Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Lawendowy Szlak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Lawendowy Szlak   Wto Maj 21 2013, 19:29


Lawendowy Szlak

Niesamowity, kwiatowy tunel, który okrąża park dookoła. Idealny dla osób, które lubią długie, romantyczne spacery. Nocą oświetlany za pomocą dużej ilości świetlików, a kwiaty nie więdną/nie usychają ani na jesień, ani na zimę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cameron Weatherly

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 70
  Liczba postów : 228
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5606-cameron-bendix-weatherly
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5620-cam
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5663-cameron
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7827-cameron-bendix-weatherly




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Pią Maj 24 2013, 09:55

Bardzo przyjemne uczucie; spacerować po jakiejś szkole i nie martwić się chodzeniem na lekcje. Co się dziwić, jest tak super, że załapał się do reprezentacji szkoły. Teraz jednak był zajęty czymś innym, a dokładniej planowaniem randki z pewną niewiastą. Jako, ze wybranka pochodziła z Australii (kto by widział, bratać się z przeciwnikiem!) postanowił zorganizować potajemną schadzkę. Tak wiem, bardzo romantycznie! Też zdaję sobie z tego sprawę, iż wcale nie musieli się z tym ukrywać! Ale przecież to tylko urozmaici ich znajomość. Zawsze jakaś odskocznia od monotonnych związków. Cameron nie zastanawiał się zbytnio co będzie potem. Chociaż być razem na odległość? Trochę marnie mu się to widziało! Jednak nie zawracajmy sobie teraz głowy takimi smutnymi rzeczami. Mogłabym napisać, że przez cały ranek zbierał stokrotki, ale skłamałabym. 'Poprosił' jakiegoś pierwszoroczniaka by zrobił to za niego. Teraz wędrując rozsypywał je za sobą, tworząc szlak, po którym mogła podążać Kaia. Od bramy Hogwartu, aż do miejsca ich spotkania! Przecież nie chciał by nie dotarła na ich spotkanie, a większość przejezdnych jeszcze się tutaj gubiła. Nawet on sam, często trafiał w nieodpowiednie miejsca. Co innego, że w większości przypadków szedł bez zastanowienia! Zatrzymał się dopiero przy wejściu do Lawendowego Szlaku. Oczywiście, nie zapomniał w miejscu niespodziance, zostawić przygotowanego miejsca i prezenciku. Ach ten Cam, jak che to potrafi się postarać! Przystanął pod ścianą tunelu, czekając na dziewczynę. W dłoni trzymał mały bukiecik jasno różowych róż. Banał, na początku chciał kupić chryzantemy... lecz wzrok sprzedawczyni, gdy usłyszała po co mu one są, odwiódł go od tego pomysłu. No trudno, jakoś będzie musiała mu wybaczyć ten brak oryginalności!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kaia Chevey

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Skąd : Darwin, Australia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 70
  Liczba postów : 100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5475-kaia-chevey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5478-milutka-kaika
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5506-sowasowasowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Pią Maj 24 2013, 15:30

Nie tylko urozmaici ich prawdziwie romantyczną schadzkę, ale i uchroni od pełnych wyrzutów spojrzeń ich kolegów i koleżanek z drużyny! Chociaż, prawdę mówiąc, Kaię nie obchodziło to zanadto; być może z tego powodu, iż jeśli chodzi o kontakty prywatne, ze swoją drużyną nie była jakoś specjalnie blisko. Oczywiście z taką Georgią się przyjaźniła, ale no, Sancroft to co innego! Ją Kaia wolała nawet od tych swoich całych koleżaneczek z Red Rock.
Jednakże, Chevey z wielką chęcią przystała na taki rodzaj randki. Nigdy przecież na takiej schadzce nie była! Miała tylko nadzieję, że nie będą się kryć przed wszystkimi po jakichś zaroślach, bo tego to miała ostatnio po dziurki w nosie...
Nie wszyscy Kanadyjczycy byli barbarzyńcami, wrzucającymi na głowę biednych niewiast kałamarnice, uff. Jak widać, byli wśród nich i prawdziwi romantycy, tacy, którzy nie przejmując się zwaśnionymi drużynami, dążyli do zacieśniania więzy międzynarodowych! Ach, dochodził do tego jeszcze fakt, że Cameron był starszy i przystojny, więc z miejsca stał się bardzo interesującym Australijkę obiektem. I jako jeden z naprawdę niewielu, również zainteresował się Kaią! To było przeznaczenie, tak, tak!
Spędziwszy na przygotowaniach około dwóch godzin, wreszcie wyszła z zamku, z listem w ręku. Nie był on jej jednak potrzebny, bowiem zdała się na te stokrotki... uderzyło ją to, jak Cameron (ech, nie wiedziała, że 'poprosił' jakiegoś pierwszoroczniaka) musiał się namęczyć! Nie było zbyt pogodnie, ale to nic, przynajmniej było jej w miarę ciepło, a bawełniany sweterek z przepastnej kolekcji bawełnianych sweterków nie budził większego zdziwienia... Cóż, biedaczka jeszcze nie zdążyła kupić jakichś bardziej odpowiednich ciuchów! Ale może jednak ten cały wyjazd nie będzie taki zły?
Stokrotki zaprowadziły ją prosto przed lawendowy szlak... znaczy ona nie wiedziała, że się tak nazywa, ale no! Bardziej obchodził ją stojący pod wejściem do tunelu Cameron. Oczywiście kiedy go zobaczyła, zwolniła znacząco kroku, tak jakby wcale nie szła na potajemną schadzkę! W końcu pozory zachowane być muszą, co nie?
- NASZ SMUTEK BĘDZIE KIEDYŚ DLA NAS KIEDYŚ MIŁYM WSPOMNIENIEM - och, tak bardzo POETYCKO - Cześć Cameron! - dodała już nieco ciszej. Heheheheh, w końcu jej Camereo Wheateki z pewnością będzie wiedział o co chodziło, magiczna wersja Romeo i Julii, której nazwy niestety nie udało mi się znaleźć w spisie, była lekturą już w V klasie! Miała szczerą nadzieję, iż w Riverside również, bo wyjdzie na szajbniętą bardziej niż była w rzeczywistości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anne Westwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 62
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5948-anne-westwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5949-takie-tam#169549
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5973-jj




