Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Punkt widokowy   Wto Maj 21 2013, 19:31

First topic message reminder :


Punkt widokowy

Na dosyć sporym wzniesieniu, pod drzewami, umieszczone są ławki, z których można podziwiać niemalże całe Hogsmeade i część błoni Hogwartu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Maj 09 2016, 18:20

Oto i jest, po dłuższym czasie nieobecności postanowił wrócić do świata żywych. Całkiem przypadkowo pod koniec roku szkolnego i na dodatek podczas festiwalu. Przez pare dni po powrocie włóczył się po sklepach i różnych dziwnych miejscach, aby znaleźć inspirację, co jeszcze nie do końca mu wyszło. Nie potrafił się odnaleźć po zniknięciu pewnej osoby, te same pasje, które dawały mu radość teraz nie potrafiły wywołać u niego nawet uśmiechu. No, przynajmniej nie na długo, sam nie wiedział czego potrzebował, aby było choć trochę lepiej. Minęło już trochę czasu i trochę dziwne było to, że wciąż trwał w tym stanie.
Na początku nie chciał iść ten cały spęd, jednak kiedy usłyszał o strzelnicy uznał, że nie może przepuścić takiej okazji. Okej, mógł sam sobie ją zorganizować, ale wtedy najpewniej byłby tam sam, a tutaj miał jakieś towarzystwo, więc czemu nie. Póki co nie interesowały go inne atrakcje dlatego też od razu ruszył do punktu widokowego. Szczęśliwą gromadkę zainteresowanych najpewniej nagrodami ludzi widział już z daleka, jemu zależało tylko na sprawdzeniu się. No, może jeszcze interesowały go koleżanki, zdecydowana większość była blondynkami. Choć przyzwyczajony już do tego widoku dużo bardziej niż na początku, wciąż wykazywał pewnego rodzaju fascynację. Zbyt długi czas spędzony w Dubaju robił swoje. Starał się tego nie okazywać dlatego też jak najszybciej zabrał się do strzelania. Stanął obok jednej z nieznajomych po czym od tak trafił w sam środek tarczy. Nawet nie krył zdziwienia tym faktem, a nie będąc z tych co lubią się chwalić odebrał nagrodę i zaczął rozglądać się szukając sobie nowego zajęcia. Chwilę później zauważył dziewczynę, która nie miała tyle szczęścia co on, krwawił jej policzek. Wyglądała na taką, która radzi sobie z takimi sytuacjami jednak mimo tego postanowił jej jakoś pomóc. Podszedł do niej w między czasie wyjmując chusteczkę z kieszeni
- Proszę - podał jej kawałek materiału, nie chcąc samemu naruszać jej przestrzeni osobistej. Nie żeby już to kiedyś przerabiał, ale ludzie byli różni, a on jakoś nie chciał dostać liścia czy pakować się w awantury.

Kostka: 4
Nagroda: kompas marzeń
Wydane: 7g
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Húsavík, Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12613-graj-w-czerwone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Maj 09 2016, 19:19

Piekąca rana na policzku była prawdziwym utrapieniem. Nie żeby Ivy nie zdążyła przyzwyczaić się do tego, że wiecznie się o coś potyka, ale odbijające się zaklęcie to już było zbyt wiele. Zacisnęła mocniej wargi, nie potrafiąc poradzić sobie z zatamowaniem krwawienia. Pewnie mogłaby użyć różdżki, ale znała swoje zdolności w zakresie uzdrawiania, więc nawet wolała nie próbować. Z pomocą przybył jej prawdziwy rycerz na białym koniu, oferujący jej… chusteczkę. Popatrzyła na drągala zza zasłony jasnych, gęstych włosów, chwytając ją pokrwawionymi palcami.
- Dzięki. - podziękowała, ale nie byłaby sobą gdyby nie dodała jeszcze czegoś. - Krew bardzo ciężko się spiera.
Zauważyła, mając gdzieś z tyłu głowy tę życiową prawdę. Za wiele razy musiała spierać ślady posoki z dżinsów, które podarła podczas zabawy na zewnątrz, żeby o tym nie pamiętać. Mimo wszystko, przyjęła skrawek materiału, przykładając go do policzka i naciskając na ranę. Westchnęła, spoglądając ukradkiem na kompas, który Ettore trzymał w dłoni. Poczuła, że zalewa ją fala zazdrości, kiedy okazało się, że ona potrafiła wygrać tylko pluszaka. Nie odrywając palców od rany, sięgnęła ręką wodzącą po różdżkę, podejmując się kolejnej próby tylko po to, aby tym razem zniszczyć cel, do którego celowała i to dwukrotnie, chociaż za jednym podejściem. Rzuciła podwójne zaklęcie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, a kiedy ponownie w nią uderzyły, w dodatku oba na raz, poczuła jak coś silnie szarpie ją za ramiona. Wylądowała na pośladkach, szurając jeszcze chwilę po ziemi zanim się zatrzymała, gubiąc gdzieś po drodze chusteczkę od tajemniczego bruneta. W ramach podsumowania tylko westchnęła z rezygnacją. Chyba nie nadawała się do rzucania zaklęć. Wstała, otrzepując się machinalnie, nawet nie wiedząc, że na twarzy została jej smuga krwi i podnosząc chusteczkę, którą zamierzała wyprać i oddać właścicielowi. Potem posłała mu przeciągłe spojrzenie, mające zmusić go do milczenia. Niech tylko się nie waży z niej nabijać!
- Djöfullinn sjálfur - zaklęła ze zgrozą, kiedy poszła odebrać nagrodę. W jednej z witryn odbijała się jej twarz. Nie zmartwiła się wcale rozcięciem, a… swoimi niebieskimi włosami! Przesunęła po nich palcami, czując jak drżą jej ramiona z wściekłości. Przygryzła silnie dolną wargę i zaledwie zdążyła zapłacić i chwycić w palce dementora oraz mantykorę, uciekła z punktu widokowego w stronę pozostałych atrakcji. Może tam uda się coś poradzić na tę małą katastrofę.

Kostka: 2x5 :(
Nagroda: pluszowa lunaballa, dementor, mantykora
Wydałam: 21G

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 60
  Liczba postów : 458
http://www.czarodzieje.org/t12605-edmund-cormac#340723
http://www.czarodzieje.org/t12609-relacje-edka#340738
http://www.czarodzieje.org/t12608-azmond
http://www.czarodzieje.org/t12610-edmund-cormac#340742




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Maj 09 2016, 19:24

Po dopływie świeżej kasy postanowił sobie znowu postrzelać. Stanął przed stanowiskiem licząc, że tym razem pójdzie mu lepiej niż ostatnio. Do wygrania dalej były dość niezłe przedmioty. Mając chrapkę na zgarniecie coś z wyższej półki wycelował najlepiej jak mógł i strzelił...prosto w środek! Dlaczego nie mógł tak odrazu!? Widocznie wcześniej brakło mu determinacji do osiągnięcia celu. No nic, wybrał sobie kompas marzeń i strzelił drugi raz. Znowu w środek! Miał już brać świetlika kiedy przypomniał sobie o Naeris. Zepsuł dziewczynie dzień i mimo, że nie zrobił tego świadomie chciał ją przeprosić. Poprosił o drugi kompas i kolejny strzał. Nie skupił się na strzale i nie trafił. Zaklęcie odbiło się o cale ominęło Edmunda. Prychnął pod nosem i ponowił zadanie. Po kolejny pudle i nieudanym zamachu na jego życie machnął ręką, wybrał dwie maskotki i poszedł gdzieś indziej.

