Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Punkt widokowy   Wto Maj 21 2013, 19:31

First topic message reminder :


Punkt widokowy

Na dosyć sporym wzniesieniu, pod drzewami, umieszczone są ławki, z których można podziwiać niemalże całe Hogsmeade i część błoni Hogwartu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Eric U. Moore

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Los Angeles, USA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11847-eric-u-moore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11887-ericowe-relacje#319258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11888-poczta-erica#319259




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Mar 14 2016, 19:46

Oj gdyby nie ta sprawa z tym przeklętym pożarem mogłoby się naprawdę bardzow wiele zadziać, ale niestety, chłopcy można powiedzieć otrzeźwieli i każdy neico inaczej zaczął myśleć. Eric tak bardzo pragnął się zabawić, pragnął poznać kogoś innego, nowego. Owszem poznał, Edwarda. Ale czy on będzie odpowiednim pocieszycielem dla niego? Kto wie czy Eric nie poczuje do niego jeszcze bardziej czegoś więcej? Obawiał się tego, że poczuje coś do chłopaka. Naprawdę bardzo mu się podobała perspektywa związku z mężczyzną, chciał tego spróbować i tyle. Coś nowego w jego życiu i chciał to przetestować, czy to w ogóle jakkolwiek przejdzie w jego drodze życiowej.
- Jasne, nie ma problemu... - mruknął do niego lekko się uśmiechając. Może i dobrze się stało? Oby dwoje tego teraz nie będą żałować? Może Edward o nim zapomni i tyle z ich znajomości będzie. No nic. Nie miał zamiaru pierwszy zrobić krok do przodu, bo sam nie wiedział czy Edward miał zamiar już gdzieś iść, czy ma ochotę jeszcze zamienić z nim kilka słów. No nie można powiedzieć, że ta sytuacja była niezręczna i Eric również miał ochotę już stąd zniknąć, poza tym robiło się coraz to ciemniej i przede wszystkim zimniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Mar 15 2016, 16:24

Działoby się bardzo dużo i byłoby przede wszystkim nieziemsko ciekawie. Jednak los pisze swoje własne scenariusze i nie pozwala im na swobodę. A szkoda. Nie mógł nic na to poradzić, ale musiał przyznać, że w najbliższej przyszłości z chęcią spotkałby się z panem Moore, po trochę więcej doznań. Teraz tylko wyciągnął papierosa i odpalił go zaciągając się dymem. Czyżby ktoś przed chwilą nie wspominał o rzucaniu palenia? Pewnie już o tym zapomniał. Chłopak zbliżył się niebezpiecznie do ucha salemczyka i z chytrym uśmieszkiem wyszeptał mu wprost do ucha.
- Mam nadzieję na kolejne spotkanie – zanim chłopak się zorientował, gryffon kierował się nieznaną drogą przed siebie. Nie było teraz sensu kontynuować tego spotkania. Ale może kiedyś będą mogli skończyć to, co zaczęli.

z\t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 08 2016, 21:10

Pewnie ciekawi was i jesteście pełni niepewności. Cóż takiego starszy Harper może robić w wolnym czasie? Na zajęcia nie chodzi. Całymi dniami nie ma go w domu, po barach i pubach… prawdę mówiąc to trudno go tam znaleźć. Można powiedzieć, że znika ze świata i nie ma z nim żadnego kontaktu. Odpowiada tylko na listy i to tylko wtedy kiedy mu się chce i wtedy kiedy uzna to za konieczne. Teraz jestem gotowa zdradzić wam ten wielki, niesamowity sekret. Edward został podwójnym agentem i walczy z przestępczością. Nie może o tym nikomu powiedzieć, dlatego właśnie postanowił odtrącić od siebie ludzi. By myśleli, że zmierza do swojej samotni, a tak naprawdę to bije gangsterów i zabija złe potwory. Nie wierzycie mi… coś mi się wydaje, że lepiej będzie jak sami to zobaczycie.
Gryffon leżał na ziemi, na wzgórzu, na punkcie widokowym, leżał na plecach, a na twarzy miał książkę, która na sto procent nie była teraz czytana. Ręce miał zawiązane za głową, a on… smacznie sobie spał? Am… wybaczacie… chyba poniosła mnie trochę wyobraźnia, hehe. Może lepiej wróćmy do niego, okey? Nie oceniajcie mnie! Mam marzenia i chcę je spełniać chociaż w ten sposób!
Tak więc wracając, chłopak spał sobie smacznie i nie zwracał uwagi na otoczenie. Już kilka par zdążyło przywędrować na górę i kiedy zobaczyli śpiącego chłopaka wycofali się niezadowoleni. Ależ ile można leżeć w jednej pozycji? Ed przewrócił się na bok zrzucając z siebie książkę i śnił dalej słodko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 08 2016, 21:25

Dziewczyna miała ochotę skorzystać z pięknej pogody. Robiło się coraz cieplej i miała nadzieję, że tak już pozostanie. Uznała więc, że spacer będzie doskonałym pomysłem na dzisiejszy dzień. Ostatnio uwielbiała spędzać swój wolny czas na świeżym powietrzu – szczególnie w pobliżu różnych lasów i ukrytych dolin. Dziś jednak nie zamierzała odchodzić zbyt daleko, gubić się w labiryncie drzew i spędzać tam swój samotny czas na przemyśleniach i tęsknotach do pięknego, okrągłego księżyca. Mimo to chciała mieć możliwość patrzenia na Zakazany Las, a do tego idealne były punkty widokowe. Dlatego wpadła do Kawiarni w Hogsmeade po paczkę ciasteczek na wynos i trzymając papierową torbę w rękach zmierzała właśnie do tego miejsca. Wdrapywała się na górkę lekko zgarbiona, prawie na czterech łapach, bo raz na jakiś czas podpierała się rękami. Niema to jak wymyślić sobie wejście na górkę od najbardziej stromej strony, ale ostatnio uwielbiała wyzwania. Pojawiła się na górze i otrzepała jedną z dłoni z trawy.
Spojrzała i... Edzio? Leżał sobie na ziemi. Obok niego książka. To on w ogóle czyta? Raczej ten rodzaj spędzania czasu jej do niego nie pasował, ale jeszcze nie wiedziała o nim wiele. Mimo to się zakochała i to bardzo. Pojawiał się w jej głowie co chwilę. Zrobiła krok w tył. Powinna stąd iść i... Ale zaraz. Dlaczego? Dlaczego miała by go teraz zostawić. No przecież nie zrobi mu krzywdy. Dlaczego miała by sobie odmawiać Edwarda tylko dlatego, że podczas pełni zmienia się w wilkołaka. Tym lepiej. Była zdecydowanie lepsza niż wcześniej. Mogła zrobić wszystko. Mogła być z Edziem i chwalić się tym przed całym światem. Była głupia, że myślała iż przez futerko i kły będzie niegodna Gryfona. Wręcz przeciwnie. Teraz było dużo lepiej. Dlatego bez wahania podeszła do chłopaka. Kucnęła obok niego. Złapała go za ramię i mocno odwróciła na plecy. Musiał obudzić się od tego szarpnięcia. Wpiła się w jego wargi w międzyczasie na niego siadając. Oderwała się od niego dopiero po chwili.
- Tęskniłam... Kilka dni bez ciebie to tortura Pyszczek - Wyszeptała całując go ponownie. Lewą dłoń położyła na jego policzku. To dokładnie ta ręka, w której na przedramieniu miała wyryte żyletką słowo "RIP".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 08 2016, 21:39

