyczaj nie wybuchał. W ogóle rzadko okazywał jakieś specjalnie silne uczucia, które były domeną jego papierowych postaci, a nie jego samego. Przypalił papierosa od różdżki i spojrzał na Curtis z rezygnacją, po raz kolejny dochodząc do wniosku, że jest naprawdę ładna. Pewnie również dlatego tak bardzo go zabolał fakt, że to właśnie ona dokonała masakry połowy Paryża z jego opowiadania.
- Merci- mruknął, zaciągając się i przymykając na chwilę oczy. Po chwili wbił wzrok w jakiś nieokreślony punkt w przestrzeni ze typową dla siebie miną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Curtis Juvinall

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Czw Sie 15 2013, 17:42

Fakt, Curtis nie znała planów Raphaela, ale to jak zamierzał skończyć opowiadanie, nieco ją zdziwiło. Może jedynie teraz tak mówił, a w rzeczywistości miał całkiem inne plany? Uznała jednak, że nawet gdyby Hubert popełnił samobójstwo, byłoby to przekazane W ZUPEŁNIE inny sposób, niż ten, w jakim ona wymordowała bohaterów opowiadania.
- Owszem, histeryzujesz. - zmrużyła nieznacznie oczy, mając wielką ochotę nimi wywrócić. - Że ja nie mam bladego o niczym? W końcu podrzuciłam ci to opowiadanie POD DRZWI, nie trzeba było go zostawiać w jakiejś kawiarence, gdzie KAŻDY mógł z nim zrobić co chciał, wytrzeć stolik na przykład? - pod koniec i Curtis już nie mogła się powstrzymać od podniesienia głosu, nakręcała się coraz bardziej. Niedobrze.
- TAK, WYPRUŁAM IM FLAKI, PRZYZNAJĘ SIĘ, ale uchroniłam Huberta przed samobójstwem, hehs.- nie no, to naprawdę był żart w stylu Karola Strasburgera! Ponadto, gdyby ich rozmowę słyszała jakaś osoba trzecia... hoho! Być może następną rozmowę dane im było przeprowadzić w pokoju bez klamek? Curtis jednak naprawdę nie chciała wybuchnąć gniewem i chociaż rozładowanie atmosfery wyszło... hm, trochę kiepsko zapewne, to przynajmniej była o jeden krok od rzucenia w Rapha zaklęciem dalej!
- Och, uwierz mi, można spoglądać głębiej nawet przez krew i flaki! - niemalże się żachnęła, w końcu wywracając oczyma. - Gdybyś jednak zdecydował się na wydanie opowiadania, ZROBIŁOBY FURORĘ, wbrew pozorom ludzie lubią dosadność i zgrabnie opisane szczegóły, nawet te najbardziej, jak ty to nazwałeś, krwawej, makabrycznej jatki. Takie sceny naprawdę przyciągają uwagę, poza tym, nie całe opowiadanie nurzało się w trupach, to samo zakończenie, zaledwie eee... kilkanaście stron? KILKANAŚCIE NIESAMOWICIE DRAMATYCZNYCH I WCIĄGAJĄCYCH STRON - miała już dość tłumaczenia, on swoje, ona swoje, a przepraszać wciąż nie zamierzała. Lubiła dyskusje, dopóki oczywiście sama zachowywała spokój.
Curtis również niespecjalnie często okazywała uczucia, ale nie tylko te silne, zasłaniała się za obojętnością i makabrycznymi historyjkami. Jednakże, tak jak dzisiaj, zdarzało się jej nie wytrzymać i w końcu stracić nad sobą kontrolę, czego szalenie nie lubiła. Zdecydowanie wolała, kiedy ludzie mieli ją za niewzruszoną.
Westchnęła w końcu głęboko i zaciągając się papierosem, przysiadła na ścieżce obok Raphaela. Pomachała mu ręką przed zamglonymi oczami, wpatrującymi się w jakiś - nieznany Australijce - punkt.
- Nie śpij, bo przyjdzie po ciebie Aleksander Ależ Pragnę Twojego Skalpu - uśmiechnęła się lekko kącikiem ust. Ależ dzisiaj szastała tymi sucharami, niemalże tak obficie, jak krew z Huberta, kiedy został zaatakowany nożem od sera! Raphael wydawał się jej Curtis po prostu bardzo zrezygnowany i ohoh, w panience Juvinall odezwało się sumienie! Dalej jednak uważała swój żart z dokończeniem opowiadania za niesamowicie śmieszny.
Burza rozbrzmiewała coraz bliżej, zaczął wiać też chłodny wiatr, londyńska ulewa zdawała się podążać za Curtis dosłownie wszędzie, sic!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raphael de Nevers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Czw Sie 15 2013, 21:35

Och, więc teraz będzie wytykała mu jego... hm, gapiostwo? Zapominalstwo? Gdyby wiedziała, jak Raphael był zły na siebie za to, co zrobił! Jak rozpaczał, kiedy zdał sobie sprawę, że zgubił swoje opowiadanie i nawet nie potrafi powiedzieć, gdzie może się ono znajdować. O nie! Nie mógł się godzić ani na takie postawienie sprawy (bo niestety dziewczyna miała rację), ani na taki ton!
- To byłoby lepsze! Wycierając stolik, ktoś zrobiłby to z niewiedzy, zniszczyłby formę, a nie treść! Ty zrobiłaś to specjalnie! SPECJALNIE! Perfidnie przerobiłaś moje opowiadanie i podrzuciłaś w tym stanie pod drzwi Elliotta! TO O WIELE GORSZE!- krzyknął, ciskając oczami błyskawice i mając ochotę zacisnąć palce na jej ślicznej szyi.
- MOJE OPOWIADANIE NIE POTRZEBUJE TANIEGO WABA NA ŻĄDNĄ KRWI HOŁOTĘ!- ryknął z pasją Raphael, rumieniąc się i blednąc na przemian.- Przyciąga samo! Tak! Inaczej byś go nie przeczytała i nie przerobiła w ten sposób, HA! Myślisz, że śmierć Huberta nie byłaby sama w sobie dramatyczna?! Oczywiście, że tak! Ale przemawiałaby do wrażliwości czytelnika, jego duszy, a nie zalewała ją krwią i wyprutymi bebechami! Nie wydałbym czegoś takiego pod swoim nazwiskiem! Nigdy w życiu!- powiedział z oburzeniem, chociaż już nie krzyczał. Zwyczajnie nie miał na to siły, więc obrzucił dziewczynę ciężkim spojrzeniem i zamilkł na dłuższą chwilę.
Nawet na nią nie spojrzał, kiedy usiadła obok ze swoim papierosem. Jakby zupełnie się wyłączył. Dopiero w chwili, kiedy pomachała mu ręką przed nosem, drgnął i spojrzał na nią z czymś na kształt wyrzutu.
- Jestem skończony, niech sobie po mnie przychodzi nawet Barth Wydłubię Ci Oko Wykałaczką- mruknął Raphael, wzruszając ramionami. Długo mu zajmie pogodzenie się z faktem, że Curtis obeszła się tak brutalnie z jego opowiadaniem. Westchnął boleśnie i spojrzał w niebo, które zasnuły ciężkie, ołowiane chmury. Zbierało się na burzę, ale Francuzowi było to doskonale obojętne. Czymże jest kolejna burza wobec cierpień jego artystycznej burzy. Sięgnął po pogniecione kartki, które Australijka trzymała w wolnej dłoni i wygładził je prawie czułym gestem. Jego usta zadrgały nerwowo, ale opanował się jakoś i wsadził cały plik za pazuchę. - Dlaczego to zrobiłaś?- spytał już spokojnie, zaglądając dziewczynie w oczy ze szczególnym wyrazem spokojnej rezygnacji i cierpienia. Mon Dieu, jaka ona była ładna. Tylko dlaczego taka okrutna i obdarzona tak makabrycznym poczuciem humoru?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Curtis Juvinall

