Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pustkowie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyWto Maj 21 2013, 17:26

First topic message reminder :


Pustkowie




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 259
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 570
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptySob Mar 30 2019, 12:32

Odpowiedział na skinienie Puchona, choć nie znał go zbyt dobrze. Puchoni mieli to do siebie, że żyli w swoim świecie i w pewien niemożliwy do wyjaśnienia sposób zupełnie odstawali od pozostałych domów. Na uśmiech @Nessa M. Lanceley odpowiedział tym samym, wysoko unosząc kąciki ust; miał nadzieję, że dziewczyna do niego dołączy, te były jednak płonne, gdyż przyszła w swoim własnym towarzystwie. Zajęcia zapowiadały się na dość samotne, a zrozumiał to w chwili, gdy Harrington przydzielił go z tym jak-mu-tam Puchonem i... Levasseur, oczywiście. Cały wszechświat zdawał się z niego kpić, bez przerwy stawiając blondynkę na jego drodze; ostatnio był na nią skazany w pustej sali, a teraz prześladowała go nawet na mugoloznawstwie. Obrzucił ją chłodnym spojrzeniem, ale nic nie powiedział, postanowił kolejny raz w tym miesiącu zignorować ją zupełnie, tak jakby wcale nie istniała. W ten sposób łatwiej było mu się skupić, a przy tym nie dopuszczał do nieprzyjemnych sytuacji... jak chociażby spotkanie po meczu, które przerodziło się w ogromną kłótnię.
Wziął jeden z rowerów, wybierając nieco staromodny rower z biało-niebieską ramą i stanął przy nim, nie będąc do końca pewnym czy da radę się na tym utrzymać. Widział mugoli, którzy na nich jeździli i im zdawało się nie sprawiać to większego problemu, ale dwa kółka nie brzmiały jak coś wystarczająco stabilnego. Niepewnie wsiadł na rower i ruszył, już od samego początku czując, że nie potrafi utrzymać równowagi. Nie trzeba było długo czekać na efektowny upadek Krukona, wyłożył się jak długi na trawie, lecz zebrał szybko, starając się ratować dumę (bo na ciało i tak było już za późno). Bolał go łokieć, ale nie było tragedii. Zdeterminowany aby opanować dosiadanie dwukołowej bestii, dosiadł roweru ponownie, a po chwili, nieco bardziej rozzłoszczony, znów leżał na trawie. Klnąc w myślach, spróbował trzeci raz, nie wyszło mu to jednak ani trochę lepiej.
Wszystko wskazywało na to, że jest absolutnie beznadziejny jeśli chodzi o jazdę na rowerze...
Beznadziejny do tego stopnia, że zażenowany Harrington podszedł do niego z małym kółkami w rękach i przymocował je do roweru. To go zaskoczyło, gdyż nigdy wcześniej nie widział by mugole jeździli w taki sposób. Chyba że... dzieci?
Merlinie, czy on dostał kółka przeznaczone dla dzieci? Musiał wziąć głęboki wdech, by wspomagane metamorfomagią policzki nie zrobiły się zupełnie czerwone ze wstydu. Przełknął upokorzenie i podziękował profesorowi za udzieloną mu pomoc, a potem niechętnie powrócił do mugolskiego urządzenia. No bo... skoro i tak wszyscy zobaczyli już co się wydarzyło, to może chociaż nauczy się jeździć na tym ustrojstwie?
Jak na złość, @Gabrielle Levasseur zdawała się radzić sobie wyśmienicie, przynajmniej do czasu aż wpadła w krzaki. I choć wiedział, że nie jest to najmilsze z jego strony, nie potrafił nic poradzić na uśmiech, który na ten widok wykwitł na jego twarzy.

Pojazd: rower
Kostka: 1 Pustkowie - Page 8 1768245414
Sprawność fizyczna: w tej sesji tylko 3 Pustkowie - Page 8 1225154316

______________________

Anything less than the desert was a
d r e a m.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 930
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 2070
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyNie Mar 31 2019, 00:27

Mugoloznastwo było dla Ezry jak odświeżający oddech; rzadko się zdarzało, by Clarke mógł się czegoś nauczyć na tych zajęciach zupełnie od zera, mimo wszystko będąc blisko niemagicznego funkcjonowania w społeczeństwie. Jasne zatem było, że przychodził tu wyłącznie dla własnej przyjemności, którą dało się czerpać z obserwowania innych ludzi, zmagających się z mugolskimi nowinkami i samego przebywania wśród znajomych.
Forma Ezry pozostawała kwestią dyskusyjną. Nie wyglądał źle - Ezra nigdy nie wyglądał źle, schludny i drobiazgowy nawet przy najmniej sprzyjających okazjach - jednak na jego twarzy widoczne były pierwsze oznaki życiowego zmęczenia. Składało się na to naprawdę wiele czynników; labirynt, którego nie zdołał jeszcze w pełni odchorować, lekcja gotowania, która wracała do niego wraz z ponurymi myślami, a wreszcie i fiolki z substancją, która coraz częściej pomagała chłopakowi odpędzić wyrzuty sumienia...
Nie straszny był mu nawet fakt, że zajęcia odbywały się na powietrzu, co poniekąd samo w sobie zwiastowało problemy; jedynie ubrał się wygodniej, przeczuwając, że będzie to przydatne. Było już dosyć późno, kiedy dotarł na pustkowie, więc stanął na uboczu grupy, nie chcąc się pchać - aż tak nie zależało mu na żadnym z przyniesionych pojazdów, choć jego wzrok uciekał mimowolnie do jednego z nich.
Jak niemal każde mugolskie dziecko - Ezra przez jedenaście lat swojego życia przeświadczony był przecież o swojej absolutnej zwyczajności - doskonale znał podstawy jazdy na rowerze. Pamiętał dziecinny, rozklekotany pojazd, początkowo czterokołowy, z asekuracyjną plastikową rączką, zazwyczaj dzierżoną przez pewną dłoń ojca. Pamiętał dumę, gdy odchodziły kolejne zabezpieczenia, a on, jako młody, ale wciąż niepełnoprawny uczestnik ruchu mógł samodzielnie poruszać się po brukowanych uliczkach w pobliżu domu. Pamiętał też rozbite kolana i siniaki, które nie umniejszały entuzjazmu młodego chłopca do tej formy aktywności.
A potem wyrósł z roweru i nigdy do tego nie wrócił. Być może właśnie tym sentymentem był kierowany, kiedy chciał od Harringtona wypożyczyć nie deskę ani rolki, a śliczny, błękitny rower.
Jednak pojazd sam do niego przywędrował - Ezra uniósł wzrok, kiedy deska lekko uderzyła w jego łydkę, chcąc sprawdzić czyja to była sprawka. Nie wiedział, co myśleć, gdy zorientował się, że taki usłużny był @Leonardo O. Vin-Eurico. Nie odwzajemnił jego uśmiechu. Nie odwzajemnił tej sympatii. Udawanej, przecież to wiedział. Niedawne słowa Gryfona rozbrzmiewały w głowie Clarke'a z całą swoją mocą, przypominając trochę uporczywe pulsowanie w głowie. Wierzył mu. Tak jak nigdy nie wątpił w często - może zbyt często? - powtarzane te quiero. Dopiero teraz okazywało się jak w istocie niewiele było trzeba, by wszystko się odwróciło.
Skinął tylko głową w podziękowaniu, bez grymasów przyjmując ten niewymarzony sprzęt. Jednocześnie podświadomość Krukona przeżerana była przez podejrzliwość; Leonardo chciał go ośmieszyć? Chciał choć w drobny sposób zrewanżować się za te razy, kiedy Ezra robił mu na złość? Chciał, by każdy upadek na ulubionym pojeździe Vin-Eurico w niemal metaforyczny sposób dawał mu nauczkę?
Westchnął ciężko, doczekując się wreszcie instrukcji od Harringtona - swoją drogą, nie były zbyt szczegółowe i Ezra czarno widział naukę, kiedy tak naprawdę asekurację stanowiły osoby równie nieumiejętne. Co zabawne, Ezrowe negatywne nastawienie rozwiała @Blaithin ''Fire'' A. Dear krótkim okrzykiem wywołując na jego twarzy uśmiech.
- Oczywiście, że spadnę wcześniej, biorąc pod uwagę, że na rolkach to ty możesz tylko upaść, my Dear - odparł z nutką zgryźliwości. Powoli przyzwyczajał się do widoku dziewczyny w przepasce, choć świadomość wydarzeń i same wspomnienia dalej budziły nieprzyjemny dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa. - Wchodzę w to. - Dobrze wiedziała, że skrupulatnie podnosił rękawice, które mu rzucała i teraz nie miało być inaczej.
Rzucił jeszcze okiem na Leonardo, nieszczególnie zadowolony z faktu, że Harrington połączył akurat ich w parę. Z drugiej strony, nie wierzył, że Vin-Eurico weźmie sobie do serca prośbę profesora i postara się uchronić byłego chłopaka od popełnienia karygodnego błędu skutkującego zbliżeniem się do podłoża.
- Poradzę sobie - mruknął trochę do chłopaka, trochę w przestrzeń, jakby nie był pewny, czy wypadało mu się w ogóle do niego odzywać. W swojej wyobraźni zaraz po tych słowach wskoczył na deskę i z uniesioną głową odjechał te kilka kroków. Należało jednak zmierzyć się z rzeczywistością, w której to bardzo niepewnie wszedł na wspomnianą deskę, marszcząc brwi w intensywnym skupieniu i szeroko rozstawionymi ramionami próbując chwytać równowagę. Jego usta ukształtowały się w bezgłośnym "woo", kiedy kółka pojazdu - o zgrozo! - nieznacznie się poruszyły. Przed oczami Ezry zdążyło przelecieć całe życie zanim zorientował się, że deska nie zamierzała sama z siebie ponieść go dalej niż o te dwa centymetry. Nie myślał przy tym, jak komiczny widok musiał to być dla osoby postronnej.
Kiedy czuł się już gotowy, by odepchnąć się i spróbować trochę przejechać, wszystko zepsuła @Sol Irving. Clarke był tak skupiony na samym sobie, że zupełnie nie zwrócił uwagi na pędzącą na niego dziewczynę na rowerze - jeden dodatkowy pisk ginął wśród głosów innych ludzi, równie zaskoczonych działaniem mugolskich pojazdów. Deska nie miała szans z rowerem; mimo że Ezra nie zdążył podjąć poważnej próby jazdy, to już znalazł się na ziemi, tracąc oddech wraz z jękiem bólu.
Głupia, głupia dziewczyna.
- Nie szkodzi - sapnął, nie zamierzając się wdawać w kłótnie z małolatą, która oczywiście zaraz poleciała wdzięczyć się do Leonardo. Z nosem wciąż znajdującym się blisko ziemi, przewrócił oczami; mogłaby przynajmniej chwilę udawać, że była w tym krztyna godności. - Znajdź taki sprzęt, to ci zapłacę - wtrącił, powoli zbierając się z ziemi. Odnalazł wzrokiem Fire, jakby chciał jej zakomunikować, że to się absolutnie nie liczyło.
Nie czekał, aż Sol wróci na "swoją" stronę. Od razu podjął jeszcze jedną próbę, tym razem sprawniej wchodząc na deskę. Skoro chwilę temu rozwaga nic mu nie dała, może należało iść na żywioł?
Już po chwili okazało się, że prosta jazda była... Prosta. Ezra jedynie odpychał się co jakiś czas, trochę niezgrabnie i przesadnie balansując ciałem, co jednak dawało zamierzony skutek. Problem pojawił się, kiedy chciał skręcić - zwyczajnie nie wiedział jak.
- Hej, uważaj! - wykrzyknął, próbując wyhamować przed Dearówną. Nic z tego! Clarke nie tyle potrącił jasnowłosą, co centralnie na nią wpadł. Fire pierwsza poleciała na ziemię, Ezra zaś zaraz potem - na nią, deska potoczyła się za to samotnie kilka metrów dalej.

