Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Stoliki przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Stoliki przy jeziorze   Wto Maj 21 2013, 19:37

First topic message reminder :


Stoliki przy jeziorze

Na samym, samiuteńkim końcu parku, aż za Lawendowym Szlakiem, znajdują się drewniane stoliki z widokiem na hogwarckie jezioro oraz tereny przyległe. Idealne miejsce na odpoczynek od cywilizacji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1970
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1660
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pią Gru 23 2016, 21:03

Magia była dla Leo ostatecznością w sytuacjach tego typu.
Może to przez jego treningi? Wyćwiczył w sobie odruchy wyjątkowo mugolskie i zapomniał, że zaklęciami również można kogoś skrzywdzić. Było to dla niego, prawdę powiedziawszy, trochę takie tchórzostwo. Brak bezpośredniego starcia, uciekanie się do czarów... Nie kojarzyło mu się to z prawdziwym męskim mordobiciem.
Krukon sobie zwyczajnie nie radził i Leonardo w duchu zrozumiał, że oni dwaj nie mają prawa się polubić. Drażnienie go nigdy nie kończyło się dobrze i zazwyczaj potem wszyscy wychodzili na tym źle. Chłopak jednak chyba bardzo chciał sprawić, żeby Gryfon zniszczył nie tylko jego, ale i piękne dekoracje festynu.
- Mógłbym spokojnie powiedzieć to samo - prychnął, bo przecież nieznajomy również próbował po raz drugi tego samego. Uciekał się do tej magii, jakby bez różdżki nie mógł się komuś postawić. Całe to wrażenie po oberwaniu w kolano już dawno osłabło i Vin-Eurico zaczął tracić szacunek do przeciwnika.
MMA to wyjątkowo specyficzny sport, w którym jest bardzo mało zasad. Wszelaki spryt i kreatywność jest niemalże wymagany, kiedy możesz zaskoczyć drugą osobę. Leo uwielbiał różnorodność, jaka towarzyszyła mu na treningach.
Chłopak zatoczył się do tyłu po uderzeniu i choć jego twarz błyskawicznie pokryła krew, to dalej nieźle się trzymał. Leo zaczął zastanawiać się, czy nie powinien włożyć w to trochę więcej siły - ale w końcu kończenie na jednym złamanym nosie było wyjątkowo słabe. Wyrzucił z kieszeni talię kart i choć było to wyjątkowo żałosne zagranie, to jedna z nich drasnęła wielkoluda w policzek, pozostawiając płytką ranę.
Widział, że Krukon kombinuje. Spodziewał się tego po nim i nawet zachęcał go w myślach, żeby spróbował czegoś ciekawszego.
- No, dalej. Zaskocz mnie czymś. - Pozwolił, by na jego ustach wykwitł wyjątkowo perfidny uśmiech, który znaczył tylko jedno.
I tak nie wygrasz.
Musiał przyznać, że nieznajomy wiedział, jak oszukiwać. Doskonale przypuścił przemieszczenie się w stronę przeciwną, niż planował. Leo szarpnął całym ciałem w błędnym kierunku, po czym zauważył swój błąd. Powrócił spojrzeniem do swojego przeciwnika i... CZY ON UCIEKAŁ?!
To było za proste, bez dwóch zdań. Leonardo spiął się w sobie i jednym susem rzucił się na chłopaka, przewracając go na ziemię. Z rozpędu nie miał możliwości dostrzec, że Krukon trzymał już w dłoni lodowy sopel - nawet udało mu się wykonać solidne, mocne pchnięcie.
Leonardo dalej czuł się zwycięsko, przytrzymując drobniejszego przy ziemi. Jednocześnie nie mógł ignorować tego cholernego ostrza, które wbiło mu się w brzuch, niewiele ponad lewym biodrem.
- Kurwa - teraz to on klął. Zaskoczenie na chwilę wzięło górę, ale zaraz ciemnowłosy przysłonił je dwoma solidnymi uderzeniami w brzuch swojego przeciwnika.

______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 450
  Liczba postów : 705
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pią Gru 23 2016, 22:13

Od kiedy wszystko powoli zaczęło się JAKOŚ układać, Padme znowu zaczynała odzyskiwać dawną pogodę ducha. Co prawda siniaki na jej ciele po ostatnim treningu dalej były ciut widoczne, więc dalej wyglądała bez ubrania jak ofiara przemocy domowej, jednak nie bolały jej już prawie w ogóle, co skutecznie ułatwiało jej funkcjonowanie. Tak, tak, mogła je wyleczyć, ale po co? Czasami bywała uprzedzona do magii, zresztą sam tatuś-uzdrowiciel jej powtarzał, że za dużo magii w jednym czasie zastosowanej na ciele wcale nie jest takie dobre. Prawie jak za duża ilość mugolskich prochów przeciwbólowych wzięta na raz.
Dzisiejszego dnia cukiernia wyjątkowo była zamknięta - Krukonka spędziła popołudni i wieczór u swojej pracodawczyni, uroczej starszej kobiety, która zaprosiła ją na rodzinny posiłek przedświąteczny.
Padme jednak nie przewidziała jak przyjęcie zaproszenia zagra na jej emocjach. Wracała z dość dziwnym humorem. Z jednej strony tęsknota za domem dawała o sobie znać, ale mimo to nie mogła tak po prostu wrócić do Walii. Miała kilka spraw, które chciała skończyć jeszcze w tym roku. Skończyć z ogromnym bólem serca i tyłka, bo życie ostatnio nie zaskakiwało jej wieloma pozytywami. Z drugiej zaś była lekko podpita - domowe nalewki były cudowne, pyszne i cholernie mocne.
Widząc u siebie skłonności do nadużywania alkoholu dziewczyna postanowiła przemaszerować przez całe Hogsmeade, by lekko wytrzeźwieć - buty na obcasie nie były najlepszym pomysłem. Kiedy dotarła na świąteczny festyn postanowiła zostać tu na dłuższą chwilę. Przechadzała się pomiędzy stoiskami, oglądając różne bibeloty, które nie wzbudzały w niej dużego entuzjazmu. W pewnym momencie poczuła jak ktoś łapie ją za rękę.
Odwracając się i odruchowo wyrywając dłoń, spoglądnęła na o wiele niższą od siebie kobietę, nieco zgarbioną i ubraną - co tu dużo mówić - w łachmany. Dzierżyła w ręce talię kart, drugą wyciągając w jej stronę. Krukonka nie spotykała się do tej pory z takimi ludźmi, dlatego nie rozumiała o co chodzi, dopóki stara nie odezwała się ponownie.
- Daj powróżyć, daj rączkę a szczęście zobaczę... - nastawiona dość sceptycznie do wróżenia z ręki (choć sama to czasem praktykowała), podziękowała, przyśpieszając kroku. Stara nie odpuszczając szła jeszcze za nią, rzucając wyrywkowo głupoty o przystojnym ciemnowłosym, który przysporzy jej znowu kłopotów. Mówiła też o zawistnej kobiecie o czerwonych włosach, szczęśliwym dniu i szczęśliwym kamieniu. Uciekając na stoiska z jedzeniem, zbawiona zapachem świeżo robionej kawy i świeżo parzonej herbaty, oglądnęła się nerwowo za siebie. Pusto. Prawdopodobnie w normalnych warunkach kupiłaby sobie napój i poszła dalej, gdyby nie natrafiła na ciekawszy widok, czyli dwójkę bijących się chłopaków. Tłum ludzi nie reagował, bo przecież po co się mieszać, lecz ona nie miała zamiaru mieć nikogo na sumieniu. Nieco chwiejnym krokiem podeszła do nich, w międzyczasie wyszukując różdżkę w torebce. Najpierw jednym zaklęciem rozdzieliła ich a potem stanęła pomiędzy, patrząc najpierw na Ezrę a potem na... no właśnie. Miała wrażenie, że serce jej na moment stanęło kiedy zobaczyła na ziemi swojego byłego chłopaka. Chłopaka, którego kochała najmocniej na świecie swego czasu. Tego jedynego, najlepszego. Teraz jednak nienawidziła go, chociaż niestety nie na tyle, by go tu zostawić. Miała w sobie trochę ludzkiej empatii.
- Pojebało was? - odezwała się nareszcie gdy uświadomiła sobie jak głupią minę musi mieć. Kurwa.
- Jak dzieci. Głupie, duże dzieci. Straszycie ludzi... - choć jej słowa były skierowane w eter, oczywiście podświadomie wypowiadała je w stronę Gryfona. Przeczuwała, że to właśnie on zaczął bezsensowną bójkę, bo jakżeby inaczej. Pieprzony macho z Meksyku. Drapiąc się po głowie przykucnęła początkowo koło Krukona.
- Nic ci nie jest? - spytała, oglądając jego nos. Definitywnie złamany. Choć uzdrowiciel z niej był przeciętny, znieczuliła ból mrucząc, żeby poszedł natychmiast do pielęgniarki. Imienia nie znała, a przynajmniej nie kojarzyło go w tej chwili wyjątkowo skołowana całym swoim wieczorem. Potem zaś z wielkim ociąganiem przetransportowała się do Gryfona. Jej mina nie wyrażała w zasadzie nic, chociaż w środku biło się ze sobą wiele sprzecznych emocji, rozrywających jej serce zardzewiałym widelcem. Trochę mu współczuła, trochę też chciała zbić piątkę z Ezrą, że w końcu ktoś mu dał w twarz. W każdym razie w swoim genialnym planie zakładała, że szybko go opatrzy a potem ucieknie. Sukienka i płaszcz w ogóle nie utrzymywały ciepła a Padme szybko marzła. Ba! Miała nawet wrażenie, że na widok Leo wytrzeźwiała w sekundę! O ironio.
- Co ci znowu przyszło do głowy? - przerywając aksamitnym głosem niezręczną ciszę, przypatrzyła się najpierw jego twarzy, dopiero po chwili wyłapując krwawiącą ranę na brzuchu.
- Leo... - chcąc zwrócić mu uwagę, nie wiedziała co powiedzieć, dlatego skwitowaławszystko cichym westchnieniem. Zamiast zbędnej gadki przeszła do prowizorycznego opatrywania rany, usilnie próbując nie patrzeć na Leonarda.


