Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Stoliki przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Stoliki przy jeziorze   Wto Maj 21 2013, 19:37

First topic message reminder :


Stoliki przy jeziorze

Na samym, samiuteńkim końcu parku, aż za Lawendowym Szlakiem, znajdują się drewniane stoliki z widokiem na hogwarckie jezioro oraz tereny przyległe. Idealne miejsce na odpoczynek od cywilizacji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Czw Wrz 05 2013, 23:26

- Najlepiej, żeby takich w ogóle nie było. Samo szczęście, wieczny róż i kraina jednorożców – Wyszczerzyła się do niego zaraz po tym, jak przedstawiła mu swoją wizję szczęścia. Można było niemal zobaczyć to piękne, cukierkowe miejsce, gdzie płynie rzeka czekolady, a obok niej rosną wielkie maliny i truskawki. A gdzieś pomiędzy nimi wystaje wesoły kuperek konika oraz róg, którego nie jest w stanie nigdzie ukryć. Chyba z jej mózgiem jest coś nie tak, ale ciii, bo się wyda!
W końcu i ona zwróciła uwagę na to, że trzyma ją już dość długo. Zacisnęła lekko ząbki na wardze na krótką chwilę.
- Jeśli Ci się ręce przykleiły to uważaj, jak je będziesz odrywał. Lubię tą bluzkę – Powiedziała oczywiście z uśmiechem, bo nie mogłaby mu tak po prostu powiedzieć „Bier łapy”. To nie było w jej stylu no i za bardzo go polubiła, żeby zachowywać się wobec niego chamsko. Kulturalne poproszenie o odsunięcie się również ogromnie nie zgadzałoby się z jej czarnym charakterkiem, więc tak naprawdę pozostała żartobliwość.
- Ja oglądałam nie raz. Jest piękny, jednak nie wiem czy robi na mnie już takie wrażenie – Wzruszyła ramionami spoglądając na słońce. Trzeba było patrzeć na to z naprawdę wyjątkową osobą... Ale szczerze mówiąc dużo piękniejsze byłoby oglądać świt. Bo to wiele by znaczyło z jej strony. Około 4-5 rano nie wstałaby dla byle kogo.
- A właśnie – Chyba dziewczyna czytała mu w myślach, chociaż sama nie miała o tym kompletnego pojęcia – Jeśli już mówimy o kolacji... Jesteś głodny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robert Henderson

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Oklahoma City.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 118
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6298-robert-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6300-robercik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6299-robert-henderson#177417




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pią Wrz 06 2013, 15:19

-[n] No dokładnie, ale chyba za dużo tego, bez jednorożców by się obeszło.[/b] - uśmiechnął się do niej, jednorożce nie były najbardziej ciekawymi istotami w umyśle Roberta. Oj tak, przydałby się taki cukierkowy świat, ale pewnie zawsze by się znalazł ktoś, kto wszystko spieprzy. Wcale nie uważał, że ma coś z głową, po prostu lubił takie "nie bardzo" możliwe przemyślenia.
- Jeszcze się nie przykleiły, mogę Cię jeszcze trochę potrzymać? - uśmiechnął się zalotnie puszczając jej oczko. Ten żart akurat jej wyszedł, stąd ta reakcja.
- A co robi na Tobie największe wrażenie? Wschód? Albo jakieś inne rzeczy? - tak było, chociaż nigdy nie miał takiej wyjątkowej osoby, żeby patrzeć z nią na zachód słońca, naprawdę ją polubił i już nie mógł się doczekać kolejnego spotkania.
- Czytasz mi w myślach, jestem bardzo głodny, znasz jakieś ciekawsze miejsce od Hogwartu? - on nie był tak bardzo zapoznany z otaczającymi Hogwart knajpkami, chociażby w Hogsmeade.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Nie Wrz 08 2013, 13:16

- Żartujesz? Różowe jednorożce to jest obowiązkowy element. Mogę całą krainę szczęśliwości wyrzucić, ale jednorożce zostają – Powiedziała jakże stanowczo. Wręcz nie szło jej w tym momencie odmówić. Tak właściwie dla niej obraz pięknego, białego konia z majestatycznym rogiem w zakazanym lesie był co najmniej zachwycający. Jednak w mugolskim przekonaniu, którego się nauczyła były to cukierkowe zwierzaki i czasem wrzucała je do swoich żartów.
- No nie wiem, czy możesz... Co ja z tego będę miała? - Cała Corin! Pozwoli na wiele rzeczy, ale oczywiście musi mieć konkretne korzyści inaczej będzie problem z jej zgodą. W sumie nawet w przypadku najmniejszych bzdur, na przykład prośby o pomoc w przeniesieniu książki z jednego miejsca na drugie... To też musiała dostać za to nagrodę.
- Szczerze mówiąc wciąż się zastanawiam... Jeśli kiedyś zobaczę coś, co mnie oszołomi tak, że odbierze mi mowę to będziesz pierwszą osobą, której na migi o tym opowiem – Uśmiechnęła się delikatnie po czy spojrzała w szarawe niebo. Zanosiło się na deszcz. Czyżby ten przyjemny dzień miał by się skończyć dwoma zmokłymi kurami? Możliwe. Chociaż nie koniecznie chciała sobie zniszczyć fryzurę.
- Najbardziej lubię kuchnię w Hogwarcie. Szczególnie, że mam wtyki u skrzatów. Ale moglibyśmy się przejść do którejś z kawiarni w Hogsmeade... Ewentualnie nielegalnie do restauracji w Londynie, co ty na to? - Czy Robert zgodzi się na troszkę adrenaliny przy jedzeniu? W końcu w obecnej sytuacji nie za bardzo można było się teleportować do stolicy Anglii. Ale akurat jej zdaniem z dala od tego wszystkiego – od szkoły, od podejrzanych osób będzie zdecydowanie przyjemniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robert Henderson

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Oklahoma City.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 118
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6298-robert-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6300-robercik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6299-robert-henderson#177417




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pon Wrz 09 2013, 12:13

- Aha, różowe, to zmienia postać rzeczy. - zaśmiał się, to był oczywiście sarkazm, ale nie chciał jej mówić, żeby nie naruszyć tej piękne zbudowanej relacji. Zwykłe konie według niego były chyba lepsze od jednorożca, no ale żaden koń nie mógł być aż tak biały, jak jednorożec, tego mógł pozazdrościć.
- Hmm, może zadedykuję Ci jakąś piosenkę? Gdy będę grał dla szerszej publiczności... - Robert gdy był młodszy też tak robił, w szczególności z rodzicami, zawsze pytał się jaką dostanie nagrodę, nawet za najmniejszą błahostkę.
- Dobra, trzymam Cię za słowo. - chyba rzeczywiście go bardzo polubiła, skoro będzie mu już o czymś takim opowiadać. Gdy ona spojrzała na niebo, on również to zrobił, trzeba było opuścić to miejsce, najlepiej w jakieś bardziej przyjemne.
- Nielegalnie? To brzmi nieźle, chyba Londyn będzie lepszy. - Robert nie był typem, który chciał cały czas przestrzegać zasad, po prostu nie miał tego z kim robić, dlatego można było powiedzieć, że jest wręcz aniołkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Roberts