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Czw Sie 15 2013, 22:37

Próbowała po prostu odciążyć sumienie w jakikolwiek sposób. Jak sobie pomyślała, nieco złośliwie, Raphael JUŻ NIGDY PRZENIGDY nie zostawi opowiadania w takim miejscu, heheh!
- Elliott? - HA, chyba już nie musiała przeprowadzać śledztwa. - Ahaaaa, no tak, już rozumiem. To jego mieszkanie było. - dotarło do niej w końcu, że popełniła wielki błąd, opowiadając temu śmiesznemu Bennettowi kilka historyjek, parę dni temu w Londynie. No cóż, nie dziwne, że hektolitry krwi i opis scen rodem z horroru skojarzyły się mu z Juvinall, trudno o kogoś z podobnymi zamiłowaniami.
- Tania żądna krwi hołota? Naprawdę dobrze traktujesz czytelników. - uśmiechnęła się lekko i pokiwała głową z udawaną aprobatą. - Nie, nie sądzę, że byłaby wystarczająco dramatyczna. Samobójstwo jest niesamowicie oklepane, przemówi do wrażliwości czytelnika na chwilę. Zbiorowa masakra natomiast zszokuje, utkwi w pamięci. Zapewniam cię, nikt nie zapomniałby o twoim opowiadaniu. W innym wypadku ma szansę zachwycić tylko na chwilę, o ile oczywiście nie jest wystarczająco dobre.- coś chyba za pewna była w tym wszystkim o czym mówiła, ale naprawdę nie chciała się tłumaczyć tekstem "to był tylko żart". Wbrew pozorom Curtis naprawdę dobrze pisała, opowiadania Raphaela również doceniła i przyporządkowała do tej drugiej grupy, która uwagę czytelnika mogła przykuć czymś więcej niż flakami na wierzchu.
Ale oczywiście się do tego nie przyzna.
- Przestań dramatyzować. - ucięła, ale gdyby postawiła się w odwrotnej sytuacji, gdyby ktoś jej makabryczne opowiadanie zmienił na taką przykładowo bajkę dla dzieci, po pierwsze również by się nieziemsko wściekła, po drugie również uznałaby, że dalsze życie nie ma sensu. Kiedy Raph już spokojnie zdał pytanie, również na niego spojrzała. Był przystojny, miał w sobie coś takiego, co Curtis ceniła w mężczyznach, ale co naturalnie ją również i irytowało, bowiem bardzo uciekała chociażby przed próbą jakiegokolwiek usidlenia z ich strony. Poza tym, gdyby nie jego BARDZO BOLESNE SŁOWA, mogłaby... go polubić? Wydawał się obdarzony i pasją i talentem, Zupełnie jak Nicholas, ale jakoś tak... dziwnie jej było ich do siebie porównywać.
Cóż za dziwny (żeby nie powiedzieć INTRYGUJĄCY nienienie) człowiek, uznała zatem, bowiem takie stwierdzenie było chyba najbardziej bezpieczne dla niej samej.
Spojrzenie pełne rezygnacji i tego... cierpienia, utemperowało ją jeszcze bardziej. Chyba straciła ochotę do zjadliwej dyskusji.
- Sposób na nudę i monotonię. Chciałam też rozśmieszyć autora opowiadania. I... trochę dać mu nauczkę, żeby bardziej ogarniał życie i swoje zguby? - w zasadzie było to też z najczystszej złośliwości, ale nie miała zamiaru tego przyznawać, już i tak zdradziła połowę ze swoich prawdziwych motywów. Bo z tą nauczką to tak... średnio na jeża, rzekłabym! - To było silniejsze ode mnie. - dodała, wzruszając ramionami, ponownie zaciągając się coraz krótszym papierosem. Oho, niebezpiecznie zagłębiała się w tematu blisko zahaczające o jakieś tajemnice egzystencjalne czy coś w tym rodzaju. Teraz w sumie mogłaby go uraczyć niesamowitą, również mrożącą krew w żyłach zmyśloną historią o patologicznej rodzinie, która ukształtowała jej charakter i w ogóle opowiedzieć masę bajeczek, którymi raczyła większość napotkanych ludzi, ale po pierwsze Raphael pewnie by w to już nie uwierzył, po drugie... naprawdę nie miała ochoty tego robić. Gdyby nie to, że już wystarczająco mu dopiekła, sprawa wyglądałaby inaczej, o taktaktak, z pewnością uraczyłaby go krwawą historią o swoim ojcu czy matce, EHE. Czasem, niespecjalnie często, zdarzało się, że nie miała ochoty sprzedawać swoich bajeczek danej osobie. Ostatnim razem miała tak z Riley'em, wiadomo jak to się skończyło!
- Wyobraź sobie, że to się po prostu nigdy nie wydarzyło, wyrzuć zakończenie. - Curtis Ciocia Dobra Rada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raphael de Nevers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Pią Sie 16 2013, 12:22

- Ludzie na poziomie nie potrzebuję takich... atrakcji, żeby zwrócić uwagę na opowiadanie- burknął Raphael, patrząc na nią krzywo. Szczerze mówiąc, nie oburzyła go forma zakończenia, ale jego treść, czy raczej sposób podania. Styl miała dobry, ale de Nevers nie był w stanie zaakceptować tych wszystkich okropieństw, krwi, bebechów i ogólnej ohydy, która niewiele miała wspólnego z mimetyzmem. Litości, takie rzeczy się nie zdarzały, AŻ TAK KRWAWE. Podanie w wątpliwość, czy jego opowiadanie jest wystarczająco dobre, by utkwić w pamięci czytelnika, dotknęło go do żywego. Zmierzył ją chłodnym spojrzeniem swoich ciemnych oczu.- Oczywiście, że jest wystarczająco dobre. To najlepsze, co napisałem od... nie wiem, jak dawna- prychnął z urazą. To było DOSKONAŁE opowiadanie i ona dobrze o tym wiedziała! Wyważone pod względem ilości środków artystycznych, nastrojowe i działające na wszystkie zmysły.
Na kolejną wypowiedź, mającą na celu uciszenie go, czy też uświadomienie, że przesadza, de Nevers zaciął usta i spiorunował dziewczynę wzrokiem. Naprawdę, brakło mu już słów, a to nie zdarzało się często. Ba, właściwie nigdy! W końcu był pisarzem! Raphael mógł się podobać. Nie przypominał co prawda tych umięśnionych i nonszalanckich chłopaczków z agencji modeli, którzy może i są przystojni, ale niemożliwi wręcz do rozróżnienia, bo mimo że był wysoki, o mięśniach czy idealnie regularnych rysach twarzy mógł tylko pomarzyć. Inna rzecz, że nigdy mu to nie przeszkadzało. Był... interesujący, zapadał w pamięć i budził ciekawość u płci przeciwnej. Nienawidził swojego nosa, dopóki jedna z dziewcząt nie oświadczyła, że nadaje mu godność rzymskiego wodza, czyni go naprawdę pociągającym i zdradza charakter. Od tego czasu de Nevers przestał walczyć ze swoim nosem, ba, nawet go polubił, mówiąc sobie, że to oznaka wyrazistej osobowości. Mięśni na nim tyle, co na wychudzonej wiewiórce, oczy za głęboko osadzone pod ciemnymi brwiami, ale... ale miały w sobie jakiś romantyzm, tęsknotę, czy diabli wiedzą co. Głębię. O, może to jest odpowiednie słowo.
Hehe, to miłe, że nasze postaci się wzajemnie sobie podobają, bo Raphael z każdą chwilą coraz bardziej doceniał urodę Curtis, jej subtelność i nietuzinkowość, jednocześnie coraz bardziej bolejąc nad jej koszmarnym poczuciem humoru i kompletnym brakiem wyczucia. Gdyby nie wykazała się tymi dwiema cechami, to MOŻE de Nevers zacząłby nawet z nią flirtować! Zapominając niecnie o Grace, która przecież została jego muzą i pozwoliła napisać mu to pamiętne dzieło. Ech, faceci.
Popatrzył na nią w zadumie i powoli pokiwał głową. Dla zabicia monotonii. Ha. Paradne. Tak bardzo kogoś zranić tylko z powodu nudy. Zawsze powtarzał, że nuda i monotonia są destrukcyjne, ale nie sądził, że do tego stopnia.
- Co do rozbawienia autora... nie wyszło, zły adres. A co do ogarniania... i tak nic z tego nie będzie, przecież nie raz próbowałem- westchnął już nieco łagodniej, chociaż w jego oczach wciąż malował się wyrzut i głęboki smutek. On też szalenie lubił zmyślać niestworzone historie o swojej rodzinie. Gorzej, że potem zapominał, co komu nabajdurzył i konsekwencje bywały mało przyjemne, bo ludzie nie rozumieli, że to nie było KŁAMSTWO, ale KSZTAŁTOWANIE RZECZYWISTOŚCI. Ech. Naprawdę, prawda była rzeczą zbyt względną, żeby się tak do niej przywiązywać.
- To nie takie proste. Za dużo siebie wlałaś w to opowiadanie, zaszczepiłaś w nim cząstkę swojej osobowości... to już nigdy nie będzie w pełni moje opowiadanie- powiedział smutno, zaciągając się papierosem i wpatrując w ziemię z beznadziejnym wyrazem twarzy. Taką minę mógł mieć Werter zanim palnął sobie w łeb. Najgorsze, że nie było w tym nic sztucznego, teatralnego. Raphael naprawdę był zgnębiony i nieszczęśliwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Curtis Juvinall