[z/t]
Kostki: 4,4,1(parzysta),1(parzysta)
Wydałem: 28g
Nagroda: 2x kompas marzeń, lunaballa i mantykora
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 753
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12664-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12678-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12677-nathaniel-cole
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12679-nathaniel-cole




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Maj 15 2016, 02:31

Po radosnej zabawie w centrum parku puchoński student udał się na punkt widokowy, z którego mógł obserwować przebieg niemalże całego festiwalu. Rozłożył swoją bluzę na trawię i przysiadł na chwilę, żeby odpocząć, chociaż co jakiś czas spoglądał w kierunku strzelnicy. Strasznie kusiło go, żeby spróbować, mimo że obiecał sobie, że nie wyda zbyt wiele galeonów. Przeszukał swoje kieszenie i przeliczył pieniądze - nie była to pokaźna suma, ale stwierdził, że nie może sobie przecież odmawiać wszystkiego. Warto było chociaż raz spróbować. Albo dwa razy. W końcu nie było nic bardziej wciągającego niż możliwość zdobycia nagrody losowej. Szczególnie, że dochód z działalności strzelnicy przeznaczony na Lecznicę Magicznych Stworzeń.
Nathaniel podszedł do wyznaczonego przez właściciela strzelnicy miejsca (tak, tak - po wielu wyseplenionych zdaniach jakoś udało mu się z nim porozumieć; dobrze, że nie potrzeba było do tego zbyt wielu słów) i naciągnął łuk i strzałę, po czym wystrzelił do tarczy, uprzednio mrużąc oczy i wymierzając swój cel. Krzyknął głośno z radości, kiedy jego strzała trafiła w sam środek tarczy. Wow, poszło mu naprawdę świetnie, chociaż... mimo wszystko bardziej rajcowały go inne nagrody, toteż wybrał swój Świetlik i spróbował ponownie. Trzeba było przyznać, że miał do tego dryg, bo chociaż kolejna strzała nie trafiła już w sam środek, wbiła się dość blisko niego i postawiła Nathaniela przed niezwykle trudnym wyborem. Puchon nie miał pojęcia czy bardziej woli figurkę Rogogona Węgierskiego, czy magiczną koszulkę quidditcha. Ostatecznie postanowił, że weźmie tę drugą, najprawdopodobniej pod wpływem ostatniego, owocnego treningu na miotle.
Po zabraniu swoich nagród podziękował właścicielowi strzelnicy, uśmiechając się do niego, niczym dziecko, które właśnie dostało lizaka. Cieszył się, że jednak zdecydował się wydać swoje galeony, bo strzelanie sprawiło mu ogromną przyjemność.

zt.

Kostki: 4, 6
Wydatek: 14g
Zdobyte nagrody: Świetlik, Magiczna koszulka quidditcha
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29915
  Liczba postów : 46851
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Maj 18 2016, 11:07

Festiwal zostaje zakończony. Możecie dokończyć wątki, które prowadzicie jedynie w tym temacie, w którym aktualnie jesteście i korzystać z atrakcji, które są w nich rozpisane. Jeśli ktoś korzysta z bilokacji, powinien jak najszybciej opuścić jedną z lokacji.

Przedmioty zdobyte na festiwalu możecie samodzielnie wpisać do kuferka. Po punkty czy opanowanie zaklęcia proszę się zgłaszać tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Maj 23 2016, 17:40

Dobre dwadzieścia minut przed umówioną z Margo godziną siedział już na ławce na punkcie widokowym. Mógł się spóźniać na lekcję, ale randki były zbyt ważne. W ogóle tym razem się postarał. Włożył randkową koszulę, zrobił bukiet w alei amortencji, nawet się ogolił, mimo że strasznie mu się nie chciało. Wybór miejsca i czasu był oczywiście nieprzypadkowy. Słońce szło już w stronę widnokręgu i wszystko wskazywało na to, że będą mogli podziwiać naprawdę piękny zachód. I wszystko to po co? Dla dziewczyny, z którą już przecież spał. Bez sensu. Nie starał się tak, kiedy się spotykali. Prawie w ogóle się nie starał. Nie miał zielonego pojęcia, dlaczego Margo nie wywietrzała mu z głowy. Doszedł do wniosku, że może dowiedzieć się tylko i wyłącznie, jeśli ponownie się z nią spotka. Nie przypuszczał, że tak łatwo uda mu się ją do tego przekonać. W końcu zupełnie przestała zwracać na niego uwagę, a po dwóch listach leciała się z nim zobaczyć. Nie była jakąś głupią siksą, ale żeby ją tu ściągnąć wystarczyły najbardziej oklepane teksty. Margo była dziwna – pełna takich sprzeczności. Pewnie dlatego zupełnie nie rozumiał o co jej chodzi. On brał wszystko tak jak widział. Sytuacja, w której ktoś bez słowa zaczyna go ignorować była dla niego co najmniej niezrozumiała. Nie przypuszczał, żeby za coś się obraziła. Nie była jedną z tych dziewczyn, którym trzeba było obiecywać wieczną miłość. Już na początku znajomości ustalili, że nie będzie między nimi żadnych zobowiązań. Co prawda Misha spotykał się już z takimi, które się na to zgadzały, a potem i tak robiły sobie nadzieję. O to jednak Salemki nie podejrzewał. Rozmyślając nad tym i nad podobnymi problemami, dla zabicia czasu rysował sobie patykiem po kawałku ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12676-margo-temples#342663
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12681-relacje-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12682-sowa-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12683-margo-temples




Moderator






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Maj 25 2016, 08:41

Nie powiedziałabym, że byłam podekscytowana tym spotkaniem. Na pewno nie. Bałam się, choć nie jestem teraz pewna czemu. Zgodziłam się na spotkanie. Dałam się zaprosić. Bo niestety, ale do osób asertywnych nie należę. Nie starałam się zbytnio. Nie poświęciłam godziny na wyszykowanie się, choć każda normalna dziewczyna już dwie godziny wcześniej byłaby gotowa w pełnym make-upie. Ale to chyba nie dla mnie. Ja robię wszystko na odwal. Bo mi nie zależy. To chyba niedobrze. Ale się tym nie przejmuję. To nie mi zależy na ludziach, tylko ludziom na mnie. W każdym razie ubrałam się w coś zwykłego, nie starając się nikomu zaimponować. Bo po co? Jak nie miałam już komu imponować. Misha był miły. Mimo tego, że zachowywał się tak samo dla każdej laski, którą spotykał, to był miły. I dlatego nie mógł się ze mną spotykać. Zmieniłby się nie do poznania, gdyby poświęcił się mnie. Ten jego ciągły uśmieszek zwyczajnie by zniknął z jego twarzy. Zacząłby się staczać. Aż w końcu by zwariował. I tak samo jak ja, potrzebowałby psychologa. Nie mogłam na to pozwolić. Więc kiedy czułam, że ktoś za bardzo się angażuje, zwyczajnie uciekałam. Znikałam. Urywałam kontakt do zera. Ale kiedy Misha napisał, odezwał się we mnie mój egoizm. I z tego powodu się zgodziłam. Z czystej potrzeby kogoś do rozmowy. Brakowało mi kogoś, kogo bym obchodziła. Kiedy przestałam się widywać z Mishą, wróciła dawna, depresyjna ja, która już się nie uśmiechała. Przynajmniej nie ta na pokaz. Bo czasami, kiedy jeszcze Misha był blisko, łapałam się na tym, że mimowolnie pojawiał się u mnie na twarzy uśmiech. A tak… Cóż. Dlatego się zgodziłam. Wiem, że mogę mu zrobić krzywdę. Wiem, że pewnie na tym ucierpi, ale wtedy myślałam tylko o sobie. Miałam nadzieję, że dam mu do zrozumienia, że nie możemy się już widywać.
Przyszłam do wskazanego miejsca i już z daleka widziałam, jak siedział na ławce i rysował coś w ziemi. Przysiadłam się obok niego i tylko się uśmiechnęłam na przywitanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Maj 26 2016, 02:24

Gdy kątem oka zobaczył zbliżającą się Margo, szybko zadeptał rysunki i zerwał się z miejsca z bananem na twarzy.
- Zrobiłem ci bukiet – wyszczerzył się jak gdyby nigdy nic, jakby go nigdy nie ignorowała. Nie należał do obrażających się ludzi. Owszem, jeszcze chwile temu był trochę zły na dziewczynę, ale on zawsze zapomniał. Margo była tu teraz, a dla niego liczyło się tylko tu i teraz.
Siedzieli chwilę w ciszy, ale ta zaczęła mu doskwierać. Nagle zupełnie wyleciało mu z głowy co chciał tym spotkaniem osiągnąć.
- Stało się coś, czy zupełne zrywanie kontaktów to twój normalny sposób na nie przywiązywanie się? – spytał bez cienia żalu czy złości w głosie. Ot, tak po prostu dla przerwania milczenia. Musiał jakoś wybadać teren na ile może się do niej zbliżyć.