Sprawność: 3
Kostka: 5, ale dojdziemy do niej stopniowo

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 412
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 352
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyNie Mar 31 2019, 09:44

Tak, jak na widok Finna nie mogła powstrzymać uśmiechu zdobiącego usta, tak samo nie mogła zapanować nad grymasem wykrzywiającym nieznacznie jej twarz na widok Elijaha, z zaskoczeniem odkryła, że jej kuzyn go zna. Po raz kolejny uniosła brew w pytającym geście wyłapując spojrzenie jego niebieskich, wręcz lazurowych oczu. Oboje wywoływali w niej sprzeczne emocje, jednak w obu przypadkach zaskoczona była ich obecnością podczas zajęć nauki jazdy, wszakże nie mogła tego potępiać, chęć poznania dokładniej mugolskiego świata nie była czymś, co mogła mieć na wyłączność. Musiała od początku liczyć się z tym, że podczas tej lekcji poza zmierzeniem się z własnymi nieudolnościami spotka kogoś takiego jak Swansea, chociaż właściwie tylko on darzył ją tak wielką niechęcią i wzajemnie.
Odgarnęła blond kosmyki z twarzy, które pod wpływem delikatnego wiatru przesłoniły ją nieco. Pomimo związania niesfornych włosów w kucyk te zawsze znalazły drogę, tylko po to by jej nieco podokuczać. Westchnęła. Minuty mijały a zielone pustkowie zalewać zaczęli pozostali uczniowie rządni wiedzy. Wśród nich Gabrielle dostrzegła swojego kompana przygód - @”Holden A. Thatcher II”, co akurat nie dziwiło blondynki ani trochę. Uśmiechnęła się do niego szeroko
-Cześć! – powiedziała na powitanie, podszedł do niej z nieznajomą dziewczyną, którą również przywitała uroczym uśmiechem. –Miło cię poznać Sol, jestem Gabrielle, Gebrielle Levasseur – odparła, brunetka wydawała się miła. Nie dane było jej powiedzieć nic więcej, kiedy rozpoczęła się lekcja, nauczyciel wręcz ze stoickim spokojem wymalowanym na twarzy wyjaśnił wszystkim na czym polegać będą dzisiejsze ćwiczenie, wraz z każdym kolejnym wypowiedzianym przez niego słowem Gab czuła, jak rodzi się w niej ekscytacja wymieszana z nutą strachu. Potrafiła jeździć na deskorolce, jednak rower wydawał się jej nieco bardziej skomplikowany. Utrzymanie równowagi na środku transportu tylko z dwoma kołami, czy to było możliwe?
Na co dzień odważna, teraz stała wpatrując się, jak Finn jako pierwszy wsiada na ognistego rumaka. Uśmiechnęła się do niego szeroko, ukazując rząd białych zębów.
-Nie dziękuje, spokojnie spróbuje się powstrzymać! – odpowiedziała odprowadzając go tylko wzrokiem, który sekundę później utkwiła w kierownicy swego pojazdu. Zgodnie z instrukcją jaką przedstawił im nauczyciel; dłonie zacisnęła na gumowych osłonach, prawą stopę położyła na pedale, odpychając się przy tym lewą, by ruszyć w miejsca. Serce w jej piersi biło niemiarowo, zaś oddech przyspieszył. Otworzyła szerzej oczy w wyraźnym zaskoczeniu, kiedy udało się jej złapać równowagę i powoli nabrać rozpędu. Było to niebywałe osiągnięcie, zwłaszcza, że po chwili minęła leżącego na trawie Elio, wredny uśmieszek pojawił się na jej ustach, w których zmełła nieprzyjemny komentarz, jadąc dalej. Chwila triumfu nie trwała jednak zbyt długo, przejechała spory kawałek, kiedy nagle poczuła, jak traci kontrole nad kierownicą. Próbowała wygrzebać się z tego, lecz leżący na jej drodze patyk – zupełnie, jakby specjalnie ktoś go na niej położył – skutecznie jej to udaremnił wkręcając się w łańcuch. Zahamowała zbyt gwałtownie. Blondynka poczuła jedynie szarpnięcie, silne, które wywołało jęk bólu, obróciła się w powietrzu by ostatecznie wylądować w krzakach. Z jękami bólu wydostała się ze środka, czując przez spodnie i bluzę, jak kolce wbijają się w jej ciało, zaś na lewym policzku powstało niewielkie rozcięcie, z którego delikatnie sączyła się krew.
-Super -jęknęła.

Pojazd: rower
Kostka: 5
Sprawność fizyczna: 4,5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 293
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 626
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyNie Mar 31 2019, 14:21

Emily nie traciła entuzjazmu. Nawet jeżeli miała zaliczyć kilka upadków, chciała zobaczyć jak to będzie pobawić się na tych całych rolkach. Nie wyglądało to na takie trudne, chociaż trzeba było przyznać, że kółka przyczepione do butów nie wydawały jej się jakąś szczególnie wygodną opcją. A jednak musiało to być praktyczne, skoro mugole korzystali z tego całkiem często.
- Wyczerpuje? Czemu? - odparła zainteresowana na pytanie Fire. Emily co prawda czytała trochę o tej całej elektryczności, ale nie miała pojęcia jak to dokładnie działa. Tutaj nie wyglądało to tak, jakby miało się coś kończyć. Chyba. W zasadzie nie miała pojęcia, ale pewnie dzisiaj wszystkiego się dowiedzą. Uśmiechnęła się do @Ezra T. Clarke i @Leonardo O. Vin-Eurico kiedy Fire wykrzyczała propozycje zakładu. Znałam jednak już trochę szczęście Ezry, więc mogłam jedynie obstawiać, że ta propozycja to nie był dobry pomysł. A jednak jak się później okazało to chłopak przegrał zakład, kiedy wpadła na niego jakaś gryfonka. Może to nie była tak do końca jego wina, ale wątpiła, żeby Fire to uwzględniła.
W zasadzie tylko dzięki temu cały ten zakład nie zakończył się remisem, bo chwile później oboje leżeli na ziemi gdzieś w okolicy Emily.
- Pomóc wam? - zapytała natychmiast, wyciągając rękę, chociaż szansa, że chwiejąca się na kółkach dziewczyna pogorszy sytuacje, kiedy chwytając się jej wytrącą ją z równowagi. - W sumie nadal uważam, że lepsze to niż miotła, chociaż spada się bliżej ziemi... - stwierdziła, zastanawiając się czy to dobry moment, żeby w końcu ruszyć kawałek dalej. Nie za bardzo miała do tego okazję bo usłyszała głośne uwaga i niestety nie zdążyła zareagować. Po chwili @Finn Gard potrącił ją i przewrócił na ziemię niedaleko nieszczęśliwej dwójki. Emily skrzywiła się z bólu po tym nieprzyjemnym zderzeniu i spojrzała na chłopaka. Na ogół potrafiła być bardzo drażliwa w takich sytuacjach, ale chyba ta lekcja działała na nią sprzyjająco, miała bardzo dobry humor.
- W porządku, żyje - kiwnęła głową i wstała z odrobiną trudu, ale jednak. - Pewnie i tak jeszcze nie raz sama się tu wywalę - stwierdziła oczywisty fakt, bo tak naprawdę jeszcze nie odjechała zbyt daleko. Na szczęście teraz nic wielkiego się jej nie stało. - Wynagrodzisz, mówisz? - uśmiechnęła się jeszcze na końcu, naprawdę nie zamierzając rezygnować ze swojego dobrego humoru.
Po rozmowie z chłopakiem, kiedy odjechał na swoim rowerze, Emily postanowiła w końcu rozpędzić się i oddalić odrobinę. Nieszczęśliwie jednak przed oczami wyrośli jej dosłownie @Aleksander Cortez i @Nessa M. Lanceley. Niestety, nie było szansy na wyhamowanie. Z impetem wpadła w obojga, a potem sama upadła na ziemię.

Kostka 5
Sprawność fizyczna 1
Pojazd Rolki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyNie Mar 31 2019, 16:42

- Wyglądam ci na mugola? - zapytała retorycznie, bo nie znała się i niezbyt chciała wciskać Rowle jakieś zmyślone bzdury. Zarówno Fire jak i Emily wykazywały zainteresowanie kulturą tych ludzi, jednak na zupełnie innym poziomie. Gryfonka szła w myśl, że nawet wroga (albo zwłaszcza) należy znać. Ale bardziej interesowały ją dziwne i potężne mugolskie bronie. Planowała nawet wynaleźć magiczny odpowiednik dynamitu... A co dopiero, gdyby Blaithin odkryła broń palną! Pozostaje liczyć, że nigdy nie wpadnie w jej ręce. Ale wiedzę ceniła i tak.
Rzucanie wyzwań Ezrze albo Leo to był zawsze dobry pomysł. Lubiła rywalizację, bo dawała Blaithin motywację do starania się. Co prawda czasami aż za bardzo szła do celu po trupach... Ale teraz to było całkiem niewinne. Przecież nie zamierzała rzucać Ezrze kłód pod nogi. Była dobrym człowiekiem.
Przejechała się trochę na rolkach i odkryła, że nie idzie jej jakoś najlepiej. Kondycję miała dużo gorszą niż zwykle i musiała bardzo uważać. Złapała wzrok Krukona po jego kolizji z Sol, ale tylko uśmiechnęła się tajemniczo. Fire z jednej strony bawiło zachowanie dziewczyny przy Leo, z drugiej budziło w niej skojarzenia z Maevis i ostatnie czego potrzebowała to kolejna Gryfonka, o którą mogłaby być zazdrosna. Uniosła tylko brew w niesmaku i powróciła do spokojnej, oszczędnej jazdy.
Nie na długo. To był zamach na życie Blaithin.
- Stóóój!
Właściwie to próbowała nie tyle co uciec z drogi rozpędzonego chłopaka, ale także i jego w jakiś sposób zatrzymać. I nawet mogłoby się udać pomóc Ezrze skręcić i zrobić łagodniejszy, większy łuk, gdyby nie fakt, że dostrzegła go za późno zdrowym okiem.
Spleceni w nagłym starciu wylądowali na ziemi. Najwyraźniej Blaithin posłużyła za miękkie i bezpieczne lądowanie. Zdaje się, że najmocniej uderzyła głową i jeden z drobnych kamyków zdążył rozciąć nieznacznie skórę na policzku Gryfonki. Parę kropel jasnej krwi kontrastowało z bladością.
- Ał, ty ofiaro losu - jęknęła cicho, speszona i trochę zmieszana. Nie można powiedzieć, że czuła się swobodnie z Ezrą tak blisko, zbyt blisko... Ale i tak o wiele lepiej niż gdyby to ktoś inny naraził się jej dotykowej fobii. Powstrzymywało to Blaithin przed brutalnym zepchnięciem chłopaka i odsunięciem się jak najdalej. To byłoby zapewne dla Krukona (i reszty zebranych osób na mugoloznawstwie) całkiem śmieszne, nawet jeśli okupione mini atakiem paniki... Przez chwilę jasnowłosa skupiła się na odczuwaniu uderzenia i ciężaru ciała chłopaka, oko początkowo wlepiając w jasne niebo, a potem w twarz Clarke'a. Sarkastycznego komentarza nie mogła sobie odpuścić. - Czego się nie zrobi byleby tylko móc być na górze, Clarke... Chyba aż za bardzo to lubisz.
Oczywiście mówiła metaforycznie. Fire parsknęła (nieco nerwowym i zbolałym) śmiechem, ostatecznie wyślizgując się spod Krukona i otrzepując wybrudzone trawą i ziemią ubrania. Musiała chwilę posiedzieć, bo zakręciło jej się w głowie (od nagłego upadku, nie od Ezry!). Blaithin nie była w szczytowej kondycji fizycznej i ciężko oczekiwać, żeby szybko chciała powracać do jazdy, bo po prostu się męczyła.
Aż jej się przypomniało ONMS w błocie. Czy to przypadek, że Emily także i wtedy była obok? Fire pokręciła głową na ofertę pomocy, bo Ślizgonka nie wyglądała jakoś zbyt stabilnie. Ostatnie czego jej brakowało to kanapka z ich trójki.  
- I tak przegrałeś - stwierdziła z tryumwującym, złośliwym uśmiechem. Dobrze, że nigdy nie była wzorem gryfońskich cnót i uczciwość rzadko się jej trzymała.
- Huh, nie umiem na tym wstać. - stwierdziła z zaskoczeniem, kiedy próba poddźwignięcia się z ciężkimi rolkami na stopach zawiodła. Chyba lepiej się już więcej nie przewracać, bo do Hogwartu będzie się czołgać... Blaithin zaklęła zirytowana mugolskim ustrojstwem. Dalej odczuwała nieprzyjemny upadek, ale Fire ostatnio przeżywała tyle drobnych i poważnych kontuzji, że mogła to w miarę ignorować. Popatrzyła na tym razem przewrotkę Emily i skrzywiła się trochę, bo pewnie też bolalo.