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Pią Sie 16 2013, 16:54

- Ale ludzie "na poziomie" uznaliby je za przyciągające uwagę i by je zaakceptowali, wszakże z definicji wynika, że nie są ograniczeni - odparła, prychając i odwdzięczając się równie krzywym spojrzeniem. W gruncie rzeczy to właśnie cały ten wylew krwi, flaki walające się po ulicach Paryża, dosadność w szczegółach najbardziej w tym wszystkim śmieszyły Curtis. Opisy były przesadzone, o tak, zdecydowanie! I właśnie to Juvinall w nich ceniła najbardziej. Były kompletnie oderwane od rzeczywistości, bo chyba trudno byłoby sobie nawet wyobrazić taką masakrę.  
- Nie przeczę. - wzruszyła ramionami obojętnie, bo opowiadanie przecież przeczytała od deski do deski, stwierdzając, że jest n a p r a w d ę dobre. Dobre jednak zawsze można ulepszyć, jak uznała z trochę złośliwym uśmiechem, wtedy, pamiętnego popołudnia, kiedy znalazła opuszczony plik kartek na stole w kawiarni.
Jak na złość, Raphael wzbudził zainteresowanie i u Curtis! Faktycznie ją zaciekawił, co swoim już niemalże przyzwyczajeniem, próbowała w sobie zdusić. Sama lubiła intrygować, zmuszać do zastanowienia się czemu jest jaka jest, czemu intrygują ją takie rzeczy i zwykle, kiedy już opowiedziała parę zmyślonych historyjek, udawało się jej ten cel osiągnąć. Jednym wydawała się niesamowicie dziwaczna, drugim wręcz przeciwnie - chcieli ją poznać. Różnie to bywało, jednakże o relację na wyższym poziomie niż przyjaźń, trudno u niej było, zwłaszcza, kiedy nagle się wycofywała bez słowa wyjaśnienia, sama w zasadzie nie wiedząc czemu. Chyba po prostu sama wolała ranić, niż być zranioną, a zakładała, że to prędzej czy później się stanie. Lubiła mieć nad kimś przewagę, dlatego kiedy ktoś, o zgrozo, zaczynał ją intrygować, starała się go poznać do tego stopnia, żeby aura tajemniczości przestała z niego promieniować. Drugą opcją było całkowite zignorowanie danej osoby. Inna sprawa, że Curtis nienawidziła się przyzwyczajać. O tak, to było chyba z tego wszystkiego najgorsze.
Sama nie wiedziała, co zamierza zrobić w przypadku Raphaela, chociaż tutaj wybór chyba nie zależał tylko od niej, nie zdziwiłaby się, gdyby De Nevers po prostu nie chciał mieć z nią nic wspólnego.
Gdyby wtedy wiedziała, że to on jest autorem opowiadania, i tak dopisałaby jego końcówkę? Jakieś piętnaście minut temu, odpowiedziałaby bez najmniejszego wahania, że oczywiście! Teraz natomiast mogłyby się zrodzić wątpliwości.
Duże wątpliwości.
Po chwili uświadomiła sobie, że wpatruje się zamglonym wzrokiem wprost w Raphaela, zaraz zatem odwróciła spojrzenie, wbijając je w czubki swoich martensów.
- Bywa, ale zawsze przecież można próbować, w gruncie rzeczy to zależy od nastawienia. - rzuciła, siląc się na pogodny ton. Och, szkoda, że nie powiedział tego na głos, bowiem Curtis natychmiastowo by się zgodziła! To smutne, że ludzie nie widzieli w takich "niewinnych" kłamstewkach nic więcej niż łgarstwa, o ile oczywiście wcześniej wykryli, że opowiastki Curtis są nieprawdziwe. Zawsze dziwiło ją to, że wszyscy od razu zakładają, że opowiada im to tylko po to, aby mieć z nich ubaw.
Tymczasem Curtis naprawdę kształtowała różne rzeczywistości.
- A gdybym napisała inne zakończenie, byłbyś w stanie to przełknąć? Problem jest we mnie czy w samej treści? - co prawda podejrzewała, że chodzi i o to i to, wszakże nawet z innym zakończeniem to nie byłoby opowiadanie Raphaela, jak sam to zresztą powiedział, ale... chyba naprawdę zrobiło się jej żal chłopaka i próbowała go jakimiś dziwnymi, okrężnymi drogami pocieszyć. Może i na co dzień nie wykazywała się zbyt wielkimi pokładami empatii, potrafiła się przecież do kogoś nie odzywać tygodniami, nie wyjaśniając nic, chcąc po prostu "osłabić relację" (pozdrawiamy Riley'a), ale to była trochę inna sytuacja. Pod tym względem dziwnie niewinna, hoho Curtis mistrz określeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raphael de Nevers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Pią Sie 16 2013, 21:21