Ostatnio zmieniony przez Padme A. Naberrie dnia Sob Gru 24 2016, 11:34, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 2446
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1937
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sob Gru 24 2016, 10:53

Dla Krukona przeciwnie, zaklęcia były wyrównaniem szans, ponieważ obaj potrafili się nimi posługiwać. Tchórzostwo byłoby dopiero wtedy, gdyby rzucał się z różdżką na jakiegoś mugola. Cóż, właściwie stosunek sił byłby wtedy dokładnie taki, jaki pomiędzy Ezrą i Górą... Ale najwidoczniej ten zdecydował się pominąć tę kwestię.
- Właśnie nie mógłbyś. Przyjmiesz do tego swojego małego móżdżku, że z pierwszym razem chciałem rzucić zaklęcie na siebie i się uzdrowić?
On naprawdę był głupi. Początkowo Ezra sądził, że to było zwykłe przewrażliwienie na swoim punkcie, ale najwyraźniej Góra miał problem z przyjmowaniem cudzych poglądów i perspektyw, i widział wszystko w odcieniach czerni i bieli. W pewnym sensie Ezra mu współczuł.
Tak naprawdę nie spodziewał się, że ten lodowy sopel faktycznie może być groźną bronią. Była to raczej desperacka próba, ale najważniejsze, że skuteczna.
- Niespodzianka.
Uśmiechnął się mściwie, czując naprawdę ogromną satysfakcję, że był w stanie spełnić prośbę chłopaka. Nawet ta mała ranka na jego policzku była kolejnym trofeum. Był właściwie bardziej dumny z tego jednego osiągnięcia niż z sukcesów na zajęciach w Hogwarcie - jakkolwiek to brzmiało.
Duma nie trwała długo, bo oprócz tego, że zaraz został przygnieciony przez cielsko o gabarytach niedźwiedzia grizzly, co prawie całkowicie odebrało mu możliwości oddechu, otrzymał dwa potężne uderzenia w brzuch. Bolesny jęk opuścił jego gardło z resztkami powietrza. Ezra wiedział, że znajdował się już na granicy, bo nawet jeśli ciosów nie było wiele, każdy był dokładnie wymierzony, a przede wszystkim odczuwalna była w tym wprawa Góry.
Zacisnął zęby, przygotowując się mentalnie na odebranie kolejnego uderzenia, a wtedy jakaś niespodziewana siła oderwała Górę od niego. Zaczerpnął głęboko powietrza i dopiero po kilku sekundach podciągnął się na łokciach, żeby zobaczyć, co właściwie się stało.
Pomiędzy nimi stała dziewczyna, z tego co kojarzył Krukonka z jego roku. Jej mina wyrażała ogromne skołowanie. Zresztą, nie dziwił jej się. On sam wciąż nie był pewien, jak to wszystko się zaczęło i dlaczego. Nie odpowiedział jej zatem na pierwsze pytanie, a jedynie wzruszył ramionami.
- Winny powinien się tłumaczyć, więc to chyba do ciebie, kolego.
Chyba gdzieś podczas walki w międzyczasie zgubił instynkt samozachowawczy. Albo po prostu liczył, że w obecności Padme Góra trochę ochłonie.
- W porządku - wykrztusił, znowu pozbywając się z ust krwi. Miał nadzieję, że chociaż wglądał lepiej, niż się czuł. Na szczęście dzięki interwencji dziewczyny przynajmniej ból zniknął. - Dzięki za pomoc.
Powoli podniósł się z ziemi i otrzepał ubrania ze śniegu i brudu. Nieco chwiejnym krokiem przeszedł w kierunku miejsca, gdzie, jak podejrzewał, spadła jego różdżka. Chwilę się jej naszukał, ale na szczęście tam była w jednym kawałku. Wytarł ją i schował do kieszeni.
Bez słowa obserwował, jak Krukonka sprawdzała stan jego przeciwnika. Wydawało mu się, że robiła to z pewnym ociąganiem i niechęcią, co przywołało w nim myśl, że może nie jest jedyną osobą, która nie pała sympatią do wielkoluda. W każdym razie coś na rzeczy na pewno było i może nawet Ezra poczuł się dostatecznie zaciekawiony, żeby kiedyś spróbować się dowiedzieć.
Poza tym, Góra miał na imię Leo? Leonardo? Cóż, jakoś tak to do niego nie pasowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1970
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1660
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sob Gru 24 2016, 11:40

Tajemniczy Krukon doprowadzał go do szału tymi swoimi idiotycznymi ciętymi odzywkami, tym irytującym "kolego" i ogólnie większością swojego jestestwa. Leonardo naprawdę nie chciał mu odpuszczać, chociaż gdzieś w duchu męczyło go pytanie, co się tak właściwie wydarzyło?...
Nie zareagował na jego odzywkę w temacie użycia różdżki. Równie dobrze mógł teraz powiedzieć, że on wcale nie chciał mu przywalić w nos - po prostu jego pięść tak poleciała, ojej. Trzymanie różdżki było uzbrojeniem, jakichkolwiek zamiarów by się nie miało.
Napawał się radością, gdy ścierał ten durny mściwy uśmieszek z twarzy nieznajomego. Nie chciał wcale przestawać, tym bardziej że jak narazie nikt z tłumu nie zwrócił na nich większej uwagi. Leo spodziewał się w sumie, że zaraz jakaś ochrona się ich pozbędzie i już nie będą mogli tu wrócić.
Nie zdziwił się, kiedy jakieś zaklęcie odrzuciło go do tyłu. Skrzywił się jedynie lekko, gdy uderzył plecami w zmarźniętą ziemię, co przy okazji przypomniało mu o tym cholernym soplu.
Podniósł wzrok na osobę, która postanowiła ich rozdzielić - a ona akurat wtedy się odezwała, próbując sprawiać wrażenie mniej skołowanej, niż w rzeczywistości jest.
Wzdychanie z rezygnacją na widok dziewczyny jest prawdopodobnie jedną z najgorszych rzeczy, jakie chłopak może zrobić. Leonardo jednak w tamtej chwili o tym nie myślał i cieszył się, że nie zareagował jeszcze otwarciej.
Padme zajęła się najpierw nieznajomym - co z jednej strony było trochę zaskakujące, a z drugiej całkiem uzasadnione. Leo w tym czasie podniósł się do pozycji siedzącej i wyrwał sopel. Okazało się, że nie siedział zbyt głęboko... A jednak ubranie było rozerwane, a rana krwawiła. Przycisnął do niej trochę materiału i zaczął szukać po kieszeniach różdżki. Gdy już ją znalazł, Padme skończyła ogarniać tego Krukona i podeszła do Vin-Eurico.
- Miło, że od razu zakładasz, że to moja wina. - Mruknął, przyglądając jej się uważnie. Nie wyglądała na złą. Unikała jego spojrzenia, ale mu pomagała - miała zdecydowanie zbyt dobre serduszko. - Nic mi nie jest, Pad. Dzięki. - Podniósł się sprężystym ruchem i otrzepał ze śniegu, przy okazji chowając różdżkę z powrotem do kieszeni. Jego kurtka i bluzka miały dziurę odsłaniającą ranę, z którą Padme już sobie poradziła. Leo nieszczególnie zwracał uwagę na takie drobiazgi, przecież nie było to nic zagrażającego jego życiu! Starł z policzka kroplę krwi, ignorując rozcięcie od karty Krukona. Posłał jeszcze dziewczynie pytające spojrzenie, bo miał wrażenie, że chciałaby jeszcze coś dodać.
Jego przeciwnik w tym czasie odnalazl różdżkę i chwilę jeszcze im się przypatrywał... Ale z Leo zeszły emocje, nie chciał robić scen przy Padme. Jednocześnie nie zamierzał zachowywać się w jej towarzystwie jakoś inaczej. Po prostu jej obecność wybiła go z rytmu i teraz marzył już tylko, żeby zakopać się w ciepłym łóżku.
- Och, musimy to kiedyś powtórzyć. Powinieneś popracować nad swoją techniką, kolego. - Mrugnął do Krukona po części wesoło, a po części groźnie - co było całkiem niezłym podsumowaniem osobowości Leonardo.

______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 450
  Liczba postów : 705
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sob Gru 24 2016, 12:00

- Przeważnie wszystko co złe, dzieje się z twojej winy, Leo - odparła niemal machinalnie, jednak kiedy doszedł do niej sens wypowiedzianych słów uznała, że po co ma się przejmować. Nie lubiła go w tym momencie, więc nie miała zamiaru ani na siłę z nim rozmawiać, ani też na siłę być miła wobec niego. Powinien się cieszyć, że jeszcze nie uderzyła go w twarz na dokładkę za znęcanie się nad biednymi, małymi Krukonami. Kiedy wstał, podniosła się i ona z ziemi. Chociaż miała metr siedemdziesiąt a obcasy, w których dzielnie maszerowała posiadały kolejne dziesięć, wciąż dzieliło ich jakieś trzydzieści centymetrów - prawie tyle, ile jest między nią i Danielem.
- Dasz mu w końcu spokój? - spytała ponownie, stając przed Gryfonem. - Pokaż mi tę twarz - poprosiła kulturalnie, żeby się pochylił. Gdy jednak macho, jak to samowystarczalny i niezależny macho, nie miał takiego zamiaru, bez słowa złapała go za kawałek bluzy i pociągnęła w dół. Pozbyła się jeszcze ranki z policzka.
- Nie wypada nadwornemu kochasiowi chodzić z draśnięciami na buźce, to czyni cię potencjalnie mniej atrakcyjniejszym. Nie sądzisz, kochanie? - uśmiechając się nader uroczo i jednocześnie dość złośliwie jak na nią, puściła Leonarda, odsuwając się. Jej misja została wykonana. Gryfon opatrzony, a Krukon... spoglądając skonsternowana w stronę Ezry nie wiedziała czy ma mu dalej pomagać, żeby przypadkiem znowu się na siebie nie rzucili, czy może powinna przetrzymać tutaj Leo, dopóki tamten nie pójdzie... uznała, że najrozsądniej byłoby się po prostu nie wtrącać.
Bez słowa odwróciła się na pięcie, kierując do jednego ze stoisk po imbirową mątwę a potem zaczęła iść przed siebie. Spoglądając w głąb kubeczka zauważyła oczywiście, że herbata stała się czerwona. Czerwień, kolor miłości i gniewu, w tym przypadku bardziej gniewu, dodatkowo tylko ją podminowała. Oczywiście zagłuszona szumem domowych nalewek nie wpadła na pomysł, że jest ślisko, więc i buty na obcasie nie były tutaj najlepszym rozwiązaniem. Nic dziwnego, że chwilę potem wpadła nosem prosto w plecy Gryfona, odruchowo łapiąc się go i przy okazji wylewając całą herbatę częściowo na niego a częściowo na swoją dłoń. Fakt, że ostatnio coraz częściej zaczynała przypadkowo wpadać w chłopaków nie był teraz istotny. Istotna była poparzona dłoń i to, że paznokcie drugiej dłoni dość mocno wpijały się w Leo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1970
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1660
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sob Gru 24 2016, 13:46