Pojazd: Rolki
Kostka: 4
Sprawność fizyczna: Aktualnie 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Holden A. Thatcher II

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175
C. szczególne : (od lekcji numerologii) mam długie włosy; anorektycznie chudy
Galeony : 100
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 975
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyPon Kwi 01 2019, 00:34

Oczywiście, że Sol nie miała wyboru, zwłaszcza że trochę świeżego powietrza nam nie zaszkodzi. Nigdy nie stroniłem od zajęć na błoniach i teraz też nie zamierzałem tego zrobić, nawet jeśli konkurowała z nimi szkolna kuchnia i możliwość pogadania ze skrzatami z jednoczesnym wpieprzaniem babeczek. Chociaż lepsze są takie robione samodzielnie, a nie siłą tych małych istot, które i tak tyrały od rana do nocy. Czy one w ogóle mają swoje łóżka? Jakoś sobie nie przypominam, żebym widział gdzieś za kuchnią pomieszczenia mieszkalne. Tylko ciągnąca się w nieskończoność spiżarnia z labiryntem półek, którą i tak już zwiedziłem, żeby się przekonać, czy znajdę mieszkania skrzatów.
- Co ty chcesz spalać? – pytam, prychając przy tym, bo nie rozumiem tej ciągłej chęci dziewczyn do odchudzania się. Sol wcale nie była gruba, a ciągle tylko liczyła te przeklęte kalorie. Nessa zresztą tak samo, zjadając wyłącznie jakieś dziwactwa w kubeczkach, zamiast sięgnąć po pełnowartościowy posiłek. Albo w ogóle zagadywała mnie tak, że nie jadła zupełnie nic.
- Nie martw się, też nie umiem jeź… – zaczynam, ale nie kończę zdania, bo orientuję się, że Sol została w tyle. Wywracam oczami, dostrzegając, że macha zaciekle do Leo, szczerząc się przy tym jak durna. W końcu jednak chyba dostrzega mój wzrok, bo zaczyna truchtać w moją stronę. Nie komentuję tego jednak, bo sam lubię Papę Misia, więc nie mogę nic zarzucać Sol. Poza tym chwilę później robię dokładnie to samo, gdy dostrzegam Fire, także… przyganiał kocioł garnkowi, jak to kiedyś mawiała moja babcia, gdy rodzice zwracali mi uwagę o coś, co sami podobno czynili w młodości.
Psor nie pozwala nam na większe pogawędki z Gab, rozdzielając nas na grupki, ale na szczęście przynajmniej ląduję w jednej z Sol, a nie na przykład z Cortezami, czy Nessą, która wita mnie skinieniem głowy. Ignoruję je jednak, odwracając wzrok, bo zaczynają mnie irytować te udawane uprzejmości zamiast normalnej rozmowy.
- To co, na trzy-cztery? – pytam Irving, gdy już odchodzimy na bok ze swoimi rowerami i usadawiam się na własnym, zaczynając odliczanie. Nie jestem zbyt pewien tej jazdy, zwłaszcza że dotąd nigdy mi to nie wychodziło, ale jestem już starszy, więc powinno się udać. No cóż, złudne nadzieje, bo po zaledwie jednym metrze najeżdżam na ostry kamień, który przebija mi koło. Skoro teren utrudnia jazdę na rowerze, to już współczuję ludziom na rolkach czy deskach, chociaż nie przyglądam się im zbytnio, skupiony wyłącznie na tym, co dzieje się obok mnie. Rozglądam się za Sol, licząc na to, że chociaż jej poszło lepiej, ale okazuje się, że ta wpada prosto w Leo i Clarke’a. Po krótkiej wymianie zdań wraca do mnie.
- Jesteś cała? – upewniam się, podejrzewając, że gdyby nie była, to starsi koledzy by ją jednak poskładali do kupy. Okazuje się, że nic jej nie jest, a na dodatek proponuje mi podzielenie się rowerem. – Psorze, możemy na jednym? Umiem już na rolkach i desce – wołam do Harringtona, a ten przytakuje, więc odbieram od dziewczyny pojazd i na niego wsiadam, powtarzając sobie w duchu, że tym razem się uda. I nawet mi idzie. Wiatr we włosach, mogę podbić cały świat i Hakuna Matata, jak cudownie to brzmi. Przynajmniej do momentu, gdy oddalam się od grupy, zbliżając nieco w stronę jakiś krzaczorów i natrafiam na niewielkie wzniesienie, przez które mój rower przekrzywia się, wyrzucając mnie w powietrze. Trafiam prosto w to zielsko, które kłuje mnie niemiłosiernie, a ja mam wrażenie, że moje ciało zyskało z dwieście nowych otworów, a z kilku z nich nawet sączy się krew. Szlag by to jasny trafił.
- No kurwa mać – klnę pod nosem i sięgam do kieszeni po różdżkę, uświadamiając sobie w tym momencie, że jej tam nie ma. Sprawdzam jeszcze w bluzie i rozglądam się wokół spanikowany, bo notorycznie gubię ten przeklęty patyk. Aż w końcu przypomina mi się, że jest w plecaku, który zostawiłem w miejscu zbiórki, żeby nie przeszkadzał mi w jeździe na rowerze. Podnoszę pojazd z ziemi i wracam do grupy, wciąż czując pieczenie na rękach, twarzy i w innych miejscach, o których wolałbym nie myśleć.

Pojazd: rower
Sprawność fizyczna: 1, bo się nażarł ciastek, a na dodatek dużo pali i pije i słabo ostatnio się rusza
Kostka: 3 > 5
Rozwalam swój rower, ale za zgodą prowadzącego Holden i Sol ćwiczą na jednym, bo Holden umie już jeździć na pozostałych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2255
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1680
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyPon Kwi 01 2019, 12:12

/Wybaczcie chaos, piszę z telefonu/

Oschłe powitanie Ezry nie tyle co zignorował, a zwyczajnie nie zwrócił na nie uwagi. Niczego innego się nie spodziewał po zadufanej aktorzynie, ale nie tym zamierzał się teraz przejmować. Pogoda była ładna, wiosna nadeszła wielkimi krokami. Na zajęciach zajmowali się tym, co uwielbiał; czuł się trochę jak na lekcji mugoloznawstwa dotyczącej boksu. Odrobina niepewności prędko ginęła pod zwykłą ekscytacją. Teraz zatem również nie było żadnego problemu, by skoncentrować się na zadaniu.
Z nieszczególnym zadowoleniem przyjął fakt, że Krukon rozpogodnił się na słowa @"Blaithin ''Fire'' A. Dear”. Ich zaskakująco zażyłą znajomość znacznie łatwiej było przeboleć w momencie, w którym sam Ezra tak stracił w Leosiowych oczach. Teraz jednak pojawił się banalny problem - Krukon już nie zasługiwał na Fire. Vin-Eurico nie wątpił w to, że jego przyjaciółka jest nie tylko silniejsza, ale i rozsądniejsza; nie zmieniało to faktu, że martwić się miał i tak. Zagapił się na nią chwilę, rozważając czemu sama nie zorientowała się, że podczas interakcji z Ezrą traci czas. On stracił tak wiele... może to znowu jego wina? Może swoim jestestwem obraził anioła w postaci prefekta Ravenclawu?
Uśmiechnął się szeroko i pomachał Dearównie, odganiając od siebie wszystkie te zbędne przemyślenia. Miał ważniejsze rzeczy na głowie - Calida wiernie czekała. Chwilę nawet się na niej pokręcił.
- Pewnie - potaknął, choć zabrzmiało to bardziej jak „couldn’t care less”. Harrington chyba chciał być miły, przydzielając mu zaszczytną funkcję nauczania i wspierania... tylko trochę z osobami nie trafił. Nie zmieniało to faktu, że sytuację zjawiskowo uratowała @Sol Irving. Leo cicho zaklął po hiszpańsku na to całe zamieszanie, zaraz potem złapał i przytrzymał rower Gryfonki. A potem? Potem uśmiechnął się do niej ciepło, zachwycony nawet odrobiną życzliwości. Zerknął na Ezrę, żywego i niezadowolonego.
- A dziękuję! Akurat sporty mugolskie raczej są mi znane, więc... Przynajmniej służę pomocą. Wszystko w porządku, tak w ogóle? - Oddał jej zaraz rower, odprowadził ją wzrokiem i przy okazji pomachał @Holden A. Thatcher II. Była w dobrych rękach, czyli mógł przekierować uwagę z powrotem na Ezrę - bez większej troski, rzecz jasna. W końcu poradzi sobie, tak?
- Utrzymujesz równowagę, nie jest źle - uznał, obserwując starania chłopaka. Największą blokadę zwykle stanowił umysł; ludziom było głupio, albo się bali. Clarke próbował, a to najważniejsze. Leo podrzucił kilka wskazówek, na chwilę schodząc z Calidy - i najwyraźniej słusznie, bo zaraz trafiła im się kolejna stłuczka. Były Gryfon skrzywił się z dezaprobatą, podchodząc do Fire i Ezry.
- Lo siento, zapomniałem wyjaśnić jak się hamuje. Wydało mi się to oczywiste... Żyjecie?
Przykucnął przy Fire, która już się wygrzebała. Leo było teraz zdecydowanie lepiej; jej towarzystwo przynosiło dużo komfortu.
- Rolki, Płomyku? A już myślałem, że jeszcze pościgamy się kiedyś na deskach... - wyciągnął rękę w jej stronę, w razie gdyby chciała zaakceptować ofertę pomocy z podniesieniem się do pionu.


Pojazd: Deskorolka
Kostka: -
Sprawność fizyczna: 10 5.

______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : Oczy w kolorze karmelu, drobna.
Galeony : 655
Dodatkowo : Fabularny Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1398
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyPon Kwi 01 2019, 23:13

Jakby się nad tym głębiej zastanowić, faktycznie z Aleksandrem wiązał się garnitur niczym synonim określający jego osobę. Nigdy nie widziała go w luźniejszych spodniach i zwykłej koszulce czy sportowej bluzie, które przecież były niesamowicie wygodne — co sama odkryła stosunkowo niedawno. Zwykle przecież też sięgała po koszule, spódnice czy dopasowane sweterki, co było adekwatne do jej ułożonego i zorganizowanego trybu życia. Wiosna była dobrym czasem na zmiany, nawet w garderobie. Ostatnio dostrzegła komfort płynący z noszenia rzeczy mniej reprezentacyjnych. Raz jeszcze przesunęła spojrzeniem po stojących zabawkach z kółkami, poprawiając mimowolnie materiał ciemnozielonego swetra oraz uśmiechając się pod nosem na swój wybór. Alek na szczęście grzecznie siedział, więc ona mogła spokojnie odpływać myślami i nie martwić się, że chłopak zrobi coś głupiego i podpadnie profesorowi. Na jego pytanie wzruszyła ramionami, raz jeszcze skupiając uwagę na swojej desce. Nie była w ogóle do niej przekonana, miała też problemy ze skoncentrowaniem myśli na dzisiejszych zajęciach i w jakiś magiczny sposób rozbolała ja głowa. Raz jeszcze spojrzała na kuzynkę, po czym lekcja zaczęła się i mieli za zadanie nauczyć się jeździć na tych dziwnych sprzętach. Rower zdecydowanie bardziej przypadł jej do gustu.
Głośne westchnięcie uciekło rudowłosej dziewczynie spomiędzy warg, gdy kolejny pachołek się wywrócił i musiała się zatrzymać, zejść z deski i go poprawić. Utrzymywanie równowagi jej szło, jednak sterowanie tym ustrojstwem.. Dłonią zgarnęła kosmyk włosów za ucho, opierając dłoń na biodrze i z niechęcią patrząc na leżącą przed nogami deskorolkę. Nie widziała w tym nic zabawnego, chociaż równie dobrze mogło to być spowodowane irytującym bólem głowy, który wciąż miała po uderzeniu się podczas pojedynku w jeden ze stalagmitów. Poprawiła pomarańczowe pachołki, wracając do Aleksandra, któremu za to wcale nie nie chciało się pracować nad odnalezieniem problemu związanego z jego poruszaniem się na mugolskim sprzęcie.

- Jak będziesz tak siedział, to Ci się nie uda. To nie jest aż tak trudne, jak dobrze ustawisz nogi i złapiesz równowagę. - rzuciła w jego stronę, starając się brzmieć zachęcająco. Była uparta, więc Cortez miał niewiele dróg ucieczki. Chcąc czy nie, musiał z nią iść i niczym dziecko z matką, jeździć popychany lub ciągnięty przez Lanceleyówne, co zapewne wyglądało przekomicznie. Z czasem szło mu coraz lepiej, a przynajmniej Nessa chciała w to wierzyć. I ona wsiadła na deskę, ostrożnie jadąc koło przyjaciela. Westchnęła znów, przymykając na chwilę oczy. W ten sekundzie los postanowił sprowadzić na nich przeszkodę, która z impetem w nich wpadła. Rozległ się huk, zapewne stłumiony pisk i jęknięcia, gdy cała trójka skończyła na ziemi, a deski odjechały gdzieś na boki. Uniosła dłoń, przecierając palcami oczy. Czyżby poza bólem głowy, miała mieć teraz dodatkowe bóle dolnych części pleców? Już czuła te pościerane ręce i nogi, których materiał ubrań niestety nie obronił. Swoją drogą, dlaczego nie mieli ochraniaczy? Uniosła powieki, karmelowymi oczyma podążając w stronę sprawcy całego zamieszania — uroczej i niepozornej blondyneczki.
- Emily, jesteś cała? Nic Ci się nie stało? Alek, też żyjesz? - mruknęła, unosząc się na łokciach nieco do góry. Nie miała ani siły, ani ochoty jeszcze wstawać, więc chwilkę sobie poleży na ziemi i odpocznie od tej całej deskorolki. Nie wiedząc czemu, na ustach błąkał się jej jakiś dziwny uśmiech, a cała ta lekcja, uwieńczona zderzeniem z Rowle ją bawiła.