- Ale oni nie potrzebują takiego wstrząsu estetycznego, żeby coś zrozumieć czy zapamiętać- zniecierpliwił się Raphael, zaciskając usta w wąską kreseczkę. Autorka odczuwa tutaj bardzo wyraźnie fakt, że skończyła klasę humanistyczną, bo wstrząs estetyczny kojarzy się jej z rąbniętym Witkacym, a połączenie Curtis i Witkacego szalenie ją bawi, hehe. Ohyda i Witkiewiczowska bebechowatość, o tak, jestem dziwnie przekonana, że Curtis stałaby się fanką Witkacego! Szkoda, że nie ten krąg kulturowy i nie ta bajka, no ale koniec tych słodkich dygresyjek!
Raphael nie był aż tak zainteresowany Curtis, bo niestety wyrobił sobie już o niej zdanie jako o bardzo ładnej, bardzo dziwnej i bardzo pokręconej dziewczynie, która zniszczyła jego doskonałe opowiadanie. Wyrzucił niedopałek papierosa, po czym wyciągnął własną paczkę i wyciągnął ją w kierunku Australijki, pragnąc się zrewanżować. Urażona duma, cierpienie twórcy i tak dalej, ale dobre maniery dobrymi manierami, prawda? Przypalił papierosa i z ulgą wypuścił z ust kłąb dymu. Tak, palenie miało na niego zbawienny wpływ.
On... rzadko bywał zraniony, bo rzadko się angażował. Rzadko pozwalał sobie na jakieś głębsze uczucia, co może wydawać się dziwne w przypadku osoby wrażliwej i twórczej. On obserwował. Miewał romanse, kilka razy był zakochany, miewał nawet dziewczyny, ale to wszystko było takie... mało poważne. Żadna z jego partnerek nie była w stanie zaakceptować faktu, że dla Raphaela pisanie było czymś absolutnie najważniejszym, że bez tego nie był w stanie funkcjonować. Że może zapomnieć o ich urodzinach, miejscu ich pierwszego pocałunku albo ni stąd, ni zowąd zacząć zmyślać. I wcale nie dlatego, że nie kochał! On po prostu... był Raphaelem. Tak, to powinno wyjaśnić wszystkie wątpliwości. On po prostu nie mógł inaczej- musiał pisać, musiał tworzyć, a drobiazgi dnia codziennego jakoś mu umykały. Kobiety mają tę śmieszną właściwość, że często zakochują się w swoim wyobrażeniu o danym mężczyźnie, nie w nim samym, ale w tym kimś, na kogo według siebie zdołają go przerobić. Otóż Raphaela przerobić się nie dało. Był jak diament, twardy, nie do zarysowania przez byle dziewczynę. Tylko inny diament mógłby go w jakiś sposób uformować, ale gdzie takiego szukać?
- Sam nie wiem...- westchnął cicho de Nevers, wpatrując się w żarzący koniec papierosa i marszcząc ciemne brwi. - Sądzę... sądzę, że wszystko razem... to było moje opowiadanie od początku do... do tego miejsca, w którym zaczęłaś pisać ty. Chyba już nigdy nie będzie takie samo- powiedział, zaciągając się papierosem i unosząc na nią smutne oczy. Och, nie miał zamiaru się już ciskać, złościć i wymyślać Australijce, którą chyba ruszyło sumienie, czy co ona tam miała, bo próbowała załagodzić sytuację.
Posłał jej coś na kształt uśmiechu. Bardzo zdeformowanego i bolesnego, ale niewątpliwie miał być to uśmiech. Robimy postępy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Curtis Juvinall

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Sob Sie 17 2013, 03:41

- Co wcale nie znaczy, że nie uznaliby go za inne, za intrygujące - dodała jeszcze, widząc zniecierpliwioną minę Raphaela. I jestem wręcz przekonana, że gdyby podsunąć Curtis pod nos jedno z dzieł Witkacego, dziewczyna orzekłaby, że z owym autorem łączy ją jakaś nieznana więź. Wielu jej znajomych i nieznajomych ludzi zostałoby obdarowanych bajeczką, że jest zaginioną prawnuczką Witkacego, która kultywuje jego twórczość! Później pewnie poszłaby o krok dalej, wmawiając, tym co naiwniejszym, iż pewnie jest jego drugim wcieleniem.
W zasadzie szkoda, że nie ten krąg kulturowy, naprawdę.
O, w sumie to dobre sobie o niej zdanie zdążył wyrobić, Curtis zdecydowanie była pokręcona. I dziwna, w luźnym tego słowa znaczeniu. Również zagubiona, co tylko potęgowało wcześniej wymienione cechy.  
Przyjęła papierosa, poprzedni niedopałek rzucając przed siebie na taką odległość, aby móc go zdeptać butem.
Cóż, angażowanie się i Curtis... to już w ogóle była dziwna historia. Ona nie tyle, co rzadko pozwalała sobie na głębsze uczucia, po prostu panicznie przed nimi uciekała, zasłaniając się innymi rzeczami. Kiedy już komuś udawało się zaakceptować panienkę Juvinall, jej ekscentryczne poczucie humoru, dołki w które wpadała bez konkretnego powodu, dość oryginalne podejście do życia, ona zazwyczaj właśnie podejmowała decyzję o ucieczce, bowiem aha, taka relacja zaszła już za daleko! W efekcie chyba nigdy nie była zakochana na zabój, nigdy nie miała takiego poczucia, które kazałoby wziąć się jej w garść i zaprzestać zwodzenia wszystkich, w tym nawet samej siebie. Być może to po prostu kwestia poznania odpowiedniej osoby? Która cechowałaby się i cierpliwością i determinacją? To w obyciu z Curtis potrzebne było czasem nawet bardziej niż zrozumienie jej.
Wpatrywała się chwilę w Raphaela i w ten jego uśmiech-nie-uśmiech.
To ten moment, w którym zwykle się przeprasza?
Niedokończonego papierosa rzuciła na ziemię, ponownie przydeptując martensem, po czym energicznym ruchem sięgnęła za pazuchę De Neveresa, wyciągając pomięte opowiadanie i zanim chociażby zdążył ją powstrzymać (czy coś!) wstała i odeszła parę metrów, kartkując opowiadanie - kiedy wreszcie trafiła na swoje pismo, oderwała tę parę kartek i podeszła na skraj zagaika, gdzie las się kończył, a zaczynało zejście do parku. Ponieważ wiał wiatr, zwiastujący rychłe nadejście burzy i ulewy, Juvinall po prostu puściła z nim zakończenie, pozwalając zapisanym przez nią kartkom lecieć daaaaleko, daleko, z dala od Raphaela de Nevers.
Po chwili wpatrywania się w smagane przez wiatr kartki, Curtis odwróciła się do chłopaka, machając jego NIEDOKOŃCZONYM opowiadaniem.
- Paryż został uratowany, noże do serów siedzą w szufladach, a Hubert może popełnić samobójstwo. - powiedziała miękko, starając się ukryć jaki zawód sprawiło jej pozbycie się tego zakończenia. - To nie takie trudne wyobrazić sobie, że czegoś nie było. Że coś to tylko nic, które można puścić w zapomnienie przy pierwszym lepszym podmuchu wiatru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raphael de Nevers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Paryż
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 897
  Liczba postów : 925
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6354-raphael-theodore-de-nevers#178291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6355-ekscentryk-i-marzyciel#178298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6356-ludzie-listy-pisza#178305
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7207-raphael-theodore-de-nevers#204480