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Nie Cze 30 2013, 17:07

Jako że pogoda dopisywała, Anne postanowiła udać się na spacer do parku. Jak to miała ostatnio w zwyczaju, udała się tam sama. Zatopiła się w myślach i przemyśleniach, dlatego zanim się obejrzała, dotarła aż na Lawendowy Szlak.Szczerze mówiąc, nigdy nie była w tym miejscu, dlatego też miejsce to ją urzekło i zaczęła chodzić po Szlaku nie mogąc napatrzeć się na rośliny, które rosły tutaj chyba cały rok.
Przyglądając się tej roślinności, Anne całkowicie straciła poczucie czasu i zanim się zorientowała, minęły już prawie 2 godziny. Prezentowały się bardzo ładnie, były w jej ulubionym kolorze. Gdyby tylko miała kogoś, chciałaby dostać właśnie takie kwiaty. Anne szła dalej w swoich rozmyślaniach nad związkami i doszła do wniosku, że dla bukietów kwiatów chyba nie byłaby w stanie znowu zaufać jakiemuś mężczyźnie. Zbyt wiele przez nich wycierpiała, by znowu przez to przechodzić. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od zwykłych kwiatów...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Lamberd

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1032
  Liczba postów : 903
http://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
http://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
http://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Nie Cze 30 2013, 17:15

Max od kiedy pokłócił się, a raczej zepsuł swój związek nie wychodził z pokoju wspólnego. Niby gdzie i do kogo? Jedynie do kuchni gdzie mógł się trochę posilić, ale nawet i jedzenie nie sprawiało mu żadnej przyjemności. To bylo straszne. Chciał się z nią pogodzić, ale nie mógł się narzucać, dlatego czekał na jej jakąś prośbę o spotkanie. Sam nie będzie tego proponował. Nie chciał ją po prostu wkurzać, bo pewnie w tym momencie nie mogła na niego patrzeć. Dlaczego on był taki głupi? No ale na to się już nic nie dało poradzić. Stało się i się nie odstanie. Z Quinn do tej pory się nie widział, może dlatego, że po prostu nie mogli na siebie trafić, ale to może i lepiej. Lepiej, żeby się już nie spotykali.
Postanowił trochę się przewietrzyć i wyjść na powietrze. Dlaczego zawędrował tutaj? A dlatego, ze tutaj nie kiedy zabierała go Gwen i to miejsce najbardziej mu się z nią kojarzylo. To były fajne wspomnienia i na prawdę przyprawiały go o dreszcze na ciele. I miał to wszystko tak po prostu stracić? Przez swoją głupotę. Max był właśnie bardzo szczerym chłopakiem i nie potrafił oszukiwać, zawsze mówił to co mu ślina na język przyniesie, a na pewno nie będzie okłamywać kobietę swojego życia.
Nagle ujrzał byłą kobietę Maxa. Nadal mieli bardzo dobry kontakt i to mu się bardzo podobało, że od razu nie omijają się szerokim łukiem.
- Cześć Anne. - powiedział do niej lekko się uśmiechając, ale na prawdę wysilając ten uśmiech. Ciekawe czy wiedziała o nim i o Gwen? Pewnie tak. Plotki dość szybko się w szkole roznosiły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anne Westwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 62
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5948-anne-westwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5949-takie-tam#169549
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5973-jj




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Nie Cze 30 2013, 17:32

-Oh, cześć Max.- uśmiechnęła się do swojego byłego, ale w przeciwieństwie do niego było to szczere. Trochę zdziwił ją jego widok tutaj, szczególnie samego. Wyglądał na trochę zmęczonego życiem, jakby nie wychodził na zewnątrz od paru dni. Pewnie i ona tak wyglądała na początku... Ale mniejsza, w końcu nie o nią tu teraz chodzi, tylko o jej byłego.
-Co Cię tutaj sprowadza, szczególnie samego? Słyszałam, że masz dziewczynę... Ma chyba na imię Gwen, o ile dobrze pamiętam, prawda?- spytała, chcąc się upewnić. Nie miała dobrej pamięci do imion, a szczególnie tych osób, które były jej raczej obojętne. Na dobrą sprawę Gwen nie była jej tak obojętna, bo była pierwszą dziewczyną, z którą był Max po ich zerwaniu. Jednak Anne postanowiła nie robić afery, bo w końcu nie przez nią zerwali, więc miał prawo być szczęśliwy u jej boku, skoro im nie wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Lamberd

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1032
  Liczba postów : 903
http://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
http://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
http://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Wto Lip 02 2013, 10:48

Nie było tych dziewczyn byłych aż tak dużo, ale jednak jakieś szczenięce wygłupoty były tego efektem i z żadną nie stracił kontaktu. Przecież nie będzie się do niej odzywal, bo coś im poszło nie tak, prawda? Tym bardziej, że to one uznawały, że będzie lepiej jeśli się rozejdą. A szczerze powiedziawszy to i Maxa zaczynało to irytować. Anne była nieco inna. Parę pieknych miesięcy ze sobą przetrwali i czuli się bardzo dobrze w swoim towarzystwie. Jednak bardzo szybko wracały mu wspomnienia z paru godzin kiedy to Gwen wyjawił prawdę i jej wcale nikogo nie dziwiącą reakcję. Przecież musiała coś powiedzięć, a na pewno go nie przytuli i nie powie, że wszystko będzie w porządku, tak?
- Mam dziewczynę? Obawiam się, że to czas przeszły... - mruknął.
Nawet jakby chciał udawać, że nic się takiego nie stało to po prostu nie potrafił. Chyba nikt w tym momencie nie był w stanie go pocieszyć, nawet Anne z którą śmiali się nie kiedy przez pół dnia, dzisiaj niestety to nie wystarczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anne Westwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 62
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5948-anne-westwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5949-takie-tam#169549
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5973-jj




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Wto Lip 02 2013, 14:55

-Przepraszam, nie wiedziałam, że macie jakieś problemy...- stwierdziła ze smutkiem w głosie, gdyż naprawdę było jej przykro z tego powodu. Dziewczyna czuła się nawet trochę głupio, że nie wiedziała nic o ich problemach, mimo że utrzymywali z Maxem dobry kontakt. Mogło wydać się to dziwne, ale po części chciała wiedzieć, co dzieje się w ich związku, by ewentualnie im pomóc i by nie popełnili tych samych błędów co Anne i Max. Jednak co się stało to się nie odstanie, mówi się trudno. Chciała im pomóc, jednak wiedziała, że Gwen mogłaby się wkurzyć, że Anne, jako była dziewczyna wtrąca się w ich związek, który i tak zapewne wisi na włosku. Dlatego wolała się w to nie angażować, mimo wszystko. -Jednak jeśli mogę spytać... O co poszło? - ciekawość dziewczyny nie dawała za wygraną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Lamberd