- Och, nie przesadzajmy.
Trochę źle mu było z tym, jakie relacje panowały między nim a Padme. W końcu to nie tak, że jej nie lubił! Zwyczajnie ich związek nie wypalił i to Leonardo był tym, który pierwszy to zauważył. Nie jego wina, że biedna Krukonka się z nim w tej kwestii nie zgadzała. Teraz jedynie irytowała go ta niezręczność towarzysząca im przy każdym spotkaniu.
- No przecież nic mu nie robię! To takie pożegnanie. - Wzruszył ramionami, postanawiając przynajmniej na chwilę wyrzucić studenciaka ze swojej pamięci. Odsunął się łagodnie z krótkim "nie, dzięki", gdy Padme zaproponowała pomoc z ranką na twarzy - ona jednak przyciągnęła go do siebie i użyła zaklęcia wbrew jego woli.
- Ależ ty mnie słuchasz...
Nie zgadzał się z jej opinią co do ran - posiadał wiele blizn i wolał leczyć się w mugolski sposób, albo raczej nie nadużywać magii. Trenował sport oddalony od czarodziejskiego świata, nie chciał więc przychodzić na treningi magicznie uzdrowiony po każdym ciosie. Poza tym, proces rekonwalescencji uznawał za pewnego rodzaju karę. Skoro dał się zranić - ma być zraniony.
Plus już kilka razy usłyszał od różnych partnerek, że takie blizny są całkiem atrakcyjne...
Poprawił porwaną kurtkę i zdecydował, że wróci już do Hogwartu. Padme poszła kupić sobie coś do picia, Ezra zniknął w tłumie - w skrócie, Leo nie miał co tutaj robić. Sprawdził, czy przypadkiem jeszcze czegoś nie upuścił, gdy nagle poczuł, jak coś uderza go mocno w plecy.
- Hej! - Poczuł ciepło, gdy gorący napój zalał materiał i zaczął lekko szczypać go w skórę. W dodatku jego "napastnik" wbijał mocno paznokcie w jego plecy, jakby nie był w stanie sam stać.
Odwrócił się szybko, przechwytując rękę tego pacana, który mógł utrzymać się na własnych nogach. Ku jego ogromnemu zaskoczeniu, stała przed nim Padme - z zalaną ręką, chwiejącymi się na lodzie nogami i pustym kubkiem po herbacie. Mógł dostrzec w nim kilka czerwonych kropelek, obstawiał więc Imbirową mątwę.
- No już nie leć tak na mnie... - Burknął, wycierając jej oblaną herbatą dłoń rękawem swojej kurtki. Najwyraźniej nie tylko on i tamten Krukon wracali dzisiaj do domów z poparzonymi rękoma...

______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 450
  Liczba postów : 705
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sob Gru 24 2016, 15:12

Gdy tylko Leo złapał ją za rękę, dość mocno zresztą, poruszyła nią niespokojnie. To spowodowało, że ponownie straciła równowagę a nogi całkowicie odmówiły jej posłuszeństwa, w efekcie czego znowu przykleiła się do niego. I miała szczerą ochotę go puścić, by potem pokracznie przeczołgać się na czworaka po śniegu, jednak Gryfon jej to uniemożliwiał.
- Ała, no weź wyluzuj! To mnie boli! - miała na myśli oczywiście rękę zamkniętą w uścisku Gryfona. Zapomniała już jak silny potrafił być. To znaczy, nie, żeby kiedyś próbował tej siły na niej! Znała jego hobby a z dawnych opowieści Leonarda mogła jedynie wnioskować, że musi mieć piekielnie dużo sił. To też w nim lubiła, w zasadzie swego czasu cholernie ją to kręciło. Teraz może też, ale nie miała zamiaru się do tego przyznawać. Oficjalnie się przecież nie lubili.
Kiedy Leo ją puścił, rozmasowała obolałą rękę, jednak na jego komentarz posłała mu pełne irytacji i gniewu spojrzenie.
- Gdybym mogła użyć dwukrotnie avady, bez żadnych konsekwencji, i byłabym zamknięta w pokoju z tobą, Voldemortem i Lestrange, to wymierzyłabym nią w ciebie dwa razy - skwitowała krótko z bladym uśmiechem "lecenie na niego". Jednocześnie też dała mu do zrozumienia jak bardzo go nie cierpi w tej chwili. Wiadomo, czas podobno leczy rany. Jeśli oczywiście dostało się pewne wyjaśnienia i przeprosiny! Tutaj nie przypominała sobie, żeby w ogóle coś takiego miało miejsce. Po całej tej zdradzie i rozstaniu długo nie pokazywała się wśród ludzi, uciekając naturalnie w pracę. Zawsze w nią uciekała.
- Nie musisz, poradzę sobie sama - obrażona na świat zabrała poparzoną dłoń, chowając ją do kieszeni płaszcza. Była silną i niezależną kobietą, która wcale-a-wcale nie potrzebowała niczyjej pomocy.
Z punktu widzenia osoby trzeciej mogli wyglądać całkiem normalnie, jak przytulająca się para - Padme dalej trzymała się kurczowo kurtki Gryfona, opierając się niechętnie twarzą o jego tors ze świadomością, że gdy tylko się odsunie to ubije tyłek na lodzie.
- Nie cierpię cię z całego serca, Leo, mam ochotę cię udusić gołymi rękoma za tą twoją głupią buźkę - uznając nagle, że musi pochwalić się swoimi aktualnymi odczuciami, zaczęła wylewać gorzkie żale na wierzch. Wróżka miała rację, przystojny brunet znowu przysporzy jej kłopotów. Nerwowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1970
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1660
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pon Gru 26 2016, 00:43

Nie zorientował się, że wkładał aż tak dużą siłę w ten uścisk. Znaczy na początku tak, w końcu nie wiedział, któż to na niego wpadł. Dalej był przewrażliwiony po nieprzyjemnej sytuacji z tamtym Krukonem... Ale na widok Padme myślał, że nieco wyluzował. Najwyraźniej jej obecność wcale go nie relaksowała, co za niespodzianka!
- Przepraszam. - Oświadczył, bo faktycznie nie zorientował się, że może sprawiać jej ból. Zaraz potem jednak dziewczyna zaczęła go wyklinać i mu grozić, na co przewrócił oczami dość teatralnie.
- Jasne. Ogólnie to myślę, że jedna Avada by mi wystarczyła, ale jeśli lubisz maltretować czyjeś zwłoki... Tak czy inaczej, skoro jesteś taka samowystarczalna, to może już mnie puścisz? - Pozwolił, aby w jego głosie rozbrzmiało zniecierpliwienie. Padme bowiem dalej się o niego opierała, jakby conajmniej jego życiowym celem było utrzymywanie jej na lodzie.
- Jak uważasz, Pad. - Dalej zirytowany odsunął się łagodnie, dłonią wspierając jeszcze przez chwilę swoją rozmówczynię, żeby nie wytrącić jej tak nagle z równowagi. Ale przecież planował iść do Hogwartu, a nie wysłuchiwać jaki to jest okropny. Przy tym czuł, że chociaż dziewczyna jest zła, to wcale tak go nie nienawidzi - co jedynie sprawiało, że sytuacja była jeszcze bardziej przygnębiająca.
Raczej nie był wielkim fanem pogaduszek ze swoimi byłymi partnerkami, a Naberrie chyba zebrało się na wylewanie nie tylko herbaty, ale i żali.

______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 450
  Liczba postów : 705
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pon Gru 26 2016, 01:02

Padme już sama nie wiedziała czy sytuacja ją przygnębiała, czy denerwowała. Z jednej strony brakowało jej Leo, bo pomimo tego, że byli w związku to dogadywali się całkiem nieźle poza nim. Z drugiej wiedziała, że jej duma nie pozwoli na powiedzenie mu tego wprost. Może bardzo okrężną drogą, ale nigdy nie wprost. Chyba, że byłaby lekko pijana, jak teraz. Gdy tylko chłopak zwrócił jej uwagę na to, że cały czas się go trzyma - co najwidoczniej bardzo go niecierpliwiło - a potem powoli ją odsunął od siebie, westchnęła, próbując utrzymać równowagę na lodzie.
Chociaż początkowo wychodziło jej to całkiem całkiem, tak nagle wpadła na pomysł, że może i powinna w końcu wyprostować pewne sprawy z Leo. Po długim czasie, ale lepiej później, niż w ogóle, prawda? Miała ostatnią szansę na przełamanie swojej cholernej kobiecej dumy, bo Leo w tym czasie zdążył się oddalić.
- Leo? Poczeeeee... - krzyknęła za nim; z gracją słonia w składzie porcelanie zrobiła kilka kroków do przodu wywracając się na plecy, prosto w porządną kopkę śniegu. - ...kaj. Poczekaj - podnosząc się na łokciach, otrzepała twarz ze śniegu. Pomijając ubity tyłek, było jej piekielnie zimno, być może przez to, że miała prawie gołe nogi, cienką sukienkę i wcale nie grubszy płaszcz.
Jej popis najwidoczniej poskutkował i wzbudził litość w Gryfonie (co spowodowało, że gdyby tylko mogła to zakopałaby się ze wstydu pod ziemią), który wrócił i spoglądał na nią z góry.
- Możemy porozmawiać? Normalnie. Jak ludzie, trochę męczy mnie ta nieprzyjemna relacja. Za bardzo - zbierając się na odwagę, podniosła się z ziemi. To, że trzęsła się z zimna nie miało teraz dla niej szczególnego znaczenia. Skoro już na siebie wpadli, co nie zdarzało się jakoś wyjątkowo często, to musiała jakoś to wykorzystać.
- No chodź, postawię ci drinka. Albo herbatę. Do domu cię nie zapraszam na najlepszą w życiu gorącą czekoladę, chyba nie wypada - zniecierpliwiona skonsternowaną miną Gryfona, otrzepała się ze śniegu, spoglądając na niego wyraźnie zbita z pantałyku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1970
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1660
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Wto Gru 27 2016, 13:54