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Sob Sie 17 2013, 12:44

Raphael doszczętnie zgłupiał. Zachowanie Juvinall kompletnie go zaskoczyło, nawet nie zdążył zaprotestować. Po prostu patrzył za nią w niebotycznym zdumieniu, nie wiedząc, co robić, a nawet co o tym wszystkim myśleć. Jak zdążył już zauważyć, ta dziewczyna była nieobliczalna, mogła posłać do diabła wszystko, całe opowiadanie, co w gruncie rzeczy wydawało mu się teraz jedynym sensownym rozwiązaniem.
Dopiero po chwili zrozumiał, co zrobiła. Wpatrywał się w jej plecy, walcząc z tymi wszystkimi uczuciami, które zaczęły w nim narastać, począwszy od niedowierzania, poprzez zaskoczenie, irytację i... wdzięczność? Tak, to chyba była wdzięczność. A nawet coś na kształt podziwu. Przecież widział wyraźnie, że była dumna ze swojego zakończenia, że rozsadzała ją satysfakcja, a teraz wyrzuciła całą swoją pracę, bo... bo on czuł się zdruzgotany, bo uważał, że zniszczyła jego dzieło. To było bardzo... wielkoduszne. I w ogóle ta chęć naprawienia tego, co zepsuła.
Właściwie zrobiło mu się przykro.
Tak... niespodziewanie. Bo to, co napisała Curtis było dobre! Nie odpowiadało Raphaelowym kanonom piękna i estetyki, ale komuś to mogło się podobać! A Juvinall włożyła w to dużo serca. I teraz jej praca szybowała sobie gdzieś w przestworzach. Bo on urządził scenę.
- A-ale... ale włożyłaś w to tyle pracy... podobało ci się! Mogłaś to zachować... przecież- powiedział cicho Raphael, patrząc na nią ze zdumieniem i wdzięcznością, pomieszaną ze smutkiem. Sam nie potrafiłby się zdobyć na coś takiego. Nie kiedy uważał, że odwalił kawał dobrej roboty.- Dziękuję... Curtis- powiedział cicho, patrząc jej w oczy i wstając gwałtownie. Uniósł głowę. Robiło się coraz ciemniej, włosy dziewczyny i jego niesforną czuprynę szarpał zimny wiatr.- Może przeczekamy nad szklanką czegoś mocniejszego?- spytał, uśmiechając się już pewniej.- W końcu uratowałaś Paryż...
Miał poczucie, że jest jej coś winien. Nie wiedział, jak załagodzić ból twórcy, który własne dziecko rzucił na wiatr. Udane dziecko, z którego był dumny. Na ból pomagał alkohol. Raphael lubił burzę, była czymś... mistycznym. Dowodem na to, że człowiek nigdy nie zwycięży w pełni natury. Ale robiło się coraz chłodniej, a on chciał zatrzeć przykre wrażenie. Zwykle nie zajmował się takimi drobiazgami, bo bywał koszmarnym egocentrykiem, ale... ale rozumiał smutek Curtis, który na pewno gdzieś tam w niej tkwił, nawet jeśli tego nie pokazywała. W końcu sam też był pisarzem.


wybacz, że to takie krótkie :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Curtis Juvinall

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Coffs Harbour, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Sob Sie 17 2013, 17:04

Curtis po prostu bardzo często ulegała impulsom - tak było i tym razem.
Chyba jeszcze nigdy nie zniszczyła owoców swojej pracy, zwykle dawała opowiadania Nicholasowi, Georgii lub innej, bliskiej jej osobie, jeśli oczywiście uznała, że chce się danego utworu pozbyć. Ale tylko po to, żeby móc jednak do niego wrócić, wiedząc, że przyjaciele potraktują jej utwory z szacunkiem i humorem. Do zakończenia Raphaelowego opowiadania nie wróci już nigdy, podobnie jak sam Francuz, nie byłaby w stanie go odtworzyć. Zwłaszcza, że to była sama przecież końcówka.
Która ulatywała coraz dalej od autorki, nasiąkając pierwszymi kroplami deszczu. Strony z których Curtis była tak dumna, oddalały się, napawając autorkę przedziwnym uczuciem pustki.
Curtis westchnęła ciężko, odgarniając targane przez wiatr włosy. To doprawdy banalne stwierdzenie, ale dopiero teraz tak naprawdę poczuła, ile w tych zapisanych, wyrzuconych kartkach, było jej samej, Curtis Juvinall. Raphael miał całkowitą rację, ale dopiero kiedy wyrzuciła zakończenie, zrozumiała co miał na myśli.
- Ale teraz to tylko i wyłącznie twoje opowiadanie. - odparła, wręczając mu plik nieco wymiętych już kartek, obdarzając nieco melancholijnym spojrzeniem. Mimo świadomości, że raczej już nigdy nie uda jej się odtworzyć tak genialnie krwawego zakończenia opowieści, zwieńczonego paryską masakrą, uśmiechnęła się delikatnie, kiedy De Nevers podziękował.
Chyba naprawdę dobrze zrobiła. Mimo wszystko. Mimo tego, że przez dosłownie chwilę miała ochotę zbiec do parku i pozbierać porozwiewane kartki.
- Och tak, to doskonały pomysł. W końcu zwycięstwo powinno się świętować. - przytaknęła, poszerzając lekki uśmiech. Coś mocniejszego będzie idealnym rozwiązaniem. W końcu jednego dnia udało jej się po raz pierwszy zniszczyć jakąkolwiek swoją twórczość i uratować Paryż. To może zmęczyć.

to piszpisz gdzieś tam w Hogs Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sheila Violence Villadsen

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Boston, Stany Zjednoczone Ameryki
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1100
  Liczba postów : 373
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8032-sheila-v-villadsen#224823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8039-mmm-chodz-zaznac-odrobiny-przemocy#224850
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8041-napisz-a-obiecuje-ze-cie-nie-postrzele#224854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8033-sheila-v-villadsen#224826




Moderator






PisanieTemat: Re: Zagaik   Sob Kwi 19 2014, 13:55

Uciekła od wszystkiego. Serio, od kiedy był z niej aż taki tchórz, żeby po prostu umykać przed tłumami i zaszywać się w lesie? Cóż, właściwie to… od teraz. Tak, Hogwart nieco ją przytłoczył. Było tutaj dużo ludzi, który mówili szybko, z dość dziwnym, niezrozumiałym dla niej akcentem, ale cóż się mogła dziwić. Tak przecież jest na całym świecie! Tak samo było ze śmiesznym akcentem jej wujka, trzeba było po prostu przywyknąć, ale wcale nie pomagał jej w tym fakt, że wszyscy tutaj byli jacyś dziwni. Jeny, serio, czemu ona się tym przejmowała? Przecież to byli ludzie z całego świata, a ona była jedynie Amerykanką. Może powinna się właśnie z nimi zintegrować? Wiecie, to w ramach nauki oczywiście! Co z tego, że widzieli się na obozie, skoro Sheila była tam cicha i jakby nieco nieobecna? Nie potrzebowała towarzystwa, aby się zrelaksować, ba, teraz ją właśnie czyjaś obecność jedynie drażniła. Kiedy widziała jak ktoś się obejmuje, od razu przed oczami stawał jej Toby. On też tam był, widziała go. Ba, obserwowała go nawet dłużej, żeby wiedzieć w którą stronę przed nim uciekać. Kurwa mać, wlazła w niezłe bagno skoro zgodziła się reprezentować Salem w grupie Noctis. Nie była nawet prawdziwym jasnowidzem. Zacisnęła dłonie w pięści, gdy tak przemierzała okolicę, zastanawiając się gdzie znajdzie jakieś odludne miejsce. Może powinna potrenować? Wiecie, mega skupienie na czymś, co chciałaby zobaczyć? Chociaż może lepiej wprowadzić się w jakiś niezwykły nastrój eterycznymi olejkami i kadzidłami? Zaśmiała się cicho pod nosem z własnej głupoty. Jakby to było takie proste to połowa dziewcząt z Stanów Zjednoczonych potrafiłaby wróżyć. Ona miała do tego dryg, ale wciąż nie była prawdziwym wieszczem. To działało jej na nerwy, bo co, jeśli spotka tutaj takiego? Chyba zagotuje się z bezsilnej złości…
W każdym razie teraz szła alejką, pełną drzew, aż wreszcie trafiła na ławeczkę. Dead end? Huh, dobrze, niech będzie. Każdy normalny uczeń przysiadłby sobie na niej, ale Violence nie była standardowa. Zbliżyła się do jednego z okazalszych drzew w okolicy i musnęła palcami drobnych dłoni jego korę. Dawno tego nie robiła, a jak zwykle ją korciło.
- No dalej, idiotko! Przecież i tak nikt Cię nie zobaczy! Przecież mamy mgłę - mruknęła jej wewnętrzna wariatka, a Sheila nie miała siły się z nią sprzeczać. Opcja posiedzenia na drzewie była zbyt mocno nęcąca…
Zrobiła to więc. Wspięła się na nie i usiadła wśród gałęzi, wdychając zapach wilgotnego i ewidentnie deszczowego powietrza. Tego było jej potrzeba. Cisza i spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier Y. Zoellis

