Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Mała wysepka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Mała wysepka   Wto Maj 21 2013, 18:21

First topic message reminder :


Mała wysepka


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pon Cze 20 2016, 23:53

Jeszcze tego brakowało, dwójka zawstydzonych osób na dwie obecne to chyba zbyt wiele. Ktoś tu musiał ogarnąć i opanować sytuację. Kiedy jeszcze go obczajała to wszystko było ok, przecież sam też to robił względem niej, nic w tym złego. Gorzej już było w rozmową i próbą chociaż na chwilę odsunięcia tego konkretnego tematu.
- Odprowadzę cię, to chyba jasne - rzucił jakby rzeczywiście było to oczywiste, w końcu nie pozwoliłby, aby błąkała się po okolicy. Choć prawdopodobieństwo, że zgubią się oboje istniało. Nie okazałby tego, w końcu jak to tak to, on zgubić? Dobra może gdyby się wkurzył to w końcu by się do tego przyznał. Jednak póki co ich spotkanie dopiero się rozpoczęło więc nie było o co się martwić.
- To witaj w klubie, przez co najmniej pół roku nie ogarniałem szkolnych spraw. Nie zdziwię się jeśli nie zdam - przyznał przy okazji przypomnienia sobie co robił przez ten czas. Wzruszył ramionami, teraz nie mógł już zbyt wiele na to poradzić. Nadrobienie całego materiału graniczyło z cudem, co nie znaczyło, że nie próbował. Nisko upadł zwycięzca astronomicznej grupy Sfinksa, ale cii, przecież ustniała jeszcze jakaś szansa.
- Coś jeszcze. A z tym tematem nie na listy to po prostu ten festiwal. Właściwie to możemy to uznać za przypadek, bo przecież tak było. Moja reakcja była nieodpowiednia, ale to już przerabialiśmy. Chciałbym tylko żeby nie wpływało to za bardzo na naszą znajomość, o ile chcesz żeby trwała. Widzę, że się wstydzisz, moglibyśmy po prostu więcej o tym nie mówić i rzucić w niepamięć. Jakie jest twoje zdanie na ten temat? - wyrzucił z siebie chyba najdłuższy monolog od miesięcy, trzeba było to zrobić. Przy okazji trochę się zestresował, bo nawet nie wiedział czy dziewczyna będzie go chciała jeszcze znać. Możliwe, że przyszła tu tylko po to żeby mu to powiedzieć, ale to tylko gdybanie i nie nastawiał się na nic konkretnego. Westchnął jeszcze zanim przyszło mu znów się odezwać - Jeśli zechcesz to możesz w niego chociażby rzucać kamieniem, cokolwiek co sprawdziłoby ile wytrzyma - wyjaśnił miał nadzieję już wystarczająco na czym polegało jej zadanie jeśliby się zgodziła
- Tak, sam go zrobiłem to takie moje hobby, ale zajmuje się nie tylko zegarkami.
Postawił na tajemniczość nie chcąc od razu opowiadać jej o tym, że jest kimś w stylu wynalazcy, a zegarki robi wtedy kiedy nie ma za dużo czasu. Mało rzeczy uznawał za warte chwalenia się, po prostu takie były jego zainteresowania, każdy miał jakieś i to nic specjalnego. No dobra, może nie do końca tak było, ale mniejsza, takie miał przekonania.
- Mogłabyś zdać pierwszą relację na balu, jeśli w ogóle chcesz tam iść. Swoją drogą, jeśli nie miałabyś z kimś to... - przerwał uświadamiając sobie co właśnie zrobił. Nie pomyślał nad konsekwencjami i przez chwilę zastanawiał się czy w to brnąć. Nie chciałby jej już całkowicie spłoszyć. Zanim kontynuował zakrył twarz dłońmi mrucząc mniej więcej coś w stylu 'co ja robię'. Rozkminy i małe załamanie na szczęście nie trwało długo - To zgłaszam się na ochotnika - dokończył budząc w sobie resztki pewności siebie. No był z siebie dumny, na dodatek nie zrobił jeszcze niczego głupiego. Kiedy to już rzucił propozycję poczuł się nieco lepiej, takie yolo. Pozwolił sobie nawet z tej okazji na firmowy uśmiech, choć bardziej do siebie niż do Ivy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Húsavík, Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 75
  Liczba postów : 105
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12583-yventhis-euphoria-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12613-graj-w-czerwone
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12615-islandzka-sowka-ivy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12639-yventhis-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Wto Cze 21 2016, 16:23

