Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Stoliki przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyWto Maj 21 2013, 19:37

First topic message reminder :


Stoliki przy jeziorze

Na samym, samiuteńkim końcu parku, aż za Lawendowym Szlakiem, znajdują się drewniane stoliki z widokiem na hogwarckie jezioro oraz tereny przyległe. Idealne miejsce na odpoczynek od cywilizacji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Diego Vásquez

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 119
  Liczba postów : 72
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10257-diego-vasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10260-i-znow-i-znow-szczery-zakochany-diego#283859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10258-listy-do-diego#283857
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10259-diego-vasquez#283858
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyCzw Lut 05 2015, 19:38

W sumie jest jeden wielki plus mojego wzrostu. Zawsze mogę zabrać jej szkicownik i unieść na pełną długość ręki. Jestem przekonany, że bez mocnego kombinowania dziewczyna by go nie wzięła. Musiałaby mnie poprosić... Wtedy, to mógłbym ją zmusić do wszystkiego. Jednak nie jestem aż tak podły, a poza tym i tak mogę od niej uzyskać co tylko chcę, prawda? Wystarczy, że ją odpowiednio podejdę. I vice versa, bo Shelia też bezbłędnie potrafiła na mnie wymóc to, co akurat jej pasowało. Właściwie, to tylko jej na to pozwalam. Nawet moja siostrunia Nicole czy druga kumpela Gilligan nie miały takiej mocy. Czyżby to jakiś specjalny urok puchonki? Może ja po prostu bardzo lubię blondynki i tyle.
- Nie oddam Ci jej, masz już moje trzy koszulki, koszulę i bluzę! Niedługo zacznę chodzić goły! - Okrzyczałem ją wielce oburzony, ale mało w tym było prawdziwego gniewu. Te oczy miały magiczną moc. Rozpuszczały lodowate serce i gasiły płomień irytacji. Ale kurtki i tak jej nie oddam! Nie mogę sobie kupić kolejnej, bo mnie przed feriami zwyczajnie na to nie stać no!
- Ty zostań bałwanem, ja zostanę pani bałwan i zrobimy małe bałwanki. O! nasz majestatyczny bałwan może zostać naszym synkiem lub córeczką, co wolisz? Stawiam na syna, zabiorę go do Afryki – Taki był mój plan na życie. Urodzić bałwana i zabrać go do ciepłych krajów. Tak, to na pewno jest dobry pomysł! Ciekawe, jak zareaguje na to mój mąż pan Bałwan, znaczy Shelia oczywiście. Dlatego też sprawnie ustawiałem na siebie kulki, potem zacząłem szukać jakiś kamyczków pod śniegiem, bo nadal brakowało oczu i guziczków. Sprawnie udało je się znaleźć.
- Pewnie, że podobni. Toć to moja krew! Tylko, że to chyba dziewczynka, bo nie ma ptaka. Więc to nie dobrze, że jest przystojniejsza – To mówią wystawiłem rękę w jej stronę i popchnąłem ją w stronę zaspy mając nadzieję, że nie zachowa równowagi i sobie tak ładnie ponownie rypnie na biały puch. Jeśli nie będę chory, to to będzie cud!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sheila Greene

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10363-sheila-greene
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10364-chodzcie-wymyslimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10365-wredna-sowa-sheily
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10366-sheila-greene#286025
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyCzw Lut 05 2015, 20:02

O tak, kiedy tylko Diego zabierał Puchonce szkicownik wpadała w szał. Potrafiła skakać koło niego kilka minut i wrzeszczeć, ale przeważnie i tak to nic nie dawało i musiała się prosić żeby oddał jej rysunki. Właściwie mogła użyć różdżki! Ale znając ją, zrobiła by coś głupiego. Na przykład zamieniła mu twarz w głowę gołębia albo coś w podobnym stylu.
-No właśnie trzy koszulki, koszulę i bluzę. Ale nie mam twojej kurtki- podsumowała dziewczyna i skrzyżowała ręce na piersi. Nie jej wina że uwielbiała chodzić w męskich ubraniach, najlepiej tych za dużych, koszule Diego nadawały się do tego idealnie. Jedyną rzeczą, którą mogła zrobić to pokazać mu język! I oczywiście tak zrobiła.
-Hmm jest bardziej podobny do Ciebie więc będzie córką- oznajmiła dumnie Sheila i wybuchnęła śmiechem- Chociaż nie sądzę żeby zabieranie biednego bałwaniątka do Afryki było mądre, chyba nie spodobałby mu się klimat- powiedziała blondynka kręcąc głową, on chyba nie znał się zbytnio na małych bałwankach, a szkoda.
Znowu. Po raz druga Sheila wylądowała w zaspie, tym razem twarzą w śniegu. Powoli wstała i znów otrzepała się z białego puchu.
-Ty chyba chcesz dziś umrzeć- powiedziała Puchonka patrząc na Diego, zmrużyła oczy i zwinnym ruchem zgarnęła trochę śniegu, szybko uformowała kulkę i rzuciła w jego stronę- Dopóki mnie nie przeprosisz to się do Ciebie nie odezwę!- krzyknęła i obróciła się do niego tyłem, a co niech sobie chłopak nie myśli, że może ją wpychać śnieg! Nadal powstrzymywała śmiech, cóż uwielbiała udawać obrażoną i coraz lepiej jej to wychodziło, urodzona aktora z tej Greene. Dziewczyna była cała ze śniegu, który powoli zamieniał się w wodę. Diego pewnie też, mądre dzieci sobie zabawę wymyśliły. Pewnie za kilka dni obydwoje będą zdychać w łóżkach, choć Sheila nie obraziłaby się gdyby byli w jednym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diego Vásquez

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 119
  Liczba postów : 72
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10257-diego-vasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10260-i-znow-i-znow-szczery-zakochany-diego#283859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10258-listy-do-diego#283857
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10259-diego-vasquez#283858
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyWto Lut 10 2015, 14:32

Nie przeszkadzałoby mi to – byłbym bardzo przystojnym gołębiem! Poza tym skoro będą miał nadal swój tyłek, to nie będę się bać, że zacznę srać gdzie popadnie. Wszystko innymi słowem byłoby w porządku i... Nie! Moment! Dziobem by mi się niewygodnie całowało. Jeśli moja głowa skończy jako ptak, to Cię Shelia zadziobię na śmierć – przysięgam!
- Powinnaś mi resztę oddać, a nie sępić więcej. Nie możesz sobie wejść do galerii handlowej w Londynie i sobie po prostu kupić męskiej bluzki? - Spytałem, po czym nagle mnie olśniło – Ah, no tak. Moje pachną mną przecież – To mówiąc wykonałem podwójny ruch brewkami w górę, który wiadomo co sugerował. Zaraz po tym schyliłem się lekko i … Bezczelnie klepnąłem ją w tyłek. Tak oto liczyłem, że dziewczyna się oburzy i będę mógł po raz kolejny się z niej ponabijać. Czym by było moje życie bez torturowania Sheili?
- Myślisz, że bałwan nie lubi czarnoskórych osób? - Spytałem sztucznie się zastanawiając w taki sposób, jakbym mówił bardzo poważnie. Gdzie tam w końcu jakieś gorąco? To na pewno chodzi o mieszkańców! Ewentualnie o piasek - Oh, może bałwany nie lubią piasku? - Podałem drugą 'najbardziej' prawdopodobną opcję. Niestety już chwilkę później mój wariat zaczął mi się buntować. O, to niedobry Bamboszek. Zaśmiałem się cicho pod nosem z jej majestatycznego focha, po czym złapałem dziewczynę w tali i gwałtownie zgarnąłem podnosząc ją lekko jak piórko do góry i przewieszając przez swoje ramię. I gdzie planowałem ją zabrać? Może do łóżka... Podrzuciłem ją trochę – musiałem sobie poprawić mój worek ziemniaków, żeby mi nie spadł.
- I co teraz? Mogę z tobą zrobić co chcę - Mruknąłem jej niemalże prosto do ucha tonem psychopaty, którego należy się bać. Może mam gdzieś przygotowany na nią burdelowo-czerwony pokój w którym znajdują się skórzane pejcze? Gdybym ją tam zabrał ah, zapewne już by nigdy w życiu nie chciała wyjść. No, bo w sumie jak będzie miała zatkane usta i związane oczy, to nie wiele będzie mogła chcieć. Ciekawe, czy moje myśli są chore... Niee, raczej nie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sheila Greene

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10363-sheila-greene
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10364-chodzcie-wymyslimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10365-wredna-sowa-sheily
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10366-sheila-greene#286025
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyNie Lut 15 2015, 13:41