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1032
  Liczba postów : 903
http://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
http://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
http://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Sro Lip 03 2013, 10:11

Utrzymywali dobry kontakt, nawet można powiedzieć, że bardzo dobry, ale co ma z tym związek? Nawet Czarek i Is nie wiedzieli o jego problemach. Ich to w ogóle gdzieś wysiało i nie miał z nimi żadnego kontaktu, a raczej nie jest człowiekiem, który szuka sobie kogoś, aby ten się mógł przytulić i wypłakać na czyimś ramieniu.
Obawiał się, że jednak nic się nie da już uratować. Gwen pewnie będzie miała do niego odrazę do końca życia, zresztą kto by nie miał. Wcale jej się nie dziwił.
- O co poszło? Przyznałem się do zdrady... Wiem, zrobiłem źle, ale chyba każdy zasługuje na drugą szansę, nie? - zapytał, chociaż nie miał pojęcia jak na to zareaguje Anne. Ona również może być na niego zła, bo przecież zrobił jej straszne świństwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anne Westwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 62
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5948-anne-westwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5949-takie-tam#169549
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5973-jj




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Pią Lip 05 2013, 12:44

To były tylko luźne przemyślenia, które czasami nawiedzały Anne. Pewnego czasu myślała również nad tym, by może wrócić do Maxa... Jednak taki pomysł znikł równie szybko, jak się pojawił. W końcu nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Utwierdziła się w tym jeszcze bardziej, gdy usłyszała, że Max zdradził Gwen.
-No cóż... Nie powiem Ci, że to pochwalam, bo doskonale wiesz, że tak nie jest. Rozumiem, że miałeś chwile słabości, czy coś w tym stylu, ale też nie dziw się, ze Gwen jest na Ciebie śmiertelnie obrażona. Bo co ona ma sobie pomyśleć? Że nie jest dla Ciebie dostatecznie atrakcyjna albo że nie starała się odpowiednio, skoro zdradziłeś ją z inną. Albo że jesteś zwykłym dupkiem.- dodała ze słodkim uśmiechem, chcąc trochę dopiec Maxowi. Nie robiła oczywiście tego dla samej przyjemności, tylko chciała mu uświadomić, że zrobił błąd. I mimo że teraz się stara, to jednak jest trochę za późno i Gwen nie musi być tak wyrozumiała jak Anne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Lamberd

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Londyn, magiczna ulica
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1032
  Liczba postów : 903
http://www.czarodzieje.org/t5147-maximilian-lamberd
http://www.czarodzieje.org/t5148p15-serducha-maxa#256539
http://www.czarodzieje.org/t9166-sowa-maxa
http://www.czarodzieje.org/t9158-maximilian-lamberd#256541




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Pią Lip 05 2013, 12:52

Anne miała oczywiście rację. Znał Gwen już trochę i wiedział, że jej to szybko nie przejdzie. Max był jej pierwszym chłopakiem takim poważniejszym i zrobił jej takie świństwo. Teraz mógł jedynie tego żałować, a nic tak na prawdę nie mógł zrobić. Również nie lubił wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, ale nie kiedy jest taka potrzeba. Anne była bardzo bardzo fajną dziewczyną, nigdy nie miał do niej żadnych zastrzeżeń, ale najwidoczniej do siebie nie pasowali skoro im nie wyszło.
- Wiem Anne. Zachowałem się jak debil. Ale niestety teraz to już na to nic nie poradzę. Stało się... - powiedział do niej i lekko się skrzywił.
- Wiesz co lecę, umówiłem się z Cait. - nie wiedział czy Anne wiedziała o tym, że panna Cait była jego siostrą, bo on sam jej o tym nie mówił, chyba że po prostu wiedziała z pogłosek, ale z tego typu pierdół. Odwrócił się na pięcie i odszedł od dziewczyny.
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anne Westwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 62
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5948-anne-westwood
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5949-takie-tam#169549
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5973-jj




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Pią Lip 05 2013, 13:13

-W sumie, to masz rację. Teraz pozostało jej tylko trochę przepłakanych nocy i myślę że się pozbiera. W końcu nie Ty ostatni zawrócisz jej w głowie.- uśmiechnęła się do niego, sama wspominając, jak to oni zerwali ze sobą. Tak jak mówiła wcześniej, sama przepłakała kilka nocy, po czym życie toczyło się samo.
-Ok, do zobaczenia.- pożegnała go, po czym sama poszła tam, gdzie nogi ją poniosą. Na początku myślała, że Cait to dziewczyna, przez którą nie był już z Gwen, jednak po chwili przypomniała sobie, jak kiedyś ktoś ją oświecił, że Max ma siostrę.
Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Holly M. Wade

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Liverpool
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 104
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 246
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5549-holly-marilyn-wade
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5557-little-miss-lover
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5559-erni