Sorki, że tak krótko, ale mam urwanie głowy ;/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12676-margo-temples#342663
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12681-relacje-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12682-sowa-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12683-margo-temples




Moderator






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Maj 29 2016, 11:07

Misha zawsze wydawał mi się taki beztroski. Do wszystkiego podchodził z odpowiednim opanowaniem. Nigdy nie zdawał się przejmować niczym szczególnym, przez co nie miał problemów. Trochę mu zazdrościłam. Dla mnie wszystko stanowiło problem. Nawet najmniejsza rzecz mogła mnie wyprowadzić z równowagi. Jego uśmiech wzbudzał we mnie pozytywne emocje, ale przez to jeszcze bardziej się obawiałam. Siebie samej, bo przecież dobrze wiem, że jestem toksyczna. I nie potrafię odwzajemnić czyjegoś uczucia. Ze mną nikt nie może być szczęśliwy, bo nikt nie wie, jaka jestem naprawdę. Każdy widzi mnie trochę inaczej. I w tym jest problem. Wydaje im się, że mnie znają i że jestem faktycznie bardzo interesująca, a tak naprawdę to tylko moja maska wydaje się im czymś ciekawym. Ja jestem wrakiem człowieka. Nie zasługuje na niczyje zainteresowanie. Ale przy nim zwyczajnie o tym zapominałam i wydawało mi się, że wszystko jest ze mną w porządku. A nie jest. Nie może tak być. Nie mogę okłamywać jeszcze samej siebie, bo się zgubię. Znowu. Nie mogę się sama oszukiwać. Dlatego nie mogę się z nim spotykać. Mimo że zdawałam sobie z tego sprawę, zawsze przymykałam na to oko, kiedy był w pobliżu. Tak samo tym razem.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się delikatnie. Ludzie mówili, że to wygląda uroczo, ale sama nie wiem.
Cisza była dla mnie bardzo kojąca. Lubię milczeć. Mówię wtedy, kiedy jestem do tego zmuszona. Ale nie przeszkadza mi to. Ludzie zmuszają mnie do mówienia i właściwie to powinnam chyba być im wdzięczna. Gdyby nie oni, to chyba bym zwariowała. Zapomniałabym, jak w ogóle poruszać ustami, żeby wydawać z siebie dźwięki.
- Misha… - zaczęłam, nie wiedząc za bardzo, jak wytłumaczyć mu, że musiałam z nim urwać kontakt dla jego dobra - Musiałam… Nie jestem Ci potrzebna. Będzie Ci dużo lepiej beze mnie. Po prostu… Jesteś zbyt dobry, żeby się ze mną zadawać - kompletnie nie wiedziałam, jak to odbierze, ale miałam nadzieję, że mnie zrozumie. Wiedziałam, że jest opanowany. Słyszałam to w jego głosie. Nie był zły. Byłam mu za to wdzięczna. Ludzie zwykle zaczynają się na mnie wydzierać, a ja nie wytrzymuję wtedy i cóż. Nie jest dobrze. Łamię się w sobie i dostaję dziwnego ataku. Dlaczego? Przecież wszystkim wokół pokazuję, że nic mnie nie obchodzi. I nic nie może mnie zranić. Nieliczni potrafią przejrzeć przez tę głupią maskę, z którą zdaję się już się zrosłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Cze 03 2016, 01:10

Zamurowało go. Rzadko słyszał, że jest dobry od byłej dziewczyny. Że jest za dobry nigdy. Poza tym miał wrażenie, że gdzieś już słyszał te słowa. Przypomnienie sobie gdzie nie zajęło mu długo. Wiele razy mówił podobne rzeczy chcąc, żeby jakąś laska, która mu się znudziła dała mu spokój. Niektóre były nawet na tyle naiwne, że mu wierzył. Czasami były to też dobre słowa, żeby zaciągnąć dziewczynę do łóżka. Jednak nie podejrzewał, że Margot miała podobne do niego pobudki. A jeśli nawet... na pewno nie da ze sobą zerwać - nie w tak banalny sposób. Jeżeli zaś chciała zaciągnąć go do łóżka, on protestować nie zamierzał. Najlepiej więc po prostu założyć, że Salemka była szczera. Wziął jej dłoń w swoją.
- Przecież mieliśmy się nie przywiązywać - zacytował ją i uśmiechnął się delikatnie patrząc jej w oczy. Wolną rękę włożył pod jej włosy głaszcząc policzek - Nie wiem jak tobie, ale mi wydaje się, że taka troska o mnie świadczy o przywiązaniu.
Morgan, jakże on chciał ją teraz pocałować! Nie dawał jednak tego po sobie posnać i powstrzymywał się, czekając kiedy ona zechce tego bardziej od niego.

Przepraszam, że tak długo, ale do połowy czerwca conajmniej mam tu niezły mordor, nie tylko przez sesję. Mam nadzieję, że jak już jakoś w ten cug wpadnę porządnie i się przyzwyczaję to będę te posty konkretniejsze pisać. Postaram się w każdym razie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12676-margo-temples#342663
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12681-relacje-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12682-sowa-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12683-margo-temples