Cóż Diego z głową gołębia? Nie wyglądałoby to za dobrze… Może lepiej króliczek albo inne słodkie zwierzątko? Zdecydowanie! Całowanie dziobem musiałoby być niewygodne, a co by powiedziały na to jego partnerki? Chyba nie byłyby zadowolone. W dodatku jeśli Gryfon chciałby zadziobać biedną Sheilę, cały ten pomysł nie wydawał się już taki śmieszny.
-Po co mam kupować skoro mogę kilka pożyczyć?- zapytała Puchonka pokazując mu język. Pożyczanie w jej przypadku, to branie i nie oddawanie rzeczy a w szczególności ubrań- Żebyś wiedział twoje perfumy są przyjemne- podsumowała blondynka, nie kłamała perfumy Diego ślicznie pachniały, więc jeśli one tak pachniały to jego ubrania też, dlatego dość  często je ‘pożyczała’.
Kiedy chłopak klepnął ją w pośladek, Sheila wyskoczyła do góry jakby coś ją oparzyło.
-Diego! Robisz się coraz bardziej bezczelny- krzyknęła Greene i uderzyła przyjaciela w ramię, co prawda dużo siły to ona nie miała ale liczył się… Gest. Zdecydowanie gest.
Niestety biedna Puchonka musiała znosić go na co dzień, a wcale nie było to takie fajne jak się ludziom wydawało. Choć pewnie inne dziewczyny oddały by wszystko żeby pobyć sam na sam z Diego, chociaż przez chwilę… Ew. Sheila jakoś nie mogła sobie tego wyobrazić .
-Czekaj, nasz mały bałwanek jest rasistą?- zapytała dziewczyna udając zamyśloną- Nie tak Cię wychowałam!- krzyknęła Greene grożąc mu palcem.
Nie spodziewała się że Gryfon ją  podniesie i to bez żadnego problemu. Sheila nie byłaby sobą gdyby nie próbowała się uwolnić, niestety bez skutku. Kiedy chłopak szepnął jej do ucha, na jej rękach pojawiła się gęsia skórka, czyżby Diego miał w sobie ukrytego psychopatę?
-Wiesz, wystarczyłoby przepraszam- jęknęła dziewczyna, która była uwieszona na jego ramieniu, co on miał zamiar właściwie zrobić? Z nim to nigdy nic nie wiadomo.
-Diego! Masz mnie w tej chwili postawić na ziemi- rozkazała Greene, miała zamiar zabrzmieć poważnie ale oczywiście musiała się roześmiać- Kretynie,  postaw mnie na ziemi!- powtórzyła Puchonka, miała nadzieje że tym razem jej posłucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diego Vásquez

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 119
  Liczba postów : 72
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10257-diego-vasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10260-i-znow-i-znow-szczery-zakochany-diego#283859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10258-listy-do-diego#283857
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10259-diego-vasquez#283858
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyPon Lut 16 2015, 10:03

- Pożyczyć? Czy to znaczy, że kiedyś odzyskam moje ukochane dzieci? - Zagadnąłem z nadzieją w oczach przypominając sobie moją śliczną, błękitną koszulę, która niegdyś zdobiła moje ciało tak dostojnie, tak pięknie. A tu HAPS! Skubana blondynka dorwała się do niej i tyle widziałem moją cudowną część garderoby. Dobrze, że w tym wszystkim powiedziała chociaż, że ładnie pachnę, bo inaczej to bym ją chyba udusił.
- No wiem – Potwierdziłem jej słowa dodatkowo jakby kiwając głową, by w pełni cały świat wiedział, że mam zajebisty gust do perfum. Może jeszcze więcej dziewczyn zacznie na mnie lecieć? Przydałoby się! Choć nie mam pojęcia po co mi chmara adoratorek, skoro i tak kończy się na tym, że to ja jestem zakochany, a one nagle zaczynają mieć mnie gdzieś. Biedny los poczciwego Diegolino!
- Boże, mamy zdemoralizowanego bałwana – To mówiąc zakręciłem się tak, jakbym miał zemdleć jednak pozostałem na ziemi i pogłaskałem biedną Sheile po policzku – To na pewno cios dla ojca wiedzieć, że jego okrągłe dziecko jest złym człowiekiem – Podsumowałem całą winę zwalając właśnie na jej wychowanie. Trutututu mnie to nie dotyczy, ja jestem matką, ja tylko gotowałam... Gotowałem? W każdym bądź razie mnie tam wcale nie było, O!
- Idziemyyyyyyy, bo zimno – Zakomenderowałem i to mówiąc począłem ruszać w stronę domu. Trzeba się przebrać i porządnie wysuszyć. Jak tak dalej pójdzie, to przecież zaraz dopadnie nas jakaś choroba. I tak oto wciąż mając ją na rękach opuściłem nasze kochane Hogsmeade.

Z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haeyung Lee

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 570
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8322-lee-hae-yung#234071
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8326-annjong-hasejo#234249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8327-sowiasta-haeyung#234258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8328-kufer-haeyung#234265
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyCzw Mar 19 2015, 22:57

W ostatnich kilku dniach można było doskonale zauważyć, że się całkowicie rozpogadzało, zwiastując tym samym przybycie wiosny. Oczywiście, w takim czasie chyba każdego nachodziła ochota, żeby najzwyczajniej w świecie odetchnąć pełną piersią, odpocząć na świeżym powietrzu bez żadnego konkretnego celu.
Haeyung spacerowała od dłuższego czasu wokół jeziora, aż w końcu usiadła przy jednym z wolnych stolików. Przeczesała dłonią włosy, wpatrując się w jezioro przy Hogwarcie. Uśmiechnęła się pod nosem, przechylając lekko głowę. - Łaa, jak ślicznie. - szepnęła pod nosem. Ostatnio jakoś nie wychodziła zbytnio na tereny zielone, bez żadnego konkretnego powodu. Ten widok jednak sprawił, że pożałowała faktu, że ciągle siedziała tylko w budynku szkoły. Zaciągnęła rękawy jasnoróżowego, jedwabnego sweterka na dłonie, na których chwilę później podparła brodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyCzw Mar 19 2015, 23:36

Nowy początek. Oj tak. Zdecydowanie, tak można było nazwać ten rozpoczynający się wraz z wiosną rozdział w życiu Fridaya. W końcu.. nadchodziła właśnie wiosna i to nieubłaganie, o czym świadczyła znacząca w ostatnich tygodniach, poprawa pogody. A może nie była aż tak duża, jednak przez doświadczenia Syberii i nieudanego wyjazdu na ferie Krukon zbędnie wyolbrzymiał? Nic nie było wykluczone. W każdym razie, wracając do tego nowego początku. Tak, wszystko ostatnimi dniami było nowe. Po pierwsze ciuchy – wyrzucił większość starych rzeczy, uzbrajając się w nowe, choć nie zmieniając przy tym gustu ani stylu. Gdzie tu zmiana? Zabrzmi to głupio, ale pewne swetry, koszule, koszulki dobitnie przypominały mu ten cholerny okres w życiu, gdy zależało mu na ludziach. Na kobietach. Na miłości i związkach. Tak, te czasy minęły – miał nadzieję – bezpowrotnie, wraz ze zniknięciem pewnej Rudziny. Poza tym tatuaże. Tak! Ciało chłopaka zostało przyozdobione o nowy, a w zasadzie dwie nowe grafiki. Tym razem umieszczone na kolanach. No i nowe, zgoła odmienne podejście do związków. Bo teraz ich nie chciał. Nie. Gardizł nimi. Liczyła się przecież tylko przyjemność, prawda? Prawda. Dlatego nigdy więcej. Żadnej kobiety na dłużej. Ot, pójdą na zdrowy układ. Będą się razem dobrze i przyjemnie bawić, a jak im się już znudzi, to na razie. Bez większych ceregieli i innych. No i ostatnia zmiana, wręcz kluczowa. Więcej czasu w czarodziejskich dzielnicach. Przede wszystkim jednak w Zamku, w szkole. Obecność na zajęciach, kluczowym elementem, dodatkowo miał zamiar taki cichy ogarnąć się artystycznie. Tym razem na nieco innym niż malarskie, polu. Bowiem Piątek, o czym wiedziało bardzo mało ludzi, począł pisać. Tak. Pisać. Wiersze co prawda, żadne powieści mniej/bardziej fantastycznej treści, niemniej. Odłożył pędzel dla pióra. Przynajmniej na jakiś czas, choć chyba lepiej byloby powiedzieć „przedłożył”..
Tak też było i teraz, kiedy siedział sobie, paląc papierosa w okolicach stawu w Hogsmaede. Właśnie komponował słowa, podpalając wyrób nikotynowy i ciesząc się, wspominaną, nadciągającą wiosną. I prawdopodobnie proces twórczy byłby niczym nie zmącony, gdyby nie pewien osobnik, który pojawił się już kilka minut temu na horyzoncie. Bardzo ładny osobnik, trzeba dodać. Płci pięknej, więc już w ogóle pełnia szczęścia. Jakoś tak chłopak nie mógł oderwać od niej wzroku, zaczął nawet odkładać kartkę, by odruchowo sięgnąć po szkicownik. Widać, pewnych nawyków, nie można się łatwo pozbyć. Jeszcze tylko odpalił kolejnego papierosa, po czym przyglądając się dziewczęciu zaczął spokojnie kreślić pierwsze rysy jej twarzy, oczu, nosa, ust. Czyżby była tym, czego potrzebował teraz tak bardzo? To ciało? Ta powłoka? To ją miał narysować, chociaż poprzysiągł sobie już dawno, że koniec z uwiecznianiem obcych osób, bo nie wychodził zazwyczaj na tym dobrze. Cóż, dane sobie samemu słowo zostało właśnie złamane. Ale który to już raz to postanowienie, wzniosłe poszło się jebać? Nie zliczy.. Cóż, odrzucając te myśli od siebie, w spokoju oddał się rozkoszy płynącej z przygotowywania kolejnego portretu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haeyung Lee

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 570
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8322-lee-hae-yung#234071
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8326-annjong-hasejo#234249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8327-sowiasta-haeyung#234258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8328-kufer-haeyung#234265
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyPią Mar 20 2015, 17:50