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sob Paź 12 2013, 16:49

Dzisiejszy dzień był idealny aby się wyrwać ze szkoły. W końcu nigdy nie mógł usiedzieć w niej więcej, niż byłoby to konieczne. Tak co dwa dni musiał gdzieś wyjść. Zwariowałby... Siedzenie w jednym miejscu to nie jego specjalność. Poza tym, nie miał specjalnej ochoty obcować z bandą tych ludzi, którzy na każdym kroku kierują w twoją stronę dziwne spojrzenia. Nie przeszkadzało mu to zbytnio, nawet bawiło... Chciał pobyć troszkę na świeżym powietrzu, bez tego tłumu. Ktoś powie, że przecież może wyjść na błonia... To jednak nie to samo, w każdym bowiem miejscu można znaleźć jakiegoś pierwszoklasistę, który zamierza zrobić dowcip swoim koleżankom. Nie bawiło go to. Choć sam w tym wieku pewnie nie był lepszy... Nawet, to nie pamięta tego. Ah, musiało być dobrze skoro jego pamięć to sama wypiera. Mhm, niektórymi rzeczami się lepiej nie chwalić Anthony.
Przemierzył ten jakże długi odcinek, który dzielił go od stolika. W sumie to nawet nie wiedział jak znalazł się tutaj, w parku. No nic. Wszedł na jedną z ław i posadził swoje cztery litery na stole. Mimo tej pory roku, było całkiem ciepło... Zaciągnął się tym świeżym powietrzem i westchnęła cicho. Jakby to było właśnie to, co jest mu w tej chwili potrzebne. Co chyba mijało się z prawdą, skoro wyciągnął z papierośnicy grubego papierosa. Wyciągnął czarną zapalniczkę i zaczął obracać to małe urządzenie w palcach. Papieros już znalazł się między jego wargami. Cicho westchnął i z zmarszczonym czołem podpalił papierosa. Zaciągnął się bardzo powoli i przez ten jeden, krótki jednak błogi moment przetrzymywał dym w płucach. Potem odchylił głowę do tyłu i wypuścił dym. Całkiem milutko.
Oparł ręce na krawędziach stołu i odchylił się bardziej do tyłu, aby spojrzeć na niebo, na którym nie było ani jednej chmury. Mm, powinien tu kiedyś zabrać Emily, młoda pewnie się ucieszy... Obydwoje lubią takie klimaty, najwidoczniej jest to rodzinne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 159
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5618-quinn-d-ladris
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8559-zapraszam-mordki#241950
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5657-q-ladris#163226




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pon Paź 14 2013, 21:20

Kto wie jakim cudem Q się tu znalazła? Nikt nie wie. Zapewne jakoś sobie chodziła i biedna dziecinka gdzieś zabłądziła. to całkiem w jej stylu. Albo po prostu przyszła tutaj żeby odpocząć. Szła sobie w stronę stolików kiedy zobaczyła zarys postaci siedzącej na stoliku. Poszła w jej stronę. Przecież nie będzie jak jakiś cep sama siedzieć kiedy tu jest towarzysz do rozmów. Prawda? Przeszła obok Anthony'ego machając mu po czym usiadła obok niego. Zabrała mu papierosa- Nie wolno palić- powiedziała po czym sama się zaciągnęła i oddała mu. Taka to dziecinka. Sama mówi że czegoś nie wolno, a sama to robi.- To szkodzi.



/przepraszam, ze taki marny ale głowa mnie boli i nie mam siły na nic wiecej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Roberts

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pon Paź 14 2013, 21:29

Ktoś śmiał zakłócić ten błogi spokój? Uniósł lekko brwi i przyjrzał się idącej w jego kierunku postaci. Kobiecej. Racja, przydałby się towarzysz i nie wiadomo czy on jest akurat dobrym, w tym momencie. Czas pokaże. Zaśmiał się gdy przechwyciła jego papierosa, ostatnio bardzo często ktoś zabiera ów papierosy z jego rączek. Ale miał ich wiele, więc o pustki w zapasach się nie martwił.-Wystarczy poprosić.-Uniósł kąciki ust w typowym dla siebie uśmiechu. Którego nie da się jakoś specjalnie określić, ale dobrze. Przynajmniej był to jakiś krok do nie stracenie towarzysza. Ostatnio stronił od ludzi, z wygody i potrzeby. A może będzie ciekawie? Miał taką nadzieję, w końcu Anthony uwielbia gdy coś się dzieje!
-Co takie dziewczę robi w takim miejscu?-Uniósł lekko brwi i przeniósł swoje spojrzenie na dziewczynę. Tak, będzie ciekawie. A czyżby ciekawość to nie pierwszy stopień do piekła? I tak już tam siedział, więc co mu szkodzi. Zaciągnął się papierosem i przetrzymał ten błogi dym dłużej. Tak, aby w całości wypełnił jego płuca.




[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nadish Narayanan

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Czw Cze 12 2014, 20:40

Hindus szedł z Felicis do samego końca parku, aż za Lawendowym Szlakiem, krętą ścieżką wysypaną żwirem i obsadzoną po bokach ozdobnymi drzewkami i kwiatkami.Gdzie znajduje się całkiem ładny widok na hogwarckie jezioro oraz  pozostałe tereny Spacerował i rozmyślał tak o wszystkim. i o niczym. Choć najczęstszą myślą było: "Gdzie ona się znowu podziewa?!".
Jak zwykle raz narobiła rabanu, a później nie pojawiała się przez kilka dni. Nie chodzi wcale o to, że mógłby się o zwierzęta martwić.
Zastanawia się czy tym razem naprawdę nie wpadnie w jakieś kłopoty. To doprawdy oczywiste, że będzie się o nią bał na każdym kroku, znając Felicis i jej flegmatyczny charakterek.
Chłopak westchnął poirytowany trochę. Zastanawiał się czy zobaczy ze ślizgonką.
-Byłoby miło... - mruknął pod nosem, przystając na ścieżce i patrząc siedzące na drzewie ptaki.
W końcu  Puchon dotarł do stolików przy jeziorze, tu będzie mógł sobie odpocząć i pogrążyć się w marzeniach czy w myślach że lada dzień koniec szkoły i wakacje z dala od jakiej kol wiek cywilizacji.
całkiem zapomniał o tym, że miał na ramieniu czarną wytartą torbę,to był dobry czas, żeby coś przegryźć i wyjść na spacer z pupilem
Usiadł przy stoliku i wyciągnął kanapki oraz ciepłą czekoladę z termosu pomyśleć można ze chłopak na kogoś czekał.Po chwili zaczął nucić jakąś hinduską piosenkę ot tak po prostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elishia Brockway