Moderator






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Cze 05 2016, 13:10

Z reguły nie mam potrzeby wiązania się. Wolę raczej przelotne znajomości, które nigdy nie kończą się czymś szczególnie poważnym. I tak samo miało być z Mishą. On przecież należy do tych facetów, którzy posuną się do wszystkiego byleby udało im się zabrać jakąś dziewczynę do łóżka. Nasza relacja opierała się właśnie na takiej zależności. On miał swoje potrzeby, a ja miałam problemy. Chociaż zawsze będę się tego wypierać, to lubię być adorowana. Może trochę poprawia to moje poczucie własnej wartości. Może w pewien sposób wpływa to pozytywnie na moje samopoczucie. Co ciekawe, większość dziewczyn byłaby urażona moją postawą. Nie tylko dziewczyn. Nikt nie potrafi zrozumieć, że bez moich uzależnień i głupich decyzji, pewnie bym nie przeżyła. A niejednokrotne, kolokwialnie mówiąc "dawanie się" chłopakom do nich należało. Mój brak asertywności i potrzeba odczuwania zawsze brały górę nad zdrowym rozsądkiem. Trzeba dodać, że zwykle podejmowałam te decyzje pod wpływem jakichś środków do rozrywki. I kiedy poznałam się z Mishą było tak samo. Wydawał się być idealnym kandydatem na moje ówczesne pragnienie bycia kochaną. Ale jak się okazało, jestem zbyt silnym narkotykiem dla Destiela. Był ostatnią osobą, którą posądziłabym o czucie czegoś głębszego. A jednak wciąż wracał. Pisał. Zaczepiał. Ale przecież mi nie o to chodziło. Nie tak miało to wyglądać. Nie powinniśmy się znać. A im bardziej starał się do mnie dotrzeć, tym ja bardziej czułam się jakbym robiła mu krzywdę. Dlatego teraz chciałam to zakończyć. Żeby nie musiał się męczyć, zabiegając o względy dziewczyny, która prawdę mówiąc nie potrafi kochać. Jestem zbyt zniszczoną osobą, żeby być w stanie ofiarować komuś takie uczucie, na które faktycznie zasługuje. Jestem jedną wielką pomyłką.
- Właśnie w tym rzecz. Mieliśmy się nie przywiązywać, a Ty wciąż do mnie wracasz - nie uważałam mojej troski za przywiązanie. Chyba raczej do swojej samotności. Nie potrafię wyobrazić sobie siebie z kimś, bo ja nie potrafię określić, czego chcę.
- Dla swojego dobra, musisz mnie zostawić - dziwiło mnie, że jeszcze tego nie zrobił. Przecież powstrzymywałam go od jego licznych podboi, a to chyba było dla niego dość istotne. On nie szukał związku, tylko zabawy. Myślałam, że mu to trochę ułatwię, bo wstyd się przyznać, ale jednak nie trzeba mnie długo do czegokolwiek przekonywać. Użyłam trochę niefortunnego sformułowania. Nie mógł mnie zostawić, bo przecież nie byliśmy nigdy razem. Chyba chodziło mi bardziej o zostawienie mnie w przeszłości. Naszej znajomości. Bo zdawała się iść w złym kierunku.
Dotyk Mishy był bardzo kojący. Ale robiło mi się przykro. Takie gesty były zwykle przecież wyrazem jakiegoś uczucia. A ja bałam się uczuć. Głównie dlatego że były mi bardzo obce. Winię za to trochę rodziców. Którzy nigdy mnie tak nie kochali. Nie byłam tym dzieckiem, które mama całuje na dobranoc i przytula, kiedy płacze. Dlatego teraz takie gesty robią na mnie duże wrażenie. Zaczynam wtedy myśleć, że ktoś darzy mnie sympatią, co jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Przegryzłam wargę i spojrzałam na Mishę wzrokiem, który wyrażał w pewien sposób wdzięczność i uniosłam kącik ust w uśmiech o tym samym charakterze. Tak wiele działo się w mojej głowie, a tak mało z tego widać było na zewnątrz. Starałam się bardzo mocno to ukryć. Misha nie mógł wiedzieć, co tak naprawdę czuję. Pewnie gdyby mnie teraz pocałował, nie protestowałabym. Ja nigdy nie mówię nie. Lubiłam Mishę za jego bezpośredniość. Lubiłam osoby, których intencje nigdy nie były skomplikowane. Pocałunek wcale by mnie nie zdziwił. Był raczej nieunikniony, biorąc pod uwagę nasze osobowości. Ale ja prawie nigdy nie robię pierwszego kroku.


nie ma sprawy. i nie przejmuj się długością postów. po prostu dobrze mi się pisze xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Cze 08 2016, 23:49

Dla Mishy życie było proste. Głównie dlatego, że w przeciwieństwie w do większości ludzi nigdy go sobie sam nie komplikował. Gdy czegoś chciał, nie myślał o przeszłości, przyszłości, ani nawet dlaczego akurat teraz tego chce, po prostu to robił. Miał ochotę spotkać się z Margo, więc się spotykał. Owszem na początku zastanawiał się po co mu to, szybko jednak zrozumiał, że to był błąd. Analizując własne myśli pewnie nigdzie by nie doszedł. Przeszkadzały mu jedynie żyć pełnią życia. A tak był z nią tu teraz i mimo że wytłumaczenia nadal nie miał, to wcale go nie potrzebował. Jeśli będzie chciał ją widywać nadal, to do tego będzie dążył. Wcale się wbrew pozorom przy tym nie wysilał. Na przykład wiersz, który jej wysłał był w rzeczywistości tekstem mugolskiej piosenki. Była to jednak idealnie, od serca dobrana piosenka, a to chyba i tak dużo. Jak na niego przynajmniej.
Margo naprawdę nie chciała się w nic angażować i Misha pożałował, że przyniósł jej kwiaty. Jakby wiedział, że to ją odstraszy, to by się tak bardzo nie starał. Trudno powiedzieć czy odczuwał cos głębszego. Osobiście był przekonany, że od podobnych bzdur jest wolny. Czy przywiązał się do Margo? To na pewno. Chciał się z nią dalej spotykać. Nie oznaczało to wcale, że jest gotowy to jakichś ogromnych zobowiązań. Zobowiązanie było dla niego słowem tabu. Nie wiedział też problemu w tym, żeby lubić naraz kilka (wszystkie?) kobiet. Tylko one nie musiały o tym wiedzieć.
„Dla własnego dobra musisz mnie zostawić”? Przecież teraz mu było całkiem dobrze. Na usta cisnęły mu się różne odpowiedzi, ale nie chciał psuć momentu. Bawił się w to wystarczająco długo, żeby wiedzieć, że żadne słowa nie zadziałają tak dobrze jak milczenie, odpowiednie gesty czy spojrzenie. Uśmiechnęła się do niego. Niemrawo to niemrawo, ale przecież uśmiech był międzynarodowym znakiem „CAŁUJ”. Nie zwlekał więc i chociaż najchętniej rzucił by się na nią i zerwał z niej ubranie, poprzestał na delikatnym pocałunku.
- Wybacz Margo, ale nie rozumiem czym mogłabyś mi tak zaszkodzić… - apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc znów ją pocałował, tym razem zachłanniej.
- Czy naprawdę jedyne opcje jakie mamy to bezwzględne przywiązanie albo brak znajomości?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12676-margo-temples#342663
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12681-relacje-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12682-sowa-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12683-margo-temples




Moderator






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Cze 13 2016, 14:08

Zazdrościłam Mishy jego podejścia do życia. Zawsze brakowało mi trochę luzu. Wszystko brałam raczej na poważnie i nad wszystkim się zastanawiałam wielokrotnie. Nie robiłam tego na co akurat miałam ochotę. Analizowałam to po kilka razy zanim się zdecydowałam, czy rzeczywiście powinnam to zrobić. Jego życie było zdecydowanie łatwiejsze. Mishy naprawdę na mnie zależało, a ja dobrze o tym wiedziałam. Nie byłam jednak pewna, czym jego sympatia była spowodowana. Czy tylko zainteresowaniem fizycznym? Bo jeśli tak, to właściwie nie było problemu. Ale jeśli było w tym coś więcej, to dla mnie byłoby to problematyczne. Mimo całej mojej niechęci do przywiązywania się do ludzi, Misha był inny. Z jednej strony chciałam, żeby zostawił mnie w spokoju. A z drugiej coś we mnie wskazywało, że mi na nim zależało. Podobało mi się, że nie potrafi ze mnie zrezygnować. Podobało mi się bycie przez niego adorowaną. Zdawałam sobie sprawę, że jestem zepsutym człowiekiem i będę mu tylko zabierać całą radość życia. Nie powinien żałować, ze przyniósł mi bukiet. To był naprawdę miły gest, który doceniam. Nie spodziewałabym się po nim takich romantycznych zachowań, a jednak. Imponowało mi, że potrafił działać sprzecznie ze swoją naturą. Kiedy złożył na moich ustach delikatny pocałunek, nie opierałam się. W głębi duszy chciałam, żeby mnie pocałował czulej. Ale nie odwzajemniłam pocałunku. Chociaż już i tak wystarczająco sobie przeczyłam.
- Sama nie wiem… - przerwałam na chwilę, żeby zdecydować się, jak ubrać to w słowa - Jestem toksyczna. Nie chcę Cię zadręczać moimi problemami. A mam ich sporo - odpowiedziałam najlepiej jak umiałam. Nie ręczę, że cokolwiek z tego zrozumiał. Ja bym nie zrozumiała. A znając jego, moje problemy nie były dla niego żadną przeciwnością. Tym razem pocałunek odwzajemniłam i czując jego usta na swoich, zapomniałam zupełnie o wszystkich negatywach tej relacji, które wcześniej widziałam. Odsunęłam się od niego na chwilę i spojrzałam mu w oczy. Na pytanie, które mi wtedy postawił, nie znałam odpowiedzi. Nie umiałam jednoznacznie stwierdzić.
- Może nie - odpowiedziałam, jakby myśląc na głos. Liczyłam, że przedstawi mi, jak chciałby, żeby wyglądała nasza znajomość. Bo moim zdaniem wcześniej to trochę zaszło za daleko. Wydawało mi się, że Misha za bardzo się przywiązał. A może tak naprawdę to ja za bardzo się przywiązałam i teraz próbowałam się tego wyprzeć? Przyglądałam się Mishy przez dłuższy czas i położyłam dłoń na jego prawym policzku. Wciąż się w niego wpatrując, błądziłam dłonią delikatnie od jego kości policzkowej do połowy szyi i z powrotem, zastanawiając się, co się ze mną dzieje. Jak zwykle nie potrafię się powstrzymać. Nie potrafię nikomu niczego odmówić, bo ciągnie mnie do wszystkiego do czego nie powinno mnie ciągnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Cze 15 2016, 01:39