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Sob Wrz 21 2013, 23:34

Sobota to idealny dzień na spacer. Pora też była odpowiednia, bo nie ma to jak zaczerpnięcie świeżego, nocnego powietrza. Jedynie pogoda pozostawiała trochę do  życzenia, ale mimo wszystko tragicznie nie było. W końcu można założyć kilka warstw, zupełnie jak Holly, a wtedy już wizja przebywania na dworze nie jest straszna. Walka z chłodem zakończona zwycięstwem, si.
Lawendowy Szlak jak zwykle wyglądał przepięknie. Świetliki oświetlały każdy zakątek tego kwiecistego tunelu, wprowadzając iście nastrojowy klimat. O tej porze nie istniało lepsze miejsce na spotkanie z dawno niewidzianym przyjacielem. Szczególnie, gdy był on marzycielem o artystycznej duszy. Ach, Freddie.
Panna Wade przeszła kilka kroków, wciskając ręce do kieszeni. Stęskniła się za tym człowiekiem. Dzieliło ich sporo rzeczy, ale jakoś przeskoczyli tę barierę, by odkryć, że chyba jednak więcej ich łączy. Cieszyło ją, że od tylu lat wciąż udawało im się utrzymywać kontakt. Nawet jeśli miewali momenty ciszy, prędzej czy później jedno upominało się o drugie. I tak to już wyglądało. Od dzieciaka stale trwali w przyjaźni. Brunetka zawdzięczała mu pewną kwestię. Mianowicie, nigdy do końca nie polubiła Liverpoolu. W każdej chwili była gotowa wrócić do ukochanej Irlandii, z której niestety siłą rzeczy ją wyrwano. Nie przepadała za tą atmosferą, dziwną aurą, ponurymi ludźmi, jacy nie mieli w zwyczaju uśmiechać się do siebie nawzajem i radośnie witać. Jednakże w tym wszystkim, gdzieś na jakimś placu zabaw, odnalazła Frederick ‘a i to pomogło jej w akceptacji nowego środowiska. Między innymi właśnie dzięki niemu wytworzył się w niej jakiś sentyment do tej miejscowości. A sentyment to rzecz niezbywalna. W przypadku Holly, jeśli już raz go poczuła –nie wymaże z serca choćby nie wiem co.
Zastanawiała się tak nad tym wszystkim, krążąc wśród niesamowitej natury. Delikatny zapach pieścił jej zmysł węchu, a oczy cieszyły się tak subtelnym widokiem. Tutaj nie mogła czuć zniecierpliwienia, wynikającego z czekania na Krukona. Otulił ją stary druh spokój, który ostatnimi czasy tak rzadko u niej bywał. Nie wiedziała, dlaczego. W sumie to nie dręczyły jej żadne problemy. Wszystko układało się, jak należy, w jej życiu panował porządek.. i może to było przyczyną? Rutyna? Ludzie mieli większe problemy i powody do jakichś tam smutków, czy żali, niż Holly, ale ona naprawdę nie potrafiła nic na to poradzić. Wpadła w jakiś dołek, z którego nie umiała po prostu wyjść. Trzeba ją było wyciągnąć, a nikt nie zdawał się zauważać jej stanu. Bo przecież miała na nazwisko Wade. Była tą wesołą, pogodną Gryfonką pełną witalności i energii. Nie posiadała prawa do depresyjnego nastroju, prawda? To się kłóciło. Tylko ktoś, kto poznał ją od A do Z, mógł stwierdzić, że coś jest nie tak. Sama za nic nie dałaby po sobie poznać.
Westchnęła, obracając się na pięcie, a przed jej tęczówkami pojawił się zarys znajomej postaci. Wątły uśmiech, ale jednak!,  sam wszedł na jej usta, unosząc kąciki do góry.  
- Jeśli jesteś zboczeńcem, wiedz, że zaraz przyjdzie mój silny przyjaciel i mnie obroni. – rzuciła, zamiast „cześć”. Osobowości nie oszukasz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


January Fay

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6868-january-fay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6869-warning-you-will-probably-fall-in-love#195891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6870-soweczka-clever#195892




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Pon Lis 04 2013, 23:02

Czyż to nie cudowne uczucie? Siedząc nocą w zakątku porośniętym kwiatami i oświetlonym świetlikami. Czekając na ukochaną osobę. Nie była pewna czy może nazwać Anthonego ukochanym. Nie wiedziała co on czuje. Darzyła go uczuciem mimo wielu sprzeczek ale on nigdy się nie zwierzał. Nikt nigdy nie pozna go dokładnie. Przysiadła na trawie i otworzyła szkicownik dokańczając detale w jej rysunku mózgu. Pochłonęło ją to w tym stopniu ,że nie usłyszała kroków. W końcu oderwała się od papieru i zauważyła bardzo wysokiego chłopaka. Gdy się podniosła musiała, stanąć na palcach by dać mu całusa w policzek. A warto zaznaczyć ,że January do niskich nie należy.  
- Cześć - Uśmiechnęła się i znowu przysiadła na ziemi.

/sorry ,że to to marne i krótkie ale nie mam pomysłu ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Roberts

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Pon Lis 04 2013, 23:24

Czy spodziewał się czegoś po tym spotkaniu? Kto wie. Nigdy niczego nie zakładał, był zdania, że to nie ma większego sensu. Nie zawsze jest tak jak zaplanowaliśmy, więc po co narażać się na rozczarowanie. Choć w jego wypadku, musi być po jego myśli. Zwykle dostaje to, czego chce. Jakby to była naturalna kolej rzeczy.
Czy kochał Jan? Nie wiedział. Niepewność czasem doprowadzała go do szału. Teraz nawet nie wiedział o czym ma myśleć. Czy on w ogóle potrafił kochać? Czy wiedział co to oznacza? Nie zastanawiał się nad tym szczególnie, jakby już z góry powiedział, że to nie dla niego. Znał siebie, chyba. Potrafił być niezłym świrem gdy na czymś mu naprawdę zależy. Teraz też tak jest? Uh, nie był dobry w takich rzeczach. Był zdania, że to jego nie dotyczy. Jan? Był wobec niej inny, niż w przypadku innych dziewczyn, tych wszystkich swoich znajomych, z którymi zwykle łaczyły go niewinne romansiki. Lubił to. Nie będziemy się przecież oszukiwać... Wiedział czego ktoś chce i potrafił to zaoferować. Jego zaleta było to, że potrafił przyciagać ludzi. Dusza towarzystwa? Nic na to nie poradzi, że go kochaja. Z tym trzeba się urodzić. Nie no, nie przesadzajmy.
Choć w sumie, niech każdy myśli co chce... Przecież nigdy mu to nie przeszkadzało, co nigdy się nie zmieni.
Na jego ustach pojawił się uśmiech, gdy gdzieś tam w oddali zauważył pannę Fay. Podszedł do niej szybkim krokiem i przyjrzał się jej, spokojnie. Jak zawsze.
-Tylko tyle? Pf...-Wywrócił oczyma i usiadł obok niej. Szybko przechwycił to, co trzymała w dłoniach i po dobrych minutach, podniósł wzrok.-Co słychać u mojej ulubionej artystki?-Uniósł lekko brwi i naprawdę chciał to wiedzieć. Zwykle nie interesowało go takie rzeczy... Pytania typu, "co tam" lub "co słychać", były dla niego idiotyczne. Cóż poczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