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pią Cze 13 2014, 12:39

Martwić, to trzeba się było o nią i to bardzo. Nasza skubana ślizgonka pakowała się w kłopoty średnio trzy razy dziennie. I albo przysparzało jej to sporo śmiechy, albo sporą dawkę irytacji. Na szczęście i tak zawsze wychodziła z opresji cało i to bez niczyjej pomocy – w końcu pochodziła z domu dumnego Salazara Slytherina, a to oznaczało, że musiała być zaradna. Musiała umieć sobie radzić w każdej możliwej sytuacji.
Dzisiejszy dzień był spokojny... Aż przesadnie spokojny. Nudziło jej się od samego rana. Nie potrafiła znaleźć sobie miejsca. Gdzie się przeszła tam albo było pusto, albo towarzystwo nie spełniało jej oczekiwań. Przykładowo wychodząc do Hosmeade trafiła na ludzi, z którymi nie złapałaby kontaktu - Nie potrafiłaby się dogadać z jakąś totalnie zdziecinniałą pucholandią. Właściwie jedyny puchon, którego nie potępiała i w całości akceptowała to Nadish. Niby młodszy o rok, niby bardzo rozbieżny z nią charakterowo, ale wspólne zafascynowanie mugolską motoryzacją pozwoliło im na zbliżenie się do siebie już jakiś czas temu. I cudownie, przynajmniej był ktoś, komu mogła zaufać w tym zamku. A mimo iż była naiwna, to o szczere zaufanie z jej strony jest całkiem trudno.
Jej myśli lecące wokół tego chłopaka jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności zaprowadziły ją ku stolikom przy jeziorze. A tam? Niespodzianka! Dobra karma? Szczęście? Nieważne. Ważne jest to, że udało się dostrzec jej hindusa. Jak to mówią mugole „O wilku mowa”. Nie zastanawiając się wiele podeszła do niego od tyłu i zasłoniła mu oczy. Dość standardowe działanie, ale zawsze przysparzało jej ogromną ilośc dziecięcej radości.
- Zgadnij kto – Powiedziała lekko zmienionym głosem, żeby utrudnić mu zadanie. Taa, jasne. Nie ma to jak ta jej głupiutka wiara, że znając ją już dłuższy czas nie połapie się, że tylko ona mogła go w ten sposób wziąć od tył... ZNACZY ZAATAKOWAĆ!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nadish Narayanan

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pią Cze 13 2014, 16:29

Puchon w końcu mógł mieć chwile spokoju od tej szkoły.
Na prawdę, czasami chciał po prostu zawędrować i nie wrócić. Ale to nie możliwe. Hogwart zawsze jest i zawsze musi tam wrócić. Ale czemu nie cieszyć się tą chwilą?
Wyglądała młodo, ale raczej uczennicą nie była może studentka.
Tylko nie wiedział czy nie jest ona mugolem. Co by było jakby coś głupiego palnął? Uroki mugolskich miast...
Z zamyślenia wyrwało hindusa czyjeś ręce zasłoniły mu obraz na psa który gdzieś już znikł gdzieś za drzewa.
-Mary,Elishia -Zawołał, choć zawsze wolał drugie imię,tylko dwie osoby mogą go w ten sposób wziąć od tył...
Tak, nawet takie rzeczy znał. Jak zawsze, dociekliwy Nadish.
-Mruknął nieco zbyt żywo i bezceremonialnie przytulił ją tak jak zawsze.
Jakby była to najnormalniejsza rzecz. Tak bardzo tęsknił za starymi czasami.
Oczywiście, nie obyło się bez wspinaczki na czubach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elishia Brockway

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pią Cze 13 2014, 16:39

Tak naprawdę powrót do Hogwartu to nie było nic złego. Owszem, dziewczyna tęskniła za domem mieszkając w zamku. Brakowało jej upierdliwej matki, spokojnego ojca, samochodu. Jednak w Japonii, gdzie przeprowadziła się dwa lata temu brakowało jej jednego – znajomych. Słabo znała język. Tak naprawdę dopiero się go uczyła ( w czym „pomagał” jej ojciec przesyłając jej listy pisane hiraganą). Dlatego też życie w murach zamku było dla niej dobrym czasem. Lekcje były okazją do współpracy (w jej wypadku czyt. dyrygowania) z ludźmi. Korytarze tętniły życiem i tak naprawdę człowiek nie mógł się tutaj czuć samotny. Jedynym minusem tego było tylko to, że nie dało się mieć spokoju od szkoły i społeczności szkolnej.
- Brawo, zgadłeś – Potwierdziła przytulając go w swój dziewczęcy, delikatny sposób. Jak to przyjaciele. Nic nadzwyczajnego. Nadish był jej przyjacielem i traktowała go praktycznie jak brata, którego nigdy nie miała.
- Co wpierdzielasz? - Spytała zerkając w stronę stolika, który wcześniej został przez chłopaka zastawiony, a potem rozglądając się za jego psinką. Kochała psy. Sama marzyła o tym, żeby kupić sobie jednego, ale jak na razie chihuahua pozostawała tylko w sferze marzeń. Tutaj nie chciała mieć niczego poza upierdliwą sową. W domu matka nie przepadła za zwierzętami. Cóż. Trza dorosnąć i się wyprowadzić, to będzie miała, co chce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nadish Narayanan

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pią Cze 13 2014, 23:26

Wstał i odwrócił się, z otwartymi ustami, jakby chciał coś powiedzieć.
Może nawet coś niecenzuralnego... Jednak, słowa utknęły w mu gardle kiedy rozpoznał postać przed sobą.
Wyglądał tak samo. Zbyt normalny jak na taki wzrost(z czego zdecydowanie dojdzie mu z parę centymetrów!), z włosami które z lekka przysłaniały mu twarz.
Tak samo uroczy jak w momencie, kiedy widzieli się ostatni raz zamku i więcej jej nie zobaczył...
W końcu byli przyjaciółmi, przynajmniej tak czuł bo nigdy tego wprost sobie nie powiedzieli. Humor mu się od razu poprawił.
- Cześć! Cieszę się, że zgodziłaś się na to spotkanie a gdzieś tam biega Felicis a Kronos leży pod ławką.
Sunia ze schroniska.Ulubione co to jest leżenie na legowisku w towarzystwie osoby, która pogłaskałaby ją po brzuszku.
Wygnano ją z domu, długo leżała przed jego bramą, przez co nabawiła się odmrożeń i pcheł.Ale szybko doszła - powiedział, po czym pokazał wolne miejsce obok siebie.
-Japonia słyszałem ze tam jest ładnie nie byłem jeszcze a coś ciekawego jest do zwiedzania muzeum teatry parki ,a jak chcesz to mogę ci dać jedno z moich zwierzątek psa czy kota wolisz-zapytał ciepło.
Może się poczęstujesz kanapką czy tosta wolisz i do tego gorąca czekolada prosto z termosu,dodał po czym nalał jej i sobie w kubek i podał uśmiechając się do dziewczyny.
Może i był to nieco dziwny gest, ale wolał kobietę przytulić niż uścisnąć jej rękę, tak jak to robią mężczyźni, o których sama myśl psuła cały nastrój.
Chwilę później się odsunął przytulając się do dziewczyny zdecydowanie krócej niż by chciała. Nie chciał jednak popełnić kolejnego faux pas jakiego dopuścił się kiedyś.Wiedział doskonale,że kolejnej szansy na pogłębienie tej znajomości być może nie dostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elishia Brockway