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Bośnia i Hercegowina
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 319
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8082-xavier-yuri-zoellis#225133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8085-pamiec-to-przeklenstwo#225137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8083-pamietam-kazdy-list#225135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8149-xavier-yuri-zoellis




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Sob Kwi 19 2014, 14:55

A ruchome schody denerwowały go najbardziej! Już wskoczył na nie szczęśliwy, że może jednak dotrze na wskazane piętro przez wyżej nieokreśloną osobę, bo niestety nie zapamiętał jej imienia, aczkolwiek te w tym momencie poczęły się przesuwać i wyrzuciły go w zupełnie innym miejscu, a siedzenie na nich i czekanie aż wszystko wróci do normy mijało się z celem i było zbyt pracochłonne. Szczególnie, że ludzie patrzący na około mogli wziąć Cię za debila. Obawiając się zatem, że będzie to kolejna rzecz, którą zapamięta całkiem niepotrzebnie, postanowił po prostu zbiec do sali wyjściowej, a potem nawet nie wiedział kiedy postanowił wyjść z zamku. Irytował go ten hałas, wszechogarniające wszystkich podniecenie, bo oto przyjechali oni. Adepci magii, czy jak tam ich pieszczotliwie nazywano w kółeczkach wzajemnej adoracji. Naprawdę mogliby sobie darować. Jedyny plus był taki, że odseparowali ich na miesiąc od idiotów i mogli się poznać, więc teraz po przyjeździe był w stanie stwierdzić, że jest do kogo buzię otworzyć. Normalnie niesamowite te bogactwo koneksji z najdziwniejszymi ludźmi z całego świata. Chętnie spotkałby Thiago, albo Malakiasa. Ten drugi jednak pewnie był zajęty teraz swoją dziwną siostrą. Może dobrze, że jego siostry nie były rodzone i nie odczuwał zbyt wielkiej więzi. Choć w sumie może gdzieś po świecie plątała się jakaś dusza, która była z nim połączona biologicznymi rodzicami? Pewnie, może, a może nie, ale istnieje takie prawdopodobieństwo... Ale. Nigdy się nie dowiem. Bo zabawną anegdotą z życia Xaviera jest to, że nie pamięta on swojego życiorysu z domu dziecka, ale pamięć absolutną do wszelkich bzdetów. To żałosne? Jak bardzo? Na tyle, żebyś mu współczuł? Pewnie nie. Pewnie musiałby powiedzieć, że poprzedni rodzice zmarli na super nieznaną chorobę, żebyś  z żalu otworzył sakiewkę i rzucił w niego galeonami pomocy, a potem okazał trochę uwagi i pokory, gdy wypowiadasz jego imię.
Nie mniej jednak nie chciał znów myśleć o fantomie swojej wyobraźni, więc po prostu pozwolił się ponieść byle gdzie, a że padło na miejsce o jakiejś komicznej nazwie, której pewnie wymówienie sprawiłoby problem, to trudno. Trzeba jednak wiedzieć, że stanął pod rzeczonym drzewem i wyciągnął z kurtki paczkę papierosów "Avada Kedavra". Dlaczego? W głowie nadal mu wszystko dudniło, a nie było tu nikogo, kogo musiałby oszukiwać, przecież to całkiem normalne, że potrzebował być sam, nie? Poza tym ucieczki z Thiago na palenie sprawiły, że w Hogwarcie nie mógł się teraz odzwyczaić od wychodzenia na fajka w odludne miejsce. No cóż, przynajmniej blisko natury. Jednak gdyby tylko podniósł do góry wzrok zobaczyłby Sheile... Ciut głowa w górę. To jak? Widzimy czy nie widzimy? Jeszcze nie widzimy, bo zaciągamy się papierosem, co by wypuścić dym o różnorakich kształtach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sheila Violence Villadsen

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Boston, Stany Zjednoczone Ameryki
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1100
  Liczba postów : 373
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8032-sheila-v-villadsen#224823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8039-mmm-chodz-zaznac-odrobiny-przemocy#224850
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8041-napisz-a-obiecuje-ze-cie-nie-postrzele#224854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8033-sheila-v-villadsen#224826




Moderator






PisanieTemat: Re: Zagaik   Sob Kwi 19 2014, 16:34

Straciła kontakt z rzeczywistością, znów trafiając do swojej własnej krainy, którą odwiedzała przecież tak często odkąd tylko spotkały się pierwszy raz z Astrid. To było miejsce, w którym obie mogły być swoimi Aureliami w Dolinie Godryka. Sheila, oczywiście, musiała to miejsce odpowiednio dopasować do swoich potrzeb. Była tam wyidealizowana tak, jak jeszcze nigdy wcześniej siebie nie widywała. Miała długie nogi, krąglejsze biodra i może wreszcie jakiś porządny kawał cycka, bo normalnie była raczej szczupła i przeciętna. Jakby jej na tym kiedyś zależało! No, a patrzcie, jednak tak było. Chciała być piękna, złowić gdzieś tego swojego księcia z bajki. Być najbardziej kolorową i urokliwą rybą w stawie, niedostępną dla rybaka, umykającą przed haczykiem, a mimo tego nęcącą i wreszcie schwytaną podstępem. Do tego warto wspomnieć, że musiała być idealną, złotą rybką, która spełnia również życzenia. No, ale przecież nie trzy, a całe mnóstwo! Utalentowana, mała rybka Sheila, księżniczka swojego własnego podwórka, tonąca w ciszy i spokoju, jaki otoczył ją niemalże od razu po tym, jak wspięła się na to nieszczęsne drzewo i straciła kontakt z rzeczywistością. Merlin raczy wiedzieć ile tak naprawdę tam siedziała, zatopiona w swojej wyobraźni, chłonąca każdą, nawet najmniejszą, komórką ciała swoje bajecznie kolorowe wizje, ale jedno teraz było pewne. To co dobre, przecież nie trwa długo. Kroków nie usłyszała, zbyt mocno pogrążona w swoich myślach, wyciszona, zadowolona. Ba, nie zwróciła nawet uwagi na zabawne obłoczki, które zaczęły migać gdzieś koło jej głowy, dopóki jej nos nie zidentyfikował obcego dla niej zapachu. Papierosy. Skrzywiła się, zupełnie tak jakby wzięła do ust łyżkę lepkiego miodu, bo wiadomo powszechnie było, że kwasota jej nie rusza i na cytrynę by tak nie zareagowała. Nienawidziła tego smrodu, okrutnego dymu drażniącego ją w delikatne oczy i mordującego powoli, może nawet skuteczniej od mugolskich fajek. Podniosła się, zgrabnie i lekko przemieszczając na wyższe „piętra” drzewa, odrywając jedną z pojedynczych gałązek. Było jej szkoda drzewa, ale co miała zrobić? Przecież nie zejdzie stąd i go nie ochrzani, bo nawet nie miała jak. Ot, po prostu nie potrafiła… no, ale wracając. Wzięła ten patyk i zaczaiła się na osobę pod sobą. Nawet nie patrzyła kto to, więc w gruncie rzeczy mogłaby nawet uderzyć nauczyciela. To nie było ważne, w parku się nie pali! Sheila Violence Villadsen - wielki obrońca przyrody - wzięła zamach i miotnęła w Xaviera patykiem. Doprawdy zacna broń, ale czy wystarczająco skuteczna? Może chociaż wytrąci mu to paskudztwo z ręki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier Y. Zoellis