January Fay

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6868-january-fay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6869-warning-you-will-probably-fall-in-love#195891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6870-soweczka-clever#195892




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Wto Lis 05 2013, 07:57

- Na więcej trzeba się postarać - Niebieskooka spotkała wzrok chłopaka. Nie robił nic więcej jak spokojnym wzrokiem na nią patrzył. Po prostu patrzył. Ale dziewczyna nie czuła się obserwowana tylko bezpieczna. Może nie była pewna co do uczuć Ślizgona ale wiedziała ,że nie dałby jej skrzywdzić.
January jest niewinnym kwiatkiem. Pamięta jak bawiła się w kotka i myszkę z Anthonym. Ale on postawił na swoim. I tak do tego doszło. Teraz tu siedzą jako para.
- Nie jest źle - Jak zawsze uśmiechnęła się. Chłopak nie często zadawał takie pytania. - Podoba ci się? Spędziłam na nim z pół nocy.
Opinia. Dziewczyna tego nie potrzebowała. Twardo stąpała po ziemi i nie przejmowała się co myślą inni. A jeśli ktoś naprawdę ją zrani. No cóż, może spodziewać się pouczającej zemsty.
Ale tylko Athonemu pokazywała szkicowniki. Zależało jej na jego opinii. Sama January tego nie rozumiała. Była tylko 17-letnią, ślepo zakochaną Krukonką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Roberts

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Wto Lis 05 2013, 09:00

-A czy ja tego nie robię?-Udał urażonego i uniósł wysoko brwi. No, teraz zabawę czas zacząć. Lubił tak się droczyć z ludźmi, szczególnie gdy wiedział, że może na to sobie pozwolić. Dziewczyna, która z nim tutaj teraz siedziała raczej nie należała do grona tych dziewczyn, które piszczą i machają rączkami z byle powodu... Ah, nienawidził takich dziewczyn... Aż ciary przechodzą, gdy słyszy się taki piszczący, przesycony słodyczą głosik. Zawsze stawiał na swoim, bo wiedział, że zawsze ma racje. Był czasem bezczelny, jeżeli chodzi o te kwestie... Ale przed prawdą nikt nie ucieknie. Trzeba się jedynie z nią pogodzić. Jego wyraz twarzy nadal był nieodgadnięty. Prawie jak zawsze. Ciekaw był, jak zareaguje na taki rodzaj obojętności.
Oh, nigdy nie przepadał z tymi określeniami "para" czy też "chłopak"... I tego typu rzeczy. Może nigdy nie przywiązywał do tego większej wagi? Kto go tam wie. A może nie lubił ograniczać tego co się dzieje do tych kilku, marnych określeń. Poza tym, każdy wie jak to się kończy w jego przypadku.
-Kogoś interesuje moja opinia?-Cicho prychnął i podrapał się po zaroście.-Mmm, uwierz mi moja droga, nie jestem znawcą sztuki... Ja sam, ledwo umiem narysować kota...-Zmarszczył lekko brwi. Tak, w jego przypadku rysowanie polega na zrobieniu kilku kółeczek, kilku kreseczek i to według niego, jest np. kot.
-Lepiej mi powiedz, czemu akurat to miejsce?-Rozejrzał się i cicho westchnął, jakby nad czymś się zastanawiał. Całkiem tu... Uroczo? Bo jeszcze nie poczuje się mężczyzną. -Chciałaś jakąś wpłynąć na moją niewzruszoną osobę?-Uśmiechnął się jakże uroczo... Prawie jak chłopiec, który dostał to czego tak bardzo pragnął. Oczywiście, nie wysilając się przy tym zbytnio. Czyżby to ci kogoś przypominało, Anthony? No nieważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


January Fay

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 18
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6868-january-fay
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6869-warning-you-will-probably-fall-in-love#195891
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6870-soweczka-clever#195892




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Wto Lis 05 2013, 18:29

Przewróciła oczami. Oczywiście ,że się starał. Ale niech postara się trochę bardziej, bo zabawa się nie skończyła. Oparła się o klatkę piersiową chłopaka, nadal szkicując. Chciała udawać ,że rysunek bardziej ją interesuje.
- Oczywiście, kochanie - Lubiła się przekomarzać. Jako mała dziewczynka zawsze było jej pierwszej do kłótni typu "kto ma racje?". Zawsze po takiej przekomarzance została nazywana kujonką czy też zarozumiałą. Ale jakoś nigdy nie robiło to na niej wrażenia. Na tym świecie są dwa typy ludzi. Ci co udają ,że się nie przejmują i ci co się faktycznie nie przejmują. A January możesz tylko wkurzyć ale nie zranić przezwiskami. Przecież, to tylko twoja opinia. Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie cię uwielbiać.
- Mnie interesuje - Podniosła głową w górę przez co mogła spojrzeć na twarz chłopaka. - Wybrałam to miejsce bo lubię kwiaty. Jest tu po prostu klimat a ja chciałam żeby było perfekcyjnie. Zawsze musi być perfekcyjnie. Niestety, perfekcjonistka ze mnie.  Nie sądzę żeby wybór miejsca miał jakoś na tą twoją osobę wpłynąć.
Czy ona właśnie nie próbuje grać trudną do zdobycia. Najwyraźniej. Bo przecież jeszcze chłopakowi się znudzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Roberts

Student Slytherin
Wiek : 24
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 237
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 361
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6357-anthony-roberts
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6358-jak-sie-bawic-to-na-maxa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6359-lucek