Mógłby być już w Hogwarcie, doprawdy. Zajrzałby do kuchni, poprosiłby skrzaty o kubek kakao i może jakieś ciastko... A potem poszedłby sobie poćwiczyć. Na sam koniec zakopałby się w łóżku przy akompaniamencie trzaskającego w kominku ognia. Zregenerowałby siły, pewnie nawet zapomniałby o tej całej sprzeczce z Krukonem... I następnego dnia byłby znowu optymistycznym słoneczkiem!
Ale Padme wcale nie chciała tak łatwo odpuścić i nie dość, że za nim zawołała, to jeszcze usiłowała wzbudzić w nim litość wywracając się na lodzie. Merlinie, czy ta kobieta nie potrafiła sama stać na własnych nogach? Rozumiał obcasy, rozumiał że trochę się pewnie napiła... Ale bez przesady!
- No, co? - Spytał mało przyjemnie czy kulturalnie, podchodząc do wyłożonej na ziemi Krukonki. Chciał jej nawet odruchowo podać rękę, ale sama wstała i zaczęła tłumaczyć, co od niego chce. Powstrzymał się od przewrócenia oczami, bo jak dla niego to Naberrie stwarzała problemy. Jemu całkiem nieźle się żyło, a o ich relacji prawie w ogóle już nie myślał.
- Och, daj spokój. - Mruknął pod nosem, po czym podszedł do pierwszego lepszego stoiska. Drinków tu nie mieli, a jemu nie chciało się teraz łazić po barach. Kupił dwie imbirowe mątwy i podał jedną swojej towarzyszce. - No, to o czym chcesz rozmawiać? - Zerknął na swój napój, którego barwa przypominała zwykłą czarną herbatę - może odrobinę czerwonkawo połyskiwała. W końcu Leonardo wcale nie był aż taki zdenerwowany. Właściwie, to trochę już ochłonął i teraz raczej neutralnie podchodził do tematu. Ten połysk jedynie odzwierciedlał ślady irytacji.

______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 450
  Liczba postów : 705
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Wto Gru 27 2016, 14:29

Gdyby tylko mogła usłyszeć myśli Leonarda, to pewnie już dawno by tutaj leżał martwy. Nie bez powodu się go trzymała mając cichą nadzieję, że Gryfon ogarnie swoim małym móżdżkiem fakt, że powinien odprowadzić ją na ścieżkę zaledwie kilka metrów dalej. Niestety, zapomniała też, że olbrzym, którego niegdyś kochała, czasami myślał tylko kupą mięśni, zapominając o tym najważniejszym organie.
Słysząc jego ton z kolei odechciało jej się czegokolwiek. Doskonale wiedział jaki Krukonka ma charakter, ale pewnie i tu zapomniał użyć mózgu. Zresztą, coraz bardziej odnosiła wrażenie, że ich piękny związek, pierwsza miłość, cokolwiek to było, był tylko wyidealizowaną bajką w jej głowie i nie znaczyła dla niego nic więcej, niż wszystkie te dziewczyny na jedną noc. Bolesne, ale nie zdziwiłoby jej to jakoś szczególnie.
Przejmując herbatę, spojrzała wgłąb niej. Przyjmowała bliżej nieokreśloną barwę, która pewnie przypominała teraz to, co miała w głowie. A potem przechwyciła spojrzenie zniecierpliwionego Leo.
- Jezu, aż tak nie chcesz ze mną rozmawiać? - palnęła, przypatrując mu się uważnie. Znała go w miarę, więc wiedziała, kiedy kłamie. - Dobra, jebać. Powiem to szybko... - westchnęła, obejmując kubeczek dwiema dłońmi w celu rozgrzania ich.
- Zjebało się między nami, nieważne, ale brakuje mi czasami twojej buźki, Leo. Nie przez to co nas łączyło, ale po prostu... no - zawiesiła się na chwilę, przesuwając spojrzeniem po ludziach, którzy przewijali się w pobliżu. - To znaczy czuję się źle z tym, że się ignorujemy i traktujemy jak wrogowie, bo byłeś mi bliską osobą - samą zdradę jakoś przebolała i już o niej nie myślała tak gorączkowo jak kiedyś, więc nie miała zamiaru wywlekać teraz tego tematu. I tak stąpała po wyjątkowo cienkim lodzie, najzwyczajniej bojąc się tej rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1970
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1660
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sro Gru 28 2016, 18:05

To nie tak, że nie chciało mu się z Padme rozmawiać. No, może trochę - ich relacje były napięte i nie był pewien, czy dziewczyna dalej jest zła czy co. Raczej wolał nie utrzymywać bliższych kontaktów ze swoimi partnerkami... Ale jednak Krukonka bardzo naciskała na rozmoę i nie był w stanie jej tak po prostu odmówić. Skoro chciała sobie wszystko poukładać, to nie chciał stać jej na drodze.
- Nie traktujemy się jak wrogowie - zaprotestował odruchowo, bo przecież swoich wrogów traktował o wiele agresywniej, niż taką Pad.
Wysłuchał jej do końca, a potem chwilę milczał - zabił czas biorąc kilka łyków herbaty. Jej kolor trochę się uspokoił i stonował - właściwie, to po czerwieni nie zostało już śladu. Był to raczej dobry znak, w końcu Leo nie chciał wściekać się na Naberrie. Lubił ją i po części rozumiał jej problem. On zwyczajnie miał zasadę, że nie będzie prowokował, czy bardziej krzywdził swoich ex poprzez pozostawanie w bliskich relacjach.
- Nie wiem co ci odpowiedzieć. - Poinformował ją w końcu, spokojnym tonem. - Ale masz rację, chyba powinniśmy się trochę... Ogarnąć.

______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Naberrie

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 450
  Liczba postów : 705
http://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sro Gru 28 2016, 19:26

Gryfon nie uciekł, co zaskoczyło i jednocześnie zadowoliło Padme. Spojrzała na niego z niepewnym uśmiechem. Przynajmniej dalej jeszcze udawało im się wspólnie zgadzać w pewnych sprawach.
- To wspólne ignorowanie się jest słabe - stwierdziła spokojnie, zerkając ukradkiem wgłąb kubka z herbatą. - I trochę niedojrzałe, co? - nie miała zamiaru krzyczeć na Leo, że zachowuje się jak skończony buc, bo ona wcale lepsza nie była. Do tej pory może ignorowała go albo była po prostu wredna, kiedy miała okazję tylko mu dopiec, jednak od pewnego czasu zmienił jej się pogląd na kilka spraw. Bynajmniej nie miała też zamiaru rozprawiać się z duchami wszystkich swoich ex-chłopaków. Z macho sytuacja wyglądała inaczej.
- Byliśmy dość blisko, przez co podwójnie mnie to wszystko denerwuje - zamoczyła wargi w herbacie a potem napiła się jej, rozglądając wokół. Było jej cholernie zimno, powoli zaczynała się trząść, ale to się nie liczyło - w końcu dokonała małego sukcesu.
- To co, rozejm? - spytała w żartobliwym geście wysuwając lodowatą i ciut siną dłoń w stronę chłopaka.
Ostatecznie jakiś czas później każde z nich rozeszło się we własną stronę.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30017
  Liczba postów : 47582
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Wto Cze 26 2018, 13:06

@Areum Reynolds i @Agnes Lumière

Areum miała dość tematu zbliżających się egzaminów, które miały sprawdzić zgromadzoną przez nią wiedzę w przeciągu ostatnich siedmiu lat. Owutemy, jak i wystawianie ocen szły ze sobą w parze, więc nacisk nauczycieli i ilość prac domowych wzrosła kilkukrotnie. Zdecydowała się na spacer do Hogsmade, zostawiając książki w dormitorium. Pogoda była naprawdę piękna. Lato rozpoczęło się na dobre, a bezchmurne niebo skąpane było w promieniach słońca i tylko chłodne, delikatne podmuchy wiatru nadchodzące ze strony Zakazanego Lasu mogły przynieść ukojenie. Nie było ich jednak wiele. Puchonka przechadzała się po parku, kierując ostatecznie w stronę tutejszego jeziora i znajdujących się przy nim stolików. Panował gwar, wiele rodzin z dziećmi spędzało tu popołudnie, przyprowadzając nawet ze sobą swoich pupili zwierzęcych. A to kruk przeleciał jej nad głową, a to pies przebiegł pomiędzy nogami.. Była to jednak miła odskocznia od tego, co w obecnej chwili przedstawiał sobą pogrążony w skupieniu Hogwart.
Agnes miała dzień wolny i od rana miała chęć spaceru. Odrobiła zadania i odwiedziła bibliotekę, a krótko po dwunastej ruszyła w stronę wioski, gdzie odwiedziła kilka sklepów i zrobiła drobne zakupy. Zamówiła herbatę, idąc następnie w stronę parku, mając pod pachą książkę. Była wypoczęta, zadowolona, rozkoszowała się promieniami słońca padającymi na jej twarz i co rusz zerkała w stronę kołyszącej się tafli wody, która lśniła niczym ogień. Zajęła miejsce przy jednym ze stolików, nad którym górował nakrapiany, miętowy parasol. Wyjęła ciastka, postawiła herbatę i już miała brać się za lekturę, gdy dostrzegła idącą w jej stronę, młodszą koleżankę z roku. Znały się z zajęć i pokoju wspólnego, więc dziewczyna pomachała w jej stronę i uśmiechnęła się zachęcająco, ponieważ Areum wyglądała na nieco osamotnioną..