Ivy bardzo wątpiła w to czy chce dać się odprowadzać. Miała tak wielką manię samodzielności, że o stokroć bardziej wolałaby się błąkać po tych paskudnych błoniach godzinami niż tak po prostu korzystać z czyjejś pomocy. Chociaż może to był też wynik jej tendencji do buntu, tak zresztą charakterystycznej dla młodych ludzi w tym wieku. Heikkonen nie była w żadnym razie kimś dojrzałym emocjonalnie, oj nie. Tyle, że nic nie powiedziała. Puściła jego propozycję czy zarządzenie mimo uszu, ale ciężko było stwierdzić czy godziła się na nie czy miała zamiar jeszcze pokazać rogi podczas tej konwersacji i na przykład zupełnie wymigać się od wspólnego wracania. Coś w spojrzeniu Yventhis wyraźnie dawało znać jakie ona ma podejście do rozmawianiu o tym co wydarzyło się na tym ludzkim spędzie,
- Obliviate - szepnęła w odpowiedzi, czując że tylko to mogłoby jej pomóc w puszczeniu tego wydarzenia w niepamięć. Jej głowa miała zaskakującą, irytującą tendencję do kodowania w pamięci nieprzyjemnych sytuacji. - Umiesz je rzucić? Bo chyba nie ma innego wyjścia.
To tyle, jeśli chodzi o omawianie tematu festiwalu. Tymczasem wyłamywanie palców chyba też nie pozwoliło jej się do końca uspokoić, bo w końcu zaczęła wystukiwać na zegarku nerwowy rytm paznokciami.
- Nie łatwiej byłoby go po prostu dać trzecioroczniakom? Oni wiecznie coś wysadzają. - spytała, zainspirowana ostatnimi przebojami w wykonaniu młodszej części Hogwartu. Poza tym jakoś nie czuła się specjalnie dobrze z tym co jej proponował. Od razu nasunęła jej się pewna wątpliwość.
- Ale nie będziesz kazał mi potem za niego płacić? - upewniła się, bo przecież w tej dziwnej szkole to nigdy nic nie wiadomo. Tyle, że za moment już zupełnie zapomniała o zegarku. Jego słowa sprawiły, że uruchomiła się w niej niezdarność. Wypuściła z dłoni zegarek, który zapadł się w piasku. Ba, musiało minąć kilka sekund, żeby Ivy załapała, że go puściła.
- Zapisałam się na losowanie. - odpowiedziała, jakby to w jakiś sposób miało odpowiedzieć mu na jego zaproszenie i sprawić aby dał jej spokój. Tyle, że dziewczyna nie była do końca przekonana czy to właśnie spokoju pragnie. W końcu Ettore nie zachowywał się jak buc, a nawet chciał naprostować jakoś te ich przedziwną relację. To ona, Ivy, była stuknięta i nie chciała zmian.
- Tylko wiesz, że ja nie jestem dobrą partnerką? Nie umiem tańczyć, często się potykam, a na… drugiej randce się nie całuje, bo na pierwszej to chyba sam widziałeś. - zaśmiała się nerwowo, pochylając się aby podnieść wreszcie ten zegarek. - Dlaczego chcesz iść właśnie ze mną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pią Lip 01 2016, 19:21

Mimo tego, że powiedział to jakby coś zarządził wcale tak nie było. Nie zamierzał jej zmuszać do wspólnego powrotu, może i nie do końca było mu to obojętne, ale nie miał zamiaru na nią wpływać. Narzucanie się było jedną w gorszych rzeczy, które mógłby zrobić, szczególnie względem dziewczyny, która mu się podobała. Oczywiście, nie miał zamiaru tego aż tak okazywać i to nie z powodu  ewentualnego braku pewności siebie. Dopiero się poznawali więc mogło się jeszcze sporo zadziać. Możliwe, że czekał też na oznaki zainteresowania z jej strony, ale nie śpieszyło mu się do tego wszystkiego. Początki znajomości były równie interesujące jak i dalsze etapy.
- Aż tak? Cóż, mógłbym spróbować, ale nie gwarantuje, że nie wymaże ci innych wspomnień - Był nieco zaskoczony tym, że to wszystko aż tak wryło się w jej pamięć. W zasadzie to sam nie miał ochoty już o tym rozmawiać, więc nie dodał niczego na ten temat. Bardzo na rękę było mu to, że Ivy najwyraźniej była zainteresowana testowaniem. Szczęście, że przytargał ze sobą ten zegarek, bo nie miał pojęcia jak potoczyłoby się to spotkanie bez tego.
- I najpewniej nie dostałbym go z powrotem bez łamania regulaminu. Młodzi mają tendencje do przywłaszczania sobie różnych rzeczy, nigdy nie wiadomo na kogo trafisz - wyjaśnił jej, dając do zrozumienia, że już teraz ma do niej zaufania. Może nie powinien, ale jakoś czuł, że dobrze trafił. Uśmiechnął się lekko słysząc jej pytanie - Nie, jeśli będziesz chciała może być twój.
O ile w ogóle ci się podoba - pomyślał pozostawiając ten komentarz dla siebie, były to jego pierwsze zegarki, tak więc nie wiedział jeszcze czy powinien w to brnąć. Możliwe, że po prostu nie znał się na stylach i te podobały się jedynie jemu.
Także nie zauważył tego, że upuściła zegarek. Za bardzo skupił się na tym, aby wyłapać jakiekolwiek oznaki zainteresowania lub brakiem go co do wspólnego pójścia na bal. Słysząc jej słowa westchnął cicho, uznając, że właśnie mu odmówiła. Świetnie Ettore, właśnie dostałeś kosza. Nie miał zamiaru okazywać tego, że było mu trochę smutno, ale zapewne i tak było to po nim widać. Czasem ukrywanie takich rzeczy zwyczajnie mu nie wychodziło.
- A ja nie jestem najlepszym partnerem, tancerzem z resztą też. Potykanie się to chyba nic złego, gorzej jeśli na prawie każdej lekcji okaże się swoją niezdarność, ja niestety tak mam. Też nie mam takiego zwyczaju, więc chyba do siebie pasujemy? - może końcówka nie zabrzmiała za dobrze, ale oczywiście chodziło mu o bal. Dwoje niezdarnych ludzi powinno czuć się lepiej w swoim towarzystwie. Mówiąc to wszystko nie liczył już na to, że jego plan się powiedzie. Możliwe, że jego ton wskazywał na lekkie poddenerwowanie, szkoda, że nie mógł cofnąć czasu i postąpić inaczej na tym nieszczęsnym festiwalu. Spojrzał na nią lekko zdziwiony jej nagłym ruchem, jednak wszystko wyjaśniło się, kiedy zauważył, że na piasku leżał jego zegarek. A potem było już tylko gorzej, zadała mu takie pytanie, że na początku nie wiedział jak na nie odpowiedzieć. No, to czas, aby pogrążyć się już całkowicie.
- Chciałbym bardziej cię poznać, oboje jesteśmy niezdarami, więc lepiej bym się czuł w twoim towarzystwie i poza tym uważam, że jesteś ciekawą osobą. Wiem, że możemy się poznawać gdzie indziej, ale chcę spędzić właśnie ten czas z tobą - odpowiedział przy okazji rumieniąc się nieco, bo powiedzenie tego wszystkiego nie było dla niego łatwe. Zajął się swoim zegarkiem, żeby tylko choć w małym stopniu się uspokoić, poza tym jakoś nie mógł teraz na nią spojrzeć.
- Czemu pytasz? - zapytał w przypływie odwagi gdzieś tam w głowie myśląc sobie, że nie jest to zbyt inteligentne pytanie. Nie grzebał już przy urządzeniu, znów na nią patrzył, zastanawiając się co jej siedzi w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29833
  Liczba postów : 46118
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Nie Paź 22 2017, 20:57