Książka, którą miał na twarzy, okazała się być książką kucharską, a to jak najbardziej do niego pasowało. To był jedyny rodzaj papieru, który czytywał w wolnym czasie. Uczył się składników, wykonania potraw wręcz na pamięć, żeby później w kuchni nie być przez coś zaskoczonym… no ale czytanie w jego wypadku zawsze kończyło się drzemką, a on nigdy do końca nie pamiętał, co dokładnie przeczytał. On naprawdę nie powinien zbliżać się do książek. Ale nie ważne! Ze snu wybudziło go coś bardzo przyjemnego. Zamruczał, co musiało w jego wykonaniu wyglądać bardzo seksownie, tym niskim tonem wyrzucić z siebie taki niekontrolowany dźwięk. Ed uchylił jedno oko i spojrzał na dziewczynę myśląc, że dalej śpi. Zamknął je po chwili czekając na kolejny pocałunek ze strony księżniczki, która za wszelką cenę miała go wybudzić ze świata Morfeusza. Niestety kolejnego nie dostał, na co westchnął niezadowolony i uchylił powieki wpatrując się w nią uważnie.
- Pyszczek? – tylko chyba to udało mu się zarejestrować po tym przemiłym obudzeniu się. Nie ma to jak stu procentowa uwaga skupiona na tym co do niego mówiła… a nie, jednak bardziej zainteresowany był całowaniem się z nią, dlatego też uniósł się i ponownie wpił się w jej usta łapiąc ją jedną wolną dłonią za tył głowy, by mu nie uciekła. Po chwili odsunął się i wpatrywał się w nią przez kilka sekund, po czym westchnął ponownie i wrócił na bok, na którym spał.
- Dobranoc – chyba dalej mu się wydaje, że śpi… hehe. Jednak kiedy się odwrócił zamykając oczy, przez ułamek sekundy zobaczył coś dziwnego, uchylił powieki chcąc się temu przyjrzeć i…
To działo się szybko, nie wiem nawet kiedy chłopak wstał, ale złapał ją bardzo mocno za nadgarstek z wielką uwagą przyglądając się temu… ‘dziełu’.
- Co to kurwa jest? – warknął widocznie niezadowolony zabawą dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 08 2016, 21:51

No tak, książki kucharskiej już by się spodziewała. Na co dzień jednak wiedziała, że to raczej ona siedzi w bibliotece i czyta. Natomiast spodziewała się, że dla Edzia już zdecydowanie lepszą zabawą było by przeszkadzanie jej w tym, więc jakoś tak nigdy nie spotkali się w tym miejscu. Jak na razie albo umawiali się gdzieś, albo widywali na lekcjach... Potem nie widywali wcale, bo go unikała. Teraz jednak miała ochotę mieć go zawsze przy sobie i nigdy nie wypuścić z rąk. Więc częstotliwość widywania się na pewno się zwiększy w najbliższym czasie. I oboje się będą musieli do tego przyzwyczaić. Zamierzała podjąć jeszcze jedno wyzwanie w swoim życiu. Związek. Może z jej strony otwarty (o czym Edward nie musiał wiedzieć) ale jednak związek. To nie tak, że go nie kochała. Po prostu wciąż uważała, że życie jest zbyt krótkie żeby się ograniczać. Co nie zmienia faktu, że jej serduszko należało właśnie do Gryfona, więc jeśli go zdradzi to będzie chodziło tylko o fizyczną przyjemność. Nie uprzedzajmy jednak faktów.
Zaśmiała się widząc, ze ten jest tak skupiony na jej wargach, że nawet nie wiedział co mówiła. I na Pyszczku, no ale akurat to przezwisko było na tyle urocze, że powtórzy je jeszcze nie raz. Odwzajemniła jego pocałunek. Nie bój się Edward. Nie ucieknie Ci. Delikatnie zassała jego wargę chcąc mu sprawić przyjemność nim ponownie się od siebie. Spoglądała w jego piwne oczka z zainteresowaniem do momentu, aż ten postanowił jednak wrócić spać. Uniosła brew mówiąc tą mimiką „Poważnie? Co za człowiek...”. Chciała coś powiedzieć, jednak jego reakcja była szybsza. Gdy ją złapał jęknęła od razu.
- Zmiażdżysz mi rękę – Czy wcześniej gdy zachowywał się w stosunku do niej w pewien sposób agresywnie nie reagowała raczej przerażeniem, łezkami w oczach i próbą ucieczki? Tak właśnie była. Teraz jednak twarz miała spokojną, trochę poirytowaną tym, że na nią krzyknął. Zdecydowanie nie było po niej widać strachu. Bo i czego się miała bać? Z ich dwójki to ona jest niebezpiecznym monstrum. Gdyby chciała mogłaby w czasie pełni jednym skinieniem łapy rozerwać go na pół. Oczywiście nie chciała, ale i tak mógłby puścić jej nadgarstek.
- Przychodzę do Ciebie po takim czasie unikania, chcę się z Tobą całować, a ty mnie szarpiesz i po mnie krzyczysz. Przypomnij mi dlaczego Cię kocham? - Spytała uśmiechając się do niego zadziornie i mocno szarpnęła rękę by ją wyrwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 08 2016, 22:05

Ta pewność siebie, ten brak obawy… coś było nie tak. Ed puścił jej rękę i wpatrywał się w nią bardzo uważnie. Na początku nie pomyślał, że może się go przestraszyć. Dopiero po wykonaniu tej czynności, przypomniał mu się jej wyraz twarzy, kiedy złapał ją w zaułku, jednak teraz. Zauważył diametralną zmianę, która nie do końca mu się podobała. Owszem on również się zmienił… ale… Tak chłopak będzie teraz hipokrytą i uzna, że mu się nie podoba ta zmiana, a do jego nie ma mieć dziewczyna żadnych pretensji. Zwłaszcza, że zauważył jedną rzecz podczas ich spotkania. Dzięki niej, dzięki jej obawie stawał się… łagodniejszy. Był w stanie się hamować i wyciągać z siebie trochę starego Edwarda, a teraz? Jak to się teraz może skończyć?
Żeby dziewczyna nie była taka pewna siebie. Ta irracjonalna myśl o swojej potędze mogła ją tylko zgubić. Ja jako autorka jestem tego świadoma i gdyby tylko chłopak wiedział jakie ma poczucie siły… na pewno wyrzuciłby jej to z głowy raz, a porządnie. Może i była w stanie zamienić się w wilkołaka i zabić go jednym ruchem, ale przez pozostały czas była tą samą, drobną i kruchą (tak, dla Edzia była krucha) dziewczyną, którą znał wcześniej. Gdyby teraz chciał ją skrzywdzić… mógłby to zrobić bez problemu, a kiedy ona nie odczuwa żadnego strachu, chłopak może nie być w stanie się opanować. Coś mi się wydaje, że ta znajomość w najbliższym czasie może przetrwać pewnego rodzaju… kryzys.
Obserwował ją bardzo uważnie jakby widział przed sobą całkowicie nową osobę. Szukał jakiejś zmiany, jakiegoś znaku, jednak nie znalazł nic. Złapał ją za nadgarstek ponownie, tym razem trochę delikatnie i wystawił jej przed twarzą ‘znaczek’.
- Pytałem o coś – zignorował całą jej wypowiedź. Skoro ona miała zamiar nie odpowiadać, to i on ma to gdzieś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 08 2016, 22:16