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Bośnia i Hercegowina
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 319
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8082-xavier-yuri-zoellis#225133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8085-pamiec-to-przeklenstwo#225137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8083-pamietam-kazdy-list#225135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8149-xavier-yuri-zoellis




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Nie Kwi 20 2014, 01:10

To wszystko było w takie w uj skomplikowane. Ten obóz był niezłą przygodą i jazdą. Do dziś pamiętał jak Charles był z niego dumny w listach i sypnął nawet więcej hajsu niż zwykle zastanawiając się czy nie powinien sobie kupić nowych książek. Problem był tego rodzaju, że Xavier nie chciał nowych książek. Nie chciał kolejnych rzeczy, które bezsensu zajęłyby miejsce na jego półce, a on sam nie wiedziałby jak do tego podejść, bo po co? Przeczytałby pewnie maks dwa razy, żeby zapamiętać większość kwestii i tyle. Pewnie ktoś by go zapytał oto, co czytał. Odpowiedziałby bardzo szczegółowo... Koniec tematu. Dlatego te pieniądze zostawił sobie na później. Na jakąś wyjątkową okazję. Był wdzięczny Charlesowi i Venice. Venice chciała mu zrobić nową/zastępczą różdżkę, ale jej również był zmuszony odmówić, co innego jeśli chciałaby mu kiedyś wyjawić pochodzenie fantomu. Wtedy może po raz pierwszy nazwałby ją swoją matką. Przecież tak normalnie to nie zwracał się takimi uprzejmościami do ludzi, do których rościł w sercu spore pretensje oto, że zdecydowali się mu grzebać w mózgu, by uczynić go bardziej swoją własnością niż wolną jednostką, która miałaby prawo do posiadania swojej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. To naprawdę smutne, bo nie mógł dojść do tego, jak to wszystko się stało, czemu się wydało. Jednak od tamtego czasu w domu rodziny Zoellis zaklęcie "obliviate" było tematem zakazanym prawie jak "Avada Kedavra"... I miał już wyciągać kolejnego papierosa gdy ktoś go uderzył patykiem w głowę, a niedopałek papierosa został mu wytrącony z dłoni, więc przygniótł go nogą, a dopiero potem zdecydował się spojrzeć w górę na wypadek, gdyby coś jeszcze miało zamiar spaść na niego i zaklął pod nosem niezadowolony, jednak cóż. Należało odnaleźć przyczynę kary, która go spotkała i miał to już zrzucić na złośliwość natury, jednak zorientował się, że ktoś tam siedzi. Ktoś. Znał ją... W tym momencie rozpoczęło się wyszukiwanie twarzy w mózgu, a gdy wreszcie się mu to powiodło wyciągnął w górę rękę.
- Sheila? Złaź i przestań we mnie rzucać patykami. Odłóż amunicję, bo jeśli następne będą kamienie to wejdę do Ciebie i nie ręczę za siebie! - Rzucił wojowniczo, choć ręczył za siebie. Nie podniósłby na nią ręki, nie wywołałby agresji w sobie, co by ją skrzywdzić, bo to byłoby złe. Toksyczne. Nie chciał nikomu sprawiać problemu dopóki ktoś nie stanowił kłody, której nie dało się ominąć. Villadsen natomiast wywołała na nim pozytywne wrażenie i nie chciał je po prostu teraz zostawiać wiszącej na tym drzewie tak bezsensu, kiedy mógłby nawet teraz zagrać bohatera i po prostu ją zdjąć stamtąd czy coś. Wszak samo dobro z niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sheila Violence Villadsen

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Boston, Stany Zjednoczone Ameryki
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1100
  Liczba postów : 373
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8032-sheila-v-villadsen#224823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8039-mmm-chodz-zaznac-odrobiny-przemocy#224850
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8041-napisz-a-obiecuje-ze-cie-nie-postrzele#224854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8033-sheila-v-villadsen#224826




Moderator






PisanieTemat: Re: Zagaik   Nie Kwi 20 2014, 02:13

To było to! Gdyby tylko wiedziała na czyje życie się zamachuje, to za nic w świecie by nie miotła w niego tym patykiem, ale że Sheila miała tendencję do wpadania w nagłe stany zamyślenia to… no właśnie. Dopiero co wyskoczyła ze swojej wyobraźni, a teraz miałaby ogarnąć to, żeby sprawdzić swoją ofiarę przed ostrzałem?  Niedoczekanie! Co z tego, że takie zachowanie mogło ją doprowadzić do niefajnych konsekwencji? Liczyło się teraz tylko to, żeby pozbyć się tego paskudztwa, a podjęte środki były nieistotne w obliczu wypełnienia tej zacnej misji! Rzuciła tym patykiem niczym odbezpieczonym granatem i już brała się za kompletowanie arsenału, kiedy to drgnęła, słysząc znajomy głos. Wychyliła łepek zza liści, by przyjrzeć się kogo zdzieliła w głowę. Kurde, żal się przyznać, ale przez sekundę kojarzyła sobie jak on miał na imię…
- Xa… -zaczęła, mrucząc do siebie pod nosem i intensywnie się zastanawiając. No dalej, przecież to było proste imię! - … vier. Xavier.
Brawo! Sheila taka ogarnięta, gratulujemy! Jak dobrze, że nie mógł usłyszeć jej myśli, ani słów, chociaż Ci bardziej rozeznani w tym temacie rozpoznaliby co powiedziała po ruchach jej warg. Ona taka sprytna nie była, więc może właśnie dlatego się tym nie przejmowała. Z jej twarzy zniknęło uprzejme zdumienie, przemieniając się w chłodne opanowanie, tak charakterystyczne dla jej buźki, ale zaraz wykwitł na niej zażenowany, lekki uśmieszek. Oczywiście całkowicie modulowany.
- Woops - mruknęła, wzruszając lekko ramionami, ale złapała w pośpiechu kilka liści, zrzucając je wprost na Bośniaka. Oj, kto by pomyślał, że ona taka zaczepna? Pewnie chciała go sprowokować, aby jednak spełnił swoje groźby. Czyżby była masochistką? Niee, to raczej chodziło o ten fakt, że jakby już się tutaj wdrapał, to może przy okazji pomógłby jej zejść? Była trochę zbyt dumna by poprosić go o to wprost, więc hehs. Potrzeba matką dziwacznych rozwiązań.
- Dalej, złap mnie! - zachęciła go jeszcze, nie wiedząc czy potrzebnie, sypiąc na jego śliczne ciuszki i głowę, dodatkowe liście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Xavier Y. Zoellis

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Bośnia i Hercegowina
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 319
  Liczba postów : 251
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8082-xavier-yuri-zoellis#225133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8085-pamiec-to-przeklenstwo#225137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8083-pamietam-kazdy-list#225135
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8149-xavier-yuri-zoellis