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Tokio
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
Dodatkowo : Metamorfomagia
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8580-elishia-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8582-dziabagi-elci
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8581-pusia-elci#242490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8583-elishia-brockway#242495




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sob Cze 14 2014, 00:11

Cieszyło ją to, że jej widok poprawia chłopakowi humor. Kiedy człowiek robiąc tak niewiele może sprawić komuś radość, to w takich momentach czuje się spełniony. To znaczy, że to co w życiu jest najważniejsze udaje mu się osiągnąć. W końcu kontakt z ludźmi, zawieranie więzi – to sens egzystencji, który zaniedbują tylko osoby, które niewiedzą ile tracą. Dlatego też miała tendencję, do przylepiania się do osób, które są zamknięte w sobie. I jeszcze nigdy nie zawiodła się na sobie i swoim charakterze – zawsze udało jej się takiego człowieka otworzyć na świat, a przynajmniej na siebie. A to już ogromny sukces, szczególnie gdy osoba, do której się akurat przylepiła była wielkim wyzwaniem.
- Szczerze Dziubek, to nawet nie pamiętam, że się umawialiśmy – Wyszczerzyła się głupkowato. Po co miała kłamać? Ona tu trafiła przypadkiem za pomocą zbiegu okoliczności. Jeśli wcześniej rozmawiali na temat dzisiejszego spotkania, to niestety, ale zapomniała. Dziwne... Nie miała na głowie ogromnej ilości spraw. Tyle co nauka... Może ostatnio też trochę chłopcy. Nic, co by miało ją aż tak bardzo rozkojarzyć.
Zasypana gradem słów przegryzła lekko wargę nie chcąc mu przerywać. Zdenerwowany jest, czy jak, że aż tak szaleje dzisiaj? Potok płyną i płynął z niego, a ona z lekkim uśmiechem czekała, co by mu nie przerywać.
- Dziękuję – Odpowiedziała biorąc od niego kubek czekolady i przykładając do ust na tyle delikatnie, by jak na razie tylko poczuć jej smak i się nie poparzyć. Przymknęła oczy robiąc to. Doskonały smak i zapach.
- Zawsze mnie możesz z twoim szczeniaczkiem odwiedzić w Japonii. Raczej nikt by nie miał nic przeciwko. Pokazałabym Ci nowy samochód ojca. Szalejemy na jego punkcie. Cudowne jest. Mugole znają się na rzeczy – Aż się rozmarzyła myśląc o błyszczącym lakierze i pięknie odstającym spoilerze nowego cacuszka. Ale i tak najbardziej na świecie kochała swoją Księżniczkę. Swoje piękne subaru, które było tak wypieszczone, że bardziej się już chyba nie da.
Przytulanie się zdecydowanie było jedną z jej ulubionych czynności, nie ważne z kim. Mogłaby się cały dzień i z największym wrogiem tulkać (gdyby był związany i zakneblowany, ale jednak!). Dlatego też fuknęła pod nosem, gdy jej tak szybko uciekł, ale nic nie powiedziała. Jeszcze się będzie kleił! Stęskni się za jej cudnymi ramionkami, oj stęskni!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nadish Narayanan

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sob Cze 14 2014, 19:18

Puchon rozglądał się za swoimi pupilami chyba gdzieś znikły,może za drzewa.
Nie, nie znał jej. Raczej by skojarzył jej twarz. Była charakterystyczna.
-Ja Nadish  Nie wiedział o ile jest starsza, ani do jakiego domu chodziła... ale nazwisko chłopaka powinna skojarzyć. Dość często kojarzone z rodziną puchonów Co w przypadku chłopaka jest omylne...
-Miło ale chyba już od kilku tygodni się umawiamy na spotkanie no tak sumy i brak czasu można zapomnieć
-Tak, nazwisko miał charakterystyczne. Chłopak o prawie czysto krwistym pochodzeniu.... ciekawe.
Na pewno nie raz za tęskni  za ciepłym przytuleniem do serca a też lub się przytulać i z chęcią by tak został już -odrzekł
A co byś powiedziała jak by miał wolny don i pokój dla ciebie-zastanowił się co by dziewczyna powiedział przecież nie proponuje jej małżeństwa od razu choć nigdy nic nie wiadomo.
W zasadzie była to nowo poznana osoba, ale sprawiała... dość dobre wrażenie. Polubił ją. Wydawała się sympatyczna, miła. Ale cóż. Zobaczymy czy ta opinia utrzyma się na dłużej
Hindus uśmiechnął się. W sumie co mu szkodzi? Jasne,ze odwiedzę cie w Japonii
Odparł po czym zaczął jej się przyglądać. Też wydawała się miła. Szkoda, że była starsza... Ale poznać się mogli!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Serena S. Fluvius

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pią Paź 03 2014, 21:35

Początek tego roku szkolnego należał do dziwnych. Przez cały miesiąc miała problemy z odnalezieniem się w szkole, chociaż chodziła do niej od zawsze. Snuła się po korytarzach z uczuciem jakiegoś niedopełnienia. Dość długo zastanawiała się o co właściwie jej samej chodzi. Dopiero rysując jeden z milionowych obrazów na błoniach, w jej głowie pojawiła się pewna myśl. Od dwóch miesięcy nie widziała się ze swoim najlepszym przyjacielem. Na brodę Merlina, nawet nie dostała od niego żadnego listu! Może przesadziła trochę w ostatnim, ale po prostu czuła się oszukana przez los. Nie chciała tak dalej tego ciągnąć, więc szybciutko napisała do niego bardzo przejmujący list. Dobra, nie oszukujmy się... postawiła mu ultimatum. Nie zamierzała tracić kolejnej bliskiej osoby, jeśli już to tylko z jego winy. Nie zmusi go przecież do przyjaźni. Przebrała się po zajęciach w taki komplet i szybciutko pognała na miejsce spotkania. Robiło się już późno, jednak nadal miała nadzieję. Oby się zjawił. Powtarzała w myślach i wędrowała lekko zdenerwowana przez Lawendowy Szlak. Jak się domyślała, nikogo poza nią nie zastała. Poczeka trochę, a najwyżej potem wróci. Większego wyboru chyba nie miała, prawda? Usiadła na blacie stolika, tym samym opierając nogi na ławce. Wzrok skierowała na taflę jeziora, która już zaczynała się mienić kolorami zachodzącego słońca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marione Shelley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Milford Haven, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 121
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 267
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3269-marione-lou-shelley#101861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3271-brak-fajnej-nazwy#101880
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3272-marione-shelley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9099-marione-shelley#254994