Kostka:5
Kondycja: 3/6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 930
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 2070
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyWto Kwi 02 2019, 21:23

Miał dosyć tworzenia sztucznej atmosfery. Pewnych rzeczy nie dało się po prostu zapomnieć; nie chciał się więcej kłócić, nie chciał robić kolejnych scen, więc oschłe powitanie nie było przejawem jego zadufania. Gdyby zareagował inaczej, dla niego samego byłoby to równoznaczne z zamiataniem spraw pod dywan. Nie potrzebował, by cokolwiek sobie wyjaśniali, ale męczyło go to całe udawanie - trudno byłoby mu uwierzyć, że akurat Leonardo był zwolennikiem sztuczności.
Jeśli Vin-Eurico sądził, że po jedynym upadku Clarke usiądzie na ziemi jak obrażone dziecko i po prostu się podda, to zdecydowanie mało o nim wiedział. Ezra miał coś do udowodnienia - sobie, jak i Leonardo. Powiedział przecież, że sobie poradzi, więc choćby przewrócił się i dziesięć razy, teraz musiał zacisnąć zęby i po prostu próbować.
Zresztą, zdanie Leonardo i tak nie miało teraz większego znaczenia, a brak fizycznych predyspozycji do sportów nie był największą skazą charakteru Krukona.
Skinął głową, pozerkując na Leonardo, kiedy ten udzielał mu wskazówek. Miał wrażenie, że to wszystko było... grzeczne i profesjonalne. Obce. Ezra nie rzucał żadnych typowych dla siebie komentarzy, nie marudził i odbierał chłopaka jedynie poprzez pryzmat jego obecnej funkcji - nauczyciela. Swoją drogą, nie tak dobrego, skoro wystarczyła chwila nieuwagi, by Clarke został zamachowcem.
Wiedział, co się stanie na chwilę przed samą kolizją, skoro Fire nie podjęła nawet trudu, aby usunąć się mu z drogi, a on sam nie pomyślał, że z deski można po prostu zeskoczyć. Zamknął oczy, jakby w dziecięcym przeświadczeniu, że wtedy mniej zaboli, że kiedy na coś się nie patrzy, to po prostu nie ma miejsca.
Ale zderzenie miało bardzo bolesne miejsce. Powietrze zostało wyduszone z ust Clarke'a, a jego czoło uderzyło w kość ramienną Fire. Jego własne przeszyte zostało jednocześnie bólem; silnie uderzył niemal prostą ręką w ziemię, kiedy próbował się asekurować, by całym ciałem nie przygnieść Dear. W pierwszym momencie zupełnie nie pomyślał, że największym problemem dziewczyny była bliskość. Z wciąż przymkniętymi powiekami parsknął urwanym śmiechem - dla niego ta sytuacja była tak samo głupia, co zabawna, a dziwnym trafem, kompletnie nie niezręczna.
- Nie powiem, że nie... Ale hej, to twoja wina. To twój magnetyzm mnie pociągnął! - oskarżył ją w rozbawieniu, wreszcie otwierając oczy; pierwszy raz przypatrywał się Fire z tak niewielkiej odległości. I dopiero patrząc na jej twarz, przyjął do wiadomości, jak speszona musiała tym wszystkim być, bo Fire nie znosiła dotyku, a mimo to nie skopała go jeszcze rolkami, próbując się oswobodzić. I uważał to za bardzo... miłe.
Spróbował się unieść na wciąż pobolewającej ręce, żeby ułatwić Fire wyślizgnięcie się spod niego, a po chwili i samemu podnieść się do pozycji siedzącej. Machnął ręką na Emily, żeby się nimi nie przejmowała i kontynuowała jazdę.
- Nie, bo zaraz skończymy w trójkącie - rzucił do niej z uśmiechem wdzięczności za samą propozycję. Czy jednak ktoś wyobrażał sobie drobniutką Emily na niestabilnych rolkach, która przyjmuje na siebie ciężar Ezry? Lepiej sprawdziłby się Leonrdo, ale do niego tym bardziej nie zamierzał wyciągać ręki. Zresztą, nie spieszyło mu się do kolejnej próby; dobrze było poświęcić te kilka chwil na towarzystwo Fire i sprawdzenie, czy na pewno nie zrobił sobie nic poważniejszego w rękę. Zaraz spojrzał na nią oburzony.
- Bezczelne. Pewnie jeszcze zakład był ustawiany i ty nasłałaś tę szaloną rowerzystkę. - Wcale nie byłby tym wszystkim zdziwiony! Zgodnie jednak z umową, wyciągnął z kieszeni galeony, przyznając się do swojej porażki. Wydobył też chusteczkę, wskazując na rankę na policzku. - Przepraszam, swoją drogą.
Jemu o wiele łatwiej było się zebrać, jako że nie miał nóg uwięzionych w tej pułapce na kółkach. Kiedy więc Dearówna niedosłownie - i może nieświadomie, że tak zostaną odebrane jej słowa - wyraziła prośbę o pomoc, Clarke znajdował się już w pozycji na tyle stabilnej, że mógł odruchowo i zupełnie naturalnie wyciągnąć do niej rękę. Ezra zrobił to niemal w tym samym momencie co Leonardo i dostrzegając tę zbieżność, natychmiast cofnął rękę, jakby porażony własnym nierozsądkiem. Rozwijająca się "zażyłość" między nim a Gryfonką była niczym w stosunku do jej relacji z Vin-Eurico; ze strony ćwierćolbrzyma te gesty były po prostu odpowiedniejsze.
- Pokażesz mi, jak się skręca? - poprosił Leonardo, podnosząc się i odzyskując swoją deskę. Pachołki wydawały się być względnie dobrym pomysłem - Ezra wiedział, że nie ma szans, by nie strącił po drodze kilku z nich, ale nie było to tak uciążliwie, gdy przynajmniej nie musiał za każdym razem zeskakiwać, by je pozbierać. Ogólnie wychodziło to całkiem nieźle...

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hemah E. L. Peril

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
C. szczególne : Białe włosy, brwi i rzęsy, jasna cera. Akcent cockney.
Galeony : 905
  Liczba postów : 288
http://www.czarodzieje.org/t16565-help-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16591-do-you-need-help#458347
http://www.czarodzieje.org/t16590-help-me-mr-postman#458344
http://www.czarodzieje.org/t16566-help-budowa
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyWto Kwi 02 2019, 22:33

Spóźniła się i przyszła mocno na styk. Uśmiechnęła się przepraszająco do prowadzącego zajęcia profesora, nie mając zbytnio czasu rozglądać się nawet po otoczeniu czy stanie innych uczestników. Jedynie drgnęła i wyszczerzyła się, kiedy zagadał ją Gryfon.
- Asa, hej - zgarnęła białe włosy w tył i związała je frotką, szykując się do ćwiczeń. Też myślała, że deska jest dobrym wyborem. Nie miała i tak zbytnio innego - na rowerze dobrze umie jeździć, na rolkach nieźle. Tylko deskorolki nigdy jeszcze nie tykała, ku ubolewaniu niektórych Latynosów.
Spojrzała na parę butów w jego rękach.
- Całkiem podobnie. Chyba, że mówisz o jeździe figurowej, to wtedy możesz się rozczarować - rzuciła lekko, zanim wysłuchała wprowadzenia. Nie czuła, aby miała mieć problemy z utrzymaniem równowagi. Skoro nie spada z miotły nie powinna wywalić się też na deskorolce. I nie myliła się - po paru zachwianiach, z każdą kolejną próbą szło jej tylko lepiej. Opanowała jazdę prosto oraz podstawy skręcania. Uśmiechała się, gotowa do pochwalenia się przed jasnowidzem, gdy podszedł do nich nauczyciel.
Aż tak dobrze jeździła, by wysyłać ją na slalom? Nie to, aby się przeraziła. Rzucanie na głęboką wodę jest metodą, w skuteczność której nie wątpi. A Hem nie boi się porozbijać. Wszak jeśli się nie przewrócisz, to się nie nauczysz. Odważnie więc podeszła do wyzwania, nie doceniając do końca własnej zdolności do utrzymania równowagi. Nie miała żadnego problemu z wykonaniem zadania, szczerząc się na koniec niczym głupi do sera.
- Jak tam ci idzie? - Spojrzała na Asa i jego zmagania z rolkami, gotowa w razie wspomóc.
- Hej, czemu mówisz mi, że umiesz jeździć na łyżwach, dopiero teraz? Zima się już skończyła, a ja nie miałam okazji wyciągnąć cię na lodowisko - pociągnęła temat, siadając chwilę na desce i jeżdżąc na niej z lewa w prawo parę razy.
Przelotem zerknęła po Leo, ale nie chciała - kolejny raz - rozbijać przebiegu lekcji. Po zajęciach go zagada i wypyta.

Pojazd: Deskorolka
Kostka: 5
Sprawność fizyczna: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Asa Turner

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 187
C. szczególne : Tatuaże na rękach; lekko umięśniony
Galeony : 85
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 106
http://www.czarodzieje.org/t17119-budowa#477991
http://www.czarodzieje.org/t17128-all-i-have-to-do-is-act-naturally#478117
http://www.czarodzieje.org/t17127-ghost-post#478114
http://www.czarodzieje.org/t17121-asa-turner#478005
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyWto Kwi 02 2019, 22:45

Cóż, jazda figurowa raczej Turnerowi po głowie nie chodziła. Była, rzecz jasna, czymś niezwykłym i godnym podziwu... ale nawet nie wpadł na pomysł podjęcia się takiej aktywności. Wystarczyło mu pokręcenie się po lodowisku podczas zimowych wypadów ze znajomymi; nie oczekiwał niczego więcej. Teraz zresztą też nie spodziewał się cudu i rolkowego objawienia - chociaż, trzeba przyznać, byłoby to miłe.
- Czy tylko do mnie średnio przemawia pomysł wyścigów? - Mruknął z odrobiną niedowierzania. Było tutaj mnóstwo amatorów, a w dodatku Harrington chciał, by zabierali się za to, czego nie znali. Podłoże do idealnych nie należało, a ochraniaczy brakowało. Nie to, żeby Asa bał się jakichś mniejszych lub większych obić poupadkowych, ale mimo wszystko wolałby takich nieprzyjemności uniknąć. I chociaż gdzieś tam z tyłu głowy trochę stresował go ten cały chaos, to jakimś cudem dalej zachowywał wewnętrzny spokój. Co jak co, ale Gryfon nauczył się swojej intuicji trochę ufać...
Słusznie. Nie miał większego problemu z rolkami. Utrzymywał dokładnie takie tempo, jakie sobie wymarzył i nie tracił równowagi, co pewnie mogłoby stanowić jeden z większych problemów. Kilka razy wyciągał ręce w poszukiwaniu podpory, ale zawsze perfekcyjnie kierował się w stronę tych osób, które mogły mu faktycznie pomóc.
- A wiesz, że całkiem nieźle? - Obrócił się, hamując tuż przed dziewczyną i dla pewności kładąc dłoń na jej ramieniu. Uśmiechnął się szeroko, całkiem dumny. To było... przyjemne. Bawili się jak dzieci. - Och, to proste... Nie chciałem cię ośmieszać moimi łyżwiarskimi umiejętnościami. One są, no wiesz, zjawiskowe... - Znajoma przezroczysta sylwetka mignęła w kąciku oka chłopaka; podążył spojrzeniem za nią, puszczając ramię Hem. Sabrina i tak już zniknęła, toteż tylko przyjrzał się krótko pozostałym uczestnikom zajęć.
Przywidzenia?
Nie ma to jak drobna paranoja...
Fakt faktem, Asa wcale nie wyglądał jakby zobaczył ducha.
- Że też nikt się nie pozabijał...

Pojazd: rolki
Kostka: 6
Sprawność fizyczna: 2?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyWto Kwi 02 2019, 23:11

Dobrze, że Fire nie miała świadomości, co i kto myśli o niej i Ezrze. Choć potrafiła już przyznać sama przed sobą, że mimowolnie zwracała uwagę na opinie innych ludzi to tutaj dochodziła kwestia rzeczy ważnych i ważniejszych. Pewnie nie odnalazłaby dobrego, zwięzłego wytłumaczenia tego, kim dla siebie są i w ogóle nie chciała zaczynać szukać. Na ten moment tylko Nessa ją poniekąd do tego subtelnie przymuszała, sprawiając, że w głowie jasnowłosej tworzył się większy mętlik. Ceniła, że Krukon nigdy nie wymagał konkretnych ustaleń na czym właściwie stali. Dzięki temu unikali zobowiązań i zamykania się w jakichś ustalonych granicach, a przecież żadne z nich za nimi nie przepadało. To była jedna z nielicznych relacji nad którymi Fire czuła, że nie ma żadnej kontroli i o dziwo - paradoksalnie za to ją lubiła.
Mogłaby dziwić się czemu Leo nie sprzeciwiał się zostaniu w parze z Ezrą, zwłaszcza po burzliwej lekcji gotowania, ale nie martwiła się już o Gryfona aż tak. Zdaje się, że do Fire dotarło, że po wszystkich swoich doświadczeniach ćwierćolbrzym musiał zmienić się i wydorośleć. Każda porażka i każdy zawód uczyły nas w końcu bardzo wiele. Nie sądziła, żeby Leo z chęcią pakował się w to samo bagno, z którego tak ciężko było się wydostać. Zresztą poprzednim razem Blaithin nie umiała go od tego odwieść (a próbowała uparcie!), więc tym razem też pozostałaby bezradna.
Właściwie nic dziwnego, że Olbrzym nie odbierał Sol w jakiś zły sposób... Żaden normalny człowiek okazywanego zainteresowania nie odczytywałby jako czegoś dokuczliwego. Zwłaszcza, że dwójka najbliższych ludzi Vin-Eurico była tak często boleśnie dla niego nieprzystępna. Fire przez brak wyrozumiałości kusiło skomentowanie tego w uszczypliwy sposób, ale powstrzymała się. Nawet podłe wiedźmy wiedziały czasem, kiedy trzymać język za zębami.
Albo i nie, skoro po upadku powiedziała Clarke'owi to, co powiedziała. Fire pokręciła nieco głową w niedowierzaniu, że jeszcze śmiał ją obwiniać i wytykać naturalny urok, jakby specjalnie go do tego wszystkiego sprowokowała...
- Odwracanie kota ogonem to twoje typowe zagranie, cwaniaku. - prychnęła, a drgający ku górze kącik ust zapewniał, że Gryfonka też odbierała tę sytuację żartobliwie, wręcz z przymrużeniem oka.  Mniejsza kto kogo pociągał - zderzenie bolało oboje, a mimo to żadne nawet nie narzekało otwarcie, zajęte od razu przerzucaniem się "oskarżeniami". Było coś w tej sytuacji wręcz groteskowego, a jednocześnie swobodnego i normalnego. Blaithin męczyło ciągłe bycie spiętą odkąd skończyły się ferie i może dlatego łatwiej było powstrzymać się od ucieczki.
I pomimo, że powinna automatycznie poczuć się gorzej, gdy zielone oczy Ezry odnalazły jej twarz... to zrozumiała, jak bardzo niepotrzebnie się bała w labiryncie. Że nigdy na nią nie spojrzy bez cienia odrazy i że zawsze będzie zwracać mimowolnie uwagę na przeklętą opaskę. Gryfonce niezauważalnie ulżyło.
- Nie chcesz się mną dzielić? - zaśmiała się krótko po odpowiedzi Ezry na propozycje Emily, myśląc, co sobie może Ślizgonka o tym wszystkim pomyśleć. W końcu Fire tak mocno i długo była na nią obrażona własnie przez to, że kiedyś doprowadziła do spotkania z Ezrą... Teraz wydawało się to Dear skrajnie głupie. Chociaż na język nasuwały się kolejne durne komentarze, to Blaithin spoważniała nieco i popatrzyła na rękę Krukona, która najwyraźniej bolała. Liczyła na to, że skończy się co najwyżej na siniaku. Podobnie jak z jej głową.
- Kontynuujesz jazdę? - zapytała, domyślając się odpowiedzi. Gryfonka uniosła ręce w obronnym geście na dobrze odegrane oburzenie Ezry. Wygięła usta w smutną podkówkę, jakby była zawiedziona. - Bardzo mi przykro, że tak myślisz... Jakbym kogoś na ciebie nasłała to profesjonalistę, a nie Irving.
Machnęła ręką na przeprosiny, które nie były potrzebne. Galeony i chusteczkę przyjęła, ocierając policzek i zastanawiając się, czy warto jeszcze brać udział w tym całym wyścigu, o którym wspominał profesor. Szczerze mówiąc to jej się nie chciało i chętnie stanęłaby z boku, żeby obserwować wysiłki innych.
- Trzeba czegoś więcej, żeby nas zabić. - odpowiedziała Leo i nie pozwoliła, żeby coś mogło zniszczyć dobry humor, jaki uzyskała niespodziewanie dzięki bądź co bądź Clarke'owi... Udała więc, że nie zauważyła drobnego faux pas i tylko z drobnym wahaniem ujęła rękę Vin-Eurico. Fire podniosła się na rolkach, utrzymała równowagę i odgarnęła włosy do tyłu.
- Rozumiem, że na rolkach nie dałbyś mi rady? - zapytała zaczepnie Gryfona. Nie wykluczała możliwości wyścigu... jak będzie w lepszej formie i mniej poobijana. Na razie pozostawiła chłopaków samych sobie i powróciła do swojej pary w niedoli, która spowodowała kolizję u Corteza i Lanceley. Fire uniosła kciuk Nessie, żeby pokazać, że u niej wszystko w porządku. Ślizgonka natomiast zdawała się radzić sobie wręcz wzorowo. Na zielarstwie była świetna, tu też - nic tylko gratulować. Corteza Gryfonka starała się zignorować. Po chwili mogła ponownie jeździć z Rowle, ale chyba nikt się nie spodziewał, że Fire nie zdąży wyhamować i uderzy prosto w młodszą dziewczynę. Wszystkiemu winne brakujące oko - po prostu nie zauważyła Ślizgonki.
Cudem sama nie upadła, a jedynie popchnęła Em. Wyglądało to boleśnie i Blaithin od razu się z trudem zatrzymała. Przełknęła ślinę, nie wiedząc, czy powinna okazywać troskę, współczucie czy może pozwolić jej radzić sobie z upadkiem samodzielnie.
- To nie było specjalnie. - zapewniła, ostatecznie podjeżdżając i chcąc zobaczyć wyrządzone szkody. Długie zadrapanie wyglądało kiepsko, ale Fire się nie krzywiła. - Nie wygląda aż tak źle. Profesorze! - zawołała, bo może Harrington przewidział wypadki i miał chociaż jakiś eliksir wiggenowy. - Czy ta lekcja miała nas nauczyć, jak upaść na kilkanaście sposobów? - zapytała bez wątpienia z wyrzutem. Prosiła się o odjęcie punktów, ale ciężko powiedzieć, żeby to ją jakoś hamowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edwin Harrington

Nauczyciel
Galeony : 17
  Liczba postów : 188
http://www.czarodzieje.org/t3264-nauczyciele-fabularni
http://www.czarodzieje.org/t15202-poczta-profesora-harringtona#405518
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptySro Kwi 03 2019, 03:40

Spodziewał się upadków, ale chyba nie do końca sobie wyobrażał skale tego wszystkiego. Obserwował tO starając się nie pokazywać przerażenia. Miał tylko nadzieje, że nikt się nie połamie ani nie zrobi sobie żadnej wielkiej krzywdy, bo pewnie miałby w związku z tym spore problemy. Trochę zwątpił w drugą część tych zajęć, ale już o tym wspomniał, więc wycofywanie się nie było dobrym pomysłem. Skoro do tej pory wszyscy jeszcze żyli i byli względnie sprawni to nadawali się na drobny wyścig. Pokiwał głową na prośbę @Holden A. Thatcher II. Do wyścigu i tak musiał go dać na coś innego, ale póki co nie widział przeszkód w wymienianiu się. Był pewien, że @Blaithin ''Fire'' A. Dear odpuści już sobie takie uwagi w jego kierunku, ale najwidoczniej się pomylił. Spojrzał na nią, kręcąc głową.
- Cóż, jak uczyła się pani latać na miotle to pewnie też zdarzyło się spaść parę razy, to nic takiego - powiedział spokojnie. Miał naprawdę ogromne pokłady cierpliwości i z jakiegoś powodu dalej w żaden sposób nie ukarał dziewczyny. W końcu nie zaburzała przebiegu lekcji, jedynie wypowiadała swoje uwagi.Może w niezbyt uprzyjmy sposób.
- Dobrze, myślę, że już macie podstawy. Teraz zrobimy sobie małe wyścigi - stwierdził i zaczął dzielić ich na mniejsze grupy.




Edwin uznał, że chociaż dopiero się uczycie, wyścigi nie zaszkodzą. Żeby jednak nie powstało z tego jedno, wielkie domino, podzielił was na grupy (mniej więcej tak, jak staliście). Oddzielił od was jedynie Leo i Holdena, którzy potrafili już jeździć.
1. Każda grupa ma swój scenariusz zdarzeń. Dogadajcie się między sobą kto wylosował jaką kostkę, żeby określić, który opis dotyczy waszej postaci. Zwycięża oczywiście osoba z większą ilością oczek (rzucacie jedną kostką), drugie miejsce ma osoba z drugim najwyższym wynikiem i tak dalej. (jeżeli sytuacja jest inna macie to zaznaczone w scenariuszu)
2. Jeżeli wasza sprawność fizyczna to 5 - macie trzy przerzuty, jeżeli 4 - dwa przerzuty, 3 - jeden przerzut, 1,2 - zero przerzutów.
3. Dodatkowy przerzut przysługuje wam, jeżeli w poprzednim etapie wylosowaliście 4 i 5.
4. Nagrodą za wygraną jest 20 punktów dla domu i możliwość zatrzymania waszego pojazdu.
5. Czas na odpis macie do 7 kwietnia.
6. Jeżeli coś w waszym scenariuszu jest niejasne, albo macie jakieś uwagi, piszcie do @Heaven O. O. Dear. Jeżeli chcecie zmienić przebieg wyścigu śmiało piszcie, w gruncie rzeczy chodzi o to, żeby ostateczne wyniki się zgadzały.

1. @Ezra T. Clarke, @Blaithin ''Fire'' A. Dear i @Emily Rowle

Osoba z największą ilością oczek bez problemów rusza do przodu i nic nie staje jej na przeszkodzie przez całą trasę. Osoba z najmniejszą ilością oczek potyka się o kamień i upada, będąc na podobnym etapie co osoba z drugą w kolejności ilością oczek. Osoba po środku ma wybór - albo pomaga wstać najsłabszemu i trafia na metę równo z nim, albo zostawia ją samą sobie i stara się dogonić najszybszą osobę. W drugim wypadku rzuca kostką: parzysta - udaje się i dociera na metę jako pierwsze, nieparzysta - nie udaje się i dociera chwilę za swoim przeciwnikiem.
Remis: Jeżeli dwie osoby z tą samą ilością oczek mają ich mniej niż trzecia osoba - zderzają się ze sobą i upadają obie. W tym przypadku osoba z największą ilością oczek może się zatrzymać i im pomóc (wtedy wszyscy rzucacie od nowa), albo dojechać do mety i zwyciężyć. Jeżeli dwie osoby z tą samą ilością kostek wygrywają to - jeżeli któraś z nich zdecyduje się pomóc trzeciej, która upadła, przegrywa. Jeżeli obie się zatrzymają, wszyscy rzucają jeszcze raz. Jeżeli obie się nie zatrzymają, tylko one rzucają jeszcze raz i wyłaniają tym samym zwycięzce.

2. @Asa Turner, @Aleksander Cortez, @Nessa M. Lanceley, @Hemah E. L. Peril
Wasza grupa ma to nieszczęście, że wszyscy jedziecie pod wiatr. Osoba z największą ilością oczek nie ma z tym żadnego problemu i dociera na metę jako pierwsza. Osoba z trzecią największą ilością oczek przypadkowo (bądź nie, według waszej wizji) zajeżdża drogę osobie z drugą największą ilością oczek (druga osoba nie upada, ale znacznie ją to spowalnia), a za chwilę zostaje za to ukarana, bo sama traci równowagę i upada. Na szczęście bardzo nieszkodliwie, praktycznie siada na deskę (lub na ziemię w przypadku rolek) i zaraz udaje jej się wstać. Ostatnia osoba ma problem od samego startu i kompletnie nie potrafi utrzymać równowagi. Upada, ale w momencie w którym i tak jest już bardzo w tyle za wszystkimi.
Remis: Jeżeli dwie pierwsze osoby mają remis - robicie przerzut (dotyczy tylko sytuacji waszej dwójki). Jeżeli dwie środkowe - nic się nie zmienia w wydarzeniach (wybierzcie kto komu zajeżdża drogę), po prostu na metę docieracie w jednym czasie. Jeżeli remis mają dwie ostatnie osoby - oboje nie potraficie sobie poradzić z wiatrem i zostajecie z tyłu za pozostałą dwójką, docieracie na metę jako ostatni.

3. @Finn Gard, @Sol Irving, @Gabrielle Levasseur, @Elijah J. Swansea

Pierwsze dwie osoby ścigają się wyjątkowo zaciekle, cały czas prawie jadąc obok siebie. Tuż przed dotarciem do mety ta osoba z niższym wynikiem wpada w lekki poślizg na mokrej trawie i zbacza z trasy. Osoba z  najniższym wynikiem jedzie w podobnym tępię co ta z trzecim najwyższym, ale wiatr ją trochę zwiewa i nagle traci kontrolę nad kierownicą. Przejeżdża po stopie nauczyciela i nawet jak już uda jej się odnaleźć, na metę dojeżdża ostatnia.
Remis Jeżeli dwa najwyższe wyniki będą takie same - rzucacie jeszcze raz (ale o pierwsze miejsce walczycie tylko między sobą). Jeżeli drugi i trzeci wynik będą takie same - również rzucacie jeszcze raz i sprawdzacie kto z was ma scenariusz drugi, a który trzeci. W przypadku przedostatniej i ostatniej osoby przy remisie jeden z was rzuca kostką (jeżeli wylosuje parzystą kostkę - to on wjeżdża w nauczyciela, jeżeli nieparzystą - to druga osoba wjeżdża) ale na metę docieracie w tym samym czasie.

4. @Leonardo O. Vin-Eurico i @Holden A. Thatcher II

W waszym wypadku jest trochę inaczej. Oboje rzucacie kostką, ale o konkretnym scenariuszu decyduje różnica oczek między waszymi kostkami.

Różnica 5,4 oczek - Zwycięzca od początku zyskał ogromną przewagę. Kiedy on wyruszył, jego przeciwnik wjechał w kawałek błota i ugrzązł w nim na dłuższą chwilę. Kiedy udało mu się już wydostać, poślizgnął się na mokrej ziemi i wpadł w błoto. W końcu cały brudny dotarł na miejsce, ale zajęło to trochę czasu.
Różnica 3 oczek - Jesteś tylko trochę w tyle i wydawałoby się, że wciąż masz szansę, ale w pewnym momencie nie radzisz sobie z niesprzyjającą pogodą i deska zbacza ci na trawnik. Hamujesz gwałtownie i spadasz z deski na trawę. Uderzenie w głowę jest bolesne i pewnie długo będzie ci jeszcze dokuczać.
Różnica 1,2 oczek - walka jest zacięta do samego końca. Wiatr wam trochę przeszkadza i co chwilę któryś z was lekko spowalnia, ale zaraz wyrównuje. Na samym końcu drogi ten z was, który ma mniej obrywa piaskiem w oczy. Wszystko przez złośliwość wiatru, ale w tak kluczowym momencie został za bardzo w tyle i ostatecznie przegrał.
Remis - Gratuluje, oboje dotarliście na miejsce w tym samym czasie. Jechaliście wyjątkowo szybko i nic nie stanęło wam na drodze. Harrington przyzna punkty wam obojga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 259
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 570
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyCzw Kwi 04 2019, 13:35

Choć początkowo zdawało mu się, że z nadmiaru żenady zapadnie się pod ziemię, szybko okazało się, że dodatkowe dziecięce kółka, które doczepił mu Harrington spełniają swoje zadanie – przestał się wywracać i w efekcie mógł skupić się na zrozumieniu pojazdu, którym obecnie się poruszał. Skoro coś wygląda głupio, ale działa, to nie jest głupie, prawda?
Nie czuł się co prawda gotowy na wyścig, ale nie zamierzał protestować, narażając się tym samym na większe ośmieszenie... nawet jeśli musiał zrezygnować ze swoich drogocennych kółek (zdążył je nawet polubić, ot i co). Ustawił się na linii startu, obrzucając krótkim spojrzeniem jego konkurentów. Levasseur wjechała w krzaki, a reszta stratowała innych uczniów. Cóż za kolarska śmietanka, zresztą z nim – osobą jeżdżącą przy pomocy dziecięcych kółek – na czele.
Słowa były zbędne, na znak nauczyciela ruszył przed siebie, niezbyt pewnie, ale przynajmniej już się nie wywracając. Początkowo jechali łeb, zdążył posłać nawet jadącej obok niego Gabrielle iście mordercze spojrzenie, jasno mówiące, że nie odpuści. I rzeczywiście nie odpuścił, już po chwili Puchonka została w tyle razem z Sol, a on i Puchon prowadzili, jadąc równym tempem. Zdawało mu się, że wyścig pozostanie nierozstrzygnięty, że osiągną remis, żaden z nich bowiem nie odpuszczał i żaden nie był lepszy... i prawdopodobnie tak właśnie by było, gdyby nagle nie wpadł w delikatny poślizg. Cholerna, mokra trawa! Kierownica skręciła mu sama, a on odjechał w bok, zbaczając z trasy. Jako że byli blisko mety, nie miał najmniejszych szans na to by jeszcze przegonić chłopaka, dojechał do niej jednak jako drugi, co, choć nie było w pełni satysfakcjonujące, było lepsze niż zupełna przegrana. Po dotarciu na metę, zsiadł z roweru i podszedł do blondyna.
Gratulacje – wyciągnął do niego rękę, nieznacznie się uśmiechając – Szliśmy łeb w łeb.

Kostka: 6 → 5 (dogrywka)

______________________

Anything less than the desert was a
d r e a m.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 293
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 626
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyPią Kwi 05 2019, 19:17

Czy naprawdę ktokolwiek jeszcze mógł dziwić się Emily? Oni naprawdę, ale to naprawdę pozostawiali jej związane ręce! To była już druga lekcja na której leżeli razem na ziemi w jej towarzystwie. Mniejsza o okoliczności, ale sam ten fakt w nieunikniony sposób prowokował takie myśli. A teraz, biorąc pod uwagę te wymianę zdań, która ze wzajemną niechęcią nie miała absolutnie nic wspólnego - tym bardziej trudno było zaprzeczyć, że wyglądali uroczo. To brzmiało jak flirt i młoda ślizgonka naprawdę oburzyłaby się, jakby ktoś zasugerował jej, że to sobie wymyśla. Przecież nie miała paranoi. Aż trudno było uwierzyć, że ktoś jeszcze mógł winić dziewczynę o ten niewinny spisek, który przecież dążył tylko do wspólnej gry dwójki osób, które jak widać teraz całkiem nieźle się dogadywały.
- Hm, racja, wasze wzajemne towarzystwo chyba wam wystarczy - powiedziała rozbawiona, bo naprawdę żadna, ale to żadna siła nie potrafiła sprawić, że dziewczyna ugryzie się w język.
Zaraz po zderzeniu z Finnem wróciła w kierunku Fire z nadzieją, że tym razem uda jej się utrzymać na nogach. Jak się jednak okazało z nie do końca swojej winy po chwili znowu leżała na ziemi. Ten upadek był już dla niej dużo bardziej dotkliwy i zafundował jej sporą ranę na twarzy. Syknęła cicho z bólu w pierwszej chwili, ale szybko się wzięła w garść.
- Wiem, wiem - odparła patrząc na Fire, bo nawet by jej do głowy nie przyszło, żeby gryfonka miała specjalnie doprowadzić do tego wypadku. Nawet gdyby była naprawdę wściekła, ona to raczej okazywała obojętnością, a nie tratowaniem innych. Szczególnie w stosunku do Emily, której ten chłód najbardziej nie dawał spokoju.
Wyścig zapowiadał się całkiem ciekawie, ale Rowle nie wiązała z nim większych nadziei. Liczyła na dojechanie do mety w jednym kawałku. O dziwo udało jej się ruszyć całkiem sprawnie i w pierwszej chwili jechała łeb w łeb z Ezrą. Jak to Emily, od razu włączyła jej się chęć rywalizacji i już znacznie bardziej skupiła się na drodze. Do czasu w którym kątem oka nie zauważyła, że Fire upadła na ziemię. Natychmiast zatrzymała się i cofnęła żeby jej pomóc, nie przejmując dłużej wynikiem ostatecznym. Co ciekawe, nie tylko ona się zatrzymała. Spojrzała na krukona, który wcale nie musiał interweniować, skoro wiedział, że ona postanowiła pomóc. Mógł pojechać na metę i wygrać. A jednak. Ciekawe, prawda?

Kostka: 3, a w dogrywce najniższa ze wszystkich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, blada cera, wygląda jakby zarwał trzy noce pod rząd
Galeony : 27
  Liczba postów : 274
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptySob Kwi 06 2019, 09:00

Jak już się pozbierał i oddalił mógł skoncentrować się nad analizą kierownicy roweru. Przystanął, oparł stopy o ziemię i to kręcił ramą, to coś próbował tam naprawić, choć równie dobrze mógł sobie to darować. Mimo wszystko Finn sprawdzał jak mocno musi trzymać kierownicę, by znowu mu nie uciekła. Nie chciał znów stratować Emily, która na całe szczęście postanowiła jednak nie wyrażać gwałtowniej swojego niezadowolenia.
Na wieść o wyścigach podrapał się w tył głowy. Miał mieszane uczucia, wolałby jednak coś mniej krwawego wszak zgromadzili się tutaj ludzie, którzy nie potrafili jeździć na tych pojazdach. Popatrzył na Gabrielle i posłał jej krótki uśmiech. - Pośmiejemy się z tej lekcji wieczorem, co? Policzmy kto ile ma siniaków. Mam nadzieję, że nic ci nie jest? - zapytał podchodząc do niej z rowerem. Kątem oka widział, że też wywróciła się jednak nie mógł jej pomóc bowiem sam wówczas był w tarapatach.
Już po chwili ustawił się na torze i usiadł na siodełku. Zerknął kątem oka na białowłosego Krukona i całkowicie bezstresowo mógł rozpocząć wyścig. Zacisnął zęby i ruszył. Dzięki wcześniejszym analizom kierownicy i sprawdzaniu natężenia uchwytu jej dłońmi udało mu się wypracować jakiś złoty środek. Skoncentrował się na utrzymaniu jej w pionowy sposób, zaś pedałował iście podświadomie. Pamiętał, by przyspieszyć. Finn z początku nawet nie zorientował się, że wystrzelił do przodu w dobrym tempie. Udało mu się dostrzec, że ten białowłosy chłopak utrzymywał się cały czas na tej samej linii. Gard nie ośmielił się zajrzeć do tyłu, by sprawdzić jak sobie radzą dziewczyny. Pilnował się, by kierownica mu nie skręciła. W ostatnim odcinku przyspieszył zmotywowany dotychczasowymi sukcesami i... wygrał. Dopiero po fakcie zorientował się, że Krukon wjechał w błotną kałużę i w ten sposób zwolnił. Finn zsiadł z roweru i autentycznie zaskoczony obserwował jak dziewczyny dojeżdżają do mety. - Dzięki. - stanowczo i mocno, acz nie brutalnie, ścisnął dłoń bezimiennego dotychczas Krukona. - Gratuluję drugiego. Coś nie daliśmy szans dziewczynom. - popatrzył na nie, wciąż zdziwiony swoim nadprogramowym zwycięstwem.

Kostki: 2 i przerzut na 6 oraz dogrywka 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2255
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1680
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Moderator




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyNie Kwi 07 2019, 16:01

- W to nie wątpię... - Cóż, swoich znajomych chyba powinien zacząć postrzegać jako niezniszczalnych, skoro wzbogaceni o doświadczenia wiele przeszli. Leonardo jednak zamierzał się martwić tak czy inaczej, toteż z wielką troską przyglądał się Blaithin; nawet, jeśli szeroki uśmiech rozładowywał atmosferę. Zaczekał, aż wszyscy się pozbierają i staną o własnych siłach.
- Nie wykluczam takiej możliwości - przyznał bez zająknięcia, lekko kłaniając się z pokorą. Fire potrafiła zaskoczyć, a przecież nie oskarżyłby jej o kiepską kondycję. Tak czy inaczej, wszelkie plany wspólnych wyścigów musieli zostawić sobie na później, bowiem teraz wypadało opanować podstawy jeżdżenia na tych piekielnych sprzętach. Vin-Eurico pokiwał głową na pytanie Ezry i zaraz zaczął mu bardzo dokładnie wyjaśniać w jaki sposób skręcać; prezentował i obserwował, teraz już nie pozwalając na to, by chłopak niekontrolowanie opuścił powierzchnię deskorolki. Gdzieś w tym wszystkim zabrakło typowych dla Meksykanina żartów, dystans również zachowywał znacznie bardziej stosowny niż normalnie.
Odetchnął z ulgą, kiedy przeszli do kolejnego etapu zajęć.
Opcja wyścigu bardzo mu się podobała, chociaż nie był pewien czy to w ogóle dobry pomysł przy takich amatorach. Nie brał też pod uwagę możliwości wzięcia udziału... może Harrington zapomniał, że Leo nie jest już uczniem? Tak czy tak, sprzeciwianie się nie miało sensu, toteż Leonardo wyszczerzył się do @Holden A. Thatcher II.
- To co, lecimy? - Zagadnął, skory do zabawy... i zwycięstwa, czyjegokolwiek. W końcu co by się nie wydarzyło, to Gryffindor zabłyśnie - ku pamięci byłego prefekta, albo ku chwale obecnego studenta.

Kostka: 4.

______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 412
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 352
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyNie Kwi 07 2019, 18:53

Była zawiedziona tym, co się wydarzyło, jeszcze chwilę temu czuła się pewnie, wręcz szło jej świetnie nie minęło kilka sekund, a już leżała w krzakach, które boleśnie ją raniły. Na szczęście panienka Levassuer nie należała do osób, które poddają się po pierwszej, nieudanej próbie. Zacisnęła zęby, otrzepała się z liści, które mimochodem zaplątały się w jej włosy, otrzepała brudne spodnie, ponownie próbując swoich sił, tym razem w wyścigu. Nie do końca przekonana była, czy to aby na pewno dobry pomysł, zwłaszcza, że niewiele osób opanowało sztukę poruszania się na mugolskich pojazdach, jednak swoje myśli skomentowała jedynie wzruszeniem ramion ustawiając się na linii startu.
Początkowo szło jej opornie, Finn i Elijah wysunęli się na prowadzenie w bardzo szybkim tempie, chciała ich dogonić, jednakże, ilekroć zbliżyła się do nich, oni zdawali się uciekać. Warknęła pod nosem, zacisnęła dłonie mocniej na kierownicy mrużąc przy tym gniewnie spojrzenie. Naciskała co i raz na pedały, nabierając tempa, kiedy po kilku sekundach zrównała się z nimi. Spojrzała na Swansea triumfalnie, zbyt szybko oddając się wygranej, wtedy ten w ostatnim momencie prześcignął ją, wraz z Gardem zostawiając blondynkę w tyle. Metę przekroczyła jako trzecią, nie będąc zadowoloną, że przegrała z Krukonem, jednak cieszyła się szczęściem kuzyna.
-Gratulacje Finn!- oznajmiała zatrzymując się przy nim.

kostki 2 -> 2 -> 6 -> 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksander Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 194
Galeony : 375
  Liczba postów : 655
http://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
http://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyNie Kwi 07 2019, 21:26

Oglądał jak sobie radziła Nessa i widząc, że szło jej to bardzo dobrze. Mógł być spokojniejszy o swoje zdrowie. Nauka jazdy z ciągnącą go Nessą może i była śmieszna dla kogoś kto mógł na nich patrzeć, jednak on się tym teraz nie przejmował. Nie kiedy miał problemy z utrzymaniem równowagi. I tak jak na kogoś pod wpływem szło mu dobrze. Nie upadał co metr, kiedy tylko odepchnął się od ziemi. I poważniejszy upadek zaliczył dopiero gdy ktoś w nich wjechał.
- Ostrożniej, uważaj co robisz! - powiedział sprawdzając w pierwszej kolejności co z Nessą, później sprawdzając w jakim sam jest stanie i dopiero na osobę która była winna temu zderzeniu.
Nie miał zbytnio z nią styczności. Z twarzy coś tam niby kojarzył, ale jak to on nie interesował się życiem innych osób.
Poczekał aż wszyscy się podniosą nie chcąc się kłócić i wyzywać. W końcu dzisiaj miał nie zwracać na siebie uwagę. Więc wszelkie sprzeczki odpadały. Musiał być grzeczny i miły... Ale do dupy. W normalnym przypadku zareagowałby znacznie mocniej nie przejmując się możliwymi szlabanami.
W końcu ruszyli do przodu podczas wyścigu.
Szło mu tak zwyczajnie... Nic ciekawego się nie wydarzyło, lecz na chwilę obecną to właśnie Cortez wysunął się na prowadzenie.

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 930
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 2070
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyNie Kwi 07 2019, 22:39

Ezra z kolei bardzo chciałby znać cudze myśli i ciekawym było, że nawet przez głowę nigdy mu nie przeszło, aby spróbować swoich sił w legilimencji - być może tak skupiony był na zaletach hipnozy, że nie dostrzegał pozostałych możliwości. Taka zdolność niewątpliwie byłaby potężnym narzędziem w graniu wszystkim na nosie. Lub - jak w przypadku Fire - chyba jedyną szansą na poznanie tego, co w rzeczywistości chodziło jej po głowie. Nie dziwił się Emily, nie dziwiłby się nikomu, kto doszukiwałby się w wymienianych słowach drugiego dna; powierzchownie rozbrzmiewały ewidentnym flirtem i tylko ich dwójka akceptowała je, naiwnie wierząc, że w ich podstawie leżała intencja zupełnie czysta. To nie musiało być niczym więcej jak przyjacielskimi przekomarzankami, które Ezra serwował swoim znajomym nawet w przesadnych ilościach.
- Postaram się następnym razem wymyślić coś innego, żebyś się nie nudziła - parsknął lekko, starając się odgonić natrętną niczym owad myśl; wystarczały jej przebłyski, aby wiedział, że był to kolejny balast zawieszony na tej znajomości.
Błogosławił nieświadomość...
Jego wzrok uciekł na jedną chwilę na jej usta, kiedy się śmiała. Krótko, pewnie nawet nie głośno. Co jednak ważniejsze - swobodnie, śmiechem jasnym i ładnym, od którego i kąciki Clarke'a ciągnęły ku górze z odrobiną samozadowolenia, że był w stanie wywołać u Fire taką reakcję, ostatnio stanowiącą raczej rzadki widok na jej twarzy. I kiedy tak na nią już patrzył, gdzieś w głębi duszy przyznawał, że być może, w jakimś minimalnym stopniu, zupełnie platonicznie i niezobowiązująco uważał Fire za atrakcyjną.
- Egoiści już tak mają. Lubię mieć uwagę - odparł, puszczając jej oczko i wraz z wydechem pozbywając się tego głupiego wrażenia. Dobrze, że był Leo, który samą swoją obecnością myśli Ezry sprowadził na właściwy tor. W końcu Ezra też mógł spoważnieć i pozbierać się z ziemi, by móc kontynuować jazdę. - Jasne. Masz mnie za mięczaka?
Dzięki wskazówkom Leonardo, dosyć szybko załapał całą ideę slalomu, nie tracąc już więcej gruntu pod stopami. Czuł się zatem gotowy, by stanąć w szranki podczas wyścigu - i miał wrażenie, że jego przeciwniczki nie zostały wybrane przypadkowo. Błysnął uśmiechem do obu dziewczyn, czując, że presja była tylko trochę większa niż gdyby rywalizował z przedstawicielami płci męskiej.
- To co, jeszcze jakiś zakład? - zagadnął, kiedy ustawiali się na starcie. Czuł się nawet pewnie na deskorolce. To znaczy pewnie, jak na osobę znajdującą się na niej pierwszy raz w życiu. Równie dobrze po trzech metrach mógł wywinąć zgrabnego orzełka.
Wystartował jednak ładnie, zresztą tak samo jak Emily. Podobnego szczęścia nie miała jedynie Fire. Ezra zatrzymał się z dwóch powodów; z dobroci serca, w którą być może nie wszyscy wierzyli, a która podpowiadała mu, że Gryfonkę należało pozbierać i z przyzwoitości, nie chciał bowiem w ten sposób wygrywać wyścigu.
Zresztą, kto by ufał Emily?
Można to było uznać za próbę generalną, zapoznanie się z terenem... Na pewno pomogło to Fire, która przy drugim podejściu pomknęła jak burza. Ezra, skupiony na tym, by dorównać jej tempa, zupełnie nie zauważył, co działo się z Emily, przez co Ślizgonka została zdana sama na siebie. Tak się właśnie kończyło bycie miłym... Wierzył jednak, że jego własna fortuna była silniejsza niż złośliwość losu. Bo czy tak nie było zawsze?

wygrywam Cool

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1881
  Liczba postów : 2834
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyPon Kwi 08 2019, 00:40

Oczywiście, że łatwiej było zrzucić wszystko na paranoję Emily i widzenie uczucia tam, gdzie go nie było. Coś w figlarnym tonie Ślizgonki i tym, jakim wzrokiem objęła ich dwójkę, tknęło Dear. Jakby uświadomiło, że zachowuje się trochę nietypowo, a przecież na samym początku lekcji przepełniała ją niechęć do uczestnictwa w lekcji. Wesołość złagodziła chłodny błękit oka, ton też przestał być tak szorstki, jak zazwyczaj. Usta wyginały się w uśmiechu, a nie grymasie. Prawdopodobnie ktoś z daleka nawet nie rozpoznałby, że to Fire. Wszystkie te szczegóły mogły dawać wrażenie (mylne, na pewno mylne), że tak jakby...
Tak jakby przy Ezrze była szczęśliwa.
Gdyby tylko ktoś to Fire wytknął, potrząsnęłaby z niedowierzaniem głową. Znalazłaby tysiąc wymówek, usprawiedliwiając się chociażby tym, że przy innych ludziach też potrafiła zachowywać się sympatyczniej. Że i jej zdarzało się zjechać subtelnie spojrzeniem na czyjeś usta i nie skojarzyć tego jednoznacznie z pocałunkiem. Rozmawiać z podtekstem i nigdy tego nie rozwinąć w żaden poważniejszy sposób. Najpewniej tłumaczyłaby się uparcie; bez względu na zaczerwienione policzki i ledwie wyczuwalną niepewność.
- Będę wdzięczna. - skomentowała gładko, chociaż kto wie co mu przyjdzie do głowy? Kreatywności wychowankom Roweny nie można było odmawiać. A Ezrze to i całego szeregu innych cech. Jak choćby magnetyzmu, który krył się za tonem jego głosu, za puszczonym oczkiem i mnóstwem innych drobnostek, jakie chcąc nie chcąc Blaithin wyłapywała błyskawicznie. Lubi mieć uwagę czy mieć jej uwagę? Chyba zrozumiała, że aż głupio było dopytywać. - Za mięczaka? Bez dwóch zdań, w końcu kochasz się w toksyczkach. - uśmiechnęła się zadziornie. - Chodź, egoisto, będziemy się wspólnie obijać innym razem.
Fakt, że profesor znosił ją z wysokim opanowaniem trochę Fire poruszył (nawet jeśli gadał głupoty o miotle, na której nigdy nie latała). Inni nauczyciele pewnie już dawno wpadliby w złość i ukarali Gryfonkę za bezczelność, a jednak Harrington wykazywał się tym, co Blaithin podziwiała - kontrolą emocji. Cierpliwością. Nie miała szesnastu lat, żeby irytować się tym, że nie działała na komuś na nerwy tak mocno, jakby tego chciała. Zamknęła usta, decydując, że może go mężczyznę od tej pory traktować z większym szacunkiem. Najwyraźniej profesor zdał swoisty test. Emily także zniosła ranę z honorem, więc Blaithin ulżyło. Może i okazywała jej spory brak sympatii przez ostatnie miesiące... ale teraz byłaby hipokrytką, gdyby dalej ignorowała dziewczynę. Upewniła się jeszcze, że wszystko gra i okazało się, że mieli brać udział w wyścigu z Ezrą. Los ich prześladował.
- Czemu nie? Niech wygrany coś sobie wymyśli. - pieniądze w końcu mogły nieco się znudzić, a Fire nie wiedziała czy budżet Emily pozwalał na ewentualne wydatki. Wystartowali, ale Gryfonce szło od samego początku tragicznie. Nogi jej się zaplątały i gruchnęła o ziemię.
Oooch, to zabolało bardziej niż poprzednio. Nie mogła się mazgaić, nie przed swoimi przeciwnikami. Wygięła usta w grymasie, po części niezadowolona z samej siebie, a po części z tego, że pospieszyli z pomocą. Oczywiście, że nie musieli specjalnie zawracać... nagle się w nich puchońska serdeczność odzywała... Mieli ją za kalekę?! Jakby chciała to podstawiłaby im nogę. Wyścig był ważny, ale w inny sposób niż zwykłe wyścigi. Właściwie to średnio budził w Blaithin chęć niezdrowej rywalizacji, a raczej kojarzył się z zabawą. Utarłaby obojgu nosa z przyjemnością, ale jeśli przegra to też nie będzie ciskać gromami. No może jednym albo dwoma.
Burknęła tylko na Ezrę i Emily coś niewyraźnie, gdy już mogli znowu jechać i przyspieszyła. Ale Krukon zaczął przejmować prowadzenie, z kolei Ślizgonka zniknęła gdzieś za plecami jasnowłosej. Korzystała z przyjemności pędu, rozwianych włosów i faktu, że to jedna z niewielu lekcji w czasie których nie musi siedzieć zamknięta godzinę w dusznej klasie. Naturalnie, to że Ezra ją wyprzedził to sprawka dawania mu forów od samego początku... Zresztą, to były tylko milimetry! Kto by się tam przejmował.
Blaithin zakręciła rolkami swobodnie wokół Krukona po jego wygranej, niewielkim kółkiem okrążając chłopaka.
- Pfff. Nie musisz się aż tak popisywać przed dziewczyną... dziewczynami.
Poprawiła się, ale o ułamek sekundy później niż powinna. Z pewnością wyłapał to słowne potknięcie, a Blaithin też skarciła się za nie w myślach. Czy nie posuwali się już oboje wystarczająco daleko? Ignorowali mimowolnie towarzystwo, jak gdyby nie mogli wprost powstrzymać się przed jakimś powrotem do siebie i do mentalnego wymieniania się szturchnięciami. Niegdyś te szturchnięcia przypominały raczej wbijanie sobie łokci w żebra, a teraz były wręcz przekorne, może odrobinę nawet kokieteryjne. Co poradzić, że przy Clarke'u wszyscy inni tracili na znaczeniu w oczach Dear? Co z tego, że na lekcji znajdowały się też inne dziewczęta, skoro automatycznie wręcz zakładała, że to właśnie ona mogła poszczycić się największą uwagą Ezry? Doskonale rozumiała jego słowa o egoizmie.
Była tu Emily, był też Leo, który również zwyciężył w swoim wyścigu, więc Gryfonka uniosła w kierunku przyjaciela kciuk w górę w ramach gratulacji. Dopiero wtedy przypomniała, że młodsza Ślizgonka przegrała. Ale cóż, z takimi przeciwnikami to nie była żadna ujma. W sumie szkoda, że tak się cieszyła ze względu na tematykę lekcji, a jednak spotkało ją trochę przykrości i porażek. Z tego co Fire wiedziała, dziewczyna potrafiła być mimo wszystko optymistyczna. Gryfonka rozmasowywała mięśnie, na których jutro na pewno zobaczy siniaki. Przydałby się jakiś miły masaż...
- No to na co masz ochotę? - zwróciła się do Ezry, krzyżując ramiona i zatrzymując się na rolkach.