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Wto Lis 05 2013, 18:49

W sumie to chyba się nie starał, nigdy tego nie robił. Nie widzac w tym jakieś szczególnej potrzeby. Jest to oznaka, że nigdy specjalnie mu na niczym tak nie zależało? Niekoniecznie może chodzi akurat o to, jednak każdy interpretuje to na swój sposób.
-Nie wiem czemu, ale od tego słowa dziwnie robi mi się na żoładku...-Mruknał. Jakby mu ciażyło... Oczywiście wiedział, że ona sobie jedynie żartuje. Najlepiej jest, gdy znajdzie się osobę, która doskonale rozumie to, co mówisz i sama w tę grę brnie. On teraz zagra sobie naprawdę, chyba. Ludzie nigdy nie potrafili wyczuć, kiedy mówi prawdę, a kiedy po prostu sobie z nich żartuje. Czasem sam miał z tym problemy, istny człowiek zagadka. Żeby ogarnać to, co siedzi w jego głowie... Kurczę... Jest to niemożliwe.
Przygarnał ja ramieniem i delikatnie musnał jej włosy wargami, być może tego nawet nie poczuła. Taki tam... Mały i zadziwiajacy gest jak na niego. Niech dziewczyna to doceni, nawet jeżeli nie miała pojęci co właśnie zrobił. Był to dla niego jakiś poczatek... Nie był typem kolesia, który tutaj wyskakuje z czułymi słówkami... Nie lubił też ubarwiać rzeczy i ich kolorować.
-I mam się teraz czuć wyjatkowy, tak?-Uniósł lekko brwi, jakby to, że ja to interesuje było czymś niewielkim. Cały on, bezczelny i obojętny. Uniósł głowę do góry, żeby jeszcze raz przyjrzeć się temu miejscu. -Planujesz coś wielkiego, że ma być perfekcyjnie? -Spojrzał na nia. W końcu to jedynie spotkanie z jego, jakże wspaniała osoba... Nie jest to audiencja u króla... Pewnie zabawniejsza i fajniejsza... To jednak inna sprawa.-I wszystko? Moje biedactwo... To czemu ja tu jestem?-Zaśmiał się i objał ja od tyłu. Nie przejmował się, że trzymała szkicownik, po prostu chciał to zrobić, bo nagle naszła go taka ochota. Co do tej perfekcyjności... Naprawdę będzie miała z nim problem.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blake J. Sykes

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś Edynburg, teraz Londyn.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 7
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7049-blake-j-sykes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7053-i-m-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7054-sterta-papierkow-blake




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Sob Gru 28 2013, 00:03

Cóż.
Blake w całej swej prostocie był dość skomplikowaną personą. No wystarczy na niego popatrzeć. Niby niepozorny. Niby oczywisty… A jednak skrywał wiele tajemnic w sobie. Naprawdę, wiele tajemnic… O których nikt nie miał pojęcia – nawet jego ziomeczki. No i dlaczego miał się otwierać przed Lailą? Bo była ładna? Inteligentna? Nie. Nie otworzy się przed nią, choćby na rzęsach stawała. Wolał egzystować. Iść do przodu. Nie myśleć o niczym. Wolał po prostu tkwić i łaknąć tę chwilę jak nic innego. W końcu, niektóre rzeczy są cholernie uzależniające, czyż nie?
Kto go tam wiedział. Mógł przecież wszystko. Miał osiemnaście lat. Żył bez zobowiązań. Mógł tego wieczoru tkwić w Londynie, a jutro być w drodze do Moskwy. Zaraz potem do Hongkongu, a na samym kończy w Honolulu. I co wtedy? Wtedy będzie wielkie nic. Kto by się przejmował… Biednym, słodkim Blakem Sykesem? No właśnie. Może chociaż Laila by zatęskniła, dlatego też na tę myśl, po prostu chwycił ją w pół i przyciągnął do siebie, jakby ta chwila miała się skończyć. Jakby to wszystko miało się zmienić. Jakby świat miał przestać istnieć.
Nie. Nie łączyło ich nic. Żadne głębsze uczucie. Parę chwil. Rozmów… No i pocałunków. Jednak czy wychodziło z tego coś głębszego? Jeden Merlin raczy wiedzieć.
-Noc jest piękna, długa… Cholernie długa, a ja zabrałem Cię tutaj, bo jednak wolałbym spędzić czas z Tobą, w ciszy… Nie sądzisz, że to miejsce jest piękne? Pasujesz tutaj. – Uśmiechnął się konspiracyjnie. Szkoda, że był wieczór. Szkoda, że było zimno. Szkoda, że to wszystko co się działo miało podłoże większe niż tylko „kumpel”.
-Mógłbym Ci zrobić parę zdjęć. Twoje oczy są hipnotyczne, wiesz? – Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Nie było to potrzebne, zwłaszcza że chłopak po prostu był kimś w rodzaju… Artysty. Dostrzegał piękno niektórych osób bardziej niż ktokolwiek inny. No w końcu uwielbiał fotografię, prawda? I jedyne co doceniał to, to jaką charyzmą i jaką siłą przebicia dana jednostka dysponowała. Laila miała wszystko. Zdecydowanie.
Odgarnął kosmyk włosów z jej twarzy, a chwilę później ruszył do przodu.
Ciekawe jak wyglądałaby w bieliźnie…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Sob Gru 28 2013, 22:37

Lai jak wyszli z pubu to po prostu szła gdzieś obok niego, ale właściwie to była w zupełnie innym miejscu. Zrobiła yolo, jak wielu jej radziło, a teraz po prostu szła obok całkiem przystojnego chłopca i przyglądała się niebu. Była chyba tym wszystkim zmęczona. Pomimo wszystko uśmiechnęła się do niego, a gdy znaleźli się na lawendowym szlaku po prostu stanęła na środku obserwując ilość śniegu wokół. Wciąż padało, biały puch się utrzymywał. Pogoda była bardzo urocza. Przykucnęła zatem, aby nabrać go trochę na dłoń, a potem po prostu zdmuchnąć. Ten myk powtórzyła jeszcze kilka razy, zanim jej dłoń nie zaczęła być tak zimna, że aż te zimno nie zaczęło szczypać jej skóry... Zatem podniosła się energicznie z tej pozycji i popatrzyła na Blake, jak na wariata. Jej? Zdjęcia? Czy go doszczętnie Bozia pokąsała jakimś wężem jadowitym, którego rodzaju jeszcze nikt nie odkrył?
Uśmiechnęła się do niego, jak do dziecka, któremu za chwilę będzie tłumaczyła ile to jest dwa plus dwa. Po czym klasnęła w dłonie.
- Jesteś dowcipny. - Zauważyła ignorując, ze propozycja mogła być całkiem poważna. Laila nie uważała siebie za kogoś fotogenicznego. W ogóle nie uważała siebie za jakąś szczególnie super atrakcyjną, choć też nie miała fioła na punkcie stania przed lustrem i zauważania miliona swoich wad. Nie potrzebowała mieć świadomości o ich istnieniu.
- Och, tak? A niby czemu tu pasuje panie poeto? - Tu zmrużyła oczęta, jakby czujnie chciała go teraz obserwować i wyłapać wszystkie kłamstwa, które mogłyby paść z jego ust. A mogłyby... Wszak nie należał do chłopców najszczerszych, tylko tych, który gładzili swoje interesy po tyłkach i patrzyli czy wszystko idzie po ich myśli.
- Może zatem zamiast animagii, powinnam uczyć się hipnozy. - Zauważyła błyskotliwie, po chwili stwierdzając, że dar byłby bezużyteczny, bo okazałoby się, że nie ma kogo hipnotyzować. Strata czasu, a ludzie i bez hipnozy nie rzadko zachowywali się jak kukiełki.
Trochę życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blake J. Sykes