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sob Paź 04 2014, 22:27

Marian był wniebowzięty całą tą dorosłością i niezależnością. Nikt mu nie przypominał o ważnych sprawach, nie był zastraszany przez swoich kolegów, by ten mógł robić im prace domowe i inne rzeczy, które szczerze denerwowały go w Hogwarcie. Teraz może być wolny, niezależny. W końcu może robić to co chce. Czyli co? Właśnie! Przez dłuższy czas nie robił nic konkretnego. Włóczył się z pubu do innych, równie nieciekawych miejsc, zaszywał się u jakiś dziwnych typków na nocki. No Marian nie do poznania! Serio, nawet na listy od przyjaciół nie odpowiadał.
Jednak, pewna wiadomość od jakże ważnej osoby w jej życiu przykuła jego uwagę. Na Merlina, toż to Serena. Czuję, że chłopk będzie musiał grubo się tłumaczyć ze swoich występków, strach się bać! Ale no, Marian to już dorosły czarodziej, więc w takich sytuacjach na pewno da sobie radę, o!
Wiadomo, troszkę się spóźnił, bo przecież jest taki zabiegany w tym swoim dorosłym życiu, meh. Przysiadł się do Sereny z tym swoim głupawym uśmieszkiem wpatrywał się w dziewczynę.
- No hej, Serena! - przywitał się entuzjastycznie z krukonką, jak niby nic się nie stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Serena S. Fluvius

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sob Paź 04 2014, 22:58

Nie wiem czy Marione zdaje sobie sprawę, że rozgniewana Syrenka to  bardzo nieprzyjemna Syrenka. Czekając na niego zaczęły powoli nachodzić ją wątpliwości, czy aby na pewno miało to jakikolwiek sens. Nie chciała się przecież czuć jeszcze gorzej niż obecnie, a rozczarowanie jego wyborem wydawało się w tamtej chwili dość prawdopodobne. Pocierała dłonie o siebie pewnie naiwnie czekając na jego przybycie. Omal nie podskoczyła słysząc tak strasznie znajomy głos. Odwróciła szybko spojrzenie w stronę chłopaka i przez dobrą chwilę wpatrywała się w milczeniu, jak siada obok niej. Targało nią wiele sprzecznych emocji. Wewnętrzny głosik podpowiadał jej by rzuciła się mu na szyję i powiedziała jak szaleńczo tęskniła za jego obecnością. Na jego widok zrobiło się jej lżej, bo przynajmniej jej nie wystawił. Niech znów nie odchodzi, na Melina. Za to zraniona część Sereny stanowczo obrała zimną postawę.
- Aż dziwne, że mnie w ogóle poznałeś. - odparła, gdy w końcu odzyskała głos. Nie potrafiłaby wydusić z siebie na przywitanie nic weselszego. Przygryzła wargę, by przynajmniej na początku nie dać po sobie poznać jak ją zranił. - Może teraz pochwalisz się co było ważniejsze od naszej przyjaźni?
Na ostatnich słowach jej głos się załamał. Przyszedł tu taki radosny i co? Myśli, że od tak wszystko wróci do normy? Nie dawał znaku życia przez ostatnie dwa miesiące, CAŁE DWA MIESIĄCE i nie pomyślał, że to wcale nie będzie łatwy okres dla jego bliskich? Cholernie głupie zagranie, Shelley!
-Jak mogłeś? - podniosła trochę głos i pchnęła go dłonią w ramię. Serena zamrugała szybko w obawie, że zaraz się kompletnie rozklei. A tylko teraz brakowało im by dziewczyna się rozpłakała. Sama się zastanawiała ile jeszcze wytrzyma walcząc tak z emocjami. Biedak z tego Mariana, iż akurat trafił na takiego rudego skrzata z równie ognistym charakterem co jej włosy. Chyba powinna zacząć pić jakieś eliksiry uspokajające.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marione Shelley

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Milford Haven, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 121
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 267
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3269-marione-lou-shelley#101861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3271-brak-fajnej-nazwy#101880
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3272-marione-shelley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9099-marione-shelley#254994




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Nie Paź 05 2014, 15:15

Och, niech już Serena tak nie naskakuje chłopaka. Owszem, nie było go z dwa miesiące, jednak to nie powód, by robić z tego rzezi niewiniątek, no halo. Shelley musiał po prostu odetchnąć. Także od przyjaciół. Wiem, strasznie to egoistycznie brzmi, jednak facet to facet, on musi przynajmniej raz na jakiś czas zniknąć z życia. Oczywiście, że na początku było ciężko, zaś rezygnacja ze studiów była równie szokująca, co jego wybryki w Nowym Jorku. No dobra, troszkę przesadziłam, ale tak czy siak, miał co robić w wielkim mieście, zaś jego głównym celem było odizolowanie się od reszty. I nie ukrywam, że żyło mu się beztrosko, lecz zdarzały się i takie dni, które marnował na rozmyślaniu o swoim odejściu ze szkoły. No tak, to dziwnie w jego wydaniu. Zazwyczaj trzymał się zasady najpierw myśl, potem działaj. Jednak zrobił to odwrotnie, ale cóż, jakiś młodzieńczy impuls kazał mu iść dalej przed siebie, zrobić coś totalnie szalonego, uwolnić się od szkolnych obowiązków i takie tam.
Wiadomo, troszkę się stresował przed spotkaniem z Sereną, ale no, nie potrzebnie zaczęła mu grozić czy coś w tym stylu. Tak więc, niech nie oczekuje grubych wyjaśnień od Shelleya (dobra, walić to, co wcześniej napisałam, Marian zmienny jak pogoda jest, o!). Uważnie wysłuchiwał słów dziewczyny, jednak ten, jak niby nic, zaczął głupio machać głową.
- No mogłem - odparł, wzruszając ramionami. Boże, jaki ten Marian jest okropny! - Wiesz, wszystko dobre musi się też skończyć, wiesz, chodzi mi o ten niespodziewany wyjazd. Jednak, powiem Ci szczerze, że ten wyjazd wiele mi dał, czuję się o wiele lepiej - kontynuował, z nadzieją, że nie dostanie od Sereny w psyk, hehs.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sheila Greene

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10363-sheila-greene
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10364-chodzcie-wymyslimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10365-wredna-sowa-sheily
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10366-sheila-greene#286025




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sro Lut 04 2015, 20:05

*Jeszcze przed feriami, Strój.