THERIA

To już półfinał! Zastanawiasz się pewnie, jakim cudem jeszcze nie odpadłeś. Tym razem też Ci się uda? Tajemnicze spotkanie odbywa się tym razem równo o północy. Panuje zasada kto pierwszy ten lepszy, dlatego którekolwiek z was może napisać post jako pierwsze. Najważniejsze informacje są tutaj  a zasady tu.
Proszę o wklejanie pod postem kodu:

Kod:
<zg>Kostka</zg>: [url=LINK DO LOSOWANIA]LICZBA OCZEK[/url]
<zg>Pole</zg>: NUMER POLA
<zg>Efekt</zg>: EFEKT POLA
Powodzenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 445
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 840
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Nie Paź 22 2017, 22:29

Kolejny list, kolejna Theria. Tym razem musiałem przyznać, że wybór miejsca na grę był dość osobliwy. Wysepka na jeziorze, a północ niemalże już za pasem. Naprawdę zastanawiałem się nad tym, co ja tutaj robiłem. Pierwsze zwycięstwo mogłem tłumaczyć sobie łutem szczęścia. Ot początkujący przyszedł się pobawić. Następne w sumie też. Wygrana walkowerem nie jest niczym szczególnym, czym należałoby się chwalić. Zastanawiałem się tylko, jak zamierzałem wygrać teraz, gdy było nas coraz mniej, a mnie chyba wreszcie miało skończyć się powodzenie. Jednak jednego nie można mi było odmówić. Jak na kogoś kto wyjątkowo martwił się ewentualną porażką, byłem zdrowo podekscytowany spacerem po błoniach w godzinach nocnych. Zabrałem więc swoją pewność siebie i wybrałem się na miejsce rozgrywki. Cóż, miała mi się przydać, gdyż mój partner w grze nie był nikim innym jak gościem, który jakiś czas temu na moich oczach mierzył się z wilkołakiem. Powstrzymałem grymas, nie chcąc wydać się od razu nieuprzejmym, chociaż gdzieś z tyłu głowy czułem coś dziwnego. Jednocześnie lekki strach, ale i podniecenie. Mogłem bliżej poznać wilkołaka, nawet jeżeli był tylko zwykłym nastolatkiem, jak wielu innych. Póki co, przywitałem się z nim i zgodnie z niepisaną tradycją, rzuciwszy kostkami jako pierwszy rozpocząłem rozgrywkę. Nie posunąłem się za daleko. Mój pionek przesunął się zaledwie o cztery pola, a potem spadł. Odruchowo go poprawiłem, ale przewrócił się szybciej, niż zdążyłem zorientować się w czym rzecz. Za późno dostrzegłem buchorożce. Pojawiły się naprawdę znikąd, a jeden z nich przerzucił mnie przez grzbiet. Chciałem uratować się zaklęciem, ale osiągnąłem tylko tyle, że wykonałem dodatkowego kozła w powietrzu i plasnąłem do wody.
- Ughh - jęknąłem, gdy wstawałem. Lodowata woda ściekała mi z rękawów, gdy wracałem do planszy. Odcisnąłem fragment szaty, a gdy się wyprostowałem, poczułem jak boleśnie stłukłem sobie kość ogonową.