Haeyung miała dosyć specyficzne podejście do wszystkiego już od dzieciństwa. Relacje z innymi przychodziły jej niesamowicie łatwo. Od zawsze była otwarta na ludzi, ale to może tylko dla tego, że mieszkała w Seulu. Tam ogólnie kontakty z innymi przychodzą łatwo i wszyscy z wszystkimi są bardzo blisko. Może też młodszy brat tak na nią wpływa? Budzi w niej odczucie opieki nad innymi? Trudno to wszystko logicznie wytłumaczyć.. to jakie ma podejście. Najważniejsze jest to, że nigdy nie lubiła samotności. Wychodzenie na świeże powietrze bez żywej duszy u boku było dla niej czymś.. wręcz nie do przyjęcia. Tym razem jednak było zupełnie inaczej. Przyszła całą tą drogę do Hogs tylko po to, żeby mogła odetchnąć. Nawet ta cała samotność jej nie przeszkadzała, bo miała możliwość przemyślenia różnych spraw, które gdzieś tam ją dręczyły. Po upływie dłuższego czasu, nawet samotność nie wydawała jej się zła. Ba, nawet doszła do wniosku, że nie potrzebuje towarzystwa, żeby móc przyjemnie spędzić czas.
Minęło kilka, może kilkanaście minut zanim Haeyung zauważyła na sobie wzrok obcego. Rozejrzała się powoli za osobnikiem, który ją wręcz obserwuje, a gdy tylko go dostrzegła przechyliła lekko głowę w bok. Był przystojny. Niesamowicie przystojny.Zastanawiała się, czy fakt, że jego wzrok jest zwrócony w jej stronę to tylko przypadek, czy po prostu na nią patrzy. Przeczesała włosy i po dłuższym namyśle postanowiła wstać i od tak do niego podejść. Rozpoczęcie rozmów z nieznajomymi było trudne. Zawsze na samiutkim początku jest ten strach, że się zająkniesz, powiesz coś głupiego czy przejęzyczysz. Idąc w jego stronę, Lee zaczęła obmyślać plan w jaki sposób się z  nim przywitać. W jej ojczystym języku.. mogłoby być dla niego niezrozumiałe, z drugiej strony czułaby się wtedy o swobodniej. Co zrobić? - pomyślała, rozmyślając, kiedy w końcu stanęła tuż przed nim. Obdarowała Piątka tym swoim uroczym uśmiechem i lekko się pochyliła, trzymając ręce z tyłu. - Cześć! - powiedziała przyjaźnie i trochę uroczo. W Korei Południowej mówi się na takie słodkie zachowanie aegyo. To tylko kwestia przyzwyczajenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyWto Mar 24 2015, 01:44

Samotność? Dobra..? Niewątpliwie, ale tylko w niektórych i uzasadnionych przypadkach, wynikających stricte z sytuacji emocjonalnej danej osoby. Przynajmniej takie było zdanie Fridaya. No bo.. to tak trudno generalizować, co lepsze a co gorsze. Zwłaszcza jeśli o takie rzeczy idzie. Zapewne nie odkryję nic nowego, ale dużo zależy od ogólnego samopoczucia w danym dniu, danej chwili.. No, ale co się będę rozwodził nad zdaniem Ambrożego w tej kwestii jeśli jest i było ono zawsze powszechnie znane – w kupie siła, bo jej nikt nie ruszy. Poza tym, pić samemu, to niemalże alkoholizm. No, a inna sprawa, że chłopak był mocno zajęty szkicowaniem pewnego dziewczęcia, które zakłóciło w znaczący sposób jego horyzont. Nie dane było mu chyba zostać wielkim poetą, albo poetą w ogóle. Życie boli. Chociaż..? Może po prostu nie powinien wybierać między malowaniem i całą tą sztuką plastyczną, a pisarską? Może powinien je zestawić równo, a nie sztucznie faworyzować we własnych oczach jedną, bo to mogło właśnie prowadzić do takich sytuacji. Ze mimo wyrzutów sumienia, jednak malował. Tworzył. Ale nie słowem, nie piórem, a ołówkiem. I nie poemat, a portrecik?
Kątem oka dostrzegł, że jego obiekt zainteresowań dostrzegł i połapał się w tym, iż jest obiektem zainteresowań. Znalazł nawet ową stronę zainteresowaną. Mimo tego, jakoś nie zrobił sobie z tego za dużo. W końcu nie rysował stricte jej. No dobra, rysował, ale nawet jeśli to matko kochana. Przecież nie musiał niczego jej pokazywać, prawda? Zawsze mógł powiedzieć, że akurat uwieczniał jezioro, bo coś tam, albo po prostu odejść bez słowa. Na jakąś wyjątkowo niebezpieczną to ona nie wyglądała.. Chociaż, nie powinien oceniać książki po okładce. Szczególnie on. Szczególnie po tym, co przeszedł i przechodził z niejaką panną Russeau, gdy tylko na horyzoncie pojawiał się jakiś osobnik płci piękniejszej. Mimo tego, jakoś dziwnie czuł się bezpieczny. Nie wydawała się mieć złych zamiarów. Przynajmniej teraz, kiedy zbliżała się do niego nieubłaganie. Moment, co robiła?! Ale jak to? Przecież.. miał sobie ją w spokoju malować.. – Cześć. – odparł z uśmiechem, odrywając na chwilę wzrok od swojej kartki. Popatrzył na dziewczę kilka sekund, po czym przewrócił strony, poprzednią usunął zaklęciem i puścił w jej dłonie. – Dla Ciebie.. – rzekł spokojnie, gdy rzeczona strona spokojnie lądowała w jej dłoniach. Notabene, pusta. Jaki był w tym cel? Czyżby próbował ją, błędnie, przekonać do tego, że wcale jej nie rysował? Cholera wie..
Następnie zabrał się do rysowania. Dalszego rysowania. Dawno tego nie robił, oj dawno. Bardzo dawno. – Więc. Piękny dziś dzień, prawda? Nawet bardzo piękny, w ogóle to Piątek jestem, a Ty? Zapewne masz jakieś zabawne imię – nie, nie gniewaj się, to nie tak że uważam imiona azjatyckie, chińskie, japońskie, koreańskie, cczy wietnamskie za śmieszne. Ale tak zabawnie i uroczo brzmią. Przynajmniej w większości. Bardziej to miałem na myśli. W każdym razie, jak Cię zwą istotko? – tutaj pozwolił sobie na nią ponownie popatrzeć, jednak nim cokolwiek odpowiedziała, wrocił do kartki. No tak. Oczy.. Zawsze miał z nimi problem. Tak ciężko było je oddać. Zwłaszcza, gdy ktoś nie miał tego.. normalnego i najczęściej w Europie spotykanego kształtu. Niemniej, to czyniło ją w jakiś sposób.. wyjątkową? Na pewno, a przynajmniej egzotyczną. Nie było to takie złe, wręcz przeciwnie. – No i co Cię do mnie sprowadza? Jeśli moje nachalne spojrzenie, to przepraszam. Postaram się więcej tego nie robić, no ale.. jakoś tak. Nie moglem się powstrzymać, nie co dzień widzi się tak ładne istoty w dodatku bez obstawy żadnego potencjalnego mężczyzny, ale no nieważne.. Co sądzisz o Szekspirze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haeyung Lee

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 570
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8322-lee-hae-yung#234071
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8326-annjong-hasejo#234249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8327-sowiasta-haeyung#234258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8328-kufer-haeyung#234265
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyWto Mar 24 2015, 18:51

Cóż, czasem trochę samotności mogło być całkiem przydatne. Choćby dlatego, żeby sobie przemyśleć kilka spraw, prawda? Za to z drugiej strony samotność dla ludzi skrzywdzonych, z ekstremalnymi przeżyciami jest bardzo przygnębiająca.  Przykro wtedy jest patrzeć na takich ludzi i aż chce się do nich podejść i porozmawiać.  Co prawda, Haeyung nie miała takiej zdolności - odczytania z twarzy odbiorcy w jakim jest humorze, a szkoda bo mogłaby zostać  dobrą towarzyszką dla takich osób. Na przykład tak jak teraz. Mogła się tylko przyglądać, albo zrazić i sobie pójść. Piątek ją zainteresował. Nie miała pojęcia jakie miał doświadczenie z dziewczynami.. ale pewne było, że Koreanka to spokojne dziewczę. Znaczy na ogół spokojne, w towarzystwie jak towarzystwie, ale zna umiar. To jest najważniejsze.
Nie uciekł. Cieszyło ją to, na prawdę. Różni są ludzie na świecie, a fakt, że nagle podejdzie do nich jakaś dziewczyna, cholera wie czego chce.. mogą się po prostu przerazić. Uśmiechnęła się, słysząc kiedy jej odpowiedział.. a później uśmiechnęła się jeszcze szerzej, gdy w jej rękach pojawiła się kartka, co prawda pusta. To był najoryginalniejszy prezent jaki dostała od kogokolwiek. - O, dziękuję. - odparła, wkładając ową kartkę do skórzanej, małej torby przerzuconej przez ramię tak, aby się nie pogniotła. - Rzeczywiście, dziś wyjątkowo ładna pogoda. Teraz może być tylko ładniej. Mm, uwielbiam wiosnę! - mruknęła z ekscytacją w głosie. Wiosna w Korei była niesamowicie piękna, więc ciekawiło ją czy równie piękna będzie w Anglii.
Lee zdawało się, że nowo poznany chłopak jest dość poddenerwowany. Sama jego uwaga na temat azjatyckich imion strasznie go speszyła, co wydało się dosyć zabawne i słodkie. Spojrzała w ziemię, chichocząc cicho, po czym podniosła pewniej głowę. - Nie martw się. Rozumiem co masz na myśli. Azjatyckie imiona często bywają też trudne w wymowie, na szczęście mi się trafiło dosyć łatwe. Nazywam się Haeyung. Miło mi. - często na nią spoglądaj i ona doskonale wiedziała o tym, że ma ku temu powód. Nie chciała o niego wypytywać, żeby nie naruszyć prywatności chłopaka, więc po prostu odpuściła. - Podeszłam, bo po prostu chciałam to zrobić. To, że na mnie spoglądałeś.. w ogóle mi nie przeszkadzało.. - odmruknęła z lekkim rumieńcem, uśmiechając się do niego. - Szekspir...? - pomyślała chwilę. - Nie wiem o nim za wiele. Właściwie to prawie nic. - pomyślała chwilę. - Romeo i Julia. Z jego sztuk znam tylko tę, mówiącą o tragicznej miłości.. - przyznała, po czym pogłaskała się po tyle głowy. - Przepraszam.. nie mogę za wiele powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyWto Mar 24 2015, 21:26