Zależało mu na Margo. W pewien chory, mishowy sposób, ale zależało. Nie chodziło wyłącznie o seks. Wyrósł z tego jakoś w szóstej klasie. Owszem, często spotykał się z dziewczynami wyłącznie w tym celu, ale to było w ramach… przerwy. Jego pasją był nie stosunek płciowy, a kobiety. To pierwsze było zwieńczeniem, trofeum po udanym polowaniu. Dla niego uwodzenie było sztuką, a wysiłek, który trzeba było włożyć w rozgryzienie dziewczyny i rozkochanie jej w sobie, uważał za równie ekscytujący co sam seks. Margo początkowo zdawała się być łatwym łupem. Takim, który można sobie wziąć pomiędzy jednym a drugim poważnym flirtem. Z czasem jednak zaczęła go intrygować. Było w niej coś czego nie pokazywała światu i Misha chciał wiedzieć co. Kiedy zaś olała go bez słowa, zyskała w jego oczach jeszcze bardziej. Gra jakby zaczęła się od nowa. Margo, którą widział teraz była jak węzeł gordyjski. Nie miał pojęcia jak ją podejść i szalenie go to podniecało. Sytuacja była na tyle skomplikowana, że jeszcze rok temu pewnie dałby sobie spokój.
Nie mógł jej po prostu powiedzieć, że nie ma zamiaru wspierać jej w jej problemach. Mówiła, że tego chce, ale czy poważnie ktokolwiek, chciałby usłyszeć coś takiego. Prawda była taka, że chciał znać jej problemy. Nie po to żeby pomóc, sam nie wiedział po co. Po prostu chciał poznać ją taką jaka była. Lubił sypiać z trudnodostępnymi dziewczynami, bo to wyróżniało go i czyniło lepszym od innych. Pójście  z Margo do łóżka nie było wyczynem, ale zasada była ta sama, z tą różnicą, że ona nie chciała pokazać byle komu swojej tożsamości, a nie ciała. A on nie chciał być byle kim.
Chaos, który właśnie wywołała w jego głowie zupełnie ostudził jego zapał. Głaskał jej kolano, gdy ona muskała dłonią jego twarz, ale robił to machinalnie, w ogóle nie skupiając się na niej, a szukając odpowiedzi. Widział, że na jakąś czeka. Zdawał sobie sprawę, że nie znajdzie żadnej dobrej. Nie tak szybko. Może nawet nie istniała dobra odpowiedź.
- Może zamiast szukać granic, skupimy się na tu i teraz. A kiedy stwierdzisz, że się do jakiejś zbliżamy, po prostu mi powiedz to się wycofam.
Nagle puścił jej kolano i odwrócił się od niej, patrząc gdzieś w czerwone niebo przed nimi. To Margo z ich dwojga miała zahamowania, jak więc to on miał ustalać limity. Irytowała go ta bezradność. Zawsze wiedział co powinien zrobić, a teraz… Przeciągnął dłońmi po włosach, zerwał się z ławki i odszedł kilka kroków. Był zdenerwowany. Misha był zdenerwowany. To mu się zdarzało równie często co… no nie wiem, nauka. Dodatkowo teraz sam nie rozumiał dlaczego czy na kogo jest zły. Na Margo? Na siebie? Kopnął jakiś kawał ziemi i spojrzał na dziewczynę. Rozłożył bezradnie ręce.
- Chcesz iść się pieprzyć?
Już mu było wszystko jedno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 56
  Liczba postów : 62
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12676-margo-temples#342663
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12681-relacje-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12682-sowa-margo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12683-margo-temples




Moderator






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Cze 17 2016, 22:50

Mi też zależało na Mishy. W mój własny, dziwny sposób. Nie mogłabym powiedzieć, że go kocham. Przecież ja sama nie do końca wiem, co znaczy to słowo. Nikt nigdy nie nauczył mnie kochać. Może kiedyś próbowali, jak byłam jeszcze bardzo małym dzieckiem. Ale odkąd nie ma z nami ojca, nikt nigdy mi owej miłości nie okazał. Chociaż może ktoś to okazywał, ale ja nie byłam w stanie tego rozpoznać?
Ja jestem łatwym łupem. Nie mylił się, kiedy myślał tak początkowo. Nie jestem nikim wyjątkowym, a do łóżka pójdę z każdym, kto mi się spodoba akurat w danym momencie. Posiadanie mnie nie było szczególnym osiągnięciem. Ale już zatrzymanie mnie na dłużej… No to było wręcz niemożliwe. Seks był czymś co znałam jako coś zupełnie naturalnego, niekoniecznie związanego z jakimkolwiek uczuciem. I chyba w tej kwestii zgadzaliśmy się z Mishą. Czerpaliśmy z tego przyjemność. Dla mnie było to jednym z wielu uzależnień, które regularnie musiałam zaspokajać. Przez to właśnie zaciągnięcie mnie do łóżka nie wymaga za dużego wysiłku.
Może i dobrze, że nie powiedział mi, że nie wspierałby mnie w problemach. Wtedy chyba trochę zmieniłoby się moje podejście do jego osoby. Bo wydaje mi się być kimś, komu rzeczywiście zależy, ale nie lubi tego okazywać. I to mi się podobało. Dlatego wolałam, żeby nie pokazywał mi swoich uczuć. Podobało mi się jego wyluzowane podejście do życia. Ta otoczka, którą wokół siebie tworzył, która mówiła, że jest panem świata i nikomu nie podlega. Sama chciałabym się za taką uważać, ale chyba nie mam do tego podstaw. To, co powiedział, jakoś do mnie przemawiało. Nie wiem, co w tym takiego było. Po prostu zabrzmiało to tak mądrze i logicznie, że właściwie zastanawiałam się, czemu wcześniej o tym nie pomyślałam.
- Skoro to jest Twoja recepta, to chętnie z niej skorzystam - spodobało mi się to. Wtedy on wstał niespodziewanie i odszedł gdzieś na bok. Tryumfowałam. Tak trochę naprawdę tryumfowałam. Byłam zadowolona z jego bezradności. W pewien sposób satysfakcjonowało mnie, że wprawiałam go w takie zakłopotanie. Czułam, że doprowadzam go do szaleństwa, co poza byciem bardzo motywującym, trochę wywoływało we mnie wyrzuty sumienia. Ale przecież to nie do końca moja wina, prawda? Wtedy jego bezradność sięgnęła zenitu i zadał mi pytanie, które muszę przyznać bardzo mnie zdziwiło. To znaczy, nie jego zamiary były zaskakujące, ale ta… bezpośredniość. Nie wiem dlaczego, ale zrobiło to na mnie wrażenie. Spojrzałam się na niego automatycznie, wiedząc, że moja twarz pięknie obrazuje moje zakłopotanie. Chwila ciszy może była trochę bardziej niż chwilą, ale zmieniłam wyraz twarzy na dość jednoznaczny. Wpatrywałam się tak przez moment, po czym wstałam i podeszłam do Mishy tak blisko, że nasze twarze właściwie się stykały, choć był trochę wyższy niż ja.
- A znasz jakieś ciekawe miejsce? - spytałam, muskając przy tym jego usta swoimi. Odwróciłam się jakby w wesołym ruchu do niego tyłem, łapiąc jednocześnie za rękę. Odeszłam kawałek i znowu zwróciłam się w jego stronę, jakby wyczekując. W oczach można było dostrzec jakieś świetlne iskierki, wywołane moją nagłą zmianą nastawienia i humoru. Misha powinien być już przyzwyczajony do takich wahań nastroju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Cze 22 2016, 01:25