Kostka: 2 i 2, nieparzysta
Pole: 4
Efekt: buchorożec robi ze mnie naleśnika, poprawiam sobie zaklęciem! Nie chce mi się linkować przerzutów, bo i tak na zakłócenia wyszła lipa :’)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Wielka Brytania, Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 451
  Liczba postów : 557
http://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
http://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pią Paź 27 2017, 18:25

Znów otrzymałem list od nieznajomego w którym była podana kolejna miejscówka gdzie miałem rozegrać grę. Ponownie odbywała się ona w samym środku nocy dlatego też ubrałem się w czarny dres z głębokim kapturem, który narzuciłem na głowę chowając swoją twarz jego cieniu.
Uzbrojony w swoją różdżkę wmaszerowałem na małą wysepkę z spokojem wymalowanym na twarzy. Ktoś już tam czekał, dlatego podszedłem do niego i zająłem miejsce po drugiej stronie planszy.
- Cześć, jestem Aleksander - powiedziałem do chłopaka nie kojarząc go za bardzo. Może i uczęszczaliśmy na te same zajęcia, a to będzie chyba nasze pierwsze, tak długie spotkanie. Wymuszone poniekąd przez wspólne zainteresowanie do zabaw jakie oferowała ta placówka.
Zdjąłem kaptur uznając, że tutaj nie muszę dbać już o tak przesadną anonimowość.
Chociaż uznałem, że samo imię wystarczy tutaj do tego by wspólnie przebrnąć przez tą potyczkę.
Tamten zaczął grę wiec nieco podniecony patrzyłem się jak kostki się toczą i wylosowany wynik wskazuje wynik cztery. To nie był pierwszy raz kiedy widziałem ten tekst, więc wiedziałem co się szykuje nim ten w ogóle się pojawił na środku planszy. No i teraz miałem pewność, że dane wyniki są z góry przypisane danemu polu na stałe, a nie losowane w każdej kolejnej rozgrywce.
Pojawiły się buchorożce zdążyłem odskoczyć bowiem to mojego towarzysza obrały sobie za cel. Tym razem stworzenia dosięgnęły swoją ofiarę, która poszybowała wysoko do góry i spadając wylądowała w wodzie.
Skrzywiłem usta w grymasie wyobrażalnego bólu jaki musiał mu towarzyszyć.
- Jesteś cały? - zapytałem się chłopaka, chociaż skoro był w stanie sam wstać i podejść to nie mogło być tak źle.
Teraz była moja kolej. Wziąłem więc kostki i rzuciłem. Poturlały się po planszy, a oczka wskazały tą samą liczbę. Dwie piątki, uśmiechnąłem się lekko i tylko podążyłem wzrokiem za pionkiem który się sam przesuwał.
Wyciągnąłem różdżkę i ustawiłem się do ataku. Nagle chmara owadów pojawiła się znikąd. To znów one... - Przemknęło mi przez myśl i już rzuciłem zaklęcie. Na całe zareagowałem wystarczająco szybko i nie pogryzły mnie. Niestety dusznego i nieprzyjemnego zapachu zgnilizny nie mogłem się pozbyć.
- Teraz do końca gry będzie tak cuchnąć - Powiedziałem wykrzywiając usta zniesmaczony. Po czym usiadłem na wcześniejszym miejscu.

Kostka: 5 i 5, parzysta
Pole: 10
Efekt: „ŚWIADOMOŚĆ NIE CIERPI, ALBOWIEM ZANIKA. WRAZ Z GNIJĄCYM CIAŁEM ROZKŁADA SIĘ TAKŻE UMYSŁ, WSZELKIE POŻĄDANIA I TRWOGA. ŚMIERĆ, UWALNIAJĄCA NAS OD JAKICHKOLWIEK MOŻLIWOŚCI CIERPIENIA, POWINNA BYĆ OCZEKIWANA PRZEZ CZŁOWIEKA I TRAKTOWANA JAK BŁOGOSŁAWIEŃSTWO.”
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 445
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 840
http://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
http://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
http://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Pią Paź 27 2017, 22:24