- Haeyung.. – powótrzył spokojnie, cicho jakby do siebie, żeby nie usłyszała. Nadal kreślił coś tam na swojej kartce. – Rzeczywiście proste. I fajne, takie.. melodyczne? – powiedział z nutką niepewności w głosie. Może to po prostu było jego wrażenie? W końcu.. zawsze mógł się mylić, ostatecznie nie znał się tak bardzo na tych azjatyckich imionach. Wstyd się przyznać, ale pod tym względem nie odbiegał za bardzo od przeciętnego Europejczyka, którym w końcu był. No, może on nie takim przeciętnym, bo jego ojczyzna już jakiś czas temu oderwała się od całej reszty. W każdym razie, to nie było całkiem miłe doświadczenie. Obcowanie z kimś.. innym. Egzotycznym. Niespotykanym tutaj. Z Haeyung.. Powtórzył po raz kolejny to imię, tym razem bezgłośnie, po prostu składając wargi. – Przepraszam, jeśli byłem śmieszny. Nie chciałem tego. – powiedział nagle, kilka sekund po tym, kiedy znowu na niego spoglądała. Odruchowo zaczął inaczej trzymać swój szkicownik, tak by nie mogła podpatrzeć, co takiego on tam szykuje.
- Ładniej? Ładniej? Nie sądzę, przecież to Wielka Brytania, Anglia.. Tutaj raczej deszczowo bywa.. – rzucił, nie odrywając wzroku od kartki. Lewe oko było już gotowe. Zostało prawe. Kurwa. Trudna dziewuszka. Do uwiecznienia oczywiście. – Pierwszy raz w Anglii? – zapytał, z uśmiechem na nią spoglądając. Oczekiwał odpowiedzi, o czym dał jej znać przyglądając się jej przez kilka krótkich sekund. W tym czasie, spróbował dokładnie wszystko zapamiętać. Kształt nosa, dzisiejszą fryzurę, wysokość i rozstaw kości policzkowych jakieś znaki szczególne – piegi, blizny (tych akurat nie było), no i uśmiech, który bardzo chciał zapamiętać. Zapamiętać i oddać. Potem posłuchał jej wywodu. Wcale jej nie przeszkadzało.. A to ciekawe, naprawdę bardzo ciekawe.. – Odniosłem inne wrażenie. No, ale każdy reaguje inaczej na moje nachalne spojrzenie… - rzucił. Tak, doskonale wiedział, że ma racje. W końcu.. ludzie a zwłaszcza kobiety prezentowały cały wachlarz emocji. Niektóre rumieniąc się mocno, udawały, że nic nie widzą. Inne z krzykiem i pretensjami zwracały mu uwagę, a jeszcze niektóre (ostatnimi czasy coraz mniej) podchodziły do niego i flirtując w najlepsze proponowały sesje. Najpierw jedną, potem drugą, trzecią, czternastą, aż w końcu nagą. Jak się kończyły? Jak większość, ale to inna bajka.. - Nie przepraszaj, ale żałuj. Generalnie, polecam gościa. Świetne rzeczy pisał. Chociaż akurat „Romeo i Julia” to totalny szajs, choć to tylko moje zdanie. Ma całą masę dobrych tekstów, no Makbet, Hamlet… „Król Lear” też jest bardzo fajny. O „Szalonych Kumoszkach” nie wspominam z przyzwoitości. Naprawdę polecam. Warto. Taki tam, klasyk. Nie tyleż Odrodzenia, co angielskiej, znaczy anglojęzycznej literatury. A co czytasz? I co Cię tutaj sprowadza samą w ten piękny dzień?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haeyung Lee

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 570
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8322-lee-hae-yung#234071
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8326-annjong-hasejo#234249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8327-sowiasta-haeyung#234258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8328-kufer-haeyung#234265
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyWto Mar 24 2015, 22:19

- Uhm. - kiwnęła głową, potwierdzając jego słowa. Właśnie dlatego lubiła swoje imię. Bo było takie proste, że nie łamało nikomu języka i że każdy mógł je powtórzyć bez większych problemów. Dlatego od zawsze obchodziło się bez jakiś zbędnych pseudonimów, którzy wszyscy wszystkim nadawali. Nawet lepiej, bo czasem padało na jakieś głupie i śmieszne jednocześnie, a później jedno z towarzyszy małej Lee stawało się chcąc nie chcąc pośmiewiskiem z powodu swojego pseudonimu.
- Ech? - mruknęła zdziwiona. - O czym Ty mówisz.. Nic takiego nie zrobiłeś.. to ja.. - zająknęła się, westchnęła nieco speszona. Nie powinna była tego robić? To było urocze.. czyżby się obraził za to, ze ją to rozbawiło? Aish, nie wiem!.. - pomyślała, spoglądając w bok, po czym w końcu spojrzała na niego. - Przepraszam, nie powinnam się śmiać z Twojego zakłopotania. - żeby go do końca do siebie nie zrazić. Usiadła obok niego, ale jednak zachowując jakiś dystans i spojrzała w stronę jeziora. Widok był bardzo ładny. Na prawdę, ale żeby porównać jeszcze lepiej widoki, musi przyjść w to miejsce kiedy będzie deszczowa pogoda. - Tak. Jestem tu od niedawna, przyjechałam na studia. - odparła cicho, po czym spojrzała w niebo. - Nie wiem jeszcze za bardzo co gdzie jest, ale w końcu to wszystko rozgryzę. - dodała z determinacją. Chciała stać się niezależna, żeby móc samemu funkcjonować.
- Czytam różne rzeczy. Głównie współczesne powieści, wiersze.. - czyli jednym słowem, preferowała współczesną literaturę. Szekspir jak dla niej byłby zbyt trudny. Połamałaby sobie na nim język, nawet jeśli perfekcyjnie mówi po angielski, dlatego jeśli chodzi o literaturę to tylko prostą, łatwą do zrozumienia.. chyba że to literatura w jej ojczystym języku. - Chciałam odetchnąć świeżym powietrzem. Pomyślałam.. "a może dziś zdarzy się coś ciekawego". A Ty? Co tu robisz? - a może na kogoś czeka, a ona mu po prostu przeszkodziła? Takie myśli krążyły jej teraz po głowie, że to, ze na nią patrzył było po prostu przypadkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptySro Mar 25 2015, 17:02

Jakoś tak ta rozmowa niezbyt go pociągała. Nie, że dziewczę go nudziło (!), po prostu chciał się skupić jak najlepiej na tym, co w tej chwili robił. Na swoim obrazku. Dawno, oj dawno nie portretował. Ale to nawet lepiej. W końcu, kto powiedział, że cały czas musiał skupić się tylko na tym? Minął już w końcu czas, kiedy rysował ludzi, którzy w jakiś charakterystyczny sposób odznaczali się na szkolnych korytarzach, miejskich ulicach, czy parkach. Czemu? Dobre pytanie, chyba zwyczajnie minęła mu fascynacja ciałem ludzkim. No, przynajmniej męskim. Żeńskim..? Zasadniczo podobnie. No i począł poszukiwać swojej formy. Abstrakcja zdecydowanie nie leżała w jego zainteresowaniach. Była zbyt trudna i dziwna, by mógł ją pojąć w całości. Zatem? Co tu malować? Odpowiedź przyszła nader szybko i niespodziewanie. Otóż, zaczął malować swoje emocje. Zupełnie nie myśląc, nie rozkminiając zbyt długo kompozycji, czy też kolorów, brał za mniejsze/większe sztalugi i robił to, co do niego należało. Jak się czuł, tak malował. Raz wolniej, raz szybciej. Raz dokładniej, innym razem mniej starannie.. Tak. To było dobre. I ciekawe doświadczenie. No, ale teraz musiał ją narysować. Jakoś tak, chciał. Czemu? Dobre pytanie. Może tylko dlatego, że dawno już nie obcował z nikim, kto mógłby pochodzić, mieć jakieś korzenie, na Dalekim Wschodzie..
Pewnie dalej malowałby sobie spokojnie, gdyby sama – zupełnie nieświadomie – nie wybiła go z tego. Czym? „Współczesną literaturą”.. No i jeszcze to pytanie, które jakoś tak podsłuchał, po tym gdy już skupił na niej swoją uwagę. Chciała się przejsć. Szukała przygód. Cóż. To nieważne, co on tutaj robił. Zaintrygowała go właśnie ta współczesna literatura. Postanowił zainteresować się tym faktem. Coś z niej wyciągnąć. Nawet podniósł na nią swoje rozpłomienione ciekawością oczy. – Współczesną? Jaką? Rosyjską? Francuską? Brytyjską? Amerykańską, polską, czeską, austriacką? A może jakąś inną? – spytał. Oj, chyba biedne dziewczę nie wiedziało, co właśnie zrobiło. Bo w sumie. On też za nią przepadał. Bardziej niż za dawną, ale Szekspir. To Szekspir. Nie, żeby jakoś szczególnie darzył go szacunkiem, brdziej sentymentem. To właśnie on pokazał mu literaturę. Książki. To właśnie dramaty Williama tak bardzo zainteresowały go tym tematem. – I jakich poetów lubisz? To ciekawe w sumie. A znasz.. jest taki. Japoński, albo też koreański wybacz nie pamiętam, poeta.. Ko Un? – zapytał, szczególnie akcentując nazwisko, bo nie wiedział, czy w sumie dobrze je wypowiedział. Oczywiśćie wymawiając je popatrzył na nie, jakby w jej oczach i reakcji szukając odpowiedzi nie tyleż na to, czy go zna, ale czy aby na pewno wszystko powiedział dobrze. Rozłożył poprawnie akcenty i w ogóle. W sumie, fajnie. Bardzo fajnie, nawet. Cholera, chyba będzie się musiał nauczyć tego języka..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haeyung Lee