Pewność siebie... Wcześniej bardzo jej tego brakowało. Teraz przesadzała w drugą stronę, ale nie miała jeszcze tego świadomości. I faktycznie, doskonale wiedziała, że w ludzkim ciele nie jest żadnym zagrożeniem. Że tu jedyną jej obroną jest różdżka i cięty język, którego ostatnio udało jej się dorobić. Prawdziwą siłę czuła w czasie pełni i satysfakcja jaką z tego wyciągała najwyraźniej starczała jej na długo. Gdyby jednak ktoś chciał pokazać jej, że wcale nie jest pokonana? Tu pojawia się druga kwestia. Tak naprawdę Vittoria nie miał już nic do stracenia. W jej życiu nie było już nic stałego. Żyła tak, jakby wszystko mogło się nagle skończyć i dlatego robiła co chciała. Spełniała każdy, nawet swój najgłupszy pomysł. Nawet ostatnio pocałowała Orianę, a to nie można nazwać niczym innym jak zwykłym kaprysem. Ryzykowała i bawiło ją to ryzyko. Podejmowała wszelkie wzywania. Tylko w takim stanie czuła się naprawdę wolna. W tym, oraz podczas pełni.
Westchnęła widząc, że nie odpuści. Wzięła długą dłoń i położyła mu na policzku. Już teraz trzymał ją delikatniej, a to oznaczało, że trochę się uspokoił. To dobrze. Nie chciała go denerwować. Cmoknęła w nos czule i odsunęła się by ponownie spoglądać w jego oczy. Dłoń położyła na jego karku i bawiła się rosnącymi na nim włoskami.
- Nie wiem co Ci powiedzieć. Jesteś doskonały i chciała bym Ci mówić o wszystkim, wierz mi. Ale tego... Tego raczej tego nie zrozumiesz – Wyszeptała znów się pochylając by oprzeć swoje czoło o jego czoło – Nie gniewaj się na mnie. Nie chcę się kłócić... - Czy odwracała jego uwagę? Może troszkę. Tylko, że każde słowo wypowiedziane przez nią było szczere. Edward by nie zrozumiał jej powodów. Poza tym ta rana była niczym w porównaniu do ugryzienia wilkołaka na boku, pręgach na brzuchu i udach oraz plecach. Wszystko to chowała pod długimi spodniami i białym sweterkiem. No i faktyczni nie chciała by się na nią gniewał. Nie mogła znieść jego agresywnego spojrzenia i za wszelką cenę chciała go udobruchać. Tak, nadal była krucha. Jednak uważała to za pewnego rodzaju słabość. Edward jednak był tą osoba, przy której mogła taka być. Przecież to on się miał nią opiekować, prawda? Nie trzeba było, ale jako facet powinien to robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 08 2016, 22:26

No. Nie. Proszę powiedzcie mi, że to nie jest prawda! Nie wierzę w to co widzę! A widzę rzeczy niestworzone! Jakim cholernym cudem, takie głupie proste słowa były w stanie. Aghr. Pozostawię to bez komentarza.
Chłopak wpatrywał się w nią z wielką uwagą, jakby poszukując prawdy ukrytej za tymi słowami. Prawdy, której nie chciała mu ukazać. Jego wzrok wyglądał teraz jakby chciał ją pożreć żywcem za to, że nie chce mu odpowiedzieć na pytanie, ale po chwili odpuścił wzdychając pod nosem i opuszczając spojrzenie.
- Nie zrozumiem, co? – widocznie w tym wszystkim nie spodobały mu się tylko te dwa słowa. Miał zamiar się dowiedzieć, ale przynajmniej nie teraz. Zmiękł i nie był w stanie zmusić ją do mówienia o czymkolwiek w tym momencie.
No jak to miał chłopak ostatnio w zwyczaju, on też podążał za swoimi kaprysami i robił to na co miał ochotę. Ale z tą różnicą, że w razie problemów byłby w stanie sobie poradzić, a ona… On naprawdę ją widział jako małą dziewczynkę, którą musi chronić własną piersią inaczej nie da sobie rady. Chyba stał się zbyt opiekuńczy.
Ed oparł dłonie o ziemi i nagle bez ostrzeżenia przygwoździł Titi do ziemi. Jedną ręką w żelaznym uścisku trzymał jej nadgarstki nad głową. Mówiąc żelazny mam na myśli taki nie do ruszenia, a nie bolesny. Kiedy już leżała pod nim pochylił się i sposób natarczywy – jak to miewał ostatnio w zwyczaju, złożył na jej ustach pocałunek. Widać było, że za tym tęsknił. Nie pieprzył się nawet z miejscem. Jego dłoń najzwyczajniej w świecie zakopała się pod jej sweterek i wolnym ruchem próbowała dobrać się do piersi. Czy mu się wydaje, czy na jej ciele…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 08 2016, 22:42

Nie chciała mu o tym mówić. Mimo wszelkiej dumy z pozostania Wilkołakiem. Mimo tego, że cieszyło ją porzucenie dawnej Vittori. Nie chciała by ktokolwiek poza Frederickiem o tym wiedział. Bo wiedziała, że ludzie tego nie zrozumieją. Trzeba zakosztować takiego życia by poznać i zrozumieć jego magię. Nie chciała się z nikim dzielić swoim darem to też pozostało kłamstwo i zatajanie prawdy. Niestety do końca życia. I egzystencja z nią na pewno nie będzie łatwa. Ciekawe, czy Edward, Lilith i wiele innych osób w jej życiu jest gotowych na takie wyzwanie. A już szczególnie ta dwójka.
- Przepraszam skarbie – Odpowiedziała od razu. Wiedziała, że może go to urazić. Ludzie zazwyczaj denerwują się gdy wmawia im się, ze czegoś nie zrozumieją lub nie zaakceptują. Nawet, jeśli faktycznie tak jest. Nie będzie ryzykować.
Wpatrywała się w niego będąc ciekawą, czy to westchnięcie faktycznie było oznaką, że jej odpuścił i... Bach. Nim się zorientowała już leżała na ziemi. Ten to był szybki w działaniu. Uwielbiała to w nim. Potrafił ubarwić każdą chwilę. Nie musiał jej trzymać. I tak by nie uciekła. Bo każdy jego pocałunek był dla niej największą przyjemnością. Ona również tęskniła. Bardzo. Tak bardzo, że sama również zignorowała to, że są na dworze. Nie szarpała się ani nic. Całowała go z największą możliwą namiętnością na jaką ją było stać gdy do dyspozycji ma się tylko wargi i język. Jedyne co jej przeszkadzało, to ukłucia bólu, lekkie pieczenie ran gdy akurat przejechał po któreś z nich. To były zaczerwienione strupki różnej wielkości po rozszarpaniu skory. Na szczęście dzięki odpowiednim eliksirom szybko się goiły. Jedynie rana szarpana po ugryzieniu uwielbiała się ciągle na nowo babrać, choć akurat w tej chwili również była zasklepiona i owinięta pojedynczą warstwą bandażu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 08 2016, 23:07