Stał tak z rozłożonymi rękoma patrząc na jej zaskoczoną minę. W końcu to ona wyglądała na zdezorientowaną. Podobała mu się ta zamiana ról, ale nie dał po sobie tego poznać. Być może dlatego, że on wcale nie czuł się mniej bezradny. Role może nie tyle się odwróciły, co mniej więcej wyrównały. Uniósł kącik ust z satysfakcją, kiedy zmieniła wyraz twarzy. On już wiedział, że jest jego. Na razie, ale tyle mu wystarczało. Puścił w niepamięć wcześniejsze poirytowanie. Obserwował ją z tym półuśmieszkiem aż stanęła z nim twarzą w twarz. Poczuł jej ciepły oddech na swoich wargach, kiedy się odezwała. Wziąłby ją natychmiast, gdyby wcześniej nie był tak głupi, żeby umawiać się z nią na najbardziej widocznym punkcie Hogsmeade. Kiedy się odwróciła, rozejrzał się szybko w poszukiwaniu jakiegoś w miarę ustronnego miejsca w najbliższej okolicy. Przyciągnął ją gwałtownym ruchem do siebie  i pocałował zachłannie.
- Chodź – rzucił oderwawszy się od jej ust. Objął ja w pasie i pociągnął w stronę skraju lasu. Jebać romantyzm. Jebać delikatność. Komu się to w ogóle podobało?

/zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 35
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 449
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13430-morwen-blodeuwedd#358001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13711-naczelna-proroka-zaprasza#364094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13432-morwen-blodeuwedd#358028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13433-morwen-blodeuwedd#358031




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Paź 16 2016, 21:18

Morwen coraz częściej rozważała przeprowadzenie się z Londynu do Hogsmeade. Londyn był dużym miastem ciągłej gonitwy i rozwoju, natomiast ona z biegiem czasu dochodziła do wniosku, że chyba musi zwolnić albo przynajmniej mieć gdzieś kąt, w którym będzie mogła odsapnąć. Nic więc dziwnego, że magiczna wioska przykleiła się do niej i traktowała ją jako swój drugi dom. Mimo wszystko nie sypiała w tutejszych hotelikach, bo widziała niektóre krzywe spojrzenia rzucane oskarżycielsko w jej stronę. Niestety, również i ranga redaktor naczelnej największego czarodziejskiego pisemka nie wzbudzała pozytywnych emocji w wielu osobach napotykanych na jej drodze. Ale nie planowała z niej rezygnować a póki co szukała jak podnieść się z jesiennej depresji i melancholii, w którą ni z tego ni z owego wpadła.
Ubrana oczywiście elegancko, ale i wygodnie, stąpała w wysokich szpilkach po parku, kierując się do najprawdopodobniej najlepszego punktu widokowego w okolicy. Było dość ciepło, chociaż deszcz i chłodne podmuchy wiatru nie zachęcały nikogo do spacerów - nikogo, poza nią. Opatulona płaszczem i szalikiem dzierżyła dzielnie nad głową parasol a gdy znalazła się u góry nie zauważyła dziury w ziemi i... złamała obcas. Większa tragedia w ostatnim czasie jej nie spotkała, dlatego w okolicy można było usłyszeć morze przekleństw i wyzwisk pod adresem śmieszkującej matki natury. W końcu złapała kilka oddechów, usiadła na ławce i przyglądnęła się swojemu obcasowi. O tym, że przecież mogła to naprawić w kilka sekund zaklęciem nie pomyślała, ale najwidoczniej musiała dać upust swoim emocjom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : York, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 19
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13527-richard-hendley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13535-okreslic-komus-nature-problemu-medycznego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13537-poczta-medyka#360304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13536-richard-hendley




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Paź 16 2016, 22:17

Hendley ostatnio coś za często odwiedzał bary w wiosce. Pił na umór często ledwo dochodząc do szkoły, jednak wciąż zachowując na tyle trzeźwy umysł by się tym wszystkim nie chwalić. Zawsze jakoś omijał patrole nauczycieli...a może to personel omijał jego? Alkohol czuć było od niego z daleko i nigdy nie było wiadomo czy się upił czy oblał jakimś przy robieniu podkładów do dezynfekcji. Wiadomo, magia magią ale niektóre rany mimo wszystko trzeba było opatrzyć też w mugolski sposób. Czasami nawet karał tak uczniów którzy ewidentnie przeskrobali i rana była ich winą. Potrzeba leżenia 2 tygodniu w łóżku potrafiła nauczyć pokory, a tej to brakowało głównie ślizgonom. Takiej samej lekcji powinien ktoś udzielić kobiecie wrzeszczącej dość wyszukane słowa. Chwile mu zajęło rozpoznanie tego głosu po czym głośno westchnął. Nie da jej się ominąć więc musi zachować się grzecznie i jej pomóc jak na uzdrowiciela przystało. Ta twoja cholera dobroć Hendley.
-Panno Blodeuwedd, cóż za brzydki język. Nasypać pieprzu na niego by się uspokoił?
Miał być miły, ale nie mógł powstrzymać się od tego komentarza. Wyciągnął różdżkę i naprawił sprawcę tej całej afery. Zaczął się bawić patykiem przekładając go przez palce i uważnie przyglądać się siedzącej kobiecie.
-Oprócz bólu buta jeszcze coś pannie doskwiera? Możemy na to szybko zaradzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 35
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 449
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13430-morwen-blodeuwedd#358001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13711-naczelna-proroka-zaprasza#364094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13432-morwen-blodeuwedd#358028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13433-morwen-blodeuwedd#358031