- Riley - kiwnąłem lekko głową w kierunku chłopaka w ramach powitania, rzucając w jego stronę jedynie swoje imię. Wydawało mi się, że kojarzyłem jakiegoś Aleksandra ze swojej nowej klasy, ale twarze wszystkich tych ludzi mieszały mi się nieustannie, tak bardzo przyzwyczaiłem się do swoich starych znajomych. Kiedy zdjął kaptur, mogłem już stwierdzić, że tak, chyba widziałem go na kilku lekcjach, na które także i ja uczęszczałem. Chociaż nie mogłem powiedzieć, abym zwracał na niego większą uwagę. Teraz najwyższy czas to zmienić, skoro został moim przeciwnikiem i niemalże od razu znacząco mnie wyprzedził. Przepaść tylu oczek wyraźnie zarysowała pomiędzy nami granicę, ale wcale się nie zniechęcałem. Ba, doceniłem nawet to, że zainteresował się moim stanem zdrowia.
- Pewnie, tylko trochę się potłukłem. - Odpowiedziałem, wyginając usta w nieznacznym uśmiechu, jakbym chciał powiedzieć „to nic takiego”. Problem w tym, że tak naprawdę to cholernie bolały mnie plecy. Nic dziwnego, skoro wykonałem tak spektakularnego kozła w powietrzu, którego sam sobie mogłem zazdrościć, bo pewnie już więcej tego wyczynu nie powtórzę. Nie, żebym miał żałować. Zajęty rozmasowywaniem stłuczonej kości ogonowej, obserwowałem jak Aleks turla kośćmi, a potem mierzy się z korniczakami. Zmarszczyłem nos, czując ich smród, rad że nie graliśmy w zamku.
- Dobrze, że wieje, może nie będzie tak tragicznie. - Chciałem pocieszyć nas obu czy tylko siebie? Uniosłem wzrok na planszę, znowu czując ten dziwny rodzaj tremy przed pojęciem tego ryzyka. Podszedłem do niej, lekko zgięty w pasie, aby odciążyć kręgosłup i spróbowałem szczęścia. Wynik rzutu zaprowadził mnie znów do tego samego koszmaru, co w pierwszej grze. Horklumpy pozbawiły mnie świadomości jedynie na krótką chwilę. Pozbycie się ich było jedynie formalnością, kiedy już dobyłem różdżki. Dobrze, że tym razem nie postanowiła spłatać mi psikusa. W innym wypadku, gra najpewniej skończyłaby się tu i teraz, ledwie na początku drugiej tury. Odkaszlnąłem, czując jak drapie mnie w płucach, lecz to był raczej odruch bezwarunkowy, niż świadome działanie. Dobrze wiedziałem, że w niczym mi to nie pomoże i musiałem męczyć się z tym nieprzyjemnym wrażeniem do końca gry.

Kostka: 9, nieparzysta
Pole: 13
Efekt: horklumpy mnie biją (znów)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29833
  Liczba postów : 46118
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Czw Lis 02 2017, 22:09

WYGRANA WALOKOVEREM
Jako, że Cortez nie odpisał, walkę wygrywa @Riley Fairwyn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Montrose
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 278
Dodatkowo : kapitan drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 193
http://www.czarodzieje.org/t16551-franklin-r-e-eastwood#456789
http://www.czarodzieje.org/t16592-franklin#458389
http://www.czarodzieje.org/t16602-franklin#458950
http://www.czarodzieje.org/t16586-franklin-r-e-eastwood#458218




Moderator






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Nie Gru 09 2018, 12:53

Franklin jako kapitan spisywał się, cóż, krótko mówiąc - średnio. Jego ojciec miał rację, bardzo ciężko było mu wyznaczyć priorytety w swoim życiu i w efekcie doszło nawet do tego, że nie przyszedł (on, kapitan!!!) na dogrywkę swojej drużyny z Hufflepuffem, kiedy to Limier zarządził ponowienie meczu ze względu na możliwie fałszywy wynik wskutek jakiejś wady znicza. Perspektywa zostania ocenionym jako oszust chyba ugodziła w jego dumę na tyle, że przestał się przez moment pokazywać wśród ludzi... By potem uderzyć w imprezy. Ale wszystko co dobre, szybko się kończy i Eastwood doszedł do wniosku, że nie może spoczywać tak bardzo na laurach. Miał wszak na głowie całą drużynę, prawda?
Wobec tego zarządził trening Gryfonom. Przypiął informację do tablicy ogłoszeń w ich pokoju wspólnym licząc, że duża grupa osób dostrzeże je, zanim zostanie zaklejone kolejnym ogłoszeniem o wymianie płyty z grubym dissem na ostatni krążek Dona Lockharto. Miał w planach zabranie ludzi na wysepkę na jeziorze - widział z daleka, że jest ona nieźle zalesiona, a to znaczyło, że mogliby nieźle poćwiczyć latanie slalomem i ogólnie tor z przeszkodami. Stał ubrany w szaty do latania przy jeziorze w miejscu, o którym napisał w swojej notce. Zabrał już miotły ze składzika, ale nic więcej. Uznał, że pogoda była dość sprzyjająca, by nie potrzebowali specjalnych koszulek czy też gogli. No bo bez przesady...
- Siema - rzucał do każdego zjawiającego się przy jeziorze zawodnika. - Mam nadzieję, że nikt sobie nic dziś nie zrobi - lecimy tam - powiedział, wskazując palcem za siebie na wysepkę. Bez większych wstępów przerzucił nogę przez trzonek jednej błyskawicy i odbił się od ziemi. Wykonał zagarniający ruch ręką, by cała reszta dosiadła mioteł i poleciała za nim.