Nie miał zamiaru zwracać na nic uwagi, tylko dążyć do upragnionego celu. Nie obchodziło go miejsce, czy fakt, że ktoś może im przeszkodzić. Prędzej by przegonił taką osobę niż zrezygnował.
Ed całował ją z wielką namiętnością, widać było po tych pocałunkach, że bardzo, ale to bardzo za nią tęsknił. Może nie przyzna tego w słowach, ale w jego gestach, ruchach i zaangażowaniu było to bardzo wyczuwalne. Spacer jego dłoń w końcu zakończył się, jednak nie zamierzał teraz rezygnować z czegokolwiek. Dłoń zatrzymała się na jej piersi i powoli zaczął ją masować, chcąc sprawić dziewczynie jak największą przyjemność… przeszkadzała mu jedna rzecz. Tak mówię tutaj o staniku. I trzeba przyznać, że jak to miał w zwyczaju (powinien to dopisać do swojego grafiku normalnie), pozbył się bielizny przeszkadzającej my w tej małej pieszczocie. Nie pytajnie mnie, ja dalej nie mam pojęcia jak on go ściąga. Nie miał zamiaru jak na razie pogłębiać pocałunek. Odsunął się od niej i przejechał dłonią po jej ciele po raz kolejny. Nie pasowały mu to, co czuł pod palcami. Na chwilę się zamyślił… i to musiało być niesamowicie niespodziewane i dziwne.
Chłopak podniósł jej sweter i najzwyczajniej w świecie zaczął gapić się na jej brzuch, bandaż i… no na końcu zainteresował się najważniejszym. Z jednej strony wiedział, że nie dostanie odpowiedzi, a z drugiej nie byłby sobą, gdyby to zignorował.
- Tego też nie zrozumiem? – wydukał widocznie niezadowolony. Jeżeli teraz też tak odpowie, to na pewno nie przyjmie tego z taką łatwością jak wcześniejszej rzeczy. Widać to było po nim bardzo wyraźnie. Irytowała go ta niewiedza, a każda kolejna rzecz budziła w nim ogromną, nie do opanowania frustrację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 08 2016, 23:21

To było bardzo przyjemne. Każdy jego dotyk, każda pieszczota rozchodziły się po jej ciele tworząc przyjemne dreszcze. Choć trawa pod jej plecami wciąż jeszcze była zimna z powodu niższych temperatur jakie panowały w nocy, to jednak zdawała się kompletnie tego nie czuć. Edward wystarczył, by w było jej cieplutko. Wystarczyło, że ją całował tak, jak teraz. Nie mogła się oderwać od niego nawet na chwilę. W międzyczasie udało jej się oswobodzić jedną z rąk i ta właśnie wylądowała na jego włosach. Zacisnęła palce pomiędzy kosmykami tak, jakby teraz to ona się bała, że on zniknie. Musiała czuć, że cały czas jest obok skoro nie mogła na niego patrzeć przez nawał pocałunków, które z każdą chwilą stawały się coraz bardziej namiętne. Jej język pieścił jego podniebienie. Co jakiś czas wydawała z siebie pomruki szczególnie, gdy jego dłoń wylądowała na jednym ze strategicznych punków jej ciała. Stanik gdzieś zwiał, a ona mogła napawać się ciepłymi palcami chłopaka na jej piersi. Ten to miał wprawę. Chciała, by ten moment się nigdy nie kończył. Lub lepiej, żeby poszli w tym wszystkim dalej. Jednak znów coś musiało wszystko popsuć. Gdy się odsunął podniosła na chwilę głowę jakby chcąc go z powrotem złapać, ale jej się nie udało. Z zapytanie wymalowanym na twarzy oglądała jego buzię. No tak, musiał to zauważyć. Cholera. To kochane, że tak się o nią martwił. Nie chciała by, żeby tego nie robił. Choć w tej chwili było to niepotrzebne.
- To nic takiego. Nawet nie pamiętam jak to się dokładnie stało – Ta część wypowiedzi była prawdą. Następna? Już była trochę naciągana – Urwał mi się film. Pewnie za dużo wypiłam. I pewnie wdałam się w jakąś bijatykę – Uniosła się trochę do góry – Pewnie o Ciebie. Mam nadzieję, że uświadomiłam komuś, że jesteś tylko mój i nie będę się tobą dzielić – Ponowna próba udobruchania. Znów miała nadzieję, że to nie pójdzie na marne. Szczególnie, że wiedziała iż Ed jest troszkę zapatrzony w siebie i lubi słuchać takich rzeczy. W sumie kto by nie lubił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 08 2016, 23:40

Na pewno go to nie podniecało, a wręcz przeciwnie. Frustracja rosła, a ponowne westchnięcie, tym razem… lekkiego zawiedzenia. Wcześniej miał pełen zestaw uśmiechów na każdą okazję, a teraz sobie stworzył zestaw westchnięć. Nie wiem czy on miał obsesje na punkcie tego, by w każdym momencie mieć przygotowaną reakcję? Nigdy go nie zrozumiem.
Twarz chłopaka oparła się o jej brzuch, a on spoglądał na nią z dołu. Nie stracił ochoty na zabawianie się, ale nie był już tak napalony jak kilka chwil temu, co mu się dziwić?
- Wiesz, że Ci nie wierzę… – był w tym dobry. Sam przez całe życie okłamywał wszystkich i wiedział, że dziewczyna jest w tym dobra również… ale właśnie dlatego oboje rozpoznawali swoje kłamstwa. Trzeba przyznać, że chyba jednak wolałby usłyszeć znowu coś w stylu, że nie chce o tym mówić. Wybacz Edward, ale nic na to nie poradzisz.
Gryffon zerwał się z ziemi biorąc dziewczynę w ramiona i bez słowa zaczął ją nieść w nieznaną stronę. Znaczy on wiedział gdzie idzie.
Żegnaj staniku. Ty zostajesz samotny na łonie natury.