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 570
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8322-lee-hae-yung#234071
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8326-annjong-hasejo#234249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8327-sowiasta-haeyung#234258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8328-kufer-haeyung#234265
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyPią Mar 27 2015, 19:53

Zrozumiałe. Artysta powinien się skupiać na jego dziełach, prawda? Haeyung doskonale o tym wiedziała, bo sama często musiała poświęcić całkowitą uwagę temu co robiła. Bierzmy chociażby takie pisanie swoich powieści - szeroka wyobraźnia tu jest potrzebna, ale zbędne hałasy mogą ją całkowicie zepsuć, zwłaszcza wtedy gdy artysta nie ma podzielnej uwagi. Skupia się na jednej lub na drugiej rzeczy, no a później wena od tak zanika.
Nagłe zasypanie pytaniami trochę ją zdziwiło. Jeszcze przed chwilą nie był chętny do rozmowy.. ale za to ucieszyła się, gdy zaczął być ciekawy. Przynajmniej go czymś zainteresowała prawda?
- Właściwie to.. głównie amerykańską i brytyjską. Najbardziej lubię Lovecrafta,a jeśli chodzi o romanse i kryminały to Agatha Christie. - mruknęła. Lovecraft słynie głównie z jego chorych mitologii Cthulhu. Haeyung sama się dziwi  co ją tak fascynuje w jego powieściach. Może samo to, że są chore. - Ko Un jest południowokoreańskim poetą, uczył się w japońskich szkołach. Zdaje się.. że czytałam jego poezje.. ale nie pamiętam jak się nazywała. - mruknęła patrząc na niego, po czym się uśmiechnęła. - Ku Sanga znasz? Czytałam jego wrażenia autobiograficzne po wojnie w Korei.. To było.. - podrapała się po głowie lekko przechylając głowę. - Zdaje się, że ''Mogwa ongduriedo sayeoni itta''.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jolene Leda Dawson

Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 33
  Liczba postów : 32
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11021-jolene-leda-dawson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11023-sprobuj-mnie-i-daj-sie-uwiesc#299533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11024-tajne-przez-poufne#299534
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11025-jolene-leda-dawson#299537
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyWto Lip 07 2015, 12:52

Letnie nocne powietrze przyjemnie owiewało skórę Jolene, kiedy przemierzała park w pobliskiej wiosce w poszukiwaniu miejsca, na które natknęła się wczoraj podczas biegania. Jednym z plusów aktywności fizycznej było właśnie to, że odkrywało się całkiem sympatyczne lokalizacje, gdzie można było odpocząć od ogólnej atmosfery beznadziejnej Anglii i poudawać, że zieleń wokół to znajome krajobrazy Salem. O wiele lepiej robiło się na sercu, kiedy opuszczało się ten ciężki, nieznajomy i kompletnie pozbawiony jakiejkolwiek finezji zamek na rzecz nocnej eskapady spod znaku z deka zakazanych, ale za to jakich zbawiennych! Po stosunkowo krótkiej wymianie listów z S, Dawson wskoczyła w typowo wakacyjny zestaw, zaplotła luźny warkocz, wzięła jeszcze niewielką, powiększoną w środku czarami torebkę z kilkoma skarbami i wyszła z Hogwartu, pełna nadziei, że choć kilka zmartwień zdoła zostawić w sypialni, daleko za sobą. Pewnie się łudziła, ale gdyby nie te małe złudzenia, już dawno by tutaj zwariowała.
Lubiła samotne spacery, zwłaszcza w noce takie jak te, kiedy wokół było zupełnie cicho i słychać było każdy chrzęst łamanej gałązki pod podeszwą butów. Miało to na nią jakiś dziwnie uspokajający wpływ. Nie wiem, może zwyczajnie od czasu do czasu musiała odpocząć od ludzi, którzy w większości byli cholernie głośni, irytujący i doprowadzali ją do frustracji. A ona oczywiście jako jedyna była super i niestety skazana przez los na znoszenie tej męki pańskiej w postaci tolerowania co poniektórych. No cóż, życie bajką nie jest! W każdym bądź razie, w swoim otoczeniu miała też kilka całkiem cennych osób, takich jak Salvadore, z którą miała się właśnie spotkać. Jedna z nielicznych relacji, jakie mogła określić mianem przyjaźni. Swoją drogą zawsze Jo trochę dziwiło, że aż tak były w stanie się dogadywać. Łączyły ze sobą naprawdę wiele cech i to tych z rzędu mocno charakternych i naznaczonych temperamentem, co w założeniu mogłoby wywoływać co rusz jakieś niesnaski między nimi, kłótnie i poważne spięcia. A jednak jakoś to współgrało, a ich braki porozumienia w różnych kwestiach miały całkiem typową, utrzymaną w niesprecyzowanej do końca normie częstotliwość. Jo wiedziała, że teraz powinny trzymać się jeszcze bardziej w obliczu tragedii, jaka je dotknęła. Westchnęła do swoich myśli.
W pogłębiającej się czerni nocy Dawson zaczęła dostrzegać zarys drewnianych stolików. Mogła rozświetlić sobie drogę zaklęciem, ale po co? Tak było ciekawiej. Wkrótce przekonała się, że dotarła na miejsce, kiedy jej oczom ukazał się widok tafli jeziora błyszczącej delikatnie w słabym świetle częściowo przykrytego chmurami księżyca. Merlinie, jaki romantyzm! Lavelle byłaby zachwycona takim otoczeniem. Jej wrażliwa dusza rozpływałaby się nad każdym maleńkim błyskiem, kwiatkiem i źdźbłem trawy. A ona śmiałaby się z niej, w duchu tak naprawdę uważając to wszystko za naprawdę urocze i próbując patrzeć na świat jej oczami, dostrzegać piękno w taki sam sposób.. Usiadła przy stoliku  najbliżej wody, rozkoszując się subtelnym zraszaniem przez wiatr, niosącym ulgę na wiele sposobów, choć nie będącym w stanie wymazać sprzed oczu obrazu ukochanej siostry, za którą tak kurewsko tęskniła. Wyjęła woreczek i skręciła jointa, byle by tylko zająć czymś dłonie i skupić uwagę na innej kwestii, niż ciało Lavelle w trumnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salvadore Seth Settle

Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 15
  Liczba postów : 24
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11062-salvadore-seth-settle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11081-darmowe-wakacje-na-bahamach
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11083-miedzynarodowe-lacze
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11082-salvadore-seth-settle
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyWto Lip 07 2015, 21:11

Droga Salvadore!
Settle pospiesznie zakładała ubrania, z kwaśnym uśmiechem czytając list od Aannie, który położyła na łóżku. Mała, podła żmija. Zamknęła na chwilę oczy, unosząc twarz do sufitu, niedbale splatając włosy w kłos i nucąc pod nosem jakąś paskudną piosenkę, którą ostatnio usłyszała przypadkiem i od razu znienawidziła.
Dlaczego mnie unikasz? Słyszałam, że jesteś zła z powodu Sebastiana. To nie była przecież moja wina!
Oczywiście, że to nie jej wina! Przecież Sebastiana uwiodły krasnoludki. Podłe te krasnoludki. Settle wyjęła spod poduszki woreczek z peruwiańskim ziołem i włożyła go do kieszeni rozciągniętego swetra. Powinna odpisać? Powiedzieć Okej, A., wybaczam Ci wszystko, możemy się przyjaźnić? Jasne, że nie. Wolała nawet się nie zastanawiać, co myślała sobie ta wstrętna dziwka, gdy dokonywała ogromnego aktu odwagi (i perfidii), pisząc do niej list. Wszyscy doskonale wiedzieli, jakim uczuciem Salvadore obdarzała wszystkie dziewczyny i byłe dziewczyny swojego brata, wszystkie panny, jakie miał na boku i wszystkie te, które próbowały zabłysnąć w jego oczach. Nienawiść - nie da się tego określić inaczej. Niektórzy uparcie twierdzili, że powodowana zazdrością. Może i była to prawda... Ale od pożaru w Salem - nic nieznacząca.
Mam nadzieję, że odpiszesz. Aannie.
Miała nadzieję? Tak więc Sally postanowiła postawić kres jej nadziejom, rwąc papier na kawałki i wrzucając jego skrawki pod łóżko, by tam, razem z listami od matki i Euphorii, mogły stać się miękkim posłaniem dla śmieci i pająków.
Salvadore westchnęła głośno, znajdując różdżce miejsce pod topem na plecach. Pięć minut później, po krótkim szukaniu drogi do wyjścia z zamku, Settle była już w drodze do Hogsmeade... Czy jak się ta dziwna wioska nazywała. Podobno mieli tam sklep z niezłymi słodyczami, parę fajnych pubów no i park, do którego zaprosiła ją Jo. Ściskając w ręku list od Dawson wędrowała uliczkami, szukając rzekomego miejsca przy jeziorze. Słuchała chrzęstu żwiru pod krótkimi, białymi trampkami (w których akurat rozwiązały się sznurówki), tym samym usiłując zapomnieć o zapadającym mroku. Gdyby tylko był z nią Sebastian... Och, nieważne.
Już z daleka dostrzegła kilka stolików i niebezpieczny błysk tafli jeziora. Nabrała ochoty na kąpiel w zimnej wodzie niczym nieprzypominającej tej oceanicznej. I zamierzała jej zażyć bez względu na opinię Jo. Przyspieszyła kroku, chcąc zgubić uczucie bycia obserwowaną przez kogoś ukrytego w krzakach; dotarła więc do Dawson nieco rozstrojona psychicznie i przestraszona, ale nic nie okazała. Była przecież silna, prawda? Ta jej wpajana siła była jednym powodem, dla którego nie wspomogła samej siebie świetlnymi zaklęciami - nie chciała, żeby Jolene pomyślała sobie, że jej przyjaciółka się boi, albo nie umie znaleźć drogi po ciemku. Wzięła głębszy oddech i zajęła miejsce przy stoliku, przyglądając się księżycowi, jezioru, a na końcu Jo. Nie odzywając się wyjęła własny woreczek i również skręciła jointa, zastanawiając się, co właściwie ciągnie ją do Dawson. Przecież chyba nie podobieństwo charakterów?
- Wiesz co? Napisała do mnie ta mała szmata, co uwiodła mi brata. Nie wyrobię przez nią nerwowo. Czy naprawdę tak ciężko jest zrozumieć, że nie chcę znać żadnej z tych idiotek, które odważyły się go dotknąć? I jeszcze ta Anglia, i ten Hogwart, i banda idiotów, których mijam tutaj dzień w dzień. Trzeba było iść do Riverside. Zamorduję ojca, gdy tylko go zobaczę. No i gadałam z nauczycielami z Salem o moich ocenach na koniec. Z trzech przedmiotów cudem zdałam. Tego tylko brakowało, żeby usadzili mnie w podstawie! Och... Z resztą, czemu cię tak zadręczam? Wybacz, ale nie mam siły już do tego wszystkiego - westchnęła. Nawet nie zauważyła, w którym momencie zaczęła jarać jointa i machać w powietrzu jedną ręką. Zdarza się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jolene Leda Dawson

Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 33
  Liczba postów : 32
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11021-jolene-leda-dawson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11023-sprobuj-mnie-i-daj-sie-uwiesc#299533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11024-tajne-przez-poufne#299534
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11025-jolene-leda-dawson#299537
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyWto Lip 14 2015, 23:49

Salvadore wpadła w sam środek tej jakże romantycznej, spokojnej scenerii niczym burza, skupiając na sobie delikatnie zaskoczone spojrzenie Jo i nie marnując ani sekundy na to, by naznaczyć tę miejscówkę swoją wyjątkowo rozstrojoną osobowością. No bo Dawson oczywiście zauważyła jej roztrzęsienie, w końcu nie znała jej od dziś.
- Cześć, Sally, fajnie, że wpadłaś. – rzekła sugestywnie głośno i wyraźnie, zabierając się za własnego jointa, skoro przyjaciółka narzuciła takie, a nie inne tempo. Przypalając specyfik różdżką, oddała się uważnemu słuchaniu tego, co towarzyszka ma do powiedzenia, skoro targały nią takie wzburzone emocje. Właściwie to widząc jej mowę ciała, gdy jej sylwetka pojawiła się w marnym snopie światła, Jo była już w stanie odgadnąć, o co może chodzić. Paskudna Anglia, nowy wróg numer jeden lub sprawy rodzinne, a w szczególności te krążące wokół Sebastiana. I za bardzo się nie pomyliła, choć wcale nie dawało jej to satysfakcji. Obie nadal nie potrafiły poradzić sobie z utratą bliskiej osoby i zdającą się potęgować z dnia na dzień mieszaniną gniewu, żalu i rozpaczy. A to wszystko podsycało nienawiść. Do ludzi wokół, okolicy, sytuacji.. Tak zmiksowane uczucia muszą kiedyś wzniecić ogień, być może nawet gorszy od tego w Salem. Strzeż się, Anglio.
Jo przymrużyła oczy, wydmuchując kółeczka. Robiło jej się błogo, jednak nie oznaczało to jakiegokolwiek lekceważenia problemu S, o nie.
- Co napisała? – spytała dość spokojnie, starając się być w tym temacie rzeczową. Zawsze zastanawiała ją specyfika zazdrości między S, a jej bratem. Bo to ewidentnie była zazdrość. I choć nie zawsze to rozumiała, starała się akceptować ten kształt relacji między nimi, postrzegać to jako coś oczywistego. Niekiedy uważała, że Salvadore w swoich działaniach wobec każdego, kto odważy się zbliżyć do Sebastiana, mocno przesadza, o czym nie omieszkała jej nie poinformować. Jednak to było coś, czego najwyraźniej S nie umiała, bądź też nie chciała, się wyzbyć, a Jo wolała w to mocniej nie ingerować. Pewnie dlatego zataiła przed nią kilka pozornie błahych spraw. Te sprawy właściwie łączyły się w jedną tajemnicę, której nie była gotowa zdradzić. Bała się, że i na nią Sally zacznie patrzeć tak, jak na tą małą suczkę.
- Wyobraź sobie, że niektórym ciężko to przychodzi. – wzruszyła ramionami, jeszcze odnośnie powyższego, po czym powróciła do spalania peruwiańskiego zioła. Nawet nie wiedziała, jak bardzo potrzebowała tego rodzaju odskoczni. Nie sądziła, by miało to pomóc w pokonaniu wewnętrznych demonów, jednak zawsze stanowiło jakąś namiastkę pauzy w odczuwaniu bólu i praktycznie niczego poza tym.
- Myślisz, że w Riverside byłoby lepiej? Nie oszukujmy się, żadna szkoła nie jest w stanie zastąpić Salem. Nie dorasta jej do pięt. Gdybym miała wybór, przerwałabym studia i zaszyła się w Nowym Jorku. Tak by było bezpieczniej dla mnie i reszty otoczenia. – wypuściła powoli dym, koncentrując się na słowach, które przed chwilą wypowiedziała. Czy faktycznie ucieczka w samotność byłaby dobrym rozwiązaniem? Cóż, na pewno cholernie kuszącym, biorąc pod uwagę wysoki procent pustactwa i bezwartościowości wśród ludzi z Hogwartu. Oh, jaka ona niedobra, że tak ocenia po pozorach! Miała wyjebane.
- Daj spokój, skopałam transmutację i historię magii z runami. Porażka na całej. – pokręciła głową, zirytowana. – Oceny to ostatnia rzecz, jaka teraz spędza mi sen z powiek. Nie przejmuj się, S. Mamy ważniejsze sprawy na głowach.
Obie doskonale wiedziały, co to za sprawy, więc porozumiewawcze spojrzenie w zupełności miało wystarczyć, by dopełnić tę wypowiedź Dawson. Zaśmiała się cicho, szturchając delikatnie Salvadore w ramię.
- No właśnie, czemu? Oj biedna, udręczona ja! Po co w ogóle się z Tobą zadaję? Ech..
Przewróciła teatralnie oczyma, dodając tym samym kolejnej szczypty sarkazmu do swoich egzaltowanych słów, w chwilę później uśmiechając się smutno w kierunku towarzyszki, choć w tej ciemności mogła tego nie zauważyć.
- Jest mi naprawdę ciężko, S. Ciężej niż kiedykolwiek. Jeszcze nie musiałam dźwigać czegoś.. czegoś takiego. – ściągnęła brwi, mając nadzieję, że przyjaciółka wyłapie sens tego dziwacznego zdania i zrozumie, że mowa tu o Lavelle. Jolene wciąż miała problem z nazywaniem rzeczy po imieniu jeśli chodziło o śmierć siostry. I kompletnie jej nie winię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Haeyung Lee

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 570
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8322-lee-hae-yung#234071
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8326-annjong-hasejo#234249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8327-sowiasta-haeyung#234258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8328-kufer-haeyung#234265
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyWto Gru 08 2015, 17:09

Dłuższy odpoczynek od Hogwartu dobrze jej zrobił. Miała czas na ważniejsze rzeczy, którymi były spotkanie z bratem, ojcem a nawet dziadkiem mimo, że ten nadal syczał przez zęby. Bardzo uprzykrzył życie swojej wnuczce samym naciskiem na muzykę tradycyjną Korei.
W każdym razie - świeżo po powrocie do Hogwartu wzięła długą kąpiel. Nigdzie jej się nie śpieszyło, jedyne plany jakie miała to odpocząć jeszcze tylko ten jeden dzień. Dlatego zaraz po powrocie do swojego dormu, wyciągnęła lepsze ubrania z brzegu. Podczas wcześniejszego pobytu na świeżym powietrzu nie odczuła, żeby pogoda była paskudna i żeby marzła, tak więc postawiła na sweterek i spódnicę. Przeczesała jeszcze tylko swoje blond loki, palcami swoją grzywkę a usta maznęła jedynie pomadką. Uśmiechnęła się delikatnie spoglądać w lustro, po czym ubrała buty i ruszyła w stronę Hogs.
Oj, Hogs. kiedy ona ostatnio odwiedzała to miejsce? Bez konkretnych celów ruszyła do pierwszego miejsca, które przyszło jej do głowy. Stoliki.
- Przywraca wspomnienia. - mruknęła cicho, idąc chwilę przy linii brzegowej, aż w końcu się zatrzymała na dłużej, żeby popatrzeć przed siebie. Odchyliła lekko głowę, biorąc jeden, głęboki wdech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kamenashi Seo

Student Gryffindor
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 903
Dodatkowo : teleportacja, wężoustość
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4177-kamenashi-seo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6949-kamenashi-seo
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptySob Sty 02 2016, 19:26