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Paź 16 2016, 23:08

Parasol niewiele jej dawał, bo i tak zmokła, ale póki co się tym nie przejmowała. Oglądnęła swój obcas i już chciała chwycić różdżkę, by rozprawić się z problemem kiedy tuż zza jej pleców wyszedł Richard. Niemal zeszła na zawał serca wyraźnie zaskoczona obecnością kogokolwiek w okolicy i również nim zdążyła zareagować ten już podał jej naprawiony but.
- Są na niego inne sposoby - odparła po dłuższej chwili milczenia, zakładając bucik na nogę niczym kopciuszek po balu. Problem polegał na tym, że niestety uzdrowiciel nie był jej księciem. A szkoda. Blodewuedd miała bliżej nieokreśloną słabość do przystojnych uzdrowicieli, a los chciał, że praktycznie każdy uzdrowiciel należał do tej grupy. Hendley'a znała bardziej z widzenia i wywiadów, które przeprowadzała kiedy jeszcze zajmowała się reportażami na marnie płatnej posadzie. Czy umówili się kiedyś na drinka? Było blisko, ale w końcu do tego nie doszło. Nie pamiętała czemu.
- Prawie zeszłam na zawał serca. Przez ciebie i twoje zakradanie się - przy okazji przyglądnęła mu się z bliska. Od ich ostatniego spotkania niewiele się zmienił, może bardziej zmizerniał. Praca w szkole i uzależnienie od alkoholu zaczęły wychodzić na wierzch. I nie mógł zaprzeczyć, ona wiedziała wszystko i wszędzie miała swoje wtyczki. Tak funkcjonowały gazety.
- To jak, na to też poradzisz? - ponagliła swoją wcześniejszą wypowiedź przywołując na czerwone od szminki wargi zaczepy uśmiech. Było dość późno i ciemno a co za tym szło robiło się chłodniej. - Co słychać, Richardzie? - wyjęła z torebki paczkę papierosów rozważając czy zapalić, czy też póki co odpuścić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 32
Skąd : York, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 19
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13527-richard-hendley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13535-okreslic-komus-nature-problemu-medycznego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13537-poczta-medyka#360304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13536-richard-hendley




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Paź 28 2016, 23:12

Deszcz nie był zbyt mocny by parasol nie dawał rady ale faktycznie, Morwena była cała mokra. Mężczyzna przewrócił oczami i za pomocą zaklęcia osuszył kobietę. Dlaczego sama tego nie zrobi, czeka aż jej rycerz wszystko załatwi? Niestety jedyna biała rzecz w ubiorze Richarda to jego...bokserki. Ale hej, o tym wie tylko on. Chyba tylko on.
-Tak? Zechcesz mnie olśnić?
Domyślał się o jaki inny sposób jej chodzi ale nie wiedzieć czego się zapytał. Dość sporo słyszał o pani redaktor, udzielił jej nawet paru wywiadów w dość wyszukanych miejscach. Do dzisiaj zastanawiał się czy nie jest to jedynie przykrywka i był zapraszany na randkę. Pieron wie co kobietom chodzi po głowie.
-Ja się zakradam? Normalnym krokiem podszedłem...masz słuchową wersję kurzej ślepoty?
Przekrzywił głowę z lekkim uśmiechem. Ewidentnie chciał ją sprowokować, a to wszystko wina szumiącego w głowie alkoholu. Uzależniony to nieco zbyt duże słowo, ale niewiele już do tego brakowało. Jak będzie tak pił dalej to skończy na pewno jako pijak. A wtedy go wywalą ze szkoły i będzie dorabiał na boku jako cyrulik by móc zaspokoić głód etanolowy. Nieprzyjemna wizja, brrr.
-Jako tako, na zmianę leczę dzieciaki w zamku i piję, co pewno czuć. A u Ciebie co słychać? Zanim mi odpowiesz to nie obraziłbym się gdybyśmy skryli się pod jakimś dachem albo czymś podobnym, wolę w siebie wlewać niż na siebie wylewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Doliny
Wiek : 35
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 449
  Liczba postów : 89
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13430-morwen-blodeuwedd#358001
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13711-naczelna-proroka-zaprasza#364094
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13432-morwen-blodeuwedd#358028
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13433-morwen-blodeuwedd#358031




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sob Paź 29 2016, 15:41

Morwen poradziłaby sobie sama, naturalnie. W końcu była dużą i samodzielną dziewczynką, skazaną tylko na siebie. Jednak złamała obcas ukochanego buta! UKOCHANEGO! Faceci nie rozumieli takich rzeczy, bo dla nich wszystko było proste, czarne albo białe a kobiety, no cóż, czasami musiały sobie szukać dramatów. Otrzepała ubranie, spoglądając przed siebie, jakby ignorując obecność Richarda, który był dość dziwnym człowiekiem z jakim było jej dane mieć kontakt. Widywali się dość często, w związku z ich pracami, ale nigdy nie wpadła na pomysł, żeby zaprosić go na randkę, zwłaszcza po jednej próbie zaproszenia go na drinka. Na pytanie mężczyzny uśmiechnęła się, uznając, że najlepiej będzie jeśli puści je mimo uszu.
- Sprawdź sam - dodała tylko, ucinając temat. Jego kolejne słowa również nieco ją zaskoczyły, dlatego teraz zerknęła na swojego rozmówcę podejrzliwym wzrokiem. Prowokował ją? Być może taki miał zamiar, jednak póki co chyba zaczynał ją irytować. Czasami przystojni uzdrowiciele byli niezwykle denerwujący. I wredni. W końcu podniosła się z ławki.
- To chodźmy - tak jak prosił, tak zrobili, kierując się w stronę jednej z pobliskich knajpek.

zt oboje - pisz w jakiejś knajpie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Skąd : Argentyna/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 33
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13809-toralei-vietto
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13811-upadla-gwiazda-pomysl-zyczenie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13810-nico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13812-toralei-vietto




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Gru 23 2016, 21:22

23 grudnia. 18:00.

Rok temu o tej porze martwiła się czy będzie miała u kogo przenocować. Kiedy ma się ze sobą jedynie średniej wielkości, czerwoną walizkę, kilka galeonów w portmonetce z żabką (ad. XD) i własny urok osobisty nie koniecznie da się zawsze załatwić jakieś lokum. Motele mają swoją cenę. Ludzie natomiast przed świętami zwyczajnie chcą spędzać czas w gronie najbliższym i nie myślą o tym, by przyjąć do siebie zbłąkaną dziewczynę. Tu nawet wymówka o tym, że została okradziona nie wiele dawała. Mimo to jednak zazwyczaj udało się gdzieś przespać. No, a dzień później jest przecież tradycja by przyjmować potrzebujących na kolację - sprawa rozwiązywała się sama.
O nie nie nie. Jak to strasznie brzmi. Tori nigdy nie była bezdomna! Znaczy się, nie w ten stereotypowy sposób. W niczym nigdy nie przypominała "menela", który chwiejnym krokiem pukał od domu do domu rzucając "Zdzisiu, kolegi nie przenocujesz? Ze mną się nie napijesz?". Broń boże. Ona po prostu nie wróci nigdy do rodzinnego domu. Podróżowanie natomiast bardzo dużo kosztuje - nie starcza już pieniędzy na to, by wynająć pięciogwiazdkowy apartament prezydencki, na który by zasługiwała.
W tym roku jednak nocleg miała pewny. Hogwart. Irytowało ją dzielenie pokoju z kilkoma dziewczynami (wiecznie tymi samymi, a przecież ciągła wymiana lokatorów podczas jej podróży była interesująca). Ale przynajmniej miała SWOJE własne łóżko. Wiedziała, że w jej pościeli nie spał nikt inny. Teraz musiała się przyzwyczaić...
Cóż, budził się w niej zmysł rozpuszczonej dziewczynki, która swego czasu nie musiała się niczym dzielić. To jednak były zamierzchłe czasy. Tak zamierzchłe, jak jej dobry wzrok. Szczególnie, że wchodząc na punkt widokowy próbowała przejść między jakąś dziewczynką (chyba sięgającą jej do kolan), a drzewem. Nie trudno się domyślić, że kiedy ma się problem z oceną odległości to w coś się musi wydarzyć. I nie ważne jak bardzo była skupiona... Nie trafiła w tę pustą przestrzeń. Trafiła natomiast w...