Gracz






PisanieTemat: Re: Zagaik   Nie Kwi 20 2014, 16:35

Patrzył na nią. Widział nad sobą i gubił się w ocenie. Nie potrafił jej określić. Nie była podobna, ani do Fanny, ani do drugiej siostry. Było w niej zupełnie coś innego, coś czego nie znał. Coś co było na tyle obce, że musiałeś na moment odwrócić wzrok i tyle. Może czasem był zbyt mało prawdziwy by zasługiwać na ten uśmiech skąpany w dystansie na siłę? Powoli postawił nogę na pierwszym wgłębieniu w drzewie zaczepiając rękę na gałęzi, do której mógł dosięgnąć dzięki temu, że był po prostu bardzo wysoki. Do tej pory czasem zastanawiał się czy nie ironią by było gdyby jego prawdziwy ojciec okazał się być karłem. O dziwo nie chował zbyt wielkiej urazy do nieznanego sobie człowieka. Kto wie, może nosił po nim drugie imię? Czy mężczyzna nazywał się Yuri? Czy byłaby to jakaś wskazówka przy poszukiwaniach? Tfu, wypluć to. Jeśli facet był nieznany to taki miał pozostać, jeśli ktoś usunął mu pamięć to trudno, życie Cię wydyma jeszcze nie raz. Do tego ten przeżarty złością głos z jego snów... Jeśli należał do ojca, to pragnął jedynie tego, by facet ten się opamiętał. Bo nie złość powinna dyktować nam to czego pragniemy. To dłuższe uczucie określenia piramidy potrzeb powinno być obok nas cały czas. Teraz patrzył na Sheilę powoli wspinając się do niej, aż usiadł na grubym konarze tuż pod nią. Nie szedł wyżej. Z tej wysokości dostrzegał jej ładnie zarysowane kości policzkowe i bujne włosy, które chętnie by ujął w dłonie, by choć zdać sobie sprawę czy są miękkie, a może szorstkie bo nie pielęgnowane? Jak spędzasz poranki Sheilo? Czy już od rana ćwiczyć do Złotego Sfinksa? Czy wpierw leniwie podnosisz się z łóżka by zażyć kąpieli, a potem skąpać swoje usta w mleku pomieszanym z płatkami by wreszcie wybrać jakieś ubranie i wyjść do ludzi? Może przedtem jeszcze sprzątasz po sobie, albo nie robisz tego w ogóle. Może śmiejesz się głośno z komiksów na końcu gazety, a może nie czytasz gazet wcale? To takie trudne widzieć twarz niby to znajomą, ale nadal obcą. Łaknął wiedzy? Zapamiętywał po prostu wszystko. Słyszał rozmowę jakiś ludzi. Wiedział, że Villadsen to szanowany ród. Iż Sheila jest córką szanowanego faceta pracującego w Ministerstwie Magii na jakimś wysokim stołku, a jej kuzynka jest ustawiona, bo tamtej tatuś to Minister Magii. Wyciągnąwszy dłoń w górę i zacisnąwszy ją na chudszej gałęzi otworzył szerzej oczy:
- Czy ja wyglądam jak ekipa ratunkowa z Ministerstwa Magii? No dalej złotko, ładnie poproś to może Cię stąd zniosę, a może nie? Jak sądzisz? Będę wredny i Cię tu zostawię czy wspaniałomyślnie uratuje? Jeszcze sam nie wiem, możesz coś jeszcze zasugerować! - Zaśmiał się, bo czuł lekkość siedząc tutaj. On również lubił się we wspinaczkach w siedzeniu na wysokościach. Był w stanie tu przesiedzieć chociażby całą noc. Z nią czy bez niej? Wolałby z nią. Nie rozpraszałaby go, a jedynie w jakiś sposób może zajmowała rozmową. Bo czemu nie? Integracja z koleżanką pełną gębą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sheila Violence Villadsen

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Skąd : Boston, Stany Zjednoczone Ameryki
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1100
  Liczba postów : 373
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8032-sheila-v-villadsen#224823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8039-mmm-chodz-zaznac-odrobiny-przemocy#224850
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8041-napisz-a-obiecuje-ze-cie-nie-postrzele#224854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8033-sheila-v-villadsen#224826




Moderator






PisanieTemat: Re: Zagaik   Nie Kwi 20 2014, 20:04

Zabawne było w tym momencie to, że ich myśli zaczynały być całkiem zbliżone. Dobra, może nie tak do końca, bo Sheila wcale teraz nie rozmyślała o rodzinie, skupiając się bardziej na swoich wyobrażeniach i tym jak nieznośnie drażnił ją ten dym, ale tory ich myśli powoli zaczynały się krzyżować. On myślał o jej włosach, a ona o jego. On spoglądał na jej kości policzkowe, a ona miała ochotę, aby wziąć jego twarz w dłonie, ogrzewając ich ciepłem i po prostu patrzeć. W jego oczy i linię żuchwy, podziwiać idealny wykrój warg, które chciałaby widzieć bliżej siebie, a konkretniej na jej samej. Odetchnęła nieco głębiej, wypuszczając powietrze akurat na czas, gdy Xavier wspiął się bez problemu na jej drzewo. Teraz miała na niego lepszy widok, co wcale jej nie pomagało w koncentracji. Wiedziała, że jest kochliwa, zbyt dobrze pamiętała jak na zabój zakochała się w Tobym, ale to, że jednocześnie była stała w uczuciach, wcale nie pomagało jej w opanowaniu gwałtownej fali ciepła, jaka wpełzała jej na twarz. Podobał się jej, odkąd tylko pomógł jej na obozie, a Sheila nie potrafiła zapanować nad ogromem przytłaczających ją emocji. Mimo wszystko nie zdradzała tego, że poczuła dziwną miętę, bo i nie była aż taka upośledzona w kontaktach damsko - męskich. No dobra, może troszeczkę była. Wyglądała na nieco speszoną jego wzrokiem i lekko zarumienioną, ale to chyba naturalne, gdy ktoś inny świdruje cię wzrokiem? Tak to mogła tłumaczyć, więc ostatecznie nie było wielkiej tragedii. Szkoda… czemu? Bo była skrzywdzona. Nie potrafiłaby teraz zaufać ponownie Brettowi, a to odbijało się na całym jej podejściu do spraw sercowych. Nie i już, nawet mimo tego, że jak widziała Xaviera to miękły jej kolana. Co mogła na to poradzić? Była tylko dziewczyną, też miała swoje potrzeby, nawet mimo swojego wycofania. Zresztą, teraz nie robili niczego dziwnego, mogła być dalej sobą. Na twarzy miała maskę opanowania, które pomimo wewnętrznego mętliku zawsze w niej było, kojąc i przywracając równowagę. Uwielbiała to w sobie i nienawidziła jednocześnie, głównie dlatego, że nie umiała podnieść na kogoś ręki, gdy już zaszła taka potrzeba, chociażby miała gotować się w środku z bezsilnej wściekłości. To było okrutne, tak tłumić w sobie emocje, ale Violence nie potrafiła inaczej. Teraz spojrzała na niego tak, jakby właśnie spadł z konia, a może raczej z jednorożca, co by było bardziej niemęsko.
- Chciałam jedynie żebyś tutaj do mnie wszedł. Teraz mogę Cię ochrzanić za palenie w parku - wykrzywiła wargi w delikatny, słodki uśmiech, chociaż gdzieś w jego kąciku czaiła się pewna złośliwość, tak charakterystyczna dla jej twarzy, że bez niej wyglądałaby dziwnie bezbarwnie. Była dzisiaj dość śmiała, jak na to, że dopiero co przeżywała rewolucje na polu sercowym. Zbliżyła się do niego i dźgnęła go zaczepnie palcem w pierś.
- Rzuć to świństwo. Strasznie od Ciebie tym śmierdzi. - potem uśmiechnęła się przyjaźnie i cofnęła nieco. Czy wspominałam o tym, że potrafiła świetnie modulować głos? Jeśli nie to właśnie Xavier miał próbkę. Był teraz nieco kusicielski, aczkolwiek minę miała rozbawioną - No, ale nie powiem, mógłbyś mi pomóc stąd zejść, bo jak ja spróbuje to najpewniej się połamie. Nie pomożesz damie w opresji? Nie daj się prosić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Zagaik   

Powrót do góry Go down
 

Zagaik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-