z\tx2 Zapraszam do mieszkania Harperów Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Kwi 21 2016, 10:25

Nie wiem czemu tu przyszła. Ostatnio ludzie ciągle szeptali na jej temat, a ona miała coraz bardziej tego dość. Przyznała się do tego, że jest wilkołakiem. Bardzo ją cieszyło to, że najbliżsi nie mieli z tym problemu, ale inni? Najwyraźniej była to dla nich wielka sensacja. I nie mogła uwolnić się od szeptów, przekąsów. Komu powiedziała S.V., że to tak rozniosło się po szkole? Wystarczyłoby, żeby dowiedziała się jedna plotkara i koniec. Choć może tak naprawdę tylko wydawało się, że gadają o jej futrzanym problemie? Może to ciągle chodziło o jej pociętą rękę. Nie miała pojęcia. Nie słuchała. Przechodziła szybko gromiąc spojrzeniem co bardziej natrętne osoby. Ostatecznie zapragnęła uwolnić się na kilka chwil ze szkoły. Wprawdzie myślała by poprosić Orianę lub Clari o spacer, ale ostatecznie stwierdziła, że lepiej pozostać samą. One chyba też musiały to jeszcze przetrawić. Nie jest łatwo przyzwyczaić się do tego, że ma się obok niebezpiecznego stwora.
Usiadła na ławce spoglądając przed siebie. To miejsce było pełne wspomnień. Miłych wspomnień. Uśmiechnęła się delikatnie do siebie. Czemu jej życie tak się pokomplikowała? Sama sobie była winna. Kombinowała, kręciła. Mogła od początku być szczera. Wobec wszystkich. A co najważniejsze, wobec siebie. Przymknęła oczy wsłuchując się w szum wiatru i nucąc pod nosem piosenkę, którą ostatnio sobie przypomniała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Kwi 21 2016, 10:37

Chłopak wyszedł na spacer, potrzebował się przewietrzyć. Prawdę mówiąc nawet jego irytował fakt, że nie pamięta wielu rzeczy. To bardzo utrudniało życie i komunikację z innymi. Kiedy wszyscy mówili o tym jaki wynik był ostatniego meczu, a on nawet nie ma pojęcia czy brał w nim udział. Czy o zajęciach, na których to wszyscy się zakochali się w sobie i powstał ogromny chaos. Brakowało mu tego i ostatnio zaczął unikać po prostu ludzi. Chociaż to było najgorsze co mógł zrobić, bo to właśnie dzięki tym ludziom, był w stanie przypomnieć sobie cokolwiek. Więc jak hipokryta narzekał, że nic nie pamięta, a sam odsunął się od jedynego źródła informacji. Tak już było i nie mógł tego tak po prostu zmienić.
Świeże powietrze i lepsza pogoda naprawdę poprawiała mu nastrój. Zatrzymał się na pagórku, wspinając się na punkt widokowy. Zatrzymał się wpatrując się w krajobraz, który się przed nim kierował i kiedy zawiał wiatr, poczuł jak po całym jego ciele przechodzą ciarki. Do jego uszu doszła melodia, która wydawała się być tak wyraźna w jego wspomnieniu. Nie znał jej, a jednak pamiętał ją bardzo dobrze. Zaczął się wspinać na górę i z ukrycia przyjrzeć się osobie, która sprawiła, że jego szare komórki w końcu zaczęły pracować. Kiedy zobaczył troszkę spanikował i schował się za drzewem, które rosło niedaleko ławeczki. Miejmy nadzieję, że dziewczyna go nie zauważyła. Słuchał z uwagą piosenki próbując sobie coś przypomnieć, a do jego ust mimowolnie wybiegły słowa.
- If I could do it all over maybe I'd do it different maybe I wouldn't be here in this position – może nie był jakimś super piosenkarzem, ale trzeba przyznać, że wyszło mu to bardzo dobrze. Nie zrobił tego dla niej, a dla samego siebie, pozwolił z siebie wyciągnąć tą melodię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Kwi 21 2016, 10:47

Nie wiem jak długo siedziała tu sama. Starała się uporządkować swoje myśli i szło jej to całkiem dobrze. Pierwszą najważniejszą sprawą było to jej wilkołactwo. Miała zamiar pokazać bliskim, że nie jest groźna. Natomiast resztę ludzi miała głęboko gdzieś – oni niech mówią co im się podoba. Nie będzie się ukrywać. Zbyt wiele miła do stracenia by znów zacząć kręcić i kłamać.
Drugą sprawą był Norbert. Nie widziała się z nim od wizyty w Gabinecie Nory, a i na list jej nie odpisał. Najwyraźniej akurat on w pełni zraził się do niej po otrzymaniu informacji. No tak, kto by chciał tańczyć z wilkołakiem? Kto by się chciał z nim całować? Może to i lepiej, bo nie chciała się już pakować w nowe związki. Zrobiła świństwo Nathanielowi, Edwardowi. Pakować w to kolejną osobę byłoby już szczytem podłości. Zdecydowała, że nikomu nie będzie nic obiecywać. Będzie taką dziwką, za jaką uważa ją szkoła – pozostaną szybkie znajomości bez zobowiązań tylko po to, by jakoś się zaspokoić choćby w potrzebie ciepła. I broń boże nie będzie się w tych sprawach zbliżała do żadnej z osób, która jest lub była dla niej ważna. Może się spotka z Lucasem, czy coś. Ten nie miał skrupułów, więc jego mogła wykorzystywać do woli.
Nuciła co jakiś czas od nowa. Teraz akurat ten krótki, melodyczny wstęp, który miała w swojej głowie i który grała na fortepianie. Ale się do niej przyczepiła ta piosenka! Na prawdę bardzo ją lubiła. Właśnie miała przejść do zwrotki gdy nagle usłyszała, że dźwięk, który miałby wydobyć się z jej ust nie jest wcale jej głosem. Zamrugała zaskoczona i obejrzała się przez ramie. Zobaczyła sylwetkę za drzewem. Kompletnie nie słyszała, jak ktoś podchodzi. A ten głos? Nie pomyliłaby go z nikim innym.
- Jak się czujesz? - Rzuciła bez żadnego cześć, czy innych czczych pogaduszek. Obecnie to się dla niej liczyło. Skoro pamiętał tą piosenkę, to znaczyło, że albo odzyskał pamięć, albo powoli to robił. A skoro się przed nią chował? Cóż. Musiał już kojarzyć co nieco i pewnie wiedział ile złego wyrządziła w jego życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Kwi 21 2016, 10:55