Chłopak nie miał najmniejszego zamiaru wracać do szkoły... na pewno nie po tym wszystkim co się stało, co powiedział, i co usłyszał. Naturalnie, że na drugi dzień na pewno będzie tego żałować. Niestety nie pozostało mu tak naprawdę nic, niż przyznanie się do błędu, i zrozumienie, że zjebał. Mógł wcześniej pomyśleć o tym wszystkim co robi. Przecież ona nie czekałaby na niego całe wieki. Odszedł, i nie było tak naprawdę do końca pewne czy w ogóle wróci. No, ale Gryfon oczywiście jak zawsze był wielce zdziwiony tym, że życie idzie do przodu, i nie czeka aż jaśnie pan się namyśli co chciałby dalej z nim zrobić.
Kame swoje kroki skierował do wioski. Chciał być jak najdalej od ludzi, od ich paplaniny trzy po trzy. Od tych wszystkich bezsensownych problemów. Kobiety... nie ona ich nigdy nie zrozumie. Zawsze miały jakiś problem. Jeżeli był... było źle bo coś tam, jeżeli znikał też było źle bo go nie było. I jak tutaj takim dogodzić. Najgorsze było to, że on nie robił tego wcale dla siebie... chociaż kto wie. W jego czynach było całkiem sporo egoizmu, tylko on jakoś tego nigdy nie zauważał.
W końcu zatrzymał się pod jakimś drzewem. Pamiętał to miejsce... często tutaj przychodził i stawał gdzieś na uboczu, i po prostu gapił się na ludzi. Teraz było zimno... i nie wiele osób kręciło się w tych okolicach. Nic dziwnego każdy wolał siedzieć sobie w ciepłym przyjemnym zamku. Tylko on się kręcił bez celu w ten mróz... najgorsze było to, że nie był nawet ubrany jakoś wyjątkowo ciepło, i pewnie przypłaci to jakimś przeziębieniem które będzie się go trzymało przez miesiąc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Teddy Waller

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 14
  Liczba postów : 8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12195-teddy-waller#325973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12199-yogi-zaprasza
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyPon Lut 22 2016, 00:10

Jezioro... Co nim kierowało, gdy tutaj szedł? Mówiąc szczerze sam nie miał pewności. Nauka, studia, praca... Te trzy rzeczy stanowiły główny punkt jego przemyśleń. Nie skupiał się na imprezowaniu, dziewczynach czy sportach, ważny był jedynie cel, do którego dążył. Oczywiście nie oznaczało to, że był jakimś nerdem, nic z tych rzeczy. Jeśli zdarzała się taka okazja balował raz z innymi do białego rana flirtując... a przynajmniej próbując to robić w swój dziwny sposób. Jego skrytość oraz nieufność wobec obcych nie stanowiły niestety idealnych warunków do zdobywania kobiecych serc. Na razie jednak samotność nie doskwierała mu aż tak, a więc nie rozwieszał poszukiwań drugiej połówki. Wolał spacer, długi spacer w zimną pogodę był idealny. Śnieg, przypominał mu dzieciństwo. Chwile, w których miał jeszcze rodziców oraz brata... to wydawało się takie odległe. A przecież minęło tylko kilkanaście lat... Kilkanaście lat, podczas których jego życie wywróciło się o 360 stopni. Wtedy przez myśl mu nawet nie przeszło, że będzie studiował za oceanem, a jednak. Oto był w Hogwarcie i zdecydowanie nie żałował swojej decyzji.
Wróćmy jednak rzeczywistości. Ubrawszy grubą bluzę oraz kurtkę chłopak ruszył na spacer po Hogsmeade. Powolnym krokiem szedł przez ulice miasteczka obserwując ludzi chodzących od sklepu do sklepu oraz dzieciaki zmawiające się na różnego rodzaju zakupy. Każdy cieszył się z wolnego. Uczniowie mogli wreszcie odsapnąć, a sprzedawcy mieli jeszcze większe zyski. Waller w końcu jednak zostawił za sobą wszystkie zabudowania, swoje stopy skierował w stronę parku. Lubił tam przebywać. Zawsze mógł podziwiać piękno natury oraz cieszyć się spokojem. Nawet przy wielkich tłumach tutaj zawsze znalazła się enklawa ciszy i spokoju...
Po dość długim czasie, mają już czerwony uszy oraz nos dowędrował do jeziora. Oczywiście było zamarznięte, ale ku jego zadowoleniu ławki obok niego zostały odśnieżone oraz co jeszcze istotniejsze nie dostrzegł nikogo w okolicy. Miał więc zapewnioną prywatność, to na pewno. Wszystkie te czynniki umożliwiły mu chwilowy postój z widokiem na zamarzniętą wodę. Trzeba przyznać, że opcja ta była niczego sobie. Po krótkiej chwili wahania zasiadł na drewnianej ławce, która delikatnie pod nim zaskrzypiała. Nie zwrócił jednak na to uwagi i szybkim ruchem ręki wyjął z kieszeni kurtki notatnik oraz długopis. Tak... znowu poczuł wenę, może tym razem uda mu się skończyć tamten wiersz. Ostatnią próbę można określić jednym wielkim fiaskiem. Może jednak tym razem będzie inaczej. Oby...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariena Michelle Fealivrin

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 98
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 233
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3975-ariena-michelle-fealivrin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3977-afiliacje-panny-arieny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5012-skrytka-arjenki
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyPią Lut 26 2016, 08:40

Cały ranek zastanawiała się co ma ze sobą zrobić. Monotonnia jaka wdarła się w jej życie przed ostatnie dni, miesiące, lata.. była nie do zniesienia. Samotnośc jaka doskwierała jej już od jakiegoś czasu również stanowiła ogromny problem. Tęsknota przez którą wielokrotnie zamykała się w pokoju i potrafiła spędzać tam całe dnie. Czasami urywała się z lekcji, innym razem w ogóle się na nich nie pojawiając. Coś stanowiło problem, tylko nikt niewiedział co. Coś po prostu było nie tak, jak być powinno.
Tego ranka wstała wcześniej niż zwykle. Stella towarzyszyła jej na każdym kroku, przy porannej toalecie i przy śniadaniu. Ostatnimi czasy nawet ją zaniedbywała i zostawiała samą sobie. To było chyba jakimś znakiem dla Arieny, że pora wreszcie dać sobie porządnego kopa w dupę i przestać tkwić w tej stagnacji. Pora wyjść do ludzi, poprawić oceny, zacząć wreszcie egzystować tak jak powinno się to robić.
Słońce było już w zenicie, gdy puchonka spakowała swoją torbę. Włożyła do niej różdżkę, pamiętnik i kilka kawałków suchego chleba, by Stella miała ze sobą jakąś przekąskę. Na sam koniec ubrała fretkę i wsadziła ją do największej przegrody w torbie, krórą swoją drogą wyłożyła swoim starym swetrem by zwierzakowi było miękko i ciepło.
Pełna determinacji znalazła się w końcu w Hogs, gdzie wszystko tętniło życiem. Ze sklepowych wystaw wylewały się niemalże oferowane różne przeróżności, ludzie tłoczyli się przed drzwiami i przekrzykiwali siebie nawzajem. Pozostali wygrzewali się przy piwie kremowym i ognistej w tutejszych tawernach i barach. Stella również oglądała wszystko wyściubiając swój mały różowo brązowy nosem z torby, którą puchonka zawiesiła na ramieniu.
Krok za krokiem, podskok za podskokiem i tak zawędrowała do parku. Nogi poniosłu ją nawet dalej, bo spacerując lawendowym szlakiem dostrzegła jezioro z którego było widać Hogwardzki zamek. Już miała zawracać, gdy Stella wyrwała się z ciepłego gniazdka i puściła się podskokami przed siebie po białym puchu. Nie reagowała nawet na wołania Arii. Puchonka nie miała więc żadnego wyjścia i chcąc czy nie chcąc puściła się biegiem za fretką zmierzającą w kierunku jeziora. Bała się, że może przyjść jej do głowy wbiegać na taflę lodu. Zanim zdążyła jednak ją dogonić i zauważyć kogokolwiek ten mały nieznośny futrzak siedział już na kolanach jakiegoś mężczyzny i wtulał się jak szalony. Dziewczynie zrobiło się głupio. Nie pierwszy raz ta łajza wycięła jej taki numer, więc powinna do tego przywyknąć. Aria podeszła ostrożnie do chłopaka nieco zdyszana.
- Przepraszam za nią.. - powiedziała stłumionym głosem, odgarniając długie pasma blond włosów, które opadły jej na twarz podczas biegu. Przyjrzała się wtedy bliżej osobie siedzącej na ławce. Był to chłopak, którego twarz była jej znana. Możliwe, że widziała go już gdzieś w Hogs albo w Hogwardzie. Nie uszło też jej uwadze, że Stella miała naprawdę dobry gust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Teddy Waller

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 14
  Liczba postów : 8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12195-teddy-waller#325973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12199-yogi-zaprasza
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptyNie Lut 28 2016, 16:40