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agnes Lumière

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Eguisheim, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 259
  Liczba postów : 125
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sob Cze 30 2018, 01:28

Agnes zawsze uwielbiała przebywać w otoczeniu ludzi, nawet jeżeli nie wchodziła z nimi w absolutnie żadną interakcję, zamiast tego błądząc myślami po tylko jej znanych ścieżkach własnego umysłu. Dziewczyna po prostu lubiła, kiedy dookoła niej panował zgiełk, dlatego nie przepadała za miejscami pokroju biblioteki, gdzie prawie niczym niezmącona cisza była wręcz niepokojąca. Mimo tej jawnej niechęci musiała w najbliższym czasie skierować swe kroki do królestwa panny Jenkins, by oddać zaległe książki, z których uczyła się do egzaminów. Puchonka cieszyła się, że wszystkie zaliczenia ma już za sobą, bowiem wreszcie mogła w pełni skupić się na pracy i własnych zajęciach. Ten rok był dla niej pod pewnymi względami przełomowy - poczuła studencką wolność, dostała pierwszą pracę, usamodzielniła się finansowo od rodziców - słowem, Agnes Lumière wkroczyła w dorosłe życie. Jednakże swoboda, którą uzyskała odbiła się negatywnie na jej ocenach, chociaż dziewczyna pracowała sumiennie...przynajmniej zazwyczaj. Puchonka zdecydowała się jednak nie przejmować, postanawiając, że poprawi niezbyt zadowalające ją wyniki za rok. Dzięki temu zyskała dwa długie tygodnie odpoczynku, poprzedzające zakończenie roku i wakacyjną przerwę.
Dzisiejszego poranka, chociaż bardziej odpowiednie byłoby określenie "dzisiejszego przedpołudnia", dziewczynę obudziły promienie słoneczne, wkradające się przez szczelinę między ciężkimi zasłonami i drażniące jej przymknięte powieki. Niechętnie wygramoliła się z łóżka, niezadowolona, że coś zmąciło jej całkiem przyjemny sen. Miała tego dnia wolne od pracy, zamierzała więc odespać wszystkie zarwane przed egzaminami noce, jednak najwidoczniej los chciał dla niej inaczej, dlatego niemiłosiernie się ociągając, Agnes doprowadziła się do porządku i opuściła dormitorium. Zdecydowała się wreszcie odnieść do biblioteki szkolną własność - kilka grubych tomów z zakresu zaklęć uzdrawiających - w końcu jak długo można odkładać na później tak prostą czynność. Przemierzała puste korytarze, ziewając od czasu do czasu, a stukot jej obcasów niósł się po zamku. Gdy wreszcie dotarła do biblioteki, wzięła głęboki oddech i najszybciej jak się dało załatwiła to, co miała załatwić. Z uśmiechem na ustach wyszła z komnaty, a jej uwagę przykuł widok rozpościerający się za oknem. Pogoda była piękna, słońce świeciło wysoko na bezchmurnym niebie - warunki idealne na spacer. Nie myśląc długo, dziewczyna udała się w stronę wyjścia z zamku, by następnie nieśpiesznym krokiem przejść do Hogsmeade. Puchonka nie potrafiła (i nie chciała) pohamować beztroskiego uśmiechu, który rozjaśnił jej twarz, kiedy mijała roześmiane dzieci, biegające dookoła ze słodyczami z Miodowego Królestwa albo bawiące się zakupionymi u Zonka ustrojstwami. Agnes dała się porwać wraz z tłumem i sama nie wiedząc jak, już po chwili znalazła się nad brzegiem jeziora. Otaczało ją całkiem sporo ludzi, co jeszcze bardziej poprawiło jej humor po wizycie w bibliotece - nie zrozumcie mnie źle, panna Lumière kocha książki, jednak cicha, chłodna komnata od zawsze powodowała u dziewczyny poddenerwowanie. Brunetka usiadła przy jednym ze stolików, stojącym trochę na uboczu, za to ze świetnym widokiem na skrzącą się w słońcu taflę jeziora. Wyjęła ze swojej wysłużonej, skórzanej torby paczkę maślanych ciasteczek oraz książkę - lekką powieść obyczajową, którą otrzymała w ubiegłym tygodniu w przesyłce z domu i poświęciła się lekturze, co jakiś czas przerywając, by schrupać przyniesiony ze sobą słodycz.

@Areum Reynolds


Ostatnio zmieniony przez Agnes Lumière dnia Nie Lip 08 2018, 01:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Areum Reynolds

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Oksford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 63
  Liczba postów : 70
http://www.czarodzieje.org/t16145-areum-reynolds
http://www.czarodzieje.org/t16177-areum#442890
http://www.czarodzieje.org/t16176-pandora#442887
http://www.czarodzieje.org/t16158-areum-reynolds




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Czw Lip 05 2018, 01:52

Nauka od zawsze była dla Areum przyjemnością, jednak na dłuższą metę było to męczące. Miała już dość powtarzania materiału z przedmiotów, które początkowo wydały jej się interesujące, lecz okazały się niezmiernie przytłaczające. Taka Historia Magii na przykład. Niby było to wszystko ciekawe, chciała dowiedzieć się wielu rzeczy, o których rodzice jej nie opowiedzieli, jednak zapamiętanie tych wszystkich dat i dopasowanie ich do poszczególnych wydarzeń w świecie czarodziejów było niezwykle trudne. Właściwie to dlaczego nie zrezygnowałam z tego przedmiotu? Historia, jakakolwiek, nawet ta, której uczyła się w mugolskiej szkole była trudna. Mieszało jej się to, nie ważne, jak długo by wkuwała.
Postanawiając odpocząć od nauki dziewczyna wybrała się na spacer do Hogsmeade. Początkowo planowała tylko kupić sobie trochę słodyczy w Miodowym Królestwie, jednak zrezygnowała z tego pomysłu, ostatnio jakoś nie przelewało jej się z galeonami. Zamiast tego przechadzała się po czarodziejskiej wiosce, aż w końcu dotarła do parku. Siedzące gdzieś w koronach drzew ptaki radośnie ćwierkały, a młoda Reynolds rozkoszowała się pięknem tego dnia i pogodą. Zmierzając w kierunku jeziora dostrzegła znajomą twarz - była to Agnes, niewiele starsza Puchonka, z którą znała się niemal od zawsze. Co prawda ich znajomość nie była póki co na jakimś bardzo zaawansowanym poziomie, jednak Areum musiałaby być całkowitym odludkiem, żeby nie znać osoby ze swojego domu. Widząc, że również została zauważona, podeszła do dziewczyny, by przysiąść nieopodal.
- Cześć, Agnes - przywitała się, jak zwykle pogodnie. - Co czytasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agnes Lumière

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Eguisheim, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 259
  Liczba postów : 125
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pon Lip 09 2018, 15:57

Agnes właśnie kończyła czytać drugi rozdział książki, zachwycając się pięknym językiem, którym posługiwała się autorka, błądząc myślami gdzieś daleko i rozmyślając o Wyspie Księcia Edwarda, o małym, drewnianym domku z gankiem i o wrzosowiskach. Westchnęła błogo, właśnie tak wyobrażała sobie swoje dzieciństwo we Francji, i choć nie miała zbyt wielu wspomnień z tamtego okresu, to ilekroć myślała o Eguisheim, towarzyszyły jej uczucie sielanki, bezpieczeństwa i radości, która możliwa jest tylko u małych dzieci. Ponownie wyciągnęła rękę w stronę paczki ciastek - zdążyła zjeść już połowę, ale całe szczęście w leżącej obok niej torbie znajdowała się kolejna. Mimo wszystko dziewczyna przykazała sobie zwolnić nieco tempo pałaszowania słodkości, dlatego zamiast wyjąć kolejne płaskie, okrągłe ciasteczko z dziurką w środku, posypane na górze drobnymi kryształkami cukru, brunetka rozejrzała się po okolicy. Przy jeziorze zbierało się coraz więcej rodzin, a Puchonce zrobiło się lekko na sercu, na widok roześmianych dzieci, bawiących się nieopodal. Jej wzrok prześliznął się po grającej w gargulki grupce uczniów, po starszej pani, uczącej aportować swojego psa, uroczego rudego kundelka, który chyba był niezbyt skory do robienia sztuczek, po dwójce staruszków żywo reagujących na utratę kolejnych figur w szachach czarodziejów, by następnie spocząć na ścieżce, na której dostrzegła znajomą postać. Uśmiechnęła się szeroko i pomachała do Areum, zachęcając ją tym samym, by przysiadła się do zajmowanego przez brunetkę stolika. Kojarzyła dziewczynę, w końcu były w tym samym domu i dzieliła je zaledwie różnica jednego roku, dlatego zdarzało się, że część zajęć miały prowadzone razem, tym bardziej, że młodsza czarownica należała do pojętnych uczniów. Kilka razy rozmawiały, jednak nie było to nic, wykraczającego poza standardowe "Hej, jak leci" albo pogawędkę na tematy typowo szkolne jak lekcje czy zadania domowe. Mimo wszystko dziewczyna wydawała się sympatyczna, a Agnes lubiła od czasu do czasu zwyczajnie z kimś pogadać, dlatego ucieszyła się, widząc, że siódmoklasistka skierowała kroki w jej stronę. 
-Cześć-posłała Areum pogodny uśmiech, wskazując miejsce naprzeciw siebie i podając dziewczynie paczkę ciastek-Proszę, siadaj i częstuj się. Co u ciebie, jak Owutemy?-zapytała, wiedząc, że ostatni rok w Hogwarcie nie należał do najłatwiejszych, a egzaminy końcowe potrafiły spędzać sen z powiek. Całe szczęście młodsza Puchonka nie wydawała się zarywać nocek, a przynajmniej nie w takim stopniu, by wyglądać niezdrowo, co uspokoiło Agnes, która jak zwykle -jak to ona- martwiła się o wszystkich. Słysząc pytanie koleżanki, podała jej książkę, która była widocznie wysłużona od wielokrotnego użytku, co jednak nie oznaczało, że była zniszczona. 
-"Ania z Zielonego Wzgórza". To mugolska lektura, ale uwielbiam atmosferę, którą autorka kreuje z każdym kolejnym akapitem. No i oczywiście główna bohaterka jest urzekająca w swojej prostolinijności ale i marzycielstwie. Słyszałaś o niej kiedyś?-z tego co wiedziała, Areum miała styczność z niemagicznym światem, dlatego była szczerze ciekawa, czy kojarzy historię rudowłosej sierotki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Areum Reynolds

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Oksford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 63
  Liczba postów : 70
http://www.czarodzieje.org/t16145-areum-reynolds
http://www.czarodzieje.org/t16177-areum#442890
http://www.czarodzieje.org/t16176-pandora#442887
http://www.czarodzieje.org/t16158-areum-reynolds