Ogólnie to mamy 4 błyskawice na drużynę (każda błyskawica daje +5 punktów do gier miotlarskich, może się przydać przy przerzutach). Ja biorę jedną, zostają 3! Jeśli zabieracie błyskawicę drużynową, proszę o odnotowanie tego w poście (pod nim lub podkreślenie w treści), żeby nie było wątpliwości i zamieszania.
Żadnego innego sprzętu Franklin nie wziął, ale jako że jest on dostępny dla członków drużyny, możecie napisać, że przed przyjściem na trening poszliście do składziku i osobiście zabraliście inne fanty - zaakceptuję to :D

Przygotowałam małe kostki na temat tego, czy stało podczas lotu na wyspę. Nie są specjalnie wybujałe ani nie wprowadzają wielu szkód. Niech każdy rzuci jedną kostką, żadne przerzuty nie obowiązują w tej części:
przelot nad jeziorem:
 




Po wylądowaniu po drugiej stronie, Franklin zarządził przejście wgłąb lasku do miejsca, w którym drzewa były na tyle rzadkie, by można było się między nimi zmieścić z miotłą i wykonywać jakieś manewry. Pozwolił kilkorgu osobom ruszyć do akcji przed nim, starając się im pomóc i ich naprowadzić, dopiero po chwili sam poleciał między drzewa.



Podczas pokonywania toru przeszkód zawodnicy muszą zmierzyć się ze stojącymi drzewami, powalonymi konarami, zwisającymi lub wystającymi gałęziami i wszystkim innym, co może czyhać w lesie. Nie dzieją się tu bardzo duże szkody, choć urazy są możliwe - wiadomo, nie jest to zupełnie bezpieczne :D
Rzućcie kostką i postępujcie według ewentualnych dalszych instrukcji w nich zawartych. Za każde 10 punktów z gier miotlarskich możecie wykonać przerzut. Ostatnia wyrzucona przez was kość jest tą, co do której musicie ustosunkować swój post.

tor przeszkód:
 

Na odpis daję wam tydzień czasu do 16.12. Ewentualne obsuwy, pytania lub cokolwiek innego związanego z treningiem zgłaszajcie mi na PW I love you

______________________

Franklin Eastwood

Last night I told you I loved you - woke up blamed it on the vodka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 48
  Liczba postów : 22
http://www.czarodzieje.org/t16808-hannah-e-berkeley
http://www.czarodzieje.org/t16828-znajomosci-hanki
http://www.czarodzieje.org/t16829-pan-dziobas
http://www.czarodzieje.org/t16807-hannah-e-berkeley




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Nie Gru 09 2018, 19:23

Hannah nie należała do drużyny Quidditch, ale bardzo chciała. Myślała o zapisach, z drugiej strony chciała się wykazać i kiedy zobaczyła ogłoszenie, które w końcu kapitan drużyny postanowił zorganizować trening czerwonych, była przeszczęśliwa. Nikt i nic nie mogło sprawić, że będzie inaczej. Przebrała się w strój, który zakładała właśnie, kiedy wsiadała na miotłę. Wybiegła z szatni i ruszyła w stronę jeziora. Zapowiadał się ciekawy trening. Miała nadzieje, że będą latać nad wodą. Może pogoda nie sprzyjała pływaniu, ale mogłoby być zabawnie, gdyby ktoś wpadł.
- Siema. - Odpowiedziała, zjawiając się jako jedna z tych pierwszych. Zaangażowanie miała, jeszcze talent i upartość to pokarze, a może @Franklin R. E. Eastwood uzna, że nadaje się do tej gry.
- Ta jest moja... - Mruknęła do siebie i chwyciła za błyskawice przyniesioną przez trenera. Była cholernie podekscytowana. Wszystkim, nie tylko tym, że właśnie miała w swoich łapkach błyskawice! Tak! Tak! Tak!
Wsiadła na miotłę i ruszyła we wskazanym kierunku. Droga prowadziła przez jezioro. Nie myliła się, lecieli! Rozglądała się za siebie, co jakiś czas patrząc czy ktoś właśnie nie wpada do wody, nie mogłaby czegoś takiego przegapić! Na pewno usłyszy, chociaż tyle. Skupiła się na drodze, bo błyskawica to jednak szybka miotła była.
Hanka obserwowała tafle jeziora i zamrugała oczami dwa razy, a dla pewności nawet trzeci raz. Jakiś dziwny ciemny kształt znajdował się pod wodą. Kałamarnica. Jakiś potwór. Ta myśl spowodowała zachwianie jej miotły. Błyskawica chciała zrzucić ją prosto w to ciemne coś. Ale Hanka była najlepsza. Wykonała poprawnie manewr beczki.
- Nie dzisiaj Krakenie! - Krzyknęła na odchodne i zaczęła się śmiać, łapiąc zimne powietrze w płuca i wydając z siebie okrzyk zwycięstwa. Bawiła się przednio!
Znaleźli się na małej wysepce i tu miał rozpocząć się trening. Leciała przed siebie i szło jej całkiem nieźle. Trafiło się kilka przeszkód, które ominęła z lekkim trudem i ten ostatni ostry zakręt, na którym się ledwo wyrobiła. Udało się! Wracała tą samą trasą szczęśliwa, jednak nie spodziewała się, że znajdzie galeony. No i aż dziesięć! Śmieszne, że to były te, co zgubiła, ale skąd mogła wiedzieć, że ma w kieszeni jakieś galeony. Teraz już wiedziała tak jakby.