Po tych słowach zamilknął wlepiając spojrzenie w niebo. Chmury leniwie przesuwały się, a przy silniejszym porywie przyśpieszały swoją podróż widocznie niechętnie. Już się nie chował. W momencie, w którym odważył się, a raczej wypalił coś bez zastanowienia jego kryjówka nie miała najmniejszego sensu.
- Wydaje mi się, że dobrze – wydukał, po czym odbił się od drzewa i podszedł do niej bez żadnego zażenowania czy strachu – mogę? – to pytanie nie miało sensu bo i tak pozwolił sobie usiąść obok niej. Nie zwracał na niej zbyt dużej uwagi z dwóch  powodów. Pierwszym był fakt, że dziewczyna nie życzyła sobie, by miał z nią jakiś kontakt, a druga… wiedział, że gdy zwróci na nią więcej uwagi, to nie będzie w stanie się powstrzymać i się oprzeć. Po prostu się na nią rzuci tak jak miało to miejsce w wieży wiatrów, jednak tym razem nie byłby w stanie się powstrzymać.
- Nie wiem czemu, ale to miejsce wydaje mi się dosyć… ważne? – wydukał widocznie zmieszany. Trudno było rozmawiać z kimś, kto Cię znał, a ty nie miałeś pojęcia kim jest ta osoba. Co on może jej powiedzieć? Co ona wie o nim? Co pozostało słodką tajemnicą? – Ta melodia… to pierwsza rzecz jaką sobie przypomniałem – dodał w końcu i odwrócił w jej stronę twarz. Posłał jej dziwny uśmiech…tak jakby te trzy oblicza, które poznała Vittoria zlepiły się w jedno i to właśnie tworzyło teraz chłopaka. Ten uśmiech miał w sobie coś zawadiackiego, w oczach tliło się ostre pożądanie, a sam wyraz jego twarzy był łagodny i uspokajający.
- A jak u ciebie? – cudem odwrócił od niej swoje oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Kwi 21 2016, 11:46

Uśmiechnęła się gdy ten stwierdził, że dobrze się czuje. Natomiast gdy spytał czy może z nią posiedzieć chciała natychmiast zaprzeczyć ale cóż, pozwolił sobie na to i tak. Westchnęła niewidocznie czując, że to nie będzie dobry pomysł. Po tym wszystkim nie chciała przebywać w jego towarzystwie. Nie chciała mu mieszać w głowie bardziej. I tak już miał problemy z pamięcią. Szkoda by było jego stan pogorszyć. Choć czy mógł się dowiedzieć czegoś gorszego niż to, co powiedziała mu ostatnio? Wyłożyła kawę na ławę, a on nadal był blisko. To nie miało sensu.
- Spotkaliśmy się tu po mojej pierwszej przemianie. Generalnie zanim ona nastąpiła chciałam Cię za wszelką cenę od siebie odepchnąć. Potem zrozumiałam, że wilkołactwo to nie jest aż takie przekleństwo, jak ludzie myślą – To mówiąc podciągnęła do siebie jedno kolano i przytuliła wpatrując się przed siebie, w przestrzeń – No i tutaj jakby wróciliśmy do siebie. Prawie przeleciałeś mnie na trawie – Zaśmiała się przypominając sobie jak ciężko było im się od siebie odlepić, zanim nie wpadł na genialny pomysł by zabrać ją do siebie do domu – Ah i ochrzaniłeś mnie tu za to „RIP” na ręce i blizny na ciele - Dlaczego mu o tym wszystkim mówiła? I tak by się dowiedział. I tak by sobie przypomniał, więc okłamywanie go było bez sensu.
- A tą piosenkę śpiewałam jak Lilith podstępem przyprowadziła Cię byś podsłuchał naszą rozmowę i zrozumiał, że Ci na mnie zależy – Odwróciła się w jego stronę przez chwilę wpatrując się w jego ciemne ślepia. Potem wpatrywała się w jego minę. Powinna była sobie stąd pójść.
- Nie jest najgorzej. Ciężko mi się przyzwyczaić do tego, że wiele osób zna moją tajemnicę – Wyszeptała również odwracając od niego oczka i przenosząc je na niebo. Jedną z dłoni podciągnęła ramiączko, które opadło jej na ramię. Może jednak powinna wstydzić się tej ręki i ją zasłaniać, a nie chodzić tak bezczelnie z całym pocięciem na wierzchu? Zastanawiała się nad tym, ale akurat Ed już to widział, więc przy nim i tak nie musiała niczego ukrywać. Właściwie, to on akurat widział wszystko nawet, jeśli tego nie pamiętał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Kwi 21 2016, 20:46

Chłopak słuchał ją z wielką uwagą. W głębi duszy miał nadzieję, że przypomną mu się chociaż fragmenty, gdy będzie z nią o czymkolwiek rozmawiał. Jednak tak nie było. Trzeba przyznać, że trochę się zawiódł, ale nie pokazał tego ani na chwilę. Zależy mu na niej…
- Lilith… – powtórzył widocznie zamyślony – Nox? – zapytał zerkając na nią niepewnie. Brat mu o niej wspominał, ale też dobrze pamiętał, co powiedziała mu Vittoria – Nie rozwijaj tematu z nią – wydukał widocznie niezadowolony. Tak pamiętał jedną rzecz, nie przepadał za tą dziewczyną. Gdyby tylko mógł, to pozbył się jej z życia brata – nie pamiętam jej, ale wiem, że jej nie lubię – na tym zakończył temat, nie miał zamiaru marnować czasu z salemką na to coś.
- Nie sądzę, by to zmieniło nastawienie ludzi do ciebie – w jego głosie można było znaleźć tak wiele przekonania, że to aż było niemożliwe – dla mnie to różnicy nie robi… – dodał po chwili.
Nastała trochę dłuższa cisza. Męczyło go jedno pytanie, z którego nie mógł zrezygnować. W końcu odwrócił się w jej stronę i złapał ją za nadgarstek. Niby mocny chwyt, a jednak lekki, więc mogła się wyrwać w każdej chwili.
- Dlaczego to sobie zrobiłaś? – wydukał, a jego wzrok dokładnie analizował każdy centymetr jej pokiereszowanego ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Kwi 21 2016, 21:05