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pią Lip 13 2018, 23:43

Grzecznie dziękując zajęła miejsce przy stoliku, ciągle zastanawiając się nad tym, czy skusić się na ciastko. Szczerze, nie spodziewała się pytania o owutemy, słysząc je na jej twarzy pojawił się niezręczny uśmiech.
- No wiesz... - zaczęła. - Średnio mi poszło, ale i tak z niektórych przedmiotów poszło mi lepiej, niż mojej siostrze dwa lata temu - uśmiechnęła się, po czym wsłuchała się w opowieść Agnes o czytanej przez nią książkę. - No pewnie! Też ją czytałam, kilka lat temu co prawda... Przeczytałam wszystkie tomy, głównie z ciekawości, jak potoczą się losy bohaterki, jednak inne serie są dla mnie bardziej interesujące, na przykład Przygody Tomka Sawyera - przyznała. - Podobnie jak Ania, ma wiele pomysłów, wszystkie książki z tej serii są przepełnione humorem - mówiąc to, poczęstowała się jednym ciastkiem. - A jak tam twoje oceny końcowe?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agnes Lumière

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Eguisheim, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 259
  Liczba postów : 125
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pon Lip 16 2018, 02:26

Widząc lekkie zmieszanie na twarzy koleżanki, Agnes uśmiechnęła się do niej życzliwie i machnęła ręką, sygnalizując tym samym, żeby zmieniły temat. W końcu wakacje za pasem, a temat szkoły chyba zdążył się wszystkim przejeść przez te ostatnie dziesięć miesięcy. Zadania domowe, testy, lekcje...naprawdę było mnóstwo ciekawszych rzeczy, o których można by porozmawiać. 
-Nie przejmuj się, jestem pewna, że przesadzasz-powiedziała, przysuwając paczkę ciastek bliżej niej. W końcu nic nie poprawia humoru lepiej niż słodycze, prawda? Następnych parę minut zajął monolog Agnes, która niezwykle wczuła się w opowiadanie o czytanej przez siebie książce; na jej lickach pojawił się rumieniec podekscytowania, a kasztanowe oczy błyszczały niczym u rozemocjonowanego dziecka, które właśnie opowiada o prezentach, które dostało na gwiazdkę. Brunetka uwielbiała mówić o tym, co w jakiś sposób ją poruszało, wprawiając jej serce w drżenie i dając głowie nowe tematy do przemyśleń. Tak właśnie działała na nią powieść pani Mongomery, wzruszając, ale i bawiąc do łez. Agnes czytała ją już kilka razy, ale lubiła wracać na Zielone Wzgórze i co jakiś czas sięgała po książkę ponownie. Dowiedziawszy się, że Areum również miała styczność z tą lekturą, na piegowatej twarzy Agnes pojawił się radosny uśmiech - czyżby znalazła kogoś, z kim mogłaby rozmawiać o literaturze niemagów? 
-Och naprawdę? I co o niej myślisz, podobała ci się?-w przypływie euforii Puchonka zasypała koleżankę pytaniami, ale cóż, taka już była panna Lumière, impulsywna i szybko ekscytująca się wszystkim dookoła. Słuchała z uwagą wypowiedzi siódmoklasistki, przyjmując czasem aż nadto poważny wyraz twarzy, co musiało wyglądać komicznie, biorąc pod uwagę fakt, że przecież rozmawiały o książce.
-Nigdy nie czytałam kolejnych części, zamiast tego wracając do tej- poklepała okładkę niczym starego przyjaciela - Polecasz je? Gdyby były utrzymane w tym samym sielankowym stylu...- brunetka zamyśliła się na chwilę i zawiesiła wzrok na grupce bawiących się nieopodal dzieci.
Czy w szkolnej bibliotece mogą mieć mugolską literaturę?
Powróciła spojrzeniem do Areum, posyłając jej przepraszający uśmiech. Kiedy na miłość boską nauczy się, żeby nie odpływać myślami w połowie rozmowy. Zmarszczyła delikatnie brwi, słysząc tytuł padający z ust Puchonki i próbując sobie przypomnieć, czy miała kiedykolwiek styczność z tą książką.
-Czy to ta historia, w której główny bohater jest świadkiem morderstwa, a później zostaje zamknięty w jaskini? Albo coś takiego...- zaśmiała się cicho. Przeczytała już tyle książek, że niektóre zwyczajnie zaczęły jej się mieszać, tym bardziej, że dziewczyna często bujała w obłokach, niezbyt zważając na świat dookoła niej. Na pytanie o swoje oceny końcowe wzruszyła delikatnie ramionami, nawijając nerwowo na palec jeden ze swoich brązowych pukli.
-Nie najlepiej jeśli mam być szczera. Chyba zachłysnęłam się tą studencką wolnością i wyszło jak wyszło. Chociaż nie jest też tragicznie.- przewróciła oczami. W końcu zadowalający z Uzdrawiania i Zaklęć to zawsze coś, no i przede wszystkim z niczego nie miała Trolla, a to już jest sukces, biorąc pod uwagę jak beznadziejna jest z Obrony przed Czarną Magią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Areum Reynolds

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Oksford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 63
  Liczba postów : 70
http://www.czarodzieje.org/t16145-areum-reynolds
http://www.czarodzieje.org/t16177-areum#442890
http://www.czarodzieje.org/t16176-pandora#442887
http://www.czarodzieje.org/t16158-areum-reynolds




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pią Lip 20 2018, 22:33

Podekscytowanie starszej Puchonki wywołało uśmiech na twarzy Areum. Doskonale znała to odczucie - tak samo zachowywała się gdy opowiadała innym o informatyce, astronomii, komiksach, czy grach. Największych emocji dostarczało jej opowiadanie o ulubionych postaciach z Overwatch, wtedy na policzkach czarnowłosej wykwitały rumieńce, które dość trudno było u niej wywołać. Gdy była młodsza, przez ekscytację ledwo dawała radę usiedzieć w miejscu, cieszyło ją to, że nauczyła się panować nad swoimi emocjami, chociaż czasem aż telepała się wewnątrz.
- Czy ja wiem... Napisane są raczej podobnie, autorzy tworzący kilkutomową sagę starają się z reguły utrzymać wszystko w zbliżonym stylu, a na pewno gatunku. W sumie trudno byłoby wymagać od, na przykład Tolkiena, że nagle napisze romantyczną powieść utrzymaną w realiach wiktoriańskiej Anglii - wzruszyła ramionami, nie za bardzo wiedząc, skąd jej się taki pomysł wziął. Swoją drogą, styl Tolkiena był dla Areum trochę toporny, przez co nie pochłaniała jego książek z taką radością, jak na przykład powieści Sarah Waters. Owszem, przeczytała wszystkie części słynnego na cały mugolski świat Władcy Pierścieni, jednak sporo jej to zajęło i odpuściła sobie inne, stworzone przez Tolkiena książki. - Tak, to dokładnie ta książka! - wyraźnie ucieszyła się z faktu, że Agnes również miała do czynienia z Sawyerem. - Naprawdę świetnie się to czytało. W ogóle ostatnio zaczęłam Opowieści Z Narnii, i tak, wiem, że to już kiedyś czytałam, ale nie udało mi się przebrnąć przez Księcia Kaspiana. Mam nadzieję, że tym razem mi się to uda i przeczytam wszystkie tomy. Swoją drogą wiedziałaś, że kolejność, w jakiej zostały wydane te książki nie jest kolejnością czytania? - napomknęła. - Powinno zaczynać się od Siostrzeńca Czarodzieja, zamiast od Lwa, Czarownicy i Starej Szafy. Ta część jest dopiero drugą w kolejności. I właśnie według tej kolejności zamierzam teraz czytać - poinformowała koleżankę, przeczesując swoje czarne włosy. - Swoją drogą filmy z tej serii także są całkiem dobrze zrobione, biorąc pod uwagę to, jakie wyobrażenie o magii mają mugole. Wracając do ocen, to mam nadzieję, że w przyszłym roku trochę lepiej mi pójdzie - przyznała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agnes Lumière

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Eguisheim, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 259
  Liczba postów : 125
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Nie Lip 29 2018, 15:19

Lato od zawsze kojarzyło się Agnes z książkami; kiedy inni imprezowali do białego rana, wlewając w siebie litry alkoholu, ona wolała zaszyć się w lesie albo na jeziorem z jakąś ciekawą powieścią. Jej niemagiczni znajomi często mieli problem, by się z nią skontaktować, bowiem dziewczyna znikała na całe dnie, a w miejscach, w których przebywała, zazwyczaj nie było zasięgu. Później oczywiście w ramach zadośćuczynienia spędzała mnóstwo czasu w ich towarzystwie, czy to włócząc się bez celu po okolicy, czy wyruszając na wycieczki rowerowe, a czasem po prostu przesiadując razem w ogródku któregoś z nich. Właśnie takiej sielanki brakowało jej tutaj, w Szkocji, jednak nawał zajęć skutecznie kierował myśli szatynki w inne strony, skupiając jej uwagę na zadaniach domowych, zaklęciach i eliksirach. Zresztą zawsze mogła zaznać odrobinę tej swojskiej atmosfery, uciekając w książki, co chętnie robiła.
Rozmowa z Areum przypomniała Puchonce ożywione dyskusje, jakie prowadzili wraz z przyjaciółmi, bowiem każde z nich miało nieco odmienny gust jeśli chodzi o literaturę. Szatynka sięgnęła po kolejne ciastko, słuchając koleżanki z uwagą.
-Hm...Tolkien piszący romansidła osadzone w wiktoriańskiej Anglii, to mogłoby być ciekawe- zaśmiała się. Uwielbiała trylogię Władcy Pierścieni, chociaż czytała ją dość dawno temu i teraz, z perspektywy czasu, uważała serię za nieco zbyt bajkową. Nijak miała się do prawdziwej magii, ale cóż biedny Tolkien mógł o tym wiedzieć.
-Podziwiam pisarzy fanstasy, nawet jeśli ich wyobrażenia o czarach odbiegają od rzeczywistości. Pomyśl tylko, wymyślić to wszystko, nie wiedząc kompletnie nic o czarodziejskim świecie! - kiedy Agnes była młodsza, często zastanawiała się, skąd niemagom w ogóle wziął się pomysł na magię; dziewczynka nie mogła uwierzyć, że ktoś mógłby być w stanie wymyślić coś tak odbiegającego od rzeczywistości, którą znał. Dzisiaj wiedziała już, że cały ten proces trwał wieki, a zapoczątkowany został najprawdopodobniej przez wierzenia starożytnych i ich mitologie, jednak wciąż twórcy fantastyki budzili u niej respekt.
- Opowieści z Narnii kiedyś zaczęłam, ale dotrwałam tylko do Srebrnego Krzesła. Mój brat za to miał obsesję na punkcie tych książek, chociaż niezbyt lubi czytać, jeśli mam być szczera. - Thomas o wiele bardziej interesował się kinem; zastanawiał się nawet nad karierą aktora, który to zawód -zdaniem Agnes- doskonale do niego pasował. Dziewczyna uwielbiała słuchać, kiedy młodszy od niej o rok brat opowiadał o historii kinematografii i...no cóż, sama złapała zajawkę na filmoznawstwo, chociaż w mniejszym stopniu.
-A ty masz rodzeństwo?- zapytała, przyglądając się jakiemuś chłopczykowi, który biegał dookoła z ogromnym, czerwonym balonem w ręce. Widząc jaką radość mu to sprawia, osiemnastolatka nie mogła pohamować uśmiechu, który wkradł się na jej twarz, a którego nie zraziła nawet zmiana tematu. Dziewczyna machnęła ręką na słowa Areum.
-Nie przejmuj się, z pewnością pójdzie ci fantastycznie. Tylko nie idź w moje ślady, żeby studenckie życie nie uderzyło ci zbytnio do głowy- zakończyła poważnym tonem, naśladując dorosłych, którzy udzielają rad. Następnie przewróciła oczami i podsunęła koleżance opakowanie ciastek.
-Mówiłam częstuj się. Nie uwierzę, że nie lubisz słodyczy.- spojrzała na nią przenikliwie -Thomas zawsze powtarzał, że ludziom, którzy nie lubią łakoci, nie należy ufać. Posłała brunetce przyjazny uśmiech, opierając łokcie o drewniany stolik i kładąc brodę na dłoniach. Prawie zapomniała, że przyszła tu czytać książkę, ale nic straconego, w końcu powieść zawsze może dokończyć w dormitorium, a pogawędka nie poczeka, aż skończy rozdział.
-Masz już jakieś plany na wakacje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Areum Reynolds