Kostki przelot nad jeziorem: 4
Kostki tor przeszkód: 1 -> 3 / parzysta
Kuferek: 5 +5 (z miotłą)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2
  Liczba postów : 151
http://www.czarodzieje.org/t16565-help-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16591-do-you-need-help#458347
http://www.czarodzieje.org/t16590-help-me-mr-postman#458344
http://www.czarodzieje.org/t16566-help-budowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Nie Gru 09 2018, 22:44

Ucieszyła się, słysząc o treningu. Nie, aby miotły miała ostatnio za mało. Albo raczej - i tak, i nie. Pracując w kuchni nie było wiele okazji do latania. Z drugiej strony, przez ostatnie dni nadrobiła z nawiązką, szykując się do rozmowy o członkostwo w drużynie narodowej. Udanej, czemu nadal nie wierzyła. Szumiało dziewczynie w głowie, od kiedy usłyszała to magiczne "zostaje pani przyjęta". Od przyszłego tygodnia zaczyna treningi razem z drużyną. Narodową. Profesjonalne.
Poprawiła szalik jedną ręką, drugą trzymając miotłę. Wypada ją wybadać przed pierwszym treningiem. Sprawdzić. Jeszcze tego nie zrobiła, zbyt skupiona na... Po prostu paplaniu. O miotle, o rozmowie o pracę. Bolało ją, że przez niezbyt jasną sytuację pomiędzy Gryfonką a Liamem, nie może iść i popiszczeć z nim na temat awansu. Wciąż jednak miała innych znajomych... Chociaż mniej ekspresyjnych aniżeli borsuczy prefekt.
Dotarła na umówione miejsce spotkania jako jedna z pierwszych. Chyba niewielu nie kwapiło się w tej mroźny, zimowy dzień. Skinęła kapitanowi krótko na powitanie. Wyjątkowo nawet na usta nie cisnęło się wypomnienie jego nieobecności. Zbyt była zaaferowana innymi myślami. Z trudem też skupiła się na jego słowach; świerzbiło dziewczynę wsiąść na miotłę i polatać. Wysłuchała jednak poleceń, a potem przerzuciła nogę przez kij miotły. Wciąż pachnącej nowością, błyszczącej, bez żadnej ryski na lakierze. Dreszcz przeszedł wzdłuż kręgosłupa dziewczyny. Uśmiechnęła się lekko i wystartowała, dając się porwać pędowi powietrza. Nawet zimno nie przeszkadzało. Adrenalina latania skutecznie ogrzewała, a wiatr jedynie wywiewał z umysłu zbędne myśli. Oraz łzy. Powinna kupić gogle, jak już była w sklepie. Pęd skutecznie załzawił jej oczy; nie spodziewała się, jak wielkie prędkości ta miotła potrafi wyciągnąć. Aż zaśmiała się głośno, śmigając na wysepkę. Musiała jednak zrobić przerwę. Kilka minut ścierać łzy z oczu z szerokim uśmiechem na ustach. Jak tylko jednak dotarli na wybrany tor przeszkód, ponownie zerwała się do lotu. Cieszyła się, manewrując ostro pomiędzy pniami. Tego jej trzeba było. Beztroski oraz adrenaliny lotu, igrania z niebezpieczeństwem, gdy sprawdzała możliwości miotły. Niesamowite wręcz. Czuła się, jakby dopiero poznała, co to znaczy prawdziwy lot.
Lecąc szczególnie nisko nad ziemią, zauważyła pewien błysk w trawie. Nie zatrzymywała się jednak, aby go sprawdzić. Dopiero po skończonym treningu wróciła się we wspomniane miejsce, by przekonać się, cóż zwróciło uwagę Gryfonki. Zadowolona podniosła fiolkę z eliksirem, przyglądając się chwilę zawartości pod słońce, zanim schowała ją do kieszonki.
Czerwona na policzkach i z całkowicie zmierzwionymi od pędu włosami wróciła na miejsce zbiórki.