W co wpieprzyła się Tori?:
 

/Kulaj Ing face/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Gru 23 2016, 21:46

Dziewczyna szła przed siebie w wyśmienitym nastroju. Już jutro Wigilia Bożego Narodzenia, czyli dzień, na który czekała przez cały rok. To są jej wymarzone święta, bez których nie może się obejść. Nic nie jest w stanie zepsuć jej nastroju, nic nie jest w stanie wybić jej z równowagi. Obiecała sobie na początku grudnia, że będzie grzeczna, żeby nie przysporzyć Mikołajowi problemów i żeby dostać od niego prezent (wczas… chociaż tyle dobrze, że zaczęła w ogóle być grzeczna!). Nie krzyczała na nikogo, świergotała, była miła i uczynna. Podejrzewam, że nawet jej narzeczony uznał ją za wariatkę… chociaż przez cały grudzień w mieszkaniu była zaledwie dwa razy i to przelotem. Była tak zajęta, że nocowała albo w Hogwarcie, albo w motelu. Przychodziła rano, wychodziła z psami, wracała wieczorem, by je zostawić i znowu wychodziła. Ewentualnie zostawiała otwarty balkon, by psy mogły swobodnie się poruszać, a w domu panował mróz. Możliwe też, że bała się konfrontacji z Coltem…
Jednak wracając do rzeczywistości. Panna Kotecka szła przed siebie nucąc pod nosem znaną piosenkę świąteczną „Last Christmas”. Zajadała się ciasteczkami korzennymi zadowolona ze swojej dzisiejszej pracy. Postanowiła wrócić do domu dłuższą drogą, by móc podziwiać krajobraz. Nagle z jej zamyślenia wybiła ją dziewczyna, która to prawie ją staranowała. Prawie, ponieważ przywaliła twarzą w drzewo. Blondynka powstrzymała się ledwo, by nie wybuchnąć śmiechem, czy nie rzucić w jej stronę jakiegoś zgryźliwego komentarza. Uspokoiła się w myślach i od niechcenia rzuciła w jej stronę.
- Żyjesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Skąd : Argentyna/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 33
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13809-toralei-vietto
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13811-upadla-gwiazda-pomysl-zyczenie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13810-nico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13812-toralei-vietto




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Gru 23 2016, 22:19

Trafiła prosto w drzewo. Dodając do tego fakt, że Toralei całkiem szybko chodzi to można powiedzieć, że cudem było iż jej nos pozostał niezłamany. Jedynie zabolał. I przysięgam, że zamiast być zażenowana czy zmieszana, że ktoś to zobaczył (choć wewnętrznie była) to przede wszystkim wściekała się na samą siebie co podkreśliła siarczystym "joder" , co w wolnym tłumaczeniu znaczy po prostu "kurwa". No nie mogła w to uwierzyć. Między drzewem a dziewczyną był co najmniej 1,5 metra. Jak mogła się w tą dziurę nie zmieścić. Lekarze wielokrotnie jej powtarzali, że jeśli nie podejmie rehabilitacji, to może mieć takie zaburzenia. Była jednak na tyle uparta by odmówić i teraz ponosiła tego konsekwencje. I to nie było jedyne. Często rozmazywał jej się obraz, przez co momentami stawała się niemal ślepa. To się działo najczęściej po męczącym dniu. Do tego koncentracja - nie potrafiła skupić się na niczym dłużej niż 10 minut. Potem wszystko ją rozpraszało. Nauka stała się niemożliwa. No i brak podzielności uwagi. Nie potrafiła jednocześnie iść i rozmawiać z kimś, a to nie jest jeszcze skrajny przypadek. Zdarzyło się, że przestała oddychać w trakcie malowania rzęs. Zorientowała się dopiero gdy organizm gwałtowanie domagał się powietrza, a ona zrobiła się praktycznie sina.
Wracając jednak do jakże przyjemnej randki z drzewem. Odsunęła się od niego łapiąc się za nos i sprawdzając, czy kości aby na pewno są na miejscu. Wszystko było w porządku. Ucierpiała jedynie duma, która była jej najlepszą przyjaciółką - aczkolwiek bardzo wrażliwą. Szczególnie, że dzieciak, który stał obok niej bezczelnie się przyglądał. Westchnęła pod nosem. Jeszcze parę lat temu zamieniłaby jej życie w piekło. Teraz pozostało stwierdzić, że pewnie wyglądało to komicznie i nie ma co się jej dziwić. Szybko znalazła odpowiedź (a jednocześnie wymówkę) na jej pytanie.
- Tak tak. Zamyśliłam się - Odpowiedziała krótko po czym spojrzała w stronę blondynki. Całkiem ładna dziewczyna, ale strasznie malutka. Aż by się chciało podnieść nogę i sprawdzić, czy dałoby się ją zdeptać jak mróweczkę. Gdzieś już tą dziewczynę widziała i to na 100%. Tu jednak pojawiał się jej kolejny problem. Pamięć długotrwała. Zdarzenia, twarze, rozmowy. Często nawet ważne rzeczy zacierały się w jej głowie i nie była w stanie sobie ich przypomnieć. Po prostu traciła przypadkowe wspomnienia. Zdarzyło jej się nie poznać kogoś, kogo dobrze znała. Skojarzenie jej więc z korytarzem Hogwartu było niemożliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Polska/Norwegia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13101-dziewczyna-z-twarza-laleczki#350753
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Gru 23 2016, 22:31

Dziewczyna wcisnęła kolejne ciasteczko do ust, starając się za wszelką cenę uciszyć się. Nie chciała jej naprzykrzać. W normalnej sytuacji zaczęłaby z niej drwić, albo wyśmiałaby za jakże zgrabne zachowanie, ale nie dzisiaj. Nie w przeddzień Wigilii Bożego Narodzenia. To dla niej znaczyło za wiele. On musi spełnić jej życzenie. Może w końcu się nad nią zlituje i spełni jej życzenie. Wierzyła w to bardzo, całym swoim sercem, że Mikołaj, Aniołek, czy co tam jeszcze pojawia się tego wieczoru, pojawi się i powie jej, że w końcu przynieśli wymarzony prezent. W końcu po tylu cierpieniach, po tylu mękach i staraniach, zasłużyła na to by… Westchnęła pod nosem i zamrugała nie do końca wiedząc, co dziewczyna do niej mówiła. Niegrzecznie z jej strony, ale nie miała zamiaru się przyznawać. Dopóki nie zmusi jej do tego sytuacji, będzie udawać, że bardzo uważnie wsłuchiwała się w jej słowa. Zresztą dla ślizgonki mogło tak wyglądać. Wielkie, porcelanowe oczy, lekko zamglone jak u prawdziwej lalki, zagłębiały się i pożerały jej duszę, jakby bez tego nie mogły istnieć. Jedyne mięśnie, które pracowały w tym momencie, to były policzki, usta i tym podobne, które przeżuwały ciasteczka.
No właśnie! Idealne wyjście z tej sytuacji to ciasteczka! Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślała? Może dlatego, że pogrążyła się w swoich marzeniach?
- Częstuj się, w nagrodę, że zamiast staranować mnie, postanowiłaś staranować drzewo. Bardzo odważna i szlachetna decyzja – nie miała się zamiaru z niej naśmiewać, czy naigrywać. Wystawiła w jej kierunku dłoń z opakowaniem pełnym… no dobrze, z połową ciasteczek i posłała jej delikatny uśmiech. Nie uśmiechała się za często, więc ten odruch szczerości i dobroci był wyczuwalny przez każdego i w każdym momencie. Po prostu był wyjątkowy na swój sposób.
Dziewczyna zaczesała za ucho swoje niesforne, blond loki i ponownie zawiesiła na nieznajomej nieobecne spojrzenie.
- Czy my się przypadkiem nie znamy? – podzieliła się swoimi i jej myślami na głos. W normalnej sytuacji pewnie by to zignorowała, no ale jest grudzień… stara się być grzeczna i miła… ale to jest upierdliwe!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   

Powrót do góry Go down
 

Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-