Czemu Sheila znalazła się na samym końcu parku? Powód był prosty, chciała odpocząć od wszelkich obowiązków i ludzi, którzy ją otaczali. Doskonałym miejscem do leniuchowania był stolik znajdujący się niedaleko jeziora, można było obserwować stamtąd cały Hogwart i błonia. Piękne widoki, w dodatku dla osoby, która uwielbiała to uwieczniać. Dziewczyna przybyła nad jezioro wczesnym popołudniem, mała garstka osób wiedziała o tym niesamowitym miejscu, dlatego na danym obszarze nikogo nie było. Uśmiechnęła się sama do siebie i usiadła na jednej z ławek, które się tam znajdywały, wyciągnęła przed siebie krótkie nóżki i wyjęła szkicownik z torebki. Szybko podwinęła nogi do góry i oparła na nich kartki. Przymknęła na chwilę oczy wsłuchując się w otaczającą ją naturę, to właśnie robiła zanim zaczęła coś bazgrać, wyciszała się. Już po kilku sekundach otworzyła oczy i chwyciła ołówek do ręki, szybkim ruchem zaczęła nakreślać kontury zamku i otaczających go błoni. Jedyny problem Sheili było wyłączanie się podczas pracy, po prostu traciła świadomość i totalnie nie obchodził ją otaczający świat. Gdyby teraz podbiegł do niej jakiś dzieciak i rzucił jej śnieżką w twarz, prawdopodobnie zorientowała by się, co właściwie zaszło dopiero po kilku sekundach… A może minutach? Z Greene nigdy nic nie wiadomo. Podczas rysowania często traciła poczucie czasu i potrafiła siedzieć w jeden pozycji przez kilka godzin, może jej to nie przeszkadzało, ale jej kręgosłup nie był zadowolony. Nie raz zdarzyło się że brat musiał odrywać ją od pracy, bo Sheila troszeczkę się sadzie działa. I bądź tu człowieku artystą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diego Vásquez

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Madryt/Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 119
  Liczba postów : 72
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10257-diego-vasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10260-i-znow-i-znow-szczery-zakochany-diego#283859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10258-listy-do-diego#283857
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10259-diego-vasquez#283858




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sro Lut 04 2015, 20:50

Moja walizka była już spakowana od kilku dni. Właściwie, to wiedziałem, że do ferii jest jeszcze czas, ale nie mogłem się doczekać. Będąc tak podekscytowanym nawet nie pomyślałem, że będzie ciężko dostać mi się do moich ulubionych zestawów ubrań. Dlatego właśnie dzisiaj stanęło na ciemniejszych dżinsach, jakiejś przypadkowej koszulce z rękawkiem i zarzuconej na nią luźno skórzanej kurtce. Podejrzewałem, że może być mi zimno, ale jakoś mało mnie to kiedykolwiek interesowało. Jestem typem osoby, którą emocje rozgrzewają wręcz do czerwoności – niezależnie, czy jest to szczęście, czy wściekłość, czy radość. Zawsze coś takiego pojawiało się w mojej duszy, że pogoda przestawała się liczyć. Czy i dzisiaj zdarzy się coś takiego?
Dobra, chwilę później pozostało mi żałować takiego myślenia. Spodziewałem się, że usiądę w którymś z barów, ale jak na złość na zmianę było albo przerażająco pusto, albo ludzie wepchani we wszelkie możliwe kąty utrudniali napicie się kremowego piwa. Ostatecznie pomyślałem, że jest jeszcze jedno gdzie można usiąść i miło spędzić czas – stoliki przy jeziorze. Z powodu zimy mogło to być mało oblegane miejsce, ale przecież nic nie zaszkodzi spróbować! Los zazwyczaj płata mi niezłe figle. Takim figlem był właśnie widok z oddali pewnej ślicznej dziewczyny, która już nie raz przewijała mi się przed oczami w szkole. Znam doskonale jej posturę i figurę – rozpoznałbym ją wszędzie. Przede wszystkim dlatego, że akurat do kobiet mam wyjątkową pamięć. Miałem w życiu sporo miłości na całe życie (czasem nawet po kilka naraz) i musiałem nauczyć się je rozróżnia, żeby nie popełniać jakiejś gafy. Ta zdolność i tak mi się nie przydała, zawsze palnę coś, co się nie spodoba. Taka jest cena za przerażającą szczerość. Są jednak ludzie, którzy w pełni to akceptowali.
Zbliżyłem się do dziewczyny jak najciszej. Robiła coś, więc były spore szanse, że mnie nie zauważy. Będąc już zaledwie metr za nią lekko pochylony postanowiłem doprowadzić ją do... Zawału. Otóż chuchnąłem jej na kark mówiąc jedno proste słowo.
- Bu... - Oby nie upuściła szkiców, bo mnie zamorduje. Wiem, jak ważne było dla niej rysowanie. Zapewne tak, jak dla mnie... Hm. Właściwie to nie wiem. Jakoś nie ciągnie mnie porażająco do jednej, konkretnej pasji. Lubie poznawać wiele rzeczy i każdą z nich wykorzystywać po trochę w moim życiu. Ostatecznie w tym momencie uczę się grać na gitarze, ale idzie mi to raczej powoli. Szczególnie, że uparłem się na bycie samoukiem - zero nauczyciela, tylko mało precyzyjne książki. Chcę mieć znacznie większą satysfakcję, niż gdybym czerpał pomoc z zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sheila Greene

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10363-sheila-greene
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10364-chodzcie-wymyslimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10365-wredna-sowa-sheily
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10366-sheila-greene#286025