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Oksford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 63
  Liczba postów : 70
http://www.czarodzieje.org/t16145-areum-reynolds
http://www.czarodzieje.org/t16177-areum#442890
http://www.czarodzieje.org/t16176-pandora#442887
http://www.czarodzieje.org/t16158-areum-reynolds




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Pon Lip 30 2018, 22:10

Zastanowiła się chwilę nad słowami Agnes o tym, jakie wyobrażenie o czarach mają ludzie kompletnie nie powiązani z magią. Co prawda to ona jako pierwsza wspomniała o tym, że niektóre książki fantasy są całkiem dobrze zrobione, ale...
- Zapewne gdyby nie to, że od zawsze mam do czynienia z niemagiczną rzeczywistością trudno byłoby mi wyobrazić sobie jakiś inny sposób porozumiewania się niż na przykład za pomocą sowy. Albo chociażby te wszystkie elektroniczne rzeczy - mówiąc to przywołała w myślach swoją przenośną konsolę PSP, która zapewne walała się gdzieś w szufladzie w dormitorium. - Niektórych czarodziejów zastanawia to, jakim cudem działa chociażby telewizor, czy nawet metro, z kolei mugole nie wyobrażają sobie teleportacji. W ogóle zauważyłam, że ostatnio w ich społeczności jednorożce stały się jakby bardziej popularne. Często są przedstawiane jako wielokolorowe i zawsze są blisko związane z tęczą, co w sumie nie jest dla mnie zbyt zrozumiałe - lekko wzruszyła ramionami, gdyby nie podwójne życie, chyba raczej nigdy by nie wpadła na to, że śnieżnobiały jednorożec o złotych kopytach może mieć coś wspólnego z tęczą. - Może to dlatego, że są łagodne, nawet według mugoli. Tęcza jednoczy wiele kolorów, dawniej tęczowe flagi były używane jako symbol pokoju, teraz są symbolem tolerancji. To niby pasuje, ale w dość pokrętny sposób, przynajmniej w moim odczuciu - zastanowiła się głośno. Oczywiście, że widziała żywego jednorożca, tęczę także - czy to na niebie, czy na fladze, w każdym razie w jej mózgu połączenie konia z jednym rogiem i zjawiska optycznego było dość trudne do wykonania. Jedyne co jej wychodziło, to radośnie skaczący po tęczy jednorożec. Ale tak piękne i dostojne stworzenie z wielokolorową grzywą, rogiem, czy sierścią? Już prędzej uwierzyłaby w istnienie bajkowego Totoro.
Również zerknęła na biegającego nieopodal chłopca i aż przypomniała jej się gra, w którą miała przyjemność zagrać podczas zeszłorocznych wakacji.
- Wygląda jak Jason z Heavy Rain - mruknęła, bardziej sama do siebie mimo tego, że jedynym podobieństwem był właśnie czerwony balon. Swoją drogą, gra była bardzo ciekawa. - Tak. Byeol jest starsza o dwa lata, z kolei Changseop jest młodszy, także o dwa lata - odparła. - Kocham ich po równo, chociaż z Byeol dogaduję się o wiele lepiej.
Zaśmiała się, słysząc wzmiankę o studenckim życiu. O to akurat się nie martwiła, nigdy nie była typem imprezowiczki, od zawsze wolała skupiać się na nauce. Z trudem zdecydowała się poczęstowanie się kolejnym ciastkiem, uśmiechając się przy tym niezręcznie.
- Dzięki. Ale wiesz, nie przepadam specjalnie za słodyczami - zaczęła, by po chwili ugryźć się w język. Przecież to było wiadome, że taki komentarz może wywołać pytania! Teraz, nie za bardzo wiedząc, jak wybrnąć, postanowiła podłapać temat wakacji i zakończyć rozmowę o słodkich przekąskach. - Odnośnie wakacji, to początkowo planowałam powrót do domu, jednak ostatecznie postanowiłam wziąć udział w szkolnej wycieczce. Mam nadzieję, że także się wybierasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agnes Lumière

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Eguisheim, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 259
  Liczba postów : 125
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sro Sie 08 2018, 23:44

Agnes miała to szczęście, że prawie od zawsze miała styczność zarówno ze światem czarodziejów jak i mugoli. Jej matka co prawda niechętnie używała zaklęć w domu, niemniej jednak dziewczynka już od najmłodszych lat przyzwyczajona była do samo-myjących się naczyń czy kominka, który rozpalał się tuż po wejściu do salonu. Natomiast za sprawą ojczyma, panna Lumière dobrze poznała niemagiczną społeczność, zresztą zdecydowana większość jej znajomych nie miała pojęcia o czarodziejskim świecie i prawdziwym pochodzeniu Agnes. Dzięki temu ani świat zwykłych ludzi ani społeczeństwo czarodziejów nie było dziewczynie obce.
-Masz racje, chociaż musisz przyznać, że wiadomości email czy chociażby SMSy są o wiele szybsze nawet od naprawdę sprawnej sowy. - zaśmiała się. Nie raz zdarzyło jej się czekać na odpowiedź długo ponad miesiąc, bowiem nieszczęsny ptak zgubił drogę, przez co tym bardziej doceniała wynalazki mugoli. Błaho wspomniana przez Areum teleportacja przypomniała osiemnastolatce, że postanowiła zdać swój egzamin jeszcze przed końcem wakacji, chociaż jak na razie nadal nie zapisała się chociażby na kurs. Odnotowała w pamięci, żeby czym prędzej się tym zająć, gdy tylko wróci do dormitorium jeszcze dziś wieczorem; nie mogła doczekać się, aż wreszcie sama będzie w stanie teleportować się z miejsca na miejsce, zastanawiając się przy tym, jak może wyglądać nauka tejże umiejętności. Jej oczy zamgliły się na chwilę, kiedy Puchonka uciekła myślami gdzieś daleko, a na skąpanej w świetle popołudniowego słońca twarzyczce pojawił się blady uśmiech. Agnes wróciła na ziemię dopiero, gdy uwagę nastolatek przykuł biegający dookoła chłopiec.
-Heavy...co? - zapytała, nie mając zielonego pojęcia, o czym mówi Areum. O wiele bardziej zainteresowała ją wzmianka o symbolice tęczy i jej konotacjach z jednorożcami.
-Cóż, nie trudno zauważyć, że jednorożce stały się strasznie....skomercjalizowane w ostatnich latach. - zaczęła po chwili namysłu -Ale gdyby się nad tym zastanowić, to ich połączenie z tęczą wydaje się nie być takie bezpodstawne. Tęcza w Biblii była, jak wspomniałaś, symbolem pokoju i obietnicą, że Wielka Powódź nigdy się nie powtórzy, można ją więc uogólniając uznać za znak dobra. A cóż lepiej oddaje dobro niż jednorożec, towarzysz dziewic i uosobienie niewinności? - dodała, patrząc z uwagą na koleżankę, by po chwili wybuchnąć śmiechem.
-Okej, to musiał być dziwny tok myślowy. , to Polecam się na przyszłość, gdybyś jeszcze kiedyś chciała posnuć niedorzeczne teorie. - uśmiechnęła się żartobliwie do Areum, sięgając po kolejne ciastko. Może nie były to słodycze porównywalne z łakociami z Miodowego Królestwa, ale szatynka miała do nich słabość; przywodziły na myśl leniwe poranki we Francji, kiedy wraz z dziadkami siadała na ganku, popijając kawę i zajadając maślane croissanty.
-Thomas jest ode mnie młodszy o rok, a właściwie o siedem miesięcy, bo ja jestem z maja, a on ze stycznia. Oprócz bycia moim bratem i najbardziej irytującą osobą jaką znam, jest też moim najlepszym przyjacielem. - streściła między kolejnymi kęsami. Chociaż tak naprawdę nie byli rodzeństwem, to był on dla Agnes jedną z najważniejszych osób w życiu.
Słysząc, że jej młodsza koleżanka nie przepada za słodyczami, dziewczyna uniosła brew w niedowierzaniu, jednak nie skomentowała tego w żaden sposób, bowiem buzię miała pełną od kolejnego ciasteczka. Zapewne pociągnęłaby Areum za język, jednak ta zręcznie zmieniła temat, skutecznie odwracając uwagę szatynki, przynajmniej na jakiś czas.
-Jasne, że się wybieram! Jestem ciekawa, co takiego wymyślą tym razem, chociaż mam nadzieję, że będzie to gdzieś daleko. Wiesz, moja mama jest niezbyt chętna na jakiekolwiek wyjazdy i dopóki nie skończyłam siedemnastu lat, to szkolne wypady były dla mnie jedyną formą zwiedzania, ale mam zamiar nadrobić to, gdy tylko skończę szkołę. Planuję wybrać się w podróż dookoła świata, by dowiedzieć się więcej o polityce prowadzonej przez czarodziejskie społeczności w różnych państwach. A ty masz już jakieś plany?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Areum Reynolds