Nie wiedziała co tak naprawdę chciał od niej usłyszeć. Może mogła się zastanowić jednak nad kłamstwem? Nie. To naprawdę byłoby najgorsze z możliwych wyjść. Za bardzo go lubiła, by nadal robić mu krzywdę. Nawet jeśli Clari tak bardzo ostrzegała ją przed jakimkolwiek działaniem i.. Zaraz! Ona mu przecież wysłała list z awanturą na temat dobierania się do niej w kuchni. Jak już nie miał pamięci. Jezu, ale on musiał mieć teraz mętlik. I to jej wina. Tak strasznie było jej żal Edwarda. Nie zasłużył sobie na to wszystko. Po prostu się pogubił... A teraz było jeszcze gorzej.
- Lilith usidliła twojego brata, to nic dziwnego. Zresztą stwierdziliśmy, a raczej ja stwierdziłam, że zazdrościsz mu tego iż on z nią nie ma problemów. No, a przynajmniej nie miał – Mimo wszystko wtrąciła tą wzmiankę na temat Lilith. Generalnie teraz Jay miał równie przechlapane, a może nawet bardziej. Ona przynajmniej niczego nie udawała, natomiast Nox nieustannie uprzykrzała życie ludziom będąc przy tym słodką i kochaną dziewczynką. Może Edward wyczuł to dawno temu? Uh. Ona wciąż nie mogła zrozumieć tego wszystkiego. Coś tam wiedziała, ale nie docierało to do niej.
- Cieszę się. Nawet nie wiesz jak wiele to dla mnie znaczy – Odpowiedziała szczerze się do niego uśmiechając. Nawet jeśli mieliby nie być parą, to jednak naprawdę był świetnym przyjacielem. I choć tyle razy próbowała go od siebie odrzucić, to i tak nie wyobrażała sobie życia bez Edwarda. Pomógł jej się do końca otworzyć. I był przy niej gdy tego potrzebowała. Nigdy nie odpuszczał w walce o nią. I co go za to spotkało? Uh. Na samą myśl o tym uśmiech zszedł z jej twarzy,a ona sama znów odwróciła się w stronę pięknego widoku mając nadzieję, że uda jej się skupić na nim, a nie na swoich wyrzutach sumienia. Cholera. A tak walczyła żeby ich nie mieć.
Siedzieli tak w ciszy. Najwyraźniej ani jedno, ani drugie nie wiedziało co powiedzieć. A Titi nawet nie mogła na niego spojrzeć. Zrobiła to dopiero wtedy, gdy poczuła jego rękę na swoim nadgarstku. Zerknęła w jego stronę jednocześnie opuszczając kolano, które miała cały czas przy sobie i prostując się w wyraźnym niepokoju. Najwyraźniej jego dotyk kojarzyła raczej z czymś silnym i agresywnym, bo momentalnie spięła rękę. Tym razem jednak był delikatny. Jak ostatnio na wieży. Dlatego po chwili rozluźniła się z ulgą.
- Czasem... Mam chwilę słabości – Odpowiedziała krótko, ale jakby spodziewała się, że nie o to dokładnie mu chodzi. Raczej o dokładniejsze wyjaśnienie więc palcem wskazującym drugiej dłoni pokazała na słowo „RIP” - Śmierć. Mojego dawnego życia. Sprzed przemiany. Nie chcę mieć nic wspólnego z tamtą słabą, żałosną, płaczliwą i zamkniętą w sobie Vittorią – Zaraz za tym zdaniem przesunęła palec w stronę słowa „MOIRA” - Urodziłam się w tym mieście i wychowywałam z matką. Ostatnio napisała do mnie list, w którym praktycznie pokazała mi, że się dla niej nie liczę odkąd jest z Ojczymem i mają razem dziecko – Nawet nie była w stanie opanować jadu, który pojawił się w jej głosie. Nawet prychnęła cicho z niezadowoleniem.
- To mi przypomina. Żeby już nigdy więcej nie pozwolić sobie na słabość. I że muszę oderwać się do swojej toksycznej rodziny – Opowiedziała mu do końca. Zabrała mu rękę, by chwilę później podnieść koszulkę do poziomu pępka. Tatuaż z ćmą.
- A ćma wychodzi z kokonu, przeradza się w coś piękniejszego. I jest nocnym łowcą – Dodała tak naprawdę obnażając przed nim całą swoją duszę. Wszystkie swoje myśli. Kompletnie nie miała z tym problemu, bo ufała mu. Bezgranicznie. Kawałek od ćmy była blizna po przemianie. No cóż, to już żadnego znaczenia nie miało. Po prostu skutki rozerwania skóry w trakcie pełni nie zawsze do końca znikały. Dlatego już do końca świata będą jej się pojawić takie „śliczności na ciele”. Nie wiadomo, czy za parę lat nie będzie wyglądać jak potwór. Dlatego teraz... Cóż. Korzystała z tego, że jeszcze podoba się facetom. Może to dlatego sypiała z kim popadnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 22 2016, 10:38

Widać było po jego mimice, że nie jest zadowolony z tego faktu, że jego brat się usidlił i to jeszcze przez nią. Westchnął głęboko pod nosem i nawet zdobył się na to, by nie komentować jej wypowiedzi. Po prostu chciał to zostawić w przestrzeni, by uleciało wysoko i daleko tak, żeby on nie musiał tego znowu słuchać.
ZA DUŻO INFORMACJI NA RAZ!
Nie dziwne, że chłopak nie był w stanie przypomnieć sobie za dużo, jak ludzie atakowali go informacjami opowiadając całe jego życie, a on? Nie zdążył się nawet o nic zapytać, a dowiadywał się nowości. Po pewnym czasie zrezygnował z pytania i po prostu słuchał. A bardziej sprawiał, że wszystko wlatywało jednym, a wylatywało drugim uchem. Ale przy niej jakoś trudno było coś takiego robić… wróć! Teraz do niego dopiero dotarło. Że skoro był z nią, w otwartym związku, o którym nie wiedział, to znaczy, że chłopak w SS, albo był jego kochankiem, albo po prostu dwóch obcych sobie ludzi rzuciło się sobie w ramiona… ewentualnie był jego przyjacielem, który się w nim podkochuje, albo… miał wodę z mózgu co było widać na jego twarzy. Jak on miał to zinterpretować? Przecież nie mógł jej zapytać, czy miał faceta, bo był z nią i by wyszło na jaw coś, co nie powinno. MARCEL! Czemu ty mu tak mieszasz w głowie! Głównie przez te myśli nie odpowiedział na jej słowa dotyczące tego, że wiele to dla niej znaczy. Nie wątpił w to, ale co miał jej na to powiedzieć? Ok? Byłoby gorzej.
Kiedy opisywała rany na swoim ciele pokiwał głową w zrezygnowaniu. Chwila słabości? On również miał te chwile słabości, ale żeby się okaleczać? Puścił jej nadgarstek i spojrzał na krajobraz przed sobą, uniósł dłoń i położył ją na jej głowie rozczochrał jej włosy.
- Następnym razem po prostu poszukaj sobie kogoś kto Cię wesprze – powiedział to pół szeptem, nie spoglądał na nią, ale wyraz jego twarzy był ciepły i tak jakby wspierający. Ale jak to Edzio miał w zwyczaju nie mógł w takim stanie trać zbyt długo i jakby chcąc odwrócić od siebie uwagę rozciągnął się i pozwolił ciału opaść na ziemię. Zamknął oczy i pozwolił promieniom słońca oświetlać jego twarz. Co tu dużo mówić, wyglądał tak jakby spał… a jak wygląda gdy śpi nie muszę Ci Titi opisywać. Dziewczyna miała ciężko i dobrze o tym wiedział. Ale jak dla niego to było… za ciężko. Sama tego ciężaru nie uniesie, musi się nim z kimś podzielić
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 22 2016, 10:52