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sro Lut 04 2015, 22:37

Sheila naprawdę się wczuła, od kilku dni nie miała ochoty i tym bardziej weny, żeby coś narysować. A tu proszę, wszystko idzie pięknie! A raczej szło. Greene jeśli coś już rysuje to robi to od początku do końca, nigdy nie skończyła rysunków, których kiedyś nie dokończyła. Nadal nie zwracała uwagi na otaczający ją świat dopóki ktoś nie chuchnął jej w kark wypowiadając ciche: Bu.
-Geeez!- krzyknęła Puchonka i chwyciła mocnieje szkicownik, zawsze kiedy coś ja przestraszyło nie upuszczała rzeczy a wręcz przeciwnie, mocniej je chwytała. Ale trzeba było przyznać że o mało co nie spadła z ławki. Już miała się obrócić i zacząć wrzeszczeć na stojącą za nią osobę, jednak rozmyśliła się kiedy ujrzała kto się tam znajduje.
-Diego idioto! Mogłam tu zejść na zawał!- krzyknęła blondynka i uderzył chłopaka swoim szkicownikiem, następnie wstała i go przytuliła. Cóż nie spodziewała się nikogo spotkać w takim miejscu, a tu taka niespodzianka. Odsunęła się od chłopaka i znów usiadła na ławce, schowała swój niedokończony rysunek do torebki i popatrzyła na Diego lekko się uśmiechając. Lubiła go, właściwe odkąd go poznała czuła do niego sympatię.
-Już miałam nadzieje że choć na chwile się od Ciebie uwolnię, a tu co? No nie da się- powiedziała dziewczyna cudem powstrzymując śmiech, zawsze się ze sobą droczyli i oczywiście robili głupie żarty. Znowu szeroko uśmiechnęła się do Gryfona i poklepała miejsce obok siebie, dając mu do zrozumienia żeby sobie usiadł. Nie dość że Sheila była niska to w dodatku siedziała, nigdy nie lubiła patrzeć na kogoś z dołu, choć w większości przypadkach się nie dało.
-Więc co się sprowadza w to odludne miejsce?- zapytała z ciekawością, bardziej spodziewałaby się że Diego spędza wolny czas gdzieś gdzie jest dużo ludzi, w końcu był towarzyski i na pewno nie był typem samotnika jak Greene. W tym momencie Puchonka żałowała że nie założyła czapki na głowę, oczywiście jak na złość zaczął prószyć śnieg, uśmiechnęła się sama do siebie i zeskoczył z ławki chwytając do rąk trochę białego puchu, ulepiła coś co miło przypominać śnieżkę i rzuciła w przyjaciela. Od dziecka uwielbiała bitwy na śnieżki, zawsze w zimę tak spędzała czas z bratem. Zrobiła kolejną kulkę i na oślep rzuciła w Gryfona.
-Teraz Ci się odpłacę za to że mnie wystraszyłeś!- krzyknęła dziewczyna i kolejna śnieżka poleciała w jego kierunku, znów poczuła się jak 7-letnie dziecko, które niczym się nie przejmowało. Po prostu dobrze się bawiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diego Vásquez

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Madryt/Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 119
  Liczba postów : 72
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10257-diego-vasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10260-i-znow-i-znow-szczery-zakochany-diego#283859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10258-listy-do-diego#283857
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10259-diego-vasquez#283858




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Czw Lut 05 2015, 10:14

Oh wiem! Przecież jest coś, co potrafię bardzo dobrze. Na ten moment chyba nie jest to już moja pasja, ale kiedyś poświęcałem temu cały swój wolny czas. Trenowałem sztuki walki. Nie chcę pisać konkretnej nazwy, bo była tu ogromna ilość przeróżnych dziedzin. Najwięcej chyba jednak pamiętam z tajskiego boksu. Ciekawe, czy w razie zagrożenia potrafiłbym jeszcze użyć w jakikolwiek sposób któryś ze standardowych ciosów? Możliwe, że nie. Teraz na tyle dobrze posługuje się magią, że w pierwszej chwili sięgnąłbym po różdżkę by się bronić lub atakować. Raczej opcja pierwsza – nie szukam na siłę zaczepki, bo mnie to nie bawi. Wolę przepychanki słowne, jeśli już. Muszę jednak (a raczej chcę) wrócić myślami do mojego przerażonego kociaka. Plan był doskonały i udał się idealnie. Przestraszyła się, ale go nie zabije za pogubione rzeczy. Stał tak z tyłu szczerząc swoje białe ząbki, po czym słysząc jej krzyk wybuchnął salwą śmiechu.
- Ale miałaś minę! - Nie mogłem przestać, ale mimo to przytuliłem ją mocno do siebie. Za szybko się odsunęła, a ja się tak lubię przytulać z kobietami. Jak mogła mi tak bezczelnie uciec? No dobrze, jak woli siedzieć na ławce, to niech siedzi. Się wproszę! Usiadłem więc obok i położyłem rękę na oparciu ławki za jej plecami.
- Uwolnić się ode mnie? Nigdy – To mówiąc dźgnąłem ją lekko w żebra - Przyszedłem zabrać Cię na dziki i namiętny seks – Obecnie puchonka była dziewczyną, której udało się jakimś cudem ominąć etap mojego wielkiego zauroczenia w niej. Miałem tylko dwie takie osoby i uważałem je za  wyjątkowe. Nicole traktowałem jak młodszą siostrę, natomiast Sheile jak najcudowniejszą przyjaciółkę. To coś znacznie ważniejszego niż moje chwilowe miłostki. Nie jestem jednak przekonany, czy to co teraz czuje nie zmieni się nagle z dni na dzień w zauroczenie – krótko lub długo trwałe.
Nawet się nie spostrzegłem, kiedy w moją chwilę poszybowała śnieżka. Udało się dziewczynie, dostałem nią bezpośrednio w nos. To podła kobieta! Momentalnie zerwałem się z ławki i począłem tworzyć kulę. I tworzyłem i tworzyłem, aż stała się wielkości jej głowy. Uniosłem ją spoglądając w stronę dziewczyny z psychopatycznym wyrazem twarzy.
- Teraz zginiesz, ostatnie życzenie? - Spytałem przymykając jedno oko tak, jakbym chciał w nią lepiej wcelować, ale poczekam jeszcze na jej błagania o litość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sheila Greene

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10363-sheila-greene
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10364-chodzcie-wymyslimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10365-wredna-sowa-sheily
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10366-sheila-greene#286025




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Czw Lut 05 2015, 15:30

Na całe szczęście Sheila była całkiem zwinna. W wolnych chwilach biegała, najczęściej po błoniach Hogwartu, a w wakacje każdego ranka hasała po parkach. W dodatku na korytarzach szkoły zawsze był tłok i biedna mała Greene musiała się przeciskać, to był chyba jeden z niewielu plusów jej niskiego wzrostu. Sporo osób nawet nie zauważało kiedy Puchonka koło nich przemknęła.
-Z tobą? Ewww, nigdy- odpowiedziała blondynka i zrobiła skwaszoną minę, następnie dźgnęła Diego w bok- Możesz sobie jedynie popatrzeć, takie ciężkie życie- oznajmiła i zaczęła się śmiać, cóż ich relacje były dziwne ale za to jakie ciekawe!
Bitwa, a raczej wojna, się rozpoczęła, nie było już odwrotu. Sheila ulepiła kolejną śnieżkę i odwróciła się w stornę Gryfona, a on co? Trzymał w ręku kulkę ze śniegu wielkości jej głowy. Dziewczyna uśmiechnęła się szyderczo i skoczyła w jego stronę. Co zrobić jeśli ktoś chce zatłuc Cię śnieżką? Przewrócić go! Greene uwiesiła się Diego i razem runęli na ziemię, przynajmniej ona miała miększe lądowanie. Szybko chwyciła garść śniegu i wtarła ją w twarz chłopaka.
-Chyba powinnam zapytać o to Ciebie? Jakieś ostatnie życzenie?- zapytała Puchonka szczerząc się w jego stronę. Od dłuższego czasu się tak dobrze nie bawiła, najważniejsza była nauka. Przynajmniej tak twierdzili jej rodzice. A co z  jakąkolwiek rozrywką?
-A teraz wstawaj i ulep ze mną bałwana! Odmowy nie przyjmuje- oznajmiła, a raczej rozkazała dziewczyna i podniosła się z ziemi otrzepując ubranie ze śniegu. Nie czekając na Gryfona, Sheila zgarnęła trochę śniegu w jedno miejsce i zaczęła formować kulkę, cóż to miało przypominać kulę ale wyglądało bardziej jak naprawdę brzydki ziemniak.
-Diego, to nie wygląda dobrze- powiedziała Puchonka obracając się w jego stronę, teraz wyglądała jak obrażony pięciolatek, najlepiej było stać i czekać aż Gryfon coś zrobi. Może przynajmniej on umiał ulepić dużą kulkę, która była ładna i idealnie okrągła? Zawsze kiedyś coś jej nie wychodziło, robiła się strasznie marudna, taka już natura Greene.
-Może to przez śnieg?- zapytała cicho samą siebie i wpatrywała się w pierwszą część bałwana- Tak to prze śnieg Diego, on po prostu odpowiednio się nie lepi!- krzyknęła dziewczyna, najlepiej było zwalić winę na śnieg, bo  niby na kogo? Na nią?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diego Vásquez