Przelot nad jeziorem: 2
Tor przeszkód: 2, Veritaserum
Kuferek: 35 + 6 = 41
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 276
  Liczba postów : 1401
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Sob Gru 15 2018, 05:45

Od początku roku wydawało jej się, że quidditch bez asysty Lysandra już nigdy nie będzie tak zabawny i nie mogło być jej bardziej obojętne to, co działo się z drużyną. Pod tym względem jej spięcie z przyjacielem przyniosło przynajmniej coś dobrego. Nie miało jej to z pewnością zmienić nagle w wielbiciela gier drużynowych, była za zdecydowana dać chociaż szansę Eastwoodowi. Kogo w ogóle obchodził Lysander?
Przyszła na umówione miejsce z Nimbusem i całą resztą sprzętu - nawet tym kompasem, którego zastosowanie na boisku nadal było dla niej zagadką, a który po prostu przyczepiła do miotły i już nie zdejmowała. Magiczna koszulka, której już od dobrego roku nie zdobiło jej nazwisko, a coraz to bardziej wulgarne hasła, krzyczała rażącym w oczy różowym napisem "NAJSKUTECZNEJSZA PAŁA W HOGU".
Z umiarkowanym entuzjazmem przywitała się ze wszystkimi, a zaraz potem polecieli na wyspę na jeziorze. Jej optymizm był jednak odrobinę przedwczesny. Ku własnemu zażenowaniu wcale nie mogła przestać myśleć o wszystkich treningach z Lysem i bardziej niż na locie i celu skupiała się na przekonywaniu swojego mózgu, że wcale nie było tak fajnie i wcale nie tęskniła. W  pewnym momencie zachwiała się nawet na miotle i - Merlin jej świadkiem! - pod sobą, w wodzie, zobaczyła słynną, hogwardzką ośmiornice. W ostatniej chwili uratowała się beczką. Całe zdarzenie przynajmniej pomogło jej skupić się na chwilo obecnej.
Na wyspie mieli zrobić slalom między drzewami. Ettie co prawda zwykle wolała samej wyznaczać sobie trasę, a wszystko co stało na jej drodze tratować i taranować, ale nie narzekała na trochę urozmaiceń. Taka zabawa była całkiem przyjemna, a przy okazji mogła sobie obrać za punkt honoru, by przelecieć najszybciej ze wszystkich.
Nie miała żadnych problemów z lotem, chociaż kilka razy w ostatniej chwili ratowała się gwałtownym skrętem przed bliższym spotkaniem z drzewem. Zawracając wyhaczyła nawet wzrokiem leżącą na ziemi monetę. Gdyby nie gardziła tą pozycją, mogłaby być nawet niezłym szukającym. Zanurkowała po pieniądz, po czym wróciła przed lasek.
Wylądowała i rozejrzała się po ludziach.
- Zgubił ktoś dychę? - osobiście nie narzekała na brak pieniędzy, a pamiętała, kiedy dla niej podobna kwota była największym na świecie skarbem. Chociażby wtedy, gdy zbierała na trzymanego w ręku Nimbusa. Poza tym wypatrzenie tej monety było zbyt dużym osiągnięciem, by nikt oprócz niej o nim nie wiedział.

Przelot: 4
Slalom: po pięciu przerzutach - 3 i parzysta
Kuferek: 38+12 za sprzęt =50

JAK KTOŚ ZGUBI HAJS I NIE ZNAJDZIE, TO MOŻE WZIĄĆ MÓJ ;p
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Wiek : 60
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 96
  Liczba postów : 34
http://www.czarodzieje.org/t16388-rachel-brown
http://www.czarodzieje.org/t16416-relacje-rachel-brown#450095
http://www.czarodzieje.org/t16413-sowia-poczta-rachel-brown#449993
http://www.czarodzieje.org/t16390-rachel-brown#449464




Gracz






PisanieTemat: Re: Mała wysepka   Sob Gru 15 2018, 23:33

Rachel czuła w kościach, że przyjście na ten trening to błąd. Nie siedziała na miotle od lat, miała zastane kości i w ogóle była stara. Ale nie, postanowiła brać udział w tych zajeciach, odmłodnieć, nauczyć się czegoś nowego... I tak wylądowała z jakąś przedpotopową miotłą wyciągniętą na szybko ze schowka, bez rękawic  bez gogli i co najgorsze - bez szalika. 
- Na brodę Merlina, w co ja się pakuję - jęknęła do siebie, a potem pospiesznie skinęła głową kapitanowi gryfońskiej drużyny. - To sie nie skończy dobrze. 
Wsiadła na miotłę, obserwując wszystkich przed sobą, a potem ruszyła. Wtedy uświadomiła sobie pierwszy brak w wyposażeniu. Wiatr niemiłosiernie dmuchał jej w twarz, rozwiewając fryzurę i wlatując do oczu. Łzy zaczęły jej lecieć ciurkiem po policzkach, ale jakimś cudem udało jej się wylądować. Nastepny był tor przeszkód. I tu również wcale nie poszło najlepiej pani Brown. Ledwo mijała zwalone pnie i gałęzie drzew, a każdy cal jej ciała wołał o pomste do nieba. To nie na jej stawy, nie na jej kości. 
"Ahh, byłaś taka niemądra, Rachel! Co by twój staruszek powiedział, gdyby cie teraz widział!" myślała. Na rezygnację z zajęć w trakcie nie pozwalała jej jedynie gryfońska duma i niechęć do zbłaźnienia się przed całą tą dzieciarnią. Ale na Merlina i Morganę, tak strasznie chciała, by zajęcia już dobiegły końca! 

Kości : 2 i 5, punktów w kuferku brak
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Mała wysepka   

Powrót do góry Go down
 

Mała wysepka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-