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś Edynburg, teraz Londyn.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 7
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7049-blake-j-sykes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7053-i-m-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7054-sterta-papierkow-blake




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Sob Gru 28 2013, 23:00

Ach, wszyscy mieli Blake’a za buca, i że on tak wszystkich rucha i kłamie. To wcale nie była prawda.
Nie ruchał wszystkich. No na przykład nie ruchał się pod drzewem. Nie kłamał co do wieku. No widzisz taki szczery z niego chłopiec, dlatego też… Kiedy tak kucnęła, kiedy zaczęła bawić się śniegiem, pokręcił głową. Była urocza. Tak piekielnie urocza i chyba jeszcze w pełni nieświadoma, niektórych spraw. Nie chciał więc tego przyspieszać. Wszystko powinno odbywać się swoim tempem. Wszystko powinno płynąć, przechodzić z jednego wydarzenia, w drugie. Powinni egzystować, lawirując pomiędzy światem realnym, a marzeniami. Owszem, może nie zawsze zachowywał się w porządku. Może nie zawsze był z nią szczery, ale jakby nie patrzeć… Przecież chciał tego, by w tym momencie mu zaufała. Tylko w jakiej kwestii miała mu ufać? W kłamstwach? W obietnicach? W czym miała mu ufać… Nie obiecywał jej nic, bo nie potrafił. Nie, że nie chciał. Nie umiał obiecać, z czegoś z czego się nie wywiążę. Wystarczyłoby, że pozna prawdę i odejdzie. Sama. No dalej Laila, przyznaj się. Odejdziesz gdy poznasz choć dwa kłamstwa jakimi Cię karmił przez ostatni czas.
Ale z drugiej strony, czy gdyby nie list, gdyby nie tekst o siostrach i gdyby nie fakt, że korzystał z życia – tak, pewnie byłby już zakochany i najwierniejszy na świecie. No, ale Howett… Spójrzmy prawdzie w oczy. Ty byłaś księżniczką, nie mogłaś się równać ze zwykłymi kurwami, do których można napisać list… Ładnie ubrać wszystko w słowa, i nad ranem zniknąć kiedy ta będzie liczyła wyznania. Kurewskie? Nie, prawdziwe. Hehs. Życie.
-Akurat w tym momencie jestem absolutnie poważny i stwierdzam, że pasujesz tu ponieważ… Jesteś śliczna. Masz piękne oczy. Nieziemsko się uśmiechasz, i mam wrażenie, że dość często pachniesz lawendą. Rok temu też nią pachniałaś, wiesz? – Uśmiechnął się szeroko, bo powinien dodać jeszcze jedną rzecz. Tak bardzo oczywistą. ‘Dopóki nie porwał Cię Charles’ – smutne i życiowe.
Nie ważne. Nie ma sensu się rozwodzić nad przeszłością, czyż nie? No właśnie, to nieco żałosne. Lepiej patrzeć na to co jest teraz. Wszystko mogło się nawet rozjebać, ale ważne było to co działo się w tym momencie. Chwycił wiec jej dłonie, by dać nieco ciepła. Och, jakie są cholernie zimne. Jesteś nieodpowiedzialna panno Howett. Gdzie Twoje rękawiczki?!
-Spróbuj zahipnotyzować mnie.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Laila Howett

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Nie Gru 29 2013, 00:20

Nieważne za kogo Cię mieli. Na taką opinię sobie zapracowałeś, najważniejsze jednak było kim naprawdę jesteś, więc Lai nie zamierzała go krytykować. Czy pojawił się tu rok temu, czy wtedy darzył ją większą sympatią, a może dopiero teraz... Nie. Przeszła za dużo, żeby teraz to podsumowywać. Doszło między nimi do wymiany tzw. śliny, lecz to nie wprowadziło żadnej sztuczności. Może się nosił z tym, żeby ją gdzieś po prostu... Ekhem. Ale nie zrobił tego. Lai nie zastanawiała się dlaczego, zaprawdę wszystko pozostawiła w jego interesie, sama nie chciała aż tak bardzo w to wchodzić, żeby jeszcze coś inicjować. Jednego takiego faceta miała i to o jednego za dużo. Uśmiechnęła się do niego delikatnie, jakby o czymś myślała.
Nienawidziła zapachu lawendy i właśnie teraz zaczynała się zastanawiać czy rok temu przypadkiem nie założyła się o coś z kimś i to ktoś jej specjalnie nie wysmarował tym wstrętnym zapachem, przez który została teraz skojarzona. Do tego zdała sobie sprawę, że są na lawendowym szlaku, do którego podobno pasuje, co jeszcze bardziej ją rozśmieszyło, bo tym bardziej czuła się źle. Bardzo źle! A teraz pachniała lawendą, też? Posmutniała na moment przyodziewając po chwili na twarz szeroki uśmiech w nadziei, że jak się wypryska ulubionymi perfumami to Blake zapomni o tym przykrym zapachu, z którym kojarzyła się jej ciotka Greta, która wcale szczuplusieńka nie była i Lai była pewna, że Blake by jej nie pokochał. Oj nie.
- Och, dziękuję. - Wyrzuciła z siebie chyba dość sztucznym tonem, bo takich komplementów to zaprawdę się nie spodziewała. Moze będzie musiała poćwiczyć przed lustrem przyjmowanie niewłaściwych słów do serca, które nie sprawiają Ci przyjemności, ale trzeba ich słuchać?
- Lalala. - Zaczęła coś nucić pod nosem, kiedy ten po prostu podszedł ująć jej dłonie, a potem poprosić o dość dziwne rzeczy. Uniosła brwi do góry i puffnęła.
- Och, właściwie to nie mogę. Bo zrobiłam to już w pubie jazzowym. - Pochwaliła mu się, jakoże takie sprytne rzeczy w jej głowie były już na początku tego dnia, zanim ten zdążył do tego w ogóle dojść. Wow, Lai taka niesamowita.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blake J. Sykes