Teddy z początku miał spore trudności, aby spełnić swój plan. Początkowo w skupieniu przeszkadzało mu absolutnie wszystko. Wiatr, który poruszał gałęziami sprawiał, że w uszach cały czas rozlegał się jakiś cichy hałas. Szeleszczące gałęzie, włosy, które opadały mu na oczy, niewygodne przemarznięte drewno, na którym posadził swój tyłek oraz notatnik, którego kartki tak okropnie irytująco szeleściły. Później dołączyło do tego pohukiwanie jakiejś sowy. Najwidoczniej postanowiła zrobić sobie wypad z sowiarnii. Czy naprawdę wszystko musiało być przeciw niemu?
Nie było to szczególnie łatwe, ale w końcu udało mu się jako tako skupić i zacząć przelewać myśli na papier. Wiersz poświęcony jego bratu... Początkowo wydawało mu się, że jest to bardzo dobry pomysł. W końcu kto jak kto, ale Fred zasługiwał na zapamiętanie, przynajmniej dla niego. Niestety same chęci nie mogły zapewnić mu weny, która jak na złość nie chciała na niego spłynąć w tej "misji". Mocno sfrustrowany tym faktem Waller postanowił spróbować czegoś innego. Zerknął na jezioro... tak, postanowione. Aby rozgrzać swój umysł spróbuje stworzyć coś o tej wielkiej zamarzniętej tafli. Zapatrzył się w niej przez chwilę rozmyślając nad potencjalnym tekstem. Zajęło mu to dłuższą chwilę, ale w końcu załapał koncept, według którego rozpoczął pisanie. Jako, że myślami był przy wcześniejszym pomyśle nie szło mu to wybitnie szybko, ale powoli brnął do przodu. Zapisywał słowo za słowem, wers za wersem w końcu całkowicie zatracając się w swojej pracy. Po raz pierwszy od dawna udało mu się na tym skupić w zupełności. Niestety nic nie może być aż tak idealne o czym miał się niedługo przekonać Niespodziewany atak jakiegoś stworzenia sprawił, że niemal podskoczył ze strachu. Na śniegu nawet nie usłyszał jego kroków, w całej sytuacji zorientował się dopiero, gdy ów niespodziewany gość znalazł się na jego kolanach i zaczął się do niego łasić.
Fretka...
-Co Ty tutaj robisz sama? Chyba nikomu nie uciekłaś co? - rzekł do niej delikatnie głaszcząc ją po pyszczku. Przez myśli przeszło mu kilka możliwych scenariuszy, ale pomimo tego nie wiedział co powinien teraz zrobić. Zabrać ją do zamku i szukać właściciela? Co jeśli należy do kogoś z wioski albo w ogóle nie ma właściciela? Nie mając większego pojęcia co zrobić z tym fantem póki co po prostu siedział i delikatnie drapał zwierzaka za uszami
Na szczęście okazało się, że "rozwiązanie" samo do niego przyszło. Słysząc głos za swoimi plecami odwrócił się i ujrzał jakąś dziewczynę. Po jej czerwonych policzkach wywnioskował, że biegła... Czyżby więc ten mały urwis jej uciekł? Po jej słowach nie pozostały mu już żadne wątpliwości.
-Rozumiem... no to... - po tych słowach wstał trzymając fretkę w rękach i podszedł do nieznajomej, która z bliska okazała się jeszcze ładniejsza niż mu się początkowo wydawało. Poczuł, że jest mu nieznacznie cieplej, ale na szczęście nie zapomniał, że ma język.
-Proszę. Nie musisz za nią przepraszać, nie zrobiła nic takiego... - po tych słowach podał jej pupila i delikatnie się uśmiechnął. Miał ochotę porozmawiać z nią dłużej... tylko o czym!
-... Też wybrałaś się na spacer? Czy... ścigałaś swoją pupilkę? - rzekł po czym ponownie się do niej uśmiechnął. Udało się, teoretycznie zagaił rozmowę. Pozostawało jednak pytanie co zrobi piękna nieznajoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rose Nelson

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptySro Kwi 27 2016, 00:59

W zasadzie nie wiedziała po co napisała do niego list. Przecież wtedy na imprezie postanowiła nie mieć z nim już nic wspólnego, bo niby po co? Skoro ona nie znaczyła dla niego więcej niż zwykła zabawka dla dziecka, to czemu on miałby znaczyć cokolwiek ważnego dla niej? Nieważne, co nią kierowało. Przecież ona się nie przejmowała tą sytuacją, nic a nic! Miała ochotę się z nim zobaczyć, ot tak, po prostu. Zaczęła zastanawiać się nad tym, dopiero, kiedy list wysłała. Wtedy też zaczęła trochę żałować, że zrobiła akurat tak. No trudno, czasu nie cofnie. Nie chciała być niesłowna, to nie w jej stylu. Myśli jej zajęte były mocno tym spotkaniem, więc nie wytrzymała i przyszła długo przed umówionym czasem. Kiedy tak czekała, nie mogła odpędzić ze swoich myśli widoku Dżosza z Azalką. Nawet teraz nadal wmawiała sobie, że to jej w ogóle nie ruszyło i nie rusza. Wydawało jej się, że jest obojętna. Mimo wszystko chciała wiedzieć o co chodzi. Chciała, żeby ktoś jej to wyjaśnił. Najlepszą osobą do tego zadania był właśnie Jezus. Usiadła na ławce, tak, żeby mieć widok na piękne jezioro. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, na który stąd będzie piękny widok. Rose miała słabość do takich miejsc. Nie było jeszcze za ciepło. Toteż Rose skuliła się nieco, żeby było jej cieplej. W końcu nieźle tutaj wiało. Przymknęła oczy i wzięła głęboki wdech. Była lekko zestresowana spotkaniem Przy okazji też i podekscytowana. Dawno go nie widziała, no ale przecież na pewno za nim nie tęskniła. Przyszła tutaj tylko i wyłącznie w celach informacyjnych, tak. Choć może wybrała zbyt romantyczne miejsce na takie właśnie spotkanie. Zmieniła pozycję i położyła się na ławce, wpatrując się w niebieskie niebo, zaznaczone drobnymi obłokami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Mistaen

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 779
  Liczba postów : 191
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11401-joshua-mitsaen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11405-wyznawcy-i-oprawcy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11409-jezusowe-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11417-joshua-mistaen#306305
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptySro Kwi 27 2016, 22:11

Pewnego pięknego dnia przyszedł do niego list od Rose.
akurat zastanawiał się, czy aby dziś nie zrobić sobie wolnego od pracy i nie siedzieć tam, pozwalając tym samym pracownikom na nieco spokoju. Rozważał to właśnie, będąc na etapie szorowania górnych i dolnych trzonowców, kiedy to usłyszał znajome pukanie w szybie. Zatem sowa przyniosła mu list. Czym prędzej oczywiście go otworzył i bardzo rad, widząc adresata, natychmiastowo podjął się realizacji odpowiedzi. Spotkanie, które mu proponowała, miało się odbyć tego popołudnia.
Cóż, więc wszystko jasne.
Dziś wolne od pracy.
Kwestia godziny nastręczyła chłopakowi nieco trudności. Popołudnie.. Popołudnie zaczyna się już o trzynastej, albo nawet wcześniej, minutę po dwunastej. Jak tu zatem wybrać właściwą porę? Stwierdził, że nie będzie jej o tak wczesnej porze, zatem dał sobie dwie, albo trzy godziny w zapasie. Kurewsko wiało tego dnia, ale cóż, skoro chciała się spotkać w plenerze, to dlaczego nie? Ni e rozumiał tylko tak naprawdę jednej rzeczy – gdzie się podziewała przez cały ten czas? Cóż, prawdopodobnie miała go dość, może poczuła się gwałcona/napastowana podczas tamtej imprezy? Cholera, ciężko wyczuć. Co by nie było, cieszył się Jezus na spotkanie z Blondynką, a jego poziom endorfin wzrósł, gdy dojrzał ją z oddali. Zatem nie przyszedł za wcześnie, ba! Może nawet i był w samą porę, ciężko stwierdzić, ale chyba wszystko była w stanie mu rozjaśnić, prawda?
Nemniej, najpierw trzeba było do niej jeszcze dojść, co nie zabrało chłopakowi dużo czasu, bowiem jakoś naturalnie zaczął przyspieszać, jakby w najkrótszym czasie chciał pokonać całą dzielącą ich odległość.
- Dzień dobry Skarbie! – Powiedział tylko, dobiegając do dziewczyny i całując ją delikatnie na powitanie w policzek.
- Co tam? Jak tam? Nie zimno Ci tutaj? – Zapytał obejmując dziewczę i tuląc ją do swojego ciała, celem przekazania jej odrobiny choć ciepła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rose Nelson

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 222
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7138-rose-nelson#203959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7140-relationships#203996
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7139-nelsonowna#203992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7208-rose-nelson#204501
Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 EmptySro Kwi 27 2016, 22:40

Już myślała, że nie przyjdzie i zaczęła myśleć o tym, że w sumie nie dostała od niego odpowiedzi. Może jednak nie mógł dzisiaj, czy coś. Zaczęła się podnosić i usłyszała kroki za sobą. Nie musiała się odwracać, wiedziała, że to on. Wzięła głęboki wdech nosem, bo chyba trochę spanikowała. Odwróciła się do niego z miną tak obojętną, jaką była w stanie zachować. Miała czerwone policzki i nos od wiatru. Jego widok na prawdę ją ucieszył, ale przecież nie mogła się cieszyć. Przynajmniej póki nie wiedziała o co chodzi. Dlatego też nie mogła odezwać się do niego wcześniej niż teraz. Sama musiała sobie to ułożyć w głowie. Nie mogła czuć się wtedy napastowana, przecież to ona pocałowała go pierwsza. Może on w ogóle tego nie chciał i zrobił to z grzeczności? Nie może teraz się nad tym zastanawiać. Może po prostu go spyta...
- Cześć. - Powiedziała spokojnie, dała się przytulić, ale tylko na momencik. Wyswobodziła się z jego objęć i usiadła na ławce, przodem do jeziora. Tak, ten widok zdecydowanie zapierał jej dech w piersiach. A może to ten silny wiatr? Nie miała ochoty na udawanie, że ma ochotę rozmawiać z nim o tym jak tam i co tam. Zaciągnęła kaptur na głowę, skrzyżowała ręce na piersi i wpatrywała się w jakiś bardzo odległy od nich punkt. - Co cię łączy z Azalką? - Bo po co owijać w bawełnę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Stoliki przy jeziorze - Page 4 QzgSDG8








Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Stoliki przy jeziorze - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 

Stoliki przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Stoliki przy jeziorze - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-