Była zaskoczona, że zareagował akurat w ten sposób. Najwyraźniej jeszcze wielu rzeczy o nim nie wiedziała. Pewnie też nie będzie już miała okazji się dowiedzieć, skoro ustaliła, że będą swoje życie układać osobno. Teraz jednak rozmawiali tak, jakby nic się nie zmieniło. On się o nią troszczył, a ona po prostu pozwalała mu na to. Dodatkowo otworzyła się tak bardzo... Chyba już bardziej się nie dało. Istniała tylko jedna osoba, która potrafiła tak głęboko do niej dotrzeć. Niestety dawno nie żyje, więc to była stara rana, której Titi raczej starała się nie rozdrapywać.
Wpatrywała się w niego gdy ten ją pogłaskał... Rozczochrał. No generalnie, gdy ją dotknął. Poszukać kogoś, kto ją wesprze? Ja wiem, że to brzmi prosto. Ale wcale proste nie było. Ciężko jest obciążać kogoś swoimi problemami. Zbyt trudne to było, by jeszcze kogoś innego w to pakować. Choć Edward i tak został już nieodwołalnie wciągnięty w jej skomplikowane życie.
Uśmiechnęła się delikatnie widząc jak się położył. Sama nie zeszła z ławki. Podciągnęła nogi pod siebie, tylko tym razem obie. I milczeli sobie tak wspólnie. Czoło oparła o swoje kolana i przymknęła oczy. Powinna się powoli zbierać do domu ale... Ale jakoś tak po prostu nie mogła. Nie chciała go tak zostawić. Oboje mieli nieźle narąbane we łbie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 22 2016, 22:12

Chłopak leżał z zamkniętymi oczami, pozwalając by delikatne podmuchy wiatru, drażniły jego skórę. W połączeniu z ciepłymi promieniami wiosennego słońca, budowały niesamowitą atmosferę do… snu… tak spać mu się zachciało i to wydawało się dla niego jedną z ważniejszych czynności w całym życiu. Może to przez wypadek akurat w jej towarzystwie miał ochotę spać, czuł jak głowa pulsuje z bólu, a poruszanie się stwarza pewnego rodzaju problem. Trochę się widocznie dzisiaj przemęczył i organizm informował go w taki sposób. Nie chcąc pokazać słabości, czy czegokolwiek innego, wolał udawać Edwarda, który chce leżeć, niż Edwarda, który cierpi.
Leżał i leżał, aż w końcu jedno oko się uchyliło i zerknął na dziewczynę. Jeżeli ta na niego spojrzała natychmiast je zamknął i otworzył znowu po pewnym czasie sprawdzając czy dalej go obserwuje. Tak czy siak bawił się tak z nią jak jakiś mały psiak tylko po to, by ją rozproszyć i wykorzystać jej nieuwagę. Podniósł się, co spowodowało silny, nieprzyjemny puls w głowie, lecz postarał się go zignorować, objął ją ręką w talii, a drugą złapał za dłoń, jakby prowadził ją do tańca. Na koniec jednym silnym ruchem przyciągnął ją do swojego ciała, tak by mogli połączyć się w jego, by mogli poczuć swój zapach, swoje ciepło i w ten sposób odczuć, że są sobie przeznaczeni. Ich twarze dzieliły milimetry, a on wpatrywał się w nią półprzytomnym wzrokiem, oddechem muskał jej delikatne i różowe usta, a gdy zaczął się zbliżać, okazało się, że on po prostu chciał znaleźć zabawkę do przytulania w leżeniu. Padł z nią na ziemi i zamknął oczy przytulając ją do siebie. Był zadowolony z tego, że udało mu się ją upolować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Woods

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : USA, Moira
Galeony : 582
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 1123
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12242-vittoria-brockway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12245-szufladki-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12243-poczta-titi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12244-vittoria-brockway




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 22 2016, 22:25

Co jakiś czas spoglądała na niego, by chwilę potem odwrócić się znowu w stronę chmur. Gdy czuła jego wzrok ponownie zerkała, ale ten mia już zamknięte oczka. To było zabawne trzeba przyznać. Droczył się z nią dobre kilka minut, a ta nie potrafiła się przestać uśmiechać. Nie jest głupia, więc domyśliła się, że ten się po prostu z nią bawi. W ich związku były takie dziwne akcje i zagrania nie raz, nie dwa razy. Może też dlatego dobrze się czuli w swoim towarzystwie? Rozumieli swoje odchyły. I dopełniali się w nich. Gdy tak zamyśliła się na ten temat nagle poczuła, że ten ją dotyka. Zamrugała zaskoczona nie rozumiejąc co on dokładnie robi. Gdyby ją przytulił to po prostu poprosiłaby, żeby się odsunął. A ten co? Przykleja ich do siebie. Jest tak blisko... A potem dup. Kładzie się z nią. Uniosła jedną brew spoglądając w jego stronę na tyle ile mogła. Mruknęła pod nosem coś niezrozumiałego i ostatecznie pozwoliła mu na to dziwactwo. Czuła jego zapach przez tą bliskość. Wciąż pamiętała, że właśnie tak pachnie dla niej amortencja. Miała coraz większe wątpliwości dotyczące... Wszystkiego tak naprawdę. Dlatego postanowiła, że spotka się z Lucasem. Żeby się trochę znieczulić.
- Edzio. Wracajmy, co? Nie będziemy spać na trawie – Zasugerowała licząc, że to pozwoli jej uwolnić się od niego. Pytanie tylko, czy naprawdę tego chciała? Tak sobie wmawiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edward Harper

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sob Kwi 23 2016, 13:22

Moja droga, jeżeli myślałaś, że te kilka słów sprawi, że chłopak tak po prostu zrezygnuje z przytulania pięknej kobiety, to się mylisz. Słyszał cię bardzo głośno i wyraźnie, ale najzwyczajniej w świecie nie miał zamiaru tego robić, ani odpowiadać na te słowa. Jakby w proteście przytulił Cię mocniej i jak wcześniej miałaś szansę się wyrwać i uciec, to teraz to było prawie niewykonalne.
Jego nos zatrzymał się na twoich włosach i w takiej pozycji pozwolił trwać tej chwili. Ten zapach był kojący, a on sam nie wiedział, dlaczego tak bardzo na niego wpływa. W jego głowie zaczynały się dziać straszne rzeczy. Obrazy wirowały w różnych kombinacjach, sprawiając, że czuł się jak na jakieś chorej karuzeli. Gdyby stał, to na pewno by się zachwiał. Sporo tego było i wracało w dosyć nieprzyjemny sposób. Wyłączył się skupiając tylko na tych obrazach, pozwalając im atakować swoją świadomość bez względu na wszystko. Chciał wiedzieć, chciał pamiętać przede wszystkim. Grymas na jego twarzy pojawił się tylko na kilka chwil i znikł kiedy otworzył oczy.
Wlepił w nią swoje brązowe ślepia i zaśmiał się pod nosem, rozczochrał jej włosy i przytulił ją ponownie do siebie, jego chwyt zelżał.2
- A co Ci się nie podoba? Jest słoneczko, jest ciepełko, miękka trawka i możesz się do mnie przytulać, full wypas – odsunął ją trochę od siebie, by mogła zobaczyć ten jego pewny siebie wyszczerz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   

Powrót do góry Go down
 

Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-