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Oksford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 63
  Liczba postów : 70
http://www.czarodzieje.org/t16145-areum-reynolds
http://www.czarodzieje.org/t16177-areum#442890
http://www.czarodzieje.org/t16176-pandora#442887
http://www.czarodzieje.org/t16158-areum-reynolds




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sob Sie 11 2018, 03:53

Słuchając towarzyszki z jednym Areum w zupełności się zgadzała - nawet najszybsze i najsprawniejsze sowy nie były tak szybkie jak Internet i nad tym trochę ubolewała. Szczególnie podczas okresu, w którym była chora i przez ogólne osłabienie organizmu ledwo co dawała radę chodzić na zajęcia, nie wspominając o spotykaniu się ze znajomymi. Wtedy całkowicie wycofała się z życia społecznego, nawet mecze Quidditcha - na które przychodziła dosłownie cała szkoła - spędzała w dormitorium Puchonów. Przez odsuwanie się od ludzi straciła wielu znajomych, był to dla niej dość trudny czas, lecz w końcu jakoś dała sobie z tym wszystkim radę.
- Heavy Rain to taka gra na PlayStation. Teoretycznie głównym celem gry jest uratowanie dziesięcioletniego chłopca i schwytanie mordercy, jednak ze względu na ilość grywalnych postaci i samodzielne podejmowanie decyzji jest dużo możliwych epilogów - napomknęła mimochodem, po czym wsłuchała się w opowieść Agnes. - Nigdy nie czytałam Biblii, jednak słyszałam, że to niezła książka przygodowa, w której jest pełno krwi i przemocy - odparła. - W takim razie... Dlaczego nie mam swego własnego jednorożca? - spytała bardziej samą siebie, na wzmiankę o tym, że zwierzę to jest towarzyszem dziewic i uosobieniem niewinności. - Chociaż jeśli te cechy miałyby występować razem... Cóż, może nie jestem aż tak niewinna, jak mi się wydawało - zaśmiała się, zastanawiając się, co mogłoby być przyczyną nieposiadania tak pięknego stworzenia. Cóż, doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nie są to udomowione zwierzęta, jednak czasem miło byłoby mieć takiego towarzysza. - Też często miewam dziwne teorie, w większości są związane z Wszechświatem. Właściwie, jak to możliwe, że między tobą a twoim bratem jest tylko siedem miesięcy różnicy? - zastanowiła się. - Przecież ciąża trwa dziewięć miesięcy, no i... Po ciąży jest jeszcze jakiś czas, że nie można uprawiać seksu. Chociaż nie wiem, czy nie można, nie znam się na tym zbytnio, nigdy nie byłam w związku, ani tym bardziej w ciąży - wzruszyła ramionami. - Ale tak jak ty masz z bratem, tak ja mam z obojgiem. W sensie Byeol jest mi bliższa niż ktokolwiek inny, a Changseop niemal ciągle załazi mi za skórę.
Tak jak się spodziewała, zmiana tematu odwróciła uwagę starszej Puchonki, przynajmniej na razie. Odetchnęła z ulgą słysząc, jak dziewczyna zaczyna opowiadać o wakacyjnym wyjeździe.
- Poza tegorocznym wyjazdem do Meksyku, to chciałabym choć raz pojechać do kraju, z którego pochodzi mama. Do Korei. Niby jest ten podział na północ i południe, jednak słyszałam, że w Mahoutokoro dzieciaki z tych dwóch krajów dobrze się ze sobą dogadują, pomimo widocznej różnicy w języku i akcencie. W sensie, południowokoreański różni się wieloma zapożyczeniami z języka angielskiego, co czasem bywa niezrozumiałe, no i jest dużo różnic ortograficznych, nawet niektóre litery alfabetu wymawia się inaczej. Dla przykładu podwójne s na południu nazywają ssangsiot, a na północy - tnsieut. Ogólnie północna odmiana brzmi dość twardo, przynajmniej według mnie - zawiesiła głos, czekając na reakcję koleżanki, mając szczerą nadzieję na to, że w jakiś sposób zainteresowała ją tym tematem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Agnes Lumière

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Eguisheim, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 259
  Liczba postów : 125
http://www.czarodzieje.org/t16150-agnes-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t16165-gwardia-sloneczek-agnes?nid=4#442597
http://www.czarodzieje.org/t16269-poczta-agnes-lumiere#445294
http://www.czarodzieje.org/t16161-agnes-lumiere




Gracz






PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   Sro Sie 15 2018, 19:36

Mimo, że większość życia spędziła w świecie niemagów, w którym wręcz niemożliwym jest uciec od wszechobecnej technologii, Agnes niezbyt znała się na grach komputerowych i związanych z nimi nowinkami. O wiele więcej wiedziała na temat filmów i seriali, szczególnie tych dostępnych na Netflixie, bowiem Thomas często organizował dla całej paczki maratony spędzane przed telewizorem z miskami popcornu i kilkoma paczkami chipsów. Kilka razy zdarzyło jej się jednak grać z przyjaciółmi na konsoli, ot dla zabicia czasu i wspólnej rozrywki, dlatego słuchając Areum, nie czuła się jak kompletna ciemnota.
-Dogadałabyś się z moim bratem, on też ma w małym palcu wszystkie te gejmingowe sprawy - powiedziała, uśmiechając się do Puchonki szeroko. Rozmawiając z nią, Agnes miała wrażenie, jakby z powrotem znalazła się wśród paczki swoich mugolskich znajomych; od dawna nie miała okazji pogadać z kimś o czymś niemagicznym, bowiem większość pogawędek dotyczyła czy to nowinek z Proroka Codziennego, zajęć lekcyjnych, lub też wszelkiej maści czarodziejskich ustrojstw pokroju zabawek Zonka, ależ czemu tu się dziwić, w końcu to Hogwart. W każdym razie miłą odmianą było spędzić czas w towarzystwie osoby, która nie dość, że wie, czym jest internet, to jeszcze zna nastawienie mugoli do czarów i magii.
-Naprawdę? Myślałam, że w każdej szkole przerabia się chociaż jej fragmenty. Najwidoczniej tylko nasza nauczycielka się na nas uparła. - przez twarz Puchonki przemknął cień, kiedy przypomniała sobie starszą kobietę, która wykładała literaturę w poprzedniej szkole, do której chodziła szatynka. Agnes uwielbiała literaturę, już nie mówiąc o takich pozycjach, które miały duże znaczenie czy to dla historii, czy w kształtowaniu się społeczeństwa, jednak nie uważała, by wiedza, jaki kolor wstążki miała postać X, kiedy przyszła w odwiedziny do postaci Y, była niezbędna do analizy utworu. Oczywiście, czasem autorzy ukrywali w swoich książkach smaczki, odwołując się na przykład do symboliki kolorów, jednak uczenie się niemal każdego paragrafu na pamięć zdaniem Agnes mijało się z celem.
-Wiesz, niektórzy są do niej sceptycznie nastawieni, bo traktują ją wyłącznie jako księgę religijną. Osobiście uważam, że takie podejście jest odrobinę ignoranckie, w końcu Biblia to istna kopalnia archetypów i motywów, a poza tym po prostu uczy moralności...i niektóre fragmenty są naprawdę ciekawe, szczególnie w Starym Testamencie, który, no cóż, czasem bywa aż za bardzo brutalna jak dla mnie. - skończyła swój mini wykład wkładając kolejne ciastko do buzi, jednak słysząc kolejne słowa koleżanki zaczęła chichotać, przez co omal się nie zadławiła.
-Gdyby to tak działało...- rozmarzyła się. Panna Lumière nigdy nie przepadała za Opieką Nad Magicznymi Stworzeniami, ale akurat o jednorożcach przeczytała dość sporo, w końcu która mała dziewczynka nie chciała kiedyś spotkać tego niezwykłego stworzenia. Słysząc pytanie o różnicę wieku dzielącą ją i Thomasa, dziewczyna wzruszyła ramionami, uśmiechając się delikatnie.
-To proste, moja mama wyszła za mąż za jego ojca, więc teoretycznie nie jesteśmy spokrewnieni, ale traktuję go jak rodzonego brata. - szatynka odpowiedziała niemal automatycznie, w końcu nie raz ktoś zwracał uwagę na tę nieprawidłowość. -Poznaliśmy się, gdy miałam pięć lat, więc można powiedzieć, że znamy się prawie od zawsze. Szczerze powiedziawszy nie potrafię sobie przypomnieć czasów, kiedy nie uważałam go za brata. - zaśmiała się, by następnie wsłuchać się w opowieść Areum. Od zawsze była ciekawa świata, dlatego jakiekolwiek napomknienia o innym miejscu na Ziemi były dla niej niczym dobra lektura. W kasztanowych tęczówkach pojawił się błysk, gdy okazało się, że młodsza Puchonka mówi o kraju, o którym Agnes co nieco wiadomo.
-Czyli jesteś pół-Koreanką? Wow...Azja wydaje mi się tak odległa, ale też chciałabym tam kiedyś pojechać. Wiesz, całkiem inna kultura i w ogóle. A co do Korei, to kiedyś z przyjaciółmi poszliśmy do koreańskiej knajpy i jedliśmy...kimchi? Tak to się chyba nazywało. W każdym razie było pyszne, chociaż reszta dań wydawała mi się trochę zbyt ostra. - powiedziała z ciepłym uśmiechem na twarzy.
-Potrafisz powiedzieć coś po koreańsku? Ja kompletnie nie znam tych znaczków, ale przynajmniej potrafię odróżnić koreańskie symbole od chińskich - dodała z nutką dumy, przypominając w tamtej chwili dziecko, chwalące się, że nauczyło się rysować pieska farbami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Stoliki przy jeziorze   

Powrót do góry Go down
 

Stoliki przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-