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Madryt/Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 119
  Liczba postów : 72
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10257-diego-vasquez
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10260-i-znow-i-znow-szczery-zakochany-diego#283859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10258-listy-do-diego#283857
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10259-diego-vasquez#283858




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Czw Lut 05 2015, 17:21

Dobrze było być niziutkim i malutkim, co? Nie dość, że jest się słodkim, to można się dyskretnie przemieścić wszędzie. Co ja mogłem zrobić, kiedy już z daleka było widać moje przystojne 186 cm? Pozostawało mi liczyć zawsze na to, że będę chociaż cicho, a Shelia będzie zapatrzona. Inaczej dzisiaj w życiu bym się do niej nie podkradł. W innych sytuacjach było podobnie – musiałem używać efektu zaskoczenia.
- Ha ha ha, jasne. Już Ci wierzę. Marzysz tylko, żeby mi się dobrać do spodni – Podsumowałem ją jednocześnie odsuwając się na wszelki wypadek, jakby znowu próbowała zamordować moje żebro. Nie planowałem wić się na śniegu pod blondyneczką tylko dlatego, że skubana doskonale wie, gdzie mam gilgotki. Co to, to nie! Muszę zachować resztki klasy! To trudne, jak się jest takim bezpośrednim, ale muszę to jakoś przeżyć. Albo raczej moje otoczenie musi to przetrwać.
Normalnie by mnie pewnie nie przewróciła. Jednak byłem zaskoczony, a poza tym dodatkowo przeważała mnie śniegowa kula. I tak oto BACH! Już leżeliśmy w jakiejś zaspie. Przynajmniej lądowanie było miękkie.
- O ty skubańcu – Zaśmiałem się strzepując z twarzy nadmiar śniegu, po czym wykorzystałem fizykę – siła razy masa i te sprawy. Prościej mówiąc przeturlałem się w taki sposób, by na niej siedzieć. Nie miała szans mnie zrzucić, więc musiała liczyć na moją łaskę. Miłosierny jednak nie jestem, więc już po chwili rozczochrałem całą jej cudną fryzurkę mocząc ją śniegiem tak bardzo, że wręcz z jej włosów kapało. Ha! Tak czy siak zszedłem z dziewczyny, żeby jej nie miażdżyć.
- Bałwana mówisz. Już tu jeden leży, chcesz życiowego partnera? - To mówiąc zabrałem się do pomocy. Trzeba było uratować ziemniaka, więc poleciłem jej zająć się najmniejszą kulką, a ja zrobię średnią. Największą trzeba będzie wspólnie, bo bałwan powinien być naprawdę wielki! Musi być majestatyczny, niech będzie go widać z daleka.
- Nie, po prostu nie umiesz lepić kulek – Powiedziałem jej szczerze odsuwając się i pokazując zalążek mojej kuli – Ale spokojnie, kiedyś się nauczysz Bamboszku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sheila Greene

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 128
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10363-sheila-greene
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10364-chodzcie-wymyslimy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10365-wredna-sowa-sheily
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10366-sheila-greene#286025




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Czw Lut 05 2015, 18:59

To prawda, bycie niskim ma kilka plusów. Ale bycie wysokim jak Diego? Nie dało się zauważyć tego 186 cm na korytarzu. Dlatego Puchonka zdziwiła się kiedy udało mu się ją przestraszyć. Oczywiście nie dałby rady zrobić tego gdyby blondynka nie zajęła się rysowaniem.
-Hmm, raczej do twojej kurtki. Podoba mi się- powiedziała dziewczyna i podciągnęła Gryfona za skórzaną kurtkę, następnie zrobiła swoje szczenięce oczy i ponownie się wyszczerzyła. Jej wielkie niebieskie gały zawsze działały na ludzi, nawet jeśli ktoś mocno by się na nią gniewał.
Może turlanie się w śniegu nie było najlepszym pomysłem? Wszystko szło jak z płatka, ale Sheila mogła spodziewać się że Diego jest silniejszy i w końcu uda mu się ją z niego zrzucić. Nagle chłopak znalazł się na niej i… Wtarł w jej włosy mnóstwo śniegu. Sheila wyznawała odwieczną zasadę, wszystko ale nie włosy, jednak tego dnia to nie miało najmniejszego znaczania. Ewentualnie później zmusi Diego do wymycia jej włosów i oczywiście dokładnej pielęgnacji!
-Słońce, przecież ty stoisz a nie leżysz- zażartowała Puchonka i podniosła się z ziemi, wytrzepując resztki śniegu tkwiące w jej włosach. Jeszcze pożałujesz że dotknąłeś moich loków, pomyślała Greene i uśmiechnęła się szyderczo, jednak teraz wolała go oszczędzić i zająć się budową bałwana.
-Nie prawda! To przez śnieg- podsumowała Sheila i obróciła się w stronę Diego, cóż… Zatkało ją. Jego kulka wyglądała normalnie a jej jak ziemniak. Dziewczyna zmarszczyła nos i zajęła się swoja kulą, która powoli nabierała kształtów. Największą udało im się ulepić razem, zajęło to trochę czasu, ale jednak. Teraz czekała ich najgorsza robota, ustawianie na sobie kulek. Greene popatrzyła wyczekująco na Gryfona, on musiał się tym zająć. Na końcu została tylko głowa, podała ją chłopakowi, żeby umieścił ją na właściwym miejscu. Puchonka przyglądnęła się bałwanowi a później popatrzyła na Diego.
-Jesteście całkiem podobni- oznajmiła dziewczyna i wybuchnęła śmiechem, przecież nie kłamała. Obydwoje byli wielcy- Chociaż… Nie, on jest przystojniejszy- dodała blondynka i wyszczerzyła się do Gryfona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   

Powrót do góry Go down
 

Stoliki przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-