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Kiedyś Edynburg, teraz Londyn.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 7
  Liczba postów : 121
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7049-blake-j-sykes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7053-i-m-blake
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7054-sterta-papierkow-blake




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Sro Sty 01 2014, 18:16

A już chciałam hejcić Lailę, którą Blake oczywiście znienawidzi za raptem pięć dni, ale zapomniałam, że właśnie sylwester był dopiero wczoraj, a dzięki szanownej Howett, która wolała się ogarniać z jakąś panienką, on był skazany na jakaś psychopatkę. Jednak na szczęście Sykes przez jeszcze pięć dni będzie żył w totalnej nieświadomości, ale co tam…
Facet to facet, na laski patrzeć lubi, ale tu chodziło to, że towarzyszka Howettowej nie będzie jakaś super cudna, ale właśnie… Chłopak ma jeszcze pięć dni życia!
No smuteczek Laila, sorry. Nienawidzisz Lawendy to po co się Lawendą psikałaś? Mało tego, po co zgodziłaś się na spacer po lawendowym szlaku? Niemądra z Ciebie dziewczynka, ale to nic. Blake Ci wszystko wybaczy, bo przecież June&July uwielbiały lawendę i dość często łazienka była przepełniona zapachem tego parszywego kwiatu, ale to nic. On jest bardzo wyrozumiałym facetem. No, naprawdę! Tylko jednak też ma swoją cierpliwość, a jak widać puchonka wystawi jego „cierpliwość” na próbę.
Słodkie było to jak się rumieniła, doprawdy rozkoszne. To nawet fajne, że tak bardzo wierzyła iż chłopak może się czymkolwiek zawstydzić, ale chyba tak się nie dało. I co to miało za znaczenie? Nie, nie miało żadnego znaczenia. Na razie trzymała go Laila przy tym wszystkim, trzymała go przy wierności, bo wbrew pozorom myślał o dziewczynie dość intensywnie, ale po co? Zawróciła mu w głowie – to oczywiste, ale… Był tylko facetem. Nie chciał jej ranić, nie chciał zmuszać do czegokolwiek i co z tego? Kurwa, taki dżentelmen, że aż słabo się robi.
Blake taki wow.
-Mała, jednak nie wiem czy wiesz, ale wiele osób trzeba utrzymywać w tym jakże cudownym stanie hipnozy. Skąd wiesz czy on się wkrótce nie zmieni? Nie wiesz tego… Ja Ci tylko sugeruję, że nie powinniśmy stopować. – Uśmiechnął się szeroko. Nie, wcale jej niczego nie sugerował. Ot, tak. Po prostu. Na własne życzenie zbyt pewnej siebie pani prefekt.
-Chodź. Żebyś czasem nie zmarzła… - Puścił do niej oczko, po czym chwycił za rękę i ruszył w stronę głównej ulicy, by stamtąd się teleportować.
Gdzieś.
Gdziekolwiek.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Coco R. Watson

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   Sro Kwi 23 2014, 21:22

Spotkanie z Casprem. List od Mini. Wymiany zdań z Rasheedem. Po co? Do czego to miało prowadzić? Gdzie miała być ta świadomość? Czemu Ci ludzie byli obecni w jej życiu? Miała ochotę siedzieć i płakać, bo przecież nie miała już siły się podnosić. Nie tym razem. Czekała tylko na ostateczny cios, żeby mogła wyzionąć ducha, a potem? Wedle katolickiej tradycji, nad grobem zaśpiewają „Anielski orszak niech Twą duszę przyjmie…” – śmieszne, ale tak bardzo prawdziwe i realne w przypadku Rosie. Ktoś mógł powiedzieć, że jest pierdoloną idiotką, która nie wie co straci. A co straci? Nic. Kompletnie nic. Olivera nie był. Charlie nie było. Z Summer zrezygnowała? Tak, prawdopodobnie tak. Ten maluch nie powinien wiedzieć, że jego matka to zwykły szmatławiec i ćpunka. Powinna myśleć, że nie żyje, bo zmarła podczas porodu. Kłamstwo, ale w tym przypadku najmniej inwazyjne. Czy nie tak powinien postąpić Casper? Prawdopodobnie właśnie to powinien jej powiedzieć gdy zacznie cokolwiek rozumieć. To lepsze niż „mamusia o Ciebie nie walczyła” – smutne, ale tak życiowe. Tak naturalne. Kurwa, jakie to wszystko jest śmieszne. Do czego to miało poprowadzić? Jedynie w tym momencie do autentycznej śmierci. I tak nikt nie zwróciłby uwagi, że jej nie ma. Kolejny raz ktoś napisałby do Villiersa, że Coco wyjechała. Znów by rozpowiadał, że nie żyje, a przypadkiem? Może dowiedziałby się, że chociażby od dnia dwudziestego trzeciego kwietnia nie chodzi już po świecie, tylko wącha badyle od spodu. Genialne. Cudowny plan.
A teraz jeszcze to. Księżniczka Slytherinu wraca, a Coco ma wszystkim paść do stóp i lecieć na spotkanie. Pewnie, że poleci, bo jest głupia, bo straciła rodzeństwo, straciła faceta, którego kocha, córkę. Straciła wszystko. Dlaczego przestała ćpać? Pewnie dlatego, że żyła w jebanym kłamstwie. Wszystko stawało się już fikcją. Sama nie miała pojęcia czego chce. Czyny, ponoć te się liczą. Może czas jest w stanie wszystko naprawić, ale ile jej tego czasu zostało? Doprawdy… Niewiele.
I tkwiła teraz na Lawendowym Szlaku, bo ponoć miała tu znaleźć Mini, a raczej miała tu na nią czekać. Tak bardzo zabawne, że aż przykre. Skąd ta świadomość, że dziewczyna w końcu tu dotrze? Może nie dotrze? Może gdzieś po raz kolejny zniknie, a Rosie zrobiła z siebie frajerkę, oczekując ją w tym miejscu? Żyła jednak nadzieją. Wierzyła, że to wszystko jest możliwe…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Lawendowy Szlak   

Powrót do góry Go down
 

Lawendowy Szlak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-