nie wygrywam i nie przegrywam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sol Irving

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 149
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 125
http://www.czarodzieje.org/t17129-sol-irving
http://www.czarodzieje.org/t17135-na-wszystkie-twoje-propozycje-rzucam-krotkim-si
http://www.czarodzieje.org/t17136-niebla#478388
http://www.czarodzieje.org/t17130-sol-irving
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyWto Kwi 09 2019, 11:33

Sol miała dni, w których patrząc w lustro dochodziła do wniosku, że nie jest tak źle i może poranny bieg nie jest taki znowu konieczny, ale miała też takie, w których zastanawiała się tylko co jeszcze może zrobić, żeby pozbyć się chociaż odrobiny tłuszczu. Lubiła sport, ale nie dało się ukryć, że dużą częścią jej motywacji był odpowiedni wygląd. Chłopak oczywiście tego nie rozumiał, co jej wcale nie dziwiło, więc przewróciła tylko oczami na jego pytanie, dając do zrozumienia, że owszem, jest co spalać i jest też po co.
Niespecjalnie żałowała zderzenia z krukonem, szczególnie, że była okazja na kilka minut rozmowy z Leo. Nawet pomógł potrzymać jej rower, niespecjalnie przejmując się stanem leżącego obok Ezry. Cóż, najwidoczniej nikt nie ruszał Clarkowi na pomoc, ale wyglądało na to, że radzi sobie sam.
- Tak, wszystko okej - uśmiechnęła się jeszcze i w końcu wróciła do Holdena, dalej ćwiczyć swoje umiejętności jazdy na rowerze. Powiedzieć, że nie byli mistrzami jazdy na dwóch kółkach to jak nic nie powiedzieć. Najpierw przebicie opony, potem jej nieszczęsny wypadek a potem Holden, który wylądował w krzakach. Sol już tam biegła, żeby mu pomóc, jednak to było na tyle daleko, że chłopak zdążył wydostać się z krzaków sam. Spojrzała na niego trochę z rozbawieniem, a trochę ze współczuciem.
- My chyba jesteśmy stworzeni jednak do mioteł - zauważyła, co było dość zabawne zważywszy na to, że akurat oni mieli sporo mugolskiej krwi i to mogło być dla nich w jakiś sposób intuicyjne.
Później niestety musieli się rozdzielić, bo chłopak poszedł ścigać się z Leo, a ona została w wyścigach rowerowych, które niestety przegrała i dojechała na metę ostatnia. Rzadko nie przejmowała się przegraną, ale tym razem tylko machnęła na to ręką i pogratulowała Finnowi. Było jasne, że ona i jazda rowerowa nigdy nie będą za pan brat.


Przegrywam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Holden A. Thatcher II

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175
C. szczególne : (od lekcji numerologii) mam długie włosy; anorektycznie chudy
Galeony : 100
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 975
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyWto Kwi 09 2019, 19:04

Doprowadzam się do porządku po starciu z krzakami i znów odrzucam plecak na trawnik, przy okazji oddając Sol jej rower.
- Ja to się nie nadaję nawet do mioteł - zauważam, rzucając odpowiednie zaklęcia uzdrawiające, żeby z zadrapań przestała mi lecieć krew. Ledwie kończę, a Harrington każe mi sięgnąć po deskę i zmierzyć się z Leonardo, który nie dość że jest ode mnie większy, to jeszcze o wiele silniejszy. Z drugiej strony w tej konkurencji liczy się raczej zwinność, a jestem od Vin-Eurico... no cóż... drobniejszy, chociaż też nadal słabszy, skoro niespecjalnie ćwiczę, a na dodatek namiętnie palę papierosy. Zaczynam widzieć tego złe strony, ale jednak lekcja mi chyba życia nie zmieni.
- Jak chcesz latać, to nie ten pojazd - żartuję, szczerząc się do niego i ustawiam się w jednej linii z byłym Gryfonem, a kiedy Harrington nakazuje nam startować, ruszam - niestety - z lekkim opóźnieniem, bo nadal odczuwam jednak skutki poprzedniego upadku. Staram się jednak doścignąć przeciwnika i już prawie się do niego zbliżam, kiedy deska mi się psuje (tak, to wina deski, zdecydowanie!) i hamuje gwałtownie. Spadam na ziemię, po raz kolejny zresztą, uderzając się dość mocno w głowę. Trochę mi się w niej kręci i mam mroczki przed oczami, więc zakrywam oczy dłonią, żeby nie raziło mnie słońce i tak leżę przez chwilę, upewniając się, że jednak nadal żyję. A może umarłem, tak dla świętego spokoju? Decyduję się otworzyć oczy, żeby sprawdzić, czy nie zobaczę zaraz drugiego siebie, wokół którego zbiegają się ludzie, szturchając mnie, bo nie żyję, ale okazuje się, że jestem w tylko jednej postaci. Postaci, która ledwie, ale jednak siada i rozgląda się wokół zdezorientowana. Nienawidzę szkoły.

kostka: 1 > przegrywam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : Oczy w kolorze karmelu, drobna.
Galeony : 655
Dodatkowo : Fabularny Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1398
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyWto Kwi 09 2019, 20:11

Z bezczynności wyrwał ją może nazbyt ostry ton Alka, który zamiast zając się sobą i jasnowłosą, skupił się na nieco zdezorientowanej całą sytuacją Nessie. Posłała mu krótkie spojrzenie, kręcąc jedynie głową, że w porządku i aby dał sobie spokój, bo nie było sensu robić scen. Każdemu się zdarza i to był cud, że nie Lanceleyównie, która poza bieganiem to do sportów niezbyt się nadawała. Zerknęła na leżącą nieopodal deskorolkę, wzdychając ciężko. Przewracanie się i utrata równowagi niezbyt jej pomogła z bólem głowy i wewnętrzną frustracją. Wstała z westchnięciem, otrzepała ubranie i ustawiła deskorolkę na ziemi, kładąc na niej nogę, popychając do przodu oraz do tyłu, tkwiąc tak naprawdę w miejscu. Wzrokiem przesuwała po uczniach, którzy chyba z radością oddawali się rekreacji. Rower wciąż wydawał się Nessie najbezpieczniejszy i najbardziej interesujący, co być może było spowodowane skojarzeniami z motorami, które tak lubiła. Pomyślała o prezencie od Fire, który tylko czekał na cieplejsze popołudnia - zdecydowanie będzie musiała ją wyciągnąć na wspólną przejażdżkę, chociaż zważywszy na jej opaskę na oku - to chyba ślizgonka będzie prowadzić. W końcu nie wybaczyłaby sobie, gdyby kuzynce cos się stało podczas spotkania z nią. Posłała jej krótkie spojrzenie, uśmiechając się pod nosem. Zawsze miała wrażenie, że między nią, a Ezrą jest naprawdę dobra chemia. Nauczyciel ogłosił wyścig, przywołując ja do rzeczywistości. Wszyscy ustawili się, a potem ruszyli do przodu, skupieni na swoim własnym sukcesie. Pogoda chciała, że ona oraz pozostałe osoby korzystające z kawałka deski na czterech kółkach, mieli drogę pod wiatr. Nie szło jej, szybko została na ostatnim miejscu, walcząc z bólem głowy, który wyniosła z pojedynku oraz jaskini, mrużąc oczy od wpadających do nich drobinek. Miarka się przebrała, gdy dziewczyna się wywróciła. Jęknęła poirytowana, przeklinając w myślach. Podniosła sprzęt, idąc leniwie do mety, docierając jako ostatnia - czym wcale się nie przejęła.

Kostka:2 - ostatnie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hemah E. L. Peril

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
C. szczególne : Białe włosy, brwi i rzęsy, jasna cera. Akcent cockney.
Galeony : 905
  Liczba postów : 288
http://www.czarodzieje.org/t16565-help-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16591-do-you-need-help#458347
http://www.czarodzieje.org/t16590-help-me-mr-postman#458344
http://www.czarodzieje.org/t16566-help-budowa
Pustkowie - Page 8 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 EmptyWto Kwi 09 2019, 20:40

Obserwując, jak chłopak jeździ, wyszczerzyła się doń.
- Chyba prędzej mnie oślepić swymi umiejętnościami - stwierdziła, wstając. Wyścigu się nie obawiała, jej grupa wyglądała z resztą na równie nieogarniętą w tej kwestii, co para Gryfonów. Każde na nowym sprzęcie oraz - miejmy nadzieję - z równie lekkim podejściem do sprawy.
Hem zbliżyła się do pary Ślizgonów. Zapowiada się typowa rywalizacja między domami, żeby nie powiedzieć stereotypowa. Szczególnie, że od jednego biła tak stereotypowa aura taniego złodupca, że w pierwszej chwili nie zauważyła, iż ten smród to nie perfumy made in Nokturn z dziewiczej krwi jednorożców, tylko etanol. Po chwili pojęła, iż chłopak jest pijany.
Uniosła wyżej brwi, ale nim zdążyła skomentować, nauczyciel zaczął wyścig. Zawiesiła spojrzenie na Aleksie na o parę sekund za długo, zanim skupiła się na zadaniu.
Wyścig rozpoczął się dobrze, niemniej zawirowania czasoprzestrzeni w wyniku powstającej w piątym kwadrancie supernovej sprawił, iż mrówki zmieniły swoją dotychczasową trasę zdobywania pokarmu, a krety budzące się ze snu przeciągnęły się w formie meksykańskiej fali, powodując zachwianie trawiastego poszycia polany i koniec końców wibracje, które przeniosły się na kółka deskorolki, wybijając dziewczynę z równowagi.
No wszystko przeciwko niej.
Zanim była w stanie pojąć, w której dokładnie czasoprzestrzeni zdarzył się ten astronomiczny wylew, już leżała twarzą w kępce jakiegoś chwasta. Ładnie pachniał. Powinna teraz zerwać kawałek, przekręcić się na bok i z firmowym uśmiechem numer 5 powiedzieć, że tak miało być.
Na dodatek przegrała z ziomkiem, który jest pijany. Wszechświat musi jej mocno nienawidzić. Ale nic nie poradzi na to. Wstała, otrzepała spodnie, a potem doszła na metę z deską pod pachą.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pustkowie - Page 8 QzgSDG8








Pustkowie - Page 8 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 8 Empty

Powrót do góry Go down
 

Pustkowie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pustkowie - Page 8 KQ4EsqR :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-