Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pustkowie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyWto 21 Maj 2013 - 17:26

First topic message reminder :


Pustkowie




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Gemma Twisleton

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 426
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 786
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyWto 8 Maj 2018 - 10:42

Właściwie to tylko czekała, aż ktoś przejmie kapitana i planowała rzucić studia, ale jakoś tak nie wyszło. Może dlatego, że została prefektem (sic!) i głupio by wyszło. Trudno - pożyjemy, zobaczymy. Skoro udało jej się pozbyć jednego zmartwienia mogło nie być tak źle.
Chyba trochę się spóźniła, ale na pewno nie odpuściła by tego treningu. Zbyt dobrze pamiętała swój pierwszy, na którym stawiły się oprócz niej dwie osoby. Nie zrobiłaby tego samego Cherry. Szła w stronę boiska - targają cały swój sprzęt - w szampańskim nastroju, ale gdy tylko zobaczyła ile osób się na nim zgromadziło zupełnie jej przeszło.
- No nie mówcie, że tyle nas? - przywitała się w dość niekonwencjonalny sposób. Właściwie to istniało duże prawdopodobieństwo, że po prostu pomyliła godziny. Spojrzała na zegarek na kostce, chcąc się upewnić. Nope. Godzina się zgadzała. Jakby wiedziała wcześniej, że tak to wygląda, ściągnęłaby ludzi z pokoju wspólnego za fraki. Ewentualnie obiecując ciastka.
Ze spokojnym sercem oddawała Maili drużynę. Mieli pełny skład, który potrafił ze sobą grać. Byli tak dobrze, że aż przestali ją interesować.  Nie tylko ją najwyraźniej, chociaż wydawało jej się, że w domu Helgi jej lenistwo i tumiwisizm były ewenementem.


Ostatnio zmieniony przez Gemma Twisleton dnia Wto 29 Maj 2018 - 23:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 378
  Liczba postów : 483
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptySro 9 Maj 2018 - 2:15

Przylazł w to miejsce tylko dlatego, że ktoś dosłownie wykradł wszystkie miotły treningowe puchonów z szatni i przetargał je w jakieś nieokreślone miejsce, w tym samym czasie w którym akurat trwała lekcja Miotlarstwa. A może już się skończyła? Nie miał pojęcia. Nigdy nie miał o niczym pojęcia. Za każdym razem gdy działo się coś ciekawego Moment dowiadywał się tego jako ostatni albo w punkt o czasie, by nagle zerwać się z miejsca i biec na dane wydarzenie. Tym razem nie było inaczej. Trzy razy musiał się upewniać, że nie kieruje się w stronę zajęć z polerowania drążków od zamiataczy, zanim zdecydował pojawić się na pustkowiu. Miejscu z którego był ładny widok na horyzont oraz łąka pełna niczego. Chyba nawet zioła i chwasty nie miały ochoty zakwitnąć w tym arcy nudnym miejscu, gdzie latem słońce w szczycie próbuje robić z ciebie dorodnego skwarka, nasłuchując skwierczenia przypiekanej skóry pośród koncertu świerszczyków, a zimą wskazać Ci drogę do lodowego piekła, wiatrem przeganiając z twojej osoby ciepło i radość z życia lepiej jak niejeden dementor. Gdyby mieszkali tu mogole, najpewniej już dawno postawiliby w tym miejscu jakiś supermarket i rozlali idealnie gładki, betonowy parking, sprawiając że łuna światła reflektorów widzialna byłaby aż za horyzontem, na kolejnym południku. Prawdopodobnie tym samym przedłużając dzień ludziom na drugim kontynencie.
- Hej. - Rzucił na powitanie, brutalnie przerywając złudną atmosferę prywatności wszystkich trzech panien. Ironiczny uśmiech sam cisnął się na usta. Trzy dziewczyny oraz sterta mioteł... w głowie brzmiało jak dobry fetysz, albo naprawdę kiepski tytuł do złego filmu. - Spodziewasz się aż takiej frekwencji? - Zlustrował spojrzeniem przytachany przez dziewczynę sprzęt. - Następnym razem proponowałbym wywiesić w pokoju transparent. - Zaszeleścił niewielką karteczką, wyciągając ją z kieszeni. Świetne ogłoszenie. Brakuje jeszcze by pergamin był różowy i pachniał fiołkami. - Dopisałbym coś na zachętę... może darmowe ciasto? - Gemma dobrze kminiła. Nic dziwnego, że wcześniej była kapitanem.
Chwilę przyglądał się kartce, kontemplując pismo Cherry. Wydawał się średnio zainteresowany treningiem... i słusznie! Kto chciałby leźć z zamku taki kawał, aby dwukrotnie bardziej zmęczony wracać doń spowrotem z treningu? Zero profitów ni benefitów. Niemniej potrzebował miotły. Wzniósł wzrok na dziewczynę, mnąc kartkę. Pasował mu ten trening póki nie był w żaden sposób związany z czyszczeniem, polerowaniem, konserwacją powierzchni płaskich, ani tym bardziej sprzętów do tego służących. Musiał się odrobinę dotlenić by wciąż mieć chęć do dalszej egzystencji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cherry A. R. Eastwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : Ok. 160
Galeony : 299
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
  Liczba postów : 480
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyPią 18 Maj 2018 - 22:14

Może jednak Wiśnia była na to za delikatna? Siedząc w samotności czuła się bardzo dziwnie... i źle. Szybko zatęskniła za gwarem rozmów. Pozostawało jej tylko obracanie w dłoniach ulubionej pałki, a także obserwowanie drogi z Hogwartu na to urocze pustkowie. W końcu doczekała się pierwszej zawodniczki - aż podskoczyła na widok @Bridget Hudson, obrzucając ją zachwyconym uśmiechem. Zaraz potem spłonęła żywcem, uraczona przytuleniem. No, cholera. Pani piękna naczelna - tfu, pani prefekt naczelna. Tak.
- Hej! Nie, ja to z tymi zakłóceniami to sobie magię odpuszczam trochę... ale w ogóle, cieszę się, że jesteś! Bo nie wiem czy... znaczy, no bo... Maili nie może, więc... ogólnie, to ja zawsze chciałam być kapitanem, ale... - Zagryzła mocno wewnętrzną stronę policzka, powstrzymując się od niezręcznego słowotoku. Zamiast tego spoważniała trochę, w zielonych tęczówkach jawnie pokazując smutek. - Widzisz, Puchoni chyba nie są jednak zbyt punktualni... - Obalamy stereotypy!
Na całe szczęście, Bridget nie była skazana zbyt długo na samotne wysłuchiwanie niezręcznej paplaniny Cherry. Do dziewcząt dołączyła @Gemma Twisleton, bezapelacyjnie najlepsza kapitan Hufflepuffu w historii - nie no, zero presji. To nie tak, że na trening Cherry prawie nikt nie przysz... och, to dokładnie tak.
- Jeszcze przyjdą - mruknęła żałośnie, odbiegając wzrokiem w bok. Zaczynała się coraz bardziej denerwować, a na zegarek pozerkiwała co kilka ciężkich sekund. Nie myliła się aż tak tragicznie, bo na pustkowie dotarł jeszcze @Jack Moment, ironicznym uśmiechem urozmaicając atmosferę drużyny Hufflepuffu. Jemu Eastwoodówna nie dała rady odpowiedzieć, po prostu wpatrując się w niego wielkimi oczami, w których można było dostrzec pierwsze ślady łez.
Przypomniała sobie trenerskie wrzaski ojca, po czym machnęła pałką quidditchową, coby poczuć się odrobinę pewniej.
- Nie spodziewam się, tylko wymagam - uśmiechnęła się szeroko, chcąc ukryć swoje niezadowolenie. Miała trzech zawodników, sama była czwarta, to już sporo... - Ale nie ma tego złego! Mamy w czym wybierać, jeśli jakaś miotła nie podpasuje. - Uwagi Jacka zabolały ją najmocniej - na widok kartki z ogłoszeniem po prostu się skrzywiła. Tak jak normalnie przypominała rozemocjonowanego szczeniaka, tak na boisku (albo pseudoboisku) odzywały się ambicje, które na takie słabości nie pozwalały. Lecimy z tym, Wiśnia. - Nie szalejmy. Jak ktoś ma przyjść na trening tylko po to, żeby się napchać słodyczami, to ja dziękuję. Narzekamy dalej, czy trochę polatamy?
Zarządziła krótką rozgrzewkę, dała wymóg dziesięciu okrążeń (które wykonała, oczywiście, razem z nimi), a potem opadła na środek polany i dała chwilę na złapanie oddechu.
- Dobra, to po pierwsze - nie latajmy zbyt wysoko, bo przez te zakłócenia niektóre miotły szwankują. Jak mi się tu ktoś zabije, to się załamię - oznajmiła wesoło, siedząc na miotle i machając nogami. - Nie mamy tu obręczy, ale to dobrze. Chciałam taki luźniejszy trening... No i mamy dwóch ścigających, także poćwiczycie na spokojnie manewry! Ja w tym czasie trochę wam poprzeszkadzam z tłuczkami... no, z jednym, bo jestem sama. - Szczegóły wyjaśniła chwilę potem, sypiąc znanymi strategiami z rękawa i proponując drobne zmianki. Wiśnia dalej miała w pamięci, że Slytherin ma świetną drużynę - tym bardziej chciała wdeptać ich w boisko.


ŚCIGAJĄCY - Gemma i Jack
Kostki:
 

OBROŃCA - Bridget
Kostki:
 

Czekałam na jeszcze jedną osobę, ale już chyba nie ma co. Myślę, że tydzień wystarczy, ale w razie czego proszę do mnie pisać <3

______________________



Be something greater,

Go make a legacy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Warren Samuel Wilson

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 433
  Liczba postów : 253
http://www.czarodzieje.org/t14615-warren-samuel-wilson
http://www.czarodzieje.org/t14616-spis-kamratow-i-nie-kamratow-sammy-ego
http://www.czarodzieje.org/t14618-poczta-sama
http://www.czarodzieje.org/t14617-kuferek-sammy-ego
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptySob 19 Maj 2018 - 14:10

Moje oceny troszkę leżą... no dobra troszkę bardzo, gdyby nie Liam i jeszcze paru innych mądrych ludzi miałbym na koniec pewnie same trole.. bardzo możliwe że nawet z pomocą tych ludzi będę je mieć. Więc postanowiłem... (nie wiem jak mi to przejdzie kiedykolwiek przez gardło), że się pouczę. Gdy tylko zasiadłem przy biureczku i otworzyłem jakąś grubą nie fajną księgę (Nawet nie wiem do czego), zobaczyłem jak ludzie z drużyny zbierają się na trening. Ale nie! nie mogłem iść, przecież muszę się uczyć, ale z drugiej strony, nie mogę zawieść Gemmy, ale jak nie przejdę to będzie jeszcze gorzej. Rozmyślanie pochłonęło mi tak dużo czasu, że nawet nie zauważyłem kiedy oczy mi się osunęły i zasnąłem. Obudził mnie jakiś łomot, który był spowodowany przesuwaniem jakiegoś ciężkiego stołu przez pierwszoklasistów.
-Panowie, ja tu śpię!- wrzasnąłem lekko zdenerwowany, ale potem podszedłem do chłopaczków i im pomogłem, ku chwale Hufflepuffu!!!
Spojrzałem za okno, potem na biurko i doszedłem do wniosku, że... nauka nie ma sensu, a trening Quidcha sam się nie zrobi. Wyleciałem więc z pokoju wspólnego jak tylko szybko mogłem (po drodze oczywiście uderzyłem się w mały palec) i na jednej nodze z moją kochaną błyskawicą w ręce dotarłem na to... dziwne jak na trening miejsce.
-Przepraszam za spóźnienie, drogą nową panią kopitan, ale no... uczyłem się- wyszczerzyłem zęby na znak że baaardzo mi przykro i miałem nadzieję że ktokolwiek mi uwierzy.
-Hejo kochana emerytowana pani kapitan!-powiedziałem w stronę Gemmy, mojej przyszywanej starszej siostrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jack Moment

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 174 cm
C. szczególne : Ciemne, niemalże czarne tęczówki.
Galeony : 378
  Liczba postów : 483
http://www.czarodzieje.org/t15713-jack-moment
http://www.czarodzieje.org/t15795-moment#425581
http://www.czarodzieje.org/t15733-moment#424167
http://www.czarodzieje.org/t15720-jack-moment#423917
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyNie 20 Maj 2018 - 1:23

Uniósł brew, niezbyt poruszony jej słowami. Wymagania? Ciężko było respektować kogoś takiego. Kogoś nowego. Na szczęście Moment, sam chciał polatać, a ta chęć była silniejsza od dyskusji na temat stosowanych przez dziewczynę technik motywacji. Nawet jeśli by jej tu nie było, to w końcu sam wytrzasnąłby skądś miotłę i poszedł polatać. Jak się zdaje niewielu Puchonów potrafi zwalczyć w sobie lęk wysokości na tyle, by dosiąść jakąkolwiek zamiataczkę i jeszcze być w stanie uganiać się za latającymi piłkami bez zabezpieczeń.
- Oczywiście - Wzruszył ramionami woląc nie przeciągać tej chwili. Tym bardziej, że mimo szerokiego uśmiechu na twarzy puchonki, zdążył zauważyć ten mocny błysk szklanych oczu. Jeśli doprowadzi Cherry do płaczu w tym momencie, to te baby go tu zjedzą żywcem. Najpewniej w zastępie wspomnianego wcześniej ciasta. Zbyt mocno się do siebie kleiły aby teraz ryzykować jakimś zgrzytliwym tekstem. Wziął głęboki wdech i podniósł jedną z mioteł, aby wzbić się w powietrze - tym samym kładąc kres swoim dalszym potrzebom konwersacji oraz ewentualnym, krzywym spojrzeniom.
Trening jak trening. Same okrążenia były bardzo przyjemne. Jednak obecność tylu dziewcząt w ogóle nie zachęcała go do pracy nad sobą. Wręcz przeciwnie, usypiała i nudziła. Nie wywoływała żadnych pozytywnych emocji związanych z rywalizacją i tą lubianą przezeń adrenaliną. Wyuczone na pamięć strategie podawane im przez nową panią kapitan jakoś nie docierały do jego uszu wystarczająco mocno, by był w stanie je wszystkie spamiętać i wykorzystać. Za dużo gadania. Był facetem, a do faceta trzeba prosto. Moment lubił zapamiętywać tylko to co chciał. Przez co na zajęciach, potrafił odpalić każdą jedną ciekawostkę, a samych podstaw i teorii nie ogarniał wcale. Złudnie sprawiając wrażenie kogoś bardzo oczytanego, gdy tak naprawdę większość znanych mu rzeczy była wynikiem nudy, sukcesywnie zwalczanej ciekawością chłopaka. Encyklopedii nie przeczyta... ale przypisy pod ilustracjami już tak.
Kiwnął głową i po krótkim odpoczynku ponownie wzbił się w powietrze. Nie zastanawiał się nad sobą oraz słowami Cherry zbyt mocno, ostatecznie grając poprawnie tak jak zawsze. Niemalże na pamięć. Gemma - Jack, Jack - Gemma, Gemma - Jack... I tak w kółko, jak w transie. Dopiero w chwili gdy tłuczek otarł się o jego ramię, rozbudził się na tyle by przypomnieć sobie po co tutaj jest. Podziałało jak zastrzyk dobrej kawy. Niestety przy okazji przypłacił tę nieuwagę utratą kafla. Spojrzał w dół, nie spiesząc się z gonieniem go. Ta drobna zmiana w podaniach również powinna jakoś podziałać na @Gemma Twisleton. Wszak na boisku takie nieoczekiwane zwroty akcji zdarzają się dość często.
- Gemma kafel! - Krzyknął spoglądając za dziewczyną. Idealnie by odnotować przybycie mocno spóźnionego Sammiego. Ten to dopiero ma wyczucie... ale hej. Liczy się, że w ogóle się pojawił? Byleby nie odwalił czegoś takiego na zawodach. Uniknął wracającego tłuczka i zrobił nową pętlę wokół ich pseudo boiska.

Kostki: 2->1->2 Coś mnie nie lubią te kości ostatnio -_-'
Kuferek: 13
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
Galeony : 1184
Dodatkowo : Fabularny Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 2091
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyNie 20 Maj 2018 - 23:20

Bridget zareagowała szerokim uśmiechem na nieco poplątaną wypowiedź młodszej koleżanki, starając się okazać jej owym grymasem nieco wsparcia i zrozumienia. Doskonale wiedziała, że mogła się czuć niepewnie w nowej pozycji, organizując swój pierwszy trening samodzielnie i jeszcze nie spotykając się z tak dużym odzewem, jak by pragnęła. Niemniej jednak cieszyła się, że pomimo tego Cherry wykazywała sporo entuzjazmu, a przynajmniej tak myślała sama Hudson.
- Jesteś naprawdę szalona - stwierdziła, nie kryjąc w głosie podziwu. Sama chyba nigdy nie byłaby w stanie przynieść takiej ilości sprzętu do gry, w dodatku bez użycia czarów. Aczkolwiek dziewczyna też miała trochę racji, zakłócenia dawały się we znaki i nie wiadomo było, co mogłoby się stać przy rzucaniu następnego windardium leviosa... - Nie przejmuj się, na pewno jeszcze ktoś przyjdzie! Fajnie, że cokolwiek organizujesz - przyznała jeszcze.
Nie myliła się, bowiem niedługo po tym przyszła Gemma, która została ciepło przywitana. Niestety podobnego, radosnego uśmiechu nie mogła już posłać w kierunku Jacka. Jego aura nie była zbyt... cóż, przyjazna, w dodatku jego wypowiedź zabarwiona była ironią, której nawet nie starał się schować pod pozorami entuzjazmu. W związku z tym brew Bridget powędrowała wysoko w górę, głównie dlatego, że była zaskoczona jego zachowaniem względem Cherry. Na szczęście dziewczyna sobie poradziła i szybko przeszła do rzeczy, zarządzając rozgrzewkę.
Bieg był wyczerpujący, ale udało jej się dotrwać do końca. Zatrzymała się na polanie nieźle zdyszana, próbując wyrównać niespokojny oddech. Pomyślała, że powinna więcej ćwiczyć... Ostatecznie jednak gdy wsiedli na miotły i odbili się od ziemi, szło jej wręcz wyśmienicie!
- Wow, dawno nie szło mi tak dobrze - skomentowała po kolejnym udanym złapaniu. Kafel nigdy tak dobrze nie leżał jej w rękach!

kostka: 2

______________________

I might prefer desire to self control
I might prefer crying to being composed
I might prefer chaos to even flow
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gemma Twisleton

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 426
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 786
http://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
http://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyWto 29 Maj 2018 - 23:04

Na jej treningi też nikt nie chodził, także potem w ogóle przestała je robić. Może dlatego właśnie nie wiedzieli, że tak naprawdę była badziewnym kapitanem. Że ją olewali to mogła znieść, ale teraz się trochę wnerwiła. Wywróciła oczami na wypowiedź Jacka, bo w końcu wystarczającą zachętą powinna być wygrana Hufflepuffu i nawet miała trochę ochotę go ochrzanić, ale się powstrzymała. On w końcu przyszedł. Z resztą teraz od ogarniania ludzi była Cherry i Gemma nie chciała włazić jej w kompetencje. W trakcie rozgrzewki zrównała się z Cherry.
- Na moim pierwszym były łącznie ze mną trzy osoby - rzuciła do niej, tak żeby reszta drużyny nie słyszała - Także nie bierz tego do siebie.
Swoją drogą podejście niektórych Puchonów do... wszystkiego było porażające. Gdzie była ich słynna pracowitość, samozaparcie i energia do udowadniania (niestety ciągłego), że ich dom nie jest niczym? A przede wszystkim gdzie była ich empatia i szacunek do drugiego człowieka, który rękę do nich wyciągał, organizował coś za nich i dla nich, wyłącznie w zamian za to, żeby byli. No szlag czasem człowieka trafiał, chociaż w sumie powinna się cieszyć, że to już nie jej problem.
Od razu poczuła się lepiej, kiedy przystąpili do właściwego treningu. Śmigała po boisku, omijając tłuczki posyłane przez Cherry, próbowała obejść Bri, która jednak była dziś nie do zdarcia i starała się jakoś rozruszać Jacka, ale chyba nawet tłuczek nie za bardzo na niego działał.
Złapała kafla, którego upuścił tuż przy ziemi, niemal wlatując przy tym w dopiero co przybyłego Sammy'ego.
- Sammy! - wyszczerzyła zęby do chłopaka - Gdzie żeś ty bywał czarny baranie?
Znała go wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że się nie uczył, ale była w stanie wiele mu wybaczyć. Obejrzała się na Cherry i uniosła w jej stronę kciuk. Teraz miała już dwie osoby więcej niż ona przy swoich początkach. Był progres!

Kostka: 1,2,1,3
Pkt: 12+5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cherry A. R. Eastwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : Ok. 160
Galeony : 299
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
  Liczba postów : 480
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyNie 3 Cze 2018 - 15:54

Początek był słaby, ale ci co już się zjawili, to wcale Cherry nie zawiedli. Nawet negatywne podejście Jacka (a przynajmniej w ten sposób przez nią odbierane) nie potrafiło zetrzeć z twarzy Wiśni entuzjastycznego uśmiechu. Koniec końców Bri i Gemma nieźle ją na duchu podniosły, chwała im za to. Trzeba było przyznać, że Twisleton pomimo jakichkolwiek potknięć dalej w oczach wielu Puchonów stanowiła niesamowity wzór kapitaństwa; jej słowa pochwały czy pocieszenia znaczyły wiele. Przebrnęli wszyscy przez rozgrzewkę, a potem zabrali się za latanie, co było chyba o tyle dobrą decyzją, że wszyscy jeszcze bardziej ożyli.
Bridget radziła sobie fenomenalnie, a Cherry nie miała żadnych zahamowań w kwestii chwalenia jej - podobnie zresztą z Gemmą, która dawała z siebie wszystko. Jackowi humorek nie przechodził, ale dzięki temu Eastwoodówna miała okazję do posłania w jego stronę tłuczka; zahaczyła go łagodnie, zaraz nadrabiając uśmiechem i przyjacielskim potrąceniem w ramię. Krzywda mu się nie stała, nie? Wiśnia nadzorowała trening, dorzucała rady i proponowała manewry, chociaż nie było to wcale zbytnio potrzebne. Radzili sobie świetnie. Szkoda tylko, że szukający się spóźnił; oczywiście, Sammy nie dostał za to żadnej bury, a jedynie subtelną prośbę, żeby inaczej ustalał sobie plan nauki.
- Kto ma złapać znicza, jak nie ty? Raczej nie jakiś Ślizgon... - Zażartowała, przypominając o powoli zbliżającym się meczu z Domem Węży. Tak czy inaczej, trening zaraz dobiegł końca, bo nie było też sensu w lataniu po tym pustkowiu w kółko, do znudzenia. Pożegnała się ze wszystkimi wylewnie, każdego po kolei przytulając (i nie było żadnej innej opcji, bo dalej trzymała jedną ręką pałkę i gdyby ktoś chciał się wywinąć, to mógł spodziewać się znaczącego smagnięcia po łapce). Poprosiła jeszcze Sammy'ego "za karę" o pomoc w odniesieniu sprzętów do szkoły, no i tyle.

/zt dla wszystkich chyba, że ktoś chce coś odpisać, oczywiście! <3

______________________



Be something greater,

Go make a legacy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edwin Harrington

Nauczyciel
Galeony : 17
  Liczba postów : 188
http://www.czarodzieje.org/t3264-nauczyciele-fabularni
http://www.czarodzieje.org/t15202-poczta-profesora-harringtona#405518
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyNie 24 Mar 2019 - 22:55

Edwin postanowił przeprowadzić trochę swobodniejszą lekcje na świeżym powietrzu. Uczniowie dopiero wrócili z wyjazdu, wciąż byli trochę rozkojarzeni. Poza tym, nauka w praktyce zawsze sprawdzała się najlepiej. Mugole mieli masę ciekawych rozwiązań na przemieszczenie się i był pewien, że niejeden czarodziej uzna to za równie dobrą zabawę co latanie na miotle. Miał tylko nadzieje, że nikt nie zrobi sobie krzywdy, co było możliwe zarówno na rowerze jak i rolkach i desce. On oczywiście nie zamierzał wsiadać na żaden z tych sprzętów, tylko nadzorować resztę i interweniować w razie konieczności.
Czekał spokojnie na polanie, z już przygotowanym sprzętem. Miał sporo rowerów różnej wielkości, było też parę rolek i kilka deskorolek ułożonych obok siebie. Na początku rozważał zabranie jedynie rowerów, ale nie był pewien, czy nie znajdą się osoby w jakiś sposób połączone z mugolską rzeczywistością, które będą miały ten sprzęt opanowany. Chciał, żeby każdy miał okazję nauczyć się czegoś nowego i trochę pobawić. Mieli naprawdę dużo szczęścia, że aktualnie nie padało, był lekki wiatr i wilgotne powietrze, ale nic poza tym. Jedyne co mogło martwić to mokra nawierzchnia, która będzie niemałą przeszkodą w nauce.




Kiedy zjawiacie się na miejscu, nauczyciel prosi was o wybór jednego z pojazdów. Możecie wziąć albo rower, albo rolki, albo deskorolkę. Jednocześnie zaznacza, że jeżeli na którymś z nich potraficie jeździć, wybierzcie coś innego! Jeżeli zorientuje się, że nie jesteście początkujący i tak i tak każe wam wymienić sprzęt.

Czas na pojawienie się macie do 28 marca. Można się spóźnić, ale tylko pod warunkiem,  że któryś z uczniów wspomni o tym, że z wami przyszedł i jaki wybraliście sprzęt, więc dogadujcie się osobiście. To nie są fabularne spóźnienia, tylko opcja dla osób, które z jakiegoś powodu nie zdążą napisać posta przed moim. W razie problemów piszcie do @Heaven O. O. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Nieokreślony
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 941
  Liczba postów : 2844
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyPon 25 Mar 2019 - 5:21

To było naprawdę komiczne. Gdyby umiała się śmiać po wydarzeniach w Islandii na pewno parsknęłaby śmiechem. Fire kompletnie nie rozumiała idei tej lekcji, tego absurdalnego pomysłu, żeby w większości dorosłych czarodziejów pakować w jakieś dziwne... mugolskie zabawki? Bo czym były te "rolki" albo "deskorolka"? Gryfonka widywała mugoli jeżdżących na tych urządzeniach, ale nie widziała w tym nic interesującego. W gruncie rzeczy od razu skreśliła to jako coś równie nudnego, jak latanie na miotle, o.
To nie to, że była w złym humorze. Raczej w bojowym, ciut zahaczającym o agresywny. Utrata oka, nielegalne pojedynki, miesiąc odizolowania w szpitalu... wpłynęły na Fire bardzo mocno, chociaż na pierwszy rzut oka wydawała się taką samą dziewczyną, jak wcześniej. Spotkać się mieli na jednym wielkim polu. Z racji nizinnych terenów było bardzo dobrze widać każdą osobę z daleka. Blaithin ubrana w grubą, czerwoną bluzę z lwem i ciemne spodnie szła wprost do profesora.
Nie unosiła ręki by poczekać na pozwolenie by mówić. Zamiast tego postawiła krok naprzód, konfrontując się bezpośrednio z Harringtonem.
- Z tego co wiem mugole uczą się jeździć na tych "rowerach" jako kilkuletnie dzieci. - Here we go again... - Do czego to ma nam się przydać w przyszłości? Co rozwinąć?
Wygięła w nieprzyjemny sposób wargę, obrzucając nauczyciela aroganckim spojrzeniem. Szczerze mówiąc, z trudem hamowała sarkazm i to nie dlatego, że mogła utracić jakieś punkty. Zawsze miała gdzieś te Puchary Domów, nawet jako prefekt. Po prostu głowa zaczęła znowu Fire silnie pulsować i wiedziała, że wdawanie się w tępe dyskusje z profesorem nijak nie pomoże. Chciała jednak przynajmniej u reszty uczniów wywołać refleksję "dlaczego marnuję tu swój czas?". Bo Fire nie wiedziała. Właściwie to mogłaby teraz po prostu sobie pójść, gdy już wyraziła swoje lekceważące podejście.
Poprawiła dyskretnie czarną opaskę, która wpijała się w czoło dziewczyny. Pomimo, że starała się ją nosić bez przerwy odkąd tylko wyszła z Munga to dalej mocno nie pasowała Gryfonce. Stanowiła niewygodny, niedopasowany element, ale za żadne skarby by jej nie ściągnęła. I każdy się gapił, więc potencjalnego obserwatora obrzucała niechętnym wzrokiem. Fire wystarczał sam fakt, że wieści niosły się błyskawicznie i o jej kalectwie praktycznie wszyscy w zamku wiedzieli, żeby czuć się nieswojo.
______________
Fire nie ma oczka, za to nosi piracką opaskę, jakby ktoś się zainteresował (:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, ogólne zmęczenie; od prawego nadgarstka do połowy ramienia cienka, ale widoczna blizna
Galeony : 86
  Liczba postów : 350
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyPon 25 Mar 2019 - 6:28

Nigdy nie czuł potrzeby uczęszczania na mugoloznawstwo. To była dziedzina dla niego dosyć odległa, nie leżała w jego zainteresowaniach. Po co mu poznawać ten drugi świat, skoro czuł się tak dobrze w swoim? Otóż odkąd wrócił z wizyty w mugolskim domu, nie potrafił się do tej pory otrząsnąć. Czuł się jak słoń w składzie porcelany, jak ślepiec, którego trzeba pilnować, by nic nie uszkodził, jak dzieciak, który nie znał podstaw egzystowania wśród mugoli. Faktycznie tak było, miał z nimi do czynienia tyle, co nic. To ze względu na jego relację z Vincim postanowił liznąć trochę tego przedmiotu, stąd jego dzisiejsze zainteresowanie zajęciami.
Finn był pewien, że zajmą się rozkładaniem na części pierwsze telewizora czy coś w tym stylu. Usłyszawszy, że mają przebywać na zewnątrz nieco zwątpił. Z rękoma schowanymi w kieszeniach przyszedł na błonia o poranku, jako jeden z pierwszych. Przywitał się z profesorem Harringtonem, z którym tak na dobrą sprawę nie miał nigdy możliwości dłużej pogadać. Uniósł brwi kiedy został pozostawiony przed wyborem pojazdu. Odczuł pewien rodzaj stresu na samą myśl, że ma na takie coś wsiąść. Rower? Rolki? O nie, rolki kojarzyły mu się z łyżwami i za nic w świecie ich nie założy mimo, że Cherry nauczyła go podstaw.
Odwrócił głowę w kierunku Gryfonki, bowiem usłyszał jej pytanie. Dostrzegłszy przepaskę na jej oczach zastanowił się czy przegapił notkę na temat ubrania karnawałowego lecz w mig przypomniały mu się ciche plotki niesione w Wielkiej Sali i korytarzach jakoby jedna z Gryfonek straciła oko na wycieczce. Przez dosłownie dwie sekundy popatrywał zaskoczony na przepaskę, po chwili stwierdził, że to nie jego sprawa, a więc odwrócił wzrok do profesora. Wieść, że to kilkuletnie dzieci opanowują jazdę na rowerach niezbyt go pocieszyła. Przyjrzał się kołom i kucnął przy pedałach. Deskorolkę znał, rolek nie uznawał, a więc pozostała jedyna opcja.
- Nie wygląda to na zbyt wygodne. - stwierdził ni to do nich ni to do siebie. Patrzył na siodełko. - Profesorze, czy ten rower dostosowuje się do wzrostu? Czy jest jakiś mechanizm? - przypomniał sobie, że mugole mają mechanizmy i przyciski zamiast magii. Zerknął przelotnie na ramę, dotknął kierownicy, zakręcił jednym pedałem. Chcąc nie chcąc Finn sprawiał wrażenie osoby, która pierwszy raz ma do czynienia z rowerem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 580
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 627
http://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
http://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
http://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
http://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyPon 25 Mar 2019 - 19:19

Nie mogło zabraknąć go na tych zajęciach, od lat czynnie uczęszczał na mugoloznawstwo i sprawiało mu to naprawdę dużo frajdy. Mugole od zawsze go fascynowali, choć bardziej niż włączać się w ich życie, lubił ich po prostu obserwować, bardzo często przez obiektyw aparatu. Często ciągnął ze sobą siostrę, choć ta zdawała się nie podzielać jego entuzjazmu.
O jego fascynacji niemagiczną częścią świata mógł świadczyć mugolski aparat (właściwie aż dwa), którego nie tylko posiadał, ale i używał równie często co tego magicznego. Mimo braku magii, radzili sobie całkiem nieźle: zamiast ruchomych zdjęć mieli te swoje filmy, a zamiast mioteł i teleportacji – wszelkiej maści środki transportu. Elijah widział je często, choć nigdy nie odnalazł w sobie na tyle uporu by opanować poruszanie się na którymś z nich. Dzisiejsza lekcja zdawała się być więc idealnym rozwiązaniem.
Przyszedł na wyznaczone miejsce co najmniej kwadrans przed czasem – co chyba nikogo nie dziwiło. Żałował, że nie ubrał się wygodniej, miał na sobie wełniany płaszcz, a pod nim szkolny mundurek; kosmykami w odcieniu platyny delikatnie poruszał wiatr.
Bez chwili wątpliwości wybrał rower – wyglądał na najbardziej skomplikowany spośród wszystkich sprzętów, a przy tym zdawał się najbardziej do niego pasować. Rolki ominął, gdyż za bardzo przypominały mu łyżwy, na których poruszał się naprawdę zgrabnie.
Stanął nieco na uboczu, chowając dłonie w głębokich kieszeniach płaszcza. Leniwie obserwował zbierających się uczniów i starał się za wszelką cenę nie gapić na @Blaithin ''Fire'' A. Dear, która miała na oku przepaskę. Wyprawa do kopalni... cóż, nie była najlepszym pomysłem, sam również się o tym przekonał, choć przecież nie poniósł aż tak tragicznych konsekwencji. Przywitałby się z dziewczyną i pewnie nawet zagaiłby rozmowę, gdyby ta nie była w tak bojowym nastroju – naskoczyła na Harringtona, na co Swansea westchnął tylko cicho.

______________________

Anything less than the desert was a
d r e a m.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 446
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 358
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptySro 27 Mar 2019 - 8:30

Mugoloznastwo dla wielu nie było niczym więcej, jak przykrym obowiązkiem,kiedy to wyzbyć musieli się magii, zamiast skupić się na naukę nowych zaklęć czy też warzeniu eliksirów musieli uczyć się o mugolskich sprzętach czy też ich innowacyjnych rozwiązaniach, które dla czarodziei wydawały się nazbyt oczywiste - tak przynajmniej uważali. Na szczęście Gabrielle nie należała do tej grupy, wręcz przeciwnie! Mając dziadka, który samozwańczo zwał się mugolskim specjalistą. Wręcz przesiąknięta była światem niemagicznym, a dziadkowie poza opowieściami o nim, wpajali jej szacunek to ludzi nie znających magii, mówiąc że oni również odegrali wielką rolę w każdej z czarodziejskich bitew. Zdarzyło się,że zaprzyjaźniony mugol często odwiedzał ich francuską posiadłość, pamiętała dzień (było to letnie popołudnie), kiedy pojawił się u nich i przyniósł jej w prezencie deskorolkę.
Nauka jazdy na tym dziwnym środku transportu zajęła jej bardzo dużo czasu, kosztowała dziewczynę wiele łez, siniaków oraz krwawiących ran. Gabrrielle już wtedy była zbyt uparta, by się poddać, mimo że po raz kolejny rozwaliła sobie kolano czy łokieć. Nawet nieprzychylne jej pomysłowi komentarze koleżanek z akademii nie wykorzeniły z niej tego zwariowanego pomysłu.
Nic więc dziwnego, że kiedy tylko dziewczyna dowiedziała się o lekcji poświęconej nauce jazdy postanowiła bez wahania wziąć w niej udział, zupełnie jakby deskorolka jej nie wystarczała, a dni spędzone na leczeniu ran i otwarć były jedynie sennym wspomnieniem. Entuzjazm całym tym przedsięwzięciem jawił się w jej zielonych tęczówkach jako tańczące iskierki, które ujrzeć można było w chwili, kiedy na jej twarz padały promienie słońca. Nauczona doświadczeniem: włosy związała w wysoki kuc, na nogi włożyła wygodne adidasy, zaś szanowne cztery litery odziane były w spodnie dresowe, które o dziwo były doskonale dopasowane, zaś ich nogawki zwężały się u dołu. Cieplejsze bluza w żółtym kolorze nie krępowała jej ruch, dlatego gdy tylko przekroczyła mury zamku puściła się biegiem ku pustynnym tereną błoni.
Lekko zziajana dotarła na miejsce przyglądając się zebranym już uczniom. Z zaskoczenia rozchyliła delikatnie usta, kiedy pośród nich ujrzała nie tylko Elijaha ale również Finna. Posłała w jego stronę pytające spojrzenie, unosząc do góry prawą brew. Oparła dłonie na biodrach próbując uspokoić oddech. Poza nimi była tu jedynie jeszcze Gryfonka, która Gab kojarzyła z wypadu do lodowej jaskini. Uśmiechnęła się do niej delikatnie z nutą smutku, gdy dojrzała przepaskę zakrywającą oko - nie zamierzała wnikać w szczegóły. Zamiast tego przeniosła wzrok na zgromadzone sprzęty uśmiechając się na widok rowerów, z wiadomych względów rolki i deskorolka odpadły w przedbiegach. Stanęła przy jednym z rowerów w niebieskim kolorze, ostatnimi czasy miała do tej barwy niezwykły sentyment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Holden A. Thatcher II

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175
C. szczególne : (od lekcji numerologii) mam długie włosy; anorektycznie chudy
Galeony : 100
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 975
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptySro 27 Mar 2019 - 22:50

Niby znam się na mugolach, ale psor zawsze wymyśli coś takiego, co dziwi nawet samych niemagicznych, więc chodzenie na jego lekcje to sama przyjemność nawet dla kogoś, kto mieszka w tej części Londynu, w której łatwiej wygrać w loterii niż spotkać czarodzieja. Niespecjalnie mi się jednak spieszy, więc idę wolno korytarzami, trzymając ręce w kieszeniach nieśmiertelnej bluzy. W jednej z nich mam pudełko zapałek, które mimowolnie obracam w palcach, tak dla większej rozrywki i skupienia się na czymś. Mijane obrazy znam na pamięć, więc nie widzę większego sensu w przypatrywaniu się im, a na dodatek burczy mi w brzuchu, a owoce i zastawione stoły na – tak z grubsza – chyba wszystkich z nich nie za bardzo mi w tym pomagają. Mógłbym rzec, że wręcz pogarszają moją głodową sytuację, więc postanawiam skorzystać z chwili i zamiast skierować się do wyjścia, skręcam na klatkę schodową prowadzącą do piwnicy i stamtąd kieruję się do kuchni.
- Nie kryj się, bo i tak widać, że chowasz ciastka po kieszeniach – żartuję, gdy po przejściu przez obraz zauważam @Sol Irving. Podchodzę do niej i jak gdyby nigdy nic obejmuję ją ramieniem, trochę na powitanie, a trochę po to, żeby mi się nie wywinęła. – Zgarniamy żarcie i idziemy na mugoloznastwo. Najwyżej zmokniemy, ale może Harrington nauczy nas wtedy, jak się robi parasole z liści – dodaję i sięgam do talerza przed nią, by zgarnąć muffina z czekoladą. Wciskam go sobie do kieszeni na potem i sięgam po kolejnego, który ląduje w moich ustach. Staram się przy tym ignorować pracujące wokół skrzaty domowe, które spoglądają na mnie bacznie, zapewne chcąc mi coś zaproponować, ale jednocześnie wiedzą, że kiedy to zrobią, wejdę z nimi w dyskusję. A nie czas i nie miejsce na to, bo strajki najlepiej robi się wieczorami, kiedy ludzie są jeszcze na korytarzach i mogą mnie usłyszeć.
Gdy idę z Sol, przyspieszam trochę kroku, bo o ile ja nie przejmuję się spóźnieniami, tak jak i zazwyczaj Fire, tak ona może się z tym czuć niezręcznie. Zresztą nie wiem, ale lepiej dmuchać na zimne. I tak docieramy na miejsce, kiedy zebrała się tam całkiem spora grupka, w tym również prowadzący zajęcia. Kiedy dostrzegam @Blaithin ''Fire'' A. Dear, która napatoczyła mi się w myślach chwilę wcześniej, macham do niej, licząc na to, że mnie zauważy. Koduję sobie w głowie, żeby załatwić jej jakąś lepszą opaskę na oko, najlepiej taką kozacką z płomieniem, bo w tej naprawdę wygląda jak jakiś Ogniobrody albo inny kulawy pirat.
- Rowery? – pytam Sol, chociaż i tak w swoim przypadku nie mam większego wyboru, bo profesor raczej się zorientuje, że na pozostałych pojazdach umiem jeździć. W sumie to jak byłem młodszy, mój chrzestny chciał mnie nauczyć jazdy na rowerze, ale kiedy kilka razy wylądowałem w pokrzywach, a potem w rosnącym gdzieś pod krzakami raptuśniku, uznałem, że nie chcę więcej dotykać tego dzieła Salazara. Zmora powraca do mnie po trzynastu latach, ale chyba jestem już gotowy na kolejne starcie. Gryfonka idzie za mną, więc chyba oboje skończymy na dwukołowcach.
- Hej – mówię z wesołym uśmiechem do @Gabrielle Levasseur i puszczam jej oko, gdy zauważam, że ona wybrała to samo, co nasza dwójka. – Znacie się? – pytam ją, wskazując na Irving.

para: @Sol Irving
pojazd: rower
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 460
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 680
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptySro 27 Mar 2019 - 23:01

Emily oczy się zaświeciły, kiedy tylko usłyszała o mugoloznastwie na powietrzu. Nie dlatego, że tak bardzo kochała naturę. Raczej dlatego, że uwielbiała ten przedmiot, a fakt, że nie będzie on prowadzony w zwykłej sali oznaczał, że pewnie będą robić coś nietypowego. Praktycznego, nieznanego. Kiedy dowiedziała się o jeździe na jakichś dziwnych sprzętach mina jej trochę zrzedła, bo ze sportem to raczej się mijała, ale nie zamierzała rezygnować z takiego błahego powodu. Mimo wszystko, chciała poznać ten świat z każdej strony. Dlatego nie zamierzała się spóźnić na zajęcia nawet minuty, na wszelki wypadek wstała trochę wcześniej i była gotowa do opuszczenia lochów. Kiedy dotarła na miejsce było już kilka osób. Oczywiście przygotowała się trochę wcześniej do zajęć, więc wiedziała już czym jest rower, rolki i deskorolka, przynajmniej potrafiła odróżnić je od siebie kiedy leżały w gotowości na trawie. Natychmiast złapała parę rolek, które wydawały jej się być najmniej niebezpieczne najciekawsze i dopiero wtedy rozejrzała się po sali. Oczywiście natychmiast dostrzegła @Blaithin ''Fire'' A. Dear, która chyba nie wzięła jeszcze żadnego sprzętu. Na wszelki wypadek sięgnęła po drugą parę rolek i wysunęła w kierunku dziewczyny.
- Hej. Też chcesz możesz spróbować na rolkach? Chętnie popatrzę na to wszystko - powiedziała, z prawdziwym zapałem, chętna obserwując innych trudzących się - ale ten rower trochę mnie przeraża. Znając życie, nie wyszłabym z tego żywa - stwierdziła coś, z czym trudno było się z tym sprzeczać jeżeli znało się Emily dłużej niż pięć minut i miało względne pojęcie o jej szczęśliwych wypadkach. Opaska na oku dziewczyny zmartwiła ją, ale wolała tego nie komentować ani w żaden sposób nie okazywać współczucia. Wątpiła, żeby Fire miała ochotę widzieć zdziwione, czy zmartwione spojrzenia, które dało się wychwycić w moment. Dlatego przez twarz ślizgonki tylko przez sekunde przebiegł cień troski, który zaraz zamaskowała szerszym uśmiechem, zachowując się tak ja gdyby nigdy nic. Po stanie dziewczyny w szpitalu nie dziwiły jej te tragiczne skutki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksander Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 194
Galeony : 188
  Liczba postów : 655
http://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
http://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyCzw 28 Mar 2019 - 0:49

We are here to drink your beer

And steal your rum at a point of a gun

Your alcohol to us will fall

'Cause we are here to drink your beer

We are here to drink your beer

And steal your rum at a point of a gun

Your alcohol to us will fall

'Cause we are here to drink your beer

Drink! drink! drink! drink!


Podśpiewywał wraz z całym tłumem w Świńskim Łbie, znudzeni zwyczajnym piciem biesiadnicy postanowili sobie urozmaicić picie i zorganizowali zawody picia na czas, podśpiewując sobie cały czas pijackie piosenki.
Siedział naprzeciwko jakiegoś brodacza, moczymorda wyglądał na zaprawionego w boju pijaka, który to nie będzie łatwym przeciwnikiem. Ale nie byłby sobą jeśli nie podniósłby rękawicy, a wrzeszczący mężczyźni tylko dodawali mu animuszu. Złapali więc za kufle i przechylali je coraz bardziej wlewając w siebie kolejne dawki... Piwa. Mógł się domyślić, że właściciel będzie lał taką wodę, szkoda mu piwa na takie konkursy. Pomimo, że gwara i śpiew parunastu gardeł działał na wszelkich moczymordów szlajających się gdzieś w okolicy jak śpiew godowy. Przez co już po krótkiej chwili cały lokal był zapełniony, a barmanowi coraz bardziej cieszyła się mordka. 
Brodacz zdawało się prowadzić pojedynek, ale jego wzrok i uwagę bardzo pochłaniał dekolt pani kelnerki. Aleksnder  zawołał więc po kolejnym kuflu, że to właśnie ona ma przynosić nam piwo. Plan działał bowiem jego przeciwnik bardziej był zajęty tym, by zwabić sobie kobietę na kolanka niż tym czy zostaje w tyle z piciem. Właśnie wtedy do środka wleciało to przeklęte ptaszysko, które jakby zderzyło się z jakąś niewidzialną ścianą po czym zaczęło wirować i rąbnęło w ścianę, zahaczając skrzydłami po drodze parunastu chłopa. 
Nastała cisza... Grobowa, przerwało ją czknięcie jakiegoś faceta, po tym świst, trzask i jęk. Dostał w pysk za przerwanie tej ciszy. Ktoś kto był najbliżej sowy zakrzyknął, że ptak żyje, ale wygląda na "najebanego" - co spowodowało tylko falę gromkiego śmiechu parunastu chłopa. Po tym jakieś krzyki i śmiechy, że to od samych oparów albo od oddechu tego Rudego co siedział najbliżej drzwi, tak mocno ptaka sieknęło. Ile osób tyle teorii spiskowych. Cortez wyłapał jednak tę najważniejszą. 
- Cortez! Sowa miała jakiś list dla ciebie chłopcze! - Krzyknął barman który jako jedyny zainteresował się tym po co ptak wleciał do środka. Czarnowłosy wstał więc ciężko z krzesła i przeciskając się przez tłum złapał za list. Otworzył go i przeczytał. 
- Piwo jeszcze jedno! Ale tym razem daj mi piwo a nie to co wcześniej - rzekł do barmana i wszystkie oczy skierowały się na niego, niepewne, co z ich zabawą jaką dostarczał z brodatym. Kufel został mu podany, a on unosząc go do góry zakrzyknął. 
- Moi drodzy jestem wzywany do ciężkiego zadania. Muszę was więc opuścić, zresztą sami widzieliście, że ten oto brodacz nie był dla mnie wyzwaniem- Tutaj zrobił małą przerwę by rzucić tamtemu pogardliwe spojrzenie, przez co znów zrobiło się głośno, a stoliki już zostały poderwane przez parę osób ponad głowę. Barman coś krzyczał aby nikt się nie bił, by się uspokoili. Lecz te parę osób zostało zagłuszone kolejną falą śmiechu i rechotu. Cortez wychylił kufel piwa i odstawił go na pobliskim stoliku.
- Idę szukać prawdziwego wyzwania! Bywajcie! - zakrzyknął do kompanów i ruszył do wyjścia. Teleportował się przed terenem zamku i idąc wpierw do dormitorium by się przynajmniej przebrać, w czyste i pachnące ubrania zauważył jak Nessa wparowuje mu do sypialni, kiedy to właśnie ubierał koszulę. 
- Zawiążesz mi krawat, bo coś mi nie chce wyjść - Powiedział do dziewczyny spoglądając na materiał zastanawiając się, z której strony to się zaczynało, jak się przekładało, a gdzie zawijało. Kiedy to się doprowadził do jako takiego stanu. Ruszyli na umówione miejsce. Opowiedział jej po drodze jak to sowa wyzionęła ducha i że ma nadzieję, że to nie była jej lecz jakaś szkolna. Bo jeśli jej to obiecuje odkupić, a tamtą zabierze się na odwyk i naprawi.
Nie był zadowolony widząc dziwne mugolskie wynalazki, ale już wypatrzył coś dla siebie. Od razu usiadł na deskorolce. Bo ta wydała mu się najbardziej stabilna. Zastanawiając się czy jak się na niej położy to czy będzie mógł tak jechać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leonardo O. Vin-Eurico

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 217
C. szczególne : Blizny na udzie i łopatce; umięśniony
Galeony : 2255
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1680
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyCzw 28 Mar 2019 - 18:10

Luźne zajęcia bardzo przypadły Leonardo do gustu. Podobało mu się to, że na niektóre wykłady i lekcje może przychodzić, pomimo ukończenia edukacji. Było to jakieś takie miłe i uspokajające; chwilami miał wrażenie, że teraz przyswaja więcej wiedzy, niż kiedy w rzeczywistości studiował. Inna sprawa, że kwestia zarządzania czasem nieco mu się pozmieniała... ale ostatnie zawirowania w życiu przymusiły byłego Gryfona do przerobienia grafiku i znalezienia większej ilości wolnego czasu. Wystarczył jeden wyjazd feryjny, żeby przypomniał sobie jak bardzo tęsknił za MMA, albo raczej - jak bardzo je zaniedbywał, bo przecież całkowicie treningów nie zaniechał. To także ferie sprawiły, że Vin-Eurico przypomniał sobie jak wygląda dno... zarówno to metaforyczne, jak i dosłowne: butelki. Nie ma co się rozdrabniać w temacie tego, jak odreagowywał bardziej nieprzyjemne sytuacje.
Rzecz w tym, że teraz było już dobrze. Wszystko poukładało się zarówno w głowie, jak i w sercu - Leo stracił słodką możliwość oszukiwania samego siebie, przynajmniej w niektórych sprawach. Jego naiwność miała granice, a skoro już je odkrył, to mógł z uśmiechem na ustach przemierzać Hogwart. Nie zamierzał pozwolić na to, by cokolwiek popsuło jego dobry humor. Nie darowałby sobie ominięcia lekcji Harringtona, która brzmiała tak intrygująco; Leo bardzo chciał zobaczyć swoich znajomych, pokonanych przez mugolskie sprzęty.
Dla niego nie była to żadna tajemnica. Do roweru zawsze chętnie wracał, a deskorolkę kochał niezwykle mocno. Na rolkach jeździł, może bez jakichś większych piruetów i dzikich figur, ale to także nie stanowiło wielkiego wyzwania. Postanowił pójść na łatwiznę i wziąć swoją własną deskę (Calidę, nie tak bliska sercu jak surfingowa Reina, ale dalej istotna).
W końcu dotarł na to pustkowie, rozglądając się w celu sprawdzenia, czy to faktycznie dobre miejsce na takie zajęcia. Nie słyszał wypowiedzi Fire, a jedynie dostrzegł jej rudą czuprynę; nie narzucał się, bo chyba rozmawiała z nauczycielem? Skinął jedynie Harringtonowi głową, samemu przystając gdzieś tam niedaleko. Ożywił się dopiero w momencie, w którym dostrzegł @Ezra T. Clarke... bo chyba nikogo aż tak bardzo nie chciałby zobaczyć na desce, co jego!
Pchnął jakąś wolną deskorolkę w jego stronę, pomagając zadecydować. Zapewne ściągnął tym też na siebie uwagę, toteż uśmiechnął się, może trochę złośliwie, ale dalej sympatycznie. Zastukał palcami w powierzchnię Calidy, czekając na rozpoczęcie lekcji.

Wybieram: deskorolkę!

______________________

Remember, when you were young?
You shone like the sun.



Now there's a look in your eyes,
like black holes in the sky.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Asa Turner

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 187
C. szczególne : Tatuaże na rękach; lekko umięśniony
Galeony : 85
Dodatkowo : Jasnowidz
  Liczba postów : 106
http://www.czarodzieje.org/t17119-budowa#477991
http://www.czarodzieje.org/t17128-all-i-have-to-do-is-act-naturally#478117
http://www.czarodzieje.org/t17127-ghost-post#478114
http://www.czarodzieje.org/t17121-asa-turner#478005
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyCzw 28 Mar 2019 - 19:27

Wiosna zaczęła zbliżać się wielkimi krokami i wszyscy chętnie korzystali z większych przejaśnień. Nawet Asa w końcu wyrwał się z dormitorium, w którym dniami i nocami majstrował nad niedawno zdobytą tablicą Quija; nowe cudo pochłonęło go do tego stopnia, że frekwencja z pewnością solidnie ucierpiała. Na szczęście Gryfon nieszczególnie się tym przejmował, z Sabriną paplającą nad uchem robiąc swoje. Dopiero wieści o "zabawne lekcji mugoloznawstwa" wyciągnęły do z zamku - ciekaw był, co takiego nietypowego mogą robić na zajęciach. Spodziewał się jakichś oczywistości, bowiem przecież z niemagicznej rodziny się wywodził i powinien swoje wiedzieć... Z drugiej trony brał poprawkę na to, że Turnerowie nigdy do szczególnie normalnych nie należeli, pomijając przewijający się gdzieś tam w tle gen magii.
Kiedy dotarł na pustkowie, znajdowało się tam już kilka osób. Niektórzy dość sceptycznie spoglądali na sprzęt przyniesiony przez Harringtona, inni jakby czuli się w domu. Asa poprawił kurtkę, która tylko dzięki magii zatrzymywała ciepło, a następnie rozejrzał się nieco uważniej.
- To nie wygląda bezpiecznie.
Cichy szept owiał chłodem ucho chłopaka. Ani drgnął, przyzwyczajony do tego głosu i jego nagłych wystąpień. Jedynie obrócił lekko głowę, odnajdując spojrzeniem przezroczystą sylwetkę Sabriny Sparrow. Była Ślizgonka zdawała się rozmywać na wietrze.
Jej niepewność była dokładnie tym, czego Turner potrzebował - teraz wiedział, że wycofywanie się nie ma sensu. Sabrina zwykle opuszczała go, kiedy tylko zbliżał się do większej grupki ludzi; teraz też mógł liczyć na chwilę spokoju. W końcu toksyczność tego związku musiała mieć swoje granice...
- Hemah? - Zagadnął, machając lekko do Gryfonki, która również postanowiła dołączyć do ekipy. Sam również się zbliżył, teraz przywołując na twarz szeroki uśmiech. Nie ma to jak towarzystwo żywych! - Och, deskorolka do ciebie pasuje. Ja chyba zdecyduję się na rolki... To powinno działać jakoś podobnie, jak łyżwy, nie? - Na rowerze jeździł bez większego problemu, a z deski wielokrotnie już spadł. Tylko rolki, jakimś cudem, nie przewinęły mu się pod stopami. Może nadszedł moment na odkrycie niebywałego talentu?

Wybieram: rolki
Zgarniam: @Hemah E. L. Peril z deskorolką
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valerian Cairndow

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 177
  Liczba postów : 266
http://www.czarodzieje.org/t14313-varian-cairndow#377825
http://www.czarodzieje.org/t14349-przybyla-potega-moment-nie-to-uniwersum#379525
http://www.czarodzieje.org/t14356-ragnaros#379874
http://www.czarodzieje.org/t14350-varian-cairndow#379529
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyCzw 28 Mar 2019 - 23:06

Pomimo wysokiego stopnia czystości krwi dość sporo wiedział o świecie mugoli za sprawą ojca. Nie przeszkadzało to jednak w uczęszczanie na lekcje Harringtona, były one niejako patrzeniem z innej perspektywy. Szczerze mówiąc na dzisiejsze wręcz czekał, według zapowiedzi mieli się uczyć jeździć na pojazdach niemechanicznych. Całym swoim sercem Valerian kochał motory, a zaczęła się ona niedługo po nauczeniu jazdy na rowerze. Uważał go za motor bez silnika, nawet całkiem podobnie się go sterowało, tylko był wolniejszy i wymagał własnego wkładu. Na rolkach i deskorolce nie miał okazji jeździć, pierwsze uważał za babskie więc wybór był oczywisty. Zjawiwszy się na miejscu i wysłuchaniu profesora zabrał jedną z deskorolek i zaczął się z nią zapoznawać na uboczu. Próbował się odbijać na jednej nodze ale ciągle go rzucało na boki. Spróbował po odbiciu dołożyć nogę do tej znajdującej się na deskorolce ale stracił równowagę i się przewrócił. Zdecydowanie nie zostanie głównym bohaterem Val Pro Skater.

Wybieram deskorolkę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin ''Fire'' A. Dear

Nieokreślony
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 941
  Liczba postów : 2844
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyCzw 28 Mar 2019 - 23:42

Okej, chyba jednak nikt inny z podobnie negatywnym nastawieniem się nie pojawił... A nawet jeśli ktoś po cichu wspierał Gryfonkę to robił to właśnie po cichu. Nie to żeby to w jakimkolwiek stopniu płoszyło Fire. Nie czułaby się onieśmielona nawet gdyby cała grupa zgodnie kazała jej się po prostu zamknąć. Naskoczyła na profesora znienacka i nie zdziwiłaby się, gdyby patrzył na nią potem nieprzyjaźnie.
Odpuściła po jakiejś logicznej odpowiedzi, wracając spojrzeniem do zebranych znajomych i nieznajomych (o dziwo, rzadko się zdarzało, żeby kogoś nie znała, ale jasnowłosemu Puchonowi nie potrafiła przypisać żadnego imienia). Zerknęła na @Elijah J. Swansea, gdy ten nie patrzył w jej stronę i Merlin świadkiem, że Fire trochę ulżyło. Był w końcu przynajmniej pozornie cały i zdrowy. A wiedziała, że również zapuszczał się w niebezpieczne ścieżki labiryntu. To samo dotyczyło @Gabrielle Levasseur. Dotychczas Fire miała okazję spotykać dziewczynę tylko w ekstremalnych sytuacjach - Therii i kopalni w Islandii. Normalny człowiek pewnie uznałby ją za proszącą się o krzywdę, ale dla Blaithin to świadczyło głównie o odwadze. Skinęła więc Śnieżce głową krótko, podobnie jak odmachała Holdenowi, gdy do niej dołączył ze swoją gryfońską towarzyszką. Chłopak jako jeden z nielicznych odwiedził Dear, gdy męczyła się w szpitalu z licznymi ranami. Zaskarbił sobie tym sympatię dziewczyny, chociaż ciężko w jej przypadku powiedzieć, w jaki sposób mogła to okazywać. Niekiedy lepiej traktowała osoby, które pozostawały dla Fire obojętne.
- Wiedziałam, że jakaś część twojej osobowości to złośliwy chochlik, skoro chcesz patrzeć na moją porażkę. - powiedziała, gdy już zakamuflowała zaskoczenie, gdy u jej boku wyrosła Emily Rowle. Fire zmarszczyła brwi, obserwując uważnie dziewczynę, ale nawet nie kryła entuzjazmu. W pierwszej chwili Gryfonka pomyślała, że najlepiej od razu gdzieś się odsunąć, bo będzie to niezwykle drażniące. W drugiej... czy to nie dlatego polubiła Ślizgonkę dawno temu?
- Hej, hej, chill, te mugolskie wynalazki nie są aż tak zabójcze. - stwierdziła z dużą pewnością. Cóż, zamierzała ukrywać fakt, że jeśli już coś o nich wie to głównie z pobieżnych obserwacji albo dawnych wspomnień. Rower był skomplikowany to fakt. Zdawało się, że mugole ciągle muszą ruszać nogami, żeby zastąpić magię i wprawić te rzeczy w ruch. Jak ciągłe bieganie. Przecież to musi być po dłuższym czasie strasznie męczące, nawet dla tak wysportowanej dziewczyny jak Fire.
Przekręciła nieco twarz, żeby móc lepiej widzieć Emily.
- Ciekawe czy to się wyczerpuje i w pewnym momencie po prostu przestaje działać. - w końcu mugole nie mieli magii, za to mieli jej słabsze zastępstwo nazywane prądem. Blaithin z wyraźnym wahaniem i niechęcią odebrała rolki. - To jest jakiś rodzaj butów! - odkryła nagle, ale od razu przyłapała się na tym, że również wkręciła się w oglądanie rolek. Zgasiła więc wszelką ciekawość i tylko popatrzyła na Corteza, który usiadł na kawałku deski. Może Emily też powinna wybrać coś takiego, nie wymagało wiele wysiłku fizycznego. Fire ujęła w ramiona rolki, tak aż pod brodę.
- Gotowi na obicie tyłków? - zawołała do Leo i Ezry, którzy także zjawili się na tej dziwnej lekcji. Fire miała nadzieję, że Clarke przynajmniej raz spadnie z tej deski. - 20 galeonów, że Clarke spadnie wcześniej niż ja. - dodała, patrząc na Krukona wyzywająco.

Wybieram rolki. kiedy chcesz wszystkich oznaczać, ale stwierdzasz, że za dużo ludzi xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : Oczy w kolorze karmelu, drobna.
Galeony : 815
Dodatkowo : Fabularny Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1398
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyCzw 28 Mar 2019 - 23:48

Dzień jak każdy inny. Poszła spać nad ranem, zasypiając nad książką, która wyjątkowo nie była lekturą czy podręcznikiem z transmutacji, a zwykłą powieścią. Uwielbiała panującą w dormitorium ciszę, którą przerywał tylko równomierny oddech jej współlokatorek. Poranek zaczęła od prysznica, mocnej kawy z wkładką i tosta, aby następnie przejrzeć plan zajęć i rozplanować sobie czas. Mugoloznawstwo, o którym kompletnie zapomniała.. Westchnęła, widząc miejsce spotkania i wciągnęła na siebie wygodne jeansy z miękkiego materiału, zamiast szkolnej spódnicy i zakolanówek. Kto wie, co przygotował nauczyciel, a ona nie chciała ewentualnie świecić tyłkiem, a poza tym, na dworze wciąż było różnie. Pogoda nieco oszukiwała, mieszając ostatnie powiewy zimowego wiatru z tymi ciepłymi, wiosennymi. Nie chciała jednak iść sama, wiedząc, kogo może tam spotkać.. Dodatkowo kompromitować się lepiej było we dwoje. Wyjęła więc kawałek pergaminu, wysyłając list za pomocą szkolnej sowy do Corteza. Nie szkodzi, że zapierał się rękoma i nogami przed tymi zajęciami, musiał zrobić wyjątek.
O wyznaczonej godzinie wpadła do męskiej sypialni z torbą na ramieniu. Rozejrzała się, aż w końcu karmelowe ślepia napotkały Aleksandra, który toczył nierówną walkę z krawatem. Widząc jego pokrytą rumieńcem buzie i błyszczące oczy, aż ją zamurowało. Czy on był nietrzeźwy? Spojrzała na zegarek tkwiący na nadgarstku, wzdychając głośno. Przez chwilę była nawet zła, jednak po chwili kiwnęła jedynie głową, podchodząc i wyciągając dłonie w stronę jego krawatu. Byłaby hipokrytką, gdyby cokolwiek powiedziała czy robiła mu wyrzuty.

- Mhm, w porządku. Wyglądasz całkiem przyzwoicie. Koszula też prosto zapięta. Chyba dobrze się bawiłeś, co?  A teraz chodź, bo zaraz się spóźnimy. - mruknęła cicho, lustrując go wzrokiem. Krawat wyglądał perfekcyjnie, podobnie jak guziki od bluzki. Nie było się do czego przyczepić na pierwszy rzut oka - gorzej, gdy profesor zechce z nim sam na sam porozmawiać i wyczucie alkohol, podejrzanie dobry humor. Była ciekawa, co przygotowali na dzisiejsze lekcje o świecie pozbawionym magii, którego wcale nie znała. Poprawiła rękawy ciemnozielonego swetra, sprawdzając, czy jest odznaka i następnie opuścili dormitorium oraz pokój wspólny domu węża, kierując się na wyznaczone przez profesora miejsce. Dość nietypowe, poza zamkiem.
Aleksander miał wyjątkowo dobry humor, buzia mu się nie zamykała, co z pewnością było zasługą piwa. Nie była nawet pewna, czy zdawał sobie sprawę, gdzie idzie. Niemniej jednak opowieść o sowie była nieco przerażająca, ulżyło jej, że nie wysłała swojej, bo by mu chyba nie wybaczyła. Omiotła wzrokiem miejsce, w którym się znaleźli. Posłała @Blaithin ''Fire'' A. Dear uśmiech, podobnie jak @Elijah J. Swansea, a do @Holden A. Thatcher II kiwnęła jedynie głową. Znali się, nie mogła go ot, tak ignorować, nawet jak nie prowadzili konwersacji. Raz jeszcze zerknęła na kuzynkę, wzdychając cicho — ten labirynt był okropnym pomysłem. Aleksander i Isabella również tam byli, jednak oni mieli więcej szczęścia. Rozejrzała się raz jeszcze, widząc dziwnie przedmioty. Najbardziej spodobał się jej ten dwukołowy, przypominał nieco motor — nie mogła jednak zostawić niezbyt stabilnego Aleksandra, więc i ona wzięła deskę na kółkach. Ułożyła ją przy nogach, kucając zaraz obok i patrząc na ciemnowłosego chłopaka, który zrobił z niej sobie łóżko.

- Wygodnie Ci tak? - zapytała z ciekawością, posyłając mu krótkie spojrzenie. Wyglądał dość beztrosko. Może miał już z tym styczność i wiedział, co robić? Z drugiej strony wiedziała o jego podejściu do świata mugoli. Zaraz jednak powróciła wzrokiem do deskorolki, marszcząc lekko nos i brwi. Miała naprawdę paskudne przeczucia.

Deskorolka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Edwin Harrington

Nauczyciel
Galeony : 17
  Liczba postów : 188
http://www.czarodzieje.org/t3264-nauczyciele-fabularni
http://www.czarodzieje.org/t15202-poczta-profesora-harringtona#405518
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyPią 29 Mar 2019 - 0:02

Edwin spojrzał na @Blaithin ''Fire'' A. Dear, która nie omieszkała wyrazić dobitnie swojego zdania. W pierwszej chwili nie wiedział do końca jak zareagować, bo wyraziła je w dość bezczelny sposób i nie był pewien, czy nie powinien odjąć jej punktów, ale ostatecznie odpuścił. Przynajmniej na razie, postanowił ten jeden tekst pozostawić bez konsekwencji, nawet jeżeli bardzo nie podobało mu się zachowanie dziewczyny.
- To jest przedmiot, na którym mamy dowiedzieć się jak najwięcej o świecie mugoli. Ich pojazdy różnią się od naszego sposobu przemieszczania i chyba najlepiej, żebyście spróbowali tego na własnej skórze. Zapewniam, że to całkiem dobra zabawa. Co prawda uczą się tego jako kilkuletnie dzieci, ale to nie znaczy, że dla was to będzie takie banalne, zapewniam. Jeżeli się pani tak bardzo nie podoba tematyka zajęć, to nikt na siłę tutaj pani nie trzyma - zauważył. Na szczęście reszta, która się powoli zbierała nie miała jeszcze wyrobionego zdania na temat tych zajęć, a przynajmniej starała się go nie wyrażać na głos. Jedna ślizgonka wręcz wydawała się być podekscytowana, co trochę podniosło mężczyznę na duchu. Te zajęcia w założeniu miały być naprawdę przyjemne dla uczniów. W między czasie nauczyciel jeszcze wyjaśnił @Finn Gard jak wyregulować rower, pomógł też wszystkim innym, którzy go wybrali. W końcu, kiedy wszystko było gotowe rozejrzał się po uczniach. - Dzień dobry. Dzisiejsze zajęcia są typowo sportowe, nie będzie tutaj zbyt wiele teorii. Rowery to najpopularniejszy sposób przemieszczania się z tych wszystkich tutaj, większość mugoli już od małego potrafi na nich jeździć. Z deskorolkami i rolkami bywa różnie, ale to też są bardzo popularne u nich sprzęty. Widzę, że wszyscy już coś sobie wybraliście, dlatego teraz prosiłbym, żebyście zostawili między sobą trochę przestrzeni. Osoby z rolkami i deskorolkami zapraszam trochę na bok, tam gdzie jest ubita ziemia poza trawnikiem - poinstruował i podzielił po prostu wszystkich tak jak stali. @Finn Gard, @Elijah J. Swansea i @Gabrielle Levasseur zaprowadził trochę na bok. W inne miejsce przekierował @Sol Irving i @Holden A. Thatcher II a @Nessa M. Lanceley i @Aleksander Cortez mieli dla siebie początek ścieżki, kawałek dalej ustawił @Emily Rowle i @Blaithin ''Fire'' A. Dear. Dalej był @Leonardo O. Vin-Eurico i @Ezra T. Clarke, a na końcu @Valerian Cairndow, @Hemah E. L. Peril i @Asa Turner. Do wszystkich podszedł i wyjaśnił mniej więcej podstawy. Od razu zauważył, że @Leonardo O. Vin-Eurico potrafi jeździć, a kiedy dowiedział się, że na pozostałych sprzętach również nie ma problemu, zaproponował żeby pouczył @Ezra T. Clarke (możesz też uznać, że sam mu powiedziałeś).
- Dobrze, na razie postarajcie się opanować mniej więcej jazdę, a na koniec zrobimy sobie małe wyścigi. W razie kłopotów będę do każdego podchodził i pomagał - powiedział i dał im znać, że mogą zaczynać.




Rowery

1: Niestety, masz ogromne problemy z zachowaniem równowagi. Co próbujesz ruszyć, natychmiast podtrzymujesz się nogami i nic z tego dalej nie wychodzi. Jeżeli oceniasz sprawność swojej postaci na 4, lub 5, w końcu udaje ci się pojechać, ale musisz uwzględnić dwa upadki. Jeżeli oceniasz sprawność swojej postaci na 1,2,3 upadasz trzy razy, a zrezygnowany nauczyciel dokręca ci dodatkowe kółka, które pomagają dzieciom w nauce jazdy. Dopiero pod koniec ćwiczeń je odkręca i wtedy już potrafisz względnie utrzymać równowagę, ale twoje szanse w wyścigu nie są tak duże.
2: Udało ci się ruszyć i utrzymać. Co prawda nauczyciel wyregulował wszystkim rowery zgodnie ze wzrostem, ale u ciebie trochę się to nie sprawdziło. Okazało się, że ledwo sięgasz do pedałów i jeździ ci się bardzo niekomfortowo. Nie umiesz samemu tego zmienić, a Edwin aktualnie zajmuje się kimś innym. Jeżeli twój towarzysz wylosował 5 lub 6 zostajesz za nim sporo w tyle przez niekomfortową jazdę. Na szczęście przed wyścigiem możesz poprosić o odpowiednie wyregulowanie.
3: Udało ci się wyruszyć i nawet przez chwilę jechało ci się całkiem dobrze. Niestety, nieszczęśliwie wjechałeś w jakiś ostry kamień, który przebił twoją oponę. Nie ma już roweru odpowiedniego dla ciebie, nauczyciel prosi cię o zmianę sprzętu. Możesz dołączyć do dowolnej pary, która nie porusza się na rowerze i wybrać rolki, bądź deskorolkę. Na ten pojazd rzucasz osobno kostką.
4: Masz spory problem z utrzymaniem równowagi, jedziesz krótką chwilę, a potem czujesz jak kierownica skręca ci nie w tym kierunku w którym powinna. Jeżeli oceniasz swoją sprawność fizyczną na 4 lub 5, możesz uznać, że jedynie zahaczasz o ścieżkę dla deskorolek i rolek i trącasz jedną wybraną osobę ramieniem (ta osoba rzuca na upadek. Parzysta - upada, nieparzysta - utrzymuje się). Jeżeli oceniasz swoją sprawność na 3 - przejeżdżasz po rolce/desce znajomego i wytrącasz go z równowagi, jednak sam pozostajesz bezpiecznie na rowerze. Jeżeli oceniasz ją na 1 albo 2 - wjeżdżasz prosto na niego, oboje upadacie i jesteście mocno poobijani.
5:  Na początku idzie ci świetnie i odjeżdżasz spory kawałek od reszty. Niestety pod koniec tracisz odrobinę kontroli i trafiasz na pobliskie krzaki. Nie spadasz od razu, jednak kiedy patyk wkręca ci się w łańcuch niewiele już możesz zrobić. Hamujesz gwałtownie a rower wyrzuca cię do przodu. Przekręcasz się w powietrzu dość pokazowo i wpadasz prosto w krzaki. Nie masz pojęcia co tam dokładnie rośnie, ale niestety na brzegach gałęzi znajdują się dość ostre kolce. Wydostajesz się ze środka cały pokaleczony.
6: Trzeba przyznać, że masz prawdziwy dar. Załapałeś jazdę w moment i suniesz przez drogę bez najmniejszych zawahań. Jeżeli twój partner (lub jeden z partnerów) nie wylosował również 6, trącasz go mijając i chociaż sam utrzymujesz równowagę i dalej jedziesz przed siebie, on upada. Oczywiście możesz się zatrzymać i mu pomóc, ale ty z tej sytuacji wychodzisz bez szwanku.

Rolki

1: Masz problem z ustaniem, musisz kurczowo trzymać swojego partnera/partnerki (nawet jeżeli sam jest na desce). Nauczyciel prosi cię, żebyś postarał się odsunąć od niego i pojechać samemu. Jeżeli swoją sprawność fizyczną oceniasz na 5, udaje ci się to. Jeżeli nie - moment po puszczeniu drugiej osoby tracisz równowagę i lecisz do przodu, właśnie na swojego partnera. Przewracasz go na ziemię i lądujesz na nim.
2: Trafiły ci się wyjątkowo ciasne buty, których niestety nie możesz wymienić. Po tej lekcji z pewnością będziesz miała odciski. Nie da się ukryć, że to również utrudnia ci samą jazdę. Po prostu przez większość czasu krzywisz się z bólu i starach jakkolwiek poruszać do przodu. Kiedy pojawia się niewielka górka korzystasz z tego i nie musząc specjalnie się ruszać po prostu jedziesz. Przez to nie udaje ci się zręcznie wyhamować i kiedy już to robisz tylnym hamulcem, tak jak polecił nauczyciel, lecisz do tyłu na ziemię. Teraz masz nie tylko obolałe stopy, ale też pośladki i plecy.
3: Na swojej trasie natrafiasz na kawałek pod górkę i sprawia ci on sporo problemów. Jeżeli oceniasz swoją sprawność fizyczną na 4 lub 5 - na szczęście ratuje ci kondycja i pozwala podjechać na szczyt. Jeżeli nie - zsuwasz się do tyłu, a twój partner za tobą łapie cię i pomaga się utrzymać. Dopiero przy drugiej próbie zdyszany docierasz na miejsce.
4: Idzie ci całkiem nieźle, ale zjeżdżając z górki nie dostrzegasz, że tuż przed tobą znajduje się twój partner. Popychasz go przypadkowo, a on upada twarzą na ziemię. Robi sobie przy tym ogromne zadrapanie na twarzy, które będzie widoczne jeszcze w kolejnym wątku. Trudno mu będzie nie winić cie za to nieszczęście.
5: Nabierasz naprawdę dobrego tempa jak na początkującego i w pewnym momencie gubisz swojego partnera. Dojeżdżasz do innej wybranej pary (która jest na rolkach, albo desce) i w tym momencie już tracisz kontrole, bo dwójka tarasuje ci drogę. Próbujesz wjechać między nich, niestety kończy się to tak, że zahaczasz o obu i obu przewracasz, na końcu sam upadasz do tyłu.
6: Utrzymujesz dobre tempo, nie tracisz kontroli nad rolkami i tylko parę razy musisz podeprzeć się o swojego partnera. Później to bardziej ty pomagasz jemu, niż na odwrót. Jeżeli tak ci będzie szło na wyścigu, to tylko pozazdrościć.

Deskorolki

1: Masz podstawowe problemy ze złapaniem równowagi już po wejściu na samą deskę. Starasz się utrzymać, ale sprawia ci to duży kłopot. W końcu kiedy udaje ci się w miarę stabilnie na niej stanąć, niekontrolowanie jedziesz do przodu nie mając pojęcia jak zahamować. W końcu deska skręca na trawę i sama się hamuje, a ty co prawda spadasz z niej, ale nie dzieje ci się nic złego. Leo: Kiedy Ezra niekontrolowanie ci odjeżdża biegniesz/idziesz za nim, również na trawnik, na którym któryś z rowerzystów przejeżdża ci po stopie. Możesz wskazać który. (Możesz też uznać, że zostajesz w miejscu i czekasz aż sam się pozbiera, wtedy nic się nie dzieje)
2: Z utrzymaniem się nie masz problemu, gorzej z zachowaniem prędkości, ale póki jedziesz po prostej drodze nie jest tak źle. Do czasu, kiedy trafiasz na niewielkie wybrzuszenie, które wybija cię do góry. Wpadasz na swojego partnera i oboje upadacie. Leo - ty możesz próbować złapać Ezrę. Jeżeli twoja kostka będzie parzysta udaje ci się i chronisz go przed upadkiem, a jego deska przekręca się sama, jeżeli nieparzysta - co prawda udaje ci się go złapać, ale potykasz się o to samo wybrzuszenie i oboje upadacie. Możesz też nic nie robić i patrzeć jak upada obok ciebie.
3: Radzisz sobie naprawdę nieciekawie, dlatego Edwin po pewnym czasie prosi cię, żebyś na razie odpuścił jazdę bez asekuracji. Kiedy twój partner wystarczająco długo sobie poćwiczy, ma zejść z deski (lub zdjąć rolki) i trzymać cię cały czas podczas jazdy.
4: Prosta jazda idzie ci dobrze, gorzej, jak skręcasz w pewnym momencie, bo musisz wyminąć kogoś z innej pary. Ten manewr nie udaje ci się. Jeżeli oceniasz swoją sprawność na 3,4 lub 5 udaje ci się szybko zeskoczyć, a deska tarasuje drogę wybranej osoby, której nie udaje się o nią wyhamować i upada (osoba na desce, lub rolkach). Jeżeli twoja sprawność fizyczna jest niższa, nie udaje ci się zeskoczyć i wjeżdżasz w kogoś z impetem.Leo - jeżeli Ezra wylosuje te kostkę, pomagasz się podnieść stratowanej osobie, lub obojgu, a Edwin prosi cię, żebyś poszedł z nim w puste miejsce i dokładnie pokazał mu jak należy skręcać.
5: Idzie ci na tyle dobrze, że Edwin postanawia ci utrudnić sprawę. Ustawia kilka pachołków w formie slalomu i prosi cię, żebyś manewrował deską tak, żeby wszystkie ominąć. Jeżeli twoja sprawność fizyczna to 4 lub 5 - działasz bez przeszkód. Jeżeli 3 - sam się nie przewracasz, ale co chwilę trącasz któryś z pachołków i musisz schodzić z deski, żeby ustawiać je od nowa. @Ezra T. Clarke twoje pachołki zbiera za tobą Leo i daje ci instrukcje jak sobie z tym radzić. W przypadku 1,2 - upadasz na jeden z pachołków, przewracasz go a on boleśnie wbija ci się w plecy.
6: Świetnie się w tym odnajdujesz, co prawda wymaga to trochę pracy, ale ostatecznie rozpędzasz się i ruszasz przed siebie. Jeżeli chcesz, możesz uznać, że twoja postać ani razu nie upadła. Leo - w tej sytuacji możesz wskoczyć na swoją deskę i po prostu pojeździć w towarzystwie Ezry.

+@Leonardo O. Vin-Eurico
Ty nie rzucasz kostką, pomagasz Ezrze. Nie musi być to tylko to, co jest zawarte w jego kostce, możesz dać mu cały wykład teoretyczny, pokazać na swoim przykładzie i robić szkolenie takie, jakie tylko chcesz, byle nie było sprzeczne z kostką.

W kostkach są wydarzenia, które muszą nastąpić. Jeżeli uważacie, że wasza postać jest potraktowana zbyt łagodnie - śmiało dodawajcie więcej upadków i nieszczęść!

Kod:
<zg>Pojazd:</zg> Rolki/deskorolka/rower
<zg> Kostka: </zg>
<zg> Sprawność fizyczna: </zg> Określ w skali od 1 do 5. Pozostawiam to znajomości waszej postaci, jednak proszę o uczciwy wybór. Jeżeli w karcie, bądź na fabule piszecie wyraźnie, że wasza postać mija się ze sportem - nie dawajcie jej górnych numerów. To samo oczywiście w drugą stronę. Jeżeli zobaczę jakąś wyjątkowo rzucającą się w oczy nieścisłość zgłoszę się na priv do autora.

Termin: 31 marca 23:59 Nie przewiduje tu żadnych przesunięć, chyba, że naprawdę nie macie wyboru - piszcie na priv (@Heaven O. O. Dear). Wtedy też pojawi się drugi etap.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sol Irving

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 149
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 124
http://www.czarodzieje.org/t17129-sol-irving
http://www.czarodzieje.org/t17135-na-wszystkie-twoje-propozycje-rzucam-krotkim-si
http://www.czarodzieje.org/t17136-niebla#478388
http://www.czarodzieje.org/t17130-sol-irving
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyPią 29 Mar 2019 - 16:50

Nie planowała iść na te zajęcia. Nie miała żadnych zastrzeżeń do mugoloznastwa, ale właściwie czego nowego mogła się tam dowiedzieć? Znała te rzeczywistość od podszewki i nawet jeżeli większość czasu spędzała w Hogwarcie, wciąż przyjeżdżała tam na wakacje i ferie. Dlatego nie widziała zbyt wiele sensu w przychodzeniu na lekcje, która kompletnie nic nie wniesie do jej życia. Nie wiedziała co prawda, że te zajęcia będą wyglądały w ten sposób. Pewnie zdecydowała się na nie, gdyby zdawała sobie sprawę z tematu. Co prawda na rolkach jeździła bardzo dobrze, ale z rowerem i deską nie miała zbyt wiele do czynienia, może poza tym, że jej brat to uwielbiał.
Nieświadoma tego zamiast na błonia chciałam ruszyć w kierunku kuchni i coś przekąsić, zaprzepaszczając tym samym poranne półtorej godziny biegu. Cóż, spalanie kalorii w mugolskich sportach byłoby zdecydowanie mądrzejszą decyzją i bardziej korzystną dla jej figury. Kiedy natknęła się na @Holden A. Thatcher II okazało się, że załapie się i na zrealizowanie swojego planu i na obecność na zajęciach.
- Nie planowałam, ale to nie zabrzmiało jak pytanie, więc zgaduje, że nie mam wyboru - spojrzała na niego kręcąc głową. Z Holdenem przynajmniej miała pewność, że gdzie nie pójdą - nie pominą w tym drobnej przekąski. No dobra, dużej przekąski. Okej, pewnie dla normalnych ludzi pełnoprawnego posiłku. Kto by to liczył. W sumie z całą pewnością Sol na koniec dnia, kiedy okaże się, że cały jej wysiłek wpakowała w objadanie się słodyczami, ale na razie o tym nie myślała. Sama też sięgnęła po jedną z babeczek, ale przy drugiej już się poważnie zawahała. Przegryzła wargę i ostatecznie zostawiła ją w spokoju, jedynie wgryzła się w tą, którą miała. Kiedy dotarli na miejsce z zaskoczeniem zauważyła jaki to rodzaj zajęć.
- Hm, może być rower, tylko się ze mnie nie śmiej za bardzo. Przynajmniej spalimy babeczki, chociaż to by chyba trzeba było jeździć z godzinę - skrzywiła się. Zawsze bolało ją, jak bardzo niesprawiedliwe są odpowiedniki czasu spędzonego na sporcie do kalorii zawartych w słodyczach. Nie fair, prawda?
Nagle dostrzegła @Leonardo O. Vin-Eurico, który stał ze swoją deską tuż obok i wyglądał (jak zwykle w oczach dziewczyny) naprawdę świetnie. Szybko wytarła czekoladę z kącika ust i pomachała mu na przywitanie, uśmiechając się całkiem uroczo. Trochę głupiała w jego obecności, ale komu nie zmiękły by kolana na taki widok? Zaraz jednak zreflektowałam się, że Holden ruszył dość sprawnie za rowerem a ona w niezręczny sposób została w tyle, więc nadrobiła te kilka kroków szybszym marszem i wybrała rower, który wydawał się być względnie dopasowany do jej wzrostu. Przez chwilę zawahała się, czy nie oszukać nauczyciela, że nie umie jeździć na rolkach i zrobić szybki postęp, bo zdawała sobie sprawę, że jej nieudolne próby walki z tym pojazdem na dwóch kółkach będą wyglądały idiotycznie, a niekoniecznie chciała teraz tak wypadać.
- Nie znamy - odpowiedziała, chociaz pytanie było skierowane do puchonki - Sol Irving - przedstawiła się z uśmiechem.
W końcu nauczyciel porozdzielał ich, wytłumaczył mniej więcej co i jak i powiedział, że mogą zacząć ćwiczyć. Udało jej się wsiąść i względnie utrzymać równowagę, jednak trwało to tylko chwilę, bo zaraz jej kierownica zaczęła odmawiać posłuszeństwa i skręcać nie tam gdzie powinna, czyli na ścieżkę dla rolkarzy i desek. Pisnęła spanikowana starając się wyminąć potencjalne ofiary, ale ostatnie przejechała po desce @Ezra T. Clarke powodując, że on boleśnie upadł na ziemię, a ona jakimś cudem się utrzymała, ale szybko zeskoczyłam z roweru.
- Oj, wybacz - rzuciła zdyszana, naprawdę względnie siląc się na skruchę, nawet jeżeli mało wiarygodnie. Nie przepadała za krukonem, który zawsze jej dokuczał i nie miała w związku z tym większych wyrzutów sumienia, ale tuż obok stał Leo i nie chciała wyjść na wyjątkowo wredną. - Świetnie jeździsz. Nie powinieneś przypadkiem wybrać czegoś, na czym się nie znasz, a nie tylko patrzeć jak inni się kompromitują? - zagadała do chłopaka, odpoczywając chwilę od niezbyt efektownej jazdy.
Po powrocie do Holdena okazało się, że on niekoniecznie ma jeszcze na czym jeździć. Jego opona była przebita a nauczyciel nic nie potrafił na to poradzić. Kiedy okazało się, że chłopak na deskorolce i rolkach jeździć umie, zaproponowała że po prostu będą się wymieniać, z wdzięcznością oddając mu rower. Nie spieszyło jej się do ponownej próby nauki sterowania kierownicą.

Pojazd: Rower
Kostka: 4
Sprawność fizyczna: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : cienie pod oczami, ogólne zmęczenie; od prawego nadgarstka do połowy ramienia cienka, ale widoczna blizna
Galeony : 86
  Liczba postów : 350
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyPią 29 Mar 2019 - 18:59

Z żywym zainteresowaniem wysłuchał słów nauczyciela, popatrzył jak reguluje wysokość roweru i musiał stwierdzić, że nie wyglądało to na specjalnie trudne. Finn był tą osobą, która bagatelizowała nieco pojazd zwany rowerem. Rozejrzał się po twarzach i zauważył, że wiele z nich jest nieco zdezorientowanych. To dodało mu otuchy. Poczuł na sobie wzrok @Gabrielle Levasseur, posłał jej uśmiech wraz ze wzruszeniem ramion, jakby chciał powiedzieć "raz hipogryfowi śmierć", po czym szybko uciekł spojrzeniem do kierownicy roweru, bo nie wiedział co miałby powiedzieć kuzynce na pytanie co właściwie tutaj robi. On, który z mugolami w ogóle nie miewa styczności a i również nigdy przez te lata nie wykazywał zainteresowania ich światem pojawił się na mugoloznawstwie. Powody zachowywał dla siebie, póki co.
Zacisnął palce na kierownicy i ruszył we wskazanym kierunku - całkowicie zgadzał się z nauczycielem, jeśli chodzi o odpowiednie oddelegowanie niektórych osób od siebie. To oczywiste, że ludzie się poprzewracają, jeśli pierwszy raz mają do czynienia z takimi pojazdami. Po drodze zdążył zwątpić jakieś siedem razy jednak na odwrót było już za późno. Przesunął wzrokiem po @Elijah J. Swansea, skinął mu jedynie głową nie planując wdawać się w większe pogawędki. - Powodzenia, Gab. I błagam dziewczyno, nie padnij ze śmiechu jak mnie na tym czymś zobaczysz. - zagaił do blondynki, oddelegował się samoistnie kawałek dalej i podjął pierwszą próbę jazdy. Tu chodzi o równowagę, a on nie był aż takim bęcwałem, jeśli chodzi o aktywność fizyczną. Przeżył trening w wykonaniu Cherry, przeżyje i to. Zaimponuje jednej osobie, bo to o nią tutaj chodziło.
Wsiadł na rower i uznał go za niewygodny. Przytrzymał mocno kierownicę, ustawił odpowiednio buta na pedale. Zerknął czy ludzie też w odpowiedni sposób siadają, czy ktoś się już zdążył przewrócić, ale póki co każdy był zajęty sobą. Nabrał tchu, odbił się drugą nogą od ziemi i błyskawicznie ulokował ją na drugim pedale. Ze zmarszczonym czołem próbował zapanować nad rowerem, który chyba wyczuł kto na nim siedzi i postanowił nie współpracować. Kierownica chwiała się, nie miał wyczucia w rękach, aby ją utrzymać prosto i sztywno. Pedałował raczej nieświadomie, próbował opanować przednie koło lecz kończyło się to fiaskiem. Nagle kierownica mu uciekła i skręciła w lewo, przez co wjechał na krawężnik, potem gwałtownie na trawnik i znów odbił na drugą stronę - zupełnie jakby był pijany. Niestety nie zauważył jak szybko zbliżył się do jakiejś Merlinowi ducha winnej osoby, dopiero w ostatnim momencie postanowił podnieść głowę. Z przerażeniem w oczach zawołał  - Uwaga! - do @Emily Rowle mając ogromną nadzieję, że dziewczyna zdąży uskoczyć, bowiem on nie miał szans wyhamować. Gdzie tu jest hamulec?! Znalazł go, ale pół sekundy za późno. Z niedużym, acz solidnym impetem wpadł przednim kołem na dziewczynę, sam walnął brzuchem i klatką piersiową w kierownicę, co wydusiło z jego płuc zapas powietrza. Momentalnie zszedł z roweru, a przynajmniej próbował, bowiem po drodze zahaczył nogawką o kawałek pedału, walnął się w goleń i dopiero później z sykiem przerzucił nogę na jedną stronę. Zostawił pojazd na ziemi, pokuśtykał z grymasem bólu na twarzy do dziewczyny. - Cholera, przepraszam. Kierownica jest jakaś luźna, przepraszam. Mocno cię poturbowałem? - od razu znalazł się nad dziewczyną i choć impulsy bólu mknęły po jego ciele, zaciskał zęby. Brawo Gard, to trzecia kobieta, której podpadłeś w tym roku. W tym tempie nie da się mu wywróżyć świetlanej przyszłości. Szczerze skruszony poszukiwał u Emily krwawych obrażeń, choc miał nadzieję, że takowych nie będzie. Znał jedynie jej imię i to tyle, a musiała niestety ucierpieć przez jego brak umiejętności rowerowych. Niezbyt dobre pierwsze wrażenie. Pomógł jej wstać, jeśli oczywiście chciała. - Wynagrodzę ci to stratowanie. Jak Merlina kocham. - dodał i pomasował swój brzuch, próbując zmniejszyć tym samym ból. Póki co ma dosyć roweru, a to przecież dopiero początek lekcji. Profesor zapomniał chyba wspomnieć, że powinni trzymać się bite dziesięć metrów od siebie, jeśli miało nie dojść do zbiorowego nabijania sobie guzów i siniaków.

Wylosowana kostka: 4, rower.
Osobista ocena s. fizycznej: 3, jeśli chodzi o rower.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksander Cortez

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 194
Galeony : 188
  Liczba postów : 655
http://www.czarodzieje.org/t13688-aleksander-cortez
http://www.czarodzieje.org/t13705-anty-temat-z-relacjami
http://www.czarodzieje.org/t13741-cortez-aleksander-korespondencja
http://www.czarodzieje.org/t13704-aleksander-cortez
Pustkowie - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 EmptyPią 29 Mar 2019 - 20:53

Pojazd: Deskorolka
Kostka:  5 Ale ze względu na stan wybieram mu 3 bo ta mi nie pasuje xD
Sprawność fizyczna: W tej sesji jego sprawność ruchowa to co najwyżej 3, mocna, ale jednak max 3




Nie ważne co by się nie działo i przez co właśnie by nie przeszedł - jego wygląd zawsze musiał być nienaganny. Bielutka koszula, równo zapięta, krawat zawiązany perfekcyjnie, niekoniecznie przez samego siebie. Wtedy nawet jakby był cały poobijany, z rozwalonym łukiem brwiowym, rozciętą wargą i podbitym okiem. To i tak by nie wyglądał aż tak tragicznie. Garnitur potrafił zdziałać cuda. Jednak ten strój tutaj tak bardzo nie pasował. Wyróżniał się aż za bardzo na tle innych w bardziej sportowych wdziankach. Jednak z drugiej strony to chodziło przecież o Corteza. Tak naprawdę, to czy to był dziwny widok? Chyba wszyscy się już zdążyli przyzwyczaić, że on zawsze w nich chodził. Złośliwi mawiają, że jak się urodził miał już na sobie mały garniturek. Brakowało mu w tej bajce tylko małego neseserka wypełnionego po brzegi galeonami. 
- Myślisz, że mogę jechać tak na siedząco? - zapytał się po tym jak siedział na desce i łapiąc się rękoma deski przesuwał się pomalutku do przodu. 
- Chociaż tak to szybciej by się jechało do tyłu. - Jakby na potwierdzenie tych słów zaczął się odpychać od nawierzchni, ale po chwili odepchnął się za mocno i za bardzo przenosząc ciężar ciała do tyłu przewrócił się na plecy, a deska wystrzeliła kawałek do przodu. Upadek nie był jednak groźny i nie można było powiedzieć, że go jakoś nawet odczuł. Być może to przez stan w jakim był i dopiero jutro odezwie się ból w okolicach pleców i tyłka. 
Wstał otrzepując się i ruszył ku swojej desce. Stawanie na niej szło mu dobrze, lecz utrzymanie się i złapanie równowagi przy ruszaniu i później podczas jazdy było tak słabe i nijakie, że aż nauczyciel podszedł do niego i kazał mu poczekać aż ktoś mu będzie pomagał i go asekurował. 
Nie zamierzał dyskutować, nie dzisiaj, nie teraz. Przecież skrywał wielki sekret z Nessą przed profesorem, że nie wolno było mu się zdradzić w żaden sposób. A chociażby mocniejsze oddychanie przy nim mogło być ryzykowne. 
Usiadł więc na desce i oglądając starania Nessy patrzył się też na inne osoby od czasu do czasu śmiejąc się z ich wywrotek. 
Czekając, aż ślizgonka skończy swoją naukę i przyjdzie mu pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pustkowie - Page 7 QzgSDG8








Pustkowie - Page 7 Empty


PisanieTemat: Re: Pustkowie   Pustkowie - Page 7 Empty

Powrót do góry Go down
 

Pustkowie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pustkowie - Page 7 KQ